12

„Bóg i wszechświat”, czyli od kopuły, do kopuły

Filmik daje do myślenia. Świetnie zrealizowany w przystępny sposób podana skomplikowana wiedza. Występują naukowcy i teolog, który pod koniec filmu szczerze mnie rozbawił, ale nie chcę wam psuć zakończenia. Po obejrzeniu, jeżeli ktoś będzie miał ochotę, to zapraszam do dyskusji w komentarzach pod wpisem na portal — zwłaszcza osoby wierzące. Myślę, że będzie o czym pogadać 😀

Jeżeli jakiegoś stwierdzenia nie da się potwierdzić ani obalić poprzez obserwację i doświadczenia to taki twierdzenie nie jest hipotezą naukową. Problemu genezy wszechświata i stwórcy z zasady nie da się zweryfikować, nie jest to więc zagadnienie naukowe.

Opis i film dzięki Ala Makota 😀

„Od zarania dziejów ludzie szukają odpowiedzi na pytanie, co stworzyło Wszechświat lub kto tego dokonał. Religie dostarczyły takiej odpowiedzi w sensie duchowym. Czy najnowsze odkrycia udowadniają istnienie transcendentnej inteligencji, czy raczej potwierdzają, że Wszechświat, w którym żyjemy, powstał wskutek działania praw fizyki? Autorzy filmu zadają pytanie fizykom i teologom, czy jeśli Wszechświat został stworzony tak, by powstało i utrzymało się w nim życie, to jest to dowód na istnienie Boga? Czy teoria strun jest w stanie całkowicie wykluczyć działanie Stwórcy? Dlaczego Stephen Hawking twierdzi, że Wszechświat powstał spontanicznie – sam z siebie? A może nasze istnienie zawdzięczamy jakiejś zaawansowanej cywilizacji spoza Wszechświata, w którym żyjemy?”

  • Tommy Schmidt

    Jeszcze nie widziałem tego filmu, ale z przyjemnością obejrzę. Podejrzewam, że jest jednym z wielu na ten temat, których wiele widziałem i nadal z przyjemnością oglądam po wiele razy. Dlatego odpowiedź na słynne pytanie „Czy istnieje Bóg?” znam już teraz (wszystko jedno jak zarozumiale to brzmi :))
    FAKT: W całej historii ludzkości, nigdy i nigdzie, nie było i nie ma ani jednego obiektywnego dowodu na jakąkolwiek ingerencję jakiegokolwiek boga.
    Z LOGIKI: Faktor (bóg) nie mający wpływu na badany układ (ludzkość) jest do zaniedbania.
    Z powyższych wynika:
    NIE GRA żADNEJ ROLI CZY JAKIś BOG ISTNIEJE CZY NIE – BO NIE MA żADNYCH PRAKTYCZNYCH SKUTKóW JEGO (NIE)ISTNIENIA.
    A to prowadzi do dalszego i jedynego wniosku: religie są bewartościowym bełkotem, a w najlepszym wypadku narkotykiem dla ciemnych mas (Karl Marx, o ile dobrze pamiętam).

    Pozdrawiam!
    Syn Księdza

  • No to zacznę pierwszy. Teolog w 18;51 minucie twierdzi, że w 11 wymiarowej przestrzeni opisanej teorią strun ukryte jest ogromne pole do różnych konstrukcji i jest to „bezwarunkowa, całkowicie przewidywalna, nieograniczona i nieustanie powstająca rzeczywistość” Wcześniej w 12.03 mówi, że istnienie wieloświata jak i boga wymaga równie silnej wiary i twierdzi, że postulowanie bilionów, bilionów wszechświatów żeby wyjaśnić nasz jest zbędnym mnożeniem bytów na kosmiczna skalę. Następnie od 26;00 nie wyklucza już dalszego mnożenia zjawisk, bo naukowcy dalej badają 😀 Później daje ciekawy przykład z bankiem. Mam konto w banku ale nie mam na nim kasy czy to znaczy, że konto i bank nie istnieją, jak dla mnie przykład od czapy a to go prowadzi do założenia, że wszechświat był niczym wynika, że został stworzony przez COŚ – poza nim – przy braku innych bytów i to mógł być bóg. No i na koniec w odniesieniu do wiary w boga przez istoty pozaziemskie mówi, ze nawet jak wielu bogów obmyśliło wiele wszechświatów to i tak powinno istnieć nadrzędne bóstwo, które stworzyło lokalnych bogów czyli supr bóg nad wszystkimi bogami. Biedni ci kosmici przylecą na ziemie a tu na nich czeka super bóg 😀 Po mojemu bóg już jest przez naukę zepchnięty do poziomu psychologicznej potrzeby wierzenia ale naukowcy są taktowni i pomijają tę kwestię 😀 https://www.youtube.com/watch?v=Ps3q2sg6Z2o

    • Andrzej Pawłowski

      Poważnie ?! Przecież to jeden z bardziej proreligijnych popularyzujących kosmologię flimów. Masz tam wyłożone wszystkie 3 tzw. egzystencjalne wątpliwości przemawiające za istnieniem Stwórcy. Dylemat Leibniza, dylemat przygodności istnienia reguł fizycznych i przygodności istnienia samoświadomego życia.
      To jest to co ludzie wierzący stale używają przeciw ateistom. Zadziwiłeś mnie.

