Wpisy

terlikowscy

Fronda traci Terlikowskich.

Tomasz i Małgorzata Terlikowscy wzięli rozwód z portalem Fronda.

– Uprzejmie informuję, że z dniem dzisiejszym zarówno ja, jak i Małgorzata Terlikowska zakończyliśmy jakąkolwiek współpracę z portalem fronda.pl. Jeśli znajdziecie tam jakiekolwiek moje lub Małgosi nowe teksty, to znaczy, że zostały one ukradzione – poinformował wczoraj Terlikowski w mediach społecznościowych.  źródło

Terlikowski z żoną mają poglądy, jakie mają, ale są ludźmi inteligentnymi więc nic dziwnego, że nie chcą się utożsamiać z tym, co publikuje Fronda. Od jakiegoś czasu ilość publikowanych tam bzdur rośnie w zastraszającym tempie. I nie ma w tym nic dziwnego, skoro Fronda publikuje wypociny takich oszołomów jak Matka Kurka, czyli Piotr Wielgucki.  Matka Kurka – wzorowy troll

Teksty publikowane na Frondzie kierowane są już tylko do najbardziej oszołomionych religijnie ludzi wierzących w płaczące figury, strzygi, cudownie pojawiające się plomby w zębach oraz spektakularne opętania.

jeszcze w XX wieku, toczyły się rozmaite „boje” pomiędzy czarownicami, a ludźmi którzy wiedzieli – niestety też za pomocą magii – jak się przed czarami bronić, i odbijać je tak że sam atakujący obrywał.

Przykładowo: wiedźma kradnąca magicznym sposobem mleko krowom sąsiadki, może fizycznie odczuć i to bardzo boleśnie to – gdy mleko takiej krowy wleje się na rozżarzone żelazo, kłuje  ostrymi przedmiotami itp 

Nie pijcie mleka od oplutych w piątek krów!

Mariusz Hnatiuk ateista

Mariusz Hnatiuk

Obiecanki-Cacanki

Super”Demosman”

Autor Marcin Kudala:

Ostatnio czuję się niezwykle ważny. Nawet bardziej niż bardzo. Być może ma to związek z z kampaniami wyborczymi. W końcu prezydenckie, referendalne, parlamentarne i znów referendalne. Dawno jako wyborca tak się nie czułem, absolutnie. Przyjemnie całkiem –  ale mi mało, chcę więcej.

wlepka_2-604x270

Zadziwiające dosyć, jak największa partia opozycyjna stała się trybunem ludu, jak nagle ta jedyna wie i bezbłędnie odczytuje nasze rodaków pragnienia, potrzeby, emocje czy nawet dezyderaty i cokolwiek. Zadziwiające, bo to partia dość ideologiczna, odczytuje własne, transmitując własne – nagle dorwała się do naszych, choć transmisja w tym samym fal zakresie.

Zadziwiająca jest  rządzącej partii niemoc . Zadziwiające, że wciąż zaskakiwani są władzy sprawowaniem, że establishment, urzędy i służbowe limuzyny. Zaskoczony był prezydent, zaskoczona jest i premier. Spin doktorzy chyba zaskakują się sami.

jaki-kraj-taki-cyrk.

Panie marszałku Borusewicz – były prezydent już mi coś dał, aktualnie władzę sprawujący również, to niechże i Pan coś da. Wszyscy dają, to ja chcę. Mianowicie chcę, żeby Pan zwrócił się do prezydenta, by połączyć oba referenda. Ale nie tylko, przecież znam już swą wartość, ja więcej chcę, żądam. Otóż dlaczego nie uczynić z referendum prawdziwego święta Demos, święta Suwerena, święta demokracji wielobarwnej i masowej, prawdziwie masowej?

Wiek_emerytalny

Skoro pytamy o wiek emerytalny, który głównie interesuje roczniki 50 plus, to pochylmy się też nad tym, co interesuje i młodszych – legalizacja marihuany – w sam raz. Skoro pytamy o rzeczy istotne dla elektoratu popisu, to dajmy możliwość wypowiedzenia się i lewej stronie – przecież mamy tam też mnóstwo tematów dla milionów Polaków – aborcja, in vitro dla singli, konkordat, finansowanie religii z budżetu etc.

zjazd-proktologow.

Panie Marszałku – to dopiero byłoby referendum przez duże R. Teraźniejsze mi schlebiają, ale przecież nie są tym, którego oczekuję, nie są tymi których oczekują miliony wyborców, którzy też chcą być wysłuchani, których głos szanować by wypadało, którzy nie są wyborcami popisu.

referendum

Panie Marszałku – może Pan w znacznie większym stopniu być wyrazicielem woli ludu, niż dwaj referendalni prezydenci razem wzięci. Liczę, że Pan nie zawiedzie. Zostałby Pan superbohaterem, ludu „Demosmanem”. Jak już wydajemy sto parędziesiąt milionów złotych, to poimprezujmy na całego.

nie-ma-innej-rady...

Wpisy Racjonalnie

maxresdefault

I rzekł Poncjusz Piłat: „Ecce Homo” – czyli o różnicach między Homo Sapiens a Homo Artifex et Creator.

maxresdefault

Anna Gabriella Lilith Gajda

MOTTO:

„ARS LONGA, VITA BREVIS”

Hipocrates.

I. PROLOG .

W słynnym stwierdzeniu Poncjusza Piłata „Ecce homo”, przytoczonym w tytule tego tekstu, dopatrywać się można by śmiało nawet nieskończenie więcej znaczenia i sensu, aniżeli to owe słowa faktycznie w sobie kryją podług interpretacji biblijnej stricte. A to zaś z tej racji, iż słowa te można by włożyć w usta zupełnie innego przedstawiciela gatunku człowiekowatych, który wypowiadając je w zupełnie innym czasie, sytuacji i okolicznościach, nadał by im elementarnie kardynalne znaczenie dla całej historii ludzkości.

A mianowicie zaś słowa te miał by wyrzec pierwszy z ludzi, z gatunku Homo, jakiego stopa stanęła oto po raz pierwszy na tej planecie i który oto, jako pierwszy z gatunku człowiekowatych, oto po raz pierwszy dokonywał aneksji tejże planety, czyniąc ją całą wraz ze wszystkim co na niej żyje oraz istnieje, sobie odtąd podległą, a którego potomkowie mieli stać się odtąd jej najwyższym, jedynym Panem i Władcą – a czyniąc to rzec winien właśnie: „Ecce Homo!” –A oto Człowiek! – poznaj oto swego Pana Ziemio i odtąd to jemu bądź absolutnie poszłuszną!

I tymi słowami właśnie wówczas to dokonałby zapoczątkowania epoki panowania człowieka nad ziemią, zapoczątkowania całej doczesnej historii ludzkości, jako historii rasy i gatunku najwyższego i najbardziej rozwiniętego, jaki dotychczas kiedykolwiek istniał na Ziemi i który zdołał wspiąć się najwyżej po drabinie darwinowskiej Ewolucji.

A wówczas to również wraz z nastaniem Ery panowania Człowieka i początkiem całej historii ludzkości, narodziła się także wraz z pierwszym Człowiekiem jego nierozłączna towarzyszka Sztuka, a której początki ówczesne możemy do dziś podziwiać chociażby w postaci prastarych malowideł na ścianach jaskiń, dzieł naszych praszczurów, z których wiele przetrwało aż po dzień dzisiejszy, podług reguły o ponadczasowości Sztuki.

Zapewne każdy z drogich Czytelników dostrzegł tę elementarnie kardynalną różnicę znaczeń i sensu owej słynnej frazy, po wyjęciu jej z ust Poncjusza Piłata, a włożeniu w usta pierwszego Człowieka, który rzec je miał w pierwszej chwili swego istnienia, a też istnienia całego rodzaju człowiekowatych (Hominidae) na tej planecie…

Współcześnie żyjącym gatunkiem z rodzaju człowiekowatych jest jedynie gatunek zwany Homo Sapiens (czyli tzw. Człowiek Rozumny), który to występuje obecnie na wszystkich kontynentach. Podług teorii Leakeyów, gatunek ów miał wyewoluować mniej więcej około 190 tysięcy lat temu z uprzedniego gatunku, jakim był Homo Erectus (Człowiek wyprostowany).

5798_nowoczesny-artysta

Czymże jednak byłby Człowiek bez swej odwiecznej, nieodzownej towarzyszki Sztuki, która przecież zresztą była jednym z najistotniejszych, esencjonalnych czynników kulturotwórczych, które wpływały na rozwój i kształt ludzkiej kultury w przeciągu całej historii ludzkości, a więc tym samym także na jej współczesny kształt, jaki przybrała obecnie.

A zatem, zgodnie z regułą obowiązującą dla stylu naukowego wszelkich rozważań czy dysput, należałoby tutaj najsampierw dopełnić wszelkich kwestii definicyjnych, przytaczając pokrótce ogólne definicje najbardziej elementarnych pojęć, które stanowią meritum poniższych roztrząsań.

Jak implikują uprzednio tu poczynione rozważania, do pojęć elementarnych, które stanowią meritum tychże roztrząsań, z pewnością zaliczyć należy pojęcie Człowiek, a nieco bardziej konkretnie pojęcie Homo Sapiens, czyli Człowiek Rozumny, jako gatunek człowieka najbardziej współczesny.

I tak przykładowo, Encyklopedia PWN podaje następującą definicję pojęcia Człowiek (tzn. homo sapiens):

[…] człowiek, Homo sapiens, istota żywa wyróżniająca się wśród innych najwyższym rozwojem psychiki i życia społecznego, jedyna posiadająca kulturę i zdolna do jej tworzenia, pod względem biologicznym gatunek człowiekowatych (Homo sapiens) żyjący od schyłku plejstocenu; […]

A dalej doprecyzuje tę definicję następująco:

[…] Różnice anatomiczne dzielące człowieka od reszty naczelnych dotyczą głównie budowy aparatu ruchu i wielkości mózgu. Szczególnie jaskrawy jest kontrast między człowiekiem a innymi naczelnymi w sferze zachowań i trybu życia; zasadnicze osobliwości człowieka jako gatunku są następujące: 1) systematyczne, na dużą skalę rozwinięte posługiwanie się narzędziami i wytwarzanie narzędzi, praktykowane wprawdzie przez niektóre małpy, zwłaszcza szympansy, ale bez porównania w niższym stopniu; 2) posługiwanie się mową, systemem sygnalizacji głosowej, nie mającej żadnych odpowiedników w świecie zwierzęcym; 3) tworzenie kultury przez człowieka. Do najbardziej istotnych cech ludzkich różniących zasadniczo człowieka od zwierząt i stanowiących niejako istotę człowieczeństwa należą: zdolność do abstrakcyjnego myślenia i związana z nim zdolność do analizy i syntezy, zdolność do rekapitulacji (pamięć), do świadomego decydowania o swoim postępowaniu (wola) i do wyższych uczuć. Cechy te, kształtujące się w społecznym współdziałaniu ludzi, stanowią zespół charakterystyczny dla psychiki ludzkiej; rozwinęły się one w ciągu historycznego procesu tworzenia przez człowieka tej rzeczywistości, którą w przeciwieństwie do przyrody nie przetworzonej (tj. takiej, jaką człowiek zastał) nazywa się kulturą. Tworzenie kultury, form świadomości społecznej i sfery zachowań społecznych z nią związanych decyduje o ludzkim poczuciu głębokiej odrębności i wyjątkowości w stosunku do całego świata organicznego; w niej się przejawia nadzwyczaj wysoka sprawność ludzkiego mózgu i psychiki. Zgodnie z założeniami antropogenezy wszystkie bez wyjątku osobliwości ludzkiego ciała i psychiki wytworzyły się u przodków człowieka stopniowo, w wyniku działania tych samych mechanizmów ewolucyjnych, które sterowały ewolucją innych gatunków biologicznych; człowiekowate stanowiły wyodrębnioną linię ewolucyjną już co najmniej od 3,7 mln lat (australopiteki), jednak swą ogromną przewagę w przyrodzie zdobył człowiek (człowiek kopalny) dopiero w czasach poneolitycznych, tj. w ciągu kilku ostatnich tysiącleci; jeszcze u schyłku paleolitu, 15–20 tysięcy lat temu, był to gatunek stosunkowo nieliczny, o średniej gęstości występowania (na obszarach zamieszkanych) rzędu 1 osobnik na km2, koczujący w małych, kilkudziesięcioosobowych grupach zbieracko-łowieckich, dysponujący ubogim zestawem prymitywnych narzędzi z kamienia, drewna, kości i rogu, stosunkowo słabą techniką eksploatacji zasobów pokarmowych środowiska. Punktem zwrotnym było zapoczątkowanie (ok. 8–10 tysięcy lat temu) przez niektóre populacje ludzkie rolnictwa (neolit); umożliwiło ono szybki wzrost liczby ludzi na Ziemi i wywołało radykalną zmianę całej sytuacji gatunku (przejście do osiadłego trybu życia, wyzyskiwanie pozaludzkich źródeł energii, powstanie społecznego podziału pracy, rozwój kultury). Szczególnie doniosłą rolę w procesie rozwoju człowieka miała praca ludzka, dzięki niej człowiek mógł nie tylko wykorzystywać otaczającą go przyrodę, ale i przekształcać ją stosownie do własnych potrzeb. W miarę doskonalenia się narzędzi praca stawała się coraz bardziej wydajna, a zarazem skomplikowana i zróżnicowana. Jednocześnie różnicowały się i same narzędzia, co doprowadziło z czasem do wytworzenia się specjalizacji pracy i zróżnicowania funkcji społecznych poszczególnych jednostek. Rozwój pracy, przy jednoczesnym rozwoju mowy, stawał się głównym czynnikiem rozwoju społecznych form istnienia ludzi. Życie ludzi zyskało specyficzną obudowę kulturową w postaci społecznie usankcjonowanych obyczajów, norm, zaleceń, zakazów i hierarchii wartości; wytwory kulturowej działalności — nauka i technika, sztuka i normy moralne — stawały się wyrazem zwiększających się sił produkcyjnych i rozwijających się stosunków społecznych, a zarazem czynnikiem ich dalszych przemian. Proces kulturotwórczy był jednocześnie procesem stopniowego przekształcania natury człowieka pod wpływem jego własnych dzieł; był on główną siłą napędową powstawania ludzkiej, bogatej psychiki. Dobór naturalny działał w populacjach istot przedludzkich w kierunku faworyzowania osobników o wyższej wrodzonej inteligencji, oddziałując przez tysiące pokoleń, dał w wyniku stopniową, progresywną ewolucję mózgu ludzkiego, zwłaszcza tych jego części, które są siedliskiem wyższych czynności nerwowych. Doskonalenie psychiki z kolei ułatwiło dalszy postęp kulturowy. Skutkiem tych procesów człowiek stał się jedyną istotą, która kształtuje swoje własne środowisko życia przez pracę i społeczną działalność celową, istotą, która stawia sama sobie wymagania i zadania do spełnienia. To charakterystyczne dla filogenezy człowieka zespolenie czynników biologicznych i społecznych, ściśle ze sobą sprzężonych i warunkujących się wzajemnie, powtarza się również w rozwoju osobniczym. Człowiek jest w przyrodzie jedyną istotą, której do prawidłowego rozwoju psychicznego jest niezbędne wychowanie w społeczeństwie. Jak tego dowodzą nieliczne znane przykłady ludzi wychowanych od wczesnego dzieciństwa poza społeczeństwem, człowiek o zupełnie prawidłowej budowie anatomicznej, ale pozbawiony takich kontaktów, nie wykształca w swym zachowaniu żadnych cech swoiście ludzkich (rozwój społeczny, antropologia społeczna, społeczeństwo, cywilizacja). Ogromny postęp cywilizacji naukowo-technicznej sprawił, że sytuacja człowieka w 2. połowie XX w. i na początku XXI w. została pomimo zewnętrznych znamion sukcesu — obarczona wieloma zagrożeniami, np. zastosowanie technik masowej zagłady, postępujące na wielką skalę niszczenie środowiska naturalnego […][1].

Z tej całej, nieco przydługawej definicji, należy wysupłać kilka kwestii elementarnych dla naszych tu rozważań. A zatem primo, istotna jest tu dla nas trzecia z wymienionych „osobliwości” człowieka jako gatunku, czyli tworzenie kultury przez człowieka. Następnie secundo – wymienione tu najbardziej istotne cechy ludzkie różniące zasadniczo człowieka od zwierząt i stanowiących niejako istotę człowieczeństwa – a więc: zdolność do abstrakcyjnego myślenia i związana z nim zdolność do analizy i syntezy, zdolność do rekapitulacji (pamięć), do świadomego decydowania o swoim postępowaniu (wola) i do wyższych uczuć. Tertio­ – istotny jest dla nas również fakt, iż życie ludzkie zyskało specyficzną obudowę kulturową, a co za tym idzie wzbogacane było o wytwory działalności kulturowej człowieka, takie jak nauka i technika, normy moralne i – w szczególności – właśnie sztuka, która jest kolejnym esencjonalnym pojęciem stanowiącym tu meritum, a którego definicją zajmiemy się nieco później. Wytwory owe z czasem zaś zyskiwały formę wyrazu wzrastających sił produkcyjnych, jak i podlegających rozwojowi stosunków społecznych, a zarazem czynnika, który wpływał na ich dalsze przemiany. I wreszcie quattro – istotny dla nas tu jest fakt, iż ów cały proces kulturoznawczy symultanicznie stanowił także pewien niejako proces gradualnej ewolucji i modyfikacji natury człowieka, jakie to dokonywały się pod wpływem owych jego własnych „dzieł” czy wytworów; a przy czym zarazem proces ów stanowił bez wątpienia także główną siłę napędową procesu formowania się ludzkiej, niezwykle bogatej i wysublimowanej psychiki.

I to by było na tyle względem pojęcia Homo Sapiens.

Pora zatem przejść do kolejnego pojęcia, wspomnianego już tu uprzednio, a jakie stanowi zaś termin sztuka.

Poczynając od definicji terminu sztuka podług Słownika Języka Polskiego red. Szymczaka, otrzymujemy następujące definicje:

[…] sztuka:

  1. «dziedzina działalności artystycznej wyróżniana ze względu na reprezentowane przez nią wartości estetyczne; też: wytwór lub wytwory takiej działalności»
  2. «umiejętność wymagająca talentu, zręczności lub specjalnych kwalifikacji»
  3. «czyn dokonany dzięki takiej umiejętności»
  4. «utwór dramatyczny przeznaczony do wystawiania na scenie»
  5. «przedstawienie skonstruowane na podstawie takiego utworu» […][2].

Z kolei nieco prościej definiuje ów termin Doroszewski, jako:

[…] sztuka ż III: 1. <twórczość artystyczna obejmująca dzieła z zakresu malarstwa, muzyki, literatury, architektury, rzeźby, odpowiadające wymaganiom estetyki, odznaczające się pięknem, harmonią> […][3].

A zatem dokonaliśmy już zdefiniowania pojęcia sztuka, z którym to z kolei związana jest druga część tytułu, jakim opatrzony jest ów artykuł, a mianowicie konkretnie część dotycząca różnic między Homo Sapiens a owym Homo artifex et creator, a który to stanowi właśnie najistotniejszą dla nas frazę. Albowiem owo użyte w tytule pojęcie Homo artifex et creator oznacza po łacinie tyle, co właśnie ‘człowiek artysta i twórca’, a którego tu pozwoliłam sobie tutaj zestawić z gatunkiem głównym człowieka współczesnego Homo Sapiens, jako pewien inny gatunek czy raczej podgatunek człowieka, celem porównania ich obu jako odrębnych i wyłuskania prymarnych między nimi różnic. A zatem warto było by teraz odpowiedzieć Czytelnikowi na dręczące go pytanie – czyli: „Co ma piernik do wiatraka?”

Naturalnie rozchodzi się tu o ów stosunek pojęcia sztuka z pojęciem ’człowieka artysty i twórcy”, a który to jak mniemam dla większości z Czytelników (a być może nawet i wszystkich) jest kwestią absolutnie oczywistą, tym niemniej pozwolę sobie i tak tę oczywistość tutaj nieco przybliżyć – gwoli dopełnienia wszelkich kwestii formalnych najsampierw przed przystąpieniem „Do rzeczy”.

A zatem, a co poniekąd ewidentnie wynika także chociażby z obu uprzednio tu przytoczonych definicji, sztukę jako dziedziną bądź twórczość artystyczną uprawia nie kto inny, jak właśnie ów nasz tytułowy ‘człowiek artysta’ – a więc także i ‘twórca’, co zrozumiałe samo przez się. A zatem nasz odrębny gatunek czy podgatunek, drugi prócz głównego, najbardziej powszechnego gatunku człowiekowatych żyjący współcześnie, a zatem ów Homo artefix et creator – ‘człowiek artysta i twórca’ – to nikt inny jak człowiek parający się Sztuką, człowiek uprawiający Sztuką, bądź to – tworzący tę Sztukę…. Człowiek, którego profesję stanowi Sztuka, czyli twórczość artystyczna z danej dziedziny… Ale nie tylko…

Co więcej, ów człowiek artysta i twórca, to człowiek, dla którego Sztuka stanowi nie tylko profesję czy „fach”, lecz wręcz stanowi jego życie, które całe poświęcone jest Sztuce jedynie tylko i wyłącznie, którego cały sens i cel stanowi Sztuka, a to zaś z tej racji, iż podług mej własnej opinii, każdy artysta, staje przed chyba jednym z najtrudniejszych wyborów i decyzji w życiu człowieka, którego dokonać musi najsampierw jeśli chce zostać artystą i tworzyć Sztukę. A mianowicie jest to wybór pomiędzy takim zwykłym, normalnym życiem, jemu właściwymi rodzajami szczęścia, celami, sensem, radościami i koleją losu, jakim to żyje każdy jeden zwykły Homo Sapiens zawsze normalnie, a życiem zgoła całkiem odmiennym, pozbawionym tychże rodzajów szczęść, celów, sensu, radości i kolei życia jak to normalne, życia ‘człowieka artysty i twórcy’, a które wymaga rezygnacji z tego zwykłego i normalnego, a poświęcenia całego swego życia miast tego tylko i wyłącznie Sztuce, która to odtąd w tym zgoła całkiem odmiennym życiu, ustanawiać będzie również zgoła całkiem odmienne w nim rodzaje szczęść, radości, cele i sens, a też i jego koleje, jakie zwykle są całkiem niepodobne do tych, jakimi toczy się zwykłe, normalne życie, zwykłego Homo Sapiens zazwyczaj…

12706_z-kim-musi-zmagac-sie-artysta

Sztuka ponadto jest także nierozerwalna z pojęciem naszego człowieka Artysty i Twórcy, z racji tego, iż bez niego nie może istnieć, to on jest sprawcą jej istnienia, jako jej autor i stwórca, którego czyn i twórczość konstytuują istnienie Sztuki, jako ich dzieła i wytworu, gdyż póki Artysta nie stworzy Sztuki czy nie powoła do życia danego dzieła, jako wytworu Sztuki, póty ona nie będzie istnieć i jej istnienie pozostanie niemożliwością. To Artysta niczym istny Bóg Wszechmocny, swój najsampierw w myśli powzięty zamysł, ideę czy koncept, tworzy powołując do życia, nadając formę realnego istnienia bytowi stworzonemu w swej wyobraźni i niczym ów Bóg – Stwórca kreuje on swe dzieła, tworząc nowe, nieznane światy i zaludniając je istnieniami na swój wzór stworzonymi…. A dnia siódmego podobnie jak to i Pan Bóg miał ponoć czynić – odpoczywa, patrząc na to, co stworzył i tak samo widzi, że jest to Dobre…

I to tyle w tym względzie ujęte trochę w formie aluzji, naśladującej patetyczny styl biblijnej alegorii…

I tym samym dobrnęliśmy w końcu do ostatniego już z esencjonalnych pojęć, jakie stanowić będą meritum poniższych roztrząsań, a mianowicie do pojęcia artysta.

Najogólniej pojęcie artysta można by ująć skrótowo w definicję słownikową, jako: <twórca lub odtwórca dzieła sztuki, osoba uprawiająca jakąś dziedzinę sztuki bądź to zajmująca się sztuką, tworząca ją>. I to tak najogólniej mówiąc.

Niezwykle interesującą i także nieco szerszą definicję pojęcia artysta podaje z kolei Marian Golka, a mianowicie w której to stwierdza on, iż:

[…] artystą jest człowiek zajmujący się działalnością twórczą o indywidualnym charakterze, znamionującą biegłość, a przy tym wykazującą zaangażowanie talentu, wyobraźni i innych cech osobowości, która to działalność pełni swoistą funkcję społeczną, zaakceptowaną przez zbiorowość w wyniku zapotrzebowania na określone wartości, które artysta może oferować […][4].

A która to definicja myślę, iż stanowi komplementarne dopełnienie wstępnej definicji omawianego tu pojęcia artysta, pozwalając na tym samym zakończyć tutaj część dotyczącą kwestii definicyjnych i przejść powoli do meritum, czyli tego, co najlepsze…. 😉

II.ELEMENTARNE RÓŻNICE CZYLI CREDO OKREŚLAJĄCE BYT ZWANY ARTYSTĄ.

Artysta jest Twórcą w odróżnieniu od rzemieślnika, który to jest już jedynie odtwórcą. Zasadnicza zaś między nimi różnica tkwi w fakcie, iż artysta swe dzieła czyli wytwory działalności twórczej, tworzy w sposób indywidualny, bazując jedynie na własnej, niepowtarzalnej koncepcji, idei czy to zamyśle, a którym to tym sposobem nadaje swoistą, indywidualną i unikatowo niepowtarzalną specyfikę bądź to charakter. Rzemieślnik wytwory swej pracy zaś wytwarza jedynie jako efekt pracy wyłącznie odtwórczej, a co czyni go bliższym maszynie wytwarzającej dane wyroby rzemieślnicze, aniżeli indywidualnej jednostce tworzącej w akcie artystycznej kreacji… Cóż, taka oto smutna prawda bowiem, która zarazem konstytuuje pierwszą z naszych elementarnych różnic między zwykłym Homo Sapiens a Homo Artefix et Creator!

I analogicznie sytuacja wygląda względem odmienności obu tych żyć, jakie te dwa gatunki człowieka wiodą oraz ich specyfiki. A więc życie Artysty bazuje głównie na aktywnościach i czynach twórczych, gdy zaś życie zwykłego Homo Sapiens z kolei w większym stopniu bazuje na czynnościach odtwórczych, deprecjonując przy tym znaczenie i wartość czynności stricte twórczych i kreatywnej, indywidualnej twórczości jednostki oraz jej unikatowo niepowtarzalnego charakteru. W świecie Homo Sapiens większą wartość ma wytwarzanie i produkowanie, towary powstałe w wyniku produkcji, odtwórczo wytwarzane dobra materialne, jakie to dla człowieka rozumnego są najbardziej przydatne, potrzebne czy wręcz niezbędne do życia i egzystencji, i jakie to posiadają największą wartość, a zaś Sztuka i dzieła sztuki, jako jej wytwory spadają na dalszy plan, stanowiąc mniej istotny element życia – fanaberię bogatych kolekcjonerów sztuki, rzadkie urozmaicenie szarej codzienności, odrobinkę estetycznej przyjemności czy rozrywkę sporadycznie i rzadko umilającą człowiekowi prozę życia szarego zjadacza chleba. Ot i tyle…

1350995893_by_Kozzi19_600

Podobnie twórczość i kreatywne czynności twórcze blakną i tracą na znaczeniu w obliczu odtwórczego wytwarzania towarów i dóbr doczesnych niezbędnych do życia zwykłemu człowiekowi. Tak oto szara proza doczesnego życia codziennego deprecjonuje wysokie idee i uczucia zaklęte w indywidualnie unikatowym pięknie niepowtarzalnych dzieł Sztuki i akcie twórczej kreacji, w jakim są one tworzone przez Artystów.

Niestety w obliczu szarych, przyziemnych, pragmatycznych i niskich realiów zwykłej ludzkiej doczesności, definiowanej przez chociażby ludzką fizyczność i płynące z niej potrzeby konieczne czy prozaiczne wymogi życia codziennego, w starciu Twórca versus Odtwórca, to ów pierwszy,  czyli Artysta przegrywa z kretesem. I chyba właśnie dlatego też statystycznie rzecz biorąc, to artyści stanowią w populacji ludzkiej zdecydowaną mniejszość niejako niszową względem większości masy odtwórców czyli rzemieślników i zwykłych wyrobników. I też chyba dlatego między innymi nie każdy może Artystą być i zostać, nie każdy też wyposażony jest w niezbędne do tworzenia sztuki atrybuty, umiejętności, cechy a wreszcie – talenty i uzdolnienia, bez których Artysta nigdy Artystą być nie będzie, a jedynie co najwyżej umiejętnym i zmyślnym rzemieślnikiem, a dzieła jego nigdy być nie będą dziełami sztuki lecz co najwyżej wytworami odtwórczej pracy ich sprytnych rąk – albowiem Sztuka posiada niezwykle wysoki i wyszukane wymagania wobec swych adeptów, czyli tych którym nadaje przywilej jej tworzenia…

I tu dochodzimy do kolejnej z tychże elementarnych różnic między oboma omawianymi tu „gatunkami” człowieka. Mianowicie różnicę tę stanowi pokrótce ogólnie mówiąc fakt, iż dobrym czy umiejętnym rzemieślnikiem, a nawet mistrzem w swym fachu czy wirtuozem, zostać może praktycznie każdy człowiek, przeciętnie uzdolniony bądź inteligentny, po odebraniu odpowiedniej edukacji w swym fachu oraz nabrawszy odpowiedniego doświadczenia praktycznego, a tym samym również biegłości w swym rzemiośle. Natomiast artystą z kolei każdy normalny, przeciętny człowiek z kolei być już nie może.

A to zaś z racji, iż fach artysty, paranie się twórczością artystyczną bądź to tworzenie i zajmowanie się Sztuką, ze względu na całokształt swej specyfiki i natury, wymaga niestety o wiele więcej ponad  tę przeciętną, wymaga pewnej wybitności niejako, otwierając swe podwoje jedynie dla wąskiego grona tych niejako „uprzywilejowanych”, których to Natura w pewnych względach znacznie bardziej hojnie obdarzyła aniżeli większość ludzi, i którzy przez to odznaczają się pewnymi wybitnymi zdolnościami, umiejętnościami, uzdolnieniami, talentami czy potęgą wyobraźni. Sztuka jako chyba jedyna spośród wszystkich fachów jest fachem aż tak elitarnym, a też i wymagającym, który przeznaczony jest tylko dla elitarnego wąskiego grona owych poetycko tak zwanych „wybrańców bogów”, którym niestety prócz wszelkich bezcennych darów owi „bogowie” obdarzyli również cholernie ciężkim, niewdzięcznym i pełnym cierpienia losem zwykle najczęściej, a czego potwierdzenie znaleźć można w niezliczonych biografiach wielu wybitnych artystów z całej dotychczasowej historii ludzkości. Artysta bowiem nie tylko zostaje przez Naturę niezwykle hojnie obdarowany, nie tylko jest jej wybrańcem niejako, który otrzymuje bezcenny rzadki skarby czy raczej skarby, otrzymuje on również coś zgoła odmiennej wartości – otrzymuje niezwykle, wręcz nadludzko ogromny ciężar, który musi całe życie dźwigać, jeśli zdecyduje się być artystą i poświęcić swe życie Sztuce, rezygnując ze zwykłego, doczesnego szczęścia i radości; ciężar, z którym nierozerwalnie związany jest niepojęty ogrom cierpienia i bólu, w tym też cudzego wywołanego nieziemsko wielką zdolnością empatii – ów werterowski Weltschmerz niejako, a też nadludzko ogromny bagaż doświadczeń, jaki ów ciężar jeszcze nieskończenie bardziej potęguje.

talent

Artysta mimo pozornej beztroski, radości i szczęśliwości swego odmiennego losu i bytu, bajecznie imprezowego życia, jakim żyła chyba spora większość z wybitnych artystów, kryje za tą złudną lukrowaną, kolorową fasadą pozorów, faktycznie nieskończony ocean wielkiego ludzkiego nieszczęścia, cierpienia, bólu i krzywdy, bezmiar dramatów i tragedii ludzkich, ogrom trudu tej niespotykanie ciężkiej, trudnej, krętej i wyboistej drogi, na którą jeśli raz się wkroczy, już nie ma z niej absolutnie żadnego odwrotu – jak w tym porzekadle, wkraczając na tę drogę, jest ów „wóz albo przewóz” i reklamacji się tutaj potem nie uwzględnia!

A zatem Artysta to z jednej strony ów „wybraniec bogów”, członek niszowej elity, uprzywilejowana i bardzo hojnie obdarowana, niejako „ekskluzywna” mniejszość, jakiej dany jest ów przywilej i zaszczyt, aby móc parać się sztuką, a swym fachem uczynić twórczość artystyczną, tym samym stając się niejako jednostką wybitną, ponadprzeciętną i wybić się ponad zwykłą, prozaicznie szarą odtwórczość i jedynie wytwarzanie dóbr doczesnych, tworząc coś znacznie więcej aniżeli tylko te dobra doczesne, coś niemierzalnego żadną z fizycznych miar, wyższego i niemal boskiego, co wyraża pewne wysokie, wysublimowane niematerialne byty – pewną efemerycznie ulotną idee fix, niematerialny byt, istniejący jedynie gdzieś w meandrach umysłu i intelektu w formie nierealnych myśli czy wyobrażeń zrodzonych przez bujną, rozbuchaną wyobraźnię ekscentrycznie artystycznego indywiduum. A z drugiej zaś strony – największy męczennik i nieszczęśnik spośród ludzi, człowiek nieskończenie ciężko i boleśnie doświadczony przez perfidnie parszywy los, człowiek, którego życie wypełnia bezlik niewyobrażalnie wielkiego cierpienia, bólu i krzywdy, męczennik, na którego barkach spoczywa największy ciężar i bagaż doświadczeń, jaki to musi on przez calutkie swe nędzne życie dźwigać nieustannie, a który wciąż z każdym krokiem staje się bardziej ciężki…. I wreszcie człowiek, który skazany jest nie tylko na najbardziej niewdzięczny los, ale i ów kolokwialny „kawałek chleba”, albowiem często gęsto cały ów ogromny bezmiar jego ciężkiej pracy i jej wybitnych efektów w postaci stworzonych wielkich dzieł sztuki, cała jego mordęga i krwawica, cały ów gigantyczny wysiłek i trud jakie przez caluteńkie życie musi on nieustannie wkładać w swą twórczość i pracę, za jego doczesnego życia nie tylko nie bywa należycie doceniony czy nawet i dostrzeżony, ale co gorsza nie zostaje on należycie wynagrodzony, skazując często gęsto artystę na życie w biedzie czy wręcz nędzy, nie doczekawszy się za życia należnych mu profitów ze swej twórczości, a też wręcz nie dając mu nawet choć możliwości zarobienia na „chleb” tylko, a czego potwierdzenie również znaleźć można w rozlicznych biografiach wybitnych artystów z całej dotychczasowej historii ludzkości. Dodam tu tylko, iż rewelacyjnym na to przykładem może być chociażby Vincent Van Gogh i jego jakże nieludzko nędzny żywot, a który to za każdym razem jednakowo silnie prowokuje do łez z żalu nad tym biednym nieszczęśnikiem. Ale też i budzi ogromną złość, kategoryczną pogardę i sprzeciw względem tej niegodziwości, jaka to obecnie go nawet po śmierci spotyka, gdy po tejże śmierci już tak wiele wiele długich lat, teraz nagle doceniany jest jego wybitny geniusz i każde z jego dzieł kosztuje dobre miliony dolarów, a zysk z tego jemu żaden, jedynie dla tych pijawek – marszandów i znudzonych bogaczy, którzy na jego krzywdzie, nieszczęściu, niedoli, cierpieniach i bólu nieludzkich bezwstydnie żerują, czerpiąc niebotyczne korzyści, za nic mając Van Gogha i jego jakże tragiczny i straszny los nieludzki!

images (2)

Ów symultaniczny dualizm natury i żywota Artysty zdaje się być relacją czysto antagonistyczną, oksymoronem dwóch skrajnych przeciwieństw, paradoksem wykluczających się wzajemnie sprzeczności, a jednak zarazem tworząc pewną spójną, harmonijną jedność, łącząc ów przysłowiowy „ogień i lód” w komplementarną, jednolitą całość, złożoną z dwóch tak sprzecznych elementów, bez których jednakże obu naraz, owa całość traci swój cały sens, logikę, cel i wszelkie znaczenie, stając się niekompletną i bezużyteczną nicością…

 

I, jak mniemam, już na tym etapie, nie budzi już zapewne żadnych wątpliwości stwierdzenie, iż artysta jest z całą pewnością kimś wyjątkowym, kimś, kto wyróżnia się od innych. A w przekonaniu którym to postaram się dalej jeszcze bardziej Czytelnika utwierdzić.

III. RZECZ O ISTOCIE BYTU – CZYLI KIM JEST ARTYSTA?

Z uprzednio tu sformułowanych definicji oraz późniejszych roztrząsań tu poczynionych przeze mnie w zasadzie posiadamy już pewien ogólny zarys tego, kto to jest artysta. Jednakże mimo wszelkich zawartych tamże już informacji na temat pojęcia artysta, pozostaje pewien niedosyt i pewna wątpliwość w to, czy jednak wiemy faktycznie kim jest ów Artysta? I to esencjonalne, a też kardynalne pytanie postawiła Maria Gołaszewska w swym artykule pt. Kim jest artysta?[5]. I to właśnie refleksji nad tymże tekstem poświęcony będzie ten rozdział, w którym rozważania swe oprę na wspomnianej pracy Gołaszewskiej.

3.1. Artyzm i Etymologia.

Posiadamy już sformułowane tu uprzednio krótkie, ogólne definicje pojęcia artysta, i pewien ogólny zarys tego, kim artysta jest. Bazując na tychże definicjach można by podać jako cechę dystynktywną, która odróżnia artystę od innych ludzi (Zwykłych Homo Sapiens) właśnie artyzm, który podług definicji słownikowej zaś oznacza:

[…] 1. <zdolność, umiejętność tworzenia rzeczy pięknych (i doskonałych przyp. aut.), mistrzowskie wykonanie dzieła sztuki; mistrzostwo, biegłość, talent> […][6].

Uwidacznia się tu wyraźnie podobieństwo pojęcia artyzmu do pojęcia, jakim jest talent.

