Kupa kitu dla HiT-u

Od września wchodzi nowy przedmiot obowiązkowy do szkoły powszechnej. Bedzie to Historia i Teraźniejszość, w skrócie HiT…   W ostatnich dniach dotarły do mnie liczne głosy krytyki pod adresem podręcznika, który ma być pomocą w nauczaniu tego przedmiotu, a jest publicystycznym esejem prof. Wojciecha Roszkowskiego – historyka o zdecydowanych poglądach, które choć absolutnie nie powinny, to niestety są mocno eksponowane na pierwszym planie w treści podręcznika, co dyskwalifikuje go w tej roli. Pięćset stron litego tekstu, nafaszerowane ideologią skrajnie konserwatywną, nacjonalistyczną. Stereotypy, stare kalki kulturowe i religijne, składają się na krzywdzące  przekonania, obskurancki opis rzeczywistości  i do tego cała ta „wiedza” okraszona zadziwiającymi przykładami.

Oto jeden z nich:

…a podpis pod zdjęciem słynnej piosenkarki francuskiej brzmi tak:

Gwiazda francuskiej piosenki Edith Piaf (1915 – 1963) mimo trudnego , burzliwego życia nigdy nie straciła wiary w Boga. Niezwykłą estymą darzyła św. Teresę z Lissieux

 

 

 

 

 

 

 

 

Dla kogoś ufnego, że szkoła podaje mu do wierzenia tylko to co jest prawdą opartą na faktach, dla kogoś tak młodego, jak uczeń szkoły,  średniej, kto nie posiada jeszcze właściwej wiedzy, a więc narzędzia które jest niezbędne do weryfikacji podawanych mu treści, taki podpis pod fot. Edith Piaf może jedynie zdziwić, nie wzbudza jednak jakichś specjalnych wątpliwości. Dlatego też, kiedy zobaczyłam co zawiera podręcznik do HiT-u, uznałam za konieczne dołożyć, jako sprostowanie, małe co nieco. Tym razem jednak będzie to komentarz historyka, który zna fakty i nie widzi problemu, by ich użyć w celu uzupełnienia notatki pod zdjęciem piosenkarki, którą najwyraźniej autor podręcznika widziałby jako wzór „cnót niewieścich”.

Co do Edith Piaf i jej fazy na świętą Teresę z Lissieux to było tak. Tatuś małej Edith, będąc artystą cyrkowym, nie miał czasu na wychowanie gówniary, więc oddał ją swojej matce, zasłużonej przedsiębiorczyni z małego miasteczka. Młoda miała problemy ze wzrokiem, w ogóle była słabowita, bo matka żuliła i puszczała się, a dziecka nie karmiła. Tatuś jak wrócił z okopów to małą zabrał, a matce kazał spierdalać. Jak mieszkała u babki, jak wspomniałem – pobożnej matrony, to postanowiono, że trzeba peregrynować do grobu Teresy, która cuda czyniła i aż ją papież wszystkich faszystów, Pijus XII uświęcił. Peregrynacja była podparta zbiorową modlitwą ekstatyczną przez wszystkie pracownice przedsiębiorstwa, zarządzanego przez babkę Edith. Jak się okazało skutek był piorunujący, Wróbelek odzyskała wzrok i od tej pory mogła sobie do końca życia wybierać kochanków, a gustowała w dużych, umięśnionych i posiadających końskie pyty przemocowcach, choć akurat jak nie było koksa, to brała co tam było na stanie. Co do modlitw, to okazało się, że gówno z tego wyszło; oczy wyleczył jej lokalny dermatolog, który odwiedzał biznes babci i leczył pracownice, z typowych kurewnych przypadłości, czyli szankrów i innych syfów – alpinistów. Aha, zapomniałem nadmienić, że babcia prowadziła bardzo ceniony w okolicy burdel, więc tak to było.”

Po tych uzupełnieniach, jakże lapidarnych i kraszonych soczystą polszczyzną, wypada już tylko mieć nadzieję, że jednak polskie dziewczęta nie puszczą się pędem w ślady Edith, jednocześnie na wszelki wypadek nie zaczną „darzyć niezwykłą estymą św. Teresy z Lissieux”. Czego sobie i rodzicom życzę z całego serca.

