Jerzy Bokłażec nie żyje.

 

Z prawdziwym żalem i głębokim smutkiem zawiadamiamy naszych czytelników, że Jerzy Bokłażec nie żyje.

Gitarzysta, kompozytor, tłumacz, dziennikarz. Lider zespołu Jerzy Bokłażec Trio. Zajmował się dziennikarstwem radiowym („Trójka”), publikował artykuły w prasie („Rzeczpospolita”, „Tygodnik Powszechny”); współpracował także z Forum, a ostatnio intensywnie nagrywał swój vlog „Jerzy Bokłażec TV” , w ramach którego komentował naszą rzeczywistość, przepuszczoną przez swój ścisły, logiczny i hamanistyczny, wybitny umysł.

Będzie nam Go brakowało.

Cześć jego pamięci.

 

 

 

kuna2022kraków

Płyn otrzewnowy z elementami krwi… serio?

O nie najlepszej, delikatnie mówiąc, kondycji wyższych uczelni w Polsce pisaliśmy wielokrotnie. Nasi czytelnicy znają zasługi w tym zakresie zarówno pana Jarosława Gowina, jak i niektórych profesorów-wykładowców, a także obecnego ministra Przemysława Czarnka, który kontynuuje dzieło swojego poprzednika. Mieszanie porządków sacrum z profanum, z pewnymi oporami, ale jednak, sukcesywnie postępuje ku zmiksowaniu nauki z doktryną katolicką.

I choć pytanie, które zadaje Ziemowit Szczerek:

Czy magisterka w której broniący stawia tezę, że np. kamień moczowy Tadeusza Rydzyka będzie miał szansę czynić więcej cudów niż płyn otrzewnowy Stefana Wyszyńskiego jest do wyobrażenia na wydziałach teologii? Pytam bardzo serio.

jest już dziś tylko retorycznym zagajeniem dyskusji, bo wszyscy mamy świadomość, że takie tematy już się pojawiały i takie doktoraty a nawet habilitacje miały miejsce, to jednak musimy sprowadzić autora na ziemię i zadać to pytanie inaczej :

Kiedy prace”naukowe” na temat przykładowo – wyższości relikwii świętego Wojciecha nad relikwiami „świeżo” pochowanych dygnitarzy watykańskich – zaczną masowo pojawiać się w katedrach socjologii, psychologii czy kulturoznawstwa, albo np. – wpływ obecności relikwii świętych katolickich na kondycję pacjentów chirurgicznych – na wydziałach medycznych.

Bo, o ile w ramach  teologii zawsze można było pisać na dowolnie absurdalny temat z sufitu, byle wpisywał się w gusta panującego papieża, o tyle poddawanie takich tematów metodzie naukowej – choć możliwe -, to jednak jest swoistą aberracją na miarę nadchodzących wielkimi krokami czasów, w których resentymenty i aspiracje  duchownych, do wyznaczania kierunków rozwoju Nauki, mogą stać się całkiem realne. Nie pierwszy to raz zmuszeni jestesmy obniżać nasze oczekiwania co do standardów obowiązujących w świeckim państwie.

Oczywiście, że nazywanie dzisiejszej polskiej rzeczywistości państwem świeckim, to zakłamywanie 40 lat najnowszej naszej historii, która naznaczona jest pełzającym, a następnie  galopującym klerykalizmem. Ale też sama definicja świeckości mogła w tym czasie ulec zniekształceniu, pod wpływem chociażby papieża Franciszka, który wypowiedział onegdaj sławetne zdanie ” bo państwa muszą być świeckie”… tylko nikt nie zainteresował się tym, co papież ma w ogóle na myśli, gdy mówi „świeckie państwo”. A miał m.in. na myśli, że rządzący urzędnicy państwa mają obowiązek kierować się prawem boskim. A kuku! Nie wiedzieliście? No to już wiecie…

A wszystkie te refleksje i obawy pojawiły się znowu na poboczu hucznie świętowanego wprowadzenia kolejnej relikwii do siedziby NMP na Jasnej Górze…

 

 

 

kuna2022kraków

 

Kupa kitu dla HiT-u

Od września wchodzi nowy przedmiot obowiązkowy do szkoły powszechnej. Bedzie to Historia i Teraźniejszość, w skrócie HiT…   W ostatnich dniach dotarły do mnie liczne głosy krytyki pod adresem podręcznika, który ma być pomocą w nauczaniu tego przedmiotu, a jest publicystycznym esejem prof. Wojciecha Roszkowskiego – historyka o zdecydowanych poglądach, które choć absolutnie nie powinny, to niestety są mocno eksponowane na pierwszym planie w treści podręcznika, co dyskwalifikuje go w tej roli. Pięćset stron litego tekstu, nafaszerowane ideologią skrajnie konserwatywną, nacjonalistyczną. Stereotypy, stare kalki kulturowe i religijne, składają się na krzywdzące  przekonania, obskurancki opis rzeczywistości  i do tego cała ta „wiedza” okraszona zadziwiającymi przykładami.

Oto jeden z nich:

…a podpis pod zdjęciem słynnej piosenkarki francuskiej brzmi tak:

Gwiazda francuskiej piosenki Edith Piaf (1915 – 1963) mimo trudnego , burzliwego życia nigdy nie straciła wiary w Boga. Niezwykłą estymą darzyła św. Teresę z Lissieux

 

 

 

 

 

 

 

 

Dla kogoś ufnego, że szkoła podaje mu do wierzenia tylko to co jest prawdą opartą na faktach, dla kogoś tak młodego, jak uczeń szkoły,  średniej, kto nie posiada jeszcze właściwej wiedzy, a więc narzędzia które jest niezbędne do weryfikacji podawanych mu treści, taki podpis pod fot. Edith Piaf może jedynie zdziwić, nie wzbudza jednak jakichś specjalnych wątpliwości. Dlatego też, kiedy zobaczyłam co zawiera podręcznik do HiT-u, uznałam za konieczne dołożyć, jako sprostowanie, małe co nieco. Tym razem jednak będzie to komentarz historyka, który zna fakty i nie widzi problemu, by ich użyć w celu uzupełnienia notatki pod zdjęciem piosenkarki, którą najwyraźniej autor podręcznika widziałby jako wzór „cnót niewieścich”.

Co do Edith Piaf i jej fazy na świętą Teresę z Lissieux to było tak. Tatuś małej Edith, będąc artystą cyrkowym, nie miał czasu na wychowanie gówniary, więc oddał ją swojej matce, zasłużonej przedsiębiorczyni z małego miasteczka. Młoda miała problemy ze wzrokiem, w ogóle była słabowita, bo matka żuliła i puszczała się, a dziecka nie karmiła. Tatuś jak wrócił z okopów to małą zabrał, a matce kazał spierdalać. Jak mieszkała u babki, jak wspomniałem – pobożnej matrony, to postanowiono, że trzeba peregrynować do grobu Teresy, która cuda czyniła i aż ją papież wszystkich faszystów, Pijus XII uświęcił. Peregrynacja była podparta zbiorową modlitwą ekstatyczną przez wszystkie pracownice przedsiębiorstwa, zarządzanego przez babkę Edith. Jak się okazało skutek był piorunujący, Wróbelek odzyskała wzrok i od tej pory mogła sobie do końca życia wybierać kochanków, a gustowała w dużych, umięśnionych i posiadających końskie pyty przemocowcach, choć akurat jak nie było koksa, to brała co tam było na stanie. Co do modlitw, to okazało się, że gówno z tego wyszło; oczy wyleczył jej lokalny dermatolog, który odwiedzał biznes babci i leczył pracownice, z typowych kurewnych przypadłości, czyli szankrów i innych syfów – alpinistów. Aha, zapomniałem nadmienić, że babcia prowadziła bardzo ceniony w okolicy burdel, więc tak to było.”

Po tych uzupełnieniach, jakże lapidarnych i kraszonych soczystą polszczyzną, wypada już tylko mieć nadzieję, że jednak polskie dziewczęta nie puszczą się pędem w ślady Edith, jednocześnie na wszelki wypadek nie zaczną „darzyć niezwykłą estymą św. Teresy z Lissieux”. Czego sobie i rodzicom życzę z całego serca.

 

PS. Żeby nie robić złego wrażenia, że niby nie lubię i nie cenię sobie wybitnych  autorów ministra Czarnka, powiem, że doceniam wprowadzenie w obieg ładnego słówka, które brzmi <estyma> i za słownikiem języka polskiego od razu podam treść ukrytą w tym pięknym, zaiste, słowie

Estyma to inaczej głęboki szacunek i szczególne względy okazywane komuś lub czemuś.

  • admiracja; adoracja; atencja; autorytet; cześć; czołobitność; doniosłość; hołd; kult; mir; nabożeństwo; pietyzm; podziw; posłuch; poszanowanie; powaga; poważanie; prestiż; ranga; respekt; rewerencja; splendor; szacunek; uszanowanie; uważanie; uwielbienie; uznanie; waga; wpływ; względy; zachwyt; znaczenie

I z żalem to muszę powiedzieć – z całego rozdziału w ocenianym podręczniku, tylko to jedno słowo wydaje się warte poznania, co zaś się tyczy kontekstu, w jakim zostało użyte, to już zupełnie inna bajka …I lepiej by było poznać to ładne słowo w ramach innych zajęć niż historia, zwłaszcza, że w ramach tego przedmiotu więcej ideologii i religii niż mądrości i prawdy dziejów. Z ubolewaniem stwierdzić trzeba, że jaki „nowy ład”, taka też i „historia”.

Jedyna nadzieja w tym, że młodzież będzie uczona przez nauczycieli chowanych na innych podręcznikach i kształconych w innych uczelniach niż dzisiejsze uniwersytety, gdzie już bez większej żenady panoszy się zabobon, kłamstwo, obskurantyzm, a także kumoterstwo i nepotyzm. Każdy kraj popada w nędzę kulturalno – obyczajową, gdy jego elity pospolitują się z władzą i blatują z akolitami instytucji religijnych. 

 

kuna2022kraków

doczytaj więcej na temat podręcznika Czarnka do HiT-u

https://spidersweb.pl/rozrywka/2022/06/08/historia-i-terazniejszosc-podrecznik-hit-roszkowski-czarnek-podstawa-programowa

https://tvn24.pl/polska/podrecznik-do-hit-nowy-przedmiot-historia-i-terazniejszosc-minister-czarnek-chwali-i-broni-autora-podrecznika-5750251

https://www.rp.pl/edukacja/art36540051-pedofilia-w-podreczniku-promowanym-przez-ministra-czarnka

Alternatywna rota przysięgi harcerskiej, jako przykład hipokryzji w tej organizacji

Cytujemy za ODEON

 

Harcerka i harcerz podczas składania przyrzeczenia harcerskiego będą mieć możliwość wyboru dwóch rot.

Pierwsza wersja brzmi: „Mam szczerą wolę całym życiem pełnić służbę Bogu i Polsce, nieść chętną pomoc bliźnim i być posłusznym/posłuszną Prawu Harcerskiemu”.

Druga wersja natomiast to: „Mam szczerą wolę całym życiem pełnić służbę Polsce, stać na straży harcerskich zasad, nieść chętną pomoc bliźnim i być posłusznym/posłuszną Prawu Harcerskiemu”.

