p

Religia w szkole dzięki TK czyli…

…świeckość państwa i neutralność światopoglądowa według Trybunału Konstytucyjnego.1959518_10152652572076957_3165132900113359991_n

Moje ostatnie teksty mają jeden cel – wspieranie akcji Liberte! #Świecka szkoła. W wydarzeniu na FB zatytułowanym: „Domagamy się wycofania religii ze szkół” zadeklarowało swój udział 31 055 osób (stan na 23 marca). Przedstawiając haniebny rozdział w najnowszej historii Polski staram się namówić Was, drodzy Czytelnicy do czynnego udziału w akcji.

We wcześniejszym tekście, w którym wyjaśniłam, jak pojawiła się religia w szkole, (Farsa w wykonaniu TK, czyli…) pisałam m.in. o skardze ówczesnego Rzecznika Praw Obywatelskich na instrukcję MEN z sierpnia 1990 r. przywracającą religię do szkół, o orzeczeniu Trybunału Konstytucyjnego oraz o trzech sędziach, którzy zgłosili swoje votum separatum. Przytoczyłam również obszerne fragmenty zdania odrębnego do orzeczenia, sędziego Czesława Bakalarskiego. Dziś chciałabym podzielić się z Wami lekcją, jakiej udzielił wówczas Trybunał Konstytucyjny, na temat świeckości i neutralności światopoglądowej państwa oraz fragmentem tzw. odrębnego zdania sędziego Kazimierza Działochy. Zaczynamy od cytatu z orzeczenia TK.

W swoim drugim wniosku (z dnia 28 sierpnia 1990 r.) RPO, podtrzymując omawiany tu zarzut, sugeruje, że podmiotowy zakres obu instrukcji pozostawia poza swym zakresem religie niechrześcijańskie. RPO swoje stanowisko uzasadnia wnioskowaniem a contrario, powołując się na pkt 12 Instrukcji z dnia 24 sierpnia 1990 r. W punkcie tym mówi się: “W pomieszczeniach szkolnych może być umieszczony krzyż. W szkole można wprowadzić modlitwę przed i po zajęciach. Dyrektor szkoły znając swoje środowisko zadecyduje, czy w ogóle należy poruszać ten problem”. Dalej stwierdza się tam między innymi: “W klasach wielowyznaniowych można wprowadzić modlitwę indywidualną w ciszy lub posługiwać się tekstem wspólnym przyjętym przez te wyznania. W każdym wypadku wprowadzenie modlitwy w klasie wymaga od nauczycieli szczególnego taktu, delikatności oraz zwrócenia uwagi na sytuację uczniów innych wyznań i niewierzących. Przytoczony wyżej tekst, na który powołuje się RPO, a także dostarczony przez MEN wykaz religii nie daje żadnych podstaw do twierdzenia, że chodzi w nim wyłącznie o religie chrześcijańskie. Oczywiście, gdy mowa o symbolice krzyża, wskazuje się na religie chrześcijańskie. Mówi się tam jednak wyraźnie tylko o możliwości umieszczenia krzyża, obwarowując tę możliwość wieloma warunkami, które właśnie świadczą o liczeniu się z innymi wyznaniami oraz z niewierzącymi. Jest to określone tak jasno, iż trudno tu stosować jakąś inną interpretację. Na marginesie należy zaznaczyć, że możliwość umieszczenia krzyża czy odmawiania modlitwy nie została wprowadzona powołanymi instrukcjami MEN. Wynika ona jednoznacznie z art. 15 ust. 2 ustawy z dnia 17 maja 1989 r. o stosunku Państwa do Kościoła Katolickiego (Organizowanie kultu publicznego i jego sprawowanie podlega władzy kościelnej. 2. Publiczne sprawowanie kultu nie wymaga zawiadomienia, jeżeli odbywa się: 1) w kościołach, kaplicach, budynkach kościelnych i na gruntach kościelnych oraz w innych pomieszczeniach służących katechizacji lub organizacjom kościelnym; 2) w innych miejscach, z wyłączeniem dróg i placów publicznych oraz pomieszczeń użyteczności publicznej; publiczne sprawowanie kultu na drogach, placach publicznych oraz w pomieszczeniach użyteczności publicznej podlega uzgodnieniu z właściwym organem sprawującym zarząd lub upoważnionym do dysponowania nimi.)