 

PS. Żeby nie robić złego wrażenia, że niby nie lubię i nie cenię sobie wybitnych  autorów ministra Czarnka, powiem, że doceniam wprowadzenie w obieg ładnego słówka, które brzmi <estyma> i za słownikiem języka polskiego od razu podam treść ukrytą w tym pięknym, zaiste, słowie

Estyma to inaczej głęboki szacunek i szczególne względy okazywane komuś lub czemuś.

  • admiracja; adoracja; atencja; autorytet; cześć; czołobitność; doniosłość; hołd; kult; mir; nabożeństwo; pietyzm; podziw; posłuch; poszanowanie; powaga; poważanie; prestiż; ranga; respekt; rewerencja; splendor; szacunek; uszanowanie; uważanie; uwielbienie; uznanie; waga; wpływ; względy; zachwyt; znaczenie

I z żalem to muszę powiedzieć – z całego rozdziału w ocenianym podręczniku, tylko to jedno słowo wydaje się warte poznania, co zaś się tyczy kontekstu, w jakim zostało użyte, to już zupełnie inna bajka …I lepiej by było poznać to ładne słowo w ramach innych zajęć niż historia, zwłaszcza, że w ramach tego przedmiotu więcej ideologii i religii niż mądrości i prawdy dziejów. Z ubolewaniem stwierdzić trzeba, że jaki „nowy ład”, taka też i „historia”.

Jedyna nadzieja w tym, że młodzież będzie uczona przez nauczycieli chowanych na innych podręcznikach i kształconych w innych uczelniach niż dzisiejsze uniwersytety, gdzie już bez większej żenady panoszy się zabobon, kłamstwo, obskurantyzm, a także kumoterstwo i nepotyzm. Każdy kraj popada w nędzę kulturalno – obyczajową, gdy jego elity pospolitują się z władzą i blatują z akolitami instytucji religijnych. 

 

kuna2022kraków

doczytaj więcej na temat podręcznika Czarnka do HiT-u

https://spidersweb.pl/rozrywka/2022/06/08/historia-i-terazniejszosc-podrecznik-hit-roszkowski-czarnek-podstawa-programowa

https://tvn24.pl/polska/podrecznik-do-hit-nowy-przedmiot-historia-i-terazniejszosc-minister-czarnek-chwali-i-broni-autora-podrecznika-5750251

https://www.rp.pl/edukacja/art36540051-pedofilia-w-podreczniku-promowanym-przez-ministra-czarnka

Usługi publiczne w zaniku. Państwo wypłaca setki milionów złotych na puste uczelnie katolickie.

 

Mateusz Morawiecki zdecydował pod koniec 2021, że KUL, Akademia Ignatianum oraz Uniwersytet Papieski dostaną dodatkowe 25 mln zł z rezerwy budżetowej. To jednak tylko mała część finansowania uczelni i wydziałów kościelnych z budżetu. Dotacje idą w setki milionów rocznie

 

 

Kiedy uczelnie wyższe przeżywają frontalny atak ministerstwa nauki i szkolnictwa wyższego na swoją autonomię, i gdy  naukowcy zmuszeni są od lat żebrać o granty, by w ogóle prowadzić jakiekolwiek badania naukowe, bo państwo polskie nie widzi powodu by inwestować w kapitał ludzki, kościół nie ma żadnych problemów z otrzymaniem dofinansowania z rezerwy budżetowej (sic!) na utrzymanie swoich, tzw. uczelni katolickich, których mury zieją  pustkami po tym, jak opuścili je absolwenci z ostatniej łapanki – nawet systematyczne szczucie na LGBTQ abp. Marka Jędraszewskiego nie uratowało rekordowo niskiej rekrutacji kandydatów do kariery duchownego.

