Wpisy Ale o co chodzi?

ISKK

PILNE! Nowa prawda objawiona!

ISKK

Świecka Polska

ISKK (Instytut Statystyk Kościoła Katolickiego) 4 stycznia bieżącego roku na konferencji ogłosił nową prawdę objawioną, którą Świecka Polska przedstawia w równaniu:

28 = 40 > 50

Zanim połamiecie sobie głowy na zrozumieniu tego matematycznego zapisu przypomnę, że Kościół, czy raczej wiara ma tyle wspólnego z logiką co nietoperz z ptakiem. Niby ma skrzydła, więc łatwo się pomylić.

Księga Kapłańska:

(13) Spośród ptaków będziecie mieli w obrzydzeniu i nie będziecie ich jedli, bo są obrzydliwością, następujące: orzeł, sęp czarny, orzeł morski, (14) wszelkie gatunki kani i sokołów, (15) wszelkie gatunki kruków, (16) struś, sowa, mewa, wszelkie gatunki jastrzębi, (17) puszczyk, kormoran, ibis, (18) łabędź, pelikan, ścierwik, (19) bocian, wszelkie gatunki czapli, dudek i nietoperz. 

Niby ochroniarze słowa bożego pieklą się, że to zły przekład, bo tak naprawdę chodziło o insekty, ale czy ich Pan nie mógł przypilnować, żeby się tłumacz nie rąbnął? A tak ateiści mają kolejny powód do śmiechu.

Wróćmy jednak do współczesności i powyższego równania. Nie trzeba sięgać do mitologii przecież, aby się pośmiać.

Co roku w jedną październikową niedzielę odbywa się liczenie wiernych. Zamiast jednak ogłosić liczby bezwzględne, Kościół wymyślił sobie wskaźniki – dominicantes (obecność na mszy) i communicantes (przyjmujących komunię). Pisałam o tym w zeszłym roku, i powtarzać będę co roku, bo nawet ateiści ulegają kościelnej propagandzie.

 A oto wzór:

D = Uc/Zo * 100

D – dominicantes, Uc – uczestnicy mszy, Zo – zobowiązani do uczestniczenia w mszach, do których Kościół zalicza dzieci powyżej 7 roku życia i nie zalicza osób starszych i chorych. Przyjęto, że 18% katolików może sobie spokojnie olać cotygodniowe bieganie do kościoła. Reszta, czyli 82% to ci biedni zobowiązani. Katolicy mają OBOWIĄZEK chodzenia na msze. Podkreślam, bo nie wiem, czy katolicy to wiedzą.

Ogłoszono na konferencji, że wskaźnik dominicantes na 2015 r. wynosi 39,8% a communicantes 17%. Rok wcześniej było to 39,1% i 16,3%. O raju! Zaliczyli wzrost! A co podają nam media? 40% Polaków chodzi na msze! Nie ZOBOWIĄZANYCH, tylko POLAKÓW. A czym karmią nas władze czy po prostu zwykli katolicy? Większość Polaków to ludzie wierzący! Stąd w równaniu Świeckiej Polski 40 > 50.

Natomiast różnica pomiędzy POLAKAMI a ZOBOWIĄZANYMI KATOLIKAMI jest kolosalna. Do tego stopnia, że zmienia całkowicie obraz społeczeństwa polskiego, i wybija z rąk fundamentalistów katolickich broń, czyli główny argument, którym posługują się na co dzień, próbując sankcjonować swoje szczególne znaczenie, wymagania czy wręcz żądania.

A oto dowód, czyli skąd w równaniu Świeckiej Polski wzięła się liczba 28?

Według ISKK w Polsce mieliśmy w 2015 r. 32 666 664 katolików (wszyscy ochrzczeni). 82% zobowiązanych to 26 786 648. Spośród zobowiązanych na mszę przyszło (jak pokazuje wskaźnik dominicantes) 39,1 %, czyli 10 661 086.

Tymczasem według Rocznika Statystycznego 31.12.2015 r. Polaków mieliśmy 38 437 000. Kiedy wstawimy tę liczbę (wszystkich Polaków) do wzoru na obliczenie wskaźnika dominicantes, czyli:

38 437 000/10 661 086 * 100 = 27,73% (w zaokrągleniu 28%)

wychodzi, że na obowiązkowe msze chodzi niecałe 28% POLAKÓW. Już rozumiecie dlaczego 28 = 40>50? Prościej wyjaśnić tego się nie da. Trochę mała ta większość, która do tego bezczelnie dyktuje nam niemal każdego dnia co i jak mamy robić, co mamy myśleć i jak żyć.

Świecka Polska wystąpiła do mediów z żądaniem sprostowania fałszywych informacji, jakoby 40% Polaków uczęszczało na msze. Kłamstwo to rozpowszechnia również sam ISKK, na którego stronie można przeczytać:

W ostatnich latach obserwuje się względną stabilizację poziomu praktyk niedzielnych Polaków. Od 2009 r. około 40% Polaków uczestniczy regularnie w niedzielnej Eucharystii (…). Źródło

Gorąco polecam tekst Zbigniewa Szeteli na www.swieckapolska.pl

Udostępniajcie ten tekst, czy tekst Zbyszka, bo przecież

PRAWDA NAS WYZWOLI 🙂 

.

pray-1874744_1920

Przegląd debilizmów dni ostatnich

Tym razem tylko religijnie będzie, bo jak myślę o polityce, to dostaję czkawki.

***

pray-1874744_1920Express Bydgoski wyskoczył 2 stycznia z niesamowitym tytułem: „Pedofil nadal księdzem”. No i co z tego? Przecież to ani sensacja, ani jakiś wyjątek. A kim ma być ksiądz pedofil? Cieciem?

Nie rozumiem, dlaczego ludzie od obłudnej, obrzydliwej i przestępczej instytucji domagają się jakiegoś okraszonego namiastką moralności odruchu, żeby pozbywała się ze swoich szeregów zboczeńców. Przecież by jej zabrakło funkcjonariuszy do skubania otumanionych religią wiernych.

Ale ostrzegam, jeśli ktoś mieszka w Puszczykowie pod Poznaniem – tak, to ten ksiądz. Uczynił sobie z 13-letniej dziewczynki niewolnicę i został skazany za co najmniej kilkadziesiąt z nią stosunków. Wyszedł z kicia i przytulony przez swoich braci nadal udziela rozgrzeszenia, namaszcza chorych i naucza o Ewangelii. Katolicy pewnie są dumni.  Źródło

***

Małgorzata Jantos, krakowska radna z Nowoczesnej (kocham kobiety z Nowoczesnej) jest autorką projektu uchwały o dofinansowaniu z kasy miejskiej zabiegów in-vitro. 11 stycznia ma się odbyć głosowanie. I co? W normalnym kraju odpowiedziałoby się „i nic”, ale to wszystko dzieje się w Polsce. Do rady miasta wpłynęło pismo od Wydziału Duszpasterstwa Rodzin Archidiecezji Krakowskiej właśnie w tej sprawie. Słowo daję! Sługusy obcego państwa Watykan wysyłają pismo do (jakby nie było) świeckiego organu miejskiego w sprawie, która ich zupełnie nie dotyczy. Chociaż chyba w „Faktycznie” czytałam o księdzu, który ze swoją damą skorzystał z in-vitro a potem… wyjechał rozrabiać za granicę po chrześcijańsku porzucając i kobietę i dziecko. Ale to taka malutka dygresja. Co tam klechy wystukały do radnych?

Jesteśmy zdziwieni samym pomysłem i sprzeciwiamy się przeznaczaniu środków z budżetu miasta (również z naszych podatków) na finansowanie metody, która nie szanuje godności kobiety i mężczyzny oraz poczętego dziecka. Niszczy ona wiele istnień ludzkich.

To się wysilili. Jak zwykle wiedzą lepiej, dzięki czemu kobieta zachowuje godność, a kiedy ją traci. Trzeba jej to wytłumaczyć, jak debilowi jakiemuś, co jest dla niej dobre, a co nie. Członek, choćby niechciany, choćby gwałcił nawet a przy okazji zapłodnił, choćby nawet do ojca czy wujka należał, daje jej możliwość zachowania większego szacunku do siebie, niż sztuczna aplikacja połączonych komórek męskiej i żeńskiej i to za jej zgodą i za jej pieniądze.

Za to zupełnie nie mam pojęcia, o co chodzi z tą utraconą męską godnością. Że ktoś za niego zapłodni jajo i zaaplikuje je kobiecie? Potwornie uwłaczające. O holokauście w klinikach, gdzie dokonuje się in-vitro pisać szkoda. Wszyscy wiemy, jak to wygląda – słodkie bobaski wyją z zamrażarkach, żeby je ktoś w końcu przytulił.

Aż zajrzałam na stron owego kosmicznego Duszpasterstwa i oto, jaką genialną myśl tam znalazłam:

Ewangelia ukazuje, że bezpłodność fizyczna nie jest absolutnym złem. Małżonkowie, którzy po wyczerpaniu dozwolonych środków medycznych cierpią na bezpłodność, złącza się z krzyżem Pana, źródłem wszelkiej duchowej płodności. Mogą oni dać dowód swej wielkoduszności, adoptując opuszczone dzieci lub pełniąc ważne posługi na rzecz bliźniego.

„Dozwolone środki medyczne” – nie przypominam sobie, aby w Biblii było coś o in-vitro, ale o penicylinie też nie ma tam ani słowa. Za to jest o tym, że Bóg wstrzymał słońce, żeby dzień dłużej trwał i wiele innych głupot, których szkoda powtarzać. Źródło

***

W Afganistanie 30-letnia kobieta, z pewnością ze skłonnościami samobójczymi, wyszła na zakupy bez męża. Desperatka! Jest tyle sposobów, żeby odebrać sobie życie, to ta sobie wybrała – zasztyletowanie i obcięcie głowy. Zaraz się do mnie ktoś przyczepi, że kpię z ludzkiego nieszczęścia, bo to talibańscy wojownicy ją dorwali. To ona nie wiedziała, jaką religię wyznaje? Nie miała pojęcia, że jej status jest bliski psu? U nas też nie można spuszczać psa ze smyczy, bo może dojść do kary. Co prawda wymierzonej na właścicielu a nie czworonogu i z pewnością nie będzie to urżnięcie głowy, ale jednak.

