Wpisy

TTIPvideo

TTIP – tajna umowa przeciw demokracji

Świat wielkiej polityki i finansjery o ważnych umowach i decyzjach nie rozmawia w mediach, tylko za zamkniętymi drzwiami gabinetów i tak jest w wypadku TTIP. Za chwilę okaże się, że wyjście z Unii nie będzie wcale takim głupim pomysłem. Polska od lat ma jakieś chore kompleksy związanie z USA, które powodują brak sceptycznej oceny „sojusznika”, dla którego najważniejszy jest zysk.

ttip

Podpisując z Ameryką umowę Transatlantyckiego Partnerstwa w dziedzinie Handlu i Inwestycji, Unia oddaje się w niewolę Stanom Zjednoczonym. Wszystko wskazuje na to, że najbardziej świadomi zagrożeń związanych z tą umową są Brytyjczycy i Niemcy.

TTIP

Polityka USA polega na podpalaniu nocą stodoły, aby potem w świetle dnia bohatersko pożar gasić. Stawiana jest teza, że napięte stosunki z Rosją i to, co dzieje się w Europie jest ściśle powiązane z TTIP. Zniesienie barier na handel bronią, skandaliczny sposób rozwiązywania sporów w sądach arbitrażowych, to dobrowolne oddanie władzy w Europie amerykańskim korporacjom. Polscy rolnicy, małe i średnie przedsiębiorstwa zostaną połknięte na lancz przez amerykańskie firmy.

Gdy TTIP wejdzie w życie, prywatne firmy będą mogły – omijając sądy krajowe – pozywać państwa przed orzekające w tajemnicy sądy arbitrażowe. Życzę powodzenia rządowi w Warszawie, gdy polscy rolnicy wejdą w konflikt z Monsanto, amerykańskim koncernem produkującym genetycznie modyfikowane nasiona, lub firmą Cargill, gigantem dostarczającym towary i usługi dla przemysłu rolno-spożywczego.

Amerykańskie oraz inne międzynarodowe korporacje nie mają skrupułów i żądają kompensacji od państw, nawet jeśli te działają zgodnie z demokratyczną wolą i w interesie obywateli.

To władze powinny zdawać sobie sprawę z tego, że mają do czynienia z dziką bestią, nie z udomowionym zwierzątkiem

źródło 

Powszechnie wiadomo, jak skuteczni są amerykańscy prawnicy w uzyskiwaniu odszkodowań i jakie dzięki temu osiągają zyski. Meksyk należy już do Północnoamerykańskiego Układu Wolnego Handlu (NAFTA), który jest tym samym co TTIP — skutki społeczne są negatywne.

Meksyk nadal ma jeden z najniższych poziomów wzrostu PKB w Ameryce Łacińskiej (o połowę niższy niż w innych państwach regionu), poniżej granicy ubóstwa żyje więcej osób niż przed przystąpieniem do NAFTA oraz, co ważne z perspektywy Polski, masowo zbankrutowali meksykańscy rolnicy – sektor stracił ok. 1,6 mln miejsc pracy. (szczegółowe dane można znaleźć w opublikowanym w lutym 2014 r. raporcie think-tanku Center for Economic and Policy Research „Did NAFTA help Mexico?”)

źródło 

Polecam tekst w Gazecie Prawnej  TTIP: 10 rzeczy, których nie wiecie o umowie UE-USA, a powinniście.

W Niemczech ludzie protestują na potęgę, 23.04.2016 w Hanowerze na ulicę wyszło ponad 30 tysięcy osób, a nasze media zajmują się linią programową TVP Kurskiego. Sto trzydzieści organizacji konsumenckich wzywa do masowych protestów, a w Polsce trwa festyn urządzony przez PiS i Rydzyka.

Dziesiątki tysięcy ludzi protestowały w Hanowerze przeciwko umowom handlowym TTIP i CETA. Okazją jest wizyta Baracka Obamy na targach przemysłowych. Kolejne demonstracje planowane są na niedzielę i poniedziałek. źródło 

I co na to KOD?

Berlin-se-ha-llenado-de-manife_54437156050_54028874188_960_639

TTIP – niejasność jest wielkością niezmienną.

TTIP coraz bliżej – Rodacy obudźcie się!

TTIP – wraca niewolnictwo

1ttip

TTIP – to dopiero będzie problem

Tylnymi drzwiami wprowadzana jest umowa, która przypomina konia trojańskiego. W cieniu rozgrywek politycznych szykowana jest prawdziwa bomba, umowa między Unią a USA: „Transatlantic Trade and Investment Partnership czyli TTIP”

Podawana papka reklamująca TTIP, nie jest wcale taka nachalna i jest jej w sieci niewiele. Na dodatek tematy gospodarcze dla większości ludzi są nudne jak flaki z olejem, co niestety przyczynia się do większej swobody manipulowania cedzonymi informacjami. Stany Zjednoczone to nie jest dobry wujek, który troszczy się o interesy swoich zagranicznych znajomych – Ameryka to kraj prawników, którzy żerują na naiwności.

