Wpisy Obserwatorium

d_przemoc

Uderz w stół…

Wybaczcie drodzy czytelnicy, że posuwam się do reedycji mojego starego tekstu z 02.02,2015 roku. Czynie to, ponieważ jest znowu, a może raczej – wreszcie – aktualnym, żywym tematem na czasie. Biorąc pod uwagę, że nic od tamtego czasu się nie zmieniło, jeśli chodzi o stosunek KK do konwencji antyprzemocowej, a jedyna zmiana na scenie politycznej jest wyłącznie kosmetyczna – na miejsce PO wskoczyła PIS – co jak dla mnie, nie wnosi żadnej nowej jakości tak w sensie woli politycznej, jak w sensie odpowiedzialności za nasz kraj, pozwalam sobie …

Dwa lata temu nikt nawet tego tekstu nie skomentował, może nawet nikt go nie czytał, a tymczasem problem nabrzmiewał i rósł i potężniał… Po fali społecznego #czarnegoprotestu, po tych miesiącach otwierania kobiet i mężczyzn na kwestie ich świadomości, godności, na problem przemocy prawnej, łamania praw człowieka itd… chcę ten tekst odświeżyć i przypomnieć. Może się mylę, a może mam rację, że jakby się nie odwracać od tego trudnego tematu, on wciąż będzie wracał i będzie zatruwał życie społeczne, dopóki jakaś partia, organizacja, nie wiem- siła sprawcza! , nie spowoduje, że kobiety i mężczyźni – Polki i Polacy – odzyskają głos w sprawie własnego odpowiedzialnego, dojrzałego życia, przypomną sobie co to znaczy mieć godność i nauczą się jej bronić przed zakusami hipokrytów pokroju Chazana, Godek, Kwaśniewskiego i wielu, wielu innych wyrosłych na fali obłędu i terroru religijnego.

 

Uderz w stół …. a KEP się odezwie

 

Konwencja Rady Europy o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej.

zapoznaj się z treścią konwencji/

 

Dzisiaj, dzięki serwisowi Fronda.pl, mogę pozwolić sobie przeanalizować zestaw pretensji Komisji Episkopatu Polski pod adresem wzmiankowanej Konwencji Rady Europy, popularnie zwanej antyprzemocową. I nie żebym uważała akurat ich opinię za ważną merytorycznie, bo nie jest merytoryczna, ale ważna już tak – a to dlatego, że liczą się z nią ci, którzy o losach konwencji decydują w Sejmie. Przypomnę jedynie, że są to nasi przedstawiciele, bo podobno mamy w Polsce demokrację.

***
Ludzie Kościoła w Polsce – biskupi i świeccy – od samego początku dyskusji nad Konwencją odnosili się do niej krytycznie. Dlaczego?

 

Argumentowali, że dokument nie przyniesie pozytywnych rozwiązań, ugodzi natomiast w rodziny i podważy wartości, na których zbudowana jest nasza cywilizacja.

 

No to przyjrzyjmy się tym rodzinom, wartościom i cywilizacji , którą zbudowaliśmy na tych wartościach…

***

Dokument wskazuje m.in., że przemoc wobec kobiet jest systemowa, zaś jej źródłem są religia, tradycja i kultura.

 

I jest to prawda.

***

Biskupi wskazali m.in. na art. 12 konwencji, który zobowiązuje sygnatariuszy do walki z dorobkiem cywilizacyjnym, traktowanym jako zagrożenie i źródło przemocy.

 

I to także jest prawda

***

Konwencja wprowadza także definicję płci jako „społecznie skonstruowane role, zachowania i cechy, które dane społeczeństwo uznaje za właściwe dla kobiet i mężczyzn” (art. 3),

 

A tu już nie do końca mówi się prawdę – albowiem konwencja nie definiuje w ten sposób płci, tylko role społeczne przypisane do płci – a to już jest faktycznie konstrukt zmontowany dla kobiet i mężczyzn przez system społeczny.

***

…przy czym całkowicie pomija naturalne, biologiczne różnice pomiędzy kobietą i mężczyzną i zakłada, że płeć można dowolnie wybierać lekceważąc biologię.

 

A to już kłamstwo – po pierwsze konwencja nie mówi nic o biologii, ani o jej lekceważeniu, ani o tym, że można płeć wybierać dowolnie- to są wymysły i nadinterpretacje stworzone i upowszechnione ustami ks. Oko w celu stworzenia mylnego wrażenia, zmącenia umysłów niezbyt dociekliwych obywateli, w tym Rada_Stala2także obywateli spoza kręgów katolickich. I ta sztuczka socjotechniczna udała się nadspodziewanie dobrze. Przeniesiono bowiem akcent, z tego co jest w konwencji na to, czego w niej kompletnie nie ma, natomiast brzmi jakby było. Każdy światły umysł musi się oburzyć na takie idiotyzmy – no i się oburzyło społeczeństwo – dodajmy dość leniwe społeczeństwo – bo gdyby tylko sięgnąć po tekst konwencji – a nie jest on żadną tajemnicą – okazałoby się, że nie ma tam takiego przekazu, ani w treści dosłownej, ani w najlżejszej nawet sugestii. Idźmy dalej…

 

***

Szczególny niepokój wzbudziło nałożenie na sygnatariuszy obowiązku edukacji (art. 14) i promowania m.in. „niestereotypowych ról płci”, a więc homoseksualizmu i transseksualizmu.

 

Oczywiście, że musiało wzbudzić niepokój tych, którzy stoją na straży standardów katolickich – homofobii, ksenofobii, rasizmu, dyskryminacji kobiet itd. Nadal mamy być takimi ludźmi, mamy rozwijać w sobie te nasze zajebiste cechy narodowo-katolickie, które tak pięknie nas odróżniają od cywilizacji zachodnich. Nie ma to jak taplać się w ciepłym błotku narodowej dumy z tego, że wszyscy jesteśmy normalnymi heterykami, dzięki czemu rodzą się czyste rasowo białe dzieciaczki. Precz z pedałami i innymi dewiantami – nie mylić z dobrodziejstwem pedofilii w sutannie, jako dobrego rozwiązania, w przypadku gdy niefortunnie rodzice jakiegoś dziecka nie za bardzo się kochają – kościół – ciocia – dobra rada, na taką sytuację ma swoje sprawdzone od wieków sposoby. Jak milusio – i żeby nie było – są takie kręgi katolików, które całkiem otwarcie popierają tę metodę i nie mają nic przeciwko. Widzieliśmy i słyszeliśmy to w TV i każdy przyzwoity człowiek miał opad szczęki.

 

***

Prezydium KEP przypomniało w swoim oświadczeniu, że Kościół katolicki od wielu lat prowadzi dziesiątki placówek w całym kraju, które pomagają ofiarom przemocy w rodzinie.

 

 

Lubuska-tarcza-wobec-przemocy_site_rotatorTo prawda – dziesiątki placówek wykazują ogromne wydatki na ten cel, nie wykazują natomiast zysków ze sprzedaży dzieci do adopcji zagranicznych, nie wspomina się o traktowaniu kobiet w tych placówkach i nikt się nawet nie zająknie, że istnienie takich placówek podtrzymuje skandaliczny obyczaj, że to kobieta i dzieci musi nadal opuścić dom – ich dom, w którym oprawca pozostaje nie tknięty przez prawo. A podobno mamy prawo, które znakomicie i wystarczająco zabezpiecza kobiety przed przemocą. Ciekawe, kiedy ktoś wreszcie zapyta te kobiety, co one o tym sądzą. Raczej się nie doczekamy.

 

Na dowód cytuję:

 

Rząd, chcąc zminimalizować ponure zjawisko przemocy wobec kobiet, powinien skupić się m.in. na doinwestowaniu istniejących już inicjatyw oraz powołać nowe, skoncentrować wysiłek zmierzający do tworzenia miejsc pracy dla kobiet – ofiar przemocy, udostępniając im mieszkania socjalne i dokonać skuteczne uregulowania prawne, gdy wskutek agresywnych działań muszą uciekać z mieszkań, będących wspólną własnością małżonków – podkreślono w stanowisku biskupów.

 

Pozwolę sobie przetłumaczyć: a zatem co nakazuje Episkopat rządowi? Po pierwsze DOINWESTOWAĆ istniejące i powołać nowe placówki – oczywiście w łonie kościoła, państwo ma dać kobiecie pracę i mieszkanie , gdy ta MUSI uciekać z domu, bo jej facet przecież NIE MUSI zmieniać miejsca pobytu – to tak oczywiste w naszej uświęconej kulturze chrześcijańskiej , że nie ma o czym dyskutować.

 

***

Uważamy, że
Rząd powinien wzmacniać pozycję rodzin, …………………………najlepiej się wzmacnia pozycję rodzin przez odebranie kobietom funduszu alimentacyjnego, w razie gdy przyjdzie jej do głowy taki szalony pomysł, żeby się rozwieść z oprawcą- nieprawdaż?*

poprawiać poziom opieki zdrowotnej kobiet i dziewcząt, …….aż się boję zapytać jakich lekarzy mają na myśli , no bo jeśli tych spod znaku deklaracji, to dziękuję uprzejmie.

wspierać edukację zawodową kobiet,………………chyba zapomnieli, że akurat kobiety są znacznie lepiej wykształcone niż mężczyźni i to raczej ich trzeba edukować, no chociaż im z deka pomóc, bo statystyki mówią, że nie za bardzo dobrze im to idzie.

realizować programy wychowawcze, oparte na wzajemnym szacunku i współdziałaniu obydwu płci, w tym przygotowania do życia w rodzinie – zaznaczyli hierarchowie.

 

A ja uważam, że akurat tradycyjne dogadywanie się płci mamy opanowane do obłędu, natomiast gdzieś zapomnieliśmy, że jesteśmy przede wszystkim ludźmi i musimy nauczyć się budować relacje międzyludzkie. Episkopat uważa inaczej – mamy tylko jeden cel – znaleźć partnera płci przeciwnej, spłodzić dziecko, a najlepiej jedenastkę piłkarską; wszak powyżej trzeciego dziecka wszystko się samo już toczy. Edukacja może być lada jaka, chlebusia z masełkiem starczy dla wszystkich, poza tym jak Bóg dał dziecko to i da na dziecko – przecież to pewnik, przynajmniej jeśli chodzi o katolików, więc najlepiej być katolikiem i nie wydziwiać z nowomodą na samotne macierzyństwo, a jak już się rozwiedziesz to sobie radź!!

 

***

Reasumując to co dotychczas rozkminiliśmy:

KEP dostrzega proceder przemocy w rodzinie i nie uważa, że problemu nie ma. O! jak miło! Brawo !
ALE : wszystkim się już dawno zajął :
– spowodował, że mamy najbardziej restrykcyjną ustawę antyaborcyjną;
– odebrał kobietom fundusz alimentacyjny;
– prowadzi placówki opiekuńcze dla ofiar przemocy domowej;
– prowadzi placówki dla chorych dewiantów;
– chroni troskliwie pedofilów w sutannach jako pożytecznych inaczej;
– uczy przedszkolaki i małe dzieci, jak mają widzieć swoje role płciowe.

 

fotolia_18105297_subscription_xl_800x600_4

 

Dodam tylko, że sporo nas jako społeczeństwo, kosztuje ta działalność, oraz, że mimo takiego wkładu troski KEP i udziału budżetu państwa statystyki rozwodów – rosną, dzietność spada, zaś przemoc domowa kwitnie w najlepsze, a mniejszości seksualne odnotowują epidemię wychodzenia z szafy – to ostatnie akurat mnie bardzo cieszy. 🙂

A teraz powiem coś bez sarkazmu i śmiertelnie poważnie. Wszystkie przejawy aktywności KEP – jak się dobrze temu przyjrzycie – to różne oblicza tej samej przemocy, jaką konwencja pragnie zwalczać. Nie dziwi więc, że akurat takie nożyce się odezwały, gdy UE uderzyła w stół. Bo przemoc ma różne oblicza. Ta, którą para się od zawsze KK, jest wyjątkowo wredna.

Konwencja zwalcza nie tylko przemoc domową jako taką, ale przede wszystkim zwalczać chce źródło tej przemocy – była o tym mowa na wstępie analizy – przypomnę

 

Dokument wskazuje m.in., że przemoc wobec kobiet jest systemowa, zaś jej źródłem są religia, tradycja i kultura.

 

Bingo! I właściwie mogłabym sobie darować całą powyższą analizę, bo oskarżonym o zjawisko przemocy w rodzinie jest, akurat w Polsce, tradycja i kultura przesiąknięta dusznym kadzidłem katolickim.

Pamiętacie z jaką furią zaatakował tę konwencję ks. Oko? I jak skutecznie zdeformowano wszystkie pojęcia związane z treścią konwencji? Jak wypaczono pojęcie gender? BTW – czy wszyscy już wiedzą, co to pojęcie znaczy? Że jest to wiedza, a nie ideologia? Że to właśnie dzięki gender studies udowodniono naukowo ścisły związek między kulturą, obyczajem, a systemem wierzeń i ich wpływ na zachowania ludzkie, także te ujęte pod hasłem: przemoc domowa? Czy trzeba jeszcze komuś tłumaczyć, że religia jest z definicji przemocowym systemem kontroli społecznej na różnych poziomach aktywności ludzkiej , że jest w końcu także ostatecznie skierowana przeciwko jednostce, przeciwko tobie i przeciwko mnie?

 

A tu masz skutek odległy planowej dezinformacji propagandysty Oko

 

 

***

Poniżej podaję za Fronda.pl listę sygnatariuszy rozmaitych petycji, listów, protestów – słowem FRONT OPORU PRZECIWKO KONWENCJI – nie jest to jakiś wielki tłum, mimo, że lista organizacji jest imponująca, ale to tylko nazwy i nie wiadomo w zasadzie co się pod tymi nazwami kryje. Domniemam, że niewiele,  zwłaszcza, że podobnie jak niezrzeszeni i wolni strzelcy, także wielu ateistów i racjonalistów, posługuje się pojęciami, których nie rozumieją, lub które zostały stworzone specjalnie na okazję tej wielkiej rozróby społecznej.

 

A najbardziej ubawił mnie argument wytoczony przez jedną z tych organizacji, że pan Tusk konsultuje konwencję z Kongresem Kobiet . Bu ch cha!!  Dobre, naprawdę dobre macie źródło informacji- i co wy na to kobiety z kongresu? Pewnie są tak samo zaskoczone jak i ja. 😉

 

Członkinie Rady ds. Duszpasterstwa Kobiet Episkopatu Polski
Danuta Baszkowska ze Stowarzyszenia Effatha,
Ewa Bednarkiewicz i prof. Maria Ryś ze Stowarzyszenia Fides et Ratio,
Jadwiga Chołodniuk, Jolanta Jesiotr-Bulikowska, Alina Petrowa-Wasilewicz – ze Stowarzyszenie Amicta Sole,
Ewa Kowalewska z Human Life International
Maria Wilczek z Polskiego Związku Kobiet Katolickich.
Krajowa Rada Katolików Świeckich
Krajowy Zarząd Akcji Katolickiej,
Forum Kobiet Polskich,
Polska Federacja Stowarzyszeń Rodzin Katolickich,
Polska Federacja Ruchów Obrony Życia
Związek Dużych Rodzin 3+.

 

Specjalne podziękowania dla serwisu Fronda.pl za bardzo porządne przygotowanie zestawienia zastrzeżeń KEP pod adresem Konwencji Rady Europy … z tym, że chodzi o zapobieganie i zwalczanie, a nie jak byliście łaskawi napisać o zapobieganiu i przeciwdziałaniu – może to drobiazg, moim zdaniem jednak zasadnicza różnica.

* fundusz alimentacyjny przywrócono w 2007 roku – było duże zapotrzebowanie na kiełbasę wyborczą – tak, wiem , wiem przyznaję się – jestem złośliwa 😉 , ale okoliczności odebrania kobietom funduszu są  prawdziwe i była to zarówno przemoc wobec kobiet , jak i zwykły handel polityczny – i wcale nie wskażę paluchem która partia się tak zasłużyła, albowiem wszystkie rządy kolejne, przez całe 25 lat używały kobiet jako karty przetargowej podczas obrad Komisji Wspólnej Rządu i Episkopatu.

12472798_10209251982919502_3845086472467066802_n

Czas na lans?

Lans nie jedno ma imię, ale w sprawie aborcji jest szczególnie niestosowny, bo kwestia przemocy prawnej wobec kobiet i mężczyzn w zakresie ich praw reprodukcyjnych nie powinna być okazją, tylko jest ważnym powodem byśmy wszyscy stanęli murem za kobietami, zwłaszcza tymi, które głosu są pozbawione, które siedzą w swoich domach, zamknięte ze swoim bólem, gdzieś tam , daleko od szosy, w Polsce B, zostawione same sobie, bez wsparcia partnerów, rodziny, uzależnione ekonomicznie, uwikłane w przekaz kulturowy, który każe im dźwigać swój krzyż bez skargi, ten sam krzyż, w obecności którego 23.09.2016 roku politycy i polityczki wszystkich opcji przyjęli do dalszych prac projekt bezwzględnego zakazu  aborcji Ordo Iuris i jednocześnie odrzucili projekt inicjatywy „Ratujmy kobiety”.

Dobrze zapamiętajmy jak głosowali posłowie i posłanki na sejm VIII kadencji na 26 sesji …

 

głos15głos16głos17

 

Odnoszę wrażenie, że wszystko już zostało powiedziane, wielokrotnie powtórzone, odmienione przez wszystkie przypadki i zanotowane gdzie należy. Pył bitewny nadal unosi się nad polem walki o przywrócenie kobietom ich, podobno niezbywalnych, praw człowieka. Czas na refleksje, wnioski, zadanie ważnych pytań.

12063680_10209251955038805_5176669603155047948_n

Czy wydarzenia ostatnich miesięcy, rozgrywające się na ulicach miast i w przestrzeni internetowej, to antrakt w spektaklu  patriarchat ma się dobrze? Bo ma się dobrze, bez wątpienia. Czy może była to czkawka po niestrawnym posiłku, serwowanym społeczeństwu od 89 roku, bo masa krytyczna została przekroczona i nawet najbardziej naiwni przekonali się, że deklaracja w rodzaju – Mnie kościół nie przeszkadza byleby nie właził mi do domu, zdecydowanie jest passe?  A może było to tylko wzmożenie wysiłków organizacyjnych w różnych środowiskach, które na co dzień nie mają żadnego wpływu, za to przy okazji jaką stworzyło Ordo Iuris, potrafią wykorzystać lęki kobiet by przypomnieć o swoim istnieniu?