Idąc za przykładem Gołaszewskiej, pozwolę sobie tutaj podobnie, jak i ona we wspomnianym artykule, uzupełnić nieco omawiane pojęcie artysty, o kwestie etymologii tegoż pojęcia.

byc-artysta-oznacza-widziec-to

Poczynając od samego początku, słowo artysta (łac. Artifex) najsampierw w łacinie posiadało nieco inne znaczenie, a mianowicie oznaczało ono niejako adepta sztuki czyli człowieka, który dopiero pobiera edukację (tzn. uczy się) w dziedzinie sztuk pięknych. Zaś aż do wieku osiemnastego pojęcie artysta było raczej silniej przypisane dobremu rzemieślnikowi, by dopiero następnie stać się później określeniem twórcy dzieła sztuki miast jedynie odtwórcy jak uprzednio.

Przy czym warto tu podkreślić fakt, iż przez długi okres czasu rzemiosło i sztuki piękne nie były sobie przeciwstawiane. Tymczasem dopiero w wieku dziewiętnastym ustanowiło się utożsamienie osoby artysty z twórcą.

Aczkolwiek obecnie sytuacja ta uległa z upływem czasu zmianom a zakres pojęcia twórczość uległ bardzo znacznemu rozszerzeniu. I tak współcześnie twórczość odnosi się do bardzo szerokiego spektrum rozmaitych zjawisk. Poza twórczością stricte artystyczną wyróżnia się także chociażby np. twórcze rozwiązywanie problemów, którego istota opiera się na koncypowaniu rozwiązań nieszablonowych. Poza tym za twórczość uznaje się również dorobek naukowy. A co więcej, mianem twórcy określa się również osoby, które suponują jakieś innowacyjne wartości. Rozchodzi się tutaj zarówno o filozofów i przywódców religijnych, jak i polityków, wynalazców bądź to wszelkich innowatorów w rozmaitych dziedzinach życia.

A to zaś jest przyczyną tego, iż współczesna estetyka rzadko traktuje o takiej twórczości, jaka niegdyś to odnosiła się jedynie do pewnego wąskiego grona ludzi o nadzwyczajnych uzdolnieniach, którzy spożytkowywali swój talent w celu tworzenia rzeczy wzniosłych.

3.2. Estetyka a twórczość.

Co do estetyki warto tu nadmienić o pewnych związanych z nią kwestiach. Zacznijmy od określenia dziedziny jaką się ona zajmuje. A mianowicie dziedzinę tę stanowią zagadnienia, które są uwarunkowane tak zwaną sytuacją estetyczną. Zaś sytuacja estetyczna powiązana jest z pojęciami takimi, jak: twórca, dzieło sztuki, odbiorca a też wartość. Owa wartość natomiast przeobraża sytuację estetyczną w pewien byt spójny.

Funkcję estetyki stanowi diagnozowanie i zgłębianie relacji pomiędzy owymi czynnikami wymienionymi tu uprzednio. Względem tychże relacji można by ująć je w następujący niejako schemat, opisany poniżej.

Co prawda artysta, jako twórca wypracowuje swoistą specyficzną tylko dla niego metodę twórczości (tj. tworzenia). Jednakże mimo tego zróżnicowania indywidualnego każdy proces twórczy złożony jest z dwóch, elementarnych faz zawsze jednako. Pierwsza to tzw. faza przeżyciowa, zaś druga to faza realizacyjna.

I tak rezultat pierwsze fazy, czyli przeżyciowej, stanowi koncept oraz plan dzieła. Cel zaś, do którego dąży faza realizacyjna stanowi ucieleśnienie tejże wizji artystycznej powstałej w wyniku fazy pierwszej, a jej rezultat natomiast to dzieło (sztuki np.).

Tutaj uwidacznia się nierozerwalną więź aktu twórczego z indywidualnością i swoistością osoby twórcy i jego natury, a która często gęsto wywiera silny wpływ na dziele sztuki, pozostawiając na nim swe piętno.

kazdy-artysta-jest-jak-matka

Do cech dystynktywnych osób twórczych zaliczyć bowiem można primo umiejętność niejako „Wsłuchiwania się” w swoje własne koncepcje, a co z kolei rodzi nierzadko nietuzinkowe, oryginalne idee czy pomysły i wizje. I secundo – umiejętność realizacji własnych wizji poprzez tworzenie z nich dzieł, które brylują, odznaczając się na tle innych dzieł.

3.3.O źródłach twórczego geniuszu….

Snując refleksje na temat osoby artysty nie sposób nie zahaczyć o dziedzinę, jaką jest psychologia twórczości.

Za przyczynę i źródło licznych problemów człowieka uznaje się brak umiejętności wyczucia własnych potrzeb, a także rekognicji swych słabych i silnych stron. Analogicznie rzecz się ma również z uzdolnieniami, przez co bywa tak, iż ludzie podejmują wysiłek w dziedzinach, do których nie posiadają należytych predyspozycji.

A zatem co jest niezbędne do tego, aby zostać artystą?

Sam talent niestety nie jest jeszcze do tego wystarczający, niezbędne jest również zapewnienie odpowiednich warunków wzrostu i rozwoju, które zapewnią możliwość realizacji twórczego potencjału. Ale to jeszcze nie wszystko, gdyż same jedynie sprzyjające warunki jeszcze artysty nie czynią. Możemy tu wyróżnić pewne dwa skrajne przypadki. Pierwszy stanowią tzw. talenty pozorne, czyli ludzie którzy chociaż poświęcają temu wiele wysiłku i tak nie są zdolni do tego, aby wzbić się ponad pewną przeciętność.

 

Natomiast drugi, skrajnie odwrotny stanowią twórcy najwięksi, którzy w pełni zasługują na chlubne miano geniusza. Pojęcie geniusz nie zawsze posiadało swe obecnie stosowane znaczenie. Pierwotnie bowiem oznaczało ono ducha opiekuńczego, a dopiero od epoki romantyzmu nabrało ono zgoła odmiennego znaczenia.

Tym niemniej to, co jest, a co nie jest dziełem sztuki podług Schellinga określić można na podstawie następującego kryterium, jakie ujmuje słowami: „Każde prawdziwe dzieło sztuki jest dziełem absolutnie koniecznym”. A zatem co z tego wynika, iż dzieła sztuki nie stanowi dzieło, które mogłoby nie istnieć – a tym samym nie spełnia tegoż warunku, jako że nie jest ono absolutnie konieczne.

Co więcej, można zatem stwierdzić, iż dzieło geniuszu stanowi rzecz konieczną, bez której nie do pomyślenia byłaby kultura czy jej istnienie. A ponad to warunkiem koniecznym jest tu także dla dzieła geniuszu pewna doskonałość. Doskonałość ta czyni co najmniej zbędnym ujęcie bądź dodanie do niego jakiegokolwiek elementu.

Warto tu wspomnieć twierdzenie innego wielkiego idealisty niemieckiego, jakim jest Hegel, autor Fenomenologii ducha. Podług niego to zaś cechę konieczną człowieka genialnego stanowi umiejętność dobrego rozumienia otaczającej rzeczywistości, bazującego na osobistym doświadczeniu.

Przy czym istotne jest tu uwzględnienie tego, iż relacja zachodząca pomiędzy elementarną osobowością człowieka a osobowością twórczą ma charakter różnorodnym.

Warto tu wspomnieć o popularnym podejściu, jakie stanowi biografizm. Pogląd ów upatruje przyczyn powstania dzieła w pewnych konkretnych przeżyciach psychicznych jednostki. A przez to poprzez poznanie dzieła sztuki zostaje poznana jednocześnie również osobowość jego twórcy. Aczkolwiek w rzeczywistości często gęsto twórczość artystyczna i biografia artystyczna są dość rozbieżnymi kwestiami, nie posiadającymi ze sobą zbytnio punktów wspólnych.

Przy czym, istotne jest tu, aby uwzględnić fakt, iż poprzez akt poznania dzieła sztuki dokonywane jest poznanie tych elementów, które w sztuce są najistotniejsze, a zaś przeżycia artysty jako istoty ludzkiej są w tej materii kwestią drugoplanową.

Wzorem Gołaszewskiej, zilustruję to przykładem Stanisława Ignacego Witkiewicza, podług którego to w sztuce nie liczą się „bebechy”, a więc ów nastrój artysty, lecz rzecz zgoła całkiem odmienna, czyli końcowy efekt uzyskany w akcie twórczym przez artystę. A mówiąc prosto, dla Witkacego zupełnie bez znaczenia jest to, czy ten albo owy artysta podcina sobie żyły, czy też „popija herbatkę z mlekiem”, dla niego bowiem najistotniejsze jest samo dzieło, a które to winno być „zapięte na ostatni guzik”.

Kolejną kwestię, którą wymaga tutaj rozpatrzenia, stanowi kwestia motywacji działalności artystycznej.

I tak elementarna kategoryzacja motywów twórczości artystycznej wyróżnia motywy obiektywne oraz subiektywne – a które tkwią zaś w osobie samego twórcy.

Kolejna kategoryzacja wyróżnia zaś motywy, które ulegają podporządkowaniu autoteliczności dzieła sztuki oraz takie, które nie ulegają temu podporządkowaniu wobec tejże autoteliczności. A to z racji tego, iż wolą artysty podczas tworzenia dzieła może być to, aby je utworzyć w formie najdoskonalszej, albowiem dzieło to jest realizacją zamysłu artysty. Ponadto w dziele swym artysta pragnie zawrzeć pewien przekaz, jaki ma wyrażać dane treści istotne podług jego mniemania. Co więcej, pragnieniem artysty jest aby ów przekaz zawarty w tymże dziele natrafił na odbiorcę, który zdolny będzie do odpowiedniego zrozumienia tego dzieła.1352382270_2ucons_600

 

I tym samym omówione zostały już tutaj motywy działalności artystycznej ze względu na ich podporządkowanie autoteliczności twórczości – a więc jako celowi samemu w sobie.

Co do motywacji nie podlegających autoteliczności twórczości, można spośród nich wymienić takie, jak np. pragnienie zdobycia sławy i majątku, prestiż społeczny oraz snobizm, czy też z nieco mniej przyziemnych – dążenie do rozwoju duchowego. Owa ostatnia z wymienionych tu przykładów motywacji z tej grupy uzmysłowić ma nam fakt, iż motywy te nie wykazują uporządkowania, jakie to miało by wskazywać, iż są one jakąś gorszą kategorią i nie powinno się też tak ich traktować. A zresztą przecież nawet takie motywacje jak choćby zła sytuacja materialna czy wręcz urażona ambicja stanowią nierzadko ów „motor napędowy” pchający artystę do włożenia w akt twórczy większego wysiłku, a czego rezultatem nieraz bywa powstanie prawdziwego arcydzieła – n’est-ce pas?

3.4. Specyfika artystycznej percepcji.

Kolejna z różnic między naszym przeciętnym Homo Sapiens a natchnionym Homo Artifex et Creator tkwi w pewnej specyfice ich percepcji czyli sposobu postrzegania rzeczywistości, a i ogólnie spojrzenia na tą rzeczywistość.

Albowiem artysta wyróżnia się również w tym względzie i specyfiką takiej to artystycznej percepcji i „spojrzenia na rzeczywistość”, jaka nie raz zdaje się być zgoła całkiem odmienna aniżeli ta właściwa dla innych „zwykłych” ludzi.

Oczywiście taka specyficzna artystyczna percepcja i spojrzenie na rzeczywistość wykazuje także wewnętrzne zróżnicowane i może przybierać rozmaite formy. Dla przykładu dla części artystów typowa jest percepcja świata jako pełnego wielu „braków” niejako, a które wymagają skorygowania bądź to ich usunięcia. Aczkolwiek nie oznacza to wcale a wcale jakoby art4109877yści z tego rodzaju percepcją (ani też żadną inną) mieli w zwyczaju marudzić, a wręcz całkiem przeciwnie, jako że podług mniemania artysty z owymi brakami, a zatem z niedoskonałością tego świata nie tylko można, ale właściwie też i należy walczyć i zmieniać ten świat na lepsze. Charakterystyczne dla tej formy artystycznej percepcji jest zaś to, w jakim kierunku ona zmierza wówczas twórczość takiego rodzaju artysty. A mianowicie dąży ona wówczas do wytwarzania nowych, innych obiektów czy rzeczy, a które to mają na celu skorygowanie bądź dokonanie likwidacji aktualnego stanu rzeczy, który jest niepożądany.

730..20130924153851_jestes_artysta

Inny przykład formy artystycznej percepcji stanowią zaś artyści, podług mniemania których faktem jest korelacja niedoskonałości tego świata z brakiem adaptacji człowieka. Stąd też u artystów tego pokroju uwidacznia się dążenie ku temu, ażeby zdobyć pogłębioną wiedzę o rzeczywistości bądź to ku wytworzeniu takiej, nowej rzeczywistości, w której to owa adaptacja człowieka byłaby możliwa.

3.5. Dwie role – Twórca a Odbiorca.

Wszelka twórczość artystyczna bądź to Sztuka wymaga z zasady odegrania tu dwóch, odrębnych i zgoła odmiennych ról, a jakimi są role Twórcy – nadawcy i Odbiorcy. A sama w sobie twórczość artystyczna jako jedno ze swych założeń posiada zawartą w sobie intencję żywego kontaktu z odbiorcą, a to z racji, iż bez tego kontaktu nie jest ona żywa i pozostaje martwa. A i ja sama, ze swego już dość bogatego doświadczenia w obrębie twórczości artystycznej, jako pisarka i poetka od wielu, wielu lat, doskonale wiem już i zdaję sobie z tego sprawę, że podobnie jak i wszelkie inne rodzaje twórczości, także i słowo pisane bez owego kontaktu z Czytelnikiem pozostaje martwe, i dopiero ów kontakt z Czytelnikiem sprawia, że tekst czy ogólnie – słowo pisane żyje i jest żywe, a zatem można pokusić się o konkluzję, iż Sztuka żyje jedynie poprzez ów kontakt z Odbiorcom.

Co oczywiste, forma i sposób kontaktu ze Sztuką i twórczością jest zgoła odmienna dla obu z tych ról, realizuje i służy innym celom, pociąga za sobą odmienne rezultaty i efekty (bądź to skutki).

I tak realizacja owej relacji Artysta – Odbiorca dokonuje się na płaszczyźnie pewnych ustalonych kodów kulturowych, a jakie w dużej mierze pozostają zależne od czasu i miejsca, w jakich zachodzi dana relacja. I tak przykładowo, jak wiemy zgoła odmienna jest reakcja na sztukę gotycką człowieka współczesnego, a diametralnie inna była ona dla człowieka, który żył w wieku czternastym.

d6f99df1-d363-4548-9bc9-063c85fa9886

Sztuka z gatunku „Street art” – jedno z dzieł Banksy’ego w Londynie…

W kwestii roli Odbiorcy Sztuki wspominana autorka zwraca uwagę na kontrowersyjne tezy, które są postulowane przez Bogusława Schaeffe r’a, podług którego to w obrębie estetyki zmiany dokonują się z częstością wprost proporcjonalną do częstości zmian estetycznych gustów. Dokonuje on też nieco kontrowersyjnego przyrównania sztuki do luksusowego towaru. A sztuka podług mniemania Schaeffer’a natomiast istnieć może bez jej odbiorców, atoli z tej racji, iż na podobieństwo Natury jest ona zachwycająca sama w sobie, a więc zbędni jej są pochlebcy i schlebianie jej. A zatem co z tej tezy wynika, znaczenie człowieka w roli Odbiorcy sztuki oszacowywane jest jako raczej niewielkie. Co więcej, równie sceptycznie rozprawia się on z zachwytem dla dzieł minionych epok, a które to zjawisko uznaje on za zbędne czy niepotrzebne dla ich twórców. Podług niego bowiem twórca wcale nie tworzy swych dzieł „dla potomności, lecz dla ludzi jemu współczesnych, którzy partycypują z twórczością za życia doczesnego jego autora.

images

Aczkolwiek nie jest nam do końca wiadome to, czy owa sztuka epok minionych wywiązuje się ze swego zadania, jako że brak jest współczesnych jej odbiorców, to w mym mniemaniu i tak ów kontrowersyjny postulat pozostaje sprzeczny z mymi własnymi w tym względzie poglądami, jako Artystki i Twórcy, a też jest on sprzeczny i łamie zasadę zawartą w mym chyba najbardziej głównym życiowym motcie, a które to stanowi następująca łacińska sentencja: „Non omnis moriar!” [‘Nie wszystek umre’, Horatius Carmina III, 30,6].

Relacja zachodząca pomiędzy Artystą i Odbiorcą opiera się na zasadzie niejako sprzężenia zwrotnego. Prócz tego, iż Twórca wpływa na odbiorców, także odbiorcy wywierają pewien wpływ na artystę. O istotności tego wpływu odbiorców na artystę przesądza fakt, iż może on mieć pozytywne rezultaty, jak choćby odkrycie nowych dróg czy też otwarciem owych słynnych nowych „drzwi percepcji”, bądź to innego rodzaju wkład w rozwój i progres twórczości danego artysty i jej efektów (tzn. jego dzieł). Aczkolwiek ów wpływ oczywiście może mieć również i negatywny charakter, a jego rezultaty wcale nie zawsze muszą być pozytywne. Zilustrować to można przykładem artysty, który w skutek takiego to wpływu odbiorców, ugina się i staje uległym wobec panującej mody czy trendów, ślepo podążając wraz z owym kolokwialnym „owczym pędem”, a też wykazuje niepotrzebne dostosowanie się do gustów nie własnych lecz innych ludzi.

Intencje Artysty w owej relacji zilustrować zaś można, wzorem uprzednio wspomnianej autorki, przykładem jednego z polskich artystów, jakim jest Tadeusz Brzozowski. Wyznaje on bowiem, iż jego pragnieniem podczas tworzenia swych obrazów nie jest jedynie tylko to, aby owe obrazy (dzieła) podobały się, zyskując aprobatę czy poklask odbiorców. Pragnienie to stanowi bowiem co więcej to, aby udało mu się tymi dziełami natrafić na takiego odbiorcę, którego poprzez kontakt z owym dziełem udałoby się nakłonić do myślenia, a poniekąd także w rezultacie do czynienia dobra.

Artysta – nadawca zatem wysyła (nadaje) pewien zakodowany w dziele przekaz – komunikat, skierowany do Odbiorcy, który poprzez kontakt z danym dziełem sztuki i partycypację z nim, dokonuje jego interpretacji – oczywiście, podobnie jak Nitzsche uważam, iż interpretacji subiektywnej i indywidualnie zależnej od danego konkretnego odbiorcy – a tym samym rozkodowuje zakodowany przekaz i odczytuje treść nadanego przez Artystę komunikatu, którego treść podobnie jak to w przypadku interpretacji – jest subiektywnie zmienna i zależna od indywidualnego odbioru danego odbiorcy, aczkolwiek prawdą jest po części też i to, że niezależnie od subiektywnej i indywidualnej interpretacji i odbioru, w każdym dziele zawarte są zwykle także pewne elementy stałe, niezmienne i niezależne od tejże interpretacji czy odbioru, odbierane – mniej więcej – jednakowo przez każdego Odbiorcę w każdym czasie czy miejscu.

Względem Odbiorców dzieła artystycznego można dokonać ich kategoryzacji, wyróżniając ich trzy elementarne kategorie. Pierwszą kategorię stanowią odbiorcy należycie wykształceni i kompetentni (np. jak kompetencje użytkownika języka, znawcy sztuki etc.), drugą zaś – odbiorcy amatorzy, i w końcu trzecią tworzą obiorcy „nieprzygotowani”, czyli nie posiadający należytej wiedzy i kompetencji niezbędnych do obcowania ze sztuką, bądź to danym jej wytworem. Zauważyć tu więc należy owe wewnętrzne zróżnicowanie odbiorców sztuki i twórczości artystycznej. Pośród nich występują zarówno odbiorcy kompetentni, którzy odbyli uprzednio w danym kierunku długoletnią i wyczerpującą edukację. A też tacy odbiorcy, którzy są świadomi własnych potrzeb artystycznych, co pcha ich do obcowania ze sztuką i okazjonalnego zdobywania wiedzy o sztuce. Jak i wreszcie odbiorcy, kompletnie pozbawieni jakiegokolwiek przygotowania, kierowani jedynie własną wrażliwością, z racji tego, iż są oni kompletnie pozbawieni wszelkiej wiedzy odnośnie sztuki.

Co się zaś tyczy z koli Artystów, najsampierw można dokonać ich kategoryzacji ze względu na osobowość twórczą. Tutaj zaś wyróżnić należy dwa zasadnicze rodzaje czy typy artystów. Pierwszy z nich stanowią artyści tzw. „ukryci”, czyli tacy, którzy w swych dziełach parają się kwestiami dotyczącymi ich samych w stopniu najwyższym. 6a00e54ef96453883401a5116bfad2970c-640pi Aczkolwiek nie jest to wcale tożsame jakoby z tym, iż ów artysta „ukryty” para się tamże kłopotami dnia codziennego, ale raczej z tym, iż oddaje on w swych dziełach swoje własne, często dość osobiste przeżycia tak, iż odbiorcy mogą z łatwością odnaleźć w tym dziele cząstkę samego siebie. I tym sposobem artysta „ukryty” unika wciskania owej – wielce haniebnej podług mego skromnego mniemania dla każdego rodzaju czy typu artysty – tzw. „prywaty”, wyrażając miast niej uniwersalne sprawy ogólnoludzkie.

Prócz tego drugi rodzaj czy typ artystów stanowią artyści tzw. „wyeksponowani”. Cechą charakterystyczną ich twórczości jest sugerowanie odbiorcy pewnego własnego sposobu percepcji świata, a co z tym związane również eksponowanie swojej osoby, jako osoby realizującej pewien określony konkretnie ideał  artystycznej.

730..20130924153851_jestes_artysta

Analogicznie do wszystkich innych ludzi, również pośród artystów istnieje duże wewnętrzne indywidualne zróżnicowanie, i podobnie jak każdy człowiek, również każdy Artysta stanowi unikatową, niepowtarzalną indywidualność. I tak przykładowo, możemy tu wyróżnić pewne typy artystów, nadrzędne względem tegoż indywidualnego zróżnicowania. Typ chyba najbardziej elitarny, stanowić tu będą tzw. artyści wybitni, parający się twórczością dzieł o wartości uniwersalnej i ponad czasowej. Prócz tego są również i artyści, których twórczość skierowana jest do określonego rodzaju odbiorców a jej celem jest zaspokojenie ich upodobań i dostarczenie im właśnie tego, co odpowiada ich gustom – a zatem tego, co lubią (a więc i chcieliby) oglądać, słuchać bądź czytać etc.

Inną kategoryzację stanowi jeszcze kategoryzacja, której teoretycy sztuki dokonują ze względu na czynniki, które mają największy wpływ na powstanie dzieła. I tak wyróżniamy tu primo twórczość profesjonalną, którą kieruje przede wszystkim refleksja. Zaś ideał takiego rodzaju twórczości (tj. sztuki) stanowi świadomość każdego kroku, jaki zmierza do finalizacji wykonywania danego dzieła. Secundo, zgoła odmienną charakterystyką odznacza się natomiast tzw. sztuka naiwna, która wykazuje z kolei silne nacechowanie ekspresją, poprzez którą artysta niejako „wylewa z b4a2ec7263b0f0e8f61ece6e77c72069siebie” nadmiar buzujących w nim emocji. Twórczość naiwna nawet mimo tego, że wykazuje wiele niedostatków i braków, odznacza się jednak sporym entuzjazmem, a czym często zdobywa sobie aplauz, zwłaszcza młodej publiczności.

Prócz tego wyróżnić możemy jeszcze tertio – twórczość czyli sztukę ludową, w którym decydującą rolę stanowi zaś intuicja. I wreszcie quattro – wyróżniamy też sztukę (twórczość) amatorską, która głównie nastawiana jest na realizację.

To wewnętrzne zróżnicowanie sztuki uwidacznia nam z kolei zróżnicowanie wielości sytuacji artystycznej, a także pewien niejako pluralizm postaw artystycznych, i w końcu zróżnicowanie rozmaitych potrzeb, jakimi kierują się jej odbiorcy.

To zaś stanowi jeartysta_stockden z nielicznych dowodów podważających główną tezę tych roztrząsań o istnieniu dwóch odrębnych gatunków człowieka i wprowadzenia ich rozróżnienia na dwa gatunki Homo Sapiens i Homo Artefix et Creator. A zatem dowodem, który obalając tę tezę, potwierdza fakt, iż twórczość artystyczna w pewnym sensie też nie stanowi wcale czegoś aż tak diametralnie odmiennego od wszelkich innych form ludzkiej działalności. A także, co zatem wynika, iż artyści w pewnym sensie podobnie jak wszyscy inni ci „nie – artyści” żyją w tym samym świcie i rzeczywistości, a prze to są też i zaangażowani czy uwikłani w podobne sprawy tak samo.

Tym niemniej ów sporadyczny dowód nie zmienia wcale a wcale faktu, jakoby Artysta stanowi byt zgoła odmienny diametralnie i różny od bytu, jaki stanowi normalnie każdy zwykły, przeciętny „zjadacz chleba” – typowy przedstawiciel dominującego gatunku Homo Sapiens….

Co jednak odróżnia jeszcze owego Artystę od reszty ludzi rozumnych?

Z pewnością odróżnia go przede wszystkim jego specyficzna, artystyczna wrażliwość – która często gęsto przybiera formę niebotycznej nadwrażliwości, czego i ja sama zresztą stanowię doskonałą egzemplifikację. I to owej specyficznego rodzaju wrażliwości, czy nadwrażliwości, artysta zawdzięcza tę bezcenną umiejętność przyjęcia wobec tych samych spraw co0_0_291182836_Poczatkujacy_artysta_przez_Moostafa_middle inni ludzie postawy odznaczającej się znacznie większą intensywnością, wręcz radykalną, a czego ślad pozostawiany jest właśnie w formie dzieł sztuki. Artysta bowiem, jako największy miłośnik sztuki, umiłował nad życie piękno, które potrafi nie tylko tworzyć, ale i je dostrzegać w każdym istnieniu czy bycie.

 

I tak zilustruje to przykładem cytatu słów Ascanio Condivi, który w Żywocie Michała Anioła takimi słowy opisuje zamiłowanie słynnego artysty Michała Anioła do piękna, piękna natury niejako, z którego czerpał on swe malarskie natchnienie:

[…]Nie tylko kochał on piękno ludzkie, lecz w ogóle każdą rz141013-cytaty-motywacja-inspiracja-niebo-jest-granica-slady-stop-na-ksiezycu-Harlan-Cobenecz piękną; pięknego  konia i pięknego psa, piękny kraj, piękną roślinę, górę czy las, i każdą okolicę, i rzecz piękną i rzadką w swoim rodzaju, uwielbiając to wszystko z przedziwnym uczuciem; w ten sposób zbierał, gdzie mógł, piękno natury, jako pszczoły zbierają miód z kwiatów posługując się nim w swoich pracach; jako to robili zawsze wszyscy, którzy w malarstwie mieli jakiś rozgłos […][7].

IV. EPILOG – CZYLI MIT O ALIENACJI HEROSA PÓŁ – BOGA W ŚWIECIE ZWYKŁYCH ŚMIERTELNIKÓW…

I tak oto dobrnęliśmy aż do samego końca tychże roztrząsań i ostatniego już rozdziału, a w którym to podług reguł i prawideł winno się dać prym podsumowaniu, reasumując uprzednio tu poczynione rozważania. Ale też na samej mecie winna się znaleźć tu jakaś błyskotliwa i najlepiej cięta pointa – którą należy się tekst okrasić, co by dopełnić całości, dodając ową przysłowiową „wisienkę na torcie”…

pytanie-artysty-co-sadzi-o-opinii-krytykow-na-temat-swojego-dziela

A zatem pora na podsumowanie najsampierw.

Reasumując całokształt powyższego wywodu, najsampierw nasuwa mi się na myśl refleksja taka, iż Artysta – Twórca jako ów odrębny gatunek człowiekowatych, może być najtrafniej przyrównany do postaci z mitów, choćby np. greckich, mitycznych Herosów pół bogów, takich jak choćby ów najsłynniejszy Herkules. A zatem Artysta to primo heros – forma nadczłowieka obdarzonego nadludzką mocą, zdolnościami czy talentami. Zaś secundo – Artysta to pół bóg, a więc krzyżówka istoty ludzkiej z istotą boską, czy bogiem, obdarzona boskimi przymiotami i mocą, posiadająca prócz standardowego Człowieczeństwa w sobie także i ów pierwiastek boskości – a przez to ów mieszaniec pół bóg, pół człowiek, skazany jest na swoistą alienację i społeczny ostracyzm; jest on mieszańcem – ni to człowiek, ni to bóg, zawieszony gdzieś pomiędzy tymi światami, gdzieś w pół drogi pomiędzy bogiem a człowiekiem, który w żadnym z tych światów nie jest u siebie, nie pasując ani tu, ani tam, zbyt ludzki dla bogów, zbyt boski dla ludzi – ot samotny wygnaniec, bezdomny outsider ugrzęzły w bagnie swej artystycznej alienacji, bezpański kundel, nie pasujący do żadnej z ras…

Ów Artysta – Heros i Pół Bóg obarczony przeto jest dwoistym ciężarem i sortem obowiązków oraz powinności, jakich dopełnienia się od niego bezwzględnie wymaga. Primo jest to ciężar Człowieczeństwa i wszelkich kwestii z nim powiązanych, ciężar obowiązków i powinności, jakie każdy Człowiek bezwzględnie wypełnić musi, aby udowodnić swe Człowieczeństwo pełne i zasłużyć na miano prawdziwego Człowieka – Humanisty, idealnej formy człowieczej, doskonale perfekcyjnego ludzkiego istnienia… W tym między innymi te obowiązki i powinności Człowiecze, jakie Człowiek posiada względem każdego innego Człowieka – czyli w zasadzie całej ludzkości. I też te względem Człowieczeństwa i jego istoty, obowiązki i powinności ich obrony, walki o nie, troski i dbałości o ich blask, piękno, wartość ale i ogólnie – istnienie i byt. Te jakie na ludzkim świecie od Człowieka wymagać się zwykło i wobec ludzkiego świata, spraw i istot odpowiedzialnością obarczyć można innego Człowieka.

no2a7877-2

I secundo – obarczony jest on też ciężarem, obowiązkami i powinnościami zgoła odmiennymi od tych ludzkich, nadludzko ciężkimi i wymagającymi nadludzkich mocy, zdolności czy umiejętności, a jakie dla zwykłych ludzi są niepojęte ich maluczkim rozumkiem… Ów nadludzki ciężar, obowiązki i powinności to bowiem te „boskie”, a jakich to od bogów się wymagać winno, i jakie bogowie winni bezwzględnie wypełniać i dzierżyć na to, co „boskie” – mówiąc w skrócie obrazowo. Boski ciężar, który tylko boskie barki udźwignąć zdołają; boskie obowiązki i powinności, jakie bogom wypełniać należy zarówno względem bogów i spraw boskich, jak i względem ludzi i ludzkich spraw oraz świata. Ów element boskości bowiem prócz boskich mocy, atrybutów, zdolności czy umiejętności, również i takie, znacznie bardziej nieprzyjemne i ciężkie, konsekwencje za sobą pociąga…

1373378646_by_Violetta_500

I chyba właśnie ów element boskości, a zwłaszcza jego owe negatywne, ciężkie i nieprzyjemne konsekwencje stanowią przyczynę tego, iż Artysta, aby móc być Artystą i przetrwać w tej formie, musi koniecznie być również wystarczająco (nadludzko właściwie) silny, aby zdołać cały ów nadludzki ciężar, obowiązki i powinności, udźwignąć na swych barkach, dzierżąc dzielnie aż po sam kres swej drogi na tym łez padole…

A też, aby zdołać dźwignąć związany z tym nierozerwalnie cały ogrom owego nadludzkiego cierpienia, bólu, krzywdy i nieszczęścia, a jaki chyba każdemu Artyście zawsze w udziale niestety również przypada…

Tym niemniej nie każdy Artysta jest na tyle silny, a czego niepodważalny dowód stanowi choćby owo słynne magiczne dwadzieścia siedem – czyli owiana legendą, niemal mistyczna, feralna granica wieku, której tak wielu spośród wybitnych nie udało się przekroczyć i ich krótkie życie kończyło się właśnie wraz z ukończeniem owych dwudziestu siedmiu lat. Pośród nich można by wymienić na przykład takich jak Jim Morrison, Kurt Cobain, Janis Joplin, czy nie tak dawno zmarłą wokalistkę Amy Winehouse, która zasiliła rzeszę ofiar feralnego dwadzieścia siedem, i wielu innych, o których do dziś świat pamięta, lecz faktycznie jako o tych, którzy nie mieli na tyle siły, aby udźwignąć cały ów nadludzki ciężar, obowiązki i powinności, jakie złożono na ich barki, jako Artysty – Herosa, owego pół człowieka, pół boga, którego element boskości uczynił czymś innym aniżeli zwykłym człowiekiem – czymś, co ni to bogiem, ni to człowiekiem, a co uznać by śmiało można na realizację nietzscheańskiej idei i snu prawdziwego Nadczłowieka, a dla czego aprobatę wyraziłby zapewne i sam Nietzsche, gdyby go o to zapytano za jego życia jeszcze…

1300042635_by_Kwazi12_600

I taka oto nasz Artysta – Heros, Pół – Człowiek, Pół – Bóg, idealny Nadczłowiek Nietzschego, jak każdy przedstawiciel tego gatunku, na samym początku swej twórczej drogi, postawiony zostaje przed chyba najtrudniejszym dylematem człowieczym – oto musi on dokonać wyboru między życiem, istnieniem i wszystkiego co z nim związane, wszystkiego rodzaju szczęścia, radości, przywilejów, korzyści i pozytywnych aspektów, jakie dane są zwykłemu, normalnemu przeciętnemu człowiekowi z gatunku Homo Sapiens, bądź to wyrzeczeniem się ich i tego wszystkiego, na rzecz życia, istnienia i wszystkiego, co tylko z nim związane, jakie dane jest Artyście, składając krwawą ofiarę całopalną z tego wszystkiego ludzkiego na ołtarzu Sztuki i Sztuce, aby zaspokoić tym jej nienasycony apetyt i głód człowieczych spraw, rzeczy, cierpień, bólów, smutków i wszystkiego, co zwykłemu człowiekowi jest właściwe… I to Artysta, niczym ów heroiczny Tytan o nadludzkiej sile musi prócz tego dźwigać na swych barkach, jak mityczny Atlas, cały ten świat i ciężar jego wszystkich smutków, cierpień, bólu, doznań, każdej jednej historii, jaka na tym świecie miała miejsce, każdego jednego doznania, przeżycia, emocji czy nawet myśli, jaka na tym świecie kiedykolwiek istniała… I cierpieć cierpieniem tego całego świata, czuć ból i smutek całej ludzkości – całkiem niczym ów werterowski Weltschmerz, tak ukochany przez Romantyków!

Tak więc oto i ja, naznaczona tym nadludzko ciężkim brzemieniem Artysty – męczennika, cierpię cierpieniem tego całego świata, współodczuwając ból całej ludzkości, pogrążam się w bezdennej głębinie człowieczego smutku… i tylko owej sentencji łacińska melodia mi nadzieje i siły daje, że: „Non omnis moriar!” – i gdy ją tylko na myśl przywołam, znów tę absolutną pewność mam, że choćby nie wiem co, to i tak jednak warto!

 

Fin.

 

By Anna Gabriella Lilith Gajda © All Rights Reserved

9 lipiec A.D. 2016

Artystycznie boski Sosnowiec latem…

Przypisy:

[1] Encyklopedia PWN,  wersja online: http://encyklopedia.pwn.pl  , [dostęp:] 03.07.2016.

[2] Słownik Języka Polskiego, red. Szymczak, Wyd. PWN, wersja online: http://sjp.pwn.pl/, [dostęp:] 03.07.2016.

[3] Słownik Języka Polskiego pod red. W. Doroszewskiego, Wydawnictwo PWN, wersja online: http://sjp.pwn.pl/doroszewski, [dostęp:] 03.07.2016.

[4] Marian Golka, Socjologia sztuki, Warszawa: Difin, 2008, s. 77. Hasło wprowadził(a): Bogna Kietlińska

 

[5] Maria Gołaszewska, Kim jest artysta?, Wydawnictwa Szkolne i Pedagogiczne, Warszawa 1986.

[6] SJP pod red. W. Doroszewskiego, Wyd. PWN, wersja online: http://sjp.pwn.pl/doroszewski, [dostęp:] 04.07.2016.

[7] Ascanio Condivi, Żywot Michała Anioła¸ Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 1960.

z12849069IF

O współczesnych trollach gnębiących wirtualny świat Globalnej Wioski – czyli rzecz o trollingu internetowym….

z12849069IF

By Anna Gabriella Lilith Gajda®

I. PROLOG – CZYLI KILKA SŁÓW PRO FORMA…

My, ludzie współcześni, żyjący teraz obecnie w XXI wieku, jesteśmy szczególni i niejako „wybrani”, nie tylko ze względu na to, iż to nam właśnie przyszło stać się naocznymi świadkami tak doniosłego i przełomowego momentu w dziejach ludzkości, jakim było nastanie Nowego Millenium, a też i żyć w tym Nowym Millenium, pławiąc się w luksusie tej całej jego „nowoczesności”, ale też i z zupełnie innej, lecz nie mniej doniosłej ani przełomowej przyczyny…

Albowiem oto my, ludzie współcześni staliśmy się również naocznymi świadkami nastania zupełnie nowej, odmiennej i nieznanej Nowej Ery czy Epoki – Epoki Globalnej Wioski i w której to właśnie nam, jako pierwszym „pionierom” przyszło odtąd żyć, a która odmieniła dotychczas znany nam świat tak absolutnie całkowicie, że wręcz wywróciła go do góry nogami, burząc doszczętnie uprzedni ład…

I oto w tym zupełnie nowym, innym świecie Globalnej Wioski przyszło nam żyć prócz tej dawnej, znanej ludzkości od zarania dziejów rzeczywistości realnej i realnym świecie, istniejącej tak faktycznie i fizycznie, niejako namacalnej wręcz, również i w drugiej, nowej i tak diametralnie zgoła odmiennej, innej rzeczywistości, jaką jest rzeczywistość wirtualna i wirtualny świat, twór Internetu i Ery Globalnej Wioski, jakiego nigdy ludzkość jeszcze nie znała i nie widziała – rzeczywistość wirtualna, istniejąca jedynie jako bezcielesny, nienamacalny i nie fizyczny twór – idea w Internetowej, przepastnej i ponoć dosłownie nieskończonej przestrzeni, biegnącej światłowodami sieci, a która to już teraz stała się dla nas równie istotna i prawdziwa, „realna” wręcz jak ta faktycznie istniejąca rzeczywistość, a życie w „virtualu” równie prawdziwe jak to w „realu”.