Niby potem okazało się, że mąż podczas mordu znajdował się w Iranie, więc trudno mu było skoczyć z żoną po chleb czy masło. Ale jakie to ma znaczenie? Najważniejsze jest: Allahu akbar! Źródło

***

Słynna wyciskarka do cytrusów, zwana szumnie Świątynią Opatrzności Bożej, póki co skutecznie wyciska państwową kasę. Niby 11 listopada odbyło się uroczyste otwarcie z pierwszymi katolikami w Polsce (i wcale nie mam tu na myśli Terlikowskich, tylko głowę państwa Jarosława i jego pacynki), to jednak na odpowiednie urządzenie wnętrz brakuje ponoć jeszcze 30 mln. Do tej pory w tą paskudną budowlę wepchnięto 160 mln (z kasy państwowej i od szalonych darczyńców).

I pomyśleć, że Jezus według tradycji chrześcijańskiej w stajence się urodził na sianie, a potem całe swoje życie w sandałach zaiwaniał i sypiał tam, gdzie go wpuścili pod strzechę. Albo, że od 10 lat wciąż obowiązuje limit zarobków – 725 zł. na głowę w rodzinie, żeby samotna matka mogła dostać od państwa alimenty na swoje dzieci. Albo, że wielu ludzi (w tym dzieci) chorych na rzadkie choroby, nie mogą doprosić się refundacji leków.

Że już nie wspomnę o tym, że Bóg, któremu postawiono ten moloch, po prostu nie istniej. Źródło

chess-1483735_1920

Jak ocalić Polskę? Ksiądz wie.

chess-1483735_1920Oto jak nami klechy grają. Na to morze faktów objawionych trudno znaleźć kontrargumenty, bowiem logika, czy jakiekolwiek racjonalne myślenie mają się nijak do teologicznego bełkotu ks. prof. Tadeusza Guza.

W tym sensie Polska jako idea jest w myślach Bożych wieczna jak sam Bóg (…) wszystko, co stanowi o Polsce, pochodzi od tego Boga Ojca, który w swoim Synu pomyślał Polskę i w Nim oraz z Nim i Duchem Świętym ją stworzył (…)

Polska jest zatem Boża – pochodzi od Boskiego Stwórcy, ponieważ tylko i wyłącznie ON podarował Polsce realne istnienie. Naród Polski, Ojczyzna i Państwo Polskie są z ustanowienia Boskiego. To znaczy, że nasze myślenie o Polsce i wszelkie działanie tylko wtedy będzie mieć najgłębszy fundament, gdy Polska na płaszczyźnie natury i łaski, czyli rozumu, pamięci i wolnej woli duchowej oraz na płaszczyźnie łaski przyjmie bez skrótów tę prawdę o Boskim pochodzeniu Polski.

Jasne? Jasne. Bóg stworzył Polskę, która jest wieczna. Nie ma się co spinać, budować, ratować, rozwijać – papa niebiański wszystkim się zajmie. I pomyśleć, że tyle niepotrzebnej krwi zostało przelanej chociażby w powstaniach narodowych, czy podczas II wojny światowej. Wystarczyło w domu tyłki grzać i spokojnie czekać na pierdnięcie Boga, który dziki wiatrom zmiótłby wrogów swojej ukochanej krainy, na której tronie posadził zarówno syna swego, jak i swoją konkubinę.

Zwracam jeszcze uwagę na zrównanie łaski z rozumem. Jakie to typowe! Zygota to człowiek, nasiono to drzewo, jako to kura, ksiądz pedofil to ofiara, niemożliwe do udowodnienia bzdety, to prawda objawiona, do której potrzeba rozumu, aby ją przyjąć za pewnik.

A teraz trochę o obecnej sytuacji politycznej, choć wiadomo, że księża do polityki się nie wtrącają:

W każdym momencie naszej egzystencji w Narodzie, Ojczyźnie, Państwie, tj. w Sejmie, Senacie, Rządzie i na Urzędzie Prezydenckim kultywujmy tę prawdę oraz każdy akt myślenia i działania opierajmy na Chrystusie. Problem jest w tym, że niektórzy Polacy-katolicy odrzucają tę prawdę w przestrzeni swojego życia codziennego, zawodowego, naukowego, politycznego, państwowego czy kulturowego.

Takim przykładem jest anarchistyczna grupa Posłów RP, która okupuje gmach Sejmu RP i hańbi tym skandalicznym aktem tzw. terroryzmu miękkiego nie tylko naturalną, lecz nadprzyrodzoną godność Polski w szerokim tego słowa znaczeniu na arenie międzynarodowej i wewnątrz kraju. Protest bowiem podlega tym samym rygorom prawno-moralnym, co i pozytywne ludzkie działanie, tzn. musi mieć intencję, kształt i cel dobra jako dobra.

Protestowanie zatem na gruncie ideologii neomarksizmu zachodniego, począwszy od lat 30. poprzez 60., aż po obecny neokomunistyczny genderyzm, jest gruntownie błędne i trwanie w nim jest kłamstwem, ponieważ usiłuje detronizować Boga jako ostateczną Rację bytu Polski.

I sugestia dla polityków, aby sobie przypomnieli o tym, że prawo boskie stoi nad ludzkim, co powinno być oczywistą oczywistością:

Ale błądzą zasadniczo także i ci politycy polscy, którzy wprawdzie akceptują Boga w porządku wiary, czyli w swoim życiu osobistym, ale nie uwzględniają Jego realnej Obecności w konkretnych aktach politycznych: stanowienia prawa w Sejmie i Senacie RP czy orzekania w prawie w wielu instancjach sądowych RP, czy w aktach kierowania Państwem Polskim i to jest także istotny problem aktualnej postaci polskiej polityki.

Jeżeli nie jestem w błędzie, to mogę stwierdzić, że istnieje zaledwie mała grupa najwyższych Reprezentantów w Rzeczypospolitej Polskiej, która mądrze i sumiennie, rzetelnie i konsekwentnie wciela w konkretną polityczną służbę Narodowi Polskiemu naukę o Jezusie Chrystusie jako wraz z Ojcem i Duchem Świętym Stworzycielu Polski. Odczytywać, studiować, przekazywać i bronić myśli Boga jako Króla, czyli Władcy Polski, na temat prawa, państwa i polityki najwyższą sztuką rozumu politycznego w Polsce katolickiej.

Kim jest polityk w sensie bycia osobą ochrzczoną? On jest po prostu tłumaczem Ewangelii na język prawa, na język państwa, na język polityki, nauki, gospodarki itd. On nie musi ani razu użyć Imienia Jezusa Chrystusa, ale wszystkie myśli, słowa i czyny, jak każdy chrześcijanin w swoim obszarze życia i działania, powinien ukształtować na tym jednym odwiecznym „Słowie Boga Ojca”, czyli na Jezusie Chrystusie. Tylko bowiem w Chrystusie i przez Chrystusa, w którym „wszystko zostało stworzone, i to, co widzialne, i to, co niewidzialne”, każda myśl, każde słowo i każdy czyn ludzki zyskują swoją najwyższą doskonałość.

Nie dość bronić Polski i Państwa od grożącej im dechrystianizacji. Trzeba w życiu zbiorowym rozbudowywać pierwiastki chrześcijańskie. Reklamie i propagandzie racjonalizmu i laicyzmu przeciwstawić trzeba zdwojony czyn katolicki. Trzeba odważnie doprowadzać ducha ewangelicznego tam, gdzie się snuje życie publiczne, gdzie się układają nowe ustroje. Ci, którzy z woli katolickiego narodu mają zaszczytne mandaty publiczne, powinni w swoim sumieniu chrześcijańskim szukać nakazów i dyrektyw, jak kraj prowadzić drogami Chrystusowej etyki i sprawiedliwości.

I zupełnie niepotrzebne przypomnienie (bo przecież wszyscy o tym wiedzą), że katolicyzm jest jedyną słuszną wiarą, oraz uświadomienie nieświadomym, że opozycja z KOD-em na czele, to ramiona samego szatana:

Żadna inna wiara nie daje takiej łaski, ponieważ jako nie-Chrystusowa jej po prostu nie posiada. A cóż powiedzieć o zdeprawowanych duchach, które jak np. wielu reprezentantów Nowoczesnej, Platformy i KOD-u w Polsce są pełne pustych, zakłamanych i negatywnych, a nawet niszczycielskich frazesów ideologii neokomunizmu, względnie neoliberalizmu światowego i dlatego są w istocie swojej destrukcyjne: antyludzkie, antynarodowe, antypaństwowe, antypolityczne oraz dążące do zniszczenia nauki, prawa, moralności, religii, Kościoła, sztuki i całej kultury, ponieważ wyrastają z rewolucji kulturowej neomarksistowskiej szkoły frankfurckiej.

Polska jest od ponad 1050 lat Chrystusowa, a nie w stylu „totalnej opozycji” Nowoczesnej i Platformy neokomunistycznie, anarchistycznie i nihilistycznie KOD-owa!

Jakby ktoś jeszcze nie wiedział, kim jest prawdziwy Polak, to proszę bardzo, dowie się tego tutaj.

Dlatego polska droga do zwycięstwa wiodła w historii i nadal wiedzie przez Chrystusa i w Chrystusie. Tylko w Nim zawsze zwyciężaliśmy w przeszłości i tylko w Nim możemy zwyciężać dzisiaj i w przyszłości. Kto zatem uznaje Chrystusa za Boskiego Króla i żyje tą Prawdą o Bogu jako Władcy Polski, ten jest prawdziwym Polakiem-katolikiem i zarazem prawdziwym współtwórcą i odnowicielem Polski, pracującym dla jej doczesnej i wiekuistej szczęśliwości.

Kijowskiemu będzie pewnie smutno, kiedy przeczyta te słowa. On takim gorliwym katolikiem przecież jest. Ech! Biedny Mateusz:

Kto zatem, jak wspomniane środowiska Nowoczesnej, Platformy i KOD-u, które pozwalają się swoim neokomunistycznym i neoliberalistycznym – ideologicznym mocodawcom zredukować do bezmyślnych, zniewolonych i bezkrytycznych narzędzi w ich „totalnie” destruktywnych planach – również względem odradzającej się w różnych sferach naszego bytu narodowego i państwowego Polski – ten mówi radykalne „nie” względem Polski chrześcijańskiej i jako takiej dążącej pewnie w Bogu Objawionym do wyzwolenia ze zła wszelkiego grzechu, ze śmierci i niewoli szatana.

I zlecenie dla służb państwowych, żeby się zaopiekowały drugim sortem, współpracownikami szatana, oczywiście dla naszego dobra :

Kto uczestniczy w tym procesie odcinania Polski od Boskich źródeł zbawienia: od Chrystusa i Jego Ewangelii, od Jego Krzyża i Jego Kościoła św., od Jego Prawa, Miłości i innych Łask, koniecznych dla wyzwolenia Polski w pełnym wymiarze, w sposób świadomy i wolny, ten jest deprawatorem i niszczycielem Polski, a zatem współpracownikiem szatana jako deprawatora Polski i świata par excellence i powinien być przedmiotem specjalnej troski naszych służb bezpieczeństwa Państwa, aby nie doszło do dramatu anarchistycznego „marszu przez instytucje” tej samej rewolucji kulturowej lat 60. co u naszych zachodnich sąsiadów, z czym one do dzisiaj nie mogą sobie poradzić i co uwidacznia się w relacji Unii Europejskiej do Rzeczypospolitej Polskiej.

