logo-tygodnikfaktycznie.pl_-2

W Tygodniku Faktycznie…

logo-tygodnikfaktycznie.pl_-2

W trzecim tegorocznym wydaniu Tygodnika Faktycznie można przeczytać m.in.:

o planowanym na 25 stycznia ogólnopolskim proteście studentów przeciwko nadużyciom władzy, których dopuszcza się PiS. To pierwszy większy protest zorganizowany przez młodsze pokolenie!;

tekst Piotra Szumlewicza wyjaśniający czym prawicowa, konserwatywna polityka społeczna różni się od jej wersji socjaldemokratycznej;

o dominacji korporacji nad państwami w drugiej części wywiadu z prof. Leokadią Oręziak, specjalistką od finansów międzynarodowych;

o nękaniu dziennikarki z Wielkopolski przez proboszcza, który – choć dowiedziono mu winę – nie zaprzestaje sądowej kampanii zastraszania mediów;

o dokonaniach progresywnej artystki Anny Leśniak z Łodzi;

dwa teksty o Polakach „najgorszego sortu”, których prawica usiłuje usunąć z pamięci społecznej. To Tadeusz Boy-Żeleński i pochodząca z Zamościa, jedna z najsłynniejszych Polek w historii – Róża Luksemburg;

o przyczynach rewolucji antykoncepcyjnej sprzed stulecia i reakcji nań Kościoła rzymskokatolickiego;

o doniosłości reformacji i jej rocznicy, którą w Polsce chce się przykryć obchodami maryjnymi;

o oszustwach pod banderą Caritasu, czyli jak Caritas Diecezji Płockiej oszukał PFRON na 13,6 mln zł;

o wykorzystywaniu przez Mateusza Kijowskiego KOD-u do własnych, prywatnych celów;

o tym, jak prof. Andrzej Jaczewski wprost nazywa premier Szydło kłamcą za niezrealizowane obietnice wyborcze;

o tym, co jada się na plebaniach i o tym, jak przeżyć na diecie szpitalnej;

o przemówieniu Barbary Nowackiej wygłoszonym w Paryżu po przyznaniu Komitetowi Ratujmy Kobiety nagrody za walkę o prawa kobiet,

W tym wydaniu także ważny poradnik, dla wszystkich korzystających z dzierżawy wieczystej gruntu (np. mieszkańcy wielu spółdzielni i wspólnot mieszkaniowych) – jak uniknąć gwałtownych podwyżek opłat za ich użytkowanie.

Gorąco polecamy!

important-1702878_1280

Debata Obywatelska – Polska jest ważna

important-1702878_1280

 

Stowarzyszenie „Obywatele Solidarnie w Akcji” organizuje dziś i jutro, tj. 7 i 8 stycznia pod Sejmem w godzinach 16.00 – 18.00 debatę uliczną.

Zapraszamy na Obywatelską Debatę Uliczną – Polska jest ważna – pod sejmem na pikiecie prowadzonej od trzech tygodni w obronie godności polskiego parlamentaryzmu.

Jarosław Kaczyński i jego akolici dokonują od roku pełzającego zamachu stanu wprowadzając w Polsce dyktaturę.

Podyskutujemy o tym, jak działać w tej sytuacji, co możemy zrobić, żeby Naszych praw nie oddać, a zabrane – odebrać.

Jak bronić demokracji, edukacji, praw kobiet. Co zrobić, żeby rozszerzać nasze prawa.

Jak powstrzymać demolowanie Polski.

Pomimo mrozów – damy razem radę!

Wydarzenie na fb TUTAJ

 

thumb-up-1426815_1280

Petycja SWOR

thumb-up-1426815_1280Znamienne słowa posłanki Pieluchy z wszechwładnej partii są nam wszystkim doskonale znane. Reagowaliśmy na nie na rożne sposoby – zabawnymi memami, tekstami, protestami. I reagujemy nadal, np. 30 listopada o 18.00 pod Sejmem zbiorą się Warszawiacy chętni do wyjazdu z tego dzikiego kraju, w którym władza przekonywała nas, że Polska klęczy na kolanach, tylko po to, żeby zamiast ją z nich podnieść, położyć ją krzyżem przed kościelnymi hierarchami. Inny pomysł ma Stowarzyszenie Wszechnicy Oświeceniowo – Racjonalistycznej. Nie ruszając się z domu, łatwo możemy wesprzeć akcję z każdego miejsca na ziemi. Wystarczy podpisać petycję, której treść brzmi tak:

W SPRAWIE ZAMIARU DEPORTACJI ATEISTÓW ORAZ NIEKATOLIKÓW

Pan Marek Kuchciński Marszałek Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej

Szanowny Panie Marszałku,

Bardzo cieszymy się, kiedy politycy powołują się na Konstytucję, bo to najważniejszy akt prawny Rzeczypospolitej. Jeszcze lepiej, gdy wskazują konkretny zapis Konstytucji, szczególnie im bliski lub regulujący prawa lub wolności, do których chcą się odwołać w swojej wypowiedzi. Pani Poseł (Posłanka ?) Beata Mateusiak Pielucha również odwołała się w swojej publicznej wypowiedzi do Konstytucji.

„Wolni w swoim myśleniu i działaniu powinniśmy żądać od mieszkających i pracujących w Polsce cudzoziemców legalizowania pobytu i stworzyć skuteczniejszy mechanizm bezwzględnego egzekwowania tego obowiązku przez państwowe służby. Ale także, powinniśmy wymagać od ateistów, prawosławnych czy muzułmanów oświadczeń, że znają i zobowiązują się w pełni respektować polską Konstytucję i wartości uznawane w Polsce za ważne. Niespełnianie tych wymogów powinno być jednoznacznym powodem do deportacji.”(cytat za portalem WPolityce).

Jesteśmy obywatelami Rzeczypospolitej, znamy Konstytucję, i przestrzegamy jej zasad. Co więcej, uważamy że to jest dobra Konstytucja i gdyby dokładnie przestrzegać jej zapisów i starannie realizować zawarte w niej postulaty, to życie Obywateli naszego kraju byłoby lepsze i bezpieczniejsze. Nie potrafimy wskazać, gdzie w Konstytucji Posłanka znalazła uzasadnienie dla swoich postulatów. Wiemy natomiast, że składając poselskie ślubowanie zobowiązała się przestrzegać Konstytucji. To właśnie posłowie są tą grupą obywateli, od których Konstytucja wymaga deklaracji, że będą „czynić wszystko dla pomyślności Ojczyzny i dobra obywateli, przestrzegać Konstytucji i innych praw Rzeczypospolitej Polskiej.

Prosimy o zapewnienie, że Sejm RP nie przygotowuje żadnych przepisów zgodnych z postulatami posłanki, które naszym zdaniem w sposób rażący naruszyłyby prawa wszystkich obywateli Rzeczypospolitej. Kiedy łamie się konstytucyjne prawa któregokolwiek z Obywateli, z jakiegokolwiek powodu, to jednocześnie łamie się prawa wszystkich. Oczekujemy, że Pan Marszałek przypomni Pani Posłance treść i sens złożonego przez nią ślubowania, które składała nie tylko przed Wysoką Izbą ale też przed wszystkimi obywatelami. Oczekujemy też, że pojawiające się pomysły polityczne, które proponują naruszanie konstytucyjnych praw spotkają się z potępieniem Wysokiej Izby oraz Pana Marszałka.