Ta zupełnie nowa, wirtualna rzeczywistość – tak zgoła diametralnie i absolutnie odmienna, inna od tej realnej, otworzyła przed nami niejako kolejne, zupełnie nowe „drzwi percepcji”, prowadzące do kolejnego zupełnie nowego, nieznanego Świata, jakim jest ów świat wirtualny Internetu.

I też wszystko, co w tym świecie istniało, istnieje, bądź zaistnieje kiedyś jest również podobnie całkiem nowe i diametralnie całkiem odmienne, inne, aniżeli to, co było nam uprzednio znane z życia w „realu” (i wcale nie chodzi tu o jeden z popularnych hipermarketów! J)

Pora więc już najwyższa, aby dokonać eksploracji i poznać lepiej ów nasz nowy, nieznany wirtualny świat, oraz tę nową rzeczywistość drugą, w jakiej to nam właśnie przyszło jako pierwszym żyć i być w niej pionierami, przecierającymi szlak dla potomności i eksplorujących wnętrze tego nowego, nieznanego interioru oraz mnogości zjawisk i form, jakie on w sobie kryje – nauczyć się tej nowej rzeczywistości wirtualnej i nowego, wirtualnego życia w niej – jego zasad, reguł, prawideł i biegu, jego formy bytu i istnienia, jakie tylko będzie nam tam dane napotkać czy doświadczyć, a też w którym to żyjemy już obecnie, chyba bez przesady, już równie mocno, głęboko i „prawdziwie”, co w tym realnym, namacalnym fizycznie – w tym starym, dobrym „realu”….

A ową eksplorację świata wirtualnego i naukę oraz poznawanie jego realiów oraz wirtualnego życia w Globalnej Wiosce, można rozpocząć już teraz, chociażby od lektury niniejszego artykułu i zapoznania się nieco bliżej z jednym z bardziej charakterystycznych, częstych i istotnych zjawisk w Internecie, jakim jest trolling i trolle internetowe, o których to traktuje tenże artykuł.

A zatem… zapraszam Was Drodzy Czytelnicy w podróż do wirtualnej krainy czarów Internetu i niezwykłą przygodę w tej wirtualnej krainie pełnej złośliwych trolli – Enjoy the trip! 😉

II. WSTĘP.

Internet to chyba jeden z najgenialniejszych wynalazków w historii ludzkości, za pomocą którego ludzie z całego świata zyskali możliwość przesyłania niezliczonej ilości nawet bardzo zróżnicowanych danych oraz globalnego komunikowania się. A który to ów nasz współczesny świat i ludzi w nim obecnie żyjących przeniósł w ten zupełnie nowy, odmienny wirtualny świat Globalnej Wioski, zmieniając doszczętnie absolutnie wszystko, i który nagle oto pozbawiony został wszelkich dotychczasowych ograniczeń, w którym granice i odległości dzielące dotychczas ludzi nagle znikły zupełnie, przestając stanowić barierę czy przeszkodę a cały świat legł u stóp absolutnie każdego, kto tylko posiadał połączenie z siecią i dostęp do Internetu – Globalna Wioska przywitała ludzkość w swej wirtualnej Krainie Czarów bez granic….

I oto odtąd rzeczy jakie dotychczas zdawały się absolutną niemożliwością, urzeczywistniły się stając możliwe, a też i równie łatwe jak mrugnięcie okiem. Chcesz pochwalić się znajomym fotkami z urodzin? Nie ma problemu, wystarczy jedno kliknięcie! Masz ochotę napisać bardzo długi list do serdecznej przyjaciółki w Nowej Zelandii i szybko otrzymać na niego odpowiedź? „Mały pikuś”! A może potrzebujesz porady i rozeznać się zapytując ludzi z całego świata o to, jakie posiadają oni sposoby na najlepsze naleśniki czy połów ryb „na muchę”? Cóż, chwilka pracy i gotowe – voila! A może doskwiera ci brak zagranicznych znajomych? To też da się bardzo prosto i szybko załatwić w Internecie, bez obaw!

Oto drogi Czytelniku, witamy bowiem w Globalnej Wiosce, w miejscu, w którym każdy ma prawo do woli korzystać z ograniczonej anonimowości i szerokiego grona potencjalnych odbiorców, w którym może komunikować się bez żadnych przeszkód i ograniczeń z całym światem, a jakie dawniej stanowiły chociażby np. granice państwowe czy odległości dzielące ludzi od siebie…

Jednakże mimo tego całego, nieskończonego ogromu dobrodziejstw, jakie przyniósł ludzkości ów wynalazek, jakim jest Internet obecnie, niestety również i na jego negatywne efekty nie przyszło nam długo czekać, cóż – c’est la vie!

Atoli dlatego, iż jak powszechnie wiadomo, każdy wynalazek w historii ludzkości został choć raz wykorzystany w złym celu – poczynając od koła aż po technologię rozszczepiania atomów. A to zaś stąd, iż żaden wynalazek sam w sobie nie jest jeszcze ani dobry, ani też zły, a dopiero to, w jaki sposób zostanie on wykorzystany, może być dobre lub złe, a też cele do jakich będzie używany są dopiero dobre lub złe, a nie on sam w sobie….

Lecz niestety i w przypadku Internetu również znalazło się bardzo wielu ludzi, którzy z wielką chęcią wykorzystali i tenże genialny wynalazek w zły sposób, i którym posłużył on do złych celów. A to choćby takich jak uprzykrzanie innym użytkownikom korzystanie z niego, łamanie obowiązujących zasad, agresję czy tzw. „cyberprzemoc”, siejąc zamęt, wzniecając kłótnie, wrogość i dezorganizując normalne funkcjonowanie i niejako „życie” w danych zakątkach Globalnej Wioski.

A w kwestii form takich działań i zachowania, jak mniemam, chyba niemalże każdy jeden z internautów, słyszał bądź miał do czynienia – aczkolwiek zapewne nie zawsze był tego w pełni świadom – z jakimś trollem internetowym

trolling-is-a-art

Strolllowany żart o trollingu ;)

A właśnie owe trolle internetowe są sprawcami zjawiska zwanego trollingiem bądź inaczej trollowaniem, jakie tutaj stanowić będzie meritum poniższych roztrząsań.

III. TROLLE I TROLLOWANIE – WPROWADZENIE DO ZAGADNIENIA.

Z racji szacunku dla obowiązującej normy i utartej tradycji, obowiązującej dla tego rodzaju tekstów, a zwłaszcza stylu naukowego, jaki tutaj usilnie staram się naśladować, należałoby najsampierw „dopełnić formalności”, a więc zająć się kwestiami definicji głównych pojęć strategicznych dla tychże rozważań – czyli stanowiących tu owo meritum.

Kwestie definicyjne, jak wszelkie kwestie formalne, podobnie jak formalności dopełnić się należy, mimo że nudne, żmudne i w ogóle pragmatycznie prozaiczne i „odtwórcze” do tego jedynie tam bla bla bla.. – ale obowiązek wypełnić swój trzeba jednak i basta! A zatem i ja, obowiązku dopełnić swego tu muszę należycie – i poświęcić tu chwilę i trochę miejsca na wyklarowanie i dopełnienie wszelkich należnych „formalności”, jakie stanowią kwestie definicyjne i podjąć próbę wstępnego zdefiniowania głównych pojęć dla niniejszego wywodu i roztrząsań w nim poczynionych.

A zatem definiowanie czas zacząć!

  1. Trolling, trollowanie i trolle – czyli definicje głównych pojęć.

Trolling czy inaczej trollowanie stanowi jedno z aspołecznych zachowań w Internecie, jakie poniekąd zalicza się także do form tzw. cyberprzemocy, czyli form zachowania agresywnego i przemocy stosowanej w sieci.

Pojęcie trollingu, najprościej można by zdefiniować jako pewien rodzaj niestosownego zachowania, spotykanego m.in. na forach internetowych i czatach, a także w przypadku wszelkich innych form internetowych dyskusji i komunikowania. Polega zaś ono na świadomym, celowym i niejako „z premedytacją” prowokowaniu innych użytkowników do reakcji i partycypacji w danej dyskusji, poprzez zamieszczanie agresywnych, kontrowersyjnych (a również często niezwiązanych z tematem forum czy grupy), bądź też obraźliwych (często o charakterze osobistym – np. argumenty ad personam) wypowiedzi, np. komentarzy, postów etc., których cel stanowi rozbudzenie czy wszczęcie nowej dyskusji oraz skupienie uwagi na trollu, jak nazywana jest osoba uprawiająca tenże proceder. A to wszystko po to, by siać zamęt, dezorganizację i oczywiście – sprowokować kłótnie, czy też tzw. flame war lub flaming inaczej mówiąc.

Efekty trollingu zwykle stanowi owa dezorganizacja forum czy grupy oraz ich funkcjonowania, bądź też potęgujące się zirytowanie pozostałych użytkowników, a poniekąd też zaognienie konfliktu, a nawet sięganie po co raz to ostrzejszą „broń” przez jego partycypantów, a więc eskalację form agresji i przemocy przezeń używanych.

A za najprostszą i najskuteczniejszą „broń” w walce z trollem uważane jest zaś jego całkowite zignorowanie – co ostudzi do cna jego zapał po pewnym czasie i oznaczając poniesienie przezeń klęski, zmusi do „odwrotu” i dezercji z tego akurat pola bitwy w poszukiwaniu nowych, bardziej podatnych na jego prowokację ofiar w innych miejscach tego rodzaju…

Trolling+is+a+art+not+mine+i+just+screencapped+all_d35a9f_3097535

Trolling o trollingu – typowe…. ;)

I tyle względem tej „najprostszej” definicji, a więc najbardziej uproszczonej i skrótowej, która jednakże nie wyczerpuje jeszcze tematu, ani też kwestii definicyjnych i pełnej definicji rozważanego tutaj pojęcia.

Względem zdefiniowania wstępnie pojęcia, stanowiącego meritum niniejszych roztrząsań, posłużę się źródłem być może nie godnym miana źródła rzetelnej wiedzy i do jakiego kategorycznie bezwzględnie nie należy nigdy sięgać, czyli tzw. wszystkowiedzącej cioci Wikipedii, aczkolwiek jedynie nieznacznie się o to źródło podpierając tylko, aniżeli czerpiąc z niego wiedzę czy się na nie powołując w pełni.

Tak oto trolling czy też inaczej trollowanie, jak już napomknęłam uprzednio, stanowi swoiste zachowanie antyspołeczne[1], które jest charakterystyczne dla miejsc w Internecie takich jak fora internetowe czy grupy dyskusyjne, oraz innych miejsc w Internecie, gdzie prowadzone są dyskusje, umożliwiających interaktywną partycypację jej członkom.

Osoby, parające się procederem, jakim jest trolling, nazywane zaś są trollami internetowymi.

Trolling polega zaś na zamierzonym, celowym – i niejako dokonywanym „z premedytacją” – wpływaniu za pomocą prowokacji na innych użytkowników, które często ma na celu ich ośmieszenie czy wręcz obrażenie, a czego zaś efekt stanowi zwykle sprowokowanie i zainicjowanie kłótni – bądź też tzw. falme war czy flaming inaczej mówiąc. Zwykle realizuje się to za pomocą primo wysyłania, zamieszczania czy publikowania pewnych mocno kontrowersyjnych, ofensywnych i napastliwych, często też niezgodnych z prawdą, fikcyjnych czy zmyślonych po prostu, przekazów, jak np. wiadomości, komentarze, posty, itp. I secundo za pomocą różnego typu zabiegów erystycznych, używanych w tym celu przez trolle.  Takie działanie zaś bazuje na upublicznianiu tego typu wiadomości w roli niejako przynęty, która byłaby w stanie doprowadzić do zainicjowania zagorzałej dyskusji, a finalnie też zwykle kłótni czy inaczej flame war’u lub flame’u.

Więcej światła w tym względzie wniesie nam kwestia etymologii pojęcia, jaką rozważę nieco później, a następnie późniejsze roztrząsania odnośnie jego genezy. A póki co zostawię tę kwestię na razie i pozwolę sobie kontynuować definiowanie.

efc1e0629e4c070942eb07ebc2abfce6

Typowy przykład trollingu…

Za typowe miejsca bytowania trolli uznaje się np. grupy i listy dyskusyjne, fora internetowe, czaty i inne, gdzie tylko istnieje możliwość partycypacji w interaktywnej dyskusji, jak choćby na portalu Onet.pl, gdzie można dodawać komentarze pod rozmaitymi wiadomościami, newsami czy informacjami tam zamieszczanymi, a co umożliwia także takowe prowadzenie dyskusji tamże.

Uogólniając trolling obecnie uznawany jest za zachowanie nieakceptowalne, które stanowi bowiem poważne naruszenie jednej (bądź nawet i więcej) z podstawowych zasad tzw. netetykiety. Ponadto efekt tego zachowania stanowi m.in. dezorganizacja danego miejsca w Internecie, gdzie prowadzona jest dyskusja i skupienie uwagi na osobie trolla, a którem zresztą o to też się głównie rozchodzi…

I to tyle względem głównej części naszej definicji. Teraz, w ramach definicji, dodam jeszcze krótko tylko kilka słów względem etymologii pojęcia trolling, a też i trolla internetowego poniekąd.

Etymologicznie termin trolling wywodzi się od angielskiego terminu trolling for fish, a które oznacza metodę łowienia ryb na tzw. haczyk, czy błystkę, a to zaś wyjaśnia nam nieco samo nasze pojęcie, uzupełniając jego uprzednio tu stworzoną ogólną definicję. Jako że ów nasz troll, uprawiając trolling, działa podobnie – niejako „zarzuca haczyk” czy „przynętę”, poruszając np. kontrowersyjny temat, zresztą często bez potrzeby, ot by tylko jakoś sprowokować tę kłótnie, wywołać flame war – cel jego działania…

10134710357451d09

W tym miejscu dodam jeszcze odnośnie etymologii pojęcia trolling, iż w skutek niejako wstecznej etymologii, osoby uprawiające trolling, zostały nazwane właśnie trollami – poniekąd też od owych legendarno – baśniowych stworów z mitologii nordyckich, do czego postaram się jeszcze wrócić na moment w dalszych częściach niniejszego wywodu, jako że względem definicji, te informacje są tu absolutnie całkowicie wystarczające i w pełni wyczerpują wszelkie kwestie definicyjne w tymże zakresie.

I tak oto zakończyliśmy już definiowanie pierwszego z terminów stanowiących meritum późniejszych tu roztrząsań, jakim jest trolling lub inaczej trollowanie, sformułowawszy już tu uprzednio jego pełną definicję ogólną.

W kwestii definiowania elementarnych pojęć, warto by było w tym miejscu pokusić się o zdefiniowanie pokrótce jeszcze jednego, pokrewnego co prawda terminu, ograniczając się oczywiście także tylko do ogólnej jego definicji tutaj.

Pojęcie owo zaś stanowi termin pochodzący bezpośrednio od pojęcia trollingu,  jakim jest pojęcie troll internetowy, jego słowotwórczy derywat, który oznacza osobę uprawiającą tenże proceder, czy która uprawia trolling (tzw. nazwa sprawcy/wykonawcy czynności w słowotwórstwie, abstrahując nieco od meritum wspomnę tylko na marginesie…).

A więc wiemy już z powyższych wynurzeń, iż ów definiowany tu troll (internetowy), to osoba uprawiająca trolling, który zdefiniowaliśmy uprzednio co i jego znaczenie jest nam już znane.

Co z niego zaś wynika, troll to osoba, która za pośrednictwem rozmaitych narzędzi oferowanych przez Internet usiłuje wywołać negatywne reakcje (zwłaszcza emocjonalne) współużytkowników, za pomocą „haczyka – przynęty”, jaką jest prowokacja – najczęściej rozchodzi się tu o sprowokowanie kłótni, a inaczej mówiąc flame war czy flame’u.

Miejsc bytowania czy działalności trolla może być bardzo wiele różnego rodzaju, jako że zasadniczo trolling można uprawiać w każdym miejscu w sieci, które tylko umożliwia pisanie czy zamieszczanie wypowiedzi, komentarzy, postów, bądź też jakimkolwiek serwisie, który tylko daje możliwość interakcji z innymi użytkownikami, takich jak np. fora internetowe, grupy czy listy dyskusyjne, czaty czy portale społecznościowe, a nawet informacyjne, gazety internetowe, blogi, itp.

Przyczynę trudności w dokonaniu identyfikacji trolla w danym miejscu, stanowi kwestia jego odróżnienia od zwykłego idioty – ograniczonego chama czy chuligana, bądź też od osoby posiadającej faktycznie niezwykle oryginalne poglądy, które także mogą czasem wzbudzać wiele kontrowersji lub uchodzić za kontrowersyjne, a nawet bulwersujące czy obrazoburcze. I tu po części niezbędna jest i pewna wiedza, i pewne doświadczenie oraz „obycie”, jak też i pewna intuicja, na którą też czasem konieczne jest się zdać częściowo, próbując zidentyfikować trolla.

W kwestii definiowania omawianego tu pojęcia należy nadmienić jeszcze tylko o jednej rzeczy, a jaka to związana jest z dość częstym myleniem pojęć.

Najprościej można by to wyrazić za pomocą następującego równania:

Trolling ≠ robienie komuś kawałów!!

Albowiem pojęcie trolling absolutnie nie jest tożsame w żadnym wypadku ze znaczeniem „robienie komuś kawałów” i tychże dwóch odrębnych zupełnie pojęcie bezwzględnie nie należy mylić ani też utożsamiać ze sobą! Co prawda etymologia tejże błędnej mody na utożsamianie wykręcania komuś kawałów z pojęciem trolling nie jest bliżej znana – a co istotne jest w świetle faktu, iż pojawiają się ludzie, którzy zaczynają rozszerzać zastosowanie pojęcia trollingu także poza świat wirtualny. I w zasadzie mogłoby się zdawać, iż to nic takiego…

A bynajmniej dopóty dopóki nie wyobrazimy sobie, tak przykładowo, sytuacji, w której jakiś dziesięciolatek nie zastępuje trollowaniem co drugi użyty czasownik – trzeba przyznać, iż to iście sic!

Naturalnie w tym momencie zapewne znajdzie się wielu takich, którzy z wyrzutem zakrzykną tutaj, że przecież „[…] słowa zmieniają z czasem swe znaczenie”, i owszem prawdą jest, iż z czasem pierwotne znaczenie słów ulegać może najrozmaitszym transformacjom, mniej lub bardziej abstrahując od owego ich pierwotnego znaczenia. Z tym, że owe transformacje jednakże nie powodują aż tak donośnych zmian – aż o 180°…

A jakby nie było to owo robienie komuś kawałów, czy mówiąc kolokwialnie „robienie sobie jaj” budzi przecież głównie emocje pozytywne, gdy zaś trolling ma konotacje głównie z emocjami negatywnymi.

I to by było na tyle względem kwestii definicyjnych i definiowania elementarnych pojęć. Czas teraz przejść powoli do meritum i wgryźć się w temat nieco głębiej…

IV. TROLLOWANIE – GENEZA, ZNACZENIE I PORTET TROLLA.

  1. Geneza zjawiska trollingu i trolli

Sam czasownik troll etymologicznie wywodzi się od starofrancuskiego troller, terminu myśliwskiego. Z kolei rzeczownik troll wywodzi się z mitologii i jest określeniem pewnego rodzaju potwora. Trolle są ponad to również bohaterami skandynawskich bajek, a w których to ukazywane są jako stwory niezwykle podstępne i skore do psot.

O ile obecnie trollowanie jest postrzegane głównie jako zjawisko patologiczne i chuligańskie, to ma ono swoje źródła w zjawisku o wiele bardziej pozytywnym, jakie stanowiły działania podejmowane w Usenecie wobec nowych użytkowników (czyli tzw. newbees lub newfags), a którego cel stanowiło ich zdyskredytowanie (jako laików, nowicjuszy etc.) w oczach użytkowników konkretnej grupy dyskusyjnej.

W światku Usenetu ceniono tego typu trollowanie, a jego ofiarom czasem wysyłano akronim YHBT („you have been trolled”, czyli zostałeś strollowany), a co stanowiło formę powiadomienia o tym, iż osoba ta dała się podpuścić. Jednakże z czasem zachowania te straciły swe pierwotne znaczenie, a też i przestały one być akceptowane, zaś osoby nadmiernie te zachowania stosujące, zaczęto piętnować. Piętnowanie to odbywało się zarówno poprzez określanie ich terminem troll, który zakłóca merytoryczny tok dyskusji, jak też poprzez ostrzeżenia kierowane do innych użytkowników, zwłaszcza nowych, przed trollami oraz polecenie im niewdawania się w żadną dyskusję z tymi to trollami.

Z kolei co się zaś tyczy samego pojęcia trollowanie (trolling) ma ono jeszcze nieco inną genezę, aniżeli wspomniana tu uprzednio. Albowiem pojęcie to, jak już wspominałam, stanowi angielski termin wędkarski, który oznacza pewną metodę połowu ryb, jaką jest ciągnięcie przynęty za łodzią.

A w korelacji do terminu internetowego, jakim jest trolling, owa esencjonalna tu „przynęta”, przybiera postać na przykład pewnej mocno kontrowersyjnej, a nawet bulwersującej nieraz, wypowiedzi, jakiej treść zwykle abstrahuje mocno od meritum danej dyskusji.

Tymczasem współczesne rozumienie trollowania czyli trollingu inaczej, ujmuje je jako zachowanie, które czynione jest z premedytacją (a więc umyślnie) i celowo, a które to działanie zmierza do skłócenia pewnej grupy – społeczności czy cyberspołeczności, dezorganizacji tejże grupy oraz dyskusji tamże prowadzonej, a też co się z tym wiąże – wszczęcia kłótni, czy też tzw. fame war’u lub flame’u.

Typowe działanie trolla polega na tym, iż usiłuje on poprzez prowokacje, sprowokować innych użytkowników Internetu do podjęcia z nim dyskusji, a co często przybiera postać niezwykle nachalną i wulgarną wręcz.

Troll ów zarzuca swą przynętę, a więc ową prowokacje, poprzez wysyłanie i upublicznienie wiadomości czy postów, których treść zwykle pozostaje całkowicie niezgodna z faktami i prawdą. A ulubione miejsca bytowania trolla stanowią rozmaite fora, grupy dyskusyjne, czaty bądź też portale społecznościowe oraz wszelkie inne miejsca, w których to odbywają się spotkania i prowadzone są dyskusje.

Niestety działania trolla i jego partycypacja we wszelkich dyskusjach, zwykle nacechowane jest silnie deficytami względem zasad tzw. „Netetykiety”[2], czego konsekwencje stanowi zaś doprowadzanie do niekorzystnego zamętu, rozgardiaszu, bałaganu i dezorganizacji.

  1. Współczesne znaczenie i semantyka terminu trolling – portret współczesnego

Termin został sformułowany w Internecie w późnych latach dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku, z tym, że pierwszy znany przykład pochodzi z roku 1992.

Pierwsze udokumentowane, aczkolwiek nie związane z Internetem, zastosowanie trollingu, w kontekście działalności prowokacyjnej, dokonywanej z premedytacją i umyślne działanie, zostało udokumentowane w roku 1972, w Wietnamie, w lotnictwie armii amerykańskiej.

Z kolei praktyczne zastosowanie trollingu po raz pierwszy zostało udokumentowane w roku 1999 w literaturze akademickiej przez Judith Donath[3]. W swej pracy opisuje ona pewną niejako dwuznaczną tożsamość, przybieraną w pozbawionej wymiaru fizycznego, czyli „ciała” wirtualnej społeczności, jak choćby przykładowo w sieci Usenet. W tym kontekście trolling jest traktowany jako swoista gra w oszukiwanie tejże tożsamości, poprzez fałszywe tożsamości przybierane przez trolla, służące tak samo jak sama wypowiedź przez nie publikowana, wyłącznie celom prowokacyjnym i w tym celu są one tworzone.

Jak pisze Daniel Jachyra, w swym artykule pt. Trollowanie – antyspołeczne zachowania w Internecie, sposoby wykrywania i obrony, do którego abstrahuję w tej części mego wywodu,  Susan Herring w Searching for Safety Online: Managing Trolling in a Feminist Forum zwraca uwagę na trudności, jakie mają miejsce w trakcie monitorowania trollingu, przy jednoczesnym utrzymaniu wolności słowa w obrębie społeczności internetowych. A to stąd, iż ciesząca się powszechną akceptacją wolność słowa i wypowiedzi, może skutkować zaistnieniem zachowania sygnalizujące trolling. To zaś w konsekwencji okazuje się kolidować z interesem osób, których cel stanowi utrzymanie otwartego charakteru dyskusji. A co w szczególności uwidacznia się w obrębie tematów „wrażliwych” czy drażliwych, takich jak kwestie np. płci, rasy, orientacji seksualnej czy seksu[4]. Stąd na wielu stronach czy serwisach, jak np. nasza-klasa.pl czy facebook.pl, pojawia się wymaganie od użytkowników podania ich (prawdziwych) danych osobowych oraz adresów e – mail, a co ma z kolei na celu obarczeniem użytkowników poczuciem odpowiedzialności za swe wypowiedzi tamże publikowane, a w efekcie także zminimalizowanie zachowania nacechowanego brakiem kultury.

I tak oto obecnie, w epoce Globalnej Wioski, trollowanie semantycznie napiętnowane jest jako zachowanie o zdecydowanie negatywnym znaczeniu, czy wręcz nawet chuligańskie, i straciło wszelką akceptację.

  1. Portret współczesnego trolla – czyli charakterystyka trolla i trollowania.

Tu jednak rodzi się pytanie o to, kim więc właściwie jest ów troll internetowy? Postaram się zatem udzielić tu wyczerpującej odpowiedzi na to pytanie, tak by nie pozostały już żadne wątpliwości odnośnie tego, kim jest ów nasz troll.

Trolla można określić, jako osobę, która to poprzez wykorzystanie narzędzi, jakie oferuje Internet, usilnie dąży do tego, aby wywołać negatywne reakcje (zwłaszcza te silnie emocjonalne) innych współużytkowników – najczęściej rozchodzi się tu o zażartą kłótnię, bądź też tzw. falme war czy flame. Terytorium trolla, na którym to on prowadzi swe działania, w zasadzie może stanowić każde jedno miejsce w Internecie, które tylko daje możliwość interaktywnej partycypacji użytkownikom czy, w którym odbywają się jakiekolwiek dysputy pomiędzy użytkownikami, lub istnieje możliwość publikowania własnych wypowiedzi, komentarzy czy postów, etc. Wszędzie tam, gdzie toczy się jakakolwiek dyskusja, prędzej czy później zjawia się i troll – będąc niejako nieodzownym wręcz elementem każdej internetowej dysputy.

Nakreślenie portretu współczesnego trolla pozwolę sobie rozpocząć od pewnej kategoryzacji ogólnej typologii trolli, bazującej na obserwacjach Internautów, podług której to wyróżnia się trzy podstawowe typy oraz dodatkowy czwarty podtyp trolli internetowych, a które to są następujące:

  • Troll kategorii C:

Ten typ stanowi osoba, podług mniemania której to zupełnie wystarczające jest „zgwałcenie” ojczystej ornamentyki i reguł ortograficznych, do tego, ażeby przykuć uwagę do swej persony. Zazwyczaj jego działania nie wykraczają poza jedynie wulgarne „bluzgi”, obelżywe wyzwiska i zniewagi, o iście żenującym poziomie. Ten najbardziej żałosny z typów trolli, zwykle cechuje się tendencją do nagminnego nadużywania Caps Lock’a (czyli dużych liter, a co oznacza krzyk i jest kategorycznie potępiane przez netetykietę). Na jego nędzne prowokacje najniższych lotów, nabrać dają się niemal wyłącznie jedynie tylko osoby zupełnie nieobeznane z wirtualnym światem Internetu, jak choćby tzw. newbees czy newfags – „świeżaki”, dla których realia wirtualnych światów są jeszcze zupełnie nieznane i obce… Zaś cała pozostała reszta użytkowników reaguje na te żałosne wysiłki zwykle po prostu zgłaszając takowe komentarze czy wypowiedzi do moderacji i ignoruje je całkowicie, przeglądając dalej ową stronę, jak gdyby nigdy nic…

  • Troll kategorii B:

Ten typ cechuje się równą nieuprzejmością, jak ów omawiany tu uprzednio, z tym, że jest już nieco bardziej wprawionym retorem – kolokwialnie mówiąc, jest on nieco bardziej „wyszczekany”. Cechy dystynktywne takiego trolla to wypowiedzi czy komentarze, odznaczające się znacznie większą już obszernością czy długością. Również prowokowanie w celu wywoływania negatywnych reakcji w jego wydaniu jest już znacznie bardziej skuteczne, aniżeli w przypadku omawianym powyżej. Aczkolwiek warto dodać, iż pewność, co do tego, iż napotkany w sieci troll, należy właśnie do tego typu, najprędzej dać może fakt, iż jest on notorycznym chamem!

  • Troll kategorii A:

To niejako „najbardziej wyrafinowany” typ spośród trolli internetowych, a zarazem najskuteczniejszy i nastręczający najwięcej trudności w jego identyfikacji, jako że identyfikacji tejże dokonać udaje się zwykle dopiero po odbyciu z nim dłuższej zdecydowanie dyskusji. W konfrontacji ze standardami obowiązującymi w Internecie, można rzec, iż dba on „jako tako” przynajmniej o formę, jaką nadaje swym wypowiedziom. Cechę dystynktywną tego typu trolla, stanowi primo częste posługiwanie się argumentami, jakie zostały przez niego zasłyszane od innych użytkowników (kalki myślowe), przy czym odznaczające się ewidentnym brakiem jakiejkolwiek samodzielnej refleksji – powiela on jedynie, jak kalka, cudze poglądy czy argumenty, niczym zwykłe „ksero”….

To, iż mamy do czynienia z takim całkiem dość umiejętnym trollem, rozpoznać można na podstawie faktu, iż  owa osoba napotkana w sieci odznacza się silną i ewidentną tendencją do uporczywego powtarzania jak automat, treści brzmiących dość znajomo – jak choćby pewne kalki myślowe, utarte stereotypy czy mity, itp. Przykładem takich treści mogą być często spotykane, sztampowe poglądy, takie jak np.:

„[…] Owsiak  to wspaniały człowiek ale głupie polaczki nie mogą żyć bez opluwania lepszych od siebie”, bądź pogląd, iż – aczkolwiek zgodny z prawdą tak właściwie – „Marihuana jest mniej szkodliwa od alkoholu”.

Te powielane, niejako kserowane, sztampowe „kalki”, gdy się je czyta sprawiają, iż „cholera bierze człowieka i szlag trafia” – tak kolokwialnie mówiąc. Ale o to tu przecież właśnie chodzi!

Prócz powyższych trzech, głównych typów trolli, można wyróżnić jeszcze jeden dodatkowy, czwarty podtyp niejako, jak następuje poniżej.

  • Troll kategorii AA:

O osobach tego typu zwykło się mówić, iż stanowią one prawdopodobnie najbardziej nieszczęśliwych ludzi w Internecie. To tzw. trollołaki, jak też ochrzczona została grupa ludzi odznaczających się brakiem świadomości tego, iż przekroczyli oni barierę między fanatyzmem a zwykłym internetowym trollingiem. W zasadzie ich zachowanie charakteryzuje się cechami podobnymi do zachowania trolla typu A, z tą jednakże różnicą, iż ich celu nie stanowi wcale a wcale rozpętywanie kłótni czy flame war’u, lecz jest to najzwyczajniej po prostu sposób, w jaki zwykli oni normalnie prowadzić dyskusję. I tak oto w celu zapewnienia spokoju innym Internautom, niestety nie pozostaje tu nic innego, jak i ten podtyp traktować jednakowoż, jak każdego innego, pełnoprawnego trolla.

Kolejny element naszego portretu współczesnego trolla, jaki usiłuję tu naszkicować, stanowić z kolei będzie niejako charakterystyka zachowania trolla i cech specyficznych jemu właściwych, jakie postaram się tutaj następnie omówić, przybliżając nieco realia „życia” i osobowości współczesnych trolli.

A zatem, zacznijmy od tego, o czym już tu była mowa, czyli faktu, iż trolling, stanowi jedno z zachowań antyspołecznych w Internecie, a więc osoba trolla, który trolluje, dopuszcza się co za tym idzie zachowania antyspołecznego, czyli również on sam stanowi zatem jednostkę antyspołeczną.

Pierwsza z cech charakteryzujących trolla i jego zachowanie, wynika już niejako z samej tylko definicji pojęcia zachowanie antyspołeczne. A która to definiuje to pojęcie, jako formę nieadekwatnego funkcjonowania w obrębie ról społecznych, które to cechują agresywne formy niedostosowania z przewagą aktywności, pobudzenia, wyraźnej agresji oraz wrogości działań. Zaś do symptomów zachowań aspołecznych zalicza się silne dążenia do działania na szkodę innych osób, skłonność do bezinteresownego okrucieństwa, brak wrażliwości moralnej oraz częste lub nagminne stosowanie przemocy w stosunkach interpersonalnych. I stąd oto wynikają pierwsze z omawianych tu cech specyficznych dla trolla  i jego zachowania.

26376702

A mianowicie, pierwszą z tychże cech stanowi primo, owa ewidentna agresja i wrogość jego działań, a zaś secundo – agresja i stosowanie przemocy w stosunkach interpersonalnych, jakie stają się przedmiotem jego partycypacji. Ponadto, jak z owej definicji wynika również, tertio cechę takową stanowi działanie na szkodę innych osób – troll bowiem z zasady nigdy nie działa w celu innym, aniżeli wyrządzanie szkód i nie sposób jest zarzucić mu, iż przyczynia się jakkolwiek do czegokolwiek prócz tejże szkody, dla innych współużytkowników – jako że jest on typowym przykładem internetowego „szkodnika”, pasożytującego na innych Internautach! ‘

I finalnie quarto – troll zasadniczo przejawia totalny brak wszelkiej wrażliwości moralnej, a poniekąd także jakiejkolwiek moralności – kwestie moralne ma on bowiem głęboko w czterech literach, a liczy się tylko i wyłącznie skuteczność dokonywanej prowokacji i wzbudzonych przez nią negatywnych reakcji – i pal lich moralność, byle tylko udało się wszcząć jak najostrzejszą kłótnię i jatkę!

images

Trolling to też swego rodzaju „Sztuka”…

Troll poza tym moralność wykorzystuje dla własnych celów i korzyści jedynie, manipulując nią absolutnie dowolnie, byle tylko uzyskać swój zamierzony cel i wywołać pożądany efekt, bez najmniejszego poważania dla powszechnie uznanych zasad, reguł czy praw moralnych oraz panującej moralności – niczym w myśl idei, jaką jest machiavellizm – wszystkie chwyty dozwolone i każda droga dobra, choćby po trupach, jeśli tylko prowadzi do upragnionego celu!

I tak też troll, dopuszczający się trollowania zwykle reaguje w sposób wrogi zarówno na próby pacyfikacji i uspokojenia „pieniacza”, jak też na agresywne reakcje innych na jego „zaczepki”. Co też specyficzne dla trolla, wszelka merytoryczna treść – czyli „Zawartość” – dyskusji zwykle ma dla niego znaczenie tylko o tyle, o ile rozpala ona w innych dyskutantach jakieś negatywne emocje i prowadzi do kontynuacji wszczętego sporu, bądź też jego zaostrzenia czy intensyfikacji. Czasem można przeto odnieść wrażenie, jak gdyby troll sycił się nimi.

Zadowolenie trolla zaś wzrasta wprost proporcjonalnie do wzrostu ilości osób, które wpadną w jego „sidła” – pozwolą mu się podpuścić – oraz do wzrostu ilości odpowiedzi i reakcji na jego prowokację – czyli post…

Jako fakt odniesienia zwycięstwa, interpretuje on sytuację, w której znużenie jej uczestników realizowane jest poprzez zakończenie danej dyskusji bądź wątku etc. , bądź też sytuację, w której osoba trolla zostaje finalnie wrzucona do tzw. killfile’a.

Inną formę, jaką przyjmować może trollowanie stanowi z kolei zamieszczanie w treści publikowanych wypowiedzi czy postów, ukrytych linków do stron z obrzydliwą, obsceniczną bądź odrażającą zawartością, które zostają zamaskowane w taki sposób, iż niczego nieświadomy użytkownik niespodziewanie nagle zostaje brutalnie zderzony z np. widokiem zmasakrowanych zwłok bądź też ludzi w trakcie wypróżniania się, itp. Z kolei inną jeszcze formę trollowania stanowi także podawanie – również zamaskowanych jak uprzednio – linków do tzw. screamerów[5] – bez ostrzeżenia i niespodziewanie.

f552eb213f69b3b22cb519e9e17d44d7

Trolling to jedynie prowokacja i tylko tyle….

Spośród innych takich cech dystynktywnych wykazywanych przez trolle, warto również wspomnieć o tych dotyczących kwestii ich fałszywych tożsamości. I tak oto cechę typową stanowi tu częstsze lub rzadsze zmienianie swoich danych, podanych dla pewnej jednej z przyjmowanych przez trolla tożsamości (jak np. adresy e – mail), a co ma na celu między innymi znalezienie się poza tzw. killfile’ami innych użytkowników.

Innym rodzajem trollowania jest to, które podjęte zostaje przez tzw. lamera – to jest osobę, która usilnie podkreślając swe obeznanie i doświadczenie, a też i posiadaną wiedzę na dany temat – a w praktyce natomiast pozostają one całkiem niewielkie lub wręcz znikome – zob. Efekt Krugera – Dunninga[6]. Taki troll – lamer zwykle usilnie stara się wypowiedzieć np. odnośnie wad czegoś/kogoś, próbując niejako „na siłę” pomóc komuś w danym problemie etc. Aczkolwiek, gdy dochodzi do konfrontacji i polemiki z użytkownikami znacznie bardziej doświadczonymi, bądź też posiadającymi znacznie większą wiedzę czy kwalifikacje w danym względzie, reakcję lamera mogą stanowić nieraz śmieszne czy bezsensowne, wręcz nawet absurdalne argumenty. Finał takiej sytuacji często gęsto stanowi interwencja administratora, czyli „admina”, bądź też moderatorów danego serwisu.

I to w zasadzie wszystko już w tej części przynajmniej odnośnie trolli –  więcej potrollujemy w następnym rozdziale!

