sun-159392_960_720

Ateizm na dziś

Chciałbym napisać, jaki ateizm we współczesnej Polsce jest potrzebny i ma perspektywy rozwoju. Dziś, jak sądzę, ateizmowi najlepiej w towarzystwie naturalizmu, nauki i praw człowieka.

Naturalizm

Najlepszą filozoficzną podstawą ateizmu jest naturalizm. Główne twierdzenie naturalizmu mówi, że istnieje tylko przyroda, natura. Do przyrodniczej rzeczywistości należą także doznania psychiczne i wszelkie formy myślenia. Są to pochodne funkcjonowania układu nerwowego i mózgu, nie istnieją poza organizmami biologicznymi.

Na dobrą sprawę zamiast o ateizmie można by mówić właśnie o naturalizmie, chociaż nie postuluję takiej zmiany. Bez potrzeby nie warto burzyć językowych zwyczajów.

Przyroda (natura) to rzeczywistość, która nas otacza i której jesteśmy częścią. Obejmuje ona mikro i makrokosmos, wiele niepoznanych i trudnych do zrozumienia form. Nie ma żadnych uzasadnień, żadnych dowodów, by wierzyć, że istnieją jakiekolwiek byty nadprzyrodzone, nadnaturalne, bez względu na to, czy nazywa się je bogiem lub inaczej. To, że bóg nie istnieje, można dowieść/uargumentować bardzo dobrze (link poniżej). Natomiast tego, że bóg istnieje, nie można dowieść/uzasadnić w żaden sposób.

Bóg

Wyobrażenie boga występuje w świadomości ludzi w dwóch postaciach:

Po pierwsze, jako abstrakcyjna rzeczywistość nadprzyrodzona. To jakby bóg abstrakcyjny, nieokreślony. Nazywany jest transcendencją, absolutem, pierwszą przyczyną, pierwotną energią, siłą wyższą, uniwersalnym duchem, rozumem rządzącym wszechświatem, bytem przenikającym wszystko lub wręcz utożsamianym z przyrodą. To w zasadzie bóg bezosobowy, właściwy deizmowi i panteizmowi, ale bywa  eklektycznie łączony z wierzeniami chrześcijańskimi.

Pojęcie boga abstrakcyjnego występuje zarówno w umysłach niektórych dzisiejszych filozofów i naukowców, jak i w kulturach prymitywnych, w wyobrażeniach niepiśmiennych tubylców badanych przez etnologów i w pospolitych ludowych emocjach. W tej prostej postaci jest to wyobrażenie mocy tajemnych, zazwyczaj powiązane z magią. Pojęcie tzw. boga filozofów i fizyków jest niczym innym niż przetworzeniem owego pierwotnego wyobrażenia niepojętych mocy.

Po drugie, jest to pojęcie boga znane z wielu religii, w tym chrześcijaństwa. To istota duchowa, rozumna, ingerująca w życie ludzi, w szczególności opiekująca się nimi, ale także karząca za przewinienia. Każda religia nadaje bogu odmienne cechy. W judaizmie, chrześcijaństwie i islamie bóg wywodzi się z mitologii biblijnej, występuje jako wszechmocny stwórca świata i prawodawca. Pojęciu boga towarzyszy wiele innych wierzeń. W chrześcijaństwie są to wyobrażenia nieba, piekła, aniołów, szatana, duszy nieśmiertelnej, grzechu pierworodnego, sądu ostatecznego, zmartwychwstania, zbawienia, potępienia, cudów itp. Katolik powinien w to wszystko wierzyć.

Bóg abstrakcyjny i bóg ze znanych religii nie mają ze sobą nic wspólnego, poza może jednym – jest to przetworzenie pierwotnego wyobrażenia niepojętych mocy.

Z punktu widzenia chrześcijaństwa wiara w boga abstrakcyjnego jest ciężkim błędem i w średniowieczu można było za to spłonąć na stosie. Dziś, wobec kryzysu religii, Kościół katolicki toleruje te herezje także wśród wiernych, o ile zachowują lojalność wobec Kościoła i składają publiczną deklarację właściwej wiary.

Współcześnie idea boga abstrakcyjnego, np. nieokreślonej siły wyższej, bezosobowego ducha, transcendencji, stała się dość popularna w krajach zachodnich. Nie ma żadnych uzasadnień, dowodów, które świadczyłyby, że byty tego rodzaju istnieją realnie.

Można natomiast hipotetycznie brać pod uwagę, że istniała czy istnieje nieznana nam dziś pierwotna czy podstawowa forma rzeczywistości przyrodniczej, np. rzeczywistość kwantowa albo też rzeczywistość poprzedzająca tzw. wielki wybuch. Zauważmy jednak, że w obu przypadkach idzie o rzeczywistość jak najbardziej naturalną, a nie o boga i podobne mu wyobrażenia. Fizyka kwantowa, teoria cyklicznych wszechświatów poprzedzających powstanie naszego wszechświata i inne, dotyczą przyrody, rzeczywistości naturalnej, w żaden sposób nie uprawdopodobniają istnienia boga czy bytów nadnaturalnych.

Również transcendencję można by pojmować jako pierwotną czy podstawową rzeczywistość naturalną, przyrodniczą, chociaż kłóci się to z dotychczasowym rozumieniem tego słowa.

Naturalizm, odrzucający istnienie bytów nadprzyrodzonych, odgrywa we współczesnej kulturze i świadomości ludzi coraz większą rolę. Jest to skutek przede wszystkim rozwoju nauki.

Nauka

Konsekwentny ateizm odrzuca wiedzę pochodzącą z tzw. objawienia bożego, doświadczenia mistycznego, iluminacji, źródeł tajemnych, ezoteryki itp. Tylko wiedza zdobyta w sposób akceptowany na gruncie nauki współczesnej może być uznana za prawdziwą. Metody i procedury naukowe nie są czymś nadzwyczajnym, pozostają w zgodzie z naszym codziennym sposobem zdobywania wartościowej wiedzy za pomocą obserwacji, doświadczeń, eksperymentowania, racjonalnego myślenia. Poznanie naukowe, dzięki konsekwentnie przemyślanym metodom badawczym oraz instrumentom służącym obserwacji i analizie danych, osiąga znacznie wyższy poziom wiarygodności niż dostępne nam na co dzień.

