bible-276067_640

Wymyślony Bóg cz. 6

bible-276067_640I nagle okazuje się, że „owi dwaj aniołowie przybyli do Sodomy wieczorem”. A gdzie trzeci? Zmęczył się? A może się bał. A! Czyli ten trzeci to był Bóg, który gadał z Abrahamem. Wcale się nie dziwię, że dalej wolał się nie zapuszczać. W Sodomie, jak się zaraz okaże, dziwne rzeczy się działy. Trzeba było z tyłkiem przy ścianach chodzić.

Na szczęście aniołami w Sodomie zajął się Lot, bratanek Abrahama. Kiedy ich gościł, jego dom został otoczony przez mężczyzn, którzy niczego więcej nie pragnęli, jak „poswawolić” z obcymi. Z aniołami?! Trudno nawet określić, czy całą Sodomę zamieszkiwali geje, zoofile czy bogofile. W każdym razie raczej nie pedofile, bo anioły prawdopodobnie były dorosłe. Zresztą, czy Boga pedofilia cokolwiek obchodzi? Gdyby obchodziła, to pewnie kościelnym pedofilom tak dobrze by się nie wiodło.

Ta wizja rżniętych przez dziki tłum aniołów była dla Lota nie do przełknięcia. Córek, to jak najbardziej, ale aniołów? Nigdy w życiu! I tak oto Lot rzecze do rozjuszonego tłumu:

„Mam dwie córki, które jeszcze nie żyły z mężczyzną, pozwólcie, że je wyprowadzę do was; postąpcie z nimi, jak się wam podoba, bylebyście tym ludziom niczego nie czynili, bo przecież są oni pod moim dachem!”

A poza tym w domu wszyscy zdrowi? Teraz to ja bym nawet wolała być jak ta szmata do sandałów traktowana (jak pisałam w poprzedniej części), byle nie być wydaną na żer setek rozjuszonych, męskich świń. I to jeszcze jako dziewica! Pamiętacie drogie Panie własną cnotę? Ja tak, chociaż jakoś tak przez mgłę:). Ale córki Lota nie miały wyboru. Pewnie bardzo kochały swojego tatusia, wzorowego gospodarza, którego gościnność sławią w tej pożal się boże księdze. I anioły się u Lota posiliły i sąsiedzi mogli nachapać się jego dziewiczych córek do woli. Bajabongo i dżambalaja!

Na szczęście anioły, do tej pory pewnie przymroczone winem, nagle przypomniały sobie o nadprzyrodzonych mocach. Oślepiły atakujących i siłą wyciągnęły Lota, jego żonę i jego córki w bezpieczne miejsce, po czym miasto uległo zniszczeniu.
Po co brali te córki? Zupełnie zbędny balast. Ależ skąd! Okaże się, że odegrały one ważną, pornograficzną rolę, ale to trochę później.

Anioły przykazały uciekinierom, aby nie oglądali się za siebie. No weź babie powiedz „nie jedz owocu z drzewa poznania dobra i zła” to zeżre. Powiedz jej „nie oglądaj się”, to się obejrzy. Tak uczyniła żona Lota. Chciała sobie popatrzeć na deszcz z siarki i ognia, który niszczył Sodomę i z jakiegoś powodu zamieniła się w słup soli. Zaskoczeni? Ja zdębiałam ale to jest pikuś w porównaniu do dziwactw, które będzie robił gość, którego uważa się za syna boga, nijaki Jezus.

Lot zwiał z rodziną do miasta Soar a stamtąd udał się z córkami w góry. Starsza do młodszej rzekła tak:

„Ojciec nasz wprawdzie jest już stary, ale nie ma w tej okolicy mężczyzny, który by przyszedł do nas na sposób wszystkim właściwy. Chodź więc, upoimy ojca naszego winem i położymy się z nim, a tak będziemy miały potomstwo z ojca naszego”.

Wrrrrrróć! Ale przypał! Czytam jeszcze raz co ta blać powiedziała. No kurde, składam sylabami tekst. To samo. Na wszelki wypadek sprawdzam co czytam. Człowiek zakręcony jest jak ruski termos, może jakieś ateistyczne gówno do rąk złapałam. No nie. Biblia Tysiąclecia, ta na którą powołuje się nasz Kościół Katolicki.

Co oznacza, że nie ma mężczyzny, który przyszedłby na sposób właściwy i dlatego trzeba się z ojcem położyć, żeby mieć dzieci? Do mnie wielu mężczyzn przychodzi – listonosz, sąsiad, żebrak i do tej pory wydawało mi się, że przychodzą w sposób właściwy. To co ja mam im mówić czy robić, żeby było właściwie? Rozkraczać nogi i krzyczeć: „bierz co chcesz”? A jak wezmą lodówkę albo telewizor to co ja chłopu, jak wróci do domu, powiem?