A na koniec pełen troski apel do przeciwników PiS-u, czyli samego Boga, bo to przecież równoznaczne. Niezmiernie wzruszające, radzę przygotować chusteczki:

Polska pragnie zmartwychwstawać w Chrystusie do życia w Królestwie Niebieskim, a nie umierać na wieki w upadłym aniele, „ojcu kłamstwa”, który zrzuca swoich niewolników do przepaści tragicznego piekła. Szanowni Państwo, Panie i Panowie z nadmienionych ugrupowań politycznych, pozwólcie ogarnąć się jak nasz Naród katolicki w Polsce, pochodząc od tego samego Pana Wszechrzeczy, Chrystusowi jako Stwórcy i Zbawicielowi, który też Was z Miłości stworzył i z Miłości zbawił, abyście nie zatracili Polski w śmiercionośnych oparach antyboskich ideologii i tym samym nie zatracili siebie – przepiękne i niepowtarzalne bytowości personalne – na wieki w krainie szatana.

Źródło.

homosexuality-1686922_1280

Boga trafił szlag!

homosexuality-1686922_1280Co powoduje trzęsienia ziemi we Włoszech? Ludzie, którzy mają mózgi lub po prostu ci, którzy posiadają wiedzę i to wcale nieskomplikowaną, wiedzą skąd bierze się to nierzadko tragiczne w skutkach zjawisko. Powiedzenie „twardo stąpać po ziemi” jest trochę na wyrost, za to „stracić grunt pod nogami” ma głęboki sens, bowiem kilkadziesiąt kilometrów poniżej tego, po czym stąpamy pływa coś, co można porównać do kry (płyty tektoniczne). A to po czym pływa wcale nie jest wodą, tylko płynnymi skałami. Zdaje mi się, że uczą o tym już w szkole podstawowej. Ruchy tych płyt powodują między innymi wypiętrzanie się gór, erupcje wulkanów, czy trzęsienia ziemi. Można o tym poczytać TUTAJ. Naprawdę bardzo przystępnie opisane. Sprawdzałam na 10-letnim dziecku – wszystko zrozumiało. To by było na tyle, jeśli chodzi o rozumowe podejście do sprawy.

Wracamy do naszego przesiąkniętego religijnym bełkotem życia. Ksiądz Giovanni Cavalcoli na antenie katolickiego radia włoskiego podzielił się z ludzkością mądrością (z pewnością) objawioną. Trzęsienia ziemi we Włoszech to kara boska. Ba! Ów klecha, wiedziony pewnie przez Ducha Świętego, posiadł wiedzę, za cóż ta kara Włochów spotkała. Okazuje się, że Boga szlag trafił za związki jednopłciowe. Obrażają ponoć owe związki „rodzinę i godność małżeństwa”.

Nie chce mi się nawet zastanawiać nad tym, jak może facet wychodzący za drugiego faceta obrazić „Godność Małżeństwa”. Kim (no bo chyba nie „czym”) ta godność jest, że według sukienkowego poczuła się obrażona? A rodzina? Pewnie chodzi o tą tradycyjną – związek małżeński kobiety i mężczyzny (obowiązkowo katolików, lub chociaż chrześcijan). Wyobrażacie sobie, jak taka dwupłciowa para zaiwania do prokuratury ze skargą, że ich samo istnienie związku małżeńskiego gejów lub lesbijek obraża? Normalnie plują im w twarz nie używając do tego śliny!

Nawet nie będę dociekać, dlaczego słowami swojego funkcjonariusza oburzył się Watykan. Bliski współpracownik obecnego papcia Franciszka, sam arcybiskup, którego nazwiska nie wymienię, bo i tak nikt nie zapamięta (ale wymienię na pewno, jak się okaże za jakiś czas, że np. był zamieszany w jakąś aferę pedofilską) powiedział, że ta wypowiedź była „obraźliwa dla wierzących i skandaliczna dla tych, którzy nie wierzą”. Czuję się doceniona. Wziął chłop pod uwagę, że istnieją tacy ludzie jak ja. Ale czy widzicie różnicę? Księżula ponoć obraził wierzących a nas tylko wkurwił. No tak. Ateisty nie da się obrazić, za to Panią Godność Małżeńską jak najbardziej.

Tak, wiem. Czepiam się tu zupełnie niepotrzebnie słów, ale co powiecie na dalszą wypowiedź kumpla papcia, który dodał, że wizja „kapryśnego i mściwego Boga” jest „pogańska a nie chrześcijańska”? Mnie ręce opadły do samej ziemi. Czyżby w Watykanie nie czytali Starego Testamentu? Proponuję im wersję bardziej przystępną publikowaną na tym blogu, mojego „Wymyślonego Boga”. Arcybiskup nie będzie musiał sobie nawet głowy łamać interpretacją.

Ale to jeszcze nic! Ksiądz homofob po zruganiu go przez przełożonych wcale nie padł na kolana, żeby błagać o przebaczenie. Wręcz przeciwnie! Zwrócił się do urzędników watykańskich, żeby „poczytali katechizm”. I tu zdobył u mnie maciupeńkiego plusa. Może rzeczywiście lepiej będzie, jak Stary Testament zostawią w spokoju. Tam dla gejów jedna nagroda jest przewidziana – śmierć. Katechizmu nie czytałam. Może w nim grozi się im miłosiernie jedynie karą boską i mękami piekielnymi?

Źródło

baner_main3

Tygodnik „Faktycznie” nr 18

baner_main3

W ramach akcji wspierania „naszych” namawiam do zakupu kolejnego numeru tygodnika „Faktycznie”, w którym możecie przeczytać m.in:

  • O Konferencji Episkopatu Polek i przemówieniach pod warszawskimi kościołami Bożeny Przyłuskiej i Niny Sankari.

To co obydwie powiedziały w czasie protestu przed kościołami, jeszcze kilka miesięcy temu media głównego nurtu uznałyby za „antyklerykalne oszołomstwo”, ale teraz coraz więcej osób rozumie, że świeckie państwo to jedna z najpilniejszych spraw, od których będzie zależało wiele. Nawet życie. – Adam Cioch

  • O pazerności wdowy po Przemysławie Gosiewskiej, której roszczenia wobec państwa za śmierć męża nie mają granic – Ariel Szenborn,
  • Podsumowanie pierwszego roku rządu PiS i ranking ministrów.

W rankingu najlepszych ministrów przewodzą ci, którzy są nikomu nieznani i niczym szczególnym się nie zasłużyli. Nic dobrego nie zrobili, ale też nie wsławili się żadną spektakularną kompromitacją – Piotr Szumlewicz

  • O iluzji przeciętnego wynagrodzenia, które według GUS w 2015 r. wynosiło 3899,78 zł.

W osiedlowym samie zmęczone ekspedientki harują „dwunastki”, żeby przynieść do domu 1600 zł pensji. Kilka ulic dalej – stacja benzynowa. Tutaj mówią o sobie, że są niewolnikami. Wymagania jak w korporacji, praca w święta, weekendy i na noce. W zamian – najniższa krajowa – Magdalena Wójcik

  • Rozmowa z przewodniczącym Związku Nauczycielstwa Polskiego na temat reformy edukacji

Dziś jednak gimnazja bronią się same. Wynikami! Według Światowego Forum Ekonomicznego, który ogłosił swój najnowszy raport, nasz kraj idzie w górę m.in. dzięki edukacji. Szkoda byłoby to zepsuć – Przemysław Prekiel

  • O reprywatyzacji

Ludziom, którzy dowiadują się, że znaleźli się w rękach prywatnych właścicieli, wali się całe życie. Narzucone czynsze często przekraczają dochód rodziny. Zwykle przekraczają jego połowę, co sprawia, że ludzie ci stają się z dnia na dzień nędzarzami – Piotr Ikonowicz,

  • O niedoskonałej demokracji – Anna Grodzka,
  • Rozmowa z psychologiem o wróżkach, egzorcyzmach i wierze w zjawiska paranormalne

– Klub Sceptyków Polskich, którego jest pan członkiem dawał milion euro za udowodnienie paranormalnych umiejętności człowieka. Czy ta nagroda w końcu do kogoś trafiła?

– Ta nagroda była dostępna tylko przez rok i oczywiście nikt jej nie zdobył – Ariel Szenborn,

  • O gangu salezjanów

W kategorii przestępstw popełnionych z chęci zysku przez kler w III RP największy łup wynosi 122 mln 765 tys. 812,02 zł. Ten rekord należy do gangu salezjanów z Inspektorii św. Jana Bosko we Wrocławiu – Marcin Kos,

  • Odpowiedź redakcji na listy otwarte i apele w obronie Jonasza,
  • O tym, jak bardzo Amerykanie boją się klauna – Piotr Zawodny,
  • O najlepszym piłkarzu XX w. Maradonie

W 1987 roku w trakcie audiencji u Jana Pawła II Argentyńczyk wdał się w sprzeczkę w z papieżem, w czasie której stwierdził, że skoro ten martwi się o los biednych dzieci, to powinien sprzedać trochę watykańskiego złota i rozwiązać problem – Kuba Puchan,

  • O diable niemal na poważnie

Kiedy myślę o Kościele katolickim i tym całym jego przemyśle diabelskim i antydiabelskim, to mam wrażenie, że diabeł stanowi swoistą część spraw kościelnych. Jakby rewers, bez którego nie mógłby istnieć awers – Marek Krak,

  • O tym, jak łatwo ulegamy presji specjalistów od sumienia – Tomasz Kozłowski,
  • O pradawnych wierzeniach w życie po śmierci – Agnieszka Abemonti Świrniak,
  • O książce Jacka Kozika „Klatki” – Alan Wysocki,
  • O premierze Daszyńskim z okazji 80 rocznicy jego śmierci

„Ksiądz politykujący miesza ciągle rzeczy ziemskie z niebieskimi lub piekielnymi, widzi wszędzie masonów czy diabłów, każe się modlić tam, gdzie działać trzeba, każe być pokornym, gdzie trzeba być opozycyjnym, a zawsze i wszędzie zasłania swoją ziemską, często marną osobę Panem Bogiem, przez co staje się gorszym bluźniercą niż największy niedowiarek” (Daszyński) – Kuba Puchan,

  • O biznesmenie Rydzyku – Bogumiła Pawłowska i Andrzej Rodan,
  • I prawdziwa perełka: „Piekielni egzorcyści”, gdzie możecie przeczytać o tym, jak ksiądz egzorcysta pokonał demona wegetarianizmu salcesonem, jakie sms-y do księdza pisał sam diabeł i jak pewien 39 latek egzorcyzmował własną matkę przez 8 lat – Piotr Czerwiński,

Wszystkie te rewelacje tylko za 4,5 zł. w kioskach i sklepach z gazetami. Spieszcie się kupować, bo już w czwartek nowy numer, na który nie mogę się doczekać 🙂

Izabela Jaszczurowska

 

14720380_1101564536545522_7571930110976749693_n

„Faktycznie” nr 16

14720380_1101564536545522_7571930110976749693_n

W moim ulubionym tygodniku piszą:

„Czy to możliwe, aby Jarosław Kaczyński podkręcał atmosferę buntu i oburzenia wobec poczynań własnej partii? Wydaje się, że nikt nie potrzebuje wzrostu napięcia społecznego tak jak on.”  – Adam Cioch

No nie wierzę! Adam pisze o tym, o czym rozmawiam ze znajomymi w realu i na fb. Czyżby mały ludzik liczył na prowokację, która umożliwi mu wprowadzenie stanu wyjątkowego mającego chronić nas przed samymi sobą?