Nauka współczesna, podobnie jak ateizm, stoi na stanowisku naturalizmu, tzn. przyjmuje w praktyce, że istnieje tylko przyroda i jej pochodne. Nie bierze pod uwagę rzeczywistości nadprzyrodzonej. Dlaczego? Bo nigdzie nie znajduje przyczyn nadprzyrodzonych, duchów, boga. Naturalizm nauki harmonizuje z ateizmem, natomiast kłoci się zdecydowanie z teizmem.

Wbrew poglądom teistów, naturalizm nauki nie jest założeniem czy rezultatem światopoglądu naukowców, ale wynikiem naukowej działalności, faktu, że badania naukowe nie wskazywały i nie wskazują na istnienie bytów i przyczyn nadprzyrodzonych. Byty nadprzyrodzone nie dają o sobie znać. Naukowiec może wierzyć, że bóg czy boska transcendencja istnieją. W wywiadach dla mediów może mówić, że jest o tym przekonany. Są to jednak wyłącznie jego osobiste przekonania nie mające nic wspólnego z nauką, podobnie jak sympatyzowanie z tym lub innym klubem piłki nożnej. Religijni naukowcy nie potrafią przytoczyć żadnych dowodów czy uzasadnień przemawiających za istnieniem rzeczywistości nadnaturalnej. Nic dziwnego, że religijnych naukowców jest niewielu. Np. wśród członków amerykańskiej Narodowej Akademii Nauk wiarę w boga zadeklarowało 7% (link poniżej).

Różnica między nauką a religią polega m.in. na tym, że nauka uznaje za prawdziwe tylko te twierdzenia, które przeszły procedury sprawdzania. Jeżeli nie znajdują dostatecznego uzasadnienia, mają status hipotez, przypuszczeń. Hipoteza naukowa nie jest jednakowoż dowolnym przypuszczeniem, musi znajdować oparcie w analizach i badaniach.

Twierdzenie głoszące, że bóg istnieje, nie jest w żaden sposób potwierdzone i nie może być uznane za prawdziwe. Nie ma nawet powodów, by uznawać je za hipotezę.

Na gruncie religii tzw. prawdy wiary uzasadniane są na podstawie fantastycznych opowieści, które nie wytrzymują żadnych racjonalnych prób sprawdzenia. Np. chrześcijaństwo i judaizm opierają się na przypuszczeniu, pozbawionym jakichkolwiek podstaw, że Biblia zawiera objawienie boże. Także uznając nawet historyczność Jezusa, nie da się potwierdzić czy uzasadnić, że był on synem bożym poczętym z Ducha Świętego, zesłanym by odkupić świat. Nie można uznać, że to prawda albo hipoteza – to wyłącznie fantastyczna mitologia.

Nauka współczesna nie potwierdza żadnych przypuszczeń, że istnieje bóg, który stworzył świat i życie, kieruje ewolucją, ustanowił prawa przyrody, ingeruje na poziomie kwantów, przenika wszystko i jest obecny wszędzie. Przypuszczenia te nie mogą być uznane za prawdziwe.

W żaden sposób nie jest potwierdzone stanowisko tych religijnych filozofów, którzy uważają, że prawdziwe poznanie – w tym naukowe – człowiek zawdzięcza bogu. Nieuprawnione jest przekonanie, że pojęcie prawdy wymaga istnienia boga czy transcendencji. Założenie, że istnieje boska skarbnica wiedzy, którą człowiek odsłania, jest wyłącznie literacką fikcją. Teistyczna teoria poznania ma cechy sofistyki, tj. filozoficznego krętactwa. Nauka i poznanie nie mają teistycznych podstaw

Nauka czyni olbrzymie postępy, ale nie wyjaśnia wszystkiego – przede wszystkim nie wiemy, jak przyroda powstała, czy może w jakiejś formie była wieczna. Trzeba jednak powiedzieć wyraźnie, że religia nic nie wyjaśnia, nie odpowiada na te pytania, podaje co najwyżej wyjaśnienia fikcyjne, podtrzymuje archaiczne wyobrażenia i mity.

Etyka praw człowieka

Ateizm stoi na gruncie etyki świeckiej. Współcześnie najdonioślejszą świecką etykę i aksjologię prezentują prawa człowieka. Nie są one tylko przepisami prawnymi – są to zasady etyczne przekładane na język przepisów prawa.

U podstaw etyki praw człowieka leży idea ograniczenia przemocy i krzywd doświadczanych przez ludzi w życiu społecznym. Prawa człowieka regulują w pożądany etycznie sposób stosunki między ludźmi, przede wszystkim ograniczają władzę państwową i mają chronić przed jej nadużywaniem, ale mają chronić człowieka także przed kościołami, wspólnotami, organizacjami, przed społecznością lokalną, rodziną i innymi grupami, także tymi, do których należy się dobrowolnie. Można powiedzieć, że mają chronić człowieka przed człowiekiem.

Nie sposób tu przedstawiać szerzej aksjologii zawartej w prawach człowieka. Wspomnijmy tylko o wolności słowa i przekonań, prawach socjalnych oraz zasadzie równego traktowania bez względu na narodowość, rasę, religię, światopogląd, płeć, orientację seksualną itp.

Kościół katolicki przeciwstawiał się zdecydowanie prawom człowieka aż do drugiego soboru watykańskiego (1962-1965 ). Zmienił stanowisko z konieczności. Od zakończenia drugiej wojny światowej znaczenie praw człowieka we współczesnym świecie wzrosło na tyle, że ich otwarte negowanie groziło Kościołowi marginalizacją. Przedtem w encyklikach papieskich roiło się od zdecydowanego sprzeciwu wobec tych praw. Ciekawy przykład to papież Pius IX, który w encyklice „Quanta cura” z 1864 r. wymienił osiemdziesiąt dokładnie ponumerowanych błędnych – jego zdaniem – poglądów, których wierni nie mogą uznawać. Odrzucał prawa człowieka, uważał, że religia katolicka powinna mieć status religii państwowej, odrzucał wprost wolność słowa, wyznania, sumienia.

