Wpisy oczami ateisty

15032912_764846406996393_8194713056563410741_n

Bagaże w dłoń! PiS funduje deportację!

15032912_764846406996393_8194713056563410741_nDobra zmiana już od roku sieję w naszym kraju spustoszenie. Od ponad 365 dni Polki i Polacy wychodzą na ulicę w obronie wszystkich tych wartości i praw, które Prawo i Sprawiedliwość niszczy, upokarza oraz odbiera. Wreszcie mamy okazję od tego odpocząć. Oczywiście o odpoczynku nie byłoby mowy, gdyby nie posłanka PiS, Pani Pielucha, która uważa, że wszyscy powinniśmy podpisać deklarację poszanowania „polskich wartości”

Mam prawo oczekiwać od rządu i rządzącej partii polityki otwartych oczu i rozwiązywania rzeczywistych problemów. Wolni w swoim myśleniu i działaniu powinniśmy żądać od mieszkających i pracujących w Polsce cudzoziemców legalizowania pobytu i stworzyć skuteczniejszy mechanizm bezwzględnego egzekwowania tego obowiązku przez państwowe służby. Ale także, powinniśmy wymagać od ateistów, prawosławnych czy muzułmanów oświadczeń, że znają i zobowiązują się w pełni respektować polską Konstytucję i wartości uznawane w Polsce za ważne. Niespełnianie tych wymogów powinno być jednoznacznym powodem do deportacji.

Kiedy usłyszałem o tej wypowiedzi, kamień spadł mi z serca. Zlitowano się nad gorszym sortem Polaków. Możemy na koszt państwa wyjechać z tego kraju i zostawić PiS sam ze sobą i swoim wąskim elektoratem. A czemu nie? Niech się sami wykończą, dlaczego my mamy przez to cierpieć? Ja już pakuję walizki i razem z rodziną 30.11 udajemy się z nimi pod sejm, domagając się w trakcie obrad deportacji. Dokąd? Wszędzie byleby z dala od prawicowego ciemnogrodu 🙂 A wy, dokąd chcecie wyjechać? Macie czas na decyzję do środy 30 listopada. Mam nadzieję, że widzimy się pod sejmem. Link do wydarzenia, które organizuję Małgorzata Marenin, działaczka Inicjatywy Feministycznej, znajdziecie TUTAJ. Do zobaczenia!

twoja-ciaza-podrecznik-przetrwania-b-iext35764827

Ródź babo! Ródź!

twoja-ciaza-podrecznik-przetrwania-b-iext35764827Chyba wszyscy już usłyszeliśmy o programie rządowym naszej Pani premiery, który nosi, jakże piękną nazwę „Za Życiem”. Od czego by tu zacząć? Może po pierwsze chyba czas uświadomić nasz rząd, że za życiem są nie oni, a feministki i feminiści, którzy od ponad 20 lat walczą o prawa reprodukcyjne, wynikające z ich konstytucyjnego prawa do życia, bo człowiekiem i życiem jest kobieta, nie 2 tygodniowy zarodek. Ale dzisiaj nie o prawach reprodukcyjnych, bo uwierzcie, że to co niedługo przejdzie pierwsze czytanie z godnością kobiet i ich prawami nie ma nic wspólnego.

Premiera, Beata Szydło chwilę przed ostatecznym głosowaniem projektu Ordo Iuris rzuciła kolejną falą obietnic na temat wspierania kobiet w trudnych ciążach, razem z posłem Kaczyńskim mówiąc, że kryminalizacja aborcji to nie jest dobra droga do zapobiegania im. Niewiele później doszły  nas słuchy o wyżej wspomnianym projekcje „za życiem”. Nie zdziwiła mnie informacja, że nikt nie ma dostępu do projektu ustawy. Kochani i kochane, gdybym miał sam złożyć taki dokument w sejmie też byłoby mi wstyd go pokazywać. Szczerze mówiąc byłem pewien, że nawet w trakcie obradowania nie ujawnią jego zapisów, żeby pokazać opozycji jej miejsce, a później zarzucić, że odnoszą się do czegoś, czego nawet nie czytali. Okazało się jednak, że nie miałem racji. Ustawa ujrzała światło dzienne, można ją wreszcie samemu przeczytać i wyciągnąć wnioski.