Redystrybucja finansów publicznych jest wyraźnie od lat ukierunkowana na wypełnianie wora bez dna, jakim jest kościół katolicki z wszystkimi jego przybudówkami. Niepokojące zaś jest to, że wśród katolików i tych, którzy korzystają nadal z rozmaitych usług kościelnych, brakuje namysłu nad bardzo prostą konstatacją – nie jesteśmy bogatym krajem, usługi publiczne takie jak – edukacja, opieka zdrowotna, społeczna, mieszkalnictwo, komunikacja, kultura są w zaniku i bardzo złej jakości, leki zbyt drogie na kieszeń emerytów, pielęgniarki wyjeżdżają za chlebem albo odchodzą na emerytury, do lekarzy są coraz dłuższe kolejki – a jednak nie budzi to w nich sprzeciwu. To dziwne, tym bardziej, że przecież mają dzieci, bywają chorzy, mają problem z przemieszczaniem się ze wsi i miasteczek do wielkich miast, mają liczne potrzeby poza modlitwą i odbywaniem pielgrzymek na Jasną Górę…

Nawet już nie wspomnę, że większość obywateli tego kraju to podatnicy z dużych miast, utrzymujący rolniczych i duchownych emerytów, ci zaś płacą śmieszne pieniądze do budżetu, a bardzo wielu z nich nie płaci podatków wcale. Wypadałoby więc, żeby relokacja pieniędzy budżetowych przebiegała zgodnie z listą obywatelskich priorytetów, nie zaś z listą płac partii rządzących. To co czytamy dość często w prasie niezależnej, takiej jak OKOpres, budzi nieodmiennie sprzeciw jedynie wśród ludzi optujących za powrotem do zasad państwa prawa, niezależnego, świeckiego, zarządzanego profesjonalnie i w oparciu o rzeczywistą diagnozę społeczną potrzeb.

Ten krótki tekst nie jest obleganiem twierdzy – to obrona resztek zdrowego rozsądku. To także apel do obywateli, czerpiących swoją satysfakcję z uczestnictwa w tworzeniu kościoła katolickiego, by zauważyli, że nie są sami i nie powinni uważać, że należy im się specjalne traktowanie, bo nie należy im się. A w dobie kryzysu uchodźczego z powodu wojny na Ukrainie, Polska będzie musiała zaopiekować się co najmniej dwoma milionami kobiet, dzieci i emerytów z tamtego obszaru, co także wymaga pokrycia finansowego. Sami aktywiści i wolontariusze oraz dobrzy ludzie, nawet ci bardzo dobrze sytuowani, nie sprostają wszystkim potrzebom i oczekiwaniom. Parafrazując niegdysiejsze stwierdzenie pani kurator Barbary Nowak – ” w końcu czy zdrowie jest najważniejsze?” pytam – czy kościół katolicki jest najważniejszy?

kuna2022kraków

Zarejestrowano kolejny związek wyznaniowy – Kościół Naturalny

W rejestrze związków wyznaniowych i kościołów istnieje już ponad 170 podmiotów. Dziś, na mocy decyzji resortu MSWiA z 3 grudnia 2021, dołączył do listy Kościół Naturalny. Wg. informatora z kręgu wyznawców deklarację uczestnictwa podpisało już kilkanaście tysięcy wyznawców, a sam kościół ma ponad 100 duchownych, czterech kardynałów, zwierzchników w 16 województwach, gdzie znajdują się gminy wyznaniowe.

Jak wynika ze statutu, Kościół zarządzany jest przez radę, w której zasiada 5-13 duchownych oraz naczelny/naczelna kościoła wybierany na 2-letnią kadencję.

A zatem nic oryginalnego – hierarchia, obrzędy, wiara w coś tam, cykliczne świętowanie i wspólnotowe pitu pitu… Czyli jak wszędzie. Schemat znany, sprawdzony.

OKOpress słusznie dopatruje się w coraz to nowych organizacjach parareligijnych prozaicznych motywacji i intencji. Przypomina, że związki wyznaniowe i kościoły działają  na mocy ustawy o gwarancjach wolności sumienia i wyznania z 1989 roku.