Kościół przyjmuje wsteczną, konserwatywną interpretację praw człowieka. Nadal przeciwstawia prawom człowieka tzw. prawo boże (nazywane też prawem naturalnym). Konflikt jest głębszy niż na pierwszy rzut oka może się wydawać. „Prawo boże” ustalają kościelni hierarchowie zgodnie z własną wolą, powołując się dowolnie na objawienie boże i święte księgi. Prawa człowieka ustalane są w dyskursie publicznym niepoddanym kontroli kościołów, w państwach o liberalno-demokratycznych ustrojach są one podstawą prawa stanowionego, stoją wyżej niż rzekome prawo boże. Kościół próbuje stawiać tzw. prawo boże ponad prawem stanowionym. Widać tu dążenie Kościoła do klerykalizacji państwa.

Warto podkreślać, że chociaż prawa człowieka są wynalazkiem zachodnim, zyskują uniwersalny charakter. Ich rola we współczesnym świecie jest olbrzymia, są atrakcyjne także dla bardzo wielu muzułmanów i obywateli państw niedemokratycznych. Nie jest oczywiście łatwą sprawą wcielanie praw człowieka w życie, budzą one też wiele szczegółowych kontrowersji, ale stanowią najbardziej dynamiczną ideę moralną i polityczną współczesnego świata. – Alvert Jann

……………………………………………………………………

Alvert Jann: Blog „Ćwiczenia z ateizmu” – http://polskiateista.pl/aktualnosci/blogi/cwiczenia-z-ateizmu / :

Zapraszam licealistów, studentów i wszystkich zainteresowanych na ćwiczenia z ateizmu. Co miesiąc <pierwszego>, czasami częściej, będę zamieszczał krótki tekst, poważny ale pisany z odrobiną luzu. Nie widzę siebie w roli mentora czy wykładowcy, mam na myśli wspólne zastanawianie się. – Nauka nie wyjaśnia wszystkiego, religia nic nie wyjaśnia.

Na blogu znajduje się w tej chwili 16 artykułów, m.in.:

Dowód na nieistnienie. Kogo? – http://polskiateista.pl/cwiceniezateizmu/dowod-na-nieistnienie-kogo-2/

Bóg przed trybunałem nauki” – http://polskiateista.pl/cwiceniezateizmu/bog-przed-trybunalem-nauki/

Jan Paweł II bez taryfy ulgowej” – http://polskiateista.pl/cwiceniezateizmu/jan-pawel-ii-bez-taryfy-ulgowej/

Ilu naukowców wierzy w boga?” – http://polskiateista.pl/cwiceniezateizmu/ilu-naukowcow-wierzy-w-boga/

  • Stefan

    O, Pisior usunął wszystkie komentarze 🙂 Wzorowy z Was czekista.

    • Nie jestem, jak to manipulacyjni ująłeś pisiorem. Komentarze, w których jest ocena użytkownika i nie wnoszące do dyskusji nic oprócz zamieszania, są na portalu usuwane

      • Stefan

        Metody te same.

        Usuwane są komentarze, które nie zgadzają się z jedynie słuszną wizją przewodniczącego…

        Ta, jasne, nie jesteś pisiorem. Dobre.

        • Jak ktoś bzdury klepie tak jak to teraz robisz, to się usuwa, tu nie ma miejsca dla gimbusów nie podoba się omijaj portal.

          • Stefan

            Tłumaczenie godne gimbusa.

      • Stefan

        Jesteś jesteś.

  • Swojego czasu prowadziłem tu na portalu dyskusję z Supernową, która określa się agnostyczką, po całej serii wymiany poglądów doszedłem do wniosku, że dylemat jest nie do rozwiązania, ponieważ w pewnym momencie trzeba przyjąć jakąś tezę jako swoje przekonanie — tak jest w wyniku tego, czy tamtego — ok to jest mój pogląd. Dyskusja na płaszczyźnie filozoficznej o jakiejś sile wyższej — Absolucie — to czysta abstrakcja. Podchodzę zawsze do tych dyskusji, jako do swojego rodzaju gimnastyki wyobraźni i poznawania innych wyobrażeń. Na portalu teksty kierujemy głównie do osób wierzących (czytają nas, tylko się czają — cykory ; ) i takich, które chcą się umysłowo po gimnastykować. Próbując ująć w jakiś sposób zrozumienie, czym jest Absolut? Czy istnieje i czy wpływa na nasz świat? Proces zrozumienia jest skażony, naszym wyobrażeniem Absolutu, w znanych nam koncepcjach i sposobach myślenia w tych dyskusjach pojawiają się odniesienia do tego, co jesteśmy w stanie ująć słowami, myślą, pojęciami, teoriami innych itp. Jest jednak czynnik, którego nikt nie jest w stanie uwzględnić — określam to jako NIENAZYWALNE, czyli coś, co się kompletnie wymyka naszym metodom poznawczym. Istnieje taki pogląd, który zresztą trochę potwierdza fantastyka naukowa, że wszytko co wymyśli człowiek, jest możliwe, bo gdyby takie nie było, to nie byłby w stanie tego wymyślić. Są skojarzenia i pomysły, które nam na co dzień nie przychodzą do głowy, na przykład czy komuś by przyszło do głowy wpychanie bańki mydlanej do butonierki w marynarce itp… Ostatnio w jednej z dyskusji o bogu zapytałem się osoby wierzącej czy dopuszcza do siebie taką myśl, że tysiące lat temu na ziemię przylecieli K.#i$5tpb*c& -owie, dla których planeta Ziemia to Szwecki stół. W pierwszej kolejności zapytał, kto to są K.#i$5tpb*c& -owie, a w drugiej twierdził, że to by było niemoralne, zakładając, że nasza ludzka moralność musi obowiązywać K.#i$5tpb*c& -ów pierdylion lat świetlnych za czarną dziurą.

  • ratus

    Takiego pomieszania pojęć już dawno nie widziałem u autora, reprezentującego przecież akademicki poziom.

    > Pojęcie boga abstrakcyjnego …

    Czy to nie jest niepotrzebne mnożenie bytów? Czy są bogowie rzeczywiści, nieabstrakcyjni?