Agresywny fundusz z USA żąda milionów od Polski. Takich pozwów może być więcej po podpisaniu TTIP

Znowu zrobiło się głośno o kolejnym pozwie wobec Polski. Amerykańska firma Manchester chce sumy między 30 a 80 mln zł. Szczegóły, argumenty, wszystko jest tajne, a pojedynek na prawników między obracającym miliardami globalnym funduszem a Polską odbędzie się w prywatnym sądzie arbitrażowym. Źródło 

ISDS (Investor-State Dispute Settlement) – pozwala firmom ponadnarodowym zaskarżać rządy państw, według swojego widzimisię do arbitrażu, przy każdym wprowadzeniu przepisów, które ograniczałyby ich zyski. Mechanizm ten pomija sądy, a od wyroku arbitrażu nie można się odwołać. W skład tych sądów arbitrażowych będą wchodzić korporacyjni prawnicy, a ich posiedzenia mają być utajniane.

Ten zacytowany powyżej przypadek pozwu, to tylko przedsmak tego co nas może czekać w przyszłości. Perspektywa jest o tyle przerażająca, że oprócz największych korporacji w całą sprawę łapy pchają amerykańscy prawnicy, którzy znani są ze swojej skuteczności w dochodzeniu odszkodowań, a przy tak ustalonym trybie orzekania – kwoty mogą być gigantyczne.

W ubiegłym roku kolejne rundy negocjacyjne TTIP wywoływały tak duże protesty, że przy nich nawet 80–tysięczny marsz zwolenników Komitetu Obrony Demokracji jest niewielkim spacerem. W październiku ub. r. w Berlinie przeciwko tej umowie protestowało 250 tysięcy osób

W kwietniu protesty odbyły się w Nowym Jorku, Londynie i Warszawie, Brukseli i Mochanium. 20 tys. w Madrycie, 4 tys. w Barcelonie, 15 tys. w Wiedniu. Tego jednego dnia miało się odbyć po obu stronach Atlantyku około 700 wydarzeń związanych z protestami przeciwko tej umowie. Źródło 

Komisarz ds. handlu przy Unii, Cecilian Malmstroe w rozmowie z dziennikarzem „The Independent” zapytana: czy protesty paru milinów Europejczyków nie skłaniają Unii do rewizji swojego stanowiska w sprawie negocjacji umowy odpowiedziała: „Nie dostałam mojego mandatu od Europejczyków”.

Wszystkie kluczowe negocjacje są poza kontrolą, co jest nie do przyjęcia, ponieważ jest to pierwsza w historii tak poważa umowa dotycząca dwóch kontynentów.

TTIP – niejasność jest wielkością niezmienną.

TTIP, CETA, czyli korporacyjne zagrywki pod stołem.

TTIP – wraca niewolnictwo

,TTIP coraz bliżej – Rodacy obudźcie się!

TTIP-campact-flickr1-737x470

Petycja w sprawie TTIP

Warto się zastanowić, czemu o tak ważnej umowie prawie w ogóle nie mówi się w przestrzeni medialnej. Podobnie było w kwestii umowy ACTA – większość ludzi nawet dziś nie wie, o co w tej sprawie chodziło i właśnie o to chodzi, aby społeczeństwo nie było świadome tego, co im politycy i korporacje światowe serwują za plecami.

Jarosław Lipszyc z Fundacji Nowoczesna Polska skierował do Ministerstwa Gospodarki pismo, w którym złożył zapytanie, jakie jest stanowisko Polskiego rządu w negocjacjach z rządem USA w sprawie TTIP i otrzymał taką odpowiedź:

(…) wszystkie informacje, które państwa członkowskie UE otrzymują z KE mają charakter zastrzeżony i nie jest możliwym przekazanie ich na zewnątrz administracji. Dotyczy to również prośby Fundacji o udostępnienie tekstu rozdziału IPR i stanowiska Polski w tym zakresie. Zgodnie z przyjętą w UE praktyką tekst porozumienia zostanie udostępniony dopiero w końcowym etapie, po podpisaniu porozumienia przez obie strony.

Przechwytywanie

 

Wątpliwości

• brak przejrzystości i demokratycznych procedur. Czyni to niemożliwym dla obywatelek i obywateli oraz organizacji społecznych monitorowanie negocjacji w celu uwzględniania w traktacie interesu publicznego. Obecnie układ jest wyjątkowo tendencyjny, ponieważ tylko lobbyści kół biznesowych mają uprzywilejowany dostęp do informacji i możliwość wpływu na przebieg negocjacji.

• proponowany rozdział o ochronie inwestycji zawiera przepisy o mechanizmach rozstrzygania sporów między inwestorem i państwem (ISDS), który ma dawać zagranicznym inwestorom prawo do skarżenia państwa, gdyby uznali, że demokratyczne decyzje – podjęte przez instytucje publiczne w interesie publicznym – mogą mieć negatywny wpływ na ich spodziewane zyski. Te mechanizmy opierałyby się na rozstrzygnięciach trybunałów funkcjonujących poza publicznymi systemami sądowniczymi, co podważałoby nasze narodowe i unijne systemy prawne, nasze demokratyczne struktury tworzenia prawa i polityki w interesie publicznym.

• tworzenie nowych anty-demokratycznych struktur zarządzania i procedur mających na celu „zharmonizowanie regulacji”, takich jak Rada Współpracy Regulacyjnej. Te struktury zmieniłyby TTIP w ruchomy cel, „żywe porozumienie”, w dalszym ciągu w ukryciu rozwijane przez urzędników nie posiadających legitymacji płynącej z demokratycznych wyborów oraz przez przedstawicieli wielkiego kapitału. Te niedemokratyczne struktury grozą obniżeniem znaczących norm i zasad, które zostały stworzone dla ochrony interesu publicznego. Mogą też uniemożliwić poprawę tych norm i zasad w przeszłości, niezależenie od tego czy pojawi się taka potrzeba i wola. Jesteśmy również zaniepokojeni zamiarami umocnienia ochrony i egzekwowania „własności intelektualnej”, co może osłabić nasze prawa do zdrowia, kultury, edukacji i wolności wypowiedzi.

