Ćwiczenia z ateizmu

married mini-23778_960_720

Czytanie Pisma Świętego

married-23778_960_720Oto co Bóg przekazał ludowi swojemu za pośrednictwem Mojżesza: Jeśli się bić będą mężczyźni, mężczyzna i jego brat, i zbliży się żona jednego z nich i – chcąc wyrwać męża z rąk bijącego – wyciągnie rękę i chwyci go za części wstydliwe, odetniesz jej rękę, nie będzie twe oko miało litości” (Pwt 25,11-12).

Co to za Bóg, który wymyśla tak dziwaczne i okrutne prawa? Czy komuś mądremu i sprawiedliwemu mogło przyjść do głowy tak niemądre i niesprawiedliwe prawo? A może to tylko przenośnia i wcale nie idzie o obcinanie żonie ręki, bo ratując męża przed napastnikiem chwyciła go za części wstydliwe?

Za dużo tych przenośni, teolodzy dowolnie sugerują, co jest a co nie jest przenośnią.

Ponadto z przenośniami trzeba uważać, bo same z siebie mogą być jak walenie obuchem w łeb. Słyszałem, że potop, za pomocą którego Bóg miał wytępić wszystkich ludzi i zwierzęta (z wyjątkiem nielicznych osobników uratowanych w arce) to tylko przenośnia. Czego przenośnia? Bożej miłości, sprawiedliwości, czy okrucieństwa? To jakaś głupota, a nie przenośnia. Jeżeli autorzy Biblii chcieli postraszyć grzeszników i wymyślili taką przenośnię, to dali złe świadectwo o sobie. Jeżeli uznamy, że Bóg ich do tego natchnął, to źle świadczy o Bogu.

Absurdów zawartych w Piśmie Świętym nie da się usprawiedliwić żadnymi pokrętnymi wyjaśnieniami.

Niedorzeczność powyższego prawa kontrastuje z tym, co o Piśmie Świętym mówi Katechizm: „Prawdy przez Boga objawione, które są zawarte i wyrażone w Piśmie świętym, spisane zostały pod natchnieniem Ducha Świętego. Święta Matka Kościół uważa, na podstawie wiary apostolskiej, księgi tak Starego, jak Nowego Testamentu w całości, ze wszystkimi ich częściami za święte i kanoniczne, dlatego że, spisane pod natchnieniem Ducha Świętego, Boga mają za Autora i jako takie zostały Kościołowi przekazane” (KKK 105).

Co wobec tego? Trzeba uczciwie powiedzieć, że Pismo Święte nie zawiera żadnego bożego objawienia. Zostało spisane ok. 2-3 tys. lat temu na użytek starożytnych Izraelitów i ówczesnych wyznawców Jezusa Chrystusa. Zawiera pewne fakty historyczne i geograficzne, ale przede wszystkim mamy tam masę zmyśleń, religijną mitologię i nonsensy. – Alvert Jann

Alvert Jann: Blog „Ćwiczenia z ateizmu” – http://polskiateista.pl/aktualnosci/blogi/cwiczenia-z-ateizmu/

O Biblii piszę w: „Pismo Święte jakiego nie znacie” – http://polskiateista.pl/cwiceniezateizmu/pismo-swiete-jakiego-nie-znacie/

Na blogu znajduje się w tej chwili 39 artykułów, m.in.:

Złe skutki lekcji religii”- http://polskiateista.pl/cwiceniezateizmu/zle-skutki-lekcji-religii/  

Podręczniki do religii. Kim jest Bóg?” – http://polskiateista.pl/cwiceniezateizmu/podreczniki-religii-bog/  

Podręczniki do religii. Ewolucja według Kościoła” – http://polskiateista.pl/cwiceniezateizmu/podreczniki-religii-ewolucja-wedlug-kosciola/  

Podręczniki do religii. Co wyjaśnia teologia?” – http://polskiateista.pl/cwiceniezateizmu/podreczniki-religii-wyjasnia-teologia/

smiley-mini1171432_960_720

Złe skutki lekcji religii

smiley-1171432_960_720Rodzice często sądzą, że na lekcjach religii dzieci uczą się czegoś dobrego i pożytecznego, uczciwości, zasad moralnych. Mówi się też, że dobrze, by dziecko poznało religię. Rzecz w tym, że na lekcjach religii uczniowie nie otrzymują żadnej wartościowej wiedzy religijnej. Katecheci nauczają biblijnych mitów i religijnych dogmatów, absurdów jak ten, że cierpienia i śmiertelność ludzi to skutek grzechu pierworodnego. Starożytne mity sprzed 2-3 tys. lat podają jako „prawdy wiary”. Nie ma w tym nic dobrego.

Słyszy się czasami, że religia sprzyja prawidłowemu rozwojowi psychicznemu dzieci i młodzieży. To nieprawda. Religia nie jest potrzebna do właściwego rozwoju psychicznego. To, czego dzieci i młodzież uczą się na lekcjach religii, to starożytne wierzenia i mity. Nie są one potrzebne współczesnemu człowiekowi. 

Dziecko uczy się norm moralnych i wszystkiego, co potrzebne do życia, w rodzinie, szkole, otoczeniu rówieśniczym i społecznym. Nie jest do tego potrzebna religia. Nie są do tego potrzebne żadne religijne mity o Bogu, aniołach, szatanach, grzechu pierworodnym, objawieniu, duszy nieśmiertelnej, życiu wiecznym, zbawieniu, potępieniu i Jezusie Chrystusie, który umarł na krzyżu, zmartwychwstał i przed końcem świata będzie sądzić żywych i umarłych. 

Wiedza o Biblii i wierzeniach chrześcijańskich jest potrzebna jedynie jako część ogólnego wykształcenia, podobnie jak wiedza o Iliadzie i mitologii greckiej. Nie jest potrzebna jako przedmiot wiary.

W kościelnych programach nauczania religii mówi się prost, że celem jest katecheza, nauczanie wierzeń katolickich i wychowanie katolików posłusznych władzom kościelnym. Czytając programy i podręczniki widać wyraźnie, że jest to cel jedyny.

Na końcu zamieszczam dwie katechezy, z pięciu przewidzianych na styczeń, z podręcznika religii dla uczniów I klasy liceum i technikum pt. „Drogi świadków Chrystusa w Kościele” (Wydawnictwo WAM – Księża Jezuici, Kraków 2012, płyta CD; do płyty dołączony jest notes ucznia zawierający z reguły skróconą wersję tekstu z płyty).

* * *

Nauczanie religii wywiera pod wieloma względami negatywny wpływ na osobowość dzieci i młodzieży, z czego na ogół nie zdajemy sobie sprawy. Powiem o kilku sprawach.

devil-32429_960_720Poczucie lęku

Mówi się, że religia daje wsparcie psychiczne, ale to półprawda. Religia rodzi też poczucie lęku przed Bogiem i – nie śmiejmy się – szatanem, piekłem i nadprzyrodzonym światem duchów. W przypadku bardziej wrażliwych dzieci może być ono bardzo silne i utrzymywać się w dorosłym życiu.

Wzbudzenie lęku przed Bogiem i potępieniem jest jednym z podstawowych celów religii. Ma to miejsce także współcześnie w kościelnym nauczaniu i w treści podręczników. Aby ten lęk nie prowadził do zaburzeń psychicznych, człowiek musi – brzmi to paradoksalnie – nauczyć się ignorować religię. Inaczej, zważywszy na grożące mu kary, nie potrafiłby normalnie żyć. Na ogół osoby religijne, także dzieci, potrafią osłabić w sobie ten lęk do znośnego poziomu, ale doznają trwale mniej lub bardziej widocznych zaburzeń.

Co wobec tego?

Dla właściwego rozwoju psychicznego najlepiej ignorować religię całkowicie.

Irracjonalne skłonności

Nauczanie religii buduje w dzieciach i młodzieży irracjonalne skłonności, np. skłonność do wiary w fantastyczne wyjaśnienia, cuda, duchy, nadprzyrodzone zdarzenia. Skłonność ta ujawnia się z różnym nasileniem, u jednych silniej, u innych słabiej.

W łagodniejszej formie prowadzi do osłabienia trzeźwego spojrzenia na rzeczywistość. Dziecko, a później dorosły człowiek, może na przykład wierzyć, że rzeczywiście gdzieś na szybie czy drzewie objawiła się Matka Boska. Religijni oszuści w Medjugorie mają tłumy ciekawskich i wierzących.

bashobora_34Inny przykład to wiara w uzdrowicieli i cudowne uzdrowienia. Irracjonalne skłonności, kształtowane od wczesnego dzieciństwa, napędzają klientów uzdrowicielom i cudotwórcom, jak chociażby katolicki ksiądz Bashobora z Afryki, gromadzący tłumy na Stadionie Narodowym w Warszawie i na rekolekcjach regularnie prowadzonych w Polsce. Bashobora twierdzi, że uzdrawia, oraz że wskrzesił kilkunastu zmarłych. Nauczanie religii sprzyja, by traktować to poważnie, nie dostrzegać niedorzeczności i oszustwa, jakiego dopuszcza się nie tylko cudotwórca, ale także biskupi firmujący te przedsięwzięcia.

Irracjonalizm w polityce

Skłonność do odlotowych wierzeń religijnych przenosi się także na inne dziedziny życia, np. na politykę.

Wierzy się politykom żerującym na religii, wykorzystującym religijność wyborców dla własnych celów. Wierzy się w różne fantastyczne koncepcje, np. w spiski, chociaż nie ma po temu racjonalnych podstaw. Przykładem jest wiara w spisek smoleński.

