arab-883766_1920

Islam jest be! Islam jest cacy!

Islam jest be, czy jest cacy? Kolejny temat, który jak PiS szatkuje Polaków. Unikałam go jak ognia od dawna z wielu przyczyn, które podaję poniżej:

1)  wynikająca z charakteru – dotyczy niemal wszystkich dziedzin życia. Staram się zawsze przyjrzeć problemowi, nie poddawać się emocjom, po przemyśleniu podjąć stosowne działanie, lub poznać różne punkty widzenia, jeśli moja wiedza nie wystarcza i dopiero wyrobić sobie własne zdanie,

2) wynikająca z charakteru – ostatnio nazywana przeze mnie „kijowszczyzną”. Uśmiechać się, nikomu nie szkodzić, mieć rację, ale nie wiedzieć, co z nią zrobić, iść, ale nie wiadomo dokąd, oby nikomu się nie narazić. Dla wyjaśnienia dodam, że ta zachowawcza cecha pomaga w wielu dziedzinach życia, aczkolwiek przychodzi moment, że odechciewa się patrzeć w lustro,

3) lęk – żeby nikogo nie skrzywdzić, czyli też wynika chyba z charakteru lub z wrażliwego sumienia, które nie wiadomo skąd się wzięło u ateistki,

4) lęk – żeby się nie narazić, na szykany, na odrzucenie przez znajomych, którzy do tej pory przecież lubili, jakby mi dawali jeść, gdy jestem głodna, czy pić, gdy jestem spragniona,

5) bo temat jest delikatny, wymaga dyplomatycznego podejścia, a ja brzydzę się skrajnościami uważając, że nic nie jest nieskazitelne białe ani całkiem czarne. I tylko ten piąty punkt tak naprawdę ma sens.

Zanim przejdę do meritum, czyli osobistego katharsis, żegnam z nieukrywanym żalem tych, którzy uznają, że  nie zasługuję więcej na miano ich znajomej. Szczerze mówiąc uważam, że to idiotyczne. Od początku swojego istnienia przyjaźnię się i zgodnie współżyję z katolikami, tymczasem przyszło mi obserwować, jak ateista wyklucza ze swoich znajomych drugiego ateistę, bo ten albo jest za islamistami, albo przeciw nim. Bo ateista wyzywa drugiego ateistę od ksenofobów, faszystów, rasistów w kontekście jego podejścia do wyznawców islamu. To nie tylko idiotyczne, to nielogiczne. Bo na płaszczyźnie katolicyzmu niemal jesteśmy zgodni. Piszę „niemal” bo zdarzają się przypadki, że na ateistycznych grupach fejsbukowych ateiści piszą: „a co wam ten krzyż przeszkadza?”, „a po co są Dni Ateizmu?”, „a co wy się tak chcecie tym ateizmem afiszować?”, „a po co wam ten marsz ateistów?”. Wówczas spod palców wymyka mi się zdanie: „a co ty robisz na ateistycznej grupie? Skoro dobrze ci tak, jak jest, to zajmij się żoną, mężem, dziećmi, pracą, szydełkowaniem czy wędkowaniem, czymkolwiek, tylko przestań pieprzyć głupoty!”

Kurcze, ja to naprawdę napisałam? Jest progres 🙂

Czas na moje zdanie.

Kiedy widzę małe, wyczerpane, islamskie dzieci, które wiele przeszły, żeby dostać się do Europy, mam chęć otworzyć drzwi, nakarmić je i napoić. Kiedy czytam, jak młody chłopiec będący już bezpieczny, nie chce usiąść przy stole i zjeść, bo siedzi przy nim jego siostra, która przecież jest kobietą, mam ochotę sprać mu dupę. Wbrew międzynarodowemu prawu, które zabrania bić dzieci, zgodnie z papą Franiem, który uważa taką karę za odpowiednią.

Kiedy widzę islamskiego mężczyznę z dzieckiem na rękach, któremu dziennikarka podstawia nogę, mam chęć jej dokopać a jemu pomóc. Kiedy czytam o tym samym mężczyźnie, któremu przez tę dziennikarską nogę ludzie pomogli, jak mu ciężko się odnaleźć, jak nieporadny jest bez swojej żony i jak bardzo chce ją ściągnąć do siebie, bo m.in. w kuchni sobie nie radzi, to mam chęć podstawić mu swoją nogę. A jak się podniesie, to pomóc mu nogą drugą.

Kiedy widzę islamistów uciekających z kraju objętego wojną, współczuję im i się im nie dziwię. Kiedy widzę, że ich strach jest tak duży, że osiągnąwszy pierwszy wolny od wojny kraj, prą dalej, nie daję się oszukać, że o bezpieczeństwo im chodzi.

Kiedy słyszę zapewnienia, że islamiści, którzy przybędą do Europy, zasymilują się z naszym społeczeństwem… myślę sobie, że to jest OK. Kiedy widzę w europejskich krajach niemal enklawy islamskie, gdzie obowiązuje szariat, delikatnie mówiąc sądzę, że to nie jest OK, a tych, którzy do tego dopuścili, postawiłabym przed Trybunałem Sprawiedliwości.

Kiedy czytam o basenie w jakimś tam europejskim mieście, w jakimś tam europejskim kraju, gdzie jeden dzień w tygodniu jest zarezerwowany tylko dla wyznawców islamu, przypuśćmy czwartek, coby ich golizna naszych dziewcząt nie zgorszyła, to liczę na to, że mieszkańcy tego miasta domagają się, aby w każdy czwartek wieczorem woda w tych basenach została wymieniona, bo islamskie kobiety moczą się w niej w ciuchach. Co więcej, właśnie w czwartek domagałabym się wstępu, bo to mój kraj, moje miasto i basen z moich podatków.

Kiedy słyszę, że islam jest religią pokoju, to mam chęć zapytać, czy to ta religia, która wywodzi się z Koranu, czy jakaś inna? Bo w imię tej religii wciąż kamienują kobiety, bo wielu wyznawców tej religii uważa kobiety za przedmioty, lub zwierzęta, bo w kraju, z którym dobre kontakty dyplomatyczne mają m.in. religijne Stany Zjednoczone, kobiety nie mogą prowadzić samochodu a mężczyźni, nawet turyści z zachodu, nie mogą nosić krzyży na piersiach, bo ateista w krajach islamskich zasługuje na śmierć, europejka powinna mieć chustę na głowie i strój do ziemi. A u nas w Europie? U nas robią, co chcą, bo szanujemy ich religię. Oni naszych, europejskich religii lub braku wiary u siebie nie muszą szanować. Według Was to jest OK? Według mnie NIE!

Kiedy widzę środowisko LGBT, które afiszuje się obroną islamistów, to chce mi się rzygać. To tak, jakbym uciekała przed rekinem, który jest pół metra za mną z już rozwartą paszczą i krzyczała do osoby z wymierzoną w łeb bestii bronią: „Nie zabijaj go! On jest pod ochroną!”  Czy ktoś jest w stanie wyjaśnić mi, o co w tym wypadku akurat chodzi? Zresztą tak samo nie mogę zrozumieć tego, czego gej szuka w kościele katolickim. Biblii nie czytał? To niech przeczyta, może wówczas przestanie domagać się od katolików tolerancji. Bardziej bystry gej mógłby mnie załatwić stwierdzeniem, że Kościół Katolicki nie ma wiele wspólnego z Biblią, ale to temat na inny tekst.

Kiedy czytam, że za zamachami we Francji stoi Belg, i później widzę zdjęcie tego Belga, robi mi się słabo. Z Belga ma tylko paszport, bo go Belgia pod swoją pieczą wychowała. Poprawność polityczna zabrania ludziom pisać prawdę, że był to islamista.

Kiedy widzę zamach w sercu Europy, przestaje mi być żal ludzi. „Sama tego chciałaś Europo!” – chce mi się krzyczeć.

Chodźmy bliżej, może nawet pod mój dom, gdzie kwitnie od lat dobry interes – kebab. Mój partner był tam pierwszym klientem. Zna całą obsługę i szefa. Wszyscy islamiści podają mu rękę, uśmiechają się na jego widok, zamieniają z nim kilka uprzejmych zdań niemal każdego dnia. Znają mnie i moje dzieci. Wiedzą, kim jestem, to jednak nie przeszkadza im w tym, żeby nie próbować najzwyczajniej w świecie mnie poderwać. Posłałam panów na drzewo, omijam lokal szerokim łukiem, a kiedy mam ochotę u nich coś zjeść, wysyłam partnera, żeby wziął coś na wynos. U mnie, pod moim blokiem nie czuję się swobodnie.

Stoję na balkonie, palę papierosa. Młodziutka Polka z oliwkowym dzieciaczkiem w wózku przyszła prawdopodobnie do swojego partnera/męża. Puka do drzwi prowadzących na zaplecze lokalu. Ktoś otwiera, za chwilę na zewnątrz wychodzi on, jej luby, islamista. Jakaś nerwowa wymiana zdań, po czym on gwałtownie chwyta ją za włosy i szarpie. Ona płacze. Serce bije mi mocniej. Za chwilę uspokaja mnie okropna myśl: „Masz, czego chciałaś!” Wstydzę się jej. A potem zastanawiam się, dlaczego się wstydzę?

Do mojego lokalu przychodzą przesympatyczne islamistki, ubrane od stóp do głów. Mimo szmat, które mają na sobie, nietrudno dostrzec, jakie są piękne. Pozdrawiamy się z daleka. Zawsze uśmiechamy się do siebie. Czasem zastanawiam się nad tym, jakie są prywatnie, jak zareagowałyby, gdyby się dowiedziały, że nie wierzę w żadnego boga? Zawsze, kiedy je widzę, przyglądam się, czy nie mają czegoś podejrzanego, niebezpiecznego pod swoimi ubraniami. Zawsze sprawdzam, czy nie zostawiły jakiejś tajemniczej torby, kiedy wychodzą.

