whale-147748_1280

Jonasz „Faktycznie” połknięty?

whale-147748_1280
Ewangelia według św. Mateusza:
7.3 Czemu to widzisz drzazgę w oku swego brata, a belki we własnym oku nie dostrzegasz?
7.4 Albo jak możesz mówić swemu bratu: Pozwól, że usunę drzazgę z twego oka, gdy belka [tkwi] w twoim oku?
7.5 Obłudniku, wyrzuć najpierw belkę ze swego oka, a wtedy przejrzysz, ażeby usunąć drzazgę z oka twego brata.
Wiem, mam obsesję na punkcie Biblii, o czym można przekonać się czytając chociażby mojego „Wymyślonego Boga”. Nic nie wzbudza we mnie takiego natchnienia. Ten cytat, jakże mądry przecież, możemy odnieść do wszystkich ludzi, którzy gówno widzą i gówno wiedzą, choć oczywiście nie mają o tym pojęcia. To wszyscy ci domorośli mądrale, którzy wszystko co złe dostrzegają wszędzie, tylko nie w sobie lub nie wśród swoich. To m.in. oni… fanatyczni katolicy i my ateiści. Tak, również my nie jesteśmy wolni od śmieci na gałach, które przysłaniają nam dobre, prawdziwe widzenie.
Kiedy stado owieczek zmienia się we wściekłe wilki broniące swojego pasterza, któremu zarzuca się, że kochał dzieci zbyt mocną miłością, naśmiewamy się z ich głupoty i zaślepienia. „To niemożliwe! – beczą – to przecież taki porządny ksiądz, tyle dobrego dla dzieci zrobił! Owszem przytulał, ale po ojcowsku (jakby ksiądz miał prawo wiedzieć, co to jest ojcowska miłość). I na plebanię zabierał, ale to dlatego, żeby się dzieci po ulicach nie szlajały”.
 Na ulicach to by sobie mogły chociaż w piłkę pograć, a na plebanii ksiądz z nimi w kulki leciał.
Niestety to samo było z wieloma „naszymi”. Kiedy prokuratura weszła do redakcji „Faktów i Mitów” odezwało się w nas „święte oburzenie”. Mimo iż sądziłam, że aresztowanie Jonasza i przeszukanie jego redakcji to efekt porządków nowej wszechwładzy, zachowywałam spokój. Poczekamy, zobaczymy. I nie daj boże, żeby się jakieś zarzuty potwierdziły. A dlaczego? Bo „Fakty i Mity” to „nasz” bastion. Gdyby się jednak potwierdziły owe rzekome jonaszowe winy, musiałby on okazać się debilem. Później okazało się, że może być debilem do kwadratu, albo do sześcianu. Im dłużej jednak myślę o tym, co ujawnił tygodnik „Faktycznie” sądzę, że jeśli to prawda, debilizm Jonasza trzeba podnieść do potęgi entej.
Redakcja „Faktycznie” mogłaby się teraz za głowę złapać. Tłumaczymy, piszemy i wciąż wątpliwości? Ale jak ich nie mieć? Były ksiądz, były poseł lewicowy, redaktor naczelny „FiM” – tygodnika „nieklerykalnego” (bo „antyklerykalny” źle by się kojarzył, a mimo to guru antyklerykałów), w którym od 16 lat czytamy o chamskiej działalności KK w naszym kraju, poznajemy historie zwyrodnialców w sutannach, zleca zabójstwo byłej żony? Może chla (tzn. chlał, bo w areszcie to chyba chlać nie dają), i tak mimochodem gdzieś palnął przy kielichu mocnej berbeluchy, że chętnie by tą sukę ukatrupił? Setki razy mówiłam „ja cię chyba zabiję” i nie tylko do mojego partnera – obecnego i byłego. I byłego przed tym byłym też. I do tego na trzeźwo! Wciąż jak widać jestem na wolności.
Dlaczego miałby chcieć zabić byłą żonę? Pewnie chodziło o kasę, ale… Jonasz nie musiał biegać na zakupy do Biedronki, wybierać pomiędzy chlebem a lekarstwami, pomiędzy setką a litrem. Przecież to milioner! Takim problemem byłoby się podzielić? No tak, może to jeden z tych bogaczy, które wedle powiedzenia gówno by spod siebie zeżarł? A może chodziło o coś innego? Zgodzicie się chyba jednak ze mną, że trzeba być upośledzonym umysłowo, żeby coś takiego zrobić. Trudno w to uwierzyć po prostu. Do tego ja nie taka wierząca w końcu.
I kolejny zarzut – przywłaszczenie przez Jonasza kasy z Fundacji „W Człowieku Widzieć Brata”. Wiadomo, jak ktoś ma rodzeństwo, to ma do kogo przyjść w łaskę. Ale ot tak przyjść i sobie wziąć? Po co? Przecież nie musiał żebrać po ulicach. Jak już ustaliliśmy, stać go było nie tylko na lekarstwa, chleb i porządną gorzałę, ale również na prawdziwy kawior popijany prawdziwym szampanem (kto nie pił, niech wierzy mi na słowo, jest niedobry). No chyba, że tajemnica fortuny Jonasza tkwi w kolejnym powiedzeniu, że pierwszy milion trzeba ukraść. A jak łatwo przyszło, to czemu nie ukraść drugiego?
Drugi ukradł albo z fundacji albo poprzez wyłudzenie odszkodowań za rzekomo ukradzione samochody. Rzekomo ukradzione i rzekomo wyłudził, bo dopóki nie doczekamy się sprawy w sądzie, nie poznamy prawdy.
