board-755792_1280

Jak zostałem ateistą. Część 2.

Spróbuję powiedzieć, co dał mi ateizm, co być może daje także innym? Jest to ciąg dalszy mojej poprzedniej wypowiedzi  „Jak zostałem ateistą” 

Co daje ateizm? Uwalnia umysł od balastu religijnych i kościelnych schematów. Pozbywając się tego balastu możemy patrzeć na świat bez klapek nałożonych nam na oczy przez księży i katechetów, przez Kościół i religię. Ateizm odblokowuje, zdejmuje blokadę, którą Kościół założył na nasz rozum, by podporządkować nas sobie.

Pozbywając się tej blokady możemy pełniej i śmielej wkroczyć w ciekawy świat myśli niezależnej od kościołów.  Możemy odkryć, że trwa tam ciągle żywa dyskusja, skostniałe poglądy etyczne ulegają zmianie, dokonuje się postęp wiedzy naukowej. Możemy pełniej w tej dyskusji uczestniczyć, pośrednio lub bezpośrednio brać w niej udział. Możemy kształtować swoje poglądy nie pod dyktando Kościoła, ale w dialogu z innymi. I nie jest to bezhołowie, lecz wspólne poszukiwanie. Człowiek ma tę możliwość, a często z niej rezygnuje podporządkowując się kościelnym schematom.

Kościół tę dyskusję hamuje jak może. Wewnątrz Kościoła dyskusja pojawia tylko wtedy, kiedy Kościół czuje się do tego zmuszony. Kościół kisi się we własnych absurdach, nie wnosi nic nowego, czasami coś sensownego akceptuje (bo musi), ale najczęściej reaguje agresją. Jeszcze niedawno dla Kościoła całkowicie nie do przełknięcia była teoria ewolucji. Dziś teolodzy preparują tę teorię, by jakoś dostosować ją do swoich dogmatów. To śmieszne zabiegi.

Jak religia zniewala umysł można zobaczyć na przykładzie ks. prof. Michała Hellera. To bardzo dobrze, że Heller chce uznawać teorię ewolucji przyrodniczej, ale jednocześnie próbuje ją nagiąć do wyobrażeń religijnych. Heller delikatnie, jakby się wstydził, przyjmuje jednakowoż, że to Bóg ustanowił prawa przyrody i kieruje procesami zachodzącymi w przyrodzie. Czy także w społeczeństwie? Chyba tak. Wielu teologów, próbując godzić naukę z religią i teologią, mówi wprost, otwartym tekstem, o kierownictwie bożym w świecie.

Heller i ci teolodzy to bardzo ciekawe przykłady „umysłu zniewolonego”, by posłużyć się frazą spopularyzowaną przez Czesława Miłosza w odniesieniu do innych przypadków. Przy okazji dodajmy, że Heller i teolodzy zniekształcają naukę i teorię ewolucji. Nie ma dowodów wskazujących, że to Bóg ustanowił prawa przyrody i kieruje procesami przyrodniczymi, społecznymi i innymi. To wprowadzanie do nauki pojęć i wyjaśnień z epoki brązu. Za takim uzupełnianiem nauki nie przemawiają wymogi logicznego myślenia obowiązujące w nauce. To Dawkins ma rację, kiedy mówi, że ewolucją nie kieruje Bóg czy jakaś siła nadprzyrodzona.

