wojowniczka

Izabela J. vs Lady T. – runda druga.

walkaCzas na rundę drugą. Tym razem walka nie będzie równa, bowiem moja przeciwniczka nie jest w formie. Siły odbiera jej STRACH, o którym pisze w pierwszych słowach swojego tekstu pt. „Propaganda LGBT przynosi skutki” na portalu, którego szefem jest jej mąż, a którego nazwy nie wymienię, bo nie. No chyba, że będę zmuszona. Ale spróbuj przyjść i mnie zmusić.

Strach się bać. Niedługo więzienia mogą pękać w szwach, bo zaczną trafiać tam ci, którzy skrytykują homoseksualistów. To nie wizja zaczerpnięta z literatury science fiction, ale rzeczywistość, która dzieje się na naszych oczach.

Dalej użala się bidula, że prowadzone są prace nad zmianą Kodeksu Karnego „w zakresie sprowadzenia penalizacji czynów o podłożu dyskryminacyjnym z uwagi na przesłanki: niepełnosprawności, orientacji seksualnej i tożsamości płciowej”. Trzęsąc się ze strachu objaśnia, że to oznacza zakaz krytyki homoseksualistów. NO SKANDAL! A skoro zakaz to i konsekwencje za złamanie prawa. I to może być więzienie! A lady T. nie chce do więzienia. Co robić? No bo raczej pomysł, aby może jednak nie krytykować i nie obrażać, jakoś nie przychodzi jej do głowy. To takie typowo polskie. Zanim jeszcze prawo powstanie, już Polak kombinuje, jak je obejść. Zanim spece od zabezpieczeń wymyślą jakieś cudeńko antywłamaniowe np. do aut, już polski złodziej wie, jak je złamać. Mamy talent! Z drugiej strony nie ma się co dziwić. Prawo tworzą u nas specjaliści od niczego, a samochody kradną bogatym. Gość ma kasę, to sobie drugie kupi. Zresztą bogacz powinien się dzielić czyż nie? Inaczej nie wejdzie do królestwa niebieskiego – tak powiedział jeden gość w Biblii, ale kto by tam Biblię czytał.

Środowiska LGBT mogą mieć powód do radości. Ich systematyczna praca, konsekwentne upominanie się o przywileje dla tej mniejszości seksualnej przynoszą niestety efekty.

Ubolewa Lady T. No bo, jak to tak, żeby jej pedał jeden czy drugi, czy lesba, nie daj Panie Boże, śmiali się w twarz! Do tego dodaje ze zgrozą, że się pchają zboczeńcy do gejszkół, że zaczynają pracę od podstaw, że promują – a fuj! – edukację seksualną! Podaje również przykład podręcznika „Edukacja Bez Tabu”, a w nim podobno mowa jest między innymi o czymś, co zwie się tożsamością biseksualną i homoseksualną. Zgroza! A do tego wszystkiego dzieci biedne, niewinne katoliciątka mają być nawiedzane przez osoby homoniewiadomo – takie co lubią swoją płeć, takie co wyznają zasadę „żeby życie miało smaczek, raz dziewczynka, raz chłopaczek” i takie – Boże patrzysz i nie grzmisz – co to byli babą, a są chłopem, lub przez Ania Grodzkiego. I te ludzkie wynaturzenia będą opowiadać nieletnim zastępom chrystusowym, jak byli prześladowani, jak sobie radzili z dyskryminacją i może jeszcze będą promować swój zwyrodniały tryb życia! Lady T. ledwo już stoi na nogach, a ja jeszcze żadnego ciosu nie wyprowadziłam. Jak tu dać komuś takiemu po pysku?

Czy w związku z nowelizacją przepisów nauczyciel czy dyrektor szkoły, który nie wyrazi chęci organizowania na przykład takich zajęć, popełni przestępstwo? Czy za odmowę zorganizowania zajęć z homoseksualistą trafi za kratki?

Pyta roztrzęsiona. No teraz to muszę przywalić. Nie będę przecież tak stać na ringu jak jakaś niemota. Zejść sama też nie zejdę. A co ja, Gołota? Zresztą Lady T. na Tysona nie wygląda. I walę! A jak dyrektor szkoły nie wyrazi zgody na zajęcia z religii w szkole, to trafi za kraty? A jak oburzy się na program realizowany przez katechetów, to ktoś go posłucha? Jak się dowie, że na zajęciach z religii dzieci są namawiane do nienawiści i dyskryminacji osób homoseksualnych, to zwolni nauczyciela? Na wszystkie te pytania odpowiedź brzmi – nie. Nawet na to pierwsze o więzieniu, chociaż to pewnie akurat Lady T. bardzo zmartwi. Dyrektor szkoły w tych sytuacjach nie ma nic do powiedzenia. Religię do szkoły wpuścić musi. Programu nauczania religii nawet nie musi znać, a jak pozna, to może co najwyżej włosy z głowy wyrwać. Sobie, nie katechecie. A jak mu się katecheta nie podoba, to niech sobie zmieni. Szkołę nie katechetę, bo tylko tyle może. To jest cacy. Ale bardzo nie cacy jest to, że być może nie będzie mógł odmówić zajęć z tolerancji.