Do mojego lokalu przychodzi raz islamska rodzina. Poznaję nie tyle po urodzie, ile po kobiecie i córce, obie w chustach. Zamawiają burgery, w których jest bekon. Niestety nie było to wówczas wypisane w menu, ale ja wiem, że religia zabrania im jeść bekon. Milczę. Złośliwie milczę. Przyjmuję zamówienie, z uśmiechem na twarzy podaję i patrzę. Obserwuję w napięciu, jak syn i córka ze smakiem pałaszują to, czego jakiś wariat setki lat temu im zabronił. Ojciec orientuje się pierwszy, że coś jest nie tak. Robi się bladosiny. Wyrywa dzieciom jedzenie z ust. Syn chwyta szybko jeszcze jeden kęs. Wszystko ląduje na ladzie. Awantura! Robię zaskoczoną minę. No przecież skąd mogłam wiedzieć, że oni nie mogą jeść świnki? Robię im darmowe chickenburgery. Niby strata, ale…
Tak się zastanawiałam, jaki mają religijny myk, żeby Allaha za ten dietetyczny grzech przebłagać. Czy taki sam jak katolicy? Grzeszą na potęgę i albo zostawią to dla siebie, jakby bóg ich grzechów nie widział, albo się wyspowiadają i dostaną za karę kilka zdrowasiek do odmówienia?

Kiedy widzę dorosłych islamistów prących na zachód Europy niezgodnie z instynktem przetrwania tylko zgodnie z instynktem dobrobytu, myślę sobie: „A może by wam tak w końcu Allah pomógł?”.

Nie. Islam nie jest cacy. Katolicyzm również. Ani żadna inna religia, która niewoli człowieka, która zmusza do określonych działań, zachowań, ubiorów, myśli, rytuałów, w imię jakiś wyimaginowanych bóstw, których prawa spisane setki lat temu wprowadzane są do prawodawstwa współczesnych państw. Religie to czyste zło. Przyznawanie religijnym ludziom praw ponad prawem świeckim, to zbrodnia.

A teraz drodzy ateiści używajcie sobie na mnie do woli 🙂

 

cup-1010918_1920

Znamy Ateistę Roku 2016 Fundacji!

Jakiś czas temu pisałam, jak wybory na Ateistę Roku 2016 zorganizowała Fundacja im. Kazimierza Łyszczyńskiego. Każda organizacja, czy osoba mogła na specjalnym formularzu przez internet zgłosić swojego kandydata. I już wiemy, że w kategorii krajowej Ateistą Roku zostanie….

AGNIESZKA ABEMONTI-ŚWIRNIAK – publicystka „Faktów i Mitów”, autorka pierwszych polskich historyjek ateistycznych dla dzieci oraz bloga: „Rodzicielska Biblioteczka Laicka” Tłumaczka, nauczycielka francuskiego i włoskiego. Od września 2015 założycielka i redaktorka naczelna Nieco-Dziennika Etycznego,

albo

GRAŻYNA JUSZCZYK – nauczycielka okrzyknięta „złodziejką krzyża” za zdjęcie krzyża w pokoju nauczycielskim, szykanowana przez swoje najbliższe środowisko nie poddała się dyskryminacji i poszła po sprawiedliwość do sądu. Zbiór materiałów na temat historii Pani Grażyny na stronie Fundacji „Wolność od religii”,

albo

MAŁGORZATA DIANA MARENIN – feministka, prezeska Stowarzyszenia „Stop stereotypom”, która pozwała abp. Michalika do sądu m.in. za te jego słowa: „Wielu tych molestowań udałoby się uniknąć, gdyby te relacje między rodzicami były zdrowe. Słyszymy nieraz, że to często wyzwala się ta niewłaściwa postawa, czy nadużycie, kiedy dziecko szuka miłości. Ono lgnie, ono szuka. I zagubi się samo i jeszcze tego drugiego człowieka wciąga.” 

Dla wzbudzenia ciekawości pozwoliłam sobie na żart w tytule, bo jeszcze tak naprawdę nie wiadomo, która z tych Pań odbierze nagrodę. Przyzna ją kapituła podczas Bankietu Fundacji 2 kwietnia. Wszystkim życzę powodzenia!

W kategorii międzynarodowej nominowani są: Michael Nugent (Irlandia), Taslima Nasreen (Bangladesz), Mario Ramadan (Liban). 

event-1107155_1920

Programy podwójnych Dni Ateizmu cz.3

Organizatorzy podwójnych Dni Ateizmu 2016, Koalicja Ateistyczna oraz Fundacja im. Kazimierza Łyszczyńskiego postarali się, alby drugi kwietnia był dniem pełnym wrażeń. Jak pisałam w poprzednim tekście „Programy podwójnych Dni Ateizmu cz. 2”, zaczynamy o 12.00 Marszem Ateistów. Co dalej? To zależy, co sobie wybierzemy.

O 15.00 Fundacja zaprasza na ul. Sapieżyńską 10 a, gdzie odbędzie się panel „Znani apostaci i bluźniercy w obronie wolności”: 

Zapraszamy na panel z udziałem wyjątkowych ludzi, którzy w obronie wolności sumienia mają odwagę przeciwstawiać się potężnej władzy większości religijnej. Niektórzy z nich przypłacili to torturami, więzieniem czy ucieczką ze swoich ojczyzn i żyją na wygnaniu z wyrokami śmierci, inni zapłacili za to ogromną dawką nerwów i zdrowia.

Wśród panelistów wymienieni są: Waleed El-Husseini – palestyński blogger, wolnomyśliciel i  krytyk religii, więziony i torturowany za ateizm w Autonomii Palestyńskiej,  na wygnaniu we Francji. Autor książki „Bluźnierca! W więzieniach Allaha”, założyciel organizacji Rady Ex-muzułmanów we Francji;  Djemila Benhabib – algierska działaczka feministyczna i laicka, autorka książek, m.in. „Moje życie w kontrze do Koranu”, „Po Charie”, mieszkająca w Kanadzie. Laureatka nagród literackich i Międzynarodowej Nagrody Laickości (Paryż, 2012); Sanal Edamaruku – wybitny hinduski racjonalista na wygnaniu w Finlandii, twórca i redaktor „Rationalist International”, Laureat tytułu Ateista Roku (2o14). Napisał kilka książek i dziesiątki artykułów tłumaczonych na wiele języków; Grażyna Juszczyk – nauczycielka, która odważyła się zdjąć krzyż w pokoju nauczycielskim, za co spotkała się z ostracyzmem środowiska oraz mobbingiem ze strony dyrekcji szkoły. Nie ugięła się i walczy w sądzie o realizację swojego prawa do wolności sumienia.

Tymczasem o 15.00 KA zaprasza do Auli na Chmielną 9, gdzie odbędzie się debatę „Chrześcijaństwo, Islam, ateizm – granice dialogu, granice demokracji.”  Wśród panelistów wymienieni są: Prof. Zbigniew Mikołejko (Polska Akademia Nauk), Prof. Janusz A. Majcherek (Krakowski Uniwersytet Pedagogiczny), Bogusław R. Zagórski (Collegium Civitas), Red. Bogusław Chrabota („Rzeczpospolita”), Zbigniew P. Szczęsny (Koalicja Ateistyczna)

Uczestnicy debaty będą dyskutować o renesansie religijności w Europie i na świecie, o problemach dyskursu oświeceniowo-racjonalistycznego, o tym w jaki sposób pogodzić oczekiwania religijne z paradygmatem państwa laickiego i czy za sprawą naporu żywiołu religijnego liberalnej demokracji grozi upadek.

O 17.00 Fundacja zaplanowała panel „Na rzecz wolności od religii”. 

Ateiści nie tylko walczą o swoje prawo do niewiary, o położenie kresu dyskryminacji ludzi nie wierzących w boga czy bogów, nie tylko upominają się o prawo do wolności sumienia, słowa i wyrazu. Pomagają swoją codzienną pracą ludziom pokrzywdzonym przez religijne instytucje, przywracając im wiarę we własną wartość i możliwość dobrego życia. Pracują nad usuwaniem barier, które religie stawiają ludziom zarówno na drodze do szczęśliwego życia, jak i godnej śmierci. Nasi paneliści podzielą się swoimi doświadczeniami z działalności na rzecz wolności od religii w swoich dziedzinach i krajach.

A panelistami tymi są: Sue Cox – ateistka, humanistka i działaczka na rzecz świeckości, założycielka organizacji skupiającej osoby, które były wykorzystywane seksualnie przez Kościół „Survivors Voice Europe” (Wielka Brytania); Micheline Claes –  członkini  ADMD (Association pour le Droit de Mourir en Dignite – Stowarzyszenie na rzecz Godnej Śmierci), Centre d’Action Laique, Wolny Uniwersytet w Brukseli; Gauthier Ngumbu – prawnik, Wolna Myśl Francja/Demokratyczna Republika Kongo. Wolnomyśliciel, działacz laicki, promotor postępu i emancypacji Afryki; Hugo Daniel Estrella – działacz na rzecz pokoju i praw człowieka. B. przedstawiciel Ameryki Łacińskiej w IHEU, założyciel i dyrektor Argentyńskiego Świeckiego Humanistycznego Stowarzyszenia do czasu wyjazdy na wygnanie do Włoch w 1996 r. Dyrektor ds. Międzynarodowych w misji Center for Inquiry w Genewie przy ONZ (2006-2009). Od 2014 r. dyrektor ds. Ameryki Łacińskiej w Instytucie Świeckiej Polityki.