„Hasło „śmierć wrogom ojczyzny” jest skierowane przeciwko wszystkim, którzy odrzucają narodowo-katolicką wizję państwa i społeczeństwa.” – Piotr Szumlewicz

To jasne od czasu przejęcia władzy przez obecną wszechwładzę. Dowiedziałam się, że żadna ze mnie Polka a już na pewno nie patriotka.

„Udawane negocjacje, walki lobbystów, proamerykańska ustawka oraz niechęć PiS do UE, czyli jak się kupuje śmigłowce dla polskiej armii” – Michał Charzyński i Piotr Czerwiński

Biorąc pod uwagę to, że Macierewicz macza w tym palce, można dojść do wniosku, że finalnie kupi się je w firmie „LEGO”.

„Aborcyjny taniec PiS-u z Episkopatem” – Ariel Szenborn

Chodzi pewnie o taniec na rurze.

„Klerykalizacja postępuje w zastraszającym tempie. Sejm gości fanatyków i zajmuje się dokumentami papieskimi, przedstawiciele władzy uświetniają kościelne uroczystości, „telewizja narodowa” je transmituje.” – Piotr Czerwiński

Za PO nie było lepiej ale najlepiej to było sukienkowym za SLD – zero opozycji.

„Kościół nie prowadzi statystyk odchodzących kapłanów. Nic dziwnego. Nie ma powodu, by chwalić się tym, że każdego roku sutannę zrzuca co najmniej kilkudziesięciu księży.” – Magdalena Wójcik

A kilkuset innych zrzuca ją przed innym księdzem – w ramach egzorcyzmów rzecz jasna.

„Stan śledztwa smoleńskiego jest dla PiS katastrofalny, ponieważ obiecanej przez Macierewicza bomby na pokładzie samolotu jak nie było, tak nie ma. W tej dramatycznej wizerunkowo sytuacji rządzącej ekipie pozostaje gonitwa za króliczkiem.” – Marcin Kos

Można jeszcze wojnę z Rosją wywołać. W końcu PiS miało sprowadzić wrak, który wciąż leży na przeklętej ruskiej ziemi.

„Skończyły się definitywnie czasy pogardy, wykluczenia, porzucenia. Jednakże wciąż jeszcze daleko do tego, żeby osoby poruszające się na wózkach, niewidome albo mające inne ograniczenia mogły czuć się pełnoprawnymi członkami społeczeństwa.” – Jan Hartman

Że o kobietach z pełnosprawnymi nogami, oczami i słuchem nie wspomnę.

„Apeluję do wszystkich: opisujcie swoje życie. Choćby po kilka zdań z każdego dnia. To będzie kiedyś bezcenna dokumentacja wobec fałszowania historii przez obecną władzę.” – Andrzej Jaczewski

Na trzeźwo się nie da. A ile można pić?

„Metropolita nazwał czarny protest „cywilizacją śmierci”, a jego uczestników – „wysłannikami śmierci.” – Alina Wolska

Jak przytnie rogi i kopyta to pogadamy.

„W Częstochowie odbyły się bardzo dziwne obrzędy. Trudno nawet powiedzieć, czy to jeszcze katolicyzm, czy już tylko jakieś popłuczyny po nim.” – Marek Krak

Katolicyzm to sekta bezczelnie i zupełnie bezprawnie powołująca się na Biblię. Kto czytał, to wie. Popłuczyny po sekcie, to sama nie wiem, co to jest.

Poza tym wiele innych ciekawych rzeczy w tygodniku „Faktycznie”.

Wspieramy naszych! Kupujemy i czytamy.

Izabela Jaszczurowska

flame-726268_1920

Cud w Licheniu!

flame-726268_1920W nocy z poniedziałku na wtorek doszło do spektakularnego cudu w Licheniu. I nie były to byle jakie łzy płynące z figur, czy krwawiące obrazy, którym katolicy oddają cześć wbrew boskiemu przykazaniu. To był pokaz boskiej mocy na miarę czasów przed chrześcijańskich, kiedy to Bóg zalewał ziemię wodą, zrzucał z nieba żaby, czy rozdzielał morskie wody.  Więcej

cross-1314151_1280

Żądają zdjęcia krzyży w przedszkolu!

cross-1314151_1280

Rodzice dziewczynki uczęszczającej do jednego z warszawskich przedszkoli,  zdenerwowani ostatnimi wydarzeniami związanymi z przyjęciem przez Sejm do dalszych pracy projektu ustawy Ordo Iuris zakazującej całkowicie aborcji, wystąpili z pismem do dyrekcji żądającym zdjęcia krzyży i wszystkich symboli religijnych w placówce.

„Prawa kobiet są walutą, którą politycy płacą Kościołowi Katolickiemu za poparcie z ambon czy tzw. spokój społeczny. Sejm RP przyjął dziś do dalszych prac propozycje ustawy, która zakłada karanie kobiet więzieniem nawet za poronienie czy usunięcie ciąży z gwałtu, co spowoduje cierpienie i opresje kobiet w Polsce. W ten sposób PiS w oparciu o KK ogłosił swoją wizję Państwa odległego od cywilizacji i wartości europejskich.”

Szczegóły TUTAJ.

Tak wściekłość zamienia się w działanie.

woman-1566154_1920

7 powodów dlaczego wygodniej nie wierzyć :-)

woman-1566154_1920Na tym portalu pojawił się wpis z zaprzyjaźnionej, nowo narodzonej strony www.szurumburum.pl pt.: „7 powodów, dlaczego wygodniej wierzyć”. Tekst TUTAJ. Nie mogłam oczywiście przejść nad nim obojętnie.

Oto 7 powodów, dlaczego wygodniej nie wierzyć:

1. Niedziela przestaje być kłopotliwym dniem. Ateista (zakładając, że ma wolne niedziele) robi co chce, albo cały dzień chodzi w pidżamie, albo robi sobie wypad z rodziną np. do jakiejś galerii handlowej, póki jeszcze są otwarte w niedzielę. Katolik jest zobowiązany do uczestnictwa w niedzielnych mszach. Słowo daję, katolik po prostu musi! A że klepać w kościele zdrowaśki chodzi tylko nieco ponad 27% tych zobowiązanych, to już nie problem ateisty. Co najwyżej powód do żartów.

2. Święta katolickie – podczas gdy katolickie kobiety uwijają się, jak w ukropie już na tydzień przed, żeby wypucować mieszkania, zrobić mega zakupy, przygotować potrawy, które rodzina będzie wpierniczać jeszcze tydzień po świętach, ścigając się z procesem gnilnym; ateiści spokojnie czekają na zaproszenia od wierzących członków rodziny. Bo to świetna okazja na spotkanie, przeżarcie się i wypicie morza wódki ze swoimi bliskimi. Później ateista wraca do domu i kładzie się spać a katolik… sprząta po świętach.

3. Jak sobie pościelesz, tak się wyśpisz – ateista dobrze o tym wie. I choć nie brak wśród nas takich, którzy winą za niepowodzenia potrafią obarczać swoich rodziców, rzekomo nieprawdziwe plotki rozsiewane oczywiście przez fałszywych znajomych, polityków, czy po prostu pecha, to przynajmniej żaden z nas nie wierzy w to, że jakiś stary ramol z długą brodą siedzący na chmurce, bawi się z nami w kotka i myszkę. Co więcej, nie tracimy czasu na próby nadprzyrodzonego kontaktu z tą wyimaginowaną postacią rodem z filmów fantasy, tylko bierzemy sprawy w swoje ręce, tudzież w najgorszym wypadku czekamy na to, co przyniesie nam los.

4. Każdy ateista wie, że jeśli jakiś robal gryzie go w sumienie, jest tylko jeden sposób, żeby go ukatrupić. Przeprosić, naprawić swój błąd i nigdy więcej go nie powielać. Sumienie katolika jest za to brudne, jak stara szmata do podłogi. Bo choć katolik ma spowiednika, któremu wystarczy napluć w ucho, żeby uzyskać rozgrzeszenie, to jednak powodów do tego plucia ma milion razy więcej od ateisty. A bo przeklął, a bo skłamał, a bo podniecił się na widok koleżanki w pracy a ma przecież żonę, a bo się onanizował, a bo bzyka się stosując gumkę, a bo to, a bo tamto. Oszaleć można.

5. „Znowu w życiu mi nie wyszło…” – no bywa. Może nie jestem dość dobra, może nie jestem dość mądra. Mogę się albo poddać, albo poszukać innych sposobów, czy dróg do osiągnięcia celu. Katolik ma gotową receptę: BÓG TAK CHCIAŁ! Bo wiadomo, „nawet wszystkie włosy na twojej głowie są policzone”. Po co kurna żyć w takim razie? Proponowałabym katolikom od razu po urodzeniu inwestować w trumnę, a jak już ją kupią, położyć się w niej i czekać.

