Wpisy

drone-407393_1920

Kij ma zawsze dwa końce…

Dziś o północy zostanie wprowadzony w całym kraju stopień alarmowy ALFA w związku ze Światowymi Dniami Młodzieży.

„Premier Beata Szydło podpisała zarządzenie w sprawie wprowadzenia stopnia alarmowego +ALFA+ od północy 20 lipca do 23.59 1 sierpnia i stopień alarmowy BRAVO, jeśli chodzi o cyberprzestrzeń”powiedział PAP rzecznik rządu.

Ustawa antyterrorystyczna w formie przyjętej przez PiS to rozbój w biały dzień. Pod koniec kwietnia, Fundacja Panoptykon opublikowała projekt ustawy, w którym definicja aktu terrorystycznego brzmi zupełnie inaczej, niż w ustawie przyjętej przez PiS i opublikowanej na oficjalnych stronach rządowych. W pierwszej wersji aktem terroryzmu był czyn zagrożony karą pozbawienia wolności z górną granicą powyżej pięciu lat. Obecny zapis mówi, o przestępstwie zagrożonym karą pozbawienia wolności powyżej trzech lat.

W świetle tego zapisu nawoływanie do publikacji wyroku TK i do zaprzysiężenia sędziów Trybunału Konstytucyjnego – może zostać uznane za akt terrorystyczny. W takim przypadku ABW może wprowadzić czasowy zakaz zgromadzeń, blokować witryny w sieci i podsłuchiwać każdego obywatela bez zgody sądu.

W takiej formie ustawa jest narzędziem politycznym, które PiS może wykorzystać do walki z opozycją – nie tylko polityczną. Nic nie stoi na przeszkodzie, aby zablokować witryny, które promują idee niezgodne z linią polityczna partii… na przykład nasz portal.

Kij ma zawsze dwa końce, o czym zapominają wyborcy wspierający gównianą zmianę. Otóż kolejna władza będzie mogła również z tej ustawy korzystać, tylko tym razem na ich niekorzyść. Ciekawe, jaka byłaby reakcja środowisk prawicowo-katolickich na ogłoszenie, że w trakcie Dni Ateizmu zostanie w całym kraju wprowadzony stan gotowości ALFA?

Mariusz Hnatiuk

Mariusz Hnatiuk

 

 

 

 

Wpisy Racjonalnie

z12849069IF

O współczesnych trollach gnębiących wirtualny świat Globalnej Wioski – czyli rzecz o trollingu internetowym….

z12849069IF

By Anna Gabriella Lilith Gajda®

I. PROLOG – CZYLI KILKA SŁÓW PRO FORMA…

My, ludzie współcześni, żyjący teraz obecnie w XXI wieku, jesteśmy szczególni i niejako „wybrani”, nie tylko ze względu na to, iż to nam właśnie przyszło stać się naocznymi świadkami tak doniosłego i przełomowego momentu w dziejach ludzkości, jakim było nastanie Nowego Millenium, a też i żyć w tym Nowym Millenium, pławiąc się w luksusie tej całej jego „nowoczesności”, ale też i z zupełnie innej, lecz nie mniej doniosłej ani przełomowej przyczyny…

Albowiem oto my, ludzie współcześni staliśmy się również naocznymi świadkami nastania zupełnie nowej, odmiennej i nieznanej Nowej Ery czy Epoki – Epoki Globalnej Wioski i w której to właśnie nam, jako pierwszym „pionierom” przyszło odtąd żyć, a która odmieniła dotychczas znany nam świat tak absolutnie całkowicie, że wręcz wywróciła go do góry nogami, burząc doszczętnie uprzedni ład…

I oto w tym zupełnie nowym, innym świecie Globalnej Wioski przyszło nam żyć prócz tej dawnej, znanej ludzkości od zarania dziejów rzeczywistości realnej i realnym świecie, istniejącej tak faktycznie i fizycznie, niejako namacalnej wręcz, również i w drugiej, nowej i tak diametralnie zgoła odmiennej, innej rzeczywistości, jaką jest rzeczywistość wirtualna i wirtualny świat, twór Internetu i Ery Globalnej Wioski, jakiego nigdy ludzkość jeszcze nie znała i nie widziała – rzeczywistość wirtualna, istniejąca jedynie jako bezcielesny, nienamacalny i nie fizyczny twór – idea w Internetowej, przepastnej i ponoć dosłownie nieskończonej przestrzeni, biegnącej światłowodami sieci, a która to już teraz stała się dla nas równie istotna i prawdziwa, „realna” wręcz jak ta faktycznie istniejąca rzeczywistość, a życie w „virtualu” równie prawdziwe jak to w „realu”.

Ta zupełnie nowa, wirtualna rzeczywistość – tak zgoła diametralnie i absolutnie odmienna, inna od tej realnej, otworzyła przed nami niejako kolejne, zupełnie nowe „drzwi percepcji”, prowadzące do kolejnego zupełnie nowego, nieznanego Świata, jakim jest ów świat wirtualny Internetu.

I też wszystko, co w tym świecie istniało, istnieje, bądź zaistnieje kiedyś jest również podobnie całkiem nowe i diametralnie całkiem odmienne, inne, aniżeli to, co było nam uprzednio znane z życia w „realu” (i wcale nie chodzi tu o jeden z popularnych hipermarketów! J)

Pora więc już najwyższa, aby dokonać eksploracji i poznać lepiej ów nasz nowy, nieznany wirtualny świat, oraz tę nową rzeczywistość drugą, w jakiej to nam właśnie przyszło jako pierwszym żyć i być w niej pionierami, przecierającymi szlak dla potomności i eksplorujących wnętrze tego nowego, nieznanego interioru oraz mnogości zjawisk i form, jakie on w sobie kryje – nauczyć się tej nowej rzeczywistości wirtualnej i nowego, wirtualnego życia w niej – jego zasad, reguł, prawideł i biegu, jego formy bytu i istnienia, jakie tylko będzie nam tam dane napotkać czy doświadczyć, a też w którym to żyjemy już obecnie, chyba bez przesady, już równie mocno, głęboko i „prawdziwie”, co w tym realnym, namacalnym fizycznie – w tym starym, dobrym „realu”….

A ową eksplorację świata wirtualnego i naukę oraz poznawanie jego realiów oraz wirtualnego życia w Globalnej Wiosce, można rozpocząć już teraz, chociażby od lektury niniejszego artykułu i zapoznania się nieco bliżej z jednym z bardziej charakterystycznych, częstych i istotnych zjawisk w Internecie, jakim jest trolling i trolle internetowe, o których to traktuje tenże artykuł.

A zatem… zapraszam Was Drodzy Czytelnicy w podróż do wirtualnej krainy czarów Internetu i niezwykłą przygodę w tej wirtualnej krainie pełnej złośliwych trolli – Enjoy the trip! 😉

II. WSTĘP.

Internet to chyba jeden z najgenialniejszych wynalazków w historii ludzkości, za pomocą którego ludzie z całego świata zyskali możliwość przesyłania niezliczonej ilości nawet bardzo zróżnicowanych danych oraz globalnego komunikowania się. A który to ów nasz współczesny świat i ludzi w nim obecnie żyjących przeniósł w ten zupełnie nowy, odmienny wirtualny świat Globalnej Wioski, zmieniając doszczętnie absolutnie wszystko, i który nagle oto pozbawiony został wszelkich dotychczasowych ograniczeń, w którym granice i odległości dzielące dotychczas ludzi nagle znikły zupełnie, przestając stanowić barierę czy przeszkodę a cały świat legł u stóp absolutnie każdego, kto tylko posiadał połączenie z siecią i dostęp do Internetu – Globalna Wioska przywitała ludzkość w swej wirtualnej Krainie Czarów bez granic….

I oto odtąd rzeczy jakie dotychczas zdawały się absolutną niemożliwością, urzeczywistniły się stając możliwe, a też i równie łatwe jak mrugnięcie okiem. Chcesz pochwalić się znajomym fotkami z urodzin? Nie ma problemu, wystarczy jedno kliknięcie! Masz ochotę napisać bardzo długi list do serdecznej przyjaciółki w Nowej Zelandii i szybko otrzymać na niego odpowiedź? „Mały pikuś”! A może potrzebujesz porady i rozeznać się zapytując ludzi z całego świata o to, jakie posiadają oni sposoby na najlepsze naleśniki czy połów ryb „na muchę”? Cóż, chwilka pracy i gotowe – voila! A może doskwiera ci brak zagranicznych znajomych? To też da się bardzo prosto i szybko załatwić w Internecie, bez obaw!

Oto drogi Czytelniku, witamy bowiem w Globalnej Wiosce, w miejscu, w którym każdy ma prawo do woli korzystać z ograniczonej anonimowości i szerokiego grona potencjalnych odbiorców, w którym może komunikować się bez żadnych przeszkód i ograniczeń z całym światem, a jakie dawniej stanowiły chociażby np. granice państwowe czy odległości dzielące ludzi od siebie…

Jednakże mimo tego całego, nieskończonego ogromu dobrodziejstw, jakie przyniósł ludzkości ów wynalazek, jakim jest Internet obecnie, niestety również i na jego negatywne efekty nie przyszło nam długo czekać, cóż – c’est la vie!

Atoli dlatego, iż jak powszechnie wiadomo, każdy wynalazek w historii ludzkości został choć raz wykorzystany w złym celu – poczynając od koła aż po technologię rozszczepiania atomów. A to zaś stąd, iż żaden wynalazek sam w sobie nie jest jeszcze ani dobry, ani też zły, a dopiero to, w jaki sposób zostanie on wykorzystany, może być dobre lub złe, a też cele do jakich będzie używany są dopiero dobre lub złe, a nie on sam w sobie….

Lecz niestety i w przypadku Internetu również znalazło się bardzo wielu ludzi, którzy z wielką chęcią wykorzystali i tenże genialny wynalazek w zły sposób, i którym posłużył on do złych celów. A to choćby takich jak uprzykrzanie innym użytkownikom korzystanie z niego, łamanie obowiązujących zasad, agresję czy tzw. „cyberprzemoc”, siejąc zamęt, wzniecając kłótnie, wrogość i dezorganizując normalne funkcjonowanie i niejako „życie” w danych zakątkach Globalnej Wioski.

A w kwestii form takich działań i zachowania, jak mniemam, chyba niemalże każdy jeden z internautów, słyszał bądź miał do czynienia – aczkolwiek zapewne nie zawsze był tego w pełni świadom – z jakimś trollem internetowym

trolling-is-a-art

Strolllowany żart o trollingu ;)

A właśnie owe trolle internetowe są sprawcami zjawiska zwanego trollingiem bądź inaczej trollowaniem, jakie tutaj stanowić będzie meritum poniższych roztrząsań.

III. TROLLE I TROLLOWANIE – WPROWADZENIE DO ZAGADNIENIA.

Z racji szacunku dla obowiązującej normy i utartej tradycji, obowiązującej dla tego rodzaju tekstów, a zwłaszcza stylu naukowego, jaki tutaj usilnie staram się naśladować, należałoby najsampierw „dopełnić formalności”, a więc zająć się kwestiami definicji głównych pojęć strategicznych dla tychże rozważań – czyli stanowiących tu owo meritum.

Kwestie definicyjne, jak wszelkie kwestie formalne, podobnie jak formalności dopełnić się należy, mimo że nudne, żmudne i w ogóle pragmatycznie prozaiczne i „odtwórcze” do tego jedynie tam bla bla bla.. – ale obowiązek wypełnić swój trzeba jednak i basta! A zatem i ja, obowiązku dopełnić swego tu muszę należycie – i poświęcić tu chwilę i trochę miejsca na wyklarowanie i dopełnienie wszelkich należnych „formalności”, jakie stanowią kwestie definicyjne i podjąć próbę wstępnego zdefiniowania głównych pojęć dla niniejszego wywodu i roztrząsań w nim poczynionych.

A zatem definiowanie czas zacząć!

  1. Trolling, trollowanie i trolle – czyli definicje głównych pojęć.

Trolling czy inaczej trollowanie stanowi jedno z aspołecznych zachowań w Internecie, jakie poniekąd zalicza się także do form tzw. cyberprzemocy, czyli form zachowania agresywnego i przemocy stosowanej w sieci.

Pojęcie trollingu, najprościej można by zdefiniować jako pewien rodzaj niestosownego zachowania, spotykanego m.in. na forach internetowych i czatach, a także w przypadku wszelkich innych form internetowych dyskusji i komunikowania. Polega zaś ono na świadomym, celowym i niejako „z premedytacją” prowokowaniu innych użytkowników do reakcji i partycypacji w danej dyskusji, poprzez zamieszczanie agresywnych, kontrowersyjnych (a również często niezwiązanych z tematem forum czy grupy), bądź też obraźliwych (często o charakterze osobistym – np. argumenty ad personam) wypowiedzi, np. komentarzy, postów etc., których cel stanowi rozbudzenie czy wszczęcie nowej dyskusji oraz skupienie uwagi na trollu, jak nazywana jest osoba uprawiająca tenże proceder. A to wszystko po to, by siać zamęt, dezorganizację i oczywiście – sprowokować kłótnie, czy też tzw. flame war lub flaming inaczej mówiąc.

Efekty trollingu zwykle stanowi owa dezorganizacja forum czy grupy oraz ich funkcjonowania, bądź też potęgujące się zirytowanie pozostałych użytkowników, a poniekąd też zaognienie konfliktu, a nawet sięganie po co raz to ostrzejszą „broń” przez jego partycypantów, a więc eskalację form agresji i przemocy przezeń używanych.

A za najprostszą i najskuteczniejszą „broń” w walce z trollem uważane jest zaś jego całkowite zignorowanie – co ostudzi do cna jego zapał po pewnym czasie i oznaczając poniesienie przezeń klęski, zmusi do „odwrotu” i dezercji z tego akurat pola bitwy w poszukiwaniu nowych, bardziej podatnych na jego prowokację ofiar w innych miejscach tego rodzaju…

Trolling+is+a+art+not+mine+i+just+screencapped+all_d35a9f_3097535

Trolling o trollingu – typowe…. ;)

I tyle względem tej „najprostszej” definicji, a więc najbardziej uproszczonej i skrótowej, która jednakże nie wyczerpuje jeszcze tematu, ani też kwestii definicyjnych i pełnej definicji rozważanego tutaj pojęcia.

Względem zdefiniowania wstępnie pojęcia, stanowiącego meritum niniejszych roztrząsań, posłużę się źródłem być może nie godnym miana źródła rzetelnej wiedzy i do jakiego kategorycznie bezwzględnie nie należy nigdy sięgać, czyli tzw. wszystkowiedzącej cioci Wikipedii, aczkolwiek jedynie nieznacznie się o to źródło podpierając tylko, aniżeli czerpiąc z niego wiedzę czy się na nie powołując w pełni.

Tak oto trolling czy też inaczej trollowanie, jak już napomknęłam uprzednio, stanowi swoiste zachowanie antyspołeczne[1], które jest charakterystyczne dla miejsc w Internecie takich jak fora internetowe czy grupy dyskusyjne, oraz innych miejsc w Internecie, gdzie prowadzone są dyskusje, umożliwiających interaktywną partycypację jej członkom.

Osoby, parające się procederem, jakim jest trolling, nazywane zaś są trollami internetowymi.

Trolling polega zaś na zamierzonym, celowym – i niejako dokonywanym „z premedytacją” – wpływaniu za pomocą prowokacji na innych użytkowników, które często ma na celu ich ośmieszenie czy wręcz obrażenie, a czego zaś efekt stanowi zwykle sprowokowanie i zainicjowanie kłótni – bądź też tzw. falme war czy flaming inaczej mówiąc. Zwykle realizuje się to za pomocą primo wysyłania, zamieszczania czy publikowania pewnych mocno kontrowersyjnych, ofensywnych i napastliwych, często też niezgodnych z prawdą, fikcyjnych czy zmyślonych po prostu, przekazów, jak np. wiadomości, komentarze, posty, itp. I secundo za pomocą różnego typu zabiegów erystycznych, używanych w tym celu przez trolle.  Takie działanie zaś bazuje na upublicznianiu tego typu wiadomości w roli niejako przynęty, która byłaby w stanie doprowadzić do zainicjowania zagorzałej dyskusji, a finalnie też zwykle kłótni czy inaczej flame war’u lub flame’u.

Więcej światła w tym względzie wniesie nam kwestia etymologii pojęcia, jaką rozważę nieco później, a następnie późniejsze roztrząsania odnośnie jego genezy. A póki co zostawię tę kwestię na razie i pozwolę sobie kontynuować definiowanie.

efc1e0629e4c070942eb07ebc2abfce6

Typowy przykład trollingu…

Za typowe miejsca bytowania trolli uznaje się np. grupy i listy dyskusyjne, fora internetowe, czaty i inne, gdzie tylko istnieje możliwość partycypacji w interaktywnej dyskusji, jak choćby na portalu Onet.pl, gdzie można dodawać komentarze pod rozmaitymi wiadomościami, newsami czy informacjami tam zamieszczanymi, a co umożliwia także takowe prowadzenie dyskusji tamże.

Uogólniając trolling obecnie uznawany jest za zachowanie nieakceptowalne, które stanowi bowiem poważne naruszenie jednej (bądź nawet i więcej) z podstawowych zasad tzw. netetykiety. Ponadto efekt tego zachowania stanowi m.in. dezorganizacja danego miejsca w Internecie, gdzie prowadzona jest dyskusja i skupienie uwagi na osobie trolla, a którem zresztą o to też się głównie rozchodzi…

I to tyle względem głównej części naszej definicji. Teraz, w ramach definicji, dodam jeszcze krótko tylko kilka słów względem etymologii pojęcia trolling, a też i trolla internetowego poniekąd.

Etymologicznie termin trolling wywodzi się od angielskiego terminu trolling for fish, a które oznacza metodę łowienia ryb na tzw. haczyk, czy błystkę, a to zaś wyjaśnia nam nieco samo nasze pojęcie, uzupełniając jego uprzednio tu stworzoną ogólną definicję. Jako że ów nasz troll, uprawiając trolling, działa podobnie – niejako „zarzuca haczyk” czy „przynętę”, poruszając np. kontrowersyjny temat, zresztą często bez potrzeby, ot by tylko jakoś sprowokować tę kłótnie, wywołać flame war – cel jego działania…

10134710357451d09

W tym miejscu dodam jeszcze odnośnie etymologii pojęcia trolling, iż w skutek niejako wstecznej etymologii, osoby uprawiające trolling, zostały nazwane właśnie trollami – poniekąd też od owych legendarno – baśniowych stworów z mitologii nordyckich, do czego postaram się jeszcze wrócić na moment w dalszych częściach niniejszego wywodu, jako że względem definicji, te informacje są tu absolutnie całkowicie wystarczające i w pełni wyczerpują wszelkie kwestie definicyjne w tymże zakresie.

I tak oto zakończyliśmy już definiowanie pierwszego z terminów stanowiących meritum późniejszych tu roztrząsań, jakim jest trolling lub inaczej trollowanie, sformułowawszy już tu uprzednio jego pełną definicję ogólną.

W kwestii definiowania elementarnych pojęć, warto by było w tym miejscu pokusić się o zdefiniowanie pokrótce jeszcze jednego, pokrewnego co prawda terminu, ograniczając się oczywiście także tylko do ogólnej jego definicji tutaj.

Pojęcie owo zaś stanowi termin pochodzący bezpośrednio od pojęcia trollingu,  jakim jest pojęcie troll internetowy, jego słowotwórczy derywat, który oznacza osobę uprawiającą tenże proceder, czy która uprawia trolling (tzw. nazwa sprawcy/wykonawcy czynności w słowotwórstwie, abstrahując nieco od meritum wspomnę tylko na marginesie…).

A więc wiemy już z powyższych wynurzeń, iż ów definiowany tu troll (internetowy), to osoba uprawiająca trolling, który zdefiniowaliśmy uprzednio co i jego znaczenie jest nam już znane.

Co z niego zaś wynika, troll to osoba, która za pośrednictwem rozmaitych narzędzi oferowanych przez Internet usiłuje wywołać negatywne reakcje (zwłaszcza emocjonalne) współużytkowników, za pomocą „haczyka – przynęty”, jaką jest prowokacja – najczęściej rozchodzi się tu o sprowokowanie kłótni, a inaczej mówiąc flame war czy flame’u.

Miejsc bytowania czy działalności trolla może być bardzo wiele różnego rodzaju, jako że zasadniczo trolling można uprawiać w każdym miejscu w sieci, które tylko umożliwia pisanie czy zamieszczanie wypowiedzi, komentarzy, postów, bądź też jakimkolwiek serwisie, który tylko daje możliwość interakcji z innymi użytkownikami, takich jak np. fora internetowe, grupy czy listy dyskusyjne, czaty czy portale społecznościowe, a nawet informacyjne, gazety internetowe, blogi, itp.

Przyczynę trudności w dokonaniu identyfikacji trolla w danym miejscu, stanowi kwestia jego odróżnienia od zwykłego idioty – ograniczonego chama czy chuligana, bądź też od osoby posiadającej faktycznie niezwykle oryginalne poglądy, które także mogą czasem wzbudzać wiele kontrowersji lub uchodzić za kontrowersyjne, a nawet bulwersujące czy obrazoburcze. I tu po części niezbędna jest i pewna wiedza, i pewne doświadczenie oraz „obycie”, jak też i pewna intuicja, na którą też czasem konieczne jest się zdać częściowo, próbując zidentyfikować trolla.

W kwestii definiowania omawianego tu pojęcia należy nadmienić jeszcze tylko o jednej rzeczy, a jaka to związana jest z dość częstym myleniem pojęć.

Najprościej można by to wyrazić za pomocą następującego równania:

Trolling ≠ robienie komuś kawałów!!

Albowiem pojęcie trolling absolutnie nie jest tożsame w żadnym wypadku ze znaczeniem „robienie komuś kawałów” i tychże dwóch odrębnych zupełnie pojęcie bezwzględnie nie należy mylić ani też utożsamiać ze sobą! Co prawda etymologia tejże błędnej mody na utożsamianie wykręcania komuś kawałów z pojęciem trolling nie jest bliżej znana – a co istotne jest w świetle faktu, iż pojawiają się ludzie, którzy zaczynają rozszerzać zastosowanie pojęcia trollingu także poza świat wirtualny. I w zasadzie mogłoby się zdawać, iż to nic takiego…

A bynajmniej dopóty dopóki nie wyobrazimy sobie, tak przykładowo, sytuacji, w której jakiś dziesięciolatek nie zastępuje trollowaniem co drugi użyty czasownik – trzeba przyznać, iż to iście sic!

Naturalnie w tym momencie zapewne znajdzie się wielu takich, którzy z wyrzutem zakrzykną tutaj, że przecież „[…] słowa zmieniają z czasem swe znaczenie”, i owszem prawdą jest, iż z czasem pierwotne znaczenie słów ulegać może najrozmaitszym transformacjom, mniej lub bardziej abstrahując od owego ich pierwotnego znaczenia. Z tym, że owe transformacje jednakże nie powodują aż tak donośnych zmian – aż o 180°…

A jakby nie było to owo robienie komuś kawałów, czy mówiąc kolokwialnie „robienie sobie jaj” budzi przecież głównie emocje pozytywne, gdy zaś trolling ma konotacje głównie z emocjami negatywnymi.

I to by było na tyle względem kwestii definicyjnych i definiowania elementarnych pojęć. Czas teraz przejść powoli do meritum i wgryźć się w temat nieco głębiej…

IV. TROLLOWANIE – GENEZA, ZNACZENIE I PORTET TROLLA.

  1. Geneza zjawiska trollingu i trolli

Sam czasownik troll etymologicznie wywodzi się od starofrancuskiego troller, terminu myśliwskiego. Z kolei rzeczownik troll wywodzi się z mitologii i jest określeniem pewnego rodzaju potwora. Trolle są ponad to również bohaterami skandynawskich bajek, a w których to ukazywane są jako stwory niezwykle podstępne i skore do psot.

O ile obecnie trollowanie jest postrzegane głównie jako zjawisko patologiczne i chuligańskie, to ma ono swoje źródła w zjawisku o wiele bardziej pozytywnym, jakie stanowiły działania podejmowane w Usenecie wobec nowych użytkowników (czyli tzw. newbees lub newfags), a którego cel stanowiło ich zdyskredytowanie (jako laików, nowicjuszy etc.) w oczach użytkowników konkretnej grupy dyskusyjnej.

W światku Usenetu ceniono tego typu trollowanie, a jego ofiarom czasem wysyłano akronim YHBT („you have been trolled”, czyli zostałeś strollowany), a co stanowiło formę powiadomienia o tym, iż osoba ta dała się podpuścić. Jednakże z czasem zachowania te straciły swe pierwotne znaczenie, a też i przestały one być akceptowane, zaś osoby nadmiernie te zachowania stosujące, zaczęto piętnować. Piętnowanie to odbywało się zarówno poprzez określanie ich terminem troll, który zakłóca merytoryczny tok dyskusji, jak też poprzez ostrzeżenia kierowane do innych użytkowników, zwłaszcza nowych, przed trollami oraz polecenie im niewdawania się w żadną dyskusję z tymi to trollami.

Z kolei co się zaś tyczy samego pojęcia trollowanie (trolling) ma ono jeszcze nieco inną genezę, aniżeli wspomniana tu uprzednio. Albowiem pojęcie to, jak już wspominałam, stanowi angielski termin wędkarski, który oznacza pewną metodę połowu ryb, jaką jest ciągnięcie przynęty za łodzią.

A w korelacji do terminu internetowego, jakim jest trolling, owa esencjonalna tu „przynęta”, przybiera postać na przykład pewnej mocno kontrowersyjnej, a nawet bulwersującej nieraz, wypowiedzi, jakiej treść zwykle abstrahuje mocno od meritum danej dyskusji.

Tymczasem współczesne rozumienie trollowania czyli trollingu inaczej, ujmuje je jako zachowanie, które czynione jest z premedytacją (a więc umyślnie) i celowo, a które to działanie zmierza do skłócenia pewnej grupy – społeczności czy cyberspołeczności, dezorganizacji tejże grupy oraz dyskusji tamże prowadzonej, a też co się z tym wiąże – wszczęcia kłótni, czy też tzw. fame war’u lub flame’u.

Typowe działanie trolla polega na tym, iż usiłuje on poprzez prowokacje, sprowokować innych użytkowników Internetu do podjęcia z nim dyskusji, a co często przybiera postać niezwykle nachalną i wulgarną wręcz.

Troll ów zarzuca swą przynętę, a więc ową prowokacje, poprzez wysyłanie i upublicznienie wiadomości czy postów, których treść zwykle pozostaje całkowicie niezgodna z faktami i prawdą. A ulubione miejsca bytowania trolla stanowią rozmaite fora, grupy dyskusyjne, czaty bądź też portale społecznościowe oraz wszelkie inne miejsca, w których to odbywają się spotkania i prowadzone są dyskusje.

Niestety działania trolla i jego partycypacja we wszelkich dyskusjach, zwykle nacechowane jest silnie deficytami względem zasad tzw. „Netetykiety”[2], czego konsekwencje stanowi zaś doprowadzanie do niekorzystnego zamętu, rozgardiaszu, bałaganu i dezorganizacji.

  1. Współczesne znaczenie i semantyka terminu trolling – portret współczesnego

Termin został sformułowany w Internecie w późnych latach dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku, z tym, że pierwszy znany przykład pochodzi z roku 1992.

Pierwsze udokumentowane, aczkolwiek nie związane z Internetem, zastosowanie trollingu, w kontekście działalności prowokacyjnej, dokonywanej z premedytacją i umyślne działanie, zostało udokumentowane w roku 1972, w Wietnamie, w lotnictwie armii amerykańskiej.

Z kolei praktyczne zastosowanie trollingu po raz pierwszy zostało udokumentowane w roku 1999 w literaturze akademickiej przez Judith Donath[3]. W swej pracy opisuje ona pewną niejako dwuznaczną tożsamość, przybieraną w pozbawionej wymiaru fizycznego, czyli „ciała” wirtualnej społeczności, jak choćby przykładowo w sieci Usenet. W tym kontekście trolling jest traktowany jako swoista gra w oszukiwanie tejże tożsamości, poprzez fałszywe tożsamości przybierane przez trolla, służące tak samo jak sama wypowiedź przez nie publikowana, wyłącznie celom prowokacyjnym i w tym celu są one tworzone.

Jak pisze Daniel Jachyra, w swym artykule pt. Trollowanie – antyspołeczne zachowania w Internecie, sposoby wykrywania i obrony, do którego abstrahuję w tej części mego wywodu,  Susan Herring w Searching for Safety Online: Managing Trolling in a Feminist Forum zwraca uwagę na trudności, jakie mają miejsce w trakcie monitorowania trollingu, przy jednoczesnym utrzymaniu wolności słowa w obrębie społeczności internetowych. A to stąd, iż ciesząca się powszechną akceptacją wolność słowa i wypowiedzi, może skutkować zaistnieniem zachowania sygnalizujące trolling. To zaś w konsekwencji okazuje się kolidować z interesem osób, których cel stanowi utrzymanie otwartego charakteru dyskusji. A co w szczególności uwidacznia się w obrębie tematów „wrażliwych” czy drażliwych, takich jak kwestie np. płci, rasy, orientacji seksualnej czy seksu[4]. Stąd na wielu stronach czy serwisach, jak np. nasza-klasa.pl czy facebook.pl, pojawia się wymaganie od użytkowników podania ich (prawdziwych) danych osobowych oraz adresów e – mail, a co ma z kolei na celu obarczeniem użytkowników poczuciem odpowiedzialności za swe wypowiedzi tamże publikowane, a w efekcie także zminimalizowanie zachowania nacechowanego brakiem kultury.

I tak oto obecnie, w epoce Globalnej Wioski, trollowanie semantycznie napiętnowane jest jako zachowanie o zdecydowanie negatywnym znaczeniu, czy wręcz nawet chuligańskie, i straciło wszelką akceptację.

  1. Portret współczesnego trolla – czyli charakterystyka trolla i trollowania.

Tu jednak rodzi się pytanie o to, kim więc właściwie jest ów troll internetowy? Postaram się zatem udzielić tu wyczerpującej odpowiedzi na to pytanie, tak by nie pozostały już żadne wątpliwości odnośnie tego, kim jest ów nasz troll.

Trolla można określić, jako osobę, która to poprzez wykorzystanie narzędzi, jakie oferuje Internet, usilnie dąży do tego, aby wywołać negatywne reakcje (zwłaszcza te silnie emocjonalne) innych współużytkowników – najczęściej rozchodzi się tu o zażartą kłótnię, bądź też tzw. falme war czy flame. Terytorium trolla, na którym to on prowadzi swe działania, w zasadzie może stanowić każde jedno miejsce w Internecie, które tylko daje możliwość interaktywnej partycypacji użytkownikom czy, w którym odbywają się jakiekolwiek dysputy pomiędzy użytkownikami, lub istnieje możliwość publikowania własnych wypowiedzi, komentarzy czy postów, etc. Wszędzie tam, gdzie toczy się jakakolwiek dyskusja, prędzej czy później zjawia się i troll – będąc niejako nieodzownym wręcz elementem każdej internetowej dysputy.

Nakreślenie portretu współczesnego trolla pozwolę sobie rozpocząć od pewnej kategoryzacji ogólnej typologii trolli, bazującej na obserwacjach Internautów, podług której to wyróżnia się trzy podstawowe typy oraz dodatkowy czwarty podtyp trolli internetowych, a które to są następujące:

  • Troll kategorii C:

Ten typ stanowi osoba, podług mniemania której to zupełnie wystarczające jest „zgwałcenie” ojczystej ornamentyki i reguł ortograficznych, do tego, ażeby przykuć uwagę do swej persony. Zazwyczaj jego działania nie wykraczają poza jedynie wulgarne „bluzgi”, obelżywe wyzwiska i zniewagi, o iście żenującym poziomie. Ten najbardziej żałosny z typów trolli, zwykle cechuje się tendencją do nagminnego nadużywania Caps Lock’a (czyli dużych liter, a co oznacza krzyk i jest kategorycznie potępiane przez netetykietę). Na jego nędzne prowokacje najniższych lotów, nabrać dają się niemal wyłącznie jedynie tylko osoby zupełnie nieobeznane z wirtualnym światem Internetu, jak choćby tzw. newbees czy newfags – „świeżaki”, dla których realia wirtualnych światów są jeszcze zupełnie nieznane i obce… Zaś cała pozostała reszta użytkowników reaguje na te żałosne wysiłki zwykle po prostu zgłaszając takowe komentarze czy wypowiedzi do moderacji i ignoruje je całkowicie, przeglądając dalej ową stronę, jak gdyby nigdy nic…

  • Troll kategorii B:

Ten typ cechuje się równą nieuprzejmością, jak ów omawiany tu uprzednio, z tym, że jest już nieco bardziej wprawionym retorem – kolokwialnie mówiąc, jest on nieco bardziej „wyszczekany”. Cechy dystynktywne takiego trolla to wypowiedzi czy komentarze, odznaczające się znacznie większą już obszernością czy długością. Również prowokowanie w celu wywoływania negatywnych reakcji w jego wydaniu jest już znacznie bardziej skuteczne, aniżeli w przypadku omawianym powyżej. Aczkolwiek warto dodać, iż pewność, co do tego, iż napotkany w sieci troll, należy właśnie do tego typu, najprędzej dać może fakt, iż jest on notorycznym chamem!

  • Troll kategorii A:

To niejako „najbardziej wyrafinowany” typ spośród trolli internetowych, a zarazem najskuteczniejszy i nastręczający najwięcej trudności w jego identyfikacji, jako że identyfikacji tejże dokonać udaje się zwykle dopiero po odbyciu z nim dłuższej zdecydowanie dyskusji. W konfrontacji ze standardami obowiązującymi w Internecie, można rzec, iż dba on „jako tako” przynajmniej o formę, jaką nadaje swym wypowiedziom. Cechę dystynktywną tego typu trolla, stanowi primo częste posługiwanie się argumentami, jakie zostały przez niego zasłyszane od innych użytkowników (kalki myślowe), przy czym odznaczające się ewidentnym brakiem jakiejkolwiek samodzielnej refleksji – powiela on jedynie, jak kalka, cudze poglądy czy argumenty, niczym zwykłe „ksero”….

To, iż mamy do czynienia z takim całkiem dość umiejętnym trollem, rozpoznać można na podstawie faktu, iż  owa osoba napotkana w sieci odznacza się silną i ewidentną tendencją do uporczywego powtarzania jak automat, treści brzmiących dość znajomo – jak choćby pewne kalki myślowe, utarte stereotypy czy mity, itp. Przykładem takich treści mogą być często spotykane, sztampowe poglądy, takie jak np.:

„[…] Owsiak  to wspaniały człowiek ale głupie polaczki nie mogą żyć bez opluwania lepszych od siebie”, bądź pogląd, iż – aczkolwiek zgodny z prawdą tak właściwie – „Marihuana jest mniej szkodliwa od alkoholu”.

Te powielane, niejako kserowane, sztampowe „kalki”, gdy się je czyta sprawiają, iż „cholera bierze człowieka i szlag trafia” – tak kolokwialnie mówiąc. Ale o to tu przecież właśnie chodzi!

Prócz powyższych trzech, głównych typów trolli, można wyróżnić jeszcze jeden dodatkowy, czwarty podtyp niejako, jak następuje poniżej.

  • Troll kategorii AA:

O osobach tego typu zwykło się mówić, iż stanowią one prawdopodobnie najbardziej nieszczęśliwych ludzi w Internecie. To tzw. trollołaki, jak też ochrzczona została grupa ludzi odznaczających się brakiem świadomości tego, iż przekroczyli oni barierę między fanatyzmem a zwykłym internetowym trollingiem. W zasadzie ich zachowanie charakteryzuje się cechami podobnymi do zachowania trolla typu A, z tą jednakże różnicą, iż ich celu nie stanowi wcale a wcale rozpętywanie kłótni czy flame war’u, lecz jest to najzwyczajniej po prostu sposób, w jaki zwykli oni normalnie prowadzić dyskusję. I tak oto w celu zapewnienia spokoju innym Internautom, niestety nie pozostaje tu nic innego, jak i ten podtyp traktować jednakowoż, jak każdego innego, pełnoprawnego trolla.

