religia-w-szkole-mediach-i-polityce-przepis-na-panstwo-wyznaniowe-w-dwa-pokolenia

Prof. Michał Pietrzak przeciw TK i państwu wyznaniowemu.

Zachęcam do wsparcia akcji „#Świecka szkoła” zainicjowanej przez Liberte! Udział w wydarzeniu mającym na celu wycofanie religii ze szkół zadeklarowało już 43 050 osób! (stan na 25 marca).

Zrzut-ekranu-2011-11-21-(godz.-19.36Dziś chcę przedstawić zdanie prof. Michała Pietrzaka, cenionego specjalisty w zakresie prawa wyznaniowego, odznaczonego Złotym Krzyżem Zasługi (1970 r.), Medalem Komisji Edukacji Narodowej (1972 r.), Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski (1980 r.), Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski (1998 r.), Krzyżem Komandorskim z Gwiazdą Orderu Odrodzenia Polski (2011 r.), który tak wypowiedział się o Trybunale Konstytucyjnym:

Trybunał, wprowadzając contra legem nowy model państwa świeckiego, uznał swą kompetencję do zmiany obowiązującego ustawodawstwa, przekraczając w sposób wyraźny swoje uprawnienia. Zastrzeżenia tak często podnoszone w literaturze prawa konstytucyjnego przeciwko wprowadzaniu sadownictwa konstytucyjnego, iż może ono stanąć ponad parlamentem lub przejmować jego uprawnienia, stały się rzeczywistością. W decyzji TK wartości polityczne przeważyły nad wartościami prawnymi. Nie może to być dobrym prognostykiem dla rozwoju demokratycznego państwa prawnego w Polsce.

Jak pisałam we wcześniejszych tekstach („Farsa w wykonaniu TK, czyli…„, „Religia w szkole dzięki TK”) religię wprowadzono do szkół zwykłą instrukcją MEN w 1990 r. Według m.in. Jacka Kuronia, zasiadającego w komisji wspólnej episkopatu i rządu, uczyniono to łamiąc prawo („Jacek Kuroń o religii w szkołach„). RPO Ewa Łętowska wniosła skargę do TK, który ją odrzucił. Trzech sędziów Trybunału zgłosiło votum separatum do orzeczenia. Odmiennego zdania był również m.in. prof. Michał Pietrzak, już wówczas autorytet w zakresie prawa wyznaniowego.

Odrzucając zarzut RPO o niezgodności instrukcji ze świeckim charakterem państwa, TK stanął na stanowisku, że nie obowiązuje go normatywny model państwa świeckiego, określony przez obowiązujące ustawy i że jest on uprawniony do stworzenia własnego modelu takiego państwa.

Profesor podkreśla, że przedmiot nadobowiązkowy jakim jest religia może zostać wprowadzony przez Sejm i Senat ustawą, a nie instrukcją. Do zmiany stanu prawnego doszło dopiero poprzez ustawę z dn. 7 września 1991 r. o systemie oświaty. W preambule pojawił się zapis: „Nauczanie i wychowanie – respektując chrześcijański system wartości – za podstawę przyjmuje uniwersalne zasady etyki.”

Art. 12. głosi:

1. Publiczne przedszkola, szkoły podstawowe i gimnazja organizują naukę religii na życzenie rodziców, publiczne szkoły ponadgimnazjalne na życzenie bądź rodziców, bądź samych uczniów; po osiągnięciu pełnoletności o pobieraniu nauki religii decydują uczniowie.
2. Minister właściwy do spraw oświaty i wychowania w porozumieniu z władzami Kościoła Katolickiego i Polskiego Autokefalicznego Kościoła Prawosławnego oraz innych kościołów i związków wyznaniowych określa, w drodze rozporządzenia, warunki i sposób wykonywania przez szkoły zadań, o których mowa w ust. 1.

