summer-1174997_1280

Moim królem Jezus

summer-1174997_128019. listopada doszło w Polsce do…

dziesięć minut szukam odpowiedniego słowa i nie potrafię go znaleźć. Z pewnością mamy do czynienia ze zmianą ustroju z demokracji na monarchię. Tyle że z audiencją u monarchy mogą być problemy. Możliwa (choć niepewna) jest jedynie po śmierci i to nie dla wszystkich. Otóż na tronie polskim zasiadł sam Jezus Chrystus – syn Żydówki Marii poczęty przez in-vitro. Dawcą spermy był rzekomo żydowski bóg. Na dokładkę to nie są jaja, choć pewnie trudno w to uwierzyć.

Nieśmiertelny Królu Wieków, Panie Jezu Chryste, nasz Boże i Zbawicielu! W Roku Jubileuszowym 1050-lecia Chrztu Polski, w roku Nadzwyczajnego Jubileuszu Miłosierdzia, oto my, Polacy, stajemy przed Tobą wraz ze swymi władzami duchownymi i świeckimi, by uznać Twoje Panowanie, poddać się Twemu Prawu, zawierzyć i poświęcić Tobie naszą Ojczyznę i cały Naród. Wyznajemy wobec nieba i ziemi, że Twego królowania nam potrzeba. Wyznajemy, że Ty jeden masz do nas święte i nigdy niewygasłe prawa. Dlatego z pokorą chyląc swe czoła przed Tobą, Królem Wszechświata, uznajemy Twe Panowanie nad Polską i całym naszym Narodem, żyjącym w Ojczyźnie i w świecie”

No żesz kurwa mać! Już rozumiem, jak czuli się Polanie kiedy Mieszko przyjął chrzest. Ja, Polka z dziada pradziada nie staję przed Jezusem Chrystusem, bo jest to dla mnie postać fikcyjna i mam ją gdzieś – jak Kajka i Kokosza, czy Romka i Atomka, że o Tytusie nie wspomnę. Chociaż ich akurat lubię. Zbyt duże mam mniemanie o sobie, jako o człowieku, żeby uznawać czyjekolwiek panowanie nad sobą. A co do prawa, o którym Jezus sporo gaworzył według Biblii, to ci, co o nim gadają, muszą uważać, żeby im się rykoszetem nie odbiło i w dupach tłustych nie utknęło, z tej prostej przyczyny, że nijak się do niego nie stosują.

I nie życzę sobie, żeby mnie ktoś komuś poświęcał, a już na pewno nie sfiksowanemu, niezrównoważonemu psychicznie wichrzycielowi, jakim była w swoich czasach postać Jezusa według chrześcijańskiej mitologii. Nie potrzebuję również królowania kogokolwiek i nikomu nie daję prawa do samej siebie. A już na pewno nie schylę czoła przed kimkolwiek, no chyba, że zbierając kupę psa, lub podnosząc coś, co mi akurat na ziemię upadnie. A jak się to królowi nie podoba, to niech się do mnie osobiście pofatyguje. Czekam z niecierpliwością.

Przepraszamy Cię za narodowe grzechy społeczne, za wszelkie wady, nałogi i zniewolenia. Wyrzekamy się złego ducha i jego wszystkich spraw. Pokornie poddajemy się Twemu Panowaniu i Twemu Prawu. Zobowiązujmy się podporządkować całe nasze życie osobiste, rodzinne i narodowe według Twego prawa.

Przepraszam cię Wróżko Zębuszko za to, że w nocy wypadł mi ząb i go połknęłam. Śmieszne? Owszem, za to nie straszne, jak cytat powyżej. Mam nadzieję, że w tych przeprosinach była zawarta prośba o przebaczenie grzechów Kościoła Katolickiego – wyzysk, oszustwa, pedofilia, wykorzystywanie naiwnych, znęcanie się nad ułomnymi, morderstwa i inne takie. Przy KK moje życie jest nieskazitelne. I nikomu się nie poddaję a już na pewno przestałam być pokorna, bo pokorni dostają w dupę. A moje życie to moja sprawa i nikomu nic do tego. Ani bogu, ani jego synowi ani wszystkim świętym razem wziętym.

Spraw, aby naszą Ojczyznę i świat cały objęło Twe Królestwo: królestwo prawdy i życia, królestwo świętości i łaski, królestwo sprawiedliwości, miłości i pokoju.

Jebłam! Kościół zbudowany na kłamstwie, fałszerstwach i kupczeniu prosi o to, aby objęło m.in. również jego królestwo prawdy. Zero instynktu samozachowawczego! Sprawiedliwość? Jak u Pawlaków – z granatem w kieszeni. Miłość i pokój? Może chodzi o miłość proboszcza do ministranta i jego pokój zamiast celi.

