0002AH3IY3IB1AAL-C209

Izabela J. vs Lady T. – runda trzecia.

„LOLITKI W WERSJI MINI POŻYWKĄ DLA PEDOFILÓW” – pod takim tytułem ukazał się tekst Lady T. na portalu jej męża, ulubionej przez wszystkich ateistów Frondzie.

Koniec z przaśnymi śpiochami, pajacami czy dresami. To już passé. Małą dziewczynkę trzeba stroić od pierwszych dni jej życia. Jedna z firm przygotowała nawet buty na obcasach… dla niemowląt. To nic innego jak seksualizacja od kołyski.

Przywaliła Lady T. tak, że mnie zamroczyło. Staram się pokazać sędziemu, że gra nieczysto. Pierniczy głupoty wyssane z palca, to nie może być prawda! Ten liczy do trzech i dopuszcza mnie do walki, ale jak walczyć z czymś takim?

woman-oldschool-boxing-01

Srrru! Kolejny cios Lady T. wbił mnie w deski:

Niczego nieświadome, wystylizowane bobasy reklamują buty na obcasach przeznaczone dla najmłodszych dzieci. (…) Buty prezentują niemowlęta umalowane (!!!!), ubrane w atłasowe majtki, pióra i tiule. Na jednym ze zdjęć dziecko leży nawet na wyścielanej sofie w dość sugestywnej pozie, niczym modelka reklamująca seksowną bieliznę.

WYSTYLIZOWANE? Gong uratował mi życie. Idę do narożnika, ciężko opadam na stołek i pytam kurna trenera, co to za styl walki? A ten pach mi zdjęcie bobasów pod nos, półnagich, siedzących na łóżku z piórkami i koronkami na słodkich łebkach. A co mają na pupie? Stringo-pampersy? No nie wierzę!

Te zdjęcia małych wymalowanych „lolitek” są po prostu wulgarne.

Zaczyna kolejny atak Lady T. a ja podchodzę do niej z opuszczoną gardą i mówię:

– Masz rację Lady T.

Widzę zaskoczenie na jej twarzy.

Dziecko ma być dzieckiem i być ubierane jak dziecko, a nie ja dorosły, bo nie ma nic gorszego niż taka „stara malutka”.

Tak Lady… a zresztą Małgosiu, tak. Masz rację. Podaj grabę, daj pyska, uściskajmy się. I wpadamy sobie w ramiona. Ja, ateistka i ona, pierwsza dama polskiego katolicyzmu. Tłumy gwiżdżą, chcą krwi, ale w tym przypadku nie mają na co liczyć.

635611749482321149

O pięknie i delikatności trudno jednak mówić w kontekście reklamy butów firmy Pee Wee Pumps. Naprawdę nie trzeba z niemowlęcia robić kopii mamusi, bo to nikomu nie służy. Chyba że zwyrodnialcom, którzy chcą bestialsko skrzywdzić małe dziewczynki.

Szepcze mi roztrzęsiona do ucha a ja przytakuję. Tak Małgosiu, ten świat zwariował do reszty. Z małych dzieci robią obiekty pożądania a ateistka obejmuje katoliczkę w geście solidarności.

Za legalizacją pedofilii opowiadają się choćby niemieccy Zieloni, czy guru ateistów Richard Dawkins (używa on określenia „lekka pedofilia”, jakby przestępstwo to można było stopniować).

Załkała mi w ramię. O kochana, to był cios poniżej pasa. Przerzucam ją przez biodro i powalam na dechy. Całym ciałem przywieram do niej, żeby nie mogła się ruszyć i krzyczę do trenera:

– O co chodzi z tym Dawkinsem?

Dawkins stwierdził w wywiadzie dla „The Times”, że nie jest w stanie potępić „łagodnej pedofilii”. Sam stwierdził, że zaznał takiej, gdy był w szkole podstawowej w Salisbury. Opowiadał, że nauczyciel „sadzał na kolanach i wkładał ręce do jego spodenek”. Jak stwierdził Dawkins, ten sam nauczyciel podobnie zachowywał się wobec innych jego kolegów z grupy rówieśniczej. Ale, jak podsumował Dawkins, „nie sądzę, by miały z tego powodu jakieś złe doświadczenia”.
– Nie możemy potępiać ludzi za rasizm w XIX czy XVIII wieku, tak, jak potępiamy za niego dzisiaj nowoczesnego człowieka. Podobnie nie mogę potępić zachowań ludzi z przed kilkudziesięciu lat, nawet jeśli dzisiaj bym je potępiał – wyjaśnił Dawkins swoją tolerancję dla zboczonych zachowań swojego nauczyciela sprzed lat.

Stwierdził przy tym, że łagodna pedofilia to nie brutalny gwałt, ale delikatne dotykanie. Źródło.

michalik i pedofilia

Zaskoczona luzuję żelazny uścisk. Lady T. wysuwa się spode mnie, podnosi się i wrzeszczy.
– No i co ty na to?