Za to o 17.15 KA zaprasza na spotkanie z dr. Mirjam Stolz, która…

opowie nam, w jaki sposób środowisko ateistów związanych z Bund Gegen Anpassung widzi obecną sytuację w Niemczech, kiedy każdego dnia do tego kraju napływają tysiące imigrantów z krajów muzułmańskich, zmieniając niemiecką demografię, strukturę wyznaniową i domagając się uznania ich obyczajów i religii za integralną część niemieckiej tożsamości. Jedynie 2% z tych imigrantów można zaklasyfikować jako prawdziwych uchodźców (są to członkowie mniejszości religijnych uciekających przed muzułmańskim terrorem), co skutkuje oczernianiem każdego, kto sprzeciwia się masowej imigracji muzułmańskiej, poprzez nadanie łatki prawicowca lub skrajnego prawicowca. 

O 18.30 „Ewolucjonizm kontra kreacjonizm – amerykańskie wojny kulturowe” i spotkanie z gościem specjalnym Koalicji Ateistycznej – Aronem Ra, dyrektorem teksańskiego oddziału „American Atheists”.

Wykład Arona Ra poświęcony będzie charakterystycznemu dla USA sporowi światopoglądowemu dotyczącemu pochodzenia i rozwoju życia na Ziemi. Konserwatywne południowe stany USA są areną ciągłych potyczek prawnych, w których zwolennicy literalnego traktowania przekazu Biblii starają się doprowadzić do uznania kreacjonizmu za równorzędną wobec ewolucjonizmu teorię naukową i jako taką wprowadzić ją do szkół. W istocie jednak jest to fragment szerszych „wojen kulturowych” między zwolennikami racjonalizmu a ludźmi, dla których fundamentem światopoglądu jest wiara religijna. Konflikty te obejmują szerokie spektrum problemów, rzutując na kształt amerykańskiej sceny politycznej, Chociaż amerykańska religijność jest zdefiniowana przede wszystkim przez różne odłamy protestantyzmu, w realiach amerykańskich odnajdziemy wiele elementów obecnych także w Polsce a tamtejszy podział kulturowy na północ i południe kraju w jakimś stopniu odpowiada naszemu podziałowi na wschód i zachód.

I w końcu godzina 20.00 – czas na zabawę, czyli bankiet Fundacji. Organizator przewiduje ogłoszenie wyników konkursu „Ateista Roku” w kategorii krajowej i zagranicznej  oraz loterię fantową. Wśród gości zapowiedziani są m.in: Sanalem Edumaruku, Djemila Ben Habib, Grażyna Juszczyk, Waleedem El-Husseini, Małgorzata Marenin, Marek Nowakowski, Micheline Claes, Carine Delahaie. Jeśli ktoś ma chęć spotkać się z tak doborowym towarzystwem, wystarczy, że dokona wpłaty w wysokości 69 zł na konto Fundacji: 25 1750 0012 0000 0000 2355 0865, tytuł wpłaty: Bankiet Ateistyczny 2016, a następnie potwierdzi uczestnictwo na adres: biuro@lyszczynski.com.pl). 

O 20.30 zaczyna się bankiet Koalicji Ateistycznej w restauracji Rozdroże, Al. Ujazdowskie 6. Tu zostanie przyznana nagroda ateistów za 2015 r. Internetowe głosowanie wciąż trwa. Zapraszam do wzięcia w nim udziału TUTAJ. Zainteresowani uczestnictwem w bankiecie muszą wpłacić 65 zł na konto KA 36 1750 0012 0000 0000 2932 1973, tytuł wpłaty: Bankiet.

 

Chętnym do wsparcia organizatorów Dni Ateizmu podaję numery kont:

Konto KA: 36 1750 0012 0000 0000 2932 1973

Konto Fundacji: 25 1750 0012 0000 0000 2355 0865
Tytuł wpłaty: Darowizna na Dni Ateizmu 2016

hook-829942_1920

Wybieramy Ateistę Roku!

Uwaga! Uwaga! Wybieramy Ateistę Roku! Pamiętam, jak rok temu wielu ateistów ciskało się, że wybór Ateisty Roku dokonywany jest w wąskim gronie organizatorów Dni Ateizmu. W tym roku umożliwiono nam wszystkim wzięcie udział w głosowaniu. Wybory zorganizowane przez Fundację im. Kazimierza Łyszczyńskiego niestety już się zakończyły, ale wciąż mamy szansę zagłosować w wyborach zorganizowanych przez Koalicję Ateistyczną. Serdecznie do tego namawiam, żeby później nie było marudzenia 🙂

KA dała nam możliwość oddania głosu na jednego z wymienionych kandydatów: Roberta Biedronia, Marię Czubaszek, Dorotę Wójcik, Jacka Jaśkowiaka, Joannę Senyszyn i Wandę Nowicką. Wystarczy kliknąć TUTAJ. Po zagłosowaniu dowiecie się, kto prowadzi.

Ciekawi jesteście, na kogo ja oddałam głos? Nie powiem ani słowa! No może jedno. Niemal zawsze, czy to w boksie, czy w piłce nożnej kibicuję słabszym, mniej znanym, tym, na których praktycznie nikt nie stawia. Tak wygrałam raz na wyścigach konnych 🙂 Ale kusiło mnie, aby zagłosować na kogoś, o kim byłam przekonana, że ma najwięcej głosów, i nie myliłam się. Zupełnie przez przypadek poznałam się z tą osobą i było to spotkanie niezapomniane. Śmialiśmy się podczas niego do łez. Okazuje się, że ludzie z pierwszych stron gazet, czy znani z tv, potrafią być skromni, przemili, wręcz uroczy. Wierzę, że mi wybaczy :-). Moim wyborem proszę się nie sugerować. Każda z tych osób zasługuje na uznanie, które właśnie możecie wyrazić.

Proszę nie lajkować, tylko wpisywać pod tekstem: „zagłosowałam”, lub „zagłosowałem”. A tych, którzy twierdzą, że to nie ma sensu, że woleliby zagłosować na kogoś innego, że ich to wcale nie obchodzi, proszę tym razem o zachowanie milczenia i wylanie swoich frustracji np. na portalu Fronda 😀 Skoro już ktoś zorganizował nam zabawę, to czemu nie mięlibyśmy wziąć w niej udziału? W końcu taka forma głosowania to ukłon w stronę internautów. Warto to docenić.

Z góry dziękuję!

PS. Zależy mi na tym, bo byłam jedną z tych ciskających się ateistek. Fajnie byłoby pokazać organizatorom, że dopuszczenie nas klikaczy do głosu, ma sens 🙂

 

 

 

monster-571215_1280

Wojujący ateista, co za czort?

Wygląda jak normalny człowiek. Je, śpi, pracuje. Przypomina albo Joannę Krupę, albo Quasimodo. Chrzci dzieci, posyła na religię, obchodzi katolickie święta. Jak miliony innych. A jednak nie wierzy w istnienie bogów. To krypto ateista albo jak kto woli ateista chrześcijański 🙂

Wygląda jak normalny człowiek. Je, śpi, pracuje. Przypomina albo Shakirę, albo Shreka. Nie zawsze chrzci dzieci, nie posyła ich na religię. Zwisają mu krzyże, bzdety wygłaszane przez księży w tv, a nawet wzruszyła go śmierć polskiego papieża, bo to porządny człowiek był. Za to drażnią go ci wojujący ateiści. Bo on należy do kategorii dobry ateista. Jak dobry pies. Wytresowany do posłuszeństwa 🙂

Nie wygląda jak normalny człowiek. Nie je, nie śpi, nie pracuje, bo nie ma na to czasu. Dla podniesienia energii aplikuje sobie naboje do broni palnej jak czopki. Wygląda tak, że Quasimodo czy Shrek to przy nim przystojniaki w stylu Brada Pitta. Każdego ranka ubiera się w kamizelkę z trotylu, na grzbiet zarzuca kałacha, w kieszeń wciska kilka granatów i rusza w teren. Krzyż działa na niego jak płachta na byka. Każdy gość w kiecce jest dla niego celem. Nawet Szkot! To wojujący ateista.

Widział ktoś takiego ateistę? Ja też nie. Ale dla mnie tylko taki opis pasuje do tego określenia. Tymczasem wojującym ateistą nazywani są wszyscy ci spoza kategorii, które opisałam powyżej. Ta ostatnia, to oczywiście był żart. Nie dość, że nie chrzci dzieci – CO ZA BEZCZELNOŚĆ!, nie dość, że nie posyła na religię – CO ZA IDIOTA!, to jeszcze żąda dla siebie równych praw – JAKICH QRWA PRAW???

Co za brak instynktu samozachowawczego – z góry pozbawia swoje dziecko możliwości zbawienia i wiecznego biegania po łąkach raju z Jezusem u boku. Bydle, nie rodzic. Wziąłby z boga przykład, który jest tak nieskończoną miłością, że swojego syna wydał na niewyobrażalną kaźń, żeby odkupił grzechy… dobra, nieważne. Którego człowieka na to stać? Człowiek jest zbyt… jakiego by tu określenia użyć? Już wiem! Zbyt ludzki. A fe!