Teolodzy mają też nie lada problem, jak pogodzić pojęcie dobrego, kochającego Boga, z wizją wynikającą z teorii ewolucji. Z ludzkiego punktu widzenia w przyrodzie zauważymy dużo okrucieństwa. I nie chodzi tylko – jak się czasami mówi – o tzw. walkę na kły i pazury. W procesach ewolucji istotną rolę odgrywają np. choroby. Dokonują one selekcji także w populacji ludzkiej. Powstaje pytanie, dlaczego dobry Bóg dopuszcza istnienie zabójczych dla ludzi bakterii i wirusów? Kara za grzechy? Za grzech pierworodny? Można sobie pożartować, ale wygląda na to, że dobry Bóg kosi niemowlaki i ludzi w różnym wieku bez względu na grzechy (podkreślam, idzie o istnienie bakterii i wirusów zabójczych dla człowieka, a nie w ogóle o istnienie bakterii i wirusów). I jeszcze: Dlaczego rodzą się dzieci ze straszliwymi wadami organizmu, cierpią i umierają w bólach po kilku dniach, chociaż nie da się obwinić rodziców o jakieś zaniedbania? Teologiczne wyjaśnianie cierpień i śmierci grzechem pierworodnym jest albo głupotą albo oszustwem. Co wymyślą teolodzy? Teoria ewolucji bardzo dobrze wyjaśnia przyczyny cierpienia i zła. Teolodzy podają swoje niewiarygodne religijne wyjaśnienia.

Wbrew temu, co mówią biskupi i teolodzy, ateizm pozwala głębiej i pełniej przeżywać piękno i niepojętą złożoność otaczającego nas świata. Nie musimy być wtłoczeni w religijne schematy. Łatwiej znosić cierpienie. Jeżeli cierpimy, z religijnego punktu widzenia nieodparcie pojawia się pytanie, dlaczego Bóg nas opuścił, dlaczego nas zdradził. Ateista wie, że cierpienie jest wpisane w nasze biologiczne istnienie, w nasz organizm ukształtowany w toku ewolucji. Może łatwiej je znosić. Nie słyszałem też, żeby ktoś doświadczał utraty sensu życia dlatego, że nie wierzy w Boga. A księża i biskupi mówią, że tylko religia nadaje sens życiu. To nieprawda, poczucie sensu życia nie zależy od religii. Tylko bardzo niewielu ludzi znajduje sens życia w religii czy dzięki religii.

Ateizm pozwala pełniej i głębiej cieszyć się życiem. Mamy prawo cieszyć się życiem. Księżom i katolickim publicystom kojarzy się to z egoizmem i bezmyślną rozrywką. Sądzą widocznie po sobie. Nie przychodzi im do głowy, że radość życia może mieć róże barwy i różną jakość, tak jak różna i różnej jakości może być np. muzyka. Można cieszyć się pracą zawodową, nauką, poznawaniem świata, zwykłym codziennym życiem, pomaganiem innym. Osoby chore i stare (każdego to czeka) mogą cieszyć się na swój własny sposób – może to polegać na tzw. pogodzie ducha i na robieniu tego, co jesteśmy w stanie robić z pożytkiem dla siebie, czasami także dla innych. Znam takich ludzi.

Cóż jeszcze? Naprawdę warto uwolnić się od religii. Na zakończenie powtórzę to, co napisałem w pierwszej części: Nauka nie wyjaśnia wszystkiego, religia nic nie wyjaśnia. – Alvert Jann

Blog „Ćwiczenia z ateizmu” – http://polskiateista.pl/aktualnosci/blogi/cwiczenia-z-ateizmu/ : Zapraszam licealistów, studentów i wszystkich zainteresowanych na ćwiczenia z ateizmu. Co miesiąc <pierwszego>, czasami częściej, będę zamieszczał krótki tekst, poważny ale pisany z odrobiną luzu. Nie widzę siebie w roli mentora czy wykładowcy, mam na myśli wspólne zastanawianie się. – Nauka nie wyjaśnia wszystkiego, religia nic nie wyjaśnia.

  • Witam ponownie,

    skomentowałem część pierwszą artykułu, ale natężenie bzdur (bez urazy) i nadużyć w części drugiej jest taka, że nie mogę się powstrzymać.