V. SYMPTOMY I ZNAKI – CZYLI IDENTYFIKUJEMY TROLLA!

W slangu internetowym pod pojęciem troll funkcjonuje określenie osoby, która dokonuje publikacji w sieci wiadomości, które są podburzające, zwykle nieistotne i abstrahujące od meritum danej grupy, forum lub wątku, czatu czy portalu społecznościowego bądź bloga.

Dla kwestii identyfikacji istotny jest również cel, jaki zwykle przyświeca wypowiedziom trolla, a który stanowi wywołanie wśród innych użytkowników reakcji, przeważnie nacechowanych negatywnie i silnie emocjonalnych, bądź też najzwyklejsze w świecie zakłócenie i spowodowanie zamieszania oraz dezorganizacji w dyskusji, ale też i ogólnym funkcjonowaniu forum, czatu czy portalu etc.

Typowym zachowaniem, po jakim łatwo „wyczuć” trolla, jest również agresywna reakcja na próby uspokojenia dyskusji przez innych użytkowników bądź też na agresywne reakcje innych użytkowników na zaczepki czy prowokacje trolla.

Typowy dla trolla jest również wzrost jego satysfakcji i zadowolenia wprost proporcjonalny do wzrostu rozmiaru, jaki osiąga wszczęty przez niego spór, a także do wzrostu ilości partycypujących w nim osób. Troll bowiem świętuje swą Victorię wówczas, gdy „admin” (tj. administrator) dokonuje zamknięcia danego tematu dyskusji – czyli EOT z ang. „End of Topic” – a on sam zostaje umieszczony w tzw. killfile’u, czyli po prostu na liście zablokowanych („zbanowanych”) użytkowników, tematów bądź też słów etc.

3abdaf667e9b1f5f08dbd66a16102f35dd074ed5

Kolejny z dowcipów o trollingu.. :)

Jak już wspominałam uprzednio, trollem może również być tzw. lamer, czyli użytkownik, który nie zna się zbytnio na temacie, jest laikiem, jednakże dokłada starań, aby zdołać za wszelką cenę dowieść, iż jest zgoła inaczej. Tak osobnik zwykle bardzo często wdaje się w dyskusje i równie wiele dyskutuje, udając i pozując na profesjonalistę i fachowca w danej dziedzinie, przy czym używa zwrotów bardzo oczywistych, co dość charakterystyczne. Konsekwencje tego są takie zwykle, iż w skutek konfrontacji z użytkownikami bardziej doświadczonymi, z większą wiedzą czy bardziej wykwalifikowanymi, dochodzi do zdemaskowania lamera, a w rezultacie również często także jego zablokowania przez moderatora danego serwisu.

Tutaj wspomnę krótko o tym, iż w takim kontekście trollowanie może posiadać również znaczenie nieco bardziej pozytywne, a to w przypadku gdy trollowanie jest stosowane w celu zniechęcania do kontynuacji dyskusji bądź to zdyskredytowania właśnie osoby takiego lamera, a tym samym umożliwienie innym użytkownikom partycypacji w normalnej, merytorycznej dyskusji bez zakłóceń i zatruwania atmosfery przez animozje takiego trolla.

Troll zwykle odróżnia się od otoczenia pewnym zestawem cech dystynktywnych, jakimi opisać można specyfikę jego osobowości oraz zachowania, bądź to podejmowanych przez niego działań. Owe cechy dystynktywne wyróżniające go od otoczenia, stanowią jednocześnie zarazem pewne niejako „symptomy trollowania”, jakie pozwalają na identyfikację trolla czy jego zdemaskowanie, a tym samym ukrócenie jego prowokacji i działalności w danym przypadku.

Wśród takowych cech dystynktywnych trolla, stanowiących zarazem owe „symptomy trollowania”, wyróżnić można przede wszystkim następujące:

  • Typowe dla trolla jest bezgraniczne podporządkowanie się jakiejś idei (np. „ten system operacyjny jest najlepszy!”) oraz jej obrona – do samego końca bez względu na wszystko – także bez względu na prawdziwość danego stwierdzenia;
  • Wyróżnia go też łatwa do zauważenia sztuczna nieznajomość elementarnych podstaw danego tematu czy zagadnienia poruszanego na forum, jak też związane z tym zadawanie notorycznie pytań zupełnie nie związanych nijak z meritum określonej grupy dyskusyjnej – przykładowo na forum prawniczym troll będzie zadawał pytania odnośnie swych fikcyjnych problemów ze sprzętem komputerowym;
  • Typowym symptomem jest również częste i wielokrotne stawianie tych samych pytań w koło, a na które to została już uprzednio udzielona odpowiedź, a które to działanie ma na celu sianie zamętu i sprowokowanie zamieszania na forum;
  • Typowy jest także brak umiejętności trolla do przyznania się do własnego błędu; zwykle troll uparcie będzie się go wypierał, bagatelizował bądź też reagował agresją;
  • Kolejny symptom stanowi ewidentny brak umiejętności prowadzenia dyskusji, jaki wyraża się poprzez zaprzeczanie własnym tezom postawionym uprzednio oraz brak spójności wypowiedzi trolla;
  • Typowe jest również celowe wyrażanie opinii czy poglądów skrajnie odmiennych aniżeli te wyrażane przez daną grupę, a w której to troll owo mniemanie postuluje, nawet jeśli są one tak faktycznie identyczne z jego własnymi. To z kolei prowadzi do zaistnienia dyskusji, z której wyłapuje on i „wyciąga” osoby przejawiające „słabość” w postaci braku zdolności argumentowania własnego zdania – z czego czerpie on zaś satysfakcję, jaką daje mu poczucie wyższości nad innymi;
  • Symptom zdradzający trolla stanowi również typowe stosowanie argumentów ad personam miast ad rem[7] – jak na przykład następujące:
  • „Doprawdy pojąć nie mogę, jak mogą państwo dawać wiarę temu idiocie?”
  • „Jak może pan wypowiadać się na temat stanu wojennego? Przecież miał pan wtedy 5 lat!”
  • „Przewodniczący Komisji Europejskiej nie jest Polakiem, nie może zatem wiedzieć, co jest dobre dla Polski”[8];
  • Nieprawidłowości względem przestrzegania zasad netykiety bądź też innych zasad, norm czy reguł obowiązujących w obrębie danej cyber – społeczności, lub też ewidentne ich łamanie, a które to wyraża się z jednej strony nachalnym upominaniem wszystkich innych użytkowników z powodu jakichś droebnych i zwykle mało istotnych, błahych błędów np. literówek, z drugiej zaś poprzez prowokacyjne łamanie elementarnych zasad.
  • Troll zwykle dość widocznie przejawia swe cechy narcystyczne i megalomanię, a także nagminne poniżanie drugiego człowieka, z którego czerpie on satysfakcję, a co ułatwia często jego identyfikację; jego skrajna megalomania i pogardliwy stosunek do innych to bardzo charakterystyczna cecha, a która prędzej czy później prowadzi do wyalienowania trolla i ostracyzm, jako że nawet osoby, które pierwotnie z nim sympatyzowały lub też miały do niego stosunek neutralny, zrażają się tymi cechami jego zachowania, przejawianymi wobec nich;
  • Typowy troll zwykle na lewo i prawo szasta na potęgę wobec innych użytkowników określeniem troll internetowy, nazywając tak kogo popadnie i przeważnie – całkowicie bezpodstawnie;
  • Typową cechę trolla stanowi też usilne zwracanie uwagi na własną osobę i stawianie jej w centrum uwagi innych, a to zaś poprzez primo ukazywanie siebie w roli ofiary w celu wzbudzenia współczucia, i secundo poprzez kreowanie wizerunku własnej osoby, jako specjalisty, posiadającego duże doświadczenie, a co zaś ma na celu nadanie większego znaczenia publikowanym przez siebie treściom; ponadto pozwala to na wprowadzanie zamieszania wokół własnej osoby;
  • Zwykle troll wybitnie odznacza się stosowaniem wszelkich dostępnych sposobów (jak np. techniczne, które udostępniane są przez dane forum) w celu przeszkadzania innym w prowadzeniu merytorycznej dyskusji i perturbacji w jej toku;
  • Charakterystyczne jest też zaczynanie i finalizacja dyskusji poprzez użycie tego samego zwrotu, który często ma charakter obraźliwy bądź też wulgarny;
  • Nagminne stosowanie filtru killfile, zwykle w sposób pompatyczny, ceremonialny i sztucznie udawany dla kreowania pozorów;
  • Dość typowa jest również dla trolla konfabulacja – np. odnośnie swojego wykształcenia, pracy, pozycji społecznej bądź to posiadanych doświadczeń życiowych – cel tutaj stanowi dla trolla nadanie swym wypowiedziom możliwie jak największego znaczenia, jako opinii ferowanych przez specjalistę i osobę znawcy, któremu jest coś znane z tzw. „autopsji”;
  • Symptomem, który pozwala na łatwą identyfikację trolla, jest nagminne ostentacyjne ogłaszanie przez niego swego odejścia czy opuszczenia definitywnie danego forum, grupy dyskusyjnej czy czatu – naturalnie publicznie, doniośle, głośno i pompatycznie – aczkolwiek ta decyzja niby faktycznie stanowi tylko kolejny wybieg, mający na celu postawienie swej osoby w centrum uwagi i zainteresowania pozostałych użytkowników; przeważnie też nie doczekuje się ona wcale realizacji ani urzeczywistnienia, a troll fakt swego pozostania dalej w grupie czy na forum, mimo uprzednich deklaracji swego definitywnego odejścia, tłumaczy zwykle np. faktem otrzymania dużej ilości rzekomych próśb o jego pozostanie od innych współużytkowników;
  • Nagminne jest też dla trolli częste zmienianie swoich danych osobowych (dla danej fikcyjnej tożsamości konkretnie) bądź to nazwy użytkownika; dokonuje on tego albo w stopniu tylko niewielkim, jak np. zmiana nazwy użytkownika z „User82” na „User82_”; albo też w stopniu większym, jak np. zmiana z „User82” na „editor”; a działanie które to zwykle ma na celu pełnić rolę maskującą przed filtrami (blokowaniem wypowiedzi) przez innych użytkowników i zapobieganiu ignorowania swych i pomijania ich bez czytania;
  • Charakterystyczne jest również klonowanie, czyli występowanie trolla pod różnymi nazwami użytkownika symultanicznie na tym samym forum, grupie czy wątku etc., a co daje trollowi możliwość np. wyrażania poparcia dla postulowanych przez siebie poglądów, a też i skuteczniejsze zwalczanie swych oponentów; przybiera to formę tworzenia tzw. „klonów” bądź „pacynek”, których wypowiedzi zawierają wyrazy gorącego poparcia dla poglądów postulowanych przez trolla pod swym własnym nickiem i danymi, oraz wyrazy dezaprobaty i negację wypowiedzi jego oponentów, czym pragnie on wykazać, iż w swych poglądach nie jest on izolowany i cieszy się dużym poparciem czy też nawet – swoistą popularnością nieraz;

Względem owych cech dystynktywnych, które to stanowią główne symptomy umożliwiające identyfikację i zdemaskowanie trolla, uprzednio tu wymienione zostały wszystkie te najistotniejsze, jakich znajomość jest niezbędna dla każdego Internauty, a zwłaszcza wypowiadającego się na forum grupy i partycypującego we wszelakich formach dyskusji w Internecie, w celu identyfikacji napotykanych tamże trolli, a co zatem idzie – również i skutecznej przed nimi obrony, o której wspomnę jeszcze tutaj nieco później, w dalszej części mego wywodu.

W tym rozdziale wspomnę może jeszcze tylko krótko, iż terminem troll, bywa ponad to określana też czasem jest dodatkowo pojedyncza, prowokacyjna wiadomość, z potwierdzeniem w postaci sformułowania „wysłałeś niezłego trolla”.

Istotny tu jest również fakt, iż jakkolwiek pojęcia troll i trolling związane są stricte z Internetem i cyberspołecznościami, to mimo to, ostatnio ich użycie zostaje rozciągnięte również na inne sfery, na co zaś uwagę zwracają ostatnio media, wskazując na co raz częstsze przypadki intencjonalnego i prowokacyjnego zachowania poza obrębem kontekstu online. I tak oto przykładowo mianem trolla, została nazwana również osoba, która dopuszcza się oczerniania innych i szerzenia oszczerstw czy pomówień na ich temat, poprzez tworzenie im fałszywych, fikcyjnych stron internetowych bądź też profili, a czego konsekwencje mogą stanowić faktyczne, realne problemy, jak choćby ich aresztowanie etc.

VI. TROLLOWANIE I TROLLE W PRAKTYCE – CZYLI ILUSTRACJA PRZYKŁADOWA NA DESER.

Czymże byłyby wszelkie rozważania natury teoretycznej oraz wszelka sucha teoria bez komplementarnego dopełnienia ich ową szczyptą praktyki i praktycznej tychże realizacji, w formie tej niezbędnej „wisienki na torcie”, a jaką stanowi właśnie zwykle również owa ilustracja przykładowa, dodająca koloru i życia suchej, nieco jakby „martwej” teorii.

A zatem i tenże cały powyższy wywód i poczynione w nim tu uprzednio wszelkie roztrząsania natury teoretycznej, nie mogą obejść się bez tej nieodzownej i komplementarnej suplementacji – czyli praktycznej realizacji ujętej w formie zamieszczonej tu poniżej ilustracji przykładowej, wyselekcjonowanej przez autorkę, z zamiarem ukontentowania Czytelnika i zaspokojenia jego ciekawości.

Na poniższą ilustrację przykładową składają się zaś dwie, odrębne części, z których każda zawierać będzie nieco innego rodzaju ilustrację przykładową i przykłady praktycznej realizacji teoretycznych wynurzeń względem trollowania i trolli, jakie tu uprzednio zostały poczynione.

I tak pierwszą z owych dwóch części stanowić będą przykładowe niejako „typy” trolli internetowych, jakie są najczęściej spotykane w Internecie, zaczerpnięte zaś z Wielkiej Ilustrowanej Encyklopedii Internetowej: Trolle Internetowe Mike’a Reeda [trolle.joemonster.org] i ich niezwykle humorystyczne, dowcipne a też i pełne ironii, nieraz też dość ciętej, opisy oraz ilustracje satyryczne do tychże dołączone przez autora.

Druga zaś z tychże dwóch części zawierać będzie przykłady praktyczne konkretnego zastosowania trollingu przez konkretne osoby trolli, zaczerpnięte z historii Internetu i jakie zyskały dotychczas największy rozgłos bądź to sławę czy popularność pośród Internautów.

A zatem – pora na „coś konkretnego”!

  1. Słynne trolle i ich typy podług Encyklopedii Trolli Mike’a Reeda.

Przytoczę tu oryginalną treść opisów, wybranych przypadkowo przykładowych dziesięciu typów trolli, jakie figurują w owej Encyklopedii Trolli Mike’a Reeda, a której polska wersja jest zamieszczona w ramach serwisu JoeMonster.org. Do oryginalnej treści owych zacytowanych tu opisów różnego rodzaju trolli, dołączam karykaturalne, satyryczne ilustracje, jakie zawarto tamże w oryginale. A więc przejdźmy już może do meritum – Panie i Panowie poznajcie oto te dziesięć spośród najpowszechniejszych w Internecie trolli!

1. CICHOCIEMNY:

„ […] (stealth) – woli ruszać do bitwy przebrany albo bardzo mocno zakamuflowany. Często używa różnych pseudonimów oraz dużej ilości adresów e-mailowych. Działając z ukrycia przeprowadza krwawe ataki bez strachu o kontratak. Jednak z powodu działania w cieniu nie wielu bojowników przejmuje się tymi atakami i z reguły ma to gdzieś… [..]”.

2. JAJOGŁOWY:

„[…] (proppeler head) – on po prostu wie o wszystkim co dotyczy komputera, Internetu i nowinek technicznych. Będzie bardzo zdziwiony, jeśli się okaże, że ty ich nie znasz… pomimo niezgrabnych wypowiedzi i antytalencia do walki na słowa jest on jednym z najgroźniejszych przeciwników. Wystarczy kilka odpowiednich kliknięć i zamieni twój komputer w małą, dymiącą kupkę popiołu… a przynajmniej tak twierdzi […]”.

3. ARYSTOKRATA:

„[…]ARYSTOKRACI – znani przez swą cnotę, przynależność, siłę charakteru, niektórzy bojownicy forumowi są niczym wysoko urodzeni. Tedy tajemnicyją to jest, aczkolwiek przez wszystkich znaną. Na ten czas dużo wielmoży rządzi litościwie i ze wspaniałomyślnością dla poddanych swych. Nie zdzierżą oni tedy niegodnych ich uwag. To ichnim przymiotem jest, by ponad ten zgiełk plebsu wznosić się i tylko na wielką wojnę jakąś ruszać raczą…”.

Royals

4. ULICZNICA:

„[…](strumpet) – nie może się oprzeć rozmowie o seksie i nieustannie żartuje nieśmiesznymi dowcipami o tej tematyce. Zawsze udaje jej się w dyskusji nawiązać do prywatnego życia bojowników i NIGDY nie pozostawi bez komentarza takich słów jak: „dać”, „wkładać”, „dochodzić”, „wchodzić” itp. Woli rozmawiać z mężczyznami często przechwalając się swoim mężem lub chłopakiem, który zaspokaja ją w każdy możliwy sposób. Jednak stali członkowie.. ekhm… uczestnicy forum szybko spostrzegą, że żaden taki partner nie istnieje. Każdy bojownik, który będzie walczył z ULICZNICĽ będzie miał do czynienia z atakami na swoją orientację seksualną i wielkością penisa. UWAGA! ULICZNICA równie dobrze może być facetem! […]„.

5. CHRZĄKACZ:

„[…] zawsze odpowiada na forum używając pojedynczych słów lub fraz oraz NIGDY nie edytuje cytowanego materiału. WIELKI ZNAWCA, FILOZOF, NIEZMORDOWANY ODPOWIADACZ oraz inni dobrze wysławiający się bojownicy uznają CHRZĄKACZA za bardzo irytującego, ponieważ na ich długie wypowiedzi odpowie on: „Yeah!”, „Wrzuć se na luz!”, E tam.” „Zgadzam się”, „Źle!” itp. Bardzo trudno się z nim walczy, gdyż ciężko jest go sprowokować do bezpośredniej walki. Tylko, jeśli przez bardzo długi czas nie widać jego obecności na forum, można uznać go za pokonanego […]”.

Grunter6. KRZYKACZ:

„[…]ma zwyczaj wspomagać swoje ograniczone wywody używaniem dużych liter (Caps Locka’a). Oczywiście, że kilka słów napisanych dużymi literami może nadać wypowiedzi ostrzejszy ton, ale nadużywanie ich to przesada. Ma to także zły wpływ z taktycznego punktu widzenia, ponieważ pozostali bojownicy szybko zorientują się, że taka osoba jest ograniczona werbalnie oraz nadpobudliwa, czego nie omieszkają wykorzystać […]”.

ALLCAPS

7. BEKSALALA:

„[…]rzadko zdarza się by był to facet. Z reguły jest to kobieta sprzymierzona z NIEWINNOŚCIĽ WCIELONĽ. Zdenerwowana lub zaatakowana będzie wrzeszczeć, płakać i tupać. Jeśli to nie pomoże to pobiegnie do NIANI na skargę […]”.

Crybaby

8. PAŁAS – ZAKUTAS:

„[…]jest obojętny na perswazję, zalecenia i doświadczenia innych. Nawet jeśli jest uwikłany w walkę, to też nie drgnie ani na centymetr, pomimo swojej stratnej pozycji. Pomimo, że jego argumenty zostały zbite co do najmniejszego detalu i nikt się z nim nie zgadza, on będzie dalej ponawiał swoje ataki kosmetycznie zmieniając ich formę. Czasem z czystej frustracji, FILOZOF będzie próbował wytłumaczyć mu, że powtarzanie tego samego nie ma sensu lub też TERAPEUTA będzie starał się dociec przyczyn takiego postępowania. Jednak nic i nikt nie jest w stanie przekonać PAŁASA ZAKUTASA, aby zmienił swój punkt widzenia […]”.

Ferrous9. WIELKI ZNAWCA:

„[…] (profondus maximus) – zawsze wie najlepiej niezależnie od tematu. Jednak jego wiedza nie wspomoże forum, bo jej po prostu nie ma. WIELKI ZNAWCA będzie używał wielkich słów, naukowych terminów i czasem nawet… ekhm… łaciny, żeby tylko wydawać się kompetentnym”.

10. TERAPEUTA:

„[…](therapist) – może być bardzo wkurzający i dzięki temu skuteczny w walce. Zamiast przeprowadzać atak frontalny, zacznie się skupiać na problemach i osobowości trolla. Często będzie nawiązywał do poczucia niepewności i innych odczuciach u trolla, ale nigdy nie nazwie tego atakiem. UWAGA! ZŁY KLAUN, SZARLATAN oraz WĘDKARZ często podszywają się pod TERAPEUTĘ [..]”.

I to na tyle względem części pierwszej niniejszej ilustracji przykładowej, tak więc pora oto przejść już dalej – do części drugiej!

  1. Przykłady trollingu, jakie zyskały sławę i zapisały się w historii Internetu… – Czyli troll w praktyce i czynie!

Na niniejszą drugą z dwóch części tejże ilustracji przykładowej składają się przykłady praktycznej realizacji trollingu i działalności trolli, jakie zostały zaczerpnięte z rzeczywistości świata wirtualnego i dotychczasowej historii Internetu. W ramach tejże części postaram się nieco bliżej ukazać owych sześć zawartych tu poniżej przykładów praktycznej realizacji pojęcia trollingu i trolla internetowego, mając nadzieję, iż owe przykłady pozwolą wyczerpująco i satysfakcjonująco dopełnić całokształtu omawianego w tym wywodzie zagadnienia i esencjonalnych pojęć, nie pozostawiając u Czytelnika poczucia niedosytu…

A więc przejdźmy do meritum – pora na konkrety!

  • Afera tak zwanego rzekomo „Złotego Członkostwa”:

Pierwszy z praktycznych przykładów trollingu, jaki tutaj omówię, stanowi sprawa związana z rzekomym tzw. „Złotym Członkostwem” (ang. Golden Membership) z roku dość niedawnego, bo 2007, a której sedno pokrótce bazowało na tym, iż opublikowane zostały w rozmaitych działach serwisu 4chan, posty zawierające fałszywe zdjęcia, które oferowały niejako rzekomo ulepszoną wersję (upgrade’owaną) konta użytkownika, a jaka to podobnie rzekomo miała posiadać większe przywileje.

I taka owo rzekome konto Gold¸ miało dawać szczęśliwym nabywcom m.in. dostęp do pełnej zawartości serwisu. Tym niemniej cała ta heca okazała się być faktycznie, jedynie celowym, intencjonalnym działaniem autorstwa „stałych członków” (oldfags), jakich celem było to, aby w ten sposób zażartować sobie i zakpić z nowych członków, czyli „nowicjuszy” – tzw. newbees.

Co również ciekawe, ten typ trollowania, w pewnych przypadkach zyskał zastosowanie jako tzw. slam, czyli więc forma działania, która polega na tym, iż dochodzi do wprowadzenia w błąd pewnych osób poprzez sugestię posiadania pewnego określonego przywileju, jak choć np. właśnie owego złotego członkostwa w danym serwisie.

Na największą skalę owo działanie występowało nagminnie np. na portalu Facebook, gdzie to mnożyło się na potęgę (a i nadal jest to dość częsty tamże proceder). Tamże przybrało to postać fałszywych profili, które oferowały rzekome konta „Gold”, faktycznie zaś przekierowując nieświadomych użytkowników na różne stronny z odmienną zgoła zawartością, aniżeli to miały zawierać.

  • Przypadek trollingu opisany w artykule z dnia 8 kwietnia 1999 roku:

W tymże artykule z dnia 8 kwietnia 1999 roku, jaki został zamieszczony na łamach „International Review of Law, Computers & Technology, została opublikowana niecodzienna informacja o inwestorach, którzy to stali się ofiarą trollingu w skutek dyskusji online, której meritum dotyczyło kwestii finansów firmy Pair Glain, trudniącej się produkcją sprzętu telefonicznego, a której siedziba zaś mieści się w Kalifornii.

Tak oto na serwerze firmy Yahoo, ma specjalnym czacie finansowym rozgorzała dyskusją, za którą stały w całokształcie właśnie trolle i które tamże  opublikowały pewien całkowicie sfabrykowany artykuł – mistyfikację, którego treść informowała, jakoby rzekomo możliwe miało być nabycie przez izraelską firmę telekomunikacyjną wspominanej firmy PairGain. W rezultacie całej mistyfikacji trolli, doszło do podskoczenia akcji firmy aż o całe 31% i momentalnego ich spadku zaraz, gdy to doszło do identyfikacji owej fałszywej informacji, opublikowanej w skutek działania trolli. Jak zapewne można się domyślać, był to nie lada wstrząs na giełdzie papierów wartościowych, którego reperkusje raczej z pewnością obijały się szerokim echem jeszcze przez dłuższy czas…

  • Przykład z głośnej rozprawy, do jakiej doszło w skutek trollingu w roku 1997:

Wówczas to miała miejsce owa głośna rozprawa – Kenneth M. Zeran przeciw firmie American Online, a do której doszło właśnie w konsekwencji zachowań trollingowych, jakich się wtedy dopuszczono. A mianowicie w tym przypadku, działanie trolli polegało na zamieszczeniu na stronach AOL, ledwie sześć dni po zamachu dokonanego na miasto Oklahoma, fikcyjnych reklam koszulek z nadrukami nawiązującymi do tejże tragedii, jaka to miała miejsce ledwie dopiero co kilka dni wcześniej. Dodatkowo w treści tychże fikcyjnych reklam zawarta została również informacja o rzekomym sprzedawcy tychże koszulek, a którym podług niej miał być niejako ów powód – czyli Kenneth M. Zeran.

W treści tejże informacji zawarto adres oraz telefon domowy rzekomego sprzedawcy, a co było przyczyną uporczywego nękania pana Kennetha Zerana[9] w konsekwencji owych poczynań trolli.

  • Przykład antyscjentologicznych protestów:

Kolejny, dość frapujący przykład stanowią z kolei głośne protesty antyscjentologiczne, jakim nadano miano Projektu Chanologia (ang. Project Chanology lub Operation Chanology)[10]. Były one zaś głoszone przez członków społeczności dwóch portali – 4chan i Encyklopedia Dramatica. Wymierzone natomiast były przeciwko praktykom Kościoła Scjentologicznego, stanowiącego największą organizację zajmującą się promowaniem scjentologii na świecie, a któremu zarzuca się, iż dopuszcza się działań, które mają ewidentnie charakter trollingu, zaś jego wyznawców utożsamia się z trollami.  

  • Przykłady zaistnienia trollingu w Polsce:

Również i Polski nie ominęła fala szerzącego się w Internecie co raz bardziej trollingu i ataki rosnących w liczebność zastępów trolli. I w Polsce również doszło do przypadków zaistnienia trollingu, a które to odbiły się szerokim echem w Internecie, zyskując rozgłos.

Tutaj z kolei pojawia się nam kolejne, nowe pojęcie, a mianowicie pojęcie dzieci Neostrady, jakie to bardzo długo funkcjonowało – a poniekąd wciąż w pewnym sensie funkcjonuje nadal – w wirtualnym świecie Internetu. Było ono zaś (i jest) przypisane do pewnego rodzaju osób, które to odznaczają się zachowaniem, jakie jest charakterystyczne także i dla trolli i trollowania, bądź też inne nieakceptowane zachowania, jak choćby np. spamowanie, bądź to żądanie od innych uczestników danego forum czy grupy etc., aby ci na przykład rozwiązywali w zamian za tę osobą zadania domowe itp., wynikające z braku wiedzy tejże osoby, takiej jak np. nieznajomość zasad netykiety, nieumiejętność poprawnego skonfigurowania oprogramowania czy też nieznajomość elementarnych zasad ortografii i tym podobnym, bardzo lamerskim zachowaniem. A też przy jednoczesnym braku woli, aby takową wiedzę zdobyć…

Ponadto zachowania te zwykle charakteryzuje jednoczesne reakcje silnie agresywne na wszelkie próby upominania, a nawet tylko odmowy bądź nie spełnienia postulowanych żądań.

I to właśnie owa agresywność jest m.in. przyczyną tego, iż Dzieci Neostrady  często gęsto finalnie tracą dostęp do danego forum czy nawet i łącza, a to zaś z tej racji, iż z powodu nieznajomości obowiązujących tamże regulaminów dopuszczają się zachowań, które stanowią ewidentne naruszenie bądź pogwałcenie tychże regulaminów.

Co się tyczy natomiast samego pojęcia Dzieci Neostrady, to ma ono swoje źródło w czasach, gdy pojawiło się ono tuż po wprowadzeniu szerokopasmowego dostępu do Internetu w Polsce (Neostrada oferowana pierwotnie przez TP S.A.)¸a zarazem jego „boom’u” i masowego kupowania tejże usługi – często niestety jako prezentu na pierwszą komunię, rozpoczęcie szkoły podstawowej, czy uzyskania w tejże promocji do następnej klasy – a tym samym również nagły, gwałtowny przyrost liczby nowych i niedoświadczonych użytkowników, nieobytych wcale i „nieopierzonych”, jacy dali podstawy do ugruntowania się negatywnego znaczenia tegoż terminu w Internecie.

Po pewnym czasie termin ów uległ skróceniu do formy dziecka Neo, często stosowanej później miast pełnej formy.

Oczywiście opisywane tu zachowania mogą dotyczyć użytkowników w różnym wieku, a nie tylko owych małoletnich, smarkatych „protoplastów” terminu czy też posiadających różnego rodzaju łącza internetowe, prócz owej słynnej Neostrady ponad to również.

Co istotne, nadanie owego statusu dziecka Neostrady, nie skreśla użytkownika jeszcze permanentnie definitywnie, albowiem status ów, stanowi status niejako przejściowy, a to z tej racji, iż osoby te z czasem albo nabywają określoną wiedzę i zmniejszają swą uciążliwość wobec innych użytkowników, bądź to nabierają umiejętności respektowania niektórych wymogów netykiety i regulaminów, bądź też z powodu swego nieakceptowanego, aspołecznego zachowania tracą dostęp do danego forum, czy nawet łącza.

  • „Fripolboks”:

Nazwa Fripolboks wywodzi się od nazwy firmy Polbox, która to jako pierwsza uruchomiła ongiś usługę darmowych kont poczty e – mail (e – mail login@free.polbox.pl). Zaś związek tejże usługi z trollingiem polega na tym, iż jej popularność oraz chęć korzystania z oferowanych darmowych kont, spowodowała napływ bardzo wielu nowych użytkowników, nieobeznanych zupełnie z zasadami netykiety, a więc przejawiających często zachowania nieakceptowalne, w tym także noszące znamiona trollingu.

I to już koniec tejże drugiej części ilustracji przykładowej w niniejszym wywodzie, a powyższa egzemplifikacja liczę, iż wyczerpuje wszelkie kwestie praktycznej realizacji uprzednio tutaj roztrząsanych kwestii teoretycznych, a też zdoła zaspokoić ciekawość i głód wiedzy szanownych Czytelników. A więc tym samym tenże rozdział został zakończony definitywnie w tym miejscu, a tym samym umożliwiło to nam przejście do następnego, kolejnego rozdziału, niemal już finałowego – po którym tylko jeszcze nastąpi krótki niejako „epilog” – miejsce na reasumpcję uprzednio poczynionych tu roztrząsań i małe podsumowania całokształtu mych tu wynurzeń.

A zatem – do dzieła!

VII. REWIRY TROLLI I SPOSOBY PRZED NIMI OCHRONY – CZYLI RZECZ O TYM, JAK TROLLA WYSTRYCHNĄĆ NA DUDKA….

Wpierw omówię tutaj nieco kolejną istotną kwestię, o której warto wspomnieć, a którą to stanowią rewiry trolli – czyli miejsca ich bytowania oraz działalności.

Większość trolli swe działania prowadzi w pewnych wybranych przez siebie obszarach i rewirach, podług własnego mniemania czy np. określonych potrzeb własnych trolla.

W najbardziej ogólnym ujęciu, rewir trolla, jak zresztą już uprzednio wspominałam, stanowić może w zasadzie każde miejsce w Internecie, które tylko umożliwia interaktywną partycypację i prowadzenie dyskusji użytkownikom, i każde w których takowe dyskusje są tylko prowadzone – od forum internetowego ,wszelakie grupy dyskusyjne, czaty aż po wszelkiego rodzaju portale społecznościowe, blogi czy portale bądź serwisy informacyjne, umożliwiające komentowanie zamieszczanych tamże „newsów”.

I tak oto trolle mogą się niejako zagnieździć i „przyczepić” do miejsc takich jak:

  • Obszar całej danej strony internetowej – wówczas to zakres ich działalności, obejmuje wstawianie prowokacyjnych treści absolutnie WSZĘDZIE w obrębie całej tejże strony. A więc pewność, iż mamy do czynienia z trollem, można mieć wówczas, gdy oto napotkamy pod postem traktującym o przetworach owocowych z domowej spiżarni – np. zamieszczony na łamach jednej ze stron bądź portali kulinarnych czy z przepisami – zjadliwy, ziejący nienawiścią czy wręcz agresywny komentarz oskarżający o całe zło świata np. księży, wszystkich dotychczasowych premierów Polski bądź to graczy konsolowych, co też powinno stanowić już teraz dla nas, po przyswojeniu sobie całej wiedzy i informacji odnośnie trollingu i trolli zawartych w niniejszym artykule, ewidentnie oczywisty przypadek trollingu i bez wątpienia dla nas jest fakt, iż mamy tu do czynienia z trollem bądź to trollołakiem.
  • Obszarów w obrębie konkretnego tematu (bądź też zagadnienia). Tak zagnieżdżający się troll, uderza z całą mocą, jeśli tylko dostrzeże gdzieś możliwość wszczęcia dyskusji dotyczącej jego „specjalizacji”. Wtedy to usilnie dąży on do wszczęcia dyskusji odznaczającej się brutalnością, agresją, a także absorbującej i angażującej do podjęcia partycypacji w niej możliwie dużą liczbę osób.

I tak oto przykładem takiej sytuacji, w której z całą pewnością mamy do czynienia z tego rodzaju trollem, działającym w takim rewirze, może być sytuacja, w której napotykamy np. pod postami  dotyczącymi pewnego określonego konkretnie tematu całe mnóstwo „komentów”, autorstwa jednego tego samego Internauty, którego cechuje umiarkowana raczej uprzejmość, a za to niemożebnie przeogromna odporność na wszelką argumentację i kontrargumenty – to niezawodnie wskazuje nam, iż mamy do czynienia z trollami  zaliczanymi do omówionych tu uprzednio kategorii.

  • I wreszcie – obszar o najmniejszym zasięgu, ograniczający rewir działania trolla jedynie do pewnej konkretnej osoby. Takiego trolla stanowi troll – prześladowca, a który to stanowi wyjątkowo nieprzyjemną sprawę, jaka niebezpiecznie oscyluje na granicy zjawiska ewidentnego cyberstalkingu, a więc formy cyber – przestępstwa. Tutaj jako przykład należy wyobrazić sobie trolla, który uporczywie i niezmordowanie niezwykle złośliwie i jadowicie, czy wręcz agresywnie, komentuje każdy jeden przejaw aktywności w Internecie danego jednego tylko ,konkretnego użytkownika i niczym maniak żadnego z choćby najmniejszych śladów jego cyber – aktywności bądź istnienia w wirtualnej rzeczywistości nie pozostawia bez reakcji czy odzewu, obsesyjnie prześladując takiego nieszczęśnika i fanatycznie tocząc z nim ciągłą, nieustającą polemikę – taki cyberstalker niestety nie wiele różni się od tego realnego stalkera i jest równie przykrym i uciążliwym prześladowcą, a jego działalność może mieć dla ofiary równie przykre, nieprzyjemne, a nawet bardzo groźne rezultaty, tak więc lepiej unikać takich trolli jak ognia i możliwie jak najszybciej, definitywnie ucinać z nimi wszelką polemikę!

No tak, a co jeśli już w trakcie naszych wirtualnych aktywności w Internecie natkniemy się na któregoś z tych rodzajów trolli i padniemy ofiarą opisywanych tu praktyk, czyli po prostu trollowania?

Warto więc jeszcze tutaj na sam koniec wspomnieć też choć krótko o sposobach walki i ochrony przed trollami i trollingiem, jako że te akurat umiejętności bez wątpienia nieraz okażą się przydatne bądź to wręcz nieodzowne dla każdego jednego Internauty, który podejmuje jakąkolwiek tylko w ogóle partycypację w dyskusjach toczonych w sieci bądź formę interaktywnej komunikacji z innymi użytkownikami – i zaiste okazują się one nie jednokrotnie iście bezcenne, uwierzcie mi!

Tak najogólniej i po krótce, owe sposoby walki i ochrony przed trollami, można by ująć w formie pewnego niejako „algorytmu”, określającego sposób postępowania w przypadku zetknięcia się z tym zjawiskiem bądź to, gdy padnie się ofiarą trollingu. A ów algorytm ma następującą postać:

  • Najsampierw należy upewnić się całkowicie, iż ma się do czynienia z trollem i
  • Następnie należy owo swoje odkrycie i zidentyfikowanie trolla ogłosić wszem i wobec publicznie możliwie wszystkim – a co ma na celu zaś uprzedzenie ogółu internautów przed wykrytym trollem oraz do partycypacji i wspieraniu naszej osoby w realizacji następnego, trzeciego punktu, kończącego nasz mini – algorytm anty – trollowi.
  • I wreszcie finalnie – zastosuj najlepszą broń walki z trollami czyli zignoruj zupełnie trolla i totalnie wszelką jego działalność, formy prowokacji bądź to wypowiedzi publikowane przez tę „mendę społeczną” – ignorując go albowiem skazujemy go niechybnie na fiasko i kompletną porażkę w swym procederze trollowania – jak to głosi jeden ze słynnych w Internecie sloganów i będący bohaterem niezliczonych już memów – „Nie karm trolla!!”, a troll karmi si twój uwag i wszelką reakcją na jego prowokacje, więc jedynie ignorując całkowicie jego osobę i działania możesz z nim skutecznie walczyć.
troll1x1

Słynne już internetowe hasło „Nie karm trolla!!”