Czytaj więcej http://uwagattip.pl/

Petycja:

Wzywamy instytucje Unii Europejskiej i jej państw członkowskich do zaprzestania negocjacji z USA w sprawie transatlantyckiego partnerstwa w sprawie handlu i inwestycji (TTIP) i do nieratyfikowania umowy gospodarczo-handlowej (CETA) z Kanadą. Chcemy zapobiec umowom TTIP i CETA, ponieważ obejmują one kilka kluczowych kwestii, takich jak rozstrzyganie sporów między inwestorami i państwem oraz zasady współpracy regulacyjnej, które stanowią zagrożenie dla demokracji i państwa prawa. Chcemy zapobiec obniżeniu standardów zatrudnienia, socjalnych, środowiskowych, prywatnych i konsumenckich oraz deregulację usług publicznych (takich jak wodociągi) oraz dóbr kultury w nieprzejrzystych negocjacjach. Inicjatywa ECI wspiera alternatywną politykę handlu i inwestycji w UE.

Uwaga: Złożenie podpisu pod Europejską Inicjatywą Obywatelską wymaga podania pełnego adresu.

Podpis https://secure.avaaz.org/pl/stop_ttip_pl1/?codvpjb 

Dowiedz się więcej:

Gazeta Prawna: TTIP to nie porozumienie o wolnym handlu. To tajna umowa przeciw demokracji
http://biznes.gazetaprawna.pl/artykuly/857476,ttip-umowa-ue-i-usa-tajna-umowa-isds.html

Dziennik Opinii: TTIP, czyli wyścig do dna
http://www.krytykapolityczna.pl/artykuly/ue/20150504/swietlik-ttip-czyli-wyscig-do-dna

Jagielloński24: Zniewalanie wolnym handlem
http://jagiellonski24.pl/2015/03/24/zniewalanie-wolnym-handlem/

Tufts University (Wielka Brytania): TTIP. Dezintegracja europejska, bezrobocie i niestabilność (dokument PDF)
http://ase.tufts.edu/gdae/Pubs/wp/14-03CapaldoTTIP_ES_Polish.pdf

Forsal: Elity oderwały się od społeczeństwa. Dlaczego negocjacje nad TTIP są tajne?
http://forsal.pl/artykuly/878242,ttip-tpp-tisa-elity-oderwaly-sie-od-spoleczenstwa-dlaczego-negocjacje-nad-wielkimi-umowami-handlowymi-sa-tajne.html

Gazeta Wyborcza: Podejrzany TTIP. Kto zarobi na wolnym handlu z Ameryką
http://wyborcza.pl/magazyn/1,145165,17883501,Podejrzany_TTIP__Kto_zarobi_na_wolnym_handlu_z_Ameryka.html

 

Podpisy śmigają co parę sekund 😀

Przechwytywanie

Wpisy Kaprawym okiem ateisty.

man-599299_1280

Pokłosie szkolnej nauki religii, a postawy demokratyczne młodych

Biskupi zaczynają powoli wychylać swoje purpurowe czapy zza pleców PIS-u. Dla niepoznaki któryś z hierarchów coś półgębkiem wspomina o łamaniu prawa, żeby za chwilę robić to samo. Kłamstwo to grzech, ale dla biskupów to nie ma znaczenia, bo oni nie wierzą w boga tylko w Kościół.

Przedwczoraj ukazało się oficjalne stanowisko biskupów pod tytułem: „Komunikat Prezydium KEP dotyczący nauczania religii w szkole”w którym to kapłani zdecydowanie stoją na stanowisku, że wszystko jest w najlepszym porządku, ponieważ Polska to kraj katolicki i wszyscy mają zrzucać się na naukę dogmatów Kościoła katolickiego. Na dodatek tego biskupi kłamią co do europejskich rozwiązań twierdząc, że nasze rozwiązanie jest takie same. Odniósł się do tej manipulacji Stanisław Obirek na portalu Studio Opinii w artykule pod tytułem: Ciekawy komunikat episkopatu:

I jeszcze jedno. Biskupi powiadają, że polskie rozwiązanie odpowiada europejskim standardom

(„por nr 4: „nauczanie religii w publicznym systemie oświaty ma miejsce w wielu krajach Europy i jest ono finansowane ze środków publicznych. Regulacje prawne w tej materii przyjęte w prawie polskim odpowiadają zatem standardom europejskim”).

Szkopuł w tym, że w innych krajach europejskich program nauczania nie jest arbitralnie ustalany przez jedno wyznanie, ale jest uzgadniany z powszechnie uznanymi standardami naukowego podejścia do problematyki religijnej.

Jak długo w Polsce będzie to prywatne folwark biskupów, tak długo marzenia o normalnych lekcjach religii pozostanie mrzonką.

Szwedom i Holendrom publiczne placówki zapewniają edukację religioznawczą i wymagają wiedzy o różnych wyznaniach, we Francji i Słowenii w szkołach w ogóle nie ma miejsca na zajęcia z religii. Purpuraci konsekwentnie prowadzą działania propagandowe mające na celu wmówienie społeczeństwu, że wszytko jest zgodne z prawem, a sama nauka religii w szkołach publicznych ma umocowanie historyczne. Tym ostatnim argumentem machają jak cepem, gdy tylko zabiorą głos w sprawie.