Uprawianie kultu, a nauka religii w szkołach, to chyba nie jedno i to samo. Przynajmniej nie miało być tym samym, jeśli miało być zgodne z obowiązującymi wówczas przepisami dotyczącymi neutralności i świeckości państwa wynikającego z art. 2 ustawy z dnia 15 VII 1961 r. o rozwoju systemu oświaty i wychowania, mówiącym o świeckości szkoły. (Szkoły i inne placówki oświatowo-wychowawcze są instytucjami świeckimi. Całokształt nauczania i wychowania w tych instytucjach ma charakter świecki). Instrukcja MEN dotyczyła nauczania religii w szkołach, a nie sprawowania kultu religijnego.European Court’s classroom crucifix ban

Modlitwa z taktem wygląda w wielu szkołach tak: „Proszę wstać” – mówi nauczyciel, a dzieci wykonują jego polecenie. „Ojcze nasz, któryś jest w niebie….” – głos nauczyciela, a za nim głos dzieci. Nie wszystkich dzieci. Niektóre, czasem tylko jedno w klasie stoi nie mówiąc nic i czuje… To, co czuje wiedzą tylko ci, co to przeżyli lub rodzice, którzy usłyszeli to od swoich dzieci. Oczywiście o tym również będę pisać.

Dalej robi się jeszcze „zabawniej”:

Przepis ten, mówiący o świeckości i neutralności Państwa, koresponduje ze zdaniem pierwszym artykułu 2 cyt. ustawy z dnia 15 VII 1961 r. o rozwoju systemu oświaty i wychowania, mówiącym o świeckości szkoły. (Szkoły i inne placówki oświatowo-wychowawcze są instytucjami świeckimi. Całokształt nauczania i wychowania w tych instytucjach ma charakter świecki). W tym zakresie obydwa przepisy nie mogą stanowić przesłanki dla wniosku, iż na terenie szkół państwowych nie mogą odbywać się lekcje religii prowadzone przez przedstawicieli poszczególnych kościołów i związków wyznaniowych. Skoro bowiem dobrowolne nauczanie religii, jako wewnętrzna sprawa kościołów, prowadzone jest według programów przez te kościoły ustalonych i przez katechetów delegowanych przez władze kościelne, a państwowe programy nauczania nie są nasycone treściami religijnymi, to nie można mówić o naruszaniu zasady świeckości szkoły czy świeckości i neutralności Państwa. Co więcej – to właśnie owa świeckość i neutralność nie tylko nie może być podstawą do wprowadzenia obowiązku nauczania religii w szkołach państwowych, ale także nie może oznaczać zakazu takiego nauczania, jeśli życzą sobie tego zainteresowani obywatele. Na tym właśnie polega świeckość i neutralność państwa. Inne rozumienie tych pojęć oznaczałoby nie neutralność, a ingerencję państwa w wolność sumienia i wyznania obywateli. Takie rozumienie świeckości i neutralności wynika m.in. z przesłanek semantycznych oraz z wykładni systemowej, która we współczesnej Rzeczypospolitej Polskiej oczywiście różni się od interpretacji świeckości dokonywanej w okresie PRL, zwłaszcza w ujęciu cyt. ustawy z 15 VII 1961 r. Wreszcie przyjęta przez TK wykładnia harmonizuje z podobnym rozumieniem pojęć świeckości, neutralności czy rozdziału kościoła od państwa w wielu europejskich państwach demokratycznych.