 

DSCN5616

 

 

Nie, żebym uważała takie działania za złe, niewłaściwe i niezrozumiałe – wręcz przeciwnie – życie organizacyjne płynie w tych środowiskach od dotacji do dotacji, egzystują na skraju wytrzymałości i w oparciu o energię i zasoby intelektualne działaczek/y, więc jakby nie patrzeć okazja wyśmienita. Ale niepokoi mnie, że w tak ważnej sprawie, która powinna łączyć wszystkich w zwarty front by mówić jednym głosem, dochodziło do przepychanek w kolejce do mikrofonu, a nawet strzelania focha w kierunku tych, których akurat się nie lubi…  Jakaś zaraźliwa choroba roznoszona drogą kropelkową czy ki pies? Mam nadzieję, że to tylko wysypka i alergia minie bez śladów na gładkiej twarzy organizacji. Gdyby jednak okazać się miało, że to nawracająca opryszczka – marnie widzę przyszłość naszej sprawy.

 

DSCN5624

 

Znacznie mniej  dziwi mnie fakt,  że zgromadzenia protestujących były mało liczebne, często też mało poważne, że na podestach, obok autentycznie zaangażowanych bojowniczek o prawa kobiet stawały też te, które nie specjalnie widziały sens akcji „ratujmy kobiety” zwłaszcza gdy łączyło się to z wysiłkiem zbierania podpisów w przestrzeni publicznej – albowiem można się mylić co do oceny sytuacji i dojrzeć z poślizgiem. Pewnie, że to nie świadczy najlepiej, pewnie, że może być cyniczną kalkulacją, ale chcę wierzyć, że nie jest, a wiedzieć będziemy za chwilę, bo to dopiero początek, długiej i wyczerpującej drogi…więc czas, który ostatecznie weryfikuje hipotezy pokaże czy, komu i na czym zależy.

 

Zatem, kiedy pył opadnie, wszyscy gracze pogratulują sobie sukcesu na polu wysiłków PR-owych, przeanalizują słupki w sondażach i odłożą temat ad akta, zostaniemy nadal z otwartym pytaniem – quo vadis Polko?

 

DSCN5557

 

PS. Nie podaję nazwisk, nazw organizacji, dat, ani cytatów z wypowiedzi wiecowych – kto był – widział i słyszał, kto nie był zapraszam do działania. Zegar tyka.

foto: Tomasz Zawada, Elżbieta Kunachowicz.

 

 

 

 

 

 

IMG_0025

Gwałt zbiorowy i pogrzeb państwa świeckiego

Mój zacny kolega Mariusz ogłosił, że zaczyna się szariat katolicki i monarchia chrystusowa… To wszystko prawda. Cytuje obficie Marię Szyszkowską i można by cytować dzisiejszych publicystów tonami… I co z tego? Piszą prawdę. Wszyscy już to doskonale widzą i bez ich pisania. Aż prosi się na odlew krzyknąć – „Mądry Polak po szkodzie!”

Gdzie było ich ostre pióro, kiedy poprzednie, i to wszystkie co do jednego, rządy, co ja mówię- zgraja nieodpowiedzialnych polityków – psuli nasz kraj. Gdzie byli , kiedy neoliberalna hucpa panoszyła się wszędzie? Czy ktoś stanął poważnie w obronie prawa, edukacji, podupadającej kultury? Czy którakolwiek z  tych osób, które dzisiaj drą piże, odważyła się ostrzegać o skutkach społecznych stanowienia prawa pod dyktando dogmatycznej części Episkopatu, czy ktoś wziął w obronę kobiety sponiewierane ustawą antyaborcyjną?

Wielu spośród uznanych autorytetów wypowiadało się z pełnym przekonaniem o kwestii  tożsamości Polaków, nierozerwalnie, a jakże (!) , związanej z chrześcijaństwem. No to ja nie jestem Polką! Nie czuję się w najdrobniejszym nawet aspekcie związana z takimi korzeniami. Moje korzenie są gdzie indziej, czerpię z innego źródła, nauczono mnie co to humanizm i etyka, a od kościoła uciekłam mając 9 lat,  porażona tzw. moralnością chrześcijańską, z którą w żaden sposób nie mogłabym się utożsamić już wtedy, będąc zaledwie dzieckiem.

To czego jesteśmy świadkami, to pogrzeb świeckiego państwa prawa. Kościół wykorzystał wszystkie założenia takiego państwa dla własnych korzyści i przeciwko społeczeństwu , a w szczególności prawo do wolności sumienia i wyznania, także autonomii, prawo do posiadania ziemi i nieruchomości, prowadzenia działalności w zakresie edukacji i wychowania, nawet działalności charytatywnej. I to wszystko rączka w rączkę z funkcjonariuszami świeckimi, bo „państwo świeckie widzi miejsce także na wspólne działania na rzecz dobra tego samego człowieka i obywatela jednocześnie”.

Cóż za hipokryzja!

Ten pogrzeb to logiczna konsekwencja polityki KK, z jednej strony, i braku poczucia odpowiedzialności władzy świeckiej, z drugiej. Świeckość państwa została zgwałcona już 25 lat temu i stała się ofiarą na ołtarzu interesów polityków, dopieszczających kościół w Polsce w sposób nieprzyzwoicie obleśny i jawnie ordynarny, dosłownie na naszych oczach. Tylko żeby nie przeoczyć prawdy czasu trzeba patrzeć żeby widzieć, trzeba słuchać żeby słyszeć.

Trzeba mieć świadomość w czym się uczestniczy. A uczestniczyliśmy w tym spektaklu i nawet odegraliśmy główną rolę – byliśmy anonimowymi statystami – wyborcami , którymi grały obie strony tego geszeftu. Zrobiono nam krzywdę naszymi własnymi nogami, rękami i głowami… I dziś to nie tylko pogrzeb świeckiego państwa- to także pogrzeb społeczeństwa, jego praw, jego przyszłości. Nie mówię o pogrzebie demokracji, bo tej postaci w spektaklu nie było. Była jakaś kiepska dublerka, która nawet nie umiała swoich podstawowych kwestii. To w ogóle  dziwny spektakl – żadna z postaci nie stanęła na wysokości zadania, a media zamiast odegrać jedną z głównych ról, zeszły do poziomu suflera i podpowiadały tłumowi kiedy ma się śmiać, a kiedy płakać. Żenujący to kraj i równie żenujące społeczeństwo.

I zapamiętajcie sobie przynajmniej to – utrata świeckości państwa, to utrata jedynej szansy na rzeczowy dyskurs o problemach tego państwa i tego społeczeństwa. Nie da się racjonalnie rozwiązywać żadnych problemów w oparciu o ideologię katolicką, czy jakąkolwiek inną. Tylko operując pojęciami zdefiniowanymi naukowo i racjonalnie, można rozmawiać o prawdziwych problemach i próbować je rozwiązywać. Państwo utraciło niniejszym tę sprawność, oddając się całkowicie w ręce nieuprawnione do takiej funkcji.

Ps.: Wczoraj obejrzałam wywiad z ministrem Glińskim… a dziś słyszę, że pani redaktor prowadząca to spotkanie została zawieszona w czynnościach.  Zaglądam na społeczność FB-ową i co widzę?  Wszyscy jak jeden mąż lajkują protest w tej sprawie. Przepraszam bardzo, ale ta pani zachowała się kompletnie nieprofesjonalnie, powiem więcej- skandalicznie się zachowała! Szczerze?  Też bym tą panią zabrała sprzed kamer. Rozumiem, że towarzystwo lajkujące zachowało się iście po kumotersku- nie lubimy PIS-u, więc wróg naszego wroga jest naszym przyjacielem. Naprawdę takiego dziennikarstwa chcecie? Rozumiem, że tak. Rozumiem zachowania stadne, ale to także gwóźdź do trumny dzisiejszego pogrzebu.

lekarz

Klauzula – c.d. absurdu

Lekarz to zawód zaufania społecznego, podobnie jak sędzia, nauczyciel, ksiądz, policjant itd. Kiedy idziemy do lekarza, wszystko jedno prywatnie czy w ramach systemowej opieki zdrowotnej, to idziemy do człowieka, który jest nośnikiem wiedzy, doświadczenia, ma określone priorytety, spośród których dobro pacjenta jest dla niego wartością najwyższą. Oczywiście wierzymy, że tak jest, zakładamy a priori, że pozbawiony takich atrybutów nie mógłby być lekarzem. Tyle jeśli chodzi o nasze, pacjentów, wyobrażenie. Bez tych założeń czysto teoretycznych, nie jest możliwa dobra relacja z lekarzem, ani współpraca w procesie leczniczym.

Od wielu lat, przy wydatnej pomocy mediów, obraz lekarza został zohydzony. Kolejni ministrowie zdrowia publicznego, kiedy sami nie stawali na wysokości zadania, czynili z grupy zawodowej lekarzy chłopca do bicia. Środowisko lekarskie nie potrafiło przebić się do mediów z wyjaśnieniem społeczeństwu złożonej sytuacji publicznej opieki zdrowotnej. W efekcie tych wielokierunkowych szkodliwych działań ranga tego zawodu spadła z listy profesji zaufania społecznego. Jednak dopiero kiedy samorząd lekarski wyszedł z inicjatywą zaskarżenia do Trybunału Konstytucyjnego wykluczeń z klauzuli sumienia, moja ledwie tląca się nadzieja na zmianę wizerunku mojej grupy zawodowej legła w gruzy. To był, drodzy koledzy, strzał w kolano!

Może tego nie zauważyliście, ale pierwotnie klauzula sumienia miała chronić lekarza przed zmuszaniem go do czynów nieetycznych skierowanych przeciwko pacjentowi. Tak było w początkach XX wieku, kiedy doszło do uchwalenia ustaw eugenicznych w Szwecji. Potem bardzo dobrze przyjęły się  we Francji, Japonii, USA, a także w hitlerowskich Niemczech. W Rosji lekarze psychiatrzy zmuszani byli do eksperymentowania na ludziach, głównie więźniach politycznych. W warunkach terroru państwowego, czasem pseudonaukowego, lekarz przeżywał konflikt etyczny, moralny, czy też sumienia, w związku z drastyczną sprzecznością na linii dobro pacjenta a inne powinności i uwarunkowania w środowisku pracy klinicznej. Akcent zawsze stawiany był na pacjenta i jego najwyższe dobro. Dziś klauzulę sumienia wykorzystuje się w celu ochrony dobrego samopoczucia lekarza i to wyłącznie jego dobro jest chronione. Akcent z pacjenta przeszedł na lekarza.

Trybunał Konstytucyjny – instytucja stojąca niegdyś na straży porządku prawnego – dziś nie jest już tym samym czym była, gdy w jej skład wchodzili najwybitniejsi prawnicy, ludzie o nieposzlakowanej opinii, z dużym doświadczeniem w orzekaniu, etyczni i prawi. Dziś jest narzędziem walki ideologicznej. Dziś TK otacza, niczym smog krakowski, dusząca chmura absurdu – absurdalny jest jego skład osobowy, absurdalne są jego wyroki, a uzasadnienia świadczą, co najmniej, o braku kompetencji, kolaboracji i zdradzie niezależności i niezawisłości na rzecz ideologii.

Prawo stanowione jest ważnym elementem porządkującym życie danego społeczeństwa. Uwzględnia różnorodność tego społeczeństwa i reguluje zasady współżycia na poziomach uniwersalnych. Skoro wszyscy mamy być równi wobec prawa, powinno ono jasno definiować pojęcia jakimi operuje. Narzucony w ten sposób porządek nie dyskryminuje nikogo i nie stosuje wyłączeń spod stosowania prawa. Sumienie – to kategoria niejednoznaczna, definiuje się przez równie wieloznaczne pojęcia. Dlatego nie używa się tej kategorii oceny czynów w zapisach prawa, jeśli traktuje się je z należną powagą.

Sumienie – w niektórych religiach i nurtach etycznych wewnętrzne odczucie pozwalające rozróżniać dobro i zło, a także oceniać postępowanie własne i innych ludzi. Jest to zdolność pozwalająca człowiekowi ujmować swoje czyny pod kątem moralnym i odpowiednio je oceniać. Czynnikiem decydującym w przestrzeganiu tych norm jest poczucie winy, które występuje w momencie uświadomienia sobie rozbieżności między własnym postępowaniem a przyjętymi normami. Sumienie kieruje się moralnymi kryteriami oceny, zależnymi od otoczenia społecznego i wychowania człowieka.

Źródło

W Polsce prawo stanowione ulega coraz głębszej deformacji poprzez wszechobecną ideologizację przestrzeni publicznej. To nie przypadek, że mamy jedną z najbardziej restrykcyjnych ustaw antyaborcyjnych w Europie. Także nie przypadkiem brakuje jasnych procedur w przypadkach dopuszczających zabieg przerwania ciąży. Również nie przypadkiem prof. Chazan uniknął odpowiedzialności dyscyplinarnej i karnej za skandaliczne potraktowanie pacjentki, za którą podjął nieuprawnioną decyzję, kierując się tzw. klauzulą sumienia.

W dalszym ciągu zdarzeń Naczelna Rada Lekarska zaskarżyła do Trybunału Konstytucyjnego treść zapisu szczególnej regulacji prawnej, zgodnie z którą lekarz może powstrzymać się od wykonania świadczeń zdrowotnych niezgodnych z jego sumieniem, a która brzmiała przedtem tak:

Lekarz może powstrzymać się od wykonywania świadczeń medycznych niezgodnych z jego sumieniem, z zastrzeżeniem art. 30, z tym że ma obowiązek wskazać realne możliwości uzyskania tego świadczenia u innego lekarza lub w podmiocie leczniczym oraz uzasadnić i odnotować ten fakt w dokumentacji medycznej. Lekarz wykonujący swój zawód na podstawie stosunku pracy lub w ramach służby ma ponadto obowiązek uprzedniego powiadomienia na piśmie przełożonego

Przedmiotem obrad TK był właśnie zapis zawarty w zastrzeżeniu art. 30 ustawy o zawodzie lekarza i lekarza dentysty, który brzmi następująco:

Art. 30. Lekarz ma obowiązek udzielać pomocy lekarskiej w każdym przypadku, gdy zwłoka w jej udzieleniu mogłaby spowodować niebezpieczeństwo utraty życia, ciężkiego uszkodzenia ciała lub ciężkiego rozstroju zdrowia, oraz w innych przypadkach niecierpiących zwłoki.

Uzasadnienie wyroku TK w sprawie wykluczeń spod klauzuli sumienia to dokument, gdzie za prawniczym bełkotem, sędziowie ukrywają nieudolnie swoje mało etyczne intencje. Nie wiem czy zdają sobie oni sprawę z konsekwencji tego wyroku. Dla mnie jako obywatelki tego kraju, oznacza on ostatecznie koniec złudzenia, że prawo cokolwiek porządkuje, że daje mi oparcie i zabezpiecza mnie przed czymkolwiek. W zakresie ochrony zdrowia wyznaczono oto nowy standard relacji pacjent-lekarz. Już nigdy nie będę miała pewności, że lekarz udzieli mi pomocy jakiej się spodziewam. Kiedy będę słuchać jego zaleceń czy opinii o moim stanie zdrowia, czy o stanie zdrowia płodu, z tyłu głowy będę zawsze miała pytanie – czyim dobrem się kieruje, czy to co mówi jest zgodne z najlepszą wiedzą medyczną, czy informacje są rzetelne, czy czegoś nie przemilcza kierując się swoją pokrętną logiką i tzw. własnym sumieniem.

Ten wyrok niweczy ostatecznie możliwość nawiązania dobrej współpracy z lekarzem prowadzącym. Element niezbędny do budowania takich relacji to zaufanie. Nie można od tej chwili mieć zaufania do żadnego lekarza, albowiem nie musi on już kierować się dobrem pacjenta. Od teraz najwyższym dobrem jest stan jego sumienia, cokolwiek to znaczy w przypadku np. Chazana. Jak już wcześniej wspomniałam – kategoria „sumienie”, to mało precyzyjne narzędzie. Jest ono także wygodną fasadą, za którą można ukryć nieudolność i brak należytej staranności.

cytaty z uzasadnienia wyroku TK

Na jednej ze stron, ideologicznie poprawnej, zapoznałam się z argumentami pana Macieja Górnickiego i pośród wielu akapitów nasączonych pseudofilozoficznym wywodem, trącającym z daleka demagogią, znalazłam także ten, który zamieszczam poniżej, a który, wbrew intencjom autora artykułu, mówi przypadkiem pewną prawdę. Pokazuje też, że nadużywanie pojęć takich jak sumienie może być bronią obosieczną. Autor pisząc o tym, że żadna instytucja ani społeczeństwo nie może narzucać jednostkom jednej odpowiedzi na dane pytanie etyczne, ma zapewne na myśli lekarzy. Jeśli w to miejsce wstawimy pacjenta to cały wywód nadal jest prawdziwy, i z mojego punktu widzenia nadal wniosek jest prawdziwy – tak Panie Macieju – nie żyjemy w demokracji, jesteśmy na ostatniej prostej do totalitaryzmu. Tylko, że niestety beneficjentem są lekarze, a zmuszani do przyjęcia jedynie słusznego światopoglądu jest cała reszta.

 Skoro wiele kwestii etycznych nie jest oczywistych same przez się, a jednocześnie alternatywne odpowiedzi na dane pytania etyczne nie godzą w podstawy ładu społecznego (w przeciwieństwie np. do tezy, że wszelkie podatki są z zasady niegodziwe), społeczeństwo ani żadna jego instytucja nie może narzucać jednostkom tylko jednej z nich. Tym się różni państwo demokratyczne od totalitarnego. W państwie demokratycznym istnieje wolność sumienia, w totalitarnym natomiast wszyscy muszą się podporządkować oficjalnemu światopoglądowi.