6. Kościół jest zły, religie są złe. Każda zmusza ludzi do jakiegoś nienaturalnego działania lub powstrzymywania typowo ludzkich instynktów, do niejedzenia określonych potraw lub ubierania się w określony sposób, do walki z innowiercami, że o ateistach nie wspomnę. Do wmawiania ludziom, co jest dobre, a co złe. Do ignorowania nauki. I tak gej jest zły bo… bo tak w świętej księdze napisali. Eutanazja jest zła, bo cierpienie uszlachetnia. To wiedzą szczególnie ci, którzy tego cierpienia nigdy nie zaznali. In vitro jest złe, bo człowiek przejął rolę boga, jakby to nie mężczyzna i kobieta mieli swój udział przy zapłodnieniu, tylko dodatkowo palec boży. Ciekawe gdzie wkładany? Z transplantacjami organów już się pogodzili – pewnie wówczas, gdy pierwszy biskup potrzebował przeszczepu. Bywa, że i transfuzja krwi jest zła. Ilu ludzi z powodu religijnego myślenia zmarło? Żeby widzieć świat takim, jaki on jest, umieć go oceniać, trzeba się nie bać, trzeba mieć wolny umysł i trzeźwe spojrzenie. Tego zniewolony, przemielony indoktrynacją mózg nigdy nie osiągnie. Chyba, że ocalały jeszcze jakieś resztki szarych komórek.

7. Mamy tylko jedno życie, które kończy śmierć. Czyż to nie motywujące? Tylko uświadomienie sobie tego faktu, może nas uwolnić, sprawić, abyśmy przeżyli je tak, jak naprawdę chcemy, żebyśmy wyzwolili się od oczekiwań wobec nas naszych bliskich, przestali spełniać cudze marzenia, przestali się bać być sobą. Trzeba być szalonym, aby żyć według reguł wymyślonych przez ludzi tysiące lat temu tylko po to, aby uzyskać zapewnienie, że po śmierci mamy szansę trafić do nieba, którego przeciwieństwem jest piekło. Trzeba być totalnym ignorantem, żeby nie powiedzieć idiotą, żeby wierzyć w istnienie takich miejsc. Piekło i raj są tu i teraz. To od nas zależy, w którym z tych miejsc będziemy trwali. Bo to my jesteśmy swoimi własnymi bogami. Ludzie, przecież takie to proste! 🙂

bible-276067_640

Wymyślony Bóg cz. 6

bible-276067_640I nagle okazuje się, że „owi dwaj aniołowie przybyli do Sodomy wieczorem”. A gdzie trzeci? Zmęczył się? A może się bał. A! Czyli ten trzeci to był Bóg, który gadał z Abrahamem. Wcale się nie dziwię, że dalej wolał się nie zapuszczać. W Sodomie, jak się zaraz okaże, dziwne rzeczy się działy. Trzeba było z tyłkiem przy ścianach chodzić.

Na szczęście aniołami w Sodomie zajął się Lot, bratanek Abrahama. Kiedy ich gościł, jego dom został otoczony przez mężczyzn, którzy niczego więcej nie pragnęli, jak „poswawolić” z obcymi. Z aniołami?! Trudno nawet określić, czy całą Sodomę zamieszkiwali geje, zoofile czy bogofile. W każdym razie raczej nie pedofile, bo anioły prawdopodobnie były dorosłe. Zresztą, czy Boga pedofilia cokolwiek obchodzi? Gdyby obchodziła, to pewnie kościelnym pedofilom tak dobrze by się nie wiodło.

Ta wizja rżniętych przez dziki tłum aniołów była dla Lota nie do przełknięcia. Córek, to jak najbardziej, ale aniołów? Nigdy w życiu! I tak oto Lot rzecze do rozjuszonego tłumu:

„Mam dwie córki, które jeszcze nie żyły z mężczyzną, pozwólcie, że je wyprowadzę do was; postąpcie z nimi, jak się wam podoba, bylebyście tym ludziom niczego nie czynili, bo przecież są oni pod moim dachem!”

A poza tym w domu wszyscy zdrowi? Teraz to ja bym nawet wolała być jak ta szmata do sandałów traktowana (jak pisałam w poprzedniej części), byle nie być wydaną na żer setek rozjuszonych, męskich świń. I to jeszcze jako dziewica! Pamiętacie drogie Panie własną cnotę? Ja tak, chociaż jakoś tak przez mgłę:). Ale córki Lota nie miały wyboru. Pewnie bardzo kochały swojego tatusia, wzorowego gospodarza, którego gościnność sławią w tej pożal się boże księdze. I anioły się u Lota posiliły i sąsiedzi mogli nachapać się jego dziewiczych córek do woli. Bajabongo i dżambalaja!

Na szczęście anioły, do tej pory pewnie przymroczone winem, nagle przypomniały sobie o nadprzyrodzonych mocach. Oślepiły atakujących i siłą wyciągnęły Lota, jego żonę i jego córki w bezpieczne miejsce, po czym miasto uległo zniszczeniu.
Po co brali te córki? Zupełnie zbędny balast. Ależ skąd! Okaże się, że odegrały one ważną, pornograficzną rolę, ale to trochę później.

Anioły przykazały uciekinierom, aby nie oglądali się za siebie. No weź babie powiedz „nie jedz owocu z drzewa poznania dobra i zła” to zeżre. Powiedz jej „nie oglądaj się”, to się obejrzy. Tak uczyniła żona Lota. Chciała sobie popatrzeć na deszcz z siarki i ognia, który niszczył Sodomę i z jakiegoś powodu zamieniła się w słup soli. Zaskoczeni? Ja zdębiałam ale to jest pikuś w porównaniu do dziwactw, które będzie robił gość, którego uważa się za syna boga, nijaki Jezus.

Lot zwiał z rodziną do miasta Soar a stamtąd udał się z córkami w góry. Starsza do młodszej rzekła tak:

„Ojciec nasz wprawdzie jest już stary, ale nie ma w tej okolicy mężczyzny, który by przyszedł do nas na sposób wszystkim właściwy. Chodź więc, upoimy ojca naszego winem i położymy się z nim, a tak będziemy miały potomstwo z ojca naszego”.

Wrrrrrróć! Ale przypał! Czytam jeszcze raz co ta blać powiedziała. No kurde, składam sylabami tekst. To samo. Na wszelki wypadek sprawdzam co czytam. Człowiek zakręcony jest jak ruski termos, może jakieś ateistyczne gówno do rąk złapałam. No nie. Biblia Tysiąclecia, ta na którą powołuje się nasz Kościół Katolicki.

Co oznacza, że nie ma mężczyzny, który przyszedłby na sposób właściwy i dlatego trzeba się z ojcem położyć, żeby mieć dzieci? Do mnie wielu mężczyzn przychodzi – listonosz, sąsiad, żebrak i do tej pory wydawało mi się, że przychodzą w sposób właściwy. To co ja mam im mówić czy robić, żeby było właściwie? Rozkraczać nogi i krzyczeć: „bierz co chcesz”? A jak wezmą lodówkę albo telewizor to co ja chłopu, jak wróci do domu, powiem?

No dobra. Siostry się namówiły, starsza wskoczyła na ojca i dalej z nim uprawiać rodeo. Oczywiście tatuś tak się schlał, że nic nie czuł. No patrzcie! Spieprzali w góry. Człowiek wziąłby ze sobą niezbędne rzeczy: stringi, książkę „Bóg urojony”, pilniczek do paznokci, a oni – ojciec i dwie córki zabrali ze sobą gorzałę jakąś! Tyle tej gorzały, żeby uchlać Lota nie jeden raz tylko dwa razy pod rząd. Bo przecież jeszcze młodsza musiała po tatusia bimbałach poskakać.

„I tak obie córki Lota stały się brzemienne za sprawą swego ojca”

Musiał tkwić tu palec boży. Nie wiem dokładnie gdzie, ale skoro bobry córek Lota były zajęte jego członkiem, to palec boży był w… tym… no… No gdzieś musiał tkwić, że tak jedna i druga po jednym razie w ciążę zaszła.
Starsza po bzykanku z tatusiem urodziła Moaba a młodsza Ben-Amma. Nie wiadomo czy miały więcej dzieci. Listonosz się w góry raczej nie zapuszczał.

To co się w tych górach wydarzyło, to było według Biblii dobre, czy złe? Bóg się nie pojawił ani żaden z jego szpiegów. Nie powiedzieli do córek Lota: „Powstrzymajcie swoje żądze dziwki, bo Pan ma inne plany związane z wami”. A skąd! Moab stał się praojcem Moabitów a Ben-Ammi Ammonitów. Bóg Wszechobecny nie wiedział co tam się dzieje w tej jaskini czy namiocie? I jeśli to był namiot, to ciekawe kto go niósł w góry, skoro córki Lota dźwigały gorzałę mając w głowie niecny plan. No chyba nie mężczyzna. Bóg by przecież na to nie pozwolił. A może jednak Bóg tam był i (o zgrozo) wszystko widział? Dlaczego patrzył a nie zareagował? Albo on nie jest Wszechobecny i nigdy nie był albo… albo ostre pornosy to jego najlepsza rozrywka.

Po tym dziwnym zboczonym i kazirodczym opisie wraca nas Biblia (czyli słowo boże) do Abrahama. Powędrował on do Negebu i…

i dalej przepisuję dosłownie, żeby nie było, że coś przekręciłam:

„osiedlił się pomiędzy Kadesz a Szur. A gdy przebywał w Gararze (nie mylić z garażem, aut wtedy jeszcze nie było), mawiał o swoje żonie Sarze: „Jest ona moja siostrą”. (Przypomina Wam to coś? Tak, tak. To samo było w Egipcie. Zaufanie do Boga to jedno, a możliwość zysku i dbanie samodzielnie o własne interesy, to drugie. Skoro raz udało się dobrze zagrać rolę sutenera, to dlaczego nie zrobić tego drugi raz? Sara podobno wciąż piękna, choć staruszka. Byli wtedy chirurdzy plastycy? A może chociaż botoks?) Wobec tego Abimelek, król Geraru, wysłał ludzi, by zabrali Sarę. Tej samej jednak nocy przyszedł Bóg do Abimeleka we śnie (a czemu nie na jawie? Na jawie to by pewnie chłop nie uwierzył) i powiedział do niego: „Umrzesz z powodu tej kobiety, gdyż ona ma męża”. Abimelek, który jeszcze nie zbliżył się do niej, rzekł: ”Panie, czy miałbyś także ukarać śmiercią ludzi niewinnych? Przecież on mi mówił: „Ona jest moją siostrą”, i przecież ona również mówiła: „On jest moim bratem”. Uczyniłem to w prostocie serca i rękami czystymi”.