Adam Jaśkow Prezes

Monika Szymańska Wiceprezeska

Stowarzyszenia Wszechnicy Oświeceniowo-Racjonalistycznej

Serdecznie zapraszam do podpisywania się pod petycją TUTAJ.  Nie wolno nam pozostawiać tak niebezpiecznych słów bez żadnej reakcji.

 

poland-1783694_1920

Co to za niepodległość?

poland-1783694_1920Dziś święto niepodległości. Obchodziłam jako dziecko i nastolatka, bo mnie szkoła do tego zmuszała. Jak tylko osiągnęłam wiek pełnoletni, nie obchodziłam nigdy. I nigdy 11 listopada nie wywieszałam flagi biało – czerwonej, choć takową posiadam. Z prostej przyczyny. Nie jesteśmy niepodległym krajem. Czy warto robić szum o tzw. dwudziestolecie międzywojenne, kiedy to po 123 latach niewoli, zaczęło na nowo tworzyć się nasze państwo?

Każdy wie, kim był Piłsudski. Inteligencji nie można mu odebrać ani roli, jaką odegrał w tamtych czasach. Jednak pamiętać również trzeba, jak się rozprawiał z opozycją. Nie bez kozery Kaczyńskiego, który Kasztance do pęcin nie dorasta, nazywa się Naczelnikiem. Chociaż Piłsudski wziął na siebie odpowiedzialność i dziś możemy go śmiało oceniać. Kaczyński skrył się za plecami Szydło i Dudy.

Nie będzie tu historycznego wykładu. Kto nie wie jak było, niech się zapyta wujka Google czy cioci Wikipedii, jeśli za dużo na wagary chodził. 1918 r. – odzyskanie niepodległości, 1939 r. – II wojna światowa. Tuż po wojnie dostajemy się pod wypływy radzieckie. 1948 – 1989 – rządy PZPR.   I zaraz potem, zamiast upragnionej wolności, reżim Kościoła Katolickiego do dnia dzisiejszego. Rzeka kasy płynąca do kabz bez dna funkcjonariuszy watykańskich, masa wykorzystywanych seksualnie dzieci, ziemie oddawane za bezcen, prawo podporządkowywane katolickim wymysłom, buta, bezkarność i wyzysk.

Dziś odbędzie się marsz – rzekomo „największa manifestacja narodowo – patriotyczna w Europie” z hasłem przewodnim „Polska Bastionem Europy”.

BASTION – mocne słowo. Mnie kojarzy się militarnie. To już „Polska przedmurzem chrześcijaństwa” brzmiało bardziej pacyfistycznie. Coś czuję, że w tym bastionie można krzyżem dostać w łeb lub zostać uduszoną różańcem. Z racji tego, że posiadam instynkt samozachowawczy, nie będzie mnie tam, choćby 50 tysięczny tłum (podobno tylu rodaków tam będzie), będzie krzyczało waląc dla kurażu kijami bejsbolowymi w trotuar, że to oni są prawdziwymi patriotami.

Dziś odbędzie się  również marsz KOD-u pt.: „KOD Niepodległości”, który wyrusza o 12.30 z placu Gabriela Narutowicza w Warszawie, skąd ulicami Grójecką i Banacha przejdzie na Pole Mokotowskie. Oprócz przemówień ma być koncert, na którym wystąpią: Arek Kłusowski, Big Cyc i Oddział Zamknięty.

Kiedy myślę o KOD, jako ruchu Polaków obudzonych z letargu i spontanicznie wylegających na ulice w ramach protestu przeciwko temu, co wyczynia PiS, czuję wielki sentyment. Ruch ten obudził i porwał swym nurtem również mnie. Kiedy myślę o KOD, jako organizacji i widzę na jego czele Kijowskiego, porywa mnie on znacznie mniej. Uważam bowiem, że formuła proponowana przez uśmiechniętego brodacza z zawichrowanym życiem osobistym (niby dłużnik alimenciarz, ale ponoć wywiązujący się ze swoich zobowiązań), niby taki światły demokrata (a jakoś dziwnie niedowidzący okupacji KK), już się wypaliła. No ileż można wałęsać się po ulicach i uśmiechać się do kamer? I tak w TV publicznej powiedzą, że była nas garstka, a Ratusz podwoi naszą liczbę. Nie poszłabym tym razem z KOD, gdyby nie…

NIEPODLEGŁE POLKI, które o 12.30 zbierają się na ulicy Uniwersyteckiej, aby pójść razem z KOD. W takim marszu mogę iść z czystym sumieniem ubrana na czarno, z podniesioną przyłbicą i parasolką – symbolem naszego protestu. Ot tak przy okazji. Bo przecież nie z powodu 11 listopada.

Dziś odbędzie się również marsz antyfaszystowski „Za wolność naszą i waszą” organizowany przez koalicję organizacji lewicowych – partia Razem, Warszawska Partia Anarchistyczna, Antyfaszystowska Warszawa, Kolektyw Syrena, Fundacja Feminoteka. Ruszają o godz. 15:00 z pl. Zamkowego. Manifestanci mają przejść przed gmach Zachęty – miejsce zabójstwa pierwszego prezydenta przedwojennej Polski Gabriela Narutowicza, a stamtąd na Plac Powstańców Warszawy.

W tym roku marsz „Za wolność naszą i waszą” – jak zapowiadają organizatorzy – „ma pokazać solidarność i wspólnotę wszystkich wykluczonych i represjonowanych ludzi w tym kraju. Migrantów uciekających przed wojną i biedą, osób LGBT oraz przedstawicieli innych mniejszości w Polsce”. Uczestnicy i uczestniczki marszu zwrócą szczególną uwagę na prawa kobiet i wyrażą sprzeciw wobec prób forsowania opresyjnej antyaborcyjnej ustawy.

Też się pewnie pojawię. W końcu dotyczy mnie osobiście.

Jednak głęboko wierzę w to, że kiedyś będę uczestniczyć w marszu, który będzie świętował prawdziwą wolność i niepodległość naszego świeckiego kraju. Choćby idąc o balkoniku, choćby na wózku inwalidzkim, choćby na zdjęciu niesionym przez moje dzieci.

 

 

14355534_660781597423233_8536045170934529986_n

Załóżmy czerń, pokażmy sprzeciw!

14355534_660781597423233_8536045170934529986_n

Partia „Razem” namawia nas do prostego, ale jakże wymownego protestu wobec próby wprowadzenia w naszym kraju barbarzyńskiego prawa mającego na celu całkowite zniewolenie kobiet. Wydarzenie na fb TUTAJ

Oddaję głos pomysłodawcom:

„W środę zaczyna się posiedzenie Sejmu, na którym posłowie zajmą się okrutnym projektem ustawy, zgodnie z którym kobiety mają być wtrącane do więzienia za przerwanie ciąży.

