Wpisy Ale o co chodzi?

important-1702878_1280

Debata Obywatelska – Polska jest ważna

important-1702878_1280

 

Stowarzyszenie „Obywatele Solidarnie w Akcji” organizuje dziś i jutro, tj. 7 i 8 stycznia pod Sejmem w godzinach 16.00 – 18.00 debatę uliczną.

Zapraszamy na Obywatelską Debatę Uliczną – Polska jest ważna – pod sejmem na pikiecie prowadzonej od trzech tygodni w obronie godności polskiego parlamentaryzmu.

Jarosław Kaczyński i jego akolici dokonują od roku pełzającego zamachu stanu wprowadzając w Polsce dyktaturę.

Podyskutujemy o tym, jak działać w tej sytuacji, co możemy zrobić, żeby Naszych praw nie oddać, a zabrane – odebrać.

Jak bronić demokracji, edukacji, praw kobiet. Co zrobić, żeby rozszerzać nasze prawa.

Jak powstrzymać demolowanie Polski.

Pomimo mrozów – damy razem radę!

Wydarzenie na fb TUTAJ

 

14717238_1559863684039624_8866280840912359335_n

DOŚĆ POGARDY WOBEC KOBIET!

14717238_1559863684039624_8866280840912359335_n

II Runda Ogólnopolskiego Strajku Kobiet 23 i 24 października. W Warszawie 23 w niedzielę o godzinie 15.00 spotykamy się pod Sejmem. Hasło przewodnie:

„Dość pogardy wobec kobiet!”

Anna Dryjańska, nazwana przez Rafała Ziemkiewicza kobietą zdeformowaną, którą mama jednak zdecydowała się urodzić, rozpocznie zgromadzenie swoim przemówieniem.

Nie dajmy się stłamsić i zastraszyć!

Walczmy o naszą godność!

Inspirujmy świat!

Do zobaczenia! 🙂

Izabela Jaszczurowska

14355534_660781597423233_8536045170934529986_n

Załóżmy czerń, pokażmy sprzeciw!

14355534_660781597423233_8536045170934529986_n

Partia „Razem” namawia nas do prostego, ale jakże wymownego protestu wobec próby wprowadzenia w naszym kraju barbarzyńskiego prawa mającego na celu całkowite zniewolenie kobiet. Wydarzenie na fb TUTAJ

Oddaję głos pomysłodawcom:

„W środę zaczyna się posiedzenie Sejmu, na którym posłowie zajmą się okrutnym projektem ustawy, zgodnie z którym kobiety mają być wtrącane do więzienia za przerwanie ciąży.

To okrutne i nieludzkie prawo będzie zagrażało każdej z nas. Nie chcemy żyć w kraju, w którym przy łóżku ciężarnej kobiety czuwa policjant i prokurator, gdzie każde poronienie kończy się śledztwem, gdzie zgwałcone dziewczynki zmuszane są do rodzenia dzieci swoich gwałcicieli.

W środę, w dzień rozpoczęcia obrad Sejmu, ubierzmy się na czarno. Każda z nas może symbolicznie zamanifestować sprzeciw – w domu, w pracy, na spacerze, w szkole, w internecie. Pokażmy, że nie godzimy się na odbieranie nam prawa do zdrowia, do bezpieczeństwa, do godności i szacunku. Pokażmy naszą siłę, nasz sprzeciw, naszą solidarność. Zrób sobie zdjęcie, dodaj do wydarzenia albo wrzuć do siebie na profil z hasztagiem #CzarnyProtest.

Nie zgadzajmy się na życie w strachu, na cierpienie i lęk. Nie zgadzajmy się na tortury zamiast opieki, zastraszanie zamiast wsparcia. Na odbieranie nam głosu, na decydowanie o nas wbrew naszym sumieniom. Dołącz do Czarnego Protestu. Nie chcą nas słuchać, niech nas zobaczą!”

Jestem za!

not-1088697_1920

„Wojna przeciwko prawom kobiet to wojna przeciwko demokracji” – Nina Sankari

Z największą przyjemnością w przeddzień  Marszu Godności – Protest Kobiet, przedstawiam na moim blogu tekst Niny Sankari, wiceprezeski Fundacji im. Kazimierza Łyszczyńskiego, opublikowany na stronie Fundacji www.lyszczynski.com.pl

***

Ponad ćwierć wieku od początku tzw. transformacji demokratycznej w Polsce, która wprowadziła restrykcyjną ustawę antyaborcyjną, 60 lat po uzyskaniu prawa do aborcji z przyczyn społecznych w czasach PRL, 84 lata po uzyskaniu prawa do aborcji ze wskazań medycznych i prawnych w Polsce międzywojennej, polski obóz rządzący cofa Polki do czasów sprzed odzyskania przez Polskę niepodległości w 1918 r., do prawa obowiązującego w Polsce pod zaborami. Projekt całkowitego zakazu aborcji bez jakichkolwiek wyjątków i traktowanej jako przestępstwo jest takim właśnie prawem, jakie obowiązywało pod zaborami. Dziś polski rząd postępuje wobec Polek, jak zaborca ponad sto lat temu. Tak samo wobec swoich obywatelek postępowali Hitler, Mussolini, Franco, rząd Vichy, Stalin i Ceausescu.

Paragraf zabija

„Paragraf zabija” – mówił Tadeusz Boy-Żeleński, lekarz, pisarz, tłumacz, wielki humanista, a przede wszystkim bojownik o prawa kobiet. Nader chętnie dziś zapominany autor „Piekła kobiet” już w latach dwudziestych XX wieku walczył przeciwko całkowitemu zakazowi aborcji i karaniu kobiety, domagając się legalizacji aborcji z przyczyn społecznych. W 1932 r. polski Sejm przyjął ustawę dopuszczającą aborcję z przyczyn medycznych oraz w przypadku ciąży będącej wynikiem czynu przestępczego. W tamtym okresie było to najbardziej liberalne (po Związku Radzieckim) ustawodawstwo w Europie. Udało się je wprowadzić wbrew sprzeciwowi Kościoła katolickiego, głównie dzięki postawie prawników i lekarzy oraz postępowych ugrupowań w Sejmie.

Aborcja z przyczyn społecznych w PRL

Legalizacja aborcji z przyczyn społecznych została w Polsce wprowadzona w 1956 r. Maria Jaszczuk, posłanka-sprawozdawczyni projektu tej ustawy przekonała posłów przy pomocy liczb: 300 tys. nielegalnych aborcji odbywających się pokątnie u „babek”, 80 tys. kobiet przyjmowanych rocznie do szpitali z poronieniem wywołanym przez znachorki, w tym 2 proc. zgonów. To tej ustawie polskie kobiety zawdzięczały 36 lat prawa do wyboru i samostanowienia. W 2007 r., na krótko przed śmiercią, 91-letnia Maria Jaszczuk z goryczą mówiła o zmarnowaniu tego wielkiego wysiłku po zmianach ustrojowych.

Powrót piekła kobiet

Słynnej transformacji demokratycznej w Polsce w 1989 r. towarzyszyło systematyczne zawłaszczanie władzy przez Kościół katolicki dzięki jego sojuszowi z konserwatywną prawicą . Kościół wystawił wysoki rachunek za swój wkład w dzieło obalenia tzw. reżimu komunistycznego. Weto polskiego Episkopatu wykluczyło możliwość wpisania do nowej konstytucji zasady rozdziału kościołów od państwa i jego świeckości czy choćby neutralności światopoglądowej.

Polki zapłaciły zdrowiem i życiem za ten rachunek. Wkrótce okazało się, że wspomniana transformacja demokratyczna ma się odbyć kosztem kobiet, ich praw i aspiracji. Prawa reprodukcyjne i seksualne kobiet stały się łupem Kościoła i ich politycznych sojuszników – prawicy. Dla lewicy i liberałów zdrada interesów kobiet także nie była zbyt wysoką ceną do zapłaty w zamian za poparcie Kościoła w innych dziedzinach, na przykład, w sprawie wyrażenia zgody na przystąpienie do UE. Ustawa antyaborcyjna z 1993 roku została uchwalona wbrew stanowisku opinii publicznej oraz z naruszeniem podstawowych zasad demokracji. Inicjatywa obywatelska domagająca się referendum w tej sprawie, pod którą zebrano ponad milion podpisów, została po prostu zlekceważona. Bardzo restrykcyjna ustawa antyaborcyjna (dopuszczająca aborcję tylko w przypadku poważnego zagrożenia dla zdrowia i życia kobiety, ciężkich wad płodu lub ciąży będącej wynikiem zabronionego czynu seksualnego), brak dostępności nowoczesnej antykoncepcji i edukacji seksualnej, nie przyczynił się do wzrostu wskaźników urodzeń w Polsce. Natomiast praktyka pokazuje, że gdy aborcja jest zabroniona, nawet w przypadkach dopuszczonych prawem zabieg ten nie jest wykonywany, powodując ogromne cierpienia kobiet i dzieci urodzonych z poważnymi, nieusuwalnymi wadami rozwoju.

Kościół przeciwko fundamentom demokracji

Można by pomyśleć, że Kościół dostał w Polsce wszystko, co chciał. Jednak jeszcze pod rządami liberalnej Platformy Obywatelskiej rozpoczęła się otwarta wojna przeciwko kobietom, przeciwko wolności, a zwłaszcza wolności sumienia, słowa i wyrazu, przeciwko systemowi władzy gwarantującemu prawa obywateli, po prostu przeciwko demokracji. Hierarchowie katoliccy posunęli się do otwartego nawoływania do nieprzestrzegania prawa powszechnego, a także do popierania agresywnych grup katolickich grożących przemocą fizyczną lub ją stosujących wobec „wrogów”. W połowie 2013 r., Kościół znalazł nowego wroga – „gender”, który stał się przyczyną wszelkiego zła w Polsce. „Gender niszczy jednostkę, gender niszczy rodzinę, gender niszczy Polskę, gender STOP”- rozbrzmiewało w Polsce.

Polska” ukrzyżowana„ od Sejmu po żłobki i przedszkola, od komisariatów policji po uczelnie wyższe; kobiety wyzute z podstawowego prawa do decydowania o swoim ciele, zdrowiu i życiu, zmuszone do rodzenia dzieci niezdolnych do przeżycia po to tylko, by bezsilnie patrzeć na ich agonię lub skazanych na cierpienia z powodu ciężkich i nieusuwalnych wad; polska szkoła publiczna przekształcona w katolicką medresę, gdzie jest więcej lekcji religii, niż fizyki, chemii i biologii; polska nauka pod presją ograniczającą swobodę badań naukowych; ocenzurowana sztuka; medycyna uznająca prymat prawa Bożego nad prawami pacjenta, system prawny przedkładający prawo kanoniczne nad prawo stanowione, Sejm, w którym posłowie modlą się o deszcz.”- taka była sytuacja w Polsce jeszcze przed przejęciem władzy przez PiS.

Frontalny atak populistycznej prawicy na demokrację

Od zwycięstwa wyborczego PiS, które dokonało się przy zdecydowanym poparciu Kościoła katolickiego najpierw w wyborach prezydenckich wiosną 2015 roku, a następnie w wyborach parlamentarnych w 2015 roku, te ataki na demokrację we wszystkich obszarach życia przybrały postać pełzającego zamachu stanu. Przed sparaliżowaniem Trybunału Konstytucyjnego, ostatniego szańca instytucji demokratycznych, zwycięzcy zaserwowali Polakom serial z gatunku thrillera politycznego, głosując noc po nocy ustawy zmierzające do demontażu demokracji, już wcześniej kulejącej w Polsce. Dwa dni po inauguracji rządów Premier Beaty Szydło doszło do dymisji czterech generałów, czystki w wojsku, służbach specjalnych i policji, do zmian na stanowiskach urzędniczych w administracji centralnej i lokalnej. Następnie założono kaganiec mediom i światu kultury, nie wspominając o wrogich deklaracjach wobec świeckości państwa. Szczególnie groźna jest tzw. ustawa antyterrorystyczna, pozwalająca na inwigilację każdego obywatela bez jakiejkolwiek kontroli oraz dająca władzy możliwość zakazu demokratycznych zgromadzeń. Jest oczywiste, że są to działania mające na celu wyeliminowanie równowagi między władzą wykonawczą, ustawodawczą i sądowniczą i stworzenie warunków do ustanowienia autorytarnych form władzy. Demonstracja KoD 12-12-2015Taka postawa powoduje masowe protesty organizowane przez Komitet Obrony Demokracji, a wspierane przez liczne organizacje prodemokratyczne w stolicy i innych polskich miastach.

Trzeba jednak powtórzyć, że grunt pod obecną sytuację przygotowały poprzednie partie rządzące poprzez systematyczne niszczenie świeckości i związane z tym nieprzestrzeganie wolności obywatelskich (sumienia, słowa, wyrazu)oraz antyspołeczną neoliberalną politykę, reprezentującą tylko interesy ludzi bogatych. Regresywna lewica porzuciła prostych ludzi i swoje postępowe ideały, co zakończyło się jej wykluczeniem z polskiego parlamentu, a jej elektorat został przejęty przez populistyczną i nacjonalistyczną partię PIS , która oferuje „drobnemu ludowi” nie tylko obietnice społeczne , ale również wizję godności i dumy, a nawet wyższości moralnej opartej na amalgamacie autorytarnego nacjonalizmu i katolickiego fundamentalizmu. Wizję niebezpieczną.

Prawa kobiet osią walki o demokrację

Teraz Kościół rzymskokatolicki w Polsce ma warunki do realizacji swojej koncepcji władzy absolutnej. Tu nie chodzi o rząd dusz. Gdyby nauczanie polskich biskupów było w Polsce skuteczne, nie musieliby oni narzucać swoich praw środkami politycznymi. Episkopat polski wystawił kolejną fakturę do zapłacenia polskiemu rządowi i jest to kolejna faktura, w której walutą są prawa kobiet. Fundamentaliści katoliccy, wyhodowani w atmosferze przyzwolenia ze strony mediów i intelektualistów w ciągu ostatniego ćwierćwiecza, złożyli projekt całkowitego, bezwzględnego zakazu aborcji i penalizacji kobiety, lekarza oraz osób pomagających w zabiegu.

