mgm

W tajnej kwaterze prezesa :-)

W tajnej kwaterze führera. Ups! Wrrrrróć! Prezesa! W tajnej kwaterze prezesa.

– Gdzie mój skryba? – spytał mały człowieczek wiszący na parapecie i przyglądający się wyładunkom tirów, z których robotnicy wynoszą książki historyczne, następnie wrzucają je do wielkiego, palącego się stosu.

– Wyłączył telefon, ale z pewnością jest już w drodze – odpowiedziała drżącym głosem kobieta, stojąca nieopodal.

– Hmmm, czyli się stawia a mówiłaś, że będzie wierny.

– No i jest wierny! Pewnie w kościele gdzieś klęczy i dlatego ten telefon wyłączony, taki jest wierny.

– Wierzącego z wiernym pomyliłaś idiotko. Zresztą bóg mu i tak nie pomoże. No cóż, w takim razie siadaj i pisz.

– Ale ja? Ja? Najjaśniejszy panie prezesie, prezesiku kochany! Ja stoję na czele rządu! Ja sobie blokadę w kolana wstrzyknęłam, żeby nie uklęknąć przed Unią Europejską, ja się nawet wyparłam tego, że obiecywałam 500 zł na każde dziecko, mimo że milion razy mają to nagrane, ja…

Nagle otworzyły się drzwi i pojawił się w nim głupkowato uśmiechnięty mężczyzna.

– Witam kochanego pana prezesa i ciebie Beciu.

– Cześć Duduś – odetchnęła z ulgą kobieta.

– Co tak późno? – rzucił oschle prezes.

– Musiałem się wyspowiadać, trochę to trwało. Ta sprawa z Trybunałem Konstytucyjnym i inne ustawy…

– Lepiej się czujesz po spowiedzi?

– No tak, spowiednik mnie zapewnił, że Kościół jest po naszej stronie.

– Szkoda, że nie za darmo. Zamiast się tam uzewnętrzniać, mogłeś nam jakiś upust załatwić.

– Próbowałem, ale powiedziano mi, że Kościół ma sumienie największe to i kwota na jego oczyszczenie powinna być największa.

– Dobra, siadaj, będziesz pisał. W tym jesteś najlepszy.

– A nie, ja jestem najlepszy tylko w podpisywaniu.

– Siadaj mówię i pisz! Będę ci teraz dyktował nową historię Polski.

– Że co?

– Że jajco! E…Ty nie wiesz, co to są jaja, no nie?

– Ależ wiem, wiem. A z wolnego wybiegu, czy klatkowe?

– Siadaj, tam masz maszynę do pisania.

– Ale teraz się pisze na komputerze…

– W komputerach to siedzą te cholerne internauty. Piją piwo i oglądają pornografię. Jeszcze i nas podejrzą.

– A co my mamy wspólnego z pornografią?

– No wiesz, ja i kot, ty i Becia na przykład.

– Ale ja mam żonę!

– No tak, a Beata musiała ci w kampanii podpowiadać, żebyś własną żonę pocałował. Na twoim miejscu też bym się brzydził, ale to jednak była kampania. Dobra, siadaj. Potem sobie z tej maszyny… no… jak to się mówi…. przekopiujesz na komputer.

– Ale z maszyny się nie da.

– Się nie da! Wszystko się da! Jak nie umiesz, to się Macierewicza zapytaj jak to się robi. Macierewicz umie zrobić zamach, znaleźć trotyl i wykorzystać do tego parówki.

– Więc słucham.

– No to zaczniemy pisać historię najnowszą. Potem będziemy się cofać wstecz. Chyba zaczniemy od Solidarności, od tych strajków, jak to się wszystko zaczęło…

– Ale jak?

– Srak! A skąd ja mam wiedzieć jak? Ja wtedy spałem. Prawie wszystko przepiszesz z tej książki, która leży na biurku. Tylko jej kawą nie zalej, bo to niedługo będzie ostatni egzemplarz. W miejsce Lecha wstawisz Leszka i koniecznie mnie gdzieś tam dopisz, że wiesz… internowany, prześladowany, torturowany…

– W miejsce Lecha?

