Wpisy

820693683ee8b6b76c49d5a16c1277b4,640,0,0,0

Wszyscy jesteśmy świadkami cudu!

W „Naszym Dzienniku” ukazał się  wywiad z Tadeuszem Rydzykiem, pod tytułem „Uczestniczę w cudzie”. Redemptorysta z Torunia, na samym początku przedstawił czytelnikom dwa wyjątkowe drzewa.

Jesteśmy w pięknym ogrodzie przy Wyższej Szkole Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu. Zdarza się Ojcu tu odpoczywać?

– Niestety, rzadko. Nie mam czasu. Jak te drzewa tu wyrosły, te tuje jakie wysokie. Tam mamy dwa dęby, Smoleńsk i Katyń. Takie małe były jeszcze niedawno.

Dobrodziej Tadeusz jest przekonany, że Polska dzięki płynącym z Radia Maryja modlitwom, stała się lepsza.

„Gdyby nie Radio Maryja, Polska wyglądałaby zupełnie inaczej, pewnie byłoby już wszystko ’posprzątane’”. Ci, którzy urządzają świat bez Boga, lewica, posunęliby się dalej. Ale ciągle jest jeszcze za mało, ciągle czeka wiele pracy do zrobienia, szczególnie w obszarze mediów.

Redemptorysta tradycyjnie skrytykował gender, które jego zdaniem produkuje „babochłopy”. Pan Tadeusz żałuje też, że w Polsce nie ma obowiązkowej służby wojskowej, dzięki której mężczyźni stają się rycerzami.

To właśnie jest gender. Z kobiet robi się „babochłopy” Żałuję, że w Polsce z punktu widzenia nie tylko obronnego, ale i wychowania, nie ma obowiązkowego wojska, chociażby tylko rok. Przydałoby się. Bo mężczyźni często nie są męscy, nie są odpowiedzialni. Mężczyzna często to już nie rycerz, ale egoista, którego trzeba dopieszczać.

Pan Rydzyk jest przekonany, że bóg bardzo ukochał Polskę, i dlatego dał nam papieża Jana Pawła II oraz św. Faustynę, którzy to są największymi ludźmi tego świata. Z uwagi na tak wielkie dary, dobrodziej nosi się z zamiarem rozpoczęcia nowej inicjatywy budowlanej.

Wiemy, że marzy Ojciec o centrum ukazującym naszych wybitnych Polaków

– Marzę, ale nie wiem, jak to zrobić, nie mamy pieniędzy. Tak się cieszę, że tyle dobra z Polski wychodzi – Jan Paweł II, św. Faustyna, najwięksi ludzie tego świata. Pan Bóg nas ukochał …

Chciałbym w tym projekcie wykorzystać najnowocześniejszą technikę, tak aby młody człowiek mógł całym sobą doświadczyć. Nie mam jeszcze pomysłu na nazwę. Może „Pałac Polski”?

Na koniec dość surowo został skrytykowany poprzedni rząd, który sterowany przez centralę ateistyczną lub antypolską, blokował zmiany w kraju, a zwłaszcza w mediach.

„Po owocach poznacie ich”. Jest jakieś lobby, które blokuje sprawy polskie, dobrych Polaków, ale i katolików. Tak jest w wielu miejscach, np. w kulturze, firmach, urzędach. I to czynią ludzie z układów, które idą ponad podziałami politycznymi.

Czy ci ludzie są (nawet o tym nie wiedząc) na usługach central ateistycznych, czy antypolskich?

Wizja problemów z uzyskiwaniem środków finansowych oraz ogrom zmian, jakie są przed Polską, tak zmęczyły dobrodzieja z Torunia, że zakończył apelem do Jezusa:

Ty, Panie Jezu, to przemieniaj, ja nie dam rady

Trzymam za słowo i czekam na zmiany z nieba płynące.

assimilation-373783_1280 (2)

Mariusz Hnatiuk

Mariusz Hnatiuk

Wpisy Ale o co chodzi?

flying-spaghetti-monster-25822_1280

Kościół Latającego Potwora Spaghetti – cz. 2

Kościół Latającego Potwora Spaghetti cz. 1 TUTAJ

flying-spaghetti-monster-25822_1280Kościół Latającego Potwora Spaghetti dla władz jest zbyt śmieszny, żeby uznać go za związek wyznaniowy, któremu przysługiwałyby prawa identyczne z tymi, jakie posiada na przykład KK, który według władz nie jest ani zbyt śmieszny, ani zbyt straszny. Wynika z tego, że durszlak na głowie to żart, a facet w kiecce krzyczący z ambony o zagrożeniu ideologią gender jest jak najbardziej poważny.

Od 2012 r. Pastafarianie starają się o rejestrację KLPS, niestety wciąż bezskutecznie. Zainteresowanych odsyłam na stronę Kościoła, gdzie można zapoznać się ze wszystkimi pismami w tej sprawie –  ww.klps.pl

Mnie najbardziej zainteresowała ekspertyza biegłych, na którą powołał się sąd, w kwestii „Czy w świetle przedstawionych dokumentów można uznać Kościół Latającego Potwora Spaghetti za wspólnotę religijną, o której mowa w art. 2 ust. 1 ustawy z dnia 17 maja 1989 r. o gwarancjach wolności sumienia i wyznania (Dz. U z 2005 r. Nr 231., poz. 1965, z późn. zm.).”

Tak brzmi art. 2 ust. 1 w/w ustawy:

Korzystając z wolności sumienia i wyznania obywatele mogą w szczególności:
1) tworzyć wspólnoty religijne, zwane dalej „kościołami i innymi związkami wyznaniowymi”, zakładane w celu wyznawania i szerzenia wiary religijnej, posiadające własny ustrój, doktrynę i obrzędy kultowe,

I tak zupełnie przy okazji art. 1 w całości, może komuś się przyda, chociaż kto dziś w naszym kraju przestrzega prawa?

Art. 1.
1. Rzeczpospolita Polska zapewnia każdemu obywatelowi wolność sumienia i wyznania.
2. Wolność sumienia i wyznania obejmuje swobodę wyboru religii lub przekonań oraz wyrażania ich indywidualnie i zbiorowo, prywatnie i publicznie.
3. Obywatele wierzący wszystkich wyznań oraz niewierzący mają równe prawa w życiu państwowym, politycznym, gospodarczym, społecznym i kulturalnym.

Brzmi fajnie, dopóki przepisów prawa nie zweryfikujemy z rzeczywistością, czyli dopóki nie upominamy się o swoje lub dopóki banda nawiedzonych fanatyków uzbrojonych w różańce, nie dopuści do wystawienia jakiejś sztuki, o której nie ma zielonego pojęcia. Z tym naszym prawem jest tak, jak z naszą demokracją. Polska jest państwem prawa, bo ma spisane prawo i każdy się może z nim zapoznać. Jest również demokratyczna, bo można manifestować. Do tego nie jest państwem wyznaniowym, bo nie ma takiego zapisu w Konstytucji. A Konstytucja nie obowiązuje naszych władz, bo jest niedoskonała. Nie wiem, czy wiecie, ale ona (ta Konstytucja) ma zapis, z którego wynika, że nawet niewierzący są Polakami. Zgroza!

Wróćmy do tematu. Panowie biegli wzięli się do sprawy mówiąc kolokwialnie, od dupy strony. Wypowiedzieli się na temat naszego rodzimego KLPS na podstawie literatury, do tego głównie zagranicznej, opisującej Church of the Flying Spaghetti Monster. Tymczasem, jak twierdzą Pastafarianie, oba wyznania łączy wiara w objawienie proroka Bobiego Hendersona, za to posiadają oni własną egzegezę doktrynalną, księgę Luźny Kanon i objawienia wiernych. To tak, jakby wydawać opinię na temat jednego wyznania chrześcijańskiego, robiąc analizę zupełnie innego. Dla przykładu podam, że biegli na przykład wydają opinię o Kościele Adwentystów Dnia Siódmego, badając Kościół Adwentystów Siódmego Dnia Stworzenia. Jak słowo daję, istnieją takie wyznania 🙂

Na początku swojego wywodu biegli ustalają definicję religii:

Religia to stosunek człowieka do rozmaicie pojmowanej świętości (sacrum), wywołującej u człowieka stany fascynacji (fascinans) i przerażenia (tremendum), a przejawiającej się w obszarze doktrynalnym (wiara), kultowym (czynności) i organizacyjnym (społecznym). Istotną rolę odgrywać też musi tradycja religijna, która przechowywana jest w społeczności i stanowi wzorzec (paradygmat) i podstawę dla rozwijania religijności indywidualnej.

Nie poznałam zbyt dobrze religii wyznawców Jego Makaronowatości, uczynię to z pewnością pisząc kolejną część na temat KLPS, mniemam jednak na chwilę obecną, że jeśli chodzi o powyższą definicję, Kościół ów ma problem z „przerażeniem”. Owo „przerażenie” do perfekcji natomiast opracował KK. Czytając Biblię, która nie wiedzieć czemu, nie jest opatrzona ostrzeżeniem „dla ludzi powyżej 18 lat, i do tego tylko o mocnych nerwach”, można nabawić się nerwicy lękowej i bezsenności oraz przekonania, że „50 twarzy Greya” to przy słowie bożym lektura dla przedszkolaków.

Ze strony biegłych pojawia się zarzut:

Kościół ten zaliczany jest do grupy „religii humorystycznych”, czy też „religii żartu”, określanych w literaturze anglojęzycznej wspólnym mianem joke religions.

Nie mogła Jego Makaronowatość jakiś czas temu wydusić całej ludzkości swoimi mackami, lub zatopić w sosie pomidorowym, ot tak, dla kaprysu? Byłoby może wówczas mniej zabawnie? Przy okazji – do jakiej grupy w takim razie można zaliczyć Kościół Katolicki? Horror science fiction?

Dalej rozwodzą się biegli nad opiniami ludzi zajmującymi się podobnymi ruchami religijnymi. I tak jedni uważają, że posiadają one pewne cechy religii, jednak jednocześnie są parodiami  już istniejących. Parodiami! Wyznań chrześcijańskich, których jest od groma, nikt nie traktuje, jako prób parodiowania jednych przez drugich. Poza tym każdy rozumny człowiek wie, że chrześcijaństwo nie ma w sobie nic oryginalnego.

Inni dodają, że ruchy pokroju KLPS są… UWAGA! UWAGA! ZMYŚLONE!!! Heloł! Czyli wszystkie te powszechnie znane są prawdziwe??? Ktoś gdzieś udowodnił prawdziwość religii a ja wciąż pozostaję ateistką? Cóż za ignorancja z mojej strony!

Zmyślone są te ruchy pokroju KLPS, bo rzekomo:

„w poszukiwaniu legitymizacji nie odwołują się do objawienia otrzymanego od jakiejś istoty nadprzyrodzonej”.

Czyli, że mało nadprzyrodzona jest kupa długaśnego makaronu z oczami, która według wyznawców stworzyła świat i posiada wszelkie boskie przymioty? (Za „kupę” bardzo z góry przepraszam Jego Makaronowatość i Jego wyznawców).

Biegli wnioskują, powołując się na obcych znawców, że KLPS to protest przeciwko mieszaniu religii z nauką:

Inicjator tej wspólnoty, Bobby Henderson, w swoim liście skierowanym do rady edukacji stanu Kansas z 2005 r. postanowił zaprotestować przeciwko wprowadzeniu do nauczania na lekcjach biologii teorii Inteligentnego Projektu, nawiązującego do religijnej koncepcji aktu stwórczego”, na równi z teorią ewolucji, a więc przeciwko nadawaniu nieweryfikowalnym przez naukę przekonaniom religijnym statusu naukowego. Dlatego stworzył postać — równie nieweryfikowalnego co Inteligentny Projekt — Latającego Potwora Spaghetti. Przejaskrawienie i humor miały tutaj służyć jako narzędzie protestu, a uporczywe obstawanie przy wierze w to osobliwe bóstwo było raczej obliczone na przekonanie przeciwnika poprzez postawienie go po drugiej stronie tego konfliktu. Jak słusznie zauważa C.M. Cussack, jest rzeczą oczywistą, że sam Henderson nie chciał, aby Latający Potwór Spaghetti był traktowany poważnie, miał to być tylko specyficzny rodzaj protestu. Jak sam wyznał, jego zamiarem nie było także tworzenie religii , niemniej jednak taka religijna wspólnota utworzyła się samorzutnie za sprawą osób popierających zarówno przesłanie jak i formę tego protestu, a więc sprzeciw wobec absurdów religii poprzez tworzenie absurdalnej religii.

Dobre to ostatnie zdanie spłodzone przez biegłych. Przynajmniej przyznają, że te PRAWDZIWE religie zawierają w sobie absurdy. Dlaczego jednak nazywają KLPS religią absurdalną? Chodzi o postać Boga? Żydowski bóg, w którego wierzą zarówno chrześcijanie jak i muzułmanie, raz był człowiekiem, raz krzewem gorejącym, raz słupem ognia lub dymu. Gdyby zechciał, mógłby być nawet makaronem. Dalej biegli piszą jeszcze zabawniej:

Tym co wyróżnia Kościół Latającego Potwora Spaghetti na tle innych religii jest jego funkcja. Klasycznie rozumiane religie dają bowiem bardzo często odpowiedzi na fundamentalne pytania natury egzystencjalnej, a także nadzieję zbawienia, które przez wyznawców przyjmowane są jako prawdziwe poprzez wiarę. Tymczasem — jak podkreślają badacze — wyznawcy Latającego Potwora Spaghetti to ateiści, którzy nie kryją się ze swoim ateizmem, i w przeciwieństwie do innych wyznawców „wymyślonych religii” nie traktują swojej poważnie, zaś ich doktryna religijna, oparta na „świętych księgach” parodiujących Biblię, jest tylko specyficzną formą protestu przeciwko negatywnym, ich zdaniem, elementom tradycyjnych religii, przede wszystkim zaś fundamentalistycznego chrześcijaństwa.

Zamurowało mnie to stwierdzenie. ATEIŚCI! Uważam się za ateistkę, ponieważ nie wierzę w żadnych bogów, boginie i tym podobne bzdety. Tymczasem wyznawcy Latającego Potwora Spaghetti są ateistami według biegłych, bo… wierzą w Latającego Potwora Spaghetti! Czas na nową definicję ateizmu!

Ciekawe na jakiej podstawie biegli doszli do wniosku, że wyznawcy KLPS nie traktują swojej religii poważnie? Bo kiedy ja mam do czynienia z katoliczką, która usunęła ciążę, zdradza męża, kradnie i kłamie, słusznie dochodzę do wniosku, że nie traktuje swojej religii poważnie. Kiedy dowiaduję się o księdzu, który molestuje dziecko, oraz o jego przełożonym, który go ukrywa, uważam, że nie traktują swojej religii poważnie. Kiedy słyszę o papieżu, który gloryfikuje swoich kumpli w kieckach, złodziejów i pedofilów, uważam, że nie traktuje on swojej religii poważnie. Ale skąd wniosek, że Pastafarianie nie traktują swojej religii poważnie?

I do tego święte księgi KLPS rzekomo parodiują Biblię. Jeszcze się z nimi nie zapoznałam, sama podjęłam się zadania sparodiowania Biblii i wiem, jakie to trudne parodiować parodię. W następnej części z pewnością przyjrzę się świętym księgom KLPS i wydam własną opinię.

Kolejnym zarzutem biegłych przemawiającym za tym, że to NIEPRAWDZIWA religia jest to, że osiem „Naprawdę wolałbym, żebyś nie” zbytnio przypominają dekalog. Widocznie biegli nie zadali sobie trudu, aby sprawdzić i dowiedzieć się, że dekalog również jest zerżnięty. Co więcej, sama stosuję się do części dekalogu: „nie zabijam, nie kradnę, nie cudzołożę, nie daję fałszywego świadectwa, nie pożądam domu bliźniego mego ani jego żony nawet, że o sługach, osłach i wołach nie wspomnę. Zaraz się okaże, że nie biorę swojego ateizmu na poważnie! 🙂

„Podobnie wygląda sytuacja z obrzędami” – martwią się biegli. Spożywanie makaronu parodiuje według nich wcinanie ciała Chrystusa podczas przyjmowania komunii. No nie wiem. Spaghetti można się przynajmniej najeść do syta. I pewnie lepiej smakuje.

Konkluzja biegłych rozkłada na łopatki. Jak nie chcecie zaliczyć gleby, proponuję usiąść na krześle, przycisnąć plecy do oparcia i zaprzeć się mocno nogami lub podsunąć się najbliżej, jak się da do stołu. Lepiej walnąć głową w blat, niż w podłogę. Nie polecam czytać dalej w autobusie na stojąco! (Żeby mnie potem nikt po sądach nie ciągał). Jesteście bezpieczni? To czytajcie:

Przede wszystkim jednak, musi się pojawić refleksja natury zasadniczej: czy jest możliwe, aby jakaś grupa ludzi w miarę rozsądnych i w miarę wykształconych w sposób poważny traktowała tezę, iż w rzeczywistości istnieje Latający Potwór Spaghetti, który stworzył wszechświat, jest wszechmogący i wszechwiedzący. Czyli kwestią decydującą nie jest to, że ruch ten posiada własną doktrynę, formy kultu i organizacji, lecz — jak prezentują się owe zasady doktrynalne (czy można je traktować poważnie, czy też nie).

Nie wiem, jak Wy, ale ja leżę razem z krzesłem. Ciężko pisze się w tej pozycji. Myśleć również ciężko. Jak ja mam to skomentować? Czy jest możliwe, że ludzie w miarę rozsądni i w miarę wykształceni wierzą w boga, który stworzył w kilka dni cały świat, włącznie z ludźmi, potem wszystkich wymordował (prócz rodziny pijaka Noego), potem stwierdził, że się pomylił, potem mordował ile wlezie tylko w ciut mniejszym zakresie, sam nazywa siebie bogiem zazdrosnym i mściwym, grozi, straszy, przeraża, gani, nietoperza nazywa ptakiem, wstrzymuje słońce, bo nie wie, że to ziemia się kręci, do tego przedstawiany jest jako wszechobecny, wszechwiedzący i wszechmogący a Adama i Ewy we własnym raju znaleźć nie potrafi, do tego podobno kocha tak, że strach. No w to ostatnie, to akurat nie trudno uwierzyć. Tak ukochał swojego syna jedynego, że go na rzeź niewyobrażalną wydał, żeby odkupił grzechy ludzi, które mógł zgładzić jednym pierdnięciem. Więc czy to możliwe, żeby ludzie „w miarę rozsądni i w miarę wykształceni” w coś takiego wierzyli???

Biegłą nie jestem ale patrząc na to, że jeden z biegłych przed nazwiskiem ma skróty prof. dr hab. a drugi „tylko” dr doszłam do wniosku, że sporo czasu zaoszczędziłam w życiu na wykształceniu.

 

flying-spaghetti-monster-25822_1280

Kościół Latającego Potwora Spaghetti cz. 1

flying-spaghetti-monster-25822_1280Lubię spaghetti a Wy?

Ludzka wyobraźnia nie zna granic. Ludzie wierzą w różne rzeczy. Od pierdół typu, że rozsypana sól, czy czarny kot przebiegający drogę,  przynoszą pecha, po wróżki a nawet wróżów, którzy pieprzą trzy po trzy, i jeszcze im za to płacą. To akurat mało groźne, za to bardzo upierdliwe. Przez biednego kicia, którego geny sprawiły, że jest czarny, można kawał drogi czasami nadrobić, a przez rozsypaną sól całkiem się nerwowo rozstroić. Poznałam również ostatnio historię mężczyzny, którego żona podejrzewała o zdrady, bo jej to wróż wywróżył. W końcu zdradził ją i porzucił. Ileż można słuchać awantur z powodu tego, czego się nie zrobiło?

Wiara w szczęście przynoszone przez kominiarza, w pecha przynoszonego przez cyfrę 13, mogą wzbudzać rozbawienie. Gorzej, jak mamy do czynienia z religią. Wówczas przestaje być śmiesznie, bo ludzie podporządkowują swoje życie wymysłom innych ludzi, którzy żyli tysiące lat temu. I tak na przykład jedna religia uważa, że Jezus był synem bożym, inna twierdzi, że to bluźnierstwo, jeszcze inna, że był to tylko prorok. Jedna uważa, zresztą zgodnie z Biblią, że tylko do boga Jahwe można się modlić, inna że do tysiąca świętych, których ludzie uczynili świętymi, a którzy świętymi za życia tak naprawdę nie byli. Jedni twierdzą, że nie można robić żadnych wizerunków boga, inni tworzą sobie święte ikony, czy miliony świętych obrazków, którym należy oddawać cześć. Jedni wierzą w boga jednego, inni w wielu, jeszcze inni z jednego robią trzech.

Kiedy spytałam ciocię Wiki o religie, powiedziała mi że:

„W 2012 roku 59% ludzi uważało się za osoby religijne, 23% nie, a 13% deklarowało ateizm. Według różnych szacunków istnieje od 4200 do 10 000 religii. Samych wyznań chrześcijańskich jest ok. 41.”

Jako młoda dziewczyna sceptycznie podchodząca do wszystkiego (tego nauczył mnie ojciec), interesowałam się religiami. Wychodziłam z założenia, że skoro większość populacji wierzy w coś, być może ta większość ma rację, przynajmniej część tej większości, bo przecież nie można uznać, że skoro religie tak różnią się od siebie, wszystkie są „prawidłowe”. Może to ja się mylę nie wierząc? Może któraś z tych religii jest prawdziwa?

Czym właściwie jest religia? To wiara i kult. Wierzyć można w wiele rzeczy ale kult kojarzy mi się z poddaństwem, z okazywaniem swojej niższości względem kogoś. Moja natura nie uznaje czegoś takiego a każdy bóg, choćby najbardziej kochający czy najstraszniejszy, nie zasługuje na moje kajanie się przed nim. Moim dobrym znajomym katolikom na pytanie, czy nie boję się, że jeśli nie mam racji, spotka mnie kara za niewiarę, mówię, że jeśli bóg istnieje taki, jak jest on w Biblii opisany, to chętnie naplułabym mu w twarz. Oni nie czytali, więc nie wiedzą o co mi chodzi i moje słowa zbywają zgorszonym milczeniem. Jeśli natomiast jest taki, jak go ludzie przedstawiają – miłosierny, mądry, wszechwiedzący, to ten bóg bardzo mnie kocha. Tak! Bóg wasz kocha mnie, bo wie, że żyję w zgodzie z własnym sumieniem i przede wszystkim nie jestem hipokrytką.

Jeśli chodzi o definicje religii, najbardziej podobają mi się dwie: jedna Roberta Pirsiga:

„Jeżeli jedna osoba ma jakieś urojenia, nazywamy to szaleństwem. Jeżeli wiele osób cierpi na to samo urojenie, nazywamy to religią”

druga Zygmunta Freuda:

„Religia to nerwica natręctw”

 Tak więc na początku swej świadomej drogi do ateizmu, która rozpoczęła się od czytania biblii, zaczęłam rozglądać się za religią, może niezgodną z moim miejscem zamieszkania, kulturą w której się wychowałam, tradycją, za to zgodną z moim rozumem, którą mogłabym uznać za godną zaufania. W momencie gdy zaczynały się opowieści rodem z filmów science fiction, odpuszczałam sobie. Mój racjonalny umysł nie mógł przełknąć żadnego czary mary.

Kiedy jakiś czas temu usłyszałam o Potworze Spaghetti, pękałam ze śmiechu. Po czym doszłam do wniosku, że jakiś tam zlepek makaronu gdzieś tam w przestworzach jest mniej śmieszny od miłosiernego, wszechwiedzącego i wszechmogącego boga, który morduje niemal wszystkich stworzonych przez siebie ludzi na ziemi tylko po to, żeby potem za to przeprosić, jednemu ze swoich wyznawców każe zamordować swojego pierworodnego, żeby przekonać się, czy jest mu wierny, żeby jakiś czas później wydać na rzeź swojego syna, aby ten straszną śmiercią odkupił grzechy ludzkości, które mógł ludziom odpuścić od tak, po prostu. A wyznawcy Jahwe, żydowskiego boga wmawiają, że powinniśmy całe życie na kolanach przeklęczeć za tą boską ofiarę z syna. Pieprzę to. Ja o coś takiego nie prosiłam. Na szczęście jestem człowiekiem, w związku z tym, sama dałabym się sponiewierać, zeszmacić, poćwiartować i spalić za mojego syna. Żadna istota, która dopuściła się takiej zbrodni nie zasługuje na mój szacunek.

Oczywiście moje poszukiwania prawdziwej religii skończyły się dawno temu. Przyszedł czas na dojrzałość, która nie potrzebuje wymyślonych przyjaciół, żeby brać się za bary z życiem i wygrywać. Niedawno jednak usłyszałam o kolejnej próbie zarejestrowania w Polsce Kościoła Potwora Spaghetti. A i na Marszu Ateistów widziałam dziewczynę z durszlakiem na głowie. Postanowiłam poznać tę religię z czystej już ciekawości.