A co komu złego religia zrobiła? Posłałby taki ateista dziecko swoje na religię, to by to biedne dziecko dowiedziało się, komu życie zawdzięcza i dach nad głową i komu się jego miłość należy, jak psu buda. A tak? Jojczy w szkole, że dziecko samo w świetlicy siedzi, kiedy klasa ma lekcje religii, albo że ktoś zrobił przysługę i jednak na tę lekcję religii zabrał, rzekomo bez zgody, a to, że krzyże w szkołach świeckich wiszą. Jakich świeckich? Większość dobrze wie, co dla mniejszości dobre.

I jeszcze im się tej szatańskiej etyki zachciało. Chcą etyki? Na lekcjach katechezy mają etykę. Tam dziecko wszystkiego się dowie, że in vitro to wynalazek szatana, gej to czyste zło, ateiści to czarty wcielone, prezerwatywy to ludobójstwo a aborcja z powodu uszkodzonego płodu, to uniemożliwienie człowiekowi (i cóż, że małemu), przyjęcia cierpienia podobnego do tego, jakie sam Jezus wycierpiał.  I o co chodzi z tymi krzyżami? Dlaczego ten głąb ateista wojujący, jeden z drugim, nie mogą pojąć, że krzyż to symbol państwa polskiego? Że w Konstytucji niezapisany? To się dopisze! Zdejmować krzyże chcą? ZASRANI TERRORYŚCI!

Pedofilia w Kościele im się nie podoba! I zdziwieni, że ksiądz księdza kryje! Nie kryje, że pokrywa, tylko w sensie, że ukrywa, kiedy ten się za dużą miłością do dziecka wykaże. CO ZA ZWYRODNIALEC! Nie ksiądz, tylko ateista wojujący! Skoro do Kościoła nie należy, to niech się Kościołem nie zajmuje!

Z Biblii się śmieje, że tam niby jakieś głupoty są napisane albo że Kościół niewiele wspólnego ma z Biblią. TO BANDYTA! Ze słowa bożego kpić? I nie ważne, co tam jest napisane! Komu by się chciało czytać, oprócz wojującego ateisty? Zresztą to nie dla niego lektura!

Poza tym ateizm to jest religia, taka wiara w niewiarę. A jednak tylko katolicyzm jest wiarą prawdziwą, słuszną i prowadzącą do zbawienia. Wszyscy inni są w błędzie, ale ateiści, ci wojujący, co to się ujawniają, nie wiadomo po co, co to się skarżą, że źle są traktowani, co to się czepiają, że prawa jakieś im się należą, są wrogiem najgorszym.  Niby całych tych wojujących ateistów bogu można by było zostawić na rozszarpanie, za życia, albo po ale dlaczego by nie wyręczyć boga? On ma tyle spraw na głowie. A wystarczyłoby, gdyby zostali tymi ateistami chrześcijańskimi, albo tymi dobrymi ateistami a wszystko byłoby OK. Przecież Polak katolik wie, co to jest tolerancja i takich tolerować potrafi. Ale tolerancja ma swoje granice. Bezpardonowy atak ateistycznych świń nie pozostanie bez odpowiedzi, tej chrześcijańskiej, miłosiernej, boskiej.

Kiedy mój syn wystosował pismo do dyrektorki i grona pedagogicznego swojej szkoły w sprawie krzyży, podpierając się Konstytucją RP, zostałam wezwana na rozmowę. Oczywiście znałam treść tego listu. I byłam dumna jak paw, szczególnie że dziecko pierwszy raz miało w rękach Konstytucję. Na spotkaniu z panią dyrektor i panią pedagog dowiedziałam się, że list ten przedstawiony został na zebraniu dyrektorów szkół i nie najlepiej został przyjęty. Usłyszałam, że krzyż jest uważany za symbol państwa polskiego, że pani dyrektor zajmuje swoje stanowisko od kilkunastu lat i pierwszy raz się z czymś takim spotkała, że Rada Rodziców była oburzona. Wszystko to przyjęłam z godnością. Dopóki nie padło stwierdzenie: „nie wszędzie wojujący ateizm jest dobrze postrzegany”.

– Upominanie się o swoje prawa, nie jest wojującym ateizmem. Jest samoświadomością. Gdyby mój syn sam zdjął te krzyże, wyniósł je na szkolne boisko i spalił, mogłaby pani twierdzić, że jest wojującym ateistą. Mój syn wystosował do państwa pismo. To wszystko, co zrobił. Przecież nie złamał prawa.

– Co według pani powinniśmy zrobić? – spytała pani dyrektor.

– Odpowiedzieć mojemu dziecku na jego list, a czego pani ode mnie oczekuje?

– Oczekujemy od pani wsparcia. Nie chcemy żadnych problemów.

– Zapewniam panią, że udzielam wsparcia mojemu synowi.

Wyszłam ze szkoły z podniesionym czołem. Rozpięłam trotylową kamizelkę, bo ciężko było mi w niej oddychać. Wyciągnęłam ze spodni kałacha, który cisnął mnie straszliwie. Pomacałam granaty w kieszeni. Były wszystkie, żaden przez przypadek nie wypadł. Może skorzystam z nich następnym razem 🙂

DSC04577

Programy podwójnych Dni Ateizmu cz.2

Podzieleni 1 kwietnia na obu organizatorów Dni Ateizmu, 2 kwietnia mamy szansę spotkać się, wymienić się informacjami z wydarzeń, w których wzięliśmy udział dzień wcześniej, i razem ruszyć w Marszu Ateistów, jak jedna wielka rodzina. Szkoda, że razem tylko na Marszu, ale tego już chyba nikt nie zmieni. No właśnie, czy uda się na moment zapomnieć o tym zupełnie niepotrzebnym podziale naszego środowiska? Czy pójdziemy w kolorowym, uśmiechniętym tłumie, czy pomaszerujemy, jak na ścięcie? Jakiekolwiek emocje będą nam towarzyszyć – radość, czy wisielczy humor, i tak na końcu ktoś straci życie. Spokojnie, tylko symbolicznie. Ale od początku.

Spotykamy się o 12.00 przy pomniku Kopernika, kończymy na Rynku Starego Miasta, gdzie odbędzie się rekonstrukcja historyczna kaźni Kazimierza Łyszczyńskiego.

Zadenuncjowany przez sąsiada, Jana Kazimierza Brzoskę, który – nie chcąc zwrócić pożyczonej mu przez Łyszczyńskiego dużej sumy pieniędzy – wykradł i przekazał sądowi rękopis dzieła De non existentia Dei (O nieistnieniu Boga), pierwszego polskiego traktatu filozoficznego prezentującego rzeczywistość z perspektywy dialogu wierzącego z ateistą, nad którym to traktatem Łyszczyński rozpoczął pracę w roku 1674. Koronnym argumentem na rzecz ludzkiego pochodzenia religii była obecność wielu sekt i grup religijnych. (…)

Został skazany na karę śmierci i konfiskatę dóbr za ateizm. Wyrok wykonano przed południem na Rynku Starego Miasta w Warszawie 30 marca 1689, gdzie kat ściął Łyszczyńskiemu głowę. Po egzekucji wywieziono jego zwłoki poza miasto i spalono. Inaczej przedstawia egzekucję relacja biskupa Załuskiego: „Wyprowadzono go na miejsce stracenia i okrutnie znęcano się najpierw nad jego językiem i ustami, którymi on okrutnie występował przeciw Bogu. Potem spalono jego rękę, która była narzędziem najpotworniejszego płodu, spalono także jego papiery pełne bluźnierstw i na koniec on sam, potwór, został pochłonięty przez płomienie, które miały przebłagać Boga, jeżeli w ogóle za takie bezeceństwa można Boga przebłagać.” (Wikipedia)

A oto zachowane fragmenty dzieła Łyszczyńskiego:

Zaklinamy was, o teologowie, na waszego Boga, czy w ten sposób nie gasicie światła Rozumu, czy nie usuwacie słońca ze świata, czy nie ściągacie z nieba Boga waszego, gdy przypisujecie Bogu rzeczy niemożliwych, atrybuty i określenia przeczące sobie.

Człowiek jest twórcą Boga, a Bóg jest tworem i dziełem człowieka. Tak więc to ludzie są twórcami i stwórcami Boga, a Bóg nie jest bytem rzeczywistym, lecz bytem istniejącym tylko w umyśle, a przy tym bytem chimerycznym, bo Bóg i chimera są tym samym.

Religia została ustanowiona przez ludzi bez religii, aby ich czczono, chociaż Boga nie ma. Pobożność została wprowadzona przez bezbożnych. Lęk przed Bogiem jest rozpowszechniany przez nie lękających się, w tym celu, żeby się ich lękano. Wiara zwana boską jest wymysłem ludzkim. Doktryna, bądź to logiczna bądź filozoficzna, która się pyszni tym, że uczy prawdy o Bogu, jest fałszywa, a przeciwnie, ta, którą potępiono jako fałszywą, jest najprawdziwsza.

Prosty lud oszukiwany jest przez mądrzejszych wymysłem wiary w Boga na swoje uciemiężenie; tego samego uciemiężenia broni jednak lud, w taki sposób, że gdyby mędrcy chcieli prawdą wyzwolić lud z tego uciemiężenia, zostaliby zdławieni przez sam lud.

Jednakże nie doświadczamy ani w nas, ani w nikim innym takiego nakazu rozumu, który by nas upewniał o prawdzie objawienia bożego. Jeżeli bowiem znajdowałby się w nas, to wszyscy musieliby je uznać i nie mieliby wątpliwości i nie sprzeciwialiby się Pismu Mojżesza ani Ewangelii – co jest fałszem – i nie byłoby różnych sekt, ani ich zwolenników w rodzaju Mahometa itd. Lecz / nakaz taki/ nie jest znany i nie pojawiają się wątpliwości, ale nawet są tacy, co zaprzeczają objawieniu, i to nie głupcy, ale ludzie mądrzy, którzy prawidłowym rozumowaniem dowodzą czegoś wręcz przeciwnego, tego właśnie, czego i ja dowodzę. A więc Bóg nie istnieje.

