arab-883766_1920

Islam jest be! Islam jest cacy!

Islam jest be, czy jest cacy? Kolejny temat, który jak PiS szatkuje Polaków. Unikałam go jak ognia od dawna z wielu przyczyn, które podaję poniżej:

1)  wynikająca z charakteru – dotyczy niemal wszystkich dziedzin życia. Staram się zawsze przyjrzeć problemowi, nie poddawać się emocjom, po przemyśleniu podjąć stosowne działanie, lub poznać różne punkty widzenia, jeśli moja wiedza nie wystarcza i dopiero wyrobić sobie własne zdanie,

2) wynikająca z charakteru – ostatnio nazywana przeze mnie „kijowszczyzną”. Uśmiechać się, nikomu nie szkodzić, mieć rację, ale nie wiedzieć, co z nią zrobić, iść, ale nie wiadomo dokąd, oby nikomu się nie narazić. Dla wyjaśnienia dodam, że ta zachowawcza cecha pomaga w wielu dziedzinach życia, aczkolwiek przychodzi moment, że odechciewa się patrzeć w lustro,

3) lęk – żeby nikogo nie skrzywdzić, czyli też wynika chyba z charakteru lub z wrażliwego sumienia, które nie wiadomo skąd się wzięło u ateistki,

4) lęk – żeby się nie narazić, na szykany, na odrzucenie przez znajomych, którzy do tej pory przecież lubili, jakby mi dawali jeść, gdy jestem głodna, czy pić, gdy jestem spragniona,

5) bo temat jest delikatny, wymaga dyplomatycznego podejścia, a ja brzydzę się skrajnościami uważając, że nic nie jest nieskazitelne białe ani całkiem czarne. I tylko ten piąty punkt tak naprawdę ma sens.

Zanim przejdę do meritum, czyli osobistego katharsis, żegnam z nieukrywanym żalem tych, którzy uznają, że  nie zasługuję więcej na miano ich znajomej. Szczerze mówiąc uważam, że to idiotyczne. Od początku swojego istnienia przyjaźnię się i zgodnie współżyję z katolikami, tymczasem przyszło mi obserwować, jak ateista wyklucza ze swoich znajomych drugiego ateistę, bo ten albo jest za islamistami, albo przeciw nim. Bo ateista wyzywa drugiego ateistę od ksenofobów, faszystów, rasistów w kontekście jego podejścia do wyznawców islamu. To nie tylko idiotyczne, to nielogiczne. Bo na płaszczyźnie katolicyzmu niemal jesteśmy zgodni. Piszę „niemal” bo zdarzają się przypadki, że na ateistycznych grupach fejsbukowych ateiści piszą: „a co wam ten krzyż przeszkadza?”, „a po co są Dni Ateizmu?”, „a co wy się tak chcecie tym ateizmem afiszować?”, „a po co wam ten marsz ateistów?”. Wówczas spod palców wymyka mi się zdanie: „a co ty robisz na ateistycznej grupie? Skoro dobrze ci tak, jak jest, to zajmij się żoną, mężem, dziećmi, pracą, szydełkowaniem czy wędkowaniem, czymkolwiek, tylko przestań pieprzyć głupoty!”

Kurcze, ja to naprawdę napisałam? Jest progres 🙂

Czas na moje zdanie.

Kiedy widzę małe, wyczerpane, islamskie dzieci, które wiele przeszły, żeby dostać się do Europy, mam chęć otworzyć drzwi, nakarmić je i napoić. Kiedy czytam, jak młody chłopiec będący już bezpieczny, nie chce usiąść przy stole i zjeść, bo siedzi przy nim jego siostra, która przecież jest kobietą, mam ochotę sprać mu dupę. Wbrew międzynarodowemu prawu, które zabrania bić dzieci, zgodnie z papą Franiem, który uważa taką karę za odpowiednią.

Kiedy widzę islamskiego mężczyznę z dzieckiem na rękach, któremu dziennikarka podstawia nogę, mam chęć jej dokopać a jemu pomóc. Kiedy czytam o tym samym mężczyźnie, któremu przez tę dziennikarską nogę ludzie pomogli, jak mu ciężko się odnaleźć, jak nieporadny jest bez swojej żony i jak bardzo chce ją ściągnąć do siebie, bo m.in. w kuchni sobie nie radzi, to mam chęć podstawić mu swoją nogę. A jak się podniesie, to pomóc mu nogą drugą.

Kiedy widzę islamistów uciekających z kraju objętego wojną, współczuję im i się im nie dziwię. Kiedy widzę, że ich strach jest tak duży, że osiągnąwszy pierwszy wolny od wojny kraj, prą dalej, nie daję się oszukać, że o bezpieczeństwo im chodzi.