No proszę. Bida się zesrała i płacze. Ale z drugiej strony dobrze gada. Nic nie zawinił. A Bóg odpowiada mu tak:

„I ja wiem, że uczyniłeś to w prostocie serca. (Ja piórkuję. Bóg nareszcie kuma czaczę) Toteż sam ciebie powstrzymałem (…) abyś się jej dotknął”. (To się pewnie Abimelek zdziwił. Do tej pory wydawało mu się, że cierpi na niedowład członka a tu okazuje się, że to interwencja boska). Dalej Bóg nakazał mu oddać Sarę właścicielowi „bo jest on prorokiem i będzie się modlił za ciebie, abyś pozostał przy życiu”

A świstak siedzi, bo sreberka były kradzione. Zanim zabrnę dalej w te porąbane gusła, mała dygresja. Albo dwie. Albo tyle ile przyjdzie mi do głowy. Po kiego wuja pana Bóg zniża się do tego poziomu, żeby dyskutować z jakimś Abicośtam, a jak mówi ateista do wierzącego, że jak Bóg do niego przemówi, to uwierzy – Bóg milczy, jak głaz? Bo Bóg nie jest po to, żeby udowadniał własne istnienie. Naprawdę? Ale on to w Biblii robił setki razy, a i tak ludzie to olewali. A! Czyli chodzi o to, że jak olewali, to mu się więcej nie chce. Ale ja czekam! Heloł! Wołam do niego: „Ukaż mi się a uwierzę i przekonam wszystkich moich znajomych ateistów, że są w błędzie i będę to robić z taką gorliwością i do końca swoich dni, jak udowadniam, że Ciebie nie ma”.

Ja pierdzielę! Jest znak! Jakiś dziwny, ponury, złowieszczy dźwięk usłyszałam na tyle głośny, że nie sposób go zignorować. Jakby coś próbowało się wydostać z czegoś zamkniętego. Ale zrobiło to z impetem. Czuć wysiłek, opór ale mimo wszystko hałas na tyle potężny, furkoczący, jakby roleta w przeciągu obijała się o okno. Zamarłam w bezruchu.

– Przepraszam – usłyszałam głos.

To nie był głos Boga.

To mój partner leżący w łóżku.

Puścił bąka.

Prorok Abraham będzie się modlił o życie Abicośtam. To modlitwy wtedy działały? A kiedy przestały? I teraz obiecałam sobie, że dotrwam do końca tej książki, żeby sobie tylko na to jedno pytanie odpowiedzieć. Niedawno w TVN24 mówili, że papa Franciszek (wybacz Boże, że go papą nazwałam. Wiem, że tylko ciebie można ojcem nazywać, ale wierzący tego nie wiedzą, a ja ich tylko cytuję – zabezpieczam się na wszelki wypadek) prosił o modlitwę o pokój na Ukrainie hahahahaha. Wiem, że nie wypada się śmiać z tak poważnych rzeczy, ale nie moja wina, że sobie Franio żarty stroi. Co papież, to się o pokój modli. Choć raz zadziałało?

Rano Abicośtam wezwał Abrahama i go najzwyczajniej w świecie opierpapierdolił, że go ten na minę wrzucił. Odpowiedź Abrahama wiele wyjaśnia:

„Bo myślałem (to ten czajnik myśli!): Na pewno nie ma tu bojaźni Bożej i zabiją mnie z powodu mojej żony. Zresztą jest ona rzeczywiście moją siostrą, jako córka ojca mego, lecz z innej matki; mimo to została moją żoną.”
O żesz…! Jak jest bojaźń Boża, to nie zabiją, jak jej nie ma to zabiją. U mnie nie ma i jedyne co zabijam to komary. A może chodzi o to, że tam gdzie się wierzy w Boga, to Bóg działa, tam gdzie się nie wierzy, to nie działa. Chyba już wiemy po poprzednich pięciu częściach, że jak Bóg działa, to syf, kiła i mogiła bo to taki samozwańczy hura bura szef podwóra.

Abicośtam chyba ze współczucia dał Abrahamowi owce, woły, niewolników, miejsce w swoim kraju, tysiąc sztuk srebra, no i oczywiście nietkniętą przez niego Sarę. To się alfons znowu dorobił. Za to staruszka sobie nie poużywała jak w Egipcie z faraonem.  Ale zła musiała być! A dalej… UWAGA! UWAGA!:

„Abraham pomodlił się do Boga i Bóg uzdrowił Abimeleka, żonę jego i jego niewolnice, aby mogli mieć potomstwo; Bóg bowiem dotknął niepłodnością wszystkie łona w domu Abimeleka za Sarę, żonę Abrahama.”

Jest tam ktoś? Ktoś to czyta ze zrozumieniem? Możecie mi pomóc? Sorry, muszę się wrócić i ch… mnie obchodzi, że mam tyle stron przed sobą do czytania.
Abicośtam powiedział Bogu, że został wprowadzony w błąd przez jego pupila a Bóg przyznał, że o tym wie. To za co, przepraszam, że pytam, ta okrutna kara boska? Ile to trwało, że ludzie wraz z Abicośtam stali się bezpłodni? W jeden dzień to nikt by się nie zorientował. Jak trwało to dłużej, to Abicośtam rzeczywiście musiał mieć problemy z ptakiem, skoro nie tknął Sary. W związku z tym po kiego grzyba była mu potrzebna? Widocznie ta staruszka była tak piękna, że Abicośtam miał nadzieję na przywrócenie jego korzenia do życia. No może miała i boskie ciało, kto ją tam wie, ale w tym wieku (ok 90 lat) to z pewnością twarz do recyklingu. Skoro mu nie stanął, to jej nie zaliczył. Ale pewnie chociaż próbę podjął. Kazał jej blaszczyć pytonga? A kogo to obchodzi? Przecież to kobieta była! Grunt, że jej między nogi nie wsadził. Co najwyżej chlapnął mintaja. Bóg się postarał!

Ale zaraz! Bóg się wtrącił w tym samym dniu, kiedy Abimelek zabrał Sarę. Czyli Sara wróciła do męża a Bóg zrobił Abimeleka w bambuko i ukarał go ot tak, bo lubi? Do tego kara trwała na tyle długo, że się wszyscy zorientowali, że są niepłodni? Wynikałoby z tego, że Bóg czepił się niewinnego Abimeleka jak menda jajek. Bez sensu zupełnie. Dobra, idźmy dalej, bo mi się od tych boskich mądrości we łbie całkiem kolebie.

Wreszcie Sara zaszła w ciążę. Przypominam, że dawno już przekwitła, co oznacza, że nie miała miesiączki, co oznacza, że stała się niepłodna. CUD! Dziwicie się teraz, że kościelne typy są przeciwni in vitro? Jak Bóg chce, to się dzieci rodzą wbrew naturze. Jak Bóg nie chce, to… dzieci rodzą się dzięki in vitro. A Bóg nie stworzył in vitro! Sara urodziła stu letniemu Abrahamowi syna Izaaka. A ja przeszłam Mario w lewą stronę.

Pamiętacie, że Abraham miał wcześniej syna z Hagar, niewolnicą Sary? No więc ten wzór kobiecy, bogobojna pani, przykład miłości małżeńskiej, żona która sama kazała mężowi sypiać ze swoją niewolnicą, wywyższona przez Boga nakazała mężowi wypędzenie Hagar z synem. Chyba ją łoś pokąsał! Co zrobił Abraham? Wiadomo, że kałmuk z niego do kwadratu, ale… nie tym razem:

„To powiedzenie uznał Abraham za bardzo złe – ze względu na swego syna”.

Odetchnęłam z ulgą. No jednak ten Abraham czasem ma jaja. Może już mu się szargają po ziemi, ale jednak to wrażliwy chłop. Kocha swoje dziecko. Ale Bóg MIŁOSIERNY wtrącił się bo jakże mogłoby być inaczej? I rzekł:

„Niechaj ci się nie wydaje złe to, co Sara powiedziała o tym chłopcu i o twojej niewolnicy. Posłuchaj jej, gdyż tylko od Izaaka będzie nazwane twoje potomstwo. Syna zaś tej niewolnicy uczynię również wielkim narodem, bo jest on twoim potomkiem.”

Czy Abraham pokazał w końcu Bogu środkowy palec i wykrzyknął mu w nozdrza: „deptaj bigos drewniaku!”? A skąd. Dał Hagar chleb i bukłak z wodą i wraz z dzieckiem pogonił ją gdzie pieprz rośnie. Nieźle wyposażył swojego syna i jego matkę. Przecież na tamte czasy był bogatym bambrem. Tym razem widać Bogu zaufał. Niesłusznie, bo niewiele brakowało a Hagar wraz synem zdechliby na pustyni. W ostatniej chwili, kiedy dziecko bez sił leżało pod krzakiem, góra sobie o nim przypomniała. Chłopiec stał się łucznikiem i mieszkał na pustyni Paran.

Abraham zaś zawarł przymierze z Abimelekiem, przysiągł, że nigdy nie wystąpi przeciwko niemu i: „tak przebywał Abraham przez długi czas w kraju Filistynów.”

„A po tych wydarzeniach Bóg wystawił Abrahama na próbę.” Rozumiecie? Wszechwiedzący Bóg sprawdził wierność Abrahama bo nie był go pewien. A w jaki sposób? W najbardziej okrutny i perfidny, jaki można sobie wyobrazić (czyli typowo po bożemu), ale o tym następnym razem 🙂

Ćwiczenia z ateizmu

santa-claus-1819933_960_720

Argumenty przeciw istnieniu Boga. Komentarz do podręczników religii

universe-1044107_960_720Bóg, jak twierdzą teolodzy, jest niedostępny badaniom naukowym, jednak z całą pewnością istnieje. Hm! To ciekawe. Może istnieć rzeczywistość niedostępna jakimkolwiek badaniom empirycznym, nie ma problemu. Ale żeby ot tak, z definicji przyjmować, że niedostępny naukowym badaniom jest Bóg, to wygląda na intelektualne kuglarstwo, chytrą sztuczkę, trik.

Tradycyjnie takie chytre sztuczki nazywa się sofistyką. W starożytnej Grecji byli wędrowni filozofowie, nauczyciele retoryki, sztuki przekonywania, filozofii. Nazywano ich sofistami. Nie stronili od filozoficznego krętactwa i kuglarstwa. Dlatego przyjęło się, że sofistyka to pokrętne, oszukańcze rozumowanie.

Kościelne nauki i teologia toną w sofistyce. Bóg ma istnieć w rzeczywistości, obiektywnie, ale jest z założenia niewykrywalny metodami empirycznymi. To tak jakby powiedzieć, że istnieje żaba, która wszystko może, ale jest z definicji niedostępna naszym zmysłom. Czy musimy tę żabę zjeść? Nie musimy.

Przedstawiam 10 argumentów przeciw istnieniu Boga, o którym naucza Kościół katolicki, oraz przeciw prawdziwości kościelnych nauk. Nie znaczy to, że inne religie głoszą prawdę.

Czy argumenty te wystarczą, by uznać, że Boga nie ma, a nauki kościelne są fałszywe? Tak, zgodnie z zasadą: ziarnko do ziarnką, a zbierze się miarka.