W związku z obywatelskim prawnym projektem dotyczącym zmiany ustawy o systemie oświaty w zakresie finansowania nauczania religii biskupi z Prezydium KEP przypominają, że w historii Polski religia jest stałą częścią edukacji szkolnej. Było tak nawet podczas zaborów. Wyjątek stanowi tylko okres ok. 30-letnich rządów komunistycznych w Polsce.

I co z tego ma wynikać?  Skoro ktoś beztroski kiedyś zgodził się na wprowadzenie chorego systemu, to czas jego trwania nie czyni go zdrowym. W czasie komuny nauka religii nie była zakazana i odbywała się w salkach katechetycznych, i do nich powinna wrócić.

Finansowanie lekcji religii związków wyznaniowych z budżetu państwa nie tylko nie stanowi naruszenia konstytucyjnej zasady bezstronności…

Stanowi naruszenie – i biskupi dobrze o tym wiedzą, bo sami knuli przez lata wprowadzając prawem kaduka katechetów na państwową listę płac – Konkordat – trojan, który niszczy system . Celem nauki religii w szkołach nie jest szerzenie Jezusowych przypowieści, tylko nauka katechizmu katolickiego i dogmatów, które mają zapewnić im żywy „inwentarz” w Kościele.

Szkoła „światopoglądowo neutralna” lub „świecka”, z której religię się wyklucza, przeciwna jest fundamentalnym zasadom wychowawczym. Taka szkoła w rzeczywistości zmienia się w szkołę ateistyczną i ateizującą – napisali biskupi.

Tu panów biskupów bolą zęby. Jak się chwilę nad tym oburzającym przekazem zastanowić, to wychodzi na to, że kapłani chcą siłą narzucić młodym ludziom katolicyzm – nie chcą dopuścić do tego, aby młody człowiek miał swobodny wybór. Uważam, że jest to bardzo niebezpieczny sygnał, który pokazuje gdzie tak naprawdę kler ma swobodę wyboru światopoglądu. Nie potrafią przekonać argumentami do swojej wiary, więc chcą ją zaszczepiać dzieciom.

42802_swieto-koscielne-a-swieto-panstwowe

Domaganie się przez autorów projektu ustawy, aby nauczanie religii było finansowane przez Kościół lub rodziców, oznacza w istocie dodatkowe obciążenie rodziców – członków  Kościoła, których dzieci uczęszczają na katechezę w szkole.

Nie jest bowiem możliwe świadczenie pracy przez pracownika bez ekwiwalentu w postaci wynagrodzenia wypłacanego przez pracodawcę.

Parę razy czytałem te zdania i w końcu stwierdziłem, że biskupi powinni mocno ograniczyć tłuszcze nasycone i zbadać sobie poziom cholesterolu. Należy więc uznać, że kościół i tak by swojej kasy na naukę religii nie wyłożył, tylko obłożyłby dziesięciną rodziców. A co na to, panowie biskupi, powiedziałby wasz Pan Jezus, który kategorycznie nauczał swoich apostołów, że darmo od boga dostali, to i za darmo mają oddawać?

Badania społeczne jasno wykazują, że formacja religijna wyraźnie przekłada się na jakość codziennego życia i pozytywne wybory człowieka.

Acha..

Na co w tym samym dniu inny kapłan w innym miejscu:

Badania naukowe wykazują, że dzieci, które uczestniczą w lekcjach religii są mniej podatne na zachowania patologiczne związane chociażby z używaniem narkotyków czy dopalaczy.

Jakie badania? W jaki sposób sprawdzono i jaką miarę przyłożono do tego, aby policzyć – pozytywne wybory człowieka? W jaki sposób określono i stwierdzono ilość patologicznych zachowań? 

… w roku szkolnym 2014/2015 w lekcjach religii uczestniczyło ponad 87 % dzieci i młodzieży – napisali biskupi w komunikacie Prezydium KEP.

Czyli mamy w kraju co najmniej 13% – ową grupę podwyższonego ryzyka zachowań patologicznych. Skoro religia jest obecna w szkołach od 27 lat, a wcześniej około 30 lat w salkach katechetycznych, to w sumie daje to pokaźną liczbę obywateli wychowanych na lekcjach nauk katolickich. I teraz ciemny lud ma kupić wygłaszane farmazony o jakichś badaniach? Na podstawie jakiej grupy docelowej? Czy zrobiono zestawienie wszystkich przestępstw kryminalnych, aktów przestępczych, przemocy domowej i dokonywania złych wyborów?

alternatywa-dla-religii-w-szkolach

Badanie poprzez wnioskowanie.

Nie trzeba robić skomplikowanych badań, jak wpływa na ludzki umysł religijne myślenie preferowane przez katolicki kalifat w postaci episkopatu.  Wystarczy użyć logiki i uruchomić racjonalne myślenie, a wnioski same się wysuną.

Jedną z konsekwencji wpływu religii na dopiero kształtującą się świadomość młodych ludzi jest spadek atrakcyjności wartości demokratycznych oraz postaw lewicowych. Jest to w ogromnej wierze zasługa katolickich kapłanów, dla których wszelkie przejawy wolnościowe i poczucia swobody są z reguły zagrożeniem dla ich firmy. Nic dziwnego, że kler tak zawzięcie walczy o swoje interesy, bo dobrze wie, że tylko zaprogramowany w młodości umysł wiarą w istnienie autorytetu nadrzędnego, nie będzie miał narzędzi poznawczych, aby zaprzeczać autorytetom jemu pochodnym.

