debata

Debata po kobiecemu :)

Ostatnio jestem bardzo zajęta, jednak debaty ośmiu liderów nie mogłam sobie odpuścić. Jeszcze patrzę, jak pani Kopacz wychodzi z telewizji, a za nią kroczy rozentuzjazmowana młodzieżówka. I krzyczy, że nie dość, że wygrali debatę, to jeszcze wygrają wybory. No cóż, naiwność ludzka nie zna granic. Mam wrażenie, że jakby pani Kopacz pospała sobie na wizji, okrzyki byłyby takie same. O proszę! Teraz Becia zaiwania otoczona małolatami, którzy sikają po nogach z powodu rzekomego jej zwycięstwa. Być może gdzieś tam między nimi pomyka Jarek, ale nie mogę go dojrzeć. Ci młodzi ludzie jacyś tacy wyrośnięci.

Wracając do debaty. Jestem rozczarowana kobietami. O tak, nawet panią Nowacką. Mistrzynie lania wody i unikania konkretów. Ewcia po roku rządzenia, jako premier i po ośmiu latach rządów jej partii nareszcie wie, co trzeba zrobić. Wcześniej się kurna nie zorientowała. Za to wyróżniła się jednym. Czerwienią. Uważam, że kolor był strzałem w dziesiątkę. Może nie mówiła ciekawie, ale nie sposób było jej nie zauważyć.

Becia za to wie, co chcą Polacy i powtarzała to niemal przy każdym pytaniu. Że łot de fak? A ja to kto? Aborygenka z dalekiej Australii? Bo do dziś myślałam, że jestem Polką z dziada pradziada a chcę dokładnie czegoś innego niż Becia, jej prezesik i wszyscy pisowczycy razem wzięci.  Baśka za to jakaś taka onieśmielona, żeby nie powiedzieć nijaka.

Za to panowie, jak tęcza (skojarzenie występu panów z symbolem osób homoseksualnych przypadkowe), barwni i ciekawi. Januszek Piechociński, jak z żurnala. Mucha nie siada. Pięknie ubrany, uśmiechnięty, wypoczęty, mimo że wpadł na debatę prosto z bazaru. No bo chyba nie z zagranicznego supermarketu? W każdym razie miał na stoliku jabłko. Myślałam na początku, że zatrute i na krześle nie mogłam usiedzieć spokojnie, zastanawiając się, komu je wręczy. Gość chyba lobbuje na rzecz polskich wędkarzy. Chyba ze dwa razy wspomniał coś o rybce i wędce. Pod koniec chciał jabłuszko wcisnąć biednemu Pawełkowi Kukizowi, ale ten nie połknął haczyka, bo miał w gardle wielką gulę.

No właśnie. Na kolanach dziękuję Pawciowi i Korwinowi. Uśmiałam się dzięki nim do łez. Na ich tle wszyscy pozostali znikli. Prawie wszyscy. Ale o tym „prawie” za chwilę. Co więcej, podobało mi się to, co mówili. A nawet to, jak mówili – ze wskazaniem na wymemłanego Kukiza. Wymemłanego z wyglądu. Marynarka jeszcze jako taka, ale na krawat już nie starczyło. Pierwsze zdanie „Ja nie jestem wróżką”. Ja pierdzielę! Myślałam, że jest. Poza tym niewiele brakowało, a prowadzący debatę dziennikarze dostaliby po pysku. Bo pytali nie na temat. I stąd ta gula Kukiza, przez którą nie mógł przełknąć piechocińskiego jabłka. Nie wiem, czy Kukiz łyknął głębszego dla animuszu przed debatą, czy on po prostu już tak wygląda i tak gada po latach łykania głębszych, ale przynajmniej facet ma receptę na wszystko – referendum. Gdyby doszedł do władzy, mamy co robić przez najbliższe cztery lata w każdą niedzielę.

I Korwin ma receptę na wszystko. Niech państwo odpierniczy się od wszystkiego i wszystkich a wtedy będzie git. Ja bym dodała jeszcze Kościół, ale Korwin już nie. Przede wszystkim wszyscy politycy kradną. I mają przestać, bo jego kamraci kraść nie będą. I on wszystko przewidział lata temu, ale się wszyscy z niego śmiali. A teraz się nie śmieją? Mnie do tej pory brzuch boli. Ale elegancji nie można mu odmówić, chociaż czerwona mucha z deka się przekrzywiła – z prawej strony do góry. Przypadek?