      • A ja się spodziewałem, że jak zwykle odczytasz po swojemu 😀

      • Świat jest zrozumiały. Zjawiska, których doświadczamy, można wytłumaczyć za pomocą praw, które są mniej skomplikowane niż same zjawiska. Te prawa z kolei mogą być wyjaśnione za pomocą bardziej podstawowych praw i tak dalej ten proces się dzieje na naszych oczach. Naukowcy są taktowni i kwestię bóstw pomijają, bo jak tu dyskutować z czyjąś wiarą ? To o czym piszesz to są właśnie te sfery, w których ten teolog próbuje się obracać i niestety sam się w tym zapętla.

        • Andrzej Pawłowski

          No tak świat jest zrozumiały. Odkąd ci „prymitywni pastuchowie kóz” odsakralizowali przyrodę wiemy, że jest zrozumiały, a przynajmniej mamy prawo starać się zrozumieć.
          Źle zrozumiałeś ten film. Ci fizycy poruszają 3 problemy – dlaczego jest coś zamiast nic, co wydaje się łatwiejsze, – dlaczego to coś rządzi się regułami (które odkrywamy),i dlaczego to coś co wydaje być się przypadkowe i niestabilne (przygodność) wytworzyło samoświadomość

          Oni tam aprobują podst. prawdę teologiczną – świat powstał z niczego, o co toczył się spór zwłaszcza z marksistami.
          Hawking z Rosjaninem (nazwiska nie pami.) zaczęli tworzyć teorie mające udowodnić wieczność materii (zakrzywienia w przestrzenii 11-wymiarowej), ale sami przyznali, że musieli dokonać szeregu uproszczeń. U nas model wiecznej materii propaguje Zbigniew Osiak, fizyk znany z występów NTV Wrocław. O ile pamiętam, ateista. Z tymże sama NTV ma na swoim koncie występy gwiazd New Age i innych, i być może to blokuje dyskusje innych fizyków (polskich) z tym gościem. W każdym razie ten film propaguje religijne myślenie. Z czego się cieszę.

          • No widzisz otóż zrozumiałem dobrze, bo z otwartym umysłem i – co więcej – ten filmik jest swojego rodzaju ukłonem ze strony naukowców w kierunku osób wierzących w boga.

            A To stwierdzenie świadczy o tym, że to właśnie Ty nie zrozumiałeś filmu:
            cyt: ” ten film propaguje religijne myślenie. Z czego się cieszę.’

            Próbujesz wyciągać wnioski od dupy strony, tak jak to robił ten teolog z bankiem i z pytaniem, kto stworzył prawa matematyki. Problem jest w tym, że Twój odbiór filmu jest zaburzony, wierzysz w COŚ, a to już z automatu wyklucza Cię, jako obiektywnego dyskutanta, bo nie poddajesz w wątpliwość istnienia boga.

            Uporządkowanie wszechświata i piękno ziemi nie jest dowodem na istnienie stworzyciela, to powszechny błąd, jaki popełniają wierzący. Zakładając, że wszystko musi mieć projektanta trzeba być konsekwentnym i zadać sobie pytanie: Kto stworzył boga? Problem wiecznej materii jest problemem boga, bo jeżeli bóg nie ma początku ani końca to czemuż nie mialo, by tak być z materią? Prawa logiki działaj na stałe nie można logiki dzielić na pół.

            W ten sposób właśnie działa myślenie osoby wierzącej, która nie ma żadnego dowodu na poparcie swojego stwierdzenia. Pominąłeś to, co napisane jest w zajawce i zapewne umknęło Ci w czasie oglądania filmu:

            „Jeżeli jakiegoś stwierdzenia nie da się potwierdzić ani obalić poprzez obserwację i doświadczenia to taki twierdzenie nie jest hipotezą naukową. Problemu genezy wszechświata i stwórcy z zasady nie da się zweryfikować, nie jest to więc zagadnienie naukowe.”

            I tak jest w przypadku boga. Argument wtedy pada to udowodnij, że boga nie ma. I to jest podstawowy błąd, który popełniają wierzący. To wierzący twierdzi, że bóg jest więc ciężar udowodnienia zawsze leży po stronie tego, który twierdzi, że coś istnieje i dla tego polecam Ci 8; 50 do 9;22 i 25;48 do 26: 02.

