woman-1566154_1920

7 powodów dlaczego wygodniej nie wierzyć :-)

woman-1566154_1920Na tym portalu pojawił się wpis z zaprzyjaźnionej, nowo narodzonej strony www.szurumburum.pl pt.: „7 powodów, dlaczego wygodniej wierzyć”. Tekst TUTAJ. Nie mogłam oczywiście przejść nad nim obojętnie.

Oto 7 powodów, dlaczego wygodniej nie wierzyć:

1. Niedziela przestaje być kłopotliwym dniem. Ateista (zakładając, że ma wolne niedziele) robi co chce, albo cały dzień chodzi w pidżamie, albo robi sobie wypad z rodziną np. do jakiejś galerii handlowej, póki jeszcze są otwarte w niedzielę. Katolik jest zobowiązany do uczestnictwa w niedzielnych mszach. Słowo daję, katolik po prostu musi! A że klepać w kościele zdrowaśki chodzi tylko nieco ponad 27% tych zobowiązanych, to już nie problem ateisty. Co najwyżej powód do żartów.

2. Święta katolickie – podczas gdy katolickie kobiety uwijają się, jak w ukropie już na tydzień przed, żeby wypucować mieszkania, zrobić mega zakupy, przygotować potrawy, które rodzina będzie wpierniczać jeszcze tydzień po świętach, ścigając się z procesem gnilnym; ateiści spokojnie czekają na zaproszenia od wierzących członków rodziny. Bo to świetna okazja na spotkanie, przeżarcie się i wypicie morza wódki ze swoimi bliskimi. Później ateista wraca do domu i kładzie się spać a katolik… sprząta po świętach.

3. Jak sobie pościelesz, tak się wyśpisz – ateista dobrze o tym wie. I choć nie brak wśród nas takich, którzy winą za niepowodzenia potrafią obarczać swoich rodziców, rzekomo nieprawdziwe plotki rozsiewane oczywiście przez fałszywych znajomych, polityków, czy po prostu pecha, to przynajmniej żaden z nas nie wierzy w to, że jakiś stary ramol z długą brodą siedzący na chmurce, bawi się z nami w kotka i myszkę. Co więcej, nie tracimy czasu na próby nadprzyrodzonego kontaktu z tą wyimaginowaną postacią rodem z filmów fantasy, tylko bierzemy sprawy w swoje ręce, tudzież w najgorszym wypadku czekamy na to, co przyniesie nam los.

4. Każdy ateista wie, że jeśli jakiś robal gryzie go w sumienie, jest tylko jeden sposób, żeby go ukatrupić. Przeprosić, naprawić swój błąd i nigdy więcej go nie powielać. Sumienie katolika jest za to brudne, jak stara szmata do podłogi. Bo choć katolik ma spowiednika, któremu wystarczy napluć w ucho, żeby uzyskać rozgrzeszenie, to jednak powodów do tego plucia ma milion razy więcej od ateisty. A bo przeklął, a bo skłamał, a bo podniecił się na widok koleżanki w pracy a ma przecież żonę, a bo się onanizował, a bo bzyka się stosując gumkę, a bo to, a bo tamto. Oszaleć można.

5. „Znowu w życiu mi nie wyszło…” – no bywa. Może nie jestem dość dobra, może nie jestem dość mądra. Mogę się albo poddać, albo poszukać innych sposobów, czy dróg do osiągnięcia celu. Katolik ma gotową receptę: BÓG TAK CHCIAŁ! Bo wiadomo, „nawet wszystkie włosy na twojej głowie są policzone”. Po co kurna żyć w takim razie? Proponowałabym katolikom od razu po urodzeniu inwestować w trumnę, a jak już ją kupią, położyć się w niej i czekać.

6. Kościół jest zły, religie są złe. Każda zmusza ludzi do jakiegoś nienaturalnego działania lub powstrzymywania typowo ludzkich instynktów, do niejedzenia określonych potraw lub ubierania się w określony sposób, do walki z innowiercami, że o ateistach nie wspomnę. Do wmawiania ludziom, co jest dobre, a co złe. Do ignorowania nauki. I tak gej jest zły bo… bo tak w świętej księdze napisali. Eutanazja jest zła, bo cierpienie uszlachetnia. To wiedzą szczególnie ci, którzy tego cierpienia nigdy nie zaznali. In vitro jest złe, bo człowiek przejął rolę boga, jakby to nie mężczyzna i kobieta mieli swój udział przy zapłodnieniu, tylko dodatkowo palec boży. Ciekawe gdzie wkładany? Z transplantacjami organów już się pogodzili – pewnie wówczas, gdy pierwszy biskup potrzebował przeszczepu. Bywa, że i transfuzja krwi jest zła. Ilu ludzi z powodu religijnego myślenia zmarło? Żeby widzieć świat takim, jaki on jest, umieć go oceniać, trzeba się nie bać, trzeba mieć wolny umysł i trzeźwe spojrzenie. Tego zniewolony, przemielony indoktrynacją mózg nigdy nie osiągnie. Chyba, że ocalały jeszcze jakieś resztki szarych komórek.

