circus-653851_1920

Przegląd debilizmów dni ostatnich

circus-653851_1920Cała Polska żyje opublikowaniem na policyjnej stronie wizerunków bohaterów narodowych, którzy 16 grudnia pod Sejmem niczym Rejtan zagradzali przejazd, tudzież przejście posłom stojącym po ciemnej stronie mocy. Prokuratura poszukiwała ich celem dokonania pomiarów. Chodzi o to, że prezydent Duda, cierpiący na nerwicę natręctw objawiającą się tym, że jak zobaczy kawałek choć papieru, koniecznie musi go podpisać; postanowił odznaczyć dzielnych wojowników o demokrację orderami. Po prostu trzeba było sprawdzić, jakiego są wzrostu, żeby zakładając im odznaczenia państwowe na szyje, nie zwisały one np. na wysokości jaj.

Niby padło również oskarżenie, że ktoś był tak podniecony aby posunąć się do popychania posłanki Pawłowicz, ale w to nie uwierzył nikt, bo na logikę, kto by ją chciał popychać?

Wrogowie bohaterów zarzucają im również, że rzucali w posłów nie tylko mięsem. W związku z tym ci wynajęli sobie adwokata. Taniego adwokata. Właściwie za darmo. Facet nie prowadził jeszcze żadnej sprawy z powodu swojego imienia i nazwiska. Mowa o mec. Jarosławie Kaczyńskim. Słowo daję! Tak on się nazywa. Od lat prosił się, aby go ktoś w końcu zatrudnił, ale ilekroć dzwonił do potencjalnego klienta, rozmowa za każdym razem przebiegała tak:

– Dzień dobry, mówi Jarosław Kaczyński.

– Spieprzaj dziadu!

Sprawa bohaterów posądzonych o zamach na życie pisowców jest dla niego ogromną szansą. Od tej chwili wciąż otrzymuje telefony od słuchaczek Radia Maryja, które życzą mu powodzenia i zapewniają, że się o niego modlą. Sam Pan Bóg od tego zgłupieje.

***

Jarek myślał, myślał i wymyślił, ale nie mecenas tylko ten nasz mały wrzód na tyłku. Wpadł na pomysł, że w Polsce burmistrzów, prezydentów czy wójtów będzie można wybierać najwyżej na dwie kadencje. I podobno wcale nie chodzi o to, że stanowiska te z rzadka zajmują pisowcy, a tak mieliby większe szanse. Naród pomysł Jarka natychmiast podchwycił. Według sondażu przeprowadzonego dla se.pl aż 54% popiera ten pomysł. Jest tylko jedno ale. Otóż 74% uważa, że to samo powinno dotyczyć posłów. Ups! To się narobiło! Jaruś nie miałby już żadnych szans, żeby zasiąść w ławach sejmowych. A z resztą, czy Jarka interesowało kiedyś to, co sądzi naród? On się tylko kobiet z parasolkami boi.

***

Wp.pl podaje, że pewnego styczniowego wieczoru do klubu nocnego w Białymstoku zajechał służbową limuzyną z ochroniarzem najsłynniejszy aptekarz w kraju, prawa ręka ministra obrony narodowej, Bartłomiej Misiewicz. Jak się zapewne domyślacie, z tajną misją dotyczącą obronności naszego kraju. Podobno kazał się zaanonsować didżejowi. Może po to, żeby wrogowie kraju sami pouciekali? Złośliwi również donoszą, że bez powodzenia próbował wyrywać obecne tam panie. A to pewnie były kobiety z wywiadu, takie informatorki. Niby sam Misiewicz powiedział, że do klubu wpadł prywatnie i na własnych nogach a ochroniarz to nie ochroniarz, tylko jego kolega. A co miał powiedzieć, skoro misja była tajna? Poza tym w tym kraju nie można się już bawić studentowi?

***

A propos studentów, to na 25 stycznia przewidzieli ogólnopolski strajk. Ponoć nie podoba im się łamanie Konstytucji, chcą aby programy nauczania były oparte na wiedzy naukowej, nie życzą sobie, aby uprzywilejowywać jedne zgromadzenia kosztem drugich, żądają tolerancji i równości dla wszystkich,  ochrony ofiar przemocy, dostępu do praw reprodukcyjnych i wysokich standardów okołoporodowych, protestują przeciwko ośmieszaniu państwa na arenie międzynarodowej przez rząd, chcą sami decydować o swoje płodności, chcą świeckiego państwa, niezależnych mediów i ochrony środowiska. Strasznie wymagający ci żacy. Szczegółowe informacje TUTAJ

Myślicie, że Misiewicz też weźmie udział w strajku? W końcu Misiewicz wiecznym studentem jest. I tak sobie myślę, że w tym kraju przeciwko władzy nie wyszły na ulice tylko przedszkolaki.

***

Głośno jest również o tym, że biedny jak mysz kościelna Kijowski, którego nawet na regularne płacenie alimentów nie było stać, zarobił całkiem sporą sumkę na KOD.

I tu krótka informacja o Mateuszu ściągnięta z Wikipedii. Studiował matematykę – mógł dawać korepetycje, przez rok chodził do Instytutu Studiów nad Rodziną przy Akademii Teologi Katolickiej – niestety nie wiem, co można po tym robić, potem przeniósł się na dziennikarstwo – wszystko można po tym robić, a potem rzucił studia i zajął się projektowaniem śpiworów i kurtek puchowych – nareszcie przestał się opierdzielać, potem zaczął pracę w dziale informatycznym Gazety Wyborczej – jak widać piął się po szczeblach kariery, potem w Centrum Edukacji Komputerowej szkolił administratorów sieci, potem skończył studia w Wyższej Szkole Zarządzania a nawet pracował na stanowisku dyrektora w PZU. Potem był bezrobotny aż założył z żoną prywatną spółkę. O ile się nie mylę chwalił się, że rok pozostawał bez pracy, stąd alimentacyjny dług. Biedny facet. Trudno, żeby były dyrektor poszedł zapierdzielać za 10 zł na godzinę, żeby dzieciom coś do gara włożyć. A teraz pół Polski znęca się na nim a drugie pół popiera bezgranicznie. Zdumiewająca jest ta akceptacja społeczna dla alimenciarzy.

Wracając do 90 tys, które Mati wygrzebał z puszek na datki. Nie oglądam reżimowej TV ale mogę sobie wyobrazić, jak się tym newsem tymczasowi dziennikarze (no bo gdzie po PiS-ie robotę znajdą?) wprost onanizowali. Oczywiście sprawę alimentów pewnie też wyciągnęli. Aż tu nagle na wp.pl czytam, że Jacek Kurski po rozwodzie z żoną w 2015 r zapomniał o swoich zobowiązaniach względem syna. Ponoć czeka na decyzję sądu. A do tego czasu jego synek ma jeść trawę i z kałuży wodę pić? No nie, na szczęście ma mamę, poza tym zawsze jeszcze może się pomodlić.