Petru nagle wyskoczył z gadżetem – rozwinął mini plakacik dotyczący podatków. Nie dojrzałam, co tam było napisane, mimo moich okularów. Ale prąd przeszedł mi po plecach. Skoro tak zaczyna się debata, to jak się skończy? Będą napierdzielać się maczetami? A może Jarek pożyczył Beci swój mały pistolecik, o którym dawno temu, w czasach do których strach wracać (za rządów PiS), było dosyć głośno? Rysio też wyglądał cudnie. I źle nie gadał. Facet, o którym muszę pomyśleć. Nie, że w nocy przed snem. Aż tak mi się nie podoba. Myśleć o nim będę do niedzieli.

Adrian Zandberg z partii Razem to ten „prawie”, który nie zniknął. Takiemu chłopu zniknąć ciężko. Na oko dwa i pół Kaczyńskiego wzrostu. Co prawda na krawat też mu było szkoda a poza tym, albo go gardło bolało, albo stres dławił, bo jakoś tak dziwnie i nie w rytm łykał ślinę Mimo to mówił całkiem rzeczowo i konkretnie. Nikomu nieznany szczawik, jako jeden z niewielu odpowiadał na pytania.

Po vatach, pitach, citach i innych sritach (gospodarka nie jest moją mocną stroną), przyszła kolej na  pytanie o uchodźcach, które ostatnio rozpalało Polaków do czerwoności. Po Kopacz, która mówiła to co zwykle, czyli nic konkretnego, zabrała głos Becia. Pomagać, ale tam, gdzie pojawia się problem. Nadrzędną sprawą jest bezpieczeństwo obywateli. A kto nas obroni przed PiSem?

Kukiz mówi, że to nie są uchodźcy, tylko zarobkowi imigranci. I pyta Ewcię, jak ona chce rozpoznawać wśród nich terrorystów, jak rząd nie wie, co się w jego kraju dzieje i kelnerzy nagrywają najważniejsze osoby w państwie. No kurna, nie sposób się nie zgodzić.

Adek z Razem chce pomagać bezwarunkowo. Lezą, niech lezą. Chcą do nas, proszę bardzo. To biedni, baaaaardzo biedni ludzie, którzy tak się rozpędzili zwiewając przed wojną, że dotarli aż za naszą zachodnią granicę. Setki kilometrów leźli i się nie zorientowali, że już dawno nikt nie strzela. Korwin wali za to prosto z mostu. Mamy przyjąć tych, którzy chcą być w Niemczech i zrobić wszystko, żeby do Niemiec nie dotarli, mimo, że oni nie chcą u nas być. Mamy im stworzyć obozy koncentracyjne. Petru potwierdza, że lezą uchodźcy za daleko. Skoro zwiali z krajów, gdzie toczy się wojna, do kraju, gdzie wojny nie ma, to po kiego grzyba lezą dalej? Pomagać trzeba, ale nie koniecznie u nas. Czyli powiedzieli to, co gadają wszyscy Polacy. Być może dla niektórych niezdecydowanych wyborców kwestia podejścia do uchodźcoimigrantów będzie języczkiem u wagi. Ale nie dla mnie. Mnie interesuje kwestia dotycząca stosunków państwo – Kościół najbardziej.

W końcu pada pytanie o potrzebę renegocjacji konkordatu, co zrobić z religią w szkołach i funduszem kościelnym.

Baśka – kraj ma być świecki, religia robi wypad ze szkół, likwidacja funduszu.

Adek – rozdział kościoła od państwa, ale bez krwi. Kurde, szkoda 🙂 Religia ma nie być finansowana przez państwo.

Petru – państwo ma być neutralne światopoglądowe, jak w konstytucji i to ma być przestrzegane. Też nie chce wojny. Kurde, sami pacyfiści! Za religię ma płacić Kościół.

Becia – Polska jest państwem świeckim, więc o co kaman? Nie ma o czym gadać. To niby jest ważne, ale w kampanii nie ma co o tym rozmawiać, bo po co? Są ponoć ważniejsze problemy. Doprawdy???

Kukiz – relacje państwo kościół są drugoplanowe. Najlepsze oczywiście będzie referendum. Jest mocno wierzący, ale religia nie powinna być w szkołach a Kościół nie powinien być dotowany przez państwo.

Piechociński – w teorii wszystko jest OK. Mamy za to mało szacunku dla drugiego człowieka. Dalej się pogubiłam.