Źródło

W taki oto sposób dochodzę do konkluzji podobnej tej sprzed kilku lat, że jeśli za podstawę rozważań przyjmuje się z definicji płynne pojęcia, to otwiera się drzwi przed absurdem. A kiedy dotyczy to prawa – konsekwencje są druzgocące. Tak było w przypadku ustawy o ochronie życia od poczęcia do naturalnej śmierci, również w przypadku deklaracji wiary lekarzy, i tak jest teraz z klauzulą sumienia bez wykluczeń. Bo mylą się ci co uważają, że sprawa dotyczy jedynie praw reprodukcyjnych. Kościół kwestionuje wiele tematów około medycznych i tradycyjnie deprecjonuje zdobycze nauki. Klauzula będzie obowiązywać w obecnej formie również w kwestii badań genomu ludzkiego,  transplantologii, protezowania, eutanazji, in vitro, szeroko pojętej farmakologii, szczepień ochronnych i tego wszystkiego co się będzie pojawiało, a co nie będzie się podobało ideologom katolickim. Jeśli polskie prawodawstwo zaakceptuje wyższość prawa boskiego nad stanowionym, czyli zboczy ze ścieżki racjonalnej ku absurdowi… mam przeświadczenie graniczące z pewnością, że przestaniemy istnieć jako odrębne państwo polskie. Czym się staniemy? Cóż, biorąc pod uwagę, że ponad połowa ziemi i nieruchomości należy do państwa Watykan… odpowiedź jest jasna.

rozpacz2

Kilka uwag wokół klauzuli

Klauzula sumienia. Art. 39. Lekarz może powstrzymać się od wykonania świadczeń zdrowotnych niezgodnych z jego sumieniem, z zastrzeżeniem art. 30, z tym że ma obowiązek wskazać realne możliwości uzyskania tego świadczenia u innego lekarza lub w innym zakładzie opieki zdrowotnej oraz uzasadnić i odnotować ten fakt w dokumentacji medycznej. Lekarz wykonujący swój zawód na podstawie stosunku pracy lub w ramach służby ma ponadto obowiązek uprzedniego powiadomienia na piśmie przełożonego.

Art. 30. Lekarz ma obowiązek udzielać pomocy lekarskiej w każdym przypadku, gdy zwłoka w jej udzieleniu mogłaby spowodować niebezpieczeństwo utraty życia, ciężkiego uszkodzenia ciała lub ciężkiego rozstroju zdrowia, oraz w innych przypadkach niecierpiących zwłoki

dw-tresc

Deklaracja wiary lekarzy, to osobliwe wyznanie wiary, czyli nazwanie tego, co jest intymną relacją z ideą nad wartościową. Pomijam, że treść tego wyznania napisała Wanda Półtawska, przyjaciółka JP2 i narzuciła w ten sposób swoją wizję , swoje przekonania grupie zawodowej swoich kolegów, ale nie mogę pominąć tego, że treść owego wyznania pozostaje w jawnej sprzeczności z tym do czego lekarze są szkoleni, czym zajmują się na co dzień w swojej praktyce zawodowej. Nie mam do dziś pojęcia jak lekarze, sygnatariusze tej deklaracji godzą swoje obowiązki z jej treścią. Muszą się nie lada wysilać by zjeść ciastko i mieć ciastko.

Ponieważ wiadomo, że takiej sztuczki dokonać nie sposób, pozostają dwie możliwości; albo moi koledzy nie czytali tego co podpisali i są oportunistami, cwaniakami, koniunkturalistami, albo, co gorsza, czytali, i jak to bywa z katolicyzmem w polskim wydaniu , są hipokrytami i stosują podwójne standardy – podpisują deklarację i wcale się nią nie przejmują. Robią swoje, bo z czegoś trzeba żyć, bo się lubi swój zawód, może nawet ma się do niego powołanie. I jeśli w większości przypadków tak właśnie się realizuje treść podpisanej deklaracji to pół biedy. Gorzej jeśli ktoś postępuje tak jak prof.Chazan. Wtedy jest tragedia w kilku aktach, a koniec spektaklu zwycięstwem ignorancji nad dobrem pacjentki – i, żeby było jasne – to Ona przezywa tragedię, on obnosi się ze swoją pychą i cieszy się zwycięstwem, a wkrótce prawdopodobnie zostanie ministrem , o ironio!, zdrowia. Mnie to już nawet nie zdziwi – w takim chorym kraju tak wynaturzony minister, to raczej norma niż odstępstwo.

A tak na marginesie….

Prof. Chazan, Naczelna Izba Lekarska, przewodniczący Trybunału Konstytucyjnego, politycy PIS i połowa co najmniej PO, oraz całe rzesze urzędników państwowych nie tylko tych z warszawki, ale i tych w miastach i miasteczkach, to ludzie tworzący duszną, kruchtową atmosferę, która jest indukowana wszystkim Polakom w dużych, toksycznych dawkach. Problem polega na tym, że ludzie ci, podobnie jak lekarze od deklaracji wiary, mają gęby pełne frazesów katolickich, ale realizują zadania w sposób nie mający nic wspólnego z etyką odpowiedzialności, za to bardzo wiele z makiawelizmem. Nigdy nie kupiłam tych obrazków z katolickich mszy, gdzie politycy pochylają się bogobojnie przed hostią, ani nie wierzę w szczere oddanie ministrów i kolejnych premierów całujących pierścienie papieskie – to komiks dla naiwnych.

Nie kupują tego chłamu także hierarchowie KK – znają się na tych pozorach najlepiej- sami uprawiają ten cyrk od dziesięcioleci jeśli nie setek lat… Dlatego w swojej polityce dążą do władzy absolutnej, do narzucenia wszystkim Polakom i Polkom ichniego chomąta obyczajowego. Umacniają swoją pozycję krok po kroku, depcząc wszystkie zasady współistnienia, w społeczeństwie wystarczająco zróżnicowanym światopoglądowo, by uwzględniać wszystkie opcje. I będą to robić aż do zatracenia celów takich jak dobro, bezpieczeństwo, prawda, rozwój i postęp, a wszystko to poświęcą dla władzy i brzęczącej monety. W świetle faktów dokonanych już na tej drodze, śmieszy postawa polityków z najwyższych świeczników. I szczerze mówiąc, gdyby nie to, że ta wypaczona polityka dotyka na koniec nas wszystkich, nie poświęcała bym temu zagadnieniu ani jednej minuty z mojego bezcennego dla mnie życia.

Niccolo Machiavelli

Dziś dowiedzieliśmy się od sędziów Trybunału Konstytucyjnego, że nie możemy liczyć na opiekę zdrowotną w Polsce. Od dziś każdy lekarz może odmówić podjęcia czynności zawodowych nawet w przypadkach nie cierpiących zwłoki. Może to zrobić, nie informując nas o tym, że właśnie zaniechał. Nikomu nie musi się z tego tłumaczyć. Ustawę o zawodzie lekarza i lekarza dentysty można wsadzić do niszczarki, w każdym razie rozdział traktujący o zasadach wykonywania zawodu lekarza, czyli od paragrafu 30 tego dokumentu. Bo rzecz dotyczy nie tylko zabiegów przerywania ciąży, in vitro, i wypisywania recept na środki doustnej antykoncepcji… Postanowienie TK w sprawie klauzuli sumienia będzie obowiązywało także wtedy gdy Kościół Katolicki sprzeciwi się transplantologii, badaniom nad genomem ludzkim, badaniom prenatalnym, a w przyszłości kto wie czego jeszcze. TK tym samym oddał nasze życie i zdrowie w ręce nieuprawnione, w ręce ideologów katolickich, którzy, jak wiadomo, zmieniają zdanie w różnych kwestiach, w zależności od aktualnej potrzeby i swoich interesów.

Jeżeli środowiska prolajferskie osiągną swój cel i dojdzie do klepnięcia ustawy bezwzględnie zabraniającej wykonywania zabiegów przerywania ciąży, to w połączeniu z klauzulą sumienia jak ją od dzisiaj można stosować, kobieta w Polsce podlegać będzie opresji i wykluczeniu z grona ludzkiego. Na powrót stanie się przedmiotem w obrocie towarowym jak drzewiej bywało i jak jest w krajach islamu. Polski katolicyzm zbliża się do filozofii mułłów islamskich w przedmiocie -kobieta z zawrotną prędkością, przy czynnym udziale naszych mężczyzn w ławach poselskich i rękami naszych kobiet w rodzaju pani Godek i Półtawskiej – brawo drogie panie – jesteście z siebie dumne? Powinnyście być, bo pozostałe kobiety, przynajmniej te którym iskrzy jeszcze na stykach raczej nie będą.

I uprzedzę tylko jeszcze tych, którzy czytając moją mowę oskarżycielską stwierdzą – E tam! Przesada! Nie będzie tak źle! Nie wszyscy lekarze to zdewociali idioci! Otóż drodzy oponenci – oceniając ten porządek prawny, postawiłam się w pozycji kobiety z dziury zabitej dechami gdzieś w Polsce B, która podlega przemocy domowej z rąk ślubnego, szwagier jest naczelnikiem miejscowego posterunku policji, jest na niej dokonywany gwałt małżeński co najmniej raz w tygodniu, nie może się wywikłać z zależności ekonomicznej, nie ma wykształcenia, za to ma już piątkę dzieci i zapada na zdrowiu… Jedzie więc 40 km od domu, do najbliższego ginekologa… A tu zonk – klauzulowy lekarz, sygnatariusz deklaracji wiary, mówi jej, że wszystko jest jak należy, nie ma powodu do niepokoju, nie musi robić żadnych badań, będzie co bóg zechce, wystarczy się gorąco i szczerze modlić… a szósty potomek będzie jak malowanie! Jeśli zapyta o tabletki, bo słyszała gdzieś, że są takie… dowie się, że są bardzo szkodliwe i że antykoncepcja to zabijanie nie narodzonych. Ta kobieta to też obywatelka mojego kraju i to o nią się martwię. Pozostałe także nie powinny musieć korzystać z pomocy obcych lekarzy – płacimy podatki, mamy zapewnioną opiekę zdrowotną w konstytucji i mamy prawo oczekiwać jej od naszych lekarzy.

rozpacz1

Strawiłam wiele czasu przeglądając opinie na temat klauzuli i deklaracji, przebrnęłam nawet przez opinię komisji etyki KEP w sprawie raportu komisji etycznej PAN, ale sensowny komentarz znalazłam dopiero na stronie Feminoteki. To jedyne środowisko, które dostrzegło sprzeczność między stosowaniem klauzuli a prawami człowieka, co zgadza się z moją osobistą optyką, przez którą oceniam to zagadnienie. To niebywałe, że tylu specjalistów i ekspertów w dziedzinie prawa , filozofii, etyki, humanistyki wreszcie, poświęciło swój czas, by wyjaśnić wszystkie wątpliwości i niepokoje, jakie wzbudza klauzula w dawnej postaci. I okazuje się dziś, że ten cały wysiłek intelektualny nie jest potrzebny przewodniczącemu TK, ani prezesowi Naczelnej Rady Lekarskiej, ani tym bardziej biskupom katolickim. Tamci wszyscy się mylą i tylko ONI mają licencję na stanowienie co jest a co nie jest słuszne. Tylko, że to jest, że posłużę się cytatem z Tischnera, prawda, cała prawda i gówno prawda. 

Poniżej przytaczam w całości głos Feminoteki.

Etycznie o klauzuli sumienia.

Klauzula sumienia jest od jakiegoś czasu jednym z ważniejszych tematów w polskich mediach. Można by pomyśleć, że temat każde kolejne słowo nie wnosi do dyskusji nic nowego. Jest wprost przeciwnie. Przypadek pacjentki profesora Chazana wywołał debatę, która od wielu lat „wisiała w powietrzu”. Sprawił, że temat który był zwykle ograniczony do feministycznych, czy szerzej- wolnościowych mediów, trafił do komercyjnych stacji i gazet. Ze względu na swoją drastyczność, przypadek ten spowodował uwolnienie masy krytycznej, zmusił opinię publiczną do zajęcia stanowiska. Niestety fakt, że już w listopadzie 2013 roku Komisja Bioetyczna PAN wydała oświadczenie, do którego nadal nikt się nie stosuje, burzy tą optymistyczną wizję.  Warto przypomnieć jego treść oraz treść teorii, rekomendacji i aktów prawnych działających na korzyść pacjentek w podobnych okolicznościach. W nadziei na to, że może w końcu zrobi się w Polsce bardziej „ludzko”.

Co mówi prawo

Europejska Konwencja Praw Człowieka w art. 9 ust.2 zakłada- w kwestii ekspresji światopoglądu, w tym przekonań religijnych, co następuje: „Wolność uzewnętrzniania wyznania lub przekonań może podlegać jedynie takim ograniczeniom, które są przewidziane przez ustawę i konieczne w społeczeństwie demokratycznym z uwagi na interesy bezpieczeństwa publicznego, ochronę porządku publicznego, zdrowia i moralności lub ochronę praw i wolności innych osób”. 1

Zapis ten oraz wynikające z niego ograniczenia wolności postępowania zgodnie z indywidualnie wyznawanymi wartościami są wyjątkowo istotne w kontekście stosowania przez lekarzy tak zwanej klauzuli sumienia. Przez klauzulę sumienia,w polskim prawie, rozumieć należy to, iż ” lekarz może powstrzymać się od wykonania świadczeń zdrowotnych niezgodnych z jego sumieniem, z zastrzeżeniem art. 30(sytuacji, w której zwłoka zagraża życiu lub zdrowiu pacjenta), z tym, że ma obowiązek wskazać realne możliwości uzyskania tego świadczenia u innego lekarza lub w podmiocie leczniczym oraz uzasadnić i odnotować ten fakt w dokumentacji medycznej. Lekarz wykonujący swój zawód na podstawie stosunku pracy lub w ramach służby ma ponadto obowiązek uprzedniego powiadomienia na piśmie przełożonego.”2

Według standardów wyznaczanych przez konwencję ograniczeniom podlega takie uzewnętrznianie przekonań religijnych i/lub światopoglądowych, które- mówiąc ogólnie- ogranicza prawa i wolności innych osób. W przypadku powoływania się na konflikt sumienia jako uzasadnienia dla odmowy wykonania określonych świadczeń medycznych- przede wszystkim wykonania zabiegu aborcji w okolicznościach, w których jest ona prawnie dopuszczana, wypisania środków wczesnoporonnych, wykonania badań prenatalnych- można mówić co najmniej o utrudnieniu dostępu do świadczeń, naruszeniu autonomii oraz ograniczeniu prawa do zdrowia.

Problem nie jest znaczący do czasu, gdy lekarz bezzwłocznie kieruje pacjentkę do kolegi po fachu, którego sumienie rządzi się innymi zasadami, przy założeniu, że proporcja lekarzy odmawiających do pacjentek w potrzebie jest taka, że dostęp do świadczeń jest zapewniony. Jednak wystarczy wyobrazić sobie sytuację, w której z jakiegoś powodu 99% lekarzy ginekologów to katolicy pragnący korzystać z klauzuli sumienia, zaś 99% pacjentek w sytuacji dylematu, czy donosić uszkodzony płód, decyduje się na usunięcie ciąży. 3 Prawo w tych okolicznościach pozwala zarówno na aborcję, jak i na powołanie się na art. 39 i odmowę wykonania zabiegu, jednocześnie gwarantując obywatelom państwa dostęp do opieki medycznej. Realizacja świadczenia byłaby w takiej sytuacji znacznie utrudniona, z dużym prawdopodobieństwem wręcz niemożliwa. Pojawia się wobec tego pytanie jak uzasadnić wybór określonego postępowania.

Zapytać również należy, czy w samej ustawie O zawodach lekarza i lekarza dentysty nie ma możliwości podważenia prawa do powołania się na klauzulę w przypadkach analogicznych do przypadku pacjentki prof. Chazana. Otóż Art. 30 Ustawy mówi: „Lekarz ma obowiązek udzielać pomocy lekarskiej w każdym przypadku, gdy zwłoka w jej udzieleniu mogłaby spowodować niebezpieczeństwo utraty życia, ciężkiego uszkodzenia ciała lub ciężkiego rozstroju zdrowia, oraz w innych przypadkach niecierpiących zwłoki”. Czy za taki przypadek można uznać sytuację, w której zwłoka oznacza brak możliwości legalnego przerwania ciąży, zaś donoszenie ciąży prowadzi do ciężkiego rozstroju zdrowia psychicznego ciężarnej kobiety? Prawdopodobnie jest to śmiała interpretacja, jednak czy niemożliwa?

Opinia Komitetu Bioetyki przy Prezydium PAN

Komitet Bioetyki przy PAN w swoim oświadczeniu wydał opinię w pełni zgodną z przytoczoną powyżej interpretacją Deklaracji Praw Człowieka,mianowicie: „Współczesne społeczeństwa demokratyczne uznają, że nie istnieje jeden powszechnie uznawany głos sumienia; że nie ma jednego, „właściwego” systemu przekonańmoralnych czy religijnych. Każdy ma prawo żyćwedług własnej wizji tego, co jest dobre i słuszne, o ile nie narusza to bezpieczeństwa publicznego, porządku, zdrowia lub moralności publicznej albo podstawowych praw i wolności innych osób. Ład demokratyczny opiera sięzatem na zasadzie szacunku dla pluralizmu wartości i światopoglądów, i gwarantuje każdemu prawo do wolności sumienia i wyznania. Prawo to zapisane jest we wszystkich międzynarodowych i europejskich dokumentach ochrony prawa człowieka. Na jego straży stoi także art. 53 Konstytucji Rzeczpospolitej Polskiej”. Komitet dodatkowo wyraża opinię, ze państwo nie może wprowadzać rozwiązań prawych faworyzujących jeden system wartości, a tym samym zmuszać innych obywateli do działania niezgodnego z ich sumieniem.4

Prawa człowieka, prawa pacjenta, prawa lekarza.

Z praw człowieka wynikają zarówno prawa pacjenta jak i prawa lekarza. Wolność światopoglądowa dotyczy osób w obu tych rolach, podobnie zresztą wygląda sytuacja negatywnych konsekwencji: w przypadku pacjenta (tu raczej pacjentki) konsekwencje mogą być związane z uszczerbkiem na zdrowiu fizycznym i psychicznym, w przypadku lekarza konsekwencją mogą być negatywne doznania psychiczne związane z naruszeniem norm wynikających z wiary/ głębokich przekonań moralnych.

Zdaniem Lazari- Pawłowskiej etyka zawodowa lekarza, jak również związana z nią rola społeczna, oparta normatywnie o kodeks etyki lekarskiej jest etyką skupioną na dobru pozaosobistym, jest zbiorem norm stojących na straży tego właśnie dobra. „Z faktu przyjęcia zasady nakazującej zabieganie o cudze dobro, jako pewnego kryterium wyznaczania działania moralnego, nie wynika zgodny charakter poszczególnych etyk zawodowych. Od niektórych grup zawodowych, na przykład lekarzy, wymaga się maksymalnego dbania o cudze dobro, od innych natomiast, aby oprócz własnych interesów mieli na uwadze także pomyślność innych”5.