Kościół Naturalny rozpoczął nieformalną działalność w czerwcu 1995 roku, „w chwili, kiedy jego pierwsi członkowie w liczbie 21 osób rozpoczęli, przekazane im przez wyższą kosmiczną świadomość, rytuały modlitewno-medytacyjne związane z przesileniem letnim”.

Chęć i zapał do wspólnej zabawy w teatr obrzędowy, to wystarczające powody by zarejestrować sobie kościół, ale znacznie mocniejszym spoiwem wyznawców jest całkiem wymierna korzyść jaką można odnieść będąc tego rodzaju podmiotem. Może warto podjąć trud tworzenia kolejnej idei, w którą wystarczająco wielu ludzi uwierzy, której się poświęci i odda wystarczająco dużo swojego czasu i energii… Może warto postarać się i wykreować obrządek i „tradycję”, przekonać MSWiA i uzyskać status kościoła, by idąc śladem kościoła rzymskokatolickiego i prawosławnego, dorwać się do przywilejów, ulg, dofinansowania. Prowadzenie nieopodatkowanej działalności gospodarczej, możliwość kupna i sprzedaży nieruchomości oraz  przyjmowania darowizn bez opodatkowania – hmm- kto by nie chciał?

 

Szczególnie uprzywilejowane jest 12 kościołów i związków wyznaniowych, które działają na podstawie indywidualnych ustaw z lat 1989-1997. Oczywiście najlepszą pozycję prawną ma Kościół katolicki, ale także – o czym się nie mówi – Kościół prawosławny” – mów nam dr hab. Paweł Borecki.

 

Przykładowo, kościół rzymskokatolicki, który jest nie tylko największym beneficjentem polskiej transformacji, ale najbardziej uprzywilejowanym podmiotem gospodarczym, do tego nie stanowi nigdy przychodu w księgach budżetowych, a jedynie jest kosztem i to nie małym – jakim? Tego nie wie nikt, a kościół milczy na ten temat i jest najbardziej nietransparentną instytucją…

w 2020 roku pięć takich spółek (których jedynym udziałowcem jest KK – przyp. red.) przyniosło warszawskiemu Kościołowi 28 mln 925 tys. złotych przychodu i ponad 6 mln 858 tys. złotych czystego zysku. W sprawozdaniach kilku z nich znaleźliśmy zapis, że zysk zostaje przeznaczony właśnie na cele kultu religijnego, więc kuria w tych przypadkach nie oddała fiskusowi ani złotówki.

ŹRÓDŁO

 

Co udało się ustalić? Szacunki wskazują na to, że polski Kościół dysponuje rocznie nawet 17 miliardami złotych. Na tę kwotę składają się:

  • 2-3 miliardy złotych to przychód z tacy,
  • 3-4 miliardy złotych to opłaty za pogrzeby, śluby i inne usługi,
  • około 3 mld zł to dochody z rent, najmu i dzierżawy nieruchomości,
  • 3-5 miliardy złotych to pozycja „różne dochody” (Kościół prowadzi wszechstronną działalność gospodarczą),
  • ponad 2 miliardy złotych dokłada budżet państwa.

ŹRÓDŁO

Związki wyznaniowe, a zwłaszcza największe Kościoły praktycznie nie płacą podatku dochodowego od osób prawnych. Jest to bardzo niesprawiedliwe, ponieważ prowadzą one działalność gospodarczą, co stanowi dyskryminację przedsiębiorców świeckich” – mówi nam Borecki.

 

Poza przywilejami finansowymi duchowieństwo cieszy się również bezkarnością i brakiem nadzoru nad swoją działalnością w zakresie kontaktów z wiernymi. W naszej ocenie to ogromna niefrasobliwość ze strony państwa, zwłaszcza że wszystkie związki wyznaniowe niesłychanie dbają o wczesną indoktrynację dzieci i młodzieży, co w świetle afer obyczajowych i kryminalnych wydaje się szczególnie niezrozumiałe.

kuna2022kraków

 

 

 

Jest wyrok w sprawie zwolnienia pracownika sieci IKEA

W tych dniach sąd rejonowy uznał Katarzynę N., kierowniczkę z IKEA, która zw0lniła pracownika za homofobiczne wpisy, za niewinną dyskryminacji ze względu na światopogląd, o czym z satysfakcją informujemy naszych czytelników.