To okrutne i nieludzkie prawo będzie zagrażało każdej z nas. Nie chcemy żyć w kraju, w którym przy łóżku ciężarnej kobiety czuwa policjant i prokurator, gdzie każde poronienie kończy się śledztwem, gdzie zgwałcone dziewczynki zmuszane są do rodzenia dzieci swoich gwałcicieli.

W środę, w dzień rozpoczęcia obrad Sejmu, ubierzmy się na czarno. Każda z nas może symbolicznie zamanifestować sprzeciw – w domu, w pracy, na spacerze, w szkole, w internecie. Pokażmy, że nie godzimy się na odbieranie nam prawa do zdrowia, do bezpieczeństwa, do godności i szacunku. Pokażmy naszą siłę, nasz sprzeciw, naszą solidarność. Zrób sobie zdjęcie, dodaj do wydarzenia albo wrzuć do siebie na profil z hasztagiem #CzarnyProtest.

Nie zgadzajmy się na życie w strachu, na cierpienie i lęk. Nie zgadzajmy się na tortury zamiast opieki, zastraszanie zamiast wsparcia. Na odbieranie nam głosu, na decydowanie o nas wbrew naszym sumieniom. Dołącz do Czarnego Protestu. Nie chcą nas słuchać, niech nas zobaczą!”

Jestem za!

baner_main3

„Faktycznie”

baner_main3

Żeby jakaś gazeta utrzymała się na rynku, ktoś musi ją kupować. Tak, wiem – filozofia w stylu Kazimierza Górskiego, który zabłysnął m.in. takimi powiedzeniami, jak:

Piłka jest okrągła a bramki są dwie.

Czasami się wygrywa, czasami się przegrywa a czasami remisuje.

Im dłużej my przy piłce, tym krócej oni.

Według moich obliczeń, jeżeli oni po przerwie nie strzelą drugiej bramki, to bardzo trudno będzie im strzelić trzecią.

No ale kto nie lubił Górskiego?

I to ostatnie przytoczone przeze mnie powiedzenie ma w tym wypadku sens najgłębszy. Bowiem według moich obliczeń jeśli nie będziemy kupować gazety „Faktycznie”, to nie będzie kolejnych numerów. A prasowego rynku wcale nie zalewają antyklerykalne gazety. Postanowiłam więc prosić Was drodzy Czytacze o wsparcie. Skoro katolików stać na rzucanie na tacę, to czy nas nie stać na kupienie tygodnika, który obnaża obłudę KK i jego funkcjonariuszy, który publikuje to, co nas ateistów czy po prostu racjonalistów interesuje najbardziej, w którym piszą takie osoby jak Piotr Szumlewicz, Jan Hartman, Piotr Ikonowicz, Anna Grodzka, Anna Dryjańska, Andrzej Rodan, Agnieszka Abemonti-Świrniak i wielu innych?

Na deser zostawiłam sobie Adama Ciocha – redaktora naczelnego. Od jego krótkich tekstów, ale jakże trafnych, rzucających inne światło na wiele znanych nam spraw, zaczynam każdy czwartek.  Wy też możecie, choć aż ciśnie mi się na usta słowo: „powinniście”. Bo Kazimierz Górski powiedział kiedyś:

Dopóki piłka w grze, wszystko jest możliwe.

Nie dajmy zabrać sobie piłki.

not-1088697_1920

„Wojna przeciwko prawom kobiet to wojna przeciwko demokracji” – Nina Sankari

Z największą przyjemnością w przeddzień  Marszu Godności – Protest Kobiet, przedstawiam na moim blogu tekst Niny Sankari, wiceprezeski Fundacji im. Kazimierza Łyszczyńskiego, opublikowany na stronie Fundacji www.lyszczynski.com.pl

***

Ponad ćwierć wieku od początku tzw. transformacji demokratycznej w Polsce, która wprowadziła restrykcyjną ustawę antyaborcyjną, 60 lat po uzyskaniu prawa do aborcji z przyczyn społecznych w czasach PRL, 84 lata po uzyskaniu prawa do aborcji ze wskazań medycznych i prawnych w Polsce międzywojennej, polski obóz rządzący cofa Polki do czasów sprzed odzyskania przez Polskę niepodległości w 1918 r., do prawa obowiązującego w Polsce pod zaborami. Projekt całkowitego zakazu aborcji bez jakichkolwiek wyjątków i traktowanej jako przestępstwo jest takim właśnie prawem, jakie obowiązywało pod zaborami. Dziś polski rząd postępuje wobec Polek, jak zaborca ponad sto lat temu. Tak samo wobec swoich obywatelek postępowali Hitler, Mussolini, Franco, rząd Vichy, Stalin i Ceausescu.

Paragraf zabija

„Paragraf zabija” – mówił Tadeusz Boy-Żeleński, lekarz, pisarz, tłumacz, wielki humanista, a przede wszystkim bojownik o prawa kobiet. Nader chętnie dziś zapominany autor „Piekła kobiet” już w latach dwudziestych XX wieku walczył przeciwko całkowitemu zakazowi aborcji i karaniu kobiety, domagając się legalizacji aborcji z przyczyn społecznych. W 1932 r. polski Sejm przyjął ustawę dopuszczającą aborcję z przyczyn medycznych oraz w przypadku ciąży będącej wynikiem czynu przestępczego. W tamtym okresie było to najbardziej liberalne (po Związku Radzieckim) ustawodawstwo w Europie. Udało się je wprowadzić wbrew sprzeciwowi Kościoła katolickiego, głównie dzięki postawie prawników i lekarzy oraz postępowych ugrupowań w Sejmie.

Aborcja z przyczyn społecznych w PRL

Legalizacja aborcji z przyczyn społecznych została w Polsce wprowadzona w 1956 r. Maria Jaszczuk, posłanka-sprawozdawczyni projektu tej ustawy przekonała posłów przy pomocy liczb: 300 tys. nielegalnych aborcji odbywających się pokątnie u „babek”, 80 tys. kobiet przyjmowanych rocznie do szpitali z poronieniem wywołanym przez znachorki, w tym 2 proc. zgonów. To tej ustawie polskie kobiety zawdzięczały 36 lat prawa do wyboru i samostanowienia. W 2007 r., na krótko przed śmiercią, 91-letnia Maria Jaszczuk z goryczą mówiła o zmarnowaniu tego wielkiego wysiłku po zmianach ustrojowych.

Powrót piekła kobiet

Słynnej transformacji demokratycznej w Polsce w 1989 r. towarzyszyło systematyczne zawłaszczanie władzy przez Kościół katolicki dzięki jego sojuszowi z konserwatywną prawicą . Kościół wystawił wysoki rachunek za swój wkład w dzieło obalenia tzw. reżimu komunistycznego. Weto polskiego Episkopatu wykluczyło możliwość wpisania do nowej konstytucji zasady rozdziału kościołów od państwa i jego świeckości czy choćby neutralności światopoglądowej.