Zgnębiona Lady T. wspomina Agnieszkę Kaczorowską, która w programie Wojewódzkiego powiedziała, że nie zgadza się na adopcję dzieci przez homoseksualistów. I wieszczy dalej jak podrzędna, tania wróżka, że:

Gdyby swoje opinie wypowiedziała już po nowelizacji przepisów pewnie ze studia telewizyjnego zostałaby wyprowadzona w kajdankach, w eskorcie policji, a kroki taneczne ćwiczyć mogłaby w więziennej celi. W więzieniu spotkać mogłaby choćby Cezarego Pazurę, który tak oto skomentował wygraną niejakiej Conchity Wurst z Austrii w konkursie Eurowizji: „Ta Kiełbasa, to cwany facet! Wie dokładnie, co wykombinować, by wykręcić kota ogonem. Jeśli muzycznie jesteś jak inni, musisz czymś zaszokować. I proszę. Wystarczy, że babka przestała się golić… To zresztą kolejny dowód, że cyrk przeniósł się do telewizji, bo takie cuda jak „baba z brodą”, „ciele z dwoma ogonami” i tym podobne, kiedyś można było oglądać tylko tam”.
Za kratki trafiliby zapewne też ci, którzy zgadzają się z tym, co o wychowywaniu dzieci przez homoseksualistów powiedzieli ostatnio projektanci Dolce i Gabbana: – Jesteśmy przeciw gejowskim adopcjom. Rodziną jest tylko ta tradycyjnie rozumiana – stwierdzili Włosi.

walka2I tu ja padłam na deski. Cóż za autorytety! Nikomu niczego nie chcę ujmować, ale Kaczorowskiej nawet nie kojarzę. Pazura to rzeczywiście co innego, ale szczerze mówiąc, mam identyczne zdanie co do Wursta, jak on. I nie obchodzi mnie czy Kiełbasa jest facetem, babą, babofacetem, czy lubi panów, babeczki, czy jedno i drugie. Ale nie wiem też jak śpiewa. Być może genialnie, a jeśli nie, to rzeczywiście świat zwariował dając wygrać komuś tylko po to, żeby pokazać, jak bardzo Europa jest otwarta na inność. Za to Dolce i Gabbana! Same ugięły mi się kolana. Skoro oni tak powiedzieli (kiedyś myślałam, że to jedna osoba – Dolce to imię a Gabbana nazwisko), to tak musi być. Koniec kropka!

Dalej Lady T zaczyna już łkać:

Homoseksualiści, którzy sami chętnie obnoszą się ze swoim stylem życia, chętnie opowiadają nawet o bardzo intymnych szczegółach swoich związków nie będą mogli być publicznie oceniani czy komentowani, bo to już będzie mowa nienawiści.

No cóż, uczeń uczy się od mistrza. Mistrzem jest KK rzecz jasna, którego hierarchowie używają jak mantrę jednego stwierdzenia na najdrobniejsze słowa krytyki – „to atak na Kościół”.

W myśl zmian przestępstwem będzie choćby przypominanie przez księży o tym, że praktyki homoseksualne są grzeszne, wystarczy zresztą, że zacytują Pismo Święte i już z paragrafu o mowie nienawiści trafią do więzienia. Podobnie mówienie o małżeństwie jako związku kobiety i mężczyzny również może być odebrane jako przejaw dyskryminacji osób homoseksulanych.”

Dostałam taki cios, że mnie oszołomiło. W naszym kraju (cóż, że świeckim jeszcze) ksiądz nie będzie mógł czegoś powiedzieć z ambony? Więzienia przepełnione czarnymi? Co za urzekająca wizja! Prawie uwierzyłam. Po sekundzie przyszło otrzeźwienie. Przecież oni nie tylko z ambon ale i w TV mówią, czym ich Duch Święty natchnie. A ducha niestety aresztować się nie da. Czy słowa, że prawo boskie jest ponad prawem ludzkim, nie nawołują ludzi do nieprzestrzegania prawa? Czy coś takiego nie powinno być karane? Jak w naszym państwie zacznie się pociągać do odpowiedzialności za słowa księży, będzie to oznaczało, że nareszcie jesteśmy na drodze do normalności. Jak na razie kluczymy w labiryncie hipokryzji kościelnej. Niestety Lady T. może jeszcze spać spokojnie i paczek do więzień nie szykować. I jedna dobra rada. Lepiej niech księżulkowie nie cytują tych fragmentów Pisma Świętego odnoszących się do homoseksualistów. Jeszcze się naród boży dowie, że ich miłosierny Boguś widział jedno wyjście dla tych wstrętnych ciot – śmierć.