W tekście pt. „Kazimierz Łyszczyński 1634 – 1689” Andrzej Nowicki pisze:

Jeśli funkcją religii — określanej przez Łyszczyńskiego epitetami „figmentum” (wymysł), „mendacium” (kłamstwo) — jest „decipere” i „opprimere” (oszukiwać i w ten sposób umacniać uciemiężenie), to funkcją ateizmu jest wyzwalanie. Propagowanie ateizmu określa Łyszczyński wyrażeniem „wyzwalać prawdą z uciemiężenia” („veritate ab oppressione liberare„). W tym miejscu jednak Łyszczyński był świadomy, że prosty lud wcale nie chce, aby go wyzwalano od wiary w Boga. Stad pełne beznadziejnego smutku słowa: „a jednak tego swego uciemiężenia tak uporczywie się trzymają, że gdyby mędrcy chcieli ich prawdą z tego uciemiężenia wyzwolić, zostaliby zdławieni przez sam lud”. (Cały tekst TUTAJ)

Postać Kazimierza Łyszczyńskiego może być dla wielu fascynująca, szczególnie jego męczeńska śmierć. Oto ateizm polski ma swoje korzenie i swojego bohatera. Złośliwi zwracają uwagę, że inscenizacja nie jest niczym innym, jak naśladowaniem religijnych obrządków, w których Łyszczyński odgrywa rolę świętego. Krytyczne słowa padają również ze strony niektórych ateistów, którzy twierdzą, że to zupełnie zbędna maskarada. Jednak wszystkich zadowolić się nie da. To, co nie podoba się jednym, podoba się innym. Wiele osób nie tylko chętnie bierze udział w marszu, ale i korzysta z możliwości przebrania się w siedemnastowieczne stroje przygotowane przez organizatora. Traktują ten marsz jako możliwość radosnego zamanifestowania swojego istnienia oraz jako sposób na integrację środowiska.

Co fajnego jest w Marszu Ateistów, czy w inscenizacji? Po pierwsze nie jest to ten rodzaj aktywności, który służy obrażaniu jakichkolwiek religii, jak twierdzą ci, którzy chyba nigdy na marszu nie byli. Po drugie panuje na nim wesoła i przyjazna atmosfera. Korowód, który tworzą również dzieci, jest kolorowy m.in. dzięki przebierańcom, co wzbudza ciekawość gapiów. Do tego rolę Łyszczyńskiego odgrywają znane w naszym środowisku postacie, które z powodu swoich poglądów spotkały się z ostracyzmem. W zeszłym roku była to Grażyna Juszczyk. Najistotniejsze chyba w tym wszystkim jest to, że osobistą tragedię patrona ateistów sprzed setek lat przekłada się na dramaty osób, które z powodu swoich poglądów są dyskryminowane. Ujawnienie swojego światopoglądu i postępowanie w zgodzie z nim, pociąga za sobą jakąś ofiarę. Może to być narażenie się na szyderstwa, izolację, różne formy ataku, poczucie wyobcowania, osamotnienia, lęku. Ludzie, którzy towarzyszą bohaterowi odgrywającemu rolę Łyszczyńskiego w jego podróży na szafot, pokazują swoją z nim solidarność i manifestują swoje wsparcie. Za ateizm, tak kiedyś, jak i dziś można zapłacić wysoką cenę. Mimo to warto pokazać, że potrafimy być razem i nie damy się zastraszyć.

Marsz organizuje Koalicja Ateistyczna. Fundacja im. Kazimierza Łyszczyńskiego deklaruje, że weźmie w nim udział. Wciąż można skorzystać z pięknych strojów przygotowanych przez organizatora. Osoby chętne do przebrania się zapraszam na wydarzenie na fb TUTAJ i do kontaktu z Panią Iwoną Oleksy.

Co jeszcze będzie się działo 2 kwietnia? O tym następnym razem.

Chętnym do wsparcia organizatorów Dni Ateizmu podaję numery kont:

Konto KA: 36 1750 0012 0000 0000 2932 1973

Konto Fundacji: 25 1750 0012 0000 0000 2355 0865
Tytuł wpłaty: Darowizna na Dni Ateizmu 2016

idea-752030_1920

Programy podwójnych Dni Ateizmu cz. 1

Moi drodzy ateiści wybierający się na Dni Ateizmu. Czeka nas wkrótce nie lada wyzwanie. Oferta jest tak bogata (bo podwójna), że trudno będzie wybrać wydarzenia, w których chciałoby się uczestniczyć. Postaram się je tu przybliżyć. Jedno jest pocieszające. Co prawda Dni Ateizmu Fundacji im. Kazimierza Łyszczyńskiego oraz Koalicji Ateistycznej zaczynają się 1 kwietnia, ale na szczęście o różnych porach. Tak więc zacząć świętować możemy z czystym sumieniem z Koalicją. O 16.00 nastąpi otwarcie Dni Ateizmu z konferencją prasową – miejsce Aula, ul. Chmielna 9. O 16.45 rozpoczyna się debata publiczna „Lewica a Kościół”.

Nie wydaje nam się, żeby kiedykolwiek wcześniej udało się zebrać w jednym miejscu przedstawicieli wszystkich liczących się w kraju ugrupowań lewicowych i zachęcić ich do rozmowy na jeden jedyny temat – stosunku lewicy do Kościoła, zarówno w wymiarze ideologicznym, jak praktycznym – informuje KA

Uczestniczyć w debacie będą m.in: Agnieszka Dziemianowicz-Bąk członkini Zarządu Partia Razem, Piotr Ikonowicz Przewodniczący Ruchu Sprawiedliwości Społecznej, Adam Jaśkow Wiceprezes Fundacji na Rzecz Socjalnej Demokracji, Cezary Michaliski komentator Krytyka Polityczna i Newsweek Polska, Małgorzata Prokop-Paczkowska członkini Twojego Ruchu, Joanna Senyszyn członkini SLD, Łukasz Skurczyński Partia Zieloni, Piotr Szumlewicz redaktor Bez Dogmatu i Superstacji.

I tu zaczynają się schody przynajmniej dla tych osób, które będą chciały wziąć udział również w otwarciu drugich Dni Ateizmu przez Fundację. Debata trwa do 19.15.  Tymczasem o 19.00 Fundacja rozpoczyna swoją fetę pokazem filmowym „Religie a demokracja i wolnościowe aspiracje człowieka. Niedokończone rewolucje”, który odbędzie się na ul. Sapieżyńskiej 10 a. Po pokazie filmu dokumentalnego produkcji belgijskiej pt. „Czy można nie wierzyć?”, nastąpi dyskusja panelowa „Nauka a Religia, Wiara a Rozum”, w której wezmą udział: Marc Soignet – Sekretarz Działu Europejskiego i Międzynarodowego CAL (Centrum Akcji Laickiej) w Brukseli, Prof. Paweł Golik, Dr Jean-Marc Schiappa – Dyrektor Instytutu Badawczego Narodowej Federacji Wolnej Myśli (Francja).

Ale uspokajam miłośników kinematografii. Już o 19.30 rusza na imprezie KA pokaz filmu pt. „Walka z szatanem”.

Liczba egzorcyzmów na świecie zaczęła rosnąć z końcem XX wieku. Kim są ludzie, którzy za pomocą religijnego rytuału próbują odnaleźć w swoim życiu równowagę duchową?

W 1998 roku Jan Paweł II odnowił średniowieczny rytuał egzorcyzmów. Wypędzanie demonów wspierał Benedykt XVI, a następnie papież Franciszek, który publicznie modlił się nad opętanym na Placu św. Piotra. Na całym świecie rzesze wiernych poddawane są dziś egzorcyzmom. Rośnie też liczba księży, odprawiających rytuał. (…)

Reżyser, Konrad Szołajski (…), przez kilka lat cierpliwie towarzyszył osobom, które wierzą, że są opętane i poddają się egzorcyzmom. (…). W dokumencie pojawiają się rozmaite punkty widzenia – wypowiadają się katolicki ksiądz, psychiatra, psycholog i historyk religii. (…) Film otrzymał prestiżowy grant założonego przez Roberta De Niro Tribeca Film Institute oraz wsparcie Programu Kreatywna Europe – MEDIA Unii Europejskiej.

Po pokazie filmu KA zaprasza na spotkanie z reżyserem, w którym weźmie udział również Pani Monika Szymańska – psycholożka. Pierwszy dzień swoich Dni Ateizmu KA kończy o 22.00.

Tymczasem na imprezie Fundacji o 20.15 przewidziano wystąpienie honorowego gościa Nadi El Fani, tunezyjskiej reżyserki, autorki m.in. filmu: „Laickość, jak Bóg da”, a na 20.30 wystąpienie kolejnego gościa:  Maryam Namazie, irańskiej działaczki na rzecz świeckości i praw człowieka, rzeczniczki irańskiego ruchu „Jedno Prawo dla wszystkich” i Rady ex-muzułmanów w Wielkiej Brytanii, laureatki tytułu Ateista Roku (2014). O 20.50 mamy możliwość obejrzenia jej filmu  „No harm done” o podwójnej walce: z chorobą i islamizmem. O 22.00 przewidziana jest rozmowa z reżyserką.