Ten projekt, który uzyskał poparcie rządu polskiego, stanowi najpoważniejszy atak na prawa kobiet od okresu międzywojennego. Polscy duchowni, zdyskredytowani przez skandale obyczajowe, łącznie z pedofilią ukrywaną w Kościele i niezwykłą zachłannością finansową, chcą narzucić swoje nakazy i zakazy nie argumentem siły wiary swoich wiernych, ale argumentem siły politycznej. Być może sumienie polskich biskupów może znieść wszystko: od pedofilii księży ukrywanej w Kościele aż po proponowanie prawa, którego wynikiem będzie kobietobójstwo. Ale to nie biskupi zasiadają w ławach poselskich. To na posłusznych i służalczych w stosunku do Kościoła politykach będzie spoczywać odpowiedzialność za tragedie kobiet. Za sojusz tronu i ołtarza kobiety już płacą swoim życiem i zdrowiem, ale ta barbarzyńska ustawa dramatycznie powiększy rachunek strat. Całkowity zakaz aborcji nie ma nic wspólnego z ochroną życia, wręcz przeciwnie, skazuje on na śmierć kobietę, dla której ciąża stanowi zagrożenie życia. Będzie ona musiała także donosić ciążę z ciężko uszkodzonym płodem czy urodzić dziecko pochodzące z gwałtu. W takich przypadkach obecnie obowiązujące prawo obłudnie nazwane „kompromisem”, choć bardzo restrykcyjne, dopuszcza w teorii legalną aborcję. Ale jak pokazuje praktyka, gdy kobieta traci prawo do wyboru, nawet prawo do legalnej aborcji przestaje być stosowane, stając się fikcją prawną.

Sprzeciw wobec tego barbarzyńskiego projektu ma szansę na mobilizację nie tylko feministek i środowisk świeckich , ale także wszystkich zwolenników demokracji, w tym chrześcijan przeciwnych wzrostowi katolickiego fundamentalizmu i autorytaryzmu w kręgach obozu rządzącego. Trzy byłe Pierwsze Damy w liście otwartym wyraziły swoje potępienie dla tego projektu. Djemila BenhabibPodczas panelu „Religie a kobiety” Djemila Benhabib opowiedziała o traumatycznym doświadczeniu aborcji wykonywanej w urągających warunkach sanitarnych na stole kuchennym przykrytym gazetą, czego o mało nie przypłaciła życiem. Panel z udziałem wybitnych feministek z Polski i zza granicy odbył się 3 kwietnia w ramach Dni Ateizmu. Tego samego dnia z inicjatywy partii „Razem” miała miejsce pierwsza wielotysięczna demonstracja pod hasłem „Nie dla torturowania kobiet!”. Tydzień później odbył się kolejny masowy protest pod hasłem „Odzyskać wybór” poparty licznymi manifestacjami solidarności za granicą.demonstracja Odzyskać wybór Zawiązał się komitet obywatelskiej inicjatywy „Ratujmy kobiety”, który złożył w Sejmie RP obywatelski projekt „Ustawy o prawach kobiet i świadomym rodzicielstwie” postulujący liberalizację ustawy antyaborcyjnej, w tym dopuszczalność przerywania ciąży z inicjatywy kobiety, refundowaną antykoncepcję i rzetelną edukację seksualną w szkole. Zawiązana spontanicznie na Facebooku grupa „Dziewuch” zaplanowała na 18 czerwca wielki Marsz Godności w proteście przeciwko próbie zaostrzenia ustawy antyaborcyjnej, pozbawiającej polską kobietę wszelkiej podmiotowości i zamieniającej ją w inkubator.

Kilka lat temu, Manifa 8 marca szła w Warszawie pod hasłem „Demokracja bez kobiet to pół demokracji.” Ale demokracja bez kobiet to nie jest żadna demokracja! Kwestia aborcji , tj. kwestia samostanowienia kobiet, nie jest problemem tylko kobiet . To nie jest także problem tylko ich bliskich. Jest to problem całego społeczeństwa .

Aborcja była zakazana przez Hitlera, Mussoliniego, Franco, rząd Vichy, Stalina, Ceauşescu. Zniewolenie kobiet przez autorytarne rządy jest początkiem zniewolenia całego społeczeństwa.

***

Moi drodzy! Jutro o 11.55 (za pięć dwunasta) spotykamy się na Placu Zbawiciela, żeby pokazać, że kobiety mają swoją godność, której nie pozwolą nikomu naruszyć. NIKOMU!

 

lady-1112832_1280

Koronkowa rewolucja kobiet

lady-1112832_1280Czytając komentarze pod moim tekstem pt.: „Moje ciało, moja broszka” na grupie Dziewuchy Dziewuchom natknęłam się na link www.protestkobiet.pl udostępniony tam kilka razy. Wizyta na tej stronie skłoniła mnie do napisania niniejszego tekstu.

Nikt nie ma takiego talentu jak nasza obecna władza, do aktywizowania społeczeństwa. Do niedawna sądziłam, że my Polacy to zwierzęta kanapowe. Co prawda coraz częściej widuje się na polskich ulicach biegaczy, którzy przestali wzbudzać zdumienie, rolkarzy czy rowerzystów w każdym wieku. Mimo to wydawało mi się, że zajęci jesteśmy tylko i wyłącznie swoimi sprawami. Na dużą frekwencję w wyborach nie ma co liczyć. A po co? Wszyscy to dranie, złodzieje, debile, nie ma na kogo głosować. Może i prawda, ale jak nie idzie się głosować, też dokonuje się wyboru prawda? Wybieramy, że inni zdecydują za nas. A potem będziemy mogli biadolić przez kolejne 4 lata.

W zeszłorocznych wyborach było tak samo. W niedzielę połowa uprawnionych do głosowania wolała sobie poleżeć przed telewizorem. A w poniedziałek obudziliśmy się w innym świecie. Rzekoma większość społeczeństwa dokonała skoku cywilizacyjnego. Szkoda, że w tył — z ery nowożytnej do średniowiecza. Najpierw podnóżek przy tronie zdobył Duda, potem na tronie zasiadł Kaczyński, tyle że w czapce niewidce.

Jak to mówią „mądry Polak po szkodzie”. Podniósł się więc Polak z kanapy i wyszedł na ulicę razem z KOD. I tak wałęsamy się po tych ulicach co jakiś czas. Idziemy, żeby zaprotestować, żeby się pokazać, żeby pośmiać się i pokrzyczeć. Niektórym się znudziło, bo nie wiedzą efektu. Dokąd to dreptanie ulicami miast ma nas doprowadzić? Inni wpadli w trans. Tydzień bez manifestacji to tydzień stracony. Policja z warszawskim ratuszem wciąż uczą się liczyć. Teraz 50 tysięcy = 5 tysięcy. Jedna stacja telewizyjna cały dzień pokazuje manifestacje, inna udaje, że ich tak naprawdę nie ma. Ot, jakiś tam paru zadymiarzy sparaliżowało miasta. Król absolutny Jaro ze swoimi kukiełkami wciąż odgrywają jeden dramatyczny teatrzyk. Osaczenie przez zdrajców narodowych, roślinożernych rowerzystów w futrach z norek oderwanych od koryta.

KOD zaczął się dzielić. Nie wszystkim podoba się jego twarz — uśmiechnięta, spokojna, wręcz spolegliwa. Na jednym z marszów nie byłam celowo. To ten wspierający Wałęsę. Prawdę mówiąc, niewiele mnie obchodzi, czy był Bolkiem, czy Lolkiem, czy dla większej konspiracji Tolą. W tamtych czasach zrobił swoje, ale prezydentem był w mojej ocenie fatalnym. Na wczorajszym marszu nie byłam, bo nie mogłam. Pracowałam cały dzień. Poza tymi dwoma przypadkami jestem z KOD od początku, czyli z ludźmi, którzy nie wyrażają zgody na „dobrą zmianę”, która zmianą jest jak z koszmaru. Powoli jednak tracę sens, nie rozumiem, do czego to wszystko ma zmierzać? Co ma nam wszystkim to dać? Czy jest jakiś kres tej drogi?

I nagle projekt środowisk pro-life na zaostrzenie ustawy antyaborcyjnej. A potem powstanie grupy Dziewuchy Dziewuchom i pierwsza zorganizowana przez nie manifestacja. Wiatr tak dmuchnął w moje żagle, że prawie się przewróciłam. Co dalej? Zbieramy podpisy pod naszym (wolnych kobiet) projektem. Oni całkowity zakaz aborcji? My aborcja na życzenie. Dlaczego nie?

Są głosy przemawiające za tym, aby utrzymać obecne status quo. Lepszy wróbel w garści niż słowik na dachu. Obrońcy obecnie obowiązującej ustawy głoszą, że społeczeństwo nie jest gotowe na przyznanie kobietom praw, które powinny mieć od dawna, że domaganie się aborcji na życzenie, to strzał w kolano. Ci ludzie zapominają o klauzuli sumienia i „dziecku Chazana”. To ten „kompromis”, czyli prezent ówczesnych władz dla KK, doprowadza do takich sytuacji, że lekarze odmawiają zabiegów, do których zobowiązuje ich NFZ, pozawalają rodzić się dzieciom potworkom, które nie mają żadnych szans na przeżycie, i każą rodzicom patrzeć na ich agonię. W imię boga miłosiernego, który ponoć tego oczekuje od ludzi.

Na początku lat 90. uczęszczałam do LO. Zbierałam podpisy przeciwko ustawie antyaborcyjnej. Z listami byłam wszędzie, nawet we własnej szkole. Rzadko spotykałam się z szykanami. Uzbierałam ich tyle, że wyrosłam na lokalną bohaterkę lewicową, choć mało interesowała mnie wówczas polityka. Milion podpisów, w tym moje listy poszły na śmietnik. Bo „kompromisu” władza nie zwierała z narodem, tylko z KK. Kiedy dowiedziałam się o obecnym projekcie ustawy o prawach kobiet i świadomym rodzicielstwie, który proponuje aborcję na życzenie, edukację seksualną, darmową antykoncepcję dla najuboższych i rozprawia się z klauzulą sumienia, poczułam, jakby cofnął się czas. Nie żałuję tamtego, pozornie straconego czasu na zbieranie podpisów. Mam przynajmniej świadomość, że COŚ robiłam, nie byłam bierna, działałam.

Co dalej pytam? Czy manifestacje oprócz poczucia wspólnoty, solidarności, radości bycia razem z ludźmi podobnie myślącymi przyniosą jakieś efekty? Są ważne, to pewne. Ale ważniejsze jest według mnie wytyczenie celu do osiągnięcia, planu działania. To właśnie proponuje Protest Kobiet. Koronkowa rewolucja trwa.

Krwawa rewolucja to domena mężczyzn, my swoje cele możemy osiągnąć solidarnością, wspólnotą, koronkowym — starannie i konsekwentnie przeprowadzonym protestem.

Aby stworzyć koronkowe dzieło, potrzeba czasu. Koronkowa rewolucja stawia przed sobą dalekosiężne cele: wywołanie poważnej debaty publicznej nad poszanowaniem praw obywatelskich kobiet w Polsce; zmiana polityki państwa wobec kobiet, respektowanie ich wszystkich praw obywatelskich: prawa do życia, do opieki zdrowotnej, do edukacji, do samostanowienia, do sprawiedliwego sądu, do prywatności, do wolności słowa i przekonań, do godności i szacunku; wdrożenie systemu edukacji, zapewniającego dostęp do wiedzy prawnej, biologicznej i medycznej w zakresie praw i obowiązków kobiet jako obywateli; przyczynienie się do poczucia bezpieczeństwa i nietykalności kobiet; przywrócenia pełni praw reprodukcyjnych; skutecznego egzekwowania alimentów; surowych kar dla gwałcicieli; surowych kar dla sprawców przemocy; edukacji seksualnej dla kobiet i dzieci.

18 czerwca odbędzie się w Warszawie MARSZ GODNOŚCI. Początek „za pięć dwunasta” na Placu Zbawiciela. Gorąco namawiam wszystkich, dla których los kobiet nie jest obojętny.

„Dziergajmy” więc i „wykłuwajmy” wspólne sploty pięknej sieci, która w końcu stworzy nasz kraj przyjaznym dla ludzi, zamota wszelkie zapędy do zniewalania i władzy absolutnej nad ciałem i umysłem człowieka. Uświadomi uzurpatorom, że uruchomili niepowstrzymaną siłę, siłę kobiet. Chcą nas zmusić do heroizmu? Prosimy bardzo. Patrzcie. I nie dziwcie się. Kobiety są zdolne do wszystkiego dla dobra swoich rodzin. (www.protestkobiet.pl)

 Panowie, wspierajcie nas! 🙂

gay-898096_1920

Małgorzata Marenin kontra kuria kielecka.

gay-898096_1920Jedna z najbardziej zapracowanych feministek w Polsce — Małgorzata Diana Marenin znana m.in. z pozwania biskupa do sądu, znalazła czas, żeby wybrać się zw swoim synkiem 29 maja na festyn z okazji Dnia Dziecka. Zamiast jednak wypoczywać, bawić się z dzieckiem, relaksować się po licznych misjach mających na celu uczynienie naszego kraju nieco bardziej znośnym, nieco bardziej cywilizowanym, nieco bardziej sprawiedliwym i równym, napotkała na swojej drodze Kościół. Nie byłoby w tym nic dziwnego. W końcu na Kościół czy jego funkcjonariuszy nie natknął się tylko ten, kto przykuty jest do łóżka, nie ma telewizora i do tego ksiądz po kolędzie omija jego mieszkanie. Jednak kiedy na drodze Małgosi staje Kościół, kłopoty murowane.

