venice-1246741_1920

Pojedynek w cieniu Komisji Weneckiej

venice-1246741_1920Tyle słońca w całym mieście…

Cały świat zdumiony pogodą w Polsce. Do tego stopnia, że przedstawiciele Komisji Weneckiej wpadli do naszej stolicy na urlop. Jak już połazili po Starówce, popstrykali zdjęcia, wpadli na pogawędkę z sędziami. Niestety ci wybrani przez PiS mieli inne plany. Przecież wszystko Komisja Wenecka już wie, a od jej poprzedniej obecności w Polsce nic się nie zmieniło. Demokracja w Polsce jest! Tyle, że też na urlopie.

Żałuję, że cię znałam, żałuję że ufałam…

Kiedy się nasza wszechwładza zorientowała, że ze strony Komisji Weneckiej to nie tylko wakacje ale i wizyta, najpierw się wkurzyli. Zaprosili kołków tylko raz przecież! Ale co robić, kiedy ci wiszą uparcie u klamki, jak Świadkowie Jehowy? Trzeba przywitać, jak na prawdziwą polską gościnność przystało. A kto wita? Wiadomo, że gospodarze. A kto w Polsce jest gospodarzem?

Więc gdzie się tu ta Wielgus i Pihowicz pchają?

Jestem kobietą, wodą, ogniem, burzą, perłą na dnie. Wolna jak rzeka, nigdy, nigdy nie poddam się!

Prawie się udało! Wszechwładza postanowiła, że z przedstawicielami Komisji Weneckiej spotkają się tylko przedstawiciele PiS. A kto miałby się jeszcze spotkać? Opozycja? Ale jaka opozycja? Przecież w kraju mamy tylko PRAWO I SPRAWIEDLIWOŚĆ. Pozostała garstka to wrogowie narodu. A te (Joanna Scheuring-Wielgus i Kamila Gasiuk-Pihowicz) wlazły nieproszone! Narobiły rabanu, że one też chciały pogadać. Co za tupet! Co sobie o nas za granicą pomyślą? Że się polskim babom nudzi? I dlaczego zwolennicy starego, złodziejskiego układu chłopów nie posłali? Niby wiadomo, że gdzie diabeł nie może tam babę pośle, ale powód okazał się inny.

Już taki jestem zimny drań…

Wcześniej w Sejmie odbył się briefing wicemarszałka Terleckiego. Zupełnie niechcący napatoczył się prezes Fundacji Dobrego Pasterza i postanowił zadać marszałkowi jakieś tajemnicze pytanie.  Być może szef biura prasowego klubu parlamentarnego „PiS” Krzysztof Wilamowski zrozumiał, że ten od Dobrego Pasterza pyta: „Przepraszam, czy tu biją?”, bo zareagował jak na dobrze wychowanego człowieka przystało. Odpowiedział „Czemu nie?” i postanowił z gościem z fundacji potrenować zapasy. Nie za dobrze mu to wyszło i gdyby nie straż marszałkowska, mógłby dostać niezłe wciry, ale…

strach przed nim mógł spowodować to, że opozycja na spotkanie Komisji Weneckiej z PiS-em wysłała kobiety. No bab chyba lać nie będzie.

Lecz wkrótce poszedłem po rozum do głowy, kupiłem na targu nóż sprężynowy…

Na wszelki wypadek Ryś i Krzyś postanowili się dziennikarzom z tych zapasów wytłumaczyć. Nie było innego wyjścia, jak obezwładnić przeciwnika, bo nie dość, że chciał stać blisko Rysia to jeszcze mógł mieć przecież nóż. No ba! Mógł mieć również kamizelkę z trotylu! Tylko co zrobić z tymi nagraniami, które pokazywały, jak było naprawdę? Można sobie je w dupę wsadzić co najwyżej, bo prawda jak zawsze jest tylko jedna. Ta pisowska.

***

Oczekujemy od MON odznaczenia Krzysia Złotym Medalem za Zasługi dla Obronności Kraju. Tak, tak. Tym samym, który dostał aptekarz Bartłomiej Misiewicz. Przynajmniej wiemy, że nowy bohater ma odwagę się bić, choć nie za bardzo potrafi. Ale nauczy się. Pewnie będzie miał jeszcze mnóstwo okazji, bo kto by nie chciał stanąć przy Terleckim?

  • luk452

    Jakbym czytał „Pisarza przemówień” 😉