I tak oto minie dzień pierwszy Dni Ateizmu. Jeśli komuś przykro, że musi wybierać przypominam, że dnia następnego wszyscy razem mamy szansę spotkać się na Marszu Ateistów. O Marszu i programach planowanych na 2 kwietnia w następnym tekście.

Cały program Dni Ateizmu 2016 Koalicji Ateistycznej.

Cały program Dni Ateizmu 2016 Fundacji im. Kazimierza Łyszczyńskiego. 

Jeśli ktoś ma chęć wesprzeć którąś z organizacji, poniżej podaję numery kont.

Konto KA: 36 1750 0012 0000 0000 2932 1973

Konto Fundacji: 25 1750 0012 0000 0000 2355 0865
Tytuł wpłaty: Darowizna na Dni Ateizmu 2016

cup-1013619_1920

Ale o co chodzi z wyborem Ateisty Roku?

Wstęp konieczny. Jest to mój blog i za wszystko, co na nim piszę, tylko ja ponoszę odpowiedzialność. Niezmiernie rzadko publikujemy coś jako redakcja. Wówczas taki tekst jest umieszczany na portalu poza blogami i wyraźnie informujemy w nim, że jest to stanowisko redakcji.

We wcześniejszym tekście pt. „Ale o co chodzi z tymi Dniami Ateizmu?” wyjaśniłam szanownym Czytaczom, że imprezy mamy dwie, w związku z tym dwóch organizatorów. Co w takim razie z Ateistą Roku? Proste jak nasze skonsolidowane środowisko ateistyczne. Będzie dwóch. A który ten ważniejszy? Przyszło mi do głowy, aby organizatorom zaproponować zabawę w menadżerów boksu, wybrać np. takiego Szpilkę i Gołotę, wpuścić ich na ring i po kilku rundach przekonamy się. O ile Gołota nie zacznie walić po jajach. Chociaż patrząc na to, co się w naszym środowisku wyprawia, odnoszę wrażenie, że wszystkie chwyty są dozwolone.

Ogłoszenie wyboru Ateisty Roku odbędzie się na bankiecie. Wrrróć! Na bankietach! Jeden z nich, ten organizowany przez Koalicje Ateistyczną odbędzie się w restauracji Rozdroże, Al. Ujazdowskie 6 o godz. 20.30 albo 20.15.  Bankiet Fundacji im. Kazimierza Łyszczyńskiego zacznie się o godzinie 20.00. Fundacja podobno celowo nie podaje miejsca, mając na uwadze bezpieczeństwo gości. Wydaje się to dość logiczne, biorąc pod uwagę, że jak twierdzą organizatorzy, na niektórych zagranicznych gościach ciąży kara śmierci za ateizm właśnie. Kara śmierci! A wielu naszych rodzimych ateistów dzieci chrzci w obawie, że ich jakaś moherowa babcia opluje. Żeby choć jad jakiś w sobie miała, to nie byłoby czego się czepiać 🙂 Prawdę mówiąc, to po oświadczeniach KA i Fundacji, zaczynam się  obawiać samych ateistów, ale co tam!

Podejrzewam, że goście zagraniczni nawet się nie zorientują w tym naszym polskim rozdwojeniu jaźni. Każdy będzie myślał, że był na jednych, tych słusznych Dniach Ateizmu. Gorzej, jak się jednak rozniesie. Świat się znowu z nas uśmieje. A zresztą, nie będzie to pierwszy raz. Powtórzę za naszą przenajświętszą premier: „Damy radę”! Jakby co, zrzucimy na PiS. Powiemy, że w trosce o środowisko były jedne Dni Ateizmu a drugie to taka zmyłka, wprowadzenie w błąd przeciwników.

Jest jeszcze nadzieja, że ten drugi bankiet będzie gdzieś blisko tego pierwszego. Wówczas po dokonaniu wpłaty na oba konta (Fundacji i KA) można by sobie co pół godziny zmieniać miejsce. Choć podobno restauracja Rozdroże jest niemal cała oszklona. Jak jakiś łowca nagród zacznie strzelać seriami w tych z wyrokiem, to jest szansa na to, że trup pościele się gęsto. Niekoniecznie ten skazany. Wybaczcie, że kpię sobie z rzeczy poważnych, ale taka już moja natura. W taki sposób oswajam nerwy i strach.

Być może zagraniczni goście KA nie mają wyroków a jedynie zagraniczni goście Fundacji. Wtedy nie ma się co szyb w restauracji czepiać. Plotka głosi, że jednym z punktów, który uniemożliwił dogadanie się stron, była właśnie ta nieszczęsna, trudna do ochrony restauracja. Gdyby do mnie przyjechał ktoś, za którego zabicie jakiś nawiedzony islamista pójdzie do nieba obracać dziesiątki dziewic, wyprowadzałabym go na dwór w szafie pancernej. Nie zamachowca, tylko gościa rzecz jasna. Do gości powrócę w kolejnym tekście.

Nie wiem, czy pamiętacie, ale rok temu Ateistą Roku został Jerzy Urban. Oj działo się wówczas w sieci! Oj działo! Na razie zostawmy przeszłość. KA ogłosiła, że tym razem wybór Ateisty Roku odbędzie się w internecie. No brawo! No nareszcie! Może zagłosować każdy – i profesor doktor habilitowany i sprzątaczka. Szczegółowe informacje znajdują się TUTAJ. Jakby się komuś kliknąć nie chciało, to informuję, że jest tam napisane tak:

Nagroda Ateistów 2016 – wskaż najlepszą osobę! Koalicja Ateistyczna zaprasza Was do zabawychcemy dowiedzieć się, kto Waszym zdaniem najbardziej zasłużył na otrzymanie Nagrody Ateistów 2016. Spośród przedstawionych kandydatów wybierzcie osobę, która Waszym zdaniem najbardziej zasłużyła się w roku minionym (2015) dla tego, co dla nas wszystkich ważne: separacji państwa od religii i Kościoła, dbałością o neutralność przestrzeni publicznej pod kątem obecności symboli religijnych, obroną osób szykanowanych za to, że nie wierzą, popularyzatorów kultury świeckiej. Wskaż swoją kandydatkę lub kandydata! (Pogrubienia moje)

Wpis ten jest dla mnie tak jasny, jak to, jakim cudem PiS wygrało wybory? Bo jakim cudem Duda wygrał, to wiadomo. Bronek się postarał. Są to wybory, czy zabawa? Mamy głosować, żeby zaspokoić ciekawość KA, czy żeby kogoś wybrać? Moim wyborem wskazuję tylko kandydata, czy oddaję ważny, być może nawet decydujący głos? Wybory na Ateistę Roku, czy nagroda Ateistów 2016, bo to brzmi, jak wybór publiczności. Takie osobne wyróżnienie. Chyba  że Nagroda Ateisty Roku i Nagroda Ateistów, to jedno i to samo, no bo kto będzie wybierał nagrodę dla ateisty, jak nie inny ateista? Chyba nie Fronda. Kandydatów mamy narzuconych. Trochę szkoda, ale wyobraźmy sobie taką sytuację, że frondowcy zgłaszają kochanego przez wszystkich ateistów Terlikowskiego. Następnie zwierają szeregi i setki, może tysiące nawet głosów oddają na niego. Byłoby i śmieszno i straszno. Nie czepiałabym się więc tych kandydatów narzuconych przez KA, gdyby nie to, że nie ma wśród nich mnie! No cóż, w tym roku machnę na to ręką 🙂

A kandydatów mamy sześciu – znanych i raczej lubianych: Robert Biedroń, Maria Czubaszek, Dorota Wójcik, Jacek Jaśkowiak, Joanna Senyszyn, Wanda Nowicka. Żal tylko, że nie ma wśród nich Niny Sankari. Niewtajemniczonym powiem, że jest to wiceprezeska Fundacji im. Kazimierza Łyszczyńskiego. Byłoby wesoło, szczególnie gdyby wygrała głosowanie. Przywitałaby gości na swoim bankiecie, a potem szpilki zmieniłaby na adidasy i pognałaby na bankiet KA odebrać nagrodę 🙂 Tylko czy znalazłby się na tym bankiecie ktoś, kto by ją wręczył? Wybaczcie, ponosi mnie wyobraźnia.

A jak wybory Ateisty Roku zorganizowała Fundacja? Ano TAK. Jak się komuś nie chce klikać, to wyjaśniam, że do nagrody można było zgłaszać swoich kandydatów do 28 lutego. Niestety za późno, żeby mnie zgłosić. Trudno, jakoś to przeżyję 🙂 Był regulamin, był specjalny formularz. Spośród nadesłanych kandydatur, jak zapewnia Fundacja, kapituła wybierze Ateistów Roku – zagranicznego i polskiego. Kapitułę krajową tworzą: Jan Hartman, Jerzy Urban, Ewa Bartnik, Anna Grodzka, Anna Dryjańska, Adam Cioch. W kapitule zagranicznej mamy: Maryam Namzie, Sanal Edamaruka, Waleed El-Husseini, Christian Eyschen, David Rand, Sue Cox, Nina Sankari. Czyli my mogliśmy wybierać kandydatów, kapituła przyzna nagrody. Tu również Terlik nie ma szans.

Ciekawe czy będzie podane do publicznej wiadomości, ile formularzy z kandydatami nadesłano, ilu było kandydatów i ile mieli głosów. Jeśli nie, to ja też mogę napisać regulamin, formularz, zaangażować ludzi z sieci do głosowania, a wybór będzie jedyny słuszny i z góry ustalony. Wiecie pewnie jaki 🙂

Tyle na temat wyborów Ateisty Roku 2016.

Jest tyle jeszcze do opisania – programy, goście… I którą imprezę wybrać?