No dobra. Siostry się namówiły, starsza wskoczyła na ojca i dalej z nim uprawiać rodeo. Oczywiście tatuś tak się schlał, że nic nie czuł. No patrzcie! Spieprzali w góry. Człowiek wziąłby ze sobą niezbędne rzeczy: stringi, książkę „Bóg urojony”, pilniczek do paznokci, a oni – ojciec i dwie córki zabrali ze sobą gorzałę jakąś! Tyle tej gorzały, żeby uchlać Lota nie jeden raz tylko dwa razy pod rząd. Bo przecież jeszcze młodsza musiała po tatusia bimbałach poskakać.

„I tak obie córki Lota stały się brzemienne za sprawą swego ojca”

Musiał tkwić tu palec boży. Nie wiem dokładnie gdzie, ale skoro bobry córek Lota były zajęte jego członkiem, to palec boży był w… tym… no… No gdzieś musiał tkwić, że tak jedna i druga po jednym razie w ciążę zaszła.
Starsza po bzykanku z tatusiem urodziła Moaba a młodsza Ben-Amma. Nie wiadomo czy miały więcej dzieci. Listonosz się w góry raczej nie zapuszczał.

To co się w tych górach wydarzyło, to było według Biblii dobre, czy złe? Bóg się nie pojawił ani żaden z jego szpiegów. Nie powiedzieli do córek Lota: „Powstrzymajcie swoje żądze dziwki, bo Pan ma inne plany związane z wami”. A skąd! Moab stał się praojcem Moabitów a Ben-Ammi Ammonitów. Bóg Wszechobecny nie wiedział co tam się dzieje w tej jaskini czy namiocie? I jeśli to był namiot, to ciekawe kto go niósł w góry, skoro córki Lota dźwigały gorzałę mając w głowie niecny plan. No chyba nie mężczyzna. Bóg by przecież na to nie pozwolił. A może jednak Bóg tam był i (o zgrozo) wszystko widział? Dlaczego patrzył a nie zareagował? Albo on nie jest Wszechobecny i nigdy nie był albo… albo ostre pornosy to jego najlepsza rozrywka.

Po tym dziwnym zboczonym i kazirodczym opisie wraca nas Biblia (czyli słowo boże) do Abrahama. Powędrował on do Negebu i…

i dalej przepisuję dosłownie, żeby nie było, że coś przekręciłam:

„osiedlił się pomiędzy Kadesz a Szur. A gdy przebywał w Gararze (nie mylić z garażem, aut wtedy jeszcze nie było), mawiał o swoje żonie Sarze: „Jest ona moja siostrą”. (Przypomina Wam to coś? Tak, tak. To samo było w Egipcie. Zaufanie do Boga to jedno, a możliwość zysku i dbanie samodzielnie o własne interesy, to drugie. Skoro raz udało się dobrze zagrać rolę sutenera, to dlaczego nie zrobić tego drugi raz? Sara podobno wciąż piękna, choć staruszka. Byli wtedy chirurdzy plastycy? A może chociaż botoks?) Wobec tego Abimelek, król Geraru, wysłał ludzi, by zabrali Sarę. Tej samej jednak nocy przyszedł Bóg do Abimeleka we śnie (a czemu nie na jawie? Na jawie to by pewnie chłop nie uwierzył) i powiedział do niego: „Umrzesz z powodu tej kobiety, gdyż ona ma męża”. Abimelek, który jeszcze nie zbliżył się do niej, rzekł: ”Panie, czy miałbyś także ukarać śmiercią ludzi niewinnych? Przecież on mi mówił: „Ona jest moją siostrą”, i przecież ona również mówiła: „On jest moim bratem”. Uczyniłem to w prostocie serca i rękami czystymi”.

No proszę. Bida się zesrała i płacze. Ale z drugiej strony dobrze gada. Nic nie zawinił. A Bóg odpowiada mu tak:

„I ja wiem, że uczyniłeś to w prostocie serca. (Ja piórkuję. Bóg nareszcie kuma czaczę) Toteż sam ciebie powstrzymałem (…) abyś się jej dotknął”. (To się pewnie Abimelek zdziwił. Do tej pory wydawało mu się, że cierpi na niedowład członka a tu okazuje się, że to interwencja boska). Dalej Bóg nakazał mu oddać Sarę właścicielowi „bo jest on prorokiem i będzie się modlił za ciebie, abyś pozostał przy życiu”