I wtedy trener podsuwa mi tekst Dawkinsa o molestowaniu umysłowym dzieci, w którym odnosi się do tematu poruszonego w wywiadzie, którym przywaliła mi Lady T.

Obmacywanie przez nauczyciela łaciny było z pewnością nieprzyjemne, budziło we mnie zażenowanie i odrazę, zapewne jednak nie było tak dolegliwe, jak przekonanie, że ja lub ktoś z moich bliskich będzie po wsze czasy cierpiał w piekle. Gdy tylko udało mi się uwolnić z nauczycielskich objęć, pobiegłem opowiedzieć o tym swoim przyjaciołom. Wszyscy doskonale się ubawili. Można nawet powiedzieć, że nasza przyjaźń umocniła się dzięki wspólnym doświadczeniom z łacinnikiem-pedofilem. Nie sądzę, żeby ktoś z nas doznał trwałej szkody z powodu tego fizycznego nadużycia. Fakt, że w jakiś czas potem nauczyciel popełnił samobójstwo, zdaje się raczej świadczyć, że pedofilskie praktyki najbardziej zaszkodziły jemu samemu.

Oczywiście rozumiem, że jego występki – choć według dzisiejszych standardów wystarczające, by trafił on na długie lata do więzienia, a potem stał się ofiarą dożywotnich prześladowań ze strony samozwańczej straży obywatelskiej – były łagodne w porównaniu z tymi, jakich dopuścili się niektórzy inni księża, o których donoszą żądne sensacji media. Nie mam prawa lekceważyć koszmarnych przeżyć ich ofiar – ministrantów. Jednak pamiętać warto, że doniesienia o wykorzystywaniu dzieci obejmują grzechy cięższe i lżejsze – od stosunkowo łagodnego obmacywania, do gwałtów – i jestem pewien, że wiele z przypadków, które obecnie są tak kłopotliwe dla Kościoła, uznalibyśmy raczej za postępki mniej groźne.

W wielu innych przypadkach oczywiście można mówić o drastycznej przemocy, w tym miejscu jednak chciałbym zwrócić uwagę na dwie rzeczy: Po pierwsze, że fakt, iż praktyki pedofilskie są czasem gwałtowne i bolesne, nie oznacza, że zawsze są takie. Dziecko zbyt małe, by zrozumieć, co się z nim dzieje w rękach łagodnego pedofila, nie będzie miało żadnych trudności w rozpoznaniu bólu zadawanego przez pedofila gwałtownego. Zwroty takie jak „drapieżny potwór” nie są dostatecznie precyzyjne i zdają się wyrażać raczej lęki dorosłych niż przeżycia dzieci. Po drugie (i od tego zacząłem) umysłowe znęcanie się, takie jak groźba wiecznych męczarni w piekle, jeśli dziecko szczerze w nie wierzy, może być bardziej szkodliwe niż wykorzystanie seksualne. Źródło.

0_0_0_1631316873_middleMożna się z tym zgadzać lub nie. Albo inaczej. My, ateiści nie mamy potrzeby albo wręcz takiej natury aby ślepo wierzyć w słowa kogoś, kogo cenimy i aby przyjmować te słowa bez zastrzeżeń jako swoje przekonania. Bo nie jest to ani nasz Bóg, który nie znosi sprzeciwu, ani nasz papież, ani arcybiskup, biskup czy też nawet podrzędny księżula. To „tylko” jeden z najbardziej znanych ateistów, którego czytamy, cenimy ale traktujemy, jak zwykłego człowieka. Jeśli ktoś z nas powie, że w tym wypadku Dawkins gada bzdury, nie będzie musiał się z tego powodu spowiadać, bić się w piersi, mieć poczucia winy czy obawiać się kary boskiej i mąk piekielnych.

„Bezmyślny szacunek dla autorytetów jest największym wrogiem prawdy” – powiedział Albert Einstein. Nie ulega wątpliwości, że prawo również rozróżnia cięższe zbrodnie od wykroczeń. Za gwałt na kobiecie można dostać dwa lata więzienia lub piętnaście. To samo dotyczy morderstwa, rozboju, kradzieży itp. Pedofil, który obmacywał dziecko dostanie niższą karę niż ten, który dziecko zgwałcił. Mimo że każda forma pedofilii wydaje nam się straszna i obrzydliwa, to raczej mamy świadomość, że nie można jedną karę (najchętniej dożywocie lub śmierć) wymierzać takim przestępcom.