Jezus Chrystus niczego nam nie zabiera, a wszystko daje. Jego panowanie nikomu nie zagraża, bo wyraża się przez miłość, która została ukrzyżowana – powiedział kard. Dziwisz.

Dziwisz to kumpel naszego zmarłego już papieża, który chociaż chorował na Parkinsona, to największym jego problemem była głuchota i ślepota. Udawał, że nie widzi i nie słyszy tego, co się tak naprawdę dzieje wokół niego do tego stopnia, że wywyższał kumpli, dokonujących zbrodni na dzieciach a poniżał tych zranionych przez funkcjonariuszy KK. Dziwisz to ten, który nie usłuchał woli naszego papieża i handluje jego prywatnymi zapiskami oraz innymi relikwiami. Bydle, nie człowiek, który udaje, że nie wie, że to nie miłość została ukrzyżowana, tylko psychopata tatuś wymyślił taki los swojemu synalkowi, sam skazał go na rzeź i nie kiwnął palcem podczas jego kaźni – tak głosi katolicka mitologia zawarta w piśmie zwanym świętym.

Potrzeba też wyrazistego poszanowania Bożego Prawa, aby stanowione prawo ludzkie nie było ponad nim i nie dochodziło do łamania sumienia człowieka, lekceważenia tego, co etyczne i moralnie dobre – bp. Czaja.

Jedno, jakże niebezpieczne zdanie. Prawo wymyślone tysiące lat temu przypisywane jakiemuś Nadludkowi ponad prawem wypracowanym przez cywilizację. Sumienie zasłonięte poglądami rodem z filmów fantasy ponad realiami, nauką, wiedzą. Czas przywrócić indeks ksiąg zakazanych i rozpalić stosy, żeby bóg poczuł swój ulubiony zapach – swąd palonego mięsa.

***

Jedno jest pewne. Zakładając, że Jezus to postać historyczna, gdyby dowiedział się, co się wydarzy przez tą jego śmierć na krzyżu, o którą tak bardzo się starał, to wcześniej powiesiłby się na pierwszej suchej gałęzi, jaką napotkałby po drodze. Gdyby miał możliwość zabrania głosu, nigdy nie zgodziłby się na bycie Królem Polski. Najzwyczajniej brzydziłby się polskiego kleru i polskiej wiary w księży. Choć był niespełna rozumu i nieprzewidywalny, to z pewnością nie o takich wiernych mu chodziło. A skąd to wiem? A z Biblii rzecz jasna. Wszystko to, co piętnował, wszystko to, co wzbudzało w nim wstręt i obrzydzenie, to co go mierziło, to co uważał za najgorsze wspiera się jego osobą, zasłania się jego imieniem i wyniosło go na tron, o który nigdy nie zabiegł. Szatan ze szczęścia zaciera kopyta.

A swoją drogą ciekawe, jak narodowcy znoszą to, że ich Panem jest Żyd. No tak, skąd oni mogą to wiedzieć?

Źródło 

 

flying-spaghetti-monster-25822_1280

Kościół Latającego Potwora Spaghetti – cz. 2

Kościół Latającego Potwora Spaghetti cz. 1 TUTAJ

flying-spaghetti-monster-25822_1280Kościół Latającego Potwora Spaghetti dla władz jest zbyt śmieszny, żeby uznać go za związek wyznaniowy, któremu przysługiwałyby prawa identyczne z tymi, jakie posiada na przykład KK, który według władz nie jest ani zbyt śmieszny, ani zbyt straszny. Wynika z tego, że durszlak na głowie to żart, a facet w kiecce krzyczący z ambony o zagrożeniu ideologią gender jest jak najbardziej poważny.

Od 2012 r. Pastafarianie starają się o rejestrację KLPS, niestety wciąż bezskutecznie. Zainteresowanych odsyłam na stronę Kościoła, gdzie można zapoznać się ze wszystkimi pismami w tej sprawie –  ww.klps.pl

Mnie najbardziej zainteresowała ekspertyza biegłych, na którą powołał się sąd, w kwestii „Czy w świetle przedstawionych dokumentów można uznać Kościół Latającego Potwora Spaghetti za wspólnotę religijną, o której mowa w art. 2 ust. 1 ustawy z dnia 17 maja 1989 r. o gwarancjach wolności sumienia i wyznania (Dz. U z 2005 r. Nr 231., poz. 1965, z późn. zm.).”

