baby-623417_1280

GADKI – kampania FDN i moje doświadczenia.

Jako, że mam dwoje dzieci, redakcyjni koledzy podrzucili mi temat: GADKI.

GDY mówisz „nie”, to znaczy „nie”, ALARMUJ, gdy potrzebujesz pomocy, DOBRZE zrobisz, mówiąc o tajemnicach, które Cię niepokoją, KONIECZNIE pamiętaj, że Twoje ciało należy do Ciebie, INTYMNE części ciała są szczególnie chronione”

W skrócie GADKI, czyli kampania edukacyjna Fundacji Dzieci Niczyje mająca na celu nakłonienie rodziców do uświadamiania własnych dzieci na temat zagrożeń związanych z pedofilią i jak się przed tymi zagrożeniami bronić.

gadki2

Po zapoznaniu się z kampanią, zaskoczyła mnie jedna informacja. Nie ta, że co piąte dziecko w Europie jest wykorzystywane seksualnie. Spodziewałam się, że skala problemu jest duża. I nie ta, że 80% wykorzystywanych dzieci doświadcza tego zła od znanych sobie osób, często naprawdę bliskich. Ta wiedza jest (wydaje mi się) powszechnie znana. Ale to, że według polskich badań 46% rodziców jest przekonanych, że ich dzieciom pedofilia nie zagraża, wprowadziło mnie w stan osłupienia. Skąd to przekonanie?

Matka 24 godziny na dobę jest ze swoim dzieckiem? Nawet w szkole? Nie zostawia go pod opiekę ojca, dziadków, wujków, przyjaciół? Nigdy nie spuszcza dziecka z oczu? Nigdy nie słyszała żadnej mrożącej krew w żyłach historii o pedofilach i ich ofiarach? I kolejny kwiatek – 56 % rodziców uważa, że rozmowa z dzieckiem na temat pedofilii jest trudna albo bardzo trudna. A po zaistnieniu tego strasznego faktu jest łatwiejsza? O palcu, buzi czy stopie możemy rozmawiać swobodnie jak o pogodzie, a o pupie i narządach płciowych już nie? Dlaczego?

Jeśli przeczyta to ktoś, kto nie porusza z własnym dzieckiem tematu pedofilii, bo jest to dla niego zbyt trudne, to musi mi wybaczyć, że nie potrafię tego zrozumieć. Bez problemu ostrzega się dziecko: „nie dotykaj włączonego żelazka, bo możesz się oparzyć”, „nie wychylaj się przez okno, bo możesz wypaść”, uczy się prawidłowego przechodzenia przez jezdnię, żeby uniknęło potrącenia przez samochód, uczy się poprawnego używania widelca i noża a jednocześnie milczy się na temat najważniejszy? Bo to trudne?

5534567-matka-czytajaca-dziecku-643-385

Trudne jest dla dziecka bycie ofiarą. Trudne jest przejść przez doświadczenie z pedofilem. Trudny jest powrót do normalnego życia. Trudne jest powiedzenie o tym rodzicom. Rozmowa prewencyjna NIE JEST NICZYM TRUDNYM! Całe rodzicielstwo nie jest łatwe, ale skoro już zostało się rodzicem, trzeba mieć świadomość tego, że tym samym stało się odpowiedzialnym za drugiego człowieka, któremu oprócz wiktu i opierunku oraz miłości, należy zapewnić bezpieczeństwo. Rozmowa na temat zagrożenia pedofilią jest przejawem miłości właśnie.

Temat pedofilii zaczęłam bardzo wcześnie, kiedy uznałam, że dzieci są w stanie zrozumieć to, co chcę im przekazać (ok. 3 roku życia). Najpierw ustaliłam z nimi, co to są miejsca intymne w ciele człowieka i że nikt nie może tych miejsc dotykać. Ani tata, ani dziadek, ani wujek ani kolega ani żadna inna osoba, nawet gdyby to była kobieta. Potem powiedziałam im, co należy zrobić, kiedy zdarzy się taka sytuacja, że ktoś, kogo znają (lub obca osoba), będzie chciał dotykać je albo będzie namawiała do tego, aby to oni dotykali jej miejsc intymnych. Należy krzyczeć, bić, protestować i mówić „NIE”. A potem poinformować o tym mnie, a ja już zrobię to, co należy zrobić z taką osobą.