Mieliśmy program „500+”, miał być program „mieszkanie+”, „zygota+”, mamy „apel smoleński+” (choć moim zdaniem jest to apel smoleński do potęgi), a nawet śmiano się, że powstanie program „hulajnoga+”.  Niestety, muszę was rozczarować, bo projekt „Za Życiem” to projekt „4000+”. Dlaczego? A dlatego, że w tej ustawie każdej kobiecie, która urodzi chore dziecko z wadą genetyczną nasz rząd jednorazowo wypłaci 4000 złotych! Czasami jest tak źle, że pozostaję się już tylko śmiać. Jeżeli jakakolwiek kobieta zdecyduję się urodzić dziecko bez czaszki, głowy, jeżeli postanowi urodzić dziecko, które do końca życia będzie cierpiało, będzie niezdolne do samodzielnego życia, dostanie w nagrodę od rządu 4000 złotych. Nawet nie wiem jak określić ten program. Pomoc socjalna? Program prokreacyjny? A jeżeli kobieta zdecyduje (albo lekarz zdecyduje za nią), że urodzi dziecko kosztem swojego życia 4000 dostaję ojciec? Naprawdę nasi zygotarianie tak bardzo cenią sobie każde życie, że wyceniają je na 4000 złotych? A może te 4000 jest na pochowanie dziecka i na leczenie depresji poporodowej? Niestety, mam masę pytań i pewnie na żadne nie uzyskam odpowiedzi.

Można postawić spokojną tezę, że prawa strona sceny politycznej traktuje kobiety jak bezmyślne inkubatory. Jeżeli Prawo i Sprawiedliwość (z której nazwy zostało już tylko „i”) myśli, że okupią czterema tysiącami cierpienie kobiety, związane z rodzeniem martwych dzieci to bardzo się mylicie. Jeżeli myślicie, że tymi marnymi czterema tysiącami sprawicie, że kobieta będzie mogła godnie zająć się ciężko upośledzonym dzieckiem, również się mylicie. Jeżeli wydaję wam się, że przekupicie swój elektorat kolejnymi pieniędzmi to również, bardzo się mylicie. Myliliście się, mylicie się i zapowiada się, że dalej będziecie się mylić.

Czy dwa czarne protesty to za mało? Potrzeba wam trzeciego? Byliśmy pod sejmem, pod domem Jarosława Kaczyńskiego i pod biurem PiS’u i zadaję sobie pytanie, czy na prawdę myślicie, że nie pójdziemy dalej? Kochani i kochane. Chyba czas złożyć parasolki, ale tylko po to, że rozłożyć je naszym rządzącym w tyłkach.

14469330_854957011308619_1609847963_n

Kobieta to nie jest szmata!

14469330_854957011308619_1609847963_nNo nie wiem, jak zacząć ten wpis. Chyba najlepiej będzie, zacząć od początku. W sejmie pod głosowania padły dwa bardzo ważne projekty, decydujące o zdrowiu i życiu kobiet. Jeden autorstwa Ordo Iuris (obślizgłych plemników prenatalnych), a drugi Obywatelskiego Komitetu Ratujmy Kobiety. Czego można było  spodziewać się po niedołężnych umysłowo głupcach, obecnie nam rządzących, którzy ewidentnie nie rozumieją, czym różni się płód od człowieka? Otóż ustawa „o ochronie życia poczętego” wyżej wspomnianej organizacji, której nazwy brzydzę się wymawiać, większością głosów została przeprowadzona przez pierwsze czytanie. Nie muszę chyba nikomu już tłumaczyć, że ustawa odwrotna do przegłosowanej została przy pierwszej okazji wyrzucona do kosza. Ale co tak naprawdę posłowie partii rządzącej i części opozycji odrzucili? Pomijając, że była to świetna okazja na przywrócenie kobietom podmiotowości, godności i prawa do decydowania o sobie to pozbyto się niczego innego jak ciężkiej trzy miesięcznej pracy ludzi, którzy w pocie czoła, narażeni na przemoc (do której dochodziło) i na szykany (do których dochodziło) stali, dyskutowali, ale co najważniejsze, ciężko pracowali nad zebraniem, jak największej ilości podpisów. Sam przez cały lipiec stałem (czasami nawet i po 8 godzin) zbierając podpisy pod ustawą Komitetu Ratujmy Kobiety. Jednym zdaniem komentując wydarzenia do jakich doszło, można wyciągnąć wnioski, że partia rządząca traktuje kobiety jak zwykłe szmaty, których jedynym obowiązkiem jest rodzenie dzieci, w jak największym nakładzie. Na to mojej zgody nie ma! Odrzucenie chyba jedynej, jak dotąd racjonalnej i kolokwialnie mówiąc, normalnej ustawy, sejmu VIII kadencji, nie oznacza, że się poddaliśmy. Będziemy walczyć! W końcu zwyciężymy, a co najważniejsze, nie wątpię, że będą zgłaszane ponownie, już w najbliższym czasie, kolejne ustawy , takie same, jak ta, którą sejm bezczelnie i w sposób prostacki odrzucił. Mam nadzieję i jestem głęboko przekonany, że prawa kobiet nie zginęły, póki my żyjemy.