    > To w
    zasadzie bóg bezosobowy, właściwy deizmowi i panteizmowi, ale nierzadko
    jest też pojmowany jako osoba i eklektycznie łączony z wierzeniami
    chrześcijańskimi.

    W końcu, bezosobowy, czy pojmowany jako osoba?

    Takich oksymoronów jest więcej, ale nie chodzi o wyliczankę.

    Od dawna funkcjonuje podział „bogów” na deistycznych i teistycznych.
    Deistyczne wyobrażenie Boga pozostaje w zasadzie poza zainteresowaniami
    nauki, koncepcja Boga, który stworzył Universum, ale nie wtrąca się w
    jego działanie jest tylko filozoficzną ciekawostką.

    Również ateiści (w tym wypadku mogący się zwać „adeistami”) nie są w
    konflikcie z taką koncepcją, jako w 100% niefalsyfikowalną. Bóg
    deistyczny nie tworzy też żadnej religii, nie wpływa w żaden sposób na
    naszą rzeczywistość.

    Jedynym podmiotem ateizmu jest koncepcja Boga osobowego, który poprzez
    swoich przedstawicieli -kapłanów – używających zaawansowanego systemu
    psychomanipulacji – religii – ma realnie, w czasie rzeczywistym, władać
    jednostkami i społecznościami.

    Ateista, to ktoś, kto neguje istnienie takiego Boga, co jednocześnie skutkuje negacją religii i jej urzędników.

    Tylko tyle i aż tyle!

    Oczywiście, jest możliwa komplikacja zagadnienia, wymyślanie coraz to
    nowych bytów (Ockham się kłania!), jako to „nowych ateistów”,
    „walczących”, „konserwatywnych”, „komunistycznych”, „lewackich” – i
    pewnie jeszcze innych, możliwa jest (i czasem uzasadniona) koncepcja
    religii jako czynnika ewolucji kulturowej. Zasadne są też przemyślenia,
    jak ateizm wpływa na rzeczywistość politytyczną i narodową i jaka jest
    (czy winna być) jego przyszłość, jako elementu światopoglądu. Ale to nie
    powinno przeradzać się w takie badanie drzew, z za którego już nie
    widać lasu i w końcu powodować sytuacji, w której przeciętny
    czytelnik gazet – nie będąc w stanie rozplątać akademickich dywagacji przyjmuje za pewnik: „ateista? – to lewak, komuch i zboczeniec!”

    • Alvert Jann

      Widzę w tym komentarzu wiele nieporozumień. W artykule piszę wyraźnie, jak rozumiem pojęcie boga abstrakcyjnego: to „abstrakcyjna rzeczywistość nadprzyrodzona. Nazywana jest wtedy transcendencją, absolutem, pierwszą przyczyną, pierwotną energią, siłą wyższą, uniwersalnym duchem, rozumem rządzącym wszechświatem, bytem przenikającym wszystko lub wręcz utożsamianym z przyrodą. To w zasadzie bóg bezosobowy, właściwy deizmowi i panteizmowi…”. Pytanie zadane w komentarzu: „Czy są bogowie rzeczywiści, nieabstrakcyjni?” – wydaje mi się nie na miejscu. Jak wynika jasno z kontekstu, nie idzie tu o przeciwstawienie „boga abstrakcyjnego” jakiemuś bogowi rzeczywistemu, lecz – co też piszę wyraźnie – bogom występującym w różnych religiach, gdzie przypisuje się im wiele konkretnych cech, jak np. w chrześcijaństwie czy judaizmie.
      Z tekstu wynika też chyba jasno, że nie ja mieszam boga abstrakcyjnego z osobowym, lecz niektórzy autorzy. Np. znany z mediów fizyk mówi, że jest przekonany o istnieniu bliżej nieokreślonej transcendencji, a jednocześnie deklaruje katolicyzm, co oznacza, że powinien wierzyć w chrześcijańskiego boga osobowego, który wh teologii jest transcendencją.
      Łatwo więc w komentarzu formułować zarzut oksymoronów, ale są one bezpodstawne i wynikają z nieporozumienia, a może nieuważnego, nieco tendencyjnego czytania.
      Następna kwestia. Pojęcie boga abstrakcyjnego jest potrzebne, bo nie wystarczy podział na „bogów” deistycznych i teistycznych. Dlaczego? Deizm jest łączony z pojęciem boga jako stwórcy świata, który jednak nie ingeruje w sprawy świata. Ale są też inne jeszcze wyobrażenia boga nieteistycznego, np. transcendencji, absolutu czy też ducha uniwersalnego, czegoś, co jest nieokreślone, ale niekoniecznie oznacza stwórcę i może ingerować (także magia opiera się na wierze nie w boga, ale w nieznane bezosobowe moce, które jednakowoż jak najbardziej ingerują we wszystko, co się na świecie dzieje). Dlatego potrzebny jest trochę inny podział niż tylko na teizm i deizm, lub bóg osobowy i bezosobowy.
      I jeszcze jedna sprawa. Sądzę, że konsekwentny ateizm jest nie do pogodzenia zarówno z teizmem, z wiarą w boga osobowego, jak i z deizmem, panteizmem, wiarą w magię, z przekonaniem o istnieniu nadnaturalnej transcendencji czy nadnaturalnej rzeczywistości, czyli z tymi wyobrażeniami, które określam zbiorczo mianem abstrakcyjnej rzeczywistości nadprzyrodzonej , mianem „boga abstrakcyjnego”, nieokreślonego.
      Czy każdy ateista musi się z takim rozumieniem ateizmu zgadzać? Niekoniecznie.
      Sądzę, że nie idzie tu tylko o akademickie dywagacje, chociaż nie wszystkich mogą interesować. Idzie o coś więcej. Ateiści nie powinni unikać konsekwentnego i radykalnego formułowania poglądów, jeżeli je mają. Łagodzenie, uniki (co nie jest rzadkością) do niczego dobrego nie prowadzą.
      Żeby uniknąć nieporozumień, wprowadziłem do tekstu drobne zmiany (do wyjaśnienia, że w pierwszym rozumieniu bóg to abstrakcyjna rzeczywistość nadprzyrodzoną, dodałem: „To jakby bóg abstrakcyjny, nieokreślony”; osłabiłem wzmiankę, że nierzadko jest też pojmowany jako osoba). Wydaje mi się, że teraz nie powinno być nieporozumień.