Związek wyjaśnia, że ustanowienie wersji zawierającej odniesienie do wyższych wartości i przy jednoczesnym stosowaniu formy niezawierającej słowa „Bóg”, usankcjonuje przystępowanie do ZHP osób, które nie są gotowe na określenie swojego wyznania, ale ciągle go poszukują.

 

Czy zarząd ZHP bierze pod uwagę, że jeśli młody człowiek nie uznaje Boga jako wyższą wartość, to raczej go odrzucił niż „nie jest gotowy na określenie swojego wyznania” i zakładanie, że „ciągle go poszukuje” jest nieuprawnioną projekcją oczekiwań na wstępujących w szeregi? Nadto, czy przypadkiem tego rodzaju przemoc ideologiczna nie jest łamaniem zasad ZHP? Pozostawiamy te pytania otwartymi, dla działaczy i wychowawców młodzieży polskiej.

 

A tak poza wszystkim – czy to takie trudne powiedzieć, że ZHP nie przyjmuje w swoje szeregi dzieci ateistów, bo jest to organizacja przejęta przez kościół rzymskokatolicki? Stwarzanie możliwości, by takie dzieci mogły uczestniczyć i tworzyć tę organizację, naraża je od początku na życie w kłamstwie, w podwójnych standardach i w oparciu o hipokryzję – chyba nie o to chodziło ojcom założycielom ZHP? A może to sposób na przejęcie kontroli nad dziećmi także ateistów, a poprzez przyjazną atmosferę i różne, bardziej złożone techniki oddziaływania na młody umysł, „nawrócenie” ateistycznych członków na tę jedyną, „właściwą” drogę ku zbawieniu?

I jak w praktyce wyobrażacie sobie ateistę harcerza, który stoi przed wyborem – być posłusznym i iść celebrować mszę i pełnić służbę przy krzyżu czy innym świętym obrazie, czy dochować sobie wierności i wypowiedzieć posłuszeństwo? A przecież rota mówi wyraźnie – ” i być posłusznym/posłuszną Prawu Harcerskiemu”.

Bardzo nie ładnie bawicie się Panie  i Panowie Zarządu ZHP

 

kuna2022kraków

W odpowiedzi na Nowy Polski Ład…

 

  Kura domowa (Gallus gallus domesticus)

…jako pierwsza w kraju odpowiedziała adekwatnie na Nowy Polski Ład.

 

 

A kiedy obywatele odpowiedzą – <pięknym za nadobne?>

 

W wersji dla wierzących  – <jak Bóg Kubie, tak Kuba Bogu!?>

 

Realnie jednak mamy zbyt dużo pozytywnie myślących – <koniec końców rozmiar nie jest najważniejszy>,

i estetów – <małe jest piękne>

Jakby się nie pocieszać jedno jest pewne – <póty dzban wodę nosi, póki się ucho nie urwie>... choć mamy tu pewien problem, albowiem zasada nie ma zastosowania gdy zachodzi – <przelewanie z pustego w próżne…>

 

 

Przed nami przerwa wiosenna, więc czas na refleksję – zespół polskiateista.pl życzy wszystkim czytelniczkom i czytelnikom sprawnego i otwartego umysłu, pięknej pogody i miłych, coraz dłuższych wieczorów w dobrym towarzystwie.

kuna2022kraków

Dzieje się, czuje się, wie się…

Kilka głosów z polskiej, społecznej sali wiecznej debaty, sporu i wymiany myśli, emocji i uczuć…

Radek Wiśniewski

[The Land of Confusion. Nasi polscy faszole zawsze wiedzą gdzie rosną poziomki]

Także ten, pytałem kolegi co półtora miesiąca zapierdala w punkcie w Przemyślu czy widział tam faszoli od pana bąkiewicza?

Mówił, że widział księży, widział harcerzy, gospodynie z kół gospodyń wiejskich, strażaków, świadków jehowy, wojsko, anarchistów, żołnierzy maryi, sikhów, kurdów, taryfiarzy zwykłych,

ale nie, faszoli od Bąkiewicza nie widział.

Pytałem znajomych, którzy goszczą pojedyncze osoby, rodziny z Ukrainy czy zadzwonił do nich zapukał ktoś z opaską z mieczykiem chrobrego na ramieniu, żeby zapytać czy zakupów nie zrobić, czy czegoś nie brakuje,

ale nie, nikt ich nie widział.

Pytałem znajomych od morza do Tatr

gdzie podziali się dzielni chłopcy w bryczesach, wyrównanych szeregach, gotowi zawsze syczeć jak na zawołanie

syczeć jak węże

syczeć jak żmije

a ich syczenie układa się zawsze tylko w jedno słowo

powtarzane tak, jakby im zastępowało zdania podrzędnie złożone

zdania proste, zdania pytające, zdania oznajmujące, czasy przeszłe, przyszłe, teraźniejsze, dokonane i niedokonane

i zawsze to jest

Wołyń Wołyń Wołyń

nawet jak chuja o tym Wołyniu wiedzą, podobnie jak

powstaniu warszawskim, styczniowym, listopadowym, kościuszkowskim, wojnie obronnej 1939 i bitwie pod Monte Cassino

to syczą i syczą

żmijowe plemię.

Byli podobno tacy, co widzieli polskich faszoli szóstego dnia wojny jak przyjechali pobić kobiety z dziećmi w Przemyślu,

w czym jak wiadomo są dobrzy,

jak to faszyści,

ale podobno jakoś im nie wyszło. Może dlatego, że ta akcja wypadła im w szabas.

Sam byłem kilka godzin na granicy z tą sanitarką co kumpel po tamtej stronie potrzebował do batalionu medycznego

a znajomy z tej strony kupił i wyekwipował

i przyznam że widziałem wielu i wiele osób

ale chłopców lub dziewcząt od Bąkiewicza nie widziałem.

Zatem nie wiem, nie rozumiem jak to jest

że tych odważnych jak chór wujów wojów

nigdzie nie było widać przez dni

– nomen omen numerus clasus –

czterdzieści i cztery

a jednak wiedzą faszole gdzie rosną poziomki.

Oto bowiem dnia czterdziestego piątego rządzący nami rząd o niejasnej proweniencji ogłosił, że przyznał kasę na pomoc uchodźcom organizacjom pozarządowym, tym uchodźcom wybranym,

bo dla tych, którzy mają zły kolor skóry są pałki, psy, las nocą i polska śmierć zadana czystymi łapkami.

Zatem rząd który na nic nie ma kasy a buduje mur z blachy za półtora milirada złotych powiedział, że nie, nie będzie tak źle, że my się weźmiemy a wy zrobicie, damy wam jakieś grosiwo z pańskiego stołu.

nie będzie to siedemdziesiąt baniek sasina

ani nawet siedemset czy ile tam blokowane przez magistra ziobro herbu oblane wstępne na aplikacje prokuratorską

to będą grosze, ale dla was

żebyście jeszcze raz mogli o nas powiedzieć, że

kradną, ale

się dzielą

i nagle okazało się, że ćwierć miliona złotych ma dostać organizacja pana bąkiewicza z pierdziszewa,

dokładnie 264 tysiące złotych.

Tego samego dnia postanowiono z okazji równej, okrągłej 12 rocznicy katastrofy lotniczej uruchomić o poranku syreny alarmowe, chyba po to żeby kobiety i dzieci z Ukrainy dostały ataku serca po kilkunastu dniach spokoju, ale już pierdolę, trudno, rządzą nami bezmyślne nekrofile

tylko jako prezes organizacji pozarządowej która musi wyliczać się z każdych dwudziestu złotych wydanych na projekt, gdzie często brakuje mi na znaczki i dokładam z własnej kieszeni,

chciałbym zobaczyć chociaż jeden poprawnie złożony raport organizacji pana bąkiewicza z pierdziszewa dolnego, jeden.

I wszystkie załączniki, pokserowane faktury z opisem, poświadczeniem i dokumentację stanu faktycznego uzasadniającego poniesione wydatki i tak dalej.

taki, kurwa czerstwy i spleśniały zarazem chleb powszedni szefostwa małego ngo’sa.

Powiecie co to jest ćwierć miliona, wobec siedemdziesięciu milionów?

O co tutaj się burzyć?

No to wam powiem, że pamiętam jak w 2016 roku robiliśmy trasę po Polsce poecie, żołnierzowi z Donbasu, nie wymieniam go w poście z imienia nazwiska bo do dzisiaj mi wstyd z powodu tego jak ta trasa się zakończyła.

Bo kolega, poeta, który teraz mimo 57 lat na karku znowu z karabinem w ręku nadstawia łeb, między innymi za dziarskich chłopców od bąkiewicza z pierdziszewa musiał wrócić wcześniej do Ukrainy.

Ostatnie dwa spotkania miał mieć na Podkarpaciu. I podobno faszole zaczęli wydzwaniać do dyrektora biblioteki, gdzie miały mieć miejsce przedostatnie i ostatnie spotkanie kolegi poety.

I dyrektor tej biblioteki miał powiedzieć, że

nie jest w stanie zapewnić bezpieczeństwa spotkania literackiego w swojej bibliotece.

tak, tak w kraju gdzie 63 procent ludzi jest analfabetami funkcjonalnymi ciężko jest zapewnić bezpieczeństwo spotkania poetyckiego.

szczególnie jeżeli to jest Wolska po roku 2015.

Dlatego te ćwierć miliona dla polskich faszoli to jednak mnie wkurwia.

Ale ciekaw jestem co by było gdyby tak spotkali się oko w oko Borys z bąkiewiczem jeszcze raz. Wtedy nie wyszło.

Ooops, napisałem, że to był Borys?

Niemożliwe.

Przecież tylko pomyślałem, to był taki rodzaj snu na jawie

tak więc snu na jawie

i w tym śnie

Borys poprosiłby o to sprawozdanie finansowe z opieki nad ukraińskimi uchodźcami.

I powiedziałby do bąkiewicza, usiądź chłopcze, sprawdzę

potem pogadamy

na poważnie.

ŹRÓDŁO

 

Ryszard Tutko

Według prezesa NBP Glapińskiego gdyby nie wojna to inflacja wynosiłaby w Polsce 6%.

Dlaczego? Bo tak sobie powiedział.

Tak więc, zaczyna się to, co było do przewidzenia. Tusk poszedł w odstawkę a teraz wszystkiemu będzie winna wojna, która spadła tej władzy jak manna z nieba.

Szczerze mówiąc mam ochotę już walić w mordę za te nieustanne kłamstwa, widząc to co się dzieje wokół i to co się jeszcze wydarzy.

Poniżej przedstawiam obecną sytuację na dolarze.

Wczoraj po podniesieniu stóp procentowych złoty się osłabił a dzisiaj po przemowach Glapińskiego właściwie pozostaje w stagnacji.

Jeśli ktoś spojrzy w górę wykresu to dwie czerwone, długie świece z 8 i 9 marca to są ostatnie reakcje na poprzednie podniesienie stóp i na obietnice kolejnych podwyżek.

Teraz można porównać z tym co się wydarzyło wczoraj i dzisiaj.

Po intensywnych ruchach, obecnie kurs pozostaje praktycznie w miejscu.

Co to oznacza?

To, że NBP wystrzelał się z amunicji i nie ma już czym walczyć z inflacją.

Czyli inflacja musi umrzeć śmiercią naturalną – zacznie spadać wtedy, kiedy wszyscy będą odpowiednio biedni i nie będą już mieli czym płacić.