Nauczanie religii jest jedną z przyczyn zadziwiającej łatwości, z jaką tak wielu ludzi wierzy w teorie spiskowe. Bezkrytyczna wiara w pozbawione podstaw wyjaśnienia jest główną cechą religii i rozszerza się na inne dziedziny.

szatan w nosieOpętanie przez szatana

Dobrym przykładem silnego irracjonalizmu są przypadki chorych psychicznie, którzy są przekonani, że opętał ich szatan. Po lekcjach religii, na których sporo mówi się o szatanie, wielu ludzi skłonnych jest traktować coś takiego poważnie, a nie jako niedorzeczność.

Kościół kultywuje starożytną wiarę w możliwość opętania człowieka przez szatana i w egzorcyzmy, tj. wypędzanie szatana (szatan ma dosłownie wstępować w ciało człowieka i kapłan-egzorcysta ma go stamtąd usunąć). Mówią o tym obowiązujące dziś oficjalne dokumenty kościelne, a biskupi powołują egzorcystów – w Polsce jest ich blisko 200. Opętania i egzorcyzmy potwierdzał słowem i czynem Jan Paweł II, co zasługuje na wyśmianie.

Rzekome opętania przez szatana są przez psychiatrię diagnozowane jako poważne zaburzenie psychiczne o charakterze urojeń właściwych paranoi i schizofrenii. Zdarzają się jednakowoż psycholodzy i lekarze, którzy sami wierzą w szatana lub są związani z Kościołem wspólnym interesem. Ci potrafią wszystko, nawet zdiagnozować obecność szatana w ciele chorego.

Łatwo zauważyć, że nauczanie religii i sianie wiary w szatana i nadprzyrodzone zdarzenia, jest jedną z przyczyn szerzenia się tej choroby psychicznej. Kościół nie podaje, ile przypadków tzw. opętań notuje się w Polsce, ale jak słychać egzorcyści mają pełne ręce roboty (na końcu podaję link do artykułu na temat opętań).

gosc.pl 975416_100514_Odnowa_009_34Odlotowe grupy katolickie

Niektórzy młodzi ludzie trafiają do odlotowych katolickich grup religijnych, takich jak Odnowa w Duchu Świętym. Praktykuje się tam wpadanie w trans (chwilowe zaburzenie psychiczne osiągane w trakcie religijnych rytuałów i spektakli), „mówienie językami” (uczestnicy wydają nieartykułowane dźwięki i niezrozumiałe słowa, twierdząc, że są pod wpływem Ducha Świętego). Zdarzają się tzw. „upadki w Duchu Świętym”, kiedy to ktoś pada i wije się jak w konwulsjach, przypomina to atak epilepsji.

Kościół ostrzega przed sektami, a sam wspiera katolickie grupy będące sektami w ramach Kościoła. Wywierają one tak samo negatywny wpływ na osobowość jak inne destrukcyjne sekty.

Irracjonalizm wierzeń religijnych sprzyja sekciarskim, często psychopatycznym formom religijności. Przykładem może być społeczność zwolenników intronizacji Chrystusa na króla Polski, wierzących w objawienia Rozalii Celakówny.

Przemarsz-Rycerzy-Jezusa-w-intencji-intronizacji-J (1)Ubrani w czerwone peleryny z dziwacznym wizerunkiem Chrystusa Króla, organizują od czasu do czasu modły na ulicach. Ostatnio widoczni byli na głośnych uroczystościach kościelnych 19 listopada 2016 r. w krakowskich Łagiewnikach, gdzie według biskupów Polska uznała królowanie Chrystusa.

Przykładem może być też działalność ks. Piotra Natanka, suspendowanego kapłana katolickiego, który w założonym przez siebie ośrodku religijnym skupia grupy młodych ludzi i naucza w duchu odlotowego chrześcijaństwa. Jest ponadto aktywistą wspomnianego przed chwilą ruchu intronizacyjnego.

Uczniowie i ludzie młodzi są głównymi odbiorcami odlotowych internetowych portali katolickich, jak chociażby Fronda. Dziwić może, dlaczego religijne banialuki, które tam się pojawiają, są traktowane poważnie. Można to jednak zrozumieć. Po lekcjach religii żadne już cuda i dziwy nie mogą młodych ludzi zaskoczyć. Dziwactwa publikowane na odlotowych portalach nie różnią się zbytnio od tego, co zawierają podręczniki religii, a także papieskie encykliki i oficjalne dokumenty kościelne. Różnice dotyczą raczej formy, języka, a nie treści. Strony internetowe są bardziej strawne pod względem językowym i ciekawsze niż podręczniki. Nie stronią od religijnych sensacji, byle przyciągnąć uwagę. Oficjalne kościelne publikacje są w zasadzie nie do czytania przez normalnych ludzi, ale zawierają te same niedorzeczności, co wspomniane portale.

Absurdów, publikowanych na odlotowych stronach, żadne kościelne instancje nie prostują, bo musiałyby prostować same siebie.

Na szczęście umysł większości ludzi broni się przed zbyt silną akceptacją wierzeń religijnych. Moja znajoma, niepokorna teolożka Celestyna nazywa to „olewaniem” i przygotowuje pracę doktorską pt. „Olewanie jako skuteczna metoda obrony przed religią i Kościołem”. Zamierza ją przedstawić radzie wydziału teologicznego Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie. Ha ha!

„Brudna wspólnota”

Jeszcze jeden skutek nauczania religii chciałbym wskazać. Wprawdzie ostatnio coraz mniej maturzystów wybiera seminaria duchowne, ale takie nieszczęsne decyzje się zdarzają. Polska ciągle pozostaje największym chyba w Europie zagłębiem tzw. powołań kapłańskich.

Młodzi ludzie, decydując się z jakichkolwiek powodów na bycie księdzem, nie zdają sobie sprawy, że nie będą mieli normalnego ludzkiego życie. Wchodzą w kościelne tryby, które zmienią ich na wiele sposobów. Nie zdają sobie sprawy chociażby z problemów z seksualnością. O ile nie mają wybitnie obniżonego poziomu potrzeb seksualnych, będą żyć w olbrzymim stresie, prowadzącym do zaburzeń osobowościowych i konfliktów sumienia. Mogą uprawiać seks w ukryciu, łamiąc zasady obowiązujące księży. Najpewniej będą skazani na masturbowanie się, co na dokładkę Kościół uznaje za grzech (tak na marginesie, ciekawe, czy księża spowiadają się z masturbacji). Najgorzej, jeżeli ulegną przestępczej dewiacji, jaką jest seksualne wykorzystywanie dzieci.

Michalik pedofiliaKościół stanowi zamkniętą korporację, w której dewiacje i przestępstwa seksualne są tolerowane na zasadzie wzajemnego zrozumienia i porozumienia. Celibat jest dziś utrzymywany m.in. po to, by tę korupcyjną więź stwarzać i wzmacniać. Wzajemna wiedza o seksualnych przewinach sprawia, że kapłani trzymają się nawzajem w szachu: wiemy o tobie wszystko, nie podskakuj. To bardzo ważna przyczyna księżowskiego posłuszeństwa. Tylko wtedy, gdy drastycznych przypadków nie uda się ukryć, dochodzi do ujawnienia, a nawet do skazania księży na karę więzienia.

W socjologii znane jest pojęcie brudnej wspólnoty. To grupa o silnych więziach i wspólnych interesach, w której mają miejsce naganne praktyki, włącznie z naruszaniem prawa, ale są one tolerowane i ukrywane. Jest to, można powiedzieć, zła, brudna solidarność społeczna. Ważną rolę odgrywa możliwość wzajemnego szantażu oraz nieformalne i niekontrolowane korzyści finansowe i praktyki korupcyjne.

Nie brzmi to przyjemnie, ale trzeba powiedzieć, że Kościół ma cechy brudnej wspólnoty. Ukrywa naganne praktyki, nie poddaje się społecznej kontroli, czerpie dochody z dowolnie pobieranych opłat, nie podlegających dostatecznej kontroli. W drastycznej postaci zła, brudna solidarność księży polega na ukrywaniu przypadków seksualnego wykorzystywania dzieci, co sięga najwyższych władz kościelnych.

enforce-46910_640Słowo na zakończenie

Wierzenia religijne, nabyte w toku długoletniego nauczania szkolnego, w mniejszym lub większym stopniu owocują skłonnością do irracjonalizmu, ograniczają zdolność rozumnego pojmowania świata, utrudniają kierowanie się pozytywnie rozumianym zdrowym rozsądkiem. Nierzadko pozostają w umyśle jak koszmarny sen, powodując problemy i zaburzenia psychiczne.

Co jest prawdziwym celem nauczania religii?

Programy i podręczniki nie pozostawiają wątpliwości. Celem jest wytworzenie w uczniach psychicznego uzależnienia od urojonej „siły wyższej”, od Boga, a w rezultacie od władz Kościoła. I o to idzie.

Praktyczną metodą, dzięki której mimo wszystko człowiek nie staje się marionetką w rękach Kościoła, jest – mówiąc popularnie – olewanie religii i Kościoła. Alvert Jan

* * *

Dla zilustrowania tego, co zawierają podręczniki do religii, zamieszczam poniżej pełny tekst dwóch katechez (lekcji), z pięciu przewidzianych na styczeń.

Katechezy pochodzą z podręcznika religii dla uczniów I klasy liceum i technikum pt. „Drogi świadków Chrystusa w Kościele” (Wydawnictwo WAM – Księża Jezuici, Kraków 2012, płyta CD; do płyty dołączony jest notes ucznia zawierający z reguły skróconą wersję tekstu z płyty).