      • ratus

        Nieporozumieniem jest to, że w krótkim artykule usiłuje się przedstawić „ogólna teorię ateizmu”, używając pojęć zaawansowanej filozofii, odniesień do geopolityki, socjologii, praw człowieka, religioznawstwa.
        Dobre chęci i akademicka podbudowa niekoniecznie – a właściwie – rzadko kiedy – owocują popularyzacją zagadnień czy przekonują wątpiących. A już spory filozofów, dzielących na czworo każdy włos i opatrujących każdą definicję podpunktami i odnośnikami są wręcz antagonem dla jasności wykładu.
        Zapewne moją polemikę powinienem był zacząć od pytania: do kogo skierowany jest artykuł? Czy ma przekonać przekonanych, takich jak Autor lub ja, czy pomóc zrozumieć ateizm indoktrynowanym katolicyzmem uczniom szkół średnich? Pytania tego nie zadałem, domniemując drugą opcję. Chyba się pomyliłem, wyjaśnianie stwierdzenia ” w pierwszym rozumieniu bóg to abstrakcyjna rzeczywistość nadprzyrodzona” dopiskiem: „To jakby bóg abstrakcyjny, nieokreślony” wskazuje na poziom abstrakcji doktorantów filozofii :-). Absolutnie nie popularyzatorów.

        • Alvert Jann

          OK. Wydaje mi się, że na tym portalu i na moim blogu mogą być dość zróżnicowane artykuły, zarówno popularyzujące, jaki bardziej „teoretyczne”, ale napisane bez akademickiego sztafażu (co, mam nadzieję, mi się udaje).

  • Stefan

    Ludzie wbijcie sobie do głowy, że ateizm NIE jest ani żadnym światopoglądem, ani jego częścią!

    Można być ateistą i wierzyć w Reptilian, Buddę czy cokolwiek wam się zamarzy.

    Ateizm to JEDNA ODPOWIEDŹ NA JEDNO PYTANIE. I basta!

    https://pierwiastekzla.wordpress.com/2013/11/19/ateizm-agnostycyzm-teizm-i-reszta/

    Przestańcie kalać własne gniazdo i dorabiać jakieś dziwne kikuty do czegoś, co jest beznadziejnie proste!

    • Polecam czytać teksty ze zrozumieniem, a nie wygłaszać dyrdymały o kalaniu gniazd.

      Mamy świadomość, co oznacza słowo ateizm, natomiast pan nie ma świadomości, że dyskusje dotyczą postaw przekonań i sposobu postrzegania rzeczywistości – wynikających z faktu odrzucenia teizmu.

      Natomiast, jeżeli pan twierdzi, że ateista może wierzyć w rzekomo istniejącą rasę humanoidalnych gadów – Reptilian, to polecam panu sprawdzić w słowniku, czym jest racjonalne myślenie, bo ateista nie wierzy z definicji w żaden ludowe bajdy.

      • Stefan

        Bzdura na kółkach -> buddyzm.

        A racjonalne myślenie nie jest w żaden sposób KONIECZNIE związane z ateizmem.

        Polecam dokształcić się z podstaw filozofii.

        • Alvert Jann

          Stefan ma jakieś fiksacje i zwidy, widocznie studiując podstawy filozofii przeuczył się. Najgorzej mieć do czynienia z takimi przeuczonymi, co tak głęboko wgryźli się w wiedzę, że aż przegryźli się na drugą stronę.

          • Stefan

            Pewnie, lepiej mieć do czynienia z nieukami, którzy paszczę otwierają a nie zadali sobie minimum wysiłku, by przestudiować podstawy swoich poglądów. Coś na kształt katolików.

          • Stefan

            Also – „Najgorzej”? 🙂 No tak, jak ktoś Wielkiemu Racjonaliście pokazuje, gdzie jego wiedza ma braki, to Wielki Racjonalista racjonalnie ucieka do ataków osobistych, zamiast zweryfikować wiedzę i przyznać się do błędu.

            To jest właśnie przykład ateizmu gimnazjalnego, który wielu ateistom zarzucają wierzący. I nie sposób się z nimi nie zgodzić.

            And this is precisely why atheists can’t have nice things.

    • Alvert Jann

      Wbrew temu, co Stefanie piszesz, ateizm jest jednym z składników światopoglądu – i nic na to nie poradzisz. W formie dyskusji wyrażam pogląd, że dziś ateizm najlepiej przystaje do naturalizmu, myślenia charakterystycznego dla współczesnej nauki oraz etyki praw człowieka. Jeżeli Stefanie sądzisz, że nie ma co na ten temat dyskutować, to – jeżeli już mamy mówić o kalaniu – kalasz samego siebie. A przekonanie, że ateizm daje się pogodzić z wiarą w cokolwiek, co się komu zamarzy, jest niemądre.

      • Stefan

        Sam się kalasz ignoramusie.

        Ateizm nie jest KONIECZNIE związany z racjonalizmem

        https://www.youtube.com/watch?v=aH2VZ600q2o

        Niemądry dzieciaku.

        • Alvert Jann

          Ten poziom dyskusji mi nie odpowiada, nie rozumiesz, co czytasz, za to zacząłeś pisać o kalaniu. Lepiej nie pisz w ogóle.

          • Stefan

            aMnie również nie odpowiada dyskusja na takim poziomie. W odróżnieniu
            od Ciebie jednak mi nie odpowiada z takiego powodu, że rozmowa z kimś,
            kto nie potrafi obronić raz powiedzianego słowa lub ewentualnie przyznać
            się do błędu (racjonalna rzecz przecież) tylko ucieka w kolejne
            twierdzenia, nie mające NIC wspólego z tym, co powiedział wcześniej –
            jest jak zapasy w błocie ze świnią. Ja się upapram, a świni się podoba.

            >A przekonanie, że ateizm daje się pogodzić z wiarą w cokolwiek, co się komu zamarzy, jest niemądre.

            Dostałeś
            dowód w postaci bezpośredniego cytatu jednego z szerzej znanych na
            świecie ateistów. Oczywśie twierdzienie nie jest prawdziwe BO ON tak
            twierdzi, pokazuje jednak, że wśród ludzi obeznanych w temacie Twoje
            zdanie jest demontstrowalnie uważane za fałszywe.

