DSC06999

KOBIETA – jak to dumnie brzmi :-)

DSC07008KOBIETA – jak to dumnie czasem brzmi, a na pewno dzisiaj! Drugi raz pod Sejmem spotkały się Dziewuchy, wsparte przez rzeszę mężczyzn, żeby zamanifestować swoje prawo do wolnego wyboru, do decydowania o swoim życiu i swoich ciałach, o świadomym macierzyństwie, o prawie do legalnej aborcji. Ci co nie byli, bo znużeni już są ciągłym bieganiem na protesty (no cóż, takie czasy), niech żałują. Ta manifestacja w niczym nie przypominała innych.

Przede wszystkim nie było polityków a przynajmniej nie afiszowali się swoją obecnością. Tysiące ludzi, od dzieci, poprzez nastolatków, do osób starszych – z przewagą ludzi młodych. Wspaniałe nagłośnienie sprawiało, że pod sceną nie było tłoczno, a głos z mikrofonów docierał wszędzie. Dziewczyny prowadzące manifestację piękne, uśmiechnięte, wyluzowane. Mocne, poruszające teksty, wzbudzające wzruszenie, ale również takie, podczas których wybuchał gromki śmiech. Skandowanie okrzyków, od tych łagodniejszych – „Matka Polka ma już dość”, „Nie chcesz aborcji, to jej sobie nie rób”; po te ostrzejsze – „Moja macica, nie pani broszka” (do pani premier), „Kościół taki gibki, że wchodzi mi do cipki”. Muzyka na żywo w wykonaniu grupy instrumentalnej. Piosenki, m.in. o „waginie pośród chmur” 🙂 Tańce na scenie, do których zapraszano uczestników manifestacji, zresztą ochoczo korzystających z tej okazji. Niepowtarzalne transparenty. Fantastyczny, kolorowy, spontaniczny festiwal ku czci wolności kobiet.

DSC07061

DSC07016

DSC07030

DSC07032

DSC07011

DSC06993

DSC06992

Raz ostro, raz słodko – do wyboru, do koloru. Oto przykład tortu, z papryczką chili, czyli przemowa dziewczyny, która podczas swojego zeszłotygodniowego wystąpienia głośno, wyraźnie i do mikrofonów rzuciła niewybredne przekleństwo. Dziś nawiązała do tamtych chwil. Czy wycofała się z poprzednich, ostrych słów? Posłuchajcie sami.

 

Ciekawostką było również dopuszczenie do głosu przedstawicielek różnych pokoleń, od nastolatek, po osoby powyżej 60 roku życia. Każda z nich miała inne, ciekawe, mocne wystąpienia, które miały jeden wspólny mianownik. Wolny dostęp wszystkich kobiet do aborcji.

Emocjonalne przemówienie przedstawicielki kobiet 50+

Wspaniałe, przykuwające uwagę od pierwszych słów przemówienie przedstawicielki kobiet 60+

Młodzi ludzie wpadli na pomysł, aby państwo za pomocą ustawy chroniło męskie nasienie. Projekt ustawy prosty, krótki i dla wszystkich zebranych zrozumiały. Gorzej ze zrozumieniem u rządzących. Nie wiem, co zrobią panowie, kiedy ci podchwycą żart młodych dziewczyn i potraktują go poważnie? Strach się bać.

Na scenie pojawiła się osoba transseksualna, para reprezentująca środowisko LGBT a nawet reprezentantka ateistów, Nina Sankari.

DSC07079

 

Na tablicy u znajomej przeczytałam, że w telewizji publicznej, tej jedynej, niezależnej i prawdziwej podano, że na manifestacji mocno dostało się pierwszej damie. Wrrrróć! Żonie prezydenta, bo tytuł „pierwsza dama” do czegoś jednak zobowiązuje. Nie wiem, na jaką manifestację wybrała się „Jedynka”? Owszem, widziałam ich samochód – ale pusty 🙂 Spontanicznie tłum rzeczywiście zaczął skandować pytanie: „Gdzie jest pierwsza dama?”, ale dziewczyna prowadząca manifestację zaapelowała do zebranych o spokój i o pozytywny przekaz. Drugi raz wspomniano o żonie prezydenta na scenie, przed czytaniem listów do pani premier. Najlepiej byłoby wypraszać tv publiczną z takich manifestacji, albo wykrzyczeć prosto w jej kamery, żeby pocałowała nas w dupę!