***

Sp.pl donosi, że jakiś czubek zboczony rozsyłał dzieciom z Domu Dziecka w Skwierzynie zdjęcie penisa. To zwyrodnialec, to bydle, to… O przepraszam! To podobno ksiądz. Jak twierdzą jego owieczki, całkiem porządny, boży człowiek. Jeszcze mu prokurator nic nie zdołał udowodnić, a już ponoć został przeniesiony. Zresztą słusznie. Przecież dzieci ze Skwierzyna już się napatrzyły.

***

I na koniec coś dla smakoszy. Oko.press donosi, że w Puszczy Knyszyńskiej żyła sobie pewna żubrzyca. Na tyle atrakcyjna, że bez trudu poznała żubrzego amanta, który pozostawił jej po sobie pamiątkę w postaci żubrzątka. Chodziła sobie żubrzyca dumna jak paw po puszczy z rosnącym brzuszkiem, dopóki… nie napotkała myśliwego. I tak zamiast po jakimś czasie oprowadzać swoje dziecko po dzikich ostępach leśnych, trafiła na stoły w okolicznych restauracjach. Podobno tatar z żubra to rarytas. Smacznego!

bible-276067_1280

Wymyślony Bóg cz. 15

bible-276067_1280W poprzedniej części Lucyfer przerażony tym, że Bóg wziął się do roboty i zaczął ustanawiać prawo dla Izraelitów, postanowił mu pomóc, aby mieć jak największy wpływ na powściągnięcie zakusów Boga do zrobienia totalnej rozpierduchy. 

W niebie

Nie będziesz wzywał imienia Pana, Boga twego, do czczych rzeczy, gdyż Pan nie pozostawi bezkarnie tego, który wzywa Jego imienia do czczych rzeczy. (Księga Wyjścia. Dekalog. 20.7)

Lucyfer: A tu o co chodzi?

Bóg: Żeby mi dali święty spokój! Niech do mnie się zwracają w sprawach… no wiesz, niecierpiących zwłoki.

Lucyfer: Takich jak choroby na przykład?

Bóg: A czy ja jestem lekarzem?

Lucyfer: To o jakie sprawy ważne ci chodzi?

Bóg: Na przykład: „Panie zmieć naszych wrogów z powierzchni ziemi”. Wiesz, jak ja lubię zmiatać. Do dziś śni mi się potop i puszczenie z dymem Sodomy i Gomory.

Lucyfer: Weź mnie nie osłabiaj. Nie bierzesz pod uwagę, że w przyszłości będzie znacznie więcej ludzi, którzy będą powoływać się na twoje prawa.

Bóg: Naprawdę Lucuś? Pokażesz mi? Miałeś mi dać jakiś prezent.

Lucyfer: Może później. Teraz powiedz mi,  co zrobisz, kiedy obie strony konfliktu będą się zwracać do ciebie o wsparcie?

Bóg: No co ty, Lucek? Przecież ja się wtrącał nie będę. Niech się leją tumany. Ci co wygrają i tak uznają, że to moja zasługa.

Lucyfer: A ci co przegrają?

Bóg: Że to kara boska.

Lucyfer: Zaczynasz mnie przerażać. No dobra, co dalej?

Bóg: Ano taką mam propozycję:

Pamiętaj o dniu szabatu, aby go uświęcić. Sześć dni będziesz pracować i wykonywać wszystkie twe zajęcia. Dzień zaś siódmy jest szabatem ku czci Pana, Boga twego. (Księga Wyjścia. Dekalog. 20.8)

A dalej się dopisze, że ani syn, ani żona, ani bydło, ani niewolnik, ani nikt inny nie może nic robić tego dnia.

Lucyfer: Tylko jeden dzień wolny? Ja bym dał dwa. I mógłbyś zrobić coś dobrego choć raz i znieść niewolnictwo.

Bóg: Oszalałeś! Jak będą mieć więcej wolnego, to głupoty będą robić. I jak normalny człowiek może sobie bez niewolnika poradzić? Kto mu będzie sandały wiązał? Poza tym niewolnicy zasuwają jak bure osły a niewolnice rodzą mi nowych wyznawców. Kto urodził pierwszego syna Abrahama? Niewolnica Hagar!

Lucyfer: Ale to syn Sary był uznany za pierworodnego Abrahama, a ty Hagar z dzieckiem pogoniłeś na pustynię, gdzie prawie ducha wyzionął.

Bóg: Nie dramatyzuj. Nie ja ją pogoniłem tylko Sara, a Skrzydlaty odnalazł gnoja. Nic mu się nie stało.

Lucyfer: Sara? Mogłeś starej przemówić do rozumu a ty wlazłeś jej z Abrahamem pod sandał!

Bóg: Oj wiesz, że zupełnie nie radzę sobie z kobietami. Z chłopakami, to co innego.

Lucyfer: Dobra, ludzie sami niewolnictwo kiedyś zniosą. I ty mi już nie przypominaj tego co zrobiłeś Jakubowi, bo do dziś na samo wspomnienie mam mdłości.

Bóg: Ale z ciebie homofob!

Lucyfer: Z tego co pamiętam, Jakub dobrowolnie ci się nie oddał. Aż wywichnąłeś mu biodro!

Bóg: To było dawno, kto to będzie pamiętał? Lecimy dalej.

Czcij ojca twego i matkę twoją, obyś długo żył na ziemi, którą Pan, Bóg twój, da tobie.

Lucyfer: Może dodasz coś o dzieciach, że im też należy się miłość i szacunek?

Bóg: A za co? Przecież żeby to wychować, trzeba mieć Skrzydlatego cierpliwość. Mordę drą, srają na potęgę, żrą za darmo, wszystkiego domagają się natychmiast i strasznie wolno kurna się usamodzielniają. Aż sam się sobie dziwię, że nie wymyśliłem tego tak, żeby matka złożyła jaja i zaraz potem zwiewała, gdzie pieprz rośnie.

Lucyfer: Zapominasz, z kim rozmawiasz. To, że sobie Adama i Ewę wyhodowałeś nie oznacza, że jesteś twórcą wszystkiego. Dwojga ludzi nie potrafiłeś ogarnąć.

Bóg: Oj tam, oj tam. Następne będzie „Nie będziesz zabijał”. To jest dobre, no nie?

Lucyfer: Kogo mają nie zabijać?

Bóg: No jak to kogo? Mam wymieniać ciotki, wujków, babcie, dziadków itd?