A to z racji, iż taki troll, oddając się uprawianiu swego niecnego procederu, przede wszystkim i najbardziej łaknie właśnie uwagi innych oraz ich możliwie najbardziej gwałtownych i emocjonalnych reakcji, wzbudzonych w skutek jego działalności czy prowokacji. I też dlatego, jak pisałam już, właśnie ignorowanie okazuje się tu być najbardziej skuteczną „bronią”, zniechęcając trolle do dalszego „wkurzania” ludzi i zmuszając do zaniechania swego podłego procederu, aż finalnie opuszczają dany rewir i udają się w inne rejony Internetu w poszukiwaniu bardziej podatnych ofiar na swe działania, czy nawiedzać inne serwisy z nadzieją na lepsze efekty swego trollowania.

Ponad to w kwestii ochrony przed trollami¸ istotna jest też znajomość cech specyficznych czy szczególnych danego trolla, z którym mamy akurat do czynienia w danym przypadku – ich znajomość bowiem umożliwia wówczas wczesne wykrycie i identyfikację trolla i podjęcie skutecznej przed nim obrony.

Trolls

„Nie karm trolla!!”

Tym niemniej również i tu, niezmiennie najskuteczniejszą z takowych form obrony pozostaje wciąż owo całkowite ignorowanie trolla i wszelkich działań przez niego podejmowanych oraz brak jakiejkolwiek reakcji na jego prowokacje bądź „zaczepki” – wystarczy trolla totalnie olać, by szybko i skutecznie się pozbyć problemu – ot i cały sekret ha!

Aczkolwiek na tym nie koniec względem walki i ochrony przed trollami. Albowiem najważniejsze w tym względzie zadanie i jego cały ciężar, spada natomiast na barki administratora (czyli „admina”) bądź to moderatora danego serwisu, forum etc., do którego obowiązków w takim przypadku należy zaś podjęcie następujących kroków i działań: primo winien on w sposób umiejętny skutecznie filtrować wszelkie publikowane wypowiedzi, posty czy tzw. „komenty”, w tym poprzez blokowanie („banowanie”) treści trollowanych, jak też wykorzystując możliwości odpowiadania czy ingerencji w już istniejące, uprzednio opublikowane wiadomości bądź treści tego typu.

Niestety taka ingerencja, jak choćby usunięcie już opublikowanej uprzednio przez trolla wiadomości i wykasowanie jej treści z danego forum, grupy czy wątku, etc., w konsekwencji może powodować wręczeniu mu do ręki, dodatkowego argumentu w toczonym sporze bądź kłótni, przykładowo dotyczącego cenzurowania oraz wolności słowa i wypowiedzi.

Prócz adminów i moderatorów swój wkład w utrzymanie porządku powinni mieć również i zwykli jego użytkownicy partycypujący czynnie w jego życiu, funkcjonowaniu i toczonych w jego ramach dyskusjach. A to chociażby pomagając w tymże poprzez skrupulatne i natychmiastowe informowanie administratorów bądź moderatorów o każdym jednym podejrzanym zachowaniu czy aktywności na forum, w grupie bądź wątku, czy na portalu etc.

Rolą administratora jest z kolei nie tylko skrupulatna weryfikacja otrzymywanych od użytkownika tego rodzaju wiadomości, ale także i osoby, od której takowa wiadomość została przysłana (tj, jej nadawcy).

Tym niemniej ignorowanie trolla króluje, jako niepodzielnie najlepsza i najskuteczniejsza metoda walki, jak i obrony czy ochrony przed trollami – ignorowanie oznacza bowiem druzgocące fiasko i porażkę trolla oraz jego prowokacji!

I tak oto w społeczności internetowej powstał ów słynny zwrot, o którym napomknęłam już uprzedni, czyli „Nie karm trolla!”, a który ma na celu ostrzegać użytkowników Internetu przed podejmowaniem jakiejkolwiek interakcji z osobą trollującą. A to po to, aby swoją reakcją nie „karmić” trolli, bo ich pokarm stanowi właśnie reakcja i uwaga innych użytkowników, o jakie zabiegają swymi prowokacyjnymi działaniami.

05724457fb8a902ae6dbda86d5c4766c

Niestety ze względu na bardzo dużą liczbę użytkowników, zrealizowanie w praktyce takiego całkowitego zignorowania i brak jakiejkolwiek reakcji na trolla i jego działania jest dość trudne i karkołomne.

Istotny jest tu również fakt, iż to troll zwykle znajduje swą ofiarę – starannie wyszukując ją spośród nieskończenie wielu innych użytkowników, upatrując ją sobie obiera za cel…

Poza tym, niektóre trolle doskonale i umiejętnie potrafią skutecznie zwiększyć grono sił swych aliantów – czyli liczbę „sprzymierzeńców” i sojuszników, którzy mu sprzyjają i wspierają w boju..

Aczkolwiek i tak, jego skrajnie egoistyczne zachowanie, nieuchronnie zmierza do rozbicia i rozpadu danej grupy czy cyberspołeczności oraz jej wewnętrznego skonfliktowania i skłócenia, a co zaś stanowi pożywkę dla trolla.

A tymczasem z kolei ignorowany zupełnie troll, pozbawiony karmiącej go uwagi i reakcji innych użytkowników, w końcu zniechęca się całkiem takim pisaniem tylko do siebie samego i najprawdopodobniej wówczas szybko czmychnie z danego miejsca, przenosząc się  na inne, w poszukiwaniu nowego audytorium i ofiar bardziej podatnych na jego prowokacje i inne matactwa.

I to tyle w tym względzie – myślę, iż kwestię omawianą tu uprzednio mamy już wszyscy „w małym paluszku”!

VIII. EPILOG – CZAS REASUMPCJI I FINALNEGO PODSUMOWANIA….

W tym współczesnym świecie i realiach obecnego XXI wieku, w erze Globalnej Wioski i absolutnego panowania wszechobecnego, wszechmocnego i nieskończenie wielkiego Internetu, wszystko zyskuje zupełnie nowy, dodatkowy i zgoła odmienny od tych, znanych nam uprzednio – kolejny wymiar i formę swego istnienia, a my ludzie żyjący w tymże współczesnym świecie – kolejną nową, całkiem inną i zgoła odmienną, dodatkową rzeczywistość, w której istniejemy zarówno my jak i owo „Wszystko” i realia w jakich jest ona osadzona – rzeczywistość wirtualną i realia cyberświata Internetu pozbawione fizycznej formy bytu, całkowicie bezcielesne, które są zarazem jednocześnie nigdzie, jak i wszędzie…

I tak też dzieje się właśnie dokładnie również i w przypadku kwestii, jaką stanowią zachowania aspołeczne, o jakich była tu mowa już uprzednio. Oto można wyraźnie zaobserwować obecnie przejawy i przypadki występowania rozmaitych form zachowań antyspołecznych, już nie tylko w tych codziennych sytuacjach i rzeczywistych, istniejących faktycznie i realnie miejscach czy okolicznościach, jak np. praca, ulica, dom, szkoła, grupa rówieśników bądź inna wspólnota etc. – a więc tych istniejących w tzw. „realu”, czyli inaczej in real life, lecz oto teraz także i w tym nowym wirtualnym świecie i realiach internetowych spotkań, dyskusji i interpersonalnych relacji oraz form komunikowania się.

I samo owo komunikowanie się oraz formy tychże relacji interpersonalnych, również zyskują zupełnie nowy, zgoła odmienny wymiar czy formę….

W tej naszej codzienności w wirtualnym świecie i realiach współczesnej ery Globalnej Wioski, rzeczą zwyczajną, codzienną i powszednią stała się ciągła, nieustanna różnoraka partycypacja i interaktywne relacje oraz komunikacja interpersonalne na wszelkiego rodzaju forach internetowych, grupach dyskusyjnych, czatach, bądź też najrozmaitszych portalach społecznościowych i innego rodzaju czy blogach, oraz wszelkich innych miejscach w sieci, umożliwiających jakąkolwiek w ogóle interaktywną partycypację i prowadzenie dyskusji użytkownikom.

I w tych wszystkich, najrozmaitszych, nieskończenie wielu miejscach naszej partycypacji w wirtualnym życiu i rzeczywistości, naszych wszelkich tamże aktywności, działań i przejawów istnienia, zwykle znajduje się zawsze jakiś osobnik, określany mianem trolla, który z lubością oddaje się procederowi przeszkadzania i dezorganizacji w prowadzeniu merytorycznej dyskusji, siejąc w niej zamęt i zamieszanie, bądź to w efekcie wznieca tzw. flame war (lub in. Flame) – siejąc niejako Chaos, destrukcyjnie niszczący ład i porządek oraz powodujący całkowitą dezorganizację funkcjonowania i całokształtu istnienia danej cyberspołeczności….

I któż z nas współczesnych, XXI-wiecznych Internautów, nigdy nie spotkał ani razu na swej drodze żadnego, choćby jednego tylko trolla czy sam nigdy ani raz nie padł ofiarą trollingu, nawet choćby nieświadomie?

Chyba ciężko by było takowego znaleźć, lub wręcz nawet graniczyć by to mogło z niemożliwością, podług mego skromnego mniemania….

Tym niemniej, pomimo faktu, iż współczesne, nowoczesne możliwości techniczne, umożliwiają stosowanie restrykcji i ograniczeń zarówno dostępu, jak i publikowanych wypowiedzi oraz treści, i tak okazuje się jednakże, iż tę najskuteczniejszą metodę na trolla internetowego, stanowi wciąż niezmiennie owe jego całkowite ignorowanie – równoznaczne dla trolla z kompletnym i doszczętnym fiaskiem oraz sromotną porażką, odniesioną w tej bitwie i próbie prowokacji!

Tym niemniej trolling internetowy, nabiera jednak jeszcze znacznie większego znaczenia i doniosłości, wówczas gdy ingeruje on także w życie codzienne człowieka realnie i skutkuje ponoszeniem w nim faktycznych strat moralnych bądź materialnych, wykraczając tym samym już bardzo daleko poza tylko tę wirtualną rzeczywistość Internetu i realiów cyberświata, wkraczając brutalnie w świat rzeczywisty i jego realia istniejące faktycznie także i w „realu”…

A wówczas, w takiej sytuacji absolutnie karygodne i niedopuszczalne jest milczenie dobitna i właściwa reakcja, stanowiąca elementarny obowiązek i powinność każdego współczesnego człowieka!

A wszelkie trolle, od których roi się wszędzie w calutkim Internecie, i których na pęczki wciąż pojawia się w każdej jednej cyberspołeczności i miejscach w sieci, gdzie toczone są jakiekolwiek w ogóle dyskusje, i jakie mnożą się wciąż na potęgę, zwiększając liczebność swych zastępów – nie powinny jednakże nas wcale jakkolwiek ani przerażać, ani deprymować czy też zbytnio martwić, ponieważ to my tylko tak w istocie decydujemy o ich istnieniu – i tym, czy je karmić czy też nie karmić i najskuteczniejszą bronią kompletnej ignorancji ukrócić definitywnie ich poczynią, przeganiając z naszej cyberspołeczności w cholerę, przywróciwszy jej ład, spokój i wolną od trolli, pełną harmonii sielankową idyllę…

Troll to tylko troll  jedyne, co można z nim zrobić sensownego, to go totalnie „olać”, tak kolokwialnie mówiąc – albowiem tym sposobem możemy go właśnie najskuteczniej i definitywnie zgnieść, jak robaka, którym w zasadzie jest ten pasożytniczy robak, żerujący na innych internautach i siejący szkody szkodnik internetowych miejsc merytorycznej dyskusji i dysput, oraz wirtualnych spotkań Internautów…. A szkodniki wiadomo – należy bez względnie i bez litości tępić, jak choćby np. taką stonkę ziemniaczaną czy tasiemca – ot i tyle…. 😉

I jak rzadko kiedy, pasuje tu jak ulał, jako że trolle  to w zasadzie tacy internetowi idioci. ta mądra zasada w myśl, której to zaś należy …

13179049_1162071243823600_8454548547130077203_n

 

I takie również postępowanie sugeruje, a nawet zalecam w przypadku natknięcia się gdzieś w Internecie na jakiegokolwiek trolla czy usiłowanie dokonania aktu trollingu ot co!!

 

THE END.

 

[By Anna Gabriella „Lilith” Gajda®]

Przypisy:

[1]. Czyli nieadekwatne funkcjonowanie w rolach społecznych charakteryzujące się agresywnymi formami niedostosowania z przewagą aktywności, pobudzenia, wyraźnej agresji i wrogości. Do symptomów takiego zachowania zalicza się: silne dążenia do szkodzenia innym osobom; bezinteresowne okrucieństwo; brak wrażliwości moralnej; stosowanie różnych form przemocy w stosunkach interpersonalnych. [Źródło: Wikipedia.org].

[2] RFC 1855: Netiquette Guidelines, http://tools.ietf.org/html/rfc1855.

[3] J.S. Donath, Identity and Deception in the Virtual Community, [w:] Communities in Cyberspace, M.A. Smith, P. Kollock, 1999, s. 29 – 59.

[4] S. Herring, K. Job-Sluder, R. Scheckler, S.Barab, Searching for Safety Online: Managing Trolling” in a Feminist Forum, Center for Social Informatics – Indiana University.

[5] Screamer (także: jump scare): rodzaj animacji, filmu bądź aplikacji stworzonej specjalnie po to, aby przestraszyć widza. Pierwsze scream’ery pojawiły się około roku 2002.

[6] Efekt Krugera – Dunninga: jest to w psychologii zjawisko, które polega na tym, iż osoby niewykwalifikowane w jakiejś dziedzinie życia mają tendencje do przeceniania swoich umiejętności w tej dziedzinie, podczas gdy osoby wykwalifikowane mają tendencję do zaniżania oceny swych umiejętności. Zjawisko to zostało opisane i udokumentowane przez Justina Krugera i Davida Dunninga z Uniwersytetu Kornella.

[7] (argumentum) ad personam: <<argument odnoszący się do osoby, zarzut natury osobistej, nie związany z przedmiotem sporu>> [przeciwieństwo:] (argumentum) ad rem: <<argument do rzeczy, rzeczowy, dotyczący meritum sprawy>> [w:] W. Kopaliński, Słownik wyrazów obcych i zwrotów obcojęzycznych, wydanie XVI rozszerzone, Państwowe Wydawnictwo Wiedza Powszechna, Warszawa 1989.

[8] D. Jachyra, Trollowanie – antyspołeczne zachowania w Internecie, sposoby wykrywania i obrony, Zeszyty Naukowe Uniwersytetu Szczecińskiego Nr 656, „Studia Informatica” Nr 28, 2011, s. 256.

 

[9] The Opinion of the Fourth Circuit, http:// pacer.ca4.uscourts.gov/opinion.pdf/971523.P.pdf.

[10] C. Landers, The Internets Are Going to War, Baltimore City Paper 2008.

MosqueinAbuja

Fundamentalizm w islamie jako reakcja na nowoczesną cywilizację Zachodu.

MosqueinAbuja

Anna Gabriella Lilith Gajda.

  1. WSTĘP

Termin fundamentalizm zwłaszcza współcześnie urasta do rangi kwestii zasadniczo elementarnej i newralgicznego problemu nie tylko całego świata zachodniego, ale i poniekąd także cywilizacji wschodniej, osiągając tym samym wymiar globalny. A w świetle drastycznych wydarzeń, jakie wstrząsnęły opiniom publiczną na całym świecie w czasach współczesnych, począwszy od początku tego milenium aż po ostatnią tragedię w Paryżu z końca ubiegłego roku, nabiera zupełnie nowego znaczenia i wagi, wzbudzając niezmiennie tak samo wiele kontrowersji, stał się gorącym tematem numer jeden, który nie schodzi z ust całego świata, jak i całego Internetu, gdzie chyba wzbudza najwięcej wrzawy pośród rzeszy zbulwersowanych internautów.

Najsampierw warto byłoby pokusić się tutaj o wstępne zdefiniowanie tego esencjonalnego dla dalszych rozważań terminu, jakim jest fundamentalizm. Podług Słownika Języka Polskiego red. Szymczaka termin ów oznaczać może bądź to <<tradycjonalistyczny i ortodoksyjny stosunek do wyznawanej religii>>, bądź też <<radykalizm w wyznawaniu jakiejś idei, odmawiający innym racjom prawa istnienia>>. Te dość oschłe definicje słownikowe rozwija nieco definicja encyklopedyczna, zawarta w Encyklopedii PWN:

[…] ruch, formacja, ideologia o charakterze skrajnie konserwatywnym, przeciwstawiające się jakimkolwiek zmianom lub modyfikacjom doktryny religijnej, kultu, rytuału, obyczajowości.

Uwzględniając obraz kreowany przez zachodnie mass media, można by łatwo ulec złudzeniu, iż ta forma religijności zwana fundamentalizmem, a która to funkcjonuje w ciągłym poczuciu zagrożenia, a niekiedy ucieka się do przemocy, stanowi zjawisko stricte islamskie, a co tak faktycznie odbiega zupełnie od prawdy. Fundamentalizm bowiem stanowi zjawisko, które ma swoje przejawy na całym świecie, niemalże w każdej z większy religii, w formie jednej z reakcji na problemy nowoczesności, a już w szczególności w historii chrześcijaństwa, islamu i hinduizmu.

Nie było dziełem przypadku pojawienie się tej odmiany religii na początku XX wieku w świecie chrześcijańskim, a konkretniej w Stanach Zjednoczonych.

Fundamentalizm jako taki, nie stanowi monolitu, jako że każda z jego możliwych form, nawet w obrębie jednej religii, ewoluuje w sposób niezależny, posługuje się własną symboliką i ma własne, odrębne źródła egzaltacji. Tym niemniej wszystkie one jednak pozostają ze sobą w pewien sposób spokrewnione.

Aczkolwiek ruch fundamentalistyczny wcale nie zaistniał natychmiast, jako „odruchowa” reakcja na nadejście zachodniej nowoczesności, lecz przyobleka swą formę dopiero, gdy proces modernizacji osiąga już poziom dość mocno zaawansowany. Początkowo zarzewie dali ludzie wierzący, podejmując próbę przetransformowania swej religii, mającą na celu połączenie tejże religii z nowoczesną kulturą. Jednakże te dość umiarkowane działania okazały się być zbyt mało skuteczne, co zaś spowodowało, iż niektórzy ludzie poczęli odwoływać się do znacznie bardziej skrajnych metod, a co zaowocowało właśnie narodzinami ruchu fundamentalistycznego.

pobrane

Islam jako ostatnia z religii monoteistycznych wykształcił w swoim obrębie orientację fundamentalistyczną. Miało to miejsce w latach sześćdziesiątych i siedemdziesiątych wieku XX, kiedy to nowoczesna kultura zachodnia poczęła zadomawiać się również w świcie islamskim. Do tego czasu fundamentalizm zdążył się już ugruntować wśród kultur chrześcijan i żydów, które znacznie dłużej były wyeksponowane na kontakt z nowoczesnością. W chrześcijaństwie fundamentalizm ma swe źródła w reformacji, a zwłaszcza w Kościołach o tradycjach kalwinistycznych, baptystycznych i pietystycznych, zaś w katolicyzmie jest on tożsamy z tradycjonalizmem, cechujący się negatywnym nastawieniem do tendencji modernistycznych i liberalnych w teologii. W islamie źródła swe ma w XX wieku, z których wypływa jako tak zwany tradycjonalizm muzułmański, przeciwstawiający się tendencjom reformatorskim w islamie. Fundamentalizm islamski nazywa się też czasem islamizmem lub integryzmem muzułmańskim, aczkolwiek wielorakość znaczeń i form, jakie przyjmuje on w islamie nie pozwala na ujednolicenie tego zjawiska, jako jednego, spójnego ruchu czy nurtu.

Tym niemniej, wszystkie ruchy fundamentalistyczne w obrębie wszystkich religii, posiadają pewną wspólną cechę dystynktywną, która je łączy. A mianowicie, cechę tę stanowi głębokie rozczarowanie współczesną cywilizacją zachodnią, która pokładane w niej nadzieje w dużym stopniu pozostawia niespełnione. Ponadto wspólny im jest również ów autentyczny strach, jaki cechuje każdy ruch fundamentalistyczny, a bierze swe źródło w głębokim jego przekonaniu o tym, że świecki establishment jakoby nosi się z zamiarem unicestwienia religii.

Co więcej cechy wspólne, jakimi wyróżniają się wszystkie ruchy fundamentalistyczne, stanowi primo to, iż są one ze swej istoty postępowe, gdyż mogą zaistnieć jedynie w naszych czasach; i secundo ich nowatorskość, a ich interpretacje religii odznaczają się często radykalnością. A stąd zaś konkluzja, iż fundamentalizm stanowi zatem  nieodzowny element współczesnego świata.

A wszędzie, gdzie nowoczesność zostaje zakorzeniona, fundamentalizm może się rodzić jako świadoma na nią reakcja. A z kolei fundamentaliści często jawnie wyrażają swe niezadowolenie z kształtu, jaki ta nowoczesność przybiera, uwypuklając przy tym te elementy swej religii, które są jej sprzecznością.

2. FUNDAMENTALIZM VS. NOWOCZESNOŚĆ.

Z racji faktu, iż emancypacja kobiet zyskała rangę jednego z wyznaczników tejże nowoczesności, powszechne jest dla fundamentalistów dążenie do przywrócenia tradycyjnych ról płci, dystynktywnych dla wspólnot rolniczych, czy też narzucenie kobietom nakazu noszenia zasłon bądź też zamykania się w domu.

Ponad to, uznając fundamentalizm jako niejako „rewers” – czyli drugą stronę nowoczesności, to jego obserwacja może w rezultacie doprowadzić do ukazania nam niektórych z jej wad. A tym samym fakt funkcjonowania fundamentalizmu w symbiotycznej relacji z represyjnym sekularyzmem. Fundamentaliści niemal zawsze odczuwają, iż przypuszczane są na nich ataki, ze strony liberalnego bądź nowoczesnego establishmentu. A w związku z tym zaostrza się skrajność ich poglądów, a od stopień gwałtowności ataku sekularystów jest zwykle wprost proporcjonalny ze stopniem gwałtowności kontr – reakcji fundamentalistów.

Można zatem by rzec, iż fundamentalizm w ten sposób, uwidacznia zatem pewną szczelinę dzielącą społeczeństwo, a na przeciwstawnych krawędziach tej przepaści, znajdują się z jednej strony zwolennicy kultury świeckiej i sekularyzacji, a zaś z drugiej – ci, dla których jest ona źródłem zagrożenia. W miarę upływu czasu przepaść ta się pogłębia i rozrasta, a co oznacza, iż co raz trudniejsze również staje się zarzucenie pomostu, łączącego oba jej brzegi – a co oznacza tyle, że co raz trudniejsze staje się zrozumienie oponenta.

Co do kwestii początków fundamentalizmu, zwykle ma on swoje pierwotne źródło w dyspucie prowadzonej z liberałami, albo sekularystami w obrębie tego samego narodu bądź kultury. Bardzo często początek fundamentalizmu stanowi akt wycofania się z głównego nurtu kultury, które ma na celu utworzenie enklawy czystej wiary. I stamtąd dopiero z kolei dochodzi do rozpoczęcia ofensywy, jaka może przyjąć różne formy, a której cel stanowi natomiast przestawienie błędnego biegu historii na właściwy tor, a w rezultacie umożliwiając ponowną sakralizację świata. Wszystkim fundamentalistom wówczas wspólne jest poczucie, iż walczą oni o przetrwanie. A jako że są oni niejako „przyparci do muru” przez napierającą zewsząd kulturę nowoczesna, to często zdarza im się uwierzyć w to, że jedyny sposób wyjścia z impasu stanowi walka.

Można by również rzec, iż fundamentaliści odnieśli sukces o tyle, o ile cel ich stanowiło ponowne ulokowanie religii w centrum uwagi w taki sposób, iż obecnie ponownie ma ona istotne znaczenie w stosunkach międzynarodowych, a co nie tak dawno jeszcze – w połowie XX wieku, gdy tryumf sekularyzmu sprawiał wrażenie, iż to do niego należy przyszłość, zdawało się być zupełnie niewiarygodne. Zmiana ta stała się wyraźnie widoczna w świecie islamu, począwszy od lat siedemdziesiątych wieku XX.

Tym niemniej fundamentalizm nie stanowi wcale sposobu niejako „wykorzystania” religii do osiągania celów politycznych. Na fundamentalizm bowiem składają się rebelie wymierzone przeciwko sekularystycznemu wyłączeniu pierwiastka boskiego z życia publicznego, a często również podejmowanie rozpaczliwych prób zagwarantowania przewagi wartości duchowych we współczesnym świecie. Z tym tylko, że wraz z fundamentalizmem, zwykle rodzi się też  uczucia rozpaczy i strachu, a te niejednokrotnie prowadzą do znaczącego zniekształcenia tradycji religijnej, a też eksponuje jej bardzo wojownicze aspekty, co dzieje się zaś kosztem elementów, które rodzą postawy tolerancyjne i pojednawcze.

3. FUNDAMENTALIZM W ISLAMIE.

W dość znacznie dużym zakresie fundamentalizm muzułmański zgodny jest z tą ogólną jego charakterystyką, o jakiej mowa była uprzednio. Cechą wspólną, upodabniającą go do innych fundamentalizmów, jest owa podzielana głęboka obawa przed nowoczesną kulturą świecką.

Warto tu nieco przybliżyć kwestię ideologiczne i ich protagonistów.

I tak oto jeden z wczesnych ideologów fundamentalizmu islamskiego to Abu Ala Maududi, który był fundatorem organizacji Jamaat-e-Islami w Pakistanie. Powziął on pogląd, jakoby Zachód mobilizuje siły w celu rozgromienia islamu. Podług jego mniemania, muzułmanie winni wspólnie stawić opór tej inwazji sekularyzmu, co miało stanowić warunek konieczny przetrwania ich kultury. Wówczas to po raz pierwszy zostali oni zmuszeni do przyjęcia postawy obronnej pod naporem zagrożenia z Zachodu. Co więcej Maududi zakwestionował cały świecki etos i miast niego zademonstrował islamską teologię wyzwolenia.

A z kolei fakt, iż w islamie Bóg stanowi jedynego władcę, zwalniał z obowiązku posłuszeństwa wobec poleceń innego człowieka. A co więcej, ta rebelia wzniecona przeciwko mocarstwom kolonialnym, nie była już tylko prawem, ale i obowiązkiem. A sam Maududi nawołuje do powszechnego dżihadu – tzw. świętej wojny, a więc jako koncepcji walki z Zachodem. Ponieważ jego pogląd był tu innowacyjny – uznając dżihad za główną zasadę islamu. A wprowadzenia tejże innowacji podług niego było w pełni uzasadnione, a usprawiedliwienie stanowiły obecne nadzwyczajne warunki. I tak oto w rezultacie strachu przed zagładą kultury i tradycji, dochodzi do powstania bardzo skrajnego i potencjalnie niebezpiecznego wypaczenia religii.

Jednakże za faktycznego fundatora i „ojca” islamskiego fundamentalizmu uznaje się ideologa, którym był Sajid Kutb (1906 – 1966). U zarania swej działalności nie był on początkowo ekstremistą wcale, a co więcej wyrażał nawet postawę raczej entuzjastyczną względem kultury zachodniej i sekularnej polityki. W roku 1953 wstąpił on do Stowarzyszenia Braci Muzułmanów, jako reformator, który wierzy w to, że nadanie islamskiego wymiaru zachodniej demokracji jest możliwe. I dopiero po tym, jak został uwięziony w roku 1956 przez Nasera za przynależność do bractwa, nastąpił przełom w jego przekonaniach, które zamienił na pogląd, że ludzie wierzący i sekularyści nie mogą żyć w jednym społeczeństwie. A jako świadek tortur i egzekucji braci, uznaje je, jak też zadeklarowane dążenia Nasera ku zepchnięciu na margines życia społecznego w Egipcie, za przejawy dżahilijji, którą to definiuje jako: „barbarzyństwo na zawsze i po wszystkie czasy pozostające wrogiem islamu”. Zaś na muzułmanów nakłada tym samym obowiązek wydania jej śmiertelnej walki, podług przykładu jaki dał im prorok Mahomet.

Kutb poszedł jednak w swych poglądach jeszcze dalej aniżeli Maududi, który dżahilijję dostrzegał tylko w społeczeństwach muzułmańskich. Kutb natomiast za pomocą tego terminu określił, jako tożsame mu – współczesne społeczeństwo muzułmańskie. Co do przywódcy, jakim był Naser to pomimo tego, iż niby deklaruje on wiarę w islam, to jednak jego czyny świadczą o czymś zgoła przeciwnym, zdradzając apostatę, a obowiązek każdego muzułmanina stanowi obalenie tego rodzaju władcy (jako „niewiernego”). A propagowany przez Nasera brutalny sekularyzm, zmusił Kutb’a do usankcjonowania formy islamu, jaka stanowiła wypaczenie zarówno przesłania Koranu, jak i życia Proroka. Postuluje on aby muzułmanie kierowali się przykładem Mahometa, nakazującym im izolowanie się od głównego nurtu społecznego i rozpoczęcie dżihadu, który nieuchronnie zmierzał do rozlewu krwii. Zaś zawarty w Koranie nakaz tolerancji tłumaczył po swojemu, twierdząc iż jest on obowiązujący wyłącznie w sytuacji po odniesieniu zwycięstwa politycznego islamu i gdy już zostanie utworzone prawdziwie muzułmańskie państwo.

isis-army

Owo cechujące te nowe poglądy twarde nieprzejednanie, wypływa ze źródła, które stanowi głęboki lęk, a jaki stanowi zaś meritum fundamentalnej religijności.

Sajid Kutb nie miał okazji doczekać starości, jako że za swą działalność i poglądy został stracony na osobisty rozkaz Nasera w roku 1966.

Tym niemniej swoją spuścizną nie tylko wywarł wpływ, ale i stanowił inspirację wszystkich następnych ruchów muzułmanów, w tym również dla ruchu talibów, którzy w roku 1994 sięgnęli po władzę w Afganistanie.

Cel talibów stanowił comeback do tego, co podług ich mniemania stanowiło pierwotny islamski światopogląd. A więc następujące poglądy, podług których, primo alimowie uznani zostają przywódcami rządu, secundo kobietom nakazuje się noszenie zasłony (hidżabu) a także zabronione zostaje podejmowanie jakiejkolwiek pracy zawodowej przez kobiety. Tertio dozwolona jest emisja wyłącznie audycji o charakterze religijnym, i wreszcie quatro – zostają przywrócone tradycyjne islamskie kary kamienowania i okaleczania (wraz z islamskim prawem zwanym shariat). Zresztą dyskryminacja kobiet, jaka była praktykowana przez talibów stanowiła zupełną sprzeczność z zachowaniem Proroka oraz zwyczajami pierwszej ummy. Za to talibowi stanowią przykład typowych fundamentalistów, a to z racji tego, że primo ich rozumienie religii cechuje selektywność, a prócz tego secundo¸ zostaje ona przez nich wypaczona i zwrócona w kierunku przeciwnym zgoła aniżeli ten, nadany jej pierwotnie przez jej pierwszych głosicieli.

I w sposób analogiczny, jak to się dzieje u wszystkich fundamentalistów, także fundamentaliści muzułmańscy walcząc o przetrwanie, dokonują przemiany religii w narzędzie ucisku, a nawet i przemocy.

Co się tyczy wszelkich ruchów fundamentalistycznych, jakie pojawiły się przed końcem lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych XX wieku, próby zmieniania świata dokonywane były przez nie za pomocą znacznie mniej drastycznych metod, aczkolwiek wymownych. I dopiero po klęsce wojsk arabskich w wojnie sześciodniowej przeciwko Izraelowi następuje diametralny zwrot ku religii, obejmujący cały Bliski Wschód. Na procesy radykalizacji, niewątpliwy wpływ miała zapewne także i kompromitacja uprzednich sekularystycznych koncepcji politycznych przez przywódców, takich jak np. Naser. A którzy to ponieśli porażkę niejako na skutek tego, że nie pozostali wierni swej religii. Fundamentaliści spostrzegli wówczas to, iż, o ile funkcjonowanie sekularyzm i demokracji pozostaje bez zarzutu na Zachodzie, o tyle w świecie islamskim służyć mają jedynie elicie, a pomijając przy tym kompletnie wszelkie funkcjonowanie w służbie zwykłym ludziom.

Fundamentalizm można określić jako ruch postmodernistyczny czy postnowoczesny, który odrzucał niektóre z założeń nowoczesności, jak też pewne szczególnie z nią związane ideologie, jak np. kolonializm czy sekularyzm. Między innymi także w kwestii stroju, postulując powrót do tradycyjnego islamskiego stroju (np. dla kobiet był nim hidżab).

Jednakże, w przypadku, tak jak to miało miejsce u talibów, gdy dochodzi do sytuacji, narzucenia siłą, przymusu noszenia takowego stroju, wbrew woli ludzi, staje się to działaniem represyjnym stricte i które w konsekwencji może wywołać falę ostrego sprzeciwu. Aczkolwiek, w mniemaniu wielu kobiet muzułmańskich zakrywanie głowy, a czasem także ciała, uchodzi za symbol powrotu do okresu pre – kolonialnego, i istniejącego w nim społeczeństwa, o prawidłowym torze rozwoju, zanim jeszcze zepchnięto go na niewłaściwy tor. Przy czym nie jest to tożsame, z wyrażaniem postawy entuzjastycznej dla anachronicznego uwsteczniania w czasie poglądów, przez te kobiety w żadnym wypadku. Jak wykazują badania bowiem, ogromna część kobiet, które zakrywają głowę i twarz, wyraża postępowe poglądy względem kwestii dotyczących ról płci. Ponadto ową tradycję zakrywania głowy i twarzy, można interpretować również jako formę cichej krytyki niektórych aspektów nowoczesności. A mianowicie ów zwyczaj, jawnie przeciwstawia się nowoczesnemu pojęciu seksualności, i płynącego stąd powszechnie odczuwanego poczucia konieczności ekshibicjonistycznego obnażania wszystkiego, co ma z tą seksualnością związek.

Islam-Lashes-1024x535

Zilustrować to można przykładem, choćby tego, jak nagminne jest wśród ludzi Zachodu eksponowanie publicznie, chełpiąc się nagością swych opalonych, perfekcyjnie zadbanych ciał, w ich mniemaniu stanowiące symbol ich uprzywilejowania. Maniakalnie wręcz usilnie starają się poskramiać i hamować wszelkim oznakom starzenia, ogarnięci obsesją wiecznej młodości spaczonej idealnymi proporcjami kobiecego ciała plastikowej lalki barbie, pragnąc żyć w ten sposób niezmiennie w stanie kwitnącej młodości i doskonałego ideału, możliwie jak najdłużej – i to za wszelką cenę, choćby niezliczonych operacji plastycznych, okupionych ogromem bólu i cierpienia, a też setek tysięcy dolarów, a często też własnego zdrowia, czy jak czasem wręcz życia.

A tymczasem tradycja zakrywania ciała na muzułmańską modłę, stanowi rzecz zgoła odmienną, a mianowicie stanowi niejako deklarację zorientowania nie na fizyczną cielesność, lecz na transcendencję, a poprzez unifikację wyglądu stroju, upodobniającą go między sobą, dokonuje się zniesienia różnic klasowych, uwypuklając przy tym supremację wspólnoty nad zachodnim indywidualizmem.

Tym niemniej, współczesny fundamentalizm ma wiele różnych znaczeń, a też i twarzy – czyli postaci w jakich występuje, także wyłącznie tych w obrębie islamu jedynie. Ta mnogość znaczeń, w jakich występuje w islamie, rodzi wiele nieporozumień w tej kwestii, a także niesprawiedliwości, jak choćby niesprawiedliwość unifikująca wszystkich wyznawców islamu do jednego, wspólnego jednakowo dla każdego stereotypu opatrzonego metką „terrorysta”, co nasiliło się bardzo mocno na Zachodzie zwłaszcza po 11 września.

4. RADYKALIZACJA FUNDAMENTALIZMU I EKSTREMIZM.

635154757359133835

Pośród tych różnorakich form, jakie fundamentalizm przybiera w obrębie islamu, istnieją również tendencje czy nurty zdecydowanie znacznie bardziej radykalne, a które odrzucają bezwzględnie wszystko, co pochodzi spoza świata muzułmańskiego. Reprezentanci tych radykalnych nurtów odtrącają, przeprowadzając eliminację zachodnich wzorców sprawowania władzy, kształtu państwa, stylu życia, modeli społeczeństwa, kultury etc. a tym samym forsują postulat miast nich wdrożenia tych, których korzenie wyrastają u źródeł islamu. Te radykalne tendencje zwykle są powiązane z polityzacją islamu, ujmowanego jako podstawa organizacji zarówno systemu państwowego, jak i społecznego. To zaś nawiązuje z kolei do pojęcia prawa muzułmańskiego, zwanego shariat, które opiera się głównie na źródłach o charakterze religijnym, jak np. Koran czy tzw. Sunna, i dokonuje unifikacji sfery państwowości, jako świeckiej, ze sferą religijną, jako sakralnej, podległych jednemu prawu shariatu, jako najwyższemu, które nadane zostało przez jedynego Boga.

egypt-cairo-camp-6_2643478c

Rezultatem takich radykalnych tendencji czasemjest agresywne nastawienie wobec Zachodu, który uznawany jest za bezbożny, ponieważ zaprzestał zupełnie jakkolwiek kierować się wartościami chrześcijańskimi, i dlatego, że ludzie Zachodu przez to już całkiem nie zasługują na miano „ludu Księgi”, a z tej racji na mocy prawa można ich nawracać siłą i przemocą.  Jako masowe zaplecze tego typu radykalnych nurtów, głównie służą ogromne rzesze ubogiej ludności państw muzułmańskich, zwłaszcza rejonów wiejskich, którzy jako osoby niewykształcone, poprzez swoje zacofanie i ignorancję, stanowi łatwy cel propagandy, która winę za ich biedę zrzuca na karb wyzysku ekonomicznego ze strony państw zachodu.

Radykalizacja fundamentalizmu i jego nurtów w islamie może w rezultacie prowadzić do wielu różnych konsekwencji, w tym w ogromnej części bardzo negatywnych, złych czy tragicznych. Zanim jednak zajmę się omawianiem kwestii konsekwencji płynących z radykalizacji fundamentalizmu w islamie, pozwolę sobie najpierw poświęcić tu rozdział traktujący o przyczynach tejże radykalizacji, które leżą u źródeł owych konsekwencji, a co między innymi również pozwoli nam na lepsze zrozumienie i ujęcie w szerszej perspektywie tychże konsekwencji potem.