    „Jeszcze niedawno dla Kościoła całkowicie nie do przełknięcia była teoria ewolucji”. Jakieś „niedawne” cytaty z dokumentów Kościoła potępiające teorię ewolucji? Ja w kilka sekund znalazłem pierwsze, oficjalne stanowisko Kościoła w sprawie tej teorii z roku 1950 (encyklika Humani generis ). Dodajmy, że akceptujące. Jeśli to jest „niedawno”, to musisz być bardzo starym człowiekiem 🙂

    „Wewnątrz Kościoła dyskusja pojawia tylko wtedy, kiedy Kościół czuje się do tego zmuszony” Jak to Kościół zmuszony? Przecież to podobno Kościół wszystkich dookoła zmusza, więc jest na szczycie w hierarchii zmuszania, samemu nie będąc przez nikogo zmuszanym. Zdecyduj się, czy to Kościół ciemięży naukowców (zdarzało się ok. 500 lat temu, ale mówimy o stanie obecnym), czy naukowcy ciemiężą Kościół? Już się pogubiłem…

    „Powstaje pytanie, dlaczego dobry Bóg dopuszcza istnienie zabójczych dla ludzi bakterii i wirusów?”

    Założyłeś milcząco, że śmierć człowieka jest złem moralnym, z czego ma wynikać że Bóg jest zły. A skoro teiści wierzą w Boga dobrego (chociaż pewnie nie wszyscy, więc to jest argumentacja przeciwko „dobremu” Bogu, a nie samemu istnieniu Boga), to mamy sprzeczność i szach mat. Tylko kto powiedział, że śmierć człowieka jest sama w sobie zła? Zabicie jednego człowieka przez drugiego jest złe (z nielicznymi wyjątkami obrony koniecznej).

    „Teoria ewolucji bardzo dobrze wyjaśnia przyczyny cierpienia i zła”

    O ile rozumiem gdy piszesz o cierpieniu (ból fizyczny), to pojęcia zła nie powinieneś używać jako ateista. Dla Ciebie istnieje tylko świat materialny, więc nie ma czegoś takiego jak dobro i zło. Stąd również bezcelowość Twoich wywodów w części pierwszej o etyce.

    „Ateizm pozwala pełniej i głębiej cieszyć się życiem” Bardzo ładne sformułowanie, wręcz poetyckie. Dziwne jak na kogoś do bólu racjonalnego i precyzyjnego. W miejsce „Ateizm” wstawmy „Wiara” i mamy zgodę 🙂

    „Mamy prawo cieszyć się życiem”
    A my mamy prawo nazwać tę postawę po imieniu, czyli hedonizmem i ocenić z etycznego punktu widzenia.

    „Nie słyszałem też, żeby ktoś doświadczał utraty sensu życia dlatego, że nie wierzy w Boga”

    Mówisz masz:
    http://americanvision.org/11092/woody-allen-says-life-meaningless/

    Utrata sensu życia, czy wręcz nigdy nie uzyskanie tego sensu wynika wprost z wiary w brak Boga. Bo jesteś tylko zlepkiem komórek, jak pies czy drzewo, pamiętaj o tym.

    „To nieprawda, poczucie sensu życia nie zależy od religii. Tylko bardzo niewielu ludzi znajduje sens życia w religii czy dzięki religii.”

    Wybacz, ale większej bzdury z ust ateisty nie słyszałem (no, nie licząc gender i komunizmu). Owszem, słyszałem że ludzie wymyślili sobie Boga, żeby poczuć się lepiej, że się oszukują. Ale zakłamywanie rzeczywistości jak z tą teorią ewolucji? Po co, kogo tym przekonasz? Proste pytania: Jakim cudem społeczeństwa zateizowane nie są najszczęśliwsze na świecie? Jakim cudem najwyższy odsetek depresji na świecie jest we Francji (21%), która przecież wyzbyła się tego jarzma chrześcijaństwa już dawno. I to z przytupem, trup słał się gęsto;) Jakim cudem moja babcia mieszkająca w Sztokholmie (poziom opieki państwowej nad emerytami wyśmienity) od lat cierpi na depresję, bo żaden z wyzwolonych od religii, ateistycznych wnuków jej nie odwiedza, a obie babcie mojej żony mieszkające na tym potwornym, średniowiecznym Podkarpaciu (bieda jakich mało, ale mają dzieci i wnuki obok siebie) nie. I to nie jest przypadek odosobniony, to jest norma. Więc „uwolnij się od religii”, a potem wytłumacz dziecku czy wnukowi żeby Cię odwiedzał gdy będziesz stary, bez odwoływania się do IV przykazania. Ciekaw jestem. I jeszcze wytłumacz mu że warto mieć swoje dzieci. Zarwane noce, lata w pieluchach, potem pieniądze na wyżywienie, szkołę i zero gwarancji, że się kiedyś odwdzięczy. Bo w tym czasie akurat będzie żyło pełnią życia. Aha, i popatrz sobie na dwie mapy świata pt. współczynnik dzietności oraz religijność, dowolnie mierzona, chociaż najlepiej praktykami (nie tylko deklaracjami) religijnymi. Uderzająca korelacja, co?