Wyznawcy Jego Makaronowatości twierdzą, że ich religia trwa od setek lat, a głośna stała się za sprawą opublikowania listu do Rady Szkoły w Kansas jednego z wyznawców, który był zaniepokojony tym, że w niektórych stanach USA obok teorii ewolucji ma być wprowadzony do planu nauczania kreacjonizm.  Napisał w nim, że jest wiele teorii Inteligentnego Projektu, m.in. taka, że świat został stworzony przez Latającego Potwora Spaghetti.

„Kościół Latającego Potwora Spaghetti jest prawdziwy i całkowicie prawomocny. Poparty jest licznymi dowodami naukowymi, a każda treść wydająca się śmieszna i humorystyczna, jest taka wyłącznie przez przypadek.”

Skądś to znam. Co kilka wersów Biblii pękałam ze śmiechu. Kiedy doszłam do momentu, w którym święte słowo boże głosiło, że spośród ptaków żydom nie wolno jeść m.in. nietoperzy, odłożyłam Biblię pomiędzy „Mity Greckie” a „Alicję w krainie czarów” na miesiąc. Kiedy doszłam do momentu, kiedy to bóg wstrzymał słońce, żeby rzeź pomiędzy ludźmi mogła odbywać się za dnia, wyrzuciłam ją do kosza na śmieci. Potem wygrzebałam, bo jeszcze głupot było mi mało. Dziś nie żałuję. Kontrargumenty Świadkom Jehowy sypię jak z rękawa i mam z tego dziką satysfakcję. I tak przy okazji. Chcecie zagadkę? Według Biblii ilu ludzi zamordował Bóg a ilu Szatan? Temu, kto pierwszy prawidłowo odpowie, obiecuję spotkanie w realu. Stawiam piwo. Pierwsze.

„Mamy dowody że Latający Potwór Spaghetti stworzył Wszechświat. Nikt z nas, oczywiście, nie był wtedy by to zobaczyć, ale mamy o tym źródła pisane. Posiadamy liczne przydługawe dzieła tłumaczące wszystkie szczegóły Jego mocy.”

Z czymś mi się to kojarzy, a Wam?

„Wszyscy możemy z łatwością wyobrazić sobie przyszłość, w której te trzy teorie będą traktowane na równi w szkołach w całym kraju, a ostatecznie i na całym Świecie. Jedna trzecia uwagi dla Inteligentnego Projektu, jedna trzecia dla Latającego Potworo Spaghettyizmu (Pastafarianizmu) i jedna trzecia dla logicznych założeń opartych na przytłaczających namacalnych dowodach.”

Takie proste a takie genialne!

„Filary wiary” Pastafarian:

– Wierzymy że Piraci, pierwsi Pastafarianie, byli spokojnymi, szlachetnymi odkrywcami, którzy wyłącznie przez konsekwentną chrześcijańską propagande mają teraz opinię bezwzględnych kryminalistów,

– Lubimy piwo,

– Każdy piątek jest świętem,

– Nie traktujemy siebie zbyt poważnie,

– Uwielbiamy sprzeczności.

Osiem wskazówek Jego Makaronowatości:

1. Naprawdę wolałbym, byś nie zachowywał się jak jakiś świętoszkowaty dupek, gdy opisujesz moją Makaronowatą Dobroć. Jeśli ktoś we mnie nie wierzy, to spoko. Naprawdę, nie jestem przecież próżny. Nie zbaczajmy jednak z tematu, bo nie o to chodzi. (Niepróżny bóg? To novum jakieś)

2. Naprawdę wolałbym, byś nie wykorzystywał mojego istnienia do agresji, zniewalania, karania, patroszenia i/lub sam wiesz, bycia niemiłym dla innych. Nie wymagam żadnych ofiar, a czystość jest ważna w przypadku wody pitnej, a nie ludzi. (Z czystością ludzi różnie bywa, można się o tym przekonać w upalne dni w zatłoczonych autobusach. Ale Jego Makaronowatość nie jeździ z pewnością środkami komunikacji miejskiej)

3. Naprawdę wolałbym, byś nie oceniał ludzi ze względu na ich wygląd, sposób ubierania, mówienia czy też… Wiesz co, bądź po prostu miły, OK? I wbij to sobie do głowy: kobieta = człowiek, mężczyzna = człowiek. Jedno i to samo. Jedno nie jest lepsze od drugiego, no chyba że chodzi o wyczucie mody, gdyż, wybacz mi, ale dałem to kobietom i niektórym facetom, którzy wiedzą, jaka jest różnica między kolorem morskim a fuksją. (Mnie zapomniał dać. Czy to oznacza, że nie jestem ani kobietą ani mężczyzną? Muszę jakiegoś Pastafarianina spytać)

4. Naprawdę wolałbym, byś nie odbywał stosunku, który jest niemoralny dla Ciebie lub Twojego chętnego, zgadzającego się partnera, dorosłego tak na ciele, jak i umyśle. Jeśli ktoś się z tym nie zgadza, to niech spada, chyba że to też jest dla niego niemoralne, to niech wyłączy wtedy telewizor i pójdzie na spacer dla odmiany. (Nie pojęłam o co kaman? Bo według mnie nie ma niemoralnego stosunku, jeśli dwie strony się na niego zgadzają)

5. Naprawdę wolałbym, byś nie walczył z bigoteryjnymi, mizoginistycznymi, pełnymi nienawiści przekonaniami innych na pusty żołądek. Zjedz coś i dopiero potem zajmij się tymi bredniami. (Pasuje do powiedzenia: głodny człowiek to zły człowiek)

6. Naprawdę wolałbym, byś nie budował kosztujących wiele milionów złotych kościołów/meczetów/kapliczek dla mej Makaronowatej Wspaniałości, gdy te pieniądze można by o wiele lepiej wydać, żeby (wybierz sam): A. zwalczyć ubóstwo, B. znaleźć lekarstwo na choroby, C. żyć w pokoju, namiętnie kochać, no i obniżyć koszty kablówki. Mogę być Nieodgadnioną Węglowodanową Wszechwiedzącą Istotą, jednak nie przeszkadza mi to w czerpaniu przyjemności z prostych rzeczy. Wiem, co mówię – JESTEM przecież Stwórcą. (bez zastrzeżeń. Nadmiar kasy wydaję na sushi)

7. Naprawdę wolałbym, byś nie rozpowiadał ludziom wkoło, że przemawiam do Ciebie. Nie jesteś aż tak interesujący. Zrozum to. Mówiłem Ci przecież, byś kochał swych bliźnich, rozważ to. (Że łot?)

8. Naprawdę wolałbym, byś nie robił innym tego, czego byś nie chciał, by oni robili Tobie… No wiesz, chyba że lubisz rzeczy związane z dużą ilością lateksu / skór / lubrykantów / Las Vegas, to tego też raczej nie rób. Jeśli druga osoba też to lubi (pamiętaj jednak o punkcie czwartym), to działajcie, róbcie zdjęcia, ale na miłość Makaronu, użyjcie PREZERWATYWY!!! Naprawdę, to tylko kawałek gumki, jeżeli nie chciałbym, by TO było przyjemne, dodałbym Wam jakieś kolce albo coś. (Dobrze, że nie dodał)

Pastafarianie mają swoje święta, np. 24 – 26 grudnia zupełnie przypadkowo przypadają w święta chrześcijańskie. Obchodzi się je tak, jak się chce.

„Pastehach” początek wiosny, zupełnie przypadkowo zbiega się z żydowskim świętem Pesach. Należy jeść jak najwięcej makaronu.

„Ramendan” 9 lipca – 7 sierpnia – przypadkowo oczywiście zbiega się z muzułmańskim Ramadanem. Trzeba wcinać makaron i wspominać czasy studenckie.

Halloween – 31 października – upamiętnienie czasów, kiedy Piraci, czyli Naród Wybrany, byli na całym świecie. Spadek populacji Piratów skutkuje trzęsieniami ziemi, huraganami i innymi katastrofami zwanymi naturalnymi.

„Święto mówienia niczym Pirat” – 19 września.

Każdy piątek – jako dzień święty.

Jest mały problem z Kościołem LPS. Mimo, że od 2012 r. stara się o rejestrację, nijak mu to nie wychodzi. Celem dla Pastafarian jest kult Latającego Potwora Spaghetti zgodnie z wszystkimi uprawnieniami, jakie gwarantuje ustawa o wyznaniach i wolności sumienia oraz propagowanie działań na rzecz rozdzielności Państwa Polskiego od Instytucji Kościelnych na płaszczyźnie finansowej, społecznej, politycznej i prawnej. Wyznawcy Jego Makaronowatości pragną zawieszenia jego wizerunku w Sejmie, wprowadzenia do szkół zajęć z religii pastafariańskiej na takich samych zasadach, na jakich prowadzone są obecnie zajęcia z religii katolickiej, zniesienia przepisu umożliwiającego pozwanie osoby za obrazę uczuć religijnych, likwidacji Funduszu Kościelnego, wspierania organizacji działających na rzecz szerzenia tolerancji wśród społeczeństwa, walki z dyskryminacją ze względu na płeć, wyznanie, preferencje seksualne, pochodzenie, status majątkowy oraz propagowania działań mających na celu wprowadzenie rozdzielności Państwa Polskiego od Instytucji Kościelnych.

I na koniec pierwszej części „Nieokreślona liczba NIE-Przykazań, a Sugestii”:

1. Jam jest Latający Potwór Spaghetti. Nie będziesz miał innych potworów przede Mną. (Potem możesz mieć; tylko użyj zabezpieczenia). Jedynym Potworem, który zasługuje na pisanie wielką literą jestem Ja! Inne potwory to fałszywe potwory, niezasługujące na pisanie wielką literą.
2. Nie winieneś czynić rzeczy, które wiesz już dobrze, że są złe, jak zabijanie, kłamanie, zdradzanie, kradzież itd. Czy naprawdę musisz mieć to wyciosane w kamieniu?
3. Nie osądzaj, bo najpewniej nie jest to twoja praca, ani twój interes.
4. Aha, i staraj się nie kupować zbyt dużo niepotrzebnego badziewia, OK.?
5. Bądźże miłym dla innych czy są mili dla ciebie, czy też nie, gdyż czyni to ciebie lepszą osobą w większości przypadków, a czasami wkurzy to jakiegoś idiotę, co ucieszy Sosowatego Pana Twego.
6. Winieneś nie spożywać „sera” z zielonego tekturowego pudełka, ani też nie winieneś pozwalać na trzymanie takich pudełek w swoich domach.
7. Winieneś dzielić się, tak aby nikt nie poszukiwał, nie znajdując.
8. Nie winieneś czuć się winnym, za to że czujesz się dobrze.
9. Winieneś pamiętać, że wszelkie ludy na Ziemi są w równym stopniu Moimi Istotami. Jeżeli wielbisz striptizerki, będziesz szczodrze nagradzał je pieniężnie. Pamiętaj że karzełki są dla Mnie Święte; nie będziesz ich w niczym pomijał.
10.  Nie będziesz próżną żyłą dla swego Makaronu. Ani inną arterią, jeżeli już o to chodzi.
11. Będziesz starał się po wieki usprawniać swój Makaron, aby coraz bardziej zbliżać się do Boskiej Makaronowatości.
12. Winieneś ostrożnie podchodzić do tych, którzy twierdzą iż osiągnęli Makaronowatą Perfekcję, albowiem są to Fałszywi Kucharze, których słowa o Idealnej Recepturze poprowadzą ciebie złą drogą.

Co do punktu 6, jest to jedna z tajemnic wiary pastafarianizmu… 🙂 🙂

Wiecie co? Zaczynam się nad tą religią naprawdę zastanawiać 🙂

Wpisy Kaprawym okiem ateisty.

fotograf_kotow_

Kolejne tysiąc lat przed nami.

Odkąd charyzmatycy przejęli najważniejsze urzędy w państwie, biskupi zorientowali się, że prowadzą błędną politykę wobec ruchów: „Odnowy w Duchu Świętym”. Okazuje się, że intronizacja Jezusa na króla Polski będzie aktem tak samo ważnym, jak chrzest Polski. Episkopat zorientował się, że w tej hucpie jest potencjał na następne 1000 lat.

Jeżeli ktoś sobie myśli, że to nieszkodliwa symbolika religijna, to jest w błędzie. Ponad tysiąc lat temu Mieszko I, zwykły człek ze średniowiecza dał się ochrzcić, jaki z tego jest kabaret, każdy widzi sam.

Wyobraźmy sobie, co się będzie działo, gdy królem Polski zostanie Jezus?

Będzie bez przerwy przypominane, kto siedzi na tronie, i jakie naród ma wobec niewidzialnego króla moralne obowiązki… aborcja, in vitro, rozwody? Nie godzi się, aby takie plugastwa miały miejsce w kraju, w którym królem jest Jezus Chrystus, król królów, pan panów! Jazdy religijne przybiorą na sile, ponieważ nawiedzeni katolicy dostaną nowy bodziec: ich wymysł fantazji króluje, więc wszyscy się mają nawrócić albo nie przeszkadzać, we wprowadzaniu katechizmu do konstytucji.

Episkopat lekceważy swoich parafian i zapomina, że to już nie są czasy, w których plebsowi nie wolno było czytać biblii. Zapominają biskupi, że internet nie zapomina i tak jest w tym przypadku, który pokazuje obłudę i ignorancję, z jaką purpuraci traktują opinię publiczną.

19.06.2016

Komentarz do Jubileuszowego Aktu Przyjęcia Jezusa za Króla i Pana

Jezus domaga się m.in. aktu intronizacyjnego od narodu polskiego. Świadczy o tym choćby ten zapis:

„Jest ratunek dla Polski: jeżeli mnie uzna za swego Króla i Pana w zupełności przez intronizację, nie tylko w poszczególnych częściach kraju, ale w całym państwie z rządem na czele. To uznanie ma być potwierdzone porzuceniem grzechów i całkowitym zwrotem do Boga”.

Episkopat zrobi z Polski państwo wyznaniowe. Za chwilę ludzie niewierzący, zostaną nawracani niczym kiedyś poganie. Próbki takich działań, zwłaszcza ze strony ruchów charyzmatycznych widać w sieci, o czym przekonujemy się na portalowej poczcie. Ruchy charyzmatyczne zostaną użyte przez kler katolicki do rozgrywek politycznych, a intronizacja okrzyknięta zostanie odnowieniem chrztu Mieszka I „W akcie można dostrzec formę odnowienia przymierza chrzcielnego narodu.”

Tymczasem cztery lata wcześniej biskupi pisali.

23.11.2012

O królowaniu Jezusa Chrystusa

Zasadnicze dzieło Mesjasza to bowiem uwolnienie ludu z ciężaru grzechu i śmierci, pojednanie człowieka z Bogiem, a nie ziemskie panowanie.

Myślenie, że wystarczy obwołać Chrystusa Królem Polski a wszystko zmieni się na lepsze, trzeba uznać za iluzoryczne, czy wręcz szkodliwe dla rozumienia i urzeczywistniania Chrystusowego zbawienia w świecie – przekonują polscy biskupi.

W liście sprzed czterech lat, Episkopat zrobił wykład biblijny, w którym słusznie wykazał, że cała inicjatywa jest niezgodna z przekazem ewangelii.

Tymczasem, 19.06.2016:

Ta niezwykła zbieżność myśli rzeszy wiernych, inspirowana nie tylko prywatnymi objawieniami, ale mająca wyraźne podstawy biblijne i szerokie rozwinięcie w nauczaniu Kościoła.

Zespołu z przedstawicielami różnych ruchów intronizacyjnych jest zatwierdzony przez Konferencję Episkopatu Polski Jubileuszowy Akt Przyjęcia Jezusa Chrystusa za Króla i Pana.

Natomiast, 23.11.2012:

„Nie trzeba więc Chrystusa ogłaszać królem, wprowadzać Go na tron – piszą biskupi.

Ten konkretny program nie potrzebuje jakiejkolwiek formy intronizacji 

List pasterski „O królowaniu Jezusa Chrystusa” Episkopat wydał m.in. w związku z działalnością tzw. ruchów intronizacyjnych, które zabiegają o ogłoszenie Chrystusa królem

Polski. Biskupi już wielokrotnie podkreślali, że nie zgadzają się z ideą intronizacji. List zostanie odczytany w kościołach w uroczystość Jezusa Chrystusa Króla Wszechświata, 25 listopada.

Pokrętna postawa kapłanów katolickich to żadna nowość, oni tak mają i na tym polega ich polityka.

Przyjęcie panowania Jezusa Chrystusa ma być z założenia aktem wiary narodu.

Tak określone zadanie: „trzeba, by Chrystus panował”, domaga się najpierw uznania Chrystusa za swego i naszego Króla, uznania

Jego panowania nad nami, czyli dobrowolnego poddania się Prawu Bożemu, Jego władzy, okazania Mu posłuszeństwa, celem uporządkowania, ułożenia życia osobistego i społecznego po Bożemu.

Aktem wiary słowiańskiego narodu, w dwudziestym pierwszym wieku ma być uznanie, że na niewidzialnym tronie, w innym wymiarze magicznej czasoprzestrzeni, zasiądzie niewidzialny żydowski król, o którym tyle wiadomo, co tysiące lat temu wymyślili izraelici, tworząc plemienną mitologię.

W założeniu biskupów, „królowanie Jezusa” ma stworzyć naród dewotów, którzy swoje życie osobiste, dostosują do katechizmu.

„Zobowiązujemy się uczynić wszystko, ażeby Polska była rzeczywistym królestwem Maryi i jej Syna”.

Intronizacji dotyczy całej Polski i będzie miała wpływ na wszystkich obywateli. W naszych realiach politycznych, nie ma co do tego złudzeń. W najbliższym czasie, jeżeli nie zatrzyma się tego szaleństwa, nie będzie już żadnych ruchów. Za to zostaniemy świadkami ogólnopolskiej szajby religijnej, w całej swej złożoności i bez rozumności.

Jako taki zakłada osobisty i narodowy rachunek sumienia, który jest niezbędnym początkiem każdego nawrócenia.

Do aktu skruchy dołączone zostało wyrzeczenie się złego ducha i jego spraw, nawiązujące do rytuału chrztu świętego – szczególnie aktualne w 1050. rocznicę Chrztu Polski.

I zwyczajowe straszenie…

Przyjęcie panowania Jezusa, uznanie Go swym Panem, ma znaczenie zbawcze.

Jest pragnieniem serc Polaków rozumiejących, że od największych zagrożeń doczesnych nieskończenie groźniejsza jest utrata zbawienia.

Opinia sprzed czterech lat mówiąca o tym, że akt intronizacji jest szkodliwy oraz niebiblijny, została wrzucona do kosza na śmieci. A żeby na wszelki wypadek plebs nie podskakiwał, to pamiętajcie kto wam cały czas… obiecuje zbawienie!

No właśnie, obiecuje…

Intronizacja? Ratuj się, Matko Polsko!

Rodzina królewska w komplecie

Propozycja wsparcia darowizną projektu wydania książki

Wydanie książki gdy nie ma się własnych środków finansowych, okupione jest ciężkimi warunkami umowy. Postanowiłem więc zrealizować projekt zwracając się do Was z prośbą o jego finansowe wsparcie.

Cała historia pokazana jest z dwóch perspektyw – oczami alkoholika mierzącego się z własnym uzależnieniem i destrukcją oraz abstynenta, który przez 4 lata terapii pozbywa się lęków nabytych w sekcie, zmieniając całkowicie swój punkt widzenia na temat wiary w boga i sensu życia.

Zapraszam na stronę poświęconą projektowi, na której zamieszczone są fragmenty książki, kwota uzyskanych do tej pory darowizn, oraz artykuły dotyczące Towarzystwa Strażnica:

 „Świadek Jehowy z przypadku?”

the-war-843989_1920

Proroctwa, które mogą się spełnić. cz. I

Proroctwa mają to do siebie, że czasem się sprawdzają, a czasem się nie sprawdzają. Każde wydarzenie w rzeczywistości jest oceniane przez odbiorcę w kontekście ważności dla jego życia, a proces analizy zdeterminowany jest w dużej mierze od przekonań, wierzeń oraz oczekiwań obserwatora. Słowo „proroctwo” ma dwa znaczenia, które odnoszą się do dwóch sfer: przewidywanie przyszłości w konsekwencji ciągu zdarzeń które miały miejsce i w wyniku wizji religijnych:

1. «czyjeś słowa lub jakieś zdarzenia, które są interpretowane jako zapowiedź czegoś»

2. «przepowiednia wygłoszona przez proroka, uznawana za głos boży»

Prognozy przyszłych zdarzeń w świecie materialnym to czysto analityczny proces. Jego stałą niewiadomą jest czynnik ludzki, który można częściowo przewidzieć dzięki psychologicznej analizie reakcji człowieka w podobnych sytuacjach z przeszłości. Przepowiednie wzrostu gospodarczego to czysta spekulacja oparta na analizie rynku i politycznych zmianach zachodzących na świecie. Historia ludzi na ziemi to historia konfliktów wojennych, kataklizmów, kryzysów gospodarczych, upadków cywilizacji. Przewidywanie możliwości wystąpienia pozytywnych lub negatywnych wydarzeń w przyszłości jest zwykłą analizą przyczynowo – skutkową opartą na zdarzeniach, które kiedyś miały miejsce.

analiza-trga

Przepowiednie i prognozy czasami są trafne, a czasami kompletnie chybione. Ocena przewagi ilości trafnych prognoz nad chybionymi uzależniona jest od tego, kto je ocenia, jakimi motywacjami się kieruje, jaki ma stosunek emocjonalny do źródła ich pochodzenia oraz jakie ma oczekiwania względem wypełnienia się tych prognoz. Sprawy zaczynają się gmatwać, gdy w obszar przewidywań przyszłych zdarzeń wmieszają się proroctwa i wizje religijne, które zaczynają przenikać się z oceną procesów zachodzących w świecie materialnym.

Homo sapiens od początku swojego istnienia związany jest z wierzeniami w siły nadnaturalne, które w sposób tajemny ingerują w świat materialny, realizując swoje plany względem ludzkości. Dodatkowy składnik, jakim jest wiara w to, że ciąg zdarzeń jest wynikiem działań istot mistycznych, otwiera drogę do niekontrolowanych – ograniczonych jedynie ludzką wyobraźnią i kreatywnością – przewidywań przyszłości mających często destrukcyjny wpływ na teraźniejszość.

Kluczem w postrzeganiu wizji religijnych są oczekiwania.

Ludzie żyjący w poprzednich epokach fascynowali się religijnymi proroctwami; podobnie jak dziś uważali, że spełnienie się ich może nastąpić, gdy będą jeszcze żyli. Dla każdego człowieka historia ludzkości trwa tyle, ile jego życie na ziemi. Cechą charakterystyczną każdego pokolenia jest tendencja do negatywnej oceny czasu teraźniejszego i czarnowidztwa dotyczącego przyszłości naszej planety. W dzisiejszych czasach, z uwagi na niespotykany dotąd skok technologiczny i wzrost populacji ludzi na ziemi, prorocze wizje dotyczące przyszłości przybierają na sile.

Najbardziej popularne przepowiednie zawarte są w biblii.

Treść tych proroctw jest systematycznie rozbudowywana i aktualizowana; z każdym kolejnym wiekiem przepowiednie te są uzupełnianie, korygowane i dopasowywane w taki sposób, aby pasowały do obecnego ciągu zdarzeń. Siła napędową religijnych wizji jest naturalne dążenie w obrębie naszego gatunku do kontynuacji życia po śmierci w warunkach doskonałych i aby to było możliwe – musi spełnić się zapowiedziany w biblii boski plan, dzięki któremu zostanie zaspokojone oczekiwanie ukarania zła i wynagrodzenie dobra.

Przyszłość można przewidywać za pomocą logicznej analizy przyczynowo-skutkowej bieżących wydarzeń. W tej metodzie jednak ludziom wierzącym brakuje istotnego elementu – nadnaturalnego czynnika sprawczego, który zapewni pozytywne zakończenie ciągu dramatycznych zdarzeń historycznych. Taka potrzeba odwołania się do istoty wyższej wynika z dotychczasowych doświadczeń ukazujących, że ludzkość nie ma pomysłu na załatwienie własnych problemów.

Nic tak nie pobudza ludzkiej wyobraźni jak cuda, które wzmacniają wiarę w spełnianie się religijnych oczekiwań. Biblijne przepowiednie są uniwersalne, więc nic dziwnego, że w obecnych czasach cieszą się dużą popularnością. Apokaliptyczne wizje głoszone są przez pączkujące grupy charyzmatyczne, różne odłamy sekt chrześcijańskich, pojedynczych proroków, jasnowidzących, wokoło których tworzą się duże i czasami agresywne ruchy religijne.

e902ddddba8a6ecc7a005b3f9e9ac681

Postrzeganie procesów zachodzących w świecie materialnym jest uzależnione od tego, na co się zwraca na co dzień uwagę. Przykładowo: ktoś z naszej rodziny kupił sobie czerwoną Skodę i gdy idziemy ulicą, nagle okazuje się, że nie zdawaliśmy sobie sprawy, jak wielu ludzi posiada czerwone Skody. Podobny proces zachodzi w głowach wierzących – skoro w biblii jest napisane, że tuż przed końcem świata będą wojny, trzęsienia ziemi, to każde takie zdarzenie jest potwierdzeniem ich wiary w to, że już niebawem nastanie spełnienie ich oczekiwań.