Tak brzmi art. 2 ust. 1 w/w ustawy:

Korzystając z wolności sumienia i wyznania obywatele mogą w szczególności:
1) tworzyć wspólnoty religijne, zwane dalej „kościołami i innymi związkami wyznaniowymi”, zakładane w celu wyznawania i szerzenia wiary religijnej, posiadające własny ustrój, doktrynę i obrzędy kultowe,

I tak zupełnie przy okazji art. 1 w całości, może komuś się przyda, chociaż kto dziś w naszym kraju przestrzega prawa?

Art. 1.
1. Rzeczpospolita Polska zapewnia każdemu obywatelowi wolność sumienia i wyznania.
2. Wolność sumienia i wyznania obejmuje swobodę wyboru religii lub przekonań oraz wyrażania ich indywidualnie i zbiorowo, prywatnie i publicznie.
3. Obywatele wierzący wszystkich wyznań oraz niewierzący mają równe prawa w życiu państwowym, politycznym, gospodarczym, społecznym i kulturalnym.

Brzmi fajnie, dopóki przepisów prawa nie zweryfikujemy z rzeczywistością, czyli dopóki nie upominamy się o swoje lub dopóki banda nawiedzonych fanatyków uzbrojonych w różańce, nie dopuści do wystawienia jakiejś sztuki, o której nie ma zielonego pojęcia. Z tym naszym prawem jest tak, jak z naszą demokracją. Polska jest państwem prawa, bo ma spisane prawo i każdy się może z nim zapoznać. Jest również demokratyczna, bo można manifestować. Do tego nie jest państwem wyznaniowym, bo nie ma takiego zapisu w Konstytucji. A Konstytucja nie obowiązuje naszych władz, bo jest niedoskonała. Nie wiem, czy wiecie, ale ona (ta Konstytucja) ma zapis, z którego wynika, że nawet niewierzący są Polakami. Zgroza!

Wróćmy do tematu. Panowie biegli wzięli się do sprawy mówiąc kolokwialnie, od dupy strony. Wypowiedzieli się na temat naszego rodzimego KLPS na podstawie literatury, do tego głównie zagranicznej, opisującej Church of the Flying Spaghetti Monster. Tymczasem, jak twierdzą Pastafarianie, oba wyznania łączy wiara w objawienie proroka Bobiego Hendersona, za to posiadają oni własną egzegezę doktrynalną, księgę Luźny Kanon i objawienia wiernych. To tak, jakby wydawać opinię na temat jednego wyznania chrześcijańskiego, robiąc analizę zupełnie innego. Dla przykładu podam, że biegli na przykład wydają opinię o Kościele Adwentystów Dnia Siódmego, badając Kościół Adwentystów Siódmego Dnia Stworzenia. Jak słowo daję, istnieją takie wyznania 🙂

Na początku swojego wywodu biegli ustalają definicję religii:

Religia to stosunek człowieka do rozmaicie pojmowanej świętości (sacrum), wywołującej u człowieka stany fascynacji (fascinans) i przerażenia (tremendum), a przejawiającej się w obszarze doktrynalnym (wiara), kultowym (czynności) i organizacyjnym (społecznym). Istotną rolę odgrywać też musi tradycja religijna, która przechowywana jest w społeczności i stanowi wzorzec (paradygmat) i podstawę dla rozwijania religijności indywidualnej.

Nie poznałam zbyt dobrze religii wyznawców Jego Makaronowatości, uczynię to z pewnością pisząc kolejną część na temat KLPS, mniemam jednak na chwilę obecną, że jeśli chodzi o powyższą definicję, Kościół ów ma problem z „przerażeniem”. Owo „przerażenie” do perfekcji natomiast opracował KK. Czytając Biblię, która nie wiedzieć czemu, nie jest opatrzona ostrzeżeniem „dla ludzi powyżej 18 lat, i do tego tylko o mocnych nerwach”, można nabawić się nerwicy lękowej i bezsenności oraz przekonania, że „50 twarzy Greya” to przy słowie bożym lektura dla przedszkolaków.

Ze strony biegłych pojawia się zarzut:

Kościół ten zaliczany jest do grupy „religii humorystycznych”, czy też „religii żartu”, określanych w literaturze anglojęzycznej wspólnym mianem joke religions.

Nie mogła Jego Makaronowatość jakiś czas temu wydusić całej ludzkości swoimi mackami, lub zatopić w sosie pomidorowym, ot tak, dla kaprysu? Byłoby może wówczas mniej zabawnie? Przy okazji – do jakiej grupy w takim razie można zaliczyć Kościół Katolicki? Horror science fiction?