A. Rzecz o tym, co leży u źródeł radykalizacji…

Nie sposób zaprzeczyć, iż obecnie ewidentnie dostrzegalna jest w obrębie islamu silna tendencja do radykalizacji. U źródeł tejże tendencji leży właściwie wiele różnych przyczyn, których kombinacja dopiero składa się na całość źródła, z jakiego wypływa. A zaś u konkretnej jednostki najczęściej determinuje ją splot różnych przyczyn, a nie tylko jedna, konkretna.

Przyczyny te można by sklasyfikować generalnie przyporządkowując je do sześciu, nadrzędnych kategorii zbiorczych, a opatrzonych następującymi etykietami:

  • Doświadczenie historyczne.
  • Czynniki polityczno – ideologiczne
  • Czynniki ekonomiczne
  • Czynniki społeczne
  • Czynniki osobowościowe
  • Negatywny wpływ mediów.

Pozwolę sobie teraz pokrótce omówić elementy zawarte w obrębie każdej z tych wymienionych uprzednio nadrzędnych kategorii, kolejno rozważając ich zawartość.

  • (1) Historia i jej przebieg stanowią pewne uzasadnienie dla procesu radykalizacji. To jak w historii kształtowały się i zmieniały relacje chrześcijańsko – muzułmańskie, a też kolejne formy, jakie one przybierały – począwszy od konfrontacji etniczno – kulturowych napięć (np. wojny, konflikty czy zamieszki), poprzez drobne przestępstwa (jak np. przemoc domowa, rozboje, kradzieże etc.), aż po terroryzm – chyba główną z form spotykanych współcześnie najczęściej. Obecnie relacje te bazują na poglądzie Europejczyków, podług którego w ich oczach muzułmanie są postrzegani jako antagoniści zachodniej kultury, oraz na poglądzie wieków relacja ta niestety często gęsto ulegała oscylacji do formy otwartego, wrogiego konfliktu czy zbrojnej agresji, a po dziś dzień Europa dla muzułman uchodzi za teren wojny (Czyli dar al-harb). Doświadczenie, jakie wyniesione zostało z historii determinuje o charakterze poglądów oraz działań wykształcanych w procesie radykalizacji u danego z nurtów fundamentalnych, a tym samym determinując jego przyszłe konsekwencje i ich skalę.
  • (2). Kolejną kategorię impulsów leżących u źródeł radykalizacji stanowią czynniki polityczno – ideologiczne. Punktem zapalnym, który wzniecił ów wielki pożar prowadzenia dżihadu, czyli świętej wojny wśród muzułmanów, a który przybrał już rozmiary na skalę globalną, a zwłaszcza pośród muzułman mieszkających w Europie, stanowiły zapewne kwestie polityczne, zarówno w obrębie polityki wewnętrznej poszczególnych państw islamskich, jak też zewnętrznej polityki międzynarodowej prowadzonej przez wielkie zachodnie mocarstwa i państwa, a której ingerencja w sprawy czy politykę innych państw, zwłaszcza islamskich spowodowała jakieś znaczniejsze konsekwencje, a w tym drastyczne zmiany w natywnej kulturze czy tradycji tych państw, jej zniszczenia czy narzucanie miast niej kultury bądź tradycji własnej, zachodniej, wypierającej pierwotną kulturę narodową państwa. Czynniki polityczne stanowi tu zapewne seria ataków terrorystycznych, o największym zasięgu, rozmiarze i skali, do jakich doszło na terenie państw Zachodu od pamiętnego 11 września 2001 roku, gdy to terroryści z ramienia Al.-Qaidy dopuścili się samobójczego ataku terrorystycznego na World Trade Center w Nowym Jorku i budynek Pentagonu w Waszyngtonie, uderzając w te cele porwanymi jumbojet’ami, w skutek czego doszło do tragedii, która pochłonęła prawie trzy tysiące ofiar śmiertelnych i tysiące rannych. A z pewnością stanowiło to zarzewie tego wielkiego pożaru, z którego się on wzniecił, osiągając rozmiary na skalę globalną – a jaki po niedawnych, równie tragicznych i doniosłych, atakach terrorystycznych w Paryżu, jakie miały miejsce pod koniec ubiegłego roku, osiągnął niemalże rangę ewidentnej, kolejnej wojny światowej, od której wciąż w konsekwencji dzieli nas ledwie krucha granica, i podług mego skromnego mniemania – naprawdę niezbyt wiele raczej trzeba, aby faktycznie doszło do wybuchu kolejnej wojny światowej, w jakiej partycypacja dotyczyć będzie chyba większość państw tego świata, które będą musiały opowiedzieć się po jednej z dwóch stron tego międzynarodowego, a nawet globalnego poniekąd, konfliktu między światem i kulturą islamu a całą nowoczesną cywilizacją Zachodu. Takim czynnikiem są z pewnością również wszelkie działania podjęte przez zaatakowane państwa i ich sojuszników w następstwie tychże ataków, jako reakcja na akt terroryzmu. A ponadto, w efekcie tego, ów legendarny przywódca talibów i Al.-Qaidy, jakim jest Osama bin Laden, który stał za większością z tych ataków a także całej walki ogólnie przeciwko Zachodowi, został w końcu wyniesiony do rangi wręcz „duchowego kierownika”, a nie tylko zwykłego przywódcy. Muzułmanie prowadząc zbrojnie dżihad, w ten sposób manifestują też swój sprzeciw wobec „politycznej hegemonii i neoimperializmu Zachodu w międzynarodowych stosunkach politycznych i gospodarczych”[1]. Wobec twardej konfrontacji z kompletną dewastacją ruin innych antyzachodnich ideologii, fundamentalizm zyskał status, obok antyglobalizmu, instrumentu sprzeciwu i buntu wszczętego przeciw zachodniej dominacji polityczno – ekonomicznej. A zatem można by uznać dżihad za formę samoobrony cywilizacji islamu przed atakiem niekontrolowanych aspiracji Zachodu, a także za instrument retorsji czy wręcz niejako vendetty nawet za zbrodnie, jakich Zachód dopuścił się na muzułmanach na całym świecie. W tym celu stosowana jest również propaganda Al.-Qaidy, upowszechniająca twierdzenie, o istnieniu jakoby wielkiego amerykańsko – żydowskiego spisku wymierzonego w islam i muzułmanów. Istnieją też pewne opinie, iż islam pretenduje do roli, jaką miałby w niedalekiej przyszłości odegrać na scenie międzynarodowej, a mianowicie roli instrumentu społecznej kontestacji i buntu użytym przez grupy mniejszości percypujące się jako marginalne bądź też skazane na ostracyzm społeczny. Niektórzy również stają w obronie „fundamentalistycznych antyimperialistów” przed zarzutem degradacji religii w hierarchii priorytetów kierujących ich działaniami.

mid_32216 pobrane (1)

 

Do tej kategorii zaliczają się również czynniki dotyczące procesu globalizacji, jaki współcześnie obejmuje postępując w zasadzie cały świat. A więc dotknięty jest nim również i świat cywilizacji islamskiej, a w której to skutek zachodzi tam co raz bardziej daleko idąca denacjonalizacja (czyli odpaństwowienie) zachowania populacji muzułmańskiej. W co raz niższym stopniu zachodzi też ich utożsamianie się z państwem i na rodem, na rzecz umacniania się owej niejako „tożsamości globalnej”. A w rezultacie dostrzegalny jest znaczny wzrost dezaprobaty i repulsji żywionej przez muzułmanów wobec tzw. „podwójnej moralności zachodnich demokracji”.

A dualizm owej moralności bazuje na paradoksie sprzeczności dwóch jednoczesnych postaw moralnych, z których jedna to postulat o konieczności walki w obronie praw człowiek i demokracji, a przy czym druga jednocześnie to represjonowanie i ucisk stosowane wobec muzułman w Palestynie, Iraku, Afganistanie czy Kaszmirze. Inną zaś przyczynę z tej kategorii stanowi w pewnym stopniu również współczesna sytuacja na scenie politycznej państw islamu. Cechy konstytutywne tejże sytuacji to na przykład degradacja lokalnej klasy politycznej, rozpowszechniona korupcja, nieproduktywność czy nierentowność aparatu państwowego czy też uległa postawa wobec Zachodu, a zwłaszcza Stanów Zjednoczonych. A tym samym dżihad zostaje sprowadzony do funkcji sposobu ekspresji oporu i buntu przeciw władzy lokalnej.

  • (3) Kolejna, trzecia kategoria to tzw. czynniki ekonomiczne, a jakie odgrywają tu niemniej wielce doniosłą rolę. Owa seria spektakularnych, co raz bardziej zuchwałych i druzgoczących, ataków terrorystycznych, którą zapoczątkowała słynna nowojorska apokalipsa z roku 2001, przybrał formę środka ekspresji kontestacji i dezaprobaty dla percypowania muzułmanów jako „obywateli drugiej kategorii”, a ras islamskich, jako gorszych aniżeli zachodnie dominujące rasy uprzywilejowane. Co się tyczy sytuacji muzułmanów w Europie z kolei, to faktem jest, iż społeczno – ekonomiczna marginalizacja mniejszości muzułmańskich stanowi przyczynę, która odpowiada za formowanie się co raz szerszej opinii o ich dyskryminacji również na tle klasowym, prócz tej na tle religijnym. Jakkolwiek pojawiają się czasem głosy, stawiające tejże religii zarzut stanowienia podstaw, jakie leżą u źródeł tejże marginalizacji klasowej, zrzucając nieco ciężar winy z barków Zachodu. I tak podług statystki, owa marginalizacja przejawia się np. w taki sposób, że w stosunku do ludności autochtonicznej, średnio dwukrotnie więcej muzułmanów zalicza się do grona bezrobotnych, a też pośród wszystkich imigrantów to właśnie muzułmanie stanowią największą grupę osób dotkniętych bezrobociem[2]. Ponadto dla większości muzułmanów edukacja kończy się zaledwie już na poziomie szkolnictwa średniego jedynie, zaś ponad 2/3 muzułmanów bytuje w domach o najniższym standardzie. Nic więc dziwnego,  iż mają czasem poczucie podlegania procesowi społecznej marginalizacji, a też obskurantyzmu cechującymi ich rozwój względem reszty państw świata zachodniego. Można by rzec, iż stają się oni ofiarą globalizacji, a to z kolei w rezultacie wznieca idee radykalne i radykalizację nurtów fundamentalistycznych w islamie, wzmagając jednocześnie poczucie hermetycznej ekskluzywności kultury islamu. Ad. (4). Kolejną kategorię stanowią zaś czynniki społeczne. A które uzasadnia fakt, iż eskalacja natężenia radykalizacji jest intensyfikowana  między innymi przez czynniki takie, jak kontakt ze społecznościami rdzennie muzułmańskimi, jak choćby w rezultacie podróży do kraju ojczystego i obcowanie z krewnymi czy też rodziną. Specyfika kontaktu z państwem przynależności narodowej może się realizować w formie o zróżnicowanym kolorycie i cechującej ją przymiotach. A mogą to być formy, jak choćby przykładowo wycieczka, odwiedziny, urlop, studia, stypendium bądź też podróż służbowa, a jak to było w przypadku podróży do Pakistanu odbytej przez Hasiba Husseina, który był jednym z zamachowców odpowiedzialnych za atak terrorystyczny na londyńskie metro z dnia 7 lipca 2005 roku. Takie ekspedycje cechuje forma pewnego niejako dysonansu – w skutek ostrej kolizji dwóch odległych, obcych światów, a czego rezultatem może być wystąpienie radykalizacji nawet u całkowicie zasymilowanego muzułmanina. Inne rezultaty takich ekspedycji oraz kolizji w ich skutek, mogą stanowić np. tzw. wielkie „nawrócenie”, drastyczne zmiany w sposobie zachowania, a też wzmożona infiltracja w celu pozyskania nowych kontaktów pośród środowisk radykalnych odłamów nurtów fundamentalnych islamu. I wreszcie finalnie – usilne starania ukierunkowane na próby czynnej partycypacji w szkoleniach. A z kolei nieodzownie związaną parę z takową „renowacją” duchową stanowi natomiast  całkowita separacja od rodziny czy też uprzednich kulturowych relacji z ojczyzną europejską.

egzekucja_isis_625

  • (5) – Następną kategorię stanowią natomiast czynniki tzw. osobowościowe, a więc tym samym także przyczyny mające swe źródło w typie charakterologicznym osobowości człowieka. Najczęściej przyczyny owe wyrażają się poprzez dekoniunkturalny krach tożsamości, bądź to w formie bytowanie balansującego na granicy dwóch kręgów kulturowych. Co więcej, można uznać za fakt, iż muzułmanie, którzy przystępują do kolektywów fundamentalistycznych i partycypacji w radykalnych nurtach fundamentalizmu, odznaczają się pewną cechą dystynktywną, jaką stanowi specyficzny sposób postrzegania świata. A mianowicie, percepcji świata ujętej w czarno – białych kategoriach (jak to np. jest w przypadku faszystów czy nazistów, bądź po prostu fanatyków), jaki stanowi nieustanną walkę dobra ze złem, wyróżniając się całkowitą negacją i eliminacją rozdziału między sferą sacrum i profanum, a prócz tego jednocześnie zarazem charakteryzując się głębokim, przeświadczeniem o konieczności rozciągania skali zakresu oddziaływania i strefy wpływu religii na wszystkie inne aspekty życia. Jeden z bodźców popychających do podjęcia partycypacji w ramach organizacji paramilitarnych może stanowić również infantylność psychiczna. Zaś fantazje płynące np. z fascynacji przemocą bądź też marzeń o czynnym udziale w konfrontacji zbrojnej, stają się możliwe do zrealizowania, między innymi także dzięki górom Afganistanu. Za sukcesem Al.-Qaidy bowiem kryje się fakt, iż udostępnia ona pewne instrumentarium konieczne do umożliwienia walki, a co w rezultacie daje gwarancję możliwości faktycznej walki – a więc tym samym również i postawienia się kantem systemowi w roli antagonistycznego opozycjonisty. Rekrutacji domniemanych kandydatów pretendujących na członków Al-Qaidy zwykle dokonuje się wybierając kandydatów, których odznaczają się cechami takimi, jak zagubienie, poszukiwanie własnego miejsca w społeczeństwie i drogi życiowej, a także spośród grupy młodych ludzi, których relacje z bliskimi cechuje stan silnego konfliktu. Podług opinii O. Roya, znacznie większe predyspozycje i podatność na radykalizację wykazują jednostki, o cechach takich jak cierpliwość i narcystyczność (narcyzm), które propagują pogląd, jakoby za sprawą przeprowadzonej tylko jednej spektakularnej akcji terrorystycznej, stanie się dla nich możliwe odniesienie sukcesu i wykreowanie swego życia od nowa. Ponadto, w niektórych przypadkach konstytutywny czynnik rozstrzygający tu może również stanowić obecność dysonansu bądź antagonizmów w relacjach z ojcem. Badania przeprowadzone przez Bayerischer Verfassungsschutz wskazują, iż uwarunkowanie utraty szacunku swych potomków przez ojców stanowi fakt braku posiadania przez nich poważania wśród członków społeczności lokalnej. Z perspektywy Europejczyków bowiem zwykle stanowią oni „obywateli drugiej kategorii”, a w rezultacie czego, nie posiada on takiego samego prestiżu, jaki posiadają jego rówieśnicy w państwach swej przynależności etnicznej.

A takowi potomkowie, aby uniknąć prowadzenia walki ze swym rodzicielem i antenatem rodu, dokonują translokacji swego rozczarowania na grunt  antagonistycznej agresji wobec Izraelczyków i wszelkim „niewiernym” –  wielką krucjatą podjętą przeciw niewiernym, którą inaczej określa się arabską nazwą dżihad[3].

isis-army

  • (6) – I wreszcie ostatnia już, szósta kategoria, opatrzona etykietą: negatywny wpływ mediów, choć wcale nie ostatnia co o swej istotności i wagi – czyli jak to mawiają Anglicy „last but not least”! Albowiem tej kategorii, co jak co, ale z całą pewnością nie sposób odmówić ani ogromu jej istotności, wagi, ani też doniosłości. Ponieważ to właśnie mass media oraz wywierany przez nie wpływ, tak ogólnie we wszelkich aspektach i sferach, odgrywają naprawdę niebagatelną rolę w krzewieniu tej idee fix islamu, jaką stanowi dżihad, a jej całego ogromu nie sposób tu nawet opisać słowami. Uwaga zaś mediów skupia się przeważnie tylko na wybiórczych, jednostkowych zdarzeniach, preferując te ilustrujące możliwe w pełni obraz fascynacji ekstremizmem muzułmanów mieszkających w Europie – bądź to którego ostrze jest wycelowane w Europę czy Zachód. Mass media zainicjowały pewien proces kreowania rzeczywistości podług własnej wizji, za pośrednictwem mocno akcentowanych, zintensyfikowanych, doniesień o zagrożeniu (czy też zagrożeniach) terrorystycznym ze strony islamu. Niestety częste ukazywanie rzeczywistości przez mass media w sposób niekompetentny i jednostronny, a nawet celowo zmanipulowany, czy wręcz propagandowo wypaczony, i to mimo że są one wolne i demokratyczne niby, przyczynia się znacznie do wzrostu islamofobii w krajach zachodnich czy Europie, a z drugiej strony zarazem jednocześnie także do wzmagania się niezadowolenia pośród muzułmanów o poglądach zdecydowanie nieradykalnych i umiarkowanych, skazanych na życie „w cieniu kamer” – i iluzorycznych wizji pełnego agresji i przemocy ekstremizmu radykalnego fundamentalizmu islamskiego. A w rezultacie nieobiektywnego i stronniczego sposobu demonstrowania wyników sondaży opinii publicznej, które są niezwykle kontrowersyjne, dochodzi zaś do ugruntowania się powszechnie podzielanego w konsekwencji poglądu, podług którego osiągnięcie konsensusu, jaki w efekcie doprowadziłby do pogodzenia islamu z zachodnim stylem życia. I tak oto ilustrację tego stanowi doniesienie z dnia 18 października, wyemitowane przez holenderski dziennik „Der Telegraf”, w które podaje do publicznej wiadomości informację, iż film dokumentalny o terrorystach z 11 września spotkał się z niezwykle entuzjastycznym i przychylnym przyjęciem ze strony młodych Marokańczyków. A co gorsza, owe publikowane sondaże, również wywierają bardzo negatywny wpływ na notowania muzułmanów w Europie, a w rezultacie czego dochodzi od dłuższego czasu do różnych skrajnie antagonistycznych reakcji ze strony Europejczyków, w tym nawet aktów agresji czy przemocy, na różne wydarzenia i kwestie związane z radykalizacją fundamentalizmu islamskiego i w przejawach, jakie przyjmuje toczony przezeń dżihad.

I to już zupełnie wszystko, co się tyczy odnośnie przyczyn radykalizacji, o czym uznałam za istotne wspomnieć w tym miejscu, które poświęcone było roztrząsaniom owego zagadnienia, jakie stanowią przyczyny radykalizacji.

5. Epilog – czyli rzecz o skutkach…

Motto:

O Proroku! Walcz przeciwko niewiernym i przeciwko obłudnikom i bądź dla nich surowy! Ich miejscem schronienia będzie Gehenna. Jakże nieszczęsne to miejsce przybycia!” (IX, 73)

„Zwalczajcie na drodze Boga tych, którzy was zwalczają, lecz nie bądźcie najeźdźcami. Zaprawdę, Bóg nie miłuje najeźdźców” (II, 190)

[źródło: Koran]


Islamic-Correctness

Oba cytaty zawarte w motcie, jakim opatrzony został ten ustęp, stanowią przytoczone słowo w słowo nauki Koranu względem dżihadu i sposobem postępowanie względem „niewiernych”, jakie są obowiązkiem, którym obarczony jest każdy wyznawca islamu i którego wypełnianie przez całe życie jest dlań bezwzględną koniecznością, bez której nie może on być muzułmaninem, ani też osiągnąć po śmierci upragholy-book-islam-called_e8e735e28094ce3enionego raju, o którego wspaniałościach również traktują szerzej nauki zawarte w Koranie.

Już treść pierwszego z powyższych cytatów, klarownie i ewidentnie wyraża sposób, w jaki muzułmanin powinien postępować z „niewiernymi”. I tak nakazuje się tam, primo walkę z niewiernymi i przeciwko „obłudnikom” – a zatem hipokrytom, w której na piedestale postawiona zostaje dominująca dlań – surowość względem nich. Jako miejsce docelowe, do którego w skutek walki winni trafiać niewierni, wskazuje Gehennę, która podług Nowego Testamentu stanowi po prostu określenie synonimiczne dla piekła, a zaś w znaczeniu, jakie posiada w Starym Testamencie, stanowiła ona dolinę, która wyznaczała granice miasta Jerozolimy, inaczej zwaną Doliną Hinnom. Dolina ta, umiejscowiona za bramą miasta zwaną Hersit w pierwotnym znaczeniu stanowiła wysypisko śmieci, a także miejsce kremacji zwłok przestępców oraz tych, którym z innych przyczyn odmówione zostało prawo do normalnego pogrzebu. Jako ciekawostkę dodam jeszcze, iż w Dolinie Hinnom podscano nieustannie palące się ognie, zaś na jej środku umiejscowione było wzniesienie o nazwie Tofet¸ na którym to ponoć król judzki Achaz złożyć miał ongiś w ofierze bogu Molochowi, własnego syna. I odtąd to w Bibli oraz judaizmie Dolina Hinnom stała się symbolem bałwochwalstwa, kultu fałszywego boga, a też hańby i niegodziwości. Podług legendy późniejszy dobry władca królestwa Judy, Jozjasz, miał jakoby dokonać zniszczenia ołtarza ofiarnego w Dolinie Hinnom, w celu zaprzestania składania ofiar Molochowi tamże.

W Judaizmie Gehenna było to z kolei miejsce, istniejące obok podziemnego miejsca, w którym przebywali wszyscy zmarli (szeol), miejsce kary dla potępionych, a więc  – uosobienie piekła w chrześcijanizmie bądź katolicyzmie.

Co zatem z tego wynika, nauki Koranu skazują ich na męki w „nieszczęsnym” miejscu kary potępionych – skazani na wieczność w cierpieniach bezdennej czeluści piekła…

img55778a9acda10

Oblicza radykalnego fundamentalizmu…

Drugi z cytatów jest natomiast już odrobinę nieco mniej radykalny i restrykcyjny względem dżihadu i sposobu postępowania względem „niewiernych”. Tym niemniej, zawiera jednak dobitny i ewidentny rozkaz „na drodze Boga” – a zatem obowiązujący każdego wyznawcy islamu, który poprzez wiarę w jedynego Boga – właśnie „kroczy jego ścieżką” – zwalczania tych, którzy „jego zwalczają”, a więc antagonistów religii islamu i jej wyznawców, podejmujących wszelkie wrogie działania wobec nich, a też stosujących wszelkie możliwe formy przemocy i represjonowania względem islamu i jego wyznawców jedynego Boga Allacha. Z jednak, iż ową walkę czyli właśnie dżihad tak faktycznie, łagodzi, o dodane tamże pewne złagodzenie jej cech, nadających jej restrykcyjną formę skrajnie radykalnego ekstremizmu, w którym to wyraża przyzwolenie na walkę z najeźdźcami, lecz zakazuje przy tym muzułmanom samym wcielania się w rolę najeźdźców – a zatem zakazując im dokonywania agresji na inne ludy czy państwa w celu dokonania ich aneksji oraz w ramach dżihadu, jak też krzewienia wiary w jedynego Boga Allacha i islamu. To zaś brzmi choć minimalnie krzepiąco w świetle ekstremistycznie skrajnych postaci, jakie obecnie przybiera w rezultacie radykalizacji islamski fundamentalizm, a w szczególności brutalnego terroryzmu i co raz bardziej zuchwałych ataków terrorystycznych, które w efekcie przybierają rozmowy mordów na skalę masową, w których liczby ofiar śmiertelnych czasem przekraczają nawet wiele tysięcy, a ich arogancka brutalność i bezlitosne, fanatyczne okrucieństwo, nieraz szokują totalnie cały świat, i na wieki odbijają się donośnym echem, odciskając trwałe, krwawe piętno w historii ludzkości, którego bolesne i wstrząsające wspomnienie nigdy nie blaknie i nie traci na sile przez całą wieczność, równie wyraziste, jak w chwili, gdy jego tragedia rozgrywała się na oczach całego świata – bezradnego widza tego iście szatańsko potwornego spektaklu śmierci, okrucieństwa, cierpienia i destrukcji.z16910774IH

I tak oto tym samym te rozważania uprzednie doprowadzają nas do meritum tego ustępu, a jakie to stanowią zaś skutki, rezultaty i konsekwencje, jakie wypływają nie tylko z samej radykalizacji fundamentalizmu, i różnorakich postaci ekstremizmu w tego efekcie powstających w obrębie radykalnych ruchów fundamentalistycznych islamu, ale także jednocześnie tych, które wypływają z np. dżihadu i jego prowadzenia przez islam przeciw cywilizacji Zachodu, ekstremistycznych postaci, jakie przybiera dżihad w skutek radykalizacji fundamentalizmu, a w szczególności postaci skrajnie restrykcyjnie ekstremistycznej, jaką stanowi terroryzm.

A o skutkach, efektach i konsekwencjach, jakie dotychczas świat musiał ponieść w wyniku radykalizacji fundamentalizmu islamu i ekstremizmu z nią związanego, można by mówić bez końca, a ich wyliczanie ciągnęłoby się niemal w nieskończoność.

maxresdefault

11 września 2001 roku godzina 9:03 – World Trade Center staje się obiektem największego i najbardziej brutalnego ataku terrorystycznego w historii – USA otrzymuje potworny, brutalny cios od ekstremistów islamskich….

Zatem pozwolę sobie w celu restrykcyjnego ograniczenia tego nieskończonego zakresu tychże skutków, efektów i konsekwencji, redukując do objętości nie przekraczających dopuszczalnej dla tejże pracy normy, możliwych do ujęcia w jej treści w formie słownego opisu, a to zaś restrykcyjnie zawężając rozważany tu zakres tychże skutków, efektów czy konsekwencji wyłącznie do najistotniejszych i najbardziej doniosłych  w skali globalnej, wydarzeń, sytuacji i zajść, zaistniałych współcześnie począwszy od wieku XX, a zwłaszcza od końca lat sześćdziesiątych i osiemdziesiątych tego wieku, aż po dzień dzisiejszy, jakie zaistniały na całym świecie, z zwłaszcza zachodnim.10_rocznica_zamachow_na_world

Punkt zapalny inicjujący potężną eksplozję tej ekstremistycznej bomby, określanej też mianem dżihad tak ogólnie, a też skrajne zaostrzenie się radykalizacji fundamentalizmu islamskiego, a też w jej wyniku powstałych skrajnie restrykcyjnych ekstremizmów form realizacji walki w ramach tejże „świętej wojny”, jak też instrumentarium środków używanych w tej walce, a zaś co można by wyrazić, innymi słowy, iż  – w roli niejako „rodzajów typu broni o różnej skali rażenia”, a który wzniecił cały ten krwawy pożar nienawiści, zbierający obfite żniwo ofiar śmiertelnych przekraczających nawet bardzo wiele tysięcy, stanowił bez wątpienia największy i najbardziej zuchwały akt terroryzmu, jakim był słynny i wciąż żywo wstrząsający całym światem, samobójczy atak terrorystyczny w dniu 11 września 2001 roku na World Trade Center w Nowym Jorku oraz  budynek Pentagonu w Waszyngtonie, jakiego dopuścili się terroryści z ramienia Al.-Qaidy, pod wodzą ówczesnego jej przywódcy, owianego legendą Osamy ibn Ladena. Wówczas to dziewiętnastu ekstremistów dopuściło się wpierw uprowadzenia czterech odrzutowców pasażerskich (tzw. jambojetów), aby następnie dwoma z nich uderzyć w nie istniejące już wieże World Trade Center w samym sercu Nowego Jorku, jednym – w budynek Pentagonu w Waszyngtonie, w wyniku czego śmierć poniosło znacznie ponad trzy tysiące, niewinnych ludzi, a liczba rannych była jeszcze o wiele tysięcy większa. Czwarty z uprowadzonych samolotów rozbił się w stanie Pensylwania, nie uderzając w żaden strategicznie istotny cel.

911-1024x819 1920a01c070da2288ac4fc5c1f7fe547

Porywacze byli uczniami bin Ladena, wyznającego niezwykle wojowniczą radykalną odmianę islamu, w znacznym stopniu bazującą na poglądach, jakie postulował Sajid Kutba. A brutalność i skala tego zuchwałego i też spektakularnego ataku terrorystycznego ostentacyjnie jawnie dokonanego na Stany Zjednoczone, oznaczała także przejście wojny islamskich fundamentalistów przeciwko nowoczesności Zachodu w nową fazę, dewaluując wszelkie restrykcje limitujące formy i siłę stosowanych form przemocy i antagonistycznych wrogich działań oraz agresji, a też nadając jej charakter globalny, przenosząc jej pole na arenę międzynarodową.Firemen walk amid the smouldering rubble of the World Trade Center following a terrorist attack 11 September 2001 in New York. A hijacked plane crashed into and destroyed the landmark structure. AFP PHOTO/Alex Fuchse6b905b47efe8f1a

Już wówczas rodziły się przypuszczenia, że jeśli w mniemaniu muzułmanów ich religia nadal stanowić będzie obiekt ataku świata Zachodu, w rezultacie akty przemocy (np. terroryzmu), dokonywane w odwecie przez radykalne ruchy fundamentalistów, mogą tym samym również stać się bardziej gwałtowne i zacząć przyjmować co raz to nowe, przerażające formy.

7270617-policja-przed-siedziba-tygodnika-900-581

A już absolutnie niepodważalne potwierdzenie i dowód tych przypuszczeń stanowiły bez wątpienia ostatnie tragiczne wydarzenia w Paryżu, podczas kolejnego, jakże brutalnego i o jak wielkiej skali ataku terrorystycznego dokonanego przez ekstremistów w Paryżu w piątkowy wieczór w dniu 13 listopada ubiegłego roku (Anno Domini 2015), w skutek którego dokonano kolejnego mordu na skalę masową, który pochłonął niemalże blisko kilkaset prawie ofiar śmiertelnych, a setki osób zostało rannych.link_1Ti0E799me4uUNZUyz4WZ4gziFUkSuBd,w300h223

Ów brutalny i zuchwały atak złożony był z całej serii zamachów, przeprowadzonych w tym samym dniu w różnych miejscach miasta, w tym m.in. największe w pobliżu Stade de France i w Sali koncertowej Bataclan. W Sali Bataclan, gdzie na koncercie kalifornijskiej grupy rockowej Eagles of Death Metal, zgromadzonych było około 1500, miały formę wszczęcia bestialskiej strzelaniny, po tym jak kilku napastników wtargnęło do Sali koncertowej, uzbrojonych w broń „typu kałasznikow”, którzy następnie zaczęli na oślep strzelać do tłumu, wznosząc okrzyki „Allah akbar”  (czyli „Bóg jest wielki”). Tam też przetrzymywani byli wcześniej także zakładnicy, przez około trzy godziny, a którym podług relacji świadka, terroryści wpajali, iż winę za zamachy ponosi francuski prezydent Francois Hollande, który podjął decyzję o interwencji sił francuskich w Syrii. Finalnie masakrę zakończył szturm na Bataclan przeprowadzony przez siły bezpieczeństwa, w którego rezultacie zginęło czterech terrorystów, z czego trzech śmierć poniosło detonując pasy z ładunkami wybuchowymi. Podług zdania prokuratury na terenie miasta przeprowadzono symultanicznie co najmniej sześć zamachów.

charliehebdocopkilled

Wiadomo względem innych zamachów, iż w okolicach Stade de France, gdzie doszło do trzech eksplozji, śmierć poniosło co najmniej kilka osób, a w tym trzech terrorystów. Co najmniej jeden z tych ataków został dokonany przez zamachowca samobójcę, po zdetonowaniu ładunków wybuchowych przytwierdzonych do jego pasa. Natomiast do kolejnych czterech z serii zamachów doszło w barach oraz na ulicach X i XI dzielnicy Paryża. W wyniku tamże wznieconych strzelanin zginęło w sumie ponad kilkadziesiąt osób.zamachy-terrorystyczne-we-francji-321221-GALLERY_BIG

Łączna suma ofiar serii zamachów podczas ataku terrorystycznego w Paryżu w końcu ubiegłego roku, sięgnęła niemalże prawie blisko kilkaset osób, a liczba rannych była jeszcze o wiele większa.

Podług szacunków agencji Associated Press, atak ów stanowił najtragiczniejsze bodajże wydarzenie, jakie dotknęło Francję od czasów drugiej wojny światowej, jakiemu nic ponad to nie zdołało dorównać przez cały ten długi okres historii Francji.

W rezultacie tragicznych wydarzeń podjęta została decyzja o ogłoszeniu stanu wyjątkowego na kontynentalnym terytorium kraju oraz na Korsyce, dokonanym przez prezydenta Hollande, który także podjął decyzję o zamknięciu granic państwowych.

Francja zamarła wstrząśnięta i zszokowana, spętana surowymi rstrykacjami stanu wojennego, a wyludnione, opustoszałe z ludności cywilnej ulice, zapełniły tłumy oddziałów wojska i sił bezpieczeństwa, uzbrojonych po zęby nieustannie patrolując dokładnie każdy milimetr miasta, czuwali nad życiem obywateli francuskich.


Zamachy-we-Francji.-Ciała-ofiar-leżą-przed-restauracją-e1447486822855 - Kopia

Ten, kolejny już z wielu, bestialskich mord i ludobójstwo, wstrząsnął całym światem, który rozpaczał nad jego ofiarami, które poniosły śmierć, a też rannych w jego rezultacie, nie tylko ogromem liczby ofiar śmiertelnych i rannych w jego wyniku, lecz także jego bestialską brutalnością i okrucieństwem, a które to klarownie i ewidentnie dostrzegalne jest chociażby np. mord w Sali koncertowej Bataclan. Gdzie terroryści zaczęli po wtargnięciu do sali na oślep strzelać do tłumu niewinnych ludzi, a gdzie potem dokonali następnie rzezi na ponad stu zakładnikach przetrzymywanych uprzednio, gdy to zaczęli strzelać dosłownie prosto do bezbronnych ludzi leżących na podłodze sali, nie odpuszczając żadnemu żywemu z zakładników, jakby pragnąc wybić zupełnie wszystkich tam obecnych do cna….0,,18850178_303,00 - Kopia

Na całą Europę padł strachy i śmiertelna groza – a czego efektem było wszechobecne zaostrzanie wszelkich procedur i kontroli bezpieczeństwa kraju, np. kontroli granicznych wszelkiego ruchu, od samochodowego po lotniczy w szczególności. W wielu państwach zapanowały realia zbliżone całkiem do stanu wyjątkowego wprowadzonego we Francji po tym tragicznym ataku terrorystycznym, i wojsko opanowało ulice większych miast, które nagle się wyludniły, bo przerażona ludność domowa kryła się w swoich domach, szukając bezpiecznego azylu, w którym nie żadne ataki terrorystyczne nie stanowiłby aż tak realnego zagrożenia w każdej chwili, nie wiadomo kiedy i gdzie mogły stać się rzeczywistością kolejne masowe mordy, w skutek brutalnych ataków ze strony islamskich terrorystów. Ale i z drugiej strony tragiczne wydarzenia w Paryżu wywołały dobitny odzew i oscylację antagonistycznych wrogich reakcji, nierzadko przybierających formę nawet brutalnej przemocy i okrutnych represji względem mniejszości imigrantów z państw islamskich, zamieszkujące państwa Europejskie, czy też otwarte głoszenie treści, poglądów czy postaw rasistowskich, faszystowskich, nacjonalistycznych czy xenofobicznych, choćby jak takowy akt, do którego doszło w Polsce, gdy treści rasistowskie i obelżywe dla nacji islamskich wyrażone zostały w akcie wandalizmu – nabazgrane sprayem na mieniu (domach, witrynie sklepu czy samochodach) należących do osób pochodzenia islamskiego. A i gorsze formy te reakcje przybierały, wyrażając się w o wiele bardziej drastycznych czynach – nawet aktach przemocy i agresji.

1421015

Bo oto te tragiczne wydarzenia w Paryżu do jakich doszło w końcu ubiegłego roku, przelały czarę goryczy, a i tak już po znacznym przekroczeniu wszelkich granic przez atak terrorystyczny z 11 września, ten atak zwieńczył dzieło, przekraczając już tak bardzo wszelkie granice, że pękły wszelkie bariery i hamulce, przebrała się miarka a cała Europa i świat zachodni stanęły tak faktycznie w obliczu kolejnej wojny światowej, na arenie międzynarodowej toczonej między radykalnymi nurtami fundamentalistów islamskich z Europą i światem zachodnim oraz jego nowoczesnością. Wojna niezwykle krwawa, bezlitosna, bezpardonowo brutalna i zbierająca ogromne żniwo trupów, jakimi uścielana jest grubo cała historia tego konfliktu i tego otwartego, bezpardonowo wprost toczonego wyjątkowo agresywnego i eksrtemistycznego dżihadu ­­– czyli „świętej wojny” islam przeciwko „niewiernym”….

A której rozpoczęcie właściwie już miało miejsce, i tak faktycznie ta wojna już trwa od momentu nowojorskiej apokalipsy i pamiętnego 11 września 2001 roku, jakie stanowią datę jej faktycznego rozpoczęcia tak w praktyce, Aczkolwiek teoretycznie jeszcze się wcale nie rozpoczęła tak oficjalnie i formalnie nie jest toczona obecnie żadna wojna stricte światowa…. Tak, owszem nie jest… z tym że jedynie oficjalnie i formalnie nie jest tak teoretycznie… Faktyczna sytuacja w praktyce bowiem wygląda diametralnie odmiennie skrajnie zgoła – a ta kolejna wojna światowa faktycznie już się rozpoczęła i już trwa – wojna światowa cywilizacji islamu przeciw cywilizacji zachodniej i nowoczesności Zachodu, „święta wojna”, ekstremistyczny dżihad¸ islamu przeciwko „niewiernym” – kolejny konflikt na tle religijnym i to tym razem także międzynarodowy, światowy na skalę globalną, i przybierający najgorsze formy, jakie nie śniły się nawet ludzkości…

I też, kolejna wojna religijna, po której masowych mordach, pozostanie znowu nieskończenie wiele kolejnych, nowych ofiar religii, jakim powinniśmy oddać należyty hołd i szacunek, pamięć o nich i ich tragicznej śmierci, upamiętniając w naszym Miejscu Pamięci Ofiar Religii, a co wymagać będzie posadzenia bardzo, bardzo wielu nowych drzew – pomników – miejsc pamięci o tych, nowych niezliczonych ofiarach religii, zamordowanych w jej imię i w imię jakiegoś kolejnego okrutnego, podłego, małostkowego, złego i próżnego boga czy raczej może bożka – i jak każdy boga absolutnie urojonego, jakiemu paranoiczne obłąkanie ludzi dotkniętych kompletnym szaleństwem kolejnej masowej religijnej psychozy, zrodziło urojoną, chorą i obłąkaną halucynacje paranoicznej konieczności składania masowo krwawych ofiar z ludzi i masowego ludobójstwa, temu urojonemu bożkowi i masowych mordów w jego imię, przelewając krew nieskończenie wielu absolutnieNiewinnych, zadając kłam Dobru i Sprawiedliwości, paradoksalnie dla „dobra” religii i boga – ledwie urojonych zupełnie halucynacji obłąkanego umysłu pogrążonego w szaleństwie jakiejś kolejnej masowej religijnej psychozy….