* * *

fractal-1104779_960_7201. Może istnieć rzeczywistość, która nigdy nie będzie dostępna badaniom empirycznym. Ale przypuszczenie, że jest to rzeczywistość nadprzyrodzona lub jakikolwiek bóg (w tym Bóg, o którym naucza Kościół) jest tyle samo warte, co domniemanie, że jest to Krasnal, który wyczarował świat. W obu przypadkach brak jakichkolwiek argumentów wspierających te przypuszczenia. Dodajmy, że istnienie Boga wymaga argumentacji, bowiem w przekonaniu osób religijnych Bóg istnieje obiektywnie, tj. niezależnie od człowieka i jego wyobrażeń. Inaczej jest w przypadku np. wartości, zasad moralnych, idei, postulatów. Są one wytworem ludzkiego umysłu i kultury. Uzasadnić trzeba ich słuszność, zaś ich istnienie jest równoznaczne z ich głoszeniem. Tak nie jest w przypadku Boga. To, że głosi się wiarę w Boga, nie znaczy, że Bóg istnieje.

2. Przytaczając argumenty na rzecz istnienia boga, ma się często na myśli nieznaną wieczną rzeczywistość, nieokreśloną siłę wyższą, bezosobowego boga deistów lub „coś”, co stanowi prapoczątek świata i podstawę ładu panującego w przyrodzie. Trzeba powiedzieć wyraźnie, że argumenty te nie odnoszą się do Boga, o którym naucza Kościół. Kościół odrzuca pojęcie boga jako abstrakcyjnej siły wyższej, odrzuca boga deistów, o czym pisze się także w podręcznikach. Według Kościoła Bóg jest osobą, opiekuje się światem i ludźmi, nagradza, karze. Kościół każe wierzyć w istnienie aniołów i szatana, w duszę nieśmiertelną, w zbawienie i potępienie, w Jezusa Chrystusa, który jest synem Boga-Ojca, został poczęty bez stosunku seksualnego (w podręczniku czytamy: „poczęcie Jezusa nastąpiło poza normalnym, fizjologicznym aktem seksualnym kobiety i mężczyzny”), po śmierci zmartwychwstał i będzie w przyszłości sądzić ludzi. Wszystko to pozbawione jest wiarygodnej argumentacji. Kościół może powoływać się tylko na Pismo Święte.

Cytuję podręcznik „Drogi świadków Chrystusa w Kościele”, jezuickiego Wydawnictwa WAM (dla liceum i technikum), notes ucznia, s. 69.

3. Potrafimy powiedzieć, kim jest Zeus. To bóg z mitologii greckiej, postać fikcyjna. W jego istnienie dziś chyba nikt nie wierzy. A kim jest Bóg, o którym naucza Kościół? To postać ze starożytnych ksiąg Izraelitów, modyfikowana przez tysiąclecia zgodnie z wyobrażeniami kolejnych epok. Wiara w jego istnienie jest tyle samo warta, co wiara w istnienie Zeusa, bóstw hinduistycznych i innych. Żadne argumenty nie wspierają przekonania, że to byty istniejące w rzeczywistości. Fakt, że Bóg, w którego każe wierzyć Kościół katolicki, to postać ze starożytnych mitologii, można uznać za wystarczający dowód, że nie istnieje on w rzeczywistości. Bogowie z mitów istnieją tylko w mitach.

4. Wierzenia religijne, podawane przez Kościół, opierają się na Piśmie Świętym i jego interpretacjach. Są to księgi pochodzące sprzed 2-3 tys. lat. Przypuszczenie, że zawierają rzeczywiście treści objawione przez Boga, jest pozbawione jakichkolwiek podstaw. Księgi Pisma Świętego, jak wiele innych starożytnych tekstów, zawierają pewne historyczne i geograficzne fakty, ale mamy tam mnóstwo zmyśleń i religijnych mitów. Uznanie Pisma Świętego za mitologię religijną jest jak najbardziej uzasadnione.

5. Jezus mógł być postacią rzeczywistą, bo w tamtych czasach – jak i dziś – działało wielu tzw. proroków, guru, założycieli sekt. Ale mitologią religijną są twierdzenia, że był synem bożym, został poczęty bez stosunku seksualnego, wskrzeszał zmarłych, uzdrawiał, po śmierci zmartwychwstał i będzie sądzić ludzi przed końcem świata. Jak ktoś chce, może w to wierzyć, ale jeżeli nie ulegliśmy religijnej indoktrynacji, możemy to uznać wyłącznie za urojenia.

6. Kościół podaje mitologiczne wyjaśnienia dotyczące przyrody, świata i człowieka. Opierają się one na opowieściach biblijnych i nie mają żadnego uzasadnienia w racjonalnej, sprawdzonej wiedzy. garden-of-eden-1803805_960_720Karykaturalnym przykładem jest – powtarzane także w podręcznikach – wyjaśnianie chorób i śmierci grzechem pierworodnym, tj. nieposłuszeństwem, jakiego mieli się dopuścić wobec Boga pierwsi ludzie. Kościół bożym aktem stworzenia wyjaśnia powstanie i koniec świata. Wprawdzie biblijny opis stworzenia świata został uznany za przenośnię, to samo stworzenie świata przez Boga jest podawane jako wiedza prawdziwa. Nie mówi się jednak, w jaki to sposób Bóg świat stworzył. Ot, wziął i stworzył. Upodabnia to całkowicie stworzenie świata do bajkowych opowieści o czarownikach, którzy potrafią wszystko, a Boga – do czarownika z bajki. Trochę więcej dowiadujemy się o końcu świata. Chrystus ma ponownie zstąpić na ziemię, osądzić ludzi, po czym z bożej woli świat na zawsze przestanie istnieć. Bajkowy, mitologiczny charakter tych wydarzeń jest uderzający, ale Kościół nie podaje tego jako przenośni. Inny przykład. Kościół uznał fakt ewolucji, ale naucza, że Bóg w toku ewolucji tchnął duszę nieśmiertelną w ciało człowieka, dzięki czemu człowiek zyskał właściwe ludziom zdolności myślenia i świadomość. Znów Bóg występuje jak czarownik z bajki, który w magiczny sposób zapewnił ludziom umiejętności myślenia i nieśmiertelność w Królestwie Bożym. Są to wszystko wyjaśnienia mitologiczne, nie oparte na jakichkolwiek racjonalnych przesłankach. Bajkowa fikcja i fantazja.

7. W swoim nauczaniu Kościół pomija lub przeinacza kompromitujące treści zawarte w Piśmie Świętym. Np. według Biblii Bóg nakazywał masowe rzezie. Oto co kazał Izraelitom zrobić z ludami zamieszkującymi ziemię obiecaną: „Pan, Bóg twój, odda je tobie, a ty je wytępisz (…), nie okażesz im litości” (Pwt 7,1-2). Biblijny Bóg w potopie zgładził wszystkich ludzi, z wyjątkiem Noego, jego najbliższych i zwierząt uratowanych w arce. Zginęły wszystkie niemowlaki i dzieci nienarodzone. I na dodatek wszystkie zwierzęta. W Biblii czytamy: „Wszystkie istoty poruszające się na ziemi (…) wyginęły wraz ze wszystkimi ludźmi” (Rdz 7,21). Podobnych przykładów można podać więcej. Kościół naucza, że „Bóg jest Miłością”, ale nawet jeśli powyższe opisy potraktujemy jako przenośnie, nie przystają do obrazu miłosiernego i mądrego Boga. Jaki z tego wniosek? Kościół manipuluje zawartością Pisma Świętego, teolodzy żonglują cytatami, znajdują w Piśmie Świętym to, co chcą znaleźć.

ghost-35852_960_7208. Kościół naucza, że człowiek posiada duszę nieśmiertelną, którą zawdzięcza Bogu, oraz że będzie żyć wiecznie w Królestwie Bożym. Obietnica wiecznego życia odpowiada na ludzkie pragnienia, brak jednak argumentów, które wskazywałyby, że to coś więcej niż mity. Kościelne nauki o duszy i życiu wiecznym są tyle samo warte, co greckie opowieści o Hadesie, hinduskie o reinkarnacji i ludowe o duchach zmarłych odwiedzających ziemię.

9. Kościół naucza, że wierzenia katolickie są racjonalne. Wielką wagę nadawali tej tezie Jan Paweł II i Benedykt XVI. Zwróćmy jednak uwagę, że źródłem katolickich wierzeń jest – jak głosi Kościół – objawienie boże i poznanie religijne, które Kościół ma zawdzięczać łasce bożej. Wierzeń, podawanych przez Kościół, nie można racjonalnie uzasadnić, pozostają one w sprzeczności z racjonalną wiedzą o świecie i człowieku. Przykładem jest chociażby wiara w to, że człowiek posiada duszę nieśmiertelną, a Jezus zmartwychwstał i przed końcem świata będzie ludzi sądzić. W encyklice Jana Pawła II można przeczytać: „ludzki rozum nie musi zaprzeczyć samemu sobie ani się upokorzyć, aby przyjąć treści wiary”. Nieprawda. Można uznać dające się racjonalnie uzasadnić normy etyczne, podawane przez Kościół (nie znaczy to, że wszystkie, które Kościół nakazuje). Ale wiara w podawane przez Kościół „prawdy” jest nie do pogodzenia z godnością istoty rozumnej jaką jest człowiek. Dlaczego? Bo wiara w duszę nieśmiertelną, zmartwychwstanie Jezusa, cuda, sąd ostateczny itp., jest pozbawiona racjonalnej argumentacji i sprzeczna z racjonalną wiedzą o świecie i człowieku. Aby te „prawdy wiary” uznać, człowiek musi zaprzeczyć własnemu rozumowi i upokorzyć się. 

10. Obowiązek udowodnienia, że istnieje Bóg osobowy, dusza nieśmiertelna, a Pismo Święte zawiera boże objawienie, spoczywa na Kościele. Wiarygodnych argumentów brak. Nie ma też argumentów uzasadniających, że Jezus mógł być poczęty bez aktu seksualnego, mógł wskrzeszać zmarłych, mógł zmartwychwstać. Zdarzenia te pozostają w sprzeczności z racjonalną wiedzą o człowieku i przyrodzie. Za to dobrze wpisują się w nurt wyobrażeń mitologicznych. Wszystko to, czego naucza Kościół katolicki, ma taki sam status jak opowieści o bogach starogreckich, krasnoludkach i reptilianach.