Wizje apokaliptyczne, które roztaczają różni wizjonerzy, mają to do siebie, że żyją własnym życiem. Przykładem na to są katolickie i chrześcijańskie ruchy charyzmatyczne, utożsamiają się one z ludźmi twierdzącymi, że doznali wizji, w których to Jezus lub jego matka Maria oznajmili im, jakie losy czeka ludzkość.

Dla ludzi wierzących nie ma znaczenia fakt, że te cuda z punktu widzenia biblijnego nie mają prawa się wydarzać, ponieważ ten rozdział został w niej zamknięty i co więcej: jest w biblii przestroga, aby nie dawać im wiary, tylko spokojnie czekać, aż boży plan się wypełni, bo pomoc Ziemian w jego spełnieniu jest zbędna.

Powstaną bowiem fałszywi mesjasze i fałszywi prorocy i działać będą wielkie znaki i cuda, by w błąd wprowadzić, jeśli to możliwe, także wybranych.

Oczywiście każdy z odłamów religijnych jest przekonany, że to on został wybrany… cdn

Propozycja wsparcia darowizną projektu wydania książki.

Wydanie książki gdy nie ma się własnych środków finansowych, okupione jest ciężkimi warunkami umowy. Postanowiłem więc zrealizować projekt zwracając się do Was z prośbą o jego wsparcie.

ZDJĘCIEOpisuję konkretne sytuacje z przeszłości, które miały wpływ na moje późniejsze decyzje, sposób, w jaki Świadkowie funkcjonują „od środka”, jak przebiega proces wykluczania krnąbrnych wyznawców ze społeczności „braci” i „sióstr”, co powoduje w nich poczucie ostracyzmu.

Jako że trafił mi się życiorys wykraczający poza schemat ogólnie przyjęty, cała historia pokazana jest z dwóch perspektyw – oczami alkoholika mierzącego się z własnym uzależnieniem i destrukcją oraz abstynenta, który przez 4 lata terapii pozbywa się lęków nabytych w sekcie, zmieniając całkowicie swój punkt widzenia na temat wiary w boga i sensu życia.

Strona poświęcona projektowi, na której zamieszczone są fragmenty książki, jak i artykuły dotyczące Towarzystwa Strażnica:

 „Świadek Jehowy z przypadku?”

Każdy darczyńca po wpłacie darowizny, otrzyma w zamian na swoją pocztę plik PDF z pierwszym zbiorem opowiadań z życia wyciętych.

Fragmenty:

„Marynarski znój”  Skutki kursu – fragment 1 części  Antwerpia  Kucharza urlop w czasie sztormu

 




W tytule: Darowizna na wydanie książki Mariusz Hnatiuk oraz swój e-mail
lub bezpośrednio:
Konto:
68109010980000000120478850
Dla przelewu z zagranicy
IBAN: PL68109010980000000120478850
BIC: WBKPPLPP
Dane operatora w regulaminie.

Wpisy Racjonalnie

MosqueinAbuja

Fundamentalizm w islamie jako reakcja na nowoczesną cywilizację Zachodu.

MosqueinAbuja

Anna Gabriella Lilith Gajda.

  1. WSTĘP

Termin fundamentalizm zwłaszcza współcześnie urasta do rangi kwestii zasadniczo elementarnej i newralgicznego problemu nie tylko całego świata zachodniego, ale i poniekąd także cywilizacji wschodniej, osiągając tym samym wymiar globalny. A w świetle drastycznych wydarzeń, jakie wstrząsnęły opiniom publiczną na całym świecie w czasach współczesnych, począwszy od początku tego milenium aż po ostatnią tragedię w Paryżu z końca ubiegłego roku, nabiera zupełnie nowego znaczenia i wagi, wzbudzając niezmiennie tak samo wiele kontrowersji, stał się gorącym tematem numer jeden, który nie schodzi z ust całego świata, jak i całego Internetu, gdzie chyba wzbudza najwięcej wrzawy pośród rzeszy zbulwersowanych internautów.

Najsampierw warto byłoby pokusić się tutaj o wstępne zdefiniowanie tego esencjonalnego dla dalszych rozważań terminu, jakim jest fundamentalizm. Podług Słownika Języka Polskiego red. Szymczaka termin ów oznaczać może bądź to <<tradycjonalistyczny i ortodoksyjny stosunek do wyznawanej religii>>, bądź też <<radykalizm w wyznawaniu jakiejś idei, odmawiający innym racjom prawa istnienia>>. Te dość oschłe definicje słownikowe rozwija nieco definicja encyklopedyczna, zawarta w Encyklopedii PWN:

[…] ruch, formacja, ideologia o charakterze skrajnie konserwatywnym, przeciwstawiające się jakimkolwiek zmianom lub modyfikacjom doktryny religijnej, kultu, rytuału, obyczajowości.

Uwzględniając obraz kreowany przez zachodnie mass media, można by łatwo ulec złudzeniu, iż ta forma religijności zwana fundamentalizmem, a która to funkcjonuje w ciągłym poczuciu zagrożenia, a niekiedy ucieka się do przemocy, stanowi zjawisko stricte islamskie, a co tak faktycznie odbiega zupełnie od prawdy. Fundamentalizm bowiem stanowi zjawisko, które ma swoje przejawy na całym świecie, niemalże w każdej z większy religii, w formie jednej z reakcji na problemy nowoczesności, a już w szczególności w historii chrześcijaństwa, islamu i hinduizmu.

Nie było dziełem przypadku pojawienie się tej odmiany religii na początku XX wieku w świecie chrześcijańskim, a konkretniej w Stanach Zjednoczonych.

Fundamentalizm jako taki, nie stanowi monolitu, jako że każda z jego możliwych form, nawet w obrębie jednej religii, ewoluuje w sposób niezależny, posługuje się własną symboliką i ma własne, odrębne źródła egzaltacji. Tym niemniej wszystkie one jednak pozostają ze sobą w pewien sposób spokrewnione.

Aczkolwiek ruch fundamentalistyczny wcale nie zaistniał natychmiast, jako „odruchowa” reakcja na nadejście zachodniej nowoczesności, lecz przyobleka swą formę dopiero, gdy proces modernizacji osiąga już poziom dość mocno zaawansowany. Początkowo zarzewie dali ludzie wierzący, podejmując próbę przetransformowania swej religii, mającą na celu połączenie tejże religii z nowoczesną kulturą. Jednakże te dość umiarkowane działania okazały się być zbyt mało skuteczne, co zaś spowodowało, iż niektórzy ludzie poczęli odwoływać się do znacznie bardziej skrajnych metod, a co zaowocowało właśnie narodzinami ruchu fundamentalistycznego.

pobrane

Islam jako ostatnia z religii monoteistycznych wykształcił w swoim obrębie orientację fundamentalistyczną. Miało to miejsce w latach sześćdziesiątych i siedemdziesiątych wieku XX, kiedy to nowoczesna kultura zachodnia poczęła zadomawiać się również w świcie islamskim. Do tego czasu fundamentalizm zdążył się już ugruntować wśród kultur chrześcijan i żydów, które znacznie dłużej były wyeksponowane na kontakt z nowoczesnością. W chrześcijaństwie fundamentalizm ma swe źródła w reformacji, a zwłaszcza w Kościołach o tradycjach kalwinistycznych, baptystycznych i pietystycznych, zaś w katolicyzmie jest on tożsamy z tradycjonalizmem, cechujący się negatywnym nastawieniem do tendencji modernistycznych i liberalnych w teologii. W islamie źródła swe ma w XX wieku, z których wypływa jako tak zwany tradycjonalizm muzułmański, przeciwstawiający się tendencjom reformatorskim w islamie. Fundamentalizm islamski nazywa się też czasem islamizmem lub integryzmem muzułmańskim, aczkolwiek wielorakość znaczeń i form, jakie przyjmuje on w islamie nie pozwala na ujednolicenie tego zjawiska, jako jednego, spójnego ruchu czy nurtu.

Tym niemniej, wszystkie ruchy fundamentalistyczne w obrębie wszystkich religii, posiadają pewną wspólną cechę dystynktywną, która je łączy. A mianowicie, cechę tę stanowi głębokie rozczarowanie współczesną cywilizacją zachodnią, która pokładane w niej nadzieje w dużym stopniu pozostawia niespełnione. Ponadto wspólny im jest również ów autentyczny strach, jaki cechuje każdy ruch fundamentalistyczny, a bierze swe źródło w głębokim jego przekonaniu o tym, że świecki establishment jakoby nosi się z zamiarem unicestwienia religii.

Co więcej cechy wspólne, jakimi wyróżniają się wszystkie ruchy fundamentalistyczne, stanowi primo to, iż są one ze swej istoty postępowe, gdyż mogą zaistnieć jedynie w naszych czasach; i secundo ich nowatorskość, a ich interpretacje religii odznaczają się często radykalnością. A stąd zaś konkluzja, iż fundamentalizm stanowi zatem  nieodzowny element współczesnego świata.

A wszędzie, gdzie nowoczesność zostaje zakorzeniona, fundamentalizm może się rodzić jako świadoma na nią reakcja. A z kolei fundamentaliści często jawnie wyrażają swe niezadowolenie z kształtu, jaki ta nowoczesność przybiera, uwypuklając przy tym te elementy swej religii, które są jej sprzecznością.

2. FUNDAMENTALIZM VS. NOWOCZESNOŚĆ.

Z racji faktu, iż emancypacja kobiet zyskała rangę jednego z wyznaczników tejże nowoczesności, powszechne jest dla fundamentalistów dążenie do przywrócenia tradycyjnych ról płci, dystynktywnych dla wspólnot rolniczych, czy też narzucenie kobietom nakazu noszenia zasłon bądź też zamykania się w domu.

Ponad to, uznając fundamentalizm jako niejako „rewers” – czyli drugą stronę nowoczesności, to jego obserwacja może w rezultacie doprowadzić do ukazania nam niektórych z jej wad. A tym samym fakt funkcjonowania fundamentalizmu w symbiotycznej relacji z represyjnym sekularyzmem. Fundamentaliści niemal zawsze odczuwają, iż przypuszczane są na nich ataki, ze strony liberalnego bądź nowoczesnego establishmentu. A w związku z tym zaostrza się skrajność ich poglądów, a od stopień gwałtowności ataku sekularystów jest zwykle wprost proporcjonalny ze stopniem gwałtowności kontr – reakcji fundamentalistów.

Można zatem by rzec, iż fundamentalizm w ten sposób, uwidacznia zatem pewną szczelinę dzielącą społeczeństwo, a na przeciwstawnych krawędziach tej przepaści, znajdują się z jednej strony zwolennicy kultury świeckiej i sekularyzacji, a zaś z drugiej – ci, dla których jest ona źródłem zagrożenia. W miarę upływu czasu przepaść ta się pogłębia i rozrasta, a co oznacza, iż co raz trudniejsze również staje się zarzucenie pomostu, łączącego oba jej brzegi – a co oznacza tyle, że co raz trudniejsze staje się zrozumienie oponenta.

Co do kwestii początków fundamentalizmu, zwykle ma on swoje pierwotne źródło w dyspucie prowadzonej z liberałami, albo sekularystami w obrębie tego samego narodu bądź kultury. Bardzo często początek fundamentalizmu stanowi akt wycofania się z głównego nurtu kultury, które ma na celu utworzenie enklawy czystej wiary. I stamtąd dopiero z kolei dochodzi do rozpoczęcia ofensywy, jaka może przyjąć różne formy, a której cel stanowi natomiast przestawienie błędnego biegu historii na właściwy tor, a w rezultacie umożliwiając ponowną sakralizację świata. Wszystkim fundamentalistom wówczas wspólne jest poczucie, iż walczą oni o przetrwanie. A jako że są oni niejako „przyparci do muru” przez napierającą zewsząd kulturę nowoczesna, to często zdarza im się uwierzyć w to, że jedyny sposób wyjścia z impasu stanowi walka.

Można by również rzec, iż fundamentaliści odnieśli sukces o tyle, o ile cel ich stanowiło ponowne ulokowanie religii w centrum uwagi w taki sposób, iż obecnie ponownie ma ona istotne znaczenie w stosunkach międzynarodowych, a co nie tak dawno jeszcze – w połowie XX wieku, gdy tryumf sekularyzmu sprawiał wrażenie, iż to do niego należy przyszłość, zdawało się być zupełnie niewiarygodne. Zmiana ta stała się wyraźnie widoczna w świecie islamu, począwszy od lat siedemdziesiątych wieku XX.

Tym niemniej fundamentalizm nie stanowi wcale sposobu niejako „wykorzystania” religii do osiągania celów politycznych. Na fundamentalizm bowiem składają się rebelie wymierzone przeciwko sekularystycznemu wyłączeniu pierwiastka boskiego z życia publicznego, a często również podejmowanie rozpaczliwych prób zagwarantowania przewagi wartości duchowych we współczesnym świecie. Z tym tylko, że wraz z fundamentalizmem, zwykle rodzi się też  uczucia rozpaczy i strachu, a te niejednokrotnie prowadzą do znaczącego zniekształcenia tradycji religijnej, a też eksponuje jej bardzo wojownicze aspekty, co dzieje się zaś kosztem elementów, które rodzą postawy tolerancyjne i pojednawcze.

3. FUNDAMENTALIZM W ISLAMIE.

W dość znacznie dużym zakresie fundamentalizm muzułmański zgodny jest z tą ogólną jego charakterystyką, o jakiej mowa była uprzednio. Cechą wspólną, upodabniającą go do innych fundamentalizmów, jest owa podzielana głęboka obawa przed nowoczesną kulturą świecką.

Warto tu nieco przybliżyć kwestię ideologiczne i ich protagonistów.

I tak oto jeden z wczesnych ideologów fundamentalizmu islamskiego to Abu Ala Maududi, który był fundatorem organizacji Jamaat-e-Islami w Pakistanie. Powziął on pogląd, jakoby Zachód mobilizuje siły w celu rozgromienia islamu. Podług jego mniemania, muzułmanie winni wspólnie stawić opór tej inwazji sekularyzmu, co miało stanowić warunek konieczny przetrwania ich kultury. Wówczas to po raz pierwszy zostali oni zmuszeni do przyjęcia postawy obronnej pod naporem zagrożenia z Zachodu. Co więcej Maududi zakwestionował cały świecki etos i miast niego zademonstrował islamską teologię wyzwolenia.

A z kolei fakt, iż w islamie Bóg stanowi jedynego władcę, zwalniał z obowiązku posłuszeństwa wobec poleceń innego człowieka. A co więcej, ta rebelia wzniecona przeciwko mocarstwom kolonialnym, nie była już tylko prawem, ale i obowiązkiem. A sam Maududi nawołuje do powszechnego dżihadu – tzw. świętej wojny, a więc jako koncepcji walki z Zachodem. Ponieważ jego pogląd był tu innowacyjny – uznając dżihad za główną zasadę islamu. A wprowadzenia tejże innowacji podług niego było w pełni uzasadnione, a usprawiedliwienie stanowiły obecne nadzwyczajne warunki. I tak oto w rezultacie strachu przed zagładą kultury i tradycji, dochodzi do powstania bardzo skrajnego i potencjalnie niebezpiecznego wypaczenia religii.

Jednakże za faktycznego fundatora i „ojca” islamskiego fundamentalizmu uznaje się ideologa, którym był Sajid Kutb (1906 – 1966). U zarania swej działalności nie był on początkowo ekstremistą wcale, a co więcej wyrażał nawet postawę raczej entuzjastyczną względem kultury zachodniej i sekularnej polityki. W roku 1953 wstąpił on do Stowarzyszenia Braci Muzułmanów, jako reformator, który wierzy w to, że nadanie islamskiego wymiaru zachodniej demokracji jest możliwe. I dopiero po tym, jak został uwięziony w roku 1956 przez Nasera za przynależność do bractwa, nastąpił przełom w jego przekonaniach, które zamienił na pogląd, że ludzie wierzący i sekularyści nie mogą żyć w jednym społeczeństwie. A jako świadek tortur i egzekucji braci, uznaje je, jak też zadeklarowane dążenia Nasera ku zepchnięciu na margines życia społecznego w Egipcie, za przejawy dżahilijji, którą to definiuje jako: „barbarzyństwo na zawsze i po wszystkie czasy pozostające wrogiem islamu”. Zaś na muzułmanów nakłada tym samym obowiązek wydania jej śmiertelnej walki, podług przykładu jaki dał im prorok Mahomet.

Kutb poszedł jednak w swych poglądach jeszcze dalej aniżeli Maududi, który dżahilijję dostrzegał tylko w społeczeństwach muzułmańskich. Kutb natomiast za pomocą tego terminu określił, jako tożsame mu – współczesne społeczeństwo muzułmańskie. Co do przywódcy, jakim był Naser to pomimo tego, iż niby deklaruje on wiarę w islam, to jednak jego czyny świadczą o czymś zgoła przeciwnym, zdradzając apostatę, a obowiązek każdego muzułmanina stanowi obalenie tego rodzaju władcy (jako „niewiernego”). A propagowany przez Nasera brutalny sekularyzm, zmusił Kutb’a do usankcjonowania formy islamu, jaka stanowiła wypaczenie zarówno przesłania Koranu, jak i życia Proroka. Postuluje on aby muzułmanie kierowali się przykładem Mahometa, nakazującym im izolowanie się od głównego nurtu społecznego i rozpoczęcie dżihadu, który nieuchronnie zmierzał do rozlewu krwii. Zaś zawarty w Koranie nakaz tolerancji tłumaczył po swojemu, twierdząc iż jest on obowiązujący wyłącznie w sytuacji po odniesieniu zwycięstwa politycznego islamu i gdy już zostanie utworzone prawdziwie muzułmańskie państwo.

isis-army

Owo cechujące te nowe poglądy twarde nieprzejednanie, wypływa ze źródła, które stanowi głęboki lęk, a jaki stanowi zaś meritum fundamentalnej religijności.

Sajid Kutb nie miał okazji doczekać starości, jako że za swą działalność i poglądy został stracony na osobisty rozkaz Nasera w roku 1966.

Tym niemniej swoją spuścizną nie tylko wywarł wpływ, ale i stanowił inspirację wszystkich następnych ruchów muzułmanów, w tym również dla ruchu talibów, którzy w roku 1994 sięgnęli po władzę w Afganistanie.

Cel talibów stanowił comeback do tego, co podług ich mniemania stanowiło pierwotny islamski światopogląd. A więc następujące poglądy, podług których, primo alimowie uznani zostają przywódcami rządu, secundo kobietom nakazuje się noszenie zasłony (hidżabu) a także zabronione zostaje podejmowanie jakiejkolwiek pracy zawodowej przez kobiety. Tertio dozwolona jest emisja wyłącznie audycji o charakterze religijnym, i wreszcie quatro – zostają przywrócone tradycyjne islamskie kary kamienowania i okaleczania (wraz z islamskim prawem zwanym shariat). Zresztą dyskryminacja kobiet, jaka była praktykowana przez talibów stanowiła zupełną sprzeczność z zachowaniem Proroka oraz zwyczajami pierwszej ummy. Za to talibowi stanowią przykład typowych fundamentalistów, a to z racji tego, że primo ich rozumienie religii cechuje selektywność, a prócz tego secundo¸ zostaje ona przez nich wypaczona i zwrócona w kierunku przeciwnym zgoła aniżeli ten, nadany jej pierwotnie przez jej pierwszych głosicieli.

I w sposób analogiczny, jak to się dzieje u wszystkich fundamentalistów, także fundamentaliści muzułmańscy walcząc o przetrwanie, dokonują przemiany religii w narzędzie ucisku, a nawet i przemocy.

Co się tyczy wszelkich ruchów fundamentalistycznych, jakie pojawiły się przed końcem lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych XX wieku, próby zmieniania świata dokonywane były przez nie za pomocą znacznie mniej drastycznych metod, aczkolwiek wymownych. I dopiero po klęsce wojsk arabskich w wojnie sześciodniowej przeciwko Izraelowi następuje diametralny zwrot ku religii, obejmujący cały Bliski Wschód. Na procesy radykalizacji, niewątpliwy wpływ miała zapewne także i kompromitacja uprzednich sekularystycznych koncepcji politycznych przez przywódców, takich jak np. Naser. A którzy to ponieśli porażkę niejako na skutek tego, że nie pozostali wierni swej religii. Fundamentaliści spostrzegli wówczas to, iż, o ile funkcjonowanie sekularyzm i demokracji pozostaje bez zarzutu na Zachodzie, o tyle w świecie islamskim służyć mają jedynie elicie, a pomijając przy tym kompletnie wszelkie funkcjonowanie w służbie zwykłym ludziom.

Fundamentalizm można określić jako ruch postmodernistyczny czy postnowoczesny, który odrzucał niektóre z założeń nowoczesności, jak też pewne szczególnie z nią związane ideologie, jak np. kolonializm czy sekularyzm. Między innymi także w kwestii stroju, postulując powrót do tradycyjnego islamskiego stroju (np. dla kobiet był nim hidżab).

Jednakże, w przypadku, tak jak to miało miejsce u talibów, gdy dochodzi do sytuacji, narzucenia siłą, przymusu noszenia takowego stroju, wbrew woli ludzi, staje się to działaniem represyjnym stricte i które w konsekwencji może wywołać falę ostrego sprzeciwu. Aczkolwiek, w mniemaniu wielu kobiet muzułmańskich zakrywanie głowy, a czasem także ciała, uchodzi za symbol powrotu do okresu pre – kolonialnego, i istniejącego w nim społeczeństwa, o prawidłowym torze rozwoju, zanim jeszcze zepchnięto go na niewłaściwy tor. Przy czym nie jest to tożsame, z wyrażaniem postawy entuzjastycznej dla anachronicznego uwsteczniania w czasie poglądów, przez te kobiety w żadnym wypadku. Jak wykazują badania bowiem, ogromna część kobiet, które zakrywają głowę i twarz, wyraża postępowe poglądy względem kwestii dotyczących ról płci. Ponadto ową tradycję zakrywania głowy i twarzy, można interpretować również jako formę cichej krytyki niektórych aspektów nowoczesności. A mianowicie ów zwyczaj, jawnie przeciwstawia się nowoczesnemu pojęciu seksualności, i płynącego stąd powszechnie odczuwanego poczucia konieczności ekshibicjonistycznego obnażania wszystkiego, co ma z tą seksualnością związek.

Islam-Lashes-1024x535

Zilustrować to można przykładem, choćby tego, jak nagminne jest wśród ludzi Zachodu eksponowanie publicznie, chełpiąc się nagością swych opalonych, perfekcyjnie zadbanych ciał, w ich mniemaniu stanowiące symbol ich uprzywilejowania. Maniakalnie wręcz usilnie starają się poskramiać i hamować wszelkim oznakom starzenia, ogarnięci obsesją wiecznej młodości spaczonej idealnymi proporcjami kobiecego ciała plastikowej lalki barbie, pragnąc żyć w ten sposób niezmiennie w stanie kwitnącej młodości i doskonałego ideału, możliwie jak najdłużej – i to za wszelką cenę, choćby niezliczonych operacji plastycznych, okupionych ogromem bólu i cierpienia, a też setek tysięcy dolarów, a często też własnego zdrowia, czy jak czasem wręcz życia.

A tymczasem tradycja zakrywania ciała na muzułmańską modłę, stanowi rzecz zgoła odmienną, a mianowicie stanowi niejako deklarację zorientowania nie na fizyczną cielesność, lecz na transcendencję, a poprzez unifikację wyglądu stroju, upodobniającą go między sobą, dokonuje się zniesienia różnic klasowych, uwypuklając przy tym supremację wspólnoty nad zachodnim indywidualizmem.

Tym niemniej, współczesny fundamentalizm ma wiele różnych znaczeń, a też i twarzy – czyli postaci w jakich występuje, także wyłącznie tych w obrębie islamu jedynie. Ta mnogość znaczeń, w jakich występuje w islamie, rodzi wiele nieporozumień w tej kwestii, a także niesprawiedliwości, jak choćby niesprawiedliwość unifikująca wszystkich wyznawców islamu do jednego, wspólnego jednakowo dla każdego stereotypu opatrzonego metką „terrorysta”, co nasiliło się bardzo mocno na Zachodzie zwłaszcza po 11 września.

4. RADYKALIZACJA FUNDAMENTALIZMU I EKSTREMIZM.

635154757359133835

Pośród tych różnorakich form, jakie fundamentalizm przybiera w obrębie islamu, istnieją również tendencje czy nurty zdecydowanie znacznie bardziej radykalne, a które odrzucają bezwzględnie wszystko, co pochodzi spoza świata muzułmańskiego. Reprezentanci tych radykalnych nurtów odtrącają, przeprowadzając eliminację zachodnich wzorców sprawowania władzy, kształtu państwa, stylu życia, modeli społeczeństwa, kultury etc. a tym samym forsują postulat miast nich wdrożenia tych, których korzenie wyrastają u źródeł islamu. Te radykalne tendencje zwykle są powiązane z polityzacją islamu, ujmowanego jako podstawa organizacji zarówno systemu państwowego, jak i społecznego. To zaś nawiązuje z kolei do pojęcia prawa muzułmańskiego, zwanego shariat, które opiera się głównie na źródłach o charakterze religijnym, jak np. Koran czy tzw. Sunna, i dokonuje unifikacji sfery państwowości, jako świeckiej, ze sferą religijną, jako sakralnej, podległych jednemu prawu shariatu, jako najwyższemu, które nadane zostało przez jedynego Boga.

egypt-cairo-camp-6_2643478c

Rezultatem takich radykalnych tendencji czasemjest agresywne nastawienie wobec Zachodu, który uznawany jest za bezbożny, ponieważ zaprzestał zupełnie jakkolwiek kierować się wartościami chrześcijańskimi, i dlatego, że ludzie Zachodu przez to już całkiem nie zasługują na miano „ludu Księgi”, a z tej racji na mocy prawa można ich nawracać siłą i przemocą.  Jako masowe zaplecze tego typu radykalnych nurtów, głównie służą ogromne rzesze ubogiej ludności państw muzułmańskich, zwłaszcza rejonów wiejskich, którzy jako osoby niewykształcone, poprzez swoje zacofanie i ignorancję, stanowi łatwy cel propagandy, która winę za ich biedę zrzuca na karb wyzysku ekonomicznego ze strony państw zachodu.