Polki zapłaciły zdrowiem i życiem za ten rachunek. Wkrótce okazało się, że wspomniana transformacja demokratyczna ma się odbyć kosztem kobiet, ich praw i aspiracji. Prawa reprodukcyjne i seksualne kobiet stały się łupem Kościoła i ich politycznych sojuszników – prawicy. Dla lewicy i liberałów zdrada interesów kobiet także nie była zbyt wysoką ceną do zapłaty w zamian za poparcie Kościoła w innych dziedzinach, na przykład, w sprawie wyrażenia zgody na przystąpienie do UE. Ustawa antyaborcyjna z 1993 roku została uchwalona wbrew stanowisku opinii publicznej oraz z naruszeniem podstawowych zasad demokracji. Inicjatywa obywatelska domagająca się referendum w tej sprawie, pod którą zebrano ponad milion podpisów, została po prostu zlekceważona. Bardzo restrykcyjna ustawa antyaborcyjna (dopuszczająca aborcję tylko w przypadku poważnego zagrożenia dla zdrowia i życia kobiety, ciężkich wad płodu lub ciąży będącej wynikiem zabronionego czynu seksualnego), brak dostępności nowoczesnej antykoncepcji i edukacji seksualnej, nie przyczynił się do wzrostu wskaźników urodzeń w Polsce. Natomiast praktyka pokazuje, że gdy aborcja jest zabroniona, nawet w przypadkach dopuszczonych prawem zabieg ten nie jest wykonywany, powodując ogromne cierpienia kobiet i dzieci urodzonych z poważnymi, nieusuwalnymi wadami rozwoju.

Kościół przeciwko fundamentom demokracji

Można by pomyśleć, że Kościół dostał w Polsce wszystko, co chciał. Jednak jeszcze pod rządami liberalnej Platformy Obywatelskiej rozpoczęła się otwarta wojna przeciwko kobietom, przeciwko wolności, a zwłaszcza wolności sumienia, słowa i wyrazu, przeciwko systemowi władzy gwarantującemu prawa obywateli, po prostu przeciwko demokracji. Hierarchowie katoliccy posunęli się do otwartego nawoływania do nieprzestrzegania prawa powszechnego, a także do popierania agresywnych grup katolickich grożących przemocą fizyczną lub ją stosujących wobec „wrogów”. W połowie 2013 r., Kościół znalazł nowego wroga – „gender”, który stał się przyczyną wszelkiego zła w Polsce. „Gender niszczy jednostkę, gender niszczy rodzinę, gender niszczy Polskę, gender STOP”- rozbrzmiewało w Polsce.

Polska” ukrzyżowana„ od Sejmu po żłobki i przedszkola, od komisariatów policji po uczelnie wyższe; kobiety wyzute z podstawowego prawa do decydowania o swoim ciele, zdrowiu i życiu, zmuszone do rodzenia dzieci niezdolnych do przeżycia po to tylko, by bezsilnie patrzeć na ich agonię lub skazanych na cierpienia z powodu ciężkich i nieusuwalnych wad; polska szkoła publiczna przekształcona w katolicką medresę, gdzie jest więcej lekcji religii, niż fizyki, chemii i biologii; polska nauka pod presją ograniczającą swobodę badań naukowych; ocenzurowana sztuka; medycyna uznająca prymat prawa Bożego nad prawami pacjenta, system prawny przedkładający prawo kanoniczne nad prawo stanowione, Sejm, w którym posłowie modlą się o deszcz.”- taka była sytuacja w Polsce jeszcze przed przejęciem władzy przez PiS.

Frontalny atak populistycznej prawicy na demokrację

Od zwycięstwa wyborczego PiS, które dokonało się przy zdecydowanym poparciu Kościoła katolickiego najpierw w wyborach prezydenckich wiosną 2015 roku, a następnie w wyborach parlamentarnych w 2015 roku, te ataki na demokrację we wszystkich obszarach życia przybrały postać pełzającego zamachu stanu. Przed sparaliżowaniem Trybunału Konstytucyjnego, ostatniego szańca instytucji demokratycznych, zwycięzcy zaserwowali Polakom serial z gatunku thrillera politycznego, głosując noc po nocy ustawy zmierzające do demontażu demokracji, już wcześniej kulejącej w Polsce. Dwa dni po inauguracji rządów Premier Beaty Szydło doszło do dymisji czterech generałów, czystki w wojsku, służbach specjalnych i policji, do zmian na stanowiskach urzędniczych w administracji centralnej i lokalnej. Następnie założono kaganiec mediom i światu kultury, nie wspominając o wrogich deklaracjach wobec świeckości państwa. Szczególnie groźna jest tzw. ustawa antyterrorystyczna, pozwalająca na inwigilację każdego obywatela bez jakiejkolwiek kontroli oraz dająca władzy możliwość zakazu demokratycznych zgromadzeń. Jest oczywiste, że są to działania mające na celu wyeliminowanie równowagi między władzą wykonawczą, ustawodawczą i sądowniczą i stworzenie warunków do ustanowienia autorytarnych form władzy. Demonstracja KoD 12-12-2015Taka postawa powoduje masowe protesty organizowane przez Komitet Obrony Demokracji, a wspierane przez liczne organizacje prodemokratyczne w stolicy i innych polskich miastach.

Trzeba jednak powtórzyć, że grunt pod obecną sytuację przygotowały poprzednie partie rządzące poprzez systematyczne niszczenie świeckości i związane z tym nieprzestrzeganie wolności obywatelskich (sumienia, słowa, wyrazu)oraz antyspołeczną neoliberalną politykę, reprezentującą tylko interesy ludzi bogatych. Regresywna lewica porzuciła prostych ludzi i swoje postępowe ideały, co zakończyło się jej wykluczeniem z polskiego parlamentu, a jej elektorat został przejęty przez populistyczną i nacjonalistyczną partię PIS , która oferuje „drobnemu ludowi” nie tylko obietnice społeczne , ale również wizję godności i dumy, a nawet wyższości moralnej opartej na amalgamacie autorytarnego nacjonalizmu i katolickiego fundamentalizmu. Wizję niebezpieczną.

Prawa kobiet osią walki o demokrację

Teraz Kościół rzymskokatolicki w Polsce ma warunki do realizacji swojej koncepcji władzy absolutnej. Tu nie chodzi o rząd dusz. Gdyby nauczanie polskich biskupów było w Polsce skuteczne, nie musieliby oni narzucać swoich praw środkami politycznymi. Episkopat polski wystawił kolejną fakturę do zapłacenia polskiemu rządowi i jest to kolejna faktura, w której walutą są prawa kobiet. Fundamentaliści katoliccy, wyhodowani w atmosferze przyzwolenia ze strony mediów i intelektualistów w ciągu ostatniego ćwierćwiecza, złożyli projekt całkowitego, bezwzględnego zakazu aborcji i penalizacji kobiety, lekarza oraz osób pomagających w zabiegu.