W przedszkolu dzieci dowiadują się z głupawych wierszyków i pioseneczek, że fruwające ptaszki stworzył jakiś abstrakcyjny dla nich tatuś, który spogląda na nich, chowając się w chmurkach:

Kto stworzył fruwające ptaszki, fruwające ptaszki, fruwające ptaszki
Kto stworzył fruwające ptaszki – Nasz Ojciec Bóg! Kto stworzył mrugające gwiazdki… Kto stworzył falujące morze… Kto stworzył ciebie i mnie… Kto stworzył fruwające ptaszki, mrugające gwiazdki, falujące morze… Kto stworzył ciebie i mnie – Nasz Ojciec Bóg!

Powtarzające się jak mantra pytanie: kto stworzył ptaszki, gwiazdy, morze, ciebie i mnie, daje młodemu umysłowi otwartemu na wiedzę, ale nie gotowemu na poszukiwanie własnych odpowiedzi, rozwiązanie dylematu – bóg katolicki. W ten sposób rodzi się nadrzędny autorytet, bo tę wiedzę przekazuje inny autorytet pani/pan nauczyciel.

Bądź z nami w kontakcie, Panie Boże, Choć szatan robi nam zwarcie, Niech iskra miłości przez nas przepłynie Zapłoną nasze latarnie nasze latarnie.

Jeżeli jest bóg, to musi być ktoś, kto czyni to zło i bogu przeszkadza, więc pojawia się w młodym umyśle szatan. Z czasem ten stygmat – piętno wypalane niewolnikom na znak przynależności do jakiegoś pana – utożsamiany jest z wszystkimi, którzy przeszkadzają kapłanom katolickim w szerzeniu dogmatów. W ten sposób w umyśle zindoktrynowanym rodzą się postawy ksenofobiczne, rasistowskie, narodowościowe oraz przejawiają się oznaki fundamentalizmu religijnego.

Bo biskup nasz kochany Zawita w nasze progi! Och radość to ogromna! Aż trzęsą ci się nogi! [programuje śpiewające dziecko autor] Oj troszkę to się boję, Bo nasza przedszkolna grupa, Jeszcze nie miała zaszczytu Gościć księdza biskupa. A biskup, to właściwie czym się na co dzień zajmuje? Ksiądz biskup drogie dzieci, ma bardzo ważne zadanie: On uczy nas słowem i życiem, czym Boga jest miłowanie. Będąc blisko Jezusa Króla i Pana naszego, Wskazuje drogę do Ojca – Tatusia niebieskiego.

Cytaty pochodzą ze scenariusza powitania ważnej osobistości w państwowym przedszkolu i szkole.  Biskup w szkole, rozum na wakacjach.

Na lekcjach religii młody umysł dowiaduje się, że prawo boskie – czytaj: wynikające z katechizmu katolickiego – jest nadrzędne, a prawo świeckie ma być tym wymogom podporządkowane. Dowiaduje się też, że jest autorytet absolutny, który stworzył wszystko, a jego ziemscy przedstawiciele są wykonawcami jego woli ogłaszającymi, co jest dobre, a co złe dla niego. Nie ma znaczenia, że ten namiestnik boga czasem okazuje się psychopatą gwałcącym dzieci, czy złodziejem; on jest biskupem, przed którym trzęsą ci się nóżki. 

Dziecko nie jest niczyją własnością. To taki sam wolny człowiek jak każdy z nas i ma prawo samo zdecydować o swoim światopoglądzie. Czego się boicie? Że wasze dziecko dokona złego wyboru i zostanie wyznawcą innego wyznania albo, nie daj panie boże, zostanie tym strasznym ateistą? Przecież ponoć prawda się sama obroni…

Tak się zastanawiam: kiedy przeciętny katolik pójdzie po rozum do głowy, przestanie słuchać tych bredni i dla odmiany – zacznie myśleć?

Kiedy rodzice dojdą do wniosku, że chrzcząc nieświadome niczego dziecko, a później posyłając je na nauki katolickich dogmatów, pozbawiają swoją latorośl fundamentalnego prawa, jakie ma każdy człowiek – prawa wyboru własnego światopoglądu?

Katolicyzm niewiele ma wspólnego z naukami Jezusa poza tym, że jest jednym z licznych odłamów chrześcijaństwa i na dodatek najbardziej odstępczą jego wersją, w której kapłan stawiany jest na równi z pierwszymi apostołami. Hierarchowie od wieków są znani z łamania prawa, poczynając od skreślenia jednego z przykazań w dekalogu, a kończąc na łamaniu polskiej konstytucji. W takiej organizacji nie mają znaczenia słowa Jezusa:

Poznacie ich po ich owocach (…) Każde drzewo, które nie rodzi dobrego owocu, jest wycinane i wrzucane do ognia. Tak zatem poznacie ich po ich owocach. Mt 7

historia_kosciola_katolickiego

Obrońcy demokracji pytają…

Gdzie są młodzi? 

Rację mają biskupi, twierdząc ze swojej perspektywy, że lekcje religii pozytywnie wpływają na młodych, bo ci, którzy mają w swojej naturze aktywizm, uczestniczą w pielgrzymkach, są obecni na Światowych Dniach Młodzieży, czy też działają w grupach charyzmatycznych. Tym młodym ludziom w dorastaniu poza domem pomagali księża – kapłani mający powołanie do pracy z młodzieżą, którzy po prostu są fajni i charyzmatyczni. Tacy jeszcze się zdarzają. Potrafią młodych zaktywizować, zorganizować oazy, czyli krótko mówiąc – być bliżej nich.