Dlaczego wczorajsza podwyżka nie umocniła złotego, chociaż stopy zostały podniesione o wyższy wskaźnik niż poprzednio?

Dlatego, że to nie działa matematycznie i to nie komputery podejmują decyzje. Gdyby to działało liniowo, to większa podwyżka stóp powinna spowodować jeszcze większe umocnienie złotego.

Tymczasem jaką informację otrzymały rynki? Taką, że skoro trzeba aż tak bardzo windować stopy procentowe, to znaczy, że musi być bardzo źle.

Rynki oceniły, że jest to efekt paniki a to nie wróży dobrze.

Tymczasem co mogliśmy usłyszeć na konferencji? Że mamy silną koniunkturę i mamy silny rząd, silny bank centralny. Zapomniał dodać, że do tego wysoką inflację.

Glapiński zaczął od przedstawiania inflacji w innych krajach, tak jakbyśmy żyli w Holandii, czy w Czechach.

Nie przejmujcie się, inni też mają źle.

Tylko zapomniał dodać, że w Polsce został obniżony VAT po to, żeby ukryć prawdziwą inflację.

Najważniejsze, że mamy wspaniały rząd i wszyscy nam zazdroszczą.

Wazelina jest stałym elementem każdej jego konferencji, szczególnie że zamierza ubiegać się o kolejną kadencję.

Glapiński przewiduje, że szczyt inflacji nastąpi w czerwcu tego roku ale nie potrafi powiedzieć jaki będzie jej poziom.

Jednocześnie nie potrafi przewidzieć jaka będzie sytuacja w przyszłym miesiącu i nie wie czy będą podniesione stopy, czy nie.

Czyli wie co będzie w czerwcu ale nie wie co będzie w maju.

Jednocześnie twierdzi, że stopy procentowe są niskie. Kredytobiorcy słyszą?

To oznacza, że jeśli są niskie, to będą nadal podnoszone. To pewnie z powodu silnej koniunktury.

Niech ktoś spróbuje to poskładać w sposób logiczny.

Jednocześnie twierdzi, że skutki obecnych podwyżek stóp będą widoczne za 5 – 7 kwartałów i ewentualna obniżka stóp będzie możliwa dopiero pod koniec 2023 r. Czyli po wyborach.

Prawda jest taka, że jest to działanie w panice, ponieważ jest spóźnione ale Glapiński nigdy się do tego nie przyzna, choćby mu przedstawiano dowody pod nos.

Tak więc szykujcie się na potężne okradanie z każdej strony, bo wojna, która się toczy na Ukrainie w dziwny sposób będzie zabierała wam więcej niż Ukraińcom i nikt nie ma się temu dziwić.

Tymczasem nie odczuliśmy jeszcze żadnych skutków tej wojny. Mówi się o wojnie ale nikt nie potrafi powiedzieć konkretnie co ona właściwie u nas spowodowała?

Nadal kupujemy tani węgiel z Rosji, nadal nasze TIR-y jeżdżą na Białoruś i do Rosji i nadal kupujemy tańszy gaz od Rosji.

Mamy tylko osłabioną walutę co wpływa na koszty między innymi paliwa i NBP nie potrafi tego złotego umocnić.

Bo tak nas oceniają rynki jako słabą gospodarkę albo taką, która będzie słabnąć, ponieważ wartość waluty oddaje siłę gospodarki.

Co więc zrobił ten wspaniały silny rząd i ten silny bank centralny, skoro jest coraz gorzej i to już z dnia na dzień?

Jak wszystko wskazuje, wojna będzie trwała jeszcze bardzo długo więc będzie totalne i zbiorowe okradanie.

Jeśli w najbliższym czasie złoty się nie umocni, to walka z inflacją będzie odbywać tylko poprzez nakręcanie zysków bankom przez kredytobiorców.

Jednoczenie UE potrąciła transzę kar zasądzonych przez TSUE ze środków, które trafiły do Polski i konkretne województwa otrzymały mniej na konkretne projekty.

Z jakiego więc powodu ma być lepiej i dlaczego złoty ma się umacniać? To też są skutki wojny?

Ktoś może z tym polemizować i nadal wielbić ten rząd ale oszuka tylko sam siebie.

Jeśli ta sesja zamknie się na takim etapie w jakim jest teraz, to dolne, długie cienie ostatnich dwóch świec sygnalizują, że powstaje opór przez spadkiem kursu. Taką mamy sytuację po działaniach NBP. Złoty praktycznie nie zareagował.

Wnioski wyciągnijcie sami.

ŹRÓDŁO

 

 

Elżbieta Kurowska

Wiem, uciekamy od tych obrazów na różne sposoby, bo ranią boleśnie. Uciekamy od przytłaczających wieści, ale rzeczywistość nas dopada. Uciekaliśmy tak od obrazów z Syrii, z Birmy, gdzie dokonano rzezi na Rohinga, z Ameryki Południowej, skąd na północ ciągnęły tłumy, w końcu od obrazów z polskiego Podlasia, a teraz z Ukrainy. To tylko kilka ostatnich lat… Uciekamy przed rzeczywistością, a ona nas ściga, chwyta za kark, ściska za gardło. Na razie wciąż przez bibułkę obrazów, ale coraz cieńszą. Nie, nie śpimy. To jawa. Nie obudzimy się w lepszym świecie. Musimy go sobie stworzyć, bo to, co miało chronić, znów nie działa. Zło nas przechytrzyło. Od jesiennych pomruków w kontekście polsko-białoruskiej granicy, że wkrótce będziemy mieli u siebie tysiące Ukraińców, minęły lata świetlne. Zauważyliście? Te pomruki braliśmy za żart. To było takie nierealne… A nagle stanęło przed nami w całej swojej realności. Do bólu. Na razie przez bibułkę…

ŹRÓDŁO

 

 

Arogancja i bezczelność z Tyńca

 

Kontrowersyjne kazanie w podkrakowskim kościele św. Stanisława Biskupa Męczennika. Odprawiający rekolekcje benedyktyn z Tyńca miał ostrzegać przed uchodźcami z Ukrainy i przekonywać, że niektórych ludzi „Jezus wypluwa”.

27 marca rekolekcyjną mszę świętą sprawował ks. Jacek, benedyktyn z Tyńca. Msza święta była odprawiana w kościele św. Stanisława Biskupa Męczennika w Stanisławiu Dolnym, małej podkrakowskiej miejscowości. Byli na niej obecni mieszkańcy wsi, także ukraińscy uchodźcy.[…]

[…]Jego śmiałe i kontrowersyjne tezy spowodowały grymas niezadowolenia na twarzach wiernych. Na podstawie ich relacji sporządziliśmy skrót tego, co głosił kaznodzieja: wojnę na Ukrainie wywołali Amerykanie, a teraz chcą zwalić na Rosjan. Polskie kobiety powinny uważać na Ukrainki, które przyjechały do Polski, bo te zaraz zaczną uwodzić i odbijać im mężów. Rodzice, którzy oddają dzieci do żłobka, nie powinni się dziwić, kiedy zostaną przez nie oddani do domu starców. (…) Pan Jezus kocha tylko ludzi głęboko wierzących, innych wypluwa”.

 

ŹRÓDŁO

 

Kiedy mleko się rozlało i w całej gminie huczało od oburzenia wiernych Benedyktyni wydali swoje stanowisko w tej sprawie.

Kilka fragmentów z komunikatu ojców Benedyktynów z Tyńca pod Krakowem, dotyczącego skandalicznych treści jakie, zawarł w swoich rekolekcyjnych tekstach oddelegowany ks. Jacek:

 

[…]Sytuacja wymaga głębszego namysłu, dziś więc możemy poinformować, że o ile relacje wiernych się potwierdzą, zakonnik zostanie upomniany, zaś opactwo rozważy zastosowanie innych środków dyscyplinarnych, włącznie z zawieszeniem działalności kaznodziejskiej mnicha.[…]

[…]Ubolewamy nad tym, że fałszywe teorie na temat wojny, wskutek której cierpią też benedyktyni i benedyktynki we Lwowie i Żytomierzu, mógłby rozgłaszać nasz współbrat.[…]

[…]Jeśli w trakcie parafialnych rekolekcji padły słowa, które nigdy paść nie powinny, przepraszamy”.[…] 

 

 

Wytłuszczone przeze mnie wyrazy i frazy to powód do wzburzenia i przyczyna, że w ogóle o tym piszę i na to zwracam uwagę. Tryb przypuszczający jakiego używa się nader często w tekstach oficjalnych kurii, władz kościelnych czy innych gremiów odpowiedzialnych za wizerunek KK, jest tu ewidentnie wyrazem arogancji i dowodem na bezczelność ludzi kościoła. Wątpienie w relacje uczestników omawianej mszy jest w tym przypadku absolutnie nieuprawnione i świadczy o lekceważeniu praktykujących katolików. I w zasadzie jako ateistka mogłabym powiedzieć – dobrze im tak, na nic lepszego nie zasługują – ale tak nie uważam. Każdy człowiek zasługuje na minimum chociaż szacunku. Benedyktyni zaś nie zasługują w najmniejszym stopniu na wyrozumiałość wobec tak jawnie stosowanej retoryki, mającej na celu zaciemnienie obrazu i poddanie  odczuć świadków wydarzenia w wątpliwość. To jest niegodne zachowanie mnichów i tchórzowska postawa wobec jaskrawych faktów.

PS>: A tą frazę, wyjętą z tego samego stanowiska Benedyktynów z Tyńca , radziłabym im przekazać niezwłocznie abp. Markowi Jędraszewskiemu, bo najwyraźniej korzystacie panowie z różnych źródeł natchnienia duchowego…

[…]W głoszeniu chrześcijańskiego orędzia nie ma nigdy miejsca na tworzenie podziałów, utrwalanie uprzedzeń czy głoszenie teorii spiskowych. […]

 

nigdy – czyżby?

 

kuna2022kraków

 

Usługi publiczne w zaniku. Państwo wypłaca setki milionów złotych na puste uczelnie katolickie.

 

Mateusz Morawiecki zdecydował pod koniec 2021, że KUL, Akademia Ignatianum oraz Uniwersytet Papieski dostaną dodatkowe 25 mln zł z rezerwy budżetowej. To jednak tylko mała część finansowania uczelni i wydziałów kościelnych z budżetu. Dotacje idą w setki milionów rocznie

 

 

Kiedy uczelnie wyższe przeżywają frontalny atak ministerstwa nauki i szkolnictwa wyższego na swoją autonomię, i gdy  naukowcy zmuszeni są od lat żebrać o granty, by w ogóle prowadzić jakiekolwiek badania naukowe, bo państwo polskie nie widzi powodu by inwestować w kapitał ludzki, kościół nie ma żadnych problemów z otrzymaniem dofinansowania z rezerwy budżetowej (sic!) na utrzymanie swoich, tzw. uczelni katolickich, których mury zieją  pustkami po tym, jak opuścili je absolwenci z ostatniej łapanki – nawet systematyczne szczucie na LGBTQ abp. Marka Jędraszewskiego nie uratowało rekordowo niskiej rekrutacji kandydatów do kariery duchownego.