1151488162Następnie Minister Edukacji Narodowej wydał Rozporządzenie z dn. 14 kwietnia 1992 r. w sprawie warunków i sposobu organizowania nauki religii w publicznych przedszkolach i szkołach, które obowiązuje do dziś (z późniejszymi zmianami). Ówczesny Rzecznik Praw Obywatelskich Tadeusz Zieliński uznał, że ono również łamie wiele reguł demokratycznych, w tym zwłaszcza określoną w Konstytucji świeckość państwa, jednak i jego skarga do Trybunału Konstytucyjnego 20 IV 1993 została w całości oddalona. TK nie zgodził się również wziąć pod uwagę opinii prof. Michała Pietrzaka w tej sprawie, czego domagał się RPO. Oto jej najciekawsze fragmenty:

Po uważnej lekturze stanowiska MEN nabieram przekonania, iż pragnie on wbrew obowiązującym nadal przepisom Konstytucji i ustaw wyznaniowych a także ustawy o systemie oświaty wprowadzić w Polsce model państwa wyznaniowego.

Prof. Michał Pietrzak zwraca również uwagę na wprowadzenie etyki do szkół jako przedmiotu alternatywnego dla lekcji religii, co również uczyniono najpierw poprzez instrukcję MEN a później potwierdzono w Rozporządzeniu bez konsultacji z rodzicami.

Minister żałuje, iż nauka etyki nie uzyskała charakteru przedmiotu obowiązkowego. Jest to spostrzeżenie niewątpliwie trafne. Nauka etyki powinna być przedmiotem obowiązkowym dla wszystkich uczniów od dawna. (…) Kto natomiast dał Ministrowi Edukacji Narodowej prawo określania czego zamiast religii mają się uczyć dzieci rodziców niewierzących. Ani Konstytucja, ani ustawa o systemie oświaty nie przyznają mu takiego uprawnienia. Ustawa o gwarancjach wolności sumienia i wyznania zebrania mu wprowadzania przedmiotu zastępującego religię. I dlatego musi budzić zdziwienie, że Minister Edukacji Narodowej uważa się za prawnie upoważnionego do wkraczania w sferę uprawnień jednostki, wynikającą z wolności sumienia i wyznania, gdy pisze, że nauka etyki ma objąć osoby o niewystarczającej inspiracji religijnej.

Dobrowolność nauki religii przekształciła się tym samym w obowiązkowość. Ujawnia się to szczególnie wyraźnie przy rekolekcjach. Zgodnie z zasadą dobrowolności szkoła powinna zwolnić do domu dzieci nie biorące udziału w rekolekcjach, a jedynie na życzenie lub za zgodą rodziców lub dzieci może organizować zajęcia zastępcze. Przedmiot, który dla części dzieci miałby stanowić równoważnik lekcji religii, nie może być traktowany jak każdy inny wykładany w szkole. Wchodzi on bowiem i jest oceniany jako element składowy wolności sumienia i wyznania, a nie wolności nauczania, z którego wynika prawo państwa do określenia programu nauczania w szkole państwowej.

Profesor zauważa również, że nie tylko brak jest programu nauczania etyki oraz wykładowców tego przedmiotu ale również, skoro według intencji Ministra etyka ma równoważyć religię, to powinna być 635627037095335224nauczana w takim samym rozmiarze co i religia, czyli 2 godziny tygodniowo a nie raz w tygodniu, jak pokazała praktyka. Popiera również stwierdzenie RPO, że szkoła sprowadzona została do roli płatnika wynagrodzeń dla katechetów, skoro nie ma prawa do ingerowania w program nauczania nawet wówczas, gdyby zawierał on treści sprzeczne z programami przedmiotów świeckich, nie ma wpływu na zatrudnianie nauczycieli katechezy i ich zwalnianie, nie może stawiać żadnych kryteriów kwalifikacyjnych nauczycielom  religii (wbrew ustawie Karta Nauczyciela) bo wszytko to pozostaje w gestii Kościoła.