Ten projekt, który uzyskał poparcie rządu polskiego, stanowi najpoważniejszy atak na prawa kobiet od okresu międzywojennego. Polscy duchowni, zdyskredytowani przez skandale obyczajowe, łącznie z pedofilią ukrywaną w Kościele i niezwykłą zachłannością finansową, chcą narzucić swoje nakazy i zakazy nie argumentem siły wiary swoich wiernych, ale argumentem siły politycznej. Być może sumienie polskich biskupów może znieść wszystko: od pedofilii księży ukrywanej w Kościele aż po proponowanie prawa, którego wynikiem będzie kobietobójstwo. Ale to nie biskupi zasiadają w ławach poselskich. To na posłusznych i służalczych w stosunku do Kościoła politykach będzie spoczywać odpowiedzialność za tragedie kobiet. Za sojusz tronu i ołtarza kobiety już płacą swoim życiem i zdrowiem, ale ta barbarzyńska ustawa dramatycznie powiększy rachunek strat. Całkowity zakaz aborcji nie ma nic wspólnego z ochroną życia, wręcz przeciwnie, skazuje on na śmierć kobietę, dla której ciąża stanowi zagrożenie życia. Będzie ona musiała także donosić ciążę z ciężko uszkodzonym płodem czy urodzić dziecko pochodzące z gwałtu. W takich przypadkach obecnie obowiązujące prawo obłudnie nazwane „kompromisem”, choć bardzo restrykcyjne, dopuszcza w teorii legalną aborcję. Ale jak pokazuje praktyka, gdy kobieta traci prawo do wyboru, nawet prawo do legalnej aborcji przestaje być stosowane, stając się fikcją prawną.

Sprzeciw wobec tego barbarzyńskiego projektu ma szansę na mobilizację nie tylko feministek i środowisk świeckich , ale także wszystkich zwolenników demokracji, w tym chrześcijan przeciwnych wzrostowi katolickiego fundamentalizmu i autorytaryzmu w kręgach obozu rządzącego. Trzy byłe Pierwsze Damy w liście otwartym wyraziły swoje potępienie dla tego projektu. Djemila BenhabibPodczas panelu „Religie a kobiety” Djemila Benhabib opowiedziała o traumatycznym doświadczeniu aborcji wykonywanej w urągających warunkach sanitarnych na stole kuchennym przykrytym gazetą, czego o mało nie przypłaciła życiem. Panel z udziałem wybitnych feministek z Polski i zza granicy odbył się 3 kwietnia w ramach Dni Ateizmu. Tego samego dnia z inicjatywy partii „Razem” miała miejsce pierwsza wielotysięczna demonstracja pod hasłem „Nie dla torturowania kobiet!”. Tydzień później odbył się kolejny masowy protest pod hasłem „Odzyskać wybór” poparty licznymi manifestacjami solidarności za granicą.demonstracja Odzyskać wybór Zawiązał się komitet obywatelskiej inicjatywy „Ratujmy kobiety”, który złożył w Sejmie RP obywatelski projekt „Ustawy o prawach kobiet i świadomym rodzicielstwie” postulujący liberalizację ustawy antyaborcyjnej, w tym dopuszczalność przerywania ciąży z inicjatywy kobiety, refundowaną antykoncepcję i rzetelną edukację seksualną w szkole. Zawiązana spontanicznie na Facebooku grupa „Dziewuch” zaplanowała na 18 czerwca wielki Marsz Godności w proteście przeciwko próbie zaostrzenia ustawy antyaborcyjnej, pozbawiającej polską kobietę wszelkiej podmiotowości i zamieniającej ją w inkubator.

Kilka lat temu, Manifa 8 marca szła w Warszawie pod hasłem „Demokracja bez kobiet to pół demokracji.” Ale demokracja bez kobiet to nie jest żadna demokracja! Kwestia aborcji , tj. kwestia samostanowienia kobiet, nie jest problemem tylko kobiet . To nie jest także problem tylko ich bliskich. Jest to problem całego społeczeństwa .

Aborcja była zakazana przez Hitlera, Mussoliniego, Franco, rząd Vichy, Stalina, Ceauşescu. Zniewolenie kobiet przez autorytarne rządy jest początkiem zniewolenia całego społeczeństwa.

***

Moi drodzy! Jutro o 11.55 (za pięć dwunasta) spotykamy się na Placu Zbawiciela, żeby pokazać, że kobiety mają swoją godność, której nie pozwolą nikomu naruszyć. NIKOMU!

 

gay-26127_1280

11 czerwca – Parada Równości.

gay-26127_128011 czerwca rusza kolejna Parada Równości w Warszawie. Organizatorzy przewidują, że tegoroczny marsz środowisk LGBTQ i osób ich wspierających będzie największą w historii, tj. od 2001 r., kiedy odbyła się w Polsce pierwsza tego typu impreza. Spodziewają się nawet 35 tysięcy ludzi. Aż 36 ambasad z różnych krajów udzieliło wsparcia Paradzie, poprzez złożenie podpisu pod tym listem:

Z okazji tegorocznej warszawskiej Parady Równości chcemy wyrazić nasze poparcie dla starań o uświadamianie opinii publicznej w kwestii problemów, jakie dotykają środowisko gejów, lesbijek, osób biseksualnych, transpłciowych i interseksualnych (LGBTI) w Polsce. Uznajemy przyrodzoną i niezbywalną godność każdej jednostki, zgodnie z treścią Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka. Szacunek dla tych fundamentalnych wartości, pielęgnowanych przez wspólnotę idei, jaką jest Unia Europejska i Rada Europy, zobowiązuje rządy do ochrony wszystkich swoich obywateli przed przemocą i dyskryminacją oraz do zapewnienia im równych szans. Aby to umożliwić, musimy wspólnie pracować na rzecz tolerancji i akceptacji. Wyrażamy uznanie dla ciężkiej pracy środowisk LGBTI w Polsce i na całym świecie, jak również dla pracy wszystkich ludzi w rządach i organizacjach pozarządowych, których celem jest zapewnienie przestrzegania praw osób LGBTI i zapobieganie dyskryminacji motywowanej orientacją seksualną czy tożsamością płciową. Prawa osób LGBTI są prawami człowieka i każdy powinien ich bronić.

Do tego Złotym Sponsorem Parady jest ambasada Norwegii a ambasada Holandii wystawi swoją platformę. Na platformie organizacji pozarządowych pojawią się 22 organizacje, będą również przedstawiciele 4 partii.

Ciekawa jest historia Parady Równości. Jak już wspomniałam, pierwsza odbyła się w 2001 r. Pomysłodawcy mięli marzenie, aby nie była to impreza tylko dla gejów i lesbijek, ale marsz dla wszystkich, którzy cenią wolność, równość i tolerancję. W 2004 r. ówczesny prezydent Warszawy Lech Kaczyński wydał zakaz organizacji parady. Odbył się wówczas Wiec Wolności pod ratuszem. Rok później sytuacja powtórzyła się. Pomimo zakazu Parada Równości odbyła się, i była największym po 89 r. pokojowym, nielegalnym zgromadzeniem.  Sprawa zakazu trafiła do Trybunału Konstytucyjnego. Okazał się on być niezgodny z Konstytucją. Następnie Parlament Europejski wystąpił z rezolucją potępiającą wszelką dyskryminację ze względu na orientację seksualną oraz wezwał państwa członkowskie Unii Europejskiej i Komisję Europejską do potępienia homofobii i jej objawów. W 2007 r. Europejski Trybunał Praw Człowieka orzekł, że władze Warszawy naruszyły Europejską Konwencję Praw Człowieka, zakazując przeprowadzenia Parady Równości w 2005 roku.