Czemu nie protestują?

Druga część młodych to ci, którym demokracja nic nie dała oprócz kopania się po kostkach polityków, którzy jedną ręką kasę rozdają, a drugą – tę większą, zabierają. Demokracja pokazała im, że jedyną realną szansą na zarobek to wyjechać za granicę. W ich oczach to my zawaliliśmy na całej linii; po co więc mają walczyć i maszerować za demokracją?

Żeby wróciło to, co było do tej pory?

Prawda jest taka, że dla większości młodych odpowiedzią są radykałowie, którzy krzyczą: trzeba złapać tych lewaków i liberałów wszelkiej maści za pysk, żeby już więcej nie psuli nam atmosfery.

Nie dała im demokracja w Polsce alternatywy – oferty środka, bo mitem jest, że trzeba w życiu codziennym być lewicowcem, prawicowcem, liberałem. Młodzi chcą żyć normalnie, nie martwiąc się, że po studiach nie będą mieli pracy, chcą zakładać rodziny, mieć godne zarobki, które pozwolą im wyjechać na urlop za zagranicę.

Ten kapitał rozgoryczania zawsze zostanie wykorzystany przez radykałów, katechetów i księży, którzy będą im wskazywać winnych zawsze po stronie ustroju demokratycznego, w którym liczy się umiejętność dokonywania wolnych i racjonalnych wyborów, za które ponosi się konsekwencje.

Postscriptum:

Co do drugiego pytania: czemu młodzi nie protestują, mam osobistą refleksję:

Daliście, młodzi, dupy nie protestując masowo przeciwko ustawie o inwigilacji, którą właśnie podpisał prezydent.

Starych to jeszcze jako – tako, po japońsku, można zrozumieć, ale was? Pokolenie sieci, GG, Fejsa i wszelkich innych komunikatorów… Właśnie daliście przyzwolenie na podsłuchiwanie swoich prywatnych rozmów, umawiania się na randki czy imprezy. Nasz polski oddział Anonymous też coś cienko pierdzi, skoro nie potrafi wyprowadzić młodych na ulice.

Nasze pokolenie otarło się o rządy totalitarne: rozmowy kontrolowane, cenzurowanie sztuki, filmu, korespondencji prywatnej, reżimowa telewizja… Wszytko to podporządkowane było jednemu ciału politycznemu – Komitetowi Centralnemu PZPR, któremu przewodził nie prezydent czy rząd, ale główny sekretarz – lider partii. To wszytko już było i to całkiem niedawno tylko, że młodzi tego nie przeżyli, i nie pamiętają.

Czy to coś wam mówi?

Przed wami stoi teraz umowa o TTIP, na której zawarcie zgodził się już PiS wraz z Nowoczesną. Ustawa o inwigilacji to tylko preludium, taka gra wstępna przed podpisaniem porozumienia między USA, a Unią, które  pozwoli Amerykanom na uwolnienie handlu bronią. Za chwilę pojawią się argumenty, że jedynym rozwiązaniem problemów z migracją są Strażnicy Teksasu. W przypadku ACTA rządzący popełnili błąd polegający na zbyt dużym otwarciu tematu; teraz wyciągnęli lekcję – robią to po cichu wykorzystując problem, który sami stworzyli.

Tym razem dla odmiany, konsekwencje tej umowy poniosą wasze dzieci. Ciekawe, co im wówczas powiecie? Że byliście wtedy na pielgrzymce i nie mieliście po drodze zasięgu? Wszystkiego zwalić na nas nie możecie. Jeżeli nasze pokolenie narobiło błędów, to powielając je czynicie to samo co my.

TTIP – niejasność jest wielkością niezmienną.

TTIP coraz bliżej – Rodacy obudźcie się!

TTIP – wraca niewolnictwo

To tyle, jeżeli chodzi o marudzenie starego pryka.

wszystko-jest-przeszloscia

Propozycja wsparcia darowizną projektu wydania książki.

ZDJĘCIEOpisuję konkretne sytuacje z przeszłości, które miały wpływ na moje późniejsze decyzje, sposób, w jaki Świadkowie funkcjonują „od środka”, jak przebiega proces wykluczania krnąbrnych wyznawców ze społeczności „braci” i „sióstr”, co powoduje w nich poczucie ostracyzmu.

Jako że trafił mi się życiorys wykraczający poza schemat ogólnie przyjęty, cała historia pokazana jest z dwóch perspektyw – oczami alkoholika mierzącego się z własnym uzależnieniem i destrukcją oraz abstynenta, który przez 4 lata terapii pozbywa się lęków nabytych w sekcie, zmieniając całkowicie swój punkt widzenia na temat wiary w boga i sensu życia.

 „Świadek Jehowy z przypadku?”

Każdy darczyńca po zgłoszeniu darowizny otrzyma na pocztę plik PDF z pierwszym zbiorem opowiadań z życia wyciętych „Marynarski znój”  Skutki kursu – fragment 1 części  Antwerpia

1369068123_dvqohk_600

TTIP – niejasność jest wielkością niezmienną.

Zapewne nie raz natknęliśmy się na zwykłe umowy, w których najważniejsze postanowienia są zapisane drobnym druczkiem, to teraz wystarczy sobie wyobrazić, ile takich drobnych druczków zostanie umieszczonych w dokumencie, który wywróci do góry nogami funkcjonowanie światowych potęg gospodarczych.