Kolejny element naszego portretu współczesnego trolla, jaki usiłuję tu naszkicować, stanowić z kolei będzie niejako charakterystyka zachowania trolla i cech specyficznych jemu właściwych, jakie postaram się tutaj następnie omówić, przybliżając nieco realia „życia” i osobowości współczesnych trolli.

A zatem, zacznijmy od tego, o czym już tu była mowa, czyli faktu, iż trolling, stanowi jedno z zachowań antyspołecznych w Internecie, a więc osoba trolla, który trolluje, dopuszcza się co za tym idzie zachowania antyspołecznego, czyli również on sam stanowi zatem jednostkę antyspołeczną.

Pierwsza z cech charakteryzujących trolla i jego zachowanie, wynika już niejako z samej tylko definicji pojęcia zachowanie antyspołeczne. A która to definiuje to pojęcie, jako formę nieadekwatnego funkcjonowania w obrębie ról społecznych, które to cechują agresywne formy niedostosowania z przewagą aktywności, pobudzenia, wyraźnej agresji oraz wrogości działań. Zaś do symptomów zachowań aspołecznych zalicza się silne dążenia do działania na szkodę innych osób, skłonność do bezinteresownego okrucieństwa, brak wrażliwości moralnej oraz częste lub nagminne stosowanie przemocy w stosunkach interpersonalnych. I stąd oto wynikają pierwsze z omawianych tu cech specyficznych dla trolla  i jego zachowania.

26376702

A mianowicie, pierwszą z tychże cech stanowi primo, owa ewidentna agresja i wrogość jego działań, a zaś secundo – agresja i stosowanie przemocy w stosunkach interpersonalnych, jakie stają się przedmiotem jego partycypacji. Ponadto, jak z owej definicji wynika również, tertio cechę takową stanowi działanie na szkodę innych osób – troll bowiem z zasady nigdy nie działa w celu innym, aniżeli wyrządzanie szkód i nie sposób jest zarzucić mu, iż przyczynia się jakkolwiek do czegokolwiek prócz tejże szkody, dla innych współużytkowników – jako że jest on typowym przykładem internetowego „szkodnika”, pasożytującego na innych Internautach! ‘

I finalnie quarto – troll zasadniczo przejawia totalny brak wszelkiej wrażliwości moralnej, a poniekąd także jakiejkolwiek moralności – kwestie moralne ma on bowiem głęboko w czterech literach, a liczy się tylko i wyłącznie skuteczność dokonywanej prowokacji i wzbudzonych przez nią negatywnych reakcji – i pal lich moralność, byle tylko udało się wszcząć jak najostrzejszą kłótnię i jatkę!

images

Trolling to też swego rodzaju „Sztuka”…

Troll poza tym moralność wykorzystuje dla własnych celów i korzyści jedynie, manipulując nią absolutnie dowolnie, byle tylko uzyskać swój zamierzony cel i wywołać pożądany efekt, bez najmniejszego poważania dla powszechnie uznanych zasad, reguł czy praw moralnych oraz panującej moralności – niczym w myśl idei, jaką jest machiavellizm – wszystkie chwyty dozwolone i każda droga dobra, choćby po trupach, jeśli tylko prowadzi do upragnionego celu!

I tak też troll, dopuszczający się trollowania zwykle reaguje w sposób wrogi zarówno na próby pacyfikacji i uspokojenia „pieniacza”, jak też na agresywne reakcje innych na jego „zaczepki”. Co też specyficzne dla trolla, wszelka merytoryczna treść – czyli „Zawartość” – dyskusji zwykle ma dla niego znaczenie tylko o tyle, o ile rozpala ona w innych dyskutantach jakieś negatywne emocje i prowadzi do kontynuacji wszczętego sporu, bądź też jego zaostrzenia czy intensyfikacji. Czasem można przeto odnieść wrażenie, jak gdyby troll sycił się nimi.

Zadowolenie trolla zaś wzrasta wprost proporcjonalnie do wzrostu ilości osób, które wpadną w jego „sidła” – pozwolą mu się podpuścić – oraz do wzrostu ilości odpowiedzi i reakcji na jego prowokację – czyli post…

Jako fakt odniesienia zwycięstwa, interpretuje on sytuację, w której znużenie jej uczestników realizowane jest poprzez zakończenie danej dyskusji bądź wątku etc. , bądź też sytuację, w której osoba trolla zostaje finalnie wrzucona do tzw. killfile’a.

Inną formę, jaką przyjmować może trollowanie stanowi z kolei zamieszczanie w treści publikowanych wypowiedzi czy postów, ukrytych linków do stron z obrzydliwą, obsceniczną bądź odrażającą zawartością, które zostają zamaskowane w taki sposób, iż niczego nieświadomy użytkownik niespodziewanie nagle zostaje brutalnie zderzony z np. widokiem zmasakrowanych zwłok bądź też ludzi w trakcie wypróżniania się, itp. Z kolei inną jeszcze formę trollowania stanowi także podawanie – również zamaskowanych jak uprzednio – linków do tzw. screamerów[5] – bez ostrzeżenia i niespodziewanie.

f552eb213f69b3b22cb519e9e17d44d7

Trolling to jedynie prowokacja i tylko tyle….

Spośród innych takich cech dystynktywnych wykazywanych przez trolle, warto również wspomnieć o tych dotyczących kwestii ich fałszywych tożsamości. I tak oto cechę typową stanowi tu częstsze lub rzadsze zmienianie swoich danych, podanych dla pewnej jednej z przyjmowanych przez trolla tożsamości (jak np. adresy e – mail), a co ma na celu między innymi znalezienie się poza tzw. killfile’ami innych użytkowników.

Innym rodzajem trollowania jest to, które podjęte zostaje przez tzw. lamera – to jest osobę, która usilnie podkreślając swe obeznanie i doświadczenie, a też i posiadaną wiedzę na dany temat – a w praktyce natomiast pozostają one całkiem niewielkie lub wręcz znikome – zob. Efekt Krugera – Dunninga[6]. Taki troll – lamer zwykle usilnie stara się wypowiedzieć np. odnośnie wad czegoś/kogoś, próbując niejako „na siłę” pomóc komuś w danym problemie etc. Aczkolwiek, gdy dochodzi do konfrontacji i polemiki z użytkownikami znacznie bardziej doświadczonymi, bądź też posiadającymi znacznie większą wiedzę czy kwalifikacje w danym względzie, reakcję lamera mogą stanowić nieraz śmieszne czy bezsensowne, wręcz nawet absurdalne argumenty. Finał takiej sytuacji często gęsto stanowi interwencja administratora, czyli „admina”, bądź też moderatorów danego serwisu.

I to w zasadzie wszystko już w tej części przynajmniej odnośnie trolli –  więcej potrollujemy w następnym rozdziale!

V. SYMPTOMY I ZNAKI – CZYLI IDENTYFIKUJEMY TROLLA!

W slangu internetowym pod pojęciem troll funkcjonuje określenie osoby, która dokonuje publikacji w sieci wiadomości, które są podburzające, zwykle nieistotne i abstrahujące od meritum danej grupy, forum lub wątku, czatu czy portalu społecznościowego bądź bloga.

Dla kwestii identyfikacji istotny jest również cel, jaki zwykle przyświeca wypowiedziom trolla, a który stanowi wywołanie wśród innych użytkowników reakcji, przeważnie nacechowanych negatywnie i silnie emocjonalnych, bądź też najzwyklejsze w świecie zakłócenie i spowodowanie zamieszania oraz dezorganizacji w dyskusji, ale też i ogólnym funkcjonowaniu forum, czatu czy portalu etc.

Typowym zachowaniem, po jakim łatwo „wyczuć” trolla, jest również agresywna reakcja na próby uspokojenia dyskusji przez innych użytkowników bądź też na agresywne reakcje innych użytkowników na zaczepki czy prowokacje trolla.

Typowy dla trolla jest również wzrost jego satysfakcji i zadowolenia wprost proporcjonalny do wzrostu rozmiaru, jaki osiąga wszczęty przez niego spór, a także do wzrostu ilości partycypujących w nim osób. Troll bowiem świętuje swą Victorię wówczas, gdy „admin” (tj. administrator) dokonuje zamknięcia danego tematu dyskusji – czyli EOT z ang. „End of Topic” – a on sam zostaje umieszczony w tzw. killfile’u, czyli po prostu na liście zablokowanych („zbanowanych”) użytkowników, tematów bądź też słów etc.

3abdaf667e9b1f5f08dbd66a16102f35dd074ed5

Kolejny z dowcipów o trollingu.. :)

Jak już wspominałam uprzednio, trollem może również być tzw. lamer, czyli użytkownik, który nie zna się zbytnio na temacie, jest laikiem, jednakże dokłada starań, aby zdołać za wszelką cenę dowieść, iż jest zgoła inaczej. Tak osobnik zwykle bardzo często wdaje się w dyskusje i równie wiele dyskutuje, udając i pozując na profesjonalistę i fachowca w danej dziedzinie, przy czym używa zwrotów bardzo oczywistych, co dość charakterystyczne. Konsekwencje tego są takie zwykle, iż w skutek konfrontacji z użytkownikami bardziej doświadczonymi, z większą wiedzą czy bardziej wykwalifikowanymi, dochodzi do zdemaskowania lamera, a w rezultacie również często także jego zablokowania przez moderatora danego serwisu.

Tutaj wspomnę krótko o tym, iż w takim kontekście trollowanie może posiadać również znaczenie nieco bardziej pozytywne, a to w przypadku gdy trollowanie jest stosowane w celu zniechęcania do kontynuacji dyskusji bądź to zdyskredytowania właśnie osoby takiego lamera, a tym samym umożliwienie innym użytkownikom partycypacji w normalnej, merytorycznej dyskusji bez zakłóceń i zatruwania atmosfery przez animozje takiego trolla.

Troll zwykle odróżnia się od otoczenia pewnym zestawem cech dystynktywnych, jakimi opisać można specyfikę jego osobowości oraz zachowania, bądź to podejmowanych przez niego działań. Owe cechy dystynktywne wyróżniające go od otoczenia, stanowią jednocześnie zarazem pewne niejako „symptomy trollowania”, jakie pozwalają na identyfikację trolla czy jego zdemaskowanie, a tym samym ukrócenie jego prowokacji i działalności w danym przypadku.

Wśród takowych cech dystynktywnych trolla, stanowiących zarazem owe „symptomy trollowania”, wyróżnić można przede wszystkim następujące:

  • Typowe dla trolla jest bezgraniczne podporządkowanie się jakiejś idei (np. „ten system operacyjny jest najlepszy!”) oraz jej obrona – do samego końca bez względu na wszystko – także bez względu na prawdziwość danego stwierdzenia;
  • Wyróżnia go też łatwa do zauważenia sztuczna nieznajomość elementarnych podstaw danego tematu czy zagadnienia poruszanego na forum, jak też związane z tym zadawanie notorycznie pytań zupełnie nie związanych nijak z meritum określonej grupy dyskusyjnej – przykładowo na forum prawniczym troll będzie zadawał pytania odnośnie swych fikcyjnych problemów ze sprzętem komputerowym;
  • Typowym symptomem jest również częste i wielokrotne stawianie tych samych pytań w koło, a na które to została już uprzednio udzielona odpowiedź, a które to działanie ma na celu sianie zamętu i sprowokowanie zamieszania na forum;
  • Typowy jest także brak umiejętności trolla do przyznania się do własnego błędu; zwykle troll uparcie będzie się go wypierał, bagatelizował bądź też reagował agresją;
  • Kolejny symptom stanowi ewidentny brak umiejętności prowadzenia dyskusji, jaki wyraża się poprzez zaprzeczanie własnym tezom postawionym uprzednio oraz brak spójności wypowiedzi trolla;
  • Typowe jest również celowe wyrażanie opinii czy poglądów skrajnie odmiennych aniżeli te wyrażane przez daną grupę, a w której to troll owo mniemanie postuluje, nawet jeśli są one tak faktycznie identyczne z jego własnymi. To z kolei prowadzi do zaistnienia dyskusji, z której wyłapuje on i „wyciąga” osoby przejawiające „słabość” w postaci braku zdolności argumentowania własnego zdania – z czego czerpie on zaś satysfakcję, jaką daje mu poczucie wyższości nad innymi;
  • Symptom zdradzający trolla stanowi również typowe stosowanie argumentów ad personam miast ad rem[7] – jak na przykład następujące:
  • „Doprawdy pojąć nie mogę, jak mogą państwo dawać wiarę temu idiocie?”
  • „Jak może pan wypowiadać się na temat stanu wojennego? Przecież miał pan wtedy 5 lat!”
  • „Przewodniczący Komisji Europejskiej nie jest Polakiem, nie może zatem wiedzieć, co jest dobre dla Polski”[8];
  • Nieprawidłowości względem przestrzegania zasad netykiety bądź też innych zasad, norm czy reguł obowiązujących w obrębie danej cyber – społeczności, lub też ewidentne ich łamanie, a które to wyraża się z jednej strony nachalnym upominaniem wszystkich innych użytkowników z powodu jakichś droebnych i zwykle mało istotnych, błahych błędów np. literówek, z drugiej zaś poprzez prowokacyjne łamanie elementarnych zasad.
  • Troll zwykle dość widocznie przejawia swe cechy narcystyczne i megalomanię, a także nagminne poniżanie drugiego człowieka, z którego czerpie on satysfakcję, a co ułatwia często jego identyfikację; jego skrajna megalomania i pogardliwy stosunek do innych to bardzo charakterystyczna cecha, a która prędzej czy później prowadzi do wyalienowania trolla i ostracyzm, jako że nawet osoby, które pierwotnie z nim sympatyzowały lub też miały do niego stosunek neutralny, zrażają się tymi cechami jego zachowania, przejawianymi wobec nich;
  • Typowy troll zwykle na lewo i prawo szasta na potęgę wobec innych użytkowników określeniem troll internetowy, nazywając tak kogo popadnie i przeważnie – całkowicie bezpodstawnie;
  • Typową cechę trolla stanowi też usilne zwracanie uwagi na własną osobę i stawianie jej w centrum uwagi innych, a to zaś poprzez primo ukazywanie siebie w roli ofiary w celu wzbudzenia współczucia, i secundo poprzez kreowanie wizerunku własnej osoby, jako specjalisty, posiadającego duże doświadczenie, a co zaś ma na celu nadanie większego znaczenia publikowanym przez siebie treściom; ponadto pozwala to na wprowadzanie zamieszania wokół własnej osoby;
  • Zwykle troll wybitnie odznacza się stosowaniem wszelkich dostępnych sposobów (jak np. techniczne, które udostępniane są przez dane forum) w celu przeszkadzania innym w prowadzeniu merytorycznej dyskusji i perturbacji w jej toku;
  • Charakterystyczne jest też zaczynanie i finalizacja dyskusji poprzez użycie tego samego zwrotu, który często ma charakter obraźliwy bądź też wulgarny;
  • Nagminne stosowanie filtru killfile, zwykle w sposób pompatyczny, ceremonialny i sztucznie udawany dla kreowania pozorów;
  • Dość typowa jest również dla trolla konfabulacja – np. odnośnie swojego wykształcenia, pracy, pozycji społecznej bądź to posiadanych doświadczeń życiowych – cel tutaj stanowi dla trolla nadanie swym wypowiedziom możliwie jak największego znaczenia, jako opinii ferowanych przez specjalistę i osobę znawcy, któremu jest coś znane z tzw. „autopsji”;
  • Symptomem, który pozwala na łatwą identyfikację trolla, jest nagminne ostentacyjne ogłaszanie przez niego swego odejścia czy opuszczenia definitywnie danego forum, grupy dyskusyjnej czy czatu – naturalnie publicznie, doniośle, głośno i pompatycznie – aczkolwiek ta decyzja niby faktycznie stanowi tylko kolejny wybieg, mający na celu postawienie swej osoby w centrum uwagi i zainteresowania pozostałych użytkowników; przeważnie też nie doczekuje się ona wcale realizacji ani urzeczywistnienia, a troll fakt swego pozostania dalej w grupie czy na forum, mimo uprzednich deklaracji swego definitywnego odejścia, tłumaczy zwykle np. faktem otrzymania dużej ilości rzekomych próśb o jego pozostanie od innych współużytkowników;
  • Nagminne jest też dla trolli częste zmienianie swoich danych osobowych (dla danej fikcyjnej tożsamości konkretnie) bądź to nazwy użytkownika; dokonuje on tego albo w stopniu tylko niewielkim, jak np. zmiana nazwy użytkownika z „User82” na „User82_”; albo też w stopniu większym, jak np. zmiana z „User82” na „editor”; a działanie które to zwykle ma na celu pełnić rolę maskującą przed filtrami (blokowaniem wypowiedzi) przez innych użytkowników i zapobieganiu ignorowania swych i pomijania ich bez czytania;
  • Charakterystyczne jest również klonowanie, czyli występowanie trolla pod różnymi nazwami użytkownika symultanicznie na tym samym forum, grupie czy wątku etc., a co daje trollowi możliwość np. wyrażania poparcia dla postulowanych przez siebie poglądów, a też i skuteczniejsze zwalczanie swych oponentów; przybiera to formę tworzenia tzw. „klonów” bądź „pacynek”, których wypowiedzi zawierają wyrazy gorącego poparcia dla poglądów postulowanych przez trolla pod swym własnym nickiem i danymi, oraz wyrazy dezaprobaty i negację wypowiedzi jego oponentów, czym pragnie on wykazać, iż w swych poglądach nie jest on izolowany i cieszy się dużym poparciem czy też nawet – swoistą popularnością nieraz;

Względem owych cech dystynktywnych, które to stanowią główne symptomy umożliwiające identyfikację i zdemaskowanie trolla, uprzednio tu wymienione zostały wszystkie te najistotniejsze, jakich znajomość jest niezbędna dla każdego Internauty, a zwłaszcza wypowiadającego się na forum grupy i partycypującego we wszelakich formach dyskusji w Internecie, w celu identyfikacji napotykanych tamże trolli, a co zatem idzie – również i skutecznej przed nimi obrony, o której wspomnę jeszcze tutaj nieco później, w dalszej części mego wywodu.

W tym rozdziale wspomnę może jeszcze tylko krótko, iż terminem troll, bywa ponad to określana też czasem jest dodatkowo pojedyncza, prowokacyjna wiadomość, z potwierdzeniem w postaci sformułowania „wysłałeś niezłego trolla”.

Istotny tu jest również fakt, iż jakkolwiek pojęcia troll i trolling związane są stricte z Internetem i cyberspołecznościami, to mimo to, ostatnio ich użycie zostaje rozciągnięte również na inne sfery, na co zaś uwagę zwracają ostatnio media, wskazując na co raz częstsze przypadki intencjonalnego i prowokacyjnego zachowania poza obrębem kontekstu online. I tak oto przykładowo mianem trolla, została nazwana również osoba, która dopuszcza się oczerniania innych i szerzenia oszczerstw czy pomówień na ich temat, poprzez tworzenie im fałszywych, fikcyjnych stron internetowych bądź też profili, a czego konsekwencje mogą stanowić faktyczne, realne problemy, jak choćby ich aresztowanie etc.

VI. TROLLOWANIE I TROLLE W PRAKTYCE – CZYLI ILUSTRACJA PRZYKŁADOWA NA DESER.

Czymże byłyby wszelkie rozważania natury teoretycznej oraz wszelka sucha teoria bez komplementarnego dopełnienia ich ową szczyptą praktyki i praktycznej tychże realizacji, w formie tej niezbędnej „wisienki na torcie”, a jaką stanowi właśnie zwykle również owa ilustracja przykładowa, dodająca koloru i życia suchej, nieco jakby „martwej” teorii.

A zatem i tenże cały powyższy wywód i poczynione w nim tu uprzednio wszelkie roztrząsania natury teoretycznej, nie mogą obejść się bez tej nieodzownej i komplementarnej suplementacji – czyli praktycznej realizacji ujętej w formie zamieszczonej tu poniżej ilustracji przykładowej, wyselekcjonowanej przez autorkę, z zamiarem ukontentowania Czytelnika i zaspokojenia jego ciekawości.

Na poniższą ilustrację przykładową składają się zaś dwie, odrębne części, z których każda zawierać będzie nieco innego rodzaju ilustrację przykładową i przykłady praktycznej realizacji teoretycznych wynurzeń względem trollowania i trolli, jakie tu uprzednio zostały poczynione.

I tak pierwszą z owych dwóch części stanowić będą przykładowe niejako „typy” trolli internetowych, jakie są najczęściej spotykane w Internecie, zaczerpnięte zaś z Wielkiej Ilustrowanej Encyklopedii Internetowej: Trolle Internetowe Mike’a Reeda [trolle.joemonster.org] i ich niezwykle humorystyczne, dowcipne a też i pełne ironii, nieraz też dość ciętej, opisy oraz ilustracje satyryczne do tychże dołączone przez autora.

Druga zaś z tychże dwóch części zawierać będzie przykłady praktyczne konkretnego zastosowania trollingu przez konkretne osoby trolli, zaczerpnięte z historii Internetu i jakie zyskały dotychczas największy rozgłos bądź to sławę czy popularność pośród Internautów.

A zatem – pora na „coś konkretnego”!

  1. Słynne trolle i ich typy podług Encyklopedii Trolli Mike’a Reeda.

Przytoczę tu oryginalną treść opisów, wybranych przypadkowo przykładowych dziesięciu typów trolli, jakie figurują w owej Encyklopedii Trolli Mike’a Reeda, a której polska wersja jest zamieszczona w ramach serwisu JoeMonster.org. Do oryginalnej treści owych zacytowanych tu opisów różnego rodzaju trolli, dołączam karykaturalne, satyryczne ilustracje, jakie zawarto tamże w oryginale. A więc przejdźmy już może do meritum – Panie i Panowie poznajcie oto te dziesięć spośród najpowszechniejszych w Internecie trolli!

1. CICHOCIEMNY:

„ […] (stealth) – woli ruszać do bitwy przebrany albo bardzo mocno zakamuflowany. Często używa różnych pseudonimów oraz dużej ilości adresów e-mailowych. Działając z ukrycia przeprowadza krwawe ataki bez strachu o kontratak. Jednak z powodu działania w cieniu nie wielu bojowników przejmuje się tymi atakami i z reguły ma to gdzieś… [..]”.

2. JAJOGŁOWY:

„[…] (proppeler head) – on po prostu wie o wszystkim co dotyczy komputera, Internetu i nowinek technicznych. Będzie bardzo zdziwiony, jeśli się okaże, że ty ich nie znasz… pomimo niezgrabnych wypowiedzi i antytalencia do walki na słowa jest on jednym z najgroźniejszych przeciwników. Wystarczy kilka odpowiednich kliknięć i zamieni twój komputer w małą, dymiącą kupkę popiołu… a przynajmniej tak twierdzi […]”.

3. ARYSTOKRATA:

„[…]ARYSTOKRACI – znani przez swą cnotę, przynależność, siłę charakteru, niektórzy bojownicy forumowi są niczym wysoko urodzeni. Tedy tajemnicyją to jest, aczkolwiek przez wszystkich znaną. Na ten czas dużo wielmoży rządzi litościwie i ze wspaniałomyślnością dla poddanych swych. Nie zdzierżą oni tedy niegodnych ich uwag. To ichnim przymiotem jest, by ponad ten zgiełk plebsu wznosić się i tylko na wielką wojnę jakąś ruszać raczą…”.

Royals

4. ULICZNICA:

„[…](strumpet) – nie może się oprzeć rozmowie o seksie i nieustannie żartuje nieśmiesznymi dowcipami o tej tematyce. Zawsze udaje jej się w dyskusji nawiązać do prywatnego życia bojowników i NIGDY nie pozostawi bez komentarza takich słów jak: „dać”, „wkładać”, „dochodzić”, „wchodzić” itp. Woli rozmawiać z mężczyznami często przechwalając się swoim mężem lub chłopakiem, który zaspokaja ją w każdy możliwy sposób. Jednak stali członkowie.. ekhm… uczestnicy forum szybko spostrzegą, że żaden taki partner nie istnieje. Każdy bojownik, który będzie walczył z ULICZNICĽ będzie miał do czynienia z atakami na swoją orientację seksualną i wielkością penisa. UWAGA! ULICZNICA równie dobrze może być facetem! […]„.

5. CHRZĄKACZ:

„[…] zawsze odpowiada na forum używając pojedynczych słów lub fraz oraz NIGDY nie edytuje cytowanego materiału. WIELKI ZNAWCA, FILOZOF, NIEZMORDOWANY ODPOWIADACZ oraz inni dobrze wysławiający się bojownicy uznają CHRZĄKACZA za bardzo irytującego, ponieważ na ich długie wypowiedzi odpowie on: „Yeah!”, „Wrzuć se na luz!”, E tam.” „Zgadzam się”, „Źle!” itp. Bardzo trudno się z nim walczy, gdyż ciężko jest go sprowokować do bezpośredniej walki. Tylko, jeśli przez bardzo długi czas nie widać jego obecności na forum, można uznać go za pokonanego […]”.

Grunter6. KRZYKACZ:

„[…]ma zwyczaj wspomagać swoje ograniczone wywody używaniem dużych liter (Caps Locka’a). Oczywiście, że kilka słów napisanych dużymi literami może nadać wypowiedzi ostrzejszy ton, ale nadużywanie ich to przesada. Ma to także zły wpływ z taktycznego punktu widzenia, ponieważ pozostali bojownicy szybko zorientują się, że taka osoba jest ograniczona werbalnie oraz nadpobudliwa, czego nie omieszkają wykorzystać […]”.

ALLCAPS

7. BEKSALALA:

„[…]rzadko zdarza się by był to facet. Z reguły jest to kobieta sprzymierzona z NIEWINNOŚCIĽ WCIELONĽ. Zdenerwowana lub zaatakowana będzie wrzeszczeć, płakać i tupać. Jeśli to nie pomoże to pobiegnie do NIANI na skargę […]”.

Crybaby

8. PAŁAS – ZAKUTAS:

„[…]jest obojętny na perswazję, zalecenia i doświadczenia innych. Nawet jeśli jest uwikłany w walkę, to też nie drgnie ani na centymetr, pomimo swojej stratnej pozycji. Pomimo, że jego argumenty zostały zbite co do najmniejszego detalu i nikt się z nim nie zgadza, on będzie dalej ponawiał swoje ataki kosmetycznie zmieniając ich formę. Czasem z czystej frustracji, FILOZOF będzie próbował wytłumaczyć mu, że powtarzanie tego samego nie ma sensu lub też TERAPEUTA będzie starał się dociec przyczyn takiego postępowania. Jednak nic i nikt nie jest w stanie przekonać PAŁASA ZAKUTASA, aby zmienił swój punkt widzenia […]”.

Ferrous9. WIELKI ZNAWCA:

„[…] (profondus maximus) – zawsze wie najlepiej niezależnie od tematu. Jednak jego wiedza nie wspomoże forum, bo jej po prostu nie ma. WIELKI ZNAWCA będzie używał wielkich słów, naukowych terminów i czasem nawet… ekhm… łaciny, żeby tylko wydawać się kompetentnym”.

10. TERAPEUTA:

„[…](therapist) – może być bardzo wkurzający i dzięki temu skuteczny w walce. Zamiast przeprowadzać atak frontalny, zacznie się skupiać na problemach i osobowości trolla. Często będzie nawiązywał do poczucia niepewności i innych odczuciach u trolla, ale nigdy nie nazwie tego atakiem. UWAGA! ZŁY KLAUN, SZARLATAN oraz WĘDKARZ często podszywają się pod TERAPEUTĘ [..]”.

I to na tyle względem części pierwszej niniejszej ilustracji przykładowej, tak więc pora oto przejść już dalej – do części drugiej!

  1. Przykłady trollingu, jakie zyskały sławę i zapisały się w historii Internetu… – Czyli troll w praktyce i czynie!

Na niniejszą drugą z dwóch części tejże ilustracji przykładowej składają się przykłady praktycznej realizacji trollingu i działalności trolli, jakie zostały zaczerpnięte z rzeczywistości świata wirtualnego i dotychczasowej historii Internetu. W ramach tejże części postaram się nieco bliżej ukazać owych sześć zawartych tu poniżej przykładów praktycznej realizacji pojęcia trollingu i trolla internetowego, mając nadzieję, iż owe przykłady pozwolą wyczerpująco i satysfakcjonująco dopełnić całokształtu omawianego w tym wywodzie zagadnienia i esencjonalnych pojęć, nie pozostawiając u Czytelnika poczucia niedosytu…

A więc przejdźmy do meritum – pora na konkrety!

  • Afera tak zwanego rzekomo „Złotego Członkostwa”:

Pierwszy z praktycznych przykładów trollingu, jaki tutaj omówię, stanowi sprawa związana z rzekomym tzw. „Złotym Członkostwem” (ang. Golden Membership) z roku dość niedawnego, bo 2007, a której sedno pokrótce bazowało na tym, iż opublikowane zostały w rozmaitych działach serwisu 4chan, posty zawierające fałszywe zdjęcia, które oferowały niejako rzekomo ulepszoną wersję (upgrade’owaną) konta użytkownika, a jaka to podobnie rzekomo miała posiadać większe przywileje.

I taka owo rzekome konto Gold¸ miało dawać szczęśliwym nabywcom m.in. dostęp do pełnej zawartości serwisu. Tym niemniej cała ta heca okazała się być faktycznie, jedynie celowym, intencjonalnym działaniem autorstwa „stałych członków” (oldfags), jakich celem było to, aby w ten sposób zażartować sobie i zakpić z nowych członków, czyli „nowicjuszy” – tzw. newbees.

Co również ciekawe, ten typ trollowania, w pewnych przypadkach zyskał zastosowanie jako tzw. slam, czyli więc forma działania, która polega na tym, iż dochodzi do wprowadzenia w błąd pewnych osób poprzez sugestię posiadania pewnego określonego przywileju, jak choć np. właśnie owego złotego członkostwa w danym serwisie.

Na największą skalę owo działanie występowało nagminnie np. na portalu Facebook, gdzie to mnożyło się na potęgę (a i nadal jest to dość częsty tamże proceder). Tamże przybrało to postać fałszywych profili, które oferowały rzekome konta „Gold”, faktycznie zaś przekierowując nieświadomych użytkowników na różne stronny z odmienną zgoła zawartością, aniżeli to miały zawierać.

  • Przypadek trollingu opisany w artykule z dnia 8 kwietnia 1999 roku:

W tymże artykule z dnia 8 kwietnia 1999 roku, jaki został zamieszczony na łamach „International Review of Law, Computers & Technology, została opublikowana niecodzienna informacja o inwestorach, którzy to stali się ofiarą trollingu w skutek dyskusji online, której meritum dotyczyło kwestii finansów firmy Pair Glain, trudniącej się produkcją sprzętu telefonicznego, a której siedziba zaś mieści się w Kalifornii.

Tak oto na serwerze firmy Yahoo, ma specjalnym czacie finansowym rozgorzała dyskusją, za którą stały w całokształcie właśnie trolle i które tamże  opublikowały pewien całkowicie sfabrykowany artykuł – mistyfikację, którego treść informowała, jakoby rzekomo możliwe miało być nabycie przez izraelską firmę telekomunikacyjną wspominanej firmy PairGain. W rezultacie całej mistyfikacji trolli, doszło do podskoczenia akcji firmy aż o całe 31% i momentalnego ich spadku zaraz, gdy to doszło do identyfikacji owej fałszywej informacji, opublikowanej w skutek działania trolli. Jak zapewne można się domyślać, był to nie lada wstrząs na giełdzie papierów wartościowych, którego reperkusje raczej z pewnością obijały się szerokim echem jeszcze przez dłuższy czas…

  • Przykład z głośnej rozprawy, do jakiej doszło w skutek trollingu w roku 1997:

Wówczas to miała miejsce owa głośna rozprawa – Kenneth M. Zeran przeciw firmie American Online, a do której doszło właśnie w konsekwencji zachowań trollingowych, jakich się wtedy dopuszczono. A mianowicie w tym przypadku, działanie trolli polegało na zamieszczeniu na stronach AOL, ledwie sześć dni po zamachu dokonanego na miasto Oklahoma, fikcyjnych reklam koszulek z nadrukami nawiązującymi do tejże tragedii, jaka to miała miejsce ledwie dopiero co kilka dni wcześniej. Dodatkowo w treści tychże fikcyjnych reklam zawarta została również informacja o rzekomym sprzedawcy tychże koszulek, a którym podług niej miał być niejako ów powód – czyli Kenneth M. Zeran.

W treści tejże informacji zawarto adres oraz telefon domowy rzekomego sprzedawcy, a co było przyczyną uporczywego nękania pana Kennetha Zerana[9] w konsekwencji owych poczynań trolli.

  • Przykład antyscjentologicznych protestów:

Kolejny, dość frapujący przykład stanowią z kolei głośne protesty antyscjentologiczne, jakim nadano miano Projektu Chanologia (ang. Project Chanology lub Operation Chanology)[10]. Były one zaś głoszone przez członków społeczności dwóch portali – 4chan i Encyklopedia Dramatica. Wymierzone natomiast były przeciwko praktykom Kościoła Scjentologicznego, stanowiącego największą organizację zajmującą się promowaniem scjentologii na świecie, a któremu zarzuca się, iż dopuszcza się działań, które mają ewidentnie charakter trollingu, zaś jego wyznawców utożsamia się z trollami.  

  • Przykłady zaistnienia trollingu w Polsce:

Również i Polski nie ominęła fala szerzącego się w Internecie co raz bardziej trollingu i ataki rosnących w liczebność zastępów trolli. I w Polsce również doszło do przypadków zaistnienia trollingu, a które to odbiły się szerokim echem w Internecie, zyskując rozgłos.

Tutaj z kolei pojawia się nam kolejne, nowe pojęcie, a mianowicie pojęcie dzieci Neostrady, jakie to bardzo długo funkcjonowało – a poniekąd wciąż w pewnym sensie funkcjonuje nadal – w wirtualnym świecie Internetu. Było ono zaś (i jest) przypisane do pewnego rodzaju osób, które to odznaczają się zachowaniem, jakie jest charakterystyczne także i dla trolli i trollowania, bądź też inne nieakceptowane zachowania, jak choćby np. spamowanie, bądź to żądanie od innych uczestników danego forum czy grupy etc., aby ci na przykład rozwiązywali w zamian za tę osobą zadania domowe itp., wynikające z braku wiedzy tejże osoby, takiej jak np. nieznajomość zasad netykiety, nieumiejętność poprawnego skonfigurowania oprogramowania czy też nieznajomość elementarnych zasad ortografii i tym podobnym, bardzo lamerskim zachowaniem. A też przy jednoczesnym braku woli, aby takową wiedzę zdobyć…

Ponadto zachowania te zwykle charakteryzuje jednoczesne reakcje silnie agresywne na wszelkie próby upominania, a nawet tylko odmowy bądź nie spełnienia postulowanych żądań.

I to właśnie owa agresywność jest m.in. przyczyną tego, iż Dzieci Neostrady  często gęsto finalnie tracą dostęp do danego forum czy nawet i łącza, a to zaś z tej racji, iż z powodu nieznajomości obowiązujących tamże regulaminów dopuszczają się zachowań, które stanowią ewidentne naruszenie bądź pogwałcenie tychże regulaminów.

Co się tyczy natomiast samego pojęcia Dzieci Neostrady, to ma ono swoje źródło w czasach, gdy pojawiło się ono tuż po wprowadzeniu szerokopasmowego dostępu do Internetu w Polsce (Neostrada oferowana pierwotnie przez TP S.A.)¸a zarazem jego „boom’u” i masowego kupowania tejże usługi – często niestety jako prezentu na pierwszą komunię, rozpoczęcie szkoły podstawowej, czy uzyskania w tejże promocji do następnej klasy – a tym samym również nagły, gwałtowny przyrost liczby nowych i niedoświadczonych użytkowników, nieobytych wcale i „nieopierzonych”, jacy dali podstawy do ugruntowania się negatywnego znaczenia tegoż terminu w Internecie.

