maxresdefault

Amy…

Zwiastun filmu dokumentalnego o życiu Amy Winehouse.

„Arcydzieło” mówią krytycy, zaś ojciec zmarłej w 2011 Amy Winehouse nazywa film „hańbiącym”, a jego autorom każe, by „wstydzili za siebie”. Pokazywany na festiwalu w Cannes dokument „Amy” do polskich kin wejdzie 7 sierpnia.

„Hańbiący” film

Skąd kontrowersje, skoro walka Winehouse z nałogiem była tematem tabloidów przez kilka ostatnich lat jej życia? – Jeśli widz przyjrzy się uważnie, to zauważy, że sporo osób z otoczenia Amy zdawało sobie sprawę z jej problemów z piciem, narkotykami oraz z jej bulimii, ale nikt jej nie pomógł. I o tym tak naprawdę jest ten film. – mówi reżyser Asif Kapadia. I dodaje, że część znajomych Winehouse, która wystąpiła przed kamerami, nie jest w stanie obejrzeć drugiej, dramatyczniejszej połowy „Amy”.

Najbardziej przejęty filmem jest jednak jej ojciec, Mitch Winehouse, początkowo przychylnie nastawiony do ekipy i reżysera. Po pierwszym, zamkniętym pokazie filmu w październiku zeszłego roku nazwał dokument „hańbiącym” i powiedział, że jego twórcy powinni „wstydzić się za siebie”. Dodał, że on sam jest przedstawiony w najgorszym możliwym świetle. Winehouse ma pretensje przede wszystkim o fragment, w którym mówi, że Amy nie potrzebowała odwyku. Uważa, że reżyser zmanipulował jego wypowiedź, a naprawdę chciał powiedzieć, że córka nie potrzebowała odwyku „wówczas”.

źródło TVN 24