Według jej relacji, na festynie były stragany należące do diecezji kieleckiej, gdzie można było kupić dewocjonalia lub dostać w prezencie pouczające ulotki zatytułowane: „Medyczne konsekwencje praktyk homoseksualistów”. Kto, jak kto, ale Kościół na pewno się na tym zna. Mało ma gejów wśród swoich? Dzieci, które miały to nieszczęście, że dostały ulotkę, a potem wiedzione ciekawością (a nie mówili rodzice, że ciekawość to pierwszy stopień do piekła?) przeczytały ją, potrzebują teraz chyba długoterminowej terapii psychologicznej.

Nie wszędzie dziecko może sobie poczytać o tym, co geje wyprawiają w swojej sypialni. A tu proszę bardzo! Lizanie odbytów i wkładanie do nich pięści, jedzenie fekaliów lub tarzanie się w nich, oblewanie się moczem lub picie go, połykanie spermy, stosowanie na swoich partnerach tortur, seks w publicznych toaletach.

„Typowe praktyki seksualne homoseksualistów to medyczny horror. Proszę sobie wyobrazić ślinę, kał, spermę i krew mieszające się między dziesiątkami mężczyzn co roku. Proszę sobie wyobrazić regularne picie moczu, jedzenie kału i brutalne podrażnianie odbytu.” – mogło sobie przeczytać dziecko, liżąc loda, czy wcinając watę cukrową.

Ulotkę opracował dr Paul Cameron, amerykański psycholog. Pewnie katolicy nie wiedzą, że w 1983 roku wyleciał z hukiem z Amerykańskiego Towarzystwa Psychologicznego za „pogwałcenie kodeksu etycznego”. Koledzy po fachu zarzucali mu, że jego wnioski nie są poparte dowodami, nie mają nic wspólnego z badaniami, są po prostu nieprawdziwe. Gość słynął również ze swojego poglądu głoszącego, że homoseksualizm powinien być zakazany.

Taki oto obraz namalował Kościół gejom — mężczyzna siedzący w szalecie miejskim z miską gówna przed sobą, kubkiem szczyn do popicia i pięścią w dupie. No cóż, sztuka rządzi się swoim prawami. Pewnie nic by się nie stało, gdyby nie fakt, że Małgosia tam była. Nie zwlekając, napisała do biskupa kieleckiego w imieniu Stowarzyszenia Stop Stereotypom, którego jest prezeską. Oto fragment jej listu:

„Jeżeli uważa Pan, że opisywanie lizania odbytu partnera, połykanie fekaliów, tarzanie się w kale, oblewanie się moczem, seksu z użyciem tortur i wkładania zabawek do odbytu to najlepsza wiedza jaką mogą w prezencie otrzymać dzieci z okazji ich święta, to świadczy o największej Pana nieodpowiedzialności i fanatyzmie. Tym bardziej, że taki obraz osób LGBT chcecie utrwalić w młodych umysłach. Z mojego punktu widzenia, a zapewniam, że nie jestem odosobniona, Pan jako osoba odpowiedzialna za tą akcję, posunął się do molestowania seksualnego dzieci w czasie ich święta – festynu.”

A tak skomentował sprawę rzecznik kurii diecezji kieleckiej ks. Cisowski:

Ulotki rzeczywiście były na stoisku, chociaż ich nie rozdawano, a jedynie sobie leżały. (Ot tak, leżały sobie, nie wiadomo skąd i po co?) Były w pakiecie z innymi ulotkami Duszpasterstwa Rodzin, które są rozdawane od kilku lat. Wszystkie źródła informacji z ulotki są jakoś tam udokumentowane. (Jakoś tam, to akurat prawda) Na pewno są to treści rażące, ale nikomu ich nie wciskano. Inna sprawa, że to ulotki nie na tę okazję, ale tak wyszło. (Oj tak jakoś niechcący wyszło, a tu jakaś wredna i do tego wściekła feministka zadymę robi, nie wiadomo o co) – w nawiasach dopiski moje.

Rzecznik kurii podkreśla, że niedzielna impreza nie była festynem tylko dla dzieci, ale dla rodzin. (Aha! Jak dla rodzin, to już można głupoty rozpowszechniać, obrzucać ludzi błotem, robić z nich zwyrodnialców niegodnych jakiegokolwiek szacunku) – Dzieci były więc pod opieką rodziców, a oni zdają sobie sprawę, co wpada w ręce dzieci – mówi. Dodaje, że jest mu przykro, jeśli ktoś się poczuł urażony ulotkami. (Źródło)

Jeśli ktoś się poczuł urażony? Bez przesady! A kogo mogło urazić żarcie gówna i picie szczyn? Bardzo chciałabym przeczytać ulotkę o seksie osób heteroseksualnych w wydaniu Kościoła. Czysty, piękny, prosty seks bez lizania odbytów, czy wkładania do nich czegokolwiek, bez lizania sromu (bo za blisko odbytu, język długi jest, w sypialni ciemno, można niechcący chlapnąć nie po tej dziurce i nażreć się kupy) czy ssania penisów (bo nie daj boże, mogłoby dojść do połknięcia spermy, czy wyciągnięcia z pęcherza moczowego jego zawartości),  a już na pewno nie w toaletach. Sypialnia, dziurka w koszuli nocnej, rozłożone nogi i towarzystwo boga.

– Wszystko trudno jest kontrolować. Na przyszłość trzeba będzie bardziej uważać, choć zdanie jeśli chodzi o ocenę homoseksualizmu mamy pewnie inne niż „Gazeta Wyborcza”. Ja bym zacytował katechizm Kościoła, który mówi, że homoseksualizm jest grzechem, ale nie wolno ubliżać homoseksualistom.

Oj tak, lepiej katechizmu czy mitologii katolickiej zwanej Pismem Świętym nie cytować. Tam jest napisane, że homoseksualizm to grzech oraz że homoseksualiści zasługują na śmierć. To może naprawdę obrazić. Ale rozpowszechnianie treści napisanych przez idiotę, od którego odwróciło się środowisko naukowe, nikogo obrazić nie powinno.

Skoro Małgosia przywaliła prawym sierpowym, postanowiła poprawić lewym prostym, i wysłała list do Świętokrzyskiego Kuratora Oświaty, który objął honorowym patronatem feralny festyn z okazji Dnia Dziecka. List swój zakończyła tymi słowy:

„Panie Kuratorze, dzieci należy chronić. Kuratorium w Kielcach w tym względzie zawiodło. Pan zawiódł.”

Oczywiście czekamy na odpowiedź pisemną kurii i kuratorium. Pewnie Małgosia je udostępni, tak jak zrobiła to z ulotką i swoimi listami.

blue-eyes-237438_1920

„Moje ciało moja broszka”

blue-eyes-237438_1920„Moje ciało, moja broszka” – brzmi logicznie, prawda? Jednak nie dla wszystkich. Ciało może być moje, ale broszka ma należeć do tysięcy obsesyjnie zainteresowanych nią mężczyzn w kieckach zobligowanych do celibatu oraz do ich politycznych sługusów.

Jak wiecie, nasz ePiSkopat i otumanieni katolickim bełkotem, aczkolwiek lepszego sortu polscy patrioci szykują kobietom piekło na ziemi. Nową ustawę antyaborcyjną, zrównującą kobiety z bydłem hodowlanym. Jeśli ten śmieć, który nadaje się jedynie do podtarcia tyłka, wejdzie w życie, my wszystkie — wasze matki, żony, siostry i córeczki będziemy zmuszone do kontynuowania ciąż zagrażających naszemu życiu, do rodzenia dzieci chorych, ułomnych, niezdolnych do samodzielnego życia i patrzenia na ich agonię, do rodzenia dzieci spłodzonych podczas gwałtów. Do porodów będą zmuszane nieletnie dziewczynki, nawet jeśli ciąża będzie skutkiem stosunków kazirodczych.

Kiedy pierwszy raz usłyszałam o projekcie tej ustawy, poczułam się, jakby ktoś napluł mi w twarz, odebrał mi godność, ustawił mnie w jednym rzędzie z krowami na pastwisku, o których losie decyduje hodowca. Niezłe porównanie, biorąc pod uwagę, że taki los chcą nam zgotować owce dla swojego Pasterza. Mam wrażenie, że w tym stadzie więcej jest baranów, niż owiec.

Czy uda się im zakuć kobiety w kajdany i poddawać je torturom ku chwale Pana? Ciężko mi w to uwierzyć, ale w zwycięstwo PiS-u w wyborach też nie wierzyłam. Zamiast czekać bezczynnie, aż nas całkiem zniewolą, musimy działać, choćby wspierając Komitet Inicjatywy Ustawodawczej „Ratujmy kobiety”.

Jak? Nic prostszego. TUTAJ można zapoznać się z treścią projektu ustawy liberalizującej ustawę antyaborcyjną, która wysyła do lamusa ustawę obowiązującą do dziś, bezczelnie nazywaną kompromisem. Następnie TUTAJ można pobrać listę do zbierania podpisów. Później pozostaje już tylko podsuwanie jej mężom, partnerom, ciociom, wujkom, rodzicom, znajomym, dzieciom (jeśli mają minimum 18 lat), bliższym i dalszym znajomym, a potem wypełnione listy wysyłamy na adres:

02-786 Warszawa

ul. Związku Walki Młodych 17 lok. 12

Co znajduje się w projekcie ustawy o prawach kobiet i świadomym rodzicielstwie? Chociażby zapis, że każdy ma prawo do samostanowienia w dziedzinie rozrodczości, do informacji, edukacji, poradnictwa i środków umożliwiających korzystanie z prawa do świadomego rodzicielstwa. Ustawa proponuje wprowadzenie do programów nauczania szkolnego przedmiot „wiedza o seksualności człowieka” od pierwszej klasy szkoły podstawowej.  Dzieci mają zdobywać wiedzę na temat „seksualności człowieka i praw reprodukcyjnych, ochrony przed przemocą seksualną, a także metod i środków zapobiegania ciąży, sposobów zabezpieczania się przed chorobami przenoszonymi drogą płciową, w tym HIV/ AIDS, oraz kształtowania wolnych od przemocy, partnerskich relacji w związkach i równości płci w społeczeństwie”.

Kolejna ważna rzecz, to refundacja środków zapobiegania ciąży. Dla osób korzystających z pomocy społecznej środki antykoncepcyjne mają być zapewniane za darmo.

Następna sprawa  — niczym nieograniczone prawo do przerywania ciąży do 12 tygodnia jej trwania. Po upływie 12 tygodnia kobieta ma mieć prawo do przerwania ciąży, gdy zagrożone jest jej życie lub zdrowie, płód jest upośledzony lub nieuleczalnie chory, co zagraża jego życiu lub gdy ciąża jest następstwem czynu zabronionego.

Ustawa ma zamiar rozprawić się z kolejną katolicką zmorą — klauzulą sumienia poprzez zobowiązanie świadczeniodawcy, który zawarł umowę z NFZ w zakresie obejmującym świadczenia zdrowotne z zakresu opieki zdrowotnej nad kobietą w ciąży, do udzielania tych świadczeń w sposób kompleksowy, w szczególności obejmujący przerwanie ciąży. Do tego zobowiązuje świadczeniodawcę do publicznego udostępnienia listy nazwisk lekarzy, którzy korzystają z odmowy udzielania świadczeń zdrowotnych związanych z przerywaniem ciąży na podstawie art. 39 ustawy z dnia 5 grudnia 1996 r. o zawodzie lekarza i lekarza dentysty oraz do zgłoszenia tej listy do NFZ. NFZ zostaje zobowiązany do publikowania list w Biuletynie Informacji Publicznej i do rozwiązania ze świadczeniodawcą umowy, jeśli nie zapewnia on kompleksowych świadczeń zdrowotnych. W przypadku, gdy wszyscy lekarze wykonujący zawód u świadczeniodawcy złożyli informację o możliwości odmowy udzielenia świadczenia, świadczeniodawca jest zobowiązany do posiadania umowy z podwykonawcą, zapewniającej wykonanie tego świadczenia.

Czyż to nie byłby raj?

Do roboty kochani! Mamy czas do 31 lipca. Pokażmy im gest Kozakiewicza i przy okazji to, że jest nas więcej!

 

 

 

the-witch-749678_1920

Dziś nasze święto – Dzień Czarownic!

the-witch-641364_1920Zanim usiądziemy do warzenia mikstur, rzucania klątw, a potem wskoczymy na miotły i polecimy tam, gdzie urządzimy sobie orgię z samymi czartami, kilka słów na temat naszej historii i współczesności.

Z historią Czarownic katolicy mają nie lada problem. A wszystko przez to, że wymyślili sobie dogmat o wszechwiedzy swojego boga. Z jednej strony zaniżają liczbę ofiar pogromu Czarownic, z drugiej mają świadomość, że ich bóg i tak wie, jak było naprawdę 🙂 Szczyt hipokryzji.

Czasem ja, ateistka żałuję, że boga nie ma. Jakże cudowna jest myśl, że morderców, oszustów, bandytów chrześcijańskich (wśród nich wielu papieży, jeśli nie wszystkich) po śmierci spotkała zasłużona sprawiedliwość? Teraz niejeden fundamentalista katolicki pewnie powie: „to nie ja mordowałem”. Ale twój Kościół mordował, a tobie świadomość ta nie przeszkadza w tym, żeby go popierać i żeby przyklaskiwać słowom funkcjonariuszy KK, jakoby to chrześcijaństwo przyniosło Europie wyjątkową cywilizację i kulturę. Owszem. Wyjątkowo zacofaną cywilizację, gdzie współczesną kobietę wciąż się wini za grzech mitologicznej Ewy, która miała na życzenie swojego stwórcy być podległą mężczyźnie i w bólach rodzić; gdzie homoseksualizm uważa się za obrzydliwą chorobę, lub nawet fanaberię; gdzie zdobycze techniki czy nauki są traktowane, jak wynalazki szatana, który czai się wszędzie – od filmów, muzyki, poprzez antykoncepcję i seks, do zabaw, gier, zabawek, czy nawet chipsów. (Na Frondzie podobno jest gdzieś tekst o groźnych dla dzieci chrupkach, w kształcie duchów, czy wampirów. Jak się komuś chce poszukać, proszę bardzo. Mnie szkoda czasu).