            >za to zacząłeś pisać o kalaniu

            Zgadza się – a to dlatego, że kalasz własne ateistyczne gniazdo przez dorabianie filozofii do czegoś co
            a) tego nie potrzebuje
            b) w żaden logiczny sposób KONIECZNIE się z tym nie wiąże

            W dodatku na tym etapie bezczelnie już kłamiesz. Pozwól, ze zacytuję ‚z klasyka’:

            >Ateizm
            odrzuca wiedzę pochodzącą z tzw. objawienia bożego, doświadczenia
            mistycznego, iluminacji, źródeł tajemnych, ezoteryki itp. Tylko wiedza
            zdobyta w sposób akceptowany na gruncie nauki współczesnej może być
            uznana za prawdziwą. Metody i procedury naukowe nie są czymś
            nadzwyczajnym, pozostają w zgodzie z naszym codziennym sposobem
            zdobywania wartościowej wiedzy za pomocą obserwacji, doświadczeń,
            eksperymentowania, racjonalnego myślenia. Poznanie naukowe, dzięki
            konsekwentnie przemyślanym metodom badawczym oraz instrumentom służącym
            obserwacji i analizie danych, osiąga znacznie wyższy poziom
            wiarygodności niż dostępne nam na co dzień.

            To
            nie jest zdanie na temat „jak powinno być”. To jest twoje twierdzenie
            „jak jest”. I jest demonstrowalnie fałszywe ponieważ nie ma żadnego
            logicznego połączenia między ateizmem a chociażby racjonalizmem. To, że
            akurat możesz się uważać za jednego i za drugiego to jedynie korelacja a
            nie związek przyczynowo skutkowy. Ale to popularny błąd wśród ateistów
            niedługo udających się do liceum :/

            >”jaki ateizm we współczesnej Polsce jest potrzebny”,

            Jakbyś
            się do tego ograniczył to nie było by sprawy. Każdy racjonalnie myślący
            człowiek natychmiast się zgodzi, że w zasadzie najlepszy z punktu
            widzenia zarówni jednostki jak i społeczeństwa jest ateizm wynikający z
            naukowego sceptycyzmu i racjonalizmu. Ale po co mieszać do tego atezim,
            skoro równie dobrze i, śmiem twierdzić, z większą ‚siłą rażenia’ można
            argumetnować, że w Polsce W OGÓLE potrzebny jest naukowy sceptycyzm,
            racjonalizm i nauka krytycznego myślenia. Nie tylko ze względu na
            religię, ale i na homeopatię, suplementy diety czy uzdrawiające koce z
            magiczej wełny.

            A jak Ci rozmowa na jakimś poziomie nie pasuje to
            jej na ten poziom nie sprowadzaj. Zwłaszcza nieracjonalnymi
            twierdzeniami będącymi wynikami projekcji własnego ja na cały świat i
            błędów logicznych spod herbu „I am the world fallacy”.

          • Stefan, prezentujesz niespójny przekaz, a polemikę pod wątkiem zacząłeś komentarzem mocno ofensywnym, w którym sugerujesz, że sramy w gniazdo … no właśnie czego? Przecież ateizm to nie światopogląd ani jego część. Twoim zdaniem to o co chodzi? Gdzie jest to gniazdo i kto w nim siedzi, że na nich sramy?

            Na samym początku stwierdziłeś :
            cyt: „Ateizm to JEDNA ODPOWIEDŹ NA JEDNO PYTANIE. I basta!”

            po czym dałeś link, w którym ateizm jest określony jako słaby i mocny, czyli albo nie wiesz, co czytasz, abo nie wiesz, co piszesz, bo to są już dwie odpowiedzi na jedno pytanie; a jak już wcześniej zauważył Ratus – im dalej, tym się robi dziwaczniej:

            „Ogólnie najlepszym dla ateisty stanowiskiem jest agnostyczny ateizm.”

            Nawołujesz Alvarta, żeby przestał w tekście „dorabiać jakieś dziwne kikuty”, a linkujesz do tekstu, w którym można dostać oczopląsu od nazewnictwa. Czego? Światopoglądów, czy stanów wiary i niewiary?
            I masz rację – ateista nie musi być racjonalistą. Może być też kretynem, który nie wierzy i też można go nazwać ateistą.

            Mam uczulenie na ludzi, którzy wpadają w dyskusję i chcą pouczać innych, jak oni mają postrzegać swoje prywatne przekonania, a jednocześnie nie kumają podstawowej rzeczy, że kretyn ateista w wyniku SWOJEGO ATEIZMU będzie prezentował kretyński poglądy, a ateista, który interesuje się Kantem, nauką, filozofią itp, tworzy:

            SWÓJ ŚWIATOPOGLĄD WYNIKAJĄCY Z ATEIZMU

            Może być lewakiem, prawakiem, praktykować duchowość opartą na medytacji, może prezentować różne postawy, ale jednego ateista nie robi – nie wierzy, jak to ująłeś, w Reptilian. No chyba, że jest półgłówkiem, który nie do końca pojmuje, czym jest opieranie się na faktach.

          • Stefan

            Czytanie ze zrozumieniem boli? Ateizm to jedna odpowiedź na

            jedno pytanie (o wiarę) i tyle. Nie zauważyłeś najwyraźniej, że „typy” ateizmu zależą od innego pytania (o wiedzę) i że jest to zupełnie oddzielna rzecz.

            Jakby Ci to wyjaśnić, żebyś zrozumiał? Hmm…. czy jesteś ateistą gnostycznym czy agnostycznym – w dalszym ciągu jesteś ATEISTĄ!

            I naprawdę – obrażanie się na rzeczywistość, że jest skomplikowana, jest zajęciem dla matołów.

            >linkujesz do tekstu, w którym można dostać oczopląsu od nazewnictwa. Czego? Światopoglądów, czy stanów wiary i niewiary?