Wpisy Ale o co chodzi?

man-1600948_1280

Ekspert Episkopatu w Sejmie

man-1600948_1280Jak wiadomo powszechnie w naszym katolickim kraju, funkcjonariusze KK znają się na wszystkim. Są ekspertami na przykład w dziedzinie pożycia małżeńskiego, choć nigdy nie byli mężami (kochanek to jednak nie mąż). Wiedzą, że człowiek zaczyna się od poczęcia, choć jakiś czas temu mieli na ten temat odmienne zdanie. Nie muszę chyba nadmieniać, że płód płci męskiej znacznie wcześniej stawał się człowiekiem w łonie matki, niż ten płci żeńskiej. I tylko to jest stałe w KK – baba zawsze jest gorsza.

Wiedzą również, że kobieta jest inkubatorem, który z racji tego, że jest przedmiotem, nie wie ani czego chce, ani co dla niego jest dobre, ani co powinien robić ze swoim wnętrzem. Zresztą jego wnętrze tak naprawdę nie jest jego. Należy do właściciela. A kto jest właścicielem? Oczywiście bóg. Nawet, jeśli kobieta w boga nie wierzy, jej właścicielem jest bóg.  A tylko funkcjonariusze KK wiedzą, czego chce bóg, bo są ekspertami również w porozumiewaniu się z istotami wyimaginowanymi.

Nie znają się natomiast zupełnie na homoseksualizmie, no bo skąd? Ale spokojnie, od dziedzin dla nich obcych mają ekspertów. I jeden z nich właśnie przybył do Polski, żeby w Sejmie na konferencji w Sali Kolumnowej przestrzegać przed złym, obrzydliwym pedalstwem. Panie i Panowie, nawiedził nas sam wielki profesor Paul Cameron!

Na konferencję z ekspertem przyszło podobno osób 6 (słownie: sześć sztuk, żeby nie było, że się pomyliłam). Ale czy to ma większe znaczenie? Najważniejsze jest to, kimże jest ów ekspert. Więc tak pokrótce:

w 1983 r. usuwają gościa z Amerykańskiego Towarzystwa Psychologicznego, bo uznali, że pieprzy kocopoły bez pokrycia w faktach;

rok później odcina się od niego (chyba dodatkowo) Towarzystwo Psychologiczne Stanu Nebraska z tego samego powodu;

w 1985 sędzia wystawia opinię Cameronowi, który zeznawał jako biegły, w której stwierdza, że dopuścił się on oszustwa i nadinterpretacji zeznając pod przysięgą;

w tym samym roku Amerykańskie Towarzystwo Socjologiczne oświadcza, że Cameron nie jest socjologiem;

w 1996 r. odżegnało się od niego Kanadyjskie Stowarzyszenie Psychologów.

Czyli ani psycholog, ani socjolog, ani biegły, za to z pewnością homofob. Idealny ekspert dla Kościoła.