Podobno posiadał nielegalną broń. Nie wiem po co mu to było? Może księży w seminarium kung fu nie uczą, ale jakoś przed jurnymi kolegami trzeba umieć się bronić. Widocznie nie umiał. Ok, nie każdy potrafi, ale noży kuchennych nie miał, czy chociażby lewarka? Tak, tak! Mój ojciec kiedyś przed napadem lewarkiem się obronił. A jednak nie miał. Pewnie mu ukradziono razem z samochodami.
Ale ten ostatni zarzut…. ten ostatni spędza mi sen z powiek. Huk tam z żoną, może to jakaś hetera, piła, biła i gwałciła, czy coś w tym stylu. Huk tam z fundacją. Ja akurat tam nie wpłacałam pieniędzy. Ale żeby ten papież antyklerykałów, wrzód na tłustej kościelnej dupie, gość, który nie tylko drzazgi w oczach byłych swoich braci widział, ale i belką im porządnie dopierdalał, przelał 130 tys. zł. na konto jednej z parafii tytułem „darowizna na cele kultu religijnego”, tego zdzierżyć nie mogę! (Informacja z tygodnika „Faktycznie” nr 10, wciąż w kioskach).
Ponoć znowu chodziło o pieniądze. Dla partnerki zabrakło na waciki? Wiecie pewnie na czym polega kradzież na wnuczka? A kradzież na księdza? Jako, że nasze państwo jest w watykańskiej niewoli, a watykańscy funkcjonariusze, jak na panów przystało, mają nieograniczone przywileje, robi się to tak. Idzie się do księdza z flachą i ustala się procenty, ale nie alkoholu. Potem przelewa się księdzu kasiorę darowizną a ten pozostawia sobie ów ustalony procent a resztę oddaje „darczyńcy”. I umówmy się, bóg jest tak kuźwa problemami całego świata zajęty, że po prostu tego nie widzi. W „Faktycznie” możecie sobie przeczytać, jak się ów ksiądz skarbówce tłumaczył, choć dziwi mnie, że w ogóle się tłumaczył, przecież mógł posłać w diabły.
Dlatego Jonasz to albo debil, albo „Faktycznie” kłamie, choć przedstawia jakieś tam wydruki. Z tym, że w tym wypadku nie da się ot tak powiedzieć: „zdrajcy, którzy opuścili tonący okręt (czytaj: „FiM”) i do tego z oddali walą w niego z armat, to kłamcy, wichrzyciele i bluźniercy”. Przecież to retoryka naszej wszechwładzy. Opluć, obsrać a brud się przylepi. Jeśli redakcja tygodnika „Faktycznie” kłamie, oczekuję rychłego procesu. Dobra, poniosło mnie. Szybki proces w Polsce to abstrakcja. Ale zawiadomić prokuraturę można szybko.
Po założeniu przez byłych dziennikarzy „FiM” tygodnika „Faktycznie” Spółka Błaja News wydająca „FiM” poinformowała, że była żona Jonasza, Ewa zaangażowała się w pracę wydawnictwa. Można dostać pomieszania z poplątaniem, prawda?
***
Wiecie, kim według mitologii biblijnej był Jonasz? To taki gość, któremu bóg kazał nawracać niegodziwych. Facet zamiast wypełnić wolę Pana, wsiadł na statek i popłynął w inną stronę. Kiedy rozpętała się burza, zrozumiał, że to boży gniew. Marynarze wywalili go za burtę. W morzu połknęła go wielka ryba. Jonasz spędził tam trzy dni i trzy noce, po czym został wypluty na brzeg i zrobił to, czego oczekiwał od niego bóg, dzięki czemu ocalił miasto.
Nasz Jonasz też miał misję i (jeśli wierzyć doniesieniom „Faktycznie”, zboczył z drogi). Obecnie tkwi w żołądku wieloryba. Może w tym wypadku modlitwy pomogą? W końcu jakąś tam zrzutę na kościół zrobił a i ofiarę ze swojej żony ponoć chciał złożyć. A bóg nic tak nie lubił, jak ołtarzy i swądu palonego mięsiwa, nawet ludzkiego. Co będzie, kiedy go w końcu ten potwór morski wypluje, zakładając, że go nie strawi? Nie dziwcie się, że mitologia biblijna nie brała pod uwagę trawienia. A skąd ludzie piszący ją mieli mieć o czymś takim pojęcie? Od boga, który nietoperza uważał za ptaka?
Czekam na dalszy rozwój wypadków. Póki co czytam obie gazety, choć jak kupuję „FiM” zastanawiam się, czy nie dorzucam się do np. podpasek partnerki Jonasza, czy do paczek wysyłanych mu przez nią do aresztu.  A jeśli nie wyłudzał ubezpieczeń, nie posiadał nielegalnej broni, nie okradł fundacji, nie próbował ukatrupić swojej żony, to i tak mu nie odpuszczę tej darowizny na kościół 🙂
  • And

    tak się zastanawiam. Jakim debilem trzeba być, by po 15 latach ciągłego wku… iania epidiaskopu i wszystkich kolejnych rządów, nie znać mechanizmów rządzących polityką, i zrobić coś tak głupiego, jak to, o co Go oskarżają. Z drugiej strony debile nie prowadzą tak kontrowersyjnego projektu, tyle lat. i jeszcze na tym zarabiając. Dla mnie więc jest oczywistym bezsens tych oskarżeń. A że mają władzę, to ją wykorzystują. ciekawe co będzie jak Jonasza wypuszczą i wtedy swobodnie będzie mógł odpowiedzieć na zarzuty byłych kolegów. zapowiada się interesująca walka. szkoda że wewnątrz. Obstawiam, że wyjdą na wierzch długie ramiona czarnej mafii, mieszającej w głowach kłamstwem i oszustwem.