Kiedy chrześcijaństwo opanowało Europę, zalewając ją boskim miłosierdziem, codzienne życie bardziej przypominało piekło, niż raj.  Świat wówczas ruszał do przodu, kiedy chrześcijaństwu, jego dogmatom się przeciwstawiał, i kiedy negował boską wiedzę przekazaną człowiekowi poprzez Biblię. Chyba dziś nikt nie ma wątpliwości, że bóg nie mógł zatrzymać słońca? Ludziom, którzy twierdzili, że to ziemia krąży wokół słońca, a nie na odwrót, groziła śmierć z rąk namiestników boga miłosiernego, który tak mocno kocha, że własnego syna wysłał na rzeź, aby zmazał grzechy świata, które jego tatuś mógł zmazać jednym pierdnięciem.

Trzeba przyznać, że Kościół zrobił wszystko, co mógł, żeby utrzymać swoją potęgę. Grabił, mordował, fałszował, torturował, straszył, ekskomunikował. Na nic się to jednak zdało. Prawda zawsze zwycięży. Nawet u nas. Gorzej ze sprawiedliwością. Albo ją sami będziemy wymierzać, albo nikt tego nie zrobi. Nie ma co na boga liczyć. Przecież jemu samemu należy się szafot.

Wracając do Czarownic to, że mordowano kobiety, choć również mężczyzn za rzekome czary czy spółkowanie z szatanem, oraz dzieci (jako potomków szatana), jest pewne i nawet KK się tego nie wypiera. Problem jest z ustaleniem, jak wiele ofiar pochłonęła nagonka na Czarownice i z tym, czy to były Czarownice faktyczne. Naprawdę, niektórzy twierdzą, że tak.

Zajmijmy się najpierw ilością. 40 tys.? 60 tys.? 9 milionów? Czytając na tent temat materiały, spotkałam się z każdą z tych liczb. Taka sama rozpiętość, jak w obliczaniu ilości osób biorących udział w manifestacjach KOD, szczególnie tej ostatniej – 240 tys. według Ratusza, któremu przewodzi Hania z PO, 45 tys. według policji rządzonej przez PiS. Jak się można o 200 tys. pomylić? Według TVN 100 tys., za to według tv publicznej nie było żadnej manifestacji 🙂 Obiecuję, następnym razem sama policzę. Stanę w jednym miejscu z kamerami (jedna bateria przecież nie wystarczy, a zmieniając baterię, przejdzie mi przed nosem tłum niezarejestrowany) i wam skrupulatnie policzę.

Nikt nie jest w stanie powiedzieć, ile tych ofiar było. Dlaczego? Bo wiele dokumentów po prostu się nie zachowało. Te, które się zachowały, są zatrważające. Należy wziąć pod uwagę, że szaleństwo polowania na Czarownice trwało ponad 300 lat. W niemieckim mieście Bambergu tylko w latach 1616 – 1631 dzięki staraniom jednego jego mieszkańca udało się udokumentować śmierć prawie 900 osób oskarżonych o czary. Prawie 900 osób, to prawie tysiąc. W jednym mieście! A to nie oznacza, że ów mieszkaniec odzyskał wszystkie dokumenty, które przez urząd miasta zostały przeznaczone na makulaturę, i które przeznaczono do pakowania w nie różnych produktów sprzedawanych w sklepach!

Fundamentaliści katoliccy często próbują uciec od odpowiedzialności, tłumacząc że to władze świeckie mordowały Czarownice, a Kościół się temu przeciwstawiał. Jakie władze? Wówczas władza była również katolicka. Zaraz po odmówieniu porannych zdrowasiek lekką ręką i z czystym sumieniem skazywała ludzi (przepraszam, chodzi mi o kobiety, które  przez KK nigdy nie były uznawane za pełnoprawnych ludzi), na niewyobrażalne katorgi. A wystarczyło przedstawiciela tej świeckiej władzy ekskomunikować. Nie dało się? No pewnie, że nie, przecież dobrą robotę odwalał. Żaden kościelny pedofil nie był ekskomunikowany, no bo za co? Niech maluczcy wierzą, że go bóg osądzi.

Wydawałoby się, że nikt o zdrowych zmysłach dziś nie wierzy w to, że te kobiety, umęczone przez przedstawicieli boga, któremu na drugie imię Miłość, były winne. I zgadza się. Ale są również ludzie, którym zmysły szwankują. Oto wstęp do wywiadu z zaburzonym człowiekiem, prosto z frondzi:

W dzisiejszych czasach z reguły temat „wiedźm” jest wyśmiewany, nikt nie traktuje go poważnie. Jednak nie zawsze tak było, historycy byliby w stanie przywołać setki tysięcy przypadków palenia na stosach kobiet, które rzucały klątwy. (Skoro historycy o tym piszą, oznacza, że to były prawdziwe Czarownice) Niby dlaczego i skąd wzięły się nakazy palenia czarownic na stosach? Czy były to może chore psychicznie kobiety myślące, że mogą rzucać klątwy a w ostateczności był to tylko wytwór ich wyobraźni? Gdyby tak było budziłyby raczej śmiech a nie lęk, bo wbrew temu co dziś większość z nas myśli ludzie średniowiecza byli niesamowicie mądrzy. (Na pewno mądrzejsi od autora tych słów. To nie były chore kobiety. Były to kobiety poddane nieludzkim torturom. Gdyby mnie poddano torturom, powiedziałabym wszystko, czego oczekiwałby ode mnie torturujący mnie klecha, nawet to, że wierzę w boga). Ciężko znaleźć dowody na ewentualną chorobę danej wiedźmy, bo niby jak poddać je dzisiaj psychoanalizie skoro zostały zabite setki lal temu? (Aha, już nie ma Czarownic, bo zostały wycięte w pień, aż czuć z tych słów, że słusznie) Wiedźmy istnieją, mimo – z reguły – naszych fałszywych wyobrażeń na ich temat. Jak w każdym temacie, chociażby był on najbardziej dziwny, abstrakcyjny dobrze jest porozmawiać z kimś kto miał empiryczną styczność z tematem. (Pogrubieniem moje wtrącenia)

A oto teksty naszego portalowego wymiatacza tekstowego Mariusza Hnatiuka traktujące o mądrościach człowieka, który udzielił wywiadu frondzi: „Polskie archiwum X – cyrk grozy”, „Nie pijcie mleka od oplutych w piątek krów!”

A teraz o współczesności.

Mimo że KK rzekomo uwolnił świat od Czarownic, my wciąż istniejemy i mamy się dobrze. Kim jest współczesna Czarownica? To kobieta (niekobieca według np. Terlikowskiej), która zna swoje prawa i domaga się ich przestrzegania, która nikomu nie pozwoli decydować o swoim życiu lub zdrowiu, która wie, czego chce i do tego dąży, która jest, lub stara się być niezależna, która ogarnia dom, dzieci i pracę zawodową, która nie życzy sobie, aby inni/inne mówili/mówiły jej, co ma robić, jak ma żyć, jak, kiedy, z kim uprawiać seks, który według niej nie służy prokreacji, tylko przyjemności, do której ma prawo. Miliony nas! 🙂

Drogie Panie, kochani Panowie, których Czarownice kręcą! Dziś pijemy za:

Dorotheę Flock i jej córeczkę, która nigdy nie poznała swojej rodziny.

„Szczególnie surowo los obszedł się wtedy z 22-letnią Dorotheą Flock. Pochodziła z rodziny bogatych norymberskich patrycjuszy. Była konwertytką z protestantyzmu na katolicyzm. Wyszła za mąż za radcę miejskiego w Bambergu. Jego pierwszą żonę zamordowano rok wcześniej jako czarownicę. Dorotheę Flock także oskarżono o czary i aresztowano. Torturowano ją okrutnie, mimo że była w ciąży. Jej rodzina uzyskała dla niej na dworze cesarskim dwukrotnie ułaskawienie, ale biskup Bambergu zignorował je. Podczas tortur Dorothea urodziła dziecko – dziewczynkę. Odebraną ją matce i przekazano obcej rodzinie. Dalsze losy dziecka nie są znane. Rodzina zrozpaczona losem Dorothey wystąpiła do samego papieża i uzyskała od niego (ciekawe ile to ją kosztowało) dekret uwalniający Dorotheę Flock od zarzutów. Niestety pismo z Watykanu dotarło do Bambergu o kilka minut za późno – chwilę wcześniej Dorothea Flock została zamordowana, a jej ciało akurat palono na stosie”. Źródło blog polski

Jadwigę Macową:

„O czym myślała Jadwiga Macowa, patrząc, jak kat ścina głowę jej córki? Co czuła potem, widząc jak płomienie stosu trawią zwłoki dziewczyny? Może nie czuła już nic – skatowana, udręczona torturami, nieświadoma, co się wokół niej dzieje? A może z przerażeniem zastanawiała się, jak zniesie ból, gdy ogień dosięgnie najpierw jej nóg, a potem zacznie ogarniać resztę ciała? I czy wybaczyła swojemu dziecku, że z taką łatwością oskarżyło ją o namawianie do zbrodni?” Źródło National Geographic. 

Barbarę z Radomia, Ewę Kauszyn, Jadwigę Rybaczkę, Katarzynę Moskwin, Agnieszkę Odrobin, Dorotę Mielkową i za wiele innych kobiet, zamordowanych przez katolickich zwyrodnialców. Cześć ich pamięci!

Pijemy dziś również za współczesne Czarownice: Agnieszkę Abemonti Świrniak – Ateistkę Roku, Grażynę Juszczyk – która zdjęła krzyż, Małgorzatę Marenin, która  pozwała biskupa, Ninę Sankari, jedną z organizatorek Dni Ateizmu, wiceprezeskę Fundacji im. Kazimierza Łyszczyńskiego, Dorotę Wójcik, prezeskę Fundacji „Wolność od religii”, Marysię Czubaszek, która na zawsze pozostanie w mojej pamięci, i za wiele, wiele innych.

Wyuzdanych  zabaw na sabatach 🙂

13043306_1012208275523489_8784225824810808648_n

Anna Dyrjańska kontra Małgorzata Terlikowska!

13043306_1012208275523489_8784225824810808648_n

Na czyjejś tablicy na fb znalazłam takie oto zdjęcie. Natychmiast udostępniłam je u siebie, tymczasem znajoma poinformowała mnie, że to prawdopodobnie fejk. Uderzam do źródła, czyli do Ani. To prawda!

UWAGA!

23 kwietnia 2016 r. (dla ateistów), 1016 r. (dla fundamentalistów katolickich), o godzinie 13.00 w Sali Balowej Pałacu Tyszkiewiczów – Potockich, Krakowskie Przedmieście 32, Anna Dyrjańska zatańczy z pierwszą damą polskiego katolicyzmu, Małgorzatą Terlikowską.

I nie będzie to rumba zwana tańcem miłości czy namiętności, chociaż emocji z pewnością nie zabraknie. Spodziewać się należy paso doble z elementami quickstepa – bo trzeba szybko co po niektórych uświadomić, że wieki temu wyszliśmy ze średniowiecza.

Małgosi chyba nikomu nie muszę przedstawiać. To żona tego pana od Frondy, uosobienie wszelkich katolickich cnót, czyli wszystko co nasze jest cacy, wszystko co niepodszyte bogiem, wiarą, chrześcijaństwem, świętymi i niepokropione wodą święconą, jest be. I to bardzo be. Kobieta nafaszerowana ideologią katolicką, jak (cytując klasyka) dobra kasza skwarkami.

A kim jest Ania? Wstyd się przyznać, ale o jej istnieniu dowiedziałam się dopiero na tegorocznym bankiecie Ateistów zorganizowanym przez Fundację im. Kazimierza Łyszczyńskiego. Miałam przyjemność siedzieć z nią przy jednym stole. Młode toto, niepokorne, piękne i do tego wygadane. Aż zazdrość człowieka bierze! Jakaś taka pewność siebie z niej biła, jakaś taka charyzma w tak młodym człowieku. To grzech skupiać w sobie tyle atutów! Później widziałam ją na manifestacji, którą zwołały Dziewuchy, a którą zagospodarowała i poprowadziła partia RAZEM. Przemawiała do tłumów krótko, zwięźle, na temat i ostro, czyli tak, jak powinno się teraz walczyć o swoje prawa. A teraz postanowiła zmierzyć się z Goliatem, biorąc pod uwagę szerokie plecy, jakie ma Terlikowska. Dlatego musimy ją wesprzeć swoją obecnością. Kto żyw, kto może, niech wybierze się na ten bal!

I BŁAGAM, NIECH MI KTOŚ TO NAGRA, BO NAWET DLA TAKIEJ OSOBY, JAK ANIA I DLA TAKIEGO WYDARZENIA NIE MOGĘ RZUCIĆ PRACY 🙂

DSC06999

KOBIETA – jak to dumnie brzmi :-)

DSC07008KOBIETA – jak to dumnie czasem brzmi, a na pewno dzisiaj! Drugi raz pod Sejmem spotkały się Dziewuchy, wsparte przez rzeszę mężczyzn, żeby zamanifestować swoje prawo do wolnego wyboru, do decydowania o swoim życiu i swoich ciałach, o świadomym macierzyństwie, o prawie do legalnej aborcji. Ci co nie byli, bo znużeni już są ciągłym bieganiem na protesty (no cóż, takie czasy), niech żałują. Ta manifestacja w niczym nie przypominała innych.