Redystrybucja finansów publicznych jest wyraźnie od lat ukierunkowana na wypełnianie wora bez dna, jakim jest kościół katolicki z wszystkimi jego przybudówkami. Niepokojące zaś jest to, że wśród katolików i tych, którzy korzystają nadal z rozmaitych usług kościelnych, brakuje namysłu nad bardzo prostą konstatacją – nie jesteśmy bogatym krajem, usługi publiczne takie jak – edukacja, opieka zdrowotna, społeczna, mieszkalnictwo, komunikacja, kultura są w zaniku i bardzo złej jakości, leki zbyt drogie na kieszeń emerytów, pielęgniarki wyjeżdżają za chlebem albo odchodzą na emerytury, do lekarzy są coraz dłuższe kolejki – a jednak nie budzi to w nich sprzeciwu. To dziwne, tym bardziej, że przecież mają dzieci, bywają chorzy, mają problem z przemieszczaniem się ze wsi i miasteczek do wielkich miast, mają liczne potrzeby poza modlitwą i odbywaniem pielgrzymek na Jasną Górę…

Nawet już nie wspomnę, że większość obywateli tego kraju to podatnicy z dużych miast, utrzymujący rolniczych i duchownych emerytów, ci zaś płacą śmieszne pieniądze do budżetu, a bardzo wielu z nich nie płaci podatków wcale. Wypadałoby więc, żeby relokacja pieniędzy budżetowych przebiegała zgodnie z listą obywatelskich priorytetów, nie zaś z listą płac partii rządzących. To co czytamy dość często w prasie niezależnej, takiej jak OKOpres, budzi nieodmiennie sprzeciw jedynie wśród ludzi optujących za powrotem do zasad państwa prawa, niezależnego, świeckiego, zarządzanego profesjonalnie i w oparciu o rzeczywistą diagnozę społeczną potrzeb.

Ten krótki tekst nie jest obleganiem twierdzy – to obrona resztek zdrowego rozsądku. To także apel do obywateli, czerpiących swoją satysfakcję z uczestnictwa w tworzeniu kościoła katolickiego, by zauważyli, że nie są sami i nie powinni uważać, że należy im się specjalne traktowanie, bo nie należy im się. A w dobie kryzysu uchodźczego z powodu wojny na Ukrainie, Polska będzie musiała zaopiekować się co najmniej dwoma milionami kobiet, dzieci i emerytów z tamtego obszaru, co także wymaga pokrycia finansowego. Sami aktywiści i wolontariusze oraz dobrzy ludzie, nawet ci bardzo dobrze sytuowani, nie sprostają wszystkim potrzebom i oczekiwaniom. Parafrazując niegdysiejsze stwierdzenie pani kurator Barbary Nowak – ” w końcu czy zdrowie jest najważniejsze?” pytam – czy kościół katolicki jest najważniejszy?

kuna2022kraków

Kolejny krok w ramach zamachu na autonomię uczelni wyższych. Czarnek odwołuje rektora UWr.

– Rektor Uniwersytetu Wrocławskiego prof. Przemysław Wiszewski jest rektorem – z tego tytułu pobiera wynagrodzenie, a poza tym jest historykiem, badaczem, naukowcem. Badaczem o tak dużych osiągnięciach, że zdobywa także granty naukowe ze źródeł zewnętrznych. Jest to nie tylko możliwe, ale i wskazane, żeby rektor uczelni był także liczącym się badaczem, bo to podnosi prestiż uczelni, a poza tym każdy taki grant przynosi uczelni dodatkowe środki finansowe. Rektor Przemysław Wiszewski otrzymał od rady uniwersytetu obecnej kadencji zgodę na to, żeby pobierać także środki finansowe za kierowanie badaniami naukowymi. Zarzuty stawiane przez związkowców nie mają żadnych podstaw – odpowiada Katarzyna Uczkiewicz, rzecznik prasowy UWr.

ŹRÓDŁO

 

Tyle rzecznik prasowy UWr, Katarzyna Uczkiewicz.

Nie wnikając w kwestie atmosfery, układów, domniemanych tarć czy nawet rozgrywek wewnątrz uniwersytetu – wszak nie jestesmy dziećmi i wiemy jak się rzeczy mają – należy sobie powiedzieć wprost – tryb w jakim dochodzi do wygaszenia immunitetu Rektora Uniwersytetu jest dowodem na to, że minister edukacji zjednoczonej prawicy konsekwentnie dąży do wprowadzenia całkowitej kontroli, nadzoru oraz autokratycznych porządków w edukacji, nauce i szkolnictwie wyższym. To jest kolejny krok na drodze zdeptania Konstytucji dla Nauki, a także tworzenie warunków do przekształcenia demokratycznego ustroju uczelni wyższych w monolit konserwatywny, zarządzany ręcznie i odgórnie.

W konsekwencji uczelnie wyższe staną się kuźnią prawicowych ideologii oraz odpowiednio sformatowanych nosicieli idei konserwatywnych. Od dłuższego już czasu, w narracji krytycznej pod adresem uczelni wyższych, słychać głosy nie poparte żadnymi faktami, że naukę opanowali lewacy i poprawność polityczna… Jakkolwiek by to absurdalnie nie brzmiało – taki pogląd przyjmują dziś bezkrytycznie i młodzi i dojrzali obserwatorzy. A w praktyce prawdopodobnie chodzi o to, że na uczelniach wykłada się np. teorię ewolucji, antropologię, historię, nauki społeczne w oparciu o dowody  i badania przeprowadzane wg. metody naukowej, a nie wyssaną z palca teorię kreacjonizmu, teologię, numerologię czy astrologię w oparciu o widzimisię konkretnych wykładowców- bo nie śmiem nazywać ich profesorami.

Ten groźny w skutkach proces zastępowania Nauki fantazmatami i magicznym myśleniem, rozpoczął się od działań niegdysiejszego ministra edukacji, nauki i szkolnictwa wyższego, Jarosława Gowina i jest skutecznie kontynuowany przez Przemysława Czarnka. Brak zdecydowanych reakcji świata nauki i studentów – choć oczywiście reakcje były i są, ale nieadekwatne do wagi problemu – sprawia, że metoda drobnych kroczków prawicy odbiera uczelniom ich autonomię i zmienia powoli sens ich istnienia.

PS.: A trzeba było głośno wrzeszczeć już wtedy, w latach 90-tych, kiedy zmieniono statusy uczelni wyższych i wpisano im do zadań naczelnych krzewienie wartości chrześcijańskich… nie precyzując co to właściwie są te wartości… Ale to tylko taka łza, którą puszczam nad rozlanym mlekiem.

 

kuna2022kraków

Inne publikacje na ten sam temat:

 

Ukrainka dla Polaka – trolle atakują sieć!

 

Wyszperane w odmętach FB – w pierwszej chwili myślisz – fejk. Nie jest możliwe, by ktokolwiek myślał w ten sposób… I masz rację!

Tak mniej więcej prezentują się trolle w strefie memów propagandowych. Nie należy rozwijać wokół nich żadnych dyskusji. Każde podjęcie „tematu” uwłacza inteligencji i wrażliwości przeciętnego przyzwoitego człowieka. Nie zniżalibyśmy się do prezentowania tych obelżywych wrzutek, gdyby nie to, że niestety, odbiorcy dają się dość łatwo wkręcać w komentowanie. Szkoda na to czasu. Oczywiście niczego nie sugerujemy, nie robimy zamachu na Waszą wolność i nie proponujemy cenzury, jedynie wskazujemy problem.

 

Jak odróżnić wpis klasycznego trolla od wpisu kogoś, kto jest irytująco źle poinformowany, bezmyślny lub w inny sposób ma zaburzoną percepcję? Spróbujmy zdefiniować typowe cechy wpisu trolla;

  1. brak możliwości przejrzenia profilu, brak awataru, profil nieużywany,
  2. zwykle wpis jest umieszczony w linii głównej dyskusji
  3. nie jest odpowiedzią na czyjkolwiek komentarz
  4. często nie nawiązuje w ogóle do tematu posta
  5. zawiera słowa kluczowe, typowe dla jakiejś propagandówki
  6. często jest tylko zaczepką lub stekiem obraźliwych inwektyw
  7. nie ma żadnego toku logicznego nawiązania do tematu
  8. jest pozbawiony argumentacji i merytorycznych nawiązań do tematu
  9. nie da się zauważyć żadnej innej intencji poza polaryzacją, obrażaniem, szczuciem, wciskaniem kitu na chama.

 

Osoby zaangażowane na fermach trolli otrzymują wynagrodzenie i nie jest ono tak imponujące, żeby chciało im się angażować swój intelekt. Ograniczają się więc do pospolitych pyskówek, co wyczerpuje oczekiwania zleceniodawców. Poza tym miejmy świadomość, że to co wypisuje troll, nie ma z nim osobiście nic wspólnego, a warto to wiedzieć, bo kiedy ktoś nie jest zaangażowany emocjonalnie w jakiś spór, to czytelnik czuje to nieomylnie. Trolla należy ignorować, bo karmi się on tylko i wyłącznie naszą uwagą, lub wywalać na zbity pysk, poprzez sprawną moderację grupy dyskusyjnej.

kuna2022kraków

 

8 marca

Z okazji dnia kobiet życzę,

żeby mężczyźni już przestali

do nich strzelać.

Takie życzenia umieściła na FB Julia Szychowiak, a polskiateista.pl podpisuje się pod nimi obydwoma rękami.

Rosja napadła na Ukrainę czy Putin? Punkt widzenia. Ryszard Tutko

Jeden z różnych punktów widzenia…

 

Przyznam, że irytuje mnie użalanie się nad losem narodu rosyjskiego, ciemiężonego przez Putina, który rzekomo nie jest odpowiedzialny za napaść rosyjską na Ukrainę.

Szczególnie, że mówią to ci, którzy jeszcze niedawno twierdzili, że to nie Hitler i naziści są winni wymordowania milionów ludzi w czasie II Wojny Światowej, lecz Niemcy.

To nie Putin ale Rosja napadła na Ukrainę.

Ukraińcy walczą z Rosją a nie z Putinem.

Putina ktoś wybierał przez wiele kadencji i nie były to krasnoludki.

Trzeba pamiętać, że zaledwie kilka dni przed rosyjską inwazją na Ukrainę ponad 70% Rosjan popierało uznanie niezależności samozwańczych republik Donieckiej i Ługańskiej.

Wcześniej była aneksja Krymu, była wojna w Doniecku i Ługańsku.

Rosjanie nie mogą dzisiaj twierdzić, że tego nie widzieli i nie popierali.

Obecnej sytuacji winien jest cały naród rosyjski, wszyscy razem i każdy z osobna.

Cały świat wiedział co planuje Putin i Rosjanie też musieli to wiedzieć.

Jednak większość z nich nie reagowała, więc należy przyjąć, że to zaakceptowali.

Nie można dzisiaj twierdzić, że zostali ogłupieni putinowską propagandą, ponieważ jest w Rosji wielu ludzi, którzy mieli dostęp do rzetelnej informacji dlatego, że chcieli znać prawdę.

Dzisiaj, w dobie mediów społecznościowych każdy może mieć dostęp do rzetelnej informacji jeśli tylko chce.

Nie można dzisiaj się tłumaczyć, że nie wiedziałem bo jestem głupi.

Żadna arogancja, lenistwo czy zwykła głupota nie są okolicznościami łagodzącymi.

Rosjanie w większości popierali Putina, bo chcieli leczyć swoje kompleksy powrotem do czasów wielkiej Rosji.