Kiedy słyszę zapewnienia, że islamiści, którzy przybędą do Europy, zasymilują się z naszym społeczeństwem… myślę sobie, że to jest OK. Kiedy widzę w europejskich krajach niemal enklawy islamskie, gdzie obowiązuje szariat, delikatnie mówiąc sądzę, że to nie jest OK, a tych, którzy do tego dopuścili, postawiłabym przed Trybunałem Sprawiedliwości.

Kiedy czytam o basenie w jakimś tam europejskim mieście, w jakimś tam europejskim kraju, gdzie jeden dzień w tygodniu jest zarezerwowany tylko dla wyznawców islamu, przypuśćmy czwartek, coby ich golizna naszych dziewcząt nie zgorszyła, to liczę na to, że mieszkańcy tego miasta domagają się, aby w każdy czwartek wieczorem woda w tych basenach została wymieniona, bo islamskie kobiety moczą się w niej w ciuchach. Co więcej, właśnie w czwartek domagałabym się wstępu, bo to mój kraj, moje miasto i basen z moich podatków.

Kiedy słyszę, że islam jest religią pokoju, to mam chęć zapytać, czy to ta religia, która wywodzi się z Koranu, czy jakaś inna? Bo w imię tej religii wciąż kamienują kobiety, bo wielu wyznawców tej religii uważa kobiety za przedmioty, lub zwierzęta, bo w kraju, z którym dobre kontakty dyplomatyczne mają m.in. religijne Stany Zjednoczone, kobiety nie mogą prowadzić samochodu a mężczyźni, nawet turyści z zachodu, nie mogą nosić krzyży na piersiach, bo ateista w krajach islamskich zasługuje na śmierć, europejka powinna mieć chustę na głowie i strój do ziemi. A u nas w Europie? U nas robią, co chcą, bo szanujemy ich religię. Oni naszych, europejskich religii lub braku wiary u siebie nie muszą szanować. Według Was to jest OK? Według mnie NIE!

Kiedy widzę środowisko LGBT, które afiszuje się obroną islamistów, to chce mi się rzygać. To tak, jakbym uciekała przed rekinem, który jest pół metra za mną z już rozwartą paszczą i krzyczała do osoby z wymierzoną w łeb bestii bronią: „Nie zabijaj go! On jest pod ochroną!”  Czy ktoś jest w stanie wyjaśnić mi, o co w tym wypadku akurat chodzi? Zresztą tak samo nie mogę zrozumieć tego, czego gej szuka w kościele katolickim. Biblii nie czytał? To niech przeczyta, może wówczas przestanie domagać się od katolików tolerancji. Bardziej bystry gej mógłby mnie załatwić stwierdzeniem, że Kościół Katolicki nie ma wiele wspólnego z Biblią, ale to temat na inny tekst.

Kiedy czytam, że za zamachami we Francji stoi Belg, i później widzę zdjęcie tego Belga, robi mi się słabo. Z Belga ma tylko paszport, bo go Belgia pod swoją pieczą wychowała. Poprawność polityczna zabrania ludziom pisać prawdę, że był to islamista.

Kiedy widzę zamach w sercu Europy, przestaje mi być żal ludzi. „Sama tego chciałaś Europo!” – chce mi się krzyczeć.

Chodźmy bliżej, może nawet pod mój dom, gdzie kwitnie od lat dobry interes – kebab. Mój partner był tam pierwszym klientem. Zna całą obsługę i szefa. Wszyscy islamiści podają mu rękę, uśmiechają się na jego widok, zamieniają z nim kilka uprzejmych zdań niemal każdego dnia. Znają mnie i moje dzieci. Wiedzą, kim jestem, to jednak nie przeszkadza im w tym, żeby nie próbować najzwyczajniej w świecie mnie poderwać. Posłałam panów na drzewo, omijam lokal szerokim łukiem, a kiedy mam ochotę u nich coś zjeść, wysyłam partnera, żeby wziął coś na wynos. U mnie, pod moim blokiem nie czuję się swobodnie.

Stoję na balkonie, palę papierosa. Młodziutka Polka z oliwkowym dzieciaczkiem w wózku przyszła prawdopodobnie do swojego partnera/męża. Puka do drzwi prowadzących na zaplecze lokalu. Ktoś otwiera, za chwilę na zewnątrz wychodzi on, jej luby, islamista. Jakaś nerwowa wymiana zdań, po czym on gwałtownie chwyta ją za włosy i szarpie. Ona płacze. Serce bije mi mocniej. Za chwilę uspokaja mnie okropna myśl: „Masz, czego chciałaś!” Wstydzę się jej. A potem zastanawiam się, dlaczego się wstydzę?

