Etyka

Etyka w szkole

Autor: Ratus

W kilku artykułach na portalu pojawiły się odniesienia do etyki jako przedmiotu szkolnego.

Istnieje grono osób, które uważają, że lekcje etyki w szkole, to odtrutka na indoktrynację religijną, a uzyskanie zgody Episkopatu na takie „wyjście” z wymuszonej konkordatem sytuacji to zwycięstwo racjonalizmu.

Przechwytywanie

Jeśli to jest zwycięstwo, to takie, jak zwycięstwo w konkursie na jedzenie mułu.

  • Zamyka drogę do usunięcia religii jako przedmiotu (Macie swoją etykę? Macie. To wara wam od katechezy)

  • Jeśli etyka zostanie uznana za przedmiot maturalny (Filozofia była takim przedmiotem), w sposób  bezapelacyjny religia uzyska ten sam status.

  • Religii „uczy się” od przedszkola, do matury. Czy ktoś sobie wyobraża lekcje etyki w takim wymiarze?

  • Etyka jako przedmiot szkolny – to niedoróbka. Brak nauczycieli, brak podręczników, brak popularnych opracowań pozaszkolnych, brak uczniów.

Najważniejsze jednak, to szkoda wyrządzona etyce poprzez uczynienie jej antagonem religii, nadaniem jej etykiety antychrysta. Etyka, jak wiadomo od zawsze, jest częścią filozofii, razem z logiką, ontologią i epistemologią tworzą podstawę na której rozwinęła się współczesna nauka i kultura. Jakim cudem wydzielono etykę (na poziomie szkolno-gimnazjalno-licealnym) z gmachu filozofii, by uczynić z niej ersatz religii – nie mogę pojąć.

Jedynym – moim zdaniem – wyjściem z tego kąta, w który „dobrzechcący“ zapędzili etykę, jest zaniechanie podtrzymywania głowy nieboszczyka, jakim jest etyka szkolna, i wysłanie obojga konkurentów tam, gdzie ich miejsce:

  • etyki – na wydziały filozoficzne szkół wyższych;

  • religii – do sal katechetycznych przy kościołach.

Wprowadzenie   propedeutyki filozofii w gimnazjach i liceach – to temat godny osobnej dyskusji.

  • Izabela

    Nie napiszę w komentarzu nic, bo będzie polemika. Chętnie odniosę się do twojego tekstu na moim blogu. Aha, cieszę się, że u nas piszesz 🙂

    • ratus

      Nie mam nic naprzeciw polemice! Ale, jeśli wolisz na swoim blogu, też piknie. Rozumiem, że mogę się czuć zaproszony?

  • Głupi Jaś

    Moje dzieci nie chodzą ani na etykę ani na religię.
    Rozumiem, że religia, na którą uczęszcza lwia część dzieci może i powinna być w gmachu szkoły, zwłaszcza jeżeli budynek szkoły i budynek kościoła oddziela jedna lub kilka ruchliwych ulic. Rozumiem, że trudno tak zorganizować lekcje, aby wszystkie klasy miały religię na pierwszej lub na ostatniej lekcji. Dlaczego jednak w szkole gdzie jest cztery klasy pierwsze od ‚a’ do ‚d’, to w każdej z tych klas jest po kilkoro dzieci nie chodzących na religię? Dlaczego dzieci nie chodzące na religię nie mogą być w jednej klasie? Zorganizowanie, jednej klasie na cztery, planu zajęć tak, aby religia odbywała się na pierwszej lub ostatniej lekcji lub aby klasa wcale nie miała lekcji religii, jest znacznie prostsze niż zorganizowanie planu tak, aby w każdej klasie religia odbywała się na pierwszej lub ostatniej lekcji. Jedyna rozsądna odpowiedź, jaka przychodzi do głowy, na ostatnie pytanie, jest taka, że chodzi o to, by możliwie wiele dzieci osób wierzących miało właściwy wzorzec do naśladowania i aby w przyszłości te dzieci jednak zostały ateistami. Skoro KK tak bardzo stara się szerzyć ateizm, przez co moje dzieci muszą mieć okienka w czasie lekcji religii, to rozumiem, że okienka te jakoś tym moim dzieciom należałoby wypełnić. Obecnie moje latorośla zajmują się w tym czasie odrabianiem lekcji, na ogół w czytelni biblioteki szkolnej, a jak pani bibliotekarka się rozchorowała, to na ostatniej ławce w czasie lekcji religii, więc generalnie nie narzekam, choć mogłoby być lepiej.
    Propozycja, by dzieci nie chodzące na religię zamiast tego obowiązkowo chodziły na etykę jest nieporozumieniem. Jeżeli bowiem chodzącym i nie chodzącym na religię ilośc przedmiotów ma się zgadzać, to czemu tym przedmiotem zamiast religii ma być etyka? Dlaczego, to nie może być, nauka haftowania, gry na banjo lub języka suahili – w czym etyka jest lepsza zamienników, które wskazałem? W moim odczuciu chodzi o wprowadzenie tylnymi drzwiami katechezy KK dla osób nie chodzących na religię. Czego najlepszym dowodem jest to, że choć dzieci wiernych KK nie chodzą na etykę, to nie ma przeszkód, aby katolik został nauczycielem etyki. Ostatnią kroplą goryczy jest fasadowość hasła – ‚zamiast religii’. Jeżeli ‚zamiast religii’, to lekcje poiwnny odbywać się w czasie religii, tak, aby dzieci nie miały okienek. Niestety w czasie moich ponad 10-letnich zmagań z polskim systemem oświaty w charakterze rodzica jeszcze ani razu nie zdarzyło się by lekcje etyki odbywały się w czasie lekcji religii, albo aby pozostałe dzieci miały w tym czasie okienko (tak byłoby przecież sprawiedliwie) – zawsze to było albo przed lekcjami np. od 7.10 albo po ósmej lub dziewiątej lekcji np. od 15.20 lub 16.10. Nie zamierzam karać swoich pociech za to, że nie wysłałem ich na religię, każąc im kilka razy w tygodniu wstawać godzinę przed rówieśnikami lub zostawać w szkole parę godzin po lekcjach.

  • Kurna a gdzie nam się zapodział autor? Autor @disqus_qoCdpvTXNT:disqus

  • Alvert Jann

    Także uważam, że celem powinno być usunięcie religii ze szkół. Co do wprowadzenia w szkołach w rozsądnym wymiarze propedeutyki filozofii, to obawiam się, że program mógłby być zdominowany przez historię filozofii. Zdecydowanie powinna być to propedeutyka filozofii współczesnej ze szczególnym akcentem na filozoficzne zagadnienia nauki i metodologii nauki.

  • dama z gaśniczką

    To jest bardzo trzeźwy artykuł. Świetne lapidarne ujęcie.