TTIP to umowa w sprawie inwestycji i handlu pomiędzy Unią Europejską a Stanami Zjednoczonymi (Transatlantyckie Partnerstwo Handlowo-Inwestycyjne), której celem jest ustanowienie strefy wolnego handlu pomiędzy Stanami Zjednoczonymi a Unią Europejską.

Tylnymi drzwiami wprowadzana jest umowa, która przypomina konia trojańskiego. Schemat jest podobny do nieudanej próby wdrożenia postanowień ACTA, tylko tym razem przywódcy wyciągnęli wnioski z nauczki, jaką dostali i sprawę załatwiają pod stołem. Po licznych protestach część informacji została podana opinii publicznej, jednak wnioskując z początkowych prób utajnienia negocjacji, można przypuszczać, że to, co istotne leży bezpiecznie w sejfach najpotężniejszych korporacji na świecie.

ttip-pic

Niepokój budzi fakt, że umowa dotycząca połowy mieszkańców planety Ziemia — negocjowana jest bez społecznych konsultacji. Argumentuje się to tajemnicą handlową i specyfiką samych negocjacji i nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby to dotyczyło dwóch państw lub firm prywatnych. Jednak w tym wypadku, dotyczy to losów większości wysoko rozwiniętych gospodarczo krajów świata i ich obywateli, i na dodatek jest to pierwsza tego typu umowa między kontynentami.

Ten fakt przekreśla wszystkie argumenty, które mają potwierdzać lukratywność tego porozumienia, bo nie mamy zielonego pojęcia, co próbuje się nam sprzedać.

Podawana papka reklamująca TTIP, nie jest wcale taka nachalna i jest jej w sieci niewiele. Na dodatek tematy gospodarcze dla większości ludzi są nudne jak flaki z olejem, co niestety przyczynia się do większej swobody manipulowania cedzonymi informacjami. Jeżeli ktoś myśli, że w zaciszu gabinetów pachnących kubańskimi cygarami i stuletnim koniakiem, negocjowane porozumienie, między najbogatszymi przedsiębiorcami świata będzie prospołeczne, to jest naiwny.

cartoon

Dostępne w sieci informację są szczątkowe, a te które budzą największy niepokój, pochodzą z wycieków. Na oficjalnej stronie zamieszczony jest tekst, który moim zdaniem powinien budzić uzasadniony niepokój, bo jest tak sformułowany, jakby piszący nie był pewny, co chce przekazać. Pokuszę się o napisanie jakie mam skojarzenia czytając oficjalną reklamę ze strony Amerykańskiej Izby Handlowej w Polsce.

„Przyjęte w TTIP rozwiązania i standardy, po wprowadzeniu w życie, będą miały ogromny wpływ na relacje transatlantyckie i mogą mieć znaczny wpływ na gospodarkę światową.” 

Jeżeli rozwiązania będą miały ogromny wpływ na relacje transatlantyckie, to będą też miały ogromny wpływ na gospodarkę światową. Stwierdzenie „mogą mieć znaczny” jest nielogiczne i użyte jest na zasadzie „nie przejmujcie się, to nic takiego”

Według szacunków Komisji Europejskiej, ambitny i kompleksowy scenariusz realizacji TTIP może przynieść znaczące korzyści gospodarcze dla całej Unii Europejskiej (119 mld EUR rocznie), jak i dla USA (95 mld EUR rocznie).

Myślę, że w tak potężnym zamierzeniu gospodarczym nie ma miejsca na żadne „może”. Ludzie, którzy obracają największym kapitałem na świecie, potrafią dokładnie przewidzieć zyski i straty. Jedyne może, jakie tu ma miejsce dotyczy skutków, jakie TTIP przyniesie Kowalskiemu.

Poprzez efekt kreacji handlu, TTIP będzie pozytywnie wpływać na relacje handlowe Polski z USA i innymi krajami.

Im dalej czyta się zajawkę tej umowy, tym bardziej twórcy umacniają czytelnika, że umowa to pewniak, już nie ma wątpliwości, że coś może przynieść korzyści. Na dodatek kreowanie handlu brzydko się kojarzy na przykład z kreatywną księgowością.

Znosząc pozataryfowe i inwestycyjne bariery. TTIP, może również stymulować napływ bezpośrednich inwestycji zagranicznych do Polski.

Unia Europejska pod stołem negocjuje ze Stanami Zjednoczonymi umowę, która pod pozorem otworzenia rynku i swobodnego przepływu inwestycji, może zaorać wszystkie dotychczasowe inicjatywy gospodarcze. Zapowiadane są korzyści ze zniesienie ceł między kontynentami, jest to jednak śmieszny argument, bo te cła już teraz są śladowe – 3,5% w USA i 5% w UE. Strony umowy twierdzą, że w wyniku porozumienia, w Unii i Stanach PKB wzrośnie o 0,5% (pół procenta). Jednak przy zapowiadanych rzekomych korzyściach, poziom wzrostu jest znikomy i praktycznie bez znaczenia.

ttip_kann_kommen_140722_210605

Klauzula pisana drobnym druczkiem

ISDS (Investor-State Dispute Settlement) – pozwala firmom ponadnarodowym zaskarżać rządy państw, według swojego widzimisię do arbitrażu, przy każdym wprowadzeniu przepisów, które ograniczałyby ich zyski. Mechanizm ten pomija sądy, a od wyroku arbitrażu nie można się odwołać. W skład tych sądów arbitrażowych będą wchodzić korporacyjni prawnicy, a ich posiedzenia mają być utajniane.