Nie jest ona odosobniona w poglądzie, że od osób wykonujących zawód lekarza mamy prawo wymagać „więcej”. Z podobnych założeń wychodzi australijski bioetyk Savulescu twierdząc, że osoba decydująca się na pełnienie tak odpowiedzialnej funkcji jak zawód lekarza powinna mieć świadomość tego, jakiego rodzaju czynności, dozwolone prawnie, mogą być od niej wymagane. Na tej podstawie powinien przyszły lekarz podejmować decyzję o tym, czy chce i czuje się na siłach wchodzić w tą rolę. Aborcja w pewnych ustawowo określanych okolicznościach jest w Polsce legalna.

Zarzutem, który często się pojawia w tym kontekście jest dość oklepany argument z nazistowskich praktyk, lekarz ma prawo odmówić wykonania niemoralnej czynności medycznej. Również argument z tak zwanej równi pochyłej, zakładający, że pozwolenie na usuwanie uszkodzonych płodów lub ciąż będących wynikiem czynności zakazanej, otwiera furtkę dla nadużyć.

Nie należy jednak zapominać, że o wolności światopoglądowej mówimy w systemach demokratycznych, otwartych. W systemie zamkniętym, gdzie cała rzeczywistość jest zdominowana przez jeden, odgórnie nadany system wartości, zapis o autonomii przejawiającej się w wolności sumienia był by bezsensowny, bo niemożliwy do zrealizowania. Ma on rację bytu tylko w rzeczywistości, która zakładając świeckość i pluralizm światopoglądowy, przyjmując Konwencję Praw Człowieka6, stara się zapewnić pokojowe współistnienie wielu równoważnych stanowisk, przy zachowaniu podstawowych zasad, pozwalających każdemu członkowi społeczeństwa na realizowanie swoich wartości tak długo, jak nie szkodzi to dobru innych i/lub wspólnemu dobru.

Możliwość odmowy wykonania świadczenia zgodnego z prawem ( wcale nie liberalnym), w imię wartości wyznawanych przez przedstawicieli i przedstawicielki jednego tylko wyznania, może nosić znamiona dokładnie takiego samego działania, jakie zarzuca przeciwnikom klauzuli sumienia.

Czy można nie skierować?

Abstrahując od tego, czy w ogóle zasadne jest, by lekarze mieli możliwość powoływania się na klauzulę sumienia, należy zwrócić uwagę na jej ustawowe sformułowanie. Lekarz, powołując się na klauzulę sumienia ma obowiązek spełnić wszystkie jej wymogi. Art. 39 Ustawy o zawodach lekarza i lekarza dentysty, regulujący postępowanie w wypadkach konfliktu sumienia, który przytoczyłam w pierwszym akapicie, składa się z dwóch części: części dającej lekarzowi pewien przywilej- możliwość odmowy wykonania świadczenia, oraz fragmentu, który nakłada na lekarza pewien obowiązek- konieczność wskazania miejsca, w którym świadczenie zostanie udzielone. Chcąc skorzystać z przywileju odmowy, trzeba wziąć na siebie obowiązek wskazania. Części te nie funkcjonują rozdzielnie. Brak jednak określonych procedur, które pozwalały by na pociągnięcie do odpowiedzialności lekarzy traktujących ten artykuł połowicznie stwierdzając, że wskazanie osoby, która udzieli świadczenia za nich również jest niezgodna z ich sumieniem ( na marginesie warto zadać pytanie, czy można uznać działanie innych osób za niezgodne z własnym sumieniem)7. Doprecyzowania wymaga sformułowanie wskazać realne możliwości uzyskania świadczenia występujące w przytoczonym Art. 39. Nie wiadomo bowiem co dokładnie lekarz powinien zrobić, jak dalece w jego gestii leży zapewnienie pacjentce otrzymania świadczenia- czy wystarczy wskazać lekarza, o którym krąży pogłoska, iż wykonuje legalną aborcję, czy należy z tym lekarzem się skontaktować i zapewnić pacjentce miejsce w oczekiwanym przez nią terminie. Doprecyzowanie tej kwestii mogło by rozjaśnić całą procedurę i zakończyć bezkarność lekarzy, która niestety jest powszechnym zjawiskiem (miejmy nadzieję, ze budujące zakończenie sprawy prof. Chazana stanie się początkiem zmian, niemniej przejrzystość wymogów może te zmiany ułatwić).

Postulaty…

Wyroki Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w sprawach przeciwko Polsce odzwierciedlają skalę problemu nieprzestrzegania praw reprodukcyjnych w naszym kraju. Jednym z czynników umożliwiających te nadużycia są braki systemowe i proceduralne w praktycznym zastosowaniu prawa. Ważnym krokiem na drodze do poprawy tej sytuacji jest uzupełnienie tego braku, poprzez doprecyzowanie ustawowych definicji określonych obowiązków i wprowadzenie zewnętrznych komisji etycznych czuwających nad ich respektowaniem. Warto zdać sobie sprawę z tego, ze dopóki dochodzi do łamania praw człowieka w ramach obecnego systemu prawnego, ciężko postulować jego liberalizację. Jak również z tego, że ryzyko nadużyć dotyczy nas wszystkich w równym stopniu. Klauzula sumienia nie dotyczy tylko aborcji.

Miejmy nadzieję, że na fali masy krytycznej przetaczającej się przez Polskę uda się wyegzekwować choć ten jeden postulat.

/Olga Plesińska/

Źródła:

  1. Europejska Konwencja Praw Człowieka, online: online: http://www.echr.coe.int/Documents/Convention_POL.pdf

  2. Ustawa o zawodach lekarza i lekarza dentysty, online: http://cd.pl/ifn

  3. Ustawa O Planowaniu Rodziny online: http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19930170078

  4. M. Olech, Ija Lazari- Pawłowska w obronie etyk zawodowych, SSF, nr 5 2005, online: www.ssf.apsl.edu.pl/baza/wydawn/ssf05/olech.pdf

  5. J. Savulescu, Conscientious objection in medicine, British Medical Jurnal, vol.332, No.7536 (Feb.4,2006)

  6. I. Kowalska, K. Chludzińska, Etyczne problemy praw reprodukcyjnych w Polsce w oparciu o orzecznictwo Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu ( dzięki uprzejmości Autorek)


1Europejska Konwencja Praw Człowieka

2Ustawa o zawodach lekarza i lekarza dentysty z 5 grudnia 1996 roku.

3W nawiązaniu do Savulescu, str. 296

4Stanowisko Komitetu Bioetyki przy Prezydium PAN

nr 4/2013 z dnia 12 listopada 2013 roku w sprawie tzw. klauzuli sumienia: tu/110-stanowiska-komitetu-bioetyki-przy-prezydium-pan-nr-4-2013-z-dnia-12-listopada-2013-roku-w-sprawie-tzw-klauzuli-sumienia

5Za: M.Olech, Ija Lazari- Pawłowska w obronie etyk zawodowych,str. 69

6 Europejska Konwencja Praw Człowieka, art. 18 o granicach stosowania ograniczeń praw: „Ograniczenia praw i wolności, na które zezwala niniejsza Konwencja, nie będą stosowane w innych celach, niż te, dla których je wprowadzono. „

7 I. Kowalska, K. Chludzińska, Etyczne problemy praw reprodukcyjnych w Polsce w oparciu o orzecznictwo Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu

DSCN1023

Martwe sumienie ; martwa ustawa

Prof. Bogdan Chazan, powołując się na klauzulę sumienia, odmówił wykonania zabiegu przerwania ciąży, pacjentce, noszącej w swoim łonie płód, dotknięty bezmózgowiem, bez szans na życie. Wiadomo, że ustawa dopuszcza wykonanie zabiegu w takiej sytuacji. Chazan odmówił – takie jego prawo. I na tym kończy się w Polsce stosowanie prawa.

Po ostatnich doniesieniach prasowych na temat śledztwa w sprawie Chazana należy wyciągnąć wnioski.

puzzle-432569_1280Wniosek 1.  Treść zarzutu i jednocześnie temat śledztwa w sprawie: „narażenia pacjenta na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu w związku z odmową przeprowadzenia zabiegu usunięcia ciąży”. świadczy o głupocie wymiaru sprawiedliwości – tak postawiony zarzut można było sobie darować, albowiem oczywiste jest, że ciąża nie zagrażała życiu pacjentki. Wyrzucono społeczne pieniądze na śledztwo, ekspertów, tony papierów, zapisanych oczywistymi oczywistościami…

***

Wniosek 2.  Może też świadczyć o mądrości kogoś, kto zgrabnie ułożył strategię obrony Chazana i chciał ugrać dużo więcej niż tylko ochronę interesów tego żałosnego jegomościa. Nie pierwszy to raz wykorzystanoby w Polsce sytuację, aby wprowadzić nowe regulacje dotyczące obligatoryjnie określonej grupy osób, po to, by w praktyce uniemożliwić obywatelom skorzystanie z przysługujących im praw.

Zaraz będziecie mieć jasność…

Prokuratura potwierdziła, że prof. Chazan nie dopełnił ciążących na nim obowiązków związanych z powołaniem się na klauzulę sumienia. Ale uznała, że zarzutu popełnienia przestępstwa z art. 231 kk (przekroczenie uprawnień lub niedopełnienie obowiązków) nie może mu postawić, ponieważ to przestępstwo może popełnić tylko funkcjonariusz publiczny, a dyrektor publicznego szpitala nim nie jest.

 

Dowiedzieliśmy się tym samym, że wprawdzie dyrektor szpitala publicznego pełni funkcję publiczną, ale nie jest funkcjonariuszem publicznym – w takim razie kim jest? I od kiedy wiadomo, że nim nie jest? Gdzie to jest  stwierdzone w prawie? Może wystarczyłoby, do długiej listy funkcjonariuszy publicznych, dopisać jeszcze i tę, zwłaszcza, że charakter funkcji dyrektora szpitala publicznego oraz zasad, na straży których ma on stać niewzruszenie, jak i tryb powoływania na to stanowisko- wypełnia jak mi się zdaje definicję funkcjonariusza publicznego w całej rozciągłości. Może wypadałoby uznać, że brak zapisu czarno na białym to błąd i niedopatrzenie ? Tym bardziej, że jak pokazała sprawa Chazana, zapisy ustawowe można lekceważyć w rażący sposób i nie być za to pociągniętym do odpowiedzialności karnej. Innymi słowy taki precedens w życiu publicznym ośmiesza ustawodawcę i zmienia państwo prawne w bezhołowie. Cała ta sprawa śmierdzi od samego początku.

I to jeszcze nie wszystkie konsekwencje tej skandalicznej sprawy…

Deklaracja WiaryWygląda więc na to, że nadużycie klauzuli sumienia może być jedynie przedmiotem odpowiedzialności przed lekarskim sądem dyscyplinarnym. Jednak Naczelna Rada Lekarska wsparła postawę prof. Chazana, uznając, że zmuszanie lekarza do wskazania, gdzie pacjent może dostać pomoc, której on mu odmawia, powołując się na sumienie, jest łamaniem sumienia tego lekarza. NRL uznała też, że standardem europejskim jest, aby całe placówki ochrony zdrowia mogły się powoływać na klauzulę sumienia, odmawiając wykonywania określonych zabiegów. NRL zaskarżyła do Trybunału Konstytucyjnego, jako naruszające wolność sumienia, wszystkie ograniczenia klauzuli sumienia zawarte w ustawie o zawodzie lekarza. Łącznie z tym, że nie można odmówić zabiegu, motywując to sumieniem w „sytuacji niecierpiącej zwłoki”.

Taka postawa NRL to zniewaga wobec społeczeństwa, któremu całe środowisko medyczne winno służyć, nie zaś występować przeciwko niemu, w tak jawnie sprzeczny z powołaniem sposób. Ciśnie się na usta ocena , że jest to towarzystwo wzajemnej adoracji i służy obronie egalitarnych interesów tej grupy zawodowej. Ale  byłaby to niesprawiedliwa ocena, albowiem tak naprawdę patologia dotyczy niewielkiej grupy osób, niestety są to osoby posadzone na stanowiskach, z poziomu których de facto sprawują władzę nad całym środowiskiem. I pamiętajmy, że układ zależności służbowych w tej grupie zawodowej oraz krytykowany przez Prof. Hartmana kodeks etyczny oraz zbiór zasad deontologicznych, skutecznie knebluje resztę środowiska medycznego. Wyprzedzając nieco wypadki, pozwolę sobie mniemać, że w obecnym stanie sceny politycznej, przy aktualnym składzie TK, zaskarżone do tegoż trybunału zastrzeżenia NRL, zostaną przyjęte, co ostatecznie skaże pacjentów i pacjentki na arbitralne decyzje oparte o widzimisię lekarza i jego żałosne sumienie. I, o ile pacjenci- katolicy będą mogli oddać się bez reszty żarliwej modlitwie, o tyle wszyscy inni będą mogli liczyć jedynie na łut szczęścia, że nie trafią na klauzulowego lekarza.

Cały tekst

***

Wniosek 3.  Kobiety w Polsce są traktowane przedmiotowo. Nie dość, że wykastrowano je z godności, prawa do wolności i samostanowienia o sobie, za sprawą jednej z najbardziej restrykcyjnych ustaw antyaborcyjnych, to teraz  okazuje się jeszcze , że w tych nielicznych, wyjątkowo bolesnych i tragicznych sytuacjach, prawo niczego tak naprawdę im nie gwarantuje, nie istnieją bowiem absolutnie żadne ograniczenia w zakresie  łamania ich praw.

***

Wniosek 4.  Organizacje wspierające Pro-life, które w ostatnim czasie kilkukrotnie usiłowały forsować nowelizację ustawy antyaborcyjnej w kierunku całkowitego zakazu aborcji, osiągnęły swój cel tylnymi drzwiami.

***

Wniosek 5. Jest wielce prawdopodobne, że Chazan wróci na swoje dawne stanowisko w glorii chwały, z poparciem prezesów NIL, Trybunału Konstytucyjnego, Ministerstwa zdrowia, a liczne organizacje bliskie KK będą oczekiwać publicznych przeprosin dla tego…

z17860917Q,TVP-Info-ustalila--ze-prokuratura-badala---i-umorznie będę się brzydko wyrażać.

***

Ciekawe co na to powie Trybunał Europejski, bo zapewne tam znajdzie swój finał ta bulwersująca sprawa. I nie rozumiem dlaczego żadna organizacja pożytku publicznego nie wystąpiła, jak dotąd z oskarżeniem publicznym. Jest chyba o co walczyć – bo tu już nie chodzi tylko o ten jeden przypadek. Przy okazji sprawy Chazana wyszło, jak szydło z wora, że w Rzeczpospolitej nie działa Prawo, nie ma takiej instytucji, która poczuwałaby się  do wykonania choćby gestu w obronie obywatela i stanęła po jego stronie, w zmaganiach z pokrętnymi i nieludzkimi zasadami aparatu opresji, dla którego liczą się jedynie dobre stosunki z Kościołem Katolickim.

Kiedyś, dawno temu była taka instytucja – Trybunał Konstytucyjny – pamiętam, że to ciało wypowiadało się nawet wówczas, gdy nikt sędziów nie pytał o nic i nie prosił o rozstrzygnięcie wątpliwości. Ale za czasów premiera Kaczyńskiego, kiedy to wiele instytucji państwowych udało mu się skutecznie „popsuć”, zaraza nie ominęła także tego zacnego grona – pamiętacie ile było sporów nad kandydatami na sędziów? Ja pamiętam. I pamiętam także, że nikt się tymi zastrzeżeniami specjalnie nie przejmował. Niestety –  Kiedy rozum śpi- budzą się demony.

1491745-

Elżbieta Kunachowicz

d_przemoc

Uderz w stół…

Wybaczcie drodzy czytelnicy, że posuwam się do reedycji mojego starego tekstu z 02.02,2015 roku. Czynie to, ponieważ jest znowu, a może raczej – wreszcie – aktualnym, żywym tematem na czasie. Biorąc pod uwagę, że nic od tamtego czasu się nie zmieniło, jeśli chodzi o stosunek KK do konwencji antyprzemocowej, a jedyna zmiana na scenie politycznej jest wyłącznie kosmetyczna – na miejsce PO wskoczyła PIS – co jak dla mnie, nie wnosi żadnej nowej jakości tak w sensie woli politycznej, jak w sensie odpowiedzialności za nasz kraj, pozwalam sobie …

Dwa lata temu nikt nawet tego tekstu nie skomentował, może nawet nikt go nie czytał, a tymczasem problem nabrzmiewał i rósł i potężniał… Po fali społecznego #czarnegoprotestu, po tych miesiącach otwierania kobiet i mężczyzn na kwestie ich świadomości, godności, na problem przemocy prawnej, łamania praw człowieka itd… chcę ten tekst odświeżyć i przypomnieć. Może się mylę, a może mam rację, że jakby się nie odwracać od tego trudnego tematu, on wciąż będzie wracał i będzie zatruwał życie społeczne, dopóki jakaś partia, organizacja, nie wiem- siła sprawcza! , nie spowoduje, że kobiety i mężczyźni – Polki i Polacy – odzyskają głos w sprawie własnego odpowiedzialnego, dojrzałego życia, przypomną sobie co to znaczy mieć godność i nauczą się jej bronić przed zakusami hipokrytów pokroju Chazana, Godek, Kwaśniewskiego i wielu, wielu innych wyrosłych na fali obłędu i terroru religijnego.

 

Uderz w stół …. a KEP się odezwie

 

Konwencja Rady Europy o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej.

zapoznaj się z treścią konwencji/

 

Dzisiaj, dzięki serwisowi Fronda.pl, mogę pozwolić sobie przeanalizować zestaw pretensji Komisji Episkopatu Polski pod adresem wzmiankowanej Konwencji Rady Europy, popularnie zwanej antyprzemocową. I nie żebym uważała akurat ich opinię za ważną merytorycznie, bo nie jest merytoryczna, ale ważna już tak – a to dlatego, że liczą się z nią ci, którzy o losach konwencji decydują w Sejmie. Przypomnę jedynie, że są to nasi przedstawiciele, bo podobno mamy w Polsce demokrację.

***
Ludzie Kościoła w Polsce – biskupi i świeccy – od samego początku dyskusji nad Konwencją odnosili się do niej krytycznie. Dlaczego?

 

Argumentowali, że dokument nie przyniesie pozytywnych rozwiązań, ugodzi natomiast w rodziny i podważy wartości, na których zbudowana jest nasza cywilizacja.

 

No to przyjrzyjmy się tym rodzinom, wartościom i cywilizacji , którą zbudowaliśmy na tych wartościach…

***

Dokument wskazuje m.in., że przemoc wobec kobiet jest systemowa, zaś jej źródłem są religia, tradycja i kultura.