Do tematu wielokrotnie powracałam i powracam po dzień dzisiejszy. Podczas tych rozmów z dziećmi informuję je, jak ustrzec się przed ewentualnym atakiem pedofila obcego, tzn. że nie wolno rozmawiać z obcym mężczyzną ani nawet z sąsiadem, kiedy nie ma przy tym mnie lub taty, że nie wolno niczego przyjmować od osób obcych (prezentów, cukierków), pod żadnym pozorem nie wolno wchodzić do czyjegoś mieszkania, nawet do koleżanki czy kolegi bez mojej wiedzy i zgody, a nawet, żeby nigdy nie wsiadały do windy z obcą osobą. Jednocześnie mówiłam im, że prawdopodobnie nigdy nie spotkają na swojej drodze pedofila, że większość ludzi nigdy nie zrobiłoby dziecku krzywdy. Ale trzeba być ostrożnym, bo jednak takie spotkanie może się przydarzyć.

magnifying-glass-552852_1280Z tych moich rozmów z dziećmi wynikały zabawne sytuacje. Przez jakiś czas, kiedy syn i córka byli mali, kąpali się razem. Pewnego razu syn podczas kąpieli zaczął strasznie krzyczeć. Przerażona wpadłam do łazienki a on czerwony ze złości wrzasnął: „Mamo, ona jest pedofilem, złapała mnie za siusiaka!”:) Kiedy wybrałam się z nim na bilans sześciolatka, lekarz kazał mu zdjąć majteczki. Syn, wspaniale wyedukowany przez matkę, wypalił z oburzeniem: „NIE!”. Zaczęłam więc tłumaczyć, że pan doktor musi zobaczyć, czy on się dobrze rozwija, że jestem przy nim i w związku z tym jest bezpieczny. Syn wykonał więc polecenie. Wtedy lekarz chciał sprawdzić, czy dziecko nie ma stulejki i wyciągnął rękę w stronę, jakby nie było, części intymnej syna. Nagle „pach!”, pan doktor dostał po łapach, a mój syn wrzasnął: „Nie dotykaj mnie pedofilu!” Przez chwilę było mi głupio, ale… lekarz pochwalił mnie za wychowanie dziecka i powiedział, że pierwszy raz zdarzyło mu się coś podobnego.

Z córką, niestety, było trudniej. A to na wakacjach znalazłam ją w przyczepie właściciela campingu, bo oglądała małe kotki, a to przyjęła od obcego pana w sklepie pieniądze na lizaka, kiedy mnie z nią nie było, bo pan był miły, a to podczas halloween, kiedy zbierała słodycze, weszła do mieszkania sąsiada mimo mojego zakazu, bo pan ją zaprosił. Trudno. Rozmawiam, tłumaczę i przestrzegam ją więcej i częściej. A teraz do głosu dopuszczę kogoś innego, żeby nie było, że mądrzę się bezpodstawnie:

Nawet bardzo troskliwy rodzic nie jest w stanie w pełni kontrolować środowiska swojego dziecka. Zagrożenia pojawiają się czasem tam, gdzie nikt się ich nie spodziewa. To empirycznie potwierdzone, że dzieci uczone zasad bezpieczeństwa, w zagrażających sytuacjach o wiele częściej zachowują się w sposób, który je chroni – dr Monika Sajkowska, Prezeska Fundacji Dzieci Niczyje.

wychowanie-dzieckaKiedy ja byłam mała, dzieci wychowywało się w bezwzględnym posłuszeństwie. Wszelkie przejawy buntu były tłumione w zarodku. Słowo „nie” było zakazane dla dziecka. Dorosły był bogiem. Wychowanie takie sprawiło, że kiedy ja spotkałam na swojej drodze pedofila, nie umiałam zareagować w odpowiedni sposób. A oto jak powinno zachować się dobrze wychowane dziecko (strona kampanii). Wystarczy kliknąć na zdjęcia dzieci, żeby zobaczyć kilkusekundowy filmik. Kiedy je oglądam, serce mi rośnie. Wiem, że „mój” pedofil nie dotknąłby mnie, gdybym zachowała się jak jedno z tych dzieci. A mogłabym tak zareagować, gdyby w domu pozwolono mi wyrażać własne zdanie i emocje, podejmować w niektórych sprawach własne decyzje i udzielono mi prawa do słowa „NIE”.

 

Od dobrze wychowanego dziecka oczekuje się, żeby było potulne, cichutko siedzące w kącie i wypełniające rozkazy osób dorosłych. Chcemy przełamać ten stereotyp i powiedzieć rodzicom, że do kanonu dobrego wychowania powinny wejść umiejętności, które mogą zwiększyć bezpieczeństwo dziecka. Sztuka mówienia „nie”, szacunek do siebie, zwracanie się o pomoc, kiedy dzieje się coś złego – to kompetencje, które mogą ochronić dziecko i będą procentować przez całe życie – mówi Jolanta Zmarzlik, terapeutka z Fundacji Dzieci Niczyje.

Na stronie kampanii Fundacji Dzieci Niczyje można znaleźć wiele wskazówek: jak rozmawiać z dziećmi o asertywności, granicach, ochronie miejsc intymnych oraz gdzie szukać pomocy. Można również zapoznać się z broszurą „Gadki, czyli proste rozmowy na trudne tematy„. Bardzo polecam nawet tym rodzicom, którzy rozmowy o pedofilii z dziećmi mają już za sobą.

Nasze zaangażowanie w ochronę dziecka przed pedofilią nie daje 100% pewności, że ta tragedia nigdy nie przydarzy się naszemu dziecku. Warto jest jednak mieć 100% pewność, że zrobiliśmy wszystko ze swojej strony, aby temu zapobiec.