DSC04577

Programy podwójnych Dni Ateizmu cz.2

Podzieleni 1 kwietnia na obu organizatorów Dni Ateizmu, 2 kwietnia mamy szansę spotkać się, wymienić się informacjami z wydarzeń, w których wzięliśmy udział dzień wcześniej, i razem ruszyć w Marszu Ateistów, jak jedna wielka rodzina. Szkoda, że razem tylko na Marszu, ale tego już chyba nikt nie zmieni. No właśnie, czy uda się na moment zapomnieć o tym zupełnie niepotrzebnym podziale naszego środowiska? Czy pójdziemy w kolorowym, uśmiechniętym tłumie, czy pomaszerujemy, jak na ścięcie? Jakiekolwiek emocje będą nam towarzyszyć – radość, czy wisielczy humor, i tak na końcu ktoś straci życie. Spokojnie, tylko symbolicznie. Ale od początku.

Spotykamy się o 12.00 przy pomniku Kopernika, kończymy na Rynku Starego Miasta, gdzie odbędzie się rekonstrukcja historyczna kaźni Kazimierza Łyszczyńskiego.

Zadenuncjowany przez sąsiada, Jana Kazimierza Brzoskę, który – nie chcąc zwrócić pożyczonej mu przez Łyszczyńskiego dużej sumy pieniędzy – wykradł i przekazał sądowi rękopis dzieła De non existentia Dei (O nieistnieniu Boga), pierwszego polskiego traktatu filozoficznego prezentującego rzeczywistość z perspektywy dialogu wierzącego z ateistą, nad którym to traktatem Łyszczyński rozpoczął pracę w roku 1674. Koronnym argumentem na rzecz ludzkiego pochodzenia religii była obecność wielu sekt i grup religijnych. (…)

Został skazany na karę śmierci i konfiskatę dóbr za ateizm. Wyrok wykonano przed południem na Rynku Starego Miasta w Warszawie 30 marca 1689, gdzie kat ściął Łyszczyńskiemu głowę. Po egzekucji wywieziono jego zwłoki poza miasto i spalono. Inaczej przedstawia egzekucję relacja biskupa Załuskiego: „Wyprowadzono go na miejsce stracenia i okrutnie znęcano się najpierw nad jego językiem i ustami, którymi on okrutnie występował przeciw Bogu. Potem spalono jego rękę, która była narzędziem najpotworniejszego płodu, spalono także jego papiery pełne bluźnierstw i na koniec on sam, potwór, został pochłonięty przez płomienie, które miały przebłagać Boga, jeżeli w ogóle za takie bezeceństwa można Boga przebłagać.” (Wikipedia)

A oto zachowane fragmenty dzieła Łyszczyńskiego:

Zaklinamy was, o teologowie, na waszego Boga, czy w ten sposób nie gasicie światła Rozumu, czy nie usuwacie słońca ze świata, czy nie ściągacie z nieba Boga waszego, gdy przypisujecie Bogu rzeczy niemożliwych, atrybuty i określenia przeczące sobie.

Człowiek jest twórcą Boga, a Bóg jest tworem i dziełem człowieka. Tak więc to ludzie są twórcami i stwórcami Boga, a Bóg nie jest bytem rzeczywistym, lecz bytem istniejącym tylko w umyśle, a przy tym bytem chimerycznym, bo Bóg i chimera są tym samym.

Religia została ustanowiona przez ludzi bez religii, aby ich czczono, chociaż Boga nie ma. Pobożność została wprowadzona przez bezbożnych. Lęk przed Bogiem jest rozpowszechniany przez nie lękających się, w tym celu, żeby się ich lękano. Wiara zwana boską jest wymysłem ludzkim. Doktryna, bądź to logiczna bądź filozoficzna, która się pyszni tym, że uczy prawdy o Bogu, jest fałszywa, a przeciwnie, ta, którą potępiono jako fałszywą, jest najprawdziwsza.

Prosty lud oszukiwany jest przez mądrzejszych wymysłem wiary w Boga na swoje uciemiężenie; tego samego uciemiężenia broni jednak lud, w taki sposób, że gdyby mędrcy chcieli prawdą wyzwolić lud z tego uciemiężenia, zostaliby zdławieni przez sam lud.