    „Można cieszyć się pracą zawodową, nauką, poznawaniem świata, zwykłym codziennym życiem, pomaganiem innym” Ale niby dlaczego pomagać innym? Przecież nic z tego nie będziesz miał. Żadnych dóbr materialnych, nie będzie ci też przyjemniej. Może jak wrzucisz miłemu dziecku pieniążka na WOŚP, to ono się uśmiechnie i będzie Ci miło. Najlepiej w towarzystwie dziewczyny, to ją poderwiesz „na dobre serce”. Ale śmierdzące, schorowane i robiące pod siebie staruszki nie są miłe. Jeszcze na Ciebie nawrzeszczy i nikt tego nie zobaczy, nie przypniesz sobie serduszka na pokaz. Kompletnie bez sensu. A nie wierzysz przecież w nagrodę po śmierci. Nie rozumiem. Czyżbyś więc zachowywał się nieracjonalnie? Jakiś instynkt stadny? Bo inni pomagają? Wyjaśnij, proszę.

    „Osoby chore i stare (każdego to czeka) mogą cieszyć się na swój własny sposób – może to polegać na tzw. pogodzie ducha i na robieniu tego, co jesteśmy w stanie robić z pożytkiem dla siebie, czasami także dla innych. Znam takich ludzi.”

    To podaj przykłady takich ateistycznych świadectw. Ludzi, którzy są sparaliżowani i robią pod siebie, albo zmierzyli się z osobistą tragedią i twierdzą, że to ateizm dał im siłę. Albo alkoholików, którzy wyszli z nałogu dzięki brakowi Boga. To wiara w brak Boga pomogła mi w trudnych chwilach! Niech te przykłady stanowią chociaż 1/10 tych (w końcu ateistów jest mniej), gdzie to wiara w Boga (konkretnie Chrystusa) pomogła.

    Jakoś tych starych, chorych i zadowolonych wyznawców ateizmu nie widać. Na KOD ostatnio sporo chodzi, ale nie wyglądają na zadowolonych 🙂 I ci są jeszcze na chodzie…
    Trochę jak ze starymi gejami. Propaganda pokazuje tylko tych młodych, uśmiechniętych, „żyjących pełnią życia” (przepraszam, że się tak czepiłem tego zwrotu, ale strasznie mi się spodobał). Ale tych starych, opuszczonych, zmagających się z chorobami wenerycznymi jakoś nie widać. Żeby się przypadkiem nikt nie dowiedział, do czego prowadzi taki styl życia.

    A co to jest „pogoda ducha”? Nie ma czegoś takiego jak duch, nie zapominaj że jesteś ateistą, nie wolno Ci! Istnieje tylko świat materialny. Miej odwagę powiedzieć: osoba niepełnosprawna jest zdegenerowaną jednostką gatunku człowiek (zwierzę jak każde inne). Po prostu miała pecha. Ot, taka kombinacja genów. Jej cierpienie fizyczne i psychiczne nie ma żadnego sensu. Nie zostanie też w żaden sposób wynagrodzone przez Boga, bo nie ma Boga. Czyli najpierw masz się pomęczyć, patrząc jak inni „żyją pełnią życia”, a potem umrzesz. I tyle.