Korwin – Kościół jest wielkim sojusznikiem w walce z głupotą lewicową, na przykład z gender. A jest jakiś sojusznik w walce z głupotą prawicową? W konkordacie nie podoba mu się jedna rzecz, 200 tys dolarów na akademię teologiczną, ale z powodu 200 tysięcy dolarów nie będzie zrywał konkordatu.

Ewula – przyjazny rozdział kościoła od państwa. Czyli sraty taty dupa w kraty. Nie będą walczyć z religią ale nie chce, aby Kościół wtrącał się w politykę. Czy Ewcia wie, co na to Kościół? Właśnie wszyscy funkcjonariusze wyżej wymienionej mafijnej instytucji pokazali Ewci środkowy palec. A poza tym, jak rodzice chcą religię w szkołach, to niech ją mają. Jak chcą etykę, to też proszę bardzo. Nie tak źle. Możemy wymyślić jakiś inny przedmiot a Ewcia nam go sfinansuje. Proponuję, np. „Kryminalną historię Kościoła”, albo „Religie, największe nieszczęście ludzkości”, albo „Prawda o JP II i o innych świętych”. Może macie jakieś lepsze pomysły?

Reasumując mogłabym przytoczyć ostatnie wystąpienie Adka. Chyba już czas, abyśmy olali to straszenie nas PiS-em. Jarka boję się od lat a Beatka świetnie go zastępuje. I czas już chyba, abyśmy przestali głosować za tak zwanym lepszym złem. Zresztą już nie jest takie oczywiste to, które jest lepsze, a które gorsze. Może już czas, abyśmy zaczęli głosować zgodnie z własnymi przekonaniami, bez lęku, że może być to głos stracony. Stracony głos to głos nieoddany. Ruszmy swoje leniwe, sfrustrowane tyłki i zagłosujmy. Ani za PiS ani za PO. Ich już znamy. Ani za Kukizem ani za Korwinem. Nie róbmy sobie z poważnych rzeczy jaj :). Jak dla mnie na polu bitwy zostaje Nowoczesna Ryszarda Petru, Razem i Zjednoczona Lewica, choć Twój Ruch rozpierniczył kredyt, jaki dostał swego czasu od wyborców a do SLD wciąż mam żal, po jego ostatnich rządach. Wiem, to było dawno temu, ale ja pamiętliwa baba jestem.

A za zwycięzcę debaty uważam Adriana Zandberga. Może dlatego, że nieznany, może dlatego, że wysoki a ja mam awersję do malutkich. Nie tylko mężczyzn. Ale z pewnością dla tego, że niegłupi i nieśmieszny. A jak dostanie się do Sejmu, kupię mu krawat.

 

  • Paweł

    Korwin – Kościół jest wielkim sojusznikiem w walce z głupotą lewicową, na przykład z gender…????

    Co pan Korwin miał na myśli wypowiadając te słowa???? Czym jest gender??? Bo mi się chyba coś pomieszało. Jak można walczyć z czymś co określa grupę zachowań w społeczeństwie które są uważane za kobiece i za męskie w danym kraju?? Czy to znaczy że mamy walczyć z kulturowo nabytymi różnicami między kobietami i mężczyznami?? Że np panowie mają nie wstydzić ubierać się na różowo i „nosić sukienki”?? Że mamy łamać stereotypy mężczyzny i kobiety?? A od kiedy kościół chce to zmienić??

    Gender – stworzone przez społeczeństwo role, zachowania, aktywności i atrybuty, jakie dane społeczeństwo uznaje za odpowiednie dla mężczyzn i kobiet.

    Czy ta definicja oddaje to czym jest gender?? Czy pan Korwin wie lepiej?? Czasem mi się zdaje że co niektórzy politycy nie wiedzą o czym mówią. Ale w sumie to czy kiedyś wiedzieli?? Tylko że przekłamanie dotyczące definicji danego słowa powinno być niedopuszczalne z ust polityka wypowiadającego się publicznie(odniosłem takie wrażenie), a to chyba nie pierwszy raz. Później ludzie używają słów w całkiem innym znaczeniu niż jest w rzeczywistości bo polityk to mądra i wykształcona osoba, a prawdziwe znaczenie zostaje zastąpione jakimś absurdalnym…

  • zdzich

    😉 jednak na RAZEM 😉 a kto mi zabroni ?