7. Mamy tylko jedno życie, które kończy śmierć. Czyż to nie motywujące? Tylko uświadomienie sobie tego faktu, może nas uwolnić, sprawić, abyśmy przeżyli je tak, jak naprawdę chcemy, żebyśmy wyzwolili się od oczekiwań wobec nas naszych bliskich, przestali spełniać cudze marzenia, przestali się bać być sobą. Trzeba być szalonym, aby żyć według reguł wymyślonych przez ludzi tysiące lat temu tylko po to, aby uzyskać zapewnienie, że po śmierci mamy szansę trafić do nieba, którego przeciwieństwem jest piekło. Trzeba być totalnym ignorantem, żeby nie powiedzieć idiotą, żeby wierzyć w istnienie takich miejsc. Piekło i raj są tu i teraz. To od nas zależy, w którym z tych miejsc będziemy trwali. Bo to my jesteśmy swoimi własnymi bogami. Ludzie, przecież takie to proste! 🙂

  • Krzysztof Ratuszyński

    Chylę czoła!

  • Rafał

    Drobna poprawka. Tak długo przypominałem wszystkim, że wg samego KK tylko 27% Polaków chodzi do kościołów, że utrwaliło się za dobrze. Bo jeżeli mówimy tylko o katolikach, to uczęszcza 32% z nich, a jeżeli o „katolikach zobowiązanych”, to niezależnie od metodologii ISKK nie są zobowiązani starzy, chorzy i małe dzieci. ISKK przyjmuje stały współczynnik zobowiązanych 82% i podaje, że z tej grupy (27 mln osób) chodzi 39%.
    Swoją drogą są to dane dotyczące stanu sprzed prawie dwóch lat. Te sprzed roku nadal nie są opublikowane.

  • Mag Orliczka

    Wiedziałam Izuniu, że długo nie trzeba będzie czekać na twoją odpowiedź 🙂 Ja tamten post potraktowałam jako taki mały żart. Co do pkt 2. to mimo ateizmu daje się wprowadzić w lekką gorączkę świąteczną, mycie okiem, gruntowniejsze sprzątanie. Ale to chyba dla tego, że to dobra okazja by to zrobić 🙂

  • Bogusław Rtęcian

    6. Kościół jest zły, religie są złe. Każda zmusza ludzi do jakiegoś nienaturalnego działania lub powstrzymywania typowo ludzkich instynktów, do niejedzenia określonych potraw lub ubierania się w określony sposób, do walki z innowiercami, że o ateistach nie wspomnę.

    Co to są typowo ludzkie instynkty? I dlaczego wszystko to co instynktowne miałoby być słuszne?

    W niektóre religie, jak w dźinizm czy w sikhizm jest wbudowany postulat nie traktowania innowierców jako kogoś gorszego, kogo trzeba nawracać. Tylko kogoś kogo należy zrozumieć i uszanować że wybrał inną drogę do prawdy. Ktoś tu się wypowiada na temat o którym niewiele wie.. >.<

    "Do wmawiania ludziom, co jest dobre, a co złe."
    Kłamstwo. Czasami do odkrywania co jest dobre a co złe na podstawie wnioskowania logicznego. A czasami jak w przypadku religii dharmicznych – do kontemplacji że i dobre uczynki, i złe, są przeszkodą na drodze do wyzwolenia z cierpienia.

    "Do ignorowania nauki."
    Dalajlama zapytany przez dziennikarza co by zrobił gdyby nauka zaprzeczyła buddyzmowi powiedział: "wtedy okazałoby się że stare prawdy buddyjskie są do wymiany, trzeba je zastąpić nowymi"

    "7. Mamy tylko jedno życie, które kończy śmierć. "
    Jeszcze zależy z czym się identyfikujemy. Jeśli z ciałem, to śmierć ciała oznacza koniec "nas". Jeżeli przeżyjemy ~śmierć ego~ , to rozumiemy że nie mamy tylko tego jednego życia, a śmierć nie oznacza końca świadomości.