I tak dla przykładu podaję kilka odkryć profesorka matołka. Przeanalizowawszy aż 6 spraw sądowych doszedł do wniosku, że rodzice homoseksualni częściej biją i popełniają przestępstwa. Wyliczył również, że 29% dzieci doznało molestowania ze strony swoich homoseksualnych rodziców. A jak do tego doszedł? Wraz z kumplami na swoim poziomie rozdał 18 tys ankiet, wypełnionych dostał 5182. 17 osób przyznało, że jeden z ich rodziców to homoseksualista. 5 osób przyznało, że doświadczyło molestowania. Zapomniano dopytać w ankiecie, czy osoby te były molestowane przez homoseksualnego czy heteroseksualnego rodzica, ale to taki mały drobiażdżek. Doszedł również do wniosku, że osoby homoseksualne żyją nawet o 30 lat krócej od heteroseksualnych. A jak to zbadał? Czytając nekrologi w gazetach gejów i lesbijek.

Dla dopełnienia obrazu tego wybitnego eksperta polskiego Episkopatu i tak już wymalowanego ręką przedszkolaka, dodam, że według niego homoseksualizm powinien być prawnie zakazany. Fajnie no nie? Wzięli się u nas za baby, wezmą się za gejów. Już widzę tęczowe flagi na kolejnych protestach kobiet. Do tego gość twierdzi, że trzeba ich leczyć. A Episkopat wie, że ma wśród lekarzy wielu sprzymierzeńców. Chazan już nie skrobie. Nie maltretuje życia, które rodzi się z wyrokiem śmierci, mógłby homoseksualistom ucinać, wycinać, czy coś w tym stylu. Do tego cała rzesza tych z klauzulą sumienia, że o proktologach nie wspomnę.

I na koniec przypomnę, że ulotki rozdawane przez księży na festynie z okazji dnia dziecka w Kielcach, zawierały treści z „badań” tego samego eksperta. A oto fragment:

„Typowe praktyki seksualne homoseksualistów to medyczny horror. Proszę sobie wyobrazić ślinę, kał, spermę i krew mieszające się między dziesiątkami mężczyzn co roku. Proszę sobie wyobrazić regularne picie moczu, jedzenie kału i brutalne podrażnianie odbytu.”

Pisałam o tym w tekście: „Małgorzata Marenin kontra kuria kielecka”

14484854_1066692396747469_4923204337071766665_n

Hibernacja umysłowa

14484854_1066692396747469_4923204337071766665_nKażdy z nas posiada jakiś system obronny. Wszechogarniający nas debilizm wszechwładnej partii sprawił, że uaktywniła się we mnie hibernacja. Jestem, oddycham, jem (czasami), pracuję, ale słabo myślę. Jak tu pisać w takim razie?

W ostatni piękny pogodowo weekend, czyli pierwszy weekend października spędziłam w Krakowie na Dniach Świeckości. Informacji nazbierałam na co najmniej trzy teksty. Miałam rozdarte serce, bo w tym czasie odbywał się protest kobiet m.in. w Warszawie. Kazimiera Szczuka swój przyjazd do Krakowa odwołała w ostatniej chwili, o co nikt nie miał do niej pretensji, natomiast Anna Dryjańska przyjechała, choć też jedną nogą była w stolicy, tak jest kobieta elastyczna. I choć była tylko na jednym panelu, jej obecność była jakby przytupem, który echem kołacze się w mojej głowie do dnia dzisiejszego. Oczywiście opiszę to, jak się zupełnie przebudzę ze snu.

Z Krakowa wróciłam 2 października wieczorem. 3 wiadomo co było. Kto nie wie, co się działo 3 października 2016 r. był bardziej zahibernowany ode mnie. Garstka znudzonych kur domowych ubranych w nietwarzową czerń wyległa na ulice miast i miasteczek,  żeby sobie czymś nudę umilić. A wulgarne były, że pożal się boże! A agresywne, że niech bóg broni! Bo im się nie spodobał przyjęty przez Sejm, zwany przez chłopaka poznanego na Dniach Świeckości „Kurwim Gniazdem”, projekt Ordo Iuris dotyczący ochrony życia poczętego.