Lucyfer: No dobra, chodzi ci o ludzi. To musisz wojen zakazać.

Bóg: Oszalałeś? Mam tabun Izraelitów szlajających się po pustyni. Jak spotkają jakieś miasto po drodze mają zapukać do bram i powiedzieć: „dzień dobry, czy moglibyście oddać nam wszystko co macie?” Mnie chodzi o to, żeby między sobą się nie zabijali.

Lucyfer: To weź to dokładnie sprecyzuj, bo z czasem ludzie to przykazanie będą traktować według własnego uznania, np. jacyś szaleńcy mogą wpaść na pomysł, że nie wolno usunąć ciąży, bo życie poczęte to człowiek, którego nie wolno zabijać.

Bóg: Jakie życie???

Lucyfer: Poczęte, czyli połączenia komórki żeńskiej i męskiej.

Bóg: Czego???

Lucyfer: To może prościej – ziarenka, które po zbliżeniu mężczyzny z kobietą, kiełkuje w jej brzuchu i potem się rodzi dziecko.

Bóg: A to źle?

Lucyfer: A gdyby Jakub mógł zajść w ciążę, ale okazałoby się, że może umrzeć przy porodzie, to kto byłby dla ciebie ważniejszy? Albo gdyby Jakub urodził twoje dziecko, które z powodu chorób czy deformacji umierałoby po porodzie w męczarniach, tylko dlatego, że nie wolno tego życia zakończyć wcześniej, bo ty powiedziałeś „nie zabijaj”? Albo gdybyście z Jakubem stwierdzili, że nie jesteście gotowi na dziecko, ale musicie je mieć, bo ty nie pozwalasz zabijać?

Bóg: No weź mi nie mów, że ludzie będą takimi idiotami.

Lucyfer: Pamiętaj, że mówimy o twoich przyszłych wyznawcach.

Bóg: Ja to na razie tak zostawiam, a potem to może jakoś sprecyzuję w oddzielnych przepisach.  Zresztą dzieci rodzą baby. Żaden Kubuś męczyć się na szczęście nie musi. Dodam jeszcze: nie będziesz cudzołożył, kradł, mówił przeciwko bliźniemu kłamstwa jako świadek, pożądał żony bliźniego twego, ani żadnej rzeczy, która należy do bliźniego twego. A teraz czekam na obiecany prezencik.

Lucyfer: Dobra, ale najpierw powiedz mi, skąd ci się to wzięło wszystko? Sam na to z pewnością nie wpadłeś.

Bóg: No dobra, ale nikomu ani słowa. W Egipcie zajumałem papirus z 42 zaprzeczeniami bogini Maat.

Lucyfer: No tak, mogłem się tego domyślić. Musisz go oddać.

Bóg: Jasne, nie jest mi już potrzebny. Zanim polecę do Egiptu a potem przekażę prawa mojemu ludowi, daj mi prezent.

Lucyfer wyciągnął spod poły płaszcza laptopa i puścił mu krótki filmik z przyszłości pokazujący wyznawców różnych religii monoteistycznych, na różne sposoby wznoszących modły do Boga.

Bóg: O kurde! Są ich miliony! A jak się różnią od siebie! Jacy fajni są ci, co na kolanach klęczą i głową w ziemię walą. To dopiero jest oddanie!

Lucyfer: Tak się różnią, bo różne drogi obiorą do wyznawania ciebie, zgodnie z wizją ludzi, których uznają za swoich proroków, albo według własnego widzi mi się. A wśród tych fajnych, to będą tacy nadgorliwi, którzy zdolni będą do ataków samobójczych na tych, których będą uznawać za wrogów, oczywiście w twoim imieniu. A ci ich wrogowie będą się do ciebie modlić o to, żebyś ich ocalił.

Bóg: O ja pierdzielę! Nieźle pokręceni. A co będą chcieli ode mnie w zamian ci samobójcy?

Lucyfer: Kilkadziesiąt dziewic do dyspozycji.

Bóg: To da się akurat załatwić, ale… Skąd ja tyle dziewic wezmę, szczególnie że po zbliżeniu dziewica przestanie być dziewicą?

Lucyfer: Spokojnie, oni będą domagać się od ciebie tych dziewic po śmierci.

Bóg: Po śmierci??? Ha ha ha, dobre! To żeś mnie Lucek rozbawił ha ha ha. Oni umrą a ja im potem dam dziewice? Ha ha ha. Oni będą myśleć, że jak umrą to sobie będą bzykać do woli ha ha ha. Nie no Lucek, chyba sobie jaja robisz?

Lucyfer: Inni twoi wyznawcy będą myśleć, że jak będą wypełniać twoją wolę, dostaną się do raju i będą z tobą mieszkać.

Bóg: Ale po co?

Lucyfer: Samo to już będzie dla nich nagrodą.

Bóg: Ha ha ha, a to ci dopiero cyrk! Miałbym ich do domu wpuścić, żeby mi się po chałupie tłumy pałętały?

Lucyfer: Oni też będą chcieli dostąpić tego zaszczytu po śmierci.

Bóg: Ha ha ha. Jak po śmierci, to czemu nie, ha ha ha. Strasznie durni ci ludzie, ale ci od dziewic są jednak sprytniejsi. Przynajmniej się cenią ha ha ha. Ty mi lepiej powiedz, jak ja mam nimi wszystkimi zarządzać? Adasia w małym raju nie mogłem znaleźć, jak mi się po zeżarciu jabłka w krzaki schował, to jak zapanuję nad nimi wszystkimi? Wiem! Pomożesz mi wybrać takich samych ciamajdów, jak Mojżesz i za ich pośrednictwem będę tłumami kierował, prawda?

Lucyfer: Zgadza się.

Bóg: Pokażesz mi takiego jednego następcę Mojżesza?

Lucyfer: Ale z jakiej religii?

Bóg: Z takiej najbardziej odjechanej.

Lucyfer: No dobra.

I Lucyfer pokazał Bogu katolickiego papieża.

CDN 🙂

 

child-334306_1920

Zenon Kalafaticz o „religijnych dzieciach”

Ujął mnie tekst Zenona umieszczony na jego grupie na fb „Ateiści”, skierowany do jednego z członków grupy, dlatego postanowiłam go tu umieścić, bez żadnego tym razem komentarza. 

***

child-334306_1920

TROCHĘ O „RELIGIJNYCH DZIECIACH” – głównie dla Zygmunta

Zygmuś, pytasz mnie (żartobliwe i przewrotnie) o moje nastawienie do muzułmańskich dzieciaków. Czy je za to lubię, czy nie lubię? Dobre pytanie.