I na deser listy do pani premier. Trzymajcie się, można skonać ze śmiechu 🙂

 

  • ratus

    Zaczyna się zbieranie podpisów pod „obywatelskim projektem” delegalizującym aborcję. Ma być zebrane 100 tysięcy podpisów.

    Dlaczego nie skierować do sejmu „obywatelskiego projektu”, który będzie wnioskował o liberalizację istniejących przepisów w tej materii? Zebranie nawet 500 tysięcy podpisów jest przecież całkiem realne!

    Czy nie byłby to dobry sposób, na zastąpienie – niemożliwego (?) do zorganizowania – referendum ogólnonarodowego w tej sprawie?

    Wszelkie sondaże wskazują na miażdżącą przewagę (80/20) zwolenników liberalizacji prawa o przerywaniu ciąży, ale, oczywiście kasta rządząca rżnie głupa, że niby jedynym OFICJALNYM żądaniem społeczeństwa jest całkowity zakaz aborcji!

    Manifestacje, marsze, listy – to niezbędna część PR-owa każdej inicjatywy, ale za tym MUSI iść oficjalna, zgodna z porządkiem prawnym (póki co, obowiązującym) inicjatywa ustawodawcza.

    Inaczej, cała para pójdzie w gwizd.

    • Elżbieta Kunachowicz

      Nie wiem skąd masz takie optymistyczne dane; moje są inne i obawiałabym się referendum w tej sprawie, nie mówiąc już o tym, że w kwestii praw człowieka nawet nie wypada pytać gawiedzi co o tym sądzi. Mówię gawiedzi – czyli zdecydowanie pejoratywnie, ponieważ przez 30 lat udało się zniszczyć tkankę społeczną do tego stopnia iż nie uważam dzisiaj opinii tłumu za rozstrzygającą o moim być albo nie być wolnym człowiekiem.

      • ratus

        I tu mnie masz.
        Dokładnie taką sama opinię o przydatności referendum do stanowienia o pryncypiach, wyraziła H.Nowina-Konopczyna (z ZChN) mówiąc o „przypadkowym społeczeństwie” w czasie targów o
        tzw. kompromis aborcyjny. Przyjmijmy zatem, ze istnieje w tej sprawie konsensus.

        Zakładamy, że stanowieniem prawa zajmuje się Sejm, rozpatrując w tym celu oddolne sugestie.
        Jeśli więc, do Sejmu wpłynęły po raz czwarty petycje o zaostrzenie rygorów aborcyjnych, a ani razu nie złożono formalnego, popartego stosowną ilością podpisów wniosku o liberalizację „kompromisu aborcyjnego”, to można domniemywać, że na liberalizacji nikomu nie zależy…

        Czy szczytem możliwości środowisk anty-kościelnych jest urządzanie jasełek ateistycznych? Poszukiwanie męczenników, w osobie Łyszczyńskiego i innych Ofiar Religii? Czyżby pogłoski o Kościele Ateistycznym zaczęły się urzeczywistniać?

        To nie gawiedź jest winna, tylko elity, które nią manipulują. Profesorowie, doktoranci, docenci, studenci i inne „wykształciuchy” – słabo opłacani, lekceważeni, wyalienowani w dyskursie społecznym – NIE PROTESTUJĄ, siedzą cicho, pozwalają biskupom rządzić na uniwersytetach a katechetom w szkołach… Z kolei – technokracja i finansjera – ma wszystko w d. bo będąc kastą wysokoopłacaną nie ma się czym martwić.

        To, co się dzieje, to skutek obumierania, zaniku klasy średniej, owej „middle class”, która w IX i XX wieku decydowała o postępie technologicznym, społecznym i kulturowym świata. Przepaść pomiędzy współczesną arystokracją a współczesnym proletariatem – pogłębia się.

        • Elżbieta Kunachowicz

          Konopczyna miała rację co do zasady, myli się natomiast co do podstaw – to nie dogmaty religijne są dziś największym wspólnym mianownikiem – są nim prawa człowieka. I nie ma mojej zgody na łamanie tych praw, nie widzę też powodu by o nich rozprawiać w parlamentach w kontekście czy można je ludziom dać czy nie. Parlamenty mogą jedynie i bezwzględnie powinny dostosować ustawy do wymagań jakie stawia karta praw podstawowych i praw człowieka.kropka.

  • zdzich

    😉 super!