Jednakże nie doświadczamy ani w nas, ani w nikim innym takiego nakazu rozumu, który by nas upewniał o prawdzie objawienia bożego. Jeżeli bowiem znajdowałby się w nas, to wszyscy musieliby je uznać i nie mieliby wątpliwości i nie sprzeciwialiby się Pismu Mojżesza ani Ewangelii – co jest fałszem – i nie byłoby różnych sekt, ani ich zwolenników w rodzaju Mahometa itd. Lecz / nakaz taki/ nie jest znany i nie pojawiają się wątpliwości, ale nawet są tacy, co zaprzeczają objawieniu, i to nie głupcy, ale ludzie mądrzy, którzy prawidłowym rozumowaniem dowodzą czegoś wręcz przeciwnego, tego właśnie, czego i ja dowodzę. A więc Bóg nie istnieje.

W tekście pt. „Kazimierz Łyszczyński 1634 – 1689” Andrzej Nowicki pisze:

Jeśli funkcją religii — określanej przez Łyszczyńskiego epitetami „figmentum” (wymysł), „mendacium” (kłamstwo) — jest „decipere” i „opprimere” (oszukiwać i w ten sposób umacniać uciemiężenie), to funkcją ateizmu jest wyzwalanie. Propagowanie ateizmu określa Łyszczyński wyrażeniem „wyzwalać prawdą z uciemiężenia” („veritate ab oppressione liberare„). W tym miejscu jednak Łyszczyński był świadomy, że prosty lud wcale nie chce, aby go wyzwalano od wiary w Boga. Stad pełne beznadziejnego smutku słowa: „a jednak tego swego uciemiężenia tak uporczywie się trzymają, że gdyby mędrcy chcieli ich prawdą z tego uciemiężenia wyzwolić, zostaliby zdławieni przez sam lud”. (Cały tekst TUTAJ)

Postać Kazimierza Łyszczyńskiego może być dla wielu fascynująca, szczególnie jego męczeńska śmierć. Oto ateizm polski ma swoje korzenie i swojego bohatera. Złośliwi zwracają uwagę, że inscenizacja nie jest niczym innym, jak naśladowaniem religijnych obrządków, w których Łyszczyński odgrywa rolę świętego. Krytyczne słowa padają również ze strony niektórych ateistów, którzy twierdzą, że to zupełnie zbędna maskarada. Jednak wszystkich zadowolić się nie da. To, co nie podoba się jednym, podoba się innym. Wiele osób nie tylko chętnie bierze udział w marszu, ale i korzysta z możliwości przebrania się w siedemnastowieczne stroje przygotowane przez organizatora. Traktują ten marsz jako możliwość radosnego zamanifestowania swojego istnienia oraz jako sposób na integrację środowiska.

Co fajnego jest w Marszu Ateistów, czy w inscenizacji? Po pierwsze nie jest to ten rodzaj aktywności, który służy obrażaniu jakichkolwiek religii, jak twierdzą ci, którzy chyba nigdy na marszu nie byli. Po drugie panuje na nim wesoła i przyjazna atmosfera. Korowód, który tworzą również dzieci, jest kolorowy m.in. dzięki przebierańcom, co wzbudza ciekawość gapiów. Do tego rolę Łyszczyńskiego odgrywają znane w naszym środowisku postacie, które z powodu swoich poglądów spotkały się z ostracyzmem. W zeszłym roku była to Grażyna Juszczyk. Najistotniejsze chyba w tym wszystkim jest to, że osobistą tragedię patrona ateistów sprzed setek lat przekłada się na dramaty osób, które z powodu swoich poglądów są dyskryminowane. Ujawnienie swojego światopoglądu i postępowanie w zgodzie z nim, pociąga za sobą jakąś ofiarę. Może to być narażenie się na szyderstwa, izolację, różne formy ataku, poczucie wyobcowania, osamotnienia, lęku. Ludzie, którzy towarzyszą bohaterowi odgrywającemu rolę Łyszczyńskiego w jego podróży na szafot, pokazują swoją z nim solidarność i manifestują swoje wsparcie. Za ateizm, tak kiedyś, jak i dziś można zapłacić wysoką cenę. Mimo to warto pokazać, że potrafimy być razem i nie damy się zastraszyć.

Marsz organizuje Koalicja Ateistyczna. Fundacja im. Kazimierza Łyszczyńskiego deklaruje, że weźmie w nim udział. Wciąż można skorzystać z pięknych strojów przygotowanych przez organizatora. Osoby chętne do przebrania się zapraszam na wydarzenie na fb TUTAJ i do kontaktu z Panią Iwoną Oleksy.

Co jeszcze będzie się działo 2 kwietnia? O tym następnym razem.

Chętnym do wsparcia organizatorów Dni Ateizmu podaję numery kont:

Konto KA: 36 1750 0012 0000 0000 2932 1973

Konto Fundacji: 25 1750 0012 0000 0000 2355 0865
Tytuł wpłaty: Darowizna na Dni Ateizmu 2016