Dzisiaj trzeba wziąć za to odpowiedzialność a nie wygodnie uspokajać swoje sumienie winiąc za to Putina.

Ktoś tego Putina stworzył.

Zewsząd słychać naiwne głosy, że szkoda tych młodych rosyjskich żołnierzy, którzy zginęli w tej wojnie.

Szkoda każdego życia ale nie można tłumaczyć się tym, że nie wiedzieli gdzie jadą i po co.

Mogli tego nie wiedzieć ale wiedzieli, że strzelają do ludzi a nie do kaczek.

Tutaj nie ma żadnych argumentów, które mogłyby to tłumaczyć.

Putin wydaje rozkazy ale to nie Putin pociąga za spust. Wiedzieli, że nie jest to gra komputerowa, gdzie ktoś traci jedno życie ale kilka ma jeszcze w zapasie.

Nikt ich nie zabijał dla zabawy ani dla przyjemności.

Nie można nie odróżniać agresora od obrońcy.

Takie jest prawo wojny – ja zabijam ciebie, żebyś ty nie zabił mnie.

To cały naród rosyjski jest winien temu, że ich synowie giną na wojnie. Macie to na własne życzenie. Za bierność, za arogancję i za własną głupotę.

Był czas, żeby to powstrzymać i naród rosyjski nic nie zrobił, nie tylko akceptując ale wręcz popierając politykę Putina.

Kiedy zakończy się ta wojna, to Rosja powinna zapłacić za odbudowę Ukrainy i cały naród rosyjski powinien się na to zrzucić.

Wszyscy Rosjanie powinni ponieść tego konsekwencje, po to, żeby w przyszłości nie spłodzili kolejnego Putina.

Nawet jeśli są w Rosji tysiące ludzi, którzy próbowali się temu przeciwstawić, to jest jeszcze ponad 140 milionów Rosjan, którzy nie zrobili nic i ci mądrzejsi Rosjanie niestety będą musieli również ponieść konsekwencje tego, że należą do tego narodu.

Czas, żeby skończyć z tym naiwnym rozumowaniem i obłudnym oszukiwaniem własnych sumień.

Każdy człowiek ma wolną wolę i potrafi odróżniać dobro od zła i chyba dorosłym ludziom nie trzeba tego tłumaczyć.

Dzisiaj Polacy również powinni czerpać z tego lekcję.

Jeśli w naszym kraju nastąpi katastrofa bez żadnej zewnętrznej ingerencji, to sami Polacy będą sobie winni, właśnie poprzez arogancję, lenistwo i głupotę.

To jest ostatnia lekcja, z której jeszcze można się czegoś nauczyć.

Kolejnej nie będzie.

ŹRÓDŁO

Ryszard Tutko

 

 

Posłowie.

Na pytanie: kto odpowiada za tą wojnę?- padają różne odpowiedzi. Niewątpliwie polityka jest mało sprawnym terenem działań pokojowych, odkąd wiadomo, że wojna, to bardzo dobry biznes, a politycy rozsiedli się w kieszeniach lobbystów. Nie ma też wątpliwości co do kondycji Putina jako człowieka. Jednakowoż różne putiny, hitlery, polpoty  nie biorą się znikąd. W XXI wieku wiemy wystarczająco dużo o mechanizmach tworzenia konfliktów, o kalkulowaniu zysków i strat, o strategiach gospodarczych które nie uwzględniają nas – ludzi, naszego cierpienia, naszych strat.

A jednak tak mocno oporujemy przed przyjęciem do wiadomości, że żadne wojny nie mogą się zdarzyć jeśli my, każdy z nas osobno i wszyscy razem nie zgodzimy się wziąć broni do ręki, żeby zabijać takich samych jak my ludzi po drugiej stronie barykady. Taki pogląd na nasz udział w tworzeniu zła, zawsze, przynajmniej dotychczas, spotykał się z lekceważeniem, z pobłażliwym stwierdzeniem – „ach , jakie to naiwne myślenie! każdy poważny człowiek wie, że jeśli jutro nie chcesz wojny , to dzisiaj zacznij się już zbroić” – tego typu mantry powtarzane są nam od pokoleń. Tak. W naszej zbiorowej świadomości jest bardzo wiele tego typu stwierdzeń, które udają myśli mędrców, ale gdy się im przyjrzeć bliżej, staje się oczywiste, że żaden mądry człowiek nie mógłby stworzyć takiego sofizmatu – w każdym razie nie z czystych motywacji.

W budowaniu machiny wojennej, która jest oczkiem w głowie każdego suwerennego państwa, a ściślej każdego rządu, biorą udział wszyscy obywatele – o zgrozo  wykonujący -gorliwie i zgodnie z oczekiwaniem państwa  – swoje zadania. Niestety tylko czasem i tylko niektórym przychodzi do głowy refleksja, że może nie powinien brać w tym udziału. I wtedy staje się wrogiem publicznym – nauczyciel, który nie chce uczyć dzieci o bohaterstwie na wojnie; pisarz, który sprawnie opisze czym jest okaleczenie wojną i umieranie w cierpieniu; filmowiec, który zdradzi tajemnicę, że honor, ojczyzna, patriotyzm – to słowa o zerowej wartości i pustej zawartości, jeśli młody człowiek traci swoje jedyne życie… itd,

Każdy z nas wnosić może wkład w demontaż zbrodniczej machiny wojny, o ile zrozumie, że dzisiaj odwagą jest świadome odrzucenie takich wartości jak obowiązek wobec ojczyzny, patriotyzm, poświęcenie na ołtarzu wiary i suwerenności państwa. To nie nasi synowie mają umierać za ojczyznę, tylko obowiązkiem demokratycznie wybranych rządów i posłów jest zadbać o nasze bezpieczeństwo. Za to im płacimy i z tego powodu mogą się pławić w prestiżu i wysokiej pozycji społecznej w czasie pokoju.

kuna2022kraków

„Hybrydowa implozja”. Komentarz Włodek Kostorz

 

Dzisiaj Putin odciął sobie możliwość rozwiązań politycznych. Nikt przy zdrowych zmysłach nie będzie już poważnie traktował słów prezydenta FR, jego zapewnień i argumentów. Nie ma więc opcji pogadajmy, a potem może coś za coś. To się skończyło, a raczej on sam to skończył. Dzisiaj postanowił być bandziorem.

Napadem na Ukrainę otworzył wszystkie możliwe scenariusze na przyszłość, włącznie z apetytem na państwa bałtyckie i potem blok wschodni. Nie ma więc żartów. Jeszcze nie został osiągnięty „Point of no return”, ale to żadne pocieszenie

Otwarta wojna z Putinem (specjalnie nie piszę, że z Rosją) byłaby katastrofą dla naszego regionu. Pytanie zatem co teraz?

Moim zdaniem przyszedł czas na błyskawiczną wojnę hybrydową ze strony zachodu. Będzie to kosztowało, ale rozwód zawsze kosztuje, trwa i jest dołujący.

Jak to rozumiem?

Podobno dla faceta największą karą jest szlaban na wyro. I tym tropem należy iść, uderzyć tam gdzie boli.

Co to jest Rosja? Rosja to duże miasta, w których bogaci Rosjanie żyją z handlu z zachodem lub zachodnich technologii i eksportu bogactw naturalnych. Rosja to oligarchowie, którzy swoje miliardy trzymają na zachodzie. Rosja to korupcja i reszta społeczeństwa, któremu żyje się ot tak sobie od pierwszego do pierwszego.

Mam więc wrażenie, że należy doprowadzić do implozji władzy Putina. Rosja to nie Korea Północna, dalsze otoczenie rosyjskiej władzy to nie jest monolit zapatrzony w wodza.

I tutaj widzę rolę dwóch czynników. Po pierwsze służby wywiadowcze, po drugie bankowość i gospodarka.

Służby wywiadowcze zawsze mają kanały nieoficjalne, na wypadek gdy wszystko inne zawiedzie. Tymi kanałami można cicho podszepnąć dalszemu otoczeniu wodza, jakie mogą być konsekwencje, a mogą być dla tych ludzi tragiczne, gdyż uderzą w to co ich podnieca, w kasę, w ich poczucie bycia panami życia.

Dzisiaj w UE obradowano nad zablokowaniem transakcji SWIFT dla obywateli i firm FR i z nimi związanych. Przeciwni byli Niemcy i Holandia. Mnie to nie dziwi, ale to inna rzecz. Spasiba gaspadin Schröder, danke Genossin Merkel.

Teraz sobie wyobraźcie tych oligarchów, którym grozi kompletna plajta, przepadek całej kasy. Na jednym z portali czytałem, że dzisiaj giełda w Moskwie wariowała, czyli jeśli to prawda już jest panika. Zakaz wjazdu do państw zachodnich dokończy dzieła. Zostaną we własnym sosie i bez kasy, gdyż raczej nie dowierzali rosyjskim bankom i trzymali tam gdzie jest bezpiecznie. Należy im pokazać, że nie musi tak być, gdyż myśmy też myśleli, że z Rosją jest bezpiecznie choć niełatwa.

Można im też podpowiedzieć, że po upadku Putina (a upadnie) kolaboranci będą traktowani na równi z przestępcami, więc koniec z wypasionymi jachtami i lazurowym wybrzeżem, w Soczi też jest ładnie. Wszystko można, paleta jest ogromna.

Ponieważ Putin stawia na stalinowskie tradycje, tak w działaniu jak i w retoryce, postawmy dokładnie na to samo. Zgodnie z tą tradycją rosyjscy wodzowie wysokich szczebli rzadko przechodzili na zasłużoną emeryturę. Częściej padali ofiarami pałacowych intryg, umierali nagle z niewyjaśnionych przyczyn, lub na zatrucie ołowiem z ręki Brutusa. Taka tradycja, dlaczego ma umrzeć.

Podpowiedzmy im to (służby) i odetnijmy od korytka (polityka). Rosjanie nie są głupi, liczyć potrafią.

Włodek Kostorz

Ukraiński pat – czyli trochę o hipokryzji

 

Jeśli chcemy dyskutować o sytuacji na Ukrainie, musimy wrócić do upadku muru i sytuacji poprzedzającej połączenie Niemiec.

Jest rok 1989 i Niemcy czynią wszystko by mocarstwa pozwoliły na połączenie ich państwa. W październiku 1989 roku Hans-Dietrich Genscher udaje się z wizytą do USA. W wyniku rozmów z administracją George’a Busha 21.11.89 Genscher i James Becker wydają oświadczenie dotyczące celów atlantyckiego aliansu (moje tłumaczenie) –

„Jesteśmy zgodni, że z naszej strony nie istnieje chęć rozszerzenia systemu obronnego NATO na wschód. To nie dotyczy jedynie NRD, ale generalnie wszystkich państw (byłego układu warszawskiego/ przypisek autora).”

 

 

 

Rok Później 17.05.1990 na spotkaniu państw atlantyckich w Brukseli sekretarz generalny NATO Manfred Wörner oświadcza (moje tłumaczenie) –

„Celem następnych dziesięcioleci będzie budowa europejskiego systemu bezpieczeństwa, który będzie obejmował USA, ZSRR, oraz byłe państwa paktu warszawskiego. Jeśli rozumiemy obecną sytuację patową ZSRR, które pozostało bez sojuszników, rozumiemy życzenie ZSRR aby ze strony Europy nie powstało żadne zagrożenie militarne lub nacisk na ich państwo.”