Przede wszystkim nie było polityków a przynajmniej nie afiszowali się swoją obecnością. Tysiące ludzi, od dzieci, poprzez nastolatków, do osób starszych – z przewagą ludzi młodych. Wspaniałe nagłośnienie sprawiało, że pod sceną nie było tłoczno, a głos z mikrofonów docierał wszędzie. Dziewczyny prowadzące manifestację piękne, uśmiechnięte, wyluzowane. Mocne, poruszające teksty, wzbudzające wzruszenie, ale również takie, podczas których wybuchał gromki śmiech. Skandowanie okrzyków, od tych łagodniejszych – „Matka Polka ma już dość”, „Nie chcesz aborcji, to jej sobie nie rób”; po te ostrzejsze – „Moja macica, nie pani broszka” (do pani premier), „Kościół taki gibki, że wchodzi mi do cipki”. Muzyka na żywo w wykonaniu grupy instrumentalnej. Piosenki, m.in. o „waginie pośród chmur” 🙂 Tańce na scenie, do których zapraszano uczestników manifestacji, zresztą ochoczo korzystających z tej okazji. Niepowtarzalne transparenty. Fantastyczny, kolorowy, spontaniczny festiwal ku czci wolności kobiet.

DSC07061

DSC07016

DSC07030

DSC07032

DSC07011

DSC06993

DSC06992

Raz ostro, raz słodko – do wyboru, do koloru. Oto przykład tortu, z papryczką chili, czyli przemowa dziewczyny, która podczas swojego zeszłotygodniowego wystąpienia głośno, wyraźnie i do mikrofonów rzuciła niewybredne przekleństwo. Dziś nawiązała do tamtych chwil. Czy wycofała się z poprzednich, ostrych słów? Posłuchajcie sami.

 

Ciekawostką było również dopuszczenie do głosu przedstawicielek różnych pokoleń, od nastolatek, po osoby powyżej 60 roku życia. Każda z nich miała inne, ciekawe, mocne wystąpienia, które miały jeden wspólny mianownik. Wolny dostęp wszystkich kobiet do aborcji.

Emocjonalne przemówienie przedstawicielki kobiet 50+

Wspaniałe, przykuwające uwagę od pierwszych słów przemówienie przedstawicielki kobiet 60+

Młodzi ludzie wpadli na pomysł, aby państwo za pomocą ustawy chroniło męskie nasienie. Projekt ustawy prosty, krótki i dla wszystkich zebranych zrozumiały. Gorzej ze zrozumieniem u rządzących. Nie wiem, co zrobią panowie, kiedy ci podchwycą żart młodych dziewczyn i potraktują go poważnie? Strach się bać.

Na scenie pojawiła się osoba transseksualna, para reprezentująca środowisko LGBT a nawet reprezentantka ateistów, Nina Sankari.

DSC07079

 

Na tablicy u znajomej przeczytałam, że w telewizji publicznej, tej jedynej, niezależnej i prawdziwej podano, że na manifestacji mocno dostało się pierwszej damie. Wrrrróć! Żonie prezydenta, bo tytuł „pierwsza dama” do czegoś jednak zobowiązuje. Nie wiem, na jaką manifestację wybrała się „Jedynka”? Owszem, widziałam ich samochód – ale pusty 🙂 Spontanicznie tłum rzeczywiście zaczął skandować pytanie: „Gdzie jest pierwsza dama?”, ale dziewczyna prowadząca manifestację zaapelowała do zebranych o spokój i o pozytywny przekaz. Drugi raz wspomniano o żonie prezydenta na scenie, przed czytaniem listów do pani premier. Najlepiej byłoby wypraszać tv publiczną z takich manifestacji, albo wykrzyczeć prosto w jej kamery, żeby pocałowała nas w dupę!

I na deser listy do pani premier. Trzymajcie się, można skonać ze śmiechu 🙂

 

Wpisy Kaprawym okiem ateisty.

high-tech-185146_1280

List do papieża Franciszka, który miał być wysłany.

W wywiadzie dla francuskiego dziennika „La Croix”, papież Franciszek stwierdził, że państwa wyznaniowe źle kończą i że muszą być laickie. Po przeczytaniu tej informacji, serce z radości podskoczyło mi do góry, ponieważ jestem zagorzałym zwolennikiem laickości państwa. Słowa te wypowiada zwierzchnik Episkopatu, Tadeusza Rydzyka i każdego katolika w Polsce, a więc kurna jest nadzieja.

Czym jest, według Waszej Świątobliwości, dobrze pojmowana laickość?

Państwo musi być świeckie. Państwa wyznaniowe źle kończą. Są sprzeczne z historią. Sądzę, że świeckość, wsparta przez stabilne prawo, gwarantujące wolność religijną, stwarza pole rozwoju.

Super!

Spoko koleś ten papież Franciszek z pedofilami walczy, za finanse Watykanu się zabiera, biskupom wytyka nadwagę, drogie samochody i na dodatek stał się orędownikiem laickości!

Ha! Dożyję czasów, w których ksiądz będzie głosił swoją wiarę w kościele, a politycy zamiast latać po imprezach kościelnych w godzinach urzędowania, zajmą się pracą na Wiejskiej.

Z tej radości postanowiłem spisać parę myśli na gorąco i pod wpływem komentarza Agnieszki: „Zawsze można napisać list do Franciszka TVN już raz to zrobił” wysłać poleconym do Watykanu…

Niestety życie nie jest takie proste, ponieważ zostałem natychmiast postawiony do pionu przez redakcyjne koleżanki z portalu — moja inicjatywa została stłamszona 😉 , a że pisać na darmo nie lubię, to postanowiłem wpis puścić na blogu.

Muszę przyznać, że koleżanki miały rację, ponieważ w wywiadzie, którego całość przeczytałem dopiero wczoraj – papież Franciszek kręci. Ogólnie opinia o obecnym papieżu jest pozytywna, jawi się jako reformator skostniałego i konserwatywnego katolicyzmu. Trzeba jednak mieć świadomość, że papież jest jezuitą, a głównym zadaniem tego zakonu jest chronienie instytucji papiestwa, które zdeterminowane jest dogmatami wiary. Papież mówi więc to, co inni chcą usłyszeć na czas ciężki dla jego instytucji, która traci wpływy na świecie i od której coraz więcej wiernych się odwraca.

I nie inaczej jest z tym wywiadem, którego przesłanie kierowane jest do francuzów.

Miałbym wobec Francji tylko takie drobne zastrzeżenie, że nieco przesadza ze świeckością.  Bierze się to z traktowania religii jako „subkultury”, a nie kultury w pełnym tego słowa znaczeniu. Francja powinna zrobić krok do przodu i zrozumieć, że otwarcie się na transcendencję jest prawem każdego.

Problem w tym, że ta uwaga nie ma sensu, ponieważ nikt nikomu nie zabrania w państwie laickim otwierać się na transcendencję, więc papież Franciszek tak naprawdę strofuje francuzów za ich podejście do Kościoła, który ma być traktowany bardziej „poważnie”.

Jak w tym kontekście świeckości katolicy mogą bronić swojego stanowiska w zasadniczych kwestiach społecznych, jak eutanazja czy małżeństwa homoseksualne?

Po to jest parlament, by dyskutować, uzasadniać, objaśniać, tłumaczyć. Tak się rozwija społeczeństwo. Ale gdy już prawo zostanie przyjęte, państwo musi szanować sumienie.

No i czar Franciszka prysł jak mydlana bańka. Przywódca Kościoła sam sobie zaprzeczył i potwierdził, że kombinuje jak koń pod górę.

Parlament nie jest od tego, aby objaśniać małżeństwa homoseksualne i eutanazję.

W każdej strukturze prawnej musi być miejsce na klauzulę sumienia, ponieważ jest ona prawem człowieka.

Poziom lubienia Franciszka właśnie spadł do tego samego poziomu, na którym jest episkopat i moja ocena pseudo-edukacji, jaką uprawiają purpuraci. Suminie się abo ma albo go nie ma, wszystko zależy od wychowania i przyswojonych wartości, jak widać, katolikom trzeba stwarzać specjalne klauzule prawne, aby mieli poczucie, że za obrazę ich sumienia winny pójdzie do więzienia.

Włączając w to także urzędników państwowych, którym przysługują prawa osoby ludzkiej. 

Urzędnik państwowy jest od tego, aby stosowała się do prawa, a nie je oceniał z poziomu swojego sumienia, które jest relatywne i wynika z wartości, jakie wyniósł ze swojego środowiska. Z jakiegoż to powodu jako ateista, mam uznawać wartości sumienia katolickiego? Papież kręci.

W wywiadzie przywódca Kościoła katolickiego użył fortelu, którym skutecznie od początku swojego pontyfikatu omamia publiczność. Sztuczka polega na tym, że szef Watykanu mówi to, co gawiedź chce usłyszeć, po czym robi to samo co do tej pory robili jego poprzednicy, tylko bardziej nowocześnie. Walka, którą papież Franciszek wydał betonowym biskupom w Watykanie, to tylko zmiana ekipy trzymającej władzę.

A tu mała zagadka, kto to powiedział?

Brońcie nienarodzonych przed aborcją, nawet jeśli będą was prześladować, oczerniać, zastawiać na was pułapki, ciągać was po sądach czy zabijać was. Żadne dziecko nie powinno być pozbawione prawa do urodzenia, prawa do wykarmienia i posłania do szkoły.

Treść wywiadu wskazuje na to, że papież tak jak i jego urzędnicy, przejawia typową dla hierarchów kościelnych ignorancję, myśląc, że Kościół katolicki jest po to, aby zbawić cały świat, zalewając go swoimi pokręconymi dogmatami.

Z uwagi na to, że Kościół katolicki chce być sumieniem i wyznacznikiem moralności w naszym kraju oraz z uwagi na to, że ingeruje w politykę, to postawa oraz działalność jego urzędników podlega ocenie wszystkich Polaków — bez względu na wyznanie i światopogląd.

więc…

Skoro się powiedziało, że państwa powinny być świeckie, to nie ma co kombinować tylko zalecać we wszystkich krajach, w których są episkopaty, aby te wyszły z inicjatywą, oddzielenia struktur kościelnych od państwa, ponieważ słowa mają swoje znaczenia.

Słownik Języka Polskiego mówi tak: laicki  – świecki, niezwiązany z religią, a Wiki dodaje:

Laicyzm (z fr. laïcisme) – koncepcja rozdziału państwa od Kościoła i braku wpływów religijnych na sprawy państwowe.

Laickość (z fr. laïcité) gwarantuje prawo do swobodnego wyznawania religii i wszystkie wyznania traktuje jako równe. Nie zapewnia jednak specjalnego statusu dla religii: religie powinny podlegać takim samym prawom jak inne sfery życia i nie stać ponad prawem.

List tak sobie, a muzom… 

Nawiązując do Pana wypowiedzi dotyczącej laickości państw, chciałbym zwrócić Pana uwagę na Polskę.

W naszym kraju środowiska racjonalistów w pełni zgadzają się z Pana opinią, wyrażoną w wywiadzie dla francuskiego dziennika „La Croix”, w którym stwierdził pan, że:  „Państwo musi być świeckie. Państwa wyznaniowe źle kończą.” Powiedział Pan również, że państwa laickie są lepszym gwarantem wolności religijnej. Otóż w naszym kraju jest dokładnie na odwrót.

Polska stała się krajem wyznaniowym w którym to religia ogranicza wolność wyboru ludzi niewierzących i tych, którzy nie utożsamiają się z Kościołem katolickim.

Z niepokojem obserwuję zmiany zachodzące w naszym kraju, które powodują ogromną i niebezpieczną polaryzację społeczeństwa. Niestety Kościół katolicki, którego jest Pan zwierzchnikiem, odgrywa w tym procesie kluczową rolę.

W Polsce, Pana urzędnicy usiłują wprowadzić regulacje prawne, których źródłem są ich przekonania religijne. Takie działania, z uwagi na to, że połowa polskich obywateli się z nimi nie zgadza, budzą i będą budzić protesty, ponieważ są ograniczeniem wolności wyboru, a to kolei przekłada się bezpośrednio na negatywny wizerunek Kościoła katolickiego w kraju.

Chrześcijaństwo jest religią świadomego i dobrowolnego wyboru, a nie przymusu rodzinnej czy też narodowej tradycji, a już na pewno taki przymus nie jest zgodny z nauczaniem Jezusa. Wolność sumienia i wyznania, zakłada swobodę wyboru przez człowieka takiego środowiska wiary lub jej odrzucenia, które dobrowolnie wybierze i za którego wybór ponosi własne konsekwencje.

Niestety w naszym kraju, wyznanie katolickie jest narzucane poprzez chrzest niemowląt. W wyniku takiego działania, obywatel nie może świadomie zdecydować czy chce należeć do Pana organizacji. Na domiar złego, gdy ktoś po osiągnięciu pełnoletności usiłuje wypisać się oficjalnie z Kościoła, napotyka na niebotyczne przeszkody prawne. Takie działania nie są zgodne ze standardami państwa świeckiego i są przekroczeniem granic swobody wyboru światopoglądu.

Poprzedni papież Benedykt XVI powiedział, że: „wiary, nie można narzucać, gdyż jest ona darem wolności”. Słowa te wpisują się w Pana ideę aby Polska była krajem laickim.

Niestety Polscy biskupi są jednak zgoła innego zdania:

Polska  demokracja powinna być oparta na katolickim prawie Bożym – Abp. Józef Michalik

Zasady kościelne obowiązują wszystkich – Kard. Stanisław Dziwisz 

Prawo Kościoła rzymskokatolickiego jest ważniejsze od prawa Państwa polskiego- Bp. Wiesław Mering    

Wolność wypowiedzi na temat biskupów zagraża Kościołowi – Abp. Jerzy Stroba 

Rząd powinien uspokoić biskupów, że wszystko będzie zabezpieczone kościołowi – Bp. Alojzy Orszulik

Ateiści mają zdegradowane człowieczeństwo – Ks. Dariusz Oko

Państwo islamskie – wzór dla Polski?

Powyższe cytaty z wypowiedzi polskich biskupów są przykładem, jaką formę tak ważnego dla Pana dialogu w Polsce preferują Pana urzędnicy.

Podczas odbierania nagrody Karola Wielkiego, szóstego maja 2016 roku powiedział Pan:

Jeśli jest jakieś słowo, które powinniśmy niestrudzenie powtarzać to jest to dialog. Jesteśmy zaproszeni do krzewienia kultury dialogu, starając się za pomocą wszelkich środków otworzyć procesy, by stało się to możliwe i pozwalało nam na odbudowę tkanki społecznej.