    • Alvert Jann

      Powtarzasz schematyczne zarzuty i używasz epitetów, co nie skłania do dyskusji. Wykazujesz wielką niewiedzę właściwie we wszystkich sprawach, które podnosisz, a ponadto jesteś nierzetelny. Przykłady. O ewolucji piszę: „Dziś teolodzy preparują tę teorię, by jakoś dostosować ją do swoich dogmatów. To śmieszne zabiegi.” I tak właśnie jest. Teolodzy i JPII twierdzą, że w toku ewolucji Bóg tchnął duszę nieśmiertelną w ludzką istot i to dzięki temu człowiek zyskał rozwiniętą świadomość i wolę – Bóg miał więc ingerować w przebieg ewolucji. Nauki biologiczne takich twierdzeń uznać nie mogą, bo twierdzenia te są pozbawione jakichkolwiek racjonalnych podstaw. Mamy tu sprzeczność między nauką a wierzeniami religijnymi. Nierzetelnie przedstawiasz to, co piszę, a próbujesz polemizować. Powiem ci, że nie wystarczy powiedzieć, że Kościół uznał uznał teorię ewolucji, ale trzeba powiedzieć, że w dokumentach kościelnych wypisuje się na jej temat banialuki.
      Co do encykliki Humani generis Piusa XII (1950 r.), to nie można powiedzieć, że papież po prostu uznał uznał teorię ewolucji. Papież pisał, że nie ma sprzeczności między ewolucją a wiarą katolicką. Jednocześnie pisał, że trzeba do teorii ewolucji wprowadzić kościelne wierzenia. Pius XII zakończył okres potępiania teorii ewolucji, a rozpoczął okres jej preparowania, zniekształcania przez teologów. I o tym zniekształcaniu piszę. Przydałoby ci się trochę rzetelności w polemice, wtedy miałaby ona sens.
      Przykładowo inna sprawa. Piszesz: „pojęcia zła nie powinieneś używać jako ateista”. Używając twojego słownictwa powiem, że większej bzdury nie słyszałem i pewnie nie usłyszę. Ateiści, tak jak chyba niemal wszyscy ludzie, pewne czyny uważają za dobre, inne za złe. Nie uważają natomiast, że kryteria dobra i zła (normy etyczne) zostały ustanowione przez jakiegoś boga. Zasady etyczne/moralne są w pewnej mierze zakorzenione w ewolucyjnym dziedzictwie człowieka oraz są kształtowane przez ludzi w toku ich życia społecznego. To głębszy temat, ale powiem, że zwierzęta społeczne (tj. żyjące w grupach, tak jak ludzie) opiekują się potomstwem, i jest to bardzo silna praktyka. Podobnie jest wśród ludzi, z tym że udzie tę zasadę werbalizują w postaci norm etycznych i prawnych, ale mamy do czynienia z tym samym ewolucyjnym uwarunkowaniem. A ogólniej: normy społeczne i wartości kształtowane są przez ludzi w ich życiu społecznym – nie zostały dane przez boga. W stosunku do ewolucyjnego dziedzictwa charakteryzują się, tak jak cała ludzka kultura, znaczną autonomią.
      Powiedziałbym trochę w twoim stylu, że katoliccy propagandyści i idioci ubrdali sobie, że ateista nie może używać pojęcia zła. Prawda jest taka, że ateiści używają pojęcia zła/dobra powszechnie. Sugerujesz, że ateiści wyzuci są z wartości i norm moralnych – to głupota powtarzana w katolickiej propagandzie.
      Jeszcze jedno. Poniżej poziomu jest argument, że ateiście nie wolno używać słowa „duch” w takich sformułowaniach, jak „pogoda ducha”. Otóż można. Jedno ze znaczeń słowa „duch” to „psychika”, „stan psychiczny” . „Pogoda ducha” to dobry, pogodny stan psychiczny. W tym, co napisałeś, ujawniasz nierzetelność i brak wiedzy w polemice.
      W innych sprawach nie będę polemizował, popełniasz ewidentne błędy, powtarzasz schematy religijnej propagandy. Czytelnik sam może ocenić nasze racje.

  • KatoliczkaZosia

    Jestem katoliczką, ale jestem tolerancyjna i lubię ateistów. Życzę miłeog dnia. 🙂

  • jan

    Niedorzeczności i bzdury składające się na tzw.”wiarę”.

  • jan

    Bardzo dobry tekst.