Wpisy oczami ateisty

zmiany-w-google-hfm

A może my też coś zmienimy!

zmiany-w-google-hfmPo ostatnich falach, już nie tak licznych protestów, ale protestów, co raz częściej słychać głosy:

Jedyna grupa społeczna, która była w stanie zatrzymać rząd to kobiety.

Dziewuchy pokazały swoją siłę, dlaczego my nie możemy?

Trzeba wreszcie coś w tym  kraju zmienić.

Solidarną opozycję Prawo i Sprawiedliwość ma gdzieś, jedyne czego się boją to obywateli.

No i gdzie są kobiety, które tak zażarcie nie dawno protestowały?

Wydaję mi się, że są to ważne głosy w debacie publicznej, ale ostatnio mam wrażenie, że poza zauważeniem problemu, nie szuka się sposobu rozwiązania, albo wyciąga się błędne wnioski. Ale zacznijmy od początku.

Faktycznie, na fali czarnych protestów i strajku kobiet, kiedy w całej Polsce na ulicę wyszło około 100 tysięcy kobiet, rząd się przestraszył i zrezygnował ze swojego pomysłu zaostrzenia prawa aborcyjnego. Nie była to żadna decyzja polityczna, ani strategia załatwienia problemu. Komisja dot. praw człowieka trwała 8 minut, z czego wniosek o odrzucenie ustawy Ordo Iuris przyjęto w przeciągu minuty, a sprawę ustawy zamknęli szybciej niż kiedy forsowali pierwszy projekt o Trybunale. Ale dlaczego się wystraszyli? A dlatego, że to wcale nie były pokojowe demonstracje. Kobiety, które walczą o swoje prawa od 98 lat pokazały, że więcej nie dadzą się tak traktować i dały PiS-owi jasne i bardzo klarowne ostrzeżenie. 7.05 na ulicę za KOD-em poszło 250 tysięcy Polek i Polaków, ale to nie była demonstracja ludzi, którzy mieli dość, którzy pokazują, że drugi marsz  będzie końcem rządów PiS-u. Na ulicę wtedy wyszli ludzie, uśmiechnięci z pokojowym nastawieniem, którzy byli gotowi wyjść tak jeszcze kilka razy. To nie przynosi rezultatów. Żeby zmienić coś w tym kraju, nie można też traktować ruchów feministycznych, jak bojówki do wynajęcia. Feministki i feminiści pokazali i dali nam wszystkim lekcję, jak respektować od rządu wysłuchania swojego stanowiska i oburzenia. To również  była lekcja na temat pokazywania swojej siły. Moim zdaniem, walcząc z reformą edukacji, z prawem do zgromadzeń i z innymi problemami (a mamy ich wiele) poradzić sobie możemy tylko, jeśli zjednoczymy obywateli, a nie partię polityczne. W mojej ocenie to partię polityczne powinny iść za obywatelami, którzy walczą o swoje prawa, a nie obywatele za partiami. Tylko w taki sposób możemy cokolwiek na naszym rządzie wymusić. Zadziałało za pierwszym razem, na pewno zadziała też za drugim. Trzeba się tylko zmobilizować. Prawo i Sprawiedliwość boi się Polek i Polaków oraz boi się ich głosu. Dlatego, wprowadza również zmianę prawa o zgromadzeniach, dlatego my, musimy ciągle o sobie przypominać. W końcu trzeba pamiętać, że to rząd powinien pełnić służalczą rolę wobec obywatelek i obywateli, a nie obywatele wobec rządu.

15000152_1764665833797117_3147857656384478000_o

My nie skończyliśmy!

15000152_1764665833797117_3147857656384478000_oPo ostatnich dwóch rundach Ogólnopolskiego Strajku Kobiet organizacje kobiece poszły o krok dalej w walce o swoje prawa i postanowiły poszerzyć zakres swojej działalności. Utworzona została petycja autorstwa Agaty Czarnackiej pod tytułem „Dość Pogardy i Przemocy Wobec Kobiet”. Dokument ten zawiera dwanaście postulatów, które mówią m.in o:

-Zapewnieniu kobietom pełni praw reprodukcyjnych,

-Rozpoczęciu przez rząd działań antydyskryminacyjnych oraz działań zapobiegających agresji seksualnej.