Oficjalnego układu pomiędzy zachodem i ZSRR nie podpisano, ograniczono się do Gentlemen’s Agreement.

Dnia 26.12.1991 Rada Najwyższa ZSRR ogłasza deklarację o samorozwiązaniu ZSRR i powstanie na to miejsce Federacji Rosyjskiej. Plany polityczne Rosji przedstawia Putin 25.09.2001 w przemówieniu, które miało miejsce podczas oficjalnej wizyty w niemieckim Bundestagu.

 

Przemówienie to można odnaleźć w całości na stronie rządowej BRD, trwa 26 minut i tyle było potrzeba Putinowi, by wyciągnąć rękę do zachodu. Określił Rosję jako kraj europejski, któremu po przemianach zależy na bezpieczeństwie Europy. Twierdził, że czas odesłać na karty historii wrogość i przyzwyczajenia, że Rosja jest zainteresowana współpracą nad europejskim systemem bezpieczeństwa, do tworzenia którego zaprasza także USA. Nie było to wrogie przemówienie, które co i rusz było przerywane owacjami niemieckich parlamentarzystów.

Jak widać w tym czasie Europa, choć ostrożnie, ale była bardzo zainteresowana współpracą z Federacją Rosyjską. Był to czas nadziei na nowy początek, panowała euforia, która nie wszystkim była jednak do smaku.

 

Niestety, USA pretendujące do roli światowego policjanta widziały w takim rozwoju sprawy zagrożenie własnych interesów tak geopolitycznych, jak i gospodarczych. Uznali prawdopodobnie, że rozpad ZSRR zwalnia ich z tej dżentelmeńskiej umowy z poprzednich lat.

 

W 1999 roku do NATO wchodzi Polska, Węgry, Czechy. Potem kolejno Bułgaria, Litwa, Łotwa, Estonia, Rumunia, Słowacja i Słowenia (2002). Następnie Albania i Chorwacja (2009), Montenegro (2017) i Północna Macedonia (2020).

Podejście USA do spraw europejskich najlepiej charakteryzują legendarne już słowa Victorii Nuland, która była w rządzie Baracka Obamy podsekretarzem do spraw Europy w ministerstwie Johna Kerry. Znana jest z powiedzenia “Fuck the EU”, które to słowa wypowiedziała do amerykańskiego dyplomaty Geoffreya R. Pyatta. Niestety ta rozmowa została nagrana przez złych ludzi i upubliczniona.

 

Ta pani była bardzo aktywnym elementem tworzenia tak zwanego “Euromajdanu” i w grudniu 2014 roku przyznała, że USA wydały od 1991 roku około 5 miliardów dolarów na wyrwanie Ukrainy spod wpływu Rosji.

 

Do 2020 roku NATO wbrew obietnicom posunęło się ponad tysiąc kilometrów na wschód. Co może Rosję dosyć niepokoić. Tym bardziej, że NATO wydaje na zbrojenia dwudziestokrotność wydatków Rosji. Same USA w 2019 przeznaczyło na zbrojenia 732 miliardy dolarów, podczas gdy Rosja 65 miliardów. Jeśli dodać do tego wydatki pozostałych państwa NATO, suma wynosi ponad tysiąc miliardów.

Hipokryzja USA i naiwność europejskich polityków mogą służyć za wzorce tych zjawisk w Sèvres pod Paryżem. Postaram się kilka z tych pokrętnych argumentów przedstawić.

 

 

Joe Biden z miną jowialnego wujka twierdzi, że każde państwo ma prawo do samostanowienia, Ukraina także. Zgadzam się z tym, ale w obecnej sytuacji opowiadanie takich dyrdymałek zakrawa na żart. Ciekaw jestem reakcji USA gdyby na przykład Wenezuela, Meksyk, albo Panama postanowiły przystąpienie do paktu militarnego z Rosją, albo Chinami. Czy nadal Biden byłby tak otwarty na samostanowienie? Zresztą mieliśmy już taką sytuację w 1961 roku. Sprawa Kuby mało nie skończyła się następną wojną.

Joe Biden twierdzi, że Ukrainę należy wspomagać militarnie dostawami broni. Nawet wyraził niezadowolenie z opieszałości Niemiec w dozbrajaniu. Czyżby?

Ukraina na liście eksporterów broni znajduje się na dziewiątym miejscu w świecie (Polska na 74 miejscu). Czy zatem Ukraina jako “neutralne” państwo nie wchodzi w drogę interesom amerykańskiego przemysłu zbrojeniowego, więc należy ich zgarnąć i “zneutralizować”? Tym bardziej, że korupcja w tym biznesie jest przykładowa i tu Ukraina jest w sam raz na światowej szpicy.

Joe Biden jednoosobowo zadecydował za niemiecki parlament o zamknięciu Nord Stream 2. Twierdzi, że tu należy utrzeć Rosjanom nosa i nie brać niczego od imperium zła.

Czyżby Mister Biden?

Bo w tajemniczy sposób Rosja w 2020 roku awansowała na trzeciego w kolejności eksportera surowej ropy do USA, zaraz po Meksyku i Kanadzie. Ucieraj pan Rosji nosa u siebie i na własny koszt.

Nawiasem mówiąc dobre interesy z Rosją kwitną od 2014 roku, gdy to za namową USA Europa narzuciła na Rosję sankcje za aneksję Krymu. W lukę w biznesie weszły amerykańskie firmy. How clever? Oczywiście gotowość USA do zaopatrzenia Europy ich brudnym Frecking Gas, jest tylko przypadkowa.

 

Jako przykłady rosyjskiego zła służą takie wydarzenia jak otrucie Aleksieja Nawalnego. Nie popieram trucia ludzi, jako sposobu na oponentów i ta sprawa powinna być wyjaśniona. Osobiście jednak uważam, że gdyby rosyjskie służby chciały faktycznie po cichu usunąć owego Nawalnego, to by to zrobiły po cichu i skutecznie. Ale to tylko moje przypuszczenie.

Chodzi o dwie różne miarki.

Zastanawia mnie więc, że nie zrobiono takiego histerycznego medialnego krzyku po zamordowaniu na Słowacji dziennikarzy Jána Kuciaka i Mariny Kušnírovej, którzy odkryli afery korupcyjne polityków państwa będącego członkiem UE. Sprawców jak wiemy do dzisiaj nie znaleziono.

Natomiast z kilkoma państwami, w których praktykuje się publiczne egzekucje i inne prawa szariatu, USA utrzymuje całkiem poprawne stosunki i raczej nie krzyczy o łamaniu praw człowieka.

No dobrze, ale nie otruli Nawalnego, czy innego Litwinienkę.

W moich rozważaniach pominę sprawę Juliana Assange, wroga numer jeden USA. Cóż takiego Assange ujawnił? jedynie wstydliwe tajemnice USA. Czytałem specjalne wydanie “Sterna”, w którym wydrukowano jedynie czubek góry lodowej z dokumentów WikiLeaks. Bardzo pouczająca lektura dla osób chcących wiedzieć co w USA myślą o interesach Europy.

Może na koniec sprawa manewrów, które czynią wszystkich nerwowymi. Czy manewry amerykańskiej floty na Morzu Czarnym i Europie wschodniej są dla Rosji deklaracją przyjaźni?

 

Kończę. Jestem z przekonania lewicowcem i ktoś mógłby twierdzić, że właśnie z tego powodu mogę być pro-putinowski. Po pierwsze nie jestem pro-putinowski i wyjaśnię gdzie tkwi logiczny błąd takiego myślenia.

Putinowska Rosja to kapitalizm oligarchiczny, czyli najgorszy jaki można sobie wymyślić. Dlaczego lewicowiec miałby go popierać?

Problem jest tylko jeden. Być może tak zwany zachód nie ma złych zamiarów w stosunku do Rosji, choć jeśli chodzi o samo USA ręki nie dałbym sobie obciąć. Co z tego, jeśli Rosja tak właśnie czuje? Z Kremla świat wygląda inaczej niż z Pentagonu.

Włodek Kostorz

Zarejestrowano kolejny związek wyznaniowy – Kościół Naturalny

W rejestrze związków wyznaniowych i kościołów istnieje już ponad 170 podmiotów. Dziś, na mocy decyzji resortu MSWiA z 3 grudnia 2021, dołączył do listy Kościół Naturalny. Wg. informatora z kręgu wyznawców deklarację uczestnictwa podpisało już kilkanaście tysięcy wyznawców, a sam kościół ma ponad 100 duchownych, czterech kardynałów, zwierzchników w 16 województwach, gdzie znajdują się gminy wyznaniowe.

Jak wynika ze statutu, Kościół zarządzany jest przez radę, w której zasiada 5-13 duchownych oraz naczelny/naczelna kościoła wybierany na 2-letnią kadencję.

A zatem nic oryginalnego – hierarchia, obrzędy, wiara w coś tam, cykliczne świętowanie i wspólnotowe pitu pitu… Czyli jak wszędzie. Schemat znany, sprawdzony.

OKOpress słusznie dopatruje się w coraz to nowych organizacjach parareligijnych prozaicznych motywacji i intencji. Przypomina, że związki wyznaniowe i kościoły działają  na mocy ustawy o gwarancjach wolności sumienia i wyznania z 1989 roku.

Kościół Naturalny rozpoczął nieformalną działalność w czerwcu 1995 roku, „w chwili, kiedy jego pierwsi członkowie w liczbie 21 osób rozpoczęli, przekazane im przez wyższą kosmiczną świadomość, rytuały modlitewno-medytacyjne związane z przesileniem letnim”.

Chęć i zapał do wspólnej zabawy w teatr obrzędowy, to wystarczające powody by zarejestrować sobie kościół, ale znacznie mocniejszym spoiwem wyznawców jest całkiem wymierna korzyść jaką można odnieść będąc tego rodzaju podmiotem. Może warto podjąć trud tworzenia kolejnej idei, w którą wystarczająco wielu ludzi uwierzy, której się poświęci i odda wystarczająco dużo swojego czasu i energii… Może warto postarać się i wykreować obrządek i „tradycję”, przekonać MSWiA i uzyskać status kościoła, by idąc śladem kościoła rzymskokatolickiego i prawosławnego, dorwać się do przywilejów, ulg, dofinansowania. Prowadzenie nieopodatkowanej działalności gospodarczej, możliwość kupna i sprzedaży nieruchomości oraz  przyjmowania darowizn bez opodatkowania – hmm- kto by nie chciał?

 

Szczególnie uprzywilejowane jest 12 kościołów i związków wyznaniowych, które działają na podstawie indywidualnych ustaw z lat 1989-1997. Oczywiście najlepszą pozycję prawną ma Kościół katolicki, ale także – o czym się nie mówi – Kościół prawosławny” – mów nam dr hab. Paweł Borecki.

 

Przykładowo, kościół rzymskokatolicki, który jest nie tylko największym beneficjentem polskiej transformacji, ale najbardziej uprzywilejowanym podmiotem gospodarczym, do tego nie stanowi nigdy przychodu w księgach budżetowych, a jedynie jest kosztem i to nie małym – jakim? Tego nie wie nikt, a kościół milczy na ten temat i jest najbardziej nietransparentną instytucją…

w 2020 roku pięć takich spółek (których jedynym udziałowcem jest KK – przyp. red.) przyniosło warszawskiemu Kościołowi 28 mln 925 tys. złotych przychodu i ponad 6 mln 858 tys. złotych czystego zysku. W sprawozdaniach kilku z nich znaleźliśmy zapis, że zysk zostaje przeznaczony właśnie na cele kultu religijnego, więc kuria w tych przypadkach nie oddała fiskusowi ani złotówki.