Po pewnym czasie termin ów uległ skróceniu do formy dziecka Neo, często stosowanej później miast pełnej formy.

Oczywiście opisywane tu zachowania mogą dotyczyć użytkowników w różnym wieku, a nie tylko owych małoletnich, smarkatych „protoplastów” terminu czy też posiadających różnego rodzaju łącza internetowe, prócz owej słynnej Neostrady ponad to również.

Co istotne, nadanie owego statusu dziecka Neostrady, nie skreśla użytkownika jeszcze permanentnie definitywnie, albowiem status ów, stanowi status niejako przejściowy, a to z tej racji, iż osoby te z czasem albo nabywają określoną wiedzę i zmniejszają swą uciążliwość wobec innych użytkowników, bądź to nabierają umiejętności respektowania niektórych wymogów netykiety i regulaminów, bądź też z powodu swego nieakceptowanego, aspołecznego zachowania tracą dostęp do danego forum, czy nawet łącza.

  • „Fripolboks”:

Nazwa Fripolboks wywodzi się od nazwy firmy Polbox, która to jako pierwsza uruchomiła ongiś usługę darmowych kont poczty e – mail (e – mail login@free.polbox.pl). Zaś związek tejże usługi z trollingiem polega na tym, iż jej popularność oraz chęć korzystania z oferowanych darmowych kont, spowodowała napływ bardzo wielu nowych użytkowników, nieobeznanych zupełnie z zasadami netykiety, a więc przejawiających często zachowania nieakceptowalne, w tym także noszące znamiona trollingu.

I to już koniec tejże drugiej części ilustracji przykładowej w niniejszym wywodzie, a powyższa egzemplifikacja liczę, iż wyczerpuje wszelkie kwestie praktycznej realizacji uprzednio tutaj roztrząsanych kwestii teoretycznych, a też zdoła zaspokoić ciekawość i głód wiedzy szanownych Czytelników. A więc tym samym tenże rozdział został zakończony definitywnie w tym miejscu, a tym samym umożliwiło to nam przejście do następnego, kolejnego rozdziału, niemal już finałowego – po którym tylko jeszcze nastąpi krótki niejako „epilog” – miejsce na reasumpcję uprzednio poczynionych tu roztrząsań i małe podsumowania całokształtu mych tu wynurzeń.

A zatem – do dzieła!

VII. REWIRY TROLLI I SPOSOBY PRZED NIMI OCHRONY – CZYLI RZECZ O TYM, JAK TROLLA WYSTRYCHNĄĆ NA DUDKA….

Wpierw omówię tutaj nieco kolejną istotną kwestię, o której warto wspomnieć, a którą to stanowią rewiry trolli – czyli miejsca ich bytowania oraz działalności.

Większość trolli swe działania prowadzi w pewnych wybranych przez siebie obszarach i rewirach, podług własnego mniemania czy np. określonych potrzeb własnych trolla.

W najbardziej ogólnym ujęciu, rewir trolla, jak zresztą już uprzednio wspominałam, stanowić może w zasadzie każde miejsce w Internecie, które tylko umożliwia interaktywną partycypację i prowadzenie dyskusji użytkownikom, i każde w których takowe dyskusje są tylko prowadzone – od forum internetowego ,wszelakie grupy dyskusyjne, czaty aż po wszelkiego rodzaju portale społecznościowe, blogi czy portale bądź serwisy informacyjne, umożliwiające komentowanie zamieszczanych tamże „newsów”.

I tak oto trolle mogą się niejako zagnieździć i „przyczepić” do miejsc takich jak:

  • Obszar całej danej strony internetowej – wówczas to zakres ich działalności, obejmuje wstawianie prowokacyjnych treści absolutnie WSZĘDZIE w obrębie całej tejże strony. A więc pewność, iż mamy do czynienia z trollem, można mieć wówczas, gdy oto napotkamy pod postem traktującym o przetworach owocowych z domowej spiżarni – np. zamieszczony na łamach jednej ze stron bądź portali kulinarnych czy z przepisami – zjadliwy, ziejący nienawiścią czy wręcz agresywny komentarz oskarżający o całe zło świata np. księży, wszystkich dotychczasowych premierów Polski bądź to graczy konsolowych, co też powinno stanowić już teraz dla nas, po przyswojeniu sobie całej wiedzy i informacji odnośnie trollingu i trolli zawartych w niniejszym artykule, ewidentnie oczywisty przypadek trollingu i bez wątpienia dla nas jest fakt, iż mamy tu do czynienia z trollem bądź to trollołakiem.
  • Obszarów w obrębie konkretnego tematu (bądź też zagadnienia). Tak zagnieżdżający się troll, uderza z całą mocą, jeśli tylko dostrzeże gdzieś możliwość wszczęcia dyskusji dotyczącej jego „specjalizacji”. Wtedy to usilnie dąży on do wszczęcia dyskusji odznaczającej się brutalnością, agresją, a także absorbującej i angażującej do podjęcia partycypacji w niej możliwie dużą liczbę osób.

I tak oto przykładem takiej sytuacji, w której z całą pewnością mamy do czynienia z tego rodzaju trollem, działającym w takim rewirze, może być sytuacja, w której napotykamy np. pod postami  dotyczącymi pewnego określonego konkretnie tematu całe mnóstwo „komentów”, autorstwa jednego tego samego Internauty, którego cechuje umiarkowana raczej uprzejmość, a za to niemożebnie przeogromna odporność na wszelką argumentację i kontrargumenty – to niezawodnie wskazuje nam, iż mamy do czynienia z trollami  zaliczanymi do omówionych tu uprzednio kategorii.

  • I wreszcie – obszar o najmniejszym zasięgu, ograniczający rewir działania trolla jedynie do pewnej konkretnej osoby. Takiego trolla stanowi troll – prześladowca, a który to stanowi wyjątkowo nieprzyjemną sprawę, jaka niebezpiecznie oscyluje na granicy zjawiska ewidentnego cyberstalkingu, a więc formy cyber – przestępstwa. Tutaj jako przykład należy wyobrazić sobie trolla, który uporczywie i niezmordowanie niezwykle złośliwie i jadowicie, czy wręcz agresywnie, komentuje każdy jeden przejaw aktywności w Internecie danego jednego tylko ,konkretnego użytkownika i niczym maniak żadnego z choćby najmniejszych śladów jego cyber – aktywności bądź istnienia w wirtualnej rzeczywistości nie pozostawia bez reakcji czy odzewu, obsesyjnie prześladując takiego nieszczęśnika i fanatycznie tocząc z nim ciągłą, nieustającą polemikę – taki cyberstalker niestety nie wiele różni się od tego realnego stalkera i jest równie przykrym i uciążliwym prześladowcą, a jego działalność może mieć dla ofiary równie przykre, nieprzyjemne, a nawet bardzo groźne rezultaty, tak więc lepiej unikać takich trolli jak ognia i możliwie jak najszybciej, definitywnie ucinać z nimi wszelką polemikę!

No tak, a co jeśli już w trakcie naszych wirtualnych aktywności w Internecie natkniemy się na któregoś z tych rodzajów trolli i padniemy ofiarą opisywanych tu praktyk, czyli po prostu trollowania?

Warto więc jeszcze tutaj na sam koniec wspomnieć też choć krótko o sposobach walki i ochrony przed trollami i trollingiem, jako że te akurat umiejętności bez wątpienia nieraz okażą się przydatne bądź to wręcz nieodzowne dla każdego jednego Internauty, który podejmuje jakąkolwiek tylko w ogóle partycypację w dyskusjach toczonych w sieci bądź formę interaktywnej komunikacji z innymi użytkownikami – i zaiste okazują się one nie jednokrotnie iście bezcenne, uwierzcie mi!

Tak najogólniej i po krótce, owe sposoby walki i ochrony przed trollami, można by ująć w formie pewnego niejako „algorytmu”, określającego sposób postępowania w przypadku zetknięcia się z tym zjawiskiem bądź to, gdy padnie się ofiarą trollingu. A ów algorytm ma następującą postać:

  • Najsampierw należy upewnić się całkowicie, iż ma się do czynienia z trollem i
  • Następnie należy owo swoje odkrycie i zidentyfikowanie trolla ogłosić wszem i wobec publicznie możliwie wszystkim – a co ma na celu zaś uprzedzenie ogółu internautów przed wykrytym trollem oraz do partycypacji i wspieraniu naszej osoby w realizacji następnego, trzeciego punktu, kończącego nasz mini – algorytm anty – trollowi.
  • I wreszcie finalnie – zastosuj najlepszą broń walki z trollami czyli zignoruj zupełnie trolla i totalnie wszelką jego działalność, formy prowokacji bądź to wypowiedzi publikowane przez tę „mendę społeczną” – ignorując go albowiem skazujemy go niechybnie na fiasko i kompletną porażkę w swym procederze trollowania – jak to głosi jeden ze słynnych w Internecie sloganów i będący bohaterem niezliczonych już memów – „Nie karm trolla!!”, a troll karmi si twój uwag i wszelką reakcją na jego prowokacje, więc jedynie ignorując całkowicie jego osobę i działania możesz z nim skutecznie walczyć.
troll1x1

Słynne już internetowe hasło „Nie karm trolla!!”

A to z racji, iż taki troll, oddając się uprawianiu swego niecnego procederu, przede wszystkim i najbardziej łaknie właśnie uwagi innych oraz ich możliwie najbardziej gwałtownych i emocjonalnych reakcji, wzbudzonych w skutek jego działalności czy prowokacji. I też dlatego, jak pisałam już, właśnie ignorowanie okazuje się tu być najbardziej skuteczną „bronią”, zniechęcając trolle do dalszego „wkurzania” ludzi i zmuszając do zaniechania swego podłego procederu, aż finalnie opuszczają dany rewir i udają się w inne rejony Internetu w poszukiwaniu bardziej podatnych ofiar na swe działania, czy nawiedzać inne serwisy z nadzieją na lepsze efekty swego trollowania.

Ponad to w kwestii ochrony przed trollami¸ istotna jest też znajomość cech specyficznych czy szczególnych danego trolla, z którym mamy akurat do czynienia w danym przypadku – ich znajomość bowiem umożliwia wówczas wczesne wykrycie i identyfikację trolla i podjęcie skutecznej przed nim obrony.

Trolls

„Nie karm trolla!!”

Tym niemniej również i tu, niezmiennie najskuteczniejszą z takowych form obrony pozostaje wciąż owo całkowite ignorowanie trolla i wszelkich działań przez niego podejmowanych oraz brak jakiejkolwiek reakcji na jego prowokacje bądź „zaczepki” – wystarczy trolla totalnie olać, by szybko i skutecznie się pozbyć problemu – ot i cały sekret ha!

Aczkolwiek na tym nie koniec względem walki i ochrony przed trollami. Albowiem najważniejsze w tym względzie zadanie i jego cały ciężar, spada natomiast na barki administratora (czyli „admina”) bądź to moderatora danego serwisu, forum etc., do którego obowiązków w takim przypadku należy zaś podjęcie następujących kroków i działań: primo winien on w sposób umiejętny skutecznie filtrować wszelkie publikowane wypowiedzi, posty czy tzw. „komenty”, w tym poprzez blokowanie („banowanie”) treści trollowanych, jak też wykorzystując możliwości odpowiadania czy ingerencji w już istniejące, uprzednio opublikowane wiadomości bądź treści tego typu.

Niestety taka ingerencja, jak choćby usunięcie już opublikowanej uprzednio przez trolla wiadomości i wykasowanie jej treści z danego forum, grupy czy wątku, etc., w konsekwencji może powodować wręczeniu mu do ręki, dodatkowego argumentu w toczonym sporze bądź kłótni, przykładowo dotyczącego cenzurowania oraz wolności słowa i wypowiedzi.

Prócz adminów i moderatorów swój wkład w utrzymanie porządku powinni mieć również i zwykli jego użytkownicy partycypujący czynnie w jego życiu, funkcjonowaniu i toczonych w jego ramach dyskusjach. A to chociażby pomagając w tymże poprzez skrupulatne i natychmiastowe informowanie administratorów bądź moderatorów o każdym jednym podejrzanym zachowaniu czy aktywności na forum, w grupie bądź wątku, czy na portalu etc.

Rolą administratora jest z kolei nie tylko skrupulatna weryfikacja otrzymywanych od użytkownika tego rodzaju wiadomości, ale także i osoby, od której takowa wiadomość została przysłana (tj, jej nadawcy).

Tym niemniej ignorowanie trolla króluje, jako niepodzielnie najlepsza i najskuteczniejsza metoda walki, jak i obrony czy ochrony przed trollami – ignorowanie oznacza bowiem druzgocące fiasko i porażkę trolla oraz jego prowokacji!

I tak oto w społeczności internetowej powstał ów słynny zwrot, o którym napomknęłam już uprzedni, czyli „Nie karm trolla!”, a który ma na celu ostrzegać użytkowników Internetu przed podejmowaniem jakiejkolwiek interakcji z osobą trollującą. A to po to, aby swoją reakcją nie „karmić” trolli, bo ich pokarm stanowi właśnie reakcja i uwaga innych użytkowników, o jakie zabiegają swymi prowokacyjnymi działaniami.

05724457fb8a902ae6dbda86d5c4766c

Niestety ze względu na bardzo dużą liczbę użytkowników, zrealizowanie w praktyce takiego całkowitego zignorowania i brak jakiejkolwiek reakcji na trolla i jego działania jest dość trudne i karkołomne.

Istotny jest tu również fakt, iż to troll zwykle znajduje swą ofiarę – starannie wyszukując ją spośród nieskończenie wielu innych użytkowników, upatrując ją sobie obiera za cel…

Poza tym, niektóre trolle doskonale i umiejętnie potrafią skutecznie zwiększyć grono sił swych aliantów – czyli liczbę „sprzymierzeńców” i sojuszników, którzy mu sprzyjają i wspierają w boju..

Aczkolwiek i tak, jego skrajnie egoistyczne zachowanie, nieuchronnie zmierza do rozbicia i rozpadu danej grupy czy cyberspołeczności oraz jej wewnętrznego skonfliktowania i skłócenia, a co zaś stanowi pożywkę dla trolla.

A tymczasem z kolei ignorowany zupełnie troll, pozbawiony karmiącej go uwagi i reakcji innych użytkowników, w końcu zniechęca się całkiem takim pisaniem tylko do siebie samego i najprawdopodobniej wówczas szybko czmychnie z danego miejsca, przenosząc się  na inne, w poszukiwaniu nowego audytorium i ofiar bardziej podatnych na jego prowokacje i inne matactwa.

I to tyle w tym względzie – myślę, iż kwestię omawianą tu uprzednio mamy już wszyscy „w małym paluszku”!

VIII. EPILOG – CZAS REASUMPCJI I FINALNEGO PODSUMOWANIA….

W tym współczesnym świecie i realiach obecnego XXI wieku, w erze Globalnej Wioski i absolutnego panowania wszechobecnego, wszechmocnego i nieskończenie wielkiego Internetu, wszystko zyskuje zupełnie nowy, dodatkowy i zgoła odmienny od tych, znanych nam uprzednio – kolejny wymiar i formę swego istnienia, a my ludzie żyjący w tymże współczesnym świecie – kolejną nową, całkiem inną i zgoła odmienną, dodatkową rzeczywistość, w której istniejemy zarówno my jak i owo „Wszystko” i realia w jakich jest ona osadzona – rzeczywistość wirtualną i realia cyberświata Internetu pozbawione fizycznej formy bytu, całkowicie bezcielesne, które są zarazem jednocześnie nigdzie, jak i wszędzie…

I tak też dzieje się właśnie dokładnie również i w przypadku kwestii, jaką stanowią zachowania aspołeczne, o jakich była tu mowa już uprzednio. Oto można wyraźnie zaobserwować obecnie przejawy i przypadki występowania rozmaitych form zachowań antyspołecznych, już nie tylko w tych codziennych sytuacjach i rzeczywistych, istniejących faktycznie i realnie miejscach czy okolicznościach, jak np. praca, ulica, dom, szkoła, grupa rówieśników bądź inna wspólnota etc. – a więc tych istniejących w tzw. „realu”, czyli inaczej in real life, lecz oto teraz także i w tym nowym wirtualnym świecie i realiach internetowych spotkań, dyskusji i interpersonalnych relacji oraz form komunikowania się.

I samo owo komunikowanie się oraz formy tychże relacji interpersonalnych, również zyskują zupełnie nowy, zgoła odmienny wymiar czy formę….

W tej naszej codzienności w wirtualnym świecie i realiach współczesnej ery Globalnej Wioski, rzeczą zwyczajną, codzienną i powszednią stała się ciągła, nieustanna różnoraka partycypacja i interaktywne relacje oraz komunikacja interpersonalne na wszelkiego rodzaju forach internetowych, grupach dyskusyjnych, czatach, bądź też najrozmaitszych portalach społecznościowych i innego rodzaju czy blogach, oraz wszelkich innych miejscach w sieci, umożliwiających jakąkolwiek w ogóle interaktywną partycypację i prowadzenie dyskusji użytkownikom.

I w tych wszystkich, najrozmaitszych, nieskończenie wielu miejscach naszej partycypacji w wirtualnym życiu i rzeczywistości, naszych wszelkich tamże aktywności, działań i przejawów istnienia, zwykle znajduje się zawsze jakiś osobnik, określany mianem trolla, który z lubością oddaje się procederowi przeszkadzania i dezorganizacji w prowadzeniu merytorycznej dyskusji, siejąc w niej zamęt i zamieszanie, bądź to w efekcie wznieca tzw. flame war (lub in. Flame) – siejąc niejako Chaos, destrukcyjnie niszczący ład i porządek oraz powodujący całkowitą dezorganizację funkcjonowania i całokształtu istnienia danej cyberspołeczności….

I któż z nas współczesnych, XXI-wiecznych Internautów, nigdy nie spotkał ani razu na swej drodze żadnego, choćby jednego tylko trolla czy sam nigdy ani raz nie padł ofiarą trollingu, nawet choćby nieświadomie?

Chyba ciężko by było takowego znaleźć, lub wręcz nawet graniczyć by to mogło z niemożliwością, podług mego skromnego mniemania….

Tym niemniej, pomimo faktu, iż współczesne, nowoczesne możliwości techniczne, umożliwiają stosowanie restrykcji i ograniczeń zarówno dostępu, jak i publikowanych wypowiedzi oraz treści, i tak okazuje się jednakże, iż tę najskuteczniejszą metodę na trolla internetowego, stanowi wciąż niezmiennie owe jego całkowite ignorowanie – równoznaczne dla trolla z kompletnym i doszczętnym fiaskiem oraz sromotną porażką, odniesioną w tej bitwie i próbie prowokacji!

Tym niemniej trolling internetowy, nabiera jednak jeszcze znacznie większego znaczenia i doniosłości, wówczas gdy ingeruje on także w życie codzienne człowieka realnie i skutkuje ponoszeniem w nim faktycznych strat moralnych bądź materialnych, wykraczając tym samym już bardzo daleko poza tylko tę wirtualną rzeczywistość Internetu i realiów cyberświata, wkraczając brutalnie w świat rzeczywisty i jego realia istniejące faktycznie także i w „realu”…

A wówczas, w takiej sytuacji absolutnie karygodne i niedopuszczalne jest milczenie dobitna i właściwa reakcja, stanowiąca elementarny obowiązek i powinność każdego współczesnego człowieka!

A wszelkie trolle, od których roi się wszędzie w calutkim Internecie, i których na pęczki wciąż pojawia się w każdej jednej cyberspołeczności i miejscach w sieci, gdzie toczone są jakiekolwiek w ogóle dyskusje, i jakie mnożą się wciąż na potęgę, zwiększając liczebność swych zastępów – nie powinny jednakże nas wcale jakkolwiek ani przerażać, ani deprymować czy też zbytnio martwić, ponieważ to my tylko tak w istocie decydujemy o ich istnieniu – i tym, czy je karmić czy też nie karmić i najskuteczniejszą bronią kompletnej ignorancji ukrócić definitywnie ich poczynią, przeganiając z naszej cyberspołeczności w cholerę, przywróciwszy jej ład, spokój i wolną od trolli, pełną harmonii sielankową idyllę…

Troll to tylko troll  jedyne, co można z nim zrobić sensownego, to go totalnie „olać”, tak kolokwialnie mówiąc – albowiem tym sposobem możemy go właśnie najskuteczniej i definitywnie zgnieść, jak robaka, którym w zasadzie jest ten pasożytniczy robak, żerujący na innych internautach i siejący szkody szkodnik internetowych miejsc merytorycznej dyskusji i dysput, oraz wirtualnych spotkań Internautów…. A szkodniki wiadomo – należy bez względnie i bez litości tępić, jak choćby np. taką stonkę ziemniaczaną czy tasiemca – ot i tyle…. 😉

I jak rzadko kiedy, pasuje tu jak ulał, jako że trolle  to w zasadzie tacy internetowi idioci. ta mądra zasada w myśl, której to zaś należy …

13179049_1162071243823600_8454548547130077203_n

 

I takie również postępowanie sugeruje, a nawet zalecam w przypadku natknięcia się gdzieś w Internecie na jakiegokolwiek trolla czy usiłowanie dokonania aktu trollingu ot co!!

 

THE END.

 

[By Anna Gabriella „Lilith” Gajda®]

Przypisy:

[1]. Czyli nieadekwatne funkcjonowanie w rolach społecznych charakteryzujące się agresywnymi formami niedostosowania z przewagą aktywności, pobudzenia, wyraźnej agresji i wrogości. Do symptomów takiego zachowania zalicza się: silne dążenia do szkodzenia innym osobom; bezinteresowne okrucieństwo; brak wrażliwości moralnej; stosowanie różnych form przemocy w stosunkach interpersonalnych. [Źródło: Wikipedia.org].

[2] RFC 1855: Netiquette Guidelines, http://tools.ietf.org/html/rfc1855.

[3] J.S. Donath, Identity and Deception in the Virtual Community, [w:] Communities in Cyberspace, M.A. Smith, P. Kollock, 1999, s. 29 – 59.

[4] S. Herring, K. Job-Sluder, R. Scheckler, S.Barab, Searching for Safety Online: Managing Trolling” in a Feminist Forum, Center for Social Informatics – Indiana University.

[5] Screamer (także: jump scare): rodzaj animacji, filmu bądź aplikacji stworzonej specjalnie po to, aby przestraszyć widza. Pierwsze scream’ery pojawiły się około roku 2002.

[6] Efekt Krugera – Dunninga: jest to w psychologii zjawisko, które polega na tym, iż osoby niewykwalifikowane w jakiejś dziedzinie życia mają tendencje do przeceniania swoich umiejętności w tej dziedzinie, podczas gdy osoby wykwalifikowane mają tendencję do zaniżania oceny swych umiejętności. Zjawisko to zostało opisane i udokumentowane przez Justina Krugera i Davida Dunninga z Uniwersytetu Kornella.

[7] (argumentum) ad personam: <<argument odnoszący się do osoby, zarzut natury osobistej, nie związany z przedmiotem sporu>> [przeciwieństwo:] (argumentum) ad rem: <<argument do rzeczy, rzeczowy, dotyczący meritum sprawy>> [w:] W. Kopaliński, Słownik wyrazów obcych i zwrotów obcojęzycznych, wydanie XVI rozszerzone, Państwowe Wydawnictwo Wiedza Powszechna, Warszawa 1989.

[8] D. Jachyra, Trollowanie – antyspołeczne zachowania w Internecie, sposoby wykrywania i obrony, Zeszyty Naukowe Uniwersytetu Szczecińskiego Nr 656, „Studia Informatica” Nr 28, 2011, s. 256.

 

[9] The Opinion of the Fourth Circuit, http:// pacer.ca4.uscourts.gov/opinion.pdf/971523.P.pdf.

[10] C. Landers, The Internets Are Going to War, Baltimore City Paper 2008.

MosqueinAbuja

Fundamentalizm w islamie jako reakcja na nowoczesną cywilizację Zachodu.

MosqueinAbuja

Anna Gabriella Lilith Gajda.

  1. WSTĘP

Termin fundamentalizm zwłaszcza współcześnie urasta do rangi kwestii zasadniczo elementarnej i newralgicznego problemu nie tylko całego świata zachodniego, ale i poniekąd także cywilizacji wschodniej, osiągając tym samym wymiar globalny. A w świetle drastycznych wydarzeń, jakie wstrząsnęły opiniom publiczną na całym świecie w czasach współczesnych, począwszy od początku tego milenium aż po ostatnią tragedię w Paryżu z końca ubiegłego roku, nabiera zupełnie nowego znaczenia i wagi, wzbudzając niezmiennie tak samo wiele kontrowersji, stał się gorącym tematem numer jeden, który nie schodzi z ust całego świata, jak i całego Internetu, gdzie chyba wzbudza najwięcej wrzawy pośród rzeszy zbulwersowanych internautów.

Najsampierw warto byłoby pokusić się tutaj o wstępne zdefiniowanie tego esencjonalnego dla dalszych rozważań terminu, jakim jest fundamentalizm. Podług Słownika Języka Polskiego red. Szymczaka termin ów oznaczać może bądź to <<tradycjonalistyczny i ortodoksyjny stosunek do wyznawanej religii>>, bądź też <<radykalizm w wyznawaniu jakiejś idei, odmawiający innym racjom prawa istnienia>>. Te dość oschłe definicje słownikowe rozwija nieco definicja encyklopedyczna, zawarta w Encyklopedii PWN:

[…] ruch, formacja, ideologia o charakterze skrajnie konserwatywnym, przeciwstawiające się jakimkolwiek zmianom lub modyfikacjom doktryny religijnej, kultu, rytuału, obyczajowości.

Uwzględniając obraz kreowany przez zachodnie mass media, można by łatwo ulec złudzeniu, iż ta forma religijności zwana fundamentalizmem, a która to funkcjonuje w ciągłym poczuciu zagrożenia, a niekiedy ucieka się do przemocy, stanowi zjawisko stricte islamskie, a co tak faktycznie odbiega zupełnie od prawdy. Fundamentalizm bowiem stanowi zjawisko, które ma swoje przejawy na całym świecie, niemalże w każdej z większy religii, w formie jednej z reakcji na problemy nowoczesności, a już w szczególności w historii chrześcijaństwa, islamu i hinduizmu.

Nie było dziełem przypadku pojawienie się tej odmiany religii na początku XX wieku w świecie chrześcijańskim, a konkretniej w Stanach Zjednoczonych.

Fundamentalizm jako taki, nie stanowi monolitu, jako że każda z jego możliwych form, nawet w obrębie jednej religii, ewoluuje w sposób niezależny, posługuje się własną symboliką i ma własne, odrębne źródła egzaltacji. Tym niemniej wszystkie one jednak pozostają ze sobą w pewien sposób spokrewnione.

Aczkolwiek ruch fundamentalistyczny wcale nie zaistniał natychmiast, jako „odruchowa” reakcja na nadejście zachodniej nowoczesności, lecz przyobleka swą formę dopiero, gdy proces modernizacji osiąga już poziom dość mocno zaawansowany. Początkowo zarzewie dali ludzie wierzący, podejmując próbę przetransformowania swej religii, mającą na celu połączenie tejże religii z nowoczesną kulturą. Jednakże te dość umiarkowane działania okazały się być zbyt mało skuteczne, co zaś spowodowało, iż niektórzy ludzie poczęli odwoływać się do znacznie bardziej skrajnych metod, a co zaowocowało właśnie narodzinami ruchu fundamentalistycznego.

pobrane

Islam jako ostatnia z religii monoteistycznych wykształcił w swoim obrębie orientację fundamentalistyczną. Miało to miejsce w latach sześćdziesiątych i siedemdziesiątych wieku XX, kiedy to nowoczesna kultura zachodnia poczęła zadomawiać się również w świcie islamskim. Do tego czasu fundamentalizm zdążył się już ugruntować wśród kultur chrześcijan i żydów, które znacznie dłużej były wyeksponowane na kontakt z nowoczesnością. W chrześcijaństwie fundamentalizm ma swe źródła w reformacji, a zwłaszcza w Kościołach o tradycjach kalwinistycznych, baptystycznych i pietystycznych, zaś w katolicyzmie jest on tożsamy z tradycjonalizmem, cechujący się negatywnym nastawieniem do tendencji modernistycznych i liberalnych w teologii. W islamie źródła swe ma w XX wieku, z których wypływa jako tak zwany tradycjonalizm muzułmański, przeciwstawiający się tendencjom reformatorskim w islamie. Fundamentalizm islamski nazywa się też czasem islamizmem lub integryzmem muzułmańskim, aczkolwiek wielorakość znaczeń i form, jakie przyjmuje on w islamie nie pozwala na ujednolicenie tego zjawiska, jako jednego, spójnego ruchu czy nurtu.

Tym niemniej, wszystkie ruchy fundamentalistyczne w obrębie wszystkich religii, posiadają pewną wspólną cechę dystynktywną, która je łączy. A mianowicie, cechę tę stanowi głębokie rozczarowanie współczesną cywilizacją zachodnią, która pokładane w niej nadzieje w dużym stopniu pozostawia niespełnione. Ponadto wspólny im jest również ów autentyczny strach, jaki cechuje każdy ruch fundamentalistyczny, a bierze swe źródło w głębokim jego przekonaniu o tym, że świecki establishment jakoby nosi się z zamiarem unicestwienia religii.

Co więcej cechy wspólne, jakimi wyróżniają się wszystkie ruchy fundamentalistyczne, stanowi primo to, iż są one ze swej istoty postępowe, gdyż mogą zaistnieć jedynie w naszych czasach; i secundo ich nowatorskość, a ich interpretacje religii odznaczają się często radykalnością. A stąd zaś konkluzja, iż fundamentalizm stanowi zatem  nieodzowny element współczesnego świata.

A wszędzie, gdzie nowoczesność zostaje zakorzeniona, fundamentalizm może się rodzić jako świadoma na nią reakcja. A z kolei fundamentaliści często jawnie wyrażają swe niezadowolenie z kształtu, jaki ta nowoczesność przybiera, uwypuklając przy tym te elementy swej religii, które są jej sprzecznością.

2. FUNDAMENTALIZM VS. NOWOCZESNOŚĆ.

Z racji faktu, iż emancypacja kobiet zyskała rangę jednego z wyznaczników tejże nowoczesności, powszechne jest dla fundamentalistów dążenie do przywrócenia tradycyjnych ról płci, dystynktywnych dla wspólnot rolniczych, czy też narzucenie kobietom nakazu noszenia zasłon bądź też zamykania się w domu.

Ponad to, uznając fundamentalizm jako niejako „rewers” – czyli drugą stronę nowoczesności, to jego obserwacja może w rezultacie doprowadzić do ukazania nam niektórych z jej wad. A tym samym fakt funkcjonowania fundamentalizmu w symbiotycznej relacji z represyjnym sekularyzmem. Fundamentaliści niemal zawsze odczuwają, iż przypuszczane są na nich ataki, ze strony liberalnego bądź nowoczesnego establishmentu. A w związku z tym zaostrza się skrajność ich poglądów, a od stopień gwałtowności ataku sekularystów jest zwykle wprost proporcjonalny ze stopniem gwałtowności kontr – reakcji fundamentalistów.

Można zatem by rzec, iż fundamentalizm w ten sposób, uwidacznia zatem pewną szczelinę dzielącą społeczeństwo, a na przeciwstawnych krawędziach tej przepaści, znajdują się z jednej strony zwolennicy kultury świeckiej i sekularyzacji, a zaś z drugiej – ci, dla których jest ona źródłem zagrożenia. W miarę upływu czasu przepaść ta się pogłębia i rozrasta, a co oznacza, iż co raz trudniejsze również staje się zarzucenie pomostu, łączącego oba jej brzegi – a co oznacza tyle, że co raz trudniejsze staje się zrozumienie oponenta.

Co do kwestii początków fundamentalizmu, zwykle ma on swoje pierwotne źródło w dyspucie prowadzonej z liberałami, albo sekularystami w obrębie tego samego narodu bądź kultury. Bardzo często początek fundamentalizmu stanowi akt wycofania się z głównego nurtu kultury, które ma na celu utworzenie enklawy czystej wiary. I stamtąd dopiero z kolei dochodzi do rozpoczęcia ofensywy, jaka może przyjąć różne formy, a której cel stanowi natomiast przestawienie błędnego biegu historii na właściwy tor, a w rezultacie umożliwiając ponowną sakralizację świata. Wszystkim fundamentalistom wówczas wspólne jest poczucie, iż walczą oni o przetrwanie. A jako że są oni niejako „przyparci do muru” przez napierającą zewsząd kulturę nowoczesna, to często zdarza im się uwierzyć w to, że jedyny sposób wyjścia z impasu stanowi walka.

Można by również rzec, iż fundamentaliści odnieśli sukces o tyle, o ile cel ich stanowiło ponowne ulokowanie religii w centrum uwagi w taki sposób, iż obecnie ponownie ma ona istotne znaczenie w stosunkach międzynarodowych, a co nie tak dawno jeszcze – w połowie XX wieku, gdy tryumf sekularyzmu sprawiał wrażenie, iż to do niego należy przyszłość, zdawało się być zupełnie niewiarygodne. Zmiana ta stała się wyraźnie widoczna w świecie islamu, począwszy od lat siedemdziesiątych wieku XX.

Tym niemniej fundamentalizm nie stanowi wcale sposobu niejako „wykorzystania” religii do osiągania celów politycznych. Na fundamentalizm bowiem składają się rebelie wymierzone przeciwko sekularystycznemu wyłączeniu pierwiastka boskiego z życia publicznego, a często również podejmowanie rozpaczliwych prób zagwarantowania przewagi wartości duchowych we współczesnym świecie. Z tym tylko, że wraz z fundamentalizmem, zwykle rodzi się też  uczucia rozpaczy i strachu, a te niejednokrotnie prowadzą do znaczącego zniekształcenia tradycji religijnej, a też eksponuje jej bardzo wojownicze aspekty, co dzieje się zaś kosztem elementów, które rodzą postawy tolerancyjne i pojednawcze.

3. FUNDAMENTALIZM W ISLAMIE.

W dość znacznie dużym zakresie fundamentalizm muzułmański zgodny jest z tą ogólną jego charakterystyką, o jakiej mowa była uprzednio. Cechą wspólną, upodabniającą go do innych fundamentalizmów, jest owa podzielana głęboka obawa przed nowoczesną kulturą świecką.

Warto tu nieco przybliżyć kwestię ideologiczne i ich protagonistów.

I tak oto jeden z wczesnych ideologów fundamentalizmu islamskiego to Abu Ala Maududi, który był fundatorem organizacji Jamaat-e-Islami w Pakistanie. Powziął on pogląd, jakoby Zachód mobilizuje siły w celu rozgromienia islamu. Podług jego mniemania, muzułmanie winni wspólnie stawić opór tej inwazji sekularyzmu, co miało stanowić warunek konieczny przetrwania ich kultury. Wówczas to po raz pierwszy zostali oni zmuszeni do przyjęcia postawy obronnej pod naporem zagrożenia z Zachodu. Co więcej Maududi zakwestionował cały świecki etos i miast niego zademonstrował islamską teologię wyzwolenia.

A z kolei fakt, iż w islamie Bóg stanowi jedynego władcę, zwalniał z obowiązku posłuszeństwa wobec poleceń innego człowieka. A co więcej, ta rebelia wzniecona przeciwko mocarstwom kolonialnym, nie była już tylko prawem, ale i obowiązkiem. A sam Maududi nawołuje do powszechnego dżihadu – tzw. świętej wojny, a więc jako koncepcji walki z Zachodem. Ponieważ jego pogląd był tu innowacyjny – uznając dżihad za główną zasadę islamu. A wprowadzenia tejże innowacji podług niego było w pełni uzasadnione, a usprawiedliwienie stanowiły obecne nadzwyczajne warunki. I tak oto w rezultacie strachu przed zagładą kultury i tradycji, dochodzi do powstania bardzo skrajnego i potencjalnie niebezpiecznego wypaczenia religii.