Katecheza 22. Tajemnica Ducha Świętego

Chrześcijanie wyznają, że Duch Święty jest Trzecią Osobą Boską, a więc Bogiem. Wiarę swą opierają na Objawieniu zawartym w Nowym Testamencie, gdzie prawda o tym, że Bóg jest Trójcą została wyraźnie ukazana. Stary Testament nie mówił jeszcze wprost o Duchu jako Osobie. Bóg objawiał ludziom swą tajemnicę stopniowo – najpierw ukazał swą jedyność, by dopiero potem odsłonić swą troistość. Duch Święty jest ostatni w objawieniu Osób Trójcy Świętej. „«Święty Grzegorz z Nazjanzu, Teolog», wyjaśnia ten rozwój pedagogią Boskiego «zstępowania»: Stary Testament głosił wyraźnie Ojca, Syna zaś bardzo niejasno. Nowy objawił Syna i pozwolił dostrzec Bóstwo Ducha. Teraz Duch mieszka pośród nas i udziela nam jaśniejszego widzenia samego siebie. Nie było bowiem rzeczą roztropną głosić otwarcie Syna, gdy nie uznawano jeszcze Bóstwa Ojca, i dodawać Ducha Świętego jako nowy ciężar, jeśli można użyć nieco śmiałego wyrażenia, kiedy jeszcze Bóstwo Syna nie było uznane… Jedynie na drodze postępu i przechodzenia «od chwały do chwały» światło Trójcy Świętej zajaśnieje w pełniejszym blasku” (KKK 684).

 

Duch w Biblii

Chrześcijanie patrząc z perspektywy Nowego Testamentu, dostrzegają w Starym Testamencie wiele tekstów, które wspominają o działaniu Ducha Pańskiego – „Ruah Jahweh”. O Jego obecności i działaniu mówi już Księga Rodzaju przy okazji opowiadania o Bożym dziele stworzenia: „Duch Boży unosił się nad wodami” (Rdz 1, 2). Z całego tego tekstu opowiadania o dziele stworzenia wynika też, że to Słowo Boga i Jego Tchnienie stały u początków każdego istnienia, co autor księgi Psalmów tak wyraził: „Przez słowo Pana powstały niebiosa i wszystkie ich zastępy przez tchnienie ust Jego” (Ps 33, 6). W Starym Testamencie Duch Boży działał też przez przywódców narodu wybranego, królów, sędziów, proroków, mędrców. Szczególnie ważne są starotestamentowe teksty mówiące o Duchu, który miał spocząć na Mesjaszu – proroctwa mesjańskie, między innymi: „Wyrośnie różdżka z pnia Jessego (…) i spocznie na niej Duch Pański, duch mądrości, i rozumu, duch rady i męstwa, duch wiedzy i bojaźni Pańskiej” (Iz 11, 1-2); „Duch Pana Boga nade mną, bo Pan mnie namaścił. Posłał mnie, by głosić dobrą nowinę ubogim, by opatrywać rany serc złamanych, by zapowiadać wyzwolenie jeńcom i więźniom swobodę” (Iz 61, 1). Zapowiadały one Sługę Jahwe – Mesjasza, pochodzącego z rodu Dawida (Jesse był ojcem Dawida) i napełnionego Duchem Bożym. Mesjasz, czyli Namaszczony (Duchem) miał za cenę swojego cierpienia przynieść ludziom zbawienie.

 

Symbole działania Ducha Świętego

 Wiemy, że te prorockie zapowiedzi zrealizowały się w Jezusie Chrystusie i że to On, pełen Ducha, objawił ostatecznie ludziom Osobę Ducha Świętego. Choć Duch Święty został objawiony, pozostaje tajemniczy, ukryty. Z racji bycia duchem – sam jest niewidoczny, choć dostrzegalne jest Jego działanie. „Teraz Duch jest Tym, który objawia Boga, pozwala nam poznać Chrystusa, Słowo Boga, Jego żywe Słowo, ale nie wypowiada samego siebie. Ten, który «mówił przez proroków», pozwala nam usłyszeć Słowo Ojca. Jego samego jednak nie słyszymy. Poznajemy Go, gdy objawia nam Słowo i czyni nas zdolnymi do przyjęcia Go w wierze”. Ta „nieuchwytność” Ducha Świętego sprawia, że w wyjaśnianiu Jego tajemnicy Kościół posługuje się często znakami i symbolami (niektóre z nich kojarzono z działaniem Ducha już w Starym Testamencie (zobacz np. Iz 44, 3; 1 Sm 16, 13; ). Są to:

– woda oznacza działanie Ducha Świętego w sakramencie chrztu; narodzenie i płodność życia w Duchu Świętym;

– namaszczenie jest znakiem sakramentalnym bierzmowania. Imię „Chrystus” (w języku hebrajskim Mesjasz) oznacza namaszczony;

– ogień symbolizuje przekształcającą energię działania Ducha Świętego, w językach ognistych Duch spoczął nad Apostołami w dniu Pięćdziesiątnicy;

– obłok i światło odsłaniają transcendencję chwały Ducha Świętego;

– pieczęć wskazuje na niezatarte znamię namaszczenia Ducha Świętego w sakramentach chrztu, bierzmowania i kapłaństwa, zostawia niezatarty charakter tych sakramentów. Dlatego nie udziela się ich ponownie;

– gołębica jest znakiem Ducha Świętego przynoszącego człowiekowi nadzieję ostatecznego spełnienia przez Boga jego pragnień (w tym symbolu Duch ukazał się nad Jezusem podczas chrztu w Jordanie);

– wiatr – widać w nim nadprzyrodzony dynamizm, przez który Bóg zbliża się do ludzi; symbol działania i obecności Ducha, np. podczas Pięćdziesiątnicy.

Symbole te pozwalają nam poznawać różne aspekty działania i obecności w świecie Trzeciej Osoby Bożej.

 

Katecheza 24. Duch Święty i Jezus Chrystus

Duch Święty przygotowywał czas objawienia Syna Bożego. Działał przez Jana Chrzciciela, który był Nim napełniony już w łonie matki (Łk 1, 15. 41), działał w życiu Maryi, zachowując ją najpierw od grzechu pierworodnego, potem zachowując jej dziewictwo i przygotowując ją na przyjęcie Jezusa. Duch Święty jest bezpośrednim sprawcą Wcielenia Syna Bożego Jezusa Chrystusa. To za Jego sprawą dokonuje się dziewicze poczęcie i narodzenie Syna Bożego jako Syna Maryi. Odtąd Duch Święty jest z Jezusem nierozerwalnie związany.

 

Duch Święty w ziemskim życiu Jezusa

Ewangeliści zaznaczają, że Duch Święty towarzyszy Jezusowi w całym Jego życiu. W momencie nawiedzenia Elżbiety przez Maryję Duch napełnia Elżbietę i wywołuje w niej słowa powitania na widok Matki noszącej w łonie Pana (Łk 1, 42-45). Duch Święty działa przez Symeona (Łk 2, 26) i Annę, kiedy Maryja i Józef ofiarowują Jezusa w świątyni. Jest obecny we wszystkich kluczowych momentach wypełnianego przez Jezusa posłannictwa. Podczas chrztu, który Jezus przyjmuje od Jana, Duch Święty zstępuje na Jezusa w znaku gołębicy (Mt 3, 16). Jest z Jezusem podczas pobytu na pustyni i kuszenia Go przez Szatana (Łk 4, 1). O ścisłym związku posłannictw Syna Bożego i Ducha Świętego świadczy też, że Jezus działa i naucza w mocy Ducha (Łk 4, 14), a w synagodze nazaretańskiej odnosi do siebie słowa Izajaszowego proroctwa: „Duch Pański spoczywa na Mnie, ponieważ Mnie namaścił i posłał Mnie, abym ubogim niósł dobrą nowinę” (Łk 4, 18). „Jezus nie objawia w pełni Ducha Świętego, dopóki sam nie zostanie uwielbiony przez swoją Śmierć i swoje Zmartwychwstanie. Powoli jednak wskazuje na Niego, nauczając tłumy, gdy objawia, że Jego Ciało będzie pokarmem na życie świata. Wskazuje Go Nikodemowi, Samarytance i uczestnikom Święta Namiotów. Swoim uczniom mówi otwarcie o Duchu Świętym w związku z modlitwą i świadectwem, które powinni dawać” (KKK 728). Jezus zawsze mówi o Duchu Świętym jako o Kimś, komu przysługuje działanie osobowe (kto naucza, działa, przekonuje, świadczy, przypomina), a więc jako o odrębnej Osobie.

 

Obietnica Ducha Świętego

Na koniec składa uczniom obietnicę zesłania Ducha Świętego: „Ja zaś będę prosił Ojca, a innego Pocieszyciela da wam, aby z wami był na zawsze – Ducha Prawdy, którego świat przyjąć nie może, ponieważ Go nie widzi ani nie zna. Ale wy Go znacie, ponieważ u was przebywa i w was będzie” (J 14, 16-17). Uzależnia też Jego zesłanie od swojego odejścia, zapewniając uczniów, że nie zostawi ich samych. Spełnienie tej obietnicy nastąpiło dla całego Kościoła w dniu Pięćdziesiątnicy – zesłania Ducha Świętego. Kościół uczy, że bez Ducha Świętego nie da się zrozumieć Chrystusa – ani tego, kim jest, ani tego, co uczynił dla ludzi. I odwrotnie – bez Chrystusa nie dałoby się zrozumieć Osoby i działania Ducha Świętego. – Koniec Katechezy 24 z podręcznika religii dla uczniów I klasy liceum i technikum pt. „Drogi świadków Chrystusa w Kościele”.

……………………………………………………………………………………..

Alvert Jann: Blog „Ćwiczenia z ateizmu” – http://polskiateista.pl/aktualnosci/blogi/cwiczenia-z-ateizmu/ : Zapraszam licealistów, studentów i wszystkich zainteresowanych na ćwiczenia z ateizmu. Co miesiąc <pierwszego>, czasami częściej, będę zamieszczał krótki tekst, poważny ale pisany z odrobiną luzu. Nie widzę siebie w roli mentora czy wykładowcy, mam na myśli wspólne zastanawianie się. – Nauka nie wyjaśnia wszystkiego, religia nic nie wyjaśnia.