O tym innym razem.

psychosis-388874_1280 (3)

Dni Ateizmu – im dalej w las, tym bliżej do Twin Peaks

Po moim wczorajszym tekście pt: „Ale o co chodzi z tymi oświadczeniami KA i Fundacji”, odezwał się do mnie przedstawiciel Fundacji twierdząc, że o cały hektar minęłam się z prawdą. To Fundacja, którą utworzyły trzy osoby, powstała wcześniej, bo już w sierpniu 2013 r. został podpisany akt założycielski. Ja natomiast podałam datę wpisu do KRS, co nastąpiło w 2014 r. Według Fundacji KA miała być zrzeszeniem różnych ugrupowań ateistycznych. Do porozumienia nie doszło. Aby „zagospodarować” ludzi chętnych do współpracy, utworzono KA. Założyciele Fundacji stali się jej członkami.

Dlaczego w takim razie napisałam, że Fundacja została założona przez członków KA, jako narzędzie do legalnego zdobywania środków na swoje cele? Bo taką informację uzyskałam od członka KA, od którego, z racji zajmowanego przez niego stanowiska, spodziewałam się usłyszeć prawdę. Rozumiem, że obie organizacje chcą się pokazać w jak najlepszym świetle. Chęć ta, jak widać, jest tak ogromna, że chwytają się najróżniejszych sposobów, aby swoją słuszność udowodnić. Z różnych źródeł docierają do mnie informacje, że ten podział środowiska wciąż przed niektórymi utrzymywany jest w tajemnicy.

Czy aby na pewno dla dobra środowiska?

Jak odsiać ziarna od plew? Jak dociec, kto w tym sporze ma rację? Kto udziela prawdziwych informacji, a kto dezinformuje? Zastanawiam się, co z tym fantem zrobić? Dochodzić do prawdy, czy zostawić to nasze ateistyczne piekiełko w spokoju? Tylko przedstawiać na blogu programy Dni jednych i drugich, namawiać ludzi do wspólnego Marszu, żeby Polakom pokazać, że jesteśmy i rośniemy w siłę? Nikt nie musi wiedzieć, że tak naprawdę mamy sytuację tragikomiczną. Oczywiście jeśli tak jest, jak informuje Fundacja, bardzo przepraszam jej członków, czyli Prezesa i Wiceprezeskę za podanie w moim wczorajszym tekście nieprawdy. Jeszcze raz podkreślam, że swoją wiedzę oparłam na informacjach uzyskanych od członka KA. Jeśli prawdę mówi Ka, to przepraszam KA, tak na przyszłość, bo jeszcze o przeprosiny się nie upomnieli.

Tylko kto nas wszystkich za ten cały cyrk przeprosi?

Odcinki:

Dni Ateizmu 2016 nadchodzą :- 

2 Stanowisko Koalicji Ateistycznej w sprawie Dni Ateizmu

3 Ale o co chodzi z tymi Dniami Ateizmu?

Ale o co chodzi z tymi oświadczeniami KA i Fundacji?

poster-316690_1280

Ale o co chodzi z tymi oświadczeniami KA i Fundacji?

Wstęp konieczny. Jest to mój blog i za wszystko, co na nim piszę, tylko ja ponoszę odpowiedzialność. Niezmiernie rzadko publikujemy coś jako redakcja. Wówczas taki tekst jest umieszczany na portalu poza blogami i wyraźnie informujemy w nim, że jest to stanowisko redakcji.

Na prośbę Koalicji Ateistycznej opublikowaliśmy na naszym portalu Stanowisko KA w sprawie Dni Ateizmu. A dlaczego? Nie dlatego, że nagle się pokochaliśmy, tylko dlatego, że odkryliśmy wojnę podjazdową między dwoma organizacjami i powiedzieliśmy, że my nie poinformujemy o tym naszego środowiska ateistycznego. A dlaczego nie poinformujemy? Bo my umiemy uczyć się na błędach.

W zeszłym roku organizatorzy, czyli KA i Fundacja im. Kazimierza Łyszczyńskiego obwieściły naszemu małemu ateistycznemu światu, że Dni Ateizmu odbędą się w Sejmie, a nasz kolega i ówczesny współwłaściciel portalu, odkrył to, co miało pozostać tajemnicą, i napisał na ten temat tekst. Jak na mój gust trochę niefortunny, trochę zbyt ostry i nie we wszystkich fragmentach mądry. Został on z portalu dla dobra środowiska rzecz jasna, usunięty. W każdym razie ujawnił w nim, że organizatorzy poszli na ugodę i w Sejmie zamiast Dni Ateizmu, odbędzie się „Międzynarodowa Konferencja na rzecz wolności sumienia, słowa, wyrazu artystycznego i nauki”. Dla niektórych to żadna różnica, ale dla nas była ogromna. Zabrakło w tej długiej nazwie znamiennego słowa – ateizm. Zresztą  TUTAJ  jest nasze oficjalne, redakcyjne stanowisko w tej sprawie. Za niesubordynację wobec środowiska ateistycznego dostaliśmy po łapkach.

Wkręceni niechcący zupełnie w tę całą potyczkę o tegoroczne Dni Ateizmu, zaproponowaliśmy obu zwaśnionym organizacjom umieszczenie naszym portalu informacji, jak się rzeczy mają. Żeby nie było, że znowu namieszaliśmy, podczas gdy oni dogadaliby się w końcu i obwieściliby, że znowu skalaliśmy ateistyczne gniazdo. Fundacja poprosiła o czas licząc na to, że dogadają się z KA. KA natomiast skorzystała z okazji.

W swoim stanowisku KA informuje, że nie działa w porozumieniu z Fundacją od jesieni zeszłego roku. A my durnie nie zorientowaliśmy się! Bo to była walka podziemna.

KA podaje dalej, że przygotowania do Dni Ateizmu 2016 rozpoczęła w listopadzie 2015 r., i że była zaskoczona informacją, że Fundacja również organizuje podobną imprezę w tym samym czasie.

My, ateiści z nizin, zaskoczeni byliśmy podwójnie.

Dowiadujemy się, że KA organizuje Marsz Ateistów od 2013 r., a w roku następnym poszerzono imprezę o panele, wykłady, bankiet i wręczenie Nagrody Ateisty Roku. „Nie możemy zatem uznać za szczególnie fortunne”, że Fundacja używa tej samej nazwy do promocji swojej imprezy, która nie obejmuje Marszu Ateistów, gdyż Marsz organizuje wyłącznie 30 członków KA. 30 członków! Brzmi dumnie! 30 ateistów robi imprezę pod nazwą „Dni Ateizmu”. Szapo ba!

Nie jest to „szczególnie fortunne”? My, na nizinach mówimy o tym, że jest to szczególnie w**rwiające.

Pozostaje nam zatem wyrazić ubolewanie z tytułu tego, że nasze środowisko zostało nagle postawione wobec kalendarza nakładających się wydarzeń, co – jak wiemy – wśród wielu osób budzi uzasadniony niepokój, że ów niespodziewany urodzaj nie jest dobrym prognostykiem dla środowiska ateistycznego, które bardziej dziś potrzebuje jedności niż kolejnych podziałów. (Pogrubienia moje)

Ten fragment daję w całości, bo mnie ogromnie wzruszył. Jest ubolewanie, niepokój, niedobry prognostyk i to, co potrzebuje środowisko ateistyczne – JEDNOŚĆ. Dalej spodziewałam się już tylko kajania się, samobiczowania i przyznania, że ta sytuacja nie ma sensu, w związku z tym KA wyciąga rękę do Fundacji i razem oni, razem my wszyscy na jednej imprezie, jednym marszu, w jednej ateistycznej rodzinie. Ależ mnie poniosła wyobraźnia! KA proponuje Fundacji przeniesienie ich imprezy na inny termin. I na koniec podane konto KA, żeby się nikt nie pomylił i nie wpłacił niechcący pieniędzy na Fundację.

Nie trzeba było długo czekać na odpowiedź Fundacji. Ta jednak postanowiła ominąć nasz portal i swoją odpowiedź umieściła na stronie Fundacji. Zresztą linkuje ją pod wszystkimi wpisami dotyczącymi Dni. Nie wiem, czy się na nas obrazili, czy też uznali, że wykorzystywanie cudzego portalu jest nie na miejscu, czy że nie daj boże przysporzą nam większej liczby czytelników? Ale skoro odpowiedź Fundacji krąży w sieci, udostępniam ją TUTAJ i streszczam.

Fundacja zaczyna od historii Dni Ateizmu.

Przypominamy, że pierwszy Marsz Ateistów i historyczna rekonstrukcja egzekucji Kazimierza Łyszczyńskiego w Warszawie miały miejsce w 2013 r. To wydarzenie było organizowane przez Warszawski Oddział PSR, a Koalicja Ateistyczna wówczas nie istniała.

Jak to nie istniała? Przecież KA twierdzi, że organizowała wówczas ten pierwszy Marsz. Sprawdzam wpis do KRS. Rzeczywiście KA, jako obecne stowarzyszenie działa od 18 marca 2015 r. Wcześniej było to stowarzyszenie zwykłe. A jeszcze wcześniej byli to po prostu ludzie, którzy jakoś tam sobie działali. No przecież to, że założyli Stowarzyszenie rok temu nie oznacza, że się w tym roku urodzili, prawda? A czym różni się stowarzyszenie zwykłe od tego wpisanego do KRS? Jedna różnica jest najważniejsza. Stowarzyszenia takie nie mogą przyjmować darowizn, spadków, zapisów, otrzymywać dotacji czy korzystać z ofiarności publicznej. Jak wobec tego zorganizować Dni Ateizmu? Banalne – trzy osoby z KA utworzyły Fundację im. Kazimierza Łyszczyńskiego. Data wpisu do KRS 10 marca 2014 r. Fundacja mogła legalnie zbierać pieniądze.

