labirynt-klamstw-jpg

„LABIRYNT KŁAMSTW” dochodzenie w sprawie Auschwitz.

Recenzja filmu „Labirynt kłamstw” Giulio Ricciarellego

Magdalena Saryusz-Wolska

„Na przełomie lat 50. i 60. niedoświadczony prokurator kieruje we Frankfurcie nad Menem śledztwem w sprawie morderstw dokonywanych w Auschwitz. Gdy zdaje sobie sprawę z ogromu zbrodni, ogarnia go obsesja ukarania winnych.

„Labirynt kłamstw” to niekonwencjonalny film o pamięci Zagłady. Auschwitz, którego dotyczy dochodzenie, widzimy trzy razy: na dwóch fotografiach oraz podczas krótkiej podróży do Polski, którą Radmann i Thomas Gnielke (postać autentyczna, dziennikarz, który zainicjował śledztwo) odbywają, by zmówić kadisz za córki jednego z ocalałych. Również relacje, zbierane podczas przesłuchań, przekazywane są w sposób niezwykle szczątkowy.

Niemiecki tytuł filmu brzmi „Im Labyrinth des Schweigens”, czyli „W labiryncie milczenia”, co trafniej oddaje sytuację głównego bohatera i wymiaru sprawiedliwości w ogóle. Nie chodzi bowiem o to, że w latach 50. zachodnioniemieckie elity polityczne kłamały na temat zbrodni wojennych, ale o to, że nic o nich nie mówiły. Aż do spotkania Gnielkego Radmann nie zastanawiał się więc, co stało się ze zwolennikami Hitlera, jak żyją byli esesmani i ilu (dawnych) nazistów pełni funkcje publiczne. Dopiero śledztwo sprawia, że ogarnia go obsesja identyfikacji i ukarania winnych. Zaczyna sprawdzać przeszłość nie tylko oskarżonych, ale też swoich najbliższych. Nie przejmuje się nawet, gdy z tego powodu opuszcza go narzeczona.”

Kultura Liberalna