 

I jest to prawda.

***

Biskupi wskazali m.in. na art. 12 konwencji, który zobowiązuje sygnatariuszy do walki z dorobkiem cywilizacyjnym, traktowanym jako zagrożenie i źródło przemocy.

 

I to także jest prawda

***

Konwencja wprowadza także definicję płci jako „społecznie skonstruowane role, zachowania i cechy, które dane społeczeństwo uznaje za właściwe dla kobiet i mężczyzn” (art. 3),

 

A tu już nie do końca mówi się prawdę – albowiem konwencja nie definiuje w ten sposób płci, tylko role społeczne przypisane do płci – a to już jest faktycznie konstrukt zmontowany dla kobiet i mężczyzn przez system społeczny.

***

…przy czym całkowicie pomija naturalne, biologiczne różnice pomiędzy kobietą i mężczyzną i zakłada, że płeć można dowolnie wybierać lekceważąc biologię.

 

A to już kłamstwo – po pierwsze konwencja nie mówi nic o biologii, ani o jej lekceważeniu, ani o tym, że można płeć wybierać dowolnie- to są wymysły i nadinterpretacje stworzone i upowszechnione ustami ks. Oko w celu stworzenia mylnego wrażenia, zmącenia umysłów niezbyt dociekliwych obywateli, w tym Rada_Stala2także obywateli spoza kręgów katolickich. I ta sztuczka socjotechniczna udała się nadspodziewanie dobrze. Przeniesiono bowiem akcent, z tego co jest w konwencji na to, czego w niej kompletnie nie ma, natomiast brzmi jakby było. Każdy światły umysł musi się oburzyć na takie idiotyzmy – no i się oburzyło społeczeństwo – dodajmy dość leniwe społeczeństwo – bo gdyby tylko sięgnąć po tekst konwencji – a nie jest on żadną tajemnicą – okazałoby się, że nie ma tam takiego przekazu, ani w treści dosłownej, ani w najlżejszej nawet sugestii. Idźmy dalej…

 

***

Szczególny niepokój wzbudziło nałożenie na sygnatariuszy obowiązku edukacji (art. 14) i promowania m.in. „niestereotypowych ról płci”, a więc homoseksualizmu i transseksualizmu.

 

Oczywiście, że musiało wzbudzić niepokój tych, którzy stoją na straży standardów katolickich – homofobii, ksenofobii, rasizmu, dyskryminacji kobiet itd. Nadal mamy być takimi ludźmi, mamy rozwijać w sobie te nasze zajebiste cechy narodowo-katolickie, które tak pięknie nas odróżniają od cywilizacji zachodnich. Nie ma to jak taplać się w ciepłym błotku narodowej dumy z tego, że wszyscy jesteśmy normalnymi heterykami, dzięki czemu rodzą się czyste rasowo białe dzieciaczki. Precz z pedałami i innymi dewiantami – nie mylić z dobrodziejstwem pedofilii w sutannie, jako dobrego rozwiązania, w przypadku gdy niefortunnie rodzice jakiegoś dziecka nie za bardzo się kochają – kościół – ciocia – dobra rada, na taką sytuację ma swoje sprawdzone od wieków sposoby. Jak milusio – i żeby nie było – są takie kręgi katolików, które całkiem otwarcie popierają tę metodę i nie mają nic przeciwko. Widzieliśmy i słyszeliśmy to w TV i każdy przyzwoity człowiek miał opad szczęki.

 

***

Prezydium KEP przypomniało w swoim oświadczeniu, że Kościół katolicki od wielu lat prowadzi dziesiątki placówek w całym kraju, które pomagają ofiarom przemocy w rodzinie.

 

 

Lubuska-tarcza-wobec-przemocy_site_rotatorTo prawda – dziesiątki placówek wykazują ogromne wydatki na ten cel, nie wykazują natomiast zysków ze sprzedaży dzieci do adopcji zagranicznych, nie wspomina się o traktowaniu kobiet w tych placówkach i nikt się nawet nie zająknie, że istnienie takich placówek podtrzymuje skandaliczny obyczaj, że to kobieta i dzieci musi nadal opuścić dom – ich dom, w którym oprawca pozostaje nie tknięty przez prawo. A podobno mamy prawo, które znakomicie i wystarczająco zabezpiecza kobiety przed przemocą. Ciekawe, kiedy ktoś wreszcie zapyta te kobiety, co one o tym sądzą. Raczej się nie doczekamy.

 

Na dowód cytuję:

 

Rząd, chcąc zminimalizować ponure zjawisko przemocy wobec kobiet, powinien skupić się m.in. na doinwestowaniu istniejących już inicjatyw oraz powołać nowe, skoncentrować wysiłek zmierzający do tworzenia miejsc pracy dla kobiet – ofiar przemocy, udostępniając im mieszkania socjalne i dokonać skuteczne uregulowania prawne, gdy wskutek agresywnych działań muszą uciekać z mieszkań, będących wspólną własnością małżonków – podkreślono w stanowisku biskupów.

 

Pozwolę sobie przetłumaczyć: a zatem co nakazuje Episkopat rządowi? Po pierwsze DOINWESTOWAĆ istniejące i powołać nowe placówki – oczywiście w łonie kościoła, państwo ma dać kobiecie pracę i mieszkanie , gdy ta MUSI uciekać z domu, bo jej facet przecież NIE MUSI zmieniać miejsca pobytu – to tak oczywiste w naszej uświęconej kulturze chrześcijańskiej , że nie ma o czym dyskutować.

 

***

Uważamy, że
Rząd powinien wzmacniać pozycję rodzin, …………………………najlepiej się wzmacnia pozycję rodzin przez odebranie kobietom funduszu alimentacyjnego, w razie gdy przyjdzie jej do głowy taki szalony pomysł, żeby się rozwieść z oprawcą- nieprawdaż?*

poprawiać poziom opieki zdrowotnej kobiet i dziewcząt, …….aż się boję zapytać jakich lekarzy mają na myśli , no bo jeśli tych spod znaku deklaracji, to dziękuję uprzejmie.

wspierać edukację zawodową kobiet,………………chyba zapomnieli, że akurat kobiety są znacznie lepiej wykształcone niż mężczyźni i to raczej ich trzeba edukować, no chociaż im z deka pomóc, bo statystyki mówią, że nie za bardzo dobrze im to idzie.

realizować programy wychowawcze, oparte na wzajemnym szacunku i współdziałaniu obydwu płci, w tym przygotowania do życia w rodzinie – zaznaczyli hierarchowie.

 

A ja uważam, że akurat tradycyjne dogadywanie się płci mamy opanowane do obłędu, natomiast gdzieś zapomnieliśmy, że jesteśmy przede wszystkim ludźmi i musimy nauczyć się budować relacje międzyludzkie. Episkopat uważa inaczej – mamy tylko jeden cel – znaleźć partnera płci przeciwnej, spłodzić dziecko, a najlepiej jedenastkę piłkarską; wszak powyżej trzeciego dziecka wszystko się samo już toczy. Edukacja może być lada jaka, chlebusia z masełkiem starczy dla wszystkich, poza tym jak Bóg dał dziecko to i da na dziecko – przecież to pewnik, przynajmniej jeśli chodzi o katolików, więc najlepiej być katolikiem i nie wydziwiać z nowomodą na samotne macierzyństwo, a jak już się rozwiedziesz to sobie radź!!

 

***

Reasumując to co dotychczas rozkminiliśmy:

KEP dostrzega proceder przemocy w rodzinie i nie uważa, że problemu nie ma. O! jak miło! Brawo !
ALE : wszystkim się już dawno zajął :
– spowodował, że mamy najbardziej restrykcyjną ustawę antyaborcyjną;
– odebrał kobietom fundusz alimentacyjny;
– prowadzi placówki opiekuńcze dla ofiar przemocy domowej;
– prowadzi placówki dla chorych dewiantów;
– chroni troskliwie pedofilów w sutannach jako pożytecznych inaczej;
– uczy przedszkolaki i małe dzieci, jak mają widzieć swoje role płciowe.

 

fotolia_18105297_subscription_xl_800x600_4

 

Dodam tylko, że sporo nas jako społeczeństwo, kosztuje ta działalność, oraz, że mimo takiego wkładu troski KEP i udziału budżetu państwa statystyki rozwodów – rosną, dzietność spada, zaś przemoc domowa kwitnie w najlepsze, a mniejszości seksualne odnotowują epidemię wychodzenia z szafy – to ostatnie akurat mnie bardzo cieszy. 🙂

A teraz powiem coś bez sarkazmu i śmiertelnie poważnie. Wszystkie przejawy aktywności KEP – jak się dobrze temu przyjrzycie – to różne oblicza tej samej przemocy, jaką konwencja pragnie zwalczać. Nie dziwi więc, że akurat takie nożyce się odezwały, gdy UE uderzyła w stół. Bo przemoc ma różne oblicza. Ta, którą para się od zawsze KK, jest wyjątkowo wredna.

Konwencja zwalcza nie tylko przemoc domową jako taką, ale przede wszystkim zwalczać chce źródło tej przemocy – była o tym mowa na wstępie analizy – przypomnę

 

Dokument wskazuje m.in., że przemoc wobec kobiet jest systemowa, zaś jej źródłem są religia, tradycja i kultura.

 

Bingo! I właściwie mogłabym sobie darować całą powyższą analizę, bo oskarżonym o zjawisko przemocy w rodzinie jest, akurat w Polsce, tradycja i kultura przesiąknięta dusznym kadzidłem katolickim.

Pamiętacie z jaką furią zaatakował tę konwencję ks. Oko? I jak skutecznie zdeformowano wszystkie pojęcia związane z treścią konwencji? Jak wypaczono pojęcie gender? BTW – czy wszyscy już wiedzą, co to pojęcie znaczy? Że jest to wiedza, a nie ideologia? Że to właśnie dzięki gender studies udowodniono naukowo ścisły związek między kulturą, obyczajem, a systemem wierzeń i ich wpływ na zachowania ludzkie, także te ujęte pod hasłem: przemoc domowa? Czy trzeba jeszcze komuś tłumaczyć, że religia jest z definicji przemocowym systemem kontroli społecznej na różnych poziomach aktywności ludzkiej , że jest w końcu także ostatecznie skierowana przeciwko jednostce, przeciwko tobie i przeciwko mnie?

 

A tu masz skutek odległy planowej dezinformacji propagandysty Oko

 

 

***

Poniżej podaję za Fronda.pl listę sygnatariuszy rozmaitych petycji, listów, protestów – słowem FRONT OPORU PRZECIWKO KONWENCJI – nie jest to jakiś wielki tłum, mimo, że lista organizacji jest imponująca, ale to tylko nazwy i nie wiadomo w zasadzie co się pod tymi nazwami kryje. Domniemam, że niewiele,  zwłaszcza, że podobnie jak niezrzeszeni i wolni strzelcy, także wielu ateistów i racjonalistów, posługuje się pojęciami, których nie rozumieją, lub które zostały stworzone specjalnie na okazję tej wielkiej rozróby społecznej.

 

A najbardziej ubawił mnie argument wytoczony przez jedną z tych organizacji, że pan Tusk konsultuje konwencję z Kongresem Kobiet . Bu ch cha!!  Dobre, naprawdę dobre macie źródło informacji- i co wy na to kobiety z kongresu? Pewnie są tak samo zaskoczone jak i ja. 😉

 

Członkinie Rady ds. Duszpasterstwa Kobiet Episkopatu Polski
Danuta Baszkowska ze Stowarzyszenia Effatha,
Ewa Bednarkiewicz i prof. Maria Ryś ze Stowarzyszenia Fides et Ratio,
Jadwiga Chołodniuk, Jolanta Jesiotr-Bulikowska, Alina Petrowa-Wasilewicz – ze Stowarzyszenie Amicta Sole,
Ewa Kowalewska z Human Life International
Maria Wilczek z Polskiego Związku Kobiet Katolickich.
Krajowa Rada Katolików Świeckich
Krajowy Zarząd Akcji Katolickiej,
Forum Kobiet Polskich,
Polska Federacja Stowarzyszeń Rodzin Katolickich,
Polska Federacja Ruchów Obrony Życia
Związek Dużych Rodzin 3+.

 

Specjalne podziękowania dla serwisu Fronda.pl za bardzo porządne przygotowanie zestawienia zastrzeżeń KEP pod adresem Konwencji Rady Europy … z tym, że chodzi o zapobieganie i zwalczanie, a nie jak byliście łaskawi napisać o zapobieganiu i przeciwdziałaniu – może to drobiazg, moim zdaniem jednak zasadnicza różnica.

* fundusz alimentacyjny przywrócono w 2007 roku – było duże zapotrzebowanie na kiełbasę wyborczą – tak, wiem , wiem przyznaję się – jestem złośliwa 😉 , ale okoliczności odebrania kobietom funduszu są  prawdziwe i była to zarówno przemoc wobec kobiet , jak i zwykły handel polityczny – i wcale nie wskażę paluchem która partia się tak zasłużyła, albowiem wszystkie rządy kolejne, przez całe 25 lat używały kobiet jako karty przetargowej podczas obrad Komisji Wspólnej Rządu i Episkopatu.

Zdjęcie-0055

Moje państwo podejrzewa mnie o przekręt

Na śniadanie zjadłam korporacje, które najwyraźniej, w pogoni za zyskiem, podeptać chcą moje prawa konstytucyjne, a tuż przed kolacją odwiedza mnie przyszła matka w szóstym miesiącu ciąży z informacją o tym, że nasze państwo radzi sobie z łamaniem naszych praw człowieka i obywatela całkiem dobrze, bez pomocy korporacji… i każdy może być podejrzany o przekręt, nawet kobieta w ciąży i to dokładnie z tego powodu, że śmie w niej być…

Posłuchajcie i Wy – bo warto wiedzieć jak to jest być dobrym obywatelem w niedobrym państwie ….

Wpisy Ale o co chodzi?

fertilization-1132253_1280

W „Tak jest” o aborcji

fertilization-1132253_1280Już w czwartek dyskusja w Sejmie nad obiema ustawami – liberalizującą aborcję i zupełnie zakazującą aborcji. Za to dziś starło się w programie „Tak jest” Andrzeja Morozowskiego Średniowiecze z Dwudziestym Pierwszym Wiekiem. O dziwo, to pierwsze reprezentowane przez młodziutką, śliczniutką Karolinę Pawłowską z Instytutu Ordo Iuris, a to drugie przez naszą Wandą Nowicką, jakby nie było, kobietą już w kwiecie wieku. Po programie wszystko było jasne. Do czasów współczesnych po prostu trzeba dorosnąć.

Nie muszę chyba informować o wyniku tego starcia? Właściwie pani Wanda wcale nie musiała się wysilać, bowiem pani Karolina pogrążała się tak pięknie, że aż miło było popatrzeć.

Według pani Karoliny „tak zwany kompromis aborcyjny”, czyli obecnie obowiązująca ustawa sprawia, że każdego roku ginie coraz więcej dzieci. Aż dziw, że nie powiedziała, że są mordowane bestialsko. Gospodarz przypomniał, że aborcja dokonywana jest w trzech uzasadnionych przypadkach i spytał, co z ciążą powstałą za sprawą czynu zabronionego, który nazwał gwałtem.

„Jeżeli chodzi o czyn zabroniony, to ten termin nie oznacza tylko i wyłącznie gwałtu. Chodzi tutaj o różne przestępstwa, także na przykład przestępstwo polegające na współżyciu szesnastolatka z czternastolatką, tak jak to miało miejsce w głośnej sprawie Agaty, ale także na przykład wykroczenie polegające na współżyciu w miejscu publicznym. To jest pierwsza rzecz. To sformułowanie przepisu może prowadzić do tego, że dzieci uśmiercane są ze względu właśnie na tego typu przestępstwa” – bez cienia żenady odparła pani Karolina.

***

Ciekawe, czy któraś z Polek na to wpadła:

– Dzień dobry, chcę usunąć ciążę.

– A na jakiej podstawie?

– Uprawiałam seks z kolegą z pracy na ulicy Marszałkowskiej i to podczas szczytu!

– A, no tak, to przecież przestępstwo, nie ma sprawy.

***

Wanda Nowicka przypomniała, że w Polsce pod tym względem mamy jedno z najbardziej restrykcyjnych praw w Europie. Karolince nawet powieka nie drgnęła. Zresztą nie ma się co dziwić. Dzięki takim osobom, jak ona Polska coraz mniej ma wspólnego z Europą. Morozowski przypomniał za to, że projekt pro-lajfersów może i całkowicie zakazuje aborcji, ale jest w nim zapis, że przestępstwa nie popełni lekarz, który doprowadzi do śmierci dziecka ratując życie matki. Ucieszyło to bardzo Karolinkę, ale Wandzia szybko postarała się, aby jej mina zrzedła.

„Albo pani do końca nie wie, co jest napisane w tej ustawie, albo powiem potocznym językiem, że pani ściemnia”

I wyjaśniła, że zapis w którym mowa o tym, że lekarz nie popełnia przestępstwa, jeśli śmierć dziecka jest następstwem działań leczniczych koniecznych dla ratowania życia matki, nie oznacza, że lekarz będzie mógł dokonać aborcji, żeby ratować kobietę, bowiem środowisko Ordo Iuris nie uznaje aborcji jako działania leczniczego. W związku z tym może chodzić o podanie jakiegoś leku matce, środka przeciwbólowego itp. ale nie o dokonanie aborcji, aby ratować życie kobiety. Ten nieprecyzyjny zapis został według Nowickiej wprowadzony po to, żeby uspokoić tych, którzy mają wątpliwości, czyje życie będzie bardziej się liczyć. Karolinka próbowała zaprotestować, ale Wandzia dodała, że jeśli jest inaczej, to dlaczego nie ma w projekcie ustawy zapisu, że aborcja jest możliwa w przypadku ratowania życia kobiety?

Dlatego, że po prostu przepis ten ma nie tylko pokazywać, że aborcja jest tą jedyną możliwością leczenia, ale także jest szereg innych możliwość ratowania kobiety – odparła Karola.

***

Jakbym interpretacji Biblii przez Świadka Jehowy słuchała!

– Dlaczego wszystkowiedzący Bóg nie może znaleźć w raju Adama, a ma tylko dwoje ludzi na ograniczonej przestrzeni?

– Bo tak ufał pierwszym ludziom, że wyłączył wszystkie swoje moce.

– A gdzie to jest napisane? Bo raczej nie w Biblii.