4 byłam w pracy i z powodu wolnego 3 października, miałam kolokwialnie mówią kupę roboty. 5 października sejmowa komisja Sprawiedliwości i Praw Człowieka zwołana nieregulaminowo, postanowiła odrzucić projekt „Stop aborcji”. Jak ktoś nie oglądał „obrad” komisji, jest zdrowszy, spokojniejszy i ma mniej siwych włosów na głowie ode mnie. Tak, tak – to PiS-owska komisja i pisiuar wniósł wniosek o odrzucenie tego projektu. TAK! PiS to ta sama partia, która odrzuciła dwa tygodnie wcześniej projekt obywatelski legalizujący aborcję, a przyjęła projekt zakazujący całkowicie aborcji. Gubicie się? Ja się hibernuję.

W nocy, zanim ktokolwiek ogarnął o co chodzi, odbyły się obrady Sejmu. I okazało się, że PiS to obrońca uciśnionych kobiet. PiS się kurde nie zgadza, żeby kobiety szły do więzienia! Wcześniej po prostu projektu ustawy nie doczytali. A oto fragment wypowiedzi Jaśnie Panującego Nam, choć stojącego w cieniu (bo malutki) Jarosława Kaczyńskiego, który tymi słowy zwraca się do przedstawicieli Ordo Iuris:

„My tylko doszliśmy do wniosku, obserwując sytuację społeczną, że to będzie przedsięwzięcie (…), że to będzie czynnik, który doprowadzi do procesów, których efekt będzie dokładnie przeciwny temu, o którym pani tutaj mówiła.”

I teraz zagwozdka. Jaką sytuację zaobserwował Jaro z okien, skoro on nawet parapetu nie dosięga? Ktoś mu przekazał, że podczas strajku kobiet było więcej ludzi niż na manifestacjach KOD? To go okłamał. No chyba, że ktoś mu przekazał, że losowo wybrana z tego niekończącego się tłumu ludzi kobieta ma większe jaja niż Mateusz Kijowski. To by się zgadzało.

I tak oto projekt Ordo Iuris poleciał z hukiem do zsypu. Przykre? Nam też było przykro, kiedy nad naszym projektem się nawet na chwilę nie pochylono. Środowiska zygotarian wówczas po nogach sikało z radości. Po ich porażce ja się nie posikałam. Bo oto mamy dowód, że wszyscy dla władz gówno jesteśmy warci. Ponoć Episkopat (to takie stare dziadki w sukienkach), dał naszej wszechwładzy zielone światło, żeby trochę jednak odpuściła, bo się posrali, że może te szalone baby na Kościoły ze swoim wkurwem ruszą?

A teraz nowy news. Jest projekt. Chronimy zygoty ale nie puszkujemy kobiet. Co za ulga!

Wynika z tego, że tym, co się posrali z powodu rozjuszonych kobiety i mężczyzn po ostatniej mobilizacji społecznej, gówna odbiły się od podłogi i uderzyły prosto w mózg. Bo trzeba gnój mieć we łbie, żeby wierzyć w to, że My to zaakceptujemy.

I do tego jeszcze same kobiety, które cieszą się, że udało im się zachować status quo, czyli obecnie obowiązującą ustawę zwaną kompromisem, choć wszyscy wiedzą, że był to kompromis władz z Kościołem, bo głos społeczeństwa został wyrzucony do śmieci. Obstawanie przy obecnym prawie do aborcji, to godzenie się na zakaz całkowity, bo religijny twór, jakim jest klauzula sumienia sprawia, że poddanie się zabiegowi jest w naszym kraju praktycznie niemożliwe. Wystarczy, że imbecyl po studiach medycznych, który powinien zdawać sobie sprawę, jak wiele od niego zależy powie, że prawo istoty wymyślonej przez ludzi tysiące lat temu zwanej bogiem, jest dla wszystkich wiążące. A przy okazji, ciekawe co sądzi o przykazaniu „Nie cudzołóż”? I jak wielu z nich wie, które to jest przykazanie?

Wczoraj Anna Dryjańska i inne kobiety leżały sobie pod Sejmem. Ja ciężko pracowałam i aż im zazdroszczę. Będę się starała nie tylko leżeć, jak one, nie tylko biegać po Warszawie w legalnych i nielegalnych marszach, jak to było 3 października, ale i dam się ukrzyżować, bo przecież i tak właśnie to z nami próbują zrobić katolickie oszołomy.

Budzę się drodzy Czytacze. Wkrótce będzie mnie na portalu więcej.