ŹRÓDŁO

 

Co udało się ustalić? Szacunki wskazują na to, że polski Kościół dysponuje rocznie nawet 17 miliardami złotych. Na tę kwotę składają się:

  • 2-3 miliardy złotych to przychód z tacy,
  • 3-4 miliardy złotych to opłaty za pogrzeby, śluby i inne usługi,
  • około 3 mld zł to dochody z rent, najmu i dzierżawy nieruchomości,
  • 3-5 miliardy złotych to pozycja „różne dochody” (Kościół prowadzi wszechstronną działalność gospodarczą),
  • ponad 2 miliardy złotych dokłada budżet państwa.

ŹRÓDŁO

Związki wyznaniowe, a zwłaszcza największe Kościoły praktycznie nie płacą podatku dochodowego od osób prawnych. Jest to bardzo niesprawiedliwe, ponieważ prowadzą one działalność gospodarczą, co stanowi dyskryminację przedsiębiorców świeckich” – mówi nam Borecki.

 

Poza przywilejami finansowymi duchowieństwo cieszy się również bezkarnością i brakiem nadzoru nad swoją działalnością w zakresie kontaktów z wiernymi. W naszej ocenie to ogromna niefrasobliwość ze strony państwa, zwłaszcza że wszystkie związki wyznaniowe niesłychanie dbają o wczesną indoktrynację dzieci i młodzieży, co w świetle afer obyczajowych i kryminalnych wydaje się szczególnie niezrozumiałe.

kuna2022kraków

 

 

 

Jest wyrok w sprawie zwolnienia pracownika sieci IKEA

W tych dniach sąd rejonowy uznał Katarzynę N., kierowniczkę z IKEA, która zw0lniła pracownika za homofobiczne wpisy, za niewinną dyskryminacji ze względu na światopogląd, o czym z satysfakcją informujemy naszych czytelników.

Krakowski sąd uznał, że do żadnej dyskryminacji nie doszło. Zdaniem sądu proces zwolnienia z pracy autora wpisu przebiegł zgodnie z prawem, a on sam nie miał najmniejszych problemów, w związku z wyznawaniem wiary, czy noszeniem symboli religijnych.

Prokuratura chce się odwołać od wyroku.

 

źródło

Awantura o pomnik Piotra Skargi w Krakowie

W związku z planami remontu placu Marii Magdaleny i przeniesienia stojącego tam pomnika Piotra Skargi zawiązał się Społeczny Komitet Obrony Pomnika Księdza Piotra Skargi. Wśród obrońców pomnika są katolicko-narodowi aktywiści, politycy, artyści, naukowcy i dziennikarze.

Źródło

 

 

Przypomnijmy, że pomnik autorstwa Czesława Dźwigaja, postawiono nielegalnie, pod osłoną nocy, w maju 2001 roku, z pełnym wsparciem prezydenta Andrzeja Gołasia, kardynała Franciszka Macharskiego, biskupa Kazimierza Nycza. Pomysłodawcą, by arogancko wtargnąć w przestrzeń Krakowa z osobą księdza Piotra Skargi  był, rzecz jasna zarząd Instytutu Ks.Piotra Skargi i Stowarzyszenia Ks. Piotra Skargi

 

Pomnik Księdza Piotra Skargi został odsłonięty  12 maja 2001 roku w obecności ówczesnego prezydenta miasta Andrzeja Gołasia, kardynała Franciszka Macharskiego, biskupa Kazimierza Nycza. Urzędnikom wytykano arogancję, bo ustawili pomnik bez zachowania wymaganych procedur i naruszyli prawa autorskie architektów.

Krakowianie uznali monument za najgorszą budowlę w mieście, przyznając mu tytuł Archi-Szopy. Usunięcia pomnika domagało się Stowarzyszenie Historyków Sztuki, Związek Polskich Artystów Plastyków i Stowarzyszenie Architektów Polskich.

źródło

 

I choć w planach remontu placu Marii Magdaleny nie mówi się nic na temat zniszczenia pomnika – jedynie o przeniesieniu go w inne miejsce, całe towarzystwo konserwatywno-narodowe huczy o likwidacji. To zwykła w ich przypadku praktyka – krzyczeć o napaści i zniszczeniu albo groźbie kataklizmu, za każdym razem, gdy wkracza prawo i porządek demokratyczny, za każdym razem gdy ktokolwiek zechce wyrazić choćby tylko opinię…

 

Instytut Ks. Piotra Skargi i Stowarzyszenie Ks. Piotra Skargi

Kim są założyciele tych organizacji i za jakimi ideami i wartościami ukrywają swoje cele, można przeczytać dziś już nawet na ich stronach informacyjnych. Po tym jak się mleko rozlało i ogół opinii społecznej wie za czyje pieniądze organizacja ta zbudowała i nadal buduje swoje wpływy, ustały powody, by się ukrywać za fasadą katolicyzmu. Wiadomo już dziś, że organizacja powołała Instytut Kultury Prawnej Ordo Iuris do walki z postępem, z każdym przejawem wolności, ze szczególnym naciskiem na wolność i prawa kobiet, że specjalizują się w zwalczaniu wszystkiego co odwołuje się do praw człowieka. Więcej na temat tych organizacji TU 0raz TU

 

 

 

Stowarzyszenie im. Piotra Skargi jest polską odnogą ruchu religijnego „Tradycja, Rodzina, Własność” (TFP), powstałego w Brazylii w 1960 roku z inicjatywy katolików wywodzących się z bogatych rodzin. Chcieli zapobiec rewolucji na wzór kubański, ale także przejść do ofensywy i zmienić świat na modłę tradycjonalistyczną i konserwatywną. Zwalczali także teologię wyzwolenia i wspierali reżimy Pinocheta i Franco, które sprzeciwiały się „diabelskiemu komunizmowi”.

źródło

 

 

Stowarzyszenie (ST.Piotra Skargi – przyp.red) zostało zarejestrowane w 1999 roku. Ruch w Polsce zainicjował wiekowy obywatel Brazylii polskiego pochodzenia – Leonardo Przybysz oraz tłumacz „Rewolucji i kontrrewolucji” Plinia – Sławomir Olejniczak. Ten drugi stoi na czele stowarzyszenia, które założył ze Sławomirem Skibą i Arkadiuszem Stelmachem – byłymi członkami Klubu Zachowawczo-Monarchistycznego. Chwalą się, że „potrafili połączyć tradycyjną katolicką pobożność (szczególnie pobożność Maryjną) z aktywizmem i przedsiębiorczym myśleniem”.

źródło

 

Szczególnie bulwersujące są praktyki wyłudzania od starszych ludzi na emeryturach, środków na swoją działalność, a tak naprawdę tworzenie wrażenia, że organizacja nie chodzi na pasku możnych i bogatych sponsorów, dla których, w zamian za szczodrość, destabilizują działanie państw katolickich. W Polsce mamy tego bardzo wyraźny obraz – ustawa antyaborcyjna z wszystkimi poprawkami i zaostrzeniami, samorządowa Karta Rodziny i strefy wolne od LGBT – to najbardziej rozpoznawalne „sukcesy” na tym polu. To czego nie widać rozgrywa się na poziomie relacji z uczelniami wyższymi, z absolwentami prawa, których szkoli się do pracy na rzecz zwalczania praw człowieka i zapewne wiele innych, o których nic nie wiemy…

 

A oto przykład wywierania presji na darczyńców, dowód na „aktywizm i przedsiębiorcze myślenie”

„Szanowna Pani, jeśli teraz skorzysta Pani z mojego zaproszenia do wzięcia udziału w naszej najnowszej kampanii… odpowie Pani na prośbę Matki Bożej. Przesadzam? Absolutnie nie! Organizując tę akcję, pomyślałem przede wszystkim o tych osobach, które – ufam! – szczerze kochają Maryję. Pomyślałem o Pani… bowiem od pewnego czasu nie mam z Panią żadnego kontaktu. Bardzo mnie to martwi” – to fragment listu, który otrzymała ostatnio polska emerytka.

Dalej nadawca listu zachęca adresatkę, 80-letnią kobietę, do odmówienia aktu ofiarowania się Jezusowi Chrystusowi przez ręce Maryi oraz wysłania stowarzyszeniu pieniędzy na rzecz inicjatywy podarowania Maryi tysiąca róż.

Nadawca zachęca do wpłacania kwot w wysokości od 30 do 100 zł – „Ktoś będzie Pani zawdzięczał swoje nawrócenie. Co więcej, swą ofiarą osobiście przyłączy się Pani do akty wynagrodzenia Sercu Maryi, bo w imieniu Pani i wszystkich uczestników akcji ofiarujemy 6 października w Fatimie 1000 białych róż!”.

Pod listem widnieje podpis Sławomira Olejniczaka, prezesa Stowarzyszenia im. Piotra Skargi z Krakowa.

 

 

Takich darczyńców podają jako jedyne źródło utrzymania organizacji – ale wiadomo już od jakiegoś czasu, że to mydlenie oczu naiwnym.

Naiwnych coraz mniej, za to hipokryzja działaczy aż nadto wyraźna w świetle ostatnich wydarzeń obyczajowych w organizacji, która podobno stoi na straży spójności rodziny. Trzeba przyznać, że z demontażem  rodzin radzą sobie konserwatyści doskonale we własnym gronie…

 

 

 

 

 

Już w najbliższą niedzielę tj. 06.02.2022 będziemy świadkami przedstawienia pt. bogobojni, skromni i cisi z różańcem w ręku bronią pomnika na placu Marii Magdaleny, ergo, „bronimy bezprawia i samowolki budowlanej, bo nasza wola jest ważniejsza niż porządek prawny.” W spektaklu weźmie udział m.in. kurator oświaty małopolskiej Barbara Nowak – już przywykliśmy, że ta pani nie wykonuje swoich obowiązków służbowych, woli biegać od awantury do awantury i omadlać okoliczności, wskazujące na przestępczą działalność kościoła i środowisk wywodzących się z tego nurtu ideologicznego.

 

 

 

kuna2022kraków

 

 

 

Frustracja Polek i Polaków w związku z… wszystkim.

Publikuję dziś – znany szerokiej publiczności świeckiej – tekst, którego autorem jest Wojtek Fusek, a mógłby nim być niemal każdy choć średnio świadomy sytuacji w Polsce 2021. W Polsce, gdzie rozgrywa się dramat uchodźców i gdzie namacalnie jest widoczny kryzys humanitaryzmu i człowieczeństwa. Frustracja bardzo sprawnie opisana poniżej, jest efektem ostatniej kropli, która przepełnia i uświadamia ogrom naszej bezradności wobec bezczelności, arogancji, agresji i braku odpowiedzialności władz. Nie jest łatwo odpowiedzieć sobie dziś na pytanie – kim jestem, kim jesteśmy skoro na naszych oczach rozgrywa się ludzki dramat, a my nic z tym nie robimy?