1) Cóż, jak to ze wszystkimi „religijnymi dzieciakami” bardzo mi ich żal, że są one ofiarami swoich religijnych rodziców, mają od początku prane swoje malutkie mózgi głupkowatymi zabobonami różnego typu.
Ze ślicznych, słodkich, niewinnych dzieci, potencjalnie bardzo dobrych ludzi, dużo z nich przerodzi się potem w religijnych kretynów-nienawistników, uprzedzonych do prawie wszystkiego, co nie zgadza się z ich jedynymi prawdami objawionymi.

autor: Zenon Kalafaticz

autor: Zenon Kalafaticz

2) Spędziłem sporo czasu w życiu wokół „muzułmańskich dzieci” takich, jak te z mojego zdjęcia. Z tyłu widać wioskowy meczecik, w którym przesiadują i nasiąkają islamskim jadem.
Co prawda jeszcze nie tym najbardziej radykalnym, ale granice są bardzo płynne, a takie Boko Haram i niezliczone inne radykalne islamskie organizacje czają się tuż obok.
To jest dopiero ból, żal i ścisk w sercu widzieć te cudowne, radosne dzieciaki, pozbawione dostępu do prawdziwej wiedzy i nauki, pompowane zamiast tego prymitywnym koranicznym nauczaniem.
Druga połowa dzieciaków tego rejonu Afryki uczy się chrześcijańskich bredni, co już na zawsze ich podzieli i zantagonizuje jako dorosłych ludzi.

3) Spędziłem trochę czasu pośród fantastycznych „hinduistycznych dzieciaków” ze slamsów. Zdjęcie to robiłem w prymitywnej szkółce, gdzie przyglądałem się lekcjom religii. Podobne uczucia. Żal i ścisk serca, że całe życie poświęcą na zmywaniu grzechów w śmierdzącym ścieku – czyli świętym Gangesie, zatruwając go jeszcze bardziej.

autor: Zenon Kalafaticz

autor: Zenon Kalafaticz

4) Największe przerażenie jednak budzi fakt, że z powodu tego religijnego wariactwa, niemożliwa jest jakakolwiek regulacja demograficzna w Trzecim Świecie. Każda religia sprzeciwia się antykoncepcji i nakazuje rodzić, rodzić, rodzić. Rozmnażać się jak króliki, jak jeden, drugi, trzeci Bóg przykazał.
Bum demograficzny to prawdziwa tragedia – morze, ba ocean brudnych, bosonogich często dzieciaków, których nie ma najmniejszych szans wyedukować, o zapewnieniu przyszłej pracy już nie mówiąc. To właśnie skutki religii, o czym w ogóle się nie mówi.

4) Powtórzę za Dawkinsem: nie ma islamskich, katolickich, żydowskich, hinduistycznych dzieci, są dzieci rodziców muzułmanów, katolików ….itd.
Przyklejanie im religijnych łatek i ich indoktrynacja jest rodzajem „child abuse”.

Takie to moje refleksje i odczucia w tym temacie w pigułce.

***

Kursywą Izabela Jaszczurowska

ISKK

PILNE! Nowa prawda objawiona!

ISKK

Świecka Polska

ISKK (Instytut Statystyk Kościoła Katolickiego) 4 stycznia bieżącego roku na konferencji ogłosił nową prawdę objawioną, którą Świecka Polska przedstawia w równaniu:

28 = 40 > 50

Zanim połamiecie sobie głowy na zrozumieniu tego matematycznego zapisu przypomnę, że Kościół, czy raczej wiara ma tyle wspólnego z logiką co nietoperz z ptakiem. Niby ma skrzydła, więc łatwo się pomylić.

Księga Kapłańska:

(13) Spośród ptaków będziecie mieli w obrzydzeniu i nie będziecie ich jedli, bo są obrzydliwością, następujące: orzeł, sęp czarny, orzeł morski, (14) wszelkie gatunki kani i sokołów, (15) wszelkie gatunki kruków, (16) struś, sowa, mewa, wszelkie gatunki jastrzębi, (17) puszczyk, kormoran, ibis, (18) łabędź, pelikan, ścierwik, (19) bocian, wszelkie gatunki czapli, dudek i nietoperz. 

Niby ochroniarze słowa bożego pieklą się, że to zły przekład, bo tak naprawdę chodziło o insekty, ale czy ich Pan nie mógł przypilnować, żeby się tłumacz nie rąbnął? A tak ateiści mają kolejny powód do śmiechu.

Wróćmy jednak do współczesności i powyższego równania. Nie trzeba sięgać do mitologii przecież, aby się pośmiać.

Co roku w jedną październikową niedzielę odbywa się liczenie wiernych. Zamiast jednak ogłosić liczby bezwzględne, Kościół wymyślił sobie wskaźniki – dominicantes (obecność na mszy) i communicantes (przyjmujących komunię). Pisałam o tym w zeszłym roku, i powtarzać będę co roku, bo nawet ateiści ulegają kościelnej propagandzie.

 A oto wzór:

D = Uc/Zo * 100

D – dominicantes, Uc – uczestnicy mszy, Zo – zobowiązani do uczestniczenia w mszach, do których Kościół zalicza dzieci powyżej 7 roku życia i nie zalicza osób starszych i chorych. Przyjęto, że 18% katolików może sobie spokojnie olać cotygodniowe bieganie do kościoła. Reszta, czyli 82% to ci biedni zobowiązani. Katolicy mają OBOWIĄZEK chodzenia na msze. Podkreślam, bo nie wiem, czy katolicy to wiedzą.

Ogłoszono na konferencji, że wskaźnik dominicantes na 2015 r. wynosi 39,8% a communicantes 17%. Rok wcześniej było to 39,1% i 16,3%. O raju! Zaliczyli wzrost! A co podają nam media? 40% Polaków chodzi na msze! Nie ZOBOWIĄZANYCH, tylko POLAKÓW. A czym karmią nas władze czy po prostu zwykli katolicy? Większość Polaków to ludzie wierzący! Stąd w równaniu Świeckiej Polski 40 > 50.

Natomiast różnica pomiędzy POLAKAMI a ZOBOWIĄZANYMI KATOLIKAMI jest kolosalna. Do tego stopnia, że zmienia całkowicie obraz społeczeństwa polskiego, i wybija z rąk fundamentalistów katolickich broń, czyli główny argument, którym posługują się na co dzień, próbując sankcjonować swoje szczególne znaczenie, wymagania czy wręcz żądania.

A oto dowód, czyli skąd w równaniu Świeckiej Polski wzięła się liczba 28?

Według ISKK w Polsce mieliśmy w 2015 r. 32 666 664 katolików (wszyscy ochrzczeni). 82% zobowiązanych to 26 786 648. Spośród zobowiązanych na mszę przyszło (jak pokazuje wskaźnik dominicantes) 39,1 %, czyli 10 661 086.