Do mojego lokalu przychodzą przesympatyczne islamistki, ubrane od stóp do głów. Mimo szmat, które mają na sobie, nietrudno dostrzec, jakie są piękne. Pozdrawiamy się z daleka. Zawsze uśmiechamy się do siebie. Czasem zastanawiam się nad tym, jakie są prywatnie, jak zareagowałyby, gdyby się dowiedziały, że nie wierzę w żadnego boga? Zawsze, kiedy je widzę, przyglądam się, czy nie mają czegoś podejrzanego, niebezpiecznego pod swoimi ubraniami. Zawsze sprawdzam, czy nie zostawiły jakiejś tajemniczej torby, kiedy wychodzą.

Do mojego lokalu przychodzi raz islamska rodzina. Poznaję nie tyle po urodzie, ile po kobiecie i córce, obie w chustach. Zamawiają burgery, w których jest bekon. Niestety nie było to wówczas wypisane w menu, ale ja wiem, że religia zabrania im jeść bekon. Milczę. Złośliwie milczę. Przyjmuję zamówienie, z uśmiechem na twarzy podaję i patrzę. Obserwuję w napięciu, jak syn i córka ze smakiem pałaszują to, czego jakiś wariat setki lat temu im zabronił. Ojciec orientuje się pierwszy, że coś jest nie tak. Robi się bladosiny. Wyrywa dzieciom jedzenie z ust. Syn chwyta szybko jeszcze jeden kęs. Wszystko ląduje na ladzie. Awantura! Robię zaskoczoną minę. No przecież skąd mogłam wiedzieć, że oni nie mogą jeść świnki? Robię im darmowe chickenburgery. Niby strata, ale…
Tak się zastanawiałam, jaki mają religijny myk, żeby Allaha za ten dietetyczny grzech przebłagać. Czy taki sam jak katolicy? Grzeszą na potęgę i albo zostawią to dla siebie, jakby bóg ich grzechów nie widział, albo się wyspowiadają i dostaną za karę kilka zdrowasiek do odmówienia?

Kiedy widzę dorosłych islamistów prących na zachód Europy niezgodnie z instynktem przetrwania tylko zgodnie z instynktem dobrobytu, myślę sobie: „A może by wam tak w końcu Allah pomógł?”.

Nie. Islam nie jest cacy. Katolicyzm również. Ani żadna inna religia, która niewoli człowieka, która zmusza do określonych działań, zachowań, ubiorów, myśli, rytuałów, w imię jakiś wyimaginowanych bóstw, których prawa spisane setki lat temu wprowadzane są do prawodawstwa współczesnych państw. Religie to czyste zło. Przyznawanie religijnym ludziom praw ponad prawem świeckim, to zbrodnia.

A teraz drodzy ateiści używajcie sobie na mnie do woli 🙂

 

  • Elżbieta Kunachowicz

    Iza. Przechodzisz na ciemną stronę mocy. Nie rób tego.

    Osoba, którą znam wystarczająco dobrze, by określić ją mianem religijnej, inteligentnej i wrażliwej, napisała mi ostatnio kilka zdań, które mnie zszokowały.

    <

    Elu, jeśli wpuszczę do domu hordę kiboli to nie będę miała bezpieczeństwa
    zapewnienie bezpieczeństwa polega na zamknięciu drzwi odpowiednio wczesnie

    Tak mówi przez ludzi
    strach. I tak wygląda zwycięstwo prymitywnego terroryzmu nad nad poprawnością polityczną, która jest głupotą jeśli władzom brakuje zwykłego zdrowego rozsądku i poczucia odpowiedzialności.