Dialog między polskimi biskupami, a społeczeństwem nie istnieje. Polski Episkopat w ostatnim czasie utożsamia się z ruchami charyzmatycznymi, które od lat w naszym kraju propagują poglądy, że ludzie niewierzący są odpowiedzialni za wszystkie zbrodnie tego świata.

Ruchy te coraz częściej negatywnie oceniają prowadzoną przez pana politykę i działają niezgodnie ze statusem wyznania chrześcijańskiego. Przykładem takich działań oraz dowodem na to, że Polski Episkopat instrumentalnie traktuje wymogi swojej wiary, są ostatnie działania, które mają na celu obwołanie Jezusa Chrystusa królem Polski.

Intronizacja? Ratuj się, Matko Polsko!

List Episkopatu z 23.11.2012

Myślenie, że wystarczy obwołać Chrystusa Królem Polski a wszystko zmieni się na lepsze, trzeba uznać za iluzoryczne, czy wręcz szkodliwe dla rozumienia i urzeczywistniania Chrystusowego zbawienia w świecie – przekonują polscy biskupi.

Episkopat nie zgadza się z ideą intronizacji i odwołując się do Biblii wyjaśnia na czym polega królowanie Chrystusa. Przypominają, że wprawdzie przed Piłatem Jezus wyznał, iż jest królem, ale wcześniej powiedział, że jego królestwo nie jest z tego świata. 

„Nie trzeba więc Chrystusa ogłaszać królem, wprowadzać Go na tron piszą biskupi.

Ten konkretny program nie potrzebuje jakiejkolwiek formy intronizacji 

List pasterski „O królowaniu Jezusa Chrystusa” Episkopat wydał m.in. w związku z działalnością tzw. ruchów intronizacyjnych, które zabiegają o ogłoszenie Chrystusa królem Polski. Biskupi już wielokrotnie podkreślali, że nie zgadzają się z ideą intronizacji. List zostanie odczytany w kościołach w uroczystość Jezusa Chrystusa Króla Wszechświata, 25 listopada.

Po paru latach biskupi wycofują się z nauk biblijnych, łamiąc tym samy kodeks, który chcą narzucić wszystkim obywatelom.

Kolejne zwycięstwa modlitwy różańcowej  INTRONIZACJA Na 1050 rocznicę chrztu Polski Episkopat Polski z udziałem władz państwowych odda Polskę Królowi Królów!

W listopadzie (…) w Krakowie-Łagiewnikach nastąpi również oddanie Polski Chrystusowi, Królowi Wszechświata. Intronizacja? Ratuj się, Matko Polsko!

Odbierając nagrodę Karola Wielkiego zadał Pan parę pytania do Europy:

Cóż ci się stało, Europo humanistyczna, obrończyni praw człowieka, demokracji i wolności? Cóż ci się stało, Europo, ojczyzno poetów, filozofów, artystów, muzyków, pisarzy? Cóż ci się stało, Europo, matko ludów i narodów, matko wspaniałych mężczyzn i kobiet, którzy potrafili bronić i dawać swoje życie za godność swoich braci?

Marzę o Europie, która promuje i chroni prawa wszystkich, nie zapominając o obowiązkach wobec wszystkich.

Otóż rząd RP, który jest sterowany przez biskupów, dąży do zerwania więzi z Europą oraz systematycznie łamie standardy państwa demokratycznego i świeckiego, jakim według Konstytucji jest Polska. Działania te nie spotkały się z oficjalną reakcją Episkopatu, który twierdzi, że nie miesza się w świat polityki, co jest kłamstwem.

Polscy biskupi od lat wtrącają się w politykę. Protokół wstydu nie ma.

Nasz kraj podpisał z Kościołem katolickim Konkordat, którego zgodność z Konstytucją jest od samego początku kwestionowana, ale z uwagi na to, że siły polityczne w kraju są uległe wobec Polskiego Episkopatu, umowa ta nie została poddana rzetelnej ocenie przez Trybunał Konstytucyjny.

Konkordat – przepis na toksyczny związek.

Po roku 1998 zabrakło znaczącej siły politycznej, która zdecydowałaby się na zaskarżenie umowy z Watykanem do Trybunału Konstytucyjnego.

Istnieją merytoryczne podstawy do złożenia wniosku do Trybunału Konstytucyjnego o stwierdzenie niezgodności z konstytucją RP niektórych postanowień traktatu ze Stolicą Apostolską oraz trybu jego ratyfikacji.

do książki  załączono 56 dokumentów, w większości niepublikowanych,  po którą powinni sięgnąć nie tylko religioznawcy czy prawnicy. 

Czy mając świadomość, że istnieje możliwość czerpania korzyści przez Kościół katolicki, w wyniku umowy co do której istnieją uzasadnione podejrzenia, że jest niekonstytucyjna, nie budzi w Panu potrzeby poddania jej weryfikacji? Tym bardziej że to dzięki tej umowie nie jest możliwe, aby Polska stała się tak stanowczo popieranym przez Pana państwem laickim.

Kwestia dodana przez Marka Bakalarczuka, blog  „Zamiecione„:

Ponadto Pana urzędnicy coraz częściej utożsamiają się z organizacjami i ruchami, których działania jawnie wskazują na naleciałości faszystowskie i chęć wprowadzenia w Polsce ustroju totalitarnego – Kościół nacjonalistów. A jak wiemy z historii, organizacje takie już były u władzy w Europie, co zakończyło się wieloletnią wojną. Nie trzeba także wspominać, że takie działania nie mają wiele wspólnego z zasadami, którymi kieruje się Kościół katolicki.

Z wyrazami szacunku Maniek.

Niech jasna strona mocy będzie z panem. 🙂

PS: Jak macie pomysły co by można było jeszcze dopisać, to piszcie w komentarzach, a wpis uaktualnię.

man-599299_1280

Wesprzyj projekt wydania książki!

„Świadek Jehowy z przypadku” 

Mariusz Hnatiuk

Blog

„Kaprawym okiem ateisty”

nazwa-akcji

Poszukiwane są statysty płci wszelakiej!

Ogłoszenie!!!

 

Roku Pańskiego dwa tysiące szesnastego miesiąca kwietnia drugiego dnia, gdy słońce będzie w zenicie, w mieście Varsowia, spod pomnika Nicolausa Copernikusa rozpocznien będzie kondukt radosny wiodący zaprzanieca, monstruma Kazimierza Łyszczyńskiego, któren to abjuracji niewiary nie chciałli się wyzbyć, czym Boga srogo skrzywdził i za to własnie wiedzion będzie na Rynek Starego Miasta do kata, aby ten go o głowę skrócił i spalił doszczętnie.

Aby tradycji zadość uczynić i swą wiarę oraz atencję dla władzy pokazać ogłaszamy przeto, że potrzebne są statysty różnej płci, aby owego bezbożnika, ateusza, bogobójcę, prawołomcę et cetera, et cetera do kata doprowadzić. Ważnym przy tym jest, aby owe statysty różnej płci w drodze na miejsce kaźni wszem i wobec głosiły swą pogardę. A ci co odwagą chcą się wykazać wszelaką, mogą wziąć ze sobą trąbki bajobonga, burczybasy i różne inne dudy tak by mieszczan odwieść od bluźnierczych myśli, i aby świadom byli, że za czyny bezbożne zawszeć kara surowa ich czekać będzie.

Nad tym marszem zacnym opiekę czynią białogłowy nadobne Iwona i Małgorzata z rodu Koalicyjnego, któren wielce się przyczynił do pochwycenia monstruma Łyszczyńskiego. Waćpanny Iwona i Małgorzata tym co nie mają co na siebie włożyć na dzień święty, zgrabne odzienie zapewniają i za to ani złamanego dukata na mocy edyktu Kolaicyii brać nie będą.

Po zgrabne odzienie zacni mieszczanie zgłaszajcie się listem mayilowym: i.oleksy@koalicjaateistyczna.org albo m.pawlowska-glatz@koalicjaateistyczna.org

Pokażcie mieszczanie żeście są oddani sprawie a docenione to będzie w zaświatach.

 

lake-65443_1920

Miejsce Pamięci Ofiar Religii

Od momentu, w którym narodził się pomysł zrealizowania Miejsca Pamięci Ofiar Religi [MPOR], prowadziłem wiele dyskusji na grupach FB i forach zewnętrznych. Większość racjonalistów temat ocenia pozytywnie i widzi w tym sens, natomiast ze strony osób wierzących i niektórych agnostyków jest na odwrót – większość uważa pomysł za poroniony lub zamknięty określeniem „religia”. Najczęściej pada argument, że inicjatywa ma na celu sprowokowanie Kościoła i wynika z wojującego ateizmu. Przewija się też motyw, że w ten sposób to można upamiętniać ofiary totalitaryzmu, pieszych przejechanych przez pijanych kierowców itp.

A co stoi na przeszkodzie, by takowe miejsce zorganizować? Jeżeli pomysłodawcy czują taką potrzebę i spodziewają się, że dzięki tej inicjatywie wzrośnie świadomość ludzka, to czemu nie?

Jeden z moich znajomych zwrócił uwagę, że lepiej by było zmienić nazwę na Miejsce Pamięci Ofiar Fanatyzmu. W pierwszej chwili pomysł wydawał mi się dobry, więc zamieściłem na grupie MPOR post ze zrzutem tej dyskusji. Padały różne argumenty i po jakimś czasie zrozumiałem, że zmiana nazwy i rozszerzenie inicjatywy nie miałoby sensu. Po obejrzeniu filmu „Spotlight” zrozumiałem też postawę osób wierzących oraz wynikający z niej dualizm.

Nikt, kto potrafi obiektywnie i bez emocji ocenić wpływ, jaki wywarła religia na historię rasy ludzkiej, nie zaprzeczy, że w imię bożków zamordowano miliony ludzi. Uważam, że na to trzeba spojrzeć z szerszej perspektywy, bo to nie tylko chrześcijaństwo, czy islam jest odpowiedzialny za miliony ofiar. Na przestrzeni tysięcy lat ludzie stworzyli różne systemy religijne oraz tysiące bożków, którym składano ofiary też w ludziach.

Na przykład Aztekowie w 1487 r w Tenochtitlan ukończyli budowę świątyni ku czci dwóch krwawych bożków Huizilopochtli i Tlalocowi. Aby ten doniosły moment uczcić, w ciągu czterech dni zamordowano blisko dwadzieścia tysięcy jeńców, którym kamiennym nożem wycinano serca, aby pokazać je słońcu. Azteckie bóstwa były tak żądne krwi, że wymyślono wojny kwietne w celu zdobywania jeńców z okolicznych plemion.

Ludzie mordowali pod wpływem religijnych doznań, szczuci przez kapłanów i własne lęki. Religie to nie święte krowy, ponieważ pod płaszczykiem wiary sankcjonowały i sankcjonują patologie w swoich szeregach. Czemu przywódcy Kościołów nie ekskomunikują morderców? Czemu nie grożą ekskomuniką tym, którzy dziś popełniają czyny pedofilskie, czy latają z bombami? Czemu imamowie nie wyklną w imię Allaha wszystkich terrorystów, tylko cienko pierdzą, że się z nimi nie zgadzają?

Uważam, że MPOR to miejsce, które ma pokazać, do czego zdolni potrafią być ludzie, którzy używają religii i jakie z tego wynikają konsekwencje. To wiara w gusła spowodowała palenie czarownic, mordowanie ludzi, dlatego że nie wierzyli lub dlatego, że wierzyli w coś innego. Nikt nie jest w stanie obalić tej prostej prawdy – to religie zorganizowane, instytucjonalne, z kastą kapłańską, manipulują od tysięcy lat właśnie wiarą  – religia bez wiary nie istnieje.

Oczywiście nie wszyscy pod wpływem wiary zabijają lub są Terlikowskimi i to właśnie ci powinni w końcu zrozumieć, że kapłan gadający o grzesznej naturze człowieka ściemnia i rozmywa odpowiedzialność za zbrodnie, pedofilię i tym podobne patologie. Ci co naprawdę wierzą w boga miłości, ci powinni uznać idee powstania MPOR, bo tym samym pokazaliby, że mają świadomość, ile zła wyrządzili ludzie posługujący się właśnie ich wiarą. W ten sposób faktycznie posypaliby głowy popiołem i co więcej – zrobiliby to  w interesie własnej wiary, ponieważ darem ducha świętego, którą nazywają czynną siłą bożą, jest przyznać się do błędów, zadośćuczynić ofiarom i tego samego błędu nie powtarzać. 

Chowanie głowy w piasek i kombinowanie, że to ludzie popełniają zbrodnie na tle religijnym i że wiara z tym nie ma nic wspólnego, to bzdura do kwadratu. Trzeba nazywać rzeczy po imieniu i właśnie tak została dobrana nazwa – Miejsce Pamięci Ofiar Religii.

girl-746430_1280

WP_20151219_009

Obywatela z Sopotu relacja z wiecu.

O cholera! – pomyślałem wchodząc na peron SKM w Sopocie Głównym – ale tu pusto…

Ruszając z domu miałem taką cichą nadzieję, że już w tunelu będzie taki tłum, że trzeba będzie stać w kolejce, aby wejść na peron.

Nic to, najwyżej się przewietrzę – pomyślałem lekko zawiedziony.

Po chwili obok mnie pojawili się dwaj panowie, którzy zaczęli omawiać obecną sytuację polityczną. Z tonu i treści rozmowy wywnioskowałem, że na pewno nie lubią pana Kaczyńskiego.

O, jest nadzieja! – zacząłem wyczekiwać momentu, w którym będę mógł kulturalnie wtrącić się w rozmowę dwóch kolegów, którzy spotkali się na peronie przypadkiem.

Nie dadzą rady – powiedział jeden z nich.

– Na pewno nie dadzą rady – odezwałem się – ponieważ  na peronie przypadkowo spotkały się trzy osoby jadące w tym samym celu i na dodatek usiadły na tej samej ławce. Panowie też na wiec?

I od razu się zrobiło milej, mniej samotnie, a i stan ducha podniósł się.