Na blogu znajduje się w tej chwili 38 artykułów, m.in.:

Wypędzanie szatana”(artykuł o tzw. opętaniu przez szatana)  – http://polskiateista.pl/cwiceniezateizmu/wypedzanie-szatana/ 

Gra królem Chrystusem” (artykuł o intronizacji Chrystusa na Króla) – http://polskiateista.pl/cwiceniezateizmu/gra-krolem-chrystusem/

Pismo Święte jakiego nie znacie” – http://polskiateista.pl/cwiceniezateizmu/pismo-swiete-jakiego-nie-znacie/

Kim jest Bóg?” – http://polskiateista.pl/cwiceniezateizmu/podreczniki-religii-bog/

Co wyjaśnia teologia?” – http://polskiateista.pl/cwiceniezateizmu/podreczniki-religii-wyjasnia-teologia/ 

Argumenty przeciw istnieniu Boga. Komentarz do podręczników religii” – http://polskiateista.pl/cwiceniezateizmu/argumenty-przeciw-istnieniu-boga-komentarz-podrecznikow-religii/

Ewolucja według Kościoła” – http://polskiateista.pl/cwiceniezateizmu/podreczniki-religii-ewolucja-wedlug-kosciola/

Koniec świata według Kościoła” – http://polskiateista.pl/cwiceniezateizmu/podreczniki-do-religii-koniec-swiata-wedlug-kosciola/ 

Ewolucja i moralność” – http://polskiateista.pl/cwiceniezateizmu/ewolucja-i-moralnosc/

fish mini-884694_960_720

Jeszcze o karpiu wigilijnym

fish karp-884694_960_720Minęła wigilia, czas na krótką refleksję: Może być wigilia bez karpia. W mojej polskiej, tradycyjnej, katolickiej rodzinie nigdy nie było na wigilię karpia, ani żadnej ryby. Główną potrawą były pierogi z grzybami oraz kluski z makiem i rodzynkami na słodko. Dzieci te kluski uwielbiały.

Matka mówiła, że karp na wigilię to głupia moda, rozpowszechniona przez spikerów i dziennikarzy radiowych i telewizyjnych, którzy przed świętami nic tylko karp, karp, karp … Matka mówiła, że ten karp to niektórym na mózg padł. I chyba miała rację. – Alvert Jann

Więcej o wigilijnym karpiu: „Religijna ofiara z karpia. Felieton satyryczny na wigilię” – http://polskiateista.pl/cwiceniezateizmu/religijna-ofiara-karpia-felieton-satyryczny-wigilie/

fish-1553046_960_720

Religijna ofiara z karpia. Felieton satyryczny na wigilię

fish-1553046_960_720Starożytni Izraelici, Grecy i wszelkiej maści barbarzyńcy składali powszechnie zwierzęta w ofierze bogom. Zarzynano zwierzę na ołtarzu, bóg był usatysfakcjonowany.

Zwyczaj składania krwawych ofiar przetrwał w zakamuflowanej postaci do dziś. Kupuje się żywego karpia i tłucze na wigilię. Barbarzyństwo wyłazi z religii jak tylko ma okazję.

Izraelici składali Bogu ofiarę zarzynając uroczyście zwierzęta hodowlane przed specjalnym ołtarzem i spalając je uroczyście. Obrzęd ten nazywano całopaleniem. Według Biblii nakazał go Izraelitom Bóg za pośrednictwem Mojżesza. Biblia mówi o całopaleniu ponad 40 razy. Ofiary te składano przy różnych okazjach. W świątyni jerozolimskiej robiono to codziennie rano i wieczorem, bo tak przykazał Bóg.

Grecy do spraw religii i całopalenia mieli bardziej trzeźwy stosunek. Mięso zwierzęcia zarżniętego w ofierze zjadali, zaś na ołtarzu spalali kości i skórę. Wierzyli święcie, że bogowie nie jedzą mięsa, za to odżywiają się dymem. W ogóle Grecy byli mało dogmatyczni w sprawach religii, w przeciwieństwie do Izraelitów. Wynikało to chyba stąd, że nie mieli poczucia „oblężonej twierdzy”. Zaś Izraelici mieli, obawiali się, że ich niewielkie plemię może stracić tożsamość, roztopić się w ludzkiej masie. Dlatego napisali w swej świętej księdze: „Nie będziesz miał cudzych bogów obok Mnie!” Grekom taka nieszczęsna zasada nie przyszła do głowy.

Drodzy czytelnicy, „zarówno wierzący w Boga będącego źródłem prawdy, sprawiedliwości, dobra i piękna, jak i nie podzielający tej wiary, a te uniwersalne wartości wywodzący z innych źródeł” (Konstytucja RP), wyśmiewajcie się z katolików tłukących karpia na wigilię. Może śmiech obudzi w nich rozum.

Słyszałem, że Prezes sam nie zabija karpi, chociaż nie ma nic przeciw. W sumie nie wygląda to dobrze.

Miejmy jednak nadzieję, że szanowni księża biskupi, którzy często powołują się na wersety Starego Testamentu, nie ustanowią wzorem Izraelitów liturgii tłuczenia karpia na ołtarzu. Wspominam o tym, bo po niedawnym uroczystym proklamowaniu, że „Polska w 1050. rocznicę swego Chrztu uroczyście uznała królowanie Jezusa Chrystusa”, wszystkiego po biskupach można się spodziewać.

W USA panuje zwyczaj, by w obchodzone tam ważne Święto Dziękczynienia w każdej rodzinie upiec indyka. Od pewnego czasu prezydenci USA z tej okazji ułaskawiają parkę indyków. Symboliczny akt ma pobudzić Amerykanów do zastanowienia się nad sensem barbarzyńskiego w swej istocie zwyczaju.

U nas w sprawie karpia słychać: to tradycja, to tradycja, „u mnie w domu nie może być wigilii bez karpia”. Może być. Nie wszystkie zwyczaje są warte kultywowania.

A może Prymas Kościoła katolickiego w Polsce w przeddzień wigilii uroczyście wypuszczałby chociaż jednego karpia z powrotem do stawu? Nawet jeżeli i tak później karp zostanie zjedzony, to ten symboliczny akt może przyczyni się do zastanowienia nad sensownością zabijania karpi na wigilię. – Alvert Jann

…………………………………………………………………………………………………………..

fish karp-884694_960_720PS (dodane 3 stycznia br. z działu Na gorąco – „Jeszcze o karpiu wigilijnym”):   

Minęła wigilia, czas na krótką refleksję: Może być wigilia bez karpia. W mojej polskiej, tradycyjnej, katolickiej rodzinie nigdy nie było na wigilię karpia, ani żadnej ryby. Główną potrawą były pierogi z grzybami oraz kluski z makiem i rodzynkami na słodko. Dzieci te kluski uwielbiały.

Matka mówiła, że karp na wigilię to głupia moda, rozpowszechniona przez spikerów i dziennikarzy radiowych i telewizyjnych, którzy przed świętami nic tylko karp, karp, karp … Matka mówiła, że ten karp to niektórym na mózg padł. I chyba miała rację. – Alvert Jann

……………………………………………………………………

Alvert Jann: Blog „Ćwiczenia z ateizmu” – http://polskiateista.pl/aktualnosci/blogi/cwiczenia-z-ateizmu/

carp-1800340_960_720prymas episkopat.pl-324x235

Zdjęcie Prymasa pochodzi z portalu episkopat.pl

santa mini-1717779_960_720

O tzw. filozofach mądralach. Felieton satyryczny

santa mini-1717779_960_720Jest taka kategoria ludzi, którym bardzo łatwo przychodzi mówienie, że prawda obiektywna nie istnieje. Rozumieją to w ten sposób, że ponieważ wnioskowanie indukcyjne jest zawodne, to nic nie wiadomo na pewno.

Np. to, że istniał starożytny Egipt i Grecja, to nie jest wcale takie pewne, bo z istnienia piramid, ateńskiego akropolu i innych zabytków wynika tylko, że istnieją jakieś ruiny i kupy kamieni dziwacznie poukładanych, a nie coś takiego, jak starożytna cywilizacja egipska i grecka. Żadna nasza wiedza nie jest pewna, więc dlaczego to miałoby być pewne. Wnioskowanie na podstawie takich szczegółów, jak wspomniane ruiny i inne zabytki, jest zawodne i nie prowadzi do prawdy obiektywnej.

Również nie jest wcale pewne, że istnieje Słońce, Ziemia, a w szczególności inne planety, bo teoria heliocentryczna wcale nie jest taka pewna, jak się niektórym naiwnym racjonalistom wydaje. Niektórzy tacy filozofowie mówią, że „to tylko teoria”, rozumiejąc przez to, że to nie do końca udowodniona hipoteza.

Tedy nic nie wiadomo i wszystko jest możliwe. Czasami przy tej okazji przywoływany jest duch Poppera.

Jeszcze inni uważają, że racjonaliści powinni wspierać i sami głosić sceptycyzm podważający naiwną wiarę innych racjonalistów, że jakiekolwiek twierdzenie oparte na badaniach empirycznych może być prawdziwe. Tylko twierdzenia dedukcyjnie wywiedzione z aksjomatów są prawdziwe, bez względu na to, jakie te aksjomaty są.

Jeszcze inni mówią, że rzeczywiście każdy kot jest zarazem żywy i martwy, chociaż Schroedinger, odkrywca tych kotów, przedstawiał to jako absurd, do którego prowadzi mechanika kwantowa.

W sumie przybywa ostatnio tzw. filozofów mądrali, którzy mówią, że wszystko jest możliwe, nic nie wiadomo, żadne twierdzenie nie jest pewne. W szczególności – mówią – nie można udowodnić, że coś nie istnieje, bo to sprzeczne z logiką.