Jednakże za faktycznego fundatora i „ojca” islamskiego fundamentalizmu uznaje się ideologa, którym był Sajid Kutb (1906 – 1966). U zarania swej działalności nie był on początkowo ekstremistą wcale, a co więcej wyrażał nawet postawę raczej entuzjastyczną względem kultury zachodniej i sekularnej polityki. W roku 1953 wstąpił on do Stowarzyszenia Braci Muzułmanów, jako reformator, który wierzy w to, że nadanie islamskiego wymiaru zachodniej demokracji jest możliwe. I dopiero po tym, jak został uwięziony w roku 1956 przez Nasera za przynależność do bractwa, nastąpił przełom w jego przekonaniach, które zamienił na pogląd, że ludzie wierzący i sekularyści nie mogą żyć w jednym społeczeństwie. A jako świadek tortur i egzekucji braci, uznaje je, jak też zadeklarowane dążenia Nasera ku zepchnięciu na margines życia społecznego w Egipcie, za przejawy dżahilijji, którą to definiuje jako: „barbarzyństwo na zawsze i po wszystkie czasy pozostające wrogiem islamu”. Zaś na muzułmanów nakłada tym samym obowiązek wydania jej śmiertelnej walki, podług przykładu jaki dał im prorok Mahomet.

Kutb poszedł jednak w swych poglądach jeszcze dalej aniżeli Maududi, który dżahilijję dostrzegał tylko w społeczeństwach muzułmańskich. Kutb natomiast za pomocą tego terminu określił, jako tożsame mu – współczesne społeczeństwo muzułmańskie. Co do przywódcy, jakim był Naser to pomimo tego, iż niby deklaruje on wiarę w islam, to jednak jego czyny świadczą o czymś zgoła przeciwnym, zdradzając apostatę, a obowiązek każdego muzułmanina stanowi obalenie tego rodzaju władcy (jako „niewiernego”). A propagowany przez Nasera brutalny sekularyzm, zmusił Kutb’a do usankcjonowania formy islamu, jaka stanowiła wypaczenie zarówno przesłania Koranu, jak i życia Proroka. Postuluje on aby muzułmanie kierowali się przykładem Mahometa, nakazującym im izolowanie się od głównego nurtu społecznego i rozpoczęcie dżihadu, który nieuchronnie zmierzał do rozlewu krwii. Zaś zawarty w Koranie nakaz tolerancji tłumaczył po swojemu, twierdząc iż jest on obowiązujący wyłącznie w sytuacji po odniesieniu zwycięstwa politycznego islamu i gdy już zostanie utworzone prawdziwie muzułmańskie państwo.

isis-army

Owo cechujące te nowe poglądy twarde nieprzejednanie, wypływa ze źródła, które stanowi głęboki lęk, a jaki stanowi zaś meritum fundamentalnej religijności.

Sajid Kutb nie miał okazji doczekać starości, jako że za swą działalność i poglądy został stracony na osobisty rozkaz Nasera w roku 1966.

Tym niemniej swoją spuścizną nie tylko wywarł wpływ, ale i stanowił inspirację wszystkich następnych ruchów muzułmanów, w tym również dla ruchu talibów, którzy w roku 1994 sięgnęli po władzę w Afganistanie.

Cel talibów stanowił comeback do tego, co podług ich mniemania stanowiło pierwotny islamski światopogląd. A więc następujące poglądy, podług których, primo alimowie uznani zostają przywódcami rządu, secundo kobietom nakazuje się noszenie zasłony (hidżabu) a także zabronione zostaje podejmowanie jakiejkolwiek pracy zawodowej przez kobiety. Tertio dozwolona jest emisja wyłącznie audycji o charakterze religijnym, i wreszcie quatro – zostają przywrócone tradycyjne islamskie kary kamienowania i okaleczania (wraz z islamskim prawem zwanym shariat). Zresztą dyskryminacja kobiet, jaka była praktykowana przez talibów stanowiła zupełną sprzeczność z zachowaniem Proroka oraz zwyczajami pierwszej ummy. Za to talibowi stanowią przykład typowych fundamentalistów, a to z racji tego, że primo ich rozumienie religii cechuje selektywność, a prócz tego secundo¸ zostaje ona przez nich wypaczona i zwrócona w kierunku przeciwnym zgoła aniżeli ten, nadany jej pierwotnie przez jej pierwszych głosicieli.

I w sposób analogiczny, jak to się dzieje u wszystkich fundamentalistów, także fundamentaliści muzułmańscy walcząc o przetrwanie, dokonują przemiany religii w narzędzie ucisku, a nawet i przemocy.

Co się tyczy wszelkich ruchów fundamentalistycznych, jakie pojawiły się przed końcem lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych XX wieku, próby zmieniania świata dokonywane były przez nie za pomocą znacznie mniej drastycznych metod, aczkolwiek wymownych. I dopiero po klęsce wojsk arabskich w wojnie sześciodniowej przeciwko Izraelowi następuje diametralny zwrot ku religii, obejmujący cały Bliski Wschód. Na procesy radykalizacji, niewątpliwy wpływ miała zapewne także i kompromitacja uprzednich sekularystycznych koncepcji politycznych przez przywódców, takich jak np. Naser. A którzy to ponieśli porażkę niejako na skutek tego, że nie pozostali wierni swej religii. Fundamentaliści spostrzegli wówczas to, iż, o ile funkcjonowanie sekularyzm i demokracji pozostaje bez zarzutu na Zachodzie, o tyle w świecie islamskim służyć mają jedynie elicie, a pomijając przy tym kompletnie wszelkie funkcjonowanie w służbie zwykłym ludziom.

Fundamentalizm można określić jako ruch postmodernistyczny czy postnowoczesny, który odrzucał niektóre z założeń nowoczesności, jak też pewne szczególnie z nią związane ideologie, jak np. kolonializm czy sekularyzm. Między innymi także w kwestii stroju, postulując powrót do tradycyjnego islamskiego stroju (np. dla kobiet był nim hidżab).

Jednakże, w przypadku, tak jak to miało miejsce u talibów, gdy dochodzi do sytuacji, narzucenia siłą, przymusu noszenia takowego stroju, wbrew woli ludzi, staje się to działaniem represyjnym stricte i które w konsekwencji może wywołać falę ostrego sprzeciwu. Aczkolwiek, w mniemaniu wielu kobiet muzułmańskich zakrywanie głowy, a czasem także ciała, uchodzi za symbol powrotu do okresu pre – kolonialnego, i istniejącego w nim społeczeństwa, o prawidłowym torze rozwoju, zanim jeszcze zepchnięto go na niewłaściwy tor. Przy czym nie jest to tożsame, z wyrażaniem postawy entuzjastycznej dla anachronicznego uwsteczniania w czasie poglądów, przez te kobiety w żadnym wypadku. Jak wykazują badania bowiem, ogromna część kobiet, które zakrywają głowę i twarz, wyraża postępowe poglądy względem kwestii dotyczących ról płci. Ponadto ową tradycję zakrywania głowy i twarzy, można interpretować również jako formę cichej krytyki niektórych aspektów nowoczesności. A mianowicie ów zwyczaj, jawnie przeciwstawia się nowoczesnemu pojęciu seksualności, i płynącego stąd powszechnie odczuwanego poczucia konieczności ekshibicjonistycznego obnażania wszystkiego, co ma z tą seksualnością związek.

Islam-Lashes-1024x535

Zilustrować to można przykładem, choćby tego, jak nagminne jest wśród ludzi Zachodu eksponowanie publicznie, chełpiąc się nagością swych opalonych, perfekcyjnie zadbanych ciał, w ich mniemaniu stanowiące symbol ich uprzywilejowania. Maniakalnie wręcz usilnie starają się poskramiać i hamować wszelkim oznakom starzenia, ogarnięci obsesją wiecznej młodości spaczonej idealnymi proporcjami kobiecego ciała plastikowej lalki barbie, pragnąc żyć w ten sposób niezmiennie w stanie kwitnącej młodości i doskonałego ideału, możliwie jak najdłużej – i to za wszelką cenę, choćby niezliczonych operacji plastycznych, okupionych ogromem bólu i cierpienia, a też setek tysięcy dolarów, a często też własnego zdrowia, czy jak czasem wręcz życia.

A tymczasem tradycja zakrywania ciała na muzułmańską modłę, stanowi rzecz zgoła odmienną, a mianowicie stanowi niejako deklarację zorientowania nie na fizyczną cielesność, lecz na transcendencję, a poprzez unifikację wyglądu stroju, upodobniającą go między sobą, dokonuje się zniesienia różnic klasowych, uwypuklając przy tym supremację wspólnoty nad zachodnim indywidualizmem.

Tym niemniej, współczesny fundamentalizm ma wiele różnych znaczeń, a też i twarzy – czyli postaci w jakich występuje, także wyłącznie tych w obrębie islamu jedynie. Ta mnogość znaczeń, w jakich występuje w islamie, rodzi wiele nieporozumień w tej kwestii, a także niesprawiedliwości, jak choćby niesprawiedliwość unifikująca wszystkich wyznawców islamu do jednego, wspólnego jednakowo dla każdego stereotypu opatrzonego metką „terrorysta”, co nasiliło się bardzo mocno na Zachodzie zwłaszcza po 11 września.

4. RADYKALIZACJA FUNDAMENTALIZMU I EKSTREMIZM.

635154757359133835

Pośród tych różnorakich form, jakie fundamentalizm przybiera w obrębie islamu, istnieją również tendencje czy nurty zdecydowanie znacznie bardziej radykalne, a które odrzucają bezwzględnie wszystko, co pochodzi spoza świata muzułmańskiego. Reprezentanci tych radykalnych nurtów odtrącają, przeprowadzając eliminację zachodnich wzorców sprawowania władzy, kształtu państwa, stylu życia, modeli społeczeństwa, kultury etc. a tym samym forsują postulat miast nich wdrożenia tych, których korzenie wyrastają u źródeł islamu. Te radykalne tendencje zwykle są powiązane z polityzacją islamu, ujmowanego jako podstawa organizacji zarówno systemu państwowego, jak i społecznego. To zaś nawiązuje z kolei do pojęcia prawa muzułmańskiego, zwanego shariat, które opiera się głównie na źródłach o charakterze religijnym, jak np. Koran czy tzw. Sunna, i dokonuje unifikacji sfery państwowości, jako świeckiej, ze sferą religijną, jako sakralnej, podległych jednemu prawu shariatu, jako najwyższemu, które nadane zostało przez jedynego Boga.

egypt-cairo-camp-6_2643478c

Rezultatem takich radykalnych tendencji czasemjest agresywne nastawienie wobec Zachodu, który uznawany jest za bezbożny, ponieważ zaprzestał zupełnie jakkolwiek kierować się wartościami chrześcijańskimi, i dlatego, że ludzie Zachodu przez to już całkiem nie zasługują na miano „ludu Księgi”, a z tej racji na mocy prawa można ich nawracać siłą i przemocą.  Jako masowe zaplecze tego typu radykalnych nurtów, głównie służą ogromne rzesze ubogiej ludności państw muzułmańskich, zwłaszcza rejonów wiejskich, którzy jako osoby niewykształcone, poprzez swoje zacofanie i ignorancję, stanowi łatwy cel propagandy, która winę za ich biedę zrzuca na karb wyzysku ekonomicznego ze strony państw zachodu.

Radykalizacja fundamentalizmu i jego nurtów w islamie może w rezultacie prowadzić do wielu różnych konsekwencji, w tym w ogromnej części bardzo negatywnych, złych czy tragicznych. Zanim jednak zajmę się omawianiem kwestii konsekwencji płynących z radykalizacji fundamentalizmu w islamie, pozwolę sobie najpierw poświęcić tu rozdział traktujący o przyczynach tejże radykalizacji, które leżą u źródeł owych konsekwencji, a co między innymi również pozwoli nam na lepsze zrozumienie i ujęcie w szerszej perspektywie tychże konsekwencji potem.

A. Rzecz o tym, co leży u źródeł radykalizacji…

Nie sposób zaprzeczyć, iż obecnie ewidentnie dostrzegalna jest w obrębie islamu silna tendencja do radykalizacji. U źródeł tejże tendencji leży właściwie wiele różnych przyczyn, których kombinacja dopiero składa się na całość źródła, z jakiego wypływa. A zaś u konkretnej jednostki najczęściej determinuje ją splot różnych przyczyn, a nie tylko jedna, konkretna.

Przyczyny te można by sklasyfikować generalnie przyporządkowując je do sześciu, nadrzędnych kategorii zbiorczych, a opatrzonych następującymi etykietami:

  • Doświadczenie historyczne.
  • Czynniki polityczno – ideologiczne
  • Czynniki ekonomiczne
  • Czynniki społeczne
  • Czynniki osobowościowe
  • Negatywny wpływ mediów.

Pozwolę sobie teraz pokrótce omówić elementy zawarte w obrębie każdej z tych wymienionych uprzednio nadrzędnych kategorii, kolejno rozważając ich zawartość.

  • (1) Historia i jej przebieg stanowią pewne uzasadnienie dla procesu radykalizacji. To jak w historii kształtowały się i zmieniały relacje chrześcijańsko – muzułmańskie, a też kolejne formy, jakie one przybierały – począwszy od konfrontacji etniczno – kulturowych napięć (np. wojny, konflikty czy zamieszki), poprzez drobne przestępstwa (jak np. przemoc domowa, rozboje, kradzieże etc.), aż po terroryzm – chyba główną z form spotykanych współcześnie najczęściej. Obecnie relacje te bazują na poglądzie Europejczyków, podług którego w ich oczach muzułmanie są postrzegani jako antagoniści zachodniej kultury, oraz na poglądzie wieków relacja ta niestety często gęsto ulegała oscylacji do formy otwartego, wrogiego konfliktu czy zbrojnej agresji, a po dziś dzień Europa dla muzułman uchodzi za teren wojny (Czyli dar al-harb). Doświadczenie, jakie wyniesione zostało z historii determinuje o charakterze poglądów oraz działań wykształcanych w procesie radykalizacji u danego z nurtów fundamentalnych, a tym samym determinując jego przyszłe konsekwencje i ich skalę.
  • (2). Kolejną kategorię impulsów leżących u źródeł radykalizacji stanowią czynniki polityczno – ideologiczne. Punktem zapalnym, który wzniecił ów wielki pożar prowadzenia dżihadu, czyli świętej wojny wśród muzułmanów, a który przybrał już rozmiary na skalę globalną, a zwłaszcza pośród muzułman mieszkających w Europie, stanowiły zapewne kwestie polityczne, zarówno w obrębie polityki wewnętrznej poszczególnych państw islamskich, jak też zewnętrznej polityki międzynarodowej prowadzonej przez wielkie zachodnie mocarstwa i państwa, a której ingerencja w sprawy czy politykę innych państw, zwłaszcza islamskich spowodowała jakieś znaczniejsze konsekwencje, a w tym drastyczne zmiany w natywnej kulturze czy tradycji tych państw, jej zniszczenia czy narzucanie miast niej kultury bądź tradycji własnej, zachodniej, wypierającej pierwotną kulturę narodową państwa. Czynniki polityczne stanowi tu zapewne seria ataków terrorystycznych, o największym zasięgu, rozmiarze i skali, do jakich doszło na terenie państw Zachodu od pamiętnego 11 września 2001 roku, gdy to terroryści z ramienia Al.-Qaidy dopuścili się samobójczego ataku terrorystycznego na World Trade Center w Nowym Jorku i budynek Pentagonu w Waszyngtonie, uderzając w te cele porwanymi jumbojet’ami, w skutek czego doszło do tragedii, która pochłonęła prawie trzy tysiące ofiar śmiertelnych i tysiące rannych. A z pewnością stanowiło to zarzewie tego wielkiego pożaru, z którego się on wzniecił, osiągając rozmiary na skalę globalną – a jaki po niedawnych, równie tragicznych i doniosłych, atakach terrorystycznych w Paryżu, jakie miały miejsce pod koniec ubiegłego roku, osiągnął niemalże rangę ewidentnej, kolejnej wojny światowej, od której wciąż w konsekwencji dzieli nas ledwie krucha granica, i podług mego skromnego mniemania – naprawdę niezbyt wiele raczej trzeba, aby faktycznie doszło do wybuchu kolejnej wojny światowej, w jakiej partycypacja dotyczyć będzie chyba większość państw tego świata, które będą musiały opowiedzieć się po jednej z dwóch stron tego międzynarodowego, a nawet globalnego poniekąd, konfliktu między światem i kulturą islamu a całą nowoczesną cywilizacją Zachodu. Takim czynnikiem są z pewnością również wszelkie działania podjęte przez zaatakowane państwa i ich sojuszników w następstwie tychże ataków, jako reakcja na akt terroryzmu. A ponadto, w efekcie tego, ów legendarny przywódca talibów i Al.-Qaidy, jakim jest Osama bin Laden, który stał za większością z tych ataków a także całej walki ogólnie przeciwko Zachodowi, został w końcu wyniesiony do rangi wręcz „duchowego kierownika”, a nie tylko zwykłego przywódcy. Muzułmanie prowadząc zbrojnie dżihad, w ten sposób manifestują też swój sprzeciw wobec „politycznej hegemonii i neoimperializmu Zachodu w międzynarodowych stosunkach politycznych i gospodarczych”[1]. Wobec twardej konfrontacji z kompletną dewastacją ruin innych antyzachodnich ideologii, fundamentalizm zyskał status, obok antyglobalizmu, instrumentu sprzeciwu i buntu wszczętego przeciw zachodniej dominacji polityczno – ekonomicznej. A zatem można by uznać dżihad za formę samoobrony cywilizacji islamu przed atakiem niekontrolowanych aspiracji Zachodu, a także za instrument retorsji czy wręcz niejako vendetty nawet za zbrodnie, jakich Zachód dopuścił się na muzułmanach na całym świecie. W tym celu stosowana jest również propaganda Al.-Qaidy, upowszechniająca twierdzenie, o istnieniu jakoby wielkiego amerykańsko – żydowskiego spisku wymierzonego w islam i muzułmanów. Istnieją też pewne opinie, iż islam pretenduje do roli, jaką miałby w niedalekiej przyszłości odegrać na scenie międzynarodowej, a mianowicie roli instrumentu społecznej kontestacji i buntu użytym przez grupy mniejszości percypujące się jako marginalne bądź też skazane na ostracyzm społeczny. Niektórzy również stają w obronie „fundamentalistycznych antyimperialistów” przed zarzutem degradacji religii w hierarchii priorytetów kierujących ich działaniami.

mid_32216 pobrane (1)

 

Do tej kategorii zaliczają się również czynniki dotyczące procesu globalizacji, jaki współcześnie obejmuje postępując w zasadzie cały świat. A więc dotknięty jest nim również i świat cywilizacji islamskiej, a w której to skutek zachodzi tam co raz bardziej daleko idąca denacjonalizacja (czyli odpaństwowienie) zachowania populacji muzułmańskiej. W co raz niższym stopniu zachodzi też ich utożsamianie się z państwem i na rodem, na rzecz umacniania się owej niejako „tożsamości globalnej”. A w rezultacie dostrzegalny jest znaczny wzrost dezaprobaty i repulsji żywionej przez muzułmanów wobec tzw. „podwójnej moralności zachodnich demokracji”.

A dualizm owej moralności bazuje na paradoksie sprzeczności dwóch jednoczesnych postaw moralnych, z których jedna to postulat o konieczności walki w obronie praw człowiek i demokracji, a przy czym druga jednocześnie to represjonowanie i ucisk stosowane wobec muzułman w Palestynie, Iraku, Afganistanie czy Kaszmirze. Inną zaś przyczynę z tej kategorii stanowi w pewnym stopniu również współczesna sytuacja na scenie politycznej państw islamu. Cechy konstytutywne tejże sytuacji to na przykład degradacja lokalnej klasy politycznej, rozpowszechniona korupcja, nieproduktywność czy nierentowność aparatu państwowego czy też uległa postawa wobec Zachodu, a zwłaszcza Stanów Zjednoczonych. A tym samym dżihad zostaje sprowadzony do funkcji sposobu ekspresji oporu i buntu przeciw władzy lokalnej.

  • (3) Kolejna, trzecia kategoria to tzw. czynniki ekonomiczne, a jakie odgrywają tu niemniej wielce doniosłą rolę. Owa seria spektakularnych, co raz bardziej zuchwałych i druzgoczących, ataków terrorystycznych, którą zapoczątkowała słynna nowojorska apokalipsa z roku 2001, przybrał formę środka ekspresji kontestacji i dezaprobaty dla percypowania muzułmanów jako „obywateli drugiej kategorii”, a ras islamskich, jako gorszych aniżeli zachodnie dominujące rasy uprzywilejowane. Co się tyczy sytuacji muzułmanów w Europie z kolei, to faktem jest, iż społeczno – ekonomiczna marginalizacja mniejszości muzułmańskich stanowi przyczynę, która odpowiada za formowanie się co raz szerszej opinii o ich dyskryminacji również na tle klasowym, prócz tej na tle religijnym. Jakkolwiek pojawiają się czasem głosy, stawiające tejże religii zarzut stanowienia podstaw, jakie leżą u źródeł tejże marginalizacji klasowej, zrzucając nieco ciężar winy z barków Zachodu. I tak podług statystki, owa marginalizacja przejawia się np. w taki sposób, że w stosunku do ludności autochtonicznej, średnio dwukrotnie więcej muzułmanów zalicza się do grona bezrobotnych, a też pośród wszystkich imigrantów to właśnie muzułmanie stanowią największą grupę osób dotkniętych bezrobociem[2]. Ponadto dla większości muzułmanów edukacja kończy się zaledwie już na poziomie szkolnictwa średniego jedynie, zaś ponad 2/3 muzułmanów bytuje w domach o najniższym standardzie. Nic więc dziwnego,  iż mają czasem poczucie podlegania procesowi społecznej marginalizacji, a też obskurantyzmu cechującymi ich rozwój względem reszty państw świata zachodniego. Można by rzec, iż stają się oni ofiarą globalizacji, a to z kolei w rezultacie wznieca idee radykalne i radykalizację nurtów fundamentalistycznych w islamie, wzmagając jednocześnie poczucie hermetycznej ekskluzywności kultury islamu. Ad. (4). Kolejną kategorię stanowią zaś czynniki społeczne. A które uzasadnia fakt, iż eskalacja natężenia radykalizacji jest intensyfikowana  między innymi przez czynniki takie, jak kontakt ze społecznościami rdzennie muzułmańskimi, jak choćby w rezultacie podróży do kraju ojczystego i obcowanie z krewnymi czy też rodziną. Specyfika kontaktu z państwem przynależności narodowej może się realizować w formie o zróżnicowanym kolorycie i cechującej ją przymiotach. A mogą to być formy, jak choćby przykładowo wycieczka, odwiedziny, urlop, studia, stypendium bądź też podróż służbowa, a jak to było w przypadku podróży do Pakistanu odbytej przez Hasiba Husseina, który był jednym z zamachowców odpowiedzialnych za atak terrorystyczny na londyńskie metro z dnia 7 lipca 2005 roku. Takie ekspedycje cechuje forma pewnego niejako dysonansu – w skutek ostrej kolizji dwóch odległych, obcych światów, a czego rezultatem może być wystąpienie radykalizacji nawet u całkowicie zasymilowanego muzułmanina. Inne rezultaty takich ekspedycji oraz kolizji w ich skutek, mogą stanowić np. tzw. wielkie „nawrócenie”, drastyczne zmiany w sposobie zachowania, a też wzmożona infiltracja w celu pozyskania nowych kontaktów pośród środowisk radykalnych odłamów nurtów fundamentalnych islamu. I wreszcie finalnie – usilne starania ukierunkowane na próby czynnej partycypacji w szkoleniach. A z kolei nieodzownie związaną parę z takową „renowacją” duchową stanowi natomiast  całkowita separacja od rodziny czy też uprzednich kulturowych relacji z ojczyzną europejską.

egzekucja_isis_625

  • (5) – Następną kategorię stanowią natomiast czynniki tzw. osobowościowe, a więc tym samym także przyczyny mające swe źródło w typie charakterologicznym osobowości człowieka. Najczęściej przyczyny owe wyrażają się poprzez dekoniunkturalny krach tożsamości, bądź to w formie bytowanie balansującego na granicy dwóch kręgów kulturowych. Co więcej, można uznać za fakt, iż muzułmanie, którzy przystępują do kolektywów fundamentalistycznych i partycypacji w radykalnych nurtach fundamentalizmu, odznaczają się pewną cechą dystynktywną, jaką stanowi specyficzny sposób postrzegania świata. A mianowicie, percepcji świata ujętej w czarno – białych kategoriach (jak to np. jest w przypadku faszystów czy nazistów, bądź po prostu fanatyków), jaki stanowi nieustanną walkę dobra ze złem, wyróżniając się całkowitą negacją i eliminacją rozdziału między sferą sacrum i profanum, a prócz tego jednocześnie zarazem charakteryzując się głębokim, przeświadczeniem o konieczności rozciągania skali zakresu oddziaływania i strefy wpływu religii na wszystkie inne aspekty życia. Jeden z bodźców popychających do podjęcia partycypacji w ramach organizacji paramilitarnych może stanowić również infantylność psychiczna. Zaś fantazje płynące np. z fascynacji przemocą bądź też marzeń o czynnym udziale w konfrontacji zbrojnej, stają się możliwe do zrealizowania, między innymi także dzięki górom Afganistanu. Za sukcesem Al.-Qaidy bowiem kryje się fakt, iż udostępnia ona pewne instrumentarium konieczne do umożliwienia walki, a co w rezultacie daje gwarancję możliwości faktycznej walki – a więc tym samym również i postawienia się kantem systemowi w roli antagonistycznego opozycjonisty. Rekrutacji domniemanych kandydatów pretendujących na członków Al-Qaidy zwykle dokonuje się wybierając kandydatów, których odznaczają się cechami takimi, jak zagubienie, poszukiwanie własnego miejsca w społeczeństwie i drogi życiowej, a także spośród grupy młodych ludzi, których relacje z bliskimi cechuje stan silnego konfliktu. Podług opinii O. Roya, znacznie większe predyspozycje i podatność na radykalizację wykazują jednostki, o cechach takich jak cierpliwość i narcystyczność (narcyzm), które propagują pogląd, jakoby za sprawą przeprowadzonej tylko jednej spektakularnej akcji terrorystycznej, stanie się dla nich możliwe odniesienie sukcesu i wykreowanie swego życia od nowa. Ponadto, w niektórych przypadkach konstytutywny czynnik rozstrzygający tu może również stanowić obecność dysonansu bądź antagonizmów w relacjach z ojcem. Badania przeprowadzone przez Bayerischer Verfassungsschutz wskazują, iż uwarunkowanie utraty szacunku swych potomków przez ojców stanowi fakt braku posiadania przez nich poważania wśród członków społeczności lokalnej. Z perspektywy Europejczyków bowiem zwykle stanowią oni „obywateli drugiej kategorii”, a w rezultacie czego, nie posiada on takiego samego prestiżu, jaki posiadają jego rówieśnicy w państwach swej przynależności etnicznej.

A takowi potomkowie, aby uniknąć prowadzenia walki ze swym rodzicielem i antenatem rodu, dokonują translokacji swego rozczarowania na grunt  antagonistycznej agresji wobec Izraelczyków i wszelkim „niewiernym” –  wielką krucjatą podjętą przeciw niewiernym, którą inaczej określa się arabską nazwą dżihad[3].

isis-army

  • (6) – I wreszcie ostatnia już, szósta kategoria, opatrzona etykietą: negatywny wpływ mediów, choć wcale nie ostatnia co o swej istotności i wagi – czyli jak to mawiają Anglicy „last but not least”! Albowiem tej kategorii, co jak co, ale z całą pewnością nie sposób odmówić ani ogromu jej istotności, wagi, ani też doniosłości. Ponieważ to właśnie mass media oraz wywierany przez nie wpływ, tak ogólnie we wszelkich aspektach i sferach, odgrywają naprawdę niebagatelną rolę w krzewieniu tej idee fix islamu, jaką stanowi dżihad, a jej całego ogromu nie sposób tu nawet opisać słowami. Uwaga zaś mediów skupia się przeważnie tylko na wybiórczych, jednostkowych zdarzeniach, preferując te ilustrujące możliwe w pełni obraz fascynacji ekstremizmem muzułmanów mieszkających w Europie – bądź to którego ostrze jest wycelowane w Europę czy Zachód. Mass media zainicjowały pewien proces kreowania rzeczywistości podług własnej wizji, za pośrednictwem mocno akcentowanych, zintensyfikowanych, doniesień o zagrożeniu (czy też zagrożeniach) terrorystycznym ze strony islamu. Niestety częste ukazywanie rzeczywistości przez mass media w sposób niekompetentny i jednostronny, a nawet celowo zmanipulowany, czy wręcz propagandowo wypaczony, i to mimo że są one wolne i demokratyczne niby, przyczynia się znacznie do wzrostu islamofobii w krajach zachodnich czy Europie, a z drugiej strony zarazem jednocześnie także do wzmagania się niezadowolenia pośród muzułmanów o poglądach zdecydowanie nieradykalnych i umiarkowanych, skazanych na życie „w cieniu kamer” – i iluzorycznych wizji pełnego agresji i przemocy ekstremizmu radykalnego fundamentalizmu islamskiego. A w rezultacie nieobiektywnego i stronniczego sposobu demonstrowania wyników sondaży opinii publicznej, które są niezwykle kontrowersyjne, dochodzi zaś do ugruntowania się powszechnie podzielanego w konsekwencji poglądu, podług którego osiągnięcie konsensusu, jaki w efekcie doprowadziłby do pogodzenia islamu z zachodnim stylem życia. I tak oto ilustrację tego stanowi doniesienie z dnia 18 października, wyemitowane przez holenderski dziennik „Der Telegraf”, w które podaje do publicznej wiadomości informację, iż film dokumentalny o terrorystach z 11 września spotkał się z niezwykle entuzjastycznym i przychylnym przyjęciem ze strony młodych Marokańczyków. A co gorsza, owe publikowane sondaże, również wywierają bardzo negatywny wpływ na notowania muzułmanów w Europie, a w rezultacie czego dochodzi od dłuższego czasu do różnych skrajnie antagonistycznych reakcji ze strony Europejczyków, w tym nawet aktów agresji czy przemocy, na różne wydarzenia i kwestie związane z radykalizacją fundamentalizmu islamskiego i w przejawach, jakie przyjmuje toczony przezeń dżihad.

I to już zupełnie wszystko, co się tyczy odnośnie przyczyn radykalizacji, o czym uznałam za istotne wspomnieć w tym miejscu, które poświęcone było roztrząsaniom owego zagadnienia, jakie stanowią przyczyny radykalizacji.

5. Epilog – czyli rzecz o skutkach…

Motto:

O Proroku! Walcz przeciwko niewiernym i przeciwko obłudnikom i bądź dla nich surowy! Ich miejscem schronienia będzie Gehenna. Jakże nieszczęsne to miejsce przybycia!” (IX, 73)

„Zwalczajcie na drodze Boga tych, którzy was zwalczają, lecz nie bądźcie najeźdźcami. Zaprawdę, Bóg nie miłuje najeźdźców” (II, 190)

[źródło: Koran]


Islamic-Correctness

Oba cytaty zawarte w motcie, jakim opatrzony został ten ustęp, stanowią przytoczone słowo w słowo nauki Koranu względem dżihadu i sposobem postępowanie względem „niewiernych”, jakie są obowiązkiem, którym obarczony jest każdy wyznawca islamu i którego wypełnianie przez całe życie jest dlań bezwzględną koniecznością, bez której nie może on być muzułmaninem, ani też osiągnąć po śmierci upragholy-book-islam-called_e8e735e28094ce3enionego raju, o którego wspaniałościach również traktują szerzej nauki zawarte w Koranie.

Już treść pierwszego z powyższych cytatów, klarownie i ewidentnie wyraża sposób, w jaki muzułmanin powinien postępować z „niewiernymi”. I tak nakazuje się tam, primo walkę z niewiernymi i przeciwko „obłudnikom” – a zatem hipokrytom, w której na piedestale postawiona zostaje dominująca dlań – surowość względem nich. Jako miejsce docelowe, do którego w skutek walki winni trafiać niewierni, wskazuje Gehennę, która podług Nowego Testamentu stanowi po prostu określenie synonimiczne dla piekła, a zaś w znaczeniu, jakie posiada w Starym Testamencie, stanowiła ona dolinę, która wyznaczała granice miasta Jerozolimy, inaczej zwaną Doliną Hinnom. Dolina ta, umiejscowiona za bramą miasta zwaną Hersit w pierwotnym znaczeniu stanowiła wysypisko śmieci, a także miejsce kremacji zwłok przestępców oraz tych, którym z innych przyczyn odmówione zostało prawo do normalnego pogrzebu. Jako ciekawostkę dodam jeszcze, iż w Dolinie Hinnom podscano nieustannie palące się ognie, zaś na jej środku umiejscowione było wzniesienie o nazwie Tofet¸ na którym to ponoć król judzki Achaz złożyć miał ongiś w ofierze bogu Molochowi, własnego syna. I odtąd to w Bibli oraz judaizmie Dolina Hinnom stała się symbolem bałwochwalstwa, kultu fałszywego boga, a też hańby i niegodziwości. Podług legendy późniejszy dobry władca królestwa Judy, Jozjasz, miał jakoby dokonać zniszczenia ołtarza ofiarnego w Dolinie Hinnom, w celu zaprzestania składania ofiar Molochowi tamże.

W Judaizmie Gehenna było to z kolei miejsce, istniejące obok podziemnego miejsca, w którym przebywali wszyscy zmarli (szeol), miejsce kary dla potępionych, a więc  – uosobienie piekła w chrześcijanizmie bądź katolicyzmie.

Co zatem z tego wynika, nauki Koranu skazują ich na męki w „nieszczęsnym” miejscu kary potępionych – skazani na wieczność w cierpieniach bezdennej czeluści piekła…

img55778a9acda10

Oblicza radykalnego fundamentalizmu…

Drugi z cytatów jest natomiast już odrobinę nieco mniej radykalny i restrykcyjny względem dżihadu i sposobu postępowania względem „niewiernych”. Tym niemniej, zawiera jednak dobitny i ewidentny rozkaz „na drodze Boga” – a zatem obowiązujący każdego wyznawcy islamu, który poprzez wiarę w jedynego Boga – właśnie „kroczy jego ścieżką” – zwalczania tych, którzy „jego zwalczają”, a więc antagonistów religii islamu i jej wyznawców, podejmujących wszelkie wrogie działania wobec nich, a też stosujących wszelkie możliwe formy przemocy i represjonowania względem islamu i jego wyznawców jedynego Boga Allacha. Z jednak, iż ową walkę czyli właśnie dżihad tak faktycznie, łagodzi, o dodane tamże pewne złagodzenie jej cech, nadających jej restrykcyjną formę skrajnie radykalnego ekstremizmu, w którym to wyraża przyzwolenie na walkę z najeźdźcami, lecz zakazuje przy tym muzułmanom samym wcielania się w rolę najeźdźców – a zatem zakazując im dokonywania agresji na inne ludy czy państwa w celu dokonania ich aneksji oraz w ramach dżihadu, jak też krzewienia wiary w jedynego Boga Allacha i islamu. To zaś brzmi choć minimalnie krzepiąco w świetle ekstremistycznie skrajnych postaci, jakie obecnie przybiera w rezultacie radykalizacji islamski fundamentalizm, a w szczególności brutalnego terroryzmu i co raz bardziej zuchwałych ataków terrorystycznych, które w efekcie przybierają rozmowy mordów na skalę masową, w których liczby ofiar śmiertelnych czasem przekraczają nawet wiele tysięcy, a ich arogancka brutalność i bezlitosne, fanatyczne okrucieństwo, nieraz szokują totalnie cały świat, i na wieki odbijają się donośnym echem, odciskając trwałe, krwawe piętno w historii ludzkości, którego bolesne i wstrząsające wspomnienie nigdy nie blaknie i nie traci na sile przez całą wieczność, równie wyraziste, jak w chwili, gdy jego tragedia rozgrywała się na oczach całego świata – bezradnego widza tego iście szatańsko potwornego spektaklu śmierci, okrucieństwa, cierpienia i destrukcji.z16910774IH

I tak oto tym samym te rozważania uprzednie doprowadzają nas do meritum tego ustępu, a jakie to stanowią zaś skutki, rezultaty i konsekwencje, jakie wypływają nie tylko z samej radykalizacji fundamentalizmu, i różnorakich postaci ekstremizmu w tego efekcie powstających w obrębie radykalnych ruchów fundamentalistycznych islamu, ale także jednocześnie tych, które wypływają z np. dżihadu i jego prowadzenia przez islam przeciw cywilizacji Zachodu, ekstremistycznych postaci, jakie przybiera dżihad w skutek radykalizacji fundamentalizmu, a w szczególności postaci skrajnie restrykcyjnie ekstremistycznej, jaką stanowi terroryzm.