– No nie jest to zapisane, ale przecież to oczywiste, że skoro szukał i nie mógł znaleźć, to wyłączył.

***

Wanda przestrzega, że jeśli ustawa zakazująca całkowicie aborcji wejdzie w życie, kobieta w ciąży straci swoje konstytucyjne prawa do ochrony jej życia, zdrowia, nie mówiąc już o decyzyjności a przede wszystkim godność. Każda decyzja może być podjęta wbrew jej woli i wbrew jej dobru.

Morozowski zwraca uwagę, że naukowcy spierają się co do tego, kiedy zaczyna się życie ale twierdzą, iż ok. 20 tygodnia życia płodu zaczyna się świadomość i  odczuwanie. Dlaczego więc, skoro sprawa jest dyskusyjna, nie zostawić kobietom możliwości decydowania o sobie. Katoliczki niech nie usuwają ciąży, a nawet poświęcają swoje życie, jeśli taka ich wola, a kobiety, które traktują początek ciąży jako zlepek komórek, niech mają to prawo.

Karolinka znowu błysnęła, że skoro są wątpliwości, kiedy zaczyna się ludzkie życie, to te wątpliwości powinno rozstrzygnąć się na korzyść życia.

„Ale to państwo macie te wątpliwości” – przerwał Morozowski

„To nie podlega weryfikacji przez dzisiejszą naukę” – broni się Karolinka.

„Dobrze, że pani o tym mówi, bo zwykle twierdzicie, że życie zaczyna się od poczęcia” – ripostowała Wandzia.

„Ja twierdzę, że życie zaczyna się od poczęcia” – odpowiedziała Karolinka.

A ja twierdzę, że boga nie ma i kogo to obchodzi? Ale są i tacy, co twierdzą, że ziemia jest płaska i większość ludzi na te rewelacje puka się w czoło. Są też tacy, którzy twierdzą, że świat stworzył Latający Potwór Spaghetti, i choć spełniają wszystkie wymogi formalne, nie mogą w naszym kraju zarejestrować swojego kościoła. Reasumując, gówno nas powinno obchodzić, co twierdzi pani Karolina.

Wandzia zwraca uwagę, że są wątpliwości, kiedy zaczyna się człowiek, ale nie ma żadnych wątpliwości, że kobieta jest człowiekiem, który ma prawa i powinna być chroniona. Zarzuca również Karolince, że jej środowisko jest również przeciw antykoncepcji i edukacji seksualnej. Przestrzegła, że kobiety będą zachodzić w niechciane ciąże i je przerywać, bo zakazem środowiska pro-life nie uratują żadnego życia.

Za to jednego życia pro-lajfersi nie życzą sobie na pewno, co więcej nawet modlą się o to, żeby nigdy się nie narodziło. Chodzi o ewentualne przyszłe dziecko jednej z koordynatorek akcji „Ratujmy kobiety” z Krakowa, która na zamkniętej grupie „Dziewuchy dziewuchom” w emocjach zaproponowała, aby billboard przedstawiający szczątki usuniętego płodu oblać farbą. Fundacja Pro-Prawo do życia opublikowała nie tylko print screena ale i imię i nazwisko „pomysłodawczyni”, która dzięki temu doświadczyła prawdziwej, chrześcijańskiej miłości obrońców nienarodzonych:

„Modlimy się o to, byś nigdy nie miała dziecka”

Durni strasznie to ludzie. Jakby chcieli ją ukarać, powinni pomodlić się o to, żeby urodziła dziecko podchodzące z gwałtu. Albo „dziecko Chazana”. A nie! Zapomniałam! Dla nich to szczyt szczęścia.

 

not-1088697_1920

„Wojna przeciwko prawom kobiet to wojna przeciwko demokracji” – Nina Sankari

Z największą przyjemnością w przeddzień  Marszu Godności – Protest Kobiet, przedstawiam na moim blogu tekst Niny Sankari, wiceprezeski Fundacji im. Kazimierza Łyszczyńskiego, opublikowany na stronie Fundacji www.lyszczynski.com.pl

***

Ponad ćwierć wieku od początku tzw. transformacji demokratycznej w Polsce, która wprowadziła restrykcyjną ustawę antyaborcyjną, 60 lat po uzyskaniu prawa do aborcji z przyczyn społecznych w czasach PRL, 84 lata po uzyskaniu prawa do aborcji ze wskazań medycznych i prawnych w Polsce międzywojennej, polski obóz rządzący cofa Polki do czasów sprzed odzyskania przez Polskę niepodległości w 1918 r., do prawa obowiązującego w Polsce pod zaborami. Projekt całkowitego zakazu aborcji bez jakichkolwiek wyjątków i traktowanej jako przestępstwo jest takim właśnie prawem, jakie obowiązywało pod zaborami. Dziś polski rząd postępuje wobec Polek, jak zaborca ponad sto lat temu. Tak samo wobec swoich obywatelek postępowali Hitler, Mussolini, Franco, rząd Vichy, Stalin i Ceausescu.

Paragraf zabija

„Paragraf zabija” – mówił Tadeusz Boy-Żeleński, lekarz, pisarz, tłumacz, wielki humanista, a przede wszystkim bojownik o prawa kobiet. Nader chętnie dziś zapominany autor „Piekła kobiet” już w latach dwudziestych XX wieku walczył przeciwko całkowitemu zakazowi aborcji i karaniu kobiety, domagając się legalizacji aborcji z przyczyn społecznych. W 1932 r. polski Sejm przyjął ustawę dopuszczającą aborcję z przyczyn medycznych oraz w przypadku ciąży będącej wynikiem czynu przestępczego. W tamtym okresie było to najbardziej liberalne (po Związku Radzieckim) ustawodawstwo w Europie. Udało się je wprowadzić wbrew sprzeciwowi Kościoła katolickiego, głównie dzięki postawie prawników i lekarzy oraz postępowych ugrupowań w Sejmie.

Aborcja z przyczyn społecznych w PRL

Legalizacja aborcji z przyczyn społecznych została w Polsce wprowadzona w 1956 r. Maria Jaszczuk, posłanka-sprawozdawczyni projektu tej ustawy przekonała posłów przy pomocy liczb: 300 tys. nielegalnych aborcji odbywających się pokątnie u „babek”, 80 tys. kobiet przyjmowanych rocznie do szpitali z poronieniem wywołanym przez znachorki, w tym 2 proc. zgonów. To tej ustawie polskie kobiety zawdzięczały 36 lat prawa do wyboru i samostanowienia. W 2007 r., na krótko przed śmiercią, 91-letnia Maria Jaszczuk z goryczą mówiła o zmarnowaniu tego wielkiego wysiłku po zmianach ustrojowych.

Powrót piekła kobiet

Słynnej transformacji demokratycznej w Polsce w 1989 r. towarzyszyło systematyczne zawłaszczanie władzy przez Kościół katolicki dzięki jego sojuszowi z konserwatywną prawicą . Kościół wystawił wysoki rachunek za swój wkład w dzieło obalenia tzw. reżimu komunistycznego. Weto polskiego Episkopatu wykluczyło możliwość wpisania do nowej konstytucji zasady rozdziału kościołów od państwa i jego świeckości czy choćby neutralności światopoglądowej.

Polki zapłaciły zdrowiem i życiem za ten rachunek. Wkrótce okazało się, że wspomniana transformacja demokratyczna ma się odbyć kosztem kobiet, ich praw i aspiracji. Prawa reprodukcyjne i seksualne kobiet stały się łupem Kościoła i ich politycznych sojuszników – prawicy. Dla lewicy i liberałów zdrada interesów kobiet także nie była zbyt wysoką ceną do zapłaty w zamian za poparcie Kościoła w innych dziedzinach, na przykład, w sprawie wyrażenia zgody na przystąpienie do UE. Ustawa antyaborcyjna z 1993 roku została uchwalona wbrew stanowisku opinii publicznej oraz z naruszeniem podstawowych zasad demokracji. Inicjatywa obywatelska domagająca się referendum w tej sprawie, pod którą zebrano ponad milion podpisów, została po prostu zlekceważona. Bardzo restrykcyjna ustawa antyaborcyjna (dopuszczająca aborcję tylko w przypadku poważnego zagrożenia dla zdrowia i życia kobiety, ciężkich wad płodu lub ciąży będącej wynikiem zabronionego czynu seksualnego), brak dostępności nowoczesnej antykoncepcji i edukacji seksualnej, nie przyczynił się do wzrostu wskaźników urodzeń w Polsce. Natomiast praktyka pokazuje, że gdy aborcja jest zabroniona, nawet w przypadkach dopuszczonych prawem zabieg ten nie jest wykonywany, powodując ogromne cierpienia kobiet i dzieci urodzonych z poważnymi, nieusuwalnymi wadami rozwoju.

Kościół przeciwko fundamentom demokracji

Można by pomyśleć, że Kościół dostał w Polsce wszystko, co chciał. Jednak jeszcze pod rządami liberalnej Platformy Obywatelskiej rozpoczęła się otwarta wojna przeciwko kobietom, przeciwko wolności, a zwłaszcza wolności sumienia, słowa i wyrazu, przeciwko systemowi władzy gwarantującemu prawa obywateli, po prostu przeciwko demokracji. Hierarchowie katoliccy posunęli się do otwartego nawoływania do nieprzestrzegania prawa powszechnego, a także do popierania agresywnych grup katolickich grożących przemocą fizyczną lub ją stosujących wobec „wrogów”. W połowie 2013 r., Kościół znalazł nowego wroga – „gender”, który stał się przyczyną wszelkiego zła w Polsce. „Gender niszczy jednostkę, gender niszczy rodzinę, gender niszczy Polskę, gender STOP”- rozbrzmiewało w Polsce.

Polska” ukrzyżowana„ od Sejmu po żłobki i przedszkola, od komisariatów policji po uczelnie wyższe; kobiety wyzute z podstawowego prawa do decydowania o swoim ciele, zdrowiu i życiu, zmuszone do rodzenia dzieci niezdolnych do przeżycia po to tylko, by bezsilnie patrzeć na ich agonię lub skazanych na cierpienia z powodu ciężkich i nieusuwalnych wad; polska szkoła publiczna przekształcona w katolicką medresę, gdzie jest więcej lekcji religii, niż fizyki, chemii i biologii; polska nauka pod presją ograniczającą swobodę badań naukowych; ocenzurowana sztuka; medycyna uznająca prymat prawa Bożego nad prawami pacjenta, system prawny przedkładający prawo kanoniczne nad prawo stanowione, Sejm, w którym posłowie modlą się o deszcz.”- taka była sytuacja w Polsce jeszcze przed przejęciem władzy przez PiS.

Frontalny atak populistycznej prawicy na demokrację

Od zwycięstwa wyborczego PiS, które dokonało się przy zdecydowanym poparciu Kościoła katolickiego najpierw w wyborach prezydenckich wiosną 2015 roku, a następnie w wyborach parlamentarnych w 2015 roku, te ataki na demokrację we wszystkich obszarach życia przybrały postać pełzającego zamachu stanu. Przed sparaliżowaniem Trybunału Konstytucyjnego, ostatniego szańca instytucji demokratycznych, zwycięzcy zaserwowali Polakom serial z gatunku thrillera politycznego, głosując noc po nocy ustawy zmierzające do demontażu demokracji, już wcześniej kulejącej w Polsce. Dwa dni po inauguracji rządów Premier Beaty Szydło doszło do dymisji czterech generałów, czystki w wojsku, służbach specjalnych i policji, do zmian na stanowiskach urzędniczych w administracji centralnej i lokalnej. Następnie założono kaganiec mediom i światu kultury, nie wspominając o wrogich deklaracjach wobec świeckości państwa. Szczególnie groźna jest tzw. ustawa antyterrorystyczna, pozwalająca na inwigilację każdego obywatela bez jakiejkolwiek kontroli oraz dająca władzy możliwość zakazu demokratycznych zgromadzeń. Jest oczywiste, że są to działania mające na celu wyeliminowanie równowagi między władzą wykonawczą, ustawodawczą i sądowniczą i stworzenie warunków do ustanowienia autorytarnych form władzy. Demonstracja KoD 12-12-2015Taka postawa powoduje masowe protesty organizowane przez Komitet Obrony Demokracji, a wspierane przez liczne organizacje prodemokratyczne w stolicy i innych polskich miastach.

Trzeba jednak powtórzyć, że grunt pod obecną sytuację przygotowały poprzednie partie rządzące poprzez systematyczne niszczenie świeckości i związane z tym nieprzestrzeganie wolności obywatelskich (sumienia, słowa, wyrazu)oraz antyspołeczną neoliberalną politykę, reprezentującą tylko interesy ludzi bogatych. Regresywna lewica porzuciła prostych ludzi i swoje postępowe ideały, co zakończyło się jej wykluczeniem z polskiego parlamentu, a jej elektorat został przejęty przez populistyczną i nacjonalistyczną partię PIS , która oferuje „drobnemu ludowi” nie tylko obietnice społeczne , ale również wizję godności i dumy, a nawet wyższości moralnej opartej na amalgamacie autorytarnego nacjonalizmu i katolickiego fundamentalizmu. Wizję niebezpieczną.

Prawa kobiet osią walki o demokrację

Teraz Kościół rzymskokatolicki w Polsce ma warunki do realizacji swojej koncepcji władzy absolutnej. Tu nie chodzi o rząd dusz. Gdyby nauczanie polskich biskupów było w Polsce skuteczne, nie musieliby oni narzucać swoich praw środkami politycznymi. Episkopat polski wystawił kolejną fakturę do zapłacenia polskiemu rządowi i jest to kolejna faktura, w której walutą są prawa kobiet. Fundamentaliści katoliccy, wyhodowani w atmosferze przyzwolenia ze strony mediów i intelektualistów w ciągu ostatniego ćwierćwiecza, złożyli projekt całkowitego, bezwzględnego zakazu aborcji i penalizacji kobiety, lekarza oraz osób pomagających w zabiegu.

Ten projekt, który uzyskał poparcie rządu polskiego, stanowi najpoważniejszy atak na prawa kobiet od okresu międzywojennego. Polscy duchowni, zdyskredytowani przez skandale obyczajowe, łącznie z pedofilią ukrywaną w Kościele i niezwykłą zachłannością finansową, chcą narzucić swoje nakazy i zakazy nie argumentem siły wiary swoich wiernych, ale argumentem siły politycznej. Być może sumienie polskich biskupów może znieść wszystko: od pedofilii księży ukrywanej w Kościele aż po proponowanie prawa, którego wynikiem będzie kobietobójstwo. Ale to nie biskupi zasiadają w ławach poselskich. To na posłusznych i służalczych w stosunku do Kościoła politykach będzie spoczywać odpowiedzialność za tragedie kobiet. Za sojusz tronu i ołtarza kobiety już płacą swoim życiem i zdrowiem, ale ta barbarzyńska ustawa dramatycznie powiększy rachunek strat. Całkowity zakaz aborcji nie ma nic wspólnego z ochroną życia, wręcz przeciwnie, skazuje on na śmierć kobietę, dla której ciąża stanowi zagrożenie życia. Będzie ona musiała także donosić ciążę z ciężko uszkodzonym płodem czy urodzić dziecko pochodzące z gwałtu. W takich przypadkach obecnie obowiązujące prawo obłudnie nazwane „kompromisem”, choć bardzo restrykcyjne, dopuszcza w teorii legalną aborcję. Ale jak pokazuje praktyka, gdy kobieta traci prawo do wyboru, nawet prawo do legalnej aborcji przestaje być stosowane, stając się fikcją prawną.

Sprzeciw wobec tego barbarzyńskiego projektu ma szansę na mobilizację nie tylko feministek i środowisk świeckich , ale także wszystkich zwolenników demokracji, w tym chrześcijan przeciwnych wzrostowi katolickiego fundamentalizmu i autorytaryzmu w kręgach obozu rządzącego. Trzy byłe Pierwsze Damy w liście otwartym wyraziły swoje potępienie dla tego projektu. Djemila BenhabibPodczas panelu „Religie a kobiety” Djemila Benhabib opowiedziała o traumatycznym doświadczeniu aborcji wykonywanej w urągających warunkach sanitarnych na stole kuchennym przykrytym gazetą, czego o mało nie przypłaciła życiem. Panel z udziałem wybitnych feministek z Polski i zza granicy odbył się 3 kwietnia w ramach Dni Ateizmu. Tego samego dnia z inicjatywy partii „Razem” miała miejsce pierwsza wielotysięczna demonstracja pod hasłem „Nie dla torturowania kobiet!”. Tydzień później odbył się kolejny masowy protest pod hasłem „Odzyskać wybór” poparty licznymi manifestacjami solidarności za granicą.demonstracja Odzyskać wybór Zawiązał się komitet obywatelskiej inicjatywy „Ratujmy kobiety”, który złożył w Sejmie RP obywatelski projekt „Ustawy o prawach kobiet i świadomym rodzicielstwie” postulujący liberalizację ustawy antyaborcyjnej, w tym dopuszczalność przerywania ciąży z inicjatywy kobiety, refundowaną antykoncepcję i rzetelną edukację seksualną w szkole. Zawiązana spontanicznie na Facebooku grupa „Dziewuch” zaplanowała na 18 czerwca wielki Marsz Godności w proteście przeciwko próbie zaostrzenia ustawy antyaborcyjnej, pozbawiającej polską kobietę wszelkiej podmiotowości i zamieniającej ją w inkubator.

Kilka lat temu, Manifa 8 marca szła w Warszawie pod hasłem „Demokracja bez kobiet to pół demokracji.” Ale demokracja bez kobiet to nie jest żadna demokracja! Kwestia aborcji , tj. kwestia samostanowienia kobiet, nie jest problemem tylko kobiet . To nie jest także problem tylko ich bliskich. Jest to problem całego społeczeństwa .

Aborcja była zakazana przez Hitlera, Mussoliniego, Franco, rząd Vichy, Stalina, Ceauşescu. Zniewolenie kobiet przez autorytarne rządy jest początkiem zniewolenia całego społeczeństwa.

***

Moi drodzy! Jutro o 11.55 (za pięć dwunasta) spotykamy się na Placu Zbawiciela, żeby pokazać, że kobiety mają swoją godność, której nie pozwolą nikomu naruszyć. NIKOMU!

 

blue-eyes-237438_1920

„Moje ciało moja broszka”

blue-eyes-237438_1920„Moje ciało, moja broszka” – brzmi logicznie, prawda? Jednak nie dla wszystkich. Ciało może być moje, ale broszka ma należeć do tysięcy obsesyjnie zainteresowanych nią mężczyzn w kieckach zobligowanych do celibatu oraz do ich politycznych sługusów.