Jeżeli korporacji nie spodoba się polityka danego państwa, będzie mogła je pozwać za działanie na jej szkodę. Stanie się to początkiem rządów korporacji, które zaskarżać będą każdą regulację i każdy element polityki państwa mający na celu ograniczenie ich potęgi. Pomysł wprowadzenia tej klauzuli skrytykował nawet tygodnik „The Economist”.

TTIP i doktryna szoku. 

Perspektywa jest o tyle przerażająca, że oprócz największych korporacji w całą sprawę łapy pchają amerykańscy prawnicy, którzy znani są ze swojej skuteczności w dochodzeniu odszkodowań, a przy tak ustalonym trybie orzekania – kwoty mogą być gigantyczne.

Komisja Europejska twierdzi, że do podpisania umowy nie jest potrzebna zgoda poszczególnych jej członków, co jest swoistym kuriozum, bo nie dość, że pomija się społeczne konsultacje, to jeszcze pozbawia się rządy krajów członkowskich prawa głosu. Na dodatek podpisanie tego koszmaru, jest praktycznie nieodwracalne i ucina dalsze negocjacje.

Panuje przekonanie, że do wprowadzenia w życie umowy, może posłużyć napięta sytuacja polityczna na świecie. Tym bardziej że TTIP otwiera na oścież drzwi do handlu bronią i kto wie, czy to nie jest jeden z głównych punktów programu.

tweezers-863153_640

TTIP – wraca niewolnictwo

TTIP coraz bliżej – Rodacy obudźcie się!

TTIP, CETA, czyli korporacyjne zagrywki pod stołem.

TTIP – to dopiero będzie problem

Greenpeace ujawnia dokument TTIP

This content has 1 rok. Please, read this page keeping its age in your mind.

Wpisy Obserwatorium

TTIP3

,TTIP coraz bliżej – Rodacy obudźcie się!

Flash-mob anty-TTIP w Belgii. W czasie oficjalnego propagandowego spotkania duża grupa „uczestników” wstała i pięknie zaśpiewała rewolucyjną pieśń ludu z „Nędzników”. Filmik i (angielski) opis zdarzenia znajdziecie tutaj:

Krótka relacja filmowa

A w Polsce media milczą na ten, najważniejszy w ostatnim czasie, temat, a jeśli już coś bąkną to raczej w tonie aprobaty, jak przystało na rządowe media, bo nasz rząd także nie widzi problemu. W sprawie ACTA też nie widzieli problemu…

Aktywiści anty TTIP będą próbowali do was dotrzeć z materiałami poświęconymi tej tematyce. Nie oganiajcie się od tej wiedzy – musimy, wszyscy, bo wszystkich nas to dotyczy, dać wyraz naszej niezgody na zamach na najważniejsze zdobycze – min.: demokrację, prawa pracownicze, ochronę środowiska, i kasę budżetu państwa. TTIP to nie jest zwykła umowa między partnerami handlowymi, to układ zawiązany między korporacjami EU i USA, gdzie panowie z korporacji, bez żadnych ograniczeń będą robić jeszcze większą kasę, a my staniemy się nowoczesnymi , a jakże, niewolnikami ich i tylko ich interesów. I nie dajcie sobie wmawiać, że dla obywatela z tej umowy wyniknie cokolwiek dobrego. Już daliśmy sobie wmówić przed laty, że każdy może być Kulczykiem jeśli się postara… i pokocha neoliberalizm gospodarczy i społeczny… wielu pokochało, wielu nadal kocha, a sukces coraz dalej i dalej, znika z horyzontu…

 

I już słyszałam głosy malkontentów, którzy machają obojętnie ręką na tą bulwersującą sprawę, bo niby co nam ma TTIP odebrać? Demokrację?!!! A gdzie ta rzeczona demokracja jest ? – pytają. Fakt. Z demokracją w Polsce nie jest najlepiej, ale wciąż jest szansa by to naprawić. Po wejściu w życie ustaleń TTIP takiej szansy już nie będzie.

 

Może Bernie Sanders was przekona?

A jeśli nie to poczytajcie sobie ten materiał albo zobaczcie co o TTIP mówi ekspert.

 

TTIP2

 

 

 

 

IMG_0004

TTIP ? mam to w nosie.

Jesteś zmęczony, powieki ciążą od czytania, oglądania, patrzenia na złuszczoną farbę, albo pęknięte lustro…

lustro

Nie masz ochoty. Na nic jej nie masz. Masz depresję, albo inną niedyspozycję… Tak masz i niech się wszyscy bujają, a świat niech sczeźnie…

depresja

A może wstajesz codziennie o czwartej, dajesz z siebie wszystko, złości Cię szef, koleżanka z pracy, i ta konieczność wstawania o nieludzkiej porze… Poranki są fajne, jak się już wstanie, ale ta konieczność, to jak chomąto dla zwierzęcia pociągowego, jak kajdany niewolnika na plantacji bawełny… tak… do kitu takie życie.

idzie człowiek

A Ty? Masz fajne życie co? Poukładane takie, z sensem poukładane. Wiesz co, gdzie i dlaczego. I nawet masz cel. To dobrze. Dobrze mieć cel. Wiadomo w którą stronę iść.

poukładane życie

A jakiś tam TTIP masz w nosie. I dobrze. Niech tam zostanie.

To miłego dnia wszystkim życzę.

miłego dnia

PS. Ja to już nawet nie dłubię w nosie- tak na wszelki wypadek. 😉

Elżbieta Kunachowicz