W odniesieniu do Kościoła Katolickiego Minister wyprowa­dza uprawnienie do finansowania nauczania religii z art. 12 ustawy o systemie oświaty, co uznać należy za nieporozumienie. Według intencji autorów ustawy art. 12 nie pociągał za sobą obowiązku finanso­wania nauczania religii, skoro organizowanie było rozumiane jako synonim umożliwiania. O możliwości finansowania nie wspomniał ani poseł sprawozdawca, ani żaden z dyskutantów. W tym kontekście dziwnie brzmi stwierdzenie Ministra, iż zmuszanie rodziców niewierzących do opłacania nauczania religii nie narusza ich praw i nie daje Rzecznikowi uprawnienia do ich obrony. Skoro więc dotychczas nauczyciele religii byli opłacani przez Kościoły i związki wyznaniowe, to przejęcie tego obowiązku finansowego przez państwo nie może być inaczej traktowane, jak dotowanie czy subwencjonowanie działalności religijnej. Warto dla porównania przypomnieć, że w literaturze prawa wyznaniowego dominuje pogląd uznający zakaz subwencjonowania i dotowania działalności religijnej Kościołów i związków wyznaniowych za podstawową cechę państwa świeckiego. T. Jefferson uzasadniał ten zakaz niedopuszczalnością zmuszania obywatela do ponoszenia kosztów utrzymania religii, której zasad nie podziela.

Wypowiedział się również na temat prowadzenia dzienników szkolnych przez katechetów. Zauważa, że nauczanie religii musi być zgodne z obowiązującą ustawą o gwarancjach wolności sumienia i wyznania, która zabrania organom i instytucjom państwowym żądania od kogokolwiek informacji o ich przekonaniach religijnych i wpisywania tych danych do dokumentów i rejestrów publicznych. Ustawa ta zapewniała jednostce prawo do milczenia w kwestii światopoglądu czy wyznania.

Minister uzasadnia swoje stanowisko w sprawie żądania deklaracji tym, że prawo do milczenia jest rzekomo wymuszeniem na ogromnej większości zatajania faktu nauczania religii. Zapomina o tym, że w sprawach wolności nie decyduje zasada większości. Większość nie może narzucać sposobu korzystania przez mniejszość z wolności sumienia i wyznania, bo to nie jest demokracja a tyrania. Przecież prawo do milczenia nie zabrania nikomu ujawniać swych przekonań w sprawach religijnych. Deklaracje mogą składać rodzice władzom kościołów, a te za pośrednictwem nauczających religii mogą prowadzić całą dokumentację, łącznie z wydawaniem świadectw.

Minister dziwi się, że informacja na świadectwie o nauczaniu religii nie stwarza niebezpieczeństwa nietolerancji. Praktyka wielu krajów, wkrótce być może i Polski, dostarcza wiele przykładów takiej nietolerancji. I dlatego właśnie, aby tę nietolerancję ograniczyć, wprowadzono prawo do milczenia, które zakazuje państwu żądania od swoich obywateli informacji o ich przekonaniach religijnych, aby nie mogło ich wykorzystywać w celu dyskryminacji lub uprzywilejowywania kogokolwiek, z tych właśnie pobudek. Prawo do milczenia jest uważane powszechnie za podstawową gwarancję wolności sumienia i wyznania jednostki.

Tak oto, niezgodnie z obowiązującymi wówczas ustawami i Konstytucją, czyli bezprawnie i z pobudek politycznych Trybunał Konstytucyjny usankcjonował wprowadzenie religii do szkół, co według prof. Michała Pietrzaka, jak i wielu innych jest równoznaczne z wprowadzeniem modelu państwa wyznaniowego. Na zakończenie bardzo trafne spostrzeżenie profesora, o którym ci, którzy uczęszczali w tamtych czasach do szkół a teraz posyłają do szkół swoje dzieci, mają wiele do powiedzenia:

O tym, czy żądanie przez szkołę deklaracji negatywnych o nieuczęszczaniu na naukę religii czy etyki jest posunięciem dyskryminacyjnym nie może wypowiadać się Minister. Należy o to zapytać osoby, którym rozporządzenie narzuca taki obowiązek.

(Wszystkie pogrubienia moje)

Izabela Jaszczurowska