Jako naczelna czepialska zapytam też jeszcze inaczej – kim jestem i kim jesteśmy skoro przechodzimy nad dramatem dzieci i młodzieży z deficytowych rodzin, z biedy i z patologii? Gdzie jest wrażliwość społeczna i solidaryzm wsi w której mieszka kobieta z czwórką dzieci, w czymś co nazwalibyśmy komórką na rupiecie… A przecież dokoła żyją ludzie, wiedzą o ich istnieniu i są w mocy udzielić im wsparcia. Nie czynią nic. Choć mogą. Nie przeżywają żadnej frustracji i nie czują się bezsilni. Kim jesteśmy?

 

 

 

 

Bezradnie zrozpaczony szukam przyczyn utraty resztki sił. Z trudem wstaję, pracuję. Pierwszy raz od 30 lat nie słucham radia, nie oglądam telewizji, próbuje nie otwierać serwisów informacyjnych, z przyzwyczajenia kupuje tygodniki ale ich nie czytam. Bo gdy to zrobię dostaję bólu brzucha, dopada mnie niemoc, pocę się, skacze ciśnienie. Świat, który znam od ponad 50 lat, jeszcze nigdy nie był mi tak wstrętny, szczególnie ten od Odry i Nysy po Bug.

Urodziłem się w komunizmie. Ale wokoło mnie nie było komunistów. Odcienie szarej codzienności brałem za kolory, a szczęście znajdowałem w miłości, przyjaźniach, sporcie i książkach.

Uczono mnie od dziecka, by smutki łagodzić lekiem wiary. Cierpliwie stałem więc w kolejce do tej apteki. Plaster religijnej wspólnoty dawały ukojenie, ale gratiam fidei nie doświadczyłem. Dziś mogę powiedzieć: na szczęście. Wtedy nie widziałem jak złym medykamentem jest to co ofiaruje Kościół Katolicki w Polsce. Nie widziałem podłości i zakłamania, a co najwyżej surowość i konserwatyzm. Jednak instynktownie, niezauważalnie i bezboleśnie zacząłem oddalać się od tej instytucji. Dziś odcinam się radykalnie, ratując duszę.

Gdy padł komunizm w pędzie ku karierze, czy tym co brałem za szczęście pogubiłem wiele, ale doceniałem cud w jakim przyszło mi uczestniczyć, cud odzyskiwania wolności. Wierzyłem, że będę tym pokoleniem Polaków, które zasieje normalność, spokój, doceni uczciwą pracę, zmieni kraj w mlekiem i miodem płynący. Byłem naiwny. Tej przeklętej ziemi nie da się zaorać i posiać ziarnem rozsądku i dobroci.

Dziś w okrutny sposób, pod postacią karykaturalnej facjaty Piotrowicza, czy wulgarnej Pawłowicz, powraca szary i podły czas mej młodości. Różnica jest tylko taka, że ja już nie mam właściwej młodym odporności.

Widok Ziobrów, Kathaków, Glińskich i całej tej kamaryli obezwładnia mnie. Mam wrażenie, że na każde ze stanowisk obsadzanych przez PiS wybiera się najgorszego z możliwych kandydatów, niezależnie czy jest to Premier, rzecznik praw dziecka, czy minister oświaty. Wszyscy oni z jakaś perfidną maestrią zadają ból każdemu, kto mówi „nie” tym kreaturom. Na liście krzywdzonych są dzielni sędziowie, uczciwi dziennikarze, zwolnieni dyrektorzy instytucji kultury, uczniowie, którym odebrano szanse kształcenia, kobiety którym krok po kroku banda zakompleksionych zboczeńców ogranicza prawa, uczciwie pracujący, którzy mieli nieszczęście piastować atrakcyjne dla jakieś pisowskiej szumowiny stanowisko oraz wszyscy, którzy mają w sobie cień przyzwoitości.

Zabiera się wolne media, odcina nas od Europy, ogranicza szanse rozwoju. Dla utrzymania władzy pisowcy i ich akolici gotowi są poświecić każde dobro, wejść w pacht z każdym, nawet największym wrogiem.

Świadomość ponownego zamykania w klatce powinna mnie zmobilizować. Tak było przez pierwsze pięć lat pisowskiej okupacji. Teraz ogarnęła mnie atrofia woli walki.

Długo nie mogłem znaleźć odpowiedzi dlaczego się poddaję, oddaję przestrzeń złu i podłości. Wydaje mi się, że winny słabości jest wstrzykiwany regularnie jad upokorzenia.

Że tak łatwo daliśmy się ograć, oszukać. Że jesteśmy tak nieskuteczni. Że o naszym losie decydują tak marnej konduity kreatury. Że bardzo przeciętny polityk, wyposażony jedynie w broń podłości i konserwującą tarczę żółci, otoczony szpiegami, wariatami i cynikami, w sześć lat zniszczył wszystko co tak mozolnie i z ofiarnością budowaliśmy, sadziliśmy i pielęgnowaliśmy by odrosło. Że ci niedouczeni, podli ludzie tak szybko obnażyli nasze słabości, tromtadracje, naszą zachłanność, prywatę, uległość, tchórzliwość.

Na sensowne argumenty odpowiadają kłamstwem, na nasze zdecydowanie bezwzględnością, chamstwem i brutalnością, nasza łagodność rozzuchwala ich, wyciągnięta do zgody ręka ośmiela, by kopać. Nie znają słowa przepraszam. Zdehumanizowali nas, nazywając gorszym sortem, robactwem, lemingami.

Upokarzające jest i to, że 30 procent obywateli kraju, z którego nie wyjechałem w odpowiednim momencie, jest mimo to gotowy na nich głosować.

A przecież skala łajdactw obezwładnia. Widzieliśmy w krótkiej historii III RP, złodziejstwo, chamstwo, kłamstwo, blagierstwo, butę i pychę ale nigdy z taką intensywnością, agresywnością i bezwzględnością.

Ku memu zaskoczeniu na tej glebie upokorzeń, nawiezionej obornikiem PiS i oranej regularnie od wieków przez kościół katolicki zamiast wściekłości i buntu rodzi się wyuczona bezradność, odrętwienie zastępuje energię.

Upokorzenie, to uczucie dużo mocniejsze od wstydu, bardziej zaburza równowagę człowieka niż złość czy wściekłość, jest absolutnie destruktywne. Uderza w sama istotę człowieczeństwa, wytwarza poczucie bezsilności i niemocy.

Sam, niczym baron Munchhausen, już z tego bagna się nie wyciągnę. Ktoś musi podać rękę, ktoś zaszczepiony na pisowski jad. Jestem jak jeden z tysiąca żołnierzy uśpionej armii. Można nas obudzić. Czekam na sygnał.

Wojtek Fusek

Światowy Dzień Bezpiecznej Aborcji

W Światowy Dzień Bezpiecznej Aborcji mamy dla Was news!

 

 

Belgia pierwszym krajem fundującym aborcje osobom z Polski!

Jako Aborcja Bez Granic jesteśmy wzruszone  informacją o tym, że belgijski rząd zapowiedział wsparcie finansowe dla osób, które muszą wyjechać z Polski, aby uzyskać dostęp do aborcji.

Belgijski minister zdrowia i wiceministra ds. równości płci, równych szans i różnorodności ogłosili właśnie, że przekażą 10 000 euro na Aborcję Bez Granic, aby wesprzeć osoby, które nie mają dostępu do aborcji w Polsce.

W dzisiejszym komunikacie (28 września) rząd belgijski podkreślił, że dostęp do opieki aborcyjnej jest kwestią ochrony zdrowia, której Polska nie chce zapewniać a odpowiedzialność za jej zapewnienie przenosi na inne państwa. Rząd Belgii zauważa, że państwo polskie nie chroni zdrowia swoich obywatelek.

Od 2019 roku, kiedy powstała Aborcja Bez Granic, nieustanie przekonujemy się czym jest aborcyjna międzynarodowa solidarność. Dziś okazał nam ją rząd belgijski, który nie tylko zaprasza osoby potrzebujące aborcji z Polski do swojego kraju, ale też zamierza za te aborcje zapłacić. Jesteśmy wdzięczne i wzruszone, bo to realna pomoc, której bardzo potrzebują osoby w drugim trymestrze ciąży szczególnie dotknięte wyrokiem Trybunału Konstytucyjnego z 2020 roku.

Sarah Schlitz ministra ds. równości płci z belgijskiego rządu powiedziała:

Dostęp do aborcji jest podstawowym prawem, które musi zapewnić każde demokratyczne państwo. Pozwala kobietom decydować o własnym ciele, chronić swoje zdrowie i nie być zmuszaną do rezygnowania z życiowych szans. Gdy państwo nie chroni swoich obywateli i obywatelek, społeczeństwo obywatelskie musi wkroczyć. Ponieważ polski rząd milcząco akceptuje, że Polki wyjeżdżają za granicę, aby uzyskać dostęp do usług, do których powinny mieć prawo w swoim kraju, dostęp do aborcji staje się jeszcze bardziej kwestią finansową.

Z tego powodu wraz z moim kolegą Frankiem Vandenbroucke, ministrem zdrowia, podjęliśmy decyzję o wysłaniu silnego sygnału poprzez wsparcie Abortion Support Network, która pomaga finansowo i logistycznie osobom z Polski, które potrzebują aborcji w innym kraju europejskim. Dotacja, którą zapewniamy, pokryje koszty aborcji w innym kraju europejskim dla kobiet, których na to nie stać.”

Czy to nie wspaniały akt międzynarodowej solidarności??? Czekamy na kolejne kraje!

Zdjęcie @agata Kubis z nałożonym różowym filtrem i napisem: Belgia pierwszym krajem fundującym aborcje osobom z Polski

Afganistan i Polska – ten sam problem z religią. Czy czeka nas katotaliban?

Kolejny, bardzo interesujący materiał na temat bieżących wydarzeń w Afganistanie, sporo historii, ale też jest refleksja dla nas, Polek i Polaków, którzy wciąż bagatelizujemy niebezpieczne kierunki, w jakich zmierza kościół katolicki w naszym kraju…

Nie należy lekce ważyć przestrogi, jaką są dla nas tragiczne wydarzenia w Afganistanie. I nie o to chodzi, żebyśmy zaczęli się bać. Chodzi o to byśmy podeszli do naszej rzeczywistości z należytą powagą i odpowiedzialnością, nie odsuwali od siebie konieczności reagowania za każdym razem, gdy religia depcze naszą wolność i wchodzi do naszego życia nie pytając o pozwolenie i nie czekając na nasze zaproszenie. Przemoc symboliczna i systemowe narzucanie katolicyzmu w Polsce, to nasza codzienność. Wielu z nas oportunistycznie podchodzi do tego problemu i dla własnego spokoju i wygody siedzi cicho i czeka, że coś lub ktoś za nich zrobi z religią porządek. Porządek w tym wypadku oznacza rozdział kościoła od państwa, wyprowadzenie religii ze szkół i usunięcie symboli religijnych z miejsc publicznych… i to jest to minimum jakiego wymagamy my, ateiści i agnostycy. Katolicy, wierzący chrześcijanie mogą mieć oczywiście wiele więcej życzeń, ale to już ich wewnętrzna sprawa, jak sobie układają dialog z pasterzami i czy w ogóle…

Zapraszam na spotkanie z Zenonem i trudnym tematem jaki porusza.