Radykalizacja fundamentalizmu i jego nurtów w islamie może w rezultacie prowadzić do wielu różnych konsekwencji, w tym w ogromnej części bardzo negatywnych, złych czy tragicznych. Zanim jednak zajmę się omawianiem kwestii konsekwencji płynących z radykalizacji fundamentalizmu w islamie, pozwolę sobie najpierw poświęcić tu rozdział traktujący o przyczynach tejże radykalizacji, które leżą u źródeł owych konsekwencji, a co między innymi również pozwoli nam na lepsze zrozumienie i ujęcie w szerszej perspektywie tychże konsekwencji potem.

A. Rzecz o tym, co leży u źródeł radykalizacji…

Nie sposób zaprzeczyć, iż obecnie ewidentnie dostrzegalna jest w obrębie islamu silna tendencja do radykalizacji. U źródeł tejże tendencji leży właściwie wiele różnych przyczyn, których kombinacja dopiero składa się na całość źródła, z jakiego wypływa. A zaś u konkretnej jednostki najczęściej determinuje ją splot różnych przyczyn, a nie tylko jedna, konkretna.

Przyczyny te można by sklasyfikować generalnie przyporządkowując je do sześciu, nadrzędnych kategorii zbiorczych, a opatrzonych następującymi etykietami:

  • Doświadczenie historyczne.
  • Czynniki polityczno – ideologiczne
  • Czynniki ekonomiczne
  • Czynniki społeczne
  • Czynniki osobowościowe
  • Negatywny wpływ mediów.

Pozwolę sobie teraz pokrótce omówić elementy zawarte w obrębie każdej z tych wymienionych uprzednio nadrzędnych kategorii, kolejno rozważając ich zawartość.

  • (1) Historia i jej przebieg stanowią pewne uzasadnienie dla procesu radykalizacji. To jak w historii kształtowały się i zmieniały relacje chrześcijańsko – muzułmańskie, a też kolejne formy, jakie one przybierały – począwszy od konfrontacji etniczno – kulturowych napięć (np. wojny, konflikty czy zamieszki), poprzez drobne przestępstwa (jak np. przemoc domowa, rozboje, kradzieże etc.), aż po terroryzm – chyba główną z form spotykanych współcześnie najczęściej. Obecnie relacje te bazują na poglądzie Europejczyków, podług którego w ich oczach muzułmanie są postrzegani jako antagoniści zachodniej kultury, oraz na poglądzie wieków relacja ta niestety często gęsto ulegała oscylacji do formy otwartego, wrogiego konfliktu czy zbrojnej agresji, a po dziś dzień Europa dla muzułman uchodzi za teren wojny (Czyli dar al-harb). Doświadczenie, jakie wyniesione zostało z historii determinuje o charakterze poglądów oraz działań wykształcanych w procesie radykalizacji u danego z nurtów fundamentalnych, a tym samym determinując jego przyszłe konsekwencje i ich skalę.
  • (2). Kolejną kategorię impulsów leżących u źródeł radykalizacji stanowią czynniki polityczno – ideologiczne. Punktem zapalnym, który wzniecił ów wielki pożar prowadzenia dżihadu, czyli świętej wojny wśród muzułmanów, a który przybrał już rozmiary na skalę globalną, a zwłaszcza pośród muzułman mieszkających w Europie, stanowiły zapewne kwestie polityczne, zarówno w obrębie polityki wewnętrznej poszczególnych państw islamskich, jak też zewnętrznej polityki międzynarodowej prowadzonej przez wielkie zachodnie mocarstwa i państwa, a której ingerencja w sprawy czy politykę innych państw, zwłaszcza islamskich spowodowała jakieś znaczniejsze konsekwencje, a w tym drastyczne zmiany w natywnej kulturze czy tradycji tych państw, jej zniszczenia czy narzucanie miast niej kultury bądź tradycji własnej, zachodniej, wypierającej pierwotną kulturę narodową państwa. Czynniki polityczne stanowi tu zapewne seria ataków terrorystycznych, o największym zasięgu, rozmiarze i skali, do jakich doszło na terenie państw Zachodu od pamiętnego 11 września 2001 roku, gdy to terroryści z ramienia Al.-Qaidy dopuścili się samobójczego ataku terrorystycznego na World Trade Center w Nowym Jorku i budynek Pentagonu w Waszyngtonie, uderzając w te cele porwanymi jumbojet’ami, w skutek czego doszło do tragedii, która pochłonęła prawie trzy tysiące ofiar śmiertelnych i tysiące rannych. A z pewnością stanowiło to zarzewie tego wielkiego pożaru, z którego się on wzniecił, osiągając rozmiary na skalę globalną – a jaki po niedawnych, równie tragicznych i doniosłych, atakach terrorystycznych w Paryżu, jakie miały miejsce pod koniec ubiegłego roku, osiągnął niemalże rangę ewidentnej, kolejnej wojny światowej, od której wciąż w konsekwencji dzieli nas ledwie krucha granica, i podług mego skromnego mniemania – naprawdę niezbyt wiele raczej trzeba, aby faktycznie doszło do wybuchu kolejnej wojny światowej, w jakiej partycypacja dotyczyć będzie chyba większość państw tego świata, które będą musiały opowiedzieć się po jednej z dwóch stron tego międzynarodowego, a nawet globalnego poniekąd, konfliktu między światem i kulturą islamu a całą nowoczesną cywilizacją Zachodu. Takim czynnikiem są z pewnością również wszelkie działania podjęte przez zaatakowane państwa i ich sojuszników w następstwie tychże ataków, jako reakcja na akt terroryzmu. A ponadto, w efekcie tego, ów legendarny przywódca talibów i Al.-Qaidy, jakim jest Osama bin Laden, który stał za większością z tych ataków a także całej walki ogólnie przeciwko Zachodowi, został w końcu wyniesiony do rangi wręcz „duchowego kierownika”, a nie tylko zwykłego przywódcy. Muzułmanie prowadząc zbrojnie dżihad, w ten sposób manifestują też swój sprzeciw wobec „politycznej hegemonii i neoimperializmu Zachodu w międzynarodowych stosunkach politycznych i gospodarczych”[1]. Wobec twardej konfrontacji z kompletną dewastacją ruin innych antyzachodnich ideologii, fundamentalizm zyskał status, obok antyglobalizmu, instrumentu sprzeciwu i buntu wszczętego przeciw zachodniej dominacji polityczno – ekonomicznej. A zatem można by uznać dżihad za formę samoobrony cywilizacji islamu przed atakiem niekontrolowanych aspiracji Zachodu, a także za instrument retorsji czy wręcz niejako vendetty nawet za zbrodnie, jakich Zachód dopuścił się na muzułmanach na całym świecie. W tym celu stosowana jest również propaganda Al.-Qaidy, upowszechniająca twierdzenie, o istnieniu jakoby wielkiego amerykańsko – żydowskiego spisku wymierzonego w islam i muzułmanów. Istnieją też pewne opinie, iż islam pretenduje do roli, jaką miałby w niedalekiej przyszłości odegrać na scenie międzynarodowej, a mianowicie roli instrumentu społecznej kontestacji i buntu użytym przez grupy mniejszości percypujące się jako marginalne bądź też skazane na ostracyzm społeczny. Niektórzy również stają w obronie „fundamentalistycznych antyimperialistów” przed zarzutem degradacji religii w hierarchii priorytetów kierujących ich działaniami.

mid_32216 pobrane (1)

 

Do tej kategorii zaliczają się również czynniki dotyczące procesu globalizacji, jaki współcześnie obejmuje postępując w zasadzie cały świat. A więc dotknięty jest nim również i świat cywilizacji islamskiej, a w której to skutek zachodzi tam co raz bardziej daleko idąca denacjonalizacja (czyli odpaństwowienie) zachowania populacji muzułmańskiej. W co raz niższym stopniu zachodzi też ich utożsamianie się z państwem i na rodem, na rzecz umacniania się owej niejako „tożsamości globalnej”. A w rezultacie dostrzegalny jest znaczny wzrost dezaprobaty i repulsji żywionej przez muzułmanów wobec tzw. „podwójnej moralności zachodnich demokracji”.

A dualizm owej moralności bazuje na paradoksie sprzeczności dwóch jednoczesnych postaw moralnych, z których jedna to postulat o konieczności walki w obronie praw człowiek i demokracji, a przy czym druga jednocześnie to represjonowanie i ucisk stosowane wobec muzułman w Palestynie, Iraku, Afganistanie czy Kaszmirze. Inną zaś przyczynę z tej kategorii stanowi w pewnym stopniu również współczesna sytuacja na scenie politycznej państw islamu. Cechy konstytutywne tejże sytuacji to na przykład degradacja lokalnej klasy politycznej, rozpowszechniona korupcja, nieproduktywność czy nierentowność aparatu państwowego czy też uległa postawa wobec Zachodu, a zwłaszcza Stanów Zjednoczonych. A tym samym dżihad zostaje sprowadzony do funkcji sposobu ekspresji oporu i buntu przeciw władzy lokalnej.

  • (3) Kolejna, trzecia kategoria to tzw. czynniki ekonomiczne, a jakie odgrywają tu niemniej wielce doniosłą rolę. Owa seria spektakularnych, co raz bardziej zuchwałych i druzgoczących, ataków terrorystycznych, którą zapoczątkowała słynna nowojorska apokalipsa z roku 2001, przybrał formę środka ekspresji kontestacji i dezaprobaty dla percypowania muzułmanów jako „obywateli drugiej kategorii”, a ras islamskich, jako gorszych aniżeli zachodnie dominujące rasy uprzywilejowane. Co się tyczy sytuacji muzułmanów w Europie z kolei, to faktem jest, iż społeczno – ekonomiczna marginalizacja mniejszości muzułmańskich stanowi przyczynę, która odpowiada za formowanie się co raz szerszej opinii o ich dyskryminacji również na tle klasowym, prócz tej na tle religijnym. Jakkolwiek pojawiają się czasem głosy, stawiające tejże religii zarzut stanowienia podstaw, jakie leżą u źródeł tejże marginalizacji klasowej, zrzucając nieco ciężar winy z barków Zachodu. I tak podług statystki, owa marginalizacja przejawia się np. w taki sposób, że w stosunku do ludności autochtonicznej, średnio dwukrotnie więcej muzułmanów zalicza się do grona bezrobotnych, a też pośród wszystkich imigrantów to właśnie muzułmanie stanowią największą grupę osób dotkniętych bezrobociem[2]. Ponadto dla większości muzułmanów edukacja kończy się zaledwie już na poziomie szkolnictwa średniego jedynie, zaś ponad 2/3 muzułmanów bytuje w domach o najniższym standardzie. Nic więc dziwnego,  iż mają czasem poczucie podlegania procesowi społecznej marginalizacji, a też obskurantyzmu cechującymi ich rozwój względem reszty państw świata zachodniego. Można by rzec, iż stają się oni ofiarą globalizacji, a to z kolei w rezultacie wznieca idee radykalne i radykalizację nurtów fundamentalistycznych w islamie, wzmagając jednocześnie poczucie hermetycznej ekskluzywności kultury islamu. Ad. (4). Kolejną kategorię stanowią zaś czynniki społeczne. A które uzasadnia fakt, iż eskalacja natężenia radykalizacji jest intensyfikowana  między innymi przez czynniki takie, jak kontakt ze społecznościami rdzennie muzułmańskimi, jak choćby w rezultacie podróży do kraju ojczystego i obcowanie z krewnymi czy też rodziną. Specyfika kontaktu z państwem przynależności narodowej może się realizować w formie o zróżnicowanym kolorycie i cechującej ją przymiotach. A mogą to być formy, jak choćby przykładowo wycieczka, odwiedziny, urlop, studia, stypendium bądź też podróż służbowa, a jak to było w przypadku podróży do Pakistanu odbytej przez Hasiba Husseina, który był jednym z zamachowców odpowiedzialnych za atak terrorystyczny na londyńskie metro z dnia 7 lipca 2005 roku. Takie ekspedycje cechuje forma pewnego niejako dysonansu – w skutek ostrej kolizji dwóch odległych, obcych światów, a czego rezultatem może być wystąpienie radykalizacji nawet u całkowicie zasymilowanego muzułmanina. Inne rezultaty takich ekspedycji oraz kolizji w ich skutek, mogą stanowić np. tzw. wielkie „nawrócenie”, drastyczne zmiany w sposobie zachowania, a też wzmożona infiltracja w celu pozyskania nowych kontaktów pośród środowisk radykalnych odłamów nurtów fundamentalnych islamu. I wreszcie finalnie – usilne starania ukierunkowane na próby czynnej partycypacji w szkoleniach. A z kolei nieodzownie związaną parę z takową „renowacją” duchową stanowi natomiast  całkowita separacja od rodziny czy też uprzednich kulturowych relacji z ojczyzną europejską.

egzekucja_isis_625

  • (5) – Następną kategorię stanowią natomiast czynniki tzw. osobowościowe, a więc tym samym także przyczyny mające swe źródło w typie charakterologicznym osobowości człowieka. Najczęściej przyczyny owe wyrażają się poprzez dekoniunkturalny krach tożsamości, bądź to w formie bytowanie balansującego na granicy dwóch kręgów kulturowych. Co więcej, można uznać za fakt, iż muzułmanie, którzy przystępują do kolektywów fundamentalistycznych i partycypacji w radykalnych nurtach fundamentalizmu, odznaczają się pewną cechą dystynktywną, jaką stanowi specyficzny sposób postrzegania świata. A mianowicie, percepcji świata ujętej w czarno – białych kategoriach (jak to np. jest w przypadku faszystów czy nazistów, bądź po prostu fanatyków), jaki stanowi nieustanną walkę dobra ze złem, wyróżniając się całkowitą negacją i eliminacją rozdziału między sferą sacrum i profanum, a prócz tego jednocześnie zarazem charakteryzując się głębokim, przeświadczeniem o konieczności rozciągania skali zakresu oddziaływania i strefy wpływu religii na wszystkie inne aspekty życia. Jeden z bodźców popychających do podjęcia partycypacji w ramach organizacji paramilitarnych może stanowić również infantylność psychiczna. Zaś fantazje płynące np. z fascynacji przemocą bądź też marzeń o czynnym udziale w konfrontacji zbrojnej, stają się możliwe do zrealizowania, między innymi także dzięki górom Afganistanu. Za sukcesem Al.-Qaidy bowiem kryje się fakt, iż udostępnia ona pewne instrumentarium konieczne do umożliwienia walki, a co w rezultacie daje gwarancję możliwości faktycznej walki – a więc tym samym również i postawienia się kantem systemowi w roli antagonistycznego opozycjonisty. Rekrutacji domniemanych kandydatów pretendujących na członków Al-Qaidy zwykle dokonuje się wybierając kandydatów, których odznaczają się cechami takimi, jak zagubienie, poszukiwanie własnego miejsca w społeczeństwie i drogi życiowej, a także spośród grupy młodych ludzi, których relacje z bliskimi cechuje stan silnego konfliktu. Podług opinii O. Roya, znacznie większe predyspozycje i podatność na radykalizację wykazują jednostki, o cechach takich jak cierpliwość i narcystyczność (narcyzm), które propagują pogląd, jakoby za sprawą przeprowadzonej tylko jednej spektakularnej akcji terrorystycznej, stanie się dla nich możliwe odniesienie sukcesu i wykreowanie swego życia od nowa. Ponadto, w niektórych przypadkach konstytutywny czynnik rozstrzygający tu może również stanowić obecność dysonansu bądź antagonizmów w relacjach z ojcem. Badania przeprowadzone przez Bayerischer Verfassungsschutz wskazują, iż uwarunkowanie utraty szacunku swych potomków przez ojców stanowi fakt braku posiadania przez nich poważania wśród członków społeczności lokalnej. Z perspektywy Europejczyków bowiem zwykle stanowią oni „obywateli drugiej kategorii”, a w rezultacie czego, nie posiada on takiego samego prestiżu, jaki posiadają jego rówieśnicy w państwach swej przynależności etnicznej.

A takowi potomkowie, aby uniknąć prowadzenia walki ze swym rodzicielem i antenatem rodu, dokonują translokacji swego rozczarowania na grunt  antagonistycznej agresji wobec Izraelczyków i wszelkim „niewiernym” –  wielką krucjatą podjętą przeciw niewiernym, którą inaczej określa się arabską nazwą dżihad[3].

isis-army

  • (6) – I wreszcie ostatnia już, szósta kategoria, opatrzona etykietą: negatywny wpływ mediów, choć wcale nie ostatnia co o swej istotności i wagi – czyli jak to mawiają Anglicy „last but not least”! Albowiem tej kategorii, co jak co, ale z całą pewnością nie sposób odmówić ani ogromu jej istotności, wagi, ani też doniosłości. Ponieważ to właśnie mass media oraz wywierany przez nie wpływ, tak ogólnie we wszelkich aspektach i sferach, odgrywają naprawdę niebagatelną rolę w krzewieniu tej idee fix islamu, jaką stanowi dżihad, a jej całego ogromu nie sposób tu nawet opisać słowami. Uwaga zaś mediów skupia się przeważnie tylko na wybiórczych, jednostkowych zdarzeniach, preferując te ilustrujące możliwe w pełni obraz fascynacji ekstremizmem muzułmanów mieszkających w Europie – bądź to którego ostrze jest wycelowane w Europę czy Zachód. Mass media zainicjowały pewien proces kreowania rzeczywistości podług własnej wizji, za pośrednictwem mocno akcentowanych, zintensyfikowanych, doniesień o zagrożeniu (czy też zagrożeniach) terrorystycznym ze strony islamu. Niestety częste ukazywanie rzeczywistości przez mass media w sposób niekompetentny i jednostronny, a nawet celowo zmanipulowany, czy wręcz propagandowo wypaczony, i to mimo że są one wolne i demokratyczne niby, przyczynia się znacznie do wzrostu islamofobii w krajach zachodnich czy Europie, a z drugiej strony zarazem jednocześnie także do wzmagania się niezadowolenia pośród muzułmanów o poglądach zdecydowanie nieradykalnych i umiarkowanych, skazanych na życie „w cieniu kamer” – i iluzorycznych wizji pełnego agresji i przemocy ekstremizmu radykalnego fundamentalizmu islamskiego. A w rezultacie nieobiektywnego i stronniczego sposobu demonstrowania wyników sondaży opinii publicznej, które są niezwykle kontrowersyjne, dochodzi zaś do ugruntowania się powszechnie podzielanego w konsekwencji poglądu, podług którego osiągnięcie konsensusu, jaki w efekcie doprowadziłby do pogodzenia islamu z zachodnim stylem życia. I tak oto ilustrację tego stanowi doniesienie z dnia 18 października, wyemitowane przez holenderski dziennik „Der Telegraf”, w które podaje do publicznej wiadomości informację, iż film dokumentalny o terrorystach z 11 września spotkał się z niezwykle entuzjastycznym i przychylnym przyjęciem ze strony młodych Marokańczyków. A co gorsza, owe publikowane sondaże, również wywierają bardzo negatywny wpływ na notowania muzułmanów w Europie, a w rezultacie czego dochodzi od dłuższego czasu do różnych skrajnie antagonistycznych reakcji ze strony Europejczyków, w tym nawet aktów agresji czy przemocy, na różne wydarzenia i kwestie związane z radykalizacją fundamentalizmu islamskiego i w przejawach, jakie przyjmuje toczony przezeń dżihad.

I to już zupełnie wszystko, co się tyczy odnośnie przyczyn radykalizacji, o czym uznałam za istotne wspomnieć w tym miejscu, które poświęcone było roztrząsaniom owego zagadnienia, jakie stanowią przyczyny radykalizacji.

5. Epilog – czyli rzecz o skutkach…

Motto:

O Proroku! Walcz przeciwko niewiernym i przeciwko obłudnikom i bądź dla nich surowy! Ich miejscem schronienia będzie Gehenna. Jakże nieszczęsne to miejsce przybycia!” (IX, 73)

„Zwalczajcie na drodze Boga tych, którzy was zwalczają, lecz nie bądźcie najeźdźcami. Zaprawdę, Bóg nie miłuje najeźdźców” (II, 190)

[źródło: Koran]


Islamic-Correctness

Oba cytaty zawarte w motcie, jakim opatrzony został ten ustęp, stanowią przytoczone słowo w słowo nauki Koranu względem dżihadu i sposobem postępowanie względem „niewiernych”, jakie są obowiązkiem, którym obarczony jest każdy wyznawca islamu i którego wypełnianie przez całe życie jest dlań bezwzględną koniecznością, bez której nie może on być muzułmaninem, ani też osiągnąć po śmierci upragholy-book-islam-called_e8e735e28094ce3enionego raju, o którego wspaniałościach również traktują szerzej nauki zawarte w Koranie.

Już treść pierwszego z powyższych cytatów, klarownie i ewidentnie wyraża sposób, w jaki muzułmanin powinien postępować z „niewiernymi”. I tak nakazuje się tam, primo walkę z niewiernymi i przeciwko „obłudnikom” – a zatem hipokrytom, w której na piedestale postawiona zostaje dominująca dlań – surowość względem nich. Jako miejsce docelowe, do którego w skutek walki winni trafiać niewierni, wskazuje Gehennę, która podług Nowego Testamentu stanowi po prostu określenie synonimiczne dla piekła, a zaś w znaczeniu, jakie posiada w Starym Testamencie, stanowiła ona dolinę, która wyznaczała granice miasta Jerozolimy, inaczej zwaną Doliną Hinnom. Dolina ta, umiejscowiona za bramą miasta zwaną Hersit w pierwotnym znaczeniu stanowiła wysypisko śmieci, a także miejsce kremacji zwłok przestępców oraz tych, którym z innych przyczyn odmówione zostało prawo do normalnego pogrzebu. Jako ciekawostkę dodam jeszcze, iż w Dolinie Hinnom podscano nieustannie palące się ognie, zaś na jej środku umiejscowione było wzniesienie o nazwie Tofet¸ na którym to ponoć król judzki Achaz złożyć miał ongiś w ofierze bogu Molochowi, własnego syna. I odtąd to w Bibli oraz judaizmie Dolina Hinnom stała się symbolem bałwochwalstwa, kultu fałszywego boga, a też hańby i niegodziwości. Podług legendy późniejszy dobry władca królestwa Judy, Jozjasz, miał jakoby dokonać zniszczenia ołtarza ofiarnego w Dolinie Hinnom, w celu zaprzestania składania ofiar Molochowi tamże.

W Judaizmie Gehenna było to z kolei miejsce, istniejące obok podziemnego miejsca, w którym przebywali wszyscy zmarli (szeol), miejsce kary dla potępionych, a więc  – uosobienie piekła w chrześcijanizmie bądź katolicyzmie.