Tymczasem według Rocznika Statystycznego 31.12.2015 r. Polaków mieliśmy 38 437 000. Kiedy wstawimy tę liczbę (wszystkich Polaków) do wzoru na obliczenie wskaźnika dominicantes, czyli:

38 437 000/10 661 086 * 100 = 27,73% (w zaokrągleniu 28%)

wychodzi, że na obowiązkowe msze chodzi niecałe 28% POLAKÓW. Już rozumiecie dlaczego 28 = 40>50? Prościej wyjaśnić tego się nie da. Trochę mała ta większość, która do tego bezczelnie dyktuje nam niemal każdego dnia co i jak mamy robić, co mamy myśleć i jak żyć.

Świecka Polska wystąpiła do mediów z żądaniem sprostowania fałszywych informacji, jakoby 40% Polaków uczęszczało na msze. Kłamstwo to rozpowszechnia również sam ISKK, na którego stronie można przeczytać:

W ostatnich latach obserwuje się względną stabilizację poziomu praktyk niedzielnych Polaków. Od 2009 r. około 40% Polaków uczestniczy regularnie w niedzielnej Eucharystii (…). Źródło

Gorąco polecam tekst Zbigniewa Szeteli na www.swieckapolska.pl

Udostępniajcie ten tekst, czy tekst Zbyszka, bo przecież

PRAWDA NAS WYZWOLI 🙂 

.

kult piękna

Kult piękna czyli ocenianie – niech jad strumieniami leje się.

Co się z ludźmi porobiło w tym XXI wieku? Pamiętacie stare filmy o młodzieży jak „Gorączka sobotniej nocy” chociażby? Są tam młodzi różnego wzrostu, wagi i urody. A dziś? tylko piękni, czasem jakaś otyła postać coby się można było z niej pośmiać.

Taki nowy globalny „rasizm” nastąpił, szczególnie na portalach społecznościowych. Jak tylko jakaś ładna inaczej, albo upośledzona osoba odważy się wstawić swoje zdjęcie, zaraz znajdą się dowcipnisie, którzy bez skrupułów wezmą je sobie, i zrobią z niego prześmiewczy mem. Szczególnie niektórych drażni, że taki małopiękny zamiast przepraszać, że żyje, wstawi fotkę jak tańczy albo się uśmiecha, czy w inny sposób pozwala sobie na wyrażenie zadowolenia z siebie i życia.

Do tego stopnia jest to powszechne zjawisko, że bez trudu można zaobserwować jak grupka kolesiów stojących na chodniku, którzy sami będąc mało reprezentacyjni, głośno komentują urodę przypadkowych przechodniów (głównie płci przeciwnej). Czy osoby niespełniające absurdalnych standardów wykreowanych w fotoszopie nie powinny z domu wychodzić, a do zdjęć pozować jedynie w worach jutowych na głowach?

Smuci mnie fakt, że te durne memy krążą po sieci, a osobami które się z nich śmieją i puszczają dalej w obieg są dorośli ludzie. Dorośli czyli tacy, którzy teoretycznie mają rozwinięte obszary mózgu odpowiedzialne za zdolność empatycznego myślenia.

Najgorzej na tym zjawisku wychodzi młodzież. Kto kiedyś był nastolatkiem ten wie, że młodzież przeżywa mocno (to też wynika z działania rozwijającego się mózgu) i nie nabrała jeszcze dystansu do siebie i raczej paskudnego w obejściu gatunku ludzkiego. Pomyślcie o swoich dzieciach, nawet tych już dorosłych zanim bezrefleksyjnie pośmiejecie się z cudzych.

Procent nastolatków (i nie tylko) niezadowolonych ze swojego wyglądu jest zatrważająco duży. Porównują się do nierealnych ideałów i oceniają bardzo surowo. A jak mawiał „wujek” Gok Wan, piękno ma różne kształty i rozmiary.

piękna

MARTA

„Marta i lekcja religii”

MARTAJako matka ateistka, wychowująca dzieci zgodnie z moimi przekonaniami w kraju jakby nie było katolickim, ciągle spotykałam się i nadal spotykam z nie lada problemami, czy wyzwaniami.

Jak wytłumaczyć dzieciom, że jesteśmy „inni”?

Dlaczego nie chodzą na lekcje religii jak wszystkie dzieci?

Dlaczego w szkołach wiszą krzyże i czy można coś zrobić, żeby je zdjąć?

Dlaczego krzyż uważany jest za symbol państwa polskiego?

Co odpowiedzieć koleżance, która twierdzi, że z powodu niewiary będą smażyć się w piekle?

Jak się zachować, kiedy najlepsza przyjaciółka radzi, aby gorąco modlić się do Boga, który pewnie wybaczy w końcu wszystkie grzechy a może nawet zdoła pokochać?

Dlaczego ich rówieśnicy twierdzą, że aborcja, in-vitro, homoseksualizm czy ateizm to zło, któremu trzeba się przeciwstawiać?

Nieskromnie sądzę, że poradziłam sobie dobrze wychowując dwoje mądrych, otwartych, akceptujących różnorodność, pewnych siebie i swoich przekonań młodych ludzi. I dałam radę bez tytułowej Marty, choć nie ukrywam, że miło by było również dzięki lekturze pokazać moim dzieciom, że są podobne rodziny do naszej i dzieci wychowywane w tym samym duchu, co one.

Autorka Agnieszka Abemonti Świrniak, nauczycielka, tłumaczka, publicystka (pisze w tygodniku „Faktycznie”), redaktorka naczelna „Nieco-dziennika Etycznego”, laureatka Kryształowego Świecznika (za wkład w budowę świeckiego państwa) oraz Ateistka Roku 2016 (tytuł przyznany przez Fundację im. Kazimierza Łyszczyńskiego) tak pisze o swojej książce na łamach Racjonalista.tv:

Jedyna jak na razie otwarcie świecka/ateistyczna postać literacka dla dzieci, Marta, narodziła się trzy lata temu w mojej kuchni. Przyszło mi coś do głowy, przyniosłam laptopa, usiadłam pod oknem i zaczęłam pisać. Tak było naprawdę. Jej pierwowzorem, odpowiem z góry na to pytanie, nie jest moja własna córka, choć bez wątpienia, wychowana poza wszelaką wiarą, a stykająca się z wieloma, ma podobne do Martowych przemyślenia – (Źródło)

Z dumą informuję, że Polski Ateista jest jednym z patronów Marty, wśród takiego grona, jak: Etyka w Szkole, Nieco-Dziennik Etyczny, Fundacja Wolność od Religii, Fundacja im. K. Łyszczyńskiego, Tygodnik Faktycznie, Polskie Stowarzyszenie Racjonalistów, Racjonalista TV.