Na Wikipedii możemy przeczytać:

Świeckość (sekularyzm) jest powszechnie definiowany jako koncepcja braku integracji lub współzależności religii z publicznymi sprawami społeczeństwa.” „W sensie politycznym jest to dążenie do wprowadzenia zasady rozdziału religii od państwa, lub gdy taki rozdział jest już faktem, oznacza on dążenie do jego utrzymania.

Ktoś może powiedzieć, że wówczas TK nie mógł skorzystać z Internetu. Mógł za to skorzystać z wiedzy prof. Michała Pietrzaka, który brał udział w pracach nad ustawodawstwem w zakresie wolności słowa, sumienia i wyznania, w tym uchwalonymi w 1989 roku: ustawą o stosunku państwa do Kościoła katolickiego oraz ustawą o gwarancjach wolności sumienia i wyznania. Według niego świeckość polega na awyznaniowości państwa, niekompetencji państwa w sprawach natury religijnej, prywatnym charakterze religii, neutralności państwa w sprawach religii i przekonań, zakazie subwencjonowania przez państwo działalności religijnej oraz na równouprawnieniu wszystkich Kościołów i związków wyznaniowych.

Wrócę jeszcze do zacytowanego przeze mnie powyżej fragmentu uzasadnienia orzeczenia TK oddalającego skargę ROP. Chodzi o:

Co więcej – to właśnie owa świeckość i neutralność nie tylko nie może być podstawą do wprowadzenia obowiązku nauczania religii w szkołach państwowych, ale także nie może oznaczać zakazu takiego nauczania, jeśli życzą sobie tego zainteresowani obywatele.

Życzą sobie obywatele? Obywateli nikt nie pytał o zdanie, a temat wprowadzenia religii do szkół był maglowany za zamkniętymi drzwiami komisji wspólnej rządu i episkopatu. A potem, co można przeczytać w moich poprzednich tekstach, wprowadzono religię do szkół wbrew obowiązującemu prawu za pomocą czegoś co zwie się instrukcją. (Obywatele nie byli obojętni na to, co się działo i postanowili działać zbierając podpisy sprzeciwu, w czym brałam czynny udział, ale to opiszę w innym tekście).

Sędzia TK Kazimierz Działocha, kolejny który złożył votum separatum powiedział:

Instrukcja i inne niekwalifikowane („powielaczowe”) formy stanowienia przepisów nie mieszczą się zdecydowanie w zasadzie państwa prawnego.

Chyba, że TK chodziło o słynne „dobrowolne” deklaracje. Przypominam, że oświadczenia woli uczestnictwa dziecka w lekcjach religii mieli składać sami zainteresowani tym rodzice. Okazało się, że sytuacja wyglądała zupełnie inaczej. Lekcje religii pojawiły się w planach lekcji o różnych porach. Pierwsze, ostatnie ale często również w środku zajęć. I to nie rodzice zainteresowani uczestnictwem swoich dzieci w tych lekcjach wypełniali deklaracje, tylko ci, którzy mieli odwagę aby nie posyłać dzieci na religię zgodnie ze swoim (innym niż katolickie) wyznaniem lub z niewiarą. Czyli wyznanie przestało być sprawą prywatną, a stało się publiczną z wszelkimi tego, z reguły nieprzyjemnymi delikatnie mówiąc, konsekwencjami. Ale o tym innym razem.
I na koniec słowa sędziego Działochy:p

W państwie demokratycznym ewentualna sprzeczność między prawem jednostki do wyrażania sądów niepopularnych, różnych od poglądów większości, a prawem większości do ochrony swych wartości winna być rozstrzygnięta na korzyść pierwszego prawa.

(Wszystkie pogrubienia i podkreślenia moje).

Izabela Jaszczurowska

  • zwyczajny czlowiek

    Jak można uczyc dzieci nieprawdy w szkole? Po lekcji chemi czy fizyki, wchodzi do sali dziwnie ubrany pan i opowiada ze smiertelna powaga o gadajacych krzakach, to smutne.