W kolejce szału nie było. Ludzi jakby trochę więcej niż normalnie w sobotę, jednak po chwili jak się już przestawiłem na klimat wagonu, z każdego kąta gdzie kto siedział, dochodziły następujące słowa: PiS, Kaczyński, szaleństwo, wciekła/ły, co za cholery jedne, małe – to złośliwe, je@any kurdupel, jak im nie wstyd, co oni zrobili z naszego kraju…

Okazało się, że większość osób w przedziale też jechała na wiec.

No dobra, jest już trochę lepiej, ale i tak jak na ostatnią kolejkę przed 12 do Gdańska, to wciąż lipa. Sopot jest w połowie drogi, powinno więc od Wejherowa nazbierać się więcej narodu. Sytuacja uległa zmianie w Gdańsku; im bliżej Długiej, tym więcej ludzi, a po dotarciu na miejsce zrozumiałem, że całe towarzystwo po prostu przyjechało wcześniejszymi kolejkami.

Ostatni marsz jaki pamiętam i w którym brałem udział, to był pochód 1 Majowy za czasów komuny. To co dziś zobaczyłem, w czym brałem udział, jest zupełnie nowym doświadczeniem.

[jwplayer mediaid=”13469″]

1. Nikt mi nie zapłacił za bycie na wiecu.

2. Nie było wystąpień polityków i żadna z partii nie została wyróżniona. Jedyne została podana informacja, jakich partii przedstawiciele biorą udział w wiecu.

3. Gadżety ludzie sami sobie kupowali, a naklejki i czerwone kartki były za friko.

4. Nie głosowałem na PO, Nowoczesną. Głosowałem na Razem i teraz tego żałuję, ale o tym na koniec.

Idąc na wiec postanowiłem uważnie słuchać i odbierać wibracje. Nie spodziewałem się, że będą tak pozytywne i energetyzujące. Tylko jedna rzecz mi się nie podobała hasło:

„Jarosław, oddaj kota!”

Uważam, że są granice których nie powinno się przekraczać, jakieś normy człowieczeństwa powinniśmy trzymać. Trybunał Stanu, więzienie, ale żeby człowiekowi kota odbierać? To nieludzkie…

Nie godzi się, moście panie i mości panowie! 😀

Ale już tak na poważnie, to po tym co działo się w całej Polsce, myślę że Kaczyński ma dwa wyjścia: wprowadzić stan wojenny (co by było chichotem historii) lub wyprowadzić się z sejmu. Mimo mojego początkowego sceptycyzmu, który pokrywałem pozytywnym myśleniem, uważam że idei KOD-u Kaczyński nie jest w stanie zatrzymać, bo ludzie zaskoczyli i poczuli, że jednak coś mogą zrobić.

[jwplayer mediaid=”13468″]

Naiwnością byłoby myślenie, że samymi hasłami  i marszami można doprowadzić do zmiany tej toksycznej sytuacji, jaką zafundował nam pan Kaczyński – tak „pan” bo na słowo poseł nie zasługuje – licząc na refleksję polityków których na nią nie stać. Można mieć tylko nadzieję, że w PiS-ie są jeszcze jacyś myślący ludzie, którzy zdadzą sobie sprawę, że jeżeli będą ślepo wykonywać polecenia prezesa, czeka ich polityczny niebyt i negatywna ocena, jaką im wystawi następne pokolenie. A i obecnie zyjące pokolenie po skończeniu się ich posłowania może im gorzki rachunek wystawić…

[jwplayer mediaid=”13471″]

Jedna z osób powiedziała ciekawą rzecz, która od dawna chodziła mi po głowie. Jak to jest, że tępa siła o słabej inteligencji emocjonalnej potrafi przydusić ludzi myślących rozsądnie i zmusić ich do oddawania pola?

– Będzie nas coraz więcej, bo my się dopiero uczymy demonstrować…

To jest to – pomyślałem.

Do tej pory nie było tak wyrazistego i oczywistego powodu do tego, aby spokojni ludzie nie szukający zadymy i sensacji wyszli na ulicę artykułować swoją opinię i sprzeciw. Powinno to dać do myślenia wszystkim tym, którzy węszą spiski i szukają podwójnego dna, bo nawet jakby założenie KOD-u miało polityczne źródła, to dziś już nie ma żadnego znaczenia, a i inicjatorom wypadałoby w takim wypadku podziękować tak samo jak Kaczyńskiemu za to, że obudził w Polakach postawy demokratyczne.

[jwplayer mediaid=”13476″]

Powracające oskarżenia o polityczne sterownie KOD-em będą cały czas funkcjonować i przewijać się w mediach, bo to jest jeden ze sposobów marginalizacji ruchu. Dziś na wiecu nie było widać w Gdańsku polityków. Wspomniano o Lechu Wałęsie, któremu tłum zakrzyczał: „Lechu z nami”, nikt nie wspominał Bolka, tylko postać znaną na świecie, która jest ikoną obalenia komuny. Pozdrowiony został  wicemarszałek Senatu, Bogdan Borusewicz, który stał w tłumie między nami. Wspomniany został pan profesor Bartoszewski, którego słowa: „warto być w życiu być przyzwoitym” skandowało parę tysięcy osób obecnych na wiecu.

Dr Piotr Kuropatwiński w przemówieniu podzielił się swoim spostrzeżeniem, że słysząc hasło: „Polska dla Polaków”, zastanawiał się, czemu nie skanduje się: „Polska dla Polek”? Wywołało to natychmiastową reakcję uczestników wiecu, którzy zaczęli skandować, że Polska jest dla Polek. Pani Olga Krzyżanowska słabym głosem, ale za to mocną treścią powiedziała, żeby pamiętać, że bez nas nie będzie lepiej. Był też akcent artystyczny –  bard Solidarności, Leszek Wójtowicz z Piwnicy Pod Baranami zaśpiewał i zagrał na gitarze balladę, którą skomponował 30 lat temu i do głowy by mu nie przyszło, że dziś będzie ją tu w Gdańsku śpiewał. Jak widać, przesłanie pieśni znów jest aktualne, a wydawało się, że spełniła swoją rolę. Do dziś.

[jwplayer mediaid=”13457″]

Na początku wiecu krążyli w tłumie dwaj goście z kamerą i mikrofonem. W pewnym momencie skierowali się w moją stronę i już chciałem zrobić unik, ale stwierdziłem, że nie po to tu przyszedłem.

– Dlaczego bierze pan udział w wiecu?  – zapytał gość z mikrofonem

– Dlatego żeby w przyszłości nikt się pana nie pytał, z jakiej jesteście telewizji.. 🙂

Znajomi racjonaliści studzą mój zapał, radzą się nie wkręcać, przystopować nadzieje, jednak jestem innego zdania – jak mnie coś wkręca, to się nie czaję, tylko daję wkręcić, bo czemu mam niby ograniczać się w pozytywnych wkręceniach? Nie widzę w tym sensu 😀

[jwplayer mediaid=”13477″]

 Contra spem sperare audeo – wbrew nadziei ośmiela się mieć nadzieję

I na koniec łyżka dziegciu…

Zostały wymienione partie, których przedstawiciele byli na wiecu i tu niestety łyżka dziegciu  do skonsumowania ludziom, którzy tworzą politykę Razem, a na którą to partię głosowałem i przed wyborami w licznych dyskusjach oraz tekstach, promowałem. Dlatego mam prawo jako wyborca powiedzieć, że jestem rozczarowany ich postawą.

Podczas wymieniania partii, na koniec mówca się zaciął, bo nie wiedział, jak powiedzieć, że na wiecu są ludzie z Razem, ale oficjalnie ich nie ma, bo zarząd … no właśnie, zarząd co? Odcina się od inicjatywy? Odcina się od tych tysięcy ludzi, wśród których jest spora część takich jak ja o lewicowych poglądach? Wiecie jak zakończył?

Są Razem… ale jakby osobno…

Razem ma swoje cele i jako partia je realizuje. Ich sprawa, ale, niestety – nasza ocena; a z tym powinni się liczyć i nie jest to tylko mój pogląd. Wygląda na to, że partia Razem staje się tak samo radykalna jak skrajne prawicowe ugrupowania polityczne, które dystansują się od ludzi myślących inaczej twierdząc, że są zmanipulowani przez media. Odnoszę wrażenie, że ludzie z Razem zaczynają przejawiać ignorancję i zapominają, że swój sukces nie zawdzięczają programowi tylko Adrianowi Zandbergowi.

Aż trzy akapity żali, ale niestety, jestem zły, bo nie mam z kim się utożsamiać  jako lewicowiec  i to jest dramat naszej sceny politycznej – albo ze sztucznymi członkami latają, albo się na ludzi zamykają.

Taka jest tego moja ocena.

Zakończenie wiecu jak i cały wiec było takie, jakie być powinno. Wszyscy się odwrócili uśmiechnięci i poszli spacerkiem do domu.

[jwplayer mediaid=”13480″]

Miło Was było zobaczyć.

Ps. Nie wiem, czy zauważyliście Państwo z grupy Pomorskiej KOD, że główne prowokacje zaczynały się gdzieś na początku Długiej. Zwróćcie uwagę jak szła fala 😀

[jwplayer mediaid=”13467″]

 

This content has 1 rok. Please, read this page keeping its age in your mind.
ycie.

Świecka szkoła to początek…

Akcja, którą zapoczątkował „Liberte!” z szarżującym na czele Leszkiem Jażdżewskim, zakończyła się sukcesem – uzbierano wymaganą ilość głosów, aby polityczne orły w sejmie projektem się zajęły. W inicjatywę zaangażowały się liczne środowiska racjonalistów na Facebooku. Działania trwały na okrągło, ale… to nie koniec. Teraz piłka jest po stronie rządzących, a właściwie po stronie tych, którzy rządzić będą. Można się spodziewać, że decydujący głos będą mieli politycy PiS-u.

Pomysł jest przemyślany, bo większość Polaków akceptuje religię w szkole, ale nie zgadza się na finansowanie jej z budżetu państwa, a chodzi o niebagatelną sumę – 1 miliard 350 milionów złotych. Dla większości ludzi skala takich kwot to fikcja — miliard w tę czy w tamtą – kto by to liczył? Jednak, aby uzmysłowić sobie, jak duże są to pieniądze, wystarczy porównać z budżetem na 2016, w którym przyjęto rekordowy deficyt na poziomie 54,6 mld zł. Tak dla porównania:

Ponad 900 mln zł zostanie przeznaczone na kontynuację dofinansowania zadań restrukturyzacyjnych w sektorze górnictwa węgla kamiennego w 2016 roku.

W budżecie na 2016 rok zabezpieczone zostały środki – w wysokości 1 mld 410 mln zł – na wypłatę jednorazowych dodatków do emerytur i rent; wypłata powinna nastąpić na początku 2016 roku.

W ramach przyszłorocznego budżetu – ponad 1 mld zł zostanie przeznaczony na wyższe wydatki na świadczenia rodzinne  money.pl

Jak by nie patrzeć, gra idzie o poważne środki finansowe, które są przeznaczane na nauczanie w szkole religii katolickiej, którą to państwo traktuje na specjalnych warunkach, co jest niezgodne z zapisami konstytucji; i o tym wszyscy, którzy są w temacie, wiedzą, więc nie ma co przekonywać przekonanych.

Pojawiają się głosy, które są sceptycznie nastawione co do dalszych losów inicjatywy i nie są one bezpodstawne, bo znając realia w naszym kraju, może się stać tak, jak napisał jeden z komentatorów:

1Na grupie FB „Świecka szkoła” Nina Sankari z Fundacja im. Kazimierza Łyszczyńskiego, która jest mocno zaangażowana w całe to przedsięwzięcie, zamieściła post:

Przechwytywanie

Sądzę, że jakiekolwiek by nie były dalsze losy inicjatywy, to fakt, że doszło do takiej mobilizacji, napawa nadzieją i wskazuje, że nie ma co kręcić nosem, że coś się nie uda albo czegoś nie warto robić, bo politycy i tak to uwalą. Być może tak będzie, a już na pewno tak się stanie, jeżeli teraz nie będzie się losów ustawy śledzić i o niej przypominać w przestrzeni medialnej. Jest teraz czas kampanii i czas obietnic, jakie składają politycy, a większość z nich pojawia się w sieci. Politycy docenili, jaką moc mają portale społecznościowe i na swoich profilach wdzięczą się jak panny na wydaniu.

Warto ten mechanizm wykorzystać pisząc bezpośrednio pod postami polityków. Największymi przeciwnikami są oczywiście politycy PiS -u, jednak warto pamiętać, co już naobiecywali przy okazji kampanii prezydenckiej i obiecują teraz. Sam prezes Kaczyński powiedział, że żadna inicjatywa obywatelska nie zostanie zignorowana; wspiera go w tym prezydent Andrzej Duda, który wygłasza hasła o równości obywateli. Stan faktyczny oczywiście jest zupełnie inny, ale to nie zmienia tego, że można być upierdliwym i wspominać szumne obiecanki na profilach polityków.

Facebook i Twitter to oczywiście tylko skrawek tego, co można robić, aby dalej wspierać losy ustawy, jak i dążeń do oddzielenia faktycznego Kościoła Katolickiego od państwa, ale zawsze jest to jedna z cegiełek do budowania państwa świeckiego.

Wbrew pozorom, Polacy potrafią myśleć i wyciągać wnioski, mimo że  nie zawsze są skorzy do płacenia za coś, za co płaci państwo. W tym wypadku może być inaczej. Kościół Katolicki jest bogatą instytucją i ma w społeczeństwie nagrabione. Przy swoich licznych nieruchomościach ma wystarczająco dużo salek, aby lekcje religii w nich się odbywały. W końcu niech sam zainwestuje w swoich wiernych, bo jak na razie wygląda na to, że jedzie na przysłowiowego „sępa”, a to się chyba nie godzi 🙂

 

This content has 1 rok. Please, read this page keeping its age in your mind.