Jak wiecie, nasz ePiSkopat i otumanieni katolickim bełkotem, aczkolwiek lepszego sortu polscy patrioci szykują kobietom piekło na ziemi. Nową ustawę antyaborcyjną, zrównującą kobiety z bydłem hodowlanym. Jeśli ten śmieć, który nadaje się jedynie do podtarcia tyłka, wejdzie w życie, my wszystkie — wasze matki, żony, siostry i córeczki będziemy zmuszone do kontynuowania ciąż zagrażających naszemu życiu, do rodzenia dzieci chorych, ułomnych, niezdolnych do samodzielnego życia i patrzenia na ich agonię, do rodzenia dzieci spłodzonych podczas gwałtów. Do porodów będą zmuszane nieletnie dziewczynki, nawet jeśli ciąża będzie skutkiem stosunków kazirodczych.

Kiedy pierwszy raz usłyszałam o projekcie tej ustawy, poczułam się, jakby ktoś napluł mi w twarz, odebrał mi godność, ustawił mnie w jednym rzędzie z krowami na pastwisku, o których losie decyduje hodowca. Niezłe porównanie, biorąc pod uwagę, że taki los chcą nam zgotować owce dla swojego Pasterza. Mam wrażenie, że w tym stadzie więcej jest baranów, niż owiec.

Czy uda się im zakuć kobiety w kajdany i poddawać je torturom ku chwale Pana? Ciężko mi w to uwierzyć, ale w zwycięstwo PiS-u w wyborach też nie wierzyłam. Zamiast czekać bezczynnie, aż nas całkiem zniewolą, musimy działać, choćby wspierając Komitet Inicjatywy Ustawodawczej „Ratujmy kobiety”.

Jak? Nic prostszego. TUTAJ można zapoznać się z treścią projektu ustawy liberalizującej ustawę antyaborcyjną, która wysyła do lamusa ustawę obowiązującą do dziś, bezczelnie nazywaną kompromisem. Następnie TUTAJ można pobrać listę do zbierania podpisów. Później pozostaje już tylko podsuwanie jej mężom, partnerom, ciociom, wujkom, rodzicom, znajomym, dzieciom (jeśli mają minimum 18 lat), bliższym i dalszym znajomym, a potem wypełnione listy wysyłamy na adres:

02-786 Warszawa

ul. Związku Walki Młodych 17 lok. 12

Co znajduje się w projekcie ustawy o prawach kobiet i świadomym rodzicielstwie? Chociażby zapis, że każdy ma prawo do samostanowienia w dziedzinie rozrodczości, do informacji, edukacji, poradnictwa i środków umożliwiających korzystanie z prawa do świadomego rodzicielstwa. Ustawa proponuje wprowadzenie do programów nauczania szkolnego przedmiot „wiedza o seksualności człowieka” od pierwszej klasy szkoły podstawowej.  Dzieci mają zdobywać wiedzę na temat „seksualności człowieka i praw reprodukcyjnych, ochrony przed przemocą seksualną, a także metod i środków zapobiegania ciąży, sposobów zabezpieczania się przed chorobami przenoszonymi drogą płciową, w tym HIV/ AIDS, oraz kształtowania wolnych od przemocy, partnerskich relacji w związkach i równości płci w społeczeństwie”.

Kolejna ważna rzecz, to refundacja środków zapobiegania ciąży. Dla osób korzystających z pomocy społecznej środki antykoncepcyjne mają być zapewniane za darmo.

Następna sprawa  — niczym nieograniczone prawo do przerywania ciąży do 12 tygodnia jej trwania. Po upływie 12 tygodnia kobieta ma mieć prawo do przerwania ciąży, gdy zagrożone jest jej życie lub zdrowie, płód jest upośledzony lub nieuleczalnie chory, co zagraża jego życiu lub gdy ciąża jest następstwem czynu zabronionego.

Ustawa ma zamiar rozprawić się z kolejną katolicką zmorą — klauzulą sumienia poprzez zobowiązanie świadczeniodawcy, który zawarł umowę z NFZ w zakresie obejmującym świadczenia zdrowotne z zakresu opieki zdrowotnej nad kobietą w ciąży, do udzielania tych świadczeń w sposób kompleksowy, w szczególności obejmujący przerwanie ciąży. Do tego zobowiązuje świadczeniodawcę do publicznego udostępnienia listy nazwisk lekarzy, którzy korzystają z odmowy udzielania świadczeń zdrowotnych związanych z przerywaniem ciąży na podstawie art. 39 ustawy z dnia 5 grudnia 1996 r. o zawodzie lekarza i lekarza dentysty oraz do zgłoszenia tej listy do NFZ. NFZ zostaje zobowiązany do publikowania list w Biuletynie Informacji Publicznej i do rozwiązania ze świadczeniodawcą umowy, jeśli nie zapewnia on kompleksowych świadczeń zdrowotnych. W przypadku, gdy wszyscy lekarze wykonujący zawód u świadczeniodawcy złożyli informację o możliwości odmowy udzielenia świadczenia, świadczeniodawca jest zobowiązany do posiadania umowy z podwykonawcą, zapewniającej wykonanie tego świadczenia.

Czyż to nie byłby raj?

Do roboty kochani! Mamy czas do 31 lipca. Pokażmy im gest Kozakiewicza i przy okazji to, że jest nas więcej!

 

 

 

embroidery-496003_1280 (1)

Przegląd debilizmów dni ostatnich cz. 2

embroidery-496003_1280 (1)Tyle ostatnio tych debilizmów, że nie wiadomo, od którego zacząć. To może tak:

1.

Czy jest większy debilizm, jak wynik ostatnich wyborów?  Dziękuję ci Narodzie! Dudę (pseudonim Hostiaman) przełknęłam, choć ciężko było. Pomyślałam sobie jednak, że Polak dowcipny jest, w związku z tym po prostu zrobił sobie jaja. A z PiS-em co? Żart powtórzony, już nie jest taki zabawny. No naprawdę!

I chciałabym wiedzieć, co sobie w dniu wyborów porabiało 49% upoważnionych do głosowania? Ładowali się do samolotów lecących do Anglii? A lećcie sobie, najlepiej z Bogiem. A może… teraz mnie tak natchnęło… może to nasi wylecieli z kraju? W obecnej sytuacji mogą się swobodnie starać o status uchodźców, uciekających przed prześladowaniem ze strony państwa wyznaniowego. A co z tymi co naiwnie pozostali wierząc w to, że Polak, może i dowcipny, ale jednak nie idiota? Co z nami? Albo się będziemy hurtem nawracać, albo zostaniemy męczennikami. Jest jeszcze trzecia opcja. Wiara. Wiara w to, że oni się sami wykończą a my po nich później posprzątamy, jak już wyjdziemy z podziemia.

2

Serial pod tytułem „tworzenie rządu” trzymał w takim napięciu, że niejeden co słabszy człowiek zszedł na zawał. Kiedy w ostatnim odcinku ujawniono członków rzeczonego, ci trochę silniejsi wyciągnęli kopyta. Nie każdy da radę przeżyć Macierewicza, Kamińskiego, Ziobro… Pozostaliśmy my, sami twardziele. Patrząc jednak na to, co się dzieje odnoszę wrażenie, że wkrótce i nas zacznie ubywać.

3

Wszyscy, którzy pobieżnie interesują się polityką, znają Kamińskiego, pseudonim Kryształek. Ci co go nie znają urodzili się zapewne po 2005 r., więc mają odpuszczone. Z tamtych lat, kiedy to Naród po raz pierwszy wywinął mi ten numer i zagłosował na PiS, pamiętam Kryształka jako gościa, na widok którego dostawałam torsji. Ludzie! Dzień w dzień rzyganie. Nikt tak pięknie nie dbał o moją linię jak bracia Kaczyńscy (tak, tak, obaj – nawet ten, z którego próbuje się zrobić po śmierci świętego), Ziobro i pozostała świta. Aż w końcu zmieniły się rządy i Kryształek dostał wyrok. Nieprawomocny. Był zainteresowany oczyszczeniem swojej kryształkowatości przed sądem, bo go ułaskawienie prezydenta nie interesowało. Po czym zmienił zainteresowania.

Prezydenta za to interesuje wciąż to samo. Wszechwładza katopisu za wszelką cenę i wyniesienie prezesa Jarka, pseudonim Kaczafi, za życia na ołtarze. A spieszyć się musi, bo…

4

Po expose premier Szydło, pseudonim Damyradę, prezes Kaczafi zaliczył glebę. Przez moment było podejrzenie o zamach. Ale kto miałby strzelić do Kaczafiego, skoro na sali nie było Palikota? A poza tym nie jest łatwo trafić w ruchomy, mały obiekt. Mamy w sejmie co prawda ludzi, którzy przegrali sprawy w sądach, ale oni są po stronie władzy. Teorie są dwie. Albo nowopolskim zwyczajem prezes padł na kolana dziękując opatrzności bożej za cud zwycięstwa w wyborach, albo zwyczajnie ze wzruszenia zasłabł.

5

Szefem sejmowej komisji praw człowieka został Stanisław Piotrowicz. To gość, który jako prokurator ochronił księdza przed zboczonymi maluchami. Otóż proboszcz z Tylawy spotkał się z zarzutami molestowania dzieci, podczas gdy okazał im tyle ojcowskiej czułości! Kąpał je i nocował na swojej plebani, całował w usta a nawet leczył dotykiem! Niewdzięczne szczeniaki nie dopięły swego, bo prokurator Stanisław Piotrowicz umorzył śledztwo. Dopiero inna prokuratura doprowadziła do skazania biednego księdza. Wyrok polityczny, jak nic! Że też Duda nie był wtedy prezydentem!

6

Za to teraz jest i odznaczył arcybiskupa Hosera Krzyżem Wielkim Orderu Odrodzenia Polski za wybitne zasługi dla polskiego kościoła. A Hoser rzeczywiście jest wielce zasłużony, szczególnie w obronie następnego pedofila, tym razem z Tarchomina, który mimo zarzutów i wyroku skazującego pełnił ciągle funkcję proboszcza i miał pod sobą ministrantów. Mam nadzieję, że nie dosłownie.

7

I ostatnie zdanie, zanim udam się do psychiatry, bo sama chyba sobie z tym nie poradzę. Nareszcie mamy podobno państwo prawe i sprawiedliwe!

PS. Chcąc dać odpocząć skołatanym nerwom, postanowiłam spojrzeć, co na świecie słychać. A tam, ściślej mówiąc w Hiszpanii, tamtejsze MSW wręczyło Złoty Medal Zasługi… Matce Boskiej z Malagi.

JUŻ PO MNIE!

żółw

Przegląd debilizmów dni ostatnich.

Dawno się nie odzywałam, w związku z tym postanowiłam hurtem kilka tematów po swojemu przelecieć.

Krzyże w każdej szkole i klasie.

To, że hierarchowie kościelni wiele mądrego do powiedzenia nie mają, a gadają dużo, wiemy od dawna. Tym razem popisał się bp Mendyk, który biadolił na łamach rydzykowego radia, że w Polsce krzyży jest wciąż mało. Że łot? To ja nawet wyrzuciłam z domu wszystkie ubrania w kratę, tak mi się te krzyże przejadły, a on chce więcej? Niech sobie na cmentarz pójdzie! A dlaczego chce? Ano dlatego, że według jego wiedzy, czyli życzeniowej, 90 proc. dzieci czy młodzieży bierze udział w lekcjach religii. Może o szkołach katolickich pisze? Bo w gimnazjum mojego syna na przykład, łączą klasy, żeby zebrać odpowiednią ilość uczniów na te pożal się boże lekcje. Z jego klasy tylko pięć osób chodzi na religię. Sorry księżulku, ale kto tu jest teraz mniejszością? Dla jasności dodam, że klasa syna liczy więcej, jak sześć osób.

A zresztą jak chcą, niech sobie w salach katechetycznych krzyż wieszają. Ale dlaczego na przykład w sali matematycznej? Co oprócz plusa matematyka ma wspólnego z religią? Aż mnie kusi, żeby poradzić, aby wszyscy mający tak poronione pomysły, po prostu sobie raz a porządnie na ten krzyż usiedli. Wtedy ich święty symbol będzie zawsze z nimi i doskonale będą czuli jego obecność.

Cud w Cieszynie.

W jednym z kanałów burzowych pojawiła się intensywnie czerwona woda. Czyżby powtórka z plag egipskich? Już ludzie zasłonili się parasolami przed możliwym gradem, czy spadającymi z nieba żabami, wykupili ze sklepów wszystkie offy i muchozole oraz świeczki i latarki, wykupili wszystkie małe trumienki dla pierworodnych, a ci najbardziej przerażeni ustawili płot z krzyży wokół ścieku, ku uciesze bp Mendyka zapewne. Już watykańscy badacze ładowali się do samolotów, aby ów cieszyński cud zbadać a tu okazało się, że drukarnia pozbyła się w ten jakże mało dyskretny sposób, czerwonego barwnika. I po cudzie. Jaka szkoda, że Jezus nie żyje w naszych czasach. Szybko okazałoby się, że nie zamienił on wody w wino, tylko dzbany pomylił, nie rozmnożył chleba, tylko obrobił piekarnię, co z pewnością nagrałaby jakaś kamera, których na szczęście więcej jest w miastach, niż krzyży.

Papież o rozgrzeszaniu aborcji.

Papcio Franio jakiś czas temu obudził się, wstał ze swego łoża z baldachimem, przeciągnął się, po czym stwierdził, że uprawni wszystkich księży do rozgrzeszania z aborcji w czasie Roku Miłosierdzia, który zacznie się 8 grudnia.  No nareszcie mamy szansę dożyć czasów, gdzie Kościół z Miłosierdziem pójdą w jednej parze. Sensacyjna informacja z Watykanu obiegła pewnie cały świat, choć do tej pory niektórzy uprzywilejowani księżule już odpuszczali ten ciężki grzech, ale tylko w określonym czasie — podczas odpustów, rekolekcji i w ramach przygotowania do komunii wielkanocnej. To czasowe ograniczenie jest zdumiewające i nie wiem, jak mam je rozumieć? Czy oznacza to, że w owym czasie bóg jest bardziej litościwy? Przed Wielkanocą grzech odpuści a dzień po już nie? No tak, nie samą aborcją w końcu biedny bóg żyje. Katolicy przecież grzeszą masowo, musi sobie chłop jakoś robotę zorganizować, inaczej wszystko mu się po prostu popieprzy.

Cóż nowego w takim razie ten papcio Franio wymyślił? Ano to, że jak dzień po rekolekcjach sobie przypomnisz, że dokonałaś aborcji, ale zapomniałaś za to przeprosić, to nic straconego. Masz na kajanie się przed księdzem cały rok! Wspaniały jest ten Rok Miłosierdzia! A przy okazji, ciekawe, jak się papcio z bogiem na ten temat dogadał? Czyżby jednak bóg istniał?

Całkowity zakaz aborcji.

Takie typowe polskie kuriozum. Papież chce cały rok rozgrzeszać za aborcję, a Polacy chcą całkowicie jej zakazać. Przykazanie „Nie zabijaj” doprowadzili do absurdu i nijak nie da się ich przekonać, że dotyczyło ono tylko Żydów. Żyd Żyda miał nie zabijać, bo inne nacje kosił, jak grzyby po deszczu ku uciesze i przy czynnym wsparciu boga. Przecież nie o zarodek chodziło. Bóg nie wiedział, że nietoperz jest ssakiem, nie wiedział, że ziemia krąży wokół słońca, a nawet nie wiedział, gdzie mu się Adaś w raju któregoś razu schował, to skąd miał wiedzieć, że jest coś takiego, jak zarodek? Zresztą dziećmi narodzonymi też specjalnie się nie przejmował. Jak prowadził plemię swoich wybrańców na inne plemię, to przy życiu nakazywał zostawiać czasami tylko dziewice, żeby sobie na nich Izraelici używali do woli. Tak więc mordy były dokonywane nawet na kobietach w ciąży. Obrońcy życia poczętego chcą być bardziej święci od boga, co akurat nie jest takie trudne. Często jednak argumentują swoją postawę tym, że są osobami wierzącymi. Czyli wierzą w żydowskiego boga zbrodniarza i dlatego chronią życie poczęte. Rozumie ktoś coś z tego?

Niech oni sobie zabraniają, co chcą — katolik katolikowi, ale bez jakiś tam odpustów. Bo obecnie moralność katolicka wygląda tak: wie, że aborcja to ciężki grzech, mimo to dopuszcza się jej, idzie się wyspowiadać i po sprawie. Przecież tak można w nieskończoność i to z każdym grzechem! A przy okazji, po co ich Jezus dał się tak sponiewierać na krzyżu? Podobno za nasze grzechy, moje i twoje. Tak, nawet moje, choć go o to nie prosiłam. Po co w takim razie spowiedź, wprowadzona zresztą dopiero na początku XIII w.?

Uchodźcy, czy też imigranci. Albo jedno i drugie.

Co do nich zmieniam zdanie kilka razy dziennie. Chcę, nie chcę. Pomogę, nie pomogę. Lubię, nie lubię. A moje stanowisko zależy od tego, co usłyszę czy zobaczę w tv. Gdzieś tam we mnie drzemie przekonanie, że człowiek jest wartością najwyższą, a los jednostki powinien być tak samo ważny, jak los ogółu. W tej sytuacji jednak moje przekonanie chwieje się w posadach.

Widzę kobietę w ciąży przytulającą swoje pierwsze, kilkuletnie dziecko, koczującą chyba na węgierskiej granicy, która mówi, że zrobi wszystko, aby zapewnić swoim dzieciom normalne życie. No weźcie ludzie coś zróbcie!

Czytam o uchodźcach w Niemczech, młodych mężczyznach w markowych ciuchach, z dobrymi telefonami, zaczepiających kobiety, zalegających okoliczne skwerki, a nawet prywatne ogródki. Uśmiechnięci, wypoczęci, bezrobotni. A wzięli ich Niemcy, to teraz mają. 

Dowiaduję się o ciałach dzieci wyrzuconych na brzeg przez morze.  Straszne!

Czytam o zbiorowym gwałcie na dyrektorce placówki dla uchodźców we Włoszech. Straszne!

Skoro uchodźcy dotarli do Europy, trzeba się nimi jakoś zająć. No przecież nie damy im chyba umrzeć na ulicach?

Dlaczego uchodźcy ruszyli do Europy, a nie do bogatych krajów arabskich? No właśnie!