    • Ela i własnie w tym jest problem, że rządom w całej Europie brakuje zdrowego rozsądku i mechanizmów kontroli nad migracją. Naturalną rzeczą jest mieć obawy przed tym co się wyprawia. Komórki terrorystyczne to wykorzystują i niestety islam już zalewa Europę i to nie są jakieś lęki wklejone tylko fakty, które się już dzieją tego media nie podają a jak podadzą to się robi z tego hejt do kwadratu. Warto odróżnić jedno od drugiego i uzmysłowić sobie, że muzułmanie nie zasymilują się ani z demokracją, ani tym bardziej z innymi religiami, bo wewnętrznym imperatywem tego wyznania jest szahada, „która polega na świadomym wyznaniu, że nikt nie ma prawa być czczony prócz Jedynego Boga (arab. Allaha) 1. Nie ma innego stwórcy wszystkich istot jak tylko Allah. 2.Nie ma innego władcy, który decyduje o wszystkim jak tylko Allah. 3. Nie ma nikogo, kto powinien być czczony jak tylko Allah.” Koran zawiera wszystkie przepisy prawne, które są niezbędne do postępowych przemian społeczeństwa oraz do zagwarantowania wszystkim ludziom ich praw.” Ta opowieść ma tylko jedno zakończenie – brutalna fundamentalna wiara zawsze zagłuszy tych co myślą inaczej mamy to na naszym podwórku w postaci Rydzyka Kaczyńskiego i Terlikowskich. Ludzie dla których religia jest najważniejszą rzeczą na ziemi tak czy tak będą próbowali swoje dogmaty wprowadzać – bo taka jest tego natura. Ludzie się boja, bo mają prawo się bać, i mają ku temu powody.
      http://polskiateista.pl/kaprawymokiem/kolejny-mocny-kandydat-intronizacji/

      • Elżbieta Kunachowicz

        Ja rozumiem ludzki strach. Ja rozumiem tą katoliczkę, ateistkę, starą i młodą, głupich i mądrych.Strach to emocja – pojawia się i jest z nami dopóki się go nie pozbędziemy. Dziwi mnie tylko, że jeden strach można zwalczyć rzetelną informacją, wiedzą, doświadczeniem na własnej skórze, tak jak to miało miejsce wielokrotnie w różnych innych strachach- mają różne nazwy- ksenofobia, homofobia, antyszczepionkowość, itd… a w przypadku islamofobii i w obliczu kryzysu uchodźczego wiedza nie działa. Wszyscy wolą karmić się propagandową papką, którą nam serwuje internet i media od kilkudziesięciu miesięcy… I niby wszyscy wiemy, że media kłamią, ale jeśli mowa o uchodźcach- to nie pamiętamy o tym, gorzej, ufamy im jak wyroczni. Nawet wbrew oczywistej logice.Wiesz co jest zdumiewające- że najmocniej lęk odczuwają ci co nigdy nie widzieli żyda, pedała, czy Araba. Strach odbiera ludziom zdolność do racjonalnego myślenia. Są zdolni zaprzeć się wszystkiego co cywilizowany świat i humanistyka osiągnęła z takim trudem po II wojnie światowej…i zapewne nie zrewidują swojego niegdysiejszego zdania na temat dzisiejszego kryzysu uchodźczego, nawet za 50 lat, kiedy dowiedzą się jakie są prawdziwe kulisy obecnych wydarzeń. Oto dlaczego ludzkość nie uczy się na własnych błędach.

  • jas fasola

    Od kilku miesiecy mówię – ci uchodźcy mają wielki pusty kontynent na południu. I szoku kulturowego ani religijnego nie będzie. Dlaczego idą na północ? Czyżby uchodźctwo było tylko pretekstem?

    Sam mam poglądy identyczne z autorką. Polecam tez lekturę: „Mój sąsiad islamista” Orzechowskiego i „Koniec wiary” Harrisa.

  • ratus

    Znakomity tekst, opisujący rzeczywistość, moja reakcja na opisywane epizody pokrywa się z twoją.
    Jednak, zachęcony, trochę sobie poużywam.

    > Przyznawanie religijnym ludziom praw ponad prawem świeckim, to zbrodnia.
    Zgoda.

    > Religie to czyste zło.
    Tu się nie zgadzam. W wielu wpisach na forach racjonalistycznych, stawiałem tezę, że RELIGIA TO SYSTEM PSYCHOMANIPULACJI, a więc, w gruncie rzeczy, to tylko narzędzie, które, podobnie jak inne, zarówno materialne jak i psychologiczne narzędzia, można użyć do czynienia zarówno dobra, jak i zła. To że religia ma ogromną przewagę jako narzędzie zła, jest faktem, ale czystym złem jest w takim samym stopniu, jak karabin, czy dynamit – czyni zło, gdy mu na to pozwolimy.

    Tak więc islam jest złem, gdy wyrażamy zgodę na jego uprawianie. Idea „wolności religijnej”, szeroko propagowana w naszej rzeczywistości – jest przysłowiowym „strzałem w kolano”. Pozwalamy na panoszenie się katolicyzmu? To czemu nie islamu? Zwracam uwagę, że, KK nie uważa islamu za wroga (co najwyżej za konkurencję), a wrogiem uznanym i tępionym przez wszelkich religiantów są ateiści.

