346782.jpg-c_640_360_x-f_jpg-q_x-xxyxx

Love – Gaspar Noé

Jak zwykle świetna recenzja Anny Osmólska-Mętrak z Kultury liberalnej. 

Najnowsza premiera kinowa francuskiego skandalisty, twórcy głośnego „Nieodwracalnego”, wywołuje skrajne reakcje krytyków. Czy jednak „Love” Gaspara Noé daje okazję, by kruszyć kopie o pornografię na ekranie? Skandalu na razie nie ma, jest za to banalne love story o miłości dwudziestolatków w Paryżu.

Mój stosunek do „Love” Gaspara Noé jest pełen paradoksów. Po pierwsze, film mi się nie podobał, a widziałam go dwa razy. Po drugie, film mi się nie podobał, a życzę mu frekwencyjnego sukcesu. Ponadto film mi się nie podobał, a w razie potrzeby stanęłabym w szeregu jego obrońców.

Wreszcie: film wydał mi się na tyle miałki i nieistotny, że uznałam, iż nie warto o nim mówić, a tym bardziej kruszyć w jego sprawie kopii, a tymczasem postanowiłam napisać coś więcej, niż krótkie niezobowiązujące facebookowe statusy. Spróbuję więc wyjaśnić, skąd się te paradoksy biorą, a także dlaczego nowy film twórcy „Nieodwracalnego” tym razem nie poruszył we mnie właściwie żadnej struny, może poza lekką irytacją