A o skutkach, efektach i konsekwencjach, jakie dotychczas świat musiał ponieść w wyniku radykalizacji fundamentalizmu islamu i ekstremizmu z nią związanego, można by mówić bez końca, a ich wyliczanie ciągnęłoby się niemal w nieskończoność.

maxresdefault

11 września 2001 roku godzina 9:03 – World Trade Center staje się obiektem największego i najbardziej brutalnego ataku terrorystycznego w historii – USA otrzymuje potworny, brutalny cios od ekstremistów islamskich….

Zatem pozwolę sobie w celu restrykcyjnego ograniczenia tego nieskończonego zakresu tychże skutków, efektów i konsekwencji, redukując do objętości nie przekraczających dopuszczalnej dla tejże pracy normy, możliwych do ujęcia w jej treści w formie słownego opisu, a to zaś restrykcyjnie zawężając rozważany tu zakres tychże skutków, efektów czy konsekwencji wyłącznie do najistotniejszych i najbardziej doniosłych  w skali globalnej, wydarzeń, sytuacji i zajść, zaistniałych współcześnie począwszy od wieku XX, a zwłaszcza od końca lat sześćdziesiątych i osiemdziesiątych tego wieku, aż po dzień dzisiejszy, jakie zaistniały na całym świecie, z zwłaszcza zachodnim.10_rocznica_zamachow_na_world

Punkt zapalny inicjujący potężną eksplozję tej ekstremistycznej bomby, określanej też mianem dżihad tak ogólnie, a też skrajne zaostrzenie się radykalizacji fundamentalizmu islamskiego, a też w jej wyniku powstałych skrajnie restrykcyjnych ekstremizmów form realizacji walki w ramach tejże „świętej wojny”, jak też instrumentarium środków używanych w tej walce, a zaś co można by wyrazić, innymi słowy, iż  – w roli niejako „rodzajów typu broni o różnej skali rażenia”, a który wzniecił cały ten krwawy pożar nienawiści, zbierający obfite żniwo ofiar śmiertelnych przekraczających nawet bardzo wiele tysięcy, stanowił bez wątpienia największy i najbardziej zuchwały akt terroryzmu, jakim był słynny i wciąż żywo wstrząsający całym światem, samobójczy atak terrorystyczny w dniu 11 września 2001 roku na World Trade Center w Nowym Jorku oraz  budynek Pentagonu w Waszyngtonie, jakiego dopuścili się terroryści z ramienia Al.-Qaidy, pod wodzą ówczesnego jej przywódcy, owianego legendą Osamy ibn Ladena. Wówczas to dziewiętnastu ekstremistów dopuściło się wpierw uprowadzenia czterech odrzutowców pasażerskich (tzw. jambojetów), aby następnie dwoma z nich uderzyć w nie istniejące już wieże World Trade Center w samym sercu Nowego Jorku, jednym – w budynek Pentagonu w Waszyngtonie, w wyniku czego śmierć poniosło znacznie ponad trzy tysiące, niewinnych ludzi, a liczba rannych była jeszcze o wiele tysięcy większa. Czwarty z uprowadzonych samolotów rozbił się w stanie Pensylwania, nie uderzając w żaden strategicznie istotny cel.

911-1024x819 1920a01c070da2288ac4fc5c1f7fe547

Porywacze byli uczniami bin Ladena, wyznającego niezwykle wojowniczą radykalną odmianę islamu, w znacznym stopniu bazującą na poglądach, jakie postulował Sajid Kutba. A brutalność i skala tego zuchwałego i też spektakularnego ataku terrorystycznego ostentacyjnie jawnie dokonanego na Stany Zjednoczone, oznaczała także przejście wojny islamskich fundamentalistów przeciwko nowoczesności Zachodu w nową fazę, dewaluując wszelkie restrykcje limitujące formy i siłę stosowanych form przemocy i antagonistycznych wrogich działań oraz agresji, a też nadając jej charakter globalny, przenosząc jej pole na arenę międzynarodową.Firemen walk amid the smouldering rubble of the World Trade Center following a terrorist attack 11 September 2001 in New York. A hijacked plane crashed into and destroyed the landmark structure. AFP PHOTO/Alex Fuchse6b905b47efe8f1a

Już wówczas rodziły się przypuszczenia, że jeśli w mniemaniu muzułmanów ich religia nadal stanowić będzie obiekt ataku świata Zachodu, w rezultacie akty przemocy (np. terroryzmu), dokonywane w odwecie przez radykalne ruchy fundamentalistów, mogą tym samym również stać się bardziej gwałtowne i zacząć przyjmować co raz to nowe, przerażające formy.

7270617-policja-przed-siedziba-tygodnika-900-581

A już absolutnie niepodważalne potwierdzenie i dowód tych przypuszczeń stanowiły bez wątpienia ostatnie tragiczne wydarzenia w Paryżu, podczas kolejnego, jakże brutalnego i o jak wielkiej skali ataku terrorystycznego dokonanego przez ekstremistów w Paryżu w piątkowy wieczór w dniu 13 listopada ubiegłego roku (Anno Domini 2015), w skutek którego dokonano kolejnego mordu na skalę masową, który pochłonął niemalże blisko kilkaset prawie ofiar śmiertelnych, a setki osób zostało rannych.link_1Ti0E799me4uUNZUyz4WZ4gziFUkSuBd,w300h223

Ów brutalny i zuchwały atak złożony był z całej serii zamachów, przeprowadzonych w tym samym dniu w różnych miejscach miasta, w tym m.in. największe w pobliżu Stade de France i w Sali koncertowej Bataclan. W Sali Bataclan, gdzie na koncercie kalifornijskiej grupy rockowej Eagles of Death Metal, zgromadzonych było około 1500, miały formę wszczęcia bestialskiej strzelaniny, po tym jak kilku napastników wtargnęło do Sali koncertowej, uzbrojonych w broń „typu kałasznikow”, którzy następnie zaczęli na oślep strzelać do tłumu, wznosząc okrzyki „Allah akbar”  (czyli „Bóg jest wielki”). Tam też przetrzymywani byli wcześniej także zakładnicy, przez około trzy godziny, a którym podług relacji świadka, terroryści wpajali, iż winę za zamachy ponosi francuski prezydent Francois Hollande, który podjął decyzję o interwencji sił francuskich w Syrii. Finalnie masakrę zakończył szturm na Bataclan przeprowadzony przez siły bezpieczeństwa, w którego rezultacie zginęło czterech terrorystów, z czego trzech śmierć poniosło detonując pasy z ładunkami wybuchowymi. Podług zdania prokuratury na terenie miasta przeprowadzono symultanicznie co najmniej sześć zamachów.

charliehebdocopkilled

Wiadomo względem innych zamachów, iż w okolicach Stade de France, gdzie doszło do trzech eksplozji, śmierć poniosło co najmniej kilka osób, a w tym trzech terrorystów. Co najmniej jeden z tych ataków został dokonany przez zamachowca samobójcę, po zdetonowaniu ładunków wybuchowych przytwierdzonych do jego pasa. Natomiast do kolejnych czterech z serii zamachów doszło w barach oraz na ulicach X i XI dzielnicy Paryża. W wyniku tamże wznieconych strzelanin zginęło w sumie ponad kilkadziesiąt osób.zamachy-terrorystyczne-we-francji-321221-GALLERY_BIG

Łączna suma ofiar serii zamachów podczas ataku terrorystycznego w Paryżu w końcu ubiegłego roku, sięgnęła niemalże prawie blisko kilkaset osób, a liczba rannych była jeszcze o wiele większa.

Podług szacunków agencji Associated Press, atak ów stanowił najtragiczniejsze bodajże wydarzenie, jakie dotknęło Francję od czasów drugiej wojny światowej, jakiemu nic ponad to nie zdołało dorównać przez cały ten długi okres historii Francji.

W rezultacie tragicznych wydarzeń podjęta została decyzja o ogłoszeniu stanu wyjątkowego na kontynentalnym terytorium kraju oraz na Korsyce, dokonanym przez prezydenta Hollande, który także podjął decyzję o zamknięciu granic państwowych.

Francja zamarła wstrząśnięta i zszokowana, spętana surowymi rstrykacjami stanu wojennego, a wyludnione, opustoszałe z ludności cywilnej ulice, zapełniły tłumy oddziałów wojska i sił bezpieczeństwa, uzbrojonych po zęby nieustannie patrolując dokładnie każdy milimetr miasta, czuwali nad życiem obywateli francuskich.


Zamachy-we-Francji.-Ciała-ofiar-leżą-przed-restauracją-e1447486822855 - Kopia

Ten, kolejny już z wielu, bestialskich mord i ludobójstwo, wstrząsnął całym światem, który rozpaczał nad jego ofiarami, które poniosły śmierć, a też rannych w jego rezultacie, nie tylko ogromem liczby ofiar śmiertelnych i rannych w jego wyniku, lecz także jego bestialską brutalnością i okrucieństwem, a które to klarownie i ewidentnie dostrzegalne jest chociażby np. mord w Sali koncertowej Bataclan. Gdzie terroryści zaczęli po wtargnięciu do sali na oślep strzelać do tłumu niewinnych ludzi, a gdzie potem dokonali następnie rzezi na ponad stu zakładnikach przetrzymywanych uprzednio, gdy to zaczęli strzelać dosłownie prosto do bezbronnych ludzi leżących na podłodze sali, nie odpuszczając żadnemu żywemu z zakładników, jakby pragnąc wybić zupełnie wszystkich tam obecnych do cna….0,,18850178_303,00 - Kopia

Na całą Europę padł strachy i śmiertelna groza – a czego efektem było wszechobecne zaostrzanie wszelkich procedur i kontroli bezpieczeństwa kraju, np. kontroli granicznych wszelkiego ruchu, od samochodowego po lotniczy w szczególności. W wielu państwach zapanowały realia zbliżone całkiem do stanu wyjątkowego wprowadzonego we Francji po tym tragicznym ataku terrorystycznym, i wojsko opanowało ulice większych miast, które nagle się wyludniły, bo przerażona ludność domowa kryła się w swoich domach, szukając bezpiecznego azylu, w którym nie żadne ataki terrorystyczne nie stanowiłby aż tak realnego zagrożenia w każdej chwili, nie wiadomo kiedy i gdzie mogły stać się rzeczywistością kolejne masowe mordy, w skutek brutalnych ataków ze strony islamskich terrorystów. Ale i z drugiej strony tragiczne wydarzenia w Paryżu wywołały dobitny odzew i oscylację antagonistycznych wrogich reakcji, nierzadko przybierających formę nawet brutalnej przemocy i okrutnych represji względem mniejszości imigrantów z państw islamskich, zamieszkujące państwa Europejskie, czy też otwarte głoszenie treści, poglądów czy postaw rasistowskich, faszystowskich, nacjonalistycznych czy xenofobicznych, choćby jak takowy akt, do którego doszło w Polsce, gdy treści rasistowskie i obelżywe dla nacji islamskich wyrażone zostały w akcie wandalizmu – nabazgrane sprayem na mieniu (domach, witrynie sklepu czy samochodach) należących do osób pochodzenia islamskiego. A i gorsze formy te reakcje przybierały, wyrażając się w o wiele bardziej drastycznych czynach – nawet aktach przemocy i agresji.

1421015

Bo oto te tragiczne wydarzenia w Paryżu do jakich doszło w końcu ubiegłego roku, przelały czarę goryczy, a i tak już po znacznym przekroczeniu wszelkich granic przez atak terrorystyczny z 11 września, ten atak zwieńczył dzieło, przekraczając już tak bardzo wszelkie granice, że pękły wszelkie bariery i hamulce, przebrała się miarka a cała Europa i świat zachodni stanęły tak faktycznie w obliczu kolejnej wojny światowej, na arenie międzynarodowej toczonej między radykalnymi nurtami fundamentalistów islamskich z Europą i światem zachodnim oraz jego nowoczesnością. Wojna niezwykle krwawa, bezlitosna, bezpardonowo brutalna i zbierająca ogromne żniwo trupów, jakimi uścielana jest grubo cała historia tego konfliktu i tego otwartego, bezpardonowo wprost toczonego wyjątkowo agresywnego i eksrtemistycznego dżihadu ­­– czyli „świętej wojny” islam przeciwko „niewiernym”….

A której rozpoczęcie właściwie już miało miejsce, i tak faktycznie ta wojna już trwa od momentu nowojorskiej apokalipsy i pamiętnego 11 września 2001 roku, jakie stanowią datę jej faktycznego rozpoczęcia tak w praktyce, Aczkolwiek teoretycznie jeszcze się wcale nie rozpoczęła tak oficjalnie i formalnie nie jest toczona obecnie żadna wojna stricte światowa…. Tak, owszem nie jest… z tym że jedynie oficjalnie i formalnie nie jest tak teoretycznie… Faktyczna sytuacja w praktyce bowiem wygląda diametralnie odmiennie skrajnie zgoła – a ta kolejna wojna światowa faktycznie już się rozpoczęła i już trwa – wojna światowa cywilizacji islamu przeciw cywilizacji zachodniej i nowoczesności Zachodu, „święta wojna”, ekstremistyczny dżihad¸ islamu przeciwko „niewiernym” – kolejny konflikt na tle religijnym i to tym razem także międzynarodowy, światowy na skalę globalną, i przybierający najgorsze formy, jakie nie śniły się nawet ludzkości…

I też, kolejna wojna religijna, po której masowych mordach, pozostanie znowu nieskończenie wiele kolejnych, nowych ofiar religii, jakim powinniśmy oddać należyty hołd i szacunek, pamięć o nich i ich tragicznej śmierci, upamiętniając w naszym Miejscu Pamięci Ofiar Religii, a co wymagać będzie posadzenia bardzo, bardzo wielu nowych drzew – pomników – miejsc pamięci o tych, nowych niezliczonych ofiarach religii, zamordowanych w jej imię i w imię jakiegoś kolejnego okrutnego, podłego, małostkowego, złego i próżnego boga czy raczej może bożka – i jak każdy boga absolutnie urojonego, jakiemu paranoiczne obłąkanie ludzi dotkniętych kompletnym szaleństwem kolejnej masowej religijnej psychozy, zrodziło urojoną, chorą i obłąkaną halucynacje paranoicznej konieczności składania masowo krwawych ofiar z ludzi i masowego ludobójstwa, temu urojonemu bożkowi i masowych mordów w jego imię, przelewając krew nieskończenie wielu absolutnieNiewinnych, zadając kłam Dobru i Sprawiedliwości, paradoksalnie dla „dobra” religii i boga – ledwie urojonych zupełnie halucynacji obłąkanego umysłu pogrążonego w szaleństwie jakiejś kolejnej masowej religijnej psychozy….

A my ludzie, jedyne co możemy dla tych wszystkich niewinnych ofiar religii uczynić – to cóż, ledwie tyle jedynie, co posadzić ku ich pamięci to drzewo czy kilka drzew opatrzonych upamiętniającym je memoriałem, choć tak oddając im należny hołd i cześć, sprawiając by pozostały wciąż żywe, póki żywa jest pamięć o nich zaklęta w środku tych drzew – pomników, która trwać będzie póki one będą żyć, rosnąc wraz z nimi, wciąż większa, silniejsza i o coraz głębszych, silniejszych korzeniach mocno wrastających w całą naszą kulturę i cywilizację, nie tylko tę nam bliską zachodnią, ale i inne, jak cywilizacja islamu, z którą obecnie jesteśmy w stanie otwartej, bezpardonowej wojny – wojny światowej, równie globalnej, co nasza Globalna Wioska – eldorado zachodu, miejsce, w którym wszystko staje się możliwe i tracą znaczenie wszelkie odległości, bariery i ograniczenia – lecz i miejsce, w którym także toczy się ta zażarta wojna – na śmierć i życie o byt jednej z dwu cywilizacji, stron tego konfliktu ścierających się w tej kolejnej z wielu wojen religijnych, jakie niezliczenie razy już zbierały krwawe żniwo w całej dotychczasowej historii ludzkości – i jakich brutalności, ogromowi i skali destrukcyjnej zagłady póki co nic się równać nie może…

I miejmy nadzieję, że ofiary tej wojny religijnej, nie osiągną ponownie rangi jednego z największych masowych mordów i ludobójstwa w dziejach ludzkości, jak to bywało już nieraz w przypadku niejednej z wojen religijnych dotychczas, i że uda się ten konflikt zakończyć, bez okupywania jego finalnego zakończenia milionami czy nawet miliardami krwawych ofiar z Niewinnych, składanych na ołtarzu jakiegoś kolejnego pseudo – boga urojonego w imię płodu obłąkanego umysłu, ogarniętego szaleństwem kolejnej masowej religijnej psychozy – i Złem, jakie ów rodzaj obłędu i typ psychozy akurat zawsze nierozerwalnie ze sobą niesie i czyni temu światu oraz ludzkości – zła, jakiemu nic na tym świecie dorównać nie może.

Jednakże opisane tu przypadki ataków terrorystycznych dokonanych przez islamskich ekstremistów współcześnie nie są jedyne i nie wyczerpują długiej listy egzemplifikacji skutków, jakie zrodził radykalny fundamentalizm w czasach współczesnych i długo by można pisać o tych jakże brutalnych aktach terroru ze strony islamskich ekstremistów.

Wszystkie te ataki terrorystyczne wspólnie również z kolei były brzemienne w skutki, jakie stanowiły reakcję świata Zachodniego nań i kontrofensywę wobec nasilającej się fali terroru ze wschodu.

Świat zachodni zareagował bowiem nie tylko zaostrzając przepisy bezpieczeństwa czy restrykcjami w zakresie kontroli granicznej czy wjazdu na terytorium państw zachodnich dla obywateli państw islamskich, lecz reakcja ta objęła znacznie szersze, pełne spektrum aspektów związanych z życiem i polityką państw zachodnich, jak też ich postawy względem państw islamskich, a zwłaszcza terrorystów i organizacji terrorystycznych z tychże państw, i przybierając często gęsto postacie skrajnych bądź drastycznych działań, skierowanych przeciwko tym, którzy kryją się za tymi aktami terroru bądź mogą stanowić potencjalne zagrożenie kolejnymi.

I tak na arenie polityki międzynarodowej zawrzało, a na gospodarkę i ekonomię państw islamskich spadł cios licznych sankcji, jakie nań ponakładał Zachód. Część państwo zachodnich po ubiegłorocznej tragedii w Paryżu wprowadziło stan wyjątkowy, skłaniając większą część Zachodu do zajęcia postawy ofensywnej i podjęcia radykalnych działań militarno – politycznych wobec islamskiego agresora, a co faktycznie doprowadziło do czynnych ataków militarnych sił Zachodu na wrogie siły państw islamskich i niemalże wywołania trzeciej wojny światowej.

Ale to nie wszystko. Cały Zachód bowiem zapałał silną nienawiścią do islamu, podsycaną przez mass media i ich propagandę anty – islamską, i chęcią zemsty, usiłując pomścić pomordowane ofiary terrorystów wszelkimi sposobami, nie bacząc na konsekwencje prawne. Nawet Internet zalała powódź tzw. „hejtu” i ostrej krytyki, wymierzona w islam, a ostatnio zwłaszcza w islamskich uchodźców – zarówno tych, którzy dopiero usiłowali wyemigrować do państw zachodnich, jak i tych, którzy już wcześniej wyemigrowali i żyli na terenie państw zachodnich. Tym pierwszym usiłuje się uniemożliwić i utrudnić emigrację na Zachód wszelkimi środkami, a wobec tych drugich zaś podejmowane są wrogie działania, także bezpośredniej agresji, czynnej napaści i stosowania przemocy oraz siły fizycznej, jak choćby pojawiające się na domach, lokalach czy samochodach islamskich imigrantów obraźliwe rasistowskie napisy i hasła pełne nienawiści do „ciapatych”, jak to ostatnio zwykło się nazywać arabów w Polsce, a wręcz nawet do aktów wandalizmu, brutalnych pobić czy prób samosądu i linczu wymierzanego przez wzburzony tłum.

a6DBeJmN

Fala nienawiści wobec islamu ogarnęła cały Zachód…

Dziś słowo islam, nie tylko wzbudza ogrom kontrowersji, bulwersuje i porusza, ale co więcej wzbudza też często falę nienawiści i aktów przemocy, wzbudza tumult, wrzawę i ferment społeczny, a nawet wznieca rozruchy i walki, czy agresję, jako wyraz buntu oburzonego Zachodu i jego obywateli.

Czy jednak można przez pryzmat tych czynów – choć drastycznych, karygodnych i bestialskich – jednakże dokonanych tylko przez niezbyt wielką część, a może nawet i pewną mniejszość zaledwie radykalnego odłamu islamskich ekstremistów i terrorystów, oceniać cały islam ogółem i wszystkich muzułman? Wydaje mi się to zdecydowanie niewłaściwe, błędne, niesprawiedliwe i krzywdzące, jako że poza owymi skrajnymi formami islamu, jakie stanowią te jego radykalne odłamy fundamentalnych ekstremistów, spora część wyznawców islamu jest zupełnie nijak nie związana z tymi aktami terroru, i nie odpowiada zupełnie za nie, nie jest za nie odpowiedzialna ani też nie ponosi za te bestialskie mordy żadnej winy tak de facto. A ich wiara nie tylko nie popiera ani nijak nie propaguje tego rodzaju terroryzmu, a też tak pojmowanego prowadzenia dżihadu, ale wręcz ewidentnie jest przeciwko temu, potępia a nawet i zabrania ostro, jako złych czy grzesznych takowych działań, zajmując postawę, jakiej daleko do postawy ekstremistów.

dbad3bdfdfee4bec6a35437a2a909dba

Cały Internet zawrzał – internauci domagają się „zbanowania” islamu….

Tym niemniej, nie zmienia to wcale faktu, iż narastający fundamentalizm i nasilające się działania ruchów fundamentalistycznych, stanowią jeden z bodajże najistotniejszych i największych problemów, z jakimi boryka się współczesny świat zachodni, a poniekąd dotyczący też świata wschodniego, a jakiego ważkość i rozmiar wciąż narasta i prowadzi do co raz to bardziej drastycznych form eskalacji tego problemu, a też do podejmowania co raz to bardziej radykalnych działań przez każdą ze stron tego konfliktu właściwego współczesności, jakim jest właśnie fundamentalizm.

I to nie dotyczy jedynie fundamentalizmu islamskiego, ale wszelkich współczesnych fundamentalizmów i jego radykalnych odłamów, fundamentalizm bowiem stanowi problem wspólny dla wszystkich religii monoteistycznych – a zwłaszcza współczesnych największych monoteistycznych gigantów. Zwłaszcza, że niemalże każdy fundamentalizm ma swe źródła przede wszystkim właśnie w religii i stanowi zjawisko o charakterze religijnym.

A co potwierdzić może zresztą przykład, jaki nam, Polakom jest najbliższy, którego jesteśmy naocznymi świadkami współcześnie. A mianowicie przykład tego, jak obecnie w Polsce przedstawia się sytuacja dominacji religii katolickiej i formy, w jakie ona ewoluuje. Czyż nie jest bowiem prawdą, iż przybiera ona co raz ostrzejsze formy fundamentalizmów, a nawet radykalnych nurtów fundamentalistycznych, narastając i przybierając na sile, zwłaszcza od czasu ostatnich zmian władz i rządu oraz objęcie władzy przez pro – katolickie prawicowe frakcje polityczne – n’est-ce pas? A islamski dżihad w zasadzie niczym nie różni się od naszej rodzimej, polskiej „świętej wojny”, jaka toczona jest obecnie w kraju i na arenie politycznej przez Kościół katolicki i pro – katolickie prawicowe, konserwatywne frakcje polityczne czy ugrupowania, przeciw „niewiernym”, a której przejawem jest choćby na przykład zaciekła walka o ochronę „życia poczętego”, ustawę antyaborcyjną czy awantura o „pigułkę po”.

I tylko czekać, jak ten nasz, rodzimy katolicki, rosnący w siłę fundamentalizm i katolickie ruchy ortodoksyjne, w procesie ich postępującej radykalizacji, dorównają ekstremistom islamski i sięgną po środki przemocy, jakie stanowi ów terroryzm właśnie. A zaiste bliżej ku temu nam, aniżeli mogło to by się wydawać.

FIN.

Przypisy:

[1] Anna Rusinek, Zrozumieć terrorystę…. Dlaczego niektórzy muzułmanie w Europie radykalizują się?, [w:] Zachód a świat islamu – Zrozumieć innego, red. I. Kończak i M. Woźniak, Katedra Bliskiego Wschodu i Północnej Afryki UŁ, Łódź 2012, s. 67.

[2] W Wielkiej Brytanii stopa bezrobocia muzułmanów wynosi ponad 20%, podczas gdy pośród całości wszystkich imigrantów już 13% tylko, a w skali kraju – zaledwie 6%. I analogicznie jest też w Niemczech – bezrobotnych jest 21%  Turków wobec 8% ludności w skali kraju jedynie.

[3] S. Mekhennet, C. Sautter, M. Hanfeld, op. cit., s. 222-224.

Wpisy Kaprawym okiem ateisty.

bears-974457_1920

Wojna – fałszywe przekonania

Po publikacji niżej zamieszczonego obrazka zauważyłem, jak wielu ludzi uważa, że wojna wpisana jest w tożsamość homo sapiens. Pomyślałem więc scalić padające najczęściej stereotypy i się do nich odnieść, ponieważ uważam, że wojna nie jest wpisana w ludzką naturę – wojna jest nam wdrukowana przez panujące przekonania.

12804880_995266790511475_8493138470917167912_n

W naszym wieku, w naszym świecie pozbawionym złudzeń, nie umiemy

już wierzyć w marzenia utopistów,

więc społeczeństwa zrodzone z naszej fantazji

odtwarzają w wyolbrzymionej postaci zło, do którego przywykliśmy

w codziennym życiu.

Bertrand Russel

Gdy pierwszy raz przeczytałem te słowa rok temu, pojąłem że to nie utopiści są szaleni, tylko ludzie, którym się wydaje, że świata nie można już zmienić. I właśnie ten mem to pokazuje w sposób najprostszy z możliwych. Żeby zmienić świat, w którym zakorzeniło się myślenie, że wojna jest wynikiem ludzkiej natury, trzeba obalić ten mit. Należy zacząć uczyć dzieci prawdy o wojnie, że jest najgorszym z możliwych rozwiązań, na którego końcu jest zagłada naszego gatunku, że każde rozwiązanie konfliktu za pomocą przemocy to ślepy zaułek.

24_000_Hkg4628925

Trzeba przestać postrzegać świat poprzez pryzmat konfliktu z sąsiednią wioską plemienną, w którym to każda ze stron jest przekonana, że bijatyka wynika z obrony własnych interesów. Walka o przetrwanie gatunku była potrzebna w czasach, w których człowiek schodził z drzewa. Dziś człowiek nie musi walczyć o przetrwanie w świecie przyrody, za to irracjonalnie walczy w obrębie swojego gatunku. Dziś człowiek w ciągu paru godzin może zniszczyć całą planetę, na której żyje, wciskając kilka czerwonych guzików.

Panuje przekonanie, że wojna jest czasem koniecznością, że życie to odwieczny konflikt, który osadzony jest w każdym żyjącym organizmie na świecie, że proces ewolucji determinuje walkę – przetrwa ten, który jest najsilniejszy – to nieprawda z punktu empirycznego i logicznego.

7._Photo-opkennardphillippspigment-print-2005.width-1000

Przetrwa ten gatunek, który się najlepiej zaadaptuje i wie o tym każdy karaluch na ziemi.

Między homo sapiens, a karaluchem jest zasadnicza różnica – człowiek potrafi myśleć abstrakcyjnie. Dzięki temu może się zreflektować, że ma w ręku wszystkie atuty, że rozwój technologiczny wcale nie zmusza go do walki o przetrwanie, że technologia, zamiast zabijać, może służyć do sterowania własnym procesem ewolucyjnym, tak aby adaptacja zmierzała w korzystną dla gatunku stronę.  

W ludzkim umyśle jest głęboko zakotwiczona pierwotna awersja do zabijania i jednocześnie silny strach przed utratą życia. Ten pierwotny instynkt jest coraz skuteczniej tłumiony i uruchamia się, jak jest już za późno – na polu bitwy lub w jego okolicach, gdy zobaczy się urwane głowy i porozrywane ciała. Jeżeli ktoś uważa, że w ludzkiej naturze leży reżyserowanie scenografii z porozrzucanymi na ziemi ludzkimi jelitami i rozbryzganym mózgiem na łące porośniętej czerwonymi makami, to się sromotnie myli.

An animal rights activist from the group 'Animal Equality' stages a protest during "Day Without Meat" event in Barcelona, Spain, Tuesday, March 20, 2012. (AP Photo/Manu Fernandez)

.(AP Photo/Manu Fernandez)

Ludzkość jest wyuczona i przekonana, że stworzenie idealnego świata jest niemożliwe i co gorsza – godzi się z tym. Ludzie przestali wierzyć, że inny świat jest możliwy, stracili nadzieję, że można żyć inaczej. Homo sapiens był tresowany przez wieki, że na końcu i tak będzie armagedon. Ludzie nie widzą celowości w budowaniu nowego świata, bo są przekonani, że znajdą się tacy, którzy go podbiją i wykorzystają do swoich celów.

Człowiek z jednej strony chce, żeby było lepiej, ale jednocześnie niewiara w zmianę odbiera mu siłę do jej realizacji. Przeradza się to w akceptację świata takim, jakim on jest, ponieważ jak stwierdził ktoś w komentarzach: Wojna jest przedłużeniem polityki, a polityka ekonomii. To normalne..  

Nie. To nie jest normalne. To jest nienormalne. 

Russel stwierdził, że żyjemy w świecie pozbawionym złudzeń. Uważam, że to nie do końca tak jest. To ten świat jest złudzeniem, które przesiąknięte jest fałszywymi przekonaniami, że marzenia i nadzieje nie mają racji bytu. Panuje ogólne przekonanie, że utopia jest szaleństwem, a ludzie mówiący o niej, są naiwni, że dążenie do świata bez wojen to pozbawianie się mechanizmów obronnych.

14_000_Par7798156

Myślę, że jest wręcz odwrotnie. To ci, co nie wierzą, że świat można zmienić, są szaleńcami, którzy dążą do samozagłady. Nie mają odwagi i siły, żeby zacząć świat zmieniać; potrafią tylko o tym mówić i się o to modlić. Wystarczy tylko popatrzeć wstecz – i nie trzeba do tego wiele rozumu – aby połączyć ze sobą dwa punkty. To właśnie dzięki marzeniom i nadziejom ludzkość pokonała barierę dźwięku, poleciała w kosmos, a gdy już sama sobie wmówiła świat bez złudzeń i marzeń, to szybko umieściła w kosmosie bomby, aby jej nikt nie odebrał… no właśnie czego? Braku złudzeń i marzeń?

Dlatego ludzkość wymyśliła sobie inne złudzenie i marzenie bardziej bezpieczne, mniej wymagające, za które nie trzeba brać odpowiedzialności; wystarczy tylko w to odpowiednio uwierzyć, że świat bez wojen nastanie dopiero po śmierci i będzie dziełem… nie człowieka, ponieważ człowiek nie jest w stanie zmienić swojej „natury” – to jest dopiero szczyt utopii!

17_000_ARP3365896

Człowiek został tak wytresowany, żeby akceptować zło, które nie dotyka go  bezpośrednio, a gdy już go dotknie tak, że nie ma na to wpływu, to się do niego przyzwyczaja i z czasem akceptuje. Jest to możliwe dzięki przekonaniu, że świat już taki musi być, bo taka jego ludzka dwoista natura. Nie ma dobra bez zła i odwrotnie – to pułapka filozoficzna, na którą ludzkość dała się złapać.

Ludzie sami tworzą stereotypy i święcie w nie wierzą. W jednym z komentarzy padło stwierdzenie, że: Powody wojen tkwią w naturze człowieka”,  a odpowiedzialnym za agresywne zachowania jest tkwiący w człowieku: „hormon nazywany hormonem agresji.”  I wszystko się pięknie zgadza, z tym, że… nie do końca. Człowiek nie mieszka już w jaskini i nie musi latać z pałą po sąsiadach, żeby sobie wyregulować poziom testosteronu. Hormon sam w sobie nie definiuje agresji, trzeba nauczyć się świadomie i konstruktywnie wykorzystywać ten proces chemiczny w sporcie, karierze naukowej, czy też w zmienianiu świata. 

1_000_DV1260992

Padło też stwierdzenie: „Chcesz pokoju, szykuj się do wojny”. Toż to czysty przepis na wyścig zbrojeń. Ludzie od lat udają, że chcą powstrzymać to szaleństwo, a jednocześnie głoszą hasło, które jest sygnałem do rozpoczęcia biegu po jeszcze lepszą i nowocześniejsza bombkę. Dopóki ludzie będą myśleć tymi kategoriami, to granice rozpoczęcia rozwiązania konfliktu wojny będą płynne i zależne od interpretacji.

Walka w wojnie obronnej jak najbardziej jest bohaterstwem” – stwierdził jeden z userów. Dziś do wywołania wojny nie jest potrzebny czynny napad na teren sąsiada, wystarczy dostatecznie obrazić mu obraz na ścianie, albo stwierdzić, że sto lat temu ktoś komuś skubnął miedzę na dwa palce. I kto wtedy będzie prowadził wojnę obronną? Którzy są bohaterami? Dla kogo i po czyjej stronie? Jak jest konflikt z sąsiadem z bloku obok, to jak się z nim nie idzie dogadać, to trzeba mu na końcu manto spuścić, bo taką mamy naturę?

17_000_Del6288221

W 2010 roku świat przeznaczył na zbrojenia 1,62 bln dol. Jakie są koszty faktycznie, nikt nie jest w stanie policzyć. Ile kosztuje śmierć pojedynczego człowieka i jaki zastosować przelicznik na cierpienie, kalectwo, czy też leczenie traum oraz wynikających z nich konsekwencji dla otoczenia?

Na wojnie nie ma bohaterów – na wojnie ludzie się mordują w interesie wąskiej grupy ludzi.

Trzeba tak kształcić dzieci, żeby nie było ciągot do wojen. I może to robić każdy z nas – już dziś! Wystarczy tylko zacząć o tym mówić przy kolacji, czy na spacerze. Kiedyś trzeba zrobić ten pierwszy krok. Żaden rząd ani partia tego nie zrobi. To jest mrówcza praca u podstaw, bo to w domu rodzą się późniejsze postawy. Dzięki temu nie trzeba będzie, jak to zasugerował jeden z komentujących: „… uczyć dzieci, jak wojny wygrywać (…)  trzeba się nauczyć zwyciężać.” Być może, gdy nauczy się dzieci, że każda wojna to ludzka porażka, a prawdziwym zwycięzcą nie jest ten, kto kogoś lepiej zastrzelił, tylko ten, kto tego nie zrobił – to może wnuki naszych wnuków odczują pierwsze pozytywne skutki…

Utopia? Tak. Jeżeli nie będziemy w stanie na problem popatrzeć globalnie.

69925aca-fec8-4c8a-826c-45a31379e103-1020x680

islam-727776_1920

Kolejny mocny kandydat do intronizacji.

Podałem nieaktualną informację, że W Częstochowie lekcję religii islamskiej ma prowadzić Polska Liga Muzułmańska. Prezydent Matyjaszczyk wyjaśnił, że zostanie zawarte porozumienie w myśl którego trzech uczniów będzie miało zorganizowane nauczanie w Katowicach, za które Częstochowa będzie płacić oko 1.2 złotych.