            Tak to jest, jak gimnazjum nie przerabiało jeszcze czytania ze zrozumieniem…

            Dla mniej rozgarniętych – tekst z tego co widzę porządkuje nomenklaturę. Wyjaśnia czym jest ateizm (brakiem wiary) i jak go można podzielić ze względu na twierdzenia epistemologiczne. Wyjaśnia czym jest teizm i podobnie jak go można dzielić.

            Teizm jest światopoglądem, ateizm nie.

            Tekst opisuje agnostycyzm huxley’owski, który jest światopoglądem, oraz agnostycyzm w senie ogólnym, który jest stanowiskiem epistemologicznym, ale światopoglądem nie jest.

            I takie tam duperele. Gimboateistów musi to doprowadzać do szału… ta cała filozoferowia czy jakjejtam…

            >polemikę pod wątkiem zacząłeś komentarzem mocno ofensywnym, w którym sugerujesz, że sramy w gniazdo

            To są Twoje słowa, nie moje. Kalać własne gniazdo jest figurą retoryczną – poszukaj w wikipedii co to takiego, bo Twoje słownictwo sugeruje, że pojęcia nie masz.

            >Twoim zdaniem to o co chodzi? Gdzie jest to gniazdo i kto w nim siedzi, że na nich sramy?

            „Gniazdo” współczesnego ruchu ateistycznego. Kto w nim siedzi? My wszyscy – więc jeśli jakaś grupka dogmatyczny bałwanów wypisuje farmazony na swoim niszowym portaliku – cierpią na tym wszyscy, w tym i ja. Niedobrze by było, gdybyście (też) w ten sposób postępowali.

            >po czym dałeś link, w którym ateizm jest określony jako słaby i mocny,
            czyli albo nie wiesz, co czytasz, abo nie wiesz, co piszesz, bo to są
            już dwie odpowiedzi na jedno pytanie

            Albo TY nie potrafisz zrozumieć polskiego języka bo okopałeś się w swoim dogmatycznym grajdołku tak bardzo, że nie potrafisz zrozumieć, że zarówno ateizm słaby i mocny to ATEIZM (czyli „nie wierzę”) a słaby i mocny odnoszą się do wiedzy ( a więc do DRUGIEJ kwestii (podpowiedź – pytania „czy wiesz”)). Ale bez względu na to czy wiesz czy nie, jeśli nie wierzysz to jesteś ateistą. I tylko tyle się liczy w kwestii ustalania czy ktoś ateistą jest czy nie.

            Ale o tym właśnie mówię – jak ludzie, którzy g się znają na epistemologii (która jest nierozerwalnie związana z kwestią ateizmu) otwierają paszczę i bełkoczą, że ateista odrzuca duchy i takietakie, to może człowieka szlag trafić jak czyta takie wypociny nieuków. Ale to przecież nie wasz przypadek, więc nie ma się co martwić, n’est–ce pas?

            >Może być też kretynem, który nie wierzy i też można go nazwać ateistą.

            Podziwiam Twoją zdolność autoanalizy.

            >Mam uczulenie na ludzi, którzy wpadają w dyskusję i chcą pouczać
            innych, jak oni mają postrzegać swoje prywatne przekonania,

            Ja mam problem z bałwanami, którzy uważają, że FAKTY są kwestią prywatnych przekonań.

            To, czym ateizm jest, to ustalony fakt. I owszem – zdarzają się bałwany, którzy usiułują swoje mylne, skrzywione opinie na temat faktów prezentowac jako fakty a w reakcji na korektę krzyczą Olaboga za dużo nazw. Niestety.

            >a
            jednocześnie nie kumają podstawowej rzeczy, że kretyn ateista w wyniku
            SWOJEGO ATEIZMU będzie prezentował kretyński poglądy, a ateista, który
            interesuje się Kantem, nauką, filozofią itp, tworzy:
            SWÓJ ŚWIATOPOGLĄD WYNIKAJĄCY Z ATEIZMU

            Bzdura na kółkach, gadasz głupoty albo bełkoczesz – wyberz sobie sam. Z ateizmu nie wynika żaden światopogląd, na co dałem wskazówkę linkując do Hemanta.

            Ateista może wspierać zakaz posiadania broni i może być mu przeciwny, może być konserwatystą i może być liberałem, osobiście spierałem się z ateistami anty-aborcjonistami i rozmawiałem z ateistami pro-choice. Są ludzie nie wierzący w boga, a wierzacy w magiczną moc kryształów, akupunkturę czy homeopatię. Są ateiści antyvaxersi i są pro.

            Ateizm nie definiuje Ci żadnego światopoglądu, z ateizmu nic nie wynika. Jesteś zbyt dogmatyczny by zrozumieć, że do ateizmu prowadzi wiele dróg. I tego, że NIE DA SIĘ stworzyć logicznego połączenia „jestem ateistą -> a więc zostanę X”.

            A jeśli dalej to nie dociera do takiego dogmatyka jak Ty to weź siądź, weź głęboki wdech i spróbuj wykoncypować JAKI ŚWIATOPOGLĄD WYNIKA Z FAKTU, ŻE NIE ZBIERASZ ZNACZKÓW?

            Jeśli dalej nie dotrze to nie ma dla Ciebie ratunku. Not that I care.

            >Może być lewakiem, prawakiem, praktykować duchowość opartą na medytacji,
            może prezentować różne postawy, ale jednego ateista nie robi – nie
            wierzy, jak to ująłeś, w Reptilian.

            Góralska prawda. Wyłazi wyraźnie brak jakiejkolwiek edukacji w temacie.

            http://rationalwiki.org/wiki/David_Icke#List_of_people_thought_to_be_reptilian_overlords

            I z wywiadu http://www.curezone.org/forums/am.asp?i=18746

            Do you believe in God?

            Religion is the greatest form of mind control invented – whatever name
            it goes under. If people want that belief system, then feel free. I’m
            only interested if they try and impose it on others. The Christian Bible
            is a symbolic book not a literal one. The one Christians know as Jesus
            was actually a symbol for the sun. Ancient sun worshippers believed the
            sun died at the end of the winter solstice and then three days later it
            would be reborn at the start of it’s cycle – December 25. Take Samson.
            The sun’s cycle was also symbolised by the life of a man. After the
            winter solstice, it would be a baby; at its summer peak, it would be
            strong with long hair; in autumn, its hair would be cut as the rays were
            less powerful. So, do I believe in God? Absolutely not – you must be
            f**king joking.