Książka do kupienia na Allegro TUTAJ

married mini-23778_960_720

Czytanie Pisma Świętego

married-23778_960_720Oto co Bóg przekazał ludowi swojemu za pośrednictwem Mojżesza: Jeśli się bić będą mężczyźni, mężczyzna i jego brat, i zbliży się żona jednego z nich i – chcąc wyrwać męża z rąk bijącego – wyciągnie rękę i chwyci go za części wstydliwe, odetniesz jej rękę, nie będzie twe oko miało litości” (Pwt 25,11-12).

Co to za Bóg, który wymyśla tak dziwaczne i okrutne prawa? Czy komuś mądremu i sprawiedliwemu mogło przyjść do głowy tak niemądre i niesprawiedliwe prawo? A może to tylko przenośnia i wcale nie idzie o obcinanie żonie ręki, bo ratując męża przed napastnikiem chwyciła go za części wstydliwe?

Za dużo tych przenośni, teolodzy dowolnie sugerują, co jest a co nie jest przenośnią.

Ponadto z przenośniami trzeba uważać, bo same z siebie mogą być jak walenie obuchem w łeb. Słyszałem, że potop, za pomocą którego Bóg miał wytępić wszystkich ludzi i zwierzęta (z wyjątkiem nielicznych osobników uratowanych w arce) to tylko przenośnia. Czego przenośnia? Bożej miłości, sprawiedliwości, czy okrucieństwa? To jakaś głupota, a nie przenośnia. Jeżeli autorzy Biblii chcieli postraszyć grzeszników i wymyślili taką przenośnię, to dali złe świadectwo o sobie. Jeżeli uznamy, że Bóg ich do tego natchnął, to źle świadczy o Bogu.

Absurdów zawartych w Piśmie Świętym nie da się usprawiedliwić żadnymi pokrętnymi wyjaśnieniami.

Niedorzeczność powyższego prawa kontrastuje z tym, co o Piśmie Świętym mówi Katechizm: „Prawdy przez Boga objawione, które są zawarte i wyrażone w Piśmie świętym, spisane zostały pod natchnieniem Ducha Świętego. Święta Matka Kościół uważa, na podstawie wiary apostolskiej, księgi tak Starego, jak Nowego Testamentu w całości, ze wszystkimi ich częściami za święte i kanoniczne, dlatego że, spisane pod natchnieniem Ducha Świętego, Boga mają za Autora i jako takie zostały Kościołowi przekazane” (KKK 105).

Co wobec tego? Trzeba uczciwie powiedzieć, że Pismo Święte nie zawiera żadnego bożego objawienia. Zostało spisane ok. 2-3 tys. lat temu na użytek starożytnych Izraelitów i ówczesnych wyznawców Jezusa Chrystusa. Zawiera pewne fakty historyczne i geograficzne, ale przede wszystkim mamy tam masę zmyśleń, religijną mitologię i nonsensy. – Alvert Jann

Alvert Jann: Blog „Ćwiczenia z ateizmu” – http://polskiateista.pl/aktualnosci/blogi/cwiczenia-z-ateizmu/

O Biblii piszę w: „Pismo Święte jakiego nie znacie” – http://polskiateista.pl/cwiceniezateizmu/pismo-swiete-jakiego-nie-znacie/

Na blogu znajduje się w tej chwili 39 artykułów, m.in.:

Złe skutki lekcji religii”- http://polskiateista.pl/cwiceniezateizmu/zle-skutki-lekcji-religii/  

Podręczniki do religii. Kim jest Bóg?” – http://polskiateista.pl/cwiceniezateizmu/podreczniki-religii-bog/  

Podręczniki do religii. Ewolucja według Kościoła” – http://polskiateista.pl/cwiceniezateizmu/podreczniki-religii-ewolucja-wedlug-kosciola/  

Podręczniki do religii. Co wyjaśnia teologia?” – http://polskiateista.pl/cwiceniezateizmu/podreczniki-religii-wyjasnia-teologia/

toy-1551383_1920

Zenon Kalafaticz o swojej wizji ateizmu

toy-1551383_1920Zenon Kalafaticz na swojej grupie „Ateiści” wypowiedział się m.in. na temat ostrożnych, tolerancyjnych wobec religii ateistów.

***

A CO JEŚLI RELIGIA POWODUJE SZLACHETNE ZACHOWANIA?

Jedną z rzeczy jaka zawsze drażniła mnie u wielu ateistów i od nich odróżniała, to stwierdzenia typu:

„Religia mnie osobiście nie przeszkadza dopóki nie wyrządza krzywdy i nie wtrąca się do życia innych”.

Jest to nagminne, także na naszej grupie (mimo mojego opisu) i jest powodem wielu nieporozumień, i zawsze odsyłam takiego delikwenta do grup świeckich, jak tylko dba o swój tyłek.

Sprawą nadrzędną dla nas powinno być bowiem to, że ludzka istota potrafi wypowiadać pod wpływem religii nieopisane, dziecinne i infantylne farmazony, nawet jak bezpośrednio nam nie zagrażają.
(Większość absurdalnych religijnych doktryn tego świata jak hinduistycznych nam nie zagraża przecież).

Mało tego – religia powoduje, że bardzo mądrzy i wartościowi ludzie, którzy nawet ratują życie innym jak prof. Zębala, bredzą jak najęci motywując swoje szlachetne postawy wobec np. in-vitro tymi oto słowami:

„Nie jestem teologiem, ale nie mam wątpliwości, że Bóg tworząc rozwiązania i podpowiadając je ludziom, także myślał o tych, którym nie może w naturalny sposób pomóc. Jestem wierzącym i praktykującym katolikiem.” – Prof. Marian Zębala o metodzie in vitro

Oto Wszechmogący Pan Stwórca – według profesora – nie do końca okazuje się być taki wszech, wszech i zdając sobie sprawę jakim jest niedorajdą, podpowiada rozwiązania ludzkości, do których ta mozolnie musiała dojść w XX wieku, tocząc jeszcze nieustanne boje z Kościołem. Dziwne, że nigdy nie podpowiedział tych rozwiązań watykańskim dostojnikom z kolejnymi papieżami na czele.

I czy to samo w sobie nie jest przerażające, co potrafi z mózgu ludzkiego – nawet tak w innych dziedzinach światłego – zrobić religia? Czy już samo to nie jest powodem do przerażenia i militarnego ateizmu?

Tak było u mnie od dziecka z moim wojowniczym ateizmem nim jeszcze osiągnąłem wiek 10 lat. Religia nic złego nigdy osobiście mi nie wyrządziła poza tym, że musiałem słuchać podobnych bredni wokół siebie, często wypowiadanych przez osoby i bliskie i cenione.