    Islamu, czy żadnej innej wiary nie da się wytępić, tak jak żaden reżym nie zdoła zakazać „zbrodniomyśli”, ale można zminimalizować skutki ludzkiej głupoty, konsekwentnie stosując świeckie prawo. Stosowanie tego prawa nagminnie blokują różni idioci, którzy nie odróżniają „wolności myślenia, co się chce”, od „wolności robienia, co się chce”.

  • To dla uzupełnienia ten tekst pisany przez Jagnę w 2012 roku, warto moim zdaniem oba zestawić. Myślę, że jak na lekarstwo jest brak racjonalnego spojrzenia na problem, który nas nie ominie, a który mogą zagłuszyć partyjne programy, które są po prostu już nie aktualne.

    „Tak jest, gdy emigracja jest zjawiskiem marginalnym i polega na wchłonięciu w zdrową strukturę społeczeństwa promila cudzoziemców. Co jednak, gdy zjawisko zaczyna przybierać na sile i w urzędach pojawiają się nieprzeliczone rzesze obcokrajowców z roszczeniowym nastawieniem i zerową znajomością języka?
    No cóż. Europa to świat zdeklarowanej tolerancji, więc sprowadza się tłumaczy i kieruje siły intelektualne w celu nagięcia procedur urzędowych, by ułatwić nowym obywatelom szybką asymilację. I tu zaczyna się dziać źle. Bardzo źle. Imigrant to człowiek zdeterminowany i jednocześnie pełen tęsknoty za podłą, ale ukochaną ojczyzną, która wprawdzie chleba nie dała, ale wpoiła pakiet żelaznych przekonań, a te nie ugną się przed kulturą tubylczą. W efekcie im bardziej tolerancyjnie przygarniamy obcokrajowców, tym bardziej roszczeniowe jest ich nastawienie. Nie czarujmy się. Emigrują przeważnie ludzie, którzy nie znaleźli szczęścia u siebie. Owszem zdarzają się specjaliści, jednostki wysokiej kultury sprowadzane przez uniwersytety i pierwszoligowe firmy, ale to ledwie odsetek. Ruchy migracyjne podejmuje przede wszystkim miejska i wiejska biedota. Wywożą z rodzinnego kraju określone zachowania społeczne. Napotykając gorące ramiona europejskiej tolerancji, szybko dochodzą do wniosku, że ich system zachowań jest jedyny, unikalny i wspaniały, a tubylcy mają respektować wszystko, absolutnie wszystko, co emigrant łaskawie ze sobą w łepetynie przyniósł.” całość – http://www.fahrenheit.net.pl/publicystyka/felietony/jagna-rolska-jedzac-kebaba-osiedlasz-araba

  • cyt: „A teraz drodzy ateiści używajcie sobie na mnie do woli ” Poważnie? Mogę sobie poużywać?

  • Matthew P.

    A poużywam sobie! Ty!… Nie no… Cholera… Zgadzam się ze wszystkim w 100%.

  • disqus_TMUuvLNywq

    Bardzo podoba mi się Twój tekst

  • dama z gaśniczką

    Poważnie środowisko LGBT tak ich popiera? Taki mają imperatyw do proszenia o pomoc w nauce latania z wieży?

    • Matthew P.

      Nie tylko LGBT. Feministki też twardo za nimi stoją.

      • ratus

        Ani feministki, ani LGBT nie popierają islamu (ani żadnej określonej religii), jedynie będąc dyskryminowani, wykrzykują tyleż piękne, co naiwne, hasło: „Wszyscy ludzie są równi!”

        • dama z gaśniczką

          Zajrzałam do netu, żeby przekonać się, jak to oni widzą. Pierwszym artykułem, na który natknęłam się, był wywiad. Pozwolę sobie zacytować fragment, który od paru dni może i nabrał trochę innego światła dla człowieka, który wydał tę opinię:”Jakbyś przekonał środowiska anty-imigranckie do zweryfikowania swojego stanowiska?

          Zachęciłbym do osobistego poznania muzułmanina. Swoje pierwsze doświadczenia międzykulturowe na tej płaszczyźnie miałem w Sztokholmie oraz Belgii i bardzo je sobie cenię. Życzę wszystkim odwagi, bo kryzys uchodźczy jest dla nas próbą człowieczeństwa oraz wymaga od nas weryfikacji wpajanych nam od 11 września 2001 r. poglądów islamofobicznych. Życzę wszystkim odwagi do działania, pomimo odczuwanego lęku”.

          http://pl.blastingnews.com/europa/2015/09/dlaczego-stowarzyszenia-lgbt-bronia-imigrantow-00568999.html