-Zapewnienia edukacji seksualnej dostosowanej do wieku dziecka

-Dostępu do refundowanego zabiegu in vitro

i wielu innych bardzo ważnych pro kobiecych kwestii, w których nie chodzi o samo prawo do aborcji, ale również o edukację, o zaufanie, tolerancję,  godność i podmiotowość kobiet. Całą petycję możecie podpisać TUTAJ . Na stronie tej, również można znaleźć i zapoznać się z jej treścią. Gorąco zachęcam każdego, komu prawa kobiet są bliskie do złożenia swojego podpisu i wzięcie udziału w tworzeniu nowej, lepszej przyszłości.

Wpisy Obserwatorium

ratujmy9

„Ratujmy Kobiety”… zanim całkiem zamilkną.

60 lat temu 27 kwietnia, Posłanka Stronnictwa Demokratycznego, przedstawiła projekt ustawy : „O warunkach dopuszczalności przerywania ciąży”, zwracając kobietom ich, wydawało się wówczas, niezbywalne prawo do decydowania o własnym życiu i kontroli własnej prokreacji, oraz w trosce o ich zdrowie i życie.

Rodziły się dzieci a przyrost naturalny był taki, o jakim obecni rządzący mogą tylko pomarzyć.

Obecna ustawa obowiązuje od 1993 roku, przyrost ani drgnął, a Polska od kilku dekad nie ma zastępowalności pokoleń. Bo też i nie o to chodziło żeby kobiety rodziły różowe, zdrowe bobasy i cieszyły się odpowiedzialnym, pełnym radości macierzyństwem. Kiedy się wprowadza zakazy i restrykcje prawne, ograniczające prawa człowieka, zawsze chodzi o to samo. To jeden z najmocniejszych pręgierzy jakim poddaje się kobiety w państwach totalitarnych, rządzonych przez psychopatycznych, na ogół mizoginicznych mężczyzn, dla których przemoc prawna wobec różnych grup społecznych to prawdziwa rozkosz i spełnienie mrocznych, ukrytych pragnień.

Żeby ukryć swoje motywy najchętniej sięga się w takich razach po ideologię lub religię – w zasadzie to jeden pies…

hitler1stalinkaczyńskiepiskopat8

Inicjatywa ustawodawcza „ Ratujmy Kobiety” zainicjowana przez Barbarę Nowacką, a następnie podjęta w ramach mobilizacji wielu drobnych organizacji pozarządowych i prokobiecych, dobiega końca. Jest odpowiedzią na projekt ordo iuris zabraniający bezwzględnie zabiegów przerywania ciąży, przewidujący wysokie kary pozbawienia wolności dla kobiety i wszystkich osób przyczyniających się do złamania zakazu. Nie przewiduje odstępstwa także w przypadku ciąży z gwałtu, stosunków kazirodczych, ciąży z wadą letalną płodu, także wówczas, gdy kobieta w ciąży zostanie zdiagnozowana w kierunku choroby, której leczenie zagraża życiu płodu. Musimy uzyskać 100 tysięcy podpisów od wolnych obywateli i obywatelek polskich, uprawnionych do głosowania. Wychodzimy wieczorami, po pracy, spotkać ich na ulicach miast. Rozmawiamy z nimi, tłumaczymy, odpowiadamy na pytania…

ratujmy12

Dla mnie to, nie ukrywam, traumatyczne spotkania z całym przekrojem społecznych postaw. Wracam po każdej akcji z ciężarem świadomości, że tylko mi się wydawało, że kobiety polskie to dumne istoty, nowoczesne, świadome. Dziś już wiem, że to nieprawda. Kobiety i mężczyźni, którzy życie znają od podszewki, którzy wiedzą co to odpowiedzialne, często samotne rodzicielstwo, trud wychowania dziecka, ryzyko śmierci w okresie ciąży, porodu i połogu, depresja po porodowa, brak wsparcia instytucjonalnego w przypadku urodzenia dziecka z ciężkim upośledzeniem, problemy psychologiczne wynikające z urodzenia dziecka z gwałtu i stosunków kazirodczych… to nasi sygnatariusze. Podpisują chętnie, ustawiają się w kolejce i dziękują nam, że mogli wyrazić swoje zdanie i jednocześnie sprzeciw…