Bogata Arabia Saudyjska chętnie pomoże — wybuduje w Niemczech 200 meczetów. To już wolałbym krzyże i duże Jezuski à la świebodziński.

Ci ludzie uciekają przed śmiercią. Chodźcie do nas!

Po wkroczeniu do UE śmierć im już nie grozi, więc po co idą dalej? To może lepiej do nas nie idźcie.

To inwazja islamu na Europę. O matko boska!

Islamiści w krajach europejskich stanowią kilka procent populacji poszczególnych krajów. Nie stanowią dużego zagrożenia. Uff!

Nie asymilują się. Nie?

Asymilują się. Tak?

Jak już tu przyjdą to muszą się zasymilować, bo jeszcze każą naszym kobietom chodzić w burkach. Już ja im dam burki!

Nikt nikomu niczego kazać nie może. No, nie każą mi.

W Szwecji istnieje 54 stref, gdzie obowiązuje szariat i nie ma kontroli państwa. O ja pierdzielę!

W Szwecji obowiązuje jedno prawo — szwedzkie. Aha!

Weźmy tylko chrześcijan. No czy ja wiem? A ateistów wśród nich nie ma żadnych?

A islamista to, niby że co? Że gorszy człowiek? No niby nie, chociaż…

Przyjmiemy 2 tys. uchodźców. To dużo?

Przyjmiemy 12 tys. To dużo?

Dostaną za nic kasę, pracę i mieszkania a Polakom jest tak ciężko. No to ładnie!

Dostaną niezbędne minimum, a o resztę będą musieli zadbać sami. A no to w porządku.

Wysadzą nas terroryści. Nikogo nie przyjmujmy!

To oni uciekają przed terrorystami. To może jednak przyjmijmy?

Viktor Orban otaczający Węgry murem to szaleniec. To normalne na pewno nie jest.

Viktor Orban to prawdziwy Europejczyk. A może jednak to normalne?

I te biedne, niczemu niewinne dzieci…

Poseł Giżyński pokazuje w tv zdjęcie 10 letniego dżihadysty podcinającego gardło dorosłemu mężczyźnie i grzmi: „Takie dzieci chcecie nam sprowadzić!” Nie no, takich to ja tu nie chcę.

I wciąż nie wiem, co o tym wszystkim myśleć. A może by tak powiedzieć im: „Niech wam Allah pomoże”? No dobra, wiem że to byłoby po świńsku, bo Allaha nie ma. I przepraszam, że w jednym zdaniu postawiłam wieprzowinę z ich bogiem. A może po prostu pomóc polskim strażakom? Oni zawieźli do Niemiec 800 łóżek polowych. Zrzućmy się jeszcze na jakieś koce i może jakoś uspokoimy sumienia? A może spytamy tych uchodźców czy imigrantów, czy jednych i drugich, czy chcą do Polski? Nie? Nie chcą??? Niezła laurka dla naszego kraju. Nawet ludzie uciekający przed wojną, którzy nie mają nic, nie chcą do naszego kraju.

Prawdę mówiąc, ten ich stosunek do Polski trochę mnie obraża. Ze złości jestem skłonna przyjąć ich nawet w liczbie kilkudziesięciu tysięcy. Mało mamy plebanii? Miejsca dla wszystkich wystarczy. Zresztą całą enklawę można im stworzyć w Świątyni Opatrzności Bożej.

A poza tym uchodźcy z Syrii lub z innych krajów arabskich (lezą bez dokumentów, to i tak nie wiadomo, kto jest skąd, wiadomo natomiast, że gdyby wszyscy byli z Syrii, to w Syrii już dawno by ludzi zabrakło) nie wiedzą pewnie, że ponad 80% Polaków jest zadowolonych z życia. Tak, tak. Też mnie zaskoczył ten wynik. Przez moment myślałam, że zalegalizowano u nas marihuanę. Ludzie jak się ujarają to gadają głupoty. Kupiłam sobie trochę, zajarałam na skwerku i też było mi dobrze. Teraz siedzę na komisariacie i składam zeznania. Policjanci nie chcą mi uwierzyć, że nabyłam zielsko dla celów zdrowotnych. Przecież na trzeźwo nie da się ogarnąć otaczającej nas rzeczywistości, a na picie jest jeszcze za wcześnie.

 

Wpisy Kaprawym okiem ateisty.

sytuacja-polityczna-w-Polsce2

Proste prawdy o reformie edukacji w wersji PiS -u.

W tekście po tytułem: Kabaret „Dobra zmiana” kontynuuje trasę po Polsce. napisaliśmy:

Obecnie rządzący kabaret „Dobra zmiana” wraz z klerem katolickim, chce wychować pokolenie kato-narodowców.

Prawdę o „gównianej zmianie” w edukacji naszej młodzieży, powiedział w wywiadzie opublikowanym w  INNPoland.pl, Prezes ZNP Sławomir Broniarz. Zadał pytania, które równają z ziemią reformę edukacji w wersji PiS-u. Szef ZNP twierdzi, że ministerstwo nie potrafi spójnie i merytorycznie odpowiedzieć na najważniejsze pytanie: z jakiegoż to powodu dokonują takiej rewolucji?

Zdaniem szefa Związku Nauczycielstwa Polskiego Sławomira Broniarza jest to jednak „rewolucja bez powodu”, a jej konsekwencje odczują tylko ci najbardziej zainteresowani: uczniowie i nauczyciele.

Kaczystów interesuje tylko indoktrynowanie młodych umysłów im mniej sensowne ruchy, tym łatwiej twierdzić, że wynikają one z jakiegoś chytrego planu naprawy Polski. Problem w tym, że taki nie istnieje. Co więcej, główny winnym zepsucia kraju jest Kościół katolicki, popierany przez niebezpiecznych oszołomów religijnych, którym świat fantazji miesza się z rzeczywistością.

przeciw_polityczne_274117

Na pytanie: Co resort chce dzięki reformie osiągnąć? Szef ZNP odpowiada pytaniem:

To pytanie do autorów tej rewolucji. Ja natomiast wolałbym zapytać: z czego ta rewolucja wynika

Na to jest tylko jedna odpowiedź. Rewolucja wynika z planu zafałszowywania historii i chęci ustanowienia państwa wyznaniowego. Dzięki takiej moderacji będą wychowywać następne pokolenia wyznawców Kościoła i zwolenników „gównianej zmiany”

.. mamy pierwszy rocznik, który całkowicie przeszedł zaprojektowany wówczas system. Do dzisiaj nikt nie ocenił tamtej reformy. Nie zastanowił się na jej skutkami, nad jej mocnymi i słabymi stronami. Czym zatem resort uzasadnia tak gwałtowną, radykalną potrzebę zmian?

Marzena Drab, wiceminister MON powiedziała, że będzie więcej lekcji historii, patriotyzmu i wartości, przy czym nie uściśliła o jakie wartości chodzi. Resort realizuje wytyczne episkopatu, które zostały ustalone z biskupami na spotkani w kwietniu tego roku.

Rząd Polski, za pośrednictwem swoich przedstawicieli zdał raport watykańskim lobbystom, jak idzie wprowadzanie gównianej zmiany. I najważniejsze: edukacja. Tu aż ciarki po plecach przechodzą..”Omówiono propozycje strony rządowej związane ze szkolnictwem i systemem edukacji w Polsce.”Wychodzi na to, że rząd Polski przedkłada do akceptacji urzędnikom obcego państwa propozycję kształcenia dzieci

Prezes ZNP Sławomir Broniarz, komentując jakość debaty „Uczeń. Rodzic. Nauczyciel – Dobra Zmiana” stwierdza, że z debaty tej nic nie wynika. Jest wręcz przeciwnie, będzie jeden wielki chaos, po którym zostanie totalny bałagan.

Doszukiwanie się czegokolwiek pogłębionego w tej debacie niepotrzebnie ją nobilituje. To zresztą nie była debata lecz półtoragodzinny popis pani minister – bo tam nie padły żadne konkrety. Padały deklaracje, a jeżeli już pojawił się konkret – to w postaci modyfikacji ustroju szkolnego, która nie wiem z czego wynika!

PiS tak działa od początku, ma plan zdobycia całkowitej kontroli na państwem, a że musi to zrobić szybko, to robi byle jak, bez pomyślunku i kalkulacji kosztów. Kaczyński musi się spieszyć na wszelki wypadek, bo być może zostanie w najbliższym czasie, zmieciony ze sceny politycznej za swoje matactwa. Kształcenie dzieci, podsłuchiwanie ludzi, opanowanie resortów siłowych w połączeniu z nośnym populistycznymi hasłami i decyzjami, zapewni mu wzrost zdyscyplinowanych wyborców. Przejmie tych jeszcze niezdecydowanych i utwierdzi tych, co głosują na PiS po cichu.

absurdy-w-polityce

Tylko tyle trzeba Kaczystom i Episkopatowi.

.znika ponad siedem tysięcy zakładów pracy, a nikt nie traci pracy.

Na takie zestawienie faktów, nie ma innej odpowiedzi jak stwierdzenie, że: obietnice Pisu są nic nie warte, ponieważ łamią prawa matematyki klasycznej i logiki.

Nie przesadza pan? Może to jednak jakoś zadziała?

Nie. Reasumując: to, co wczoraj usłyszeliśmy, to chaos 

(…) Optymizm minister Zalewskiej, że to będzie bezkosztowe i niezauważalne, jest na wyrost. Jest obliczony na to, że wszelkie błędy popełnione przy realizacji tego przedsięwzięcia będą błędami, za które zapłacą wszyscy – tylko nie minister edukacji narodowej.

Bo w tym kraju rzadko zdarza się, żeby ktoś wyciągnął wobec siebie konsekwencje polityczne.

Dokładnie jest tak jak pan Broniarz, zauważył, w naszym kraju politycy odpowiedzialni za błędne decyzje pozostają bezkarni i mają na dodatek za to płacone.

Ostatnio w sieci mieszane są z błotem występy w TVP, dwóch pseudo kabareciarzy o prostackim poczuciu humoru, którzy co program to większe idiotyzmy wymyślają. Problem w tym, że to, co prezentują media publiczne, jest kierowane do elektoratu PiS — u. Program kabaretowy oraz wystąpienia polityków formacji rządzącej, definiują poziom intelektualny swoich wyborców.

2011_wos_pr_zad_8

Jeśli nie zostaną zatrzymane gówniane zmiany, to propagandowa papka podawana przez Kaczyńskiego i Episkopat, stanie się oficjalnym głosem „Narodu”i w tej tonacji kształtowani będą młodzi ludzie.

Mariusz Hnatiuk

Mariusz Hnatiuk

 

 

 

 

 

Propozycja wsparcia darowizną projektu wydania książki

Wydanie książki gdy nie ma się własnych środków finansowych, okupione jest ciężkimi warunkami umowy. Postanowiłem więc zrealizować projekt zwracając się do Was z prośbą o jego finansowe wsparcie.

Cała historia pokazana jest z dwóch perspektyw – oczami alkoholika mierzącego się z własnym uzależnieniem i destrukcją oraz abstynenta, który przez 4 lata terapii pozbywa się lęków nabytych w sekcie, zmieniając całkowicie swój punkt widzenia na temat wiary w boga i sensu życia.

Zapraszam na stronę poświęconą projektowi, na której zamieszczone są fragmenty książki, kwota uzyskanych do tej pory darowizn, oraz artykuły dotyczące Towarzystwa Strażnica:

 „Świadek Jehowy z przypadku?”

font-446669_1280

Tych państwa nie obsługujemy.

Eh… miałem już chyba z pinć razy nie komentować nic, co pochodzi z Frufru -ondy, ale w tej konstrukcji politycznej trzeba czasem będzie, bo jakby nie było, to właśnie czytelnicy Fru -fru będą dopominać się o spełnianie obietnic PiS-u.

Na łamach portalu został już ogłoszony sukces akcji „Sejm bez aborterów”, w trakcie której organizatorzy epatowali widzów martwymi płodami i zdjęciami posłów głosujących przeciwko projektowi proponowanej ustawy.

Sukces akcji „Sejm bez aborterów”

Przez blisko 2 miesiące odbyło się 67 pikiet w 40 miejscowościach. Na plakatach obok zdjęcia zabitego dziecka pojawiły się zdjęcia 46 posłów, którzy głosowali przeciwko naszemu projektowi ustawy.

Projekt ustawy podpisało blisko 400 tysięcy osób, a więc nie jest to wcale tak mało. Inicjatywa została odrzucona głosami PO i według autorki tekstu, wielu z tych posłów głosujących negatywnie, wcześniej dostało się do sejmu dzięki temu, że głosili hasła antyaborcyjne. Do ówczesnej akcji został wplątany również wizerunek byłej premier Ewy Kopacz razem z ciężarówką, a ze słów autorki wynika, że dzięki temu kolażowi akcje tej  akcji zwyżkowały.

Akcja osiągnęła swe apogeum na kilka dni przed ciszą wyborczą, kiedy to ciężarówka ze zdjęciem ówczesnej premier Ewy Kopacz oraz zdjęciem zabitego dziecka odwiedziła kilka miejscowości.

Pani Agnieszka na końcu tekstu stwierdza, że Polacy nie chcą w sejmie ludzi bez sumienia i ma nadzieję, i że dzięki nowej władzy temat powróci w trymiga.

Dlatego też cieszymy się, że akcja odniosła tak duży sukces, a obecny Sejm rozpoczyna swoją kadencję w nowym składzie. Bardzo wielu z tych, którzy głosowali przeciwko prawu do życia dla każdego dziecka nie znalazło się w nowym parlamencie, co potwierdza tezę, iż Polacy chcą, by reprezentowali ich ludzie sumienia.

Jeden z komentatorów napisał, że PiS powinien sprawę przegłosować natychmiast, bo ma większość i nikomu nie musi się tłumaczyć; tym bardziej, że inne ustawy to w jeden dzień machnąć potrafi raz dwa.

Przechwytywanie

Ciekawe jak się ta sprawa potoczy, bo jak PiS nie zacznie natychmiast realizować wszystkich około dowcipnopindolowych projektów, to za chwilę portrety posłów będą obwożone na ciężarówce razem ze zdjęciami narządów płciowych.

This content has 1 rok. Please, read this page keeping its age in your mind.
obraza-uczuc-religijnych

Co wolno wojewodzie, to nie tobie smrodzie.

To powiedzenie będzie coraz częściej się sprawdzało, bo tam gdzie wkraczają uczucia religijne, tam można sobie folgować do woli.

Otóż jest wręcz przeciwnie.

Państwo Polskie kroczy wprost do utworzenia katolickiego szariatu. W środku Europy tworzy się precedens podwójnych standardów:

Sąd Okręgowy w Gdańsku odstąpił dziś od wymierzenia kary 18-latce, skazanej przez sąd niższej instancji na miesiąc ograniczenia wolności i 20 godzin prac społecznych za to, że podczas odczytu sztuki „Golgota Picnic” rozpyliła cuchnącą substancję. źródło

Sąd, podobnie jak Trybunał Konstytucyjny, oficjalnie gani zachowania, które są bezprawne i niebezpieczne. Użycie przez dewotkę środka chemicznego sąd uznał za naganne i umorzył sprawę; tym samym wziął na siebie odpowiedzialność za kolejne incydenty, w których być może zamiast chemicznego środka, który śmierdzi, zostanie użyty środek trujący. W normalnym kraju w dzisiejszych czasach rozpylenie środka chemicznego jest traktowane jako próba zamachu terrorystycznego, bo następnym razem jakiś inny czub może użyć kwasu solnego.

Młoda kobieta została skazana na miesiąc ograniczenia wolności i 20 godzin prac społecznych. Panowie sędziowie z Gdańska uważają, że to prawie jak skazanie na galery:

Podkreślił zarazem, że wymierzona w maju 2015 r. przez Sąd Rejonowy w Gdańsku wyrok, od którego Kołakowska się odwołała, „razi swoją surowością”. Dlatego też sąd okręgowy odstąpił od wymierzenia kary

Jeżeli sąd uważa, że karę za atak środkiem biologicznym w przypadku obrażenia się jakiejś kretynki na sztukę teatralną, można zignorować, to powinien zostać w trybie natychmiastowym sam osądzony za działania legitymujące tego typu zachowania. Zbyt daleko idący wniosek?

Liczyłam, że będzie taki wyrok (…). Nie czuję się winna – Maria Kołakowska

– Przede wszystkim Marysia powinna być uniewinniona (…). Takie uniewinnienie byłoby sygnałem do tego, że my, katolicy, a także patrioci w Polsce mają prawo do tego, żeby stawać w obronie wartości, które kształtowały nasz naród. Sąd orzekł o winie, ale dla nas to jest błogosławiona wina i z tego wyroku będziemy dumni. Marysia została skazana tak jak skazywani byli Żołnierze Wyklęci i polscy patrioci w stanie wojennym. Też mieli wyroki – za obronę prawdy i wartości – zaznaczyła matka uczennicy Anna Kołakowska, która jest gdańską radną PiS.

Takich ludzi powinno się leczyć psychiatrycznie, a nie puszczać płazem ich zachowania kryminogenne.

Czy sąd w Gdańsku przewidział, że przy następnym obrażeniu się jakiegoś rozdygotanego emocjonalnie dewota religijnego, może zostać użyty kwas solny?

Cała szopka z przedstawieniem Golgota Picnic wygląda jak scenariusz irracjonalnej farsy, w której głównymi bohaterami są ludzie niemający pojęcia, przeciwko czemu protestują. Podczas całej tej tragifarsy pytano się protestujących, czy wiedzą, czemu protestują przeciwko sztuce? Nie wiedzieli, bo wystarczyło im, że ksiądz z Poznania wie. Prawda jest taka, że ta sztuka kieruje widza do refleksji nad współczesnym konsumpcjonizmem, analizuje pustkę duchową i być może właśnie przez tę pustkę środowiska religijne tak agresywnie reagowały i reagują na sztukę Rodrigo Garcii.

Golgota „Paniki” http://polskiateista.pl/kaprawymokiem/golgota-paniki/

Ciekawostką jest to, że główna dewotka tych protestów i zwolenniczka Rydzyka jest obecną szefową kancelarii prezydenta Andrzeja Dudy.

Doda za dwa zdania skazana – dewotka za atak środkiem chemicznym uniewinniona, a wszystko to przez histeryków religijnych, którzy nie umieją sobie radzić z własnymi emocjami. Wstyd i porażka.

Info dzięki Tomasz Turzyński.

This content has 1 rok. Please, read this page keeping its age in your mind.