Co zatem z tego wynika, nauki Koranu skazują ich na męki w „nieszczęsnym” miejscu kary potępionych – skazani na wieczność w cierpieniach bezdennej czeluści piekła…

img55778a9acda10

Oblicza radykalnego fundamentalizmu…

Drugi z cytatów jest natomiast już odrobinę nieco mniej radykalny i restrykcyjny względem dżihadu i sposobu postępowania względem „niewiernych”. Tym niemniej, zawiera jednak dobitny i ewidentny rozkaz „na drodze Boga” – a zatem obowiązujący każdego wyznawcy islamu, który poprzez wiarę w jedynego Boga – właśnie „kroczy jego ścieżką” – zwalczania tych, którzy „jego zwalczają”, a więc antagonistów religii islamu i jej wyznawców, podejmujących wszelkie wrogie działania wobec nich, a też stosujących wszelkie możliwe formy przemocy i represjonowania względem islamu i jego wyznawców jedynego Boga Allacha. Z jednak, iż ową walkę czyli właśnie dżihad tak faktycznie, łagodzi, o dodane tamże pewne złagodzenie jej cech, nadających jej restrykcyjną formę skrajnie radykalnego ekstremizmu, w którym to wyraża przyzwolenie na walkę z najeźdźcami, lecz zakazuje przy tym muzułmanom samym wcielania się w rolę najeźdźców – a zatem zakazując im dokonywania agresji na inne ludy czy państwa w celu dokonania ich aneksji oraz w ramach dżihadu, jak też krzewienia wiary w jedynego Boga Allacha i islamu. To zaś brzmi choć minimalnie krzepiąco w świetle ekstremistycznie skrajnych postaci, jakie obecnie przybiera w rezultacie radykalizacji islamski fundamentalizm, a w szczególności brutalnego terroryzmu i co raz bardziej zuchwałych ataków terrorystycznych, które w efekcie przybierają rozmowy mordów na skalę masową, w których liczby ofiar śmiertelnych czasem przekraczają nawet wiele tysięcy, a ich arogancka brutalność i bezlitosne, fanatyczne okrucieństwo, nieraz szokują totalnie cały świat, i na wieki odbijają się donośnym echem, odciskając trwałe, krwawe piętno w historii ludzkości, którego bolesne i wstrząsające wspomnienie nigdy nie blaknie i nie traci na sile przez całą wieczność, równie wyraziste, jak w chwili, gdy jego tragedia rozgrywała się na oczach całego świata – bezradnego widza tego iście szatańsko potwornego spektaklu śmierci, okrucieństwa, cierpienia i destrukcji.z16910774IH

I tak oto tym samym te rozważania uprzednie doprowadzają nas do meritum tego ustępu, a jakie to stanowią zaś skutki, rezultaty i konsekwencje, jakie wypływają nie tylko z samej radykalizacji fundamentalizmu, i różnorakich postaci ekstremizmu w tego efekcie powstających w obrębie radykalnych ruchów fundamentalistycznych islamu, ale także jednocześnie tych, które wypływają z np. dżihadu i jego prowadzenia przez islam przeciw cywilizacji Zachodu, ekstremistycznych postaci, jakie przybiera dżihad w skutek radykalizacji fundamentalizmu, a w szczególności postaci skrajnie restrykcyjnie ekstremistycznej, jaką stanowi terroryzm.

A o skutkach, efektach i konsekwencjach, jakie dotychczas świat musiał ponieść w wyniku radykalizacji fundamentalizmu islamu i ekstremizmu z nią związanego, można by mówić bez końca, a ich wyliczanie ciągnęłoby się niemal w nieskończoność.

maxresdefault

11 września 2001 roku godzina 9:03 – World Trade Center staje się obiektem największego i najbardziej brutalnego ataku terrorystycznego w historii – USA otrzymuje potworny, brutalny cios od ekstremistów islamskich….

Zatem pozwolę sobie w celu restrykcyjnego ograniczenia tego nieskończonego zakresu tychże skutków, efektów i konsekwencji, redukując do objętości nie przekraczających dopuszczalnej dla tejże pracy normy, możliwych do ujęcia w jej treści w formie słownego opisu, a to zaś restrykcyjnie zawężając rozważany tu zakres tychże skutków, efektów czy konsekwencji wyłącznie do najistotniejszych i najbardziej doniosłych  w skali globalnej, wydarzeń, sytuacji i zajść, zaistniałych współcześnie począwszy od wieku XX, a zwłaszcza od końca lat sześćdziesiątych i osiemdziesiątych tego wieku, aż po dzień dzisiejszy, jakie zaistniały na całym świecie, z zwłaszcza zachodnim.10_rocznica_zamachow_na_world

Punkt zapalny inicjujący potężną eksplozję tej ekstremistycznej bomby, określanej też mianem dżihad tak ogólnie, a też skrajne zaostrzenie się radykalizacji fundamentalizmu islamskiego, a też w jej wyniku powstałych skrajnie restrykcyjnych ekstremizmów form realizacji walki w ramach tejże „świętej wojny”, jak też instrumentarium środków używanych w tej walce, a zaś co można by wyrazić, innymi słowy, iż  – w roli niejako „rodzajów typu broni o różnej skali rażenia”, a który wzniecił cały ten krwawy pożar nienawiści, zbierający obfite żniwo ofiar śmiertelnych przekraczających nawet bardzo wiele tysięcy, stanowił bez wątpienia największy i najbardziej zuchwały akt terroryzmu, jakim był słynny i wciąż żywo wstrząsający całym światem, samobójczy atak terrorystyczny w dniu 11 września 2001 roku na World Trade Center w Nowym Jorku oraz  budynek Pentagonu w Waszyngtonie, jakiego dopuścili się terroryści z ramienia Al.-Qaidy, pod wodzą ówczesnego jej przywódcy, owianego legendą Osamy ibn Ladena. Wówczas to dziewiętnastu ekstremistów dopuściło się wpierw uprowadzenia czterech odrzutowców pasażerskich (tzw. jambojetów), aby następnie dwoma z nich uderzyć w nie istniejące już wieże World Trade Center w samym sercu Nowego Jorku, jednym – w budynek Pentagonu w Waszyngtonie, w wyniku czego śmierć poniosło znacznie ponad trzy tysiące, niewinnych ludzi, a liczba rannych była jeszcze o wiele tysięcy większa. Czwarty z uprowadzonych samolotów rozbił się w stanie Pensylwania, nie uderzając w żaden strategicznie istotny cel.

911-1024x819 1920a01c070da2288ac4fc5c1f7fe547

Porywacze byli uczniami bin Ladena, wyznającego niezwykle wojowniczą radykalną odmianę islamu, w znacznym stopniu bazującą na poglądach, jakie postulował Sajid Kutba. A brutalność i skala tego zuchwałego i też spektakularnego ataku terrorystycznego ostentacyjnie jawnie dokonanego na Stany Zjednoczone, oznaczała także przejście wojny islamskich fundamentalistów przeciwko nowoczesności Zachodu w nową fazę, dewaluując wszelkie restrykcje limitujące formy i siłę stosowanych form przemocy i antagonistycznych wrogich działań oraz agresji, a też nadając jej charakter globalny, przenosząc jej pole na arenę międzynarodową.Firemen walk amid the smouldering rubble of the World Trade Center following a terrorist attack 11 September 2001 in New York. A hijacked plane crashed into and destroyed the landmark structure. AFP PHOTO/Alex Fuchse6b905b47efe8f1a

Już wówczas rodziły się przypuszczenia, że jeśli w mniemaniu muzułmanów ich religia nadal stanowić będzie obiekt ataku świata Zachodu, w rezultacie akty przemocy (np. terroryzmu), dokonywane w odwecie przez radykalne ruchy fundamentalistów, mogą tym samym również stać się bardziej gwałtowne i zacząć przyjmować co raz to nowe, przerażające formy.

7270617-policja-przed-siedziba-tygodnika-900-581

A już absolutnie niepodważalne potwierdzenie i dowód tych przypuszczeń stanowiły bez wątpienia ostatnie tragiczne wydarzenia w Paryżu, podczas kolejnego, jakże brutalnego i o jak wielkiej skali ataku terrorystycznego dokonanego przez ekstremistów w Paryżu w piątkowy wieczór w dniu 13 listopada ubiegłego roku (Anno Domini 2015), w skutek którego dokonano kolejnego mordu na skalę masową, który pochłonął niemalże blisko kilkaset prawie ofiar śmiertelnych, a setki osób zostało rannych.link_1Ti0E799me4uUNZUyz4WZ4gziFUkSuBd,w300h223

Ów brutalny i zuchwały atak złożony był z całej serii zamachów, przeprowadzonych w tym samym dniu w różnych miejscach miasta, w tym m.in. największe w pobliżu Stade de France i w Sali koncertowej Bataclan. W Sali Bataclan, gdzie na koncercie kalifornijskiej grupy rockowej Eagles of Death Metal, zgromadzonych było około 1500, miały formę wszczęcia bestialskiej strzelaniny, po tym jak kilku napastników wtargnęło do Sali koncertowej, uzbrojonych w broń „typu kałasznikow”, którzy następnie zaczęli na oślep strzelać do tłumu, wznosząc okrzyki „Allah akbar”  (czyli „Bóg jest wielki”). Tam też przetrzymywani byli wcześniej także zakładnicy, przez około trzy godziny, a którym podług relacji świadka, terroryści wpajali, iż winę za zamachy ponosi francuski prezydent Francois Hollande, który podjął decyzję o interwencji sił francuskich w Syrii. Finalnie masakrę zakończył szturm na Bataclan przeprowadzony przez siły bezpieczeństwa, w którego rezultacie zginęło czterech terrorystów, z czego trzech śmierć poniosło detonując pasy z ładunkami wybuchowymi. Podług zdania prokuratury na terenie miasta przeprowadzono symultanicznie co najmniej sześć zamachów.

charliehebdocopkilled

Wiadomo względem innych zamachów, iż w okolicach Stade de France, gdzie doszło do trzech eksplozji, śmierć poniosło co najmniej kilka osób, a w tym trzech terrorystów. Co najmniej jeden z tych ataków został dokonany przez zamachowca samobójcę, po zdetonowaniu ładunków wybuchowych przytwierdzonych do jego pasa. Natomiast do kolejnych czterech z serii zamachów doszło w barach oraz na ulicach X i XI dzielnicy Paryża. W wyniku tamże wznieconych strzelanin zginęło w sumie ponad kilkadziesiąt osób.zamachy-terrorystyczne-we-francji-321221-GALLERY_BIG

Łączna suma ofiar serii zamachów podczas ataku terrorystycznego w Paryżu w końcu ubiegłego roku, sięgnęła niemalże prawie blisko kilkaset osób, a liczba rannych była jeszcze o wiele większa.

Podług szacunków agencji Associated Press, atak ów stanowił najtragiczniejsze bodajże wydarzenie, jakie dotknęło Francję od czasów drugiej wojny światowej, jakiemu nic ponad to nie zdołało dorównać przez cały ten długi okres historii Francji.

W rezultacie tragicznych wydarzeń podjęta została decyzja o ogłoszeniu stanu wyjątkowego na kontynentalnym terytorium kraju oraz na Korsyce, dokonanym przez prezydenta Hollande, który także podjął decyzję o zamknięciu granic państwowych.

Francja zamarła wstrząśnięta i zszokowana, spętana surowymi rstrykacjami stanu wojennego, a wyludnione, opustoszałe z ludności cywilnej ulice, zapełniły tłumy oddziałów wojska i sił bezpieczeństwa, uzbrojonych po zęby nieustannie patrolując dokładnie każdy milimetr miasta, czuwali nad życiem obywateli francuskich.


Zamachy-we-Francji.-Ciała-ofiar-leżą-przed-restauracją-e1447486822855 - Kopia

Ten, kolejny już z wielu, bestialskich mord i ludobójstwo, wstrząsnął całym światem, który rozpaczał nad jego ofiarami, które poniosły śmierć, a też rannych w jego rezultacie, nie tylko ogromem liczby ofiar śmiertelnych i rannych w jego wyniku, lecz także jego bestialską brutalnością i okrucieństwem, a które to klarownie i ewidentnie dostrzegalne jest chociażby np. mord w Sali koncertowej Bataclan. Gdzie terroryści zaczęli po wtargnięciu do sali na oślep strzelać do tłumu niewinnych ludzi, a gdzie potem dokonali następnie rzezi na ponad stu zakładnikach przetrzymywanych uprzednio, gdy to zaczęli strzelać dosłownie prosto do bezbronnych ludzi leżących na podłodze sali, nie odpuszczając żadnemu żywemu z zakładników, jakby pragnąc wybić zupełnie wszystkich tam obecnych do cna….0,,18850178_303,00 - Kopia

Na całą Europę padł strachy i śmiertelna groza – a czego efektem było wszechobecne zaostrzanie wszelkich procedur i kontroli bezpieczeństwa kraju, np. kontroli granicznych wszelkiego ruchu, od samochodowego po lotniczy w szczególności. W wielu państwach zapanowały realia zbliżone całkiem do stanu wyjątkowego wprowadzonego we Francji po tym tragicznym ataku terrorystycznym, i wojsko opanowało ulice większych miast, które nagle się wyludniły, bo przerażona ludność domowa kryła się w swoich domach, szukając bezpiecznego azylu, w którym nie żadne ataki terrorystyczne nie stanowiłby aż tak realnego zagrożenia w każdej chwili, nie wiadomo kiedy i gdzie mogły stać się rzeczywistością kolejne masowe mordy, w skutek brutalnych ataków ze strony islamskich terrorystów. Ale i z drugiej strony tragiczne wydarzenia w Paryżu wywołały dobitny odzew i oscylację antagonistycznych wrogich reakcji, nierzadko przybierających formę nawet brutalnej przemocy i okrutnych represji względem mniejszości imigrantów z państw islamskich, zamieszkujące państwa Europejskie, czy też otwarte głoszenie treści, poglądów czy postaw rasistowskich, faszystowskich, nacjonalistycznych czy xenofobicznych, choćby jak takowy akt, do którego doszło w Polsce, gdy treści rasistowskie i obelżywe dla nacji islamskich wyrażone zostały w akcie wandalizmu – nabazgrane sprayem na mieniu (domach, witrynie sklepu czy samochodach) należących do osób pochodzenia islamskiego. A i gorsze formy te reakcje przybierały, wyrażając się w o wiele bardziej drastycznych czynach – nawet aktach przemocy i agresji.

1421015

Bo oto te tragiczne wydarzenia w Paryżu do jakich doszło w końcu ubiegłego roku, przelały czarę goryczy, a i tak już po znacznym przekroczeniu wszelkich granic przez atak terrorystyczny z 11 września, ten atak zwieńczył dzieło, przekraczając już tak bardzo wszelkie granice, że pękły wszelkie bariery i hamulce, przebrała się miarka a cała Europa i świat zachodni stanęły tak faktycznie w obliczu kolejnej wojny światowej, na arenie międzynarodowej toczonej między radykalnymi nurtami fundamentalistów islamskich z Europą i światem zachodnim oraz jego nowoczesnością. Wojna niezwykle krwawa, bezlitosna, bezpardonowo brutalna i zbierająca ogromne żniwo trupów, jakimi uścielana jest grubo cała historia tego konfliktu i tego otwartego, bezpardonowo wprost toczonego wyjątkowo agresywnego i eksrtemistycznego dżihadu ­­– czyli „świętej wojny” islam przeciwko „niewiernym”….

A której rozpoczęcie właściwie już miało miejsce, i tak faktycznie ta wojna już trwa od momentu nowojorskiej apokalipsy i pamiętnego 11 września 2001 roku, jakie stanowią datę jej faktycznego rozpoczęcia tak w praktyce, Aczkolwiek teoretycznie jeszcze się wcale nie rozpoczęła tak oficjalnie i formalnie nie jest toczona obecnie żadna wojna stricte światowa…. Tak, owszem nie jest… z tym że jedynie oficjalnie i formalnie nie jest tak teoretycznie… Faktyczna sytuacja w praktyce bowiem wygląda diametralnie odmiennie skrajnie zgoła – a ta kolejna wojna światowa faktycznie już się rozpoczęła i już trwa – wojna światowa cywilizacji islamu przeciw cywilizacji zachodniej i nowoczesności Zachodu, „święta wojna”, ekstremistyczny dżihad¸ islamu przeciwko „niewiernym” – kolejny konflikt na tle religijnym i to tym razem także międzynarodowy, światowy na skalę globalną, i przybierający najgorsze formy, jakie nie śniły się nawet ludzkości…

I też, kolejna wojna religijna, po której masowych mordach, pozostanie znowu nieskończenie wiele kolejnych, nowych ofiar religii, jakim powinniśmy oddać należyty hołd i szacunek, pamięć o nich i ich tragicznej śmierci, upamiętniając w naszym Miejscu Pamięci Ofiar Religii, a co wymagać będzie posadzenia bardzo, bardzo wielu nowych drzew – pomników – miejsc pamięci o tych, nowych niezliczonych ofiarach religii, zamordowanych w jej imię i w imię jakiegoś kolejnego okrutnego, podłego, małostkowego, złego i próżnego boga czy raczej może bożka – i jak każdy boga absolutnie urojonego, jakiemu paranoiczne obłąkanie ludzi dotkniętych kompletnym szaleństwem kolejnej masowej religijnej psychozy, zrodziło urojoną, chorą i obłąkaną halucynacje paranoicznej konieczności składania masowo krwawych ofiar z ludzi i masowego ludobójstwa, temu urojonemu bożkowi i masowych mordów w jego imię, przelewając krew nieskończenie wielu absolutnieNiewinnych, zadając kłam Dobru i Sprawiedliwości, paradoksalnie dla „dobra” religii i boga – ledwie urojonych zupełnie halucynacji obłąkanego umysłu pogrążonego w szaleństwie jakiejś kolejnej masowej religijnej psychozy….

A my ludzie, jedyne co możemy dla tych wszystkich niewinnych ofiar religii uczynić – to cóż, ledwie tyle jedynie, co posadzić ku ich pamięci to drzewo czy kilka drzew opatrzonych upamiętniającym je memoriałem, choć tak oddając im należny hołd i cześć, sprawiając by pozostały wciąż żywe, póki żywa jest pamięć o nich zaklęta w środku tych drzew – pomników, która trwać będzie póki one będą żyć, rosnąc wraz z nimi, wciąż większa, silniejsza i o coraz głębszych, silniejszych korzeniach mocno wrastających w całą naszą kulturę i cywilizację, nie tylko tę nam bliską zachodnią, ale i inne, jak cywilizacja islamu, z którą obecnie jesteśmy w stanie otwartej, bezpardonowej wojny – wojny światowej, równie globalnej, co nasza Globalna Wioska – eldorado zachodu, miejsce, w którym wszystko staje się możliwe i tracą znaczenie wszelkie odległości, bariery i ograniczenia – lecz i miejsce, w którym także toczy się ta zażarta wojna – na śmierć i życie o byt jednej z dwu cywilizacji, stron tego konfliktu ścierających się w tej kolejnej z wielu wojen religijnych, jakie niezliczenie razy już zbierały krwawe żniwo w całej dotychczasowej historii ludzkości – i jakich brutalności, ogromowi i skali destrukcyjnej zagłady póki co nic się równać nie może…

I miejmy nadzieję, że ofiary tej wojny religijnej, nie osiągną ponownie rangi jednego z największych masowych mordów i ludobójstwa w dziejach ludzkości, jak to bywało już nieraz w przypadku niejednej z wojen religijnych dotychczas, i że uda się ten konflikt zakończyć, bez okupywania jego finalnego zakończenia milionami czy nawet miliardami krwawych ofiar z Niewinnych, składanych na ołtarzu jakiegoś kolejnego pseudo – boga urojonego w imię płodu obłąkanego umysłu, ogarniętego szaleństwem kolejnej masowej religijnej psychozy – i Złem, jakie ów rodzaj obłędu i typ psychozy akurat zawsze nierozerwalnie ze sobą niesie i czyni temu światu oraz ludzkości – zła, jakiemu nic na tym świecie dorównać nie może.

Jednakże opisane tu przypadki ataków terrorystycznych dokonanych przez islamskich ekstremistów współcześnie nie są jedyne i nie wyczerpują długiej listy egzemplifikacji skutków, jakie zrodził radykalny fundamentalizm w czasach współczesnych i długo by można pisać o tych jakże brutalnych aktach terroru ze strony islamskich ekstremistów.

Wszystkie te ataki terrorystyczne wspólnie również z kolei były brzemienne w skutki, jakie stanowiły reakcję świata Zachodniego nań i kontrofensywę wobec nasilającej się fali terroru ze wschodu.

Świat zachodni zareagował bowiem nie tylko zaostrzając przepisy bezpieczeństwa czy restrykcjami w zakresie kontroli granicznej czy wjazdu na terytorium państw zachodnich dla obywateli państw islamskich, lecz reakcja ta objęła znacznie szersze, pełne spektrum aspektów związanych z życiem i polityką państw zachodnich, jak też ich postawy względem państw islamskich, a zwłaszcza terrorystów i organizacji terrorystycznych z tychże państw, i przybierając często gęsto postacie skrajnych bądź drastycznych działań, skierowanych przeciwko tym, którzy kryją się za tymi aktami terroru bądź mogą stanowić potencjalne zagrożenie kolejnymi.

I tak na arenie polityki międzynarodowej zawrzało, a na gospodarkę i ekonomię państw islamskich spadł cios licznych sankcji, jakie nań ponakładał Zachód. Część państwo zachodnich po ubiegłorocznej tragedii w Paryżu wprowadziło stan wyjątkowy, skłaniając większą część Zachodu do zajęcia postawy ofensywnej i podjęcia radykalnych działań militarno – politycznych wobec islamskiego agresora, a co faktycznie doprowadziło do czynnych ataków militarnych sił Zachodu na wrogie siły państw islamskich i niemalże wywołania trzeciej wojny światowej.

Ale to nie wszystko. Cały Zachód bowiem zapałał silną nienawiścią do islamu, podsycaną przez mass media i ich propagandę anty – islamską, i chęcią zemsty, usiłując pomścić pomordowane ofiary terrorystów wszelkimi sposobami, nie bacząc na konsekwencje prawne. Nawet Internet zalała powódź tzw. „hejtu” i ostrej krytyki, wymierzona w islam, a ostatnio zwłaszcza w islamskich uchodźców – zarówno tych, którzy dopiero usiłowali wyemigrować do państw zachodnich, jak i tych, którzy już wcześniej wyemigrowali i żyli na terenie państw zachodnich. Tym pierwszym usiłuje się uniemożliwić i utrudnić emigrację na Zachód wszelkimi środkami, a wobec tych drugich zaś podejmowane są wrogie działania, także bezpośredniej agresji, czynnej napaści i stosowania przemocy oraz siły fizycznej, jak choćby pojawiające się na domach, lokalach czy samochodach islamskich imigrantów obraźliwe rasistowskie napisy i hasła pełne nienawiści do „ciapatych”, jak to ostatnio zwykło się nazywać arabów w Polsce, a wręcz nawet do aktów wandalizmu, brutalnych pobić czy prób samosądu i linczu wymierzanego przez wzburzony tłum.

a6DBeJmN

Fala nienawiści wobec islamu ogarnęła cały Zachód…

Dziś słowo islam, nie tylko wzbudza ogrom kontrowersji, bulwersuje i porusza, ale co więcej wzbudza też często falę nienawiści i aktów przemocy, wzbudza tumult, wrzawę i ferment społeczny, a nawet wznieca rozruchy i walki, czy agresję, jako wyraz buntu oburzonego Zachodu i jego obywateli.

Czy jednak można przez pryzmat tych czynów – choć drastycznych, karygodnych i bestialskich – jednakże dokonanych tylko przez niezbyt wielką część, a może nawet i pewną mniejszość zaledwie radykalnego odłamu islamskich ekstremistów i terrorystów, oceniać cały islam ogółem i wszystkich muzułman? Wydaje mi się to zdecydowanie niewłaściwe, błędne, niesprawiedliwe i krzywdzące, jako że poza owymi skrajnymi formami islamu, jakie stanowią te jego radykalne odłamy fundamentalnych ekstremistów, spora część wyznawców islamu jest zupełnie nijak nie związana z tymi aktami terroru, i nie odpowiada zupełnie za nie, nie jest za nie odpowiedzialna ani też nie ponosi za te bestialskie mordy żadnej winy tak de facto. A ich wiara nie tylko nie popiera ani nijak nie propaguje tego rodzaju terroryzmu, a też tak pojmowanego prowadzenia dżihadu, ale wręcz ewidentnie jest przeciwko temu, potępia a nawet i zabrania ostro, jako złych czy grzesznych takowych działań, zajmując postawę, jakiej daleko do postawy ekstremistów.

dbad3bdfdfee4bec6a35437a2a909dba

Cały Internet zawrzał – internauci domagają się „zbanowania” islamu….

Tym niemniej, nie zmienia to wcale faktu, iż narastający fundamentalizm i nasilające się działania ruchów fundamentalistycznych, stanowią jeden z bodajże najistotniejszych i największych problemów, z jakimi boryka się współczesny świat zachodni, a poniekąd dotyczący też świata wschodniego, a jakiego ważkość i rozmiar wciąż narasta i prowadzi do co raz to bardziej drastycznych form eskalacji tego problemu, a też do podejmowania co raz to bardziej radykalnych działań przez każdą ze stron tego konfliktu właściwego współczesności, jakim jest właśnie fundamentalizm.

I to nie dotyczy jedynie fundamentalizmu islamskiego, ale wszelkich współczesnych fundamentalizmów i jego radykalnych odłamów, fundamentalizm bowiem stanowi problem wspólny dla wszystkich religii monoteistycznych – a zwłaszcza współczesnych największych monoteistycznych gigantów. Zwłaszcza, że niemalże każdy fundamentalizm ma swe źródła przede wszystkim właśnie w religii i stanowi zjawisko o charakterze religijnym.

A co potwierdzić może zresztą przykład, jaki nam, Polakom jest najbliższy, którego jesteśmy naocznymi świadkami współcześnie. A mianowicie przykład tego, jak obecnie w Polsce przedstawia się sytuacja dominacji religii katolickiej i formy, w jakie ona ewoluuje. Czyż nie jest bowiem prawdą, iż przybiera ona co raz ostrzejsze formy fundamentalizmów, a nawet radykalnych nurtów fundamentalistycznych, narastając i przybierając na sile, zwłaszcza od czasu ostatnich zmian władz i rządu oraz objęcie władzy przez pro – katolickie prawicowe frakcje polityczne – n’est-ce pas? A islamski dżihad w zasadzie niczym nie różni się od naszej rodzimej, polskiej „świętej wojny”, jaka toczona jest obecnie w kraju i na arenie politycznej przez Kościół katolicki i pro – katolickie prawicowe, konserwatywne frakcje polityczne czy ugrupowania, przeciw „niewiernym”, a której przejawem jest choćby na przykład zaciekła walka o ochronę „życia poczętego”, ustawę antyaborcyjną czy awantura o „pigułkę po”.