Spotkałem kiedyś gimnazjalistę, który twierdził, że układ słoneczny musiał istnieć, nawet jeżeli nie istnieli ludzie. Jego zdaniem jest to prawda obiektywna. Został zakrzyczany przez filozofujących kolegów, którzy twierdzili, że wcale nie jest to takie pewne, bo prawda obiektywna nie istnieje. A to, że układ słoneczny istnieje, to może być tylko nasze złudzenie.

Niektórzy gimnazjaliści twierdzili, że istnieje natomiast prawda absolutna. Przeczytali o tym w encyklikach Jana Pawła II. Tę prawdę posiada Bóg, a człowiek ją tylko odkrywa. Nawet jednak Kościół i papieże nie odkryli jej do końca i nie wiadomo czy odkryją. Sami tak twierdza. Więc może jednak prawdy absolutnej nie ma, albo nigdy jej nie poznamy, co na jedno wychodzi.

Moja znajoma, niepokorna teolożka Celestyna twierdzi, że ostatnio przybywa filozoficznych mądrali twierdzących, że nauka nic nie udowodniła i nie udowodni, a prawda obiektywna nie istnieje. Mądrale twierdzą, że istnieje za to prawda absolutna, którą bada teologia w oparciu o boże objawienie i zmysł wiary, który zawdzięcza łasce bożej.

Takie to są dylematy współczesnych filozofów mądrali. Dodam, że z zawodności twierdzeń opartych na indukcji warto sobie zdawać sprawę, a sam pojęcia prawdy obiektywnej nie używam. Alvert Jann

PS. Gorąco polecam artykuł Cezarego Magury „Czy naukowcy zajmują się dowodzeniem nieistnienia?” – http://polskiateista.pl/cwiceniezateizmu/naukowcy-zajmuja-sie-dowodzeniem-nieistnienia-cezary-magura/

………………………………………………………………………

Alvert Jann: Blog „Ćwiczenia z ateizmu” – http://polskiateista.pl/aktualnosci/blogi/cwiczenia-z-ateizmu/: Zapraszam licealistów, studentów i wszystkich zainteresowanych na ćwiczenia z ateizmu. Co miesiąc <pierwszego>, czasami częściej, będę zamieszczał krótki tekst, poważny ale pisany z odrobiną luzu. Nie widzę siebie w roli mentora czy wykładowcy, mam na myśli wspólne zastanawianie się. – Nauka nie wyjaśnia wszystkiego, religia nic nie wyjaśnia.

Na blogu znajduje się w tej chwili 32 artykuły.

Ostatni artykuł to: „Argumenty przeciw istnieniu Boga. Komentarz do podręczników religii” – http://polskiateista.pl/cwiceniezateizmu/argumenty-przeciw-istnieniu-boga-komentarz-podrecznikow-religii/

santa-claus-1819933_960_720

Argumenty przeciw istnieniu Boga. Komentarz do podręczników religii

universe-1044107_960_720Bóg, jak twierdzą teolodzy, jest niedostępny badaniom naukowym, jednak z całą pewnością istnieje. Hm! To ciekawe. Może istnieć rzeczywistość niedostępna jakimkolwiek badaniom empirycznym, nie ma problemu. Ale żeby ot tak, z definicji przyjmować, że niedostępny naukowym badaniom jest Bóg, to wygląda na intelektualne kuglarstwo, chytrą sztuczkę, trik.

Tradycyjnie takie chytre sztuczki nazywa się sofistyką. W starożytnej Grecji byli wędrowni filozofowie, nauczyciele retoryki, sztuki przekonywania, filozofii. Nazywano ich sofistami. Nie stronili od filozoficznego krętactwa i kuglarstwa. Dlatego przyjęło się, że sofistyka to pokrętne, oszukańcze rozumowanie.

Kościelne nauki i teologia toną w sofistyce. Bóg ma istnieć w rzeczywistości, obiektywnie, ale jest z założenia niewykrywalny metodami empirycznymi. To tak jakby powiedzieć, że istnieje żaba, która wszystko może, ale jest z definicji niedostępna naszym zmysłom. Czy musimy tę żabę zjeść? Nie musimy.

Przedstawiam 10 argumentów przeciw istnieniu Boga, o którym naucza Kościół katolicki, oraz przeciw prawdziwości kościelnych nauk. Nie znaczy to, że inne religie głoszą prawdę.

Czy argumenty te wystarczą, by uznać, że Boga nie ma, a nauki kościelne są fałszywe? Tak, zgodnie z zasadą: ziarnko do ziarnką, a zbierze się miarka.

* * *

fractal-1104779_960_7201. Może istnieć rzeczywistość, która nigdy nie będzie dostępna badaniom empirycznym. Ale przypuszczenie, że jest to rzeczywistość nadprzyrodzona lub jakikolwiek bóg (w tym Bóg, o którym naucza Kościół) jest tyle samo warte, co domniemanie, że jest to Krasnal, który wyczarował świat. W obu przypadkach brak jakichkolwiek argumentów wspierających te przypuszczenia. Dodajmy, że istnienie Boga wymaga argumentacji, bowiem w przekonaniu osób religijnych Bóg istnieje obiektywnie, tj. niezależnie od człowieka i jego wyobrażeń. Inaczej jest w przypadku np. wartości, zasad moralnych, idei, postulatów. Są one wytworem ludzkiego umysłu i kultury. Uzasadnić trzeba ich słuszność, zaś ich istnienie jest równoznaczne z ich głoszeniem. Tak nie jest w przypadku Boga. To, że głosi się wiarę w Boga, nie znaczy, że Bóg istnieje.

2. Przytaczając argumenty na rzecz istnienia boga, ma się często na myśli nieznaną wieczną rzeczywistość, nieokreśloną siłę wyższą, bezosobowego boga deistów lub „coś”, co stanowi prapoczątek świata i podstawę ładu panującego w przyrodzie. Trzeba powiedzieć wyraźnie, że argumenty te nie odnoszą się do Boga, o którym naucza Kościół. Kościół odrzuca pojęcie boga jako abstrakcyjnej siły wyższej, odrzuca boga deistów, o czym pisze się także w podręcznikach. Według Kościoła Bóg jest osobą, opiekuje się światem i ludźmi, nagradza, karze. Kościół każe wierzyć w istnienie aniołów i szatana, w duszę nieśmiertelną, w zbawienie i potępienie, w Jezusa Chrystusa, który jest synem Boga-Ojca, został poczęty bez stosunku seksualnego (w podręczniku czytamy: „poczęcie Jezusa nastąpiło poza normalnym, fizjologicznym aktem seksualnym kobiety i mężczyzny”), po śmierci zmartwychwstał i będzie w przyszłości sądzić ludzi. Wszystko to pozbawione jest wiarygodnej argumentacji. Kościół może powoływać się tylko na Pismo Święte.

Cytuję podręcznik „Drogi świadków Chrystusa w Kościele”, jezuickiego Wydawnictwa WAM (dla liceum i technikum), notes ucznia, s. 69.

3. Potrafimy powiedzieć, kim jest Zeus. To bóg z mitologii greckiej, postać fikcyjna. W jego istnienie dziś chyba nikt nie wierzy. A kim jest Bóg, o którym naucza Kościół? To postać ze starożytnych ksiąg Izraelitów, modyfikowana przez tysiąclecia zgodnie z wyobrażeniami kolejnych epok. Wiara w jego istnienie jest tyle samo warta, co wiara w istnienie Zeusa, bóstw hinduistycznych i innych. Żadne argumenty nie wspierają przekonania, że to byty istniejące w rzeczywistości. Fakt, że Bóg, w którego każe wierzyć Kościół katolicki, to postać ze starożytnych mitologii, można uznać za wystarczający dowód, że nie istnieje on w rzeczywistości. Bogowie z mitów istnieją tylko w mitach.

4. Wierzenia religijne, podawane przez Kościół, opierają się na Piśmie Świętym i jego interpretacjach. Są to księgi pochodzące sprzed 2-3 tys. lat. Przypuszczenie, że zawierają rzeczywiście treści objawione przez Boga, jest pozbawione jakichkolwiek podstaw. Księgi Pisma Świętego, jak wiele innych starożytnych tekstów, zawierają pewne historyczne i geograficzne fakty, ale mamy tam mnóstwo zmyśleń i religijnych mitów. Uznanie Pisma Świętego za mitologię religijną jest jak najbardziej uzasadnione.

5. Jezus mógł być postacią rzeczywistą, bo w tamtych czasach – jak i dziś – działało wielu tzw. proroków, guru, założycieli sekt. Ale mitologią religijną są twierdzenia, że był synem bożym, został poczęty bez stosunku seksualnego, wskrzeszał zmarłych, uzdrawiał, po śmierci zmartwychwstał i będzie sądzić ludzi przed końcem świata. Jak ktoś chce, może w to wierzyć, ale jeżeli nie ulegliśmy religijnej indoktrynacji, możemy to uznać wyłącznie za urojenia.