Lekkomyślność, z jaką podchodzi się do islamu w Polsce, świadczy o nikłej świadomości, czym jest islam. Nie trzeba szukać daleko, aby zrozumieć, że islam jest religią, która u swoich podstaw ma zdelegalizowanie innych religii oraz ateizmu.

Jakiś czas temu pisałem o Polskiej Lidze Muzułmanów w tekście pod tytułem Skoro nie ma rywali dla Allaha, to co w związku z tym?

Trafiłem na stronę Ligi Muzułmańskiej w Polsce i w zakładce o edukacji natrafiłem na materiały dotyczące nauki religii [PDF na końcu tekstu]. Po przejrzeniu programu stwierdziłem, że pod nosem szykuje się kolejna wersja indoktrynacji młodych ludzi i rośnie nowy Episkopat.

Czarny scenariusz, niestety, zaczyna się sprawdzać. Wprowadzenie religii katolickiej do szkół publicznych zacznie generować następny problem  – nauczanie za państwową kasę islamu. Naiwni są ludzie, którzy wierzą, że islam jest religią, która się z czymkolwiek zasymiluje i naiwnością jest wierzyć, że to co mówią oficjalnie muzułmanie o pokojowej naturze islamu, jest prawdą. To tak jak z fundamentalistycznym katolicyzmem – z jednej strony mowa o miłości i szacunku do praw człowieka, a z drugiej – zakaz związków partnerskich, aborcji, in vitro i zaglądanie ludziom do majtek. Islam ma to samo, tylko dziesięć razy mocniej.

Wyznanie wiary –szahada

Polega na świadomym wyznaniu, że nikt nie ma prawa być czczony prócz Jedynego Boga (arab. Allaha) 1. Nie ma innego stwórcy wszystkich istot jak tylko Allah. 2.Nie ma innego władcy, który decyduje o wszystkim jak tylko Allah. 3. Nie ma nikogo, kto powinien być czczony jak tylko Allah.

Praktycznie to wszystko w temacie nikt nie ma prawa być czczony tylko Allah. Poważnym błędem jest wprowadzanie do świeckich szkół religii, która jest zupełnie nam obca kulturowo, a której to święta księga ma być lekarstwem dla wszystkich ludzi.

Koran zawiera wszystkie przepisy prawne, które są niezbędne do postępowych przemian społeczeństwa oraz do zagwarantowania wszystkim ludziom ich praw.

Polska Liga Muzułmanów za grosz nie wzbudza zaufania – powyższe teksty znajdują się na ich oficjalnej stronie. Obowiązkiem każdego muzułmanina jest szerzenie wiary w Allaha – wszelkimi dostępnymi metodami – tego nikt nie zmieni, bo taki mają religijny obowiązek. Liga Muzułmanów publikowała teksty islamskich fundamentalistów, którzy uważają, że prawa człowieka są „chwastami zasianymi ręką szatana w ogrodzie duszy ludzkiej”, że w dżihadzie można poświęcić życie ludzkie, że za odejście od islamu słuszną karą jest śmierć.” [Wykładnia dżihadu w polskiej szkole?]

W 2013 r. w Puławach odbył się XXVII Zjazd Muzułmanów. Jednym z gości był OmarAbd al-Kafi – ważniejszy radykalny islamski kaznodzieja, który swego czasu poparł ogłoszoną przez Chomeiniego fatwę kary śmierci na Salmana Rushdiego. Nie podoba mu się, że kobiety studiują, a te, które są nieposłuszne, będą torturowane w grobach. Natomiast imam Nezar Chafir z warszawskiej gminy muzułmańskiej w wywiadzie dla „Dispatch International” powiedział wprost, że marzy mu się wprowadzenie szariatu w Polsce, bo to lepsze prawo od naszego i europejskiego. [Islam Polsce nie zagraża?]

Trzeba być naiwnym sądząc, że ci ludzie dla Polaków zmienią swoje poglądy i sposoby nauczania. To są dopiero początki wkraczania islamu do Polski. Liga Muzułmańska jest dobrze przygotowana do indoktrynacji dzieci w szkołach, na swojej stronie zamieszczone mają szczegółowe materiały edukacyjne, łącznie ze sposobem oceniania uczniów. Wpuszczanie islamu do szkół to skrajna nieodpowiedzialność i brak refleksji, czym się taka indoktrynacja może skończyć.

Dla islamu każda inna religia jest bluźnierstwem przeciwko Allachowi – to jest jedna z głównych doktryn i żadne gładkie słówka tego nie zmienią.

Propozycja wsparcia darowizną projektu wydania książki.

Wydanie książki gdy nie ma się własnych środków finansowych, okupione jest ciężkimi warunkami umowy. Postanowiłem więc zrealizować projekt zwracając się do Was z prośbą o jego wsparcie.

ZDJĘCIEOpisuję konkretne sytuacje z przeszłości, które miały wpływ na moje późniejsze decyzje, sposób, w jaki Świadkowie funkcjonują „od środka”, jak przebiega proces wykluczania krnąbrnych wyznawców ze społeczności „braci” i „sióstr”, co powoduje w nich poczucie ostracyzmu.

Cała historia pokazana jest z dwóch perspektyw – oczami alkoholika mierzącego się z własnym uzależnieniem i destrukcją oraz abstynenta, który przez 4 lata terapii pozbywa się lęków nabytych w sekcie, zmieniając całkowicie swój punkt widzenia na temat wiary w boga i sensu życia.

Strona poświęcona projektowi, na której zamieszczone są fragmenty książki, jak i artykuły dotyczące Towarzystwa Strażnica:

 „Świadek Jehowy z przypadku?”

Każdy darczyńca po wpłacie darowizny, otrzyma w zamian na swoją pocztę plik PDF  „Marynarski Znój” część I i II. W zbiorze opowiadań opisane są prawdziwe wydarzenia z czasów, gdy pracowałem na morzu. Wszystkie postacie są prawdziwe, zostały zmienione tylko imiona. Fragmenty na stronie projektu.

black-407149_1280

Islam – zrozumieć korzenie, a nie ogniskować uwagę na liściach.

Ten tekst dotyczy przekonań, dogmatów i wierzeń tworzących religie oraz  wynikających z nich konsekwencji.

Trwający kryzys z migracją pomieszany z działaniami terrorystycznymi, w połączeniu z bezradną Europą i ciemnymi interesami największych potęg na świecie, stworzyły niebezpieczny koktajl Mołotowa. Lont się pali i nie wiadomo jak go zgasić. 

W tej wybuchowej mieszance podstawowym składnikiem jest islam, który z uwagi na tragiczne w skutkach podejście, jakim są tak zwane uczucia religijne i poprawność polityczna, spychany jest na drugi plan. Samo słowo „dżihad” (dokładanie starań, podejmowanie wysiłków) ma różne znaczenia i różne konotacje. Jest dżihad większy i mniejszy.

Ten pierwszy polega na wykorzenianiu z życia muzułmanina wszystkiego, co jest grzeszne i niezgodne z wolą jego boga. Jest walką z szatanem i pokusami, ale też działaniem na rzecz dobra własnej gminy, a bronią używaną do walki jest serce.

Dżihad mniejszy – kital polega na obowiązku zbrojnej obrony muzułmańskiego sposobu życia, uciskanych ludzi lub samego siebie – tutaj bronią są ręce oraz język, a narzędziem jest miecz. Działania zbrojne można podjąć wtedy, gdy zostały wyczerpane wszelkie możliwości pacyficznego sposobu rozwiązania konfliktu. Dżihadu kital – nie można ogłosić, można tylko do niego wezwać tylko wtedy, gdy podjęta walka będzie w słusznej sprawie i nigdy z pobudek osobistych. Stworzone zostały zasady działań zbrojnych, które wykluczają ataki na kobiety, dzieci, starsze osoby; nie wolno zatruwać wody, niszczyć zasobów żywności i atakować miejsc kultów religijnych. Dżihad prowadzony jest wysiłkiem całej społeczności.

I to tyle, jeżeli chodzi o bicie piany.  

Dżihad mniejszy nie powstał za czasów Proroka. Jest on wynikiem procesów, jakie zachodziły w podzielonym na różne odłamy islamie w ciągu ostatnich dekad. Utożsamienie dżihadu z kitalem czyli walką zbrojną jest koncepcją późniejszą.

Jean Paul Sartre napisał:

Wy, Europejczycy, gardzicie Afryką i Azją, nazywacie nas, zdaje się, barbarzyńcami, ale kiedy zwabieni żądzą i chciwością najeżdżacie nasze kraje, wtedy bez litości łupicie, torturujecie, mordujecie. I kto wtedy jest barbarzyńcą? Kim wtedy jesteście o Grecy, tak dumni ze swojej kultury?

Chciałoby się powiedzieć: kto jest bez winy, ten niech pierwszy rzuci granat. Fakty są takie, że współcześnie to Zachód dał główny motyw do dżihadu i teraz musi rzucać granatami. Islamista ma dziś wszystkie potrzebne elementy, aby zracjonalizować sobie działania wojenne na tle religijnym.

Największą nieodpowiedzialnością jest wypieranie faktu, że korzenie dżihadyzmu tkwią w doktrynalnych naukach islamu. Można robić filozoficzne fikołki, dorabiać słownictwo, ubierać to w piękne i szczytne slogany, jednak nie zmieni się rdzenia islamu i jego głównego motta:

szahada

„Aszhadu jest błędne illaha bogowie, La aszhadu anna muzułmańskiej Rasulullah.”

„Zaświadczam, że nie ma boga prócz Jedynego Boga i zaświadczam, że Muhammad jest Wysłannikiem Allaha.”

Pierwsza część szahady neguje wiarę w istnienie jakichkolwiek innych prawdziwych bogów poza Allahem tym samym potwierdzając, że jedynym prawdziwym Bogiem jest Allah i to Jemu należy się wszelka cześć. 

W tekście „Skoro nie ma rywali dla Allaha, to co w związku z tym? pisałem o Polskiej Lidze Muzułmańskiej, która z jednej strony twierdzi, że nie jest organizacją fundamentalistyczną, a z drugiej kieruje się fundamentalistycznymi tekstami, które unieważniają inne wyznania i światopoglądy. Starą śpiewką każdej religii monoteistycznej są zaprzeczenia i zapewnienia jej przywódców, że nie dążą do dominacji swojego wyznania w ich strefach wpływów. Na tych deklaracjach od wieków jest krew i przemoc.  Przywódcy tych religii zrzucają odpowiedzialność za nią na jakieś bliżej nieokreślone grupy „złych ludzi”. Jednocześnie z uporem maniaków nie przyjmują do wiadomości, że ci „źli ludzie”popełniali te straszne czyny pod wpływem systemu religijnego, do którego należeli.

1414157742_mw2smw_600

Często można spotkać się z zarzutem, że krytykowanie islamu, podobnie jak w przypadku katolicyzmu, jest obrażaniem uczuć religijnych, że wskazywanie na fundamentalizm islamu jest przejawem rasizmu i tworzeniem podziałów. Jest to twierdzenie fałszywe. Islam i katolicyzm to nie rasa ani człowiek – to zestaw przekonań, doktryn, legend i każda z tych religii twierdzi, że tylko jej bóg jest prawdziwy, a reszta – fałszywa.

Te irracjonalne poglądy uniemożliwiają nazywanie rzeczy po imieniu.

W tożsamości islamu jest przymus szerzenia kalifatu. Główne proroctwo Koranu wypełni się wtedy, gdy znikną z powierzchni ziemi wszyscy Żydzi, ateiści i odstępcy, a na końcu będą mieli szanse nawrócić się katolicy i inne wyznania.

Mamy wierzyć w to, że islamiści będą czekali, aż Żydzi wraz z ateistami wyginą jak mamuty?

Islam nigdy nie zasymiluje się z kulturą zachodnią, bo tym samym zaprzeczyłby sam sobie. Z nauk Koranu płynie przekaz, dzięki któremu powstają organizacje terrorystyczne, które pączkują na całym świecie. Jeżeli ktoś się łudzi, że zniszczenie ISIS rozwiąże problem, to jest w błędzie. To tylko wierzchołek różnych frakcji i ugrupowań terrorystycznych: Boko, al-Kaida, al-Shabaab, Haram, czy Hamas – to są realnie działające grupy islamskie.

Problem nie zniknie do momentu, w którym będą chętni do wprowadzania jedynie „słusznej religii” na świecie. Islam jest religią, która ma najsilniej wpisaną w swoją tożsamość ideę dżihadu, męczeństwa i zniszczenia innych wyznań. Ignorowanie tego faktu jest omijaniem sedna problemu. Nie można liczyć na to, że fundamentalistyczni islamscy latający z bombami na szyi, w wyniku pogadanek edukacyjnych hurtowo pójdą po rozum do głowy i zmienią poglądy; podobnie jak z naszym rodzimym katolickim betonem około smoleńskim – proroctwa muszą się wypełnić, choćby skały srały. 

Wytworzyła się wokoło islamu specyficzna atmosfera, przesiąknięta strachem, który potęgowany jest brakiem zrozumienia zupełnie obcej nam kultury. Przeciętny europejczyk nie rozumie, czemu muzułmanka musi nosić na głowie chusty, natomiast przeciętny muzułmanin nie rozumie, czemu kobiety w Europie na plaży chodzą w bikini. Stosunek islamu do kobiet i dzieci pokazuje, że jest to religia rodem wyrwana z mroków  średniowiecza. W tamtych czasach ludzkie życie nie było wiele warte i tak też dziś do niego podchodzą islamscy radykałowie.

Homo sapiens cały czas podlega temu samemu procesowi ewolucji społecznej, który towarzyszy nam do początku, gdy utworzyły się pierwsze plemiona. Im bardziej liczebne stawały się społeczności, tym więcej potrzebowały terenów łowieckich. Natomiast gdy na danym obszarze panowało drastyczne zróżnicowanie dostępu do dóbr materialnych i wzrastała liczebność plemion, prędzej czy później to bardziej liczebne anektowało to mniejsze.

Żyjemy w XXI wieku w świecie rozwiniętych technologii i myślę, że gdyby tak ludzkość skupiła się bardziej na zrozumieniu zachodzących procesów ewolucyjnych, to problem islamu i migracji byłby możliwy do rozwiązania bez konieczności dążenia do kolejnej, być może ostatniej już w naszej historii ogólnoświatowej wojny.

„Szaleństwem jest robić wciąż to samo i oczekiwać innych rezultatów”

Dotychczasowe rozwiązania na niewiele się zdają, bo próbuje się leczyć objawy, zamiast dotrzeć i wyleczyć źródło choroby i jak zwykle po obu stronach konfliktu cierpią zwykli ludzie. W dyskusjach o islamie czy katolicyzmie często padają argumenty, że nie wszyscy muzułmanie to terroryści i nie wszyscy katolicy to Terlikowscy. Problem w tym, że to właśnie oni mają głos dominujący, to ich okrzyki słychać i czuć.

Nie wszystkich wierzących determinują cytaty o przemocy i dżihadzie, tak samo nie wszyscy ludzie niewierzący są determinowani brakiem wiary do czynienia zła. Historia pokazuje, że to nie słowa zapisane na kartach jakiegoś pisma określają nasze zachowania, tylko to w jaki sposób wciela się je w życie. Dotyczy to wszystkich wierzących i niewierzących w takim samym stopniu. Islam – religijna hybryda.

Propozycja wsparcia projektu wydania z Waszą pomocą książki

ZDJĘCIEOpisuję konkretne sytuacje z przeszłości, które miały wpływ na moje późniejsze decyzje, sposób, w jaki Świadkowie funkcjonują „od środka”, jak przebiega proces wykluczania krnąbrnych wyznawców ze społeczności „braci” i „sióstr”, co powoduje w nich poczucie ostracyzmu.

Jako że trafił mi się życiorys wykraczający poza schemat ogólnie przyjęty, cała historia pokazana jest z dwóch perspektyw – oczami alkoholika mierzącego się z własnym uzależnieniem i destrukcją oraz abstynenta, który przez 4 lata terapii pozbywa się lęków nabytych w sekcie, zmieniając całkowicie swój punkt widzenia na temat wiary w boga i sensu życia. Świadek Jehowy z przypadku?”

Każdy darczyńca po zgłoszeniu darowizny otrzyma na pocztę plik PDF z pierwszym zbiorem opowiadań z życia wyciętych „Marynarski znój”

Skutki kursu – fragment 1 części

Antwerpia

 

despair-513529_1280

Czy mieszkańców Krakowa czekają obowiązkowe szczepienia?

Prezes Kaczyński stwierdził, a prezydent Duda to nieśmiało potwierdził, że ludzie migrujący do Polski mogą sprowadzić ze sobą choroby zakaźne. Z uwagi na kampanię wyborczą i na to, że prezes powiedział to skrzydłowi PiS -u, będą wszelkimi sposobami próbować rzuconą mimochodem insynuację uwierzytelnić i w rezultacie nie będzie wiadomo, co jest prawdą, a co bzdurą. W sumie wszystko jest możliwe, bo przecież warunki, w jakich żyją migranci, stwarzają możliwość pojawienia się chorób.

Przy tak poważnym zagrożeniu lepiej dmuchać na zimne i dlatego może warto rozważyć możliwość odwołania międzynarodowej imprezy, jaką będą Światowe Dni Młodzieży w Krakowie, na które ma przyjechać 2,5 miliona turystów z całego świata lub chociaż profilaktycznie zaszczepić wszystkich Krakowiaków przed epidemią, która niepokoi prezesa i naszego prezydenta.

Taki tłum ludzi na tak małej powierzchni może być bardzo niebezpieczny dla Krakowa, a w rezultacie dla całego kraju. Jakaś zaraza może się rozprzestrzenić w ciągu paru dni po całej Polsce, bo zapewne będą tam przedstawiciele z każdego regionu naszego kraju, którzy po paru dniach wrócą do swoich domów i pasztet może być gotowy.

Sytuacja może być jeszcze gorsza, bo co wtedy gdy ci turyści, którzy przybędą do Krakowa, zarażą się w czasie imprezy i wywiozą zarazki do swoich krajów? Czy nasze służby są w ogóle przygotowane do takiego poważnego zagrożenia epidemiologicznego? Może warto również zbadać wątek ataku biologicznego na nasz kraj?

W każdym bądź razie organizowanie masowych spotkań w kraju zagrożonym epidemią to lekkomyślność! Małopolska zajmuje obszar 15 183 km 2, co stanowi 4,85% ogólnej powierzchni kraju. W skład województwa wchodzi 19 powiatów oraz 182 gminy(w tym 3 miasta na prawach powiatu: Kraków, Tarnów, Nowy Sącz). Dane z 2010 roku podają, że całe województwo zamieszkiwało 3 310 094. Przyjazd w ciągu paru dni 2, 500 000 turystów z zagranicy, wśród których wystarczy, że paru będzie nosicielami wirusów, to wobec ogłoszonego przez prezesa Kaczyńskiego zagrożenia, nie są żarty.

Wojewódzki plan działania na wypadek wystąpienia epidemii.

1. Małopolski Państwowy Wojewódzki Inspektor Sanitarny zgłasza wniosek o ogłoszenie stanu zagrożenia epidemicznego lub stanu epidemii na obszarze województwa lub jego części, do Wydziału Polityki Społecznej Małopolskiego Urzędu Wojewódzkiego w Krakowie;

2. Wydział Polityki Społecznej: > przygotowuje projekt rozporządzenia zgodnie z wytycznymi Małopolskiego Państwowego Wojewódzkiego Inspektora Sanitarnego, w którym można ustanowić:

− czasowe ograniczenie określonego sposobu przemieszczania się,

− czasowe ograniczenie lub zakaz obrotu i używania określonych przedmiotów lub produktów spożywczych,

− czasowe ograniczenie funkcjonowania określonych instytucji lub zakładów pracy,

− zakaz organizowania widowisk i innych zgromadzeń ludności, − obowiązek wykonania określonych zabiegów sanitarnych, jeżeli wykonanie ich wiąże się z funkcjonowaniem określonych obiektów produkcyjnych, usługowych, handlowych lub innych obiektów,

− nakaz udostępnienia nieruchomości, lokali, terenów i dostarczenia środków transportu do działań przeciwepidemicznych przewidzianych planami przeciwepidemicznymi,

− obowiązek przeprowadzenia szczepień ochronnych oraz grupy osób podlegające tym szczepieniom, rodzaj przeprowadzanych szczepień ochronnych

– uwzględniając drogi szerzenia się zakażeń i chorób zakaźnych oraz sytuację epidemiczną na obszarze, na którym ogłoszono stan zagrożenia epidemicznego lub stan epidemii. > przedkłada projekt do zaopiniowania do Wydziału Prawnego i Nadzoru Małopolskiego Urzędu Wojewódzkiego w Krakowie;

3. Wojewoda Małopolski ogłasza w drodze rozporządzenia stan zagrożenia epidemicznego lub stan epidemii na obszarze województwa lub jego części (projekt rozporządzenia – załącznik nr 28A);

4. Wydział Prawny i Nadzoru ogłasza rozporządzenie w Dzienniku Urzędowym Województwa Małopolskiego; 5. Oddział Prasowy Biura Wojewody informuje obywateli o obowiązkach wynikających z rozporządzenia w sposób zwyczajowo przyjęty (obwieszczenia, ogłoszenia prasowe, komunikaty radiowe i telewizyjne).

źródło 

 

This content has 1 rok. Please, read this page keeping its age in your mind.
IMG_8934

Jestem ateistą – moją bronią są argumenty.

Od jakiegoś czasu trwa w sieci akcja, w której chrześcijanie fotografują się z bronią. Inicjatorem tej akcji jest człowiek związany z gazetą „Pod prąd”. W pierwszej chwili gdy zobaczyłem te zdjęcia, myślałem że to kolejna akcja przeciwko uchodźcom. Chciałem sprawdzić, jak inicjatorzy motywują swoje selfie i się mocno zdziwiłem.

Świat na naszych oczach wchodzi w bardzo poważny zakręt historii. Jedną z jego oznak jest wzmagająca się nienawiść do chrześcijan. Mord w college’u w Roseburgu (USA), gdzie ateista dokonał egzekucji bezbronnych chrześcijan, nie pozostawia złudzeń, że to, co dotychczas obserwowaliśmy w Afryce czy na Bliskim Wschodzie, na trwale zawita do świata Zachodu. Nie możemy wobec tego pozostać bierni!

źródło

poOrganizatorzy akcji „Jestem chrześcijaninem” wprowadzają opinię publiczną w błąd.

Zabójcą nie był ateista. 

W tekście wprowadzającym do akcji z bronią można przeczytać, że jest ona odpowiedzią na nasilające się prześladowania chrześcijan. Autorzy akcji przywołują dramatyczne wydarzenia, jakie rozegrały się w college’u w Roseburgu, w których Chris Harper-Mercer zabił 10 osób, po czym popełnił samobójstwo. Na początku pojawiły się informacje, że sprawca pytał się ofiar, czy są wyznania chrześcijańskiego. Okazało się, że to może być nieprawdą  – morderca zadawał pytanie, czy są religijni. [edycja: informacje okazują się sprzeczne, podkreślenie poprawione było -„to jest nieprawda”]

Podłożem zbrodni był wyznawany przez niego satanizm. Zbrodniarz miał w swoim komputerze manifest, z którego wynika, że zionął nienawiścią do całego społeczeństwa i chciał poprzez tę zbrodnię zostać bogiem w piekle. Został wydalony z armii USA jako niezdolny do służby wojskowej; znany był ze swojej fascynacji seryjnymi mordercami, a jego celem życiowym było służenie szatanowi. źródło / źródło 

Wychodzi więc na to, że animatorzy całej akcji zakłamują fakty. Twórca akcji – Andrzej Turczyn, jest prawnikiem i działaczem Ruchu Obywatelskiego Miłośników Broni. Określa się jako chrześcijanin z wyboru, protestant, tak więc powinien sobie zdawać sprawę, czym jest operowanie kłamstwem w pobliżu broni palnej.

Na zakończenie tekstu pada przypomnienie, o czym mają nosiciele broni pamiętać.

Pamiętając o bohaterskich ofiarach z Roseburga, którym odebrano naturalne prawo do obrony w „Gun free zone”, przyznaj się publicznie do Jezusa i pokaż, że nie będziesz bierny!  

źródło

A jak już sobie tak rozmawiamy o szaleńcach, to  znany morderca, Anders Breivik uznawał się za chrześcijańskiego fundamentalistę, należał do zakonu wzorującego się na Templariuszach. Czy przed nim też uczestnicy akcji z karabinami będą się bronić?

Złego człowieka z bronią może powstrzymać tylko dobry człowiek z bronią – mówi Andrzej Turczyn.

Rodzi się pytanie: czy człowiek pociągający za spust w celu zabicia drugiej istoty ludzkiej mieści się w kategorii dobra? Korelacja broni z religią zawsze kończy się dramatami, bo po drugiej stronie lufy stoi człowiek wyznający inną wersję boga lub taki, który w ogóle w niego nie wierzy. Ludzie sobie wmawiają, że chrześcijaństwo jest religią miłości i jest z tego powodu prześladowane.

Tymczasem Nowy Testament nie odcina się od krwawych thrillerów występujących w Starym Testamencie, w którym normą była eksterminacja wrogów Jahwe. W Ewangeliach można znaleźć frazy, które brzmią niezbyt pokojowo; oczywiście współcześni teologowie wykonują różne przewrotki, aby wydźwięk wersetów zmienić. Jaki jest tego skutek? Przytoczony poniżej werset z Ewangelii Łukasza kończy zajawkę zachęcającą do stroszenia się publiczne z bronią palną, aby bronić się przed szalonymi ateistami

Jezus: „…kto nie ma miecza, niech sprzeda suknię swoją i kupi miecz.” Łuk. 22:35-36

 źródło

Islam, chrześcijaństwo … w każdej z tych religii tkwi potencjał na terroryzm. Nie trzeba być biblistą; wystarczy obiektywnie przyjrzeć się historii i wydarzeniom, które dzieją się na naszych oczach. W przypadku Breivika i Chrisa Harpera [szatan też wywodzi się z biblii], wiara była zracjonalizowaniem psychopatycznych czynów. Religie można interpretować na różny sposób i każdy z nich w rezultacie jest uznawany za prawdziwy, bo wyznawcy mogą sobie swobodnie decydować, kiedy ich wyznanie ma być pokojowe, a kiedy ma pożywić się krwią niewiernego.

Religianci różnej maści usilnie chcą wtłoczyć ateistów w zbrodnicze idee faszyzmu i komunizmu. Stwarzają tak jak twórcy tej żałosnej akcji, wrażenie że ateiści tylko czyhają, aby wymordować biednych katolików czy innych protestantów. Tego typu myślenie może doprowadzić do prawdziwych dramatów.

I o tym trzeba głośno mówić.

This content has 1 rok. Please, read this page keeping its age in your mind.
KR3

Różaniec – lek na całe zło.

Pomijam we wpisie ocenę i dywagacje na temat czy Polska ma przyjmować uchodźców, czy też ich nie ma przyjmować, bo uważam, że i tak w tej sprawie panuje potężny bałagan.

Manipulowanie strachem i półprawdami to domena wszystkich religii. Zapomina się, że religia zawsze była używana do walki politycznej i nie inaczej dzieje się w naszym kraju. Kapłani katoliccy w świetle jupiterów wypierają się tych działań, ślą odezwy, że nie utożsamiają się z żadną partią, bo żadna na to nie zasługuje i jednocześnie spokojnie i systematycznie robią swoje. Sytuacja jest o tyle niebezpieczna, że wszystkie argumenty w walce politycznej zaczynają być sprowadzane do problemu uchodźców i ich wyznania; w ten sposób zanika trzeźwa ocena sytuacji.

…tylko w Polsce z rąk aborterów ginie więcej ludzi, niż w całej Europie Zachodniej z rąk islamskich terrorystów. źródło 

W 2001 roku w atakach terrorystycznych zginęły 2973 osoby. W 2015 roku polski Sejm dał przyzwolenie na kontynuacje holocaustu dzieci nienarodzonych, który rocznie pochłania ponad 1000 istnień ludzkich. źródło 

Ludzie nie są ograniczeni umysłowo (przynajmniej w większości) i widzą te manipulacje, jednak czasami bagatelizują siłę religijnego myślenia. Skala takiego myślenia w naszym kraju wcale nie jest taka mała i wszystko wskazuje, że po wyborach kościelne kadzidło będzie miało wpływ na procesy myślowe polityków, które to będą zgodne z kreowaną wizją kraju przez purpuratów.

Często w dyskusjach słyszę, że przesadzam i demonizuję problem. No może mnie rzeczywiście czasem poniesie, ale liczby pokazują, że mam sporo racji. Dzisiejsze głosowanie i te kretyńskie wypowiedzi polityków, którzy debatowali nad całkowitym zakazem aborcji, poparło 178 posłów i 10 się wstrzymało.

Przechwytywanie

Tych 178 posłów ma swoich wyborców i nie jest to mała grupa. Po wyborach być może przybędzie w sejmie polityków, którzy na pierwszym miejscu będą stawiać myślenie kategoriami kruchtowymi. Do tego wszystkiego dochodzi rozmodlony i wplątany w nurty charyzmatyczne prezydent Andrzej Duda, który zachowuje się dokładnie tak jak Episkopat – mówi, że chce jednoczyć społeczeństwo, a robi wszystko dokładnie na odwrót.

Jeżeli ktoś nie widzi prób wprowadzenia w Polsce „katolickiego szariatu”, to chyba powinien szerzej otworzyć oczy i pomyśleć czemu kapłani katoliccy są w takim popłochu i nie mówią jednym głosem z papieżem.

Jeden grzyb.

Pani Merkel dała najbardziej durną radę, jaką można dać w sytuacji panującej w Europie. Spełnia się na pani premier stare powiedzenie: „jak trwoga to do boga”. Widać wyraźnie, że puściły jej nerwy i chyba się w tej nowożytnej wędrówce ludów całkiem zagubiła.

Krzewmy dziś ponownie tradycję, by chodzić na nabożeństwa albo trzymać się Biblii – powiedziała niemiecka kanclerz.

Twierdzenie, że katolicyzm ochroni Europę przed islamem, jest głupotą wynikającą z ignorancji i brakiem podstawowej wiedzy na temat relacji zachodzących między tymi religiami. Parę razy już o tym pisałem, że takie pomysły skończą się podobnie, jak w wypadku prób gaszenia pożaru benzyną.

To z powodu przekonań religijnych kamieniuje się ludzi, dopuszcza się aktów przemocy wobec kobiet chodzących w krótkich spódnicach. Próbuje się zabronić środków antykoncepcyjnych, chce się zmusić kobietę pod groźbą kary więzienia, do urodzenia dziecka poczętego w wyniku gwałtu lub gdy zagrożone jest jej życie. Próbuje się prawnie narzucić kościelne prawa, które, jak mi słusznie zwrócił uwagę na portalu user Joshua, szumnie nazywa się „prawami bożymi”.

Obie religie są siebie warte, a szerzej o tym pisałem w tekście po tytułem: Morduj i nazwij wojnę świętą, bo Bóg jest przy tobie.

Zestawienie koranu z biblią pokazuje, że oba pisma mają ten sam scenariusz. Z jednej strony jest przesłanie miłości i szczęścia, jaką oferuje bóg, z drugiej zaś płynie przekaz, że wyzbycie się pragnienia tego szczęścia, jakim jest wiara w którąś wersję boga, prowadzi do rzezi.

W obu wypadkach zostali stworzeni bogowie na miarę potrzeb lokalnych plemion. Bóstwa te miały odstraszyć okolicznych wrogów, miały im pokazać, że nie warto zadzierać z ich bogiem, bo tylko on jest prawdziwy.

Zapomina się o tym, że islam i katolicyzm swoje terrorystyczne zachowania czerpią głównie z wiary w tego samego biblijnego boga Jahwe. Religijne przekonania odpowiednio dozowane przez polityków i duchownych popychają bojowników islamskich do samobójczych ataków, a nawiedzonych katolików do tak bezmyślnych wypowiedzi, jak te dzisiejsze w sejmie. W końcu ta przygłupiasta paplanina rozklekotanych dewotów religijnych może narobić szkód, za które będą płacić nasze dzieci.

W Polsce, jak na razie nie ma jeszcze szariatu islamskiego, za to przy okazji sytuacji z uchodźcami i zbliżających się dużymi krokami wyborów, postępują próby wprowadzenia bocznymi drzwiami „szariatu katolickiego”  Prowadzona jest propagandowa kampania mającą na celu przekonać społeczeństwo, że lekarstwem na terrorystów jest różaniec.

Oto powody dla których nie mogę przyjąć muzułmańskich uchodźców:

1/ Koran – święta księga islamu, degraduje osobę Jezusa do roli jednego z proroków. Kwestionuje jego boskość a przez to obraża moje uczucia religijne. Uznaje za nieważne to, w co wierzę. Rani mnie duchowo oraz poniża kulturę w której wyrosłem ja i mój naród. Dla mnie islam jest herezją chrześcijańską i niczym więcej. Ks. Winiarski

Mnożą się teksty, które świadczą o małej wiedzy, czym jest islam i dlaczego katoliccy kapłani – i słusznie – boją się muzułmanów. W cytacie powyżej ksiądz w tekście napisał listę powodów, dla których nie chce w kraju muzułmanów i na pierwszym miejscu postawił główny powód, dla którego muzułmanie traktują katolików jak wrogów Allacha.

Na początku Koran określał judaistów i chrześcijan jako „ludzi księgi” (ahl al-kitab) – ludzi, którzy są pobożni i dostąpią zbawienia. Jednak sytuacja się zmienia wraz z narastającym konfliktem między religiami. W później powstałych surach stanowisko wobec chrześcijan zmienia się radykalnie, a głównym powodem zmiany są liczne podziały i odejście od nauk biblijnych.

Główne zarzuty, jakie stawia islam chrześcijaństwu to: podział na zwalczające się ugrupowania, kult grobów, obrazów i świętych, utrzymywanie duchowieństwa, które zbyt dużo kosztuje, spożywanie pokarmów nieczystych (wieprzowina i alkohol), odrzucenie Mahometa i nieuznanie jego roli wysłannika Bożego. Brzmi znajomo?

Wyznawcy islamu traktują swoją religię jak cieśle wiechę na więźbie, którą się wiesza po wbiciu ostatniego gwoździa na samym czubku drewnianej konstrukcji. Z judaizmu zrodziło się chrześcijaństwo, a później islam, który jest jak ten gwóźdź zwieńczający wszystkie zawarte w judaizmie i chrześcijaństwie objawienia. Dzięki temu islam stał się jedyną religią prawdziwą i doskonałą, bo posiada pełnię prawdy objawionej.

Religia nigdy nie będzie dobrym sposobem na załatwienie problemów, które sama stworzyła. Dziwi mnie, że ludzie wierzący są tak zakotwiczeni w wierze wynikającej z księgi, która jest splamiona krwią i której każdy używa jak mu się żywnie podoba.

 

This content has 1 rok. Please, read this page keeping its age in your mind.

Wpisy Debilaida

Kolonia

Nowa forma terroru?

Kolonia

 

Terror z definicji jest niczym więcej, jak zastraszaniem ludności cywilnej. Od wieków jedną z form terroru, szczególnie popularną w XX wieku jest przemoc wobec kobiet. Najlepszym przykładem w ostatnich latach jest Jugosławia. Po co walczyć, prowadzić kosztowne ofensywy, po co wysadzać w powietrze budynki, palić całe osiedla, zmuszać ludność do ucieczki z karabinem w ręku, skoro można sprawić, że ludność sama opuści okolice w popłochu, a zatem etniczna, religijna czy rasowa czystka dokona się sama?

Dlaczego kobiety stały się narzędziem walki, a zarazem strategii w wojnach, które obserwujemy ostatnio w Donbasie, Afryce Północnej w Syrii i Iraku? Z dokładnie tego samego powodu, dla którego coraz częściej ofiarami w każdej wojnie stają się dzieci. Zabite dziecko to nie jedyna ofiara. Ofiarą stają się rodzice, dziadkowie, bracia, siostry, cała rodzina, a najczęściej także sąsiedzi i znajomi, którzy także zaczynają się bać o swoje dzieci.