Parada 2016 rusza o 15.00 spod Pałacu Kultury od strony ul. Emilii Plater. Przyświeca jej hasło „Równe prawa, wspólna sprawa”, które streszcza 12 postulatów wspierających nie tylko osoby ze środowiska LGBTQ, ale również kobiety, osoby niepełnosprawne, wszystkie mniejszości, obcokrajowców oraz zwierzęta. Marsz kończy się pod klubem La Playa, gdzie odbędzie się całonocna zabawa, którą uświetnią artyści z 5 krajów.

Pierwszy raz wybieram się na Paradę. Nie dlatego, że moje zdanie na temat osób LGBTQ nagle się zmieniło. Od lat jest takie samo. Uważam, że wszyscy jesteśmy równi, wobec tego powinniśmy mieć takie same prawa. Idę bo z pewnością spotkam tam moje koleżanki lesbijki, moich znajomych ateistów, aby okazać wsparcie i aby podziwiać z zazdrością to, jak gejom, lesbijkom czy osobom transseksualnym udało się rozpromować samych siebie, uzyskać tak wielkie wsparcie, stworzyć tak ogromną imprezę? Zastanawiać się będę również nad tym, dlaczego środowisko LGBTQ nie pojawia się na Marszu Ateistów? Wśród organizacji wspierających Paradę wymienione są i Koalicja Ateistyczna i Fundacja im. Kazimierza Łyszczyńskiego. Obie te organizacje mają przynajmniej kilka celów wspólnych z postulatami LGBTQ.  Aby okazać nam wsparcie, nie trzeba być ateistą. Żeby z nimi iść, można być osobą hetero.

Mam nadzieję, że nasze ateistyczne organizacje (obojętnie która będzie w przyszłym roku organizowała nasz marsz) zaproszą LGBTQ na Marsz Ateistów. Przekonamy się, czy wsparcie działa w dwie strony.

Oto 12 postulatów Parady Równości:

1. Ochrona przed dyskryminacją i wykluczeniem obowiązkiem państwa
Żądamy prowadzenia aktywnej polityki antydyskryminacyjnej, dotyczącej wszystkich mniejszości.

2. Prawa osób trans prawami człowieka
Żądamy wprowadzenia uregulowań prawnych ułatwiających proces medycznego i prawnego potwierdzenia płci osobom transpłciowym.

3. Wzmocnienie ochrony prawnej przed mową i przestępstwami z nienawiści
Żądamy regulacji prawnych w sprawie przestępstw motywowanych nienawiścią i nienawiści wobec osób LGBTQ. Postulujemy rozszerzenie przepisów dotyczących mowy nienawiści o kwestie dotyczące tożsamości płciowej i orientacji seksualnej oraz skuteczne egzekwowanie już istniejących regulacji.

4. Małżeństwo i związek partnerski prawem każdego obywatela
Żądamy wprowadzenia pełnej równości małżeńskiej z prawem do adopcji z wszystkimi wynikającymi z tego prawami i obowiązkami oraz ustawy regulującej związki niebędące małżeństwami, w tym szczególnie przepisów zapewniających zabezpieczenie wzajemnych zobowiązań.

5. Miasta bez barier
Żądamy zniesienia barier ograniczających dostęp do dóbr kultury, miejsc rozrywki, a także innych miejsc publicznych osobom z wszelkimi niepełnosprawnościami, rodzicom z wózkami dziecięcymi i osobom poruszającym się na rowerach. Wykluczenie przestrzenne to izolacja społeczna.

6. Miasta otwarte przyjazne dla lokalnej społeczności
Apelujemy o otwieranie i udostępnianie przestrzeni miejskiej społeczeństwu oraz zaprzestanie zamykania już istniejących obszarów integracji społeczności lokalnych.

7. Otwarta Rzeczpospolita przyjaznym domem dla uchodźców i obcokrajowców
Żądamy usprawnienia, tj. skrócenia procedury wystawiania wiz do Polski szczególnie w placówkach dyplomatycznych na wschodzie Europy. Żądamy ograniczenia biurokracji stosowanej wobec obcokrajowców mieszkających w Polsce. Żądamy poprawienia warunków, w jakich przetrzymywani są azylanci na terenie Polski. Azyl to nie wyrok więzienia. Zgodnie z przesłaniem Konstytucji 3 Maja: Kto granice Rzeczpospolitej nawiedza – wolnym jest!

8. Edukacja antydyskryminacyjna i etyka w szkole
Żądamy wprowadzenia do szkół publicznych rzetelnej, nowoczesnej edukacji antydyskryminacyjnej, uczącej otwartości na różnorodność, oraz zajęć z etyki.

9. Rzetelna edukacja seksualna prawem każdego człowieka
Żądamy wprowadzenia, zwłaszcza do szkół i przedszkoli publicznych, rzetelnej, nowoczesnej i neutralnej światopoglądowo edukacji dotyczącej ludzkiej seksualności, dostosowanej do możliwości percepcyjnych i wieku.

10. Zaostrzenie kar za przemoc na zwierzętach
Żądamy nowelizacji ustawy o ochronie praw zwierząt, zaostrzenia przepisów dotyczących maltretowania i zabijania zwierząt oraz zwiększenia wykrywalności i karalności tego typu przestępstw.

11. Różni – równi wobec siebie
Apelujemy do wewnątrz środowiska LGBTQ o rozprawienie się z wewnętrzną homo-, bi-, trans- i heterofobią.

12. Dość chamstwa – żądamy debaty
Apelujemy do mediów o nielegitymizowanie skrajnie seksistowskich, homo-, bi-, i transofobicznych poglądów.

  (Źródło: www.paradarownosci.eu)
lady-1112832_1280

Koronkowa rewolucja kobiet

lady-1112832_1280Czytając komentarze pod moim tekstem pt.: „Moje ciało, moja broszka” na grupie Dziewuchy Dziewuchom natknęłam się na link www.protestkobiet.pl udostępniony tam kilka razy. Wizyta na tej stronie skłoniła mnie do napisania niniejszego tekstu.

Nikt nie ma takiego talentu jak nasza obecna władza, do aktywizowania społeczeństwa. Do niedawna sądziłam, że my Polacy to zwierzęta kanapowe. Co prawda coraz częściej widuje się na polskich ulicach biegaczy, którzy przestali wzbudzać zdumienie, rolkarzy czy rowerzystów w każdym wieku. Mimo to wydawało mi się, że zajęci jesteśmy tylko i wyłącznie swoimi sprawami. Na dużą frekwencję w wyborach nie ma co liczyć. A po co? Wszyscy to dranie, złodzieje, debile, nie ma na kogo głosować. Może i prawda, ale jak nie idzie się głosować, też dokonuje się wyboru prawda? Wybieramy, że inni zdecydują za nas. A potem będziemy mogli biadolić przez kolejne 4 lata.

W zeszłorocznych wyborach było tak samo. W niedzielę połowa uprawnionych do głosowania wolała sobie poleżeć przed telewizorem. A w poniedziałek obudziliśmy się w innym świecie. Rzekoma większość społeczeństwa dokonała skoku cywilizacyjnego. Szkoda, że w tył — z ery nowożytnej do średniowiecza. Najpierw podnóżek przy tronie zdobył Duda, potem na tronie zasiadł Kaczyński, tyle że w czapce niewidce.