I mogliby tak sobie trwać w nieskończoność – KA, jako Stowarzyszenie zwykłe i ich twór, czyli Fundacjia, gdyby… No właśnie, gdyby co? Gdyby nie doszło do jakichś waśni. Moi informatorzy sugerują przerośnięte ego dwóch, niemogących się ze sobą zgodzić kobiet. Nie wiem ile w tym prawdy, ale gdyby tak było, jakże prawdziwe wydaje się powiedzenie: „gdzie diabeł nie może tam babę pośle”?

Wracając do tematu, KA miała dwa wyjścia. Chodzić na smyczy Fundacji, jako organizacji pozarządowej, która trzymała kasę, albo się usamodzielnić od swojego własnego tworu. I tak udało się widocznie zebrać 15 członków, bo tylu jest wymaganych, aby utworzyć Stowarzyszenie, które po zarejestrowaniu w KRS uzyskało osobowość prawną, ze wszystkimi tego dobrodziejstwami, czyli możliwościami, które miała fundacja, związanymi chociażby ze zbieraniem pieniędzy.

A na stronie warszawskiego oddziału PSR jak byk pod datą ze stycznia 2013 r. stoi tekst o projekcie pod nazwą „Łyszczyński wraca do miasta”.

W najbliższej i dalszej przyszłości zamierzamy:

  1. W każdą rocznicę śmierci Łyszczyńskiego organizować rekonstrukcję historyczną z jego stracenia w strojach z epoki z udziałem mieszkańców Warszawy.
  2. (…)
  3. Organizować debaty, sympozja, wykłady przypominające dzieje i omawiające współczesność ateizmu, humanizmu i wolnomyślicielstwa w Polsce.
  4. W możliwie nieodległej perspektywie rozpocząć organizowanie dorocznych międzynarodowych spotkań ateistów, humanistów i wolnomyślicieli z szerokim programem, naukowym, popularyzatorskim i integracyjno-towarzyskim.
  5. Jako, że Łyszczyński urodził się i zginął w marcu, zamierzamy ogłosić marzec „Miesiącem bez religii” i stopniowo zapełniać go zarówno wyżej wymienionymi, jak i wieloma innymi, jeszcze nie ustalonymi wydarzeniami, imprezami, spotkaniami społeczności ludzi niereligijnych z całego świata.
  6. Jedną z takich imprez będzie Festiwal Filmów Ateistycznych. Szukamy dostępu do takich filmów pasujących do formuły Festiwalu. Mogą to być także krótkie filmy amatorskie.

Czy coś Wam to przypomina? Czy nie jest to własnie opis naszych Dni Ateizmu? Tzn. nie naszych, tylko Dni Ateizmu Koalicji Ateistycznej i Dni Ateizmu Fundacji im. Kazimierza Łyszczyńskiego. Nie chcę, aby drodzy Czytacze pomyśleli, że my, jako portal organizujemy trzecią imprezę pod tą samą nazwą 🙂 Czy to oznacza, że obie te organizacje ukradły pomysł PSR? Raczej nie. To oznacza, że część osób działających w PSR,  utworzyła KA, potem KA wyłoniła z siebie Fundację a potem… A potem mamy to, co mamy.

A dalej słowa znamienne ze strony PSR:

To jest program na lata. Jego realizacja wymaga współdziałania bardzo wielu osób i organizacji, które w swych celach mają idee oświecenia, humanizmu, wolności od religii i od wszelkiej indoktrynacji. To będzie nasz wspólny wkład w budowę świeckiego państwa i społeczeństwa obywatelskiego.

Jakże autor tego tekstu się mylił! Wystarczyły trzy lata, aby powstały dwie tego typu imprezy organizowane przez dwie niewspółpracujące ze sobą organizacje. Tacy są ateiści zaradni!

Dalej Fundacja informuje nas, że pierwsze Dni Ateizmu odbyły się w 2014 r. (Przypominam tylko, że w 2013 r. odbył się tylko Marsz z rekonstrukcją kaźni Kazimierza Łyszczyńskiego). W organizacji ich wzięły udział: Fundacja im. Kazimierza Łyszczyńskiego, EFI (Polska), część członków PSR oraz osoby, które utworzyły później stowarzyszenie zwykłe KA i „Racjonalizm, Humanizm, Świeckość”. Rok później, czyli w 2015 r.  Dni Ateizmu organizowały Fundacja i KA. Dlatego według Fundacji, KA nie może rościć prawa do wyłączności do tej imprezy. Do tego Fundacja twierdzi, że program Dni Ateizmu 2016 został ogłoszony przez KA już we wrześniu 2015 r., a nie jak twierdzi KA dopiero w listopadzie. Jako dowód ma zrzut z tablicy jednej z osób z zarządu KA, która rzeczywiście obwieszcza we wrześniu Dni Ateizmu 2016.

Oczywiście Fundacja nie została zaproszona przez KA do współpracy. A po co miała zostać zaproszona, skoro KA zarejestrowało w KRS Stowarzyszenie i o kasę mogą teraz starać się sami? Tak to się załatwia między kumplami ateistami. Po partyzancku.

Kiedy wydawało się już, że KA sprzątnęła swoich wrogów i pozamiatała na ateistycznym podwórku, Fundacja ogłosiła swoje Dni Ateizmu 2016 i przystawiła KA lufę do głowy z chęcią zagrania w rosyjską ruletkę. Wyszła bowiem z propozycją podpisania takiego oto dokumentu:

DNI ATEIZMU są świętem polskich ateistów, w którym biorą udział przedstawiciele środowiska ateistów z kraju i ze świata. Od swojej pierwszej edycji w 2014 r. wydarzenie to było wynikiem wkładu intelektualnego, organizacyjnego i finansowego kilku współpracujących ze sobą organizacji. Biorąc powyższe pod uwagę, Fundacja imienia Kazimierza Łyszczyńskiego oraz Stowarzyszenie „Koalicja Ateistyczna” oświadczają, że DNI ATEIZMU są wspólnym dobrem całego środowiska ateistycznego i każda organizacja ma równe prawa do organizowania tego wydarzenia, a żadna nie ma prawa wyłączności w tym zakresie. Strony Porozumienia zobowiązują się do niezgłaszania takich roszczeń w przyszłości.

Tylko szach, czy już mat? Poddając się presji i podpisując ten dokument, KA musiałaby zejść ze świecznika, zrobić miejsce dla innych i podzielić się sukcesem. No chyba, że są jakieś jeszcze inne, umykające mojej wyobraźni ewentualne straty, jakie poniosłaby KA, gdyby się pod tym podpisała. Nie godząc się na podpisanie porozumienia KA naraża się na zarzut, że tak naprawdę chodzi o zagarnięcie imprezy tylko dla siebie. Imprezy o szumnej i dumnej nazwie „Dni Ateizmu” organizowanej przez 30 ateistów! Chociaż moi informatorzy twierdzą, że członków jest mniej. A ja uczciwie muszę przyznać, że nie wiem, czy mogę im ufać.

Co ja sądzę o tym dokumencie? Na początku naiwnie zachłysnęłam się nim, dopóki moja redakcyjna koleżanka nie zwróciła mi uwagi, że przecież ktoś musiałby i tak tę imprezę koordynować. Nie może każdy jej organizować. Wyobraźmy sobie, że wszystkie stowarzyszenia i fundacje ateistyczne nagle zapragną organizować Dni Ateizmu. Miesiąca by zabrakło, gdyby każdy żądał realizacji swoich pomysłów. Skoro dwie organizacje nie mogą się dogadać, jak dogadałyby się np. cztery? Z drugiej strony każda organizacja, żeby wyróżniać się od pozostałych, powinna mieć pomysł na siebie. Np. Fundacja „Wolność od religii” znana jest z akcji billboardowych, KA i Fundacja im. Kazimierza Łyszczyńskiego znane były z Dni Ateizmu. Skoro nie mogą robić ich razem, bo się baby dogadać nie mogą 🙂 lub z jakiegoś innego powodu, to muszą robić je oddzielnie. Inaczej jedna z nich przestaje po prostu istnieć.

KA nie pociągnęła za cyngiel (czytaj: nie podpisała propozycji na porozumienie Fundacji – czytaj: postanowiła istnieć i w niebyt wysłać Fundację). Fundacja nie zamierza się poddawać. To walka o być, albo nie być.

I oczywiście w odpowiedzi Fundacji podane jest konto, na które można wpłacać pieniądze, żeby wesprzeć Dni Ateizmu i przez pomyłkę nie wpłacić na konto KA. I pada propozycja, żeby to KA przeniosła swoją imprezę na inny termin.

Fundacja kończąc swoją odpowiedź na stanowisko KA ostrzega/straszy/informuje, że udzieli szczegółowych wyjaśnień dotyczących nieprawdziwych informacji zawartych w Stanowisku KA w odrębnym materiale.

I nastąpiła cisza – z obu stron.

Ale nie z mojej. W następnym tekście o wyborze ateisty/ów roku na bnkiecie/tach na podwójnych Dniach Ateizmu 2016.

PS. Jakby mało było zamieszania, to dodam tylko, że osoba będąca w zarządzie Fundacji jest prezesem Stowarzyszenia KA.

Aż się ciśnie na usta: boże, miej nas ateistów w swojej opiece 🙂

PS. Które Dni Ateizmu wybrać? Napiszę innym razem.