Dlatego reżim Assad’a, jeszcze nim wybuchła wojna domowa, tak często sięgał po zastraszanie ludności przez branie na cel właśnie dzieci. Gwałty, zwłaszcza masowe mają bardzo podobny skutek. Ofiarami staje się cała rodzina, a strach o matki, siostry, córki i żony obiega opinię publiczną. Dodatkowo, jeśli ofiara przeżyje, opowie być może swój dramat innym, a przez to, nieświadomie, pogłębi strach wśród wszystkich, którzy o tym się dowiedzą.

Kolonia3

I tu dochodzimy do sprawy najważniejszej. Dlaczego w ostatnich wojnach gwałt i przemoc wobec kobiet dzieją się na skalę tak masową? Otóż dlatego, że im większy zasięg ma terror, tym więcej się o tym dowie ludzi za sprawą wszechobecnych w naszych czasach mediów. Dlatego też ISIS słynie ze szczególnego bestialstwa, również wobec kobiet właśnie. Dżihadyści liczą na to, że sam strach ich wyprzedzi i nie będą musieli robić nic, albo niewiele, by oczyścić Irak i Syrię z „niewiernych” i „heretyków”.

Wróćmy jednak do tematu. Przemoc wobec kobiet jest jedną z form terroru. Dlaczego zatem rządy na całym świecie widzą akt terroru, gdy dochodzi do zamachu bombowego, ataku nożownika czy gdy bandyta z karabinem w ręku zabija przechodniów na ulicy, a nie reaguje, gdy na ulicach Niemiec napadane są MASOWO kobiety, przez TYSIĄCE mężczyzn? Można próbować tłumaczyć, że to „zwykły bandytyzm”… Na jakiej podstawie? To były tysiące mężczyzn, w wielu miastach Niemiec, ale także a Austrii, Szwajcarii i Finlandii.

Zatrzymani byli azylantami, głównie z Syrii i Iraku. Być może się czepiam, ale czy jeśli w kilku miejscach Europy, jednego dnia, ma miejsce brutalne przestępstwo, niemal albo wręcz o takim samym przebiegu i biorą w nim setki czy nawet tysiące osób, to czy nie mam prawa sądzić, że była to akcja zorganizowana? Zorganizowany akt terroru? Islamska policja religijna działa w Niemczech od dawna, jako cel stawia między innymi sobie pikietowanie dyskotek i „zwracanie uwagi kobietom” na „nieprzyzwoite zachowanie”. Bandyci mieli krzyczeć do swoich ofiar między innymi; „módlcie się” i „pójdziecie do piekła”

Czy był to akt terroru czy tylko masowy pokaz agresji kultury, w której kobieta jest nikim i niczym – efekt został osiągnięty. Kobiety w Niemczech, Austrii i paru innych krajach będą się zapewne bały same wychodzić z domów jeszcze przez kilka lat, a bezradność policji przejdzie do historii.

kolonia2

Nawiązując do samej kwestii uchodźców. Tak, oczywiście trzeba pomagać ludziom, zwłaszcza kobietom, dzieciom, starcom i chorym, ale czy sądzicie, że syryjscy, iraccy czy afgańscy chrześcijanie będą innymi ludźmi od muzułmanów? To ten sam krąg kulturowy. Nie ważne co wyznają, tam kobieta się nie liczy i tłumaczenie tym ludziom, że kobiety mają tu równe prawa raczej niczego w ich mentalności nie zmieni. Zmieńmy najpierw mentalność Polaków, by naprawdę kobiety wszędzie w Polsce miały równe prawa.

 

paris_edited_445x280

Paryż – piątek trzynastego.

paris_edited_445x280
I stało się. Stało się, bo stać się musiało. Nie wiadomo było kiedy się stanie, ale wiadomym było, że tak się stanie na pewno. Nikt jednak niczego nie zrobił. Mógł? Nie mógł? Nie chciał czy był zbyt głupi? Pierwsze słowo jakie słyszymy od wczoraj to: „muzułmanie!”, ale czy na pewno winni są muzułmanie? Może winne są rządy, politycy, wywiad, służby specjalne? A może wreszcie winna jest religia?

Muzułmanie nie spadli z nieba

Muzułmanie, chrześcijanie, żydzi, ateiści, antyteiści – to wszystko są ludzie, różni ludzie – głupcy, mędrcy, spokojni, agresywni, filantropi, złodzieje, ci podli i ci mniej podli – można długo wymieniać przywary każdego z osobna. Normalnego człowieka nie da się namówić do bandyckich czynów. By być bandytą trzeba takim już być, mieć mocno skrzywioną psychikę.., ale czy trzeba urodzić się psychopatą? Jest pewna choroba psychiczna, której nie znajdziecie w książkach. Nie znajdziecie jej nazwy, bo to jest „politycznie niepoprawna nazwa”. Jest to ciężka, zwykle nieuleczalna choroba psychiczna i leczy ją się tylko objawowo. W psychologii i psychiatrii jest na to określenie: „głęboka religijność”. Wiadomo jakie są mechanizmy, wiadomo co jest przyczyną, wiadomo, że przyczyną są urazy z dzieciństwa, traumy, pranie mózgu, ale nade wszystko winni są rodzice, którzy zmieniają życie własnego dziecka w piekło.

Wróćmy jednak do piątku:

„Bo muzułmanie to…” – i tak się zaczyna zwykle bredzenie o tym, jak to muzułmanie są z gruntu gorsi, okrutniejsi, bardziej podli i w ogóle straszni. „Bo ich wiara…” – i tu warto się zastanowić, bo pada wtedy zwykle słowo kluczowe: „wiara”. Pominę to, że muzułmanie nie tylko w Europie, ale także w Polsce żyją od setek lat i dużo krwi przelali za kraje w których żyli i żyją, także za Polskę. Pominę to, że coraz więcej muzułmanów wywodzi się dokładnie z tych samych kręgów kulturowych, co każdy z nas.

Oni nie spadli nagle z nieba wraz z mistyczną kaszą. „Oni” wcale nie są „inni” od „nas”. Te kretyńskie brednie szczególnie marnie brzmią z ust chrześcijan, jako że muzułmanie wierzą w te same bujdy, te same święte książeczki, tych samych proroków, tego samego Boga wreszcie… Kim są islamiści? Czy każdy muzułmanin jest islamistą? Kiedy powstały radykalne ruchy islamistyczne w Europie? Czy powstały same z siebie? Jeśli nie powstały same z siebie, to skąd się wzięły? O tym kto finansuje nie tylko terroryzm, ale można już rzec, całe armie islamistyczne, pisałem już na łamach Polskiego Ateisty („Kto sponsoruje Dżihad, czyli wahabici w natarciu”), więc nie będę wracał do szczegółów, warto jednak powtórzyć kilka rzeczy…

terrorist

Chrześcijanie nie zabijają! Nie zabijają?

„Przecież chrześcijanie nie zabijają!” – jeden z podstawowych argumentów katolików-narodowców. Nie zabijają? Wyobraźmy sobie „prawdziwych polaków”, ONR, wyznawców Rydzyka, całe te rzesze moherowych, przepełnionych nienawiścią ignorantów, którzy nienawidzą wszystkiego i nienawidzą wszystkich, nienawidzą bardzo – w imię miłości Chrystusa Pana. Dajcie im broń, Kościół szybko przekona ich, że są „Rycerzami Chrystusa”. Nie będą zabijać na chwałę Pana? Zapewniam, że będą!

Przecież to najkrótsza droga do raju! Druga Wojna Światowa nie była tak dawno temu, a przecież wszyscy szli w bój z religijną pieśnią na ustach. Nie pozwalajmy sobie wmówić, że Hitler nie był katolikiem, a „Gott mit uns” to jakiś tam slogan, jakiś przypadek. Stalin był traktowany jak bóg, a co najmniej święty i do tej pory można podziwiać ikony z jego twarzą ozdobioną aureolą. Bez poparcia prawosławnego kościoła, Stalin byłby nikim. I nie ważne, że piękną ideą był ateizm… To tylko idea. Jugosławia nie zalała się krwią tak dawno, niedawno też Kosowo stało się kolejnym polem bitwy w religijnej wojnie, która wciąż trwa.

Rwanda była najlepszym przykładem tego, co potrafią chrześcijanie, czego nie słyszą i nie chcą słyszeć papieże. W Iraku Amerykanie zdobili czołgi różańcami, Jezusami i cytatami z Biblii, na spalonych domach malowali krzyże. Czy zabijanie w imię Chrystusa jest mniej zabójcze od zabijania w imię Mahometa? Czy zabijanie przy użyciu nowoczesnych dronów jest mniej barbarzyńskie od zabijania granatem czy nożem? Fanatycy religijni wszędzie są, byli i będą tacy sami. Jeśli nie zabijają, to tylko dlatego, że nie mogą. Wojna jest coraz bliżej centrum Europy, dostęp do wszelkiej broni jest coraz łatwiejszy. To tylko kwestia czasu, kiedy to zaczną się pogromy, akty terroru i awantury religijne w całej Europie.

Bezsensowna nienawiść i zabijanie w imię ubzduranych bożków nigdy się nie skończy, jeśli raz w życiu nie powiemy głośno, że to religia jest źródłem wszelkiej fanatycznej nienawiści. Nic nie usprawiedliwia bestialstwa na świecie, nic poza religią… Bestialstwo nie opłaca się politycznie, bestialstwo nie opłaca się finansowo, bestialstwo nie opłaca się w dyplomacji, bestialstwo po prostu nie ma sensu, rujnuje wszystko, niczego nie buduje, jest bronią obosieczną, ale wciąż jest używane jako argument religijny. Bóg zawsze stoi po stronie zwycięzców, choć walczy z każdej strony barykady…

„Bombardowanie Syrii” jest tylko sloganem, podobnie jak wcześniej sloganem była „inwazja na Irak”, „wojna w Afganistanie” czy wreszcie rysunki satyryczne z Mahometem w roli głównej. Dla fanatyka religijnego zawsze znajdzie się argument, zawsze znajdzie się pretekst, zawsze coś „urazi jego uczucia religijne”. Wspomnę tylko, że ulubionym sloganem chrześcijan jest: „bo Żydzi zabili Pana Jezusa”. Argument ostateczny.

rosary-tank-02

Fanatycy religijni wszędzie są, byli i będą tacy sami. Jeśli nie zabijają, to tylko dlatego, że nie mogą”.

I znów Arabia Saudyjska…

Słyszy się także, że wszystkiemu winni są imigranci, już pomijam fakt, że imigranci pojawili się tu nie sami, i to nie jest przypadek, że nagle pojawiają się ich dziesiątki tysięcy miesięcznie, choć wcale nie wybuchają nowe wojny, choć zwykle imigranci byli, są i powinni być. Nam pomagano, my także powinniśmy pomagać. Wracając do tematu: Islamiści nie są wcale imigrantami. Idea już na nich czekała w Europie od lat 70’tych.

Arabia Saudyjska finansuje wszelkie inwestycje związane ze skrajnym islamem. Wahabickie/salafickie meczety, madrasy i centra powstają w każdym kraju na świecie, powstają ich setki, a za każdym razem głównym sponsorem jest Arabia Saudyjska. Warto przypomnieć, że pierwsze organizacje dżihadistowskie powstały dopiero w latach 80-tych XX wieku! Skrajny ruch islamski wcale nie ma długiej tradycji i nie ma żadnego związku z długą historią islamu. Ani w Afganistanie, ani w Czeczenii dżihad nie przyjął formy wojny religijnej. Po stronie mudżahedinów, jak i Czeczenów, walczyły setki ochotników z całego świata – wcale nie muzułmanie. Celem było wyzwolenie kraju spod okupacji, a nie narzucenie religii komukolwiek.

Czym innym jest tolerowanie religii, a czym innym jest tolerowanie salafizmu, który jest niczym innym jak nazizmem w wydaniu islamskim”.

Kim są wahabici, kim są salafici? Salafici to sunnici, którzy uważają, że Islam powinien wrócić do korzeni, czyli do jego formy wczesnośredniowiecznej, do formy, jaką przybrał za życia Mahometa. Powrót do zwyrodniałego prawa szariatu, powrót co podbojów i mordowania niewiernych. Arabia Saudyjska jest jedynym krajem na świecie, w którym wahabizm (czyli saudyjska wersja salafizmu) jest religią panującą i jest religią rodziny królewskiej. Tolerancja to piękna rzecz, lecz czym innym jest tolerowanie religii, a czym innym jest tolerowanie usankcjonowanego religijną praktyką bandytyzmu. W Tym przypadku salafizmu, który jest niczym innym jak nazizmem w wydaniu islamskim.

Tak samo jak nikt nie wyobraża sobie tolerowania kultów, w których składa się ofiary z człowieka (czy jakiegokolwiek zwierzęcia), tak samo, jak nikt nie wyobraża sobie propagowania nazizmu, tak samo żadne państwo nie powinno tolerować usankcjonowanego religijnymi bajkami zdziczenia. Jednak od Ameryki, Unię Europejską po Azję Wschodnią, nie tylko podaje się ręce Saudom, wycisza nagminne łamanie Praw Człowieka, masowe gwałty, ścięcie za byle co, ale także toleruje się finansowanie fundamentalizmu islamskiego.

Toleruje się to, że wszystkie sunnickie organizacje zbrojne na świecie są lub były sponsorowane przez Arabię Saudyjską, włączając w to Al-Kaidę, Państwo Islamskie, Al-Nusrę, Boko Haram, Front Islamski i tak dalej, i tak dalej. Szkoły i meczety salafickie są w Europie od lat 70-tych XX wieku, działają bez przeszkód, otwarcie nawołują do zabijania niewiernych i przemocy, zwłaszcza przemocy wobec kobiet, które znaczą mniej od kozy – nikogo to nie interesuje. Saudowie są bogaci, Saudowie mają ropę, Arabia Saudyjska jest jednym z największych importerów broni na świecie.

„Arabia Saudyjska jest jedynym krajem na świecie, w którym wahabizm jest religią panującą i jest religią rodziny królewskiej”.

Problemem nie jest tolerowanie tej czy innej religii. Problemem jest brak edukacji, problemem jest pranie mózgu dzieciom, problemem jest arogancja religijnych guru. Jednym zdaniem mówiąc – problemem jest tylko i wyłącznie religia. Wszelka religia. Usankcjonowana, infantylna głupota, która przez wiernych traktowana jest śmiertelnie poważnie. I słowo „śmiertelnie” nabiera ostatnimi czasy zupełnie innego znaczenia. Czym różnią się słowa Rydzyka, Terlikowskiego czy Dziwisza od języka imamów, mułłów czy słów innych, małych geniuszy propagandy tego świata? Nie reagujemy, a historia wciąż się powtarza. Szkoda, że nikt jej nie chce czytać.

Komu dostanie się za całą awanturę? Papież znów będzie się modlił, świat użalał, a polityka się nie zmieni – Palestyńczykom znów się dostanie, za to tylko, że są pod ręką. Czytajcie między słowami. Czy teraz też nie zauważymy izraelskich czołgów i buldożerów, „bo Paryż”? Życie życiem, a polityka polityką. Krew krwią, a zawsze znajdą się tacy, co zarobią na niej.

isis-flag-meaning-cover

Kto sponsoruje Dżihad, czyli wahabici w natarciu

Kto sponsoruje Dżihad, czyli wahabici w natarciu

Problem finansowania grup terrorystycznych jest bardzo zawiły i by go opisać wraz z jego historią, należałoby napisać wielotomową encyklopedię. Dodatkowo mam zamiar nawiązać do moich poprzednich artykułów dotyczących Państwa Islamskiego; dlatego postanowiłem skupić się na salafickich/wahabickich dżihadystach i tych, którzy ich finansują.

Media i szum informacyjny

170732

Jeśli mielibyśmy sugerować się jedynie informacjami, jakie docierają do nas z telewizji, radia czy gazet, to obraz terroryzmu na świecie jest niezwykle skomplikowany, by nie powiedzieć wprost – śmieszny. Oto za najniebezpieczniejsze kraje na świecie, kraje wspierające terroryzm – a to także oficjalne stanowisko Stanów Zjednoczonych – uważa się następujące kraje: Koreę Północną, Iran, Syrię, Sudan i Kubę. Libia i Irak nie są już dyktaturami, więc podobno nie stanowią już zagrożenia. Kuba ma być usunięta wkrótce z listy. Warto opisać w bardzo dużym skrócie tę listę, ze względu na kuriozalne zarzuty:

Korea Północna – znana z aktów terroru, takich jak porwania i zabójstwa obywateli państw Zachodu, jednak przede wszystkim obywateli Japonii, zatapianie kutrów rybackich czy ostrzeliwanie terytoriów przygranicznych Korei Południowej. Mimo, że był na to czas, pozwolono reżimowi na zdobycie broni jądrowej. Jednak zarzutem było „sponsorowanie międzynarodowego terroryzmu”. Kogo miała sponsorować Korea Północna? Oczywiście Osamę Bin Ladena i al-Kaidę!

Iran – od wojny z Irakiem w latach 1980-1988 nie prowadził żadnej wojny. Nawiasem mówiąc, to Iran został zaatakowany w 1980-tym roku i wszystko wskazuje na to, że ówczesny sojusznik Saddama Husajna – Stany Zjednoczone – bardzo się przyłożył do wywołania tej wojny. Iran istotnie sponsorował i sponsoruje nadal szyickie milicje na świecie: w Syrii, Libanie (między innymi Hezbollah), Palestynie, Jemenie czy Iraku. Jednak jaki zarzut stawiają Iranowi Amerykanie? Sponsorowanie Talibów i al-Kaidy! Trudno sobie wyobrazić bardziej kuriozalny zarzut, jeśli weźmie się pod uwagę, że Iran jest krajem szyickim i jedyne co łączy szyitów z salafitami sunnickimi, to obopólna nienawiść.

Kuba – to sobie zostawiłem na deser. Jaki terroryzm wspierała Kuba i czym? Fidel Castro wysyłał Bin Ladenowi cygara?

2300-statesponsorv2

(kraje sponsorujące terroryzm, wg. Stanów Zjednoczonych)

Jednak opinie wojskowych wywiadów oraz międzynarodowych obserwatorów są zdecydowanie odmienne, co opiszę na końcu całego artykułu.

Fundamentalizm sunnicki a fundamentalizm szyicki

Zanim zaczniemy rozkładać dżihad na części pierwsze, chciałbym na samym początku stanowczo podkreślić, że współcześni dźihadyści są związani tylko i wyłącznie z sunnickim skrajnym fundamentalizmem – salafizmem/wahabizmem, który opiszę dokładniej w następnych rozdziałach. Możecie zapytać: „A Iran?”. Tu właśnie jest ta różnica… Szyici nie uważają, że powinni narzucać swoją wiarę komukolwiek. Fundamentaliści szyiccy są zdolni do okropnych zbrodni, jakie widujemy choćby w Iranie, ale postępują według swoich praw wobec własnych współwyznawców. Nie narzucają praw szariatu innym, nie zmuszają do przejścia na religię szyicką, a przede wszystkim religia nie narzuca im mordowania „niewiernych” – za to nie idzie się do raju. Niezwykle rzadko, jeśli w ogóle, spotykamy się z szyickimi atakami samobójczymi. Morderstwo nie jest czynem chwalebnym. Zwłaszcza jeśli ofiarami padają cywile, kobiety czy dzieci.

Czym jest salafizm, czym jest wahabizm?

Wahabizm/salafizm jest sunnickim ruchem religijnym nawołującym do powrotu pierwotnej, wczesnośredniowiecznej, „czystej” formy islamu, prostoty i surowości obyczajów. Nade wszystko jednak Koran jest interpretowany dosłownie. Muzułmanie mają obowiązek nawracać „heretyków” i zabijać „niewiernych”, wprowadzać surowe prawo szariatu na świecie i mają obowiązek szerzyć swą wiarę na świecie. Twórcą tej idei był Muhammad Ibn al-Wahhaba (1703-1792), tę oryginalną wersję salafizmu (od „salaf” – przodkowie) przyjęła dynastia Saudów i wciąż jest to religia państwowa w Arabii Saudyjskiej. Jej wyznawcami jest królewska rodzina Saudów, a także elity tego kraju. Niekiedy terminów „salafici” i „wahabici” używa się zamiennie, jednak najczęściej wahabizm określa się jako salafizm saudyjski.

Saudi Arabia Flag

Teraz trochę statystyk, które będą miały bardzo duże znaczenie w dalszej części materiału:

Szacuje się, że na świecie żyje nie więcej niż 20 milionów wahabitów. Większość wahabitów zamieszkuje Katar (46.87%), Arabię Saudyjską (22.9% – ok. 4.000.000 mieszkańców), Zjednoczone Emiraty Arabskie (44.8%), a także Bahrain (5.7%), Kuweit (2.17%), Kaszmir (sporne tereny Indii i Pakistanu) (1,5 miliona z ok. 8 milionów mieszkańców). Wahabici zamieszkują wszystkie kontynenty, w tym także Europę, Azję; w tym Daleki Wschód (zwłaszcza Indonezję), Afrykę i Amerykę Północną; określenie jednak liczby wiernych jest bardzo trudne.

Wahhabi in Middle-East Map

(wahabici na bliskim wschodzie)

Na świecie żyje także ok. 50 milionów salafitów – ok. 20-30 milionów w Indiach, 7.5 miliona w Pakistanie, 5-6 milionów w Egipcie, 27.5 miliona w Bangladeszu i 1.6 miliona w Sudanie. Warto dodać, że, choć w mniejszości, to liczne grupy salafitów zamieszkują także inne kraje: 10.000 w Tunezji, 17.000 w Maroku, 9.000 w Wielkiej Brytanii, 7.000 w Jordanii, 17.000 we Francji (!) i 5.000 w Niemczech. Warto zauważyć, że nie ma tu za wielu danych o Afryce, poza Afryką Północną, nie ma także danych o salafitach na Dalekim Wschodzie, zwłaszcza na temat Indonezji, gdzie żyje przecież 215 milionów muzułmanów. Wiadomo, że stosunkowo spora grupa zamieszkuje Chiny, ale i tu brak jest danych.

Najbardziej znane w ostatnich latach, wahabickie/salafickie organizacje terrorystyczne na świecie to al-Kaida, Boko Haram, Taliban, Front al-Nusra, a także, a może przede wszystkim – Państwo Islamskie

dżihad mapa

(salafickie/wahabickie organizacje terrorystyczne na świecie)

Historia nowożytnego Dżihadu

Zacznijmy od historii dżihadu, bo jak się okazuje, nie jest ona tak długa, jak można by się było tego spodziewać… Wojny lat 80-tych, od Czeczenii, przez Afganistan po Kaszmir, chociaż padały słowa „dżihad”, nie miały nic wspólnego ze znanym nam współcześnie dżihadem. Dlaczego? Nie chodziło o wymordowanie „niewiernych” i „heretyków”, nie chodziło o wprowadzenie praw szariatu na świecie, nie chodziło o podboje „w imię boże”. Pierwsza salaficka grupa terrorystyczna, Egipski Dżihad (Egyptian Islamic Jihad), powstała w 1978 roku, w Egipcie. To pierwsza tego typu grupa, która przerodziła się szybko w międzynarodową organizację dżihadystowską – od Egiptu, przez Sudan, Afganistan, Pakistan po Albanię, dając początek innym organizacjom i inspirując powstanie następnych. Opisywanie rozwoju poszczególnych grup na świecie nie jest celem tego artykułu. Wspomnę tylko, że pierwsze, międzynarodowe zbrojne organizacje fundamentalistyczne powstały na świecie, od Afryki i Bliski Wschód po Indonezję i Chiny, w latach 1989-90. Warto zapamiętać daty.

Salafist_groups_number

(tabela pokazująca wzrost powstawania grup dżihadystowskich na świecie)

Wszystkie powstałe grupy terrorystyczne łączy jedno – wiara – wahabizm/salafizm. Członkowie tych grup albo wywodzą się bezpośrednio z kręgów wahabickich, gdzie byli nauczani w wahabickich meczetach lub madrasach, ich członkowie byli wychowankami szkół wahabickich, lub pozostawali pod wpływem wahabickich kleryków. Grupom tym zwykle przewodzą właśnie wahabiccy klerycy – jeśli nie są bezpośrednimi dowódcami – zawsze są przywódcami religijnymi większości, jeśli nie każdej z tych grup. Warto dodać, że w ostatnich czasach pojawiła się nowa forma „nawracania” na „czystą formę Islamu” – internet. Coraz więcej zamachowców to tzw. „samotne wilki”, muzułmanie, często konwertyci, którzy pod wpływem propagandy salafickiej decydują się na prostą drogę do raju.

Kto finansuje salafickich dżihadystów?

Oczywiście nie interesują nas pojedynczy fanatycy czy kilkuosobowe grupki fanatyków. Do zabicia człowieka wystarczy nóż (przykładem może być choćby ostatni zamach na południu Francji). Dżihadystowskie portale także udostępniają schematy i opisy wykonywania bomb (tu dobrym przykładem jest zamach podczas maratonu w Bostonie w 2013-tym roku). W wielu krajach broń palna jest łatwo dostępna, zwłaszcza w rejonach konfliktów zbrojnych, z przemytu, czy oficjalnie np. w Stanach Zjednoczonych. Tacy fanatycy nie wymagają finansowania.

Większe, choć odosobnione grupki dżihadystów uczone są sponsorować się same. Najprostszym sposobem, obok rabunku, jest porywanie ludzi dla okupu. I tu dochodzimy do pierwszej zaskakującej odpowiedzi na nasze główne pytanie. Oficjalnie nikt okupu nie płaci. „Z terrorystami się nie rozmawia” – jednak zapłacenie paru milionów dolarów jest tańsze niż ryzykowna akcja sił specjalnych. Ocenia się, że w ciągu ostatnich sześciu lat terroryści zarobili na zakładnikach 125 milionów dolarów. Kto płaci?

Na płaceniu okupu przyłapane zostały Niemcy, Włochy, Szwajcaria, Hiszpania i przede wszystkim Francja. Oczywiście rezultat takiej polityki może być tylko jeden – wzrost przemocy i… kolejne porwania, a także wyższy okup za każdym razem. Zatem mamy już pierwszych sponsorów dżihadu – bezmyślnych polityków. Amerykanie i Brytyjczycy przyjęli formułę, że nie płacą – wysyłają oddziały specjalne. Komu wierzyć? Wystarczy zobaczyć, ilu spośród porwanych zostało zamordowanych, a ilu zostało wypuszczonych i z jakich byli krajów. Najwięcej ginie Amerykanów i Brytyjczyków właśnie. Wiadomo jednak, że lista krajów płacących po cichu jest o wiele dłuższa. Kilka milionów dolarów może wiele zmienić na polu walki.

dollar2

My jednak mamy zamiar zająć się nie grupkami, ale całymi armiami dżihadystów, którym kilka milionów dolarów w niczym nie pomoże – Talibowie, al-Kaida, Jihad Islamski, Boko Haram i oczywiście – Państwo Islamskie.

Arabia Saudyjska i wahabici

Jak już wspomniałem, oficjalną i dominującą religią w Arabii Saudyjskiej jest wahabizm. Jest to zarazem jedyny kraj na świecie, w którym wahabizm jest religią państwową. Gwałtownemu rozwojowi gospodarczemu towarzyszył także rozwój religii. Powstały fundacje zajmujące się szerzeniem wahabizmu na świecie. Od lat 70-tych Arabia Saudyjska wybudowała na całym świecie, od Ameryki Północnej po Daleki Wschód, „1,500 meczetów, 210 centrów islamskich i dziesiątki akademii i szkół religijnych” (wg. Yahya Birt, Islamska Fundacja w Leicester). Oficjalnie ocenia się, że wydano na ten cel ok. 100 miliardów (!) dolarów (wg. The Independent), jednak co najmniej 87 miliardów dolarów wydano tylko w latach 1987-2007 (wg. Curtina Winsor’a Juniora).

Należy przy tym pamiętać, że oprócz oficjalnego sponsorowania wahabizmu na świecie, czy to bezpośrednio przez rodzinę królewską, państwo, czy sieć oficjalnych fundacji islamskich, istnieją także dziesiątki nieoficjalnych, czy wręcz ukrytych fundacji, firm i osób prywatnych sponsorujących wahabizm, a także bezpośrednio dżihad na świecie. Warto dodać, że każdy obywatel Arabii Saudyjskiej jest zobligowany do oddawania 2,5% swych dochodów na cele charytatywne, de facto polega to na przekazywaniu pieniędzy najróżniejszym fundacjom. Arabia Saudyjska przymyka oczy na finansowanie dżihadu na świecie. Nie zrobiono nic, chociaż dane na ten temat trafiały na stoły polityków. Dla przykładu kilka z nich:

W roku 2002, Council on Foreign Relations, Terrorist Financing Task Force (Rada Stosunków Międzynarodowych, Grupa Zadaniowa Zajmująca się Finansowaniem Terroryzmu), wydała raport, który trafił w ręce ówczesnego prezydenta USA Georga W. Busha: „Przez lata osoby prywatne i fundacje mające swoje siedziby w Arabii Saudyjskiej były najważniejszym źródłem dochodów dla al-Kaidy i Arabia Saudyjska przymykała oczy na ten problem”.

W roku 2006, Departament Stanu USA wydał dokument: „Raport Międzynarodowej Strategii Kontroli Narkotyków”. W raporcie tym czytamy: „Saudyjscy darczyńcy byli głównym źródłem finansowego wspierania ekstremistycznych i terrorystycznych grup od ponad 25 lat”.

isis-army

Ujawnione przez Wikileaks dokumenty także rzucały światło na ten problem:

W listach Sekretarz Stanu, Hilary Clinton, do Departamentu Stanu USA w 2009 roku znajdujemy taki oto raport: „Darczyńcy w Arabii Saudyjskiej są najbardziej znaczącym źródłem finansowania sunnickich grup terrorystycznych na świecie”.

Także w Parlamencie Europejskim w lipcu 2013-go roku pojawił się raport dotyczący salafickich i wahabickich grup z Bliskiego Wschodu. W raporcie czytamy, że grupy te: „Wspierają i uzbrajają grupy rebelianckie na świecie”. Raport Parlamentu Europejskiego szacuje, że sama Arabia Saudyjska, poprzez sieci fundacji wydała 10 miliardów dolarów na promowanie wahabizmu w świecie. Sponsorowaniem wahabizmu ma także zajmować się Katar.

I chociaż oficjalnie Arabia Saudyjska nie znajduje się na liście „państw wspierających terroryzm”, to jednak (wg. BBC): „Pasażerowie lotów do Stanów Zjednoczonych, z państw określonych przez USA jako „państwa sponsorujące terroryzm” a także „inne kraje będące przedmiotem zainteresowania”, są szczególnie sprawdzani (…). Kuba, Iran, Sudan, Syria, Afganistan, Algieria, Irak, Liban, Libia, Nigeria, Pakistan, Arabia Saudyjska, Somalia i Jemen – wszystkie te kraje są na liście.

Warto dodać, że Arabia Saudyjska wydaje setki milionów dolarów na lobbing na całym świecie w celu „zbudowania dobrego wizerunku” państwa. Rzeczywiście to bardzo ciężkie zadanie, jeśli mamy pokazać w dobrym świetle kraj, w którym ścina się do 200 osób rocznie  za takie przestępstwa jak np.  posługiwanie się magią czy rzucanie czarów.

house-of-saud

Trudno zrozumieć politykę Arabii Saudyjskiej, która sama także padała ofiarą ataków terrorystycznych; ofiarami zwykle byli cudzoziemcy lub szyici, jednak celem także bywali członkowie służb bezpieczeństwa, czy nawet osoby zbliżone do rodziny królewskiej.

Na deser

W Lipcu 2015 roku w Warszawie powstał pierwszy w Polsce wahabicki Ośrodek Kultury Muzułmańskiej – meczet, madrasa i siedziba Związku Wyznaniowego Ligi Muzułmańskiej w jednym. Przedsięwzięciem zajmuje się Światowa Liga Muzułmańska (MWL- Muslim World League), jedna z wahabickich grup islamistycznych, powstała w Arabii Saudyjskiej. W tym roku do Polski planują także przyjechać wahabiccy aktywiści i klerycy z Niemiec. Inwestycja sponsorowana jest przez Arabię Saudyjską.

Meczet Ochota

Bartosz Radziszewski

Islamic State flag waving on the wind

Cud Państwa Islamskiego

Cud Państwa Islamskiego

Czy Państwo Islamskie ma prawo istnieć? Czy miało szanse powstać ot tak, w granicach dwóch krajów, nawet jeśli pogrążonych w chaosie wojen?

Jakim cudem Państwo Islamskie zajęło tak wielkie terytoria w Syrii i Iraku? Jakim cudem świat orzekł, że ISIS „kontroluje” te ziemie, a także czerpie dochód z lokalnych źródeł ropy naftowej, podatków i ceł, właśnie dzięki temu jest najbogatszą i najgroźniejszą organizacją przestępczą na świecie?

Co znaczy słowo „kontrolować”? Dobrym przykładem może tu być Rosja. Kaukascy separatyści walczą od początku lat 90-tych o niepodległość, ale po przegranej, regularnej, choć nierównej walce Czeczenów z Rosją, walki toczą jedynie partyzanci w górach i lasach. To jest partyzantka. Na Ukrainie „separatyści” utrzymują front, prowadzą regularną wojnę, mają punkty graniczne, zajmują miasta. Czy w XXI wieku partyzanci mogą czegoś takiego dokonać? Oczywiście – nie! Do tego potrzeba logistyki, nowoczesnej broni przeciwlotniczej, przeciwpancernej, artylerii, czołgów, pojazdów pancernych, tysięcy żołnierzy i nade wszystko – pieniędzy! Pieniędzy na uzbrojenie, wyżywienie, paliwo, amunicję, administrację, systemy bankowe itp. itd… Tzw. „separatyści z Donbasu” mają ogromne wsparcie wojskowe i finansowe putinowskiej Rosji, bez której nie zrobiliby niczego. Państwo Islamskie także nie mogłoby się obejść bez znaczącej pomocy wojskowej i finansowej. Wrócimy do tego jeszcze.

isisraqqa

ISIS w Iraku i Syrii

Jakim cudem zatem Państwo Islamskie do niedawna kontrolowało większość Iraku i ponad połowę Syrii?

Jeśli spojrzymy na mapy, to okaże się, że tereny zajęte, to przeważnie tereny pustynne, bezludne, małe wioski i kilka miast, które omówimy osobno. Nie jest trudno wysłać hordę bandytów z karabinami do wsi, wymordować policjantów i ewentualną lokalną milicję złożoną z mieszkańców. Potem można wymordować mieszkańców, choćby po to, by zastraszeni mieszkańcy okolicznych wsi uciekali, a tym samym oddawali swe ziemie bez walki. Inni, ze strachu, przechodzili na stronę dżihadystów. Tu rodzi się dręczące mnie pytanie. Czy na pewno ISIS nie ma poparcia wśród ludności miejscowej? Spójrzcie na mapy. ISIS zawsze odradza się tam, gdzie sunnici stanowią większość populacji. Gdy zrozumiemy, że ISIS ma swe korzenie głównie w plemiennych, fanatycznie religijnych sunnickich milicjach i międzynarodówkach islamistycznych, między innymi takich jak al-Kaida – wszystko zaczyna się jakoś układać. Granice Państwa Islamskiego do niedawna pokrywały się z ziemiami zamieszkałymi przez zradykalizowanych sunnitów – to znów temat na inną opowieść. Strach strachem, ale bez poparcia lokalnej ludności nikt nigdy żadnej wojny nie wygrał.

Zajęte terytoria to także te, które dla nikogo nie były ważne. Mogły być bez trudu zajęte, ponieważ zostawały opuszczane przez wojska irackie czy syryjskie, które miały ważniejsze problemy na głowie niż lekceważony fundamentalizm sunnicki.