A my ludzie, jedyne co możemy dla tych wszystkich niewinnych ofiar religii uczynić – to cóż, ledwie tyle jedynie, co posadzić ku ich pamięci to drzewo czy kilka drzew opatrzonych upamiętniającym je memoriałem, choć tak oddając im należny hołd i cześć, sprawiając by pozostały wciąż żywe, póki żywa jest pamięć o nich zaklęta w środku tych drzew – pomników, która trwać będzie póki one będą żyć, rosnąc wraz z nimi, wciąż większa, silniejsza i o coraz głębszych, silniejszych korzeniach mocno wrastających w całą naszą kulturę i cywilizację, nie tylko tę nam bliską zachodnią, ale i inne, jak cywilizacja islamu, z którą obecnie jesteśmy w stanie otwartej, bezpardonowej wojny – wojny światowej, równie globalnej, co nasza Globalna Wioska – eldorado zachodu, miejsce, w którym wszystko staje się możliwe i tracą znaczenie wszelkie odległości, bariery i ograniczenia – lecz i miejsce, w którym także toczy się ta zażarta wojna – na śmierć i życie o byt jednej z dwu cywilizacji, stron tego konfliktu ścierających się w tej kolejnej z wielu wojen religijnych, jakie niezliczenie razy już zbierały krwawe żniwo w całej dotychczasowej historii ludzkości – i jakich brutalności, ogromowi i skali destrukcyjnej zagłady póki co nic się równać nie może…

I miejmy nadzieję, że ofiary tej wojny religijnej, nie osiągną ponownie rangi jednego z największych masowych mordów i ludobójstwa w dziejach ludzkości, jak to bywało już nieraz w przypadku niejednej z wojen religijnych dotychczas, i że uda się ten konflikt zakończyć, bez okupywania jego finalnego zakończenia milionami czy nawet miliardami krwawych ofiar z Niewinnych, składanych na ołtarzu jakiegoś kolejnego pseudo – boga urojonego w imię płodu obłąkanego umysłu, ogarniętego szaleństwem kolejnej masowej religijnej psychozy – i Złem, jakie ów rodzaj obłędu i typ psychozy akurat zawsze nierozerwalnie ze sobą niesie i czyni temu światu oraz ludzkości – zła, jakiemu nic na tym świecie dorównać nie może.

Jednakże opisane tu przypadki ataków terrorystycznych dokonanych przez islamskich ekstremistów współcześnie nie są jedyne i nie wyczerpują długiej listy egzemplifikacji skutków, jakie zrodził radykalny fundamentalizm w czasach współczesnych i długo by można pisać o tych jakże brutalnych aktach terroru ze strony islamskich ekstremistów.

Wszystkie te ataki terrorystyczne wspólnie również z kolei były brzemienne w skutki, jakie stanowiły reakcję świata Zachodniego nań i kontrofensywę wobec nasilającej się fali terroru ze wschodu.

Świat zachodni zareagował bowiem nie tylko zaostrzając przepisy bezpieczeństwa czy restrykcjami w zakresie kontroli granicznej czy wjazdu na terytorium państw zachodnich dla obywateli państw islamskich, lecz reakcja ta objęła znacznie szersze, pełne spektrum aspektów związanych z życiem i polityką państw zachodnich, jak też ich postawy względem państw islamskich, a zwłaszcza terrorystów i organizacji terrorystycznych z tychże państw, i przybierając często gęsto postacie skrajnych bądź drastycznych działań, skierowanych przeciwko tym, którzy kryją się za tymi aktami terroru bądź mogą stanowić potencjalne zagrożenie kolejnymi.

I tak na arenie polityki międzynarodowej zawrzało, a na gospodarkę i ekonomię państw islamskich spadł cios licznych sankcji, jakie nań ponakładał Zachód. Część państwo zachodnich po ubiegłorocznej tragedii w Paryżu wprowadziło stan wyjątkowy, skłaniając większą część Zachodu do zajęcia postawy ofensywnej i podjęcia radykalnych działań militarno – politycznych wobec islamskiego agresora, a co faktycznie doprowadziło do czynnych ataków militarnych sił Zachodu na wrogie siły państw islamskich i niemalże wywołania trzeciej wojny światowej.

Ale to nie wszystko. Cały Zachód bowiem zapałał silną nienawiścią do islamu, podsycaną przez mass media i ich propagandę anty – islamską, i chęcią zemsty, usiłując pomścić pomordowane ofiary terrorystów wszelkimi sposobami, nie bacząc na konsekwencje prawne. Nawet Internet zalała powódź tzw. „hejtu” i ostrej krytyki, wymierzona w islam, a ostatnio zwłaszcza w islamskich uchodźców – zarówno tych, którzy dopiero usiłowali wyemigrować do państw zachodnich, jak i tych, którzy już wcześniej wyemigrowali i żyli na terenie państw zachodnich. Tym pierwszym usiłuje się uniemożliwić i utrudnić emigrację na Zachód wszelkimi środkami, a wobec tych drugich zaś podejmowane są wrogie działania, także bezpośredniej agresji, czynnej napaści i stosowania przemocy oraz siły fizycznej, jak choćby pojawiające się na domach, lokalach czy samochodach islamskich imigrantów obraźliwe rasistowskie napisy i hasła pełne nienawiści do „ciapatych”, jak to ostatnio zwykło się nazywać arabów w Polsce, a wręcz nawet do aktów wandalizmu, brutalnych pobić czy prób samosądu i linczu wymierzanego przez wzburzony tłum.

a6DBeJmN

Fala nienawiści wobec islamu ogarnęła cały Zachód…

Dziś słowo islam, nie tylko wzbudza ogrom kontrowersji, bulwersuje i porusza, ale co więcej wzbudza też często falę nienawiści i aktów przemocy, wzbudza tumult, wrzawę i ferment społeczny, a nawet wznieca rozruchy i walki, czy agresję, jako wyraz buntu oburzonego Zachodu i jego obywateli.

Czy jednak można przez pryzmat tych czynów – choć drastycznych, karygodnych i bestialskich – jednakże dokonanych tylko przez niezbyt wielką część, a może nawet i pewną mniejszość zaledwie radykalnego odłamu islamskich ekstremistów i terrorystów, oceniać cały islam ogółem i wszystkich muzułman? Wydaje mi się to zdecydowanie niewłaściwe, błędne, niesprawiedliwe i krzywdzące, jako że poza owymi skrajnymi formami islamu, jakie stanowią te jego radykalne odłamy fundamentalnych ekstremistów, spora część wyznawców islamu jest zupełnie nijak nie związana z tymi aktami terroru, i nie odpowiada zupełnie za nie, nie jest za nie odpowiedzialna ani też nie ponosi za te bestialskie mordy żadnej winy tak de facto. A ich wiara nie tylko nie popiera ani nijak nie propaguje tego rodzaju terroryzmu, a też tak pojmowanego prowadzenia dżihadu, ale wręcz ewidentnie jest przeciwko temu, potępia a nawet i zabrania ostro, jako złych czy grzesznych takowych działań, zajmując postawę, jakiej daleko do postawy ekstremistów.

dbad3bdfdfee4bec6a35437a2a909dba

Cały Internet zawrzał – internauci domagają się „zbanowania” islamu….

Tym niemniej, nie zmienia to wcale faktu, iż narastający fundamentalizm i nasilające się działania ruchów fundamentalistycznych, stanowią jeden z bodajże najistotniejszych i największych problemów, z jakimi boryka się współczesny świat zachodni, a poniekąd dotyczący też świata wschodniego, a jakiego ważkość i rozmiar wciąż narasta i prowadzi do co raz to bardziej drastycznych form eskalacji tego problemu, a też do podejmowania co raz to bardziej radykalnych działań przez każdą ze stron tego konfliktu właściwego współczesności, jakim jest właśnie fundamentalizm.

I to nie dotyczy jedynie fundamentalizmu islamskiego, ale wszelkich współczesnych fundamentalizmów i jego radykalnych odłamów, fundamentalizm bowiem stanowi problem wspólny dla wszystkich religii monoteistycznych – a zwłaszcza współczesnych największych monoteistycznych gigantów. Zwłaszcza, że niemalże każdy fundamentalizm ma swe źródła przede wszystkim właśnie w religii i stanowi zjawisko o charakterze religijnym.

A co potwierdzić może zresztą przykład, jaki nam, Polakom jest najbliższy, którego jesteśmy naocznymi świadkami współcześnie. A mianowicie przykład tego, jak obecnie w Polsce przedstawia się sytuacja dominacji religii katolickiej i formy, w jakie ona ewoluuje. Czyż nie jest bowiem prawdą, iż przybiera ona co raz ostrzejsze formy fundamentalizmów, a nawet radykalnych nurtów fundamentalistycznych, narastając i przybierając na sile, zwłaszcza od czasu ostatnich zmian władz i rządu oraz objęcie władzy przez pro – katolickie prawicowe frakcje polityczne – n’est-ce pas? A islamski dżihad w zasadzie niczym nie różni się od naszej rodzimej, polskiej „świętej wojny”, jaka toczona jest obecnie w kraju i na arenie politycznej przez Kościół katolicki i pro – katolickie prawicowe, konserwatywne frakcje polityczne czy ugrupowania, przeciw „niewiernym”, a której przejawem jest choćby na przykład zaciekła walka o ochronę „życia poczętego”, ustawę antyaborcyjną czy awantura o „pigułkę po”.

I tylko czekać, jak ten nasz, rodzimy katolicki, rosnący w siłę fundamentalizm i katolickie ruchy ortodoksyjne, w procesie ich postępującej radykalizacji, dorównają ekstremistom islamski i sięgną po środki przemocy, jakie stanowi ów terroryzm właśnie. A zaiste bliżej ku temu nam, aniżeli mogło to by się wydawać.

FIN.

Przypisy:

[1] Anna Rusinek, Zrozumieć terrorystę…. Dlaczego niektórzy muzułmanie w Europie radykalizują się?, [w:] Zachód a świat islamu – Zrozumieć innego, red. I. Kończak i M. Woźniak, Katedra Bliskiego Wschodu i Północnej Afryki UŁ, Łódź 2012, s. 67.

[2] W Wielkiej Brytanii stopa bezrobocia muzułmanów wynosi ponad 20%, podczas gdy pośród całości wszystkich imigrantów już 13% tylko, a w skali kraju – zaledwie 6%. I analogicznie jest też w Niemczech – bezrobotnych jest 21%  Turków wobec 8% ludności w skali kraju jedynie.

[3] S. Mekhennet, C. Sautter, M. Hanfeld, op. cit., s. 222-224.

Wpisy Kaprawym okiem ateisty.

sytuacja-polityczna-w-Polsce2

Proste prawdy o reformie edukacji w wersji PiS -u.

W tekście po tytułem: Kabaret „Dobra zmiana” kontynuuje trasę po Polsce. napisaliśmy:

Obecnie rządzący kabaret „Dobra zmiana” wraz z klerem katolickim, chce wychować pokolenie kato-narodowców.

Prawdę o „gównianej zmianie” w edukacji naszej młodzieży, powiedział w wywiadzie opublikowanym w  INNPoland.pl, Prezes ZNP Sławomir Broniarz. Zadał pytania, które równają z ziemią reformę edukacji w wersji PiS-u. Szef ZNP twierdzi, że ministerstwo nie potrafi spójnie i merytorycznie odpowiedzieć na najważniejsze pytanie: z jakiegoż to powodu dokonują takiej rewolucji?

Zdaniem szefa Związku Nauczycielstwa Polskiego Sławomira Broniarza jest to jednak „rewolucja bez powodu”, a jej konsekwencje odczują tylko ci najbardziej zainteresowani: uczniowie i nauczyciele.

Kaczystów interesuje tylko indoktrynowanie młodych umysłów im mniej sensowne ruchy, tym łatwiej twierdzić, że wynikają one z jakiegoś chytrego planu naprawy Polski. Problem w tym, że taki nie istnieje. Co więcej, główny winnym zepsucia kraju jest Kościół katolicki, popierany przez niebezpiecznych oszołomów religijnych, którym świat fantazji miesza się z rzeczywistością.

przeciw_polityczne_274117

Na pytanie: Co resort chce dzięki reformie osiągnąć? Szef ZNP odpowiada pytaniem:

To pytanie do autorów tej rewolucji. Ja natomiast wolałbym zapytać: z czego ta rewolucja wynika

Na to jest tylko jedna odpowiedź. Rewolucja wynika z planu zafałszowywania historii i chęci ustanowienia państwa wyznaniowego. Dzięki takiej moderacji będą wychowywać następne pokolenia wyznawców Kościoła i zwolenników „gównianej zmiany”

.. mamy pierwszy rocznik, który całkowicie przeszedł zaprojektowany wówczas system. Do dzisiaj nikt nie ocenił tamtej reformy. Nie zastanowił się na jej skutkami, nad jej mocnymi i słabymi stronami. Czym zatem resort uzasadnia tak gwałtowną, radykalną potrzebę zmian?

Marzena Drab, wiceminister MON powiedziała, że będzie więcej lekcji historii, patriotyzmu i wartości, przy czym nie uściśliła o jakie wartości chodzi. Resort realizuje wytyczne episkopatu, które zostały ustalone z biskupami na spotkani w kwietniu tego roku.

Rząd Polski, za pośrednictwem swoich przedstawicieli zdał raport watykańskim lobbystom, jak idzie wprowadzanie gównianej zmiany. I najważniejsze: edukacja. Tu aż ciarki po plecach przechodzą..”Omówiono propozycje strony rządowej związane ze szkolnictwem i systemem edukacji w Polsce.”Wychodzi na to, że rząd Polski przedkłada do akceptacji urzędnikom obcego państwa propozycję kształcenia dzieci

Prezes ZNP Sławomir Broniarz, komentując jakość debaty „Uczeń. Rodzic. Nauczyciel – Dobra Zmiana” stwierdza, że z debaty tej nic nie wynika. Jest wręcz przeciwnie, będzie jeden wielki chaos, po którym zostanie totalny bałagan.

Doszukiwanie się czegokolwiek pogłębionego w tej debacie niepotrzebnie ją nobilituje. To zresztą nie była debata lecz półtoragodzinny popis pani minister – bo tam nie padły żadne konkrety. Padały deklaracje, a jeżeli już pojawił się konkret – to w postaci modyfikacji ustroju szkolnego, która nie wiem z czego wynika!

PiS tak działa od początku, ma plan zdobycia całkowitej kontroli na państwem, a że musi to zrobić szybko, to robi byle jak, bez pomyślunku i kalkulacji kosztów. Kaczyński musi się spieszyć na wszelki wypadek, bo być może zostanie w najbliższym czasie, zmieciony ze sceny politycznej za swoje matactwa. Kształcenie dzieci, podsłuchiwanie ludzi, opanowanie resortów siłowych w połączeniu z nośnym populistycznymi hasłami i decyzjami, zapewni mu wzrost zdyscyplinowanych wyborców. Przejmie tych jeszcze niezdecydowanych i utwierdzi tych, co głosują na PiS po cichu.

absurdy-w-polityce

Tylko tyle trzeba Kaczystom i Episkopatowi.

.znika ponad siedem tysięcy zakładów pracy, a nikt nie traci pracy.

Na takie zestawienie faktów, nie ma innej odpowiedzi jak stwierdzenie, że: obietnice Pisu są nic nie warte, ponieważ łamią prawa matematyki klasycznej i logiki.

Nie przesadza pan? Może to jednak jakoś zadziała?

Nie. Reasumując: to, co wczoraj usłyszeliśmy, to chaos 

(…) Optymizm minister Zalewskiej, że to będzie bezkosztowe i niezauważalne, jest na wyrost. Jest obliczony na to, że wszelkie błędy popełnione przy realizacji tego przedsięwzięcia będą błędami, za które zapłacą wszyscy – tylko nie minister edukacji narodowej.

Bo w tym kraju rzadko zdarza się, żeby ktoś wyciągnął wobec siebie konsekwencje polityczne.

Dokładnie jest tak jak pan Broniarz, zauważył, w naszym kraju politycy odpowiedzialni za błędne decyzje pozostają bezkarni i mają na dodatek za to płacone.

Ostatnio w sieci mieszane są z błotem występy w TVP, dwóch pseudo kabareciarzy o prostackim poczuciu humoru, którzy co program to większe idiotyzmy wymyślają. Problem w tym, że to, co prezentują media publiczne, jest kierowane do elektoratu PiS — u. Program kabaretowy oraz wystąpienia polityków formacji rządzącej, definiują poziom intelektualny swoich wyborców.

2011_wos_pr_zad_8

Jeśli nie zostaną zatrzymane gówniane zmiany, to propagandowa papka podawana przez Kaczyńskiego i Episkopat, stanie się oficjalnym głosem „Narodu”i w tej tonacji kształtowani będą młodzi ludzie.

Mariusz Hnatiuk

Mariusz Hnatiuk

 

 

 

 

 

Propozycja wsparcia darowizną projektu wydania książki

Wydanie książki gdy nie ma się własnych środków finansowych, okupione jest ciężkimi warunkami umowy. Postanowiłem więc zrealizować projekt zwracając się do Was z prośbą o jego finansowe wsparcie.

Cała historia pokazana jest z dwóch perspektyw – oczami alkoholika mierzącego się z własnym uzależnieniem i destrukcją oraz abstynenta, który przez 4 lata terapii pozbywa się lęków nabytych w sekcie, zmieniając całkowicie swój punkt widzenia na temat wiary w boga i sensu życia.

Zapraszam na stronę poświęconą projektowi, na której zamieszczone są fragmenty książki, kwota uzyskanych do tej pory darowizn, oraz artykuły dotyczące Towarzystwa Strażnica:

 „Świadek Jehowy z przypadku?”

piano-317026_1280

Siła wynika z wizji, a nie z rozmiaru siły

Siła wynika z wizji, a nie z rozmiaru siły

Gdy pierwszy raz 5 lat temu usłyszałem to stwierdzenie, nie mogłem zrozumieć, o co w tym chodzi. Dopiero niedawno, przypadkiem wpadłem na to zdanie w sieci i jak się okazało, to jest właśnie ten czas, w którym powinienem na nie trafić, bo teraz rozumiem, jak szeroki ma zakres ta myśl.

Wizje mogą być twórcze lub destrukcyjne. Wizją można zarazić tłum, który nada swoją siłą idei dodatkową moc, która będzie siać zniszczenie lub zacznie stwarzać rzeczy dobre i pożyteczne.

Banał? Poniekąd pewnie tak, ale bez wytworu wyobraźni homo-sapiens dalej by siedział na drzewie.

Silnie oddziałującą optyką jest polityczno -religijna mieszanka, która wchodzi w reakcję z plemiennymi instynktami opierającymi się na dobru wspólnym społeczności. Niestety, w dzisiejszych czasach zanika ważny czynnik instynktu — obronny system samozachowawczy jednostki. To co się dzieje w polityce, jest wałkowane na bieżąco i głównie komentuje się coraz to bardziej dziwaczne, niebezpieczne i irracjonalne zachowania rządzących. Śledząc, co się dzieje na różnych portalach, tak lewicowych, jak i prawicowych, tytuł tego tekstu nabiera wielowymiarowości. I nie chodzi tu o teksty artykułów, tylko o to, co wypisują w komentarzach członkowie plemienia, którzy zatracili instynkt samozachowawczy.

Politycy i kapłani wmawiają członkom plemienia, że ze wszystkich stron czyhają na nich niebezpieczeństwa. Jedni straszą PiS-m, drudzy „ośmiorniczkami”, a kapłani wiecznym potępieniem. Roztaczając takie wizje wiedzą dobrze, że w tym wypadku rozmiar siły wzmocni przekaz, a plemię staje się jak ten zegarek na sprężynę – wystarczy tylko raz na jakiś czas lekko dokręcić pokrętło kolejnym zagrożeniem, zdradą lub obrazą jakiegoś sacrum. Do tych wewnętrznych lęków zaszczepia się wizję zagrożenia przed innymi plemionami, demonizując Żydów, uchodźców, tajemniczych masonów itp.

Resztę wizji wzmocni plemnię.

Ludzie mają zaszczepiane w głowach niebezpieczne schematy, które wytworzyły toksyczne przekonanie, że tylko silna władza jest w stanie członków społeczeństwa powstrzymać przed samozagładą i niespodziewanym atakiem obcego plemienia; że bez silnej władzy i duchowego przewodnictwa plemię wzajemnie się rozszarpie, i wróci do jaskini.

W dzisiejszych czasach przepływ informacji jest praktycznie natychmiastowy. W tej tyranii informacyjnego tsunami nie ma czasu na przeanalizowanie i przesianie sygnału, bo jeden nakłada się na drugi. Afera goni aferę, a najnowszy news o jakimś totalnym szwindlu wypiera poprzednią „grubą” aferę i już rzadko kto docieka, czy ta stara została rozliczona.

Społeczeństwo funkcjonuje w przekonaniu, że musi się poświęcać dla jakichś ulotnych celów, ma nastawiać drugi policzek, ma dać więcej swobody i wolności władzy, która to skrzętnie wykorzystuje zaklepując sobie wyszarpane obszary prawem stanowionym, odbierając tym samym wolność jednostce. Paradoksalnie ludzie sami zaczynają się więzić i na dodatek swoją biernością wzmacniają toksyczną władzę nie mając tego świadomości, bo przecież tak trzeba, bo władza, żeby była skuteczna, musi uwięzić plemię niczym szaleńca w pasach, żeby sobie sam nie zrobił krzywdy.

Resztę wizji wzmocni plemnię.

Mało kto się zastanawia czy taka metoda się sprawdza, mimo że wynik ma  cały czas przed nosem. Czy silna władza mająca wszelkie narzędzia, dobrze z nich korzysta i czy są tego wymierne korzyści? Jedna władza odchodzi, druga przychodzi; zawsze ta nowa najpierw rozlicza starą. Tymczasem  tu nie chodzi o jej dogłębne rozliczenie, tylko totalne zniszczenie tak, żeby za cztery lata nikt na nią nie głosował.

Od początku tworzenia się struktur elit rządzących władza zaszczepia społeczeństwu wizję, że jednostki muszą się poświęcać dla dobra narodu, spuścizny przodków, którejś z wersji historii i koniecznie – boga. Członkowie plemiona wchodzą w tę grę pozorów nie zdając sobie sprawy, że poświęcając się oddają coraz więcej swojej wolności w ręce władzy, a co za tym idzie – wzmacniają kontrolę nad sobą i ci, co mają chronić, zaczynają ich więzić w swoich prywatnych poglądach i wierzeniach.

„Naród” to bezkształtna masa dzieląca się na różne frakcje, a członkowie tych frakcji „Naród” wraz z całym bagażem historycznym i tak widzą po swojemu. „Naród” to fałszywa wizja, którą częstuje się członków plemienia, aby ich potrzeba przynależności do silnej wspólnoty rekompensowała im coraz to większą utratę wolności i akceptację kontroli ze strony rządzących. Tam gdzie jest silna władza, która na sztandarach nosi Boga, Honor, Ojczyznę i na ustach ma Dumę Narodu, jednostka wraz ze swoją indywidualnością jest na drugim planie, bo liczy się „Naród”, jakkolwiek to rozumieć – czyli masa.

Resztę wizji wzmocni plemnię.

Następuje paradoks ofiary, która podświadomie czuje, że coś jest nie tak, ale potrafi dzięki sile wizji wszechobecnego zagrożenia, bronić tego, który ją więzi. Ofiara potrafi wiele władzy wybaczyć, zaakceptować, bo ma wizję Dumnego Narodu, a każdy kto nie podziela tej wizji, jest zdrajcą i zaprzańcem, zakałą narodu, bo nie chce oddać swojej wolności w ręce rządzących i kapłanów.

Religijne wizje są najbardziej skuteczne, ponieważ nie można ich zweryfikować i dzięki temu można wymyślać coraz to większe nonsensy, a ludzie i tak będą w to wierzyć. Siła tej wiary wzmacnia wizję uprawdopodobniając ją, co w konsekwencji prowadzi do wzmocnienia tych, którzy te wizje roztaczają – bo władza musi być silna, aby skutecznie zaprowadziła duszę do raju po śmierci.

Umysły osób wierzących bombardowane są poczuciem winy, wmawia się im, że są obdarzani niezasłużoną życzliwością, że mają nadstawiać drugi policzek, że mają obowiązek kochać bliźniego jak siebie samego, a wrogom swoim wybaczać za każdym razem, nie pamiętając krzywdy, jaką ktoś im zrobił.

Hasła są piękne, jednak utopijne i nierealne. W tym wypadku wizja działa destrukcyjnie, bo ludzie nie są w stanie jej spełnić.

Kochaj bliźniego swego jak siebie samego… Żeby zrozumieć to stwierdzenie, trzeba je odwrócić na lewą stronę. Najpierw musisz pokochać siebie, żeby w ogóle poznać, co niesie to uczcie i móc nim obdarzyć bliźniego. Wszystko pięknie, ładnie lecz nie do końca, bo kapłani wmawiają wiernym, że wszelkiego rodzaju umiłowanie własnej osoby jest szkodliwe, otwiera bramkę szatanowi i prowadzi do samouwielbienia; w ten sposób tworzy się dysonans i zderzenie sprzecznych sygnałów.

Narzuca się obowiązek kochania bezwarunkowego (agape), którego to człowiek nie jest w stanie wypełnić, bo jak tu kochać sąsiada, który naparza od 6 rano disco polo, a jego pies systematycznie sra nam na wycieraczkę? Wmawia się wierzącym, że nie wolno brać rozwodu, nawet gdy kobieta jest katowana, a mąż pijany od rana do wieczora. Obowiązkiem jest kochanie rodziców, którzy zadają ból swoim dzieciom… oraz miłowanie Tuska i pani Szydło.

Wszytko są to nierealne wymagania, które mają pokazać członkowi plemienia, że jest niedorozwojem, który jak dostanie trochę wolności, to zacznie mordować, kraść, zapładniać się in vitro, tylko po to, aby usuwać ciążę. Przywódcy zaś krzyczą: oddajcie nam więcej swojej wolności, bo nie wiecie, co czynicie!

Ludzie nie chcą tego widzieć, wolą mieć w ich mniemaniu święty spokój od zbędnych dylematów, wolą oddać się w niewolę, niż narażać się na myślenie, bo a nuż się okaże, że przez całe życie wierzyli w humbugi.

Czy można to zamienić?

Tak. Tylko trzeba mieć wizję.

1. Czas wyjść z jaskini – Pomnik Ofiar Religii.

2. Pomnik, ale jaki?

3. Poza stadem…

4. Pomnik Ofiar Religii – już wiemy jaki ma być.

This content has 1 rok. Please, read this page keeping its age in your mind.
53584269-a8dd-49f2-afd6-4395c3b0a43e

Merytoryczne szturmowanie modlitwą vs. dzikie zwierzę w człowieku.

Zauważyliście, jak cichutko pod miotłą siedzą główni animatorzy tego bajzlu, jaki mamy w kraju? Nie wypowiadają się już tak chętnie w masońsko/żydowsko/lewackich mediach, za to obrabiają tych, którzy im jeszcze wierzą. Siedzą cicho, bo plan wchodzi w życie. Jeszcze tylko chwil kilka… i oby w tym szale zmian i czynnym oporze oporników nie został wprowadzony stan wyjątkowy.

To by był dopiero chichot historii!

W całej krasie spełnia się stare powiedzenie, że punkt widzenia zależy do punktu siedzenia. Środowiska fundamentalnych katolików i obecnie rządzącej partii mają opracowaną do perfekcji technikę widzenia wszystkiego po swojemu . Najbardziej wkurzające jest to, że te działania są bezczelne, wręcz chamskie.

Zastanawiałem się od jakiegoś czasu, co mi to przypomina i dziś po przeczytaniu wezwania do szturmu modlitewnego przez dobrodzieja Tadzia z Torunia zrozumiałem, że jest to metoda mafijna. Zawodowi przestępcy nawet jak się ich złapie za rękę, to z całą stanowczością będą twierdzić, że to nie ich ręka tylko policjanta, który ich złapał.

Beata Falkowska – W komunikacie na antenie Radia Maryja wzywa Ojciec do szturmu modlitewnego i postu w odpowiedzi na antyrządową nawałnicę przetaczającą się przez media. Słyszymy frazesy o zagrożeniu demokracji. To kolejna odsłona kłamstwa w życiu publicznym? 

Rydzyk – Po pierwsze, nie wolno nigdy wzbudzać nienawiści. Jeżeli są jakieś pytania, wątpliwości, to drogą ich wyjaśniania są rozmowy, dyskusje, które powinny przebiegać merytorycznie. Wzbudzanie nienawiści, atak to nie jest metoda na wyrażanie sprzeciwu. Konsekwencje takiej taktyki mogą być straszne, bo to potężna siła. Można obudzić tygrysa, dzikie zwierzę w człowieku, ale skutki tego są nieprzewidywalne.

Długo redemptorysta nad odpowiedzią nie musiał się zastanawiać. Odpowiedź na pytanie redaktorki jest odwrotnością tego, co prezentuje Radio Maryja, które od lat szczuje na żydów, masonów, lewicę, środowiska LGBT i na wszystko inne, co nie płaci abonamentu w telewizji Trwam, i żeby było jeszcze bardziej odlotowo, stwierdza że:„Jeżeli są jakieś pytania, wątpliwości, to drogą ich wyjaśniania są rozmowy, dyskusje, które powinny przebiegać merytorycznie.”

To jest dokładnie to, czego dobrodziej razem ze swoim stadkiem unika jak ognia piekielnego – wystarczy wpisać w wyszukiwarkę cytaty z Radia Maryja lub Tadeusza Rydzyka i znajdzie się cała masa dowodów na ksenofobiczne i agresywne podejście do debaty samego dobrodzieja  jak i jego owieczek.

A poza tym, jak ileś lat temu Radio Maryja zaprosiło polityka PO, to „zachował się tak, jakby na dywan wpuścić nie wiadomo skąd i zostaje brud tylko”,

Pomijając już prostactwo przekazu zostaje to: „ileś lat temu”, bo taka technika aby bałamucić słuchaczy, nie dając dojść do głosu tym, co mają wątpliwości i chcą je wyjaśnić merytorycznie w dyskusji.

To, co widzę obecnie, jest ogromnie niebezpieczne dla Polski, dla naszego Narodu. Są media, które inspirują tę falę agresji, ich dokonania na polu skłócania Narodu i siania nienawiści trudno zliczyć. Teraz np. „Gazeta Wyborcza” propaguje Komitet Obrony Demokracji. 

Od zawsze Tadeusz Rydzyk atakuje inne media tylko w jednym celu – aby promować swoje imperium medialne, które służy do naciągania naiwnych ludzi na kasę i zdobywaniu politycznych wpływów, tak aby zyski czerpać skąd tylko można. Obecne działania polityków związanych z dobrodziejem z Torunia zmierzają do tego samego celu, aby imperium medialne Rydzyka było główną tubą „prawdy” w Polsce.

Szefowa gabinetu prezydenta Dudy jest nawiedzoną zwolenniczką Radia Maryja i TV Trwam, i to właśnie pani Małgorzata Sadurska o ultrakonserwatywnych poglądach została wykreowana przez Tadeusza Rydzyka. Broniła własną piersią telewizji Trwam, brała udział w awanturze wokoło przedstawienia teatralnego „Golgota Picnic” i należy do parlamentarnego klubu „Stop Ateizacji Polski” razem z innymi pracownikami kancelarii.

A pan Tadeusz Rydzyk konsekwentnie od lat dąży do tego, aby zohydzić każde medium w Polsce, które nie jest katolickie i w którym nie ma linków do jego imperium. Co ciekawe, nawet Episkopat już inaczej śpiewa niż kiedyś, gdy dystansował się od działań sprytnego duchownego biznesmena; dziś odnośniki są na oficjalnej stronie purpuratów.

Sprytny redemptorysta od zawsze posługuje się znaną metodą propagandy, jaką jest odwoływanie się do Hitlera:

A warto tu przypomnieć, co zrobił Hitler po dojściu do władzy: rozwinął media, propagandę, zakładał nowe stacje, udostępniał wszystkim odbiorniki nastawione na jego programy. Bo wiedział, że to pozwala mu panować nad ludźmi. Kto chce mieć władzę, chce mieć media. I nie chce pluralizmu, dąży do monopolu. Czy nie do tego dąży się dziś w Polsce?  źródło 

Majstersztyk tej manipulacji polega na tym, że dobrodziej Tadzio opisał dokładnie to, co robi od lat wraz z Pisowską przystawką twierdząc, że robią to inni, czyli to nie moja ręka…

A teraz najlepsza część – makiawelistyczna.

Odezwa Tadeusza Rydzyka aby prowadzić „szturm modlitewny” w celu zatrzymania fali krytyki pod kierunkiem obecnie rządzących, będzie jedną wielką modlitwą za spełnieniem się scenariusza, który napisał Hitler.

Jakiś czas temu napisałem tekst pod tytułem  „Jak go ten PiS opisi, a Duda wyduda”, w którym przytoczyłem list otwarty napisany przez Teda Sokalskiego „Komandora katolików świeckich, Polaków z Chicago” List jak i statut stowarzyszenia pana Teda zniknął z sieci.

 http://piensdei.pl/list-otwarty-do-ojca-dyrektora-tadeusza-rydzyka/

http://piensdei.pl/statut/

Tu w Chicago masoni – także spośród duchowieństwa – śmieją się nam katolikom świeckim w twarz, że „…i ojciec Rydzyk przystąpił do masonerii – jest rycerzem Kolumba!” 

Jak wiesz, drogi Ojcze, polscy katolicy świeccy w polonijnym Chicago prowadzą walkę nakazaną nam przez naszego Zbawiciela i Króla z sługami Lucyfera.

Ojcze Dyrektorze!

Pytam otwarcie i wprost – czy jest to prawda? Pytam wobec Polonii całego świata i Rodaków w kraju – i czekam na odpowiedź!

Wielki to był wysiłek (…) Polonia obu Ameryk i całego świata, wespół z Polakami z kraju, miała tak znaczący udział. Stąd i troska o Ojca Dyrektora i powstałe z Jego inspiracji dzieła jest nie tylko obowiązkiem (…) – ale i szczególnym prawem, wynikłym z własnego współudziału w tym dziele.

Nie mniejszą zgrozę nas, ludzi Wierzących w Chrystusa tu – w dalekim Chicago – a jakże przecież bliskim najpiękniejszym polskim tradycjom katolickim – budzi nachalna promocja w mediach powstałych z inspiracji Ojca Dyrektora kandydata prezydenckiego, pana Andrzeja Dudy.

Dorzucę jeszcze, że żoną pana Dudy jest córka żydowskiego polskojęzycznego poety Juliana Kornhausera, fanatycznego antypolskiego kłamcy, co to pisał wiersze, jak to w 1946 roku Polacy w Kielcach rozbijali kolbami karabinów główki żydowskich dzieci, etc.

Tak wielu z Was czynnie poparło, a wielu nadal popiera kandydata PiS Andrzeja Dudę. Jednocześnie – czy myślicie – że zrobicie na tym dobry „interes”? Zapytany o to wprost Ojciec Tadeusz Rydzyk, zasłaniał się w Chicago powtarzaniem jak mantry: „Prawdziwy, rzeczywiście nienaganny katolicki kandydat Grzegorz Braun – nie ma żadnych szans, nie ma żadnych szans, nie ma żadnych szans…” Wielce mnie ciekawi, czy Ojciec Dyrektor zapomniał, jak partia PiS wystawiła go do wiatru w sprawie kandydatów do Parlamentu Europy w ostatnich wyborach?

O nasi kochani Księża!

Nie bądźcie podłymi geszefciarzami, jak Ojciec Tadeusz Rydzyk. Oby on się nie przekonał, jak go ten PiS opisi, a Duda wyduda. Jeszcze mu było mało? A oni nie spoczną, dopóki dzieł jego nie unicestwią. „Jak go ten PiS opisi, a Duda wyduda”

Uff… można dostać zwężenia aort w mózgu i stanowczego odmówienia pracy jelit…

Nie od dziś wiadomo, że główne ośrodki wspierające cały ten „Trwały” pierdolnik są za oceanem. Polonia z USA od lat wspiera PiS i Rydzyka, bo to jest właśnie ten elektorat, dla którego transformacja kraju po obaleniu komuny nie poszła tak, jak sobie to wyobrażał poseł Kaczyński.

To co wyprawia dziś PiS to scenariusz pisany od lat zatrutym atramentem przez paru cwaniaków i niedocenionych frustratów mających problemy z oddzieleniem prawdy od wtłaczanych im od lat teorii spiskowych.

Ten scenariusz, który spełnia się na naszych oczach, jest wspólnym dziełem pana Kaczyńskiego i Tadeusza Rydzyka.

This content has 1 rok. Please, read this page keeping its age in your mind.
font-446669_1280

Tych państwa nie obsługujemy.

Eh… miałem już chyba z pinć razy nie komentować nic, co pochodzi z Frufru -ondy, ale w tej konstrukcji politycznej trzeba czasem będzie, bo jakby nie było, to właśnie czytelnicy Fru -fru będą dopominać się o spełnianie obietnic PiS-u.

Na łamach portalu został już ogłoszony sukces akcji „Sejm bez aborterów”, w trakcie której organizatorzy epatowali widzów martwymi płodami i zdjęciami posłów głosujących przeciwko projektowi proponowanej ustawy.

Sukces akcji „Sejm bez aborterów”

Przez blisko 2 miesiące odbyło się 67 pikiet w 40 miejscowościach. Na plakatach obok zdjęcia zabitego dziecka pojawiły się zdjęcia 46 posłów, którzy głosowali przeciwko naszemu projektowi ustawy.