            Zakładanie istnienia czegoś, na co nie ma najmniejszego dowodu naukowego nie ma sensu, ale to już pokazała historia postępu dość jednoznacznie. To dalej pozostaje kwestią wiary i niczym innym 😀

          • Andrzej Pawłowski

            COŚ w mojej wypowiedzi to materia. W materię nie trzeba wierzyć. Jest. Poznajemy ją zmysłami i eksperymentami.Przeczytaj jeszcze raz tylko podłóż pod coś słowo materia.
            Ponieważ kompletnie źle odczytałeś te dylematy reszta nie ma znaczenia.
            Zresztą z tą weryfikowalnością praw naukowych masz rację, ale dylemat Leibniza nie podlega pod nauki eksperymentalne.
            Zwróć uwagę, że naukami eksperymentalnymi nie są też np. socjologia, ekonomia, psychologia. A mimo to tworzymy teorie. I traktujemy je jak naukę

          • cyt: „socjologia, ekonomia, psychologia.” nie trafiony argument bo tak samo jak ten bank odnosi się do ludzi tu i teraz to są zupełnie inne dziedziny i inne obszary poznania. Problemem jest próba personifikacji materii w odniesieniu do praprzyczyny i założenie, że to musiała być siła inteligentna, Nazywanie, tego pojęciem boga, jakiego ludzie wymyślili, na poziomie pastuchów owiec jest błędem.

          • Andrzej Pawłowski

            Błąd: nie personifikujemy materii, ci fizycy (i chrześcijanie)mówią o odrębnej inteligencji. Używają do tego słowa transcendencja. Ten film to apologetyka bytu transcendentnego. Dzięki za link.

          • Pleciesz i tyle jedyną odrębną inteligencją mogą być przedstawiciele obcej cywilizacji. Czas wyjść ze średniowiecza.

      • Elżbieta Kunachowicz

        Filmu nie widziałam, widziałam inne,też usiłujące coś insynuować w kwestii kto, kiedy i co zrobił,że się stało….

        A ja przy każdej tego typu produkcji dostaję obstrukcji, która formatuje się w postaci pytania: a jeśli nawet , to co to ma wspólnego z tym , w co każecie wierzyć tym wszystkim zalęknionym ludziom, klęczącym w kościołach, zginającym się w pół w meczetach, tym ludziom pełnym poczucia niejasnej winy, gdy jedzą mięso w czas postu…; albo podrostkom masturbującym się z powodu naturalnego popędu…

        To jest problem!! to jest draństwo!! to jest zbrodnia wobec ludzkości..!!!.

        Co niby ma wynikać z tych idiotycznych rozważań, tych teologiczno pseudonaukowych bełkotów, z tego ,że nawet jeśli sprowadzicie istotę boską do czegoś tam jeszcze nie nazwanego a podobnego do fali energetycznej, albo sobie go wyliczycie matematycznie – to co? Co potem z tym zrobicie? złapiecie w lampę Alladyna i będziecie ją pocierać, żeby nadal spełniała wasze oczekiwania, pobożne życzenia będzie spełniać? A może każecie jej świecić i będziecie hipnotyzować tym światłem maluczkich, żeby nigdy nie mieli szans się wyprostować i przeżyć godnie jedynego życia jakie dostają bez żadnego istotnego powodu? Nadal będziecie odbierać im powód by żyli radością i spontanicznością przeżywania życia?

        Życzę wam, naprawdę, życzę wam żebyście Ją, Go, czy COŚ TAM jeszcze innego chwycili za uszy i wydarli z niej odpowiedź na pytanie – jakim prawem czegoś od nas oczekuje jeszcze, skoro dostała tak wiele – przecież staliśmy się! Oto jesteśmy! Jej dziełem jesteśmy! Czego jeszcze chce!

        O! A może zadacie jej pytanie – po jaką cholerę to wszystko zrobiła, sprawiła, zainicjowała. A w ogóle to w jakim języku chcecie z tym czymś gadać co?

        Ech! Marni z was hochsztaplerzy. Więc przygotujcie się! macie o wiele większy dylemat – bo jeśli mam dobre informacje, to nie będzie wam łatwo zaaresztować Boga i zmusić go by wam dobrze się przysłużył. Może się zdarzyć, że nawet nie spojrzy w waszą stronę, bo jest zupełnie pozbawiony tego wszystkiego co mu przypisujecie – nie jest ani tak próżny, ani tak okrutny, w ogóle jest jakiś taki nijaki, znudzony, zniesmaczony i pełen pretensji, że …znowu życie mu nie wyszło…Bo jakby na to nie patrzeć, to marnym jesteśmy uwieńczeniem dzieła.