ratujmy14

Szczególnie zasmucające są postawy młodych kobiet, oraz kobiet dobrze uposażonych przez swoich pracujących mężów. Brakuje im empatii w stosunku do innych kobiet. Te pierwsze obezwładniają swoim naiwnym przekonaniem, że zygota to mały różowy dzidziuś, zaś te drugie wyższością, wynikającą ze statusu majątkowego, który daje im wolność wyboru, jakiego nie mają kobiety z obszarów biedy. Jedne i drugie nie widzą nic ważniejszego od własnego końca nosa, niefrasobliwe, nieczułe, ślepe i głuche nigdy nie zrozumieją, że właśnie przyłożyły rękę do niejednej śmierci, niejednej tragedii życiowej. Ale przecież to jest cudze życie, cudzy dramat. Miło jest być po stronie silniejszych… Rzadko zatrzymują się by porozmawiać, raczej idą z wzrokiem wbitym w ziemię lub w niebo, szybko przemykają obok nas jakby bały się otrzeć o fakty, o których mówi przez megafon nasza koleżanka, albo inaczej – patrzą na nas z politowaniem i zdają się mówić- nas to nie dotyczy, jesteśmy ponad systemem, damy sobie radę bez was i waszej głupiej akcji skazanej z góry na niepowodzenie.

Osobną kategorią są mężczyźni, w różnym wieku, którzy nie potrafią wręcz ukryć satysfakcji z opresji kobiet, pozbawionych głosu w kwestiach ich prokreacji. Są jak św. Augustyn, czy św. Tomasz z Akwinu – mizoginiczni, aroganccy- czyli podszyci irracjonalnym lekiem przed kobietami. Próbują nas zagadać, zarzucić pytaniami, przeszkadzają wykonywać nam naszą syzyfową pracę. Bywają napastliwi i agresywni.

Nie wiem czy zdążymy spotkać i wyłuskać z tłumu brakującą liczbę obywatelek i obywateli sygnatariuszy słusznego sprzeciwu wobec urągającej prawom człowieka ustawie zakazującej bezwzględnie przerywania ciąży. Jeśli się uda, złożymy nasz projekt do sejmu RP i nikt nie będzie mógł twierdzić, że wszyscy obywatele i obywatelki popierają inicjatywę ordo iuris. Jeśli stanie się inaczej, martwa cisza wypełni się pychą klerykalnej arogancji, a kobiety zamilkną na wiele lat. Od czasu do czasu, gdzieś tam w Polsce B, powiesi się kolejna kobieta, być może matka dzieciom, albo umrze bogobojna katoliczka, której lekarze odmówią pomocy w imię ochrony życia poczętego, albo kiedy odmówią zabiegu w przypadku ciąży pozamacicznej- śmiertelnego zagrożenia dla życia ciężarnej… Media o tym nie napiszą, telewizornia nie powie, statystyki nie pokażą. A konserwatywni oprawcy kobiet chwalić się będą gwałtownym spadkiem przestępstw na tle seksualnym, bo kobiety w obawie przed ścisłym nadzorem i karą więzienia, nie będą zgłaszać tego typu zdarzeń organom ścigania.  Nastanie raj statystyczny w kraju nad Wisłą, tak jak nastał on w latach po wejściu w życie ustawy z 1993 roku, mimo że ilość faktycznych zabiegów nie zmniejszyła się… statystyki o mich milczą.

Fakt, że KK w Polsce wymusił tamtą ustawę i inspiruje tę pro-layferską dzisiaj, to wyraźny dowód, że nauka kościoła katolickiego poniosła klęskę – wśród 150 tysięcy kobiet, które rocznie przerywają ciążę, większość to katoliczki. Oczywiście każdy przypadek jest sytuacją wyjątkową, na którą kobiety dają sobie dyspensę i rozgrzeszenie. I prawidłowo. Dzięki tym trudnym decyzjom, będzie mniej niechcianych, niekochanych dzieci. Propagowanie świadomego rodzicielstwa to tak naprawdę jedyna droga by dzieci rodziły się z miłości i były wychowywane przez dojrzałych do tej odpowiedzialnej funkcji rodziców.

Strach pomyśleć co zrobi KRK, do czego będzie parł w następnych krokach, jeśli wprowadzenie ustawy zabraniającej bezwzględnie przerywania ciąży, oraz kontraktacja niemowląt 500+ nie przyniesie spodziewanych rezultatów… Drżyjcie panowie – nas już bardziej nie mogą upokorzyć i odczłowieczyć, teraz mogą się zabrać za was. Może to będzie marchewka, a może bat. Sądząc jednak po stanie budżetu, będzie to raczej bat.