Jak to mówią „mądry Polak po szkodzie”. Podniósł się więc Polak z kanapy i wyszedł na ulicę razem z KOD. I tak wałęsamy się po tych ulicach co jakiś czas. Idziemy, żeby zaprotestować, żeby się pokazać, żeby pośmiać się i pokrzyczeć. Niektórym się znudziło, bo nie wiedzą efektu. Dokąd to dreptanie ulicami miast ma nas doprowadzić? Inni wpadli w trans. Tydzień bez manifestacji to tydzień stracony. Policja z warszawskim ratuszem wciąż uczą się liczyć. Teraz 50 tysięcy = 5 tysięcy. Jedna stacja telewizyjna cały dzień pokazuje manifestacje, inna udaje, że ich tak naprawdę nie ma. Ot, jakiś tam paru zadymiarzy sparaliżowało miasta. Król absolutny Jaro ze swoimi kukiełkami wciąż odgrywają jeden dramatyczny teatrzyk. Osaczenie przez zdrajców narodowych, roślinożernych rowerzystów w futrach z norek oderwanych od koryta.

KOD zaczął się dzielić. Nie wszystkim podoba się jego twarz — uśmiechnięta, spokojna, wręcz spolegliwa. Na jednym z marszów nie byłam celowo. To ten wspierający Wałęsę. Prawdę mówiąc, niewiele mnie obchodzi, czy był Bolkiem, czy Lolkiem, czy dla większej konspiracji Tolą. W tamtych czasach zrobił swoje, ale prezydentem był w mojej ocenie fatalnym. Na wczorajszym marszu nie byłam, bo nie mogłam. Pracowałam cały dzień. Poza tymi dwoma przypadkami jestem z KOD od początku, czyli z ludźmi, którzy nie wyrażają zgody na „dobrą zmianę”, która zmianą jest jak z koszmaru. Powoli jednak tracę sens, nie rozumiem, do czego to wszystko ma zmierzać? Co ma nam wszystkim to dać? Czy jest jakiś kres tej drogi?

I nagle projekt środowisk pro-life na zaostrzenie ustawy antyaborcyjnej. A potem powstanie grupy Dziewuchy Dziewuchom i pierwsza zorganizowana przez nie manifestacja. Wiatr tak dmuchnął w moje żagle, że prawie się przewróciłam. Co dalej? Zbieramy podpisy pod naszym (wolnych kobiet) projektem. Oni całkowity zakaz aborcji? My aborcja na życzenie. Dlaczego nie?

Są głosy przemawiające za tym, aby utrzymać obecne status quo. Lepszy wróbel w garści niż słowik na dachu. Obrońcy obecnie obowiązującej ustawy głoszą, że społeczeństwo nie jest gotowe na przyznanie kobietom praw, które powinny mieć od dawna, że domaganie się aborcji na życzenie, to strzał w kolano. Ci ludzie zapominają o klauzuli sumienia i „dziecku Chazana”. To ten „kompromis”, czyli prezent ówczesnych władz dla KK, doprowadza do takich sytuacji, że lekarze odmawiają zabiegów, do których zobowiązuje ich NFZ, pozawalają rodzić się dzieciom potworkom, które nie mają żadnych szans na przeżycie, i każą rodzicom patrzeć na ich agonię. W imię boga miłosiernego, który ponoć tego oczekuje od ludzi.

Na początku lat 90. uczęszczałam do LO. Zbierałam podpisy przeciwko ustawie antyaborcyjnej. Z listami byłam wszędzie, nawet we własnej szkole. Rzadko spotykałam się z szykanami. Uzbierałam ich tyle, że wyrosłam na lokalną bohaterkę lewicową, choć mało interesowała mnie wówczas polityka. Milion podpisów, w tym moje listy poszły na śmietnik. Bo „kompromisu” władza nie zwierała z narodem, tylko z KK. Kiedy dowiedziałam się o obecnym projekcie ustawy o prawach kobiet i świadomym rodzicielstwie, który proponuje aborcję na życzenie, edukację seksualną, darmową antykoncepcję dla najuboższych i rozprawia się z klauzulą sumienia, poczułam, jakby cofnął się czas. Nie żałuję tamtego, pozornie straconego czasu na zbieranie podpisów. Mam przynajmniej świadomość, że COŚ robiłam, nie byłam bierna, działałam.

Co dalej pytam? Czy manifestacje oprócz poczucia wspólnoty, solidarności, radości bycia razem z ludźmi podobnie myślącymi przyniosą jakieś efekty? Są ważne, to pewne. Ale ważniejsze jest według mnie wytyczenie celu do osiągnięcia, planu działania. To właśnie proponuje Protest Kobiet. Koronkowa rewolucja trwa.

Krwawa rewolucja to domena mężczyzn, my swoje cele możemy osiągnąć solidarnością, wspólnotą, koronkowym — starannie i konsekwentnie przeprowadzonym protestem.

Aby stworzyć koronkowe dzieło, potrzeba czasu. Koronkowa rewolucja stawia przed sobą dalekosiężne cele: wywołanie poważnej debaty publicznej nad poszanowaniem praw obywatelskich kobiet w Polsce; zmiana polityki państwa wobec kobiet, respektowanie ich wszystkich praw obywatelskich: prawa do życia, do opieki zdrowotnej, do edukacji, do samostanowienia, do sprawiedliwego sądu, do prywatności, do wolności słowa i przekonań, do godności i szacunku; wdrożenie systemu edukacji, zapewniającego dostęp do wiedzy prawnej, biologicznej i medycznej w zakresie praw i obowiązków kobiet jako obywateli; przyczynienie się do poczucia bezpieczeństwa i nietykalności kobiet; przywrócenia pełni praw reprodukcyjnych; skutecznego egzekwowania alimentów; surowych kar dla gwałcicieli; surowych kar dla sprawców przemocy; edukacji seksualnej dla kobiet i dzieci.

18 czerwca odbędzie się w Warszawie MARSZ GODNOŚCI. Początek „za pięć dwunasta” na Placu Zbawiciela. Gorąco namawiam wszystkich, dla których los kobiet nie jest obojętny.

„Dziergajmy” więc i „wykłuwajmy” wspólne sploty pięknej sieci, która w końcu stworzy nasz kraj przyjaznym dla ludzi, zamota wszelkie zapędy do zniewalania i władzy absolutnej nad ciałem i umysłem człowieka. Uświadomi uzurpatorom, że uruchomili niepowstrzymaną siłę, siłę kobiet. Chcą nas zmusić do heroizmu? Prosimy bardzo. Patrzcie. I nie dziwcie się. Kobiety są zdolne do wszystkiego dla dobra swoich rodzin. (www.protestkobiet.pl)

 Panowie, wspierajcie nas! 🙂

gay-898096_1920

Małgorzata Marenin kontra kuria kielecka.

gay-898096_1920Jedna z najbardziej zapracowanych feministek w Polsce — Małgorzata Diana Marenin znana m.in. z pozwania biskupa do sądu, znalazła czas, żeby wybrać się zw swoim synkiem 29 maja na festyn z okazji Dnia Dziecka. Zamiast jednak wypoczywać, bawić się z dzieckiem, relaksować się po licznych misjach mających na celu uczynienie naszego kraju nieco bardziej znośnym, nieco bardziej cywilizowanym, nieco bardziej sprawiedliwym i równym, napotkała na swojej drodze Kościół. Nie byłoby w tym nic dziwnego. W końcu na Kościół czy jego funkcjonariuszy nie natknął się tylko ten, kto przykuty jest do łóżka, nie ma telewizora i do tego ksiądz po kolędzie omija jego mieszkanie. Jednak kiedy na drodze Małgosi staje Kościół, kłopoty murowane.