A świstak siedzi, bo sreberka były kradzione. Zanim zabrnę dalej w te porąbane gusła, mała dygresja. Albo dwie. Albo tyle ile przyjdzie mi do głowy. Po kiego wuja pana Bóg zniża się do tego poziomu, żeby dyskutować z jakimś Abicośtam, a jak mówi ateista do wierzącego, że jak Bóg do niego przemówi, to uwierzy – Bóg milczy, jak głaz? Bo Bóg nie jest po to, żeby udowadniał własne istnienie. Naprawdę? Ale on to w Biblii robił setki razy, a i tak ludzie to olewali. A! Czyli chodzi o to, że jak olewali, to mu się więcej nie chce. Ale ja czekam! Heloł! Wołam do niego: „Ukaż mi się a uwierzę i przekonam wszystkich moich znajomych ateistów, że są w błędzie i będę to robić z taką gorliwością i do końca swoich dni, jak udowadniam, że Ciebie nie ma”.

Ja pierdzielę! Jest znak! Jakiś dziwny, ponury, złowieszczy dźwięk usłyszałam na tyle głośny, że nie sposób go zignorować. Jakby coś próbowało się wydostać z czegoś zamkniętego. Ale zrobiło to z impetem. Czuć wysiłek, opór ale mimo wszystko hałas na tyle potężny, furkoczący, jakby roleta w przeciągu obijała się o okno. Zamarłam w bezruchu.

– Przepraszam – usłyszałam głos.

To nie był głos Boga.

To mój partner leżący w łóżku.

Puścił bąka.

Prorok Abraham będzie się modlił o życie Abicośtam. To modlitwy wtedy działały? A kiedy przestały? I teraz obiecałam sobie, że dotrwam do końca tej książki, żeby sobie tylko na to jedno pytanie odpowiedzieć. Niedawno w TVN24 mówili, że papa Franciszek (wybacz Boże, że go papą nazwałam. Wiem, że tylko ciebie można ojcem nazywać, ale wierzący tego nie wiedzą, a ja ich tylko cytuję – zabezpieczam się na wszelki wypadek) prosił o modlitwę o pokój na Ukrainie hahahahaha. Wiem, że nie wypada się śmiać z tak poważnych rzeczy, ale nie moja wina, że sobie Franio żarty stroi. Co papież, to się o pokój modli. Choć raz zadziałało?

Rano Abicośtam wezwał Abrahama i go najzwyczajniej w świecie opierpapierdolił, że go ten na minę wrzucił. Odpowiedź Abrahama wiele wyjaśnia:

„Bo myślałem (to ten czajnik myśli!): Na pewno nie ma tu bojaźni Bożej i zabiją mnie z powodu mojej żony. Zresztą jest ona rzeczywiście moją siostrą, jako córka ojca mego, lecz z innej matki; mimo to została moją żoną.”
O żesz…! Jak jest bojaźń Boża, to nie zabiją, jak jej nie ma to zabiją. U mnie nie ma i jedyne co zabijam to komary. A może chodzi o to, że tam gdzie się wierzy w Boga, to Bóg działa, tam gdzie się nie wierzy, to nie działa. Chyba już wiemy po poprzednich pięciu częściach, że jak Bóg działa, to syf, kiła i mogiła bo to taki samozwańczy hura bura szef podwóra.

Abicośtam chyba ze współczucia dał Abrahamowi owce, woły, niewolników, miejsce w swoim kraju, tysiąc sztuk srebra, no i oczywiście nietkniętą przez niego Sarę. To się alfons znowu dorobił. Za to staruszka sobie nie poużywała jak w Egipcie z faraonem.  Ale zła musiała być! A dalej… UWAGA! UWAGA!:

„Abraham pomodlił się do Boga i Bóg uzdrowił Abimeleka, żonę jego i jego niewolnice, aby mogli mieć potomstwo; Bóg bowiem dotknął niepłodnością wszystkie łona w domu Abimeleka za Sarę, żonę Abrahama.”

Jest tam ktoś? Ktoś to czyta ze zrozumieniem? Możecie mi pomóc? Sorry, muszę się wrócić i ch… mnie obchodzi, że mam tyle stron przed sobą do czytania.
Abicośtam powiedział Bogu, że został wprowadzony w błąd przez jego pupila a Bóg przyznał, że o tym wie. To za co, przepraszam, że pytam, ta okrutna kara boska? Ile to trwało, że ludzie wraz z Abicośtam stali się bezpłodni? W jeden dzień to nikt by się nie zorientował. Jak trwało to dłużej, to Abicośtam rzeczywiście musiał mieć problemy z ptakiem, skoro nie tknął Sary. W związku z tym po kiego grzyba była mu potrzebna? Widocznie ta staruszka była tak piękna, że Abicośtam miał nadzieję na przywrócenie jego korzenia do życia. No może miała i boskie ciało, kto ją tam wie, ale w tym wieku (ok 90 lat) to z pewnością twarz do recyklingu. Skoro mu nie stanął, to jej nie zaliczył. Ale pewnie chociaż próbę podjął. Kazał jej blaszczyć pytonga? A kogo to obchodzi? Przecież to kobieta była! Grunt, że jej między nogi nie wsadził. Co najwyżej chlapnął mintaja. Bóg się postarał!