6. Kościół podaje mitologiczne wyjaśnienia dotyczące przyrody, świata i człowieka. Opierają się one na opowieściach biblijnych i nie mają żadnego uzasadnienia w racjonalnej, sprawdzonej wiedzy. garden-of-eden-1803805_960_720Karykaturalnym przykładem jest – powtarzane także w podręcznikach – wyjaśnianie chorób i śmierci grzechem pierworodnym, tj. nieposłuszeństwem, jakiego mieli się dopuścić wobec Boga pierwsi ludzie. Kościół bożym aktem stworzenia wyjaśnia powstanie i koniec świata. Wprawdzie biblijny opis stworzenia świata został uznany za przenośnię, to samo stworzenie świata przez Boga jest podawane jako wiedza prawdziwa. Nie mówi się jednak, w jaki to sposób Bóg świat stworzył. Ot, wziął i stworzył. Upodabnia to całkowicie stworzenie świata do bajkowych opowieści o czarownikach, którzy potrafią wszystko, a Boga – do czarownika z bajki. Trochę więcej dowiadujemy się o końcu świata. Chrystus ma ponownie zstąpić na ziemię, osądzić ludzi, po czym z bożej woli świat na zawsze przestanie istnieć. Bajkowy, mitologiczny charakter tych wydarzeń jest uderzający, ale Kościół nie podaje tego jako przenośni. Inny przykład. Kościół uznał fakt ewolucji, ale naucza, że Bóg w toku ewolucji tchnął duszę nieśmiertelną w ciało człowieka, dzięki czemu człowiek zyskał właściwe ludziom zdolności myślenia i świadomość. Znów Bóg występuje jak czarownik z bajki, który w magiczny sposób zapewnił ludziom umiejętności myślenia i nieśmiertelność w Królestwie Bożym. Są to wszystko wyjaśnienia mitologiczne, nie oparte na jakichkolwiek racjonalnych przesłankach. Bajkowa fikcja i fantazja.

7. W swoim nauczaniu Kościół pomija lub przeinacza kompromitujące treści zawarte w Piśmie Świętym. Np. według Biblii Bóg nakazywał masowe rzezie. Oto co kazał Izraelitom zrobić z ludami zamieszkującymi ziemię obiecaną: „Pan, Bóg twój, odda je tobie, a ty je wytępisz (…), nie okażesz im litości” (Pwt 7,1-2). Biblijny Bóg w potopie zgładził wszystkich ludzi, z wyjątkiem Noego, jego najbliższych i zwierząt uratowanych w arce. Zginęły wszystkie niemowlaki i dzieci nienarodzone. I na dodatek wszystkie zwierzęta. W Biblii czytamy: „Wszystkie istoty poruszające się na ziemi (…) wyginęły wraz ze wszystkimi ludźmi” (Rdz 7,21). Podobnych przykładów można podać więcej. Kościół naucza, że „Bóg jest Miłością”, ale nawet jeśli powyższe opisy potraktujemy jako przenośnie, nie przystają do obrazu miłosiernego i mądrego Boga. Jaki z tego wniosek? Kościół manipuluje zawartością Pisma Świętego, teolodzy żonglują cytatami, znajdują w Piśmie Świętym to, co chcą znaleźć.

ghost-35852_960_7208. Kościół naucza, że człowiek posiada duszę nieśmiertelną, którą zawdzięcza Bogu, oraz że będzie żyć wiecznie w Królestwie Bożym. Obietnica wiecznego życia odpowiada na ludzkie pragnienia, brak jednak argumentów, które wskazywałyby, że to coś więcej niż mity. Kościelne nauki o duszy i życiu wiecznym są tyle samo warte, co greckie opowieści o Hadesie, hinduskie o reinkarnacji i ludowe o duchach zmarłych odwiedzających ziemię.

9. Kościół naucza, że wierzenia katolickie są racjonalne. Wielką wagę nadawali tej tezie Jan Paweł II i Benedykt XVI. Zwróćmy jednak uwagę, że źródłem katolickich wierzeń jest – jak głosi Kościół – objawienie boże i poznanie religijne, które Kościół ma zawdzięczać łasce bożej. Wierzeń, podawanych przez Kościół, nie można racjonalnie uzasadnić, pozostają one w sprzeczności z racjonalną wiedzą o świecie i człowieku. Przykładem jest chociażby wiara w to, że człowiek posiada duszę nieśmiertelną, a Jezus zmartwychwstał i przed końcem świata będzie ludzi sądzić. W encyklice Jana Pawła II można przeczytać: „ludzki rozum nie musi zaprzeczyć samemu sobie ani się upokorzyć, aby przyjąć treści wiary”. Nieprawda. Można uznać dające się racjonalnie uzasadnić normy etyczne, podawane przez Kościół (nie znaczy to, że wszystkie, które Kościół nakazuje). Ale wiara w podawane przez Kościół „prawdy” jest nie do pogodzenia z godnością istoty rozumnej jaką jest człowiek. Dlaczego? Bo wiara w duszę nieśmiertelną, zmartwychwstanie Jezusa, cuda, sąd ostateczny itp., jest pozbawiona racjonalnej argumentacji i sprzeczna z racjonalną wiedzą o świecie i człowieku. Aby te „prawdy wiary” uznać, człowiek musi zaprzeczyć własnemu rozumowi i upokorzyć się. 

10. Obowiązek udowodnienia, że istnieje Bóg osobowy, dusza nieśmiertelna, a Pismo Święte zawiera boże objawienie, spoczywa na Kościele. Wiarygodnych argumentów brak. Nie ma też argumentów uzasadniających, że Jezus mógł być poczęty bez aktu seksualnego, mógł wskrzeszać zmarłych, mógł zmartwychwstać. Zdarzenia te pozostają w sprzeczności z racjonalną wiedzą o człowieku i przyrodzie. Za to dobrze wpisują się w nurt wyobrażeń mitologicznych. Wszystko to, czego naucza Kościół katolicki, ma taki sam status jak opowieści o bogach starogreckich, krasnoludkach i reptilianach.

* * *

W cytowanym już podręczniku religii czytamy: „To, że czegoś nie potrafimy wyjaśnić za pomocą ludzkiego rozumu, nie oznacza, że tego nie ma!” (s.36) – I co z tego, że nie oznacza? Nic. Żeby uznać, że Bóg istnieje, a ludzie mają duszę nieśmiertelną i przed końcem świata będą sądzeni przez Chrystusa, trzeba podać argumenty wskazujące, że nie są to jedynie starożytne mity. Nie wystarczy powiedzieć, że chociaż nie możemy tego wyjaśnić za pomocą ludzkiego rozumu, to jednak być może jest to prawda. W ten sposób można by tłumaczyć uczniom, że być może istnieją krasnoludki, reptilianie i duchy grasujące po lasach.

Każde twierdzenie wymaga argumentacji, uzasadnienia. A jaką argumentacją posługuje się Kościoł? Nie ma co do tego wątpliwości. W podstawowych sprawach Kościół powołuje się na boże objawienie zawarte w Piśmie Świętym i na poznanie religijne, które zawdzięczać ma łasce bożej. Tak twierdzi sam Kościół i podręczniki religii.

enforce-46910_640Nie jest to argumentacja racjonalna, nie opiera się na ludzkich zdolnościach rozumowania i myślenia, ani na badaniach empirycznych. Kościół odwołuje się do nadprzyrodzonych źródeł wiedzy. Dlatego trzeba powiedzieć wyraźnie, że wiedza religijna, podawana przez Kościół, należy do tej samej kategorii, co wiedza różnego rodzaju magów, guru, proroków. Czym innym zresztą mogłyby być kościelne nauki o duszy nieśmiertelnej, zmartwychwstaniu Jezusa, wniebowzięciu Maryi Panny, sądzie ostatecznym, który ma się odbyć przed końcem świata itp.

Katecheci wbijają uczniom do głów irracjonalne wierzenia, starożytne mity zapisane w Starym i Nowym Testamencie. Nie jest to żadna racjonalna wiedza. Mity te trzeba traktować tak samo jak mity greckie. Kościół nie może tego zrobić. W programach nauczania religii wprost stwierdza, że celem jest katecheza, nauczanie wiary katolickiej. Dlatego nie powinno być religii w szkole.

Zamiast humoru

– Czy ksiądz może zajść w ciążę?

– Ależ oczywiście. To, że czegoś nie potrafimy wyjaśnić za pomocą ludzkiego rozumu, nie oznacza, że tego nie ma lub nie może się zdarzyć!

– A z jakiego powodu Bóg jest niedostępny badaniom naukowym?

– Z tego samego, co krasnoludki.    Alvert Jann

PS. Warto przeczytać artykuł Cezarego Magury sprzed kilku dni: „Czy naukowcy zajmują się dowodzeniem nieistnienia?” – http://polskiateista.pl/cwiceniezateizmu/naukowcy-zajmuja-sie-dowodzeniem-nieistnienia-cezary-magura/

……………………………………………………………………………..

Alvert Jann: Blog „Ćwiczenia z ateizmu” – http://polskiateista.pl/aktualnosci/blogi/cwiczenia-z-ateizmu/

Zapraszam licealistów, studentów i wszystkich zainteresowanych na ćwiczenia z ateizmu. Co miesiąc <pierwszego>, czasami częściej, będę zamieszczał krótki tekst, poważny ale pisany z odrobiną luzu. Nie widzę siebie w roli mentora czy wykładowcy, mam na myśli wspólne zastanawianie się. – Nauka nie wyjaśnia wszystkiego, religia nic nie wyjaśnia.