I tylko czekać, jak ten nasz, rodzimy katolicki, rosnący w siłę fundamentalizm i katolickie ruchy ortodoksyjne, w procesie ich postępującej radykalizacji, dorównają ekstremistom islamski i sięgną po środki przemocy, jakie stanowi ów terroryzm właśnie. A zaiste bliżej ku temu nam, aniżeli mogło to by się wydawać.

FIN.

Przypisy:

[1] Anna Rusinek, Zrozumieć terrorystę…. Dlaczego niektórzy muzułmanie w Europie radykalizują się?, [w:] Zachód a świat islamu – Zrozumieć innego, red. I. Kończak i M. Woźniak, Katedra Bliskiego Wschodu i Północnej Afryki UŁ, Łódź 2012, s. 67.

[2] W Wielkiej Brytanii stopa bezrobocia muzułmanów wynosi ponad 20%, podczas gdy pośród całości wszystkich imigrantów już 13% tylko, a w skali kraju – zaledwie 6%. I analogicznie jest też w Niemczech – bezrobotnych jest 21%  Turków wobec 8% ludności w skali kraju jedynie.

[3] S. Mekhennet, C. Sautter, M. Hanfeld, op. cit., s. 222-224.

Szymborska o pamięci o tych którzy odeszli....

Idealna wizja doskonałego Pomnika Ofiar Religii uduchowionej perfekcjonistki – część I

 

Szymborska o pamięci o tych którzy odeszli....

Póki pamięci żyje póty człowiek żywy

CZĘŚĆ I:

  1. WSTĘP.

Jako owa tytułowa perfekcjonistka również w kwestii organizacji pisanego tekstu, jak też zachowania wszelkich norm, prawideł i zasad przyjętych dla danego rodzaju i typu tekstu oraz danego stylu pisania, dążę jak zawsze do owego niedoścignionego ideału i pragnę aby tworzony tekst był jak najbardziej się da doskonały, także i tym razem nie mogłam się oprzeć temu swojemu pędowi ku perfekcji i musiałam zacząć oczywiście od owego najbardziej należytego i doskonałego początku każdej porządnej rozprawy, jakim jest właśnie Wstęp.

Albowiem rozważania i kreowaniu tu mej idealnej wizji doskonałego Pomnika Ofiar Religii, jaki się wyłania z mej nieco przerośniętej i zbyt rozbuchanej wyobraźni artysty, należy koniecznie zacząć od paru słów wstępu, wprowadzając nieco społeczno – politycznej demagogii do późniejszych i wizji nieskrępowanej mej wyobraźni, okraszonych odrobiną wiedzy i merytorycznych treści z kilku dziedzin wiedzy i zagadnień, jakie tu będą mi niezbędne do wykreowania w pełni mej idealnej wizji.

Tak więc oto słowem wstępu, a propos naszego tu meritum, czyli Pomnika Ofiar Religii, warto rzec nieco też i o innych pomnikach i pewnym obecnym, typowym dla owego naszego tzw. „katolandu” zjawisku z pomnikami związanym.

A więc do rzeczy!!

Zacznę od stwierdzenia, iż zwykle inicjatorem wielkich, donośnych ruchów, inicjatyw czy rewolucji lub przewrotów społecznych, bądź to politycznych, staje się ledwie jedna, mała iskierka – małe, liche zarzewie, które jednak wznieca ogromne pożary i potężne eksplozje, często rozpętujące się nawet na skalę globalną.

Tak właśnie było w bardzo wielu przypadkach w całej historii ludzkości, a czego przykładem może być choćby ruch emancypantek ongiś, który obecnie stał się ruchem feministycznym, ruch abolicyjny, a też Greenpeace praz inne duże ruchy ekologiczne, czy też, tak słynny i na topie obecnie, ruch internetowy i virtualny, kryjący się pod kryptonimem Anonymous.

images (4)

I liczę, że taki sam los czy prawidłowość powtórzy się z powodzeniem, również i w przypadku tej dopiero rodzącej się idei, koncepcji i inicjatywy czy akcji społecznej, jaką ma być ów Pomnik Ofiar Religii, inicjowany przez stowarzyszenie Poza Stadem. I że, tak samo podobnie i tu, ta pierwsza, mała ledwie iskierka, wykrzesana przez inicjatorów akcji i jej propagatorów, również zdoła wzniecić taki gigantyczny pożar, który ogarnie cały kraj, a może nawet i świat, a jego niebotyczną, jasną łunę będzie można zobaczyć nawet z przestrzeni kosmicznej, o czym skrycie marze w związku z tą inicjatywą, przyznam szczerze!

Lecz wróćmy tymczasem do owych pomników i wspomnianego zjawiska z nimi związanego.

Tak oto wraz ze śmiercią dawnej komuny i socrealizmu w Polsce, runęły wraz ze starym ustrojem także i pomniki dawnych, także komunistycznych bohaterów i czynów. Na ich miejsce wraz ze wzrostem demokracji, wyrastały jak grzyby po deszczu nowe pomniki niechlubnej i wzgardzonej przeszłości oraz zabronionego koloru czerwonego…

Ale kapitalizm i jego neo-konformistczne rozpasanie, także i w kwestii pomników wkrótce siegnął ekstremum; i to nie tylko względem ilości ich stawiania, ale co gorsza również względem obiektów czy rzeczy, jakim miały one oddawać cześć i hołd upamiętniając je swymi monumentalnymi cielskami, a też i w kwestii ich fizycznych rozmiarów podobnie zresztą.

Tu kapitalistyczna kato-pomniko-mania sięgnęła swego extremum!!

Tu kapitalistyczna kato-pomniko-mania sięgnęła swego extremum!!

Swiebodzin i jejgo gigantyczny Jezus

The crowned head of a statue of Jesus being built stands in Swiebodzin, 110 km (68 miles) west of Poznan, western Poland, November 4, 2010. The statue, whose body is 33 metres (108 ft) tall, is expected to be completed in November. REUTERS/Kacper Pempel (POLAND - Tags: RELIGION SOCIETY)

Jak widać, nawet i sam Jezus czasem „traci głowę” hehe ;)

Polska oto została demokratycznie naszpikowana czcigodnymi i w ogromnej większość – świątobliwymi olbrzymami z betonu, stali, spiżu, granitu bądź ołowiu; najeżona calutka gorzej niż jeż ostrymi szpikulcami niezliczonych krzyży i krucyfiksów wszelkiej maści; upstrzona pstrokato cała kaplicami, kapliczkami i monumentalnym bądź kameralnie małymi obiektami oraz miejscami kultu religijnego, kiczowato napchanych bez umiaru wszelkimi dewocjonaliami, świętymi malowidłami, rzeźbami, ikonami i tandetnie pozłacanych z jarmarcznym przepychem i barokową, iście groteskową przesadą.

Także i mojego miasta rodzimego, nie ominęła ta megalomańska pomnikowa „gigamania”. Przykładów na to nie trzeba szukać wcale daleko, bowiem już nieopodal mojego osiedla, na sąsiednim, prawie że osiedlu oddalonym kawałek zaledwie tylko, zwanym nieco ciut egzotycznie – Pekinem – starszy i sieje grozę, monumentalny pomnik o imponująco wielkich gabarytach „naszego” legendarnego, byłego papieża – Polaka, który to został namolnie i bezwzględnie ustawiony w centralnym miejscu dużego placu wewnątrz wielkiego blokowiska, gdzie to uprzednio odbywała się ongiś wizyta papieska Jana Pawła II, i który swymi szeroko rozpostartymi ramionami zdaje się niejako ojcowsko i czule obejmować całą tę betonową szpetotę wielkiej pustyni tego blokowiska, typowego dla śląska i zagłębia osiedla – sypialni, jeszcze rodem z PRL-u, jakie budowano dla napływowej siły roboczej z całego kraju, zwabionej tu przez bezlik kopalni, hut, fabryk i zakładów przemysłowych, oferujących miliony nowych miejsc zatrudnienia i definitywnie likwidujących straszną wizję bezrobocia, wiszącą nad wieloma obywatelami z innych, mniej zindustrializowanych regionów kraju, gdzie niemal nie istniał jeszcze żaden przemysł wówczas, a już w ogóle ciężki, i brak było drastycznie jakichkolwiek miejsc pracy dla klasy robotniczej.

PlacPapieski Sosnowiecki "Pekin"

„Mój rodzimy” Papież – Polak z Sosnowieckiego „Pekinu” na Placu Papieskim

2.04.2007 SOSNOWIEC ZAGORZE PLAC PAPIESKI LUDZIE MODLA SIE UCZNIOWIE ZE SP 38 Z KLASY 6B FOT. GRZEGORZ CELEJEWSKI / AGENCJA GAZETA 11 ROCZNICA SMIERCI PAPIEZA

SOSNOWIEC ZAGORZE PLAC PAPIESKI

12.04.201012.04.2010 SOSNOWIEC , TRWA ZALOBA PO KATASTROFIE SAMOLOTU RZADOWEGO W SMOLENSKU W KTOREJ ZGINAL PREZYDENT LECH KACZYNSKI Z MALZONKA MARIA I PRZEDSTAWICIELE WLADZ PANSTWOWYCH . FOT.DAWID CHALIMONIUK / AGENCJA GAZETA

„Mój” Sosnowiecki „Papież – Polak” w dzielnicy Zagórze – obejmuje ojcowsko w rozłożonych ramionach szarego betonowego molocha wielkiej pustyni blokowiska… ;)

Nad moim z kolei osiedlem górowały zaś dominując apodyktycznie i pysznie, strzeliste i niebotycznie wysokie wierze zabytkowego, gotyckiego kościoła – ostre niczym szpikulce bagnetu i groźne w swej majestatycznej, śmiertelnie zimnej, kamiennej powadze. A cień jaki rzucały zdawał się padać niemal na całe osiedle, spowijając je swym surowo lodowatym zimnem, aż nieprzyjemny dreszcz przeszywał całe ciało, jakby coś obślizgłego przepełzło po kręgosłupie….

Te wyrastające, jak grzyby po deszczu co raz to nowe pomniki i inne postumenty, w nowej, kapitalistycznej i już „zachodniej” Polsce, o dziwo co raz to rzadziej z każdą chwilą, stawiane były ku czci tych naprawdę wybitnych, zasłużonych, wielkich ludzi, wydarzeń, czynów, bitew, czy też ogólnie, ku czci i pamięci doniosłych historycznych prawdziwych „pereł” wszelkich. A za to co raz to częściej i częściej zaczęły one oddawać hołd i cześć pamięci wszelkim wartościom, postaciom, wydarzeniom, świętościom i bóstwom głównie w większości religijnym – a przede wszystkim najczęściej – katolickim i chrześcijańskim, oraz politycznym ściśle powiązanych, a w sumie wręcz podległym tejże religii bądź jej władzom, np. Kościołowi; będąc nie tyle pomnikiem oddającym hołd czemuś/komuś czy upamiętniającym coś/kogoś, co raczej bardziej miejscem lub obiektem kultu religijnego i manifestacją religijnego absolutyzmu graniczącego niemal z totalitarną dyktaturą wymuszającą bezwzględne posłuszeństwo, pod twardym butem „boskich” nakazów, rozkazów i zakazów, niepodlegających absolutnie żadnej dyskusji ani negocjacji, i czyniąc też w ten sposób z tego kraju jakby jeden wielki ołtarz naszpikowany gęsto cały odpustowym kiczem świątobliwych dewocjonaliów; i tym samym zmuszając siłą każdego obywatela, bez względu na jego wolę, by uklęknął, padł na kolana, mijając każdy jeden z tych pomników – obiektów kultu religijnego, pokornie pochylając głowę i czoło, przed choćby i nie swoim, obcym ale jedynym i wszechwładnym Bogiem – lichwiarzem, a który, co  zabawne, mimo chrześcijańskiej jego, morderczej co prawda, metamorfozie, i tak wciąż zachowuje nadal w sporym stopniu, to starotestamentowe oblicze tyrana – despoty zarazem jednocześnie, zwłaszcza tu obecnie, w tzw. kolokwialnie „katolandzie”.

Zaś ostatnimi czasy, a już szczególnie po niedawnej rotacji władz państwowych i rządowych, to ekstremum sięgnęło jeszcze wyższego i już skrajnie ekstremalnego pułapu, urastając już wręcz do miana fenomenalnego curiosum, a też wybryku natury niejako – i to wcale a wcale w żadnym pozytywnym jakkolwiek, tego określenia znaczeniu.

pomnik_malego_powstanca_fot.w.hansen-267x212

Teraz to powiem prócz nie tak dawnego w sumie pochowania Ś.P. świątobliwych szczątków stricte katolickiego prezydenta Lecha K. na Wawelu, pośród najznamienitszych i największych królów – a jak! – Polski, i otoczeniem go nabożną czcią niemalże całkiem niczym świętego – albo i nawet samego Faraona egipskiego, syna boga i jego namiestnika na ziemi – ten cały chory, szalony obłęd przybrał jeszcze o wiele ostrzejszą formę i stadium. Teraz to bowiem, planowany jest przez radykalnie katolickie władze państwa, jakie sięgnęły po ostatnich wyborach po najwyższą władzę i stanowiska, również monumentalny pomnik – gigant upamiętniający „świętą” katastrofę smoleńską i jej równie „święte” ofiary, a których beatyfikacji zaczęto niemal głośno też się już domagać, nieszczęsnego Tupolewa, a co gorsza o zgrozo! – nawet także i owej słynnej, „diabelskiej” smoleńskiej brzozy do tego, jako nikczemnego narzędzia szatana, które niecnie a pozbawiło życia „ich świątobliwe eminencje” w tej do obrzydzenia już nieustannie wałkowanej, wywlekanej na forum publicznym jako symbolu męczeństwa, dowodu niby „świętości” jej ofiar i otaczanej iście nabożną czcią przez – głównie – pissowskich kato – oszołomów, i pod wodzą prezesa Kaczyńskiego oraz mości prezydenta – elekta Dudy – marionetki na tronie, jaka wodzom PIS-U włożyła w ręce berło władzy absolutnej, umożliwiając im rozpoczęcie wdrażania swej fanatycznie religijnej dyktatury i kato – terroru bezlitosnego dla wszelkich heretyków, bluźnierców i innych wrogów Jedynej Religii i Boga – a tak naprawdę Jedynego Kościoła oraz kleru i ich interesom w większości mająca służyć – ot i taka brzydka prawda!

Co więcej rzec tu trzeba, przykładowo pomniki Jana Pawła II posiada już każde jedno miasto w Polsce (w liczbie co najmniej sztuk jeden lub więcej), każde miasteczko i prowincjonalna mieścina, a nawet i sporo wsi oraz wiosek, i to nierzadko w liczbie sztuk większej aniżeli tylko jeden. A o innych obiektach kultu religijnego, jak wszelkie krzyże, kapliczki, pomniki Jezusów, świętych itp. nawet nie wspominając, jako że tymi caluteńki kraj jest najeżony bardziej nawet niż jeż igłami, a człowiek chcąc nie chcąc nieustannie się o nie potyka na każdym kroku, gdziekolwiek by się nie ruszył – i czy chce, czy nie, bez względu na jego wolę, musi i tak nieustannie obcować z brutalnie napierającą zewsząd religią oraz jej pomnikową, namolną i wszechobecną manifestacją.

Kolejną typową tendencją w tym pomnikowym szale, stanowi tendencja do wypierania dawnych obiektów hołdu – wydarzeń historycznych, czynów, ludzi, ruchów rewolucyjnych, wielkich przywódców, twórców, odkrywców i naukowców, a też wartości czy idei – przez nowe obiekty hołdu, cechujące się agresywną i zatrważająco wielką ekspansywnością, a wśród których zdecydowany prym wiedzie oczywiście religia i religijne obiekty hołdu, upamiętniane przez post-komunistyczne pomniki. A już wybitnie tępione są wszelkie stare pomniki, upamiętniające cokolwiek związanego jakoś z uprzednim ustrojem oraz komunizmem, jak choćby np. czynu ludowego, ruchów rewolucyjnych i powstań czy np. wielkich przywódców rewolucji – „a bo to komuchy przecież! Won!” – nie mówiąc już nawet nic, o tych jeszcze bardziej „czerwonych”, bądź to „sowieckich”, jakich samo ledwie wspomnienie godzi sromotnie i śmiertelnie w godność, a raczej dumę, naszej kapitalistycznej demokracji.

I tak oto znikły wszystkie całkiem „[…] głowy Lenina znad pianina […]”, znikły wszystkie portrety towarzysza Stalina, a co gorsza znikły także i te upamiętniające choćby np. powstanie listopadowe. Przykładowo, jak ów słynny, nieistniejący już obecnie monument ongiś w Warszawie stojący, tzw. „Pomnik oficerów – lojalistów poległych w Noc Listopadową” a także „Pomnik Polaków poległych za wierność swojemu monarsze”, który został zniszczony jeszcze na długo przed erą kapitalizmu, bo w roku 1917 już. Tak oto z Placu Saskiego w Warszawie zniknął ów „Pomnik siedmiu Generałów”, jak też był on nazywany. I to mimo tego nawet, iż upamiętniał on sobą, oddawał cześć i hołd tak doniosłemu wydarzeniu oraz postaciom historycznym, a także mimo tak dalece wielkiego znaczenia i wartości dla naszego kraju oraz narodu – zarówno nas samych Polaków, jak i naszej tożsamości narodowej, a też i dla budowania zdrowej, patriotycznej postawy i wspólnoty celów.

Inkwizycja zebrała imponujące krwawe żniwo

Inkwizycja zebrała imponujące krwawe żniwo

Pierwsze z ofiar religii o których czytamy w Biblii

Już w samej Biblii niemal od początku czytamy o ofiarach religii

I tak właśnie, w podobny sposób, zniknęły i dalej znikają w zatrważającym tempie, wszelkie echa narodowej historii, manifesty patriotycznych idei i wartości, postaci wielkich, wybitnych wodzów i ludzi, oraz ogromu wielkości ich dokonań, czynów, bądź też ich geniuszu. Podobny los spotyka również postumenty oraz inne formy, oddające hołd wielu, bardzo pięknym, wzniosłym i wysokim wartościom czy ideom, jak choćby np. tak modna dziś Tolerancja. Hołd tejże ma również oddawać owa nieszczęsna, aczkolwiek słynna, warszawska tęcza na Placu Zbawiciela, a o którą to rozchodził się cały ów niedawny wielki raban, gdy to moherowe zastępy „św.” ojca Tadeusza wraz z innymi fanatykami i kato – oszołomami, wespół z radykalnymi zastępami nacjonalistów i neo – nazistów, zarzucały jej rzekomą obrazę św. Krzyża, ustawionego tuż obok i generalnie świętokradztwo oraz jak zawsze, standardowo – obrazę uczuć religijnych. Co prawda do definitywnego usunięcia nieszczęsnej tęczy póki co – gdyż teraz staje się to co raz bardziej prawdopodobne – nie doszło jeszcze, lecz jak dotąd została ona spalona przez jej wrogów (patrz powyżej) już co najmniej kilkukrotnie jak dotąd. Jakkolwiek by nie nazywali się autorzy tych aktów nienawiści i nietolerancji, to wciąż łączy ich zawsze wspólny mianownik, jaki stanowi fanatyczna nienawiść do wszystkiego co inne, co nie pasuje do ciasnych ram sztywnego schematu, do wszystkiego co się wyłamuje i próbuje iść swoją własną drogą, a nie trzymać się sztywno tylko tej wyznaczonej przez religię czy ideologię, jak większość – a więc tym samym także i dla każdej mniejszości, której już samo tylko istnienie godzi w ów twardo ustalony religijny czy ideologiczny paradygmat i podważa jego dyktaturę czy władzę absolutną, co budzi ferment w stadzie absolutnie posłusznych, ślepych i bezwolnych „owieczek” – choć ciśnie mi się tu na usta raczej epitet „baranów”.

Lecz o to dzieje się rzecz wręcz nie pojęta – gdyż w całym tym pomnikowym szale i przepychu, pozostały jakoś całkowicie zapomniane, pominięte i zignorowane pomniki, które powinny przede wszystkim być postawione i upamiętniać to, co esencjonalne, to, co stanowi prawdziwy obiekt hołdu, zasługujący na oddawanie nabożnej wręcz czci, i czemu tak naprawdę powinno się najsampierw oddawać ów hołd. A mowa mianowicie tu właśnie o tych całych miliardach niezliczonych niewinnych ofiar religii, których krwią jakże obficie spływa niemalże cała historia, nie tylko katolicyzmu, chrześcijaństwa, judaizmu czy innych religii – ale także i całej ludzkości niemal od samego jej zarania. Przykładów takich ofiar religii w historii znaleźć można by nieskończenie wiele. Poczynając od naszej kultury i chrystianizacji pogan słowiańskich, przez wyprawy krzyżowe, świętą inkwizycję, kontrreformację, aż po wszelkie wojny religijne, dżihad itp., jak też i ofiary anormalnego celibatu, w tym pedofilii w Kościele katolickim oraz wszelkie inne ofiary, jakie poniosły śmierć z ręki jakiejkolwiek reigii. A wszystkie te przykłady stanowią historię mniejszej lub większej rzezi oraz ludobójstwa, masowych bestialskich mordów, kryjących się obłudnie pod płaszczykiem religii. A jednakże o dziwo – wśród tej powodzi nieskończenie wielu pomników, wciąż rosnącej w siłę, nie sposób odnaleźć pomników właśnie tych wszystkich ofiar, upamiętniających ich męczeństwo, mękę, cierpienie i mord na nich popełniony – każdego jednego niewinnego skrzywdzonego dziecka i dorosłego – dlatego pytam tu oburzona i zdumiona: gdzie są dla nich pomniki, gdzie pamięć, cześć i hołd im należne? Gdzie?

Słowiańszczyzna-po-walce

Wojna Trzydziestoletnia i obfite krwawe żniwo jakie podczas niej zebrała religia…

spot052_margrate_cemetery_4

Cmentarz amerykański poległych żołnierzy w Holandii

Tym wielce wymownym i dobitnym pytaniem pozwolę sobie zakończyć tu cały ów powyższy Wstęp. Pora teraz bowiem już przejść do meritum tych dywagacji! A zatem to tyle w ramach wstępu.

2.  PRO MEMORIA – NIEMY KRZYK CIERPIENIA.

Zacznę może od wyklarowania pokrótce znaczenia i sensu, jaki kryje się za tytułem, którym opatrzyłam tenże rozdział.

Znaczenia utartego, łacińskiego zwrotu pro memoria, raczej nikomu nie trzeba tłumaczyć, z racji sławy oraz częstotliwości jego stosowania na całym świecie, stosowany nie tylko w stylu naukowym czy artystycznym, ale również i w stylu potocznym, gdzie nagminnie przewija się w kolokwialnej mowie i języku stosowanym na co dzień. Zatem translację tejże łacińskiej frazy, jakiej tu dokonam traktuję tylko i wyłącznie, jako czysto oficjalną formalność, gwoli doprecyzowania, napomknąwszy jedynie, iż oznacza ów zwrot, tyle, co: „Dla pamięci”.

427pamiec_o_zmarlych_stronka-agusi

Wspomnienie – iskra życia w tych co odeszli…

eabbdd8e8f3d6655180071808f4b1349

Ci którzy umarli – odeszli dawno w cień i została po nich – ot kupka kości jedynie nic więcej prócz pamięci co ich przy życiu jedynie utrzymać może….

Dla czyjej zaś pamięci wyjaśnia nam z kolei ów drugi, polskojęzyczny człon owego tytułu. Wywodzi się on natomiast stąd, iż temat owych ofiar religii, ich cierpienia, zbrodni i mordu, jakich się na nich dopuszczono etc. – od niemal samego zarania, spowijany jest w gruby niejako kir niemej ciszy, poprzez swego rodzaju „zmowę milczenia”, która nakazuje milczeć na ten temat, a nawet ignorować, udając jak gdyby ich nigdy wcale nie było… A wszelkie ślady tychże zbrodni i mordów, wszelkie ślady tychże ofiar i ich cierpienia są pieczołowicie tuszowane i jak się to mówi kolokwialnie – zamiatane pod dywan, tak by nie wyciekły w żadnym wypadku nigdy do mediów czy ogólnie do wiadomości opinii publicznej, pozostając ledwie skrzętnie skrywanymi, wstydliwymi sekretami danej religii, a w zasadzie bardziej jej władz i propagatorów, jakich celom zwykle ta religia służy tak naprawdę.