Wspominałam już w tekście promującym uświadamianie dzieci o zagrożeniu pedofilią, że padłam ofiara pedofila i rzeczywiści nie wywarło to na mnie głębszego wrażenia. Bo doświadczyłam „lekkiej” pedofilii a moi rodzice, mimo że wstrząśnięci na samym początku, szybko przeszli nad tym do porządku dziennego. Być może dlatego, że nie wiedzieli co zrobić, przez co nieświadomie zachowali się dobrze. Nie umacniali we mnie traumatycznego przeżycia. Nie miałam nocnych koszmarów, nie bałam się ludzi, nie rozpaczałam. Pozostało tylko mgliste, niewywołujące żadnych emocji wspomnienie i nauczka, że obcym ufać do końca nie wolno.

autorytetNikt z nas nie może mieć pretensji do tego, że Dawkins tak wypowiada się o swoim doświadczeniu. I nikt nie może mi wmawiać, że powinnam inaczej się czuć po swoim przeżyciu. Mam nadzieję, że Lady T. jest tak samo oburzona pedofilią w Kościele, jak sesją firmy reklamującej buty na obcasach dla maluchów. Poszukam stosownych tekstów matki Polki rozdzierającej szaty nad słowami znanych hierarchów kościelnych, głoszących, że mówienie o pedofilii kleru to atak na kościół albo, że winę za nią ponoszą dzieci samotnych matek, albo że papież ma ważniejsze sprawy na głowie, niż zajmowanie się pedofilią, albo że nieprawdą jest aby kościół sprawę pedofilii zamiatał pod dywan, wspierał zboczeńców i ich ukrywał, lub podejmował leczenie ich modlitwą i pokutą, co jest tak skuteczne, jakby podał im na popęd seksualny aspirynę. Mam nadzieję, że takie teksty Ledy T. istnieją. Pierwsza dama polskiego katolicyzmu chyba lepiej zna się na sprawach Kościoła niż na poglądach ateisty Dawkinsa. No chyba, że nareszcie zaczęła czytać coś więcej niż Frondę.

 

  • I to wszystko pisała kobitka, której nie przeszkadzają panienki strojne na komunię i klękająca przed pedofilem co niedziela. Szkoda komentować Frondę… Znów trafia szlag…

  • zdzich

    Nie wiem co o tym pomyślicie ale….. Jak ja uczyłem się w podstawówce to dziewczyny absolutnie nie mogły się malować- nawet po szkole- strach przed konsekwencjami był silniejszy niż chęć „podobania się”, rodzice też tego pilnowali (wyjątkiem były dyskoteki szkolne). Dzisiaj gdy widzę ostro umalowane trzynastolatki w bardzo kusych miniuwach- to- bez urazy- ale kojarzy się z prostytutką niż ze stwierdzeniem- „taka moda”…. I gdzie są w tym momencie rodzice, odpowiedzialność?…..

    • Masz rację, ale to nie usprawiedliwia pedofilii. Młodociane prostytutki to inny temat, a ich rodzice – szkoda słów na taki temat.

      • zdzich

        Wcale nie zamierzam usprawiedliwiać pedofilii, chciałem tylko pokazać „odchyły” związane z- i tu nie wiem jak to określić?- „zmiana pokoleniowa”?- brak czasu rodziców dla dzieci?

        • kuna

          Twój komentarz natchnął mnie potrzebą napisania czegoś w rodzaju metaanalizy m.in. na ten temat. Żeby się nie rozgadywać zanadto- to co widzicie w realu – te dziewczynki zrobione na stare dziwki, to jest końcowy produkt czegoś znacznie większego i znacznie podlejszego niż sądzi się na ogół. A te dziewczynki wcale nie są zachwycone tym, że MUSZĄ wstawać pół godziny wcześniej ,żeby się wypacykować… Możecie mi wierzyć na słowo… a wkrótce wysmaruję większe omówienie tego tematu. 🙂

          • zdzich

            😉 Widzę Elu, że chyba zrozumiałaś o co mi chodziło. Dodam tylko od siebie, że (chyba) jest to próba naśladowania otoczenia, bez zrozumienia go- bo przecież nie każda matka takiej dziewczynki to prostytutka.
            Pozdrawiam 😉

          • kuna

            Zastanawiająca jest ta cisza wokół tematu – i chwała Terlikowskiej- jako jedyna z tego towarzystwa zareagowała na tworzenie trendów, mód i tej całej genderyzacji dziewczynek niemal od poczęcia. Ciekawe byłoby zobaczyć wyliczenie ile taka moda generuje zysków – to mogłaby być celna odpowiedź komu zawdzięcza się to zjawisko. Jednego jestem pewna- nie wynika to z autentycznych potrzeb 10-latek… To, że niewolnik przywyka do kajdan, nie znaczy, że go one nie ranią.

          • zdzich

            Bardzo trafnie to ujełaś. Czekam na cały artykuł 😉

          • kuna

            Będziesz musiał być cierpliwy- kilka tematów jest już w kolejce od dawna… Ten jest o tyle ciekawy, że wpisuje się w szerszy plan zjawiska…

  • Joanna Nauk

    Fajny tekst, Izo :). Małe sprostowanie – Mr.T nie panuje już we Frondzie, jakiś czas temu skolonizował TVR.