Dalej rozwodzą się biegli nad opiniami ludzi zajmującymi się podobnymi ruchami religijnymi. I tak jedni uważają, że posiadają one pewne cechy religii, jednak jednocześnie są parodiami  już istniejących. Parodiami! Wyznań chrześcijańskich, których jest od groma, nikt nie traktuje, jako prób parodiowania jednych przez drugich. Poza tym każdy rozumny człowiek wie, że chrześcijaństwo nie ma w sobie nic oryginalnego.

Inni dodają, że ruchy pokroju KLPS są… UWAGA! UWAGA! ZMYŚLONE!!! Heloł! Czyli wszystkie te powszechnie znane są prawdziwe??? Ktoś gdzieś udowodnił prawdziwość religii a ja wciąż pozostaję ateistką? Cóż za ignorancja z mojej strony!

Zmyślone są te ruchy pokroju KLPS, bo rzekomo:

„w poszukiwaniu legitymizacji nie odwołują się do objawienia otrzymanego od jakiejś istoty nadprzyrodzonej”.

Czyli, że mało nadprzyrodzona jest kupa długaśnego makaronu z oczami, która według wyznawców stworzyła świat i posiada wszelkie boskie przymioty? (Za „kupę” bardzo z góry przepraszam Jego Makaronowatość i Jego wyznawców).

Biegli wnioskują, powołując się na obcych znawców, że KLPS to protest przeciwko mieszaniu religii z nauką:

Inicjator tej wspólnoty, Bobby Henderson, w swoim liście skierowanym do rady edukacji stanu Kansas z 2005 r. postanowił zaprotestować przeciwko wprowadzeniu do nauczania na lekcjach biologii teorii Inteligentnego Projektu, nawiązującego do religijnej koncepcji aktu stwórczego”, na równi z teorią ewolucji, a więc przeciwko nadawaniu nieweryfikowalnym przez naukę przekonaniom religijnym statusu naukowego. Dlatego stworzył postać — równie nieweryfikowalnego co Inteligentny Projekt — Latającego Potwora Spaghetti. Przejaskrawienie i humor miały tutaj służyć jako narzędzie protestu, a uporczywe obstawanie przy wierze w to osobliwe bóstwo było raczej obliczone na przekonanie przeciwnika poprzez postawienie go po drugiej stronie tego konfliktu. Jak słusznie zauważa C.M. Cussack, jest rzeczą oczywistą, że sam Henderson nie chciał, aby Latający Potwór Spaghetti był traktowany poważnie, miał to być tylko specyficzny rodzaj protestu. Jak sam wyznał, jego zamiarem nie było także tworzenie religii , niemniej jednak taka religijna wspólnota utworzyła się samorzutnie za sprawą osób popierających zarówno przesłanie jak i formę tego protestu, a więc sprzeciw wobec absurdów religii poprzez tworzenie absurdalnej religii.

Dobre to ostatnie zdanie spłodzone przez biegłych. Przynajmniej przyznają, że te PRAWDZIWE religie zawierają w sobie absurdy. Dlaczego jednak nazywają KLPS religią absurdalną? Chodzi o postać Boga? Żydowski bóg, w którego wierzą zarówno chrześcijanie jak i muzułmanie, raz był człowiekiem, raz krzewem gorejącym, raz słupem ognia lub dymu. Gdyby zechciał, mógłby być nawet makaronem. Dalej biegli piszą jeszcze zabawniej:

Tym co wyróżnia Kościół Latającego Potwora Spaghetti na tle innych religii jest jego funkcja. Klasycznie rozumiane religie dają bowiem bardzo często odpowiedzi na fundamentalne pytania natury egzystencjalnej, a także nadzieję zbawienia, które przez wyznawców przyjmowane są jako prawdziwe poprzez wiarę. Tymczasem — jak podkreślają badacze — wyznawcy Latającego Potwora Spaghetti to ateiści, którzy nie kryją się ze swoim ateizmem, i w przeciwieństwie do innych wyznawców „wymyślonych religii” nie traktują swojej poważnie, zaś ich doktryna religijna, oparta na „świętych księgach” parodiujących Biblię, jest tylko specyficzną formą protestu przeciwko negatywnym, ich zdaniem, elementom tradycyjnych religii, przede wszystkim zaś fundamentalistycznego chrześcijaństwa.

Zamurowało mnie to stwierdzenie. ATEIŚCI! Uważam się za ateistkę, ponieważ nie wierzę w żadnych bogów, boginie i tym podobne bzdety. Tymczasem wyznawcy Latającego Potwora Spaghetti są ateistami według biegłych, bo… wierzą w Latającego Potwora Spaghetti! Czas na nową definicję ateizmu!