Ćwiczenia z ateizmu

church-1190816_960_720

Podręczniki do religii. Ewolucja według Kościoła

Kościół katolicki próbuje pogodzić wiarę w stworzenie człowieka przez Boga – z ewolucją, o której mówią nauki przyrodnicze. Temat ten pojawia się także w podręcznikach do religii dla liceum i technikum. Jak to wygląda?

church-1190816_960_720Nie kwestionuje się ewolucji, w podręcznikach przytaczana jest wypowiedź Jana Pawła II, że „nowe zdobycze nauki każą nam uznać, że teoria ewolucji jest czymś więcej niż hipotezą”. Jednak to, co prezentuje Kościół i podręczniki, pozostaje w wyraźnej sprzeczności z naukami przyrodniczymi.

Zajmę się przede wszystkim podręcznikiem religii dla liceum i technikum „Drogi świadków Chrystusa w świecie”, jezuickiego Wydawnictwa WAM, płyta DVD i notes ucznia (ewolucji poświęcono rozdział pt. „Poszukiwanie początku i przeznaczenia”). W innych podręcznikach jest podobnie.

Kościelny kreacjonizm

Nauki przyrodnicze ukazują, jak w drodze procesów naturalnych, bez bożego udziału, następował rozwój przyrody, pojawiały się nowe gatunki, w tym także człowiek (te procesy to przede wszystkim adaptacja do środowiska i selekcja naturalna). Natomiast Kościół uznaje, zgodnie z cytowanym w podręczniku stanowiskiem polskiego episkopatu z 2006 r., że bóg ingeruje w proces ewolucji i tylko dzięki bożej ingerencji powstał człowiek. Na gruncie nauk przyrodniczych jest to nie do przyjęcia. Dlaczego? Najzwyczajniej brak po temu jakichkolwiek podstaw. Nie ma żadnych wiarygodnych argumentów świadczących o bożym wkładzie w proces ewolucji.

Problem nie polega na tym, jak sugeruje podręcznik, że sprawa bożej ingerencji po prostu wykracza poza zakres badań naukowych. Idzie o coś innego. Na rzecz udziału Boga w procesie ewolucji – powtórzmy – brakuje jakichkolwiek wiarygodnych argumentów. Gdyby były, naukowcy wzięliby je pod uwagę. Ponieważ argumentów brak, boże sprawstwo musi być traktowana wyłącznie jako religijne wierzenie, fantazja. Podobnie ktoś mógłby twierdzić, że w proces ewolucji ingerowały krasnoludki. Czy można to uznać, zadowalając się wyjaśnieniem, że zbadanie tej kwestii wykracza poza zakres badań naukowych? To byłby absurd.

Kościół poczynił w końcu XX w. pewien postęp w nauczaniu o powstaniu człowieka. Nie głosi już, że Bóg stworzył świat i człowieka w ciągu sześciu dni, jak jest to przedstawione w Biblii. W podręczniku czytamy, że Kościół odrzuca fideistyczny kreacjonizm. Tak nazwano przekonanie, że Biblia przedstawia dokładny, niemetaforyczny opis stworzenia świata i człowieka (nazwa kreacjonizm pochodzi od łac. creatio – stworzenie, w tym przypadku idzie o stworzenie przez Boga; przymiotnik fideistyczny ma wskazywać, że idzie o wiarę opartą wyłącznie na zapisach Pisma Świętego). W przytoczonym stanowisku polskiego episkopatu z 2006 r. o fideistycznych kreacjonistach czytamy: „Ustalają oni wiek ziemi na kilka tysięcy lat oraz uznają istnienie jedynie tej liczby gatunków, które zostały powołane do życia na początku i nie ulegają żadnym zmianom ewolucyjnym”. Biskupi nie zgadzają się z tymi ustaleniami, mającymi charakter ekscesu i niedorzeczności.

Trzeba jednak wyraźnie powiedzieć: Jan Paweł II, episkopat i podręcznik wciskają swój własny kościelny kreacjonizm, tj. wiarę, że człowiek pojawił się w toku ewolucji za sprawą Boga. Jak mówi przysłowie: „niedaleko pada jabłko od jabłoni”. Stanowisko Kościoła katolickiego można określić jako mniej szokującą wersję kreacjonizmu. Kreacjonizm nie jest uznawany na gruncie nauk przyrodniczych. Przyjrzyjmy się dokładniej.

Bóg tchnął duszę?

chimpanzee-871296_640W cytowanym w podręczniku stanowisku polskiego episkopatu w sprawie ewolucji czytamy: „ewolucja wiedzie ku pojawieniu się człowieka jako istoty wolnej, odpowiedzialnej i świadomej. Ale sama z siebie tego progu nie pokonuje. W celu powołania do życia człowieka Bóg mógł posłużyć się jakąś istotą przygotowaną na planie cielesnym przez miliony lat ewolucji i tchnąć w nią duszę – na swój obraz i podobieństwo” (notes ucznia, s. 15). Zacznijmy od kwestii duszy.

Czy są jakiekolwiek wiarygodne argumenty wskazujące, że Bóg tchnął duszę w istotę ukształtowaną w toku ewolucji?

Jeżeli ktoś twierdzi, że coś takiego miało miejsce, to na nim spoczywa obowiązek podania dowodu/argumentacji. Zamiast tego mamy pokrętne rozumowania i uniki. Oto kwintesencja teologicznego krętactwa:

Według kościelnej teologii cała rzeczywistość nadprzyrodzona – Bóg, aniołowie, dusza nieśmiertelna – jest niedostępna naszym zmysłom i badaniu empirycznemu. Także w podręczniku napisano (w innym rozdziale), że „religia nie podlega żadnym możliwościom empirycznego sprawdzenia”. To bardzo wygodna i sprytna teza. Dzięki niej, chociaż nie ma żadnych argumentów i dowodów potwierdzających istnienie duszy danej człowiekowi przez Boga, można głosić, że istnieje. To sofistyka w pełnej krasie (sofistyką nazwano w filozofii pokrętne, oszukańcze argumentowanie i wyjaśnianie).

Podobnie zwolennicy krasnoludków mogliby twierdzić, że są niewykrywalne i chociaż ich istnienia nigdzie nie stwierdzono – istnieją na pewno, bo tak głoszą stare legendy. Różni kapłani i guru twierdzą, że bogowie i nadzwyczajne siły, o których mówią, istnieją na pewno i robią różne rzeczy.

Mieszając teologię i biologię teolodzy tworzą własną kościelną teorię ewolucji, w której decydującą rolę przypisują Bogu. Ta hybrydowa teoria nie opiera się na żadnych badaniach przyrody, tylko na religijnych wierzeniach. Stanowisko Kościoła w kwestii ewolucji to fideizm, który skądinąd Kościół stara się odrzucać. Fideizm to przekonanie, że należy wierzyć wbrew jakimkolwiek rozumowym argumentom i nauce (idzie o wiarę religijną). Ciekawa fideistyczna formuła głosi: „Wierzę, bo jest to niedorzeczność” – „Credo quia absurdum”. Fideizm miał i ma zwolenników. Kościół werbalnie odrzuca to stanowisko, chociaż trafnie ujmuje ono, na czym polega wiara religijna, w tym także wiara w to, że Bóg ingerował w przebieg ewolucji i tchnął duszę w jedną z istot.

Ewolucja „sama z siebie” nie mogła?

Według polskiego episkopatu, jak zacytowano w podręczniku, „ewolucja wiedzie ku pojawieniu się człowieka jako istoty wolnej, odpowiedzialnej i świadomej. Ale sama z siebie tego progu nie pokonuje. Pokonanie progu, jaki dzieli człowieka od innych gatunków zwierząt, musiało być – zdaniem teologów i biskupów – dziełem Boga.

Można zapytać, skąd teolodzy i biskupi wiedzą, że ewolucja „sama z siebie” tego progu nie pokonuje? Ewolucja polega właśnie na powstawaniu nowych gatunków, które charakteryzują się często nowymi właściwościami. Ze świata roślin wyłonił się świat zwierząt. Różnica olbrzymia, chociaż są też formy pośrednie, o których trudno powiedzieć, czy to rośliny, czy zwierzęta. Czy Bóg miał spowodować tę wielką przemianę? I wiele innych, które miały miejsce w toku ewolucji?

charles-robert-darwin-62911_960_720Badania nauk przyrodniczych pokazują, że ewolucja „sama z siebie” pokonuje różnego rodzaju progi i „sama z siebie” doprowadziła do pojawienia się człowieka obdarzonego świadomością, rozwiniętymi umiejętnościami myślenia, wolą, zasadami moralnymi i wartościami.

Można dokładnie śledzić, jak w procesie ewolucji stopniowo formował się układ nerwowy, mózg i psychika, od form najprostszych po wysoce rozwinięte u ssaków i człowieka. Także w rozwoju płodowym człowieka można śledzić wcześniejsze stadia ewolucji, w tym rozwój ludzkiego mózgu odpowiedzialnego za świadomość i myślenie abstrakcyjne.

Badania naukowe, od paleontologii po genetykę, wskazują, że ewolucja w drodze naturalnych procesów „sama z siebie” doprowadziła do pojawienia się człowieka z wszystkimi jego właściwościami. Ale władze Kościoła nie chcą tego uznać, bo kłóci się z religijnymi wyobrażeniami i mitami, że człowiek został stworzony przez Boga. Nie chcąc negować faktu ewolucji wymyślono, że oto Bóg ingerował w proces ewolucji, tchnął duszę w ludzkie ciało i dzięki temu człowiek zyskał właściwości wyróżniające go na tle innych gatunków – wyjątkowe zdolności umysłowe, świadomość itp. To religijne fantazje na temat ewolucji, a nie jakakolwiek istotna wiedza o procesach ewolucji.

Książki kreacjonistów, teolodzy, a także Jan Paweł II, nie przedstawiają jakichkolwiek wiarygodnych argumentów czy uzasadnień na rzecz udziału Boga w ewolucji.

Przytoczony wyżej cytat ze stanowiska polskiego episkopatu nie powinien znaleźć się w podręczniku. Dlaczego? Bo jest to wypowiedź na temat ewolucji i ewolucyjnego powstania człowieka – a zagadnienia te należą do nauk przyrodniczych, a nie do teologii i władz Kościoła. Kościół od końca XIX w. uznał w zasadzie, że nie przedstawia stanowiska w kwestiach należących do kompetencji nauki. A tu oto mamy autorytatywne stanowisko, że ewolucja „sama z siebie” nie mogła doprowadzić do pojawienia się człowieka, dopiero Bóg musiał tchnąć duszę …

Moja znajoma teolożka Celestyna złośliwie twierdzi, że episkopat niebawem ogłosi, że „obserwator”, o którym dowcipnie mówi się w fizyce kwantowej, to Bóg.

Nie ma sprzeczności?

W podręczniku przywoływane jest stanowisko Piusa XII i Jana Pawła II, zgodnie z którym nie ma sprzeczności między ewolucją a wiarą katolicką „pod warunkiem, że nie zgubi się pewnych niezmiennych prawd”. Rzecz właśnie w tych rzekomych „niezmiennych prawdach”. Kościelni autorzy wymagają, by ewolucję widzieć jako proces, w który ingeruje Bóg.

Natomiast nauki przyrodnicze wskazują, że człowiek wraz z wszystkimi umiejętnościami powstał w drodze naturalnych procesów ewolucyjnych, coraz lepiej poznawanych.

Teologia pozostaje w głębokiej sprzeczności z nauką. Wprowadza do wiedzy o ewolucji wyobrażenia Boga i boskiej duszy. Na gruncie nauki nie mają one racji bytu.

Na zakończenie kącik humoru

sunset-1310336_960_720Ktoś puka do bram nieba.

– Kto tam? – pyta głos z góry.

– Karol.

– Który? Marks, Darwin czy Wojtyła? – pyta głos.

– Wojtyła.

– Niedobrze – odpowiada głos.

– Dlaczego, Panie?

– Nie głosiłeś prawdy – odpowiada Najwyższy.

Do podręczników religii wrócę po wakacjach. – Alvert Jann

…………………………………………………………………………….

Alvert Jann: Blog „Ćwiczenia z ateizmu” – http://polskiateista.pl/aktualnosci/blogi/cwiczenia-z-ateizmu/ 

Zapraszam licealistów, studentów i wszystkich zainteresowanych na ćwiczenia z ateizmu. Co miesiąc <pierwszego>, czasami częściej, będę zamieszczał krótki tekst, poważny ale pisany z odrobiną luzu. Nie widzę siebie w roli mentora czy wykładowcy, mam na myśli wspólne zastanawianie się. – Nauka nie wyjaśnia wszystkiego, religia nic nie wyjaśnia.

Inne artykuły z cyklu „Podręczniki do religii”:

Podręczniki do religii. Grzech pierworodny” – http://polskiateista.pl/cwiceniezateizmu/podreczniki-do-religii-grzech-pierworodny/

Podręczniki do religii. Koniec świata według Kościoła” – http://polskiateista.pl/cwiceniezateizmu/podreczniki-do-religii-koniec-swiata-wedlug-kosciola/ 

Podręczniki do religii. Czy są wiarygodne?” – http://polskiateista.pl/cwiceniezateizmu/podreczniki-do-religii-czy-sa-wiarygodne /

Pismo Święte jakiego nie znacie” – http://polskiateista.pl/cwiceniezateizmu/pismo-swiete-jakiego-nie-znacie/

Na blogu znajdują się w tej chwili 23 artykuły, m.in.:

Lekcje religii w szkołach wyższych”- http://polskiateista.pl/cwiceniezateizmu/lekcje-religii-w-szkolach-wyzszych/

Chrześcijaństwo obłędu” – http://polskiateista.pl/cwiceniezateizmu/chrzescijanstwo-obledu/

Dowód na nieistnienie. Kogo? – http://polskiateista.pl/cwiceniezateizmu/dowod-na-nieistnienie-kogo-2/

Sens według teologów i nie tylko” – http://polskiateista.pl/cwiceniezateizmu/sens-wedlug-teologow-i-nie-tylko/

enforce-46910_960_720…………………………………………………………………………………..