Ale zaraz! Bóg się wtrącił w tym samym dniu, kiedy Abimelek zabrał Sarę. Czyli Sara wróciła do męża a Bóg zrobił Abimeleka w bambuko i ukarał go ot tak, bo lubi? Do tego kara trwała na tyle długo, że się wszyscy zorientowali, że są niepłodni? Wynikałoby z tego, że Bóg czepił się niewinnego Abimeleka jak menda jajek. Bez sensu zupełnie. Dobra, idźmy dalej, bo mi się od tych boskich mądrości we łbie całkiem kolebie.

Wreszcie Sara zaszła w ciążę. Przypominam, że dawno już przekwitła, co oznacza, że nie miała miesiączki, co oznacza, że stała się niepłodna. CUD! Dziwicie się teraz, że kościelne typy są przeciwni in vitro? Jak Bóg chce, to się dzieci rodzą wbrew naturze. Jak Bóg nie chce, to… dzieci rodzą się dzięki in vitro. A Bóg nie stworzył in vitro! Sara urodziła stu letniemu Abrahamowi syna Izaaka. A ja przeszłam Mario w lewą stronę.

Pamiętacie, że Abraham miał wcześniej syna z Hagar, niewolnicą Sary? No więc ten wzór kobiecy, bogobojna pani, przykład miłości małżeńskiej, żona która sama kazała mężowi sypiać ze swoją niewolnicą, wywyższona przez Boga nakazała mężowi wypędzenie Hagar z synem. Chyba ją łoś pokąsał! Co zrobił Abraham? Wiadomo, że kałmuk z niego do kwadratu, ale… nie tym razem:

„To powiedzenie uznał Abraham za bardzo złe – ze względu na swego syna”.

Odetchnęłam z ulgą. No jednak ten Abraham czasem ma jaja. Może już mu się szargają po ziemi, ale jednak to wrażliwy chłop. Kocha swoje dziecko. Ale Bóg MIŁOSIERNY wtrącił się bo jakże mogłoby być inaczej? I rzekł:

„Niechaj ci się nie wydaje złe to, co Sara powiedziała o tym chłopcu i o twojej niewolnicy. Posłuchaj jej, gdyż tylko od Izaaka będzie nazwane twoje potomstwo. Syna zaś tej niewolnicy uczynię również wielkim narodem, bo jest on twoim potomkiem.”

Czy Abraham pokazał w końcu Bogu środkowy palec i wykrzyknął mu w nozdrza: „deptaj bigos drewniaku!”? A skąd. Dał Hagar chleb i bukłak z wodą i wraz z dzieckiem pogonił ją gdzie pieprz rośnie. Nieźle wyposażył swojego syna i jego matkę. Przecież na tamte czasy był bogatym bambrem. Tym razem widać Bogu zaufał. Niesłusznie, bo niewiele brakowało a Hagar wraz synem zdechliby na pustyni. W ostatniej chwili, kiedy dziecko bez sił leżało pod krzakiem, góra sobie o nim przypomniała. Chłopiec stał się łucznikiem i mieszkał na pustyni Paran.

Abraham zaś zawarł przymierze z Abimelekiem, przysiągł, że nigdy nie wystąpi przeciwko niemu i: „tak przebywał Abraham przez długi czas w kraju Filistynów.”

„A po tych wydarzeniach Bóg wystawił Abrahama na próbę.” Rozumiecie? Wszechwiedzący Bóg sprawdził wierność Abrahama bo nie był go pewien. A w jaki sposób? W najbardziej okrutny i perfidny, jaki można sobie wyobrazić (czyli typowo po bożemu), ale o tym następnym razem 🙂

  • Małgorzata

    Cały tekst super, ale najbardziej rozwaliło mnie, że „świstak siedzi, bo sreberka były kradzione” 😀

  • Paweł

    hehehe dobre nic dodać nic ująć też myślę podobnie 😀 Super opracowanie 😀 czekam na kolejne części 🙂

    • Iza

      Właśnie klecę kolejną część:)

  • Super. Autor! Autor!

    • Iza

      Dzięki:)

  • matken

    Ależ się uśmiałam 🙂 Super.

    • Iza

      i o to chodziło:)