Według jej relacji, na festynie były stragany należące do diecezji kieleckiej, gdzie można było kupić dewocjonalia lub dostać w prezencie pouczające ulotki zatytułowane: „Medyczne konsekwencje praktyk homoseksualistów”. Kto, jak kto, ale Kościół na pewno się na tym zna. Mało ma gejów wśród swoich? Dzieci, które miały to nieszczęście, że dostały ulotkę, a potem wiedzione ciekawością (a nie mówili rodzice, że ciekawość to pierwszy stopień do piekła?) przeczytały ją, potrzebują teraz chyba długoterminowej terapii psychologicznej.

Nie wszędzie dziecko może sobie poczytać o tym, co geje wyprawiają w swojej sypialni. A tu proszę bardzo! Lizanie odbytów i wkładanie do nich pięści, jedzenie fekaliów lub tarzanie się w nich, oblewanie się moczem lub picie go, połykanie spermy, stosowanie na swoich partnerach tortur, seks w publicznych toaletach.

„Typowe praktyki seksualne homoseksualistów to medyczny horror. Proszę sobie wyobrazić ślinę, kał, spermę i krew mieszające się między dziesiątkami mężczyzn co roku. Proszę sobie wyobrazić regularne picie moczu, jedzenie kału i brutalne podrażnianie odbytu.” – mogło sobie przeczytać dziecko, liżąc loda, czy wcinając watę cukrową.

Ulotkę opracował dr Paul Cameron, amerykański psycholog. Pewnie katolicy nie wiedzą, że w 1983 roku wyleciał z hukiem z Amerykańskiego Towarzystwa Psychologicznego za „pogwałcenie kodeksu etycznego”. Koledzy po fachu zarzucali mu, że jego wnioski nie są poparte dowodami, nie mają nic wspólnego z badaniami, są po prostu nieprawdziwe. Gość słynął również ze swojego poglądu głoszącego, że homoseksualizm powinien być zakazany.

Taki oto obraz namalował Kościół gejom — mężczyzna siedzący w szalecie miejskim z miską gówna przed sobą, kubkiem szczyn do popicia i pięścią w dupie. No cóż, sztuka rządzi się swoim prawami. Pewnie nic by się nie stało, gdyby nie fakt, że Małgosia tam była. Nie zwlekając, napisała do biskupa kieleckiego w imieniu Stowarzyszenia Stop Stereotypom, którego jest prezeską. Oto fragment jej listu:

„Jeżeli uważa Pan, że opisywanie lizania odbytu partnera, połykanie fekaliów, tarzanie się w kale, oblewanie się moczem, seksu z użyciem tortur i wkładania zabawek do odbytu to najlepsza wiedza jaką mogą w prezencie otrzymać dzieci z okazji ich święta, to świadczy o największej Pana nieodpowiedzialności i fanatyzmie. Tym bardziej, że taki obraz osób LGBT chcecie utrwalić w młodych umysłach. Z mojego punktu widzenia, a zapewniam, że nie jestem odosobniona, Pan jako osoba odpowiedzialna za tą akcję, posunął się do molestowania seksualnego dzieci w czasie ich święta – festynu.”

A tak skomentował sprawę rzecznik kurii diecezji kieleckiej ks. Cisowski:

Ulotki rzeczywiście były na stoisku, chociaż ich nie rozdawano, a jedynie sobie leżały. (Ot tak, leżały sobie, nie wiadomo skąd i po co?) Były w pakiecie z innymi ulotkami Duszpasterstwa Rodzin, które są rozdawane od kilku lat. Wszystkie źródła informacji z ulotki są jakoś tam udokumentowane. (Jakoś tam, to akurat prawda) Na pewno są to treści rażące, ale nikomu ich nie wciskano. Inna sprawa, że to ulotki nie na tę okazję, ale tak wyszło. (Oj tak jakoś niechcący wyszło, a tu jakaś wredna i do tego wściekła feministka zadymę robi, nie wiadomo o co) – w nawiasach dopiski moje.

Rzecznik kurii podkreśla, że niedzielna impreza nie była festynem tylko dla dzieci, ale dla rodzin. (Aha! Jak dla rodzin, to już można głupoty rozpowszechniać, obrzucać ludzi błotem, robić z nich zwyrodnialców niegodnych jakiegokolwiek szacunku) – Dzieci były więc pod opieką rodziców, a oni zdają sobie sprawę, co wpada w ręce dzieci – mówi. Dodaje, że jest mu przykro, jeśli ktoś się poczuł urażony ulotkami. (Źródło)

Jeśli ktoś się poczuł urażony? Bez przesady! A kogo mogło urazić żarcie gówna i picie szczyn? Bardzo chciałabym przeczytać ulotkę o seksie osób heteroseksualnych w wydaniu Kościoła. Czysty, piękny, prosty seks bez lizania odbytów, czy wkładania do nich czegokolwiek, bez lizania sromu (bo za blisko odbytu, język długi jest, w sypialni ciemno, można niechcący chlapnąć nie po tej dziurce i nażreć się kupy) czy ssania penisów (bo nie daj boże, mogłoby dojść do połknięcia spermy, czy wyciągnięcia z pęcherza moczowego jego zawartości),  a już na pewno nie w toaletach. Sypialnia, dziurka w koszuli nocnej, rozłożone nogi i towarzystwo boga.

– Wszystko trudno jest kontrolować. Na przyszłość trzeba będzie bardziej uważać, choć zdanie jeśli chodzi o ocenę homoseksualizmu mamy pewnie inne niż „Gazeta Wyborcza”. Ja bym zacytował katechizm Kościoła, który mówi, że homoseksualizm jest grzechem, ale nie wolno ubliżać homoseksualistom.

Oj tak, lepiej katechizmu czy mitologii katolickiej zwanej Pismem Świętym nie cytować. Tam jest napisane, że homoseksualizm to grzech oraz że homoseksualiści zasługują na śmierć. To może naprawdę obrazić. Ale rozpowszechnianie treści napisanych przez idiotę, od którego odwróciło się środowisko naukowe, nikogo obrazić nie powinno.

Skoro Małgosia przywaliła prawym sierpowym, postanowiła poprawić lewym prostym, i wysłała list do Świętokrzyskiego Kuratora Oświaty, który objął honorowym patronatem feralny festyn z okazji Dnia Dziecka. List swój zakończyła tymi słowy:

„Panie Kuratorze, dzieci należy chronić. Kuratorium w Kielcach w tym względzie zawiodło. Pan zawiódł.”

Oczywiście czekamy na odpowiedź pisemną kurii i kuratorium. Pewnie Małgosia je udostępni, tak jak zrobiła to z ulotką i swoimi listami.