– Wałęsy! Wpiszesz Leszka, brata mojego kochanego. Że wiesz, że stał na czele strajku, że ten mur przeskoczył, i takie tam.

– A co z Wałęsą?

– Napiszesz, że był z SB. Przecież teczki już mamy.

– Ale mamy, że współpracował z SB.

– To się przerobi.

– Ale przecież żyje tyle osób, które pamiętają tamte czasy.

– No i co z tego?

– Będą wiedzieli, że to kłamstwo.

– No ja nie mogę! Beata, pokaż mu, jak to się robi.

– Polki i Polacy potrzebują dobrej zmiany. I my ją wprowadzimy. Damy 500 zł na każde dziecko, obniżymy wiek emerytalny, damy leki za darmo dla osób od 75 roku życia, tanie mieszkania, podniesiemy kwotę wolną od podatku, minimalną stawkę godzinową do 12 zł… Naprawdę, damy radę!

– Hi hi hi, Becia wiesz, że kiedyś cię z tego rozliczą? – zaśmiał się skryba.

– Z czego?

– No z tych obietnic.

– Jakich obietnic?

– Widzisz Duduś, ona już zapomniała – odezwał się zadowolony prezes – najpierw pozmieniamy podręczniki, później nagrania w tv, zresztą tam mamy Kurskiego, a później im tą naszą prawdę po prostu wmówimy.

– No nie wiem…

– Wiem, że nie wiesz. Od wiedzenia jestem ja. Potem napiszesz o dwukrotnie sfałszowanych wyborach, kiedy to PO było u władzy, o udanym, tragicznym zamachu na prezydenta Lecha i o ucieczce zamachowca za granicę.

– Jakiego zamachowca?

– No Tuska!

– Ale on jest przewodniczącym Rady Europejskiej!

– No bo to jest ich agent. Jego dziadek, ten z Wehrmachtu był kochankiem Merkel. Putin się z nią dogadał, że jak pomoże w likwidacji Leszka, to on jej puści gaz pod Bałtykiem. Więc Merkel uaktywniła swojego bękarta…

– Bękarta???

– No Tuska!

– Ale jak? To niemożliwe, żeby dziadek Tuska kiedykolwiek poznał Merkel. I gdyby razem mieli dziecko to dziadek Tuska byłby jego ojcem!

– Oj tam, niemożliwe! A kim jest Jezus? Niby synem, ale jednak wcieleniem Boga, jednością z ojcem i duchem świętym. No weź pomyśl trochę. Bóg przybrał postać swojego syna i sam się dał ukrzyżować i to tylko po to, żeby trzeciego dnia zmartwychwstać i zasiąść po swojej prawicy. Raz się udało wmówić, to i drugi raz się uda.

– A wcześniejszą historię jak będziemy pisać?

– No to napiszesz, jak przyjęliśmy z Leszkiem chrzest.

– O! To musiało być takie słodkie! Dwa malutkie dzidziusie przyjmujące wiarę…

– Jakie dzidziusie?

– No malutki prezesik premierek z malutkim prezydencikiem.

– A pieprznął cię ktoś kiedyś malutkim młoteczkiem? Chodzi o chrzest Polski!

– Co?

– Napiszesz, jak przyjęliśmy chrzest Polski a potem ochrzciliśmy Ottona, tego Niemca i całą Europę. Potem jakieś tam bla bla o dobrobycie i opiszesz, jak żeśmy łomot spuścili Niemcom pod Grunwaldem.

– Ale to ponad 600 lat temu było!

– No to co? A ile w Starym Testamencie ludzie żyli?

– Nie wiem, nie czytałem.

– Nie czytałeś hmmm, prawie nikt nie czytał. Właśnie mi coś przyszło do głowy. Może byśmy tak przeredagowali Pismo Święte? Ja mógłbym być Noe, albo nie, Leszek będzie Noe, bo on też lubił wino.

– Ale… Panie prezesie, jeśli śp. Lech, twój brat, będzie Noe, to ty kim będziesz? – wtrąciła się nieśmiało Becia.

– Kurcze nie wiem, może Chamem?

I tak tworzy się historię 🙂