Projekt ustawy podpisało blisko 400 tysięcy osób, a więc nie jest to wcale tak mało. Inicjatywa została odrzucona głosami PO i według autorki tekstu, wielu z tych posłów głosujących negatywnie, wcześniej dostało się do sejmu dzięki temu, że głosili hasła antyaborcyjne. Do ówczesnej akcji został wplątany również wizerunek byłej premier Ewy Kopacz razem z ciężarówką, a ze słów autorki wynika, że dzięki temu kolażowi akcje tej  akcji zwyżkowały.

Akcja osiągnęła swe apogeum na kilka dni przed ciszą wyborczą, kiedy to ciężarówka ze zdjęciem ówczesnej premier Ewy Kopacz oraz zdjęciem zabitego dziecka odwiedziła kilka miejscowości.

Pani Agnieszka na końcu tekstu stwierdza, że Polacy nie chcą w sejmie ludzi bez sumienia i ma nadzieję, i że dzięki nowej władzy temat powróci w trymiga.

Dlatego też cieszymy się, że akcja odniosła tak duży sukces, a obecny Sejm rozpoczyna swoją kadencję w nowym składzie. Bardzo wielu z tych, którzy głosowali przeciwko prawu do życia dla każdego dziecka nie znalazło się w nowym parlamencie, co potwierdza tezę, iż Polacy chcą, by reprezentowali ich ludzie sumienia.

Jeden z komentatorów napisał, że PiS powinien sprawę przegłosować natychmiast, bo ma większość i nikomu nie musi się tłumaczyć; tym bardziej, że inne ustawy to w jeden dzień machnąć potrafi raz dwa.

Przechwytywanie

Ciekawe jak się ta sprawa potoczy, bo jak PiS nie zacznie natychmiast realizować wszystkich około dowcipnopindolowych projektów, to za chwilę portrety posłów będą obwożone na ciężarówce razem ze zdjęciami narządów płciowych.

This content has 1 rok. Please, read this page keeping its age in your mind.
IMG_8934

Jestem ateistą – moją bronią są argumenty.

Od jakiegoś czasu trwa w sieci akcja, w której chrześcijanie fotografują się z bronią. Inicjatorem tej akcji jest człowiek związany z gazetą „Pod prąd”. W pierwszej chwili gdy zobaczyłem te zdjęcia, myślałem że to kolejna akcja przeciwko uchodźcom. Chciałem sprawdzić, jak inicjatorzy motywują swoje selfie i się mocno zdziwiłem.

Świat na naszych oczach wchodzi w bardzo poważny zakręt historii. Jedną z jego oznak jest wzmagająca się nienawiść do chrześcijan. Mord w college’u w Roseburgu (USA), gdzie ateista dokonał egzekucji bezbronnych chrześcijan, nie pozostawia złudzeń, że to, co dotychczas obserwowaliśmy w Afryce czy na Bliskim Wschodzie, na trwale zawita do świata Zachodu. Nie możemy wobec tego pozostać bierni!

źródło

poOrganizatorzy akcji „Jestem chrześcijaninem” wprowadzają opinię publiczną w błąd.

Zabójcą nie był ateista. 

W tekście wprowadzającym do akcji z bronią można przeczytać, że jest ona odpowiedzią na nasilające się prześladowania chrześcijan. Autorzy akcji przywołują dramatyczne wydarzenia, jakie rozegrały się w college’u w Roseburgu, w których Chris Harper-Mercer zabił 10 osób, po czym popełnił samobójstwo. Na początku pojawiły się informacje, że sprawca pytał się ofiar, czy są wyznania chrześcijańskiego. Okazało się, że to może być nieprawdą  – morderca zadawał pytanie, czy są religijni. [edycja: informacje okazują się sprzeczne, podkreślenie poprawione było -„to jest nieprawda”]

Podłożem zbrodni był wyznawany przez niego satanizm. Zbrodniarz miał w swoim komputerze manifest, z którego wynika, że zionął nienawiścią do całego społeczeństwa i chciał poprzez tę zbrodnię zostać bogiem w piekle. Został wydalony z armii USA jako niezdolny do służby wojskowej; znany był ze swojej fascynacji seryjnymi mordercami, a jego celem życiowym było służenie szatanowi. źródło / źródło 

Wychodzi więc na to, że animatorzy całej akcji zakłamują fakty. Twórca akcji – Andrzej Turczyn, jest prawnikiem i działaczem Ruchu Obywatelskiego Miłośników Broni. Określa się jako chrześcijanin z wyboru, protestant, tak więc powinien sobie zdawać sprawę, czym jest operowanie kłamstwem w pobliżu broni palnej.

Na zakończenie tekstu pada przypomnienie, o czym mają nosiciele broni pamiętać.

Pamiętając o bohaterskich ofiarach z Roseburga, którym odebrano naturalne prawo do obrony w „Gun free zone”, przyznaj się publicznie do Jezusa i pokaż, że nie będziesz bierny!  

źródło

A jak już sobie tak rozmawiamy o szaleńcach, to  znany morderca, Anders Breivik uznawał się za chrześcijańskiego fundamentalistę, należał do zakonu wzorującego się na Templariuszach. Czy przed nim też uczestnicy akcji z karabinami będą się bronić?

Złego człowieka z bronią może powstrzymać tylko dobry człowiek z bronią – mówi Andrzej Turczyn.

Rodzi się pytanie: czy człowiek pociągający za spust w celu zabicia drugiej istoty ludzkiej mieści się w kategorii dobra? Korelacja broni z religią zawsze kończy się dramatami, bo po drugiej stronie lufy stoi człowiek wyznający inną wersję boga lub taki, który w ogóle w niego nie wierzy. Ludzie sobie wmawiają, że chrześcijaństwo jest religią miłości i jest z tego powodu prześladowane.

Tymczasem Nowy Testament nie odcina się od krwawych thrillerów występujących w Starym Testamencie, w którym normą była eksterminacja wrogów Jahwe. W Ewangeliach można znaleźć frazy, które brzmią niezbyt pokojowo; oczywiście współcześni teologowie wykonują różne przewrotki, aby wydźwięk wersetów zmienić. Jaki jest tego skutek? Przytoczony poniżej werset z Ewangelii Łukasza kończy zajawkę zachęcającą do stroszenia się publiczne z bronią palną, aby bronić się przed szalonymi ateistami

Jezus: „…kto nie ma miecza, niech sprzeda suknię swoją i kupi miecz.” Łuk. 22:35-36

 źródło

Islam, chrześcijaństwo … w każdej z tych religii tkwi potencjał na terroryzm. Nie trzeba być biblistą; wystarczy obiektywnie przyjrzeć się historii i wydarzeniom, które dzieją się na naszych oczach. W przypadku Breivika i Chrisa Harpera [szatan też wywodzi się z biblii], wiara była zracjonalizowaniem psychopatycznych czynów. Religie można interpretować na różny sposób i każdy z nich w rezultacie jest uznawany za prawdziwy, bo wyznawcy mogą sobie swobodnie decydować, kiedy ich wyznanie ma być pokojowe, a kiedy ma pożywić się krwią niewiernego.

Religianci różnej maści usilnie chcą wtłoczyć ateistów w zbrodnicze idee faszyzmu i komunizmu. Stwarzają tak jak twórcy tej żałosnej akcji, wrażenie że ateiści tylko czyhają, aby wymordować biednych katolików czy innych protestantów. Tego typu myślenie może doprowadzić do prawdziwych dramatów.

I o tym trzeba głośno mówić.

This content has 1 rok. Please, read this page keeping its age in your mind.
sad-505857_1280

Zgwałcić można też słowami.

Pan Terlikowski zamieścił post na swoim profilu na Facebooku, w którym wyraża swój zachwyt wobec władz Paragwaju za to, że nie pozwoliły dokonać aborcji ciąży powstałej w wyniku gwałtu na 10 -letniej dziewczynce, dokonanego przez jej ojczyma.
1Matka dziecka zażądała przerwania ciąży. Wcześniej złożyła zawiadomienie do prokuratury informując, że jej córka padła ofiarą molestowania seksualnego ze strony ojczyma. Prokuratura nie wszczęła śledztwa uznając, że dziecko nie jest zagrożone. Śledztwo zostało wznowione dopiero jak okazało się, że 10 letnie dziecko jest w ciąży. Ojczym uciekł, matkę zamknięto w więzieniu pod zarzutem niezagwarantowania bezpieczeństwa dziewczynce, uznając ją za współwinną, a dziewczynkę umieszczono w domu samotnej matki. Wypisz, wymaluj – totalitaryzm jak się patrzy.

A pan Terlikowski się cieszy.

Tak się zastanawiam: dziesięcioletnia dziewczynka jest molestowana seksualnie przez swojego ojczyma, zostaje zgwałcona i zachodzi w ciążę. Jak taką sytuację można wykorzystać do celów walki światopoglądowej? Jak można zracjonalizować kolejny gwałt na tym dziecku dokonany przez władze Paragwaju? Jak można dokonać kolejnego gwałtu na tym dziecku w Polsce, na profilu redaktora pisma, które jest dotowane przez ministra kultury?

Otóż wszystko można, jak  ma się myślenie religijne, które w sposób aborcyjny odcina empatię i inteligencję emocjonalną. To, że pan redaktor ma zaburzenia w postrzeganiu rzeczywistości, jest powszechnie wiadome. Mnie jednak zastanawiają ludzie, którzy z zapałem reżyserują życie jedenastoletniej dziewczynce mieszkającej w odległym kraju, w którym panuje zupełnie inna kultura i mentalność, nie mając zielonego pojęcia, co to dziecko czuje i co myśli.

Terlikowski twierdzi, że dziewczynka mimo 11 lat, dokonała czynu bohaterskiego, rodząc to dziecko i swoim samozaparciem pokazała wyższość traumy zgwałcenia nad poddaniem się aborcji. Jedna z internautek, w odpowiedzi twierdzi, że „poza tym ta 11 letnia dziewczynka sama chciała urodzić, więc nie wiem, po co te niektóre komentarze” nie podając, skąd posiada taką wiedzę.

Komentarze przeradzają się w koncert życzeń i spekulacji; co dziecko czuje i co by czuło przez całe życie po dokonaniu aborcji: Albo po kilku latach rozwinie syndrom postaborcyjny i skoczy z mostu? »koszt psychiczny« donoszenia ciąży jest niczym wobec ryzyka powikłań, o cierpieniu szlachtowanego dziecka nie wspominając”. Prawda jest taka, że gówno państwo wiecie. Wypowiadacie się w imieniu dziecka, które urodziło dziecko, tylko po to, aby bronić swoje religijne przekonania.

Niech więc pan Terlikowski nie mówi, że ta dziewczynka jest bohaterką i niech nie robi z ofiary gwałtu orędowniczki ruchu przeciw aborcyjnego, bo to jest wstrętne nadużycie.

Komentatorzy w swoim zaślepieniu i tępym religijnym myśleniu pomijają fakt, że ta dziewczynka została przymuszona przez system prawny do urodzenia dziecka pochodzącego z gwałtu, do którego doszło w najgorszym z możliwych scenariuszy – ofiarą jest dziecko, a katem – ojczym.

Nie znając stanu emocjonalnego dziewczynki wymyślają scenariusze, które nie mają żadnego logicznego uzasadnienia. Kierują uwagę na propagandową papkę o traumie poaborcyjnej nie biorąc pod uwagę, z jakimi konsekwencjami to zgwałcone i gwałcone dalej dziecko będzie musiało się zmagać na co dzień, wychowując dziecko swojego ojczyma, które poczęte zostało w wyniku gwałtu.

Inny mistrz religijnego myślenia ogólnie nie widzi problemu, że 11 letnie dziecko w wyniku gwałtu rodzi dziecko i argumentuje, że ludzie robią z igły widły: „Jak muzułmanie żenią się z 5-10 latkami to jest ok? Czy tam dzieci nie rodzą dzieci? Ale jak katolicy 11 latce kazali urodzić to wielkie halo na całym globie… „ Na takie argumenty ręce opadają. Okazuje się jednak, że głupota nie ma ograniczeń:

Nie zapominajcie drodzy durnie, że to PARAGWAJ. Ludy z ameryki płd. dorastają dobre kilka lat szybciej – takie przystosowanie naturalne. Ta matka ma – licząc na skale europejska – biologicznie jakieś 13-14 lat. W rozwoju społecznym pewnie ma z 15 euro-lat

Wielu internautów w komentarzach nie przebiera w słowach i jednoznacznie ocenia sposób, w jaki Terlikowski postrzega tę sytuację, wskazując na brak empatii połączony z religijnym pierdolcem naczelnego moralisty. Takie postawy jednak są nie do przyjęcia przez nawiedzonych katolików, którzy w swym zapalczywym świętym uniesieniu straszą wycięciem w pień lewackich chord.

Jesteś tak samo prymitywny jak reszta tych lewackich oszołomów, którzy za psy, koty czy drzewa walczą a popierają mordowanie nienarodzonych. Przyjdzie czas, że was w końcu wytępimy z tego kraju. Jesteście zarazą toczącą ten naród.

Tego typu komentarze są standardowym argumentem gorliwych katolickich internautów, którzy poruszają się w oparach absurdów, balansując między magicznym myśleniem, a świętym gniewem. Projektują sobie w głowach „warianty” życia dziewczynki, której nie znają i na oczy nie widzieli:

Ja jestem bardziej optymistycznie i przyjaźnie nastawiona do ludzi, więc wybieram wariant optymistyczny, który zakłada, że dziewczynka po urodzeniu nie będzie musiała mieszkać razem z gwałcicielem, że zyska odpowiednią opiekę dla siebie i dla dziecka. I razem będą żyli długo i szczęśliwie

Pojawiają się też argumenty historyczne:

Przypominam, że Beethovena też chciał lekarz abortować.

Wczoraj napisałem w wątku pana redaktora dwa komentarze. W jednym z nich odniosłem się do wybiórczości katolickiego myślenia i specyficznego postrzegania moralności pod kątem „możliwości” łamania jednego z punktów dekalogu, który zabrania zabijania. Okazało się, że czasami zabicie drugiego człowieka jest „moralnie dopuszczalne”. Poruszyłem kwestie obecności kapelanów w wojsku, że ich obecność sankcjonuje zabijanie drugiego człowieka. Problem stawiałem już w niejednej dyskusji, odpowiedzi są w swojej wymowie podobne, że w wyjątkowych sytuacjach, to i owszem, można zabić, a zwłaszcza na wojnie:

Kapelani błogosławią żołnierzy, aby ich Bóg chronił przed śmiercią z rąk tych, z którymi będą walczyli.  To chyba różnica?

Nie jestem w stanie zrozumieć toku takiego myślenia. Wynika z niego, że żołnierz katolicki na wojnie w większości walczy unikami i jak już koniecznie musi, to zastrzeli wroga. Poza tym, skąd wiadomo, że bóg stoi po którejś ze stron walczących? Jeżeli tak, to po której i dlaczego akurat po tej, a nie po drugiej? Skąd katolicy podchodzący tak radykalnie do kwestii aborcji mogą wiedzieć, że w wypadku tego dziecka nie zaszła sytuacja „moralnego dopuszczenia” aborcji?

Takie sytuacje pokazują, czym jest myślenie religijne i obydwoma rękoma podpisuję się pod komentarzem pani Doroty:

 Zły człowiek.

This content has 1 rok. Please, read this page keeping its age in your mind.
theater-399964_1280

Być może, to zależy, możliwe, zobaczy się, zapewne, niewykluczone…

Philip Tetlock – psycholog z Berkeley w swojej książce pod tytułem „Polityczne ekspertyzy. Czy są trafne? A skąd niby mamy to wiedzieć?” zebrał wyniki 20 letnich badań, w których wgłębiał się w trafność i rzetelność wygłaszanych publicznie opinii i analiz rożnych ekspertów. Wyniki tych badań wskazują dość jednoznacznie, że przeważająca większość „mądrych głów” plecie bzdury i wróży z fusów.

inny-punkt-widzenia

Autor zebrał w sumie 82 tysiące opinii 284 ekspertów, którzy regularnie pojawiali się w mediach wygłaszając płatne prognozy przyszłych wydarzeń. Okazało się, że większość tych prognoz była warta funta kłaków, a ich trafność można przyrównać do wyników testu, który na chybił trafił wypełniał nieprzygotowany uczeń na egzaminie. Ciekawym wnioskiem jest również zależność między częstotliwością publicznych występów fachowca, a trafnością jego analiz; im częściej  pojawia się w mediach, tym bardziej pudłuje.

Psycholog twierdzi, że laicy śledzący bieżące wydarzenia pod rożnymi kątami potrafią o wiele trafniej zanalizować i opisać dziejącą się rzeczywistość niż ekspert, który ma dużą wiedzę z jednej strefy.

Tetlock opisał to – za Berlinem – z pomocą porównania. Tych pierwszych nazywając jeżami, którzy koncentrują się na jednej wielkiej sprawie. Drugich lisami. O lisach mówiąc, że wiedzą wiele małych rzeczy, odrzucają wielkie schematy i myślą elastycznie. Przez to – myślą trafniej.

Media mają swoich ulubionych ekspertów, którzy swoim autorytetem wspierają słuszną linię produkcyjną wiadomości przekazywanych opinii publicznej. Im bardziej ekspert w danej dziedzinie jest kreatywny w przekazywaniu swoich analiz, tym gorzej czasem dla samych analiz. Syndrom autorytetu działa na niekorzyść odbiorców, bo nikt tak naprawdę nie rozlicza ekspertów z plecenia andronów i nietrafionych diagnoz. Liczy się dynamiczny przekaz i czasami karkołomna opinia odmienna od innych. W wyniku takiego medialnego zapotrzebowania w przestrzeni publicznej, bardziej liczą się efekciarze niż nudziarze opisujący wydarzenia takimi, jakimi one są bez upiększania:

– Witamy w naszym studio znanego socjologa pana profesora Kleksa. Czy pana zdaniem za 5 lat w Polsce będziemy mieli faktyczny rozdział między Kościołem, a państwem ?

– Nie wiem.

Koniec programu 😀

Żonglowanie ekspertami w mediach odbywa się na co dzień. Wszystko zależy od tego, co chce się przeforsować. Każdy, kto interesuje się bieżącymi wydarzeniami w przestrzeni publicznej, zdaje sobie sprawę. że gra polega na zbijaniu politycznego kapitału. Tematy podnoszone muszą być nośne i polaryzujące społeczeństwo – takie, których rozwiązanie zależy od daleko idących kompromisów światopoglądowych. Trwająca od lat w Polsce dysputa „macicznopindolowa” naprodukowała niezliczoną ilość diagnoz, poglądów, teorii i nauk. W gąszczu tych zawiłości nie wiadomo powoli co jest czym.  Dzięki temu można skupiać uwagę ludzi na kwestiach pobocznych odwracając uwagę od spraw naprawdę poważnych.

Prawdziwe zaniepokojenie powinny jednak budzić sprawy i wydarzenia, które są ważne, a o których się mówi półgębkiem lub wcale.

Taką sprawą jest TTIP.

Koleżanka z portalu – Ela Kunachowicz, raz na jakiś czas próbuje się z tą sprawą przebić na portalu. Postanowiłem dołączyć się do jej inicjatywy, ale o tym w następnym wpisie.

 idzie-zimne

This content has 1 rok. Please, read this page keeping its age in your mind.
94a904af-96a0-4f4b-953f-f987604ed7a0

W Krakowie narodziła się nowa, zegarowa tradycja.

Żyjemy w kraju, że tak się wyrażę, demokratycznym, w którym, że tak znowu się wyrażę, mamy rozdziała kościoła z państwem. W świetle tego zastanawiam się, jak to jest, że można bezkarnie łamać prawo pod szyldem religijnych uroczystości. W Krakowie został bezprawnie powieszony na zabytkowym budynku zegar odliczający dni do Światowych Dni Młodzieży.

Organizatorzy postąpili wbrew procedurom. Bezprawnie zawiesili tablicę elektroniczną na zabytkowym budynku mieszczącym się w centrum Krakowa, który to obszar uznany jest za park kulturowy. Parki kulturowe objęte są drakońskimi przepisami mającymi chronić zabytki narodowej kultury przed wszelkimi zmianami wizualnymi. Na wywieszenie gównianej tabliczki trzeba mieć zaakceptowany przez konserwatora zabytków projekt wykonany przez architekta, który określa wielkość i miejsce montażu obiektu.

W tym przypadku, podobnie jak w sejmie z zawieszonym krzyżem, zastosowano prawo kaduka. Organizatorzy złożyli wniosek do konserwatora zabytków i nie czekając na odpowiedź, zawiesili koszmarną tablice na elewacji budynku. Można się tylko domyślać, że pomysłodawcy po prostu założyli sobie z góry, że i tak zegar będzie wisiał, bo tak w Polsce działa Kościół Katolicki — ponad prawem.

A teraz to, co mnie zadziwia i wprowadza w stan wkurwienia. Konserwator nie wydał zgody na wywieszenie elektronicznej zabawki i sugerował inną lokalizację. Organizatorzy powołali się na przepis, który mówi, że na budynkach mogą wisieć „instalacje tymczasowe, które mają związek z ważnymi wydarzeniami”. Konserwator tłumaczenie przyjął i zegar sobie może wisieć.

Bezczelność organizatorów i uległość urzędnika państwowego jest porażająca. Gdyby taka sytuacja miała miejsce w przypadku imprezy świeckiej lub stricte komercyjnej, w pierwszej kolejności wyleciałby z roboty zarządca budynku, który wpuścił do zabytku jakichś ludzi, pozwalając im wiercić w elewacji dziury i zawieszać obiekt, na którego umiejscowienie nie ma projektu. Organizatorzy ukarani by byli mandatem od straży miejskiej, która tylko czeka na takich frajerów. Urząd Miasta powinien obciążyć krewkich monterów kosztami związanymi z naprawą uszkodzonej elewacji oraz bezprawnym zawieszeniem nośnika reklamowego.

W drugiej kolejności robotę powinien stracić sam konserwator zabytku, który zgodził się na pozostawienie obiektu bez wymaganej wcześniej dokumentacji projektowej. Wygląda to tak, że grupka jakichś oszołomów wybrała sobie sama w jakimś sklepie zegar i uznała, że będzie pasował do zabytkowej budowli bez konsultacji z architektami.

Na miejscu krakowian prawem kaduka wywieszałbym informację o imieninach cioci Brunhildy, na co większym zabytku, bo jest to ważne wydarzenie, a w razie kłopotów zawsze można powołać się na zegar.

Źródło

 

 

This content has 1 rok. Please, read this page keeping its age in your mind.
wall-301072_1280

Pokaż nam, co czujesz, a my ci damy, to co potrzebujesz.

Kamerka przy komputerze może stać się niebezpiecznym dodatkiem, dzięki któremu będą śledzone nasze emocje. Okazuje się, że oprogramowanie do rozpoznawania twarzy na bazie programu Google Glass jest modyfikowane tak, aby rozpoznawać po twarzy nasz nastrój.

Po identyfikacji użytkownika oprogramowanie łączy dane ze śladami pozostawionymi przez niego w sieci. Modyfikacja ma za zadanie rozpoznawać, jak użytkownik reaguje na docierające do niego informacje.

Sprytne wykorzystanie tej inwigilacyjnej technologii będzie opierało się na próbie sprowokowania nas poprzez doprowadzenie do emocjonalnych wydarzeń, bez uzyskania zgody na posiadanie naszych wyzwalanych emocji, lub ich czytanie, lub łączenie naszych emocji z naszą osobowością i wszystkim tym, co już jest o nas wiadome (co kupujemy, gdzie wyjeżdżamy, z kim żyjemy i kto wie, co jeszcze).  

Po rozpoznaniu twarzy użytkownika istnieje możliwość zbierania danych z kamer monitorujących miasto, które rejestrują naturalne zachowania w codziennych sytuacjach: w sklepie, na ulicy, w kawiarni. Możliwości wykorzystywania tych danych są potężne.

Firmy mogą dostosowywać kampanie reklamowe, politycy modyfikować swoje obietnice, agencje rządowe uzyskują dostęp do wrażliwych danych użytkownika. W sieci najbardziej zagrożone są dzieci, które powodowane ciekawością mogą zainstalować bezwiednie niechciane oprogramowanie.

 Prawdziwe zagrożenie dla prywatności pochodzi ze strony nadzorujących kamer, które są prawie wszędzie tam gdzie są w stanie zarejestrować nasze najbardziej osobiste uczucia związane z tym, na co patrzymy, lub emocje, które pojawiają się, gdy przypominamy sobie coś z przeszłości, niedalekiej lub odległej. Te automatyczne „czujniki emocji” będą wiedziały, co w danej chwili czujemy, ale nie będą wiedziały, dlaczego to czujemy.

Okazuje się, że regulacje o ochronie danych osobistych nie zabezpieczają użytkownika przed tego typu działaniami. Firmy korzystające z oprogramowania do rozpoznawania twarzy nie mają obowiązku podawania informacji, że rozpoczynają identyfikację użytkownika.

Źródło 

 

 

This content has 1 rok. Please, read this page keeping its age in your mind.
punkt-widzenia

Z optyką ateizmu na patataj…

W Rzeczpospolitej ukazał się ciekawy tekst Agnieszki Sabor, w którym dzieli się swoim postrzeganiem ateizmu. Uważam, że warto się nad nim pochylić.

Spór o istnienie Boga może być potrzebny – wierzącym, „poszukującym” i niewierzącym może pomóc bardziej odpowiedzialnie odnaleźć się w świecie. Ważne, by był poważny. Ateiści mogą postawić – i stawiają – człowiekowi wierzącemu (bądź „poszukującemu”) bardzo wysokie wymagania: intelektualne, etyczne czy duchowe.

Autorka w dalszej części tekstu stawia tezę, że radykalny ateizm polskich elit bardzo odbiega od przedstawionego wyżej opisu, jest banalny i powierzchowny, oraz że ma charakter pourazowy. Twierdzi, że nowych aktywistów ateistycznych nie interesuje kwestia istnienia czy nieistnienia boga, tylko walka z obecnością Kościoła Katolickiego w życiu publicznym, a to z kolei wskazuje, że ten nowy radykalny ateizm jest w rzeczywistości antyklerykalizmem katolickim.

Na tym tle nowy, radykalny ateizm polskich elit (..) zaskakuje banalnością i powierzchownością. Ma charakter wyraźnie „pourazowy” W gruncie rzeczy większości nowych aktywistów ateistycznych nie interesuje istnienie bądź nieistnienie Boga, Chodzi niemal wyłącznie o regulacje społeczno-polityczne (..) obecność bądź nieobecność tradycji (…) katolickiej, w życiu publicznym (…) To nie tyle ateizm, ile antyklerykalizm katolicki 

Trochę to kuriozalne założenie, że będąc ateistą, nie można być antyklerykałem. Poza tym, z jakiego powodu ateista ma się zastanawiać czy bóg jest, czy go nie ma? W dalszej części pani Agnieszka pisze, że prawdziwy ateista nie powinien się zbytnio skupiać na kwestiach instytucjonalnych, tylko kłaść większy nacisk na filozofię religii.

skupiony na kwestiach instytucjonalnych i moralnych (niekiedy uzasadnionych, np. wtedy, gdy chodzi o krzywdę dzieci), który teologię traktuje dość ludycznie, natomiast filozofię religii w ogóle pomija milczeniem. Być może ta redukcja celów wynika stąd, że filozofia – na co słusznie zwrócił uwagę Jan Hartman – przestała mieć charakter „totalny”, rozproszyła się na sfery, które z niej ewoluowały, takie jak polityka, socjologia, językoznawstwo, psychologia.

Autorka ma rację twierdząc, że w przestrzeni publicznej filozofia została zepchnięta na dalszy plan. Z tym, że jedną z głównych przyczyn tego stanu rzeczy jest obecność religii w szkołach. Filozofia uczy krytycznego i sceptycznego myślenia, a to z myśleniem religijnym nie idzie w parze. Co więcej, to wpływy filozofii katolickiej, której głównymi animatorami są biskupi, „totalnie” rozproszyły wymienione obszary – politykę, socjologię i psychologię. Jednak w świetle tego, co twierdzi autorka, moja dygresja o katechizacji i klerykalizacji może zostać odebrana jako pourazowa i banalna.

Ten ateizm, skupiony na kwestiach społeczno-politycznych, przesycony jest naiwną wiarą, że za pomocą demokratycznych regulacji prawnych kiedyś, w jakichś „oświeconych” czasach, uda się zrealizować powszechne „prawo do szczęścia”, które należy się każdemu „tu i teraz” (nie ma przecież „potem”) Tymczasem społeczno-polityczne prawo do szczęścia po prostu nie istnieje (…) Wielu wierzących uważa, że wyeliminowanie tych czynników możliwe jest tylko w perspektywie Absolutu.

Prawdę mówiąc, pierwszy raz słyszę taki pogląd, jakoby ateiści byli na tyle naiwni, aby wierzyć w możliwość wprowadzenia demokratycznymi sposobami przepisów prawnych, które miałyby zapewnić ustawowe szczęście. Jest wręcz odwrotnie – racjonalnie myślący człowiek wie, czym jest utopia i dzięki myśleniu sceptycznemu potrafi oddzielić marzenia senne od rzeczywistości. W końcowym stwierdzeniu pani Agnieszka w jednym zdaniu ujęła punkt widzenia wierzących, pozostawiając go bez komentarza.

Co więcej, nowe środowiska ateistyczne stawiają sobie – i realizują – cele misyjne (…) traktują w sposób „parareligijny” (by przypomnieć głośną rekonstrukcję egzekucji Kazimierza Łyszczyńskiego w wykonaniu Jana Hartmana – był to jakiś rodzaj obrzędu, symboliczne „powtórzenie ofiary”). Przy okazji, co zapewne zasadne, jeśli celem jest prozelityzm, posługują się uproszczeniami.

Nie jestem akurat zwolennikiem tego typu manifestacji, ale też nie widzę powodu, aby je krytykować. W święto Bożego Ciała odbywają się bizantyjskie pochody, ludzie noszą różne figurki obrazy i lektyki. Czy można to nazwać uproszczeniem? Dlaczego więc ateiści mają powstrzymywać się przed robieniem swoich uproszczeń? Okazuje się, że nie tylko to „upraszczamy”, bo zrozumienie przez ateistów chrześcijaństwa jest na poziomie  przedszkolnego katechizmu. Warto, aby w tej kwestii też była jasność: katolicyzm, który zawarty jest w katechizmie, nie jest chrześcijaństwem; to są dwa różnie ujęcia wiary.

Uproszczenia dotykają także rozumienia chrześcijaństwa. Często można by pomyśleć, że jego ateistyczny obraz zaczerpnięty jest z katechizmu dla przedszkolaków.

Autorka sugeruje, że kluczem do zrozumienia postawy człowieka wierzącego jest kolęda, napisana przez Franciszka Karpińskiego w roku 1787, którą tak określa:

Myślę, że lepszym kluczem do zrozumienia postawy człowieka wierzącego jest np. arcymądry tekst kolędy w rytmie poloneza „Bóg się rodzi” Franciszka Karpińskiego.

Główną treścią tego wiersza jest tajemnica wcielenia się Jezusa przekaz jest prosty i zwięzły. Karpiński posłużył się prostym językiem w celu przekazania treści ewangelicznych i narodowo katolickich, tak by treść była zrozumiana przez prostych ludzi. Czy ten utwór jest taki arcymądry? Mam pewne wątpliwości, czy autorka zna kontekst historyczny i przyczyny powstawania tego typu pieśni. Warto się zapoznać z historią rozbiorów Polski z tamtego okresu.

To, że sztuka ma swoją wartość artystyczną, nie nobilituje automatycznie Kościoła Katolickiego do roli jej mecenasa, co w dalszej części artykułu usilnie próbuje robić autorka. Ateiści oceniają Kościół Katolicki jako instytucję, a nie ludzi, którzy pod wpływem wiary tworzyli i tworzą sztukę.

Uproszczenia (i anachronizmy, np. ocena moralna wydarzeń odległych w czasie z perspektywy współczesnej) dotyczą również historii Kościoła, która redukowana jest do wypraw krzyżowych, inkwizycji, dyskryminacji kobiet i „szaleństw” Watykanu. Nie wiem więc, w jakim stopniu ofiary inkwizycji pozostają w realnym związku ze współczesnymi radykalnymi racjonalistami.

Czyli mamy uznać, że negatywne wydarzenia, które odbiły się piętnem na historii świata, to pobite gary i się nie liczą, bo perspektywa współczesności zmienia w jakiś sposób zrozumienie przykazania: „nie zabijaj”? Z tego, co mi wiadomo, dekalog obowiązywał w takim samym stopniu osoby wierzące 1000 lat temu, jak i dziś. Czy wzięcie w nawias słowa „szaleństw” Watykanu, zmienia ich znaczenie i czy to nie jest własnie próba spłaszczenia problemu? Uprawianie polityki historycznej na dłuższą metę jest szkodliwe i nie przynosi korzyści w teraźniejszości. Jednak jeżeli historia uparcie powraca i ciągnie za ręka teraźniejszość do tyłu trzeba przeszłość zrozumieć i mieć świadomość, jaki ma wpływ na relacje między ludzkie.

Kościół to nie tylko inkwizycja, ale także jej krytycy (św. Ambroży, św. Marcin z Tours); zresztą, co ważne, temat inkwizycji podejmują – bardzo krytycznie – autorzy katoliccy.

I chwała im za to. Z tym, że to nie zmienia faktu, iż te wydarzenia miały miejsce i podlegają ocenie moralnej. Tym bardziej, że te scenariusze powielają się w bardziej współczesny sposób. Ujmując temat szerzej — społeczeństwa, na których terenach dominują wartości chrześcijańskie, są wychowywane w duchu religijnym, ale nie stoi im to na przeszkodzie w angażowaniu się w konflikty zbrojne. Wprowadzanie siłą demokracji na innych kontynentach nie kłóci się z wyznawaną wiarą? Obecność kapelanów w wojsku to nic innego, jak milczące wsparcie w zabijaniu drugiego człowieka.

Zapomina się przy tym że Jeśli zaś chodzi o kobiety, można by dyskutować, czy np. w brutalnym świecie średniowiecza Kościół nie był jedyną instytucją, w której możliwy był ich rozwój intelektualny

Faktycznie można by było z tym stwierdzeniem dyskutować, tym bardziej że autorka na potwierdzenie swojej tezy, przywołuje między innymi średniowieczną mistyczkę Hildegardę z Bingen, która swoje dzieła spisywała pod wpływem uniesień religijnych i związanych z tym wizji. Jest też przywołany przykład Gertrudy Wielkiej z Helfty, która interesowała się literaturą, była sierotą i żyła w klasztorze.

Rozwój intelektualny podlegający opresji zamkniętego środowiska klasztornego nie jest rozwojem, tylko jego zaprzeczeniem. Gertruda zadawała sobie rozmaite pokuty i umartwienia tak, że prawie znalazła się nad grobem. Czym innym jest docenienie geniuszu wrażliwych i uzdolnionych kobiet, a czym innym uznawanie, że Kościół Katolicki w średniowieczu mógł być jedyną ostoją umożliwiająca rozwój intelektualny kobiet. Można tylko domyślać się, o ile więcej dzieł zostawiłyby po sobie te kobiety, nie będąc pod opresją instytucji kościelnej.

Święty Augustyn „(…) uznawał kobietę za istotę niższą, której Bóg nie stworzył na swój wizerunek i podobieństwo” (Deschner, 1997, s. 253).

Poglądy i przemyślenia Augustyna wywarły destrukcyjny wpływ na postrzeganie seksualności człowieka, czego owoce zbieramy do dziś w postaci utartych stereotypów. Kobieta nie mogła być wolna, dziewice były przeznaczone do służby Bogu. Jego nauki odznaczały się głębokim antyfeminizmem teologicznym i wpisywały się w judeochrześcijańską doktrynę głosząca niższość kobiety względem mężczyzny. 

Co z historią szpitalnictwa, którą zapoczątkowali w Europie krzyżowcy, a kontynuowali cystersi, duchacy, bożogrobcy (w 1108 roku powstał szpital we Wrocławiu, w 1152 – w Jędrzejowie)? Wyrzucić do kosza czy zredukować do poziomu książek Dana Browna?

Podany przykład Dana Browna jest dość kuriozalny, bo czym się różni jego twórczość od zawartości biblii? Autorka tekstu próbuje wmówić, że ateiści negują wszytko, co ma związek z chrześcijaństwem i że każde osiągnięcie dokonane pod wpływem wiary w Jezusa jest przez nasze środowisko uznawane jako złe i bezwartościowe. Reszta tekstu dotyczy naszej ignorancji wobec osiągnięć wielkich filozofów chrześcijańskich, mistyków i współczesnych myślicieli. Na próżno jednak w tym spisie szukać takich filozofów jak Jean-Paul Sartre czy Fryderyk Nietzsche. 

Myślę, że wiele wskazuje na to, że pani Agnieszka Sabor nie zna ateistów i nie do końca rozumie, czym jest ateizm. Swoją wiedzę opiera na obiegowych opiniach i własnych przekonaniach. Zarzuca ateistom, że angażują się w działania społeczne, tak jakby ateizm miał je automatycznie wykluczać i zajmować się zaawansowaną filozofią i zgłębianiem czy bóg jest, czy go nie ma. Nie rozumie, że można być jednocześnie ateistą i antyklerykałem.

Uważa, że ateista traktuje powierzchownie osiągnięcia wielkich myślicieli czy artystów tylko dlatego, że byli, czy są osobami wierzącymi. Stosuje wobec środowiska ateistycznego daleko idące skróty myślowe, twierdzi, że ateiści cierpią na traumy pourazowe, przez które patrzą na Kościół Katolicki w sposób płaski i uproszczony. Nie uwzględnia w swoich przemyśleniach, że ateiści jak każde inne środowisko, ewoluuje i jest zróżnicowane. Nie każdy ateista musi znać dzieła Kanta, czy rozumieć semantyczne koncepcje gotyku w kulturze sakralnej.

Tekst pani Agnieszki odebrałem jako przeintelektualizowany i z lekkim powiewem infantylności. Być może się mylę, jednak tak go odbieram. Z drugiej strony rozumiem postawę autorki, której jako redaktorce katolickiego pisma, relatywizm nie jest obcy, tak samo jak i określenie” pourazowe”, które to często używa w polemice o Jedwabnem.

Wspomniany Sartre nie przyjął nagrody Nobla za swoją twórczość, bo był przekonany, że żadne gremium nie jest upoważnione do oceniania wartości dzieł określonego twórcy. Myślę, że tylko czas pokazuje wartość i ważność dzieła lub czynów dla społeczeństwa.

This content has 2 lata. Please, read this page keeping its age in your mind.