Ciekawe na jakiej podstawie biegli doszli do wniosku, że wyznawcy KLPS nie traktują swojej religii poważnie? Bo kiedy ja mam do czynienia z katoliczką, która usunęła ciążę, zdradza męża, kradnie i kłamie, słusznie dochodzę do wniosku, że nie traktuje swojej religii poważnie. Kiedy dowiaduję się o księdzu, który molestuje dziecko, oraz o jego przełożonym, który go ukrywa, uważam, że nie traktują swojej religii poważnie. Kiedy słyszę o papieżu, który gloryfikuje swoich kumpli w kieckach, złodziejów i pedofilów, uważam, że nie traktuje on swojej religii poważnie. Ale skąd wniosek, że Pastafarianie nie traktują swojej religii poważnie?

I do tego święte księgi KLPS rzekomo parodiują Biblię. Jeszcze się z nimi nie zapoznałam, sama podjęłam się zadania sparodiowania Biblii i wiem, jakie to trudne parodiować parodię. W następnej części z pewnością przyjrzę się świętym księgom KLPS i wydam własną opinię.

Kolejnym zarzutem biegłych przemawiającym za tym, że to NIEPRAWDZIWA religia jest to, że osiem „Naprawdę wolałbym, żebyś nie” zbytnio przypominają dekalog. Widocznie biegli nie zadali sobie trudu, aby sprawdzić i dowiedzieć się, że dekalog również jest zerżnięty. Co więcej, sama stosuję się do części dekalogu: „nie zabijam, nie kradnę, nie cudzołożę, nie daję fałszywego świadectwa, nie pożądam domu bliźniego mego ani jego żony nawet, że o sługach, osłach i wołach nie wspomnę. Zaraz się okaże, że nie biorę swojego ateizmu na poważnie! 🙂

„Podobnie wygląda sytuacja z obrzędami” – martwią się biegli. Spożywanie makaronu parodiuje według nich wcinanie ciała Chrystusa podczas przyjmowania komunii. No nie wiem. Spaghetti można się przynajmniej najeść do syta. I pewnie lepiej smakuje.

Konkluzja biegłych rozkłada na łopatki. Jak nie chcecie zaliczyć gleby, proponuję usiąść na krześle, przycisnąć plecy do oparcia i zaprzeć się mocno nogami lub podsunąć się najbliżej, jak się da do stołu. Lepiej walnąć głową w blat, niż w podłogę. Nie polecam czytać dalej w autobusie na stojąco! (Żeby mnie potem nikt po sądach nie ciągał). Jesteście bezpieczni? To czytajcie:

Przede wszystkim jednak, musi się pojawić refleksja natury zasadniczej: czy jest możliwe, aby jakaś grupa ludzi w miarę rozsądnych i w miarę wykształconych w sposób poważny traktowała tezę, iż w rzeczywistości istnieje Latający Potwór Spaghetti, który stworzył wszechświat, jest wszechmogący i wszechwiedzący. Czyli kwestią decydującą nie jest to, że ruch ten posiada własną doktrynę, formy kultu i organizacji, lecz — jak prezentują się owe zasady doktrynalne (czy można je traktować poważnie, czy też nie).

Nie wiem, jak Wy, ale ja leżę razem z krzesłem. Ciężko pisze się w tej pozycji. Myśleć również ciężko. Jak ja mam to skomentować? Czy jest możliwe, że ludzie w miarę rozsądni i w miarę wykształceni wierzą w boga, który stworzył w kilka dni cały świat, włącznie z ludźmi, potem wszystkich wymordował (prócz rodziny pijaka Noego), potem stwierdził, że się pomylił, potem mordował ile wlezie tylko w ciut mniejszym zakresie, sam nazywa siebie bogiem zazdrosnym i mściwym, grozi, straszy, przeraża, gani, nietoperza nazywa ptakiem, wstrzymuje słońce, bo nie wie, że to ziemia się kręci, do tego przedstawiany jest jako wszechobecny, wszechwiedzący i wszechmogący a Adama i Ewy we własnym raju znaleźć nie potrafi, do tego podobno kocha tak, że strach. No w to ostatnie, to akurat nie trudno uwierzyć. Tak ukochał swojego syna jedynego, że go na rzeź niewyobrażalną wydał, żeby odkupił grzechy ludzi, które mógł zgładzić jednym pierdnięciem. Więc czy to możliwe, żeby ludzie „w miarę rozsądni i w miarę wykształceni” w coś takiego wierzyli???

Biegłą nie jestem ale patrząc na to, że jeden z biegłych przed nazwiskiem ma skróty prof. dr hab. a drugi „tylko” dr doszłam do wniosku, że sporo czasu zaoszczędziłam w życiu na wykształceniu.