Dalej Lady T. przedstawia przerażające wizje:

„W myśl proponowanych zmian „nawoływanie do nienawiści” ze względu na orientację seksualną lub tożsamość płciową ma być zagrożone karą nawet do dwóch lat więzienia.” (Co za bezczelność!) „Znieważenie kogoś ze względu na praktyki homoseksualne, którym się oddaje lub obnoszenie się z dolegliwościami wynikającymi z zaburzeń tożsamości płciowej, będą zagrożone karą pozbawienia wolności do lat 3, a groźba sformułowana ze względu na „tożsamość płciową” lub „orientację seksualną” poszkodowanego – nawet karą 5 lat więzienia.” (Normalnie zbrodnia przeciwko ludzkości! Katolickiej ludzkości rzecz jasna.) „Na razie mowa jest o więzieniu. Być może w niedalekiej przyszłości wszystkie te osoby czekać będzie obóz reedukacyjny.” – nawiasy moje.

Nie no, to już lepsze więzienie. Odbębnić swoje i znowu ruszać do kościołów prowadzić propagandę nienawiści. Obóz reedukacyjny to masakra jakaś. Jeszcze tam broń Panie Boże, czegoś człowieka nauczą, coś wytłumaczą, z siana we łbie mózg zrobią.

„Jeśli Ministerstwo Sprawiedliwości ugnie się pod żądaniami środowisk LGBT, wnioskuję, żeby do więzień szli też wszyscy ci, którzy obrażają na przykład wielodzietnych. „Patologia”, „dziecioroby” – to najdelikatniejsze określenia, które wypowiadane są pod adresem dużych rodzin.

wojowniczkaNie wiem wokół jakich ludzi się Lady T. obraca, ale proponowałabym sprawdzić, czy aby na pewno ci co tak złorzeczą przeciw wielodzietnym rodzinom nie są jej kumplami po wierze. Bo co ateiście przeszkadza rodzina wielodzietna? Co innego, kiedy rodzinę tworzą: bezrobotny chłop, który chleje nie wiadomo za co, kobieta, która robi wszystko, żeby nie zaliczyć klapsa między oczy, rodząca dzieci z częstotliwością raz na rok i zachodząca w głowę, skąd się w ogóle te dzieci, darmozjady jedne biorą? A skąd ma wiedzieć? Nikt jej przecież seksualnie nie wyedukował, bo to grzech. Wie natomiast, że pigułka antykoncepcyjna jest dziełem szatana, gumka wrogiem Kościoła, aborcja morderstwem, a pigułka po, zbrodnią w białych rękawiczkach. O takiej rodzinie każdy zdrowo myślący człowiek powie „patologia” i „dziecioroby”. A wnioskować Lady T. to sobie może. Ma to takie samo znaczenie, jak brak zgody Kaczorowskiej.

Tyle że doczekaliśmy czasów, w których rodzin bronić nie trzeba, to takie nienowoczesne. Rodziny, podobnie jak katolików, obrażać będzie można bezkarnie.

No i opadła garda Lady T. Nie zamierzam marnować okazji i walę prosto w oczy prawym prostym. A mówi ci coś paniusiu art. 196?

Kto obraża uczucia religijne innych osób, znieważając publicznie przedmiot czci religijnej lub miejsce przeznaczone do publicznego wykonywania obrzędów religijnych, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.

Zna Dolce i Gabbana (nie wiem, może się u nich ubiera), to może zna również Nergala i Dodę? Doda to ta, która ma większe płuca niż Kaczorowska, a Nergal to gość o którym Lady T. marzy, żeby jej się nie przyśnił. Oboje sądzeni z tego artykułu. Doda skazana na 5 tys. kary grzywny. Nergalowi się chyba po diabelsku upiekło. Doda poległa na stwierdzeniu, że autorzy Biblii byli napruci winem i ujarani ziołami; Nergal wybronił się z podarcia Biblii podczas swojego koncertu. Rzeczywiście Doda prawdopodobnie nie była świadkiem spisywania świętych ksiąg, w związku z tym, nie mogła być na sto procent pewna, co ci ludzie tak naprawdę zażyli. A wystarczyło powiedzieć, że Duch Święty musi być niezłym mózgotrzepem, bo pod jego wpływem ludzie nie wiedzą co czynią, czy piszą.

  • zdzich

    😉 Droga Izo jestem pod dużym wrażeniem Twych „ciosów”! Fajny tekst! 😉