Teraz pytanie poważniejsze. Jakim cudem Państwo Islamskie zajęło duże miasta, szyby naftowe, bazy wojskowe i inne tereny strategicznie ważne dla Iraku i Syrii? Tu już nie wystarczy paru bandytów z karabinami na półciężarówce. Do tego potrzebne są czołgi, samochody pancerne, artyleria, logistyka, wywiad, zaawansowana komunikacja i nade wszystko potężne pieniądze.

is

Jeśli prześledzimy historię upadku takich Irackich miast jak Rakka czy Mosul, to okaże się, że jeśli walki w ogóle miały miejsce, to były to sporadyczne potyczki, po których nagle i niespodziewanie wojska rządowe opuszczały miasta, zostawiały sprzęt, bazy z zaopatrzeniem i wycofywały się. Tu warto podać przykład Mosulu. To 2,5 milionowe miasto na północy Iraku bronione było przez 30,000 regularnych żołnierzy (2 dobrze uzbrojone dywizje) i różne, drobne lokalne milicje. 5-go czerwca 2014 roku, miasto zostało zaatakowane przez 800 do 1500 (!) dżihadystów. Po 5-ciu dniach walk armia iracka opuściła miasto porzucając sprzęt i składy broni. Nie zniszczono pojazdów pancernych, składów broni i zaopatrzenia armii. Pozostawiono je na miejscu. Podobnie wyglądały walki w Ramadi. Tam, licząca 6,000 regularnych żołnierzy armia iracka została zaatakowana 17 maja przez 150 (!!!) dżihadystów. Iraccy żołnierze w pośpiechu wycofali się z miasta pozostawiając cały sprzęt i składy broni i amunicji. Niskie morale Irackiej armii, ani to, że częściowo składa się przecież z sunnitów – niczego tu nie tłumaczy. Oczywiście, możemy uznać, że był to cud i znów Allah wsparł swoich wojowników. Czy nie wydaje się oczywistym wnioskiem, że jednak znacznie taniej jest zapłacić jakiemuś generałowi milion, 10 milionów, czy 100 milionów dolarów, niż toczyć wielomiesięczne, krwawe walki? Wydarzenia w Czeczenii, na Krymie i w Donbasie były doskonałym tego przykładem. I tu znów dochodzimy do sedna. Skąd Państwo Islamskie ma pieniądze na wojnę?

ISIS releases photos of their operations at the Baiji oil refinery in Iraq 1

Finanse

W mediach powtarza nam się, że ISIS zdobywa pieniądze głównie z porywania obcokrajowców dla okupu, ceł, podatków i przede wszystkim ze… SPRZEDAŻY ROPY NAFTOWEJ!

1405189352693_wps_1_Oil_tankers_transport_pet

O ile wiem, to nie da się sprzedać za wiele ropy naftowej na bazarach, przewożąc baryłki z ropą na osiołkach, czy nawet ciężarówkami – niezauważenie. Ponadto, ktoś musi tę ropę kupować, a skoro kupuje, to musi także za tę ropę płacić. Nie żyjemy w XIX-tym wieku, nikt teraz za nic nie płaci gotówką, a nawet jeśli ten ktoś płaci gotówką, to musi ją najpierw pobrać z jakiegoś banku. Setki ciężarówek pełnych ropy muszą przekraczać jakieś granice.

pobrane

(Jeden z „niewidzialnych konwojów” ropy naftowej Państwa Islamskiego).

Miliony dolarów muszą przepływać z banku do banku, z konta na konto. Nie jest możliwym, by takie obroty pozostawały niezauważone. To jednak nie jest wszystko. Państwo Islamskie nie mogłoby się obejść bez importu. Broń (w tym ciężka – czołgi, armaty, samochody pancerne itp.), amunicja, zaawansowany sprzęt komunikacyjny, żywność, lekarstwa, sprzęt i towary wszelkiego typu i rozmiaru. Potrzebna jest także infrastruktura; choćby sieci telefoniczne i… internet… Dodajmy, że co kilka godzin nad ziemią przelatują satelity szpiegowskie i ukrycie setek tirów przekraczających codziennie jakieś granice oraz szybów naftowych… jest po prostu niemożliwe.

Teraz spójrzmy na mapę (22 Lipca 2014):

201406-RedrawingMap-MAP

Państwo Islamskie graniczyło (lub graniczy, jako że linie frontu zmieniają się niemal z dnia na dzień) jedynie z Turcją, Jordanią, Iranem, Arabią Saudyjską i oczywiście z państwami z którymi prowadzi walki; Zachodnią Syrią będącą wciąż pod kontrolą Baszszara al-Asada, północną częścią Syrii kontrolowaną przez syryjskich rebeliantów, w tym Kurdów, Irackim Kurdystanem, i z samym Irakiem. I tu zaczyna się problem… Jakim cudem te setki tirów przemierzają każdego dnia granice z Państwem Islamskim bez problemów? Można sobie wyobrazić takie transporty poza przejściami granicznymi, za łapówki czy za cichą zgodą rządów. Jednak trudno sobie wyobrazić takie transporty przez linie frontu, więc wszelkie porozumienie z szyitami w Iraku, Kurdami, czy nawet fundamentalistycznymi rebeliantami w Syrii, takimi jak al-Nusra, z którymi ISIS toczy zażarte walki – można uznać za bajki.

Current military situation (as of 14 August 2015)

(Państwo Islamskie w Iraku i Syrii na dzień 14 sierpnia 2015).

Nieznani Sprawcy – Fundatorzy

Jeżeli Państwo Islamskie nie może finansować się samo, to oczywistym jest, że ktoś ten twór sponsoruje, komuś to wszystko jest na rękę. I tu się robi naprawdę ciekawie.

Biały Dom twierdzi od lat, że sponsorami są bliżej nieokreślone, bardzo dobrze ukrywające się osoby prywatne i instytucje, wspierające dżihadystów na całym świecie… Tak twierdzi tylko Biały Dom i kilka krajów na świecie, które omówimy przy innej okazji. To temat na oddzielny, kolejny artykuł, ale warto wymienić kilka faktów: dżihadyści na całym świecie, to głównie salafici – skrajnie fundamentalistyczny odłam islamu, którego myślą przewodnią jest, że każde zdanie Koranu należy traktować dosłownie, a odrodzenie islamu polega na powrocie do pierwotnej, wczesnośredniowiecznej jego formy – czyli praw szariatu, brak jakichkolwiek praw kobiet i mordowanie niewiernych i heretyków. Wahabizm jest Saudyjską odmianą salafizmu. Wahabizm jest religią panującą w Arabii Saudyjskiej, tradycyjnie Dom Saudów nie tylko wyznaje wahabizm, ale także czuje się w obowiązku szerzyć swoją wiarę na świecie. Dość na tym, że ocenia się, że wydatki Arabii Saudyjskiej na budowanie na całym świecie madras, meczetów i sponsorowanie religijnej indoktrynacji to miliard dolarów rocznie w ciągu ostatnich 50 lat! Oprócz Arabii Saudyjskiej wahabici są regularnie sponsorowani przez Zjednoczone Emiraty Arabskie, Katar i Kuwejt. Ocenia się, że na świecie żyje ok. 20 milionów samych wahabitów, do tego należy doliczyć ok. 50 milionów salafitów. To temat rzeka i związek salafitów/wahabitów z dżihadystami wymaga oddzielnego opisania.

Saudi-executes-5-Yemenis

(Jeden z codzienny niemal widoków w Arabii Saudyjskiej – publiczna egzekucja przez powieszenie).

Komu To Wszystko Się Opłaca?

Syria Baszszara al-Asada – cóż może bardziej być na rękę despocie jak wybór dla rebeliantów – ścięcie przez religijnych dzikusów, czy władza dyktatora? Dopóki ofiarami głównie padają Kurdowie i rebelianci w Syrii – wszystko się układa po myśli Asada.

Rebelianci w Syrii – To bardzo zróżnicowane grupy, od całkiem świeckich, przez szyickie, alawickie, chrześcijańskie po fanatycznie sunnickie. Rzezie jakich dopuściło się Państwo Islamskie w Syrii raczej nie wróżą dobrych stosunków z którymikolwiek rebeliantami. Nawet skrajnie fanatyczny, sunnicki Front al-Nusra jest zagorzałym wrogiem ISIS.

Kurdowie (zamieszkujący tereny północnej Syrii, jak i ci zamieszkujący Irak) – wierzą w to, w co chcą. To ludzie wyznający wszystko; od Jazydyzmu po Chrześcijaństwo. Kurdowie starają się uzyskać niepodległość, jedyne co uzyskali to autonomia w północnym Iraku. Kurdystan posiada własny rząd i własną armię w Iraku – tzw. peszmegów. W północnej Syrii Kurdowie zdobyli tereny graniczące z Turcją i dążą do zjednoczenia tych ziem z Kurdystanem w Iraku. Niestety, Turcja pod rządami populisty, narodowca i konserwatysty; Recepa Tayyipa Erdogana najwyraźniej pragnie zniszczyć ciężko wypracowany pokój za wszelką cenę – nawet wspierając ISIS.

Mideast-Syria-Kurdish_Horo-5-635x357

(YPG – Kurdyjskie Siły Samoobrony – w tej chwili jedyna siła zdolna przeciwstawić się ISIS na północy Syrii. Wspierani przez lotnictwo NATO Kurdowie, byli w stanie odbić wiele terenów zajętych przez dżihadystowskich bandytów, między innymi, przy wsparciu irackich peszmergów, słynne Kobane).

Irak Południowy – czyli tereny, których jeszcze nie udało się podbić ISIS, jest głównie zamieszkały przez szyitów, zatem największych wrogów Państwa Islamskiego. Trudno sobie wyobrazić porozumienie między sunnitami z Państwa Islamskiego, a szyitami, chociaż sunnitów zabija się dżihadystom równie łatwo – zwłaszcza cywilów.

Turcja Recepa Tayyipa Erdogana – Ostatnie posunięcia rządu w Turcji niestety wskazują na to, że dla Erdogana większym zagrożeniem są Kurdowie posiadający swoja autonomię, niż Państwo Islamskie. Za każdym razem dżihadyści z Europy dostają się do Syrii przez Turcję właśnie, a do tej pory Turcja nie była skora do uszczelniania granic. O ile można zrozumieć, że pojedyncze grupki ludzi przechodzą przez „zieloną granicę”, o tyle nie można sobie wyobrazić, by tiry i ciężarówki pełne towarów przemykały przez granice tureckie niezauważone. Atak samobójczy dżihadystów na Kurdów i ich sympatyków w Suruc, stał się pretekstem do odwetowych ataków lotniczych na Państwo Islamskie, jednak ataki te zdają się być symboliczne, podczas gdy bombardowania pozycji kurdyjskich, zarówno w Syrii, jak i w Iraku – systematyczne i zdecydowane. To niestety zdaje się potwierdzać tezę, że Erdogan wspiera po cichu fanatyków, w zamian za spokój na własnej granicy. Typowa polityka bezmózgich konserwatystów, którzy wolą populistyczną politykę od faktów. Na efekty musimy jeszcze poczekać, ale niszcząc siły kurdyjskie, Erdogan sam sprowadza wojnę z fanatykami na granice Turcji. Z drugiej strony, niestety, Kurdowie z PKK (Partii Pracujących Kurdystanu) sami prowokują Turcję przeprowadzając niemal codziennie ataki terrorystyczne. Trudno zrozumieć politykę PKK wobec Turcji, nawet jeśli są przekonani, że Turcja wspiera Państwo Islamskie. Zamiast nagłaśniać swoje podejrzenia, robią wszystko by znaleźć się między młotem a kowadłem. Przy okazji niszczą ciężko wypracowany pokój i stawiają wszystkich Kurdów w obliczu wojny na kilka frontów. Wszystko to jest bardzo na rękę dżihadystom.

P.S.:

Dosłownie dzień po skończeniu artykułu ukazało się oświadczenie Państwa Islamskiego, w którym ISIS oskarża prezydenta Turcji Recepa Tayyipa Erdogana za zdrajcę. Zatem, możemy przypuszczać, że wcześniej nim nie był, tym bardziej, że Państwo Islamskie zdążyło już grozić wszystkim; od Stanów Zjednoczonych po Chorwację, ale nigdy dotąd nie groziło Turcji. Dlaczego? Dlaczego dopiero teraz, gdy Turcja zdecydowała się zareagować i udostępnić swe lotniska dla samolotów bombardujących pozycje ISIS?

Jordania – Chociaż Jordania przyłączyła się do koalicji pod wodzą Stanów Zjednoczonych przeciwko Państwu Islamskiemu, to jednak większość obywateli Jordanii popiera Państwo Islamskie i jest niezadowolona z polityki króla Abdullaha. Polityka Jordanii wobec ISIS nabrała tempa, gdy jordański pilot wpadł w ręce islamistów i został spalony żywcem. Mimo to poparcie dla dżihadystów zdaje się być silniejszym od poparcia dla króla Jordanii. Obywatele Jordanii, obok Irakijczyków, Saudyjczyków, obywateli Zjednoczonych Emiratów Arabskich, krajów byłego ZSRR i Karatu, stanowią najwięszką część ochotników dołączających do Państwa Islamskiego.

2198097240_2af9c111e8_z

(Salman ibn Abd al-Aziz Al Su’ud, król Arabii Saudyjskiej i Prezydent USA, George W. Bush).

Arabia Saudyjska – Kolebką większości religijnych grup terrorystycznych i religijnego, skrajnego fanatyzmu jest jeden z najbardziej religijnych i radykalnych krajów Islamu – Arabia Saudyjska. Najbogatsze państwo w regionie, największy producent ropy naftowej na świecie. Najbliższy, po Izraelu, sojusznik Stanów Zjednoczonych na Bliskim Wschodzie. Kraj starający się o zdobycie broni nuklearnej, a być może już posiadający broń nuklearną. Problem w tym, że Amerykanie nigdy nie potrafili dobierać sobie sojuszników, albo – właśnie dobierali takich, jacy im byli potrzebni.

hqdefault

(Kolejna codzienność w Arabii Saudyjskiej – publiczne ścięcie mieczem).

Stany Zjednoczone – Mimo dowodów na to, że Arabia Saudyjska jest odpowiedzialna za dżihadystyczny terror na świecie, Amerykanie wciąż trzymają się swojego sojusznika. Ropa naftowa nie jest tu głównym powodem, bo to nie USA są głównym jej odbiorcą. Może przyczyną jest saudyjski lobbing wart miliardy dolarów rocznie, a może raczej handel bronią na masową skalę? W samym roku 2010-tym Stany Zjednoczone sprzedały Arabii Saudyjskiej broń o wartości 60,5 mialiarda dolarów (dla porównania – cały, roczny budżet sił zbrojnych Wielkiej Brytanii wynosi 52.9 miliarda dolarów.

M1_Abrams_main_battle_tank_Saudi_Arabia_Arabian_army_002bob-daugherty-saudi-arabia-army-u-s-forces-apache-assault-helicopters-kuwait-crisis

(Dzięki wsparciu USA, armia Arabii Saudyjskiej jest jedną z najnowocześniejszych i najpotężniejszych armii na świecie).

Izrael – Nie ma nic lepszego dla polityki konserwatystów pokroju Binjamina Netanjahu, niż wizja Araba, dzikusa obcinającego głowy dzieciom i kobietom, wroga innych Arabów, zwłaszcza Hamasu. Cóż może być lepszego dla polityki Netanjahu od chaosu w regionie?

Rosja Putina – Cały świat jest teraz bardziej zajęty walką z dziką międzynarodówką religijnych fanatyków niż polityką w Europie. Ponadto Putin może zarzucić NATO i USA, że kierują się imperialną polityką i rozwijają swoje wpływy na Bliskim Wschodzie, także kosztem sojuszników Rosji – Asada i Iranu, a sami zarzucają awanturniczą politykę Rosji wobec sąsiadów; Gruzji, Ukrainy, czy Mołdawii. Do worka z dżihadystami z łatwością da się dorzucić Czeczenów.

Chiny – Zaangażowanie Stanów Zjednoczonych na bliskim Wschodzie to odwrócenie uwagi od Dalekiego Wschodu, zatem szansa na ekspansję Chin w Afryce i na Morzu Południowochińskim.

Kto kupuje ropę od Państwa Islamskiego? Kto eksportuje towary warte miliony do Państwa Islamskiego? A może raczej, kto nie chce widzieć kto sprzedaje, a kto kupuje? A być może; czy w ogóle Państwo Islamskie sprzedaje komuś ropę i po co, skoro nie ma problemów finansowych? Może się dowiemy za kilkadziesiąt lat, może nigdy, ale możemy być pewni, że wywiady potężniejszych krajów na świecie dobrze to wiedzą.

Wiemy jednak, są na to dowody, że głównym sponsorem największej organizacji dżihadystowskiej na świecie jest Arabia Saudyjska. Cudów nie ma – nawet Allah sam tu nic by nie zdziałał.

obama-saudi-arabia_47286438

2015-08-18_030121

(Oba zdjęcia nie wymagają komentarza?)

C.D.N.

Bartosz Radziszewski

ISIS-Insurgents

Terror, Teoria, Praktyka i Państwo Islamskie

Terror, Teoria, Praktyka i Państwo Islamskie

Najstarsze przekazy dotyczące stosowania terroru są tak stare jak ludzkość. Najlepiej została opisana strategia terroru w Starym Testamencie; masowe mordy – również na kobietach i dzieciach, gwałty, tortury, niewolnictwo, niszczenie całych miast i wsi. Strategia stara jak ludzkość, ale dlaczego była stosowana, dlaczego wciąż jest stosowana?

Terror stosowany jest rzadko, jest bowiem bronią obosieczną. Posługujący się terrorem musi liczyć się z tym, że gdy losy wojny się odwrócą, zapewne spotka go podobny los. Dlaczego więc terror jest stosowany? To proste – jest skuteczny.

Najłatwiej będzie mi przedstawić problem na przykładach, zatem parę wybranych przykładów:

     -W roku 1410-tym, król Jagiełło wyruszając na ziemie krzyżackie rozkazał palić wszystkie wsie w okolicy. Nie robił tego, ani z okrucieństwa ani z zemsty. Chciał zmusić wojska krzyżackie do opuszczenia Malborka i innych twierdz, by móc walczyć w polu. Na długotrwałe oblężenia nie mógł sobie pozwolić.

Upolityczniony-Grunwald

      -W czasie Drugiej Wojny Światowej premier Wielkiej Brytanii wydał rozkaz zbombardowania Berlina, rozkaz ten nie miał żadnego usprawiedliwienia z wojskowego punktu widzenia. Zarówno bombardowania Berlina, jak i późniejsze naloty na inne cywilne miasta, zwłaszcza słynny nalot na Drezno, w wyniku którego zginęło 25.000 ludzi, miał na celu zastraszenie ludności cywilnej. Wierzono, że zastraszona ludność będzie wywrzeć presję na Hitlerze i to przyspieszy koniec wojny.

     -Nikt jednak nie popisał się taką bezwzględnością, jaką okazali Amerykanie zrzucając bomby atomowe na Nagasaki i Hiroszimę w 1945 roku. Ocenia się, że bezpośrednio w wyniku wybuchów zginęło do 200.000 ludzi, głównie cywilów. I znów – zbombardowanie obu miast nie miało żadnego usprawiedliwienia z wojskowego punktu widzenia, tym bardziej, że Japonia w tym czasie już wojnę faktycznie przegrała. Chodziło o demonstrację potęgi militarnej USA wobec całego świata, zwłaszcza wobec Związku Radzieckiego.

Enola-Gay

     -W czasie krwawych wojen w Jugosławii, w latach 90-tych, ze szczególnego okrucieństwa zasłynęła serbska armia. Nie były to bandyckie przypadki, jak to ma miejsce w każdej armii, w czasie każdej wojny na świecie, ale systematyczne mordowanie, palenie domów i masowe gwałty. Chodziło o zastraszenie pozostałej ludności i zmuszenie jej do ucieczki. Była to część polityki czystek etniczno-religijnych. Podobnie rzecz się miała w Rwandzie w 1994 roku, gdy Hutu, w większości Katolicy, wymordowali w ciągu tygodnia od 500.000 do 1.000.000 Tutsi. Sam masowy mord miał także służyć wypędzeniu pozostałych Tutsi i sprzyjających im Hutu z kraju.

(FILES) -- A file photo taken on February 27, 2004 shows skulls of victims of the Ntarama massacre during the 1994 genocide, lined in the Genocide Memorial Site church of Ntarama, in Nyamata. Among the 59.000 Tutsis who lived in the province, 50.000 were killed during the genocide, and among them 10.000 were slain in the church. The landmark trial of a former Rwandan army captain charged with complicity in the 1994 genocide kicked off in Paris on February 4, 2014, the first of its kind in France. Pascal Simbikangwa, who denies the accusations against him, appeared in court in a wheelchair after a 1986 accident that left him disabled. He faces life in prison.    AFP PHOTO/GIANLUIGI GUERCIA

(FILES) — A file photo taken on February 27, 2004 shows skulls of victims of the Ntarama massacre during the 1994 genocide, lined in the Genocide Memorial Site church of Ntarama, in Nyamata. Among the 59.000 Tutsis who lived in the province, 50.000 were killed during the genocide, and among them 10.000 were slain in the church. The landmark trial of a former Rwandan army captain charged with complicity in the 1994 genocide kicked off in Paris on February 4, 2014, the first of its kind in France. Pascal Simbikangwa, who denies the accusations against him, appeared in court in a wheelchair after a 1986 accident that left him disabled. He faces life in prison. AFP PHOTO/GIANLUIGI GUERCIA

     -W Rosji, Władimir Putin, nie zawahał się przed wysadzeniem dwóch bloków w Moskwie, tylko po to, by mieć pretekst do wszczęcia Drugiej Wojny Czeczeńskiej. Dodatkowo, w Rosji, jako chyba jedynym kraju na świecie, emitowano filmy z zabijanymi w bestialski sposób ludźmi. Mordercami mieli być Czeczeni. Wiadomo, że co najmniej część zabójstw była dokonana na zamówienie rosyjskich władz. Bez względu na to jednak, kim byli zabójcy, filmy miały wywołać nienawiść do Czeczenów i zwiększyć poparcie Rosjan dla polityki Putina – także czystek i zbrodni jakich putinowska Rosja dopuściła się na Kaukazie.

     -W ostatnich latach, w Syrii, zanim doszło do krwawej wojny domowej, rządzący krajem dyktator Baszar al-Asad stanął w obliczu masowych demonstracji. Jego bronią, jak każdego dyktatora, był przede wszystkim terror; więzienia, tortury, bicie przesłuchiwanych, zastraszanie, zabójstwa na tle politycznym itp. itd. Assad zasłynął jednak czymś szczególnym. Regułą było to, że w czasie demonstracji ofiarami snajperów padały przede wszystkim dzieci i młode kobiety. Dzieci także uprowadzano, a ich okaleczone zwłoki znajdowano na ulicach. Dlaczego Asad posunął się do zabijania dzieci? Zabite dziecko ma rodziców, a oni swoich. Każdy ma rodzinę. To był jasny przekaz; „wyjdź na ulicę, a takim sam los spotka twoje dziecko, twoją rodzinę”.

Dead Child Syria

     -Warto jeszcze poruszyć kwestię porwań cudzoziemców. Często widujemy zdjęcia porwanych ludzi i groźby porywaczy, że ofiary zostaną zabite jeśli to czy tamto. W praktyce jest to szantaż i porywacze ustalają cenę za porwanego. Tak finansują swe działania także dżihadyści.

     -Ostatnim punktem może być relatywnie nowa forma terroru, czyli krwawe ataki na turystów. Dla wielu krajów turystyka jest jedną z głównych form dochodu, zatem odstraszając turystów, wywiera się presję na władzę.

Nikt jednak nie dorównał zbrodniom Państwa Islamskiego. Część zbrodni ma swoje uzasadnienie, jest oparta na doświadczeniach, choćby tych, które wymieniłem w powyższych przykładach. Jednak wymyślne tortury i krwawa propaganda, jaką stosuje ISIS czy Boko Haram nie mają żadnego uzasadnienia, nawet jeśli uznamy, że popełniane zwyrodniałości są na tle religijnym. Religijny bandyta nie musi mieć uzasadnienia dla zbrodni, które popełnia. „W imię boże!” zdecydowanie im wystarcza.

ISIS-Execution

Zbrodnie wojenne zawsze się zdarzały, jednak gwałcenie kobiet na śmierć, składanie ofiar Allahowi z kobiet (przez podrzynanie im gardeł), obcinanie małym dzieciom głów, krzyżowanie dzieci, palenie żywcem, topienie i wysadzanie ludzi w powietrze, tylko po to, by potem ukazać to w internecie? To przekracza granice zbrodni wojennych – nawet religijnych, dlatego nawet fanatycy religijni, choćby Talibowie czy zwolennicy al-Kaidy odwrócili się od Państwa Islamskiego. Efekt bestialskiej propagandy może być tylko jeden. I nie sądzę, by opłacało werbować kolejnych religijnych sadystów za cenę, jaką przyjdzie im zapłacić. I nie tylko im. Państwo Islamskie bez poparcia miejscowej ludności nie ma prawa bytu – nigdzie. Barbarzyńcy raczej nie mogą liczyć na darowanie życia i nie sądzę, by często się zdarzało branie bandytów z ISIS do niewoli. Oficjalnie mówi się, że „bojownicy państwa islamskiego wolą się wysadzić w powietrze niż poddać”. Zapewne jest w tym dużo prawdy, ale nie sądzę także, by ktoś chciał ich do niewoli brać. Ludzie zmuszeni do wstąpienia w szeregi dżihadystów czy Ci, co z tchórzostwa pomagali w zbrodniach, zapłacą równie drogo. Muszę przyznać, że nie dziwi mnie wcale zemsta szyickich milicji na mieszkańcach Faludży wspierających Państwo Islamskie… I należy podkreślić, że nikt nie wymordował mieszkańców tego miasta – a ofiary miały pełne prawo do tego, by się mścić.

Yishai Schlissel

(Ortodoksyjny żyd, który zabił nożem 15-letnią dziewczynę i zranił kolejne 5 osób na Gay Pride w Jerozolimie w 2015 roku, 10 lat temu zrobił to samo, za co siedział w więzieniu 10 lat. Odpowiedział, że „zrobił to dla Boga”.)

Bez względu na to, czy jest to fanatyczny dżihadysta, ortodoksyjny żyd z nożem w ręku zabijający dziewczynkę na ulicy, czy chrześcijanin za sterami myśliwca, z różańcem w ręku, zabijający w imię krucjat – miejsce tych ludzi jest to samo. Miejsce wszystkich religijnych fanatyków, bez względu na wyznanie jest jedno – Raj – zasłużyli nań sobie.., albo odosobnienie do końca życia, ale to już dwa miejsca.

C.D.N.

Charlie Hebdo 01

Charlie Hebdo – Wolność Słowa i Obraza Uczuć Religijnych

Charlie Hebdo 8

To prawda, minęło już trochę czasu, można by pomyśleć, że wszystko na ten temat było już powiedziane, lecz właśnie najciekawsze jest to, co się dzieje teraz, po czasie, gdy rysownicy i satyrycy boją się mówić co myślą. To niewątpliwy sukces bandytów – zrobili co chcieli.

charlie-hebdo 7

 

Czy pamiętacie demonstracje po wymordowaniu ludzi na ulicach Paryża przez fanatyków religijnych? O dziwo, większość z nich była wyrazem sprzeciwu wobec Charlie Hebdo, a nie wobec bandyckiego napadu. Demonstracje przeszły falą przez cały świat w atmosferze nienawiści do Charlie Hebdo, a nie bandytów religijnych.

Charlie Hebdo 04 Najzabawniejsze jest to, że w demonstracjach tych zjednoczeni, ramię w ramię szli i muzułmanie i chrześcijanie. Palono francuskie flagi, wzywano do powieszenia wszystkich osób związanych z Charlie Hebdo. Nawet w naszych mediach dało się słyszeć opinie, że „wolność słowa ma swoje granice”, że Charlie Hebdo uraził uczucia religijne milionów ludzi i to tolerowane nie może być nigdzie. Ludzi religijnych wcale nie wzruszyła śmierć zamordowanych. Ich oburzyły rysunki Jehowy, Mojżesza, Jezusa i Mahometa. Obraza wyimaginowanych bożków jest przecież gorsza od zabicia kilkunastu osób. Jest gorsza od codziennych rzezi religijnych w Iraku, Syrii czy Nigerii.

charlie hebdo 02

W imię boże można niszczyć ludziom domy, gwałcić kobiety na śmierć, palić ludzi żywcem, obcinać dzieciom głowy i handlować niewolnikami – nic nowego, znamy to wszyscy ze Starego Testamentu. Moje niezmienne pytanie jest jedno. Pytanie do tych, co mówią, że Starego Testamentu nie należy traktować „dosłownie”, że wojny religijne to przeszłość i że dzieje się to na obrzeżach „cywilizowanego świata. Czy na pewno? Jugosławia, Kosowo, Irlandia Północna, Izrael, Rosja, Irak (mimo rządów despoty był to jednak jeden z najbardziej rozwiniętych krajów na Bliskim Wschodzie – nim Bush zaczął wprowadzać tam „demokrację” i „Walkę z Osią Zła”), Rwanda (nie, to nie „dzikusy” się wyrzynały – to chrześcijanie wymordowali masowo „karaluchy”), Syria, Egipt, Arabia Saudyjska, Jemen, Pakistan, czy Indie. Mam wymieniać dalej?

Moja dobra znajoma, która jedynie mówiła, że uważa Koran za mniej agresywny od Starego Testamentu (i miała oczywiście rację), po masakrze w Paryżu napisała, że pracownicy Charlie Hebdo sami się o to prosili. Czy komentarz jest potrzebny? Religijni bandyci czerpią siłę z wiernych; „normalnych”, „zwykłych wierzących”. Szkoda tylko, że Ci „zwykli ludzie” nie widzą nic złego w mordowaniu ludzi, ale widzą zbrodnię w satyrze. I nie mówcie mi tu o Islamie. Polska wiele razy pokazała, że religia jest w stanie zniszczyć każdego i jest w stanie zniszczyć wszystko. Żyjemy w zdziczałym kraju. Tu nie obcina się głów tylko dlatego, że kościół (przez małe „k”) nie ma już takiej władzy jaką miał jeszcze przed wojną. Ile kobiet skazano przez wojną za czary?

 

Rosary Tank 12

Nie sądzę także, by dobrą metodą walki z religijnym fanatyzmem, było posyłanie innych religijnych fanatyków z karabinami i czołgami. Nie skomentuję. Zdjęcia mówią same za siebie.

Rosary Tank 08

Zastanówcie się jaka idea zabiła więcej ludzi; „wolność słowa” czy „obraza uczuć religijnych”?

Bartosz Radziszewski

Rosary Tank 02

hatecrime600

Niewidzialny bandytyzm

„Odpowiada za podżeganie, kto chcąc, aby inna osoba dokonała czynu zabronionego, nakłania ją do tego”.silenceImage2
-Art. 18 § 2 Kodeksu Karnego

„Odpowiada za pomocnictwo, kto w zamiarze, aby inna osoba dokonała czynu zabronionego, swoim zachowaniem ułatwia jego popełnienie, w szczególności dostarczając narzędzie, środek przewozu, udzielając rady lub informacji”.
-Art. 18 § 3 Kodeksu Karnego

„§ 1. Kto publicznie propaguje faszystowski lub inny totalitarny ustrój państwa lub nawołuje do nienawiści na tle różnic narodowościowych, etnicznych, rasowych, wyznaniowych albo ze względu na bezwyznaniowość, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2”.
-Art. 256 § 1 Kodeksu Karnego
„§ 2. Tej samej karze podlega, kto w celu rozpowszechniania produkuje, utrwala lub sprowadza, nabywa, przechowuje, posiada, prezentuje, przewozi lub przesyła druk, nagranie lub inny przedmiot, zawierające treść określoną w § 1 albo będące nośnikiem symboliki faszystowskiej, komunistycznej lub innej totalitarnej. (utracił moc, w części obejmującej wyrazy „albo będące nośnikiem symboliki faszystowskiej, komunistycznej lub innej totalitarnej)”.
-Art. 256 § 2 Kodeksu Karnego
„§ 3. Nie popełnia przestępstwa sprawca czynu zabronionego określonego w § 2, jeżeli dopuścił się tego czynu w ramach działalności artystycznej, edukacyjnej, kolekcjonerskiej lub naukowej”.
-Art. 256 § 3 Kodeksu Karnego

„§ 4. W razie skazania za przestępstwo określone w § 2 sąd orzeka przepadek przedmiotów, o których mowa w § 2, chociażby nie stanowiły własności sprawcy”.
-Art. 256 § 4 Kodeksu Karnego

Żyjemy w czasach, w których w każdym cywilizowanym kraju jest prawnie ustalone, że namawianie do popełnienia przestępstwa, a także szerzenie nienawiści, są przestępstwami karalnymi. Tak samo stanowi polski Kodeks Karny. Gdy czytam te zdania, narzuca mi się wiele związków z religią, ale może jestem przewrażliwiony i chory z nienawiści do Boga i Pisma Świętego? Nikt nie zauważa związku między religią a przestępstwem, bandytyzmem – tylko ja jeden? Takie zboczenie moje.
Na ulicach wielu krajów pojawiają się bandy religijnych fanatyków uzbrojonych po zęby, a nam wciąż się wmawia, że to są „ekstremiści”, „terroryści”, i że… „to nie ma związku z religią” (!?). Zatem w imię czego te typy zabijają ludzi? Czy sam Stary Testament nie jest podręcznikiem bandytyzmu i szerzącą nienawiść bajką, którą co głupsze dzieci traktują poważnie? Czy tylko ja widzę związek „Art. 256” z religią, choćby katolicką? Czy Stary Testament lub Koran nie są przypadkiem wymienione w paragrafie drugim? Czy to, że Koran czy Nowy Testament zawiera ustępy o miłości bliźniego itp. itd., rozgrzesza te magiczne książki z tego, że w ich imieniu giną setki tysięcy ludzi każdego roku?
W prawie jest mowa o zorganizowanych grupach przestępczych . (Jest także mowa o zorganizowanych grupach przestępczych o charakterze zbrojnym – na szczęście dotyczy to raczej krajów islamskich, ale tam to nikomu nie przeszkadza tak samo, jak nienawiść w ustach naszego kleru). Najwyraźniej prawo nie ma zastosowania wobec religii. „Rób co chcesz, jeśli tylko robisz to w imię religii”. Zatem ksiądz z ambony ma prawo tępić „pedałów”, Żydów, „masonów”, „heretyków”, przeczyć wiedzy i wyśmiewać naukę? Tak, ma takie prawo – on ma koloratkę. Może także wzywać do wojny w Afryce, w imię… czego? W imię polskiej Afryki? Tylko dlatego, że wszędzie eksportujemy naszych religijnych faryzeuszy, chociaż mamy za złe muzułmanom, Świadkom Jehowy, prawosławnym, czy scjentologom, że robią to samo?

 

A ja powiadam – słusznie! W imię polskiej i katolickiej Afryki wyślijmy tam wszystkich księży i narodowców. Niech walczą w górach, na pustyniach i w dżunglach w imię wiary, a nam niech dadzą spokój. I gdy jakaś religijna kanalia znów mówić będzie o „żydo-komunie”, „pedałach”, „dzikusach” czy innych Niemcach – do samolotu go i niech szerzy „słowo boże”, ale jak najdalej stąd. I dajmy im broń! Czyż nie chcielibyśmy zobaczyć Młodzieży Wszechpolskiej, czy kwiatu ONR’u w walce na śmierć i życie z Boko Haram czy Al-Qaedą? Czy nie chcielibyśmy widzieć w walce Ojca Dyrektora z Abu Bakr al-Baghdadi’m? Czy nie możemy budować Wielkiej Polski od Eufratu po Kurdystan? Od Libii po Somalię? Marnuje się nasza młodzież i waleczna natura „Prawdziwych Polaków”! Póki co będą nam palić samochody pod oknami na 11-go listopada, równie bezkarni pod neonazistowskimi flagami, jak bezkarni są ich koledzy w koloratkach, jarmułkach, czy turbanach.

Bartosz Radziszewski