PS.

Znalazłem świetną polemikę w internecie pewnej katoliczki Wioletty na te słowa Zębali, co jeszcze dodaje komizmu do całej sprawy i pokazuje jakim choróbskiem mózgu jest religia i do jakich napięć między samymi katolikami doprowadza, o międzyreligijnych walkach nie wspominając. Oczywiście katoliczka Wioletta ma rację i to prof. powinien odejść od katolicyzmu, bo nie można jednocześnie być katolikiem i nie słuchać katolickich doktryn.

~Wioletta M. :

Bog podpowiada,zeby zamrazac ludzkie zarodki albo je niszczyc?,Wiekszej herezji nie slyszalam.. …..No jak w Polsce mamy takich katolikow,to nie dziwie sie,ze w kraju zle sie dzieje.Czas wrocic do korzeni….do nauczana Jana Pawla II,ktoremu stawiacie pomniki z kamienia ale jego nauki nie znacie.Ze wszystkich wspolczesnie zyjacych ludzi tylko on potrafil dobrze zinterpretowac nauke Jezusa Chrystusa i zyl Jego slowem.Tylko papiez potrafil dobitnie przekladac slowa Pisma sw. na nasze czasy… (pisownia oryginalna).

***

Zgadzam się z Zenonem niemal w całej rozciągłości. Przez większość mojego życia, jako ateistka starałam się przede wszystkim nie rzucać w oczy, nie wadzić wierzącym i przymykałam oko na to, jak oni mi wadzili. W skali makro wprowadzając religię do szkół, zakazując aborcji na życzenie, zagarniając coraz bardziej przestrzeń nie tylko publiczną, ale i prywatną. W skali mikro niestety również, np. ledwo ciepli przy suto zakrapianym stole złorzeczyli na Żydów nie mając nawet świadomości, że ich Jezus był Żydem. (Słowo daję!). Kiedy na pytanie, jak można w Boga nie wierzyć mówiłam im, kim jest ich Bóg, bo w przeciwieństwie do nich ja czytałam Biblię, zmieniali temat traktując mnie jak dziwoląga, zamiast swoją wiarę, jak totalną bzdurę. Nawet w najbliższej rodzinie przebąkiwano, jak skrzywdziłam swoje dzieci, bo ich nie ochrzciłam, a to przecież by im nie zaszkodziło 🙂 

A w czym się z Zenonem nie zgadzam? Chodzi o słownictwo, bo nie sądzę, że pisząc o „militarnym ateizmie” Zenon pragnie, abyśmy zakładali na siebie materiały wybuchowe i odwiedzali w niedziele okoliczne kościoły. Za dobrze Zenona znam 🙂 

Kiedy domagam się swoich praw i praw dla moich dzieci, kiedy maszeruję podczas Dni Ateizmu, kiedy głośno i jasno przedstawiam swój światopogląd a na pytanie obcych ludzi, czy córeczka była już u Komunii odpowiadam głośno: „Ależ skąd! Jestem ateistką!”, uważa się mnie za wojującą ateistkę. Kiedy w szkole syn zawalczył o zdjęcie krzyży, zorganizowano warsztaty o tolerancji i zaproszono na nie nas, aby nauczyć NAS tolerancji. Zabawne, prawda? Przeszkadzają wam symbole religijne w świeckiej szkole? Czas nauczyć was tolerancji do polsko-katolickiej głupoty 🙂 Ludzie, którzy krytykują religie, piętnują głupoty w nich zawarte, polemizują z tzw. prawdami objawionymi lub z idiotycznymi wypowiedziami choćby w/w profesora, o którym pisał Zenon, traktowani są jak brutalni, agresywni wojownicy, pragnący śmierci całego kościoła i Boga samego. Kościół, to jeszcze bym rozumiała, ale jak zabić coś/kogoś, co/kto nie istnieje??? 🙂 

Kursywą: Izabela Jaszczurowska

15822669_1073861606076829_3285923962668670854_n

Rysiu, nie daruję ci tej nocy!

15822669_1073861606076829_3285923962668670854_nDo niedawna uważałam Rysia za sympatycznego, choć niedouczonego lidera partii, której końmi pociągowymi (lub klaczami, jak kto woli) są kobiety. Bo z czego słynie Rysiu? Z dobrego wyglądu (choć nie jest w moim typie) i niezliczonej ilość zabawnych wpadek. A to wymyślił nowe święto sześciu króli, a to nie podoba mu się obnoszenie się gejów ze swoją orientacją, a to nie zna daty przewrotu majowego, nie wie ile państw jest na świecie, sejm niemy nazywa głuchym. Przykłady można mnożyć. Ot, takie po części lapsusy językowe, po części zwykły brak elementarnej wydawałoby się wiedzy. Nie ma czego się czepiać. Przecież to poseł jest. Geniusze się raczej do polityki nie pchają.

To nawet posłanka Wielgus z Nowoczesnej podczas manifestacji kobiet krzyczała do mikrofonu: „Dość dyktatury kobiet!” lub usilnie z mównicy sejmowej poszukiwała posła Terleckiego, który właśnie prowadził obrady i siedział za jej plecami na fotelu marszałkowskim. Zdarza się. Przy wypłoszonym liderze PO Grzesiu Schetynie i tak Rysiu prezentuje się dobrze, czemu dały wyraz sondaże. Do czasu, bo nawet ja nie spodziewałam się, że można być tak głupim, żeby cały „dorobek” zniweczyć dla jednej sylwestrowej nocy. Choć przynajmniej teraz wszystko wydaje się być bardziej jasnym. Skoro Rysiu myśli inną częścią ciała niż głową, nie można się po nim spodziewać mądrych „posunięć”.

Opozycja zamieszkała w sali plenarnej, wgryzła się w sejmowe ławy i cierpi katusze, bo niewielu zwraca już na nią uwagę, garstka najwytrwalszych ludzi drugiego sortu marznie dniami i nocami pod Sejmem, a Rysiu postanowił wygrzać sobie dupę w ciepłym kraju (na pewno nie w Portugalii!) z inną dupą. Kto wie, może znowu się pomylił i zamiast żony zabrał ze sobą przez przypadek rzecz jasna partyjną koleżankę? Obudził się przy niej w Nowy Rok i spytał: „a co ty tu robisz”? Ja tam bym na miejscu Rysia sprawdziła, czy Joanna Schmidt nie jest czasem tajną bronią Jarka.

Reasumując, wiele wody będzie musiało upłynąć, żeby Rysio się jakoś zrehabilitował a Grzesio przestał pękać ze śmiechu. Proponuję ludziom z Nowoczesnej odsunąć go całkowicie od mediów. Kiedy Jarek zniknął z przestrzeni publicznej, PiS wygrał wybory. Może to jest jakiś sposób? 🙂

pray-1874744_1920

Przegląd debilizmów dni ostatnich

Tym razem tylko religijnie będzie, bo jak myślę o polityce, to dostaję czkawki.