Tak więc nasze niewinne ofiary religii milczą, a ich krzyki pozostają nieme, stłamszone obłudnym kneblem religii. I giną gdzieś, znikając w nieprzebytych mrokach zapomnienia… Pozostają w ukryciu, nikt nie daje świadectwa i męki, cierpienia i śmierci – i dlatego jest konieczne wreszcie zrobić coś Dla Pamięci – o nich, o tych których niewinną krew przelała religia, przelano w imię religii…. Ofiary religii zasługują w końcu na głos! Zasługują na pamięć, na dobitnie napiętnowane i potępione, ujawnione całemu światu i podane do publicznej wiadomości; upamiętnione z oddaniem im należnej czci oraz hołdu – i rozpamiętywania ciągle i ciągle od nowa, tak aby pamięć o nich i to rozpamiętywanie, było nam przestrogą, ostrzeżeniem na przyszłość, które pozwoli nam uniknąć popełnienie znowu tych samych błędów, i które uzmysławiało i uświadamiałoby nam, jak wiele zła religia wyrządziła w historii ludzkości, jak wiele zła kryje się i niesie ze sobą religia, i jak wiele zła może być skutkiem religii – przypominając nam o tym nieustannie, poprzez cierpienie i śmierć jej ofiar.

A to stanowi właśnie ogółem – meritum całej inicjatywy „Pomnik Ofiar Religii – Poza Stadem”. I oto w tym przedsięwzięciu chodzi właśnie – by upamiętnić to wszystko, oddać należną cześć i hołd, napiętnować i potępić, nadać rozgłos i upublicznić, a tym samym poprzez tę pamięć – uczynić wiecznie żywymi, póki ta pamięć trwa…

Ale dość już o tym, bo nie o sam ów tytuł się tutaj rzecz rozchodzi.

Albowiem meritum tych dywagacji stanowią w zasadzie dwie zasadnicze rzeczy. Primo, cała ta inicjatywa i przedsięwzięcie wspomniane tu uprzednio, a secundo, same ofiary religii, ich cierpienie i śmierć, ich upamiętnienie, cześć i hołd im należny, a także wszelkie inne kwestie czy aspekty z tymże zagadnieniem związane.

Zacznijmy może od końca – czyli od owych ofiar i punktu drugiego.

Wielu osobom, zwłaszcza bardziej religijnym oraz mniej zaznajomionym z tą tematyką, ciśnie się tutaj uporczywie na usta pytanie: „No dobrze, ale właściwie te ofiary i ta cała pamięć oraz reszta, są aż takie niby ważne czy istotne?”, albo kolejne: „A jakie to ma w ogóle znaczenie?” – i choć te pytania można by uznać za przejaw ignorancji, niedouczeniu, czy nawet zaślepieniu osoby, która je stawia, to i tak jednak mimo to, konieczne jest tutaj podjęcie próby udzielenia na nie pokrótce wyczerpującej odpowiedzi. Takiej, która będzie satysfakcjonująca zarówno dla zwykłego laika, czy też ignoranta nie znającego tematu, jak i dla obytego, wytrawnego znawcy i badacza tego zagadnienia, bądź innej persony wielce uczonej etc. Odpowiedzi, która stanowi uzasadnienie i rację bytu całej inicjatywy, i która symultanicznie stanowi źródło, z którego wypływa cały jej sens, cel i znaczenie, oraz wszystko to, co determinuje o całokształcie jej zasadności, istotności, wagi, doniosłości i znaczeniu. Co nadaje tej koncepcji wszelką racje bytu…

20081201-QZE04074_RCP05049-14-106b_107Heart-cut

Ofiary religii składali już Inkowie czy Aztekowie

s_jarmark_198

Wojna trzydziestoletnia – krwawe i obfite żniwo ofiar zebranych przez Religię

1345291241588

Święta Inkwizycja też przysporzyła religii nie mało ofiar…. tortury palenie na stosach i inne formy zadawania okrutnej śmierci były standardem na porządku dziennym i widok płonących na stosie czy masowych szubienic nikogo zupełnie nie dziwił…

Zdaję sobie sprawę, iż taka odpowiedź winna tu niejako, przybrać formę nieskończenie długiej wyliczanki, wyliczającej nieskończenie wiele powodów, argumentów, epitetów etc., jakie się na tę odpowiedź składają. I z tego, że nie sposób nijak tej mnogości zawrzeć w tej pracy, ani też w żadnej skończonej postaci, dlatego też ograniczę się tutaj w tym względzie jedynie do tego tzw. niezbędnie koniecznego minimum, jakie znaleźć się tutaj absolutnie musi i nic ponad to – nie rozwlekając nadmiernie tego i tak już rozwlekłego wywodu

36bde1d2f686f19d9137413f59fce440,2,0.

Odpowiedzi zaś tej nadam formę listy numerowanej, dla uzyskania bardziej przejrzystej organizacji tekstu. Tak więc oto, dlatego, że:

  • Ofiary te były to w zasadzie ofiary, które niczym nie zawiniły nikomu, nie dopuściły się żadnej znaczniejszej chociażby zbrodni ani zła; była to generalnie niewinnie przelana krew niewinnych ludzi, niesprawiedliwie, w imię jakiegoś tam boga, jakiejś tam religii, jakichś tam przykazań i nakazów, zasad czy praw tejże religii. A w istocie, jak najczęściej – tak naprawdę w imię jej kapłanów, władz, jak choćby np. Kościoła katolickiego i kleru, i celów, które skrywając się tylko pod płaszczykiem tejże religii i pozornej „boskości”, w istocie wcale nie Bogu ani religii służyły czy służą, lecz celom ludzi, i to wyjątkowo perfidnie niskim, płytkim, maluczkim, niecnym i plugawym… Np. zwykłej chciwości, żądzy władzy i wpływów, a nawet zaspokojenia prymitywnych chuci i popędów jedynie, jak dzieje się to w przypadku pedofilii przykładowo, gdzie do tego owe chucie i popędy nie są nawet naturalne, lecz chore, zwyrodniałe i stanowią patologiczną dewiacje niezgodną z Naturą. Celom, jakie obierał sobie nie żaden bóg, lecz zwykli ludzie – mali, podli, małostkowi i nikczemni, jak choćby np. kler obecnie, albo też władze kościelne, Kościół, inni przywódcy religijni oraz powiązani z nimi politycy i władze państwowe czy świeckie, a co widać ewidentnie zwłaszcza obecnie na polskiej scenie politycznej.
  • Ponadto, kolejny kardynalny powód stanowi tu sposób w jaki ta cała pomniko – mania traktuje ofiary religii i pamięć o nich, ale i sama religia również. A mianowicie to, jak całkowicie je ignoruje i pomija, zbywa milczeniem, a nawet wręcz hańbi, depta, oczernia i obrzuca oszczerstwami i fałszywymi oskarżeniami, tak by ukazać je w jak najgorszym świetle, a tym samym – manipulując rzeczywistość i fakty, tak aby służyły ich celom i świadczyły na ich korzyść, wybielając ich złe postępki i haniebne czyny w oczach ludzkości. W ten sposób czynią z tychże ofiar religii, bezbożnych wrogów Boga i religii, czy też „prawdziwego Polaka – katolika”, jak to się propagandowo obecnie określa pewien typ Polaczków; czyni z nich heretyków bluźniących przeciwko jedynemu Bogu, pogański czarci pomiot, warto co najwyżej oplucia czy rozdeptania ich „świątobliwymi” buciorami – bezlitośnie i z obrzydzeniem, niczym robaka.
  • A tymczasem ich cierpienie, ich krzywda i ból, zło i niesprawiedliwość im wyrządzona przez religię, ginie w nieprzebytych mrokach zmowy milczenia i religijnej propagandy, a która steruje zwykle niestety niemal całą ogromną większością społeczeństw, mass – mediów, jak i opinii publicznej; i dzierży największą władzę nad światem oraz wpływy, budując największe potęgi. A też i ogólnie nad masami, sterując całymi ogromnymi większościami licznych społeczeństw i narodów. A co widoczne jest zwłaszcza w przypadku wielkich religii monoteistycznych.
  • Pamięć o ofiarach religii, służy nie tylko upamiętnieniu ich, aby żyli nadal w pamięci ludzkiej, nie tylko oddaniu im należytej czci i hołdu, ale o wiele bardziej istotnemu celowi czy celom, na znacznie większą skalę, nawet globalną, który służy całemu społeczeństwu czy społeczeństwom, i to nie tylko współcześnie istniejącym, ale nawet i w całej przyszłej historii ludzkości. Cel ów można zatem śmiało nazwać celem społecznym; ponadto jest to też cel edukacyjny i uświadamiający. A mianowicie poprzez tę pamięć o ofiarach religii i ich tragicznym losie, społeczeństwo jest zarazem edukowane w zakresie historii ludzkości, a ucząc się na błędach jakie ongiś popełnili nasi pra – przodkowie, może wyciągać wnioski z nich i unikać ponownego popełniania ich w przyszłości – aczkolwiek co prawda mawiają, iż historia kołem się toczy, lecz i tak mimo to liczę, iż taka edukacja społeczna będzie jednak sukcesywna, przynosząc będzie realnie wymierne efekty. Pamięć ta przyczynia się również do znacznego wzrostu świadomości, zarówno społecznej, jak i tej indywidualnej, co również ma liczne korzystne konsekwencje oraz przynosi wiele wymiernych korzyści.
  • I przyczyna czy powód finalny już tutaj – a jaki związany jest stricte z obecnymi realiami świata współczesnego i jaki szczególnie czyni koniecznie niezbędną takową pamięć, jak i naszą inicjatywę, zwiększając drastycznie jej istotność oraz potrzebę jej propagowania. A to z racji, iż to właśnie obecnie, we współczesnym świecie XXI wieku, właśnie te obecne, współczesne tego świata wszelkie realia, czynią tę potrzebę i istotność, aż tak wielką i palącą, zmuszając nas niemal wręcz do zwrócenia się w tym kierunku, a też do czerpania stąd wiedzy i mądrości, by móc rozwiązywać drastyczne problemy i zło współczesnego świata, ocalić go niejako, zapewniając dalszą bytność i ciągłość ludzkości i ludzkiemu światu, i tak właśnie ocalić, gdyż obecnie świat znajduje się tylko o włos od wielu różnorakich katastrof i kataklizmów – ekologicznych, braku elementarnych surowców, jak woda pitna, niezbędnych do życia, czy też militarnych, a nawet nuklearnej – zwłaszcza teraz, gdy nad światem zawisła złowieszcza groźba globalnego konfliktu militarnego i być może nawet III Wojny Światowej, w której karty rozdawać będą potęgi i mocarstwa, dysponujące nie tylko największą siłą militarną, ale co najgorsze – również największą siłą broni jądrowej i nuklearnej, z których ledwie najmniejszego kalibru parę pocisków, jest w stanie zdmuchnąć całą planetę z powierzchni ziemi, urzeczywistniając apokaliptyczne wizje Armagedonu z filmów katastroficznych czy literatury science – fiction…. Sytuacja zwłaszcza obecnie sięgnęła zenitu, stając się naprawdę alarmująco drastyczna i tragiczna. Tak oto bowiem patrząc na najbliższą nam historię współczesną, natrafiamy na całą masę różnorakich konfliktów, wydarzeń i problemów, u których podłoża niezmiennie leży jedna przyczyna i źródło – a jest nim nie inaczej jak właśnie owa religia. I też w konsekwencji których, przybywały całe rzesze coraz to nowych ofiar religii, oraz morze przelanej za religię niewinnej krwi… Największy wkład w to mają oczywiście te największe obecnie religie wiodące prym na świecie. Tu przede wszystkim przodują trzy największe religie monoteistyczne, czyli chrześcijanizm, judaizm oraz islam. Z tych trzech, najbardziej zajadłą, agresywną i patogenną stanowi bez wątpienia islam, ze swym dżihadem, a więc świętą wojną wymierzoną w innowierców i postulującą ich anihilację oraz zabijanie na wszelkie sposoby, a co uwypuklone jest najsilniej pośród fundamentalistów oraz innych radykalnych i fanatycznych wyznawców tejże wiary (co zresztą analogicznie tyczy się każdej z religii). Jednakże moc, potęga, zakres władzy i wpływów, a także bogactwo pozostałych dwu również bez wątpienia jest wielce istotny i odgrywa równie istotną rolę na arenie świata współczesnego i sytuacji na nim. Na drastyczne pogorszenie i zaostrzenie się tejże sytuacji obecnej miały wpływ liczne, bardzo tragiczne oraz drastyczne wydarzenia na świecie. Wiele z nich stanowiły akty terroru i przemocy, takie jak choćby atak terrorystyczny na World Trade Center, ostatni atak terrorystyczny w Paryżu i inne podobne, których konsekwencje stanowiły najbardziej bezpośrednio masowe mordy na mniejszą bądź większą skalę, jakich dopuszczano się na tak wielkiej liczbie nowych, niewinnych ofiarach religii, przelewając ponownie kolejne morza niewinnej krwi. Do mniej bezpośrednich konsekwencji tego rodzaju aktów przemocy i ataków terrorystycznych, zaliczyć należy przede wszystkim np. zaostrzenie i pogorszenie się stosunków międzynarodowych na świecie, liczne restrykcje i embarga państw ościennych bądź współpracujących, negatywne skutki ekonomiczno – gospodarcze, pogorszenie się sytuacji politycznej zarówno wewnętrznej, jak i na scenie polityki międzynarodowej, zarzewia nowych konfliktów, nie tylko państwowych czy narodowych, ale także międzynarodowych, drastyczne nasilenie się emigracji z zakątków świata najbardziej dotkniętych kryzysem politycznym, militarnym czy ekonomiczno – gospodarczym, a też napływ ogromnych fal imigrantów z tych państwo zwłaszcza do krajów zachodnich wysokorozwiniętych, o największej prosperity. Ponadto w skutek uprzednich tragicznych wydarzeń takowa sytuacja na świecie pogarszała się nieustannie z czasem, a jakże ogromnie tragiczne wydarzenia, które miały miejsce w ostatnim okresie czasu, zwłaszcza zaś tak donośny i ogromny atak terrorystyczny i mord, jakiego dokonano w Paryżu, doprowadziły do skrajnej oscylacji i zaostrzeniu tej sytuacji, która sięgnęła obecnie niejako pewnego ekstremum – jakiego przejawy to m.in. choćby owa wspomniana groźba międzynarodowego konfliktu zbrojnego (a może i III Wojny Światowej), czy też np. pakty militarno – polityczne jakie zostały zawarte, lub jakich stworzenie jest postulowane, bądź żądane przez państwa członkowskie w obrębie UE czy NATO, a jakich celem ma być nawet i zbrojna, militarna interwencja w odpowiedzi na owe ataki terrorystyczne, lub użycie siły wobec wrogich ugrupowań, organizacji terrorystycznych, a nawet całych nacji, państw czy generalnie – danej religii i jej wyznawców. Co istotne, drastycznie narasta, zwłaszcza w Europie i na Zachodzie, niechęć, wrogość a nawet wręcz nienawiść do islamu, jako religii, jego wyznawców, czy też uchodźców (imigrantów) pochodzących z krajów muzułmańskich, arabskich, tureckich czy też ogólnie. krajów Bliskiego Wschodu przykładowo. To zaś rodzi kolejne akty nienawiści i przemocy, tym razem wymierzone z kolei przeciw ludności etnicznie tak samo przynależnej, jak sprawcy bądź domniemani sprawcy uprzednio omawianych aktów terrorystycznych, czy stron konfliktów na tle religijnym, a których dokonują tym razem odwrotnie – nie napływowa ludność Europy i krajów zachodnich, stanowiąca autochtoniczną grupę etniczną tychże terenów – a więc My niejako, prawowici i rodowici Europejczycy czy np. amerykanie, z dziada pradziada zamieszkujący Zachód i stanowiący rdzennych członków zachodniej cywilizacji, w odróżnieniu do imigrantów, powodujących etniczne i kulturowe rozbicie i urozmaicenie zamieszkałej tam uprzednio pewnej niejako jednorodnej i jednolitej jedności kulturowej, etnicznej, i w pewnym stopniu – także rasowej. A to z kolei prowadzi nieuchronnie do powstawania społeczeństw multikulturowych, niejednolitych i w których granice państwowe i narodowe, ulegają zatarciu oraz stają się płynne i ruchome, co sprzyja np. procesowi globalizacji, unifikacji narodowościowej i kulturowej, kosmopolityzmowi, a też zjawiskom znacznie bardziej ewidentnie negatywnym, jak np. utrata tożsamości narodowej, kulturowej czy etnicznej, niszczenie i zanikanie folkloru, sztuki i kultury etnicznej, grup etnicznych i ich odrębności kulturowo – obyczajowej, a też przyczynia się do ekspansji i wzrostu potęgi wielkich, międzynarodowych multi-korporacji, jak i związanych z ich funkcjonowaniem oraz prowadzoną polityką ekonomiczną i strategiami marketingowymi, negatywnych zjawisk (np. wyzysk i ucisk państw i społeczeństw najbiedniejszych, żerowanie i czerpanie korzyści ze społeczeństw o niskim stopniu edukacji czy świadomości -np. prymitywnych czy z krajów trzeciego świata – zmuszanie do pracy niewolniczej, w tym także dzieci, i wiele, wiele innych…). Ale dość już o tym!

Nieco odbiegłam od naszego meritum w poczynionych tu uprzednio dygresjach, ale pora już wrócić do sedna sprawy, a które stanowi właśnie sam Pomnik Ofiar Religii – zarówno jako inicjatywa oraz przedsięwzięcie, jak i wizja ich realizacji w praktyce, koncepcja realnej formy, jaką ta inicjatywa czy przedsięwzięcie przybiorą w rzeczywistości finalnie, a i też ogólnie – wszelkich innych detali czy aspektów formy istnienia tego pomnika oraz jej funkcjonowania, czy bytności, oraz realizacji całej koncepcji w praktyce. A w szczególności tyczy się to wizji prywatnej niejako, autorskiej, jaką siłą swej imaginacji i kreatywnej mocy twórczej wykreowała sobie szanowna autorka tego wywodu, i którą to tu następnie ma zamiar podzielić się z szacownym Czytelnikiem – pozostawiając w jego gestii zarówno interpretację, ujrzenie oczyma wyobraźni jej wizualizacji, jak i ocenę, licząc iż znajdzie u swych Czytelników zrozumienie i nieco wyrozumiałości dla wykreowanej przez siebie wizji i koncepcji Pomnika Ofiar Religii…

Ale o tym więcej w kolejnej części tego tryptyku!

images (4)

Zapalenie znicza, świeczki, pomnik czy położenie pod nim kwiatów a nawet zwykły kamień – symbolika jest różna jednak jedna idea – pamięci o tych którzy odeszli, umarli o tych którzy zginęli, zostali pomordowani lub inaczej zabrała ich Śmierć…. oni pozostaną jednak żywi póki żyć będzie pamięć o nich!

 

Przypisy:

[1] A. Strzelczyk: Pogańska religia Słowian [online]. [Dostęp: 01.06.2009]. Dokument dostępny w Internecie: http://www.slawistyka.ath.bielsko.pl/historia/slowianie01.html.

Egzystencjalne katharsis

7538001_v1

Bóg, Szatan i ich grzech.

Prolog

Van_Gogh_-_Stillleben_mit_BibelWiele razy zastanawiałam się nad mocą, jaką ma wiara w Boga*, a w zasadzie nad mocą wiary w panowaniu nad człowiekiem. Dlaczego ludzie wierzą i czemu tak bardzo boją się, że tę wiarę utracą? Strach ogarnia ich na myśl o utracie obiecywanego szczęścia wiecznego, czy może na myśl o mękach wiecznych? Co takiego ma wiara, że potrafi tak zawładnąć umysłami ludzi? Co takiego ma, że ludzie jej tak potrzebują? Co takiego jest w wierze, że niełatwo od niej odejść, nawet gdy pojawia się myśl, że czas się od niej uwolnić? Dlaczego Bóg wzbudza tyle miłości, a Szatan tyle przerażenia? Każdy, kto czytał Pismo Święte, wie, że Bóg, choć nazywany Miłością, potrafi się porządnie rozgniewać. Czy gniew przystoi Bytowi tak ponad człowieczemu? Czy Bóg powinien kierować się emocjami, skoro w swej doskonałości, powinien być odporny na coś tak mocno ludzkiego, jak emocje?

DiabelA Szatan? Czemu większość wierzących ludzi boi się tego Bytu tak bardzo, że nawet nie chce na moment zatrzymać przy nim swych myśli, a co dopiero głośno wypowiedzieć jego imię? Czy Bóg byłby dobrym Bogiem, gdyby nie było Szatana? Przyjmując, że Szatan nie istnieje, można byłoby śmiało przyjąć, że zło nie istnieje. Zatem, jeśli wszechmocny Bóg, pozwolił na pojawienie się Szatana, to albo nie jest tak wszechmocny, albo z jakichś powodów istnienie kogoś opozycyjnego jest przez Boga pożądane. Szatan też niewiele znaczyłby bez Boga. Bóg i Szatan wydają się funkcjonować w związku mocno zależnym. Współcześnie określilibyśmy to mianem związku toksycznego, gdzie trwanie w nim przynosi dużo szkód, jednak wyzwolenie się z niego jest bardzo trudne, czasem niemożliwe. Jednak w przypadku związków toksycznych na myśl nasuwa się niewygoda/cierpienie emocjonalne tkwiących w nim osób. W przypadku związku Boga i Szatana, nie wydaje się, by któryś z Bytów cierpiał. Po pierwsze: to mało boskie i szatańskie, odczuwać taką emocję. Po drugie: oba Byty są zbyt potężne, by móc taką przyziemną emocję odczuwać.

Zatem coś na rzeczy musi być, że Bóg w swej wszechmocności, nieomylności, wszechwiedzy, pozwolił na to, by dzielić rządy nad światem wraz z Szatanem. Mimo, że z pozoru Boga i Szatana dzieli wszystko, mają jeden punkt styczny- grzech. Zarówno przedstawiciel Dobra jak i przedstawiciel Zła, potrzebują grzechu do weryfikacji swych wiernych. Warto też pamiętać, że pomysłodawcą grzechu był Bóg, ponieważ On jest początkiem wszystkiego. Rozmyślając o Bogu nie sposób nie rozmyślać o Szatanie, nawet jak bardzo by się chciało. Wierząc w Boga, zakłada się również w wiarę w Szatana. Wiara zakłada, że należy wierzyć w to, co stworzył Bóg. Czy Szatan zatem nie jest tworem Boga? Jeśli przyjąć założenie, że Bóg nie miał nic wspólnego ze strasznym Diabłem o imieniu Lucyfer, to trzeba byłoby przyjąć założenie, że albo Szatan jest tak samo wszechpotężny jak sam Bóg lub potężniejszy; skoro Pan nie umie się z nim rozprawić lub przyjąć założenie, że Bóg i Szatan to jeden Byt. Tak, czy owak, najbardziej trafne (oczywiście zakładając, że w ogóle przyjmuje się istnienie tych bytów) wydaje się być funkcjonowanie Pana Światła i Pana Ciemności w swego rodzaju symbiozie.c ten artykuł odnoszę się do wiary chrześcijańskiej (odłam rzymsko-katolicki)

Stary Testament. Bóg się pomylił?

Stary Testament odnosi się do początku. Początku początków. Z niego człowiek dowiaduje się, jak powstała Ziemia i jak powstał on sam. Z jakiegoś jednak powodu Stary Testament został uznany za przestarzały i zapanowało nowe. Erę nowości rozpoczyna pojawienie się na świecie Syna Bożego, który jest co prawda człowiekiem, ale w zasadzie nim nie jest, bo jest Bogiem. Co więcej, okazuje się, że Jedyny Bóg jest w trzech osobach i mimo, że składa się z trzech osób, to jednak jest jeden. Przyjmując to założenie, można uznać, że na krzyżu powiesił się sam Bóg, tylko dla niepoznaki przyjął powłokę cielesną. Niezrozumiała zostaje dla mnie trzecia osoba w postaci Ducha Świętego. Lecz w zasadzie nie o tym mowa.

Skoro Stary Testament okazał się nieużyteczny, bo takie założenie należy przyjąć, jeśli został zastąpiony Nowym, to oznacza to tyle, że albo z jakiś powodów się nie sprawdził lub Bóg zmienił zdanie. Tutaj pojawia się pewien dyskomfort dla czytającego i powinien się pojawić również dla praktykującego wiarę. Skoro to, co zawarte w Starym Testamencie wymagało korekty, odrzucenia niektórych fragmentów, to jaka jest gwarancja, że to co w Nowym Testamencie, jest słuszne? Skoro Bóg raz się pomylił (bo, gdyby się nie pomylił, to nie trzeba byłoby korygować nic), to być może pomylił się i drugi raz?