* * *

W cytowanym już podręczniku religii czytamy: „To, że czegoś nie potrafimy wyjaśnić za pomocą ludzkiego rozumu, nie oznacza, że tego nie ma!” (s.36) – I co z tego, że nie oznacza? Nic. Żeby uznać, że Bóg istnieje, a ludzie mają duszę nieśmiertelną i przed końcem świata będą sądzeni przez Chrystusa, trzeba podać argumenty wskazujące, że nie są to jedynie starożytne mity. Nie wystarczy powiedzieć, że chociaż nie możemy tego wyjaśnić za pomocą ludzkiego rozumu, to jednak być może jest to prawda. W ten sposób można by tłumaczyć uczniom, że być może istnieją krasnoludki, reptilianie i duchy grasujące po lasach.

Każde twierdzenie wymaga argumentacji, uzasadnienia. A jaką argumentacją posługuje się Kościoł? Nie ma co do tego wątpliwości. W podstawowych sprawach Kościół powołuje się na boże objawienie zawarte w Piśmie Świętym i na poznanie religijne, które zawdzięczać ma łasce bożej. Tak twierdzi sam Kościół i podręczniki religii.

enforce-46910_640Nie jest to argumentacja racjonalna, nie opiera się na ludzkich zdolnościach rozumowania i myślenia, ani na badaniach empirycznych. Kościół odwołuje się do nadprzyrodzonych źródeł wiedzy. Dlatego trzeba powiedzieć wyraźnie, że wiedza religijna, podawana przez Kościół, należy do tej samej kategorii, co wiedza różnego rodzaju magów, guru, proroków. Czym innym zresztą mogłyby być kościelne nauki o duszy nieśmiertelnej, zmartwychwstaniu Jezusa, wniebowzięciu Maryi Panny, sądzie ostatecznym, który ma się odbyć przed końcem świata itp.

Katecheci wbijają uczniom do głów irracjonalne wierzenia, starożytne mity zapisane w Starym i Nowym Testamencie. Nie jest to żadna racjonalna wiedza. Mity te trzeba traktować tak samo jak mity greckie. Kościół nie może tego zrobić. W programach nauczania religii wprost stwierdza, że celem jest katecheza, nauczanie wiary katolickiej. Dlatego nie powinno być religii w szkole.

Zamiast humoru

– Czy ksiądz może zajść w ciążę?

– Ależ oczywiście. To, że czegoś nie potrafimy wyjaśnić za pomocą ludzkiego rozumu, nie oznacza, że tego nie ma lub nie może się zdarzyć!

– A z jakiego powodu Bóg jest niedostępny badaniom naukowym?

– Z tego samego, co krasnoludki.    Alvert Jann

PS. Warto przeczytać artykuł Cezarego Magury sprzed kilku dni: „Czy naukowcy zajmują się dowodzeniem nieistnienia?” – http://polskiateista.pl/cwiceniezateizmu/naukowcy-zajmuja-sie-dowodzeniem-nieistnienia-cezary-magura/

……………………………………………………………………………..

Alvert Jann: Blog „Ćwiczenia z ateizmu” – http://polskiateista.pl/aktualnosci/blogi/cwiczenia-z-ateizmu/

Zapraszam licealistów, studentów i wszystkich zainteresowanych na ćwiczenia z ateizmu. Co miesiąc <pierwszego>, czasami częściej, będę zamieszczał krótki tekst, poważny ale pisany z odrobiną luzu. Nie widzę siebie w roli mentora czy wykładowcy, mam na myśli wspólne zastanawianie się. – Nauka nie wyjaśnia wszystkiego, religia nic nie wyjaśnia.

Inne artykuły z cyklu „Podręczniki do religii”:

Pismo Święte jakiego nie znacie” – http://polskiateista.pl/cwiceniezateizmu/pismo-swiete-jakiego-nie-znacie/

Kim jest Bóg?” – http://polskiateista.pl/cwiceniezateizmu/podreczniki-religii-bog/

O religii i nauce” – http://polskiateista.pl/cwiceniezateizmu/o-religii-nauce-komentarz-podrecznikow-religii/

Co wyjaśnia teologia?” – http://polskiateista.pl/cwiceniezateizmu/podreczniki-religii-wyjasnia-teologia/

Ewolucja według Kościoła” – http://polskiateista.pl/cwiceniezateizmu/podreczniki-religii-ewolucja-wedlug-kosciola/

Grzech pierworodny” – http://polskiateista.pl/cwiceniezateizmu/podreczniki-do-religii-grzech-pierworodny/

Koniec świata według Kościoła” – http://polskiateista.pl/cwiceniezateizmu/podreczniki-do-religii-koniec-swiata-wedlug-kosciola/

Podręczniki do religii. Czy są wiarygodne? – http://polskiateista.pl/cwiceniezateizmu/podreczniki-do-religii-czy-sa-wiarygodne/

Na blogu znajduje się w tej chwili 31 artykułów, m.in.:

Jeszcze o intronizacji Chrystusa. Kim była mistyczka Rozalia Celakówna?” – http://polskiateista.pl/cwiceniezateizmu/jeszcze-o-intronizacji-chrystusa-byla-mistyczka-rozalia-celakowna/

Dowód na nieistnienie. Kogo?” – http://polskiateista.pl/cwiceniezateizmu/dowod-na-nieistnienie-kogo-2/

Bóg przed trybunałem nauki” – http://polskiateista.pl/cwiceniezateizmu/bog-przed-trybunalem-nauki/

Jan Paweł II bez taryfy ulgowej” – http://polskiateista.pl/cwiceniezateizmu/jan-pawel-ii-bez-taryfy-ulgowej/

Ilu naukowców wierzy w Boga?”- http://polskiateista.pl/cwiceniezateizmu/ilu-naukowcow-wierzy-w-boga/ i inne.

 

Spotkania przy trzepaku

earthquake-norcia-1790885_1280

Dowody na nieistnienie – Zenon Kalafaticz

earthquake-norcia-1790885_1280Natchniony (na pewno nie przez Ducha Świętego) tragicznymi wydarzeniami we Włoszech, Zenon Kalafaticz zabrał głos na swojej fejsbukowej grupie „Ateiści” na temat kolejnego dowodu na nieistnienie boga.

***

….A CIĄGLE ŻĄDAJĄ OD NAS DOWODÓW NA NIEISTNIENIE

Nie tylko wierzący bez przerwy zadają ateistom głupiutkie pytania: „a skąd wiesz, że ON nie istnieje”, to jeszcze ateiści często nieporadnie i irytująco dają się wciągać w tę grę i odpowiadają w stylu : „co prawda nie da się tego udowodnić, ale…”

Co? Nie da się udowodnić nie-istnienia np. chrześcijańskiego Wszechmogącego i Wszechmiłującego Pana odpowiadającego na modlitwy swoich wyznawców?
To jest dopiero żart!

Dowody sypią się i sypią każdego dnia ze wszystkich stron świata, że aż nie można od tych dowodów się opędzić. Ostatnie posypały się z samych podziemi katolickiej krainy i to już nie po raz pierwszy w tym roku.

Bo też siły natury mają gdzieś katolickie, nawet najpiękniejsze i zabytkowe kościoły. Mają za nic los, modlitwy, prośby i błagania katolików (ateistów zresztą też). Mają głęboko w d… nawet interwencję samego Franciszka, który dopiero parę miesięcy temu pojechał interweniować z modlitwą do zniszczonego Beatrice.

Tymczasem w świeżo zniszczonych okolicach miasta Norcia, tuż obok gruzów kościelnych odbywają się modły tych, których wiara została jeszcze wzmocniona tymi wydarzeniami. Tylko patrzeć jak zjawi się tam i sam Franciszek i po raz kolejny zwróci się do Pana z prośbą, by już przestał szaleć i pytaniem „dlaczego nam to robisz?”

Jakby to wszystko nie było takie tragiczne, to byłoby po prostu jedną wielką komedią, satyrą na nieskończoną głupotę ludzkiego gatunku.”

***

Świadkowie Jehowy pewnie zacierają ręce. Siły natury to dla nich dowód na zbliżający się koniec świata, kiedy to Jehowa wyciągnie niebiańską miotłę i pozamiata. W każdej katastrofie widzą rękę nieskończenie miłującego nas Pana, który dla swoich umiłowanych taką oto karę wymyślił. Gorzej z katolikami, którzy owszem, bardzo swego Boga kochają, ale wcale im do niego nieśpieszno. W wiadomościach pokazywano, że zakonnice tak uciekały z budynków, że im tylko habity między nogami furczały. Potem pewnie, zamiast swoim nogom Jemu dziękowały za cudownie ocalone życie. Dzięki Bogu żyją. A co z tymi zasypanymi gruzami? No cóż… 

Kursywą Izabela Jaszczurowska. 

barbie-223954_1920

Odsiecz nigeryjska dla polskich zygotarian

barbie-223954_1920Mój kolega Zenon Kalafaticz, założyciel jednej z najliczniejszych grup ateistycznych na fb o oryginalnej nazwie „Ateiści”, opublikował ten oto tekst i filmik, który może wesprzeć krucjatę zygotarian w Polsce. 

***

TYMCZASEM W NIGERII

Nigeryjski pastor TB Joshua potrafi wyprawiać takie medyczne cuda, przy których te czynione przez JP2 – za życia i po śmierci – wysiadają zupełnie. Otóż na mszę przybywa kobieta z poważnym problemem – posiada martwe dziecko w swoim łonie.

Chwila głębokiej modlitwy i pastor Joshua przywołuje samego Jezusa Chrystusa w roli ginekologa i położnika i … Alleluja! Jeszcze przed chwilą martwe dziecko wyskakuje jak sprężyna zupełnie żywe! Jest gotowe do chrztu.

Tu nie ma wątpliwości, bowiem ten cud życia dokonał się w kościele na oczach całej zachwyconej kongregacji.

Może nasi obrońcy życia z Terlikiem na czele powinni zaprosić pastora Joshuna do naszej kato-krainy na wzór pastora Bashobory. Mógłby na przykład popracować w duecie z Chazanem i robić po nim poprawki tuż przed urodzeniem. A wtedy byłoby na co popatrzyć! Nie było mózgu – alleluja i mózg jest!

Zenon Kalafaticz

***

I żeby nie było, że to pustosłowie, cud ten został oczywiście sfilmowany i można go obejrzeć  TUTAJ. Ale ostrzegam! Co prawda dla normalnych ludzi poród to rzecz naturalna, ale dla wielbicieli cierpienia ludzkiego to temat tabu, taki jak seks, miesiączka czy karmienie piersią, czyli zbyt intymny, żeby go tak bezpardonowo pokazywać. W końcu ludzie ci swoim dzieciom wmawiają, że przynosi je bocian prosto od boga, tudzież znaleźli je przypadkowo w kapuście. Oczywiście bezkrwawo i bezboleśnie.

Kursywą: Izabela Jaszczurowska