Wpisy Ale o co chodzi?

hands-543593_1280

Wsparcie ze świata dla polskich kobiet

hands-543593_1280Jak wszyscy wiemy, sprawa ustawy zakazującej aborcji poruszyła nie tylko Polaków. W sieci pojawiły się zdjęcia i teksty z zagranicy, w różny sposób przekazujące wsparcie i solidarność z polskimi kobietami. W cieniu projektu tej haniebnej ustawy odbywały się Dni Ateizmu. 3 kwietnia brałam udział w panelach „Religie a sytuacja kobiet” i „Świeckość na rzecz praw kobiet i równouprawnienia” zorganizowanych przez Fundację im. Kazimierza Łyszczyńskiego.  To była uczta duchowa!

Wśród panelistek śmietanka feministek ze świata:

Nedai Jamile (CLEF, Francja), irańsko-francuska feministka, współzałożycielka Ruchu Wyzwolenia Kobiet Iranu opowiadająca o swoim życiu aktorki i swoim udziale, jako jednej z niemal miliona kobiet w rewolucji irańskiej. Koniecznie obejrzyjcie ten krótki, trwający niecałe 3 minuty filmik, który za pomocą zdjęć przedstawia sytuację kobiet sprzed 1979 r. i po rewolucji, kiedy władzę przejął Chomeini (TUTAJ). Nedaj wykorzystując zagraniczne kontakty, opuściła kraj. Swoją wypowiedź zakończyła słowami: „nigdy nie nosiłam chusty i nigdy nikt nie zmusi mnie do jej założenia”;

Solange Cidreira (FAE Francja), francusko-brazylijska feministka, współzałożycielka FAE, która opowiedziała historię 9-letniej brazylijskiej dziewczynki, która gwałcona przez ojczyma zaszła w ciążę. Prawo w Brazylii dotyczące aborcji jest podobne do naszego. Usunięcie ciąży jest możliwe, m.in. kiedy ciąża pochodzi z gwałtu. Ojciec trafił do więzienia, matka zdecydowała się poddać córkę aborcji. I wówczas odezwał się Kościół. Powołując się na to, że matka nie ochroniła dziecka przed ojcem, przedstawiciele KK uznali, że nie ma ona prawa do podejmowania decyzji w imieniu córki. Córka, jako niepełnoletnia, nie może decydować o sobie, w związku z tym MUSI urodzić. Rozpoczęła się walka środowisk feministycznych z katolickimi o ciążę małej dziewczynki. I kiedy wydawało się, że zwyciężył rozsądek i usunięto ciążę, wszystkie osoby mające coś wspólnego z aborcją zostały ekskomunikowane. Oczywiście ta najwyższa kara kościelna nie objęła wielokrotnego gwałciciela;

Judit Morva (FAE Węgry) – lewicowa działaczka, feministka, red. nacz. węgierskiej redakcji „Le Monde Diplo” i „Transforme!”;

Nicoletta Pirotta, (IFE/FAE Włochy), feministka, lewicowa polityczka, założycielka IFE Italia, chrześcijanka, która walczy o świeckość, reprodukcyjne prawa kobiet i równouprawnienie;

Wanda Nowicka – prezeska stowarzyszenia Równość i Nowoczesność (RóNo), posłanka i wicemarszałkini Sejmu VII kadencji, honorowa przewodnicząca Federacji na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny, inicjatorka nagrody Kryształowego Świecznika;

Małgorzata Diana Marenin – lewicowa działaczka, feministka, założycielka stowarzyszenia STOP STEREOTYPOM, która mówiła o projekcie ustawy antyaborcyjnej autorstwa środowisk pro-life. Wspomniała również o tym, że aborcja nie jest dla wielu kobiet łatwa, jest trudnym przeżyciem mogącym powodować traumę. Wówczas głos zabrała obecna na sali Ewa Dąbrowska-Szulc z Federacji na rzecz kobiet i planowania rodziny, która stanowczo zaprotestowała przeciwko mówieniu o powszechnej traumie. Kobieta, podejmująca świadomie decyzję o aborcji przeżywa według niej ulgę, a depresję postaborcyjną promują środowiska pro-life. Małgorzata Marenin wyjaśniła, że chodziło jej o traumę kobiet, które pragną dziecka, ale nie mogą go urodzić z różnych przyczyn – własna choroba, lub ciężkie uszkodzenie płodu. I wówczas zabrała głos następna panelistka…