***

pray-1874744_1920Express Bydgoski wyskoczył 2 stycznia z niesamowitym tytułem: „Pedofil nadal księdzem”. No i co z tego? Przecież to ani sensacja, ani jakiś wyjątek. A kim ma być ksiądz pedofil? Cieciem?

Nie rozumiem, dlaczego ludzie od obłudnej, obrzydliwej i przestępczej instytucji domagają się jakiegoś okraszonego namiastką moralności odruchu, żeby pozbywała się ze swoich szeregów zboczeńców. Przecież by jej zabrakło funkcjonariuszy do skubania otumanionych religią wiernych.

Ale ostrzegam, jeśli ktoś mieszka w Puszczykowie pod Poznaniem – tak, to ten ksiądz. Uczynił sobie z 13-letniej dziewczynki niewolnicę i został skazany za co najmniej kilkadziesiąt z nią stosunków. Wyszedł z kicia i przytulony przez swoich braci nadal udziela rozgrzeszenia, namaszcza chorych i naucza o Ewangelii. Katolicy pewnie są dumni.  Źródło

***

Małgorzata Jantos, krakowska radna z Nowoczesnej (kocham kobiety z Nowoczesnej) jest autorką projektu uchwały o dofinansowaniu z kasy miejskiej zabiegów in-vitro. 11 stycznia ma się odbyć głosowanie. I co? W normalnym kraju odpowiedziałoby się „i nic”, ale to wszystko dzieje się w Polsce. Do rady miasta wpłynęło pismo od Wydziału Duszpasterstwa Rodzin Archidiecezji Krakowskiej właśnie w tej sprawie. Słowo daję! Sługusy obcego państwa Watykan wysyłają pismo do (jakby nie było) świeckiego organu miejskiego w sprawie, która ich zupełnie nie dotyczy. Chociaż chyba w „Faktycznie” czytałam o księdzu, który ze swoją damą skorzystał z in-vitro a potem… wyjechał rozrabiać za granicę po chrześcijańsku porzucając i kobietę i dziecko. Ale to taka malutka dygresja. Co tam klechy wystukały do radnych?

Jesteśmy zdziwieni samym pomysłem i sprzeciwiamy się przeznaczaniu środków z budżetu miasta (również z naszych podatków) na finansowanie metody, która nie szanuje godności kobiety i mężczyzny oraz poczętego dziecka. Niszczy ona wiele istnień ludzkich.

To się wysilili. Jak zwykle wiedzą lepiej, dzięki czemu kobieta zachowuje godność, a kiedy ją traci. Trzeba jej to wytłumaczyć, jak debilowi jakiemuś, co jest dla niej dobre, a co nie. Członek, choćby niechciany, choćby gwałcił nawet a przy okazji zapłodnił, choćby nawet do ojca czy wujka należał, daje jej możliwość zachowania większego szacunku do siebie, niż sztuczna aplikacja połączonych komórek męskiej i żeńskiej i to za jej zgodą i za jej pieniądze.

Za to zupełnie nie mam pojęcia, o co chodzi z tą utraconą męską godnością. Że ktoś za niego zapłodni jajo i zaaplikuje je kobiecie? Potwornie uwłaczające. O holokauście w klinikach, gdzie dokonuje się in-vitro pisać szkoda. Wszyscy wiemy, jak to wygląda – słodkie bobaski wyją z zamrażarkach, żeby je ktoś w końcu przytulił.

Aż zajrzałam na stron owego kosmicznego Duszpasterstwa i oto, jaką genialną myśl tam znalazłam:

Ewangelia ukazuje, że bezpłodność fizyczna nie jest absolutnym złem. Małżonkowie, którzy po wyczerpaniu dozwolonych środków medycznych cierpią na bezpłodność, złącza się z krzyżem Pana, źródłem wszelkiej duchowej płodności. Mogą oni dać dowód swej wielkoduszności, adoptując opuszczone dzieci lub pełniąc ważne posługi na rzecz bliźniego.

„Dozwolone środki medyczne” – nie przypominam sobie, aby w Biblii było coś o in-vitro, ale o penicylinie też nie ma tam ani słowa. Za to jest o tym, że Bóg wstrzymał słońce, żeby dzień dłużej trwał i wiele innych głupot, których szkoda powtarzać. Źródło

***

W Afganistanie 30-letnia kobieta, z pewnością ze skłonnościami samobójczymi, wyszła na zakupy bez męża. Desperatka! Jest tyle sposobów, żeby odebrać sobie życie, to ta sobie wybrała – zasztyletowanie i obcięcie głowy. Zaraz się do mnie ktoś przyczepi, że kpię z ludzkiego nieszczęścia, bo to talibańscy wojownicy ją dorwali. To ona nie wiedziała, jaką religię wyznaje? Nie miała pojęcia, że jej status jest bliski psu? U nas też nie można spuszczać psa ze smyczy, bo może dojść do kary. Co prawda wymierzonej na właścicielu a nie czworonogu i z pewnością nie będzie to urżnięcie głowy, ale jednak.

Niby potem okazało się, że mąż podczas mordu znajdował się w Iranie, więc trudno mu było skoczyć z żoną po chleb czy masło. Ale jakie to ma znaczenie? Najważniejsze jest: Allahu akbar! Źródło

***

Słynna wyciskarka do cytrusów, zwana szumnie Świątynią Opatrzności Bożej, póki co skutecznie wyciska państwową kasę. Niby 11 listopada odbyło się uroczyste otwarcie z pierwszymi katolikami w Polsce (i wcale nie mam tu na myśli Terlikowskich, tylko głowę państwa Jarosława i jego pacynki), to jednak na odpowiednie urządzenie wnętrz brakuje ponoć jeszcze 30 mln. Do tej pory w tą paskudną budowlę wepchnięto 160 mln (z kasy państwowej i od szalonych darczyńców).

I pomyśleć, że Jezus według tradycji chrześcijańskiej w stajence się urodził na sianie, a potem całe swoje życie w sandałach zaiwaniał i sypiał tam, gdzie go wpuścili pod strzechę. Albo, że od 10 lat wciąż obowiązuje limit zarobków – 725 zł. na głowę w rodzinie, żeby samotna matka mogła dostać od państwa alimenty na swoje dzieci. Albo, że wielu ludzi (w tym dzieci) chorych na rzadkie choroby, nie mogą doprosić się refundacji leków.

Że już nie wspomnę o tym, że Bóg, któremu postawiono ten moloch, po prostu nie istniej. Źródło