Inne artykuły z cyklu „Podręczniki do religii”:

Pismo Święte jakiego nie znacie” – http://polskiateista.pl/cwiceniezateizmu/pismo-swiete-jakiego-nie-znacie/

Kim jest Bóg?” – http://polskiateista.pl/cwiceniezateizmu/podreczniki-religii-bog/

O religii i nauce” – http://polskiateista.pl/cwiceniezateizmu/o-religii-nauce-komentarz-podrecznikow-religii/

Co wyjaśnia teologia?” – http://polskiateista.pl/cwiceniezateizmu/podreczniki-religii-wyjasnia-teologia/

Ewolucja według Kościoła” – http://polskiateista.pl/cwiceniezateizmu/podreczniki-religii-ewolucja-wedlug-kosciola/

Grzech pierworodny” – http://polskiateista.pl/cwiceniezateizmu/podreczniki-do-religii-grzech-pierworodny/

Koniec świata według Kościoła” – http://polskiateista.pl/cwiceniezateizmu/podreczniki-do-religii-koniec-swiata-wedlug-kosciola/

Podręczniki do religii. Czy są wiarygodne? – http://polskiateista.pl/cwiceniezateizmu/podreczniki-do-religii-czy-sa-wiarygodne/

Na blogu znajduje się w tej chwili 31 artykułów, m.in.:

Jeszcze o intronizacji Chrystusa. Kim była mistyczka Rozalia Celakówna?” – http://polskiateista.pl/cwiceniezateizmu/jeszcze-o-intronizacji-chrystusa-byla-mistyczka-rozalia-celakowna/

Dowód na nieistnienie. Kogo?” – http://polskiateista.pl/cwiceniezateizmu/dowod-na-nieistnienie-kogo-2/

Bóg przed trybunałem nauki” – http://polskiateista.pl/cwiceniezateizmu/bog-przed-trybunalem-nauki/

Jan Paweł II bez taryfy ulgowej” – http://polskiateista.pl/cwiceniezateizmu/jan-pawel-ii-bez-taryfy-ulgowej/

Ilu naukowców wierzy w Boga?”- http://polskiateista.pl/cwiceniezateizmu/ilu-naukowcow-wierzy-w-boga/ i inne.

 

flowing-abstract-art

Podręczniki do religii. Kim jest Bóg?

W jednym z podręczników pada pytanie: Kim jest Bóg? Spróbujmy odpowiedzieć, nie sugerując się katechezą.

flowing-abstract-artAbstrakcyjny bóg deistów

Mówiąc „Bóg”, często ma się na myśli nieznaną siłę, która spowodowała powstanie świata i także dziś podtrzymuje jego istnienie. Na forach można przeczytać, że musi istnieć „coś”, co stanowi prapoczątek świata i podstawę jego istnienia. Ten Bóg-Coś przypomina boga deistów.

Deistami nazwano filozofów i ludzi wykształconych, którzy w czasach Oświecenia twierdzili, że bóg stworzył świat, ale nie ingeruje w ziemskie sprawy. Kwestionowali też inne podstawowe nauki kościołów chrześcijańskich: wiarę w cuda, sąd ostateczny, zbawienie, potępienie, w to, że Pismo Święte zawiera boże objawianie itd. W epoce Oświecenia wśród sławnych ludzi deistami byli Denis Diderot, Jan Jakub Rousseau, Voltaire, Maksymilian Robespierre, Napoleon Bonaparte, Benjamin Franklin, Jerzy Waszyngton, Thomas Jefferson. Do XX w. deiści, podobnie jak ateiści, ukrywali swoje poglądy. W państwach islamistycznych ma to miejsce do dziś.

Bóg deistów nie jest osobą. Jest niezwykłą siłą, nadzwyczajną rzeczywistością. Współcześnie utożsamia się go często z „mózgiem” sterującym światem za pomocą praw przyrody, z ładem rzekomo panującym w przyrodzie, z transcendencją (rzeczywistością całkowicie innego rodzaju niż rzeczywistość fizyczna czy przyroda), z absolutem rozumianym jako rzeczywistość wieczna, niezmienna, stanowiąca podstawę wszystkiego, co istnieje. Deizm często trudno odróżnić od panteizmu, od utożsamiania z bogiem całego wszechświata rządzącego się prawami przyrody.

Bóg według Kościoła katolickiego

Kościół uznaje Boga osobowego, który opiekuje się ludźmi i sądzi ich po śmierci. Naucza ponadto – a jest to sprawa kluczowa – że człowiek posiada duszę nieśmiertelną, daną mu przez Boga. Dzięki temu będzie mógł istnieć wiecznie. Obietnica „wiecznego życia” jest wręcz głównym tematem kościelnego nauczania.

moses-1564373_960_720Z pojęciem Boga w katolicyzmie wiąże się wiele innych wyobrażeń i dogmatów, np. wiara w cuda, w istnienie aniołów i szatana, w grzech pierworodny, w niepokalane poczęcie, w objawienie zawarte w Piśmie Świętym, w Trójcę Przenajświętszą, w Jezusa Chrystusa, który został zasłany przez Boga ojca, by odkupić świat, następnie zmartwychwstał i w przyszłości będzie sądził ludzi itd. Jest to, jak widać, obszerna mitologia religijna.

Pod wpływem starożytnej filozofii greckiej teolodzy chrześcijańscy zaczęli w Średniowieczu przedstawiać Boga za pomocą pojęć filozoficznych. Za Biblią pisze się, że jest niewidzialnym, wszechpotężnym duchem, z którym rozmawiał Mojżesz, prorocy, Jezus. A za starożytną filozofią pisze się (także w podręcznikach), że jest absolutem, transcendencją, immanencją. W ten sposób Bóg z wszechpotężnego ducha bytującego gdzieś w niebiesiech, stał się nadnaturalną rzeczywistością, bytem istniejącym poza czasem i przestrzenią, a zarazem przenikającym wszechświat jakby był rodzajem promieniowania.

Czy to prawda?

W podręczniku czytamy, że „Bóg nie może być przedmiotem bezpośredniego i jednoznacznego poznania”, oraz że „Religia nie podlega żadnym możliwościom empirycznego sprawdzenia”. Wiedza o Bogu ma pochodzić z bożego objawienia zawartego w Piśmie Świętym, oraz z poznania religijnego (teologicznego) odbywającego się za pomocą nadzwyczajnego „zmysłu wiary”, danego przez Boga.

Kościelni autorzy nie chcą spojrzeć prawdzie w oczy: istnienie Boga może być przyjęte tylko „na wiarę”, nie „na rozum”. Nie ma na to rady. Poznanie religijne jest całkowicie subiektywne, chociaż w podręczniku pisze się, że jest obiektywne. Dlaczego obiektywne? „Obiektywny charakter wiary potwierdza Nauczycielski Urząd Kościoła”, a biblijna prawda o stworzeniu świata i człowieka przez Boga „jest zagwarantowana nieomylnym Bożym natchnieniem”. No tak, nic dodać, nic ująć. Jak władze kościelne i Biblia coś mówią, to jest to na pewno obiektywna prawda. Hej!

Cytuję podręcznik religii dla liceum i technikum „Drogi świadków Chrystusa w świecie”, jezuickiego Wydawnictwa WAM, płyta DVD i notes ucznia (w innych podręcznikach jest podobnie). Jeden z podrozdziałów nosi tytuł: „Człowiek pyta, kim jest Bóg”.

W jakiego boga wierzyć?

Jeżeli już musimy wierzyć w boga, to tylko w abstrakcyjnego boga deistów. I najlepiej nie nazywać go bogiem. Idzie bowiem o nieznaną pierwotną, fundamentalną siłę jak najbardziej naturalną, należącą do świata przyrody. Nazwa „Bóg” sugeruje, że jest to siła nadnaturalna. I że jest to Bóg osobowy. Dlatego lepiej nie nazywać tej siły bogiem (szczególnie przez duże B). Może nazwa supersiła byłaby odpowiednia?

W żadnym przypadku nie warto wierzyć w boga utkanego z zabobonów, należącego do którejkolwiek ze znanych religii – katolicyzmu, chrześcijaństwa, judaizmu, islamu, hinduizmu lub innych. Wiara w istnienie nieznanej supersiły ma w sobie łut racjonalności. Coś takiego może istnieć. Natomiast wiara w biblijnego Boga osobowego, nawet przekształconego za pomocą pojęć filozoficznych, to jakby wiara w krasnoludki lub we wszechpotężnego czarownika z bajki (o tym, dlaczego nie wierzymy w krasnoludki, próbowałem napisać w innym miejscu, w artykule „Dowód na nieistnienie. Kogo?” – link poniżej). Nie warto wierzyć w starożytne mity religijne, nawet jeżeli zostały „unowocześnione” przez filozofów i teologów.

Warto przyjrzeć się bogowi Arystotelesa i Einsteina.

albert-einstein-1145030_960_720Einstein nie identyfikował się z żadną z istniejących religii. Nie wierzył w Boga, o którym nauczały kościoły chrześcijańskie, judaizm czy jakakolwiek inna znana religia. Ale … po pierwsze, często używał słowa „bóg” jako przenośni, alegorii, jak w sławnym powiedzeniu „Bóg nie gra w kości”. Wyrażał w tej sposób przekonanie, że w przyrodzie panuje powszechnie determinizm. Przeciwstawiał się indeterminizmowi zyskującemu wówczas na znaczeniu wśród fizyków i filozofów.

Po drugie, Einstein nazywał „bogiem” swoisty ład, który przyroda zawdzięcza zadziwiającym zasadom/prawom. Chciał wiedzieć, skąd ten ład pochodzi. Są to poglądy o charakterze deistycznym lub panteistycznym. Sugerowanie, że Einstein wierzył w Boga, o którym mówi Biblia, jest intelektualnym nadużyciem i wprowadzaniem w błąd. Einstein nie był „wierzący”.

„Słowo >Bóg< jest dla mnie – napisał – niczym więcej niż wyrazem i wytworem ludzkiej słabości, a Biblia zbiorem dostojnych, ale jednak prymitywnych legend, ponadto dość dziecinnych. Żadna interpretacja, niezależnie od tego, jak subtelna, nie może tego zmienić”.

Jednak Einstein nie unikał słowa „bóg”. Można powiedzieć, że był niekonsekwentny, co wynikało chyba stąd, że nie próbował przedstawić swoich poglądów na temat boga w pełniejszy i systematyczny sposób. Za to w telegraficznym skrócie napisał: „Wierzę w Boga Spinozy, który ujawnia się w harmonii wszystkiego, co istnieje, a nie w Boga, który interesuje się losem i uczynkami ludzi”. Spinoza (XVII w.) to czołowy przedstawiciel panteizmu. Podręcznik wymienia go jako jednego z głównych krytyków teizmu w czasach nowożytnych.