Djemila Benhabib – międzynarodowa działaczka feministyczna i laicka, kanadyjska polityczka, autorka szeregu książek („Moje życie w kontrze do Koranu”, „Jesień kobiet arabskich” , „Po Charlie”), laureatka nagród literackich i Międzynarodowej Nagrody Laickości (Paryż 2012). Ogromnie poruszona, nie mogąc powstrzymać łez, drżącym głosem, zupełnie niespodziewanie (również dla niej samej) postanowiła podzielić się z nami swoją osobistą historią.

Djemila wychowywała się w Algierii, w rodzinie, jak to sama określiła, lewicującej, dla której religia nie miała pierwszorzędnego znaczenia. Kiedy poszła do szkoły, zamiast z innymi dziećmi uczyć się na pamięć Koranu, wolała liczyć muchy obijające się o okna w klasie. Przez to jej ojciec wzywany był kilka razy do szkoły. Uważano ją za nierozgarnięte dziecko, z którym po prostu jest coś nie w porządku. W wieku 17 lat przeżyła swoją pierwszą miłość i zaszła w ciążę. Wówczas zaczął się jej dramat. Nie do pomyślenia było to, aby przyznała się do tego rodzicom. Niezamężna, ciężarna, młodziutka kobieta musiała poradzić sobie sama. Odnalazła kobietę dokonującą nielegalnych aborcji…

Słuchałam Djemili z zapartym tchem, wstrząśnięta, a jednocześnie pełna współczucia, świadoma tego, że biorę udział w czymś wyjątkowym, w jej wewnętrznym przeżyciu, którym podzieliła się z nami, bo poczuła właśnie teraz, że jest na to odpowiednie miejsce i czas. Spodziewałam się, że dalej opowie właśnie o tej traumie, o tym postaborcyjnym syndromie. Tymczasem powiedziała rzecz dla mnie zaskakującą, a mianowicie, że od tamtej pory stała się feministką. Zrozumiała, że musi walczyć o prawo kobiet do legalnej aborcji, do edukacji seksualnej, do tanich środków antykoncepcyjnych, bo bolesny i niebezpieczny zabieg na kuchennym, przykrytym gazetami stole niemal kosztował ją życie. Przeraża ją myśl, że w Polsce wiele kobiet może przeżywać podobne tragedie.

Wszystkie zagraniczne panelistki zapewniły nas, że w swoich krajach będą głośno mówić o sytuacji w Polsce i protestować przeciwko tak restrykcyjnej ustawie, jaką proponują nam środowiska pro-life. Nie jesteśmy same!

***

Francuska Narodowa Federacja Wolnej Myśli przesłała do Fundacji im. Kazimierza Łyszczyńskiego deklarację w sprawie projektu ustawy antyaborcyjnej w Polsce, którą ma zamiar przekazać polskiemu rządowi poprzez ambasadę RP we Francji. Treść deklaracji TUTAJ.

A oto list Chorwatek:

Sieć kobiet Chorwacji

Zagrzeb 6 kwietnia 2016

Chorwatki solidarne z Polkami w walce o bezpieczną i legalną aborcję dla wszystkich kobiet!

Sieć Kobiet Chorwacji śle wyrazy wsparcia dla polskich kobiet walczących przeciwko całkowitemu zakazowi aborcji w Polsce w związku ze zwiększaniem wpływu Kościoła Katolickiego na politykę państwa.

Łączymy się z Wami w naszej wspólnej walce o prawa kobiet i świeckie państwo! Ciało kobiety należy tylko do niej i nikt inny nie ma prawa do decydowania o nim!

Żądamy prawa dostępu do bezpiecznej i legalnej aborcji dla wszystkich kobiet w Polsce, Chorwacji i na całym świecie!

Z feministyczną solidarnością

30 organizacji należących do Sieci Kobiet Chorwacji

Tłumaczenie Nina Sankari (ze strony Fundacji im. Kazimierza Łyszczyńskiego)

 

Już wkrótce tekst o postaborcyjnej traumie.