Przyjmując pomyłkę Boga, Jego nieomylność stoi pod znakiem zapytania. Jeśli przyjąć jednak, że się nie pomylił, tylko taki był Jego zamysł, to nasuwa się myśl, że Bóg ma nieszablonowe poczucie humoru. Zatopić cały świat, zesłać na niego plagi, gniewać się i karać ludzi. Przejmować miasta niewiernych, obdarzyć ludzkość grzechem pierworodnym w pakiecie, a potem dojść do wniosku, że potrzebne są zmiany? Czyli masa ludzi zginęła przez pomyłkę? Potem jak gdyby nigdy nic – dowód miłości – Bóg postanawia zesłać swojego Syna, który tak naprawdę jest samym Bogiem, po to, żeby na koniec skazać Go (siebie) na śmierć w imię miłości do ludzi. Wydaje się być to trochę skomplikowanym myśleniem, albo raczej myśleniem pasującym do osoby o dość poważnych zaburzeniach emocji i zachowania.

miłosierdzieW przeciwieństwie do Stwórcy, Jezus postrzegany jest jako oaza spokoju i dobroci, chodząca miłość i wybaczenie. Jeśli jednak przyjąć, że Stwórca i Jego Syn są tą samą osobą, to zachodzi obawa, że u Stwórcy albo doszło do głębokiej przemiany, albo do rozszczepu osobowości. Przyjmując jednak założenie, że Stwórca zrozumiał, że Jego dotychczasowe postępowanie, jego nakazy i zakazy, kary i gniew, były nader srogie, pojawia się wątpliwość w Jego wszechwiedzę, wszechdobrość, wszechpotęgę. Z jakiegoś powodu jednak trzon wiary chrześcijańskiej, katolickiej opiera się na Starym Testamencie. Filarem wiary bowiem są przykazania, które, z lekką tylko kosmetyką, zostały w stanie nienaruszonym (w nawiązaniu do przykazań. Czy aby świat nie został zatopiony zanim Bóg objawił swoje przykazania? Zatem dlaczego ich ukarał za grzechy, skoro wtedy ludzie jeszcze nie wiedzieli, że grzeszą?). Pozostał też grzech pierworodny, wizja stworzenia świata i ludzi. W zasadzie pozostało wiele. Jakby się temu przyjrzeć bliżej, a odrzucone zostało to, co mogło wzbudzać wątpliwość, czy uchodzić za zbyt barbarzyńskie.

Zatem czyżby również Stwórca wyewoluował z barbarzyńcy targanego emocjami w zrównoważonego z socjalizowanego Jezusa? Jeśli jednak dobrze wczytamy się, jakie zmiany zaszły, to oprócz tej najbardziej znanej „oko za oko”, a w zamian „nadstaw drugi policzek”, to wcale nie jest tak oczywiste, że prawo Boże w każdym aspekcie stało się łagodniejsze. Nie, wręcz przeciwnie.  Jedynie w sposób, w jaki zostało wypowiedziane (zapisane) nosi znamiona większych umiejętności komunikacyjnych, niż miało to miejsce w Starym Testamencie. Zatem Nowy Testament wyparł Stary, ponieważ tamten był zbyt surowy w swym przekazie, czy może Bóg wpadł na pomysł, jak przemówić do ludzi, by uwierzyli w Jego bezgraniczną miłość i jednocześnie jak skorygować coś, co pozwalało na zbyt dużą swobodę zachowań?

W imię miłości zesłał dobrego do granic możliwości Jezusa, którego nie dało się nie kochać, nie szanować i nie ufać mu bezgranicznie. Jezus wyposażony został w dar przemawiania i przekonywania. Jak można było wątpić w Jego przekaz? Jednak między szerzeniem przykazania miłości bliźniego, sprytnie przemycał zaostrzone prawo Boga*. Warto też zwrócić uwagę, że Jezus systematycznie przypomina, że Dzień Sądu Ostatecznego nadejdzie. Zatem przy okazji szerzenia miłości i miłosierności Boga Ojca, dawał do zrozumienia, aby nie zapominać, że i tak przyjdzie dzień, gdy Stwórca tak się zdenerwuje, że  zniszczy świat, który stworzył z miłości do ludzi i dla ludzi. Można zatem przyjąć założenie, że Jezus i Bóg, a w zasadzie Jezus-Bóg, uznali, że i owszem, wierzą w dobroć ludzi i ich chęć oddania Bogu Jedynemu, ale nie do końca i na wszelki wypadek i tak zaplanują koniec świata.

*można pogrążyć się chociażby w lekturze: Mt 5, 19-48; Mt 6,1-34

A imię jego Lucyfer640px-Fallen_Angel_(Alexandre_Cabanel)

Nie do końca wiadomo o co chodzi tak naprawdę z Lucyferem? Można wywnioskować, że Lucyferowi nie podobała się pozycja niższa niż Chrystusa i postanowił dać to do zrozumienia wszem i wobec. Jego jawny bunt nie spodobał się z kolei Bogu, który za karę wyrzucił go z Nieba i strącił na Ziemię. Wprost do ludzi. Lucyfer, jak głosi Biblia, a w zasadzie jak można wywnioskować, był Aniołem stworzonym i umiłowanym przez Boga. Z jakichś powodów Lucyfer cieszył się specjalnymi względami. Nic mu nie brakowało ani urody, ani mądrości. Zajmował najwyższą możliwą pozycję wśród aniołów, a w zasadzie niewiele brakowało mu do samego Boga. Skoro Stwórca obdarzył Go takimi przywilejami, a do tego sam Go stworzył, zapewne wiązał z nim wyjątkowe plany. W zasadzie nie powinien też dziwić fakt, że Lucyfer poczuł się odtrącony, gdy okazało się, że bardziej miły Bogu jest Jego Syn, choć to Lucyfera traktował jak Syna (biorąc pod uwagę, że Syn i Ojciec to jedna osoba, to w zasadzie Lucyfer też mógłby się w to wliczyć).

Trudno opisać dzieje Upadłego Anioła, bowiem postać  Lucyfera w P.Ś. przedstawiona jest dość enigmatycznie. Dowiadujemy się o nim po trochu z różnych Ksiąg, ale nie mamy dostępu do pełnego pakietu informacji. Jest to o tyle dziwne, że cała wiara opiera się na dążeniu do bram Królestwa Niebieskiego, którym zawiaduje Bóg, a za wszelką cenę unikania Bram Piekielnych, gdzie rządy sprawuje Lucyfer, znany też jako Szatan i Diabeł. Zatem przyjmując do wiadomości, że opcje są dwie: Bóg albo Szatan, wydaje się być zasadne, P.Ś. nieco bardziej przybliżyło nam drugiego Pana. Trudne do zrozumienia jest również to, że już w Raju Szatan kusi Ewę, choć Lucyfer buntuje się dopiero, kiedy odczuwa, że stoi w hierarchii niżej niż Jezus. Zatem dlaczego już na początku stworzenia świata jest On Upadłym Aniołem, skoro nie zdążył jeszcze upaść? Można jednak zaryzykować tezę, że Jezus istniał już na długo przed tym, zanim zaczął istnieć, bowiem skoro Ojciec i Syn to ta sama osoba, to musieli obydwoje istnieć od początku początków.

7538001_v1Można również domniemywać, że Bóg miał plan  na Lucyfera   już od chwili stworzenia Anioła. Musiał wiedzieć, że Anioł ten okaże się nieposłuszny. Musiał też zdawać sobie sprawę, że jeśli wyposaży Lucyfera we wszystko co najlepsze i dopuści go do siebie, jak nikogo, a w zasadzie nic innego, to Lucyfer uzna, że jest tym jedynym, wyjątkowym. Nie można zatem się dziwić, że kiedy założenie Lucyfera okazuje się błędne, czuje się On oszukany. Z Biblii możemy dowiedzieć się jeszcze, że Bóg miał ukryty plan, zanim jeszcze stworzył świat, a plan ten już zakładał śmierć Jego Syna za odkupienie grzechów ludzi, którzy popełniali je między innymi na skutek kuszenia Szatana. Przyjmując ten tok rozumowania, Bóg musiał się świetnie bawić planując losy świata od jego powstania do jego unicestwienia. Stworzył świat, zakładając, że stworzy Anioła idealnego, który nie będzie mu posłuszny, za co zostanie wygnany z Królestwa Bożego, w imię miłości do ludzi, ześle swojego Syna, który umrze przez to, że grzech panuje na świecie, do czego przyczynia się wyrzucony z Nieba Lucyfer, by na koniec tak rozgniewać się na ludzi, że poddają się kuszeniu Szatana, by unicestwić całą Ziemię.

Biorąc to pod uwagę, to albo Stwórca jest doskonale mądry, że Jego plany są niemożliwe do pojęcia dla myślących ludzi, lub jest psychopatą. No cóż, nie dziwię się, że dla ludzi wiary, jedyną opcją jest zaufać w nieomylność Boga, nic innego bowiem nie pozostaje. Lepiej wierzyć w Jego nieomylność i niezbadane wyroki, niż dojść do wniosku, że jest szalony.

Dlaczego więc Lucyfer budzi strach w ludziach i czemu ludzie, którzy trafią do Niego, a nie do Boga, mają cierpieć wieczne męki? Idąc drogą logiki, Szatan powinien dbać o ludzi do niego trafiających, a nie fundować im wieczne męczarnie. Powinno mu zależeć na budowaniu silnej armii, z którą wyruszy na wojnę. Z takimi wymęczonymi duszami to daleko nie zajdzie. Zatem czyżby władza Boga sięgała aż do piekła? Czyżby w piekle zasady ustalał Bóg? Czy w takim razie to Stwórca zarządza ogniem piekielnym? Jeśli tak, to oznaczałaby to, że albo Szatan z Bogiem są w nader dobrych układach, albo Bóg i Szatan to jedna osoba.

Oczywiście można przytaczać argumenty, że Bóg mógł unicestwić Szatana, ale wtedy ludzie nie zrozumielib,y czym jest prawdziwa miłość do Boga i nie poznaliby Jego miłosierdzia. Oczywiście Bóg mógłby sprawić, że wszyscy ludzie będą Go  kochać, ale nie chce by kochali Go „z automatu”, tylko sami, patrząc na owoce strasznych działań Szatana, zrozumieli, że to Bóg jest miłością i pokochali Go dobrowolnie i szczerze.

Tylko, jeśli ludzie nie wiedzieliby, że oprócz miłości Bożej i ogólnie panującego dobra, jest jakaś inna alternatywa, to ich szczęście i miłość byłyby szczere i prawdziwe, bo nie wiedzieliby, że może być inaczej. Gdyby Bóg, już przy pierwszych ludziach nie zechciał ich sprawdzać, nie byłoby tego całego zamieszania. Czemu zatem Bóg tworząc umiłowanych ludzi wpadł na iście szatański plan, by ich podpuścić i sprawdzić?  Przecież wiedział, bo sam ich stworzył, jaki będzie finał. Przyjmując nawet, że po prostu o tym nie pomyślał, to nie zauważył, że po Raju pałęta się jakiś gad, który tak naprawdę gadem nie jest, tylko Szatanem, którego tam nie powinno być, bo jeszcze się nim nie stał? Co Bóg wtedy robił i czemu tego akurat nie widział, choć widzi wszystko?  Zamiast odpędzić kusiciela, przyglądał się?

Odrzucając całą dosłowność o gadających wężach, drzewach itd. poruszając się w świecie metafor, nadal wychodzi na to, że Byt Doskonały albo jest niedoskonały, albo doskonały w swym szaleństwie. Najgorsze jest jednak to, że większość osób wierzących przyjmuje za oczywistość przekaz Biblii w wymiarze dosłownym. Co więcej, nawet kwestia tak nieprawdopodobnych zdarzeń nie budzi w nich myśli, że coś jest nie tak. Nie trudno się temu dziwić, kiedy wtłaczanie wiary do głowy zaczyna się w bardzo wczesnym dzieciństwie, gdzie wierzy się w mówiące pieski, tańczące kotki, to czemu gorszy miałby być gadający wąż? To, co zostaje wepchnięte do głów dzieci, owocuje w wieku dorosłym brakiem możliwości zdystansowania się do kwestii wiary i spojrzenia na nią przez pryzmat rozumu.

Diabeł przyjdzie do ciebie!

Nieodłącznym elementem wiary jest Diabeł. Już małe dzieci wiedzą, że Diabeł istnieje i że jest zły. Diabeł to naprawdę dobry straszak na małe dzieci. Jednak jeśli w dzieciństwie zaszczepimy strach przed czymś tak strasznym, że nawet dziecko boi się o tym pomyśleć, to strach nie zniknie również w wieku dorosłym. Dorosły wierzący człowiek, który potrafi odróżnić fikcję od prawdy, wie, że nie istnieją potwory, że horrory to tylko filmy, nie potrafi jednak zastosować tej umiejętności w stosunku do wiary. Choć powszechnie nie używa się sformułowania „wierzę w Diabła”, to człowiek wierzący musi wierzyć w Jego istnienie i Jego moc, skoro budzi w nim strach. Sama formułka używana na przykład podczas chrztu dziecka „wyrzekamy się Szatana” świadczy o tym, że się w niego wierzy. Jak bowiem wyrzec się czegoś, czego nie ma? Żeby móc się czegoś wyrzec (na przykład dziecka), to trzeba to albo mieć, albo znać.

Nie przypadkiem Kościół każe chrzcić dzieci chwilę po narodzinach. Niby nie ma przymusu, ale jeśli rodzice są wierzący, to wierzą również w to, że dopóki nie ochrzczą dziecka, ich nowo narodzone szczęście narażone jest na wielkie niebezpieczeństwo. Dlaczego? No dlatego, że tak to sprytnie pomyślane, że dziecko przychodzące na świat już na wstępie obdarzone jest prezentem w postaci grzechu. Jednym sposobem, by oczyścić biedną duszę dziecka z tego ohydztwa jest chrzest. Chrzest z kolei zobowiązuje rodziców (pod przysięgą!), że będą chowali dziecko w wierze, co oznacza, że od najmłodszych lat będą przekazywali mu słowo Boże. Oczywiście Biblie dla najmłodszych mają nieco inną formę niż dla dorosłych. Są kolorowe, mają dużo obrazków.

W ten kolorowy, przyjazny dla dziecka sposób przekazywane jest słowo Boże. Dziecko dowiaduje się jak Bóg bardzo go kocha. Jest rysunek przedstawiający zatopienie świata, próbę Jakuba, plagi egipskie (na jednej stronie jedna plaga), gniew Boga, małego Jezuska i Jezusa trochę większego, ubiczowanego i ukrzyżowanego. Dziecko dowiaduje się, że nie wolno być złym, bo pójdzie się do piekła. W piekle mieszka straszny Diabeł, który kusi ludzi do złego zachowania. Skoro kusi, to znaczy, ze ciągle musi być gdzieś w pobliżu. To musi być straszne dla małego dziecka, które wiadomo, że często zachowuje się nie tak jak należy. Nie dlatego, że jest złe, tylko dlatego, że jest dzieckiem.

Mały człowiek, może być jednak przekonany, że za jego złym zachowaniem stoją siły nieczyste. Nie ma się co dziwić dziecku, bowiem nie ma ono jeszcze dostatecznie rozwiniętych zdolności rozróżniania fikcji od rzeczywistości i wierzy w to, co słyszy. Jednak jak bardzo ma to traumatyczny wpływ na życie człowieka, widać wtedy, kiedy dziecko zaczyna być dorosłe, a nadal wierzy w kuszenie diabła i boi się piekła. Ile razy słyszałam, jak matki mówiły do swoich dzieci: „jak ty się zachowujesz, diabeł w ciebie wstąpił?”, „ nie kuś złego”, „licho nie śpi”. To kilka przykładów. Czy te wypowiedzi mają znaczenie? Ogromne. Rodzic w ten sposób zrzuca winę za niewłaściwe zachowanie dziecka na siły nieczyste.

Pieklo2Hulaj dusza, piekła nie ma

Gdyby założyć, że religia nie przewidziała opozycji dla dobra i zło nie istnieje. Nie ma strasznego Diabła, nie piekła, nie ma wiecznego potępienia, cierpień piekielnych lub gdyby nagle Papież ogłosił, że piekło nie istnieje. Co wtedy by się stało? Co stało by się z ludźmi wierzącymi? Czy nadal tak gorliwie modliliby się do Boga wiedząc, że jak przestaną i tak nic złego ich nie spotka? Byłby to prawdziwy sprawdzian dla wiary. Obawiam się jednak, że wiara ten sprawdzian by oblała, bowiem jej siła opiera się głównie na strachu. Mimo, że o Diable nie mówi się tak wiele, to jednak wciąż przemyca się informacje o zagładzie świata, jeśli ludzie się nie nawrócą. Czasem myślę, że wiara jest potrzebna, by ludzie funkcjonowali w pewnych ryzach. Mam wrażenie, że niejedna osoba wierząca, jest „dobrym” człowiekiem, tylko przed obawą gniewu bożego. Czy strach jest właściwą siłą napędową dla dobroci? Czy można być naprawdę dobrym ze strachu?

W Biblii napisane jest, że Bóg mógł, ale nie chciał zniszczyć zła w zarodku. Chciał, by ludzie byli dobrzy z wyboru. By mieli możliwość doświadczenia zarówno tego co złe, jak i tego co dobre, by mogli sami wybrać drogę. Jednocześnie przesłanie Boga jest tak przesiąknięte różnymi wizjami kar, gniewu, nakazów, zakazów, że sama myśl, by można było nie żyć wedle przykazań Bożych, budzi strach. Bóg dał człowiekowi wolną wolę, jednak jej wolność ograniczył do wyboru jedynie słusznej drogi. Jeśli kochasz Boga i stosujesz się do jego wszelkich zaleceń, to możesz czuć się bezpiecznie, jeśli jednak obrócisz się przeciw Niemu, marna twoja przyszłość. Sprostać wymaganiom Boga nie jest jednak łatwo, a w zasadzie jest to niemożliwe.

Bóg tak sprytnie wszystko zaplanował, żeby człowiek mimo usilnych prób nie zboczenia z drogi prawdy, zbaczał ciągle w ciemne zaułki. Pewnie to po to, aby zbaczając odczuwał strach, co zwielokrotni w działaniach, by znów przypodobać się Stwórcy. Podczas spowiedzi powszechnej pada takie stwierdzenie „że bardzo zgrzeszyłam. Myślą, mową, uczynkiem i zaniedbaniem”. By człowiek nie grzeszył, prawdopodobnie musiałby nie myśleć, nie mówić, nic nie robić. Zaniedbanie jest pojęciem bardzo szerokim i myślę, że dość subiektywnym w ocenie. Nie jest możliwe, by człowiek był w stanie przez 24 godziny na dobę, 356 dni panować nad tym, co mówi, czyni a zwłaszcza nad tym, co myśli. To okrutne, wyposażyć człowieka w mozg, wolną wolę, wyobraźnię, emocje, podświadomość i kazać kontrolować swoje myśli. To nie jest możliwe i zapewne Bóg o tym doskonale wie. Bóg musi mieć swojego Szatana. To szatan napędza wiarę. Kto by chciał na wieczność smażyć się piekle? Gdyby jednak człowiek wiedział, że cokolwiek zrobi i tak pójdzie do Królestwa Niebieskiego, i posiądzie szczęście wieczne?

Epilog

Jeśli człowiek jest osobą niewierzącą o czystym sercu, pomocną dla bliźnich, empatyczną, a jego dobroć wypływa z niego samego jest jego wyborem, to taka osoba jest dobra czy zła? W odniesieniu do przekazu Biblii, zasługuje na ogień piekielny, jednak patrząc z drugiej strony, winna się wydawać nad wyraz miła Bogu. Ma tylko jeden mankament. Nie ma na nią straszaka, także nie ma jej jak zmusić, by zaczęła wielbić Pana. O ile więcej warta jest osoba, która czyni dobro, bo jest dobra, a nie czyni dobro, bo tak każe Bóg. Znam wielu katolików (co nie jest trudne w Polsce), którzy regularnie chodzą do Kościoła, regularnie się spowiadają i nie przejawiają cech dobrych ludzi. Bardziej żyją w zakłamaniu i hipokryzji. Są „dobrzy” na pokaz. Oczywiście znam katolików, którzy i chodzą do Kościoła, i są dobrzy. Jednak ich tolerancja kończy się, gdy dochodzi do rozmowy o istnieniu, a raczej nieistnieniu Boga. Wtedy potrafią przechodzić naprawdę imponujące metamorfozy. Nie neguję istnienia ludzi głębokiej wiary, którzy obdarzeni są wielkim pełnym dobroci sercem. Jednak są to wyjątkowe, unikatowe „egzemplarze”. Ostatnio ktoś mi powiedział „gorąco wierzę w Boga. A że nagrzeszę? No to co? Zawsze mogę się wyspowiadać”.

Wpisy bez usparawiedliwień

black-407149_1280

Rozumieć czy uczestniczyć?

Hej,

Na początek coś takiego:

I spytał ich Jezus:

– Kim ja dla was jestem?

I odpowiedzieli mu:

– Jesteś dla nas habitualną eschatologiczną manifestacją epistemologicznej osnowy wraz z chrystologiczną opoką naszego bytu, jawiącą nam ontologicznie metafizyczną prawdę w kontekście całej naszej ewangelicznej istoty.

I odparł im Jezus:

– Coooo???

Teraz tak:

… przed wieloma milionami lat zły książę kosmiczny Xena przeniósł z innej planety na Ziemię wielkie masy Thetanów, po czym ich wymordował. Wszyscy, którzy próbowali wykryć tę zbrodnię, zostali zabici. Unicestwienia uniknął tylko Ron Hubbard, dzięki temu Xenu został ukarany, to jest wsadzony do naładowanej elektrycznością skrzyni i umieszczony w nieznanej górze na zachodzie kontynentu północnoamerykańskiego …

Church of scientology

Proszę was, abyście spróbowali uwierzyć, że to jest jedyna prawda, a zapewniam was… że nagle poczujecie boski przypływ kosmicznej energii … i osiągniecie wyższy stopień świadomości …!

Czym te fantazje różnią się od biblijnych przekazów…???

I jeszcze tak:

Jakiś czas temu usłyszałem w dyskusji telewizyjnej wypowiedź pana Karłowicza, którą tu przytoczę z pamięci: zrozumienie wiary nie jest dla wierzącego koniecznym warunkiem, albowiem to uczestnictwo jest podstawową wartością …

To zaiste gigantyczna myśl… jaka głęboka… nawet zbyt głęboka jak na filozofa, który uważa samo uczestnictwo za podstawową wartość …

W Polityce nr.21 i przeczytałem artykuł: „Z bogiem lepiej po łacinie…”, a w tym artykule taką oto wypowiedź ks.Stehlina: ludzie nigdy nie byli bardziej obojętni wobec tego, co się dzieje w czasie mszy, niż teraz, kiedy rozumieją słowa. Ta znajomość znaczenia blokuje dostęp do istoty tajemnicy.

Taaak … znajomość znaczenia blokuje dostęp do tajemnicy … – jakie to prawdziwe …

Kiedy człowiek uruchamia swój umysł, rzeczywiście okazuje się, że tajemnica jest właściwie brakiem wiedzy … , a nie świętym sekretem, którego nie trzeba rozumieć, lecz należy w niego bezrefleksyjnie wierzyć…

Znajomość znaczenia rzeczywiście unieszkodliwia myślenie magiczne, tabu, rytuały i ceremonie… ale czy to coś złego…?

Dla wierzących… oczywiście tak … i ja to rozumiem…, a rozumiem ponieważ nie wierzę…

I jeszcze dwie rzeczy:

Jeżeli znajomość znaczenia blokuje dostęp do tajemnicy… to o czym mówią wszyscy księża na całym świecie… oni rozumieją znaczenie, a więc są zablokowani, albo nie rozumieją, a więc mówią o czymś czego nie rozumieją … (ks.Stehlin) katolikowi , który wierzy w słowa Jezusa, że to on jest jedyną drogą do ojca, nie mieści się w głowie ekumenizm . Jeżeli Żydzi nie uznają Pana Jezusa za Mesjasza, a protestanci odrzucają niepokalane poczęcie Matki Boskiej, nie można z nimi dialogować, tylko trzeba ich nawracać by dać im szanse zbawienia. ( jak wam się podoba ? )

A teraz jeszcze na zakończenie:

Biblia zawiera wiele przeróżnych treści – lecz nie są to treści do wierzenia, do wiary… ale do analizy; historycznej, psychologicznej, antropologicznej, etycznej … jak każdy inny mit czy legenda …

Wiara zawsze jest wyłącznie subiektywna, dowolnie uznaniowa, nie poddająca się żadnym uogólniającym analizom czy weryfikacjom.

Spojrzenie autokrytyczne, analityczne, zdystansowane wobec samego siebie, jest wierze z gruntu obce, a nawet wrogie.

Wierzący  mają ze sobą jedno wspólne: każdy z nich wierzy w coś innego i inaczej swoją wiarę dekoduje, inne uwypukla aspekty i inaczej stawia akcenty.

Lecz potrafią połączyć swe siły w  haśle wypłukanym z treści, nic nie oznaczającym, pustym jak dzwon bez serca … Bóg

Rytuały, ceremonie, święta… wokół nich się gromadzą i im hołdy składają, gloryfikują te swoje tradycje, pilnie bacząc, aby nikt nie śmiał i czelności nie miał podważać tabuistycznej oczywistości świętości obrządku i świętości ich w owym obrządku błogosławionego uczestnictwa…

Człowiek wykształcony, inteligentny, doświadczony czyli dojrzały… może wierzyć w… bezinteresowne dobro , szlachetność , współczucie, życzliwość, szacunek …

Ale przecież nie może wierzyć, że bóg zsyła na ludzkość kataklizmy… ! Że bóg przygotował dla tych co nie kochali go tak jak on chciał, armagedon… że historie ludzkości zakończy walka Chrystusa z Antychrystem… co przecież oznacza, że owo bóstwo samo ze sobą będzie walczyć… samo ze sobą będzie się zmagać i samo siebie jednocześnie zbawi i potępi …

Św. Augustyn pisze tak: dobrzy powinni tym życiem gardzić …

pozdrawiam serdecznie

makuś