W jednym z wywiadów Einstein powiedział: „Jesteśmy w sytuacji dziecka wchodzącego do olbrzymiej biblioteki wypełnionej książkami w wielu językach. (…) Dziecko niewyraźnie dostrzega tajemniczy porządek w układzie ksiąg, ale nie wie, co to jest”. Bóg Einsteina to coś, co ujawnia się w „tajemniczym porządku” zauważalnym w przyrodzie, czy też jest tym porządkiem.

Einstein nie chciał nazwać się ateistą, bo ateizm kojarzył z niedostrzeganiem tajemniczości świata i życia. Niesłusznie, tak jak bywają prymitywni teiści, w tym prymitywni katolicy i biskupi katoliccy, tak też bywają prymitywni ateiści. Ale ateizm nie wyklucza zadziwienia światem, a nawet swoistego mistycyzmu, rozumianego nie jako wrażenie kontaktu z Bogiem, ale jako poczucie, że jesteśmy częścią świata, którego nie potrafimy do końca zrozumieć (to mistycyzm naturalistyczny, jak można by go nazwać).

Ateizm nie wyklucza zafrapowania „tajemniczym porządkiem” panującym w przyrodzie i jego źródłem. Ateista zauważy co najwyżej, że w przyrodzie ładowi towarzyszy bezład. I nie wiadomo, co leży u podstaw. Może ład jest po wierzchu, zaś bezład u podstaw? Na pewno ateista nie przyjmie wyjaśnienia, że porządek został stworzony przez boga, bo na istnienie boga brak dowodów.

Einsteinowi przypisuje się deizm, panteizm (utożsamienie boga ze światem) lub agnostycyzm. Żadne z tych określeń nie jest zadowalające. Przekonania Einsteina to pogranicze deizmu i panteizmu, w żadnym wypadku teizm. Fundamentem teizmu, w tym judaizmu i chrześcijaństwa, jest pojęcie boga osobowego, ingerującego w sprawy świata i ludzi.

Przeskakując do starożytności zauważmy, że dla Arystotelesa bóg to bezosobowy byt najdoskonalszy, wieczna, niezmienna rzeczywistość. To nieruchomy „pierwszy poruszyciel”, który utrzymuje cały świat w ciągłym ruchu. Nie jest to bóg osobowy, nie sądzi ludzi, nie karze, nie zbawia, nie czyni cudów, nie wskrzesza zmarłych, nie objawia się w pismach świętych. Arystotelesowi nie idzie o bogów znanych z mitologii greckiej. Ma na uwadze coś zupełnie innego niż jakiegokolwiek boga z mitów greckich lub z Biblii.

Bóg deistów, Arystotelesa, Einsteina, nie reaguje na ludzkie zachowania i nie wymaga, by go czcić. Nie ma sensu modlić się do niego. Modlitwa do tego boga przypominałaby modlitwę do energii elektrycznej.

Z powodu domniemanego istnienia deistycznego boga (supersiły, nieznanego „coś”) nie ma sensu należeć do Kościoła katolickiego lub jakiegokolwiek innego.

Teologiczne pomyłki

Dla Arystotelesa bóg (theos) to byt bezosobowy. A co zrobił św. Tomasz z Akwinu (XIII w.)? Utożsamił Arystotelesowskiego bezosobowego boga – z Bogiem chrześcijańskim. Czy to celowa sofistyczna (oszukańcza) zmyłka? Po części ten kamuflaż trwa do dziś. Np. św. Tomasz zapożyczył od Arystotelesa argumentację na rzecz istnienia boga, chociaż w grę wchodzą całkowicie odmienne pojęcia boga. Argumentacja ta przekazywana jest w nauczaniu kościelnym także dziś, także w podręczniku. Jest błędna formalnie i merytorycznie, na co wskazuje się powszechnie. Mimo to nadal jest w obiegu.

Św. Tomasz przyjmuje za Arystotelesem, że każda rzecz ma swoją przyczynę, musi więc istnieć pierwsza przyczyna sprawcza. Przyjmuje też, że ruch zawsze wymaga siły poruszającej – musi więc istnieć „pierwszy poruszyciel”, który wprawił świat w ruch. Mają to być argumenty przemawiające za istnieniem Boga. Bo tą pierwszą przyczyną i pierwszym poruszycielem musi być – twierdzi św. Tomasz – Bóg.

Otóż nie. Pierwszą przyczyną i pierwszym poruszycielem może być równie dobrze nieznana nam samoistna pierwotna rzeczywistość, jak najbardziej naturalna. Św. Tomasz i teolodzy katoliccy tendencyjnie przyjmują/sugerują, że musi to być Bóg – i to Bóg, o którym mówi Pismo Święte i Kościół katolicki.

Na coś jeszcze warto zwrócić uwagę. Nawet jeżeli przyjmiemy za św. Tomaszem, że Bóg istnieje i jest pierwszym poruszycielem i pierwszą przyczyną, to w żaden sposób nie wynika z tego, że człowiek ma duszę nieśmiertelną; że Jezus był synem bożym; że przed końcem świata odbędzie się sąd ostateczny itd. Te wszystkie „prawdy”, podawane do wierzenia przez Kościół, wymagałyby odrębnej argumentacji – a tej brak. Kościół powołuje się na objawienie zawarte w Piśmie Świętym i na „zmysł wiary”, który zawdzięcza się łasce bożej (czytamy o tym także w podręczniku).

Jest to argumentacja bezwartościowa. Dlaczego? Bo przekonanie, że Pismo Święte rzeczywiście zawiera boże objawienie, jest pozbawione jakiegokolwiek sensownego uzasadnienia. A świadectwa „zmysłu wiary” to bez reszty subiektywne doznania.

Na koniec sięgnijmy do katechizmu. Mówi się tam, że istnieje rzeczywistość, która „nie ma ani początku, ani końca”, jest „pierwszą przyczyną i ostatecznym celem wszystkiego”. I stwierdza się, że tę właśnie rzeczywistość „wszyscy nazywają Bogiem” (KKK 34).

No właśnie – nazywają. Co z tego, że wszyscy nazywają to Bogiem? Być może istnieje wieczna rzeczywistość, która nie ma początku ani końca i jest przyczyną wszystkiego, ale nazywanie jej Bogiem i sugerowanie, że to Bóg, o którym naucza Kościół, jest pozbawione jakichkolwiek podstaw. Hipotetyczną wieczną rzeczywistością może być przyroda, nieznana nam dziś jej postać. Nie musi to być jakikolwiek bóg.

Najlepiej …

Najlepiej nie wierzyć w żadnego boga, nie wyznawać żadnej religii, żadnych religijnych filozofii, nie wierzyć w żadne zabobony i przesądy, wróżby, magię, astrologię, ezoterykę, w żadne duchy. Niczym to nie grozi. Nie słyszałem, żeby ktoś cierpiał z powodu utraty wiary w boga, w „prawdy” religijne, zabobony, moce tajemne. A ludzi niereligijnych jest sporo.

Nie wiemy, jak świat powstał, czy może w jakiejś postaci był wieczny. To jednak nie powód, by ulegać kościelnej indoktrynacji i wierzyć w religijne mity.

PapieżBiskupiNa deser porcja humoru

Dopiero dziś wiemy, jak przebiegało spotkanie papieża Franciszka z polskimi biskupami na Wawelu 27 lipca br. podczas Światowych Dni Młodzieży (jak donosiła prasa, spotkanie odbyło się na życzenie papieża za zamkniętymi drzwiami).

Biskupi zapytali papieża:

– Co mamy zrobić, by naród polski pozostał wierny Bogu?

– Nic nie da się zrobić. Boga nie ma! – odpowiedział papież.

Alvert Jann

…………………………………………………………………………………………………….

Alvert Jann: Blog „Ćwiczenia z ateizmu” – http://polskiateista.pl/aktualnosci/blogi/cwiczenia-z-ateizmu/

Zapraszam licealistów, studentów i wszystkich zainteresowanych na ćwiczenia z ateizmu. Co miesiąc <pierwszego>, czasami częściej, będę zamieszczał krótki tekst, poważny ale pisany z odrobiną luzu. Nie widzę siebie w roli mentora czy wykładowcy, mam na myśli wspólne zastanawianie się. – Nauka nie wyjaśnia wszystkiego, religia nic nie wyjaśnia.

Inne artykuły z cyklu „Podręczniki do religii”:

Pierwszy to „Pismo Święte jakiego nie znacie” – http://polskiateista.pl/cwiceniezateizmu/pismo-swiete-jakiego-nie-znacie/

Ostatni to „Podręczniki do religii. Ewolucja według Kościoła” – http://polskiateista.pl/cwiceniezateizmu/podreczniki-religii-ewolucja-wedlug-kosciola/

O sprawie intronizacji Chrystusa na króla Polski piszę w artykułach:

Intronizacji Chrystusa nie będzie …”http://polskiateista.pl/cwiceniezateizmu/intronizacji-chrystusa-bedzie/

Gra królem Chrystusem” – http://polskiateista.pl/cwiceniezateizmu/gra-krolem-chrystusem/

Na blogu znajduje się w tej chwili 27 artykułów, m.in.:

Dowód na nieistnienie. Kogo? – http://polskiateista.pl/cwiceniezateizmu/dowod-na-nieistnienie-kogo-2/

Jan Paweł II bez taryfy ulgowej” – http://polskiateista.pl/cwiceniezateizmu/jan-pawel-ii-bez-taryfy-ulgowej/

Wypędzanie szatana” – http://polskiateista.pl/cwiceniezateizmu/wypedzanie-szatana/ i inne.

enforce-46910_640.

………………………………………………………………………………………………………………