            >No chyba, że jest półgłówkiem, który nie do końca pojmuje, czym jest opieranie się na faktach.

            Albo chyba, że jest półgłówkiem, który nie pojmuje nie tylko nie do końca, ale wręcz W OGÓLE, że opieranie się na faktach nie jest żadnym formalnym wymogiem by być ateistą.

            SRSL – weź się dokształć, bo tylko się kompromitujesz. I niestety innych ateistów też. I marnujesz mój czas.

          • Problem, Stefanie, jest w tym, że masz niestety zawężone postrzeganie i odnosisz wrażenie, że pozjadałeś wszystkie rozumy. W każdym Twoim poście przybierasz ton pouczania i protekcjonalnie traktujesz rozmówców. Piszesz, że kompromitujemy ateizm, a z drugiej strony twierdzisz, że to tylko niewiara, czyli kompromitujemy sobie niewiarę, z której nic nie wynika.

            Twierdząc, że kompromituje się jakieś środowisko, twierdzi się, że to środowisko ma określony pogląd, więc staram się Ci przekazać, jak potrafię, że postrzeganie świata poprzez pryzmat ateizmu rodzi określone postawy, poglądy i różne zrozumienie zachodzących na świecie procesów, co tym samym kształtuje światopogląd – ogląd świata bez istot magicznych z wszystkimi wynikającymi z tego konsekwencjami i nic nie jesteś w stanie z tym zrobić.

            Ty natomiast uparcie twierdzisz, że jest inaczej:

            „Ateizm nie definiuje Ci żadnego światopoglądu, z ateizmu nic nie wynika.”

            Za ateizmu wynikają Twoje posty, teksty Alverta i moje komentarze, czyli nasze prywatne światopoglądy. Przyjmij więc do wiadomości, że każda ocena tego postrzegania nie jest oceną ateizmu, tylko oceną postrzegania i rozumienia świata — poprzez fakt bycia w stanie ateizmu.

            Przez lata całe tworzy się filozofie, skomplikowane fikołki logiczne, pisze się całe elaboraty, że ateizm to taki, siaki, a na końcu, że z niego nic nie wynika Przekrzykują się ateiści, kto co lepiej rozumie i jak to lepiej ocenić, ale spoko…

            Ty twierdzisz, że:

            ” …z ateizmu nic nie wynika.”

            Czujesz bzdurę?

            Dość paradne od początku jest Twoje podejście do tekstu Alverta, któremu zarzucasz dorabianie kikutów, a sam w każdym kolejnym poście rozwijasz skrzydła, rozprawiając nad prostą odpowiedzią, jaką przynosi ateizm, czym pokazujesz, że słusznie prawi Alvert, snując swoje rozważania, bo Ty robisz dokładnie to samo; z jedną różnicą – z Twoich postów aż zionie zarozumialstwem pomieszanym z odniesieniami ad persona.

            To, co piszesz, przypomina mi postawy fundamentalistów, którzy mają klapki na oczach i nie są w stanie dostrzec, że ktoś stojący na tym samym tarasie co Ty, może widzieć co innego. Ty widzisz góry, ktoś inny las — fakt ten nie zmienia konstrukcji tarasu — taras jest dalej tylko tarasem.

            Reasumując — Ateizm nie jest „niewiarą”, tylko stanem wiedzy, która ma to do siebie, że trzeba ją nabyć, przetworzyć, zrozumieć, przyjąć do wiadomości, tak aby umieć swój pogląd przedstawić — wiara i niewiara nie ma tu nic do rzeczy. Stykając się w świecie z różnymi poglądami i zdarzeniami, automatycznie je przetwarzamy i określamy, i z tego rodzą się nasze prywatne światopoglądy. W odniesieniu do prostego zrozumienia pozycji ateizmu jest tylko jedno określenie — WIEM. Nie wszyscy są w stanie to pojąć, więc na wszelki wypadek dam Ci przykład, który przytaczam, gdy ktoś próbuje wcisnąć kit, używając zestawu pojęć: „wiara – nie wiara”. Biorąc do ręki długopis i unosząc go góry wiem, że gdy go puszczę, to spadnie na podłogę; nie muszę wierzyć, że się tak stanie – ja to po prostu wiem na podstawie wiedzy, którą nabyłem. Twierdzenie, że wiedza o tym może być słabsza lub mocniejsza – jest bez sensu. (protekcjonalny ton zamierzony)

            Jeżeli nie jesteś w stanie uznać, że taras jest tarasem, a widoki z niego mogą być różne — to nie marnuj tutaj swojego cennego czasu. Jeżeli Twoją jedyną formą komunikacji jest protekcjonalny ton mistrza mentora — to nie marnuj tu swojego cennego czasu.

            A oceny, kto co kala i kto co kompromituje, wsadź sobie do witrynki w kredensie.

    • ratus

      Artykuł, który podlinkowałeś, zaczyna się znakomicie, próbując prosto zdefiniować ateizm, niestety, im dalej, tym gorzej – ilość „ateizmów” rośnie, rośnie…
      Filozofowie kochają mnożyć byty i kłócić się o definicje, co znakomicie spuentował St.Lem, opisując badanie smoków, o których wiadomo, że nie istnieją; ale każdy z nich nie istnieje w całkiem inny sposób!
      Dodając jeszcze jedną poddefinicję „ateizmu agnostycznego” można stwierdzić, że w paradygmacie naukowym, ateista to ktoś, kto hipotezy Boga Stwórcy (nie wspominając o Bogu Władcy) w ogóle nie dyskutuje, uważając ją za niepotrzebną i nieprzydatną.

      • Stefan

        Być może można być może nie można.

        Kwestia tego, że oprócz wiary istnieje jeszcze zagadnienie wiedzy, które często się w dyskusjach na ten temat przewija jest dla obeznanych oczywista.

        A to, że do kwestii istnienia Boga można podejść na n sposobów udowadniasz sam, podając de facto definicję apateizmu.

        Obrażanie się na filozofię, że wydaje się skomplikowana słabe jest.

        A, brak wiary w Boga jest ciut bardziej realny niż smoki. FYI.