Krakowski sąd uznał, że do żadnej dyskryminacji nie doszło. Zdaniem sądu proces zwolnienia z pracy autora wpisu przebiegł zgodnie z prawem, a on sam nie miał najmniejszych problemów, w związku z wyznawaniem wiary, czy noszeniem symboli religijnych.

Prokuratura chce się odwołać od wyroku.

 

źródło

Awantura o pomnik Piotra Skargi w Krakowie

W związku z planami remontu placu Marii Magdaleny i przeniesienia stojącego tam pomnika Piotra Skargi zawiązał się Społeczny Komitet Obrony Pomnika Księdza Piotra Skargi. Wśród obrońców pomnika są katolicko-narodowi aktywiści, politycy, artyści, naukowcy i dziennikarze.

Źródło

 

 

Przypomnijmy, że pomnik autorstwa Czesława Dźwigaja, postawiono nielegalnie, pod osłoną nocy, w maju 2001 roku, z pełnym wsparciem prezydenta Andrzeja Gołasia, kardynała Franciszka Macharskiego, biskupa Kazimierza Nycza. Pomysłodawcą, by arogancko wtargnąć w przestrzeń Krakowa z osobą księdza Piotra Skargi  był, rzecz jasna zarząd Instytutu Ks.Piotra Skargi i Stowarzyszenia Ks. Piotra Skargi

 

Pomnik Księdza Piotra Skargi został odsłonięty  12 maja 2001 roku w obecności ówczesnego prezydenta miasta Andrzeja Gołasia, kardynała Franciszka Macharskiego, biskupa Kazimierza Nycza. Urzędnikom wytykano arogancję, bo ustawili pomnik bez zachowania wymaganych procedur i naruszyli prawa autorskie architektów.

Krakowianie uznali monument za najgorszą budowlę w mieście, przyznając mu tytuł Archi-Szopy. Usunięcia pomnika domagało się Stowarzyszenie Historyków Sztuki, Związek Polskich Artystów Plastyków i Stowarzyszenie Architektów Polskich.

źródło

 

I choć w planach remontu placu Marii Magdaleny nie mówi się nic na temat zniszczenia pomnika – jedynie o przeniesieniu go w inne miejsce, całe towarzystwo konserwatywno-narodowe huczy o likwidacji. To zwykła w ich przypadku praktyka – krzyczeć o napaści i zniszczeniu albo groźbie kataklizmu, za każdym razem, gdy wkracza prawo i porządek demokratyczny, za każdym razem gdy ktokolwiek zechce wyrazić choćby tylko opinię…

 

Instytut Ks. Piotra Skargi i Stowarzyszenie Ks. Piotra Skargi

Kim są założyciele tych organizacji i za jakimi ideami i wartościami ukrywają swoje cele, można przeczytać dziś już nawet na ich stronach informacyjnych. Po tym jak się mleko rozlało i ogół opinii społecznej wie za czyje pieniądze organizacja ta zbudowała i nadal buduje swoje wpływy, ustały powody, by się ukrywać za fasadą katolicyzmu. Wiadomo już dziś, że organizacja powołała Instytut Kultury Prawnej Ordo Iuris do walki z postępem, z każdym przejawem wolności, ze szczególnym naciskiem na wolność i prawa kobiet, że specjalizują się w zwalczaniu wszystkiego co odwołuje się do praw człowieka. Więcej na temat tych organizacji TU 0raz TU

 

 

 

Stowarzyszenie im. Piotra Skargi jest polską odnogą ruchu religijnego „Tradycja, Rodzina, Własność” (TFP), powstałego w Brazylii w 1960 roku z inicjatywy katolików wywodzących się z bogatych rodzin. Chcieli zapobiec rewolucji na wzór kubański, ale także przejść do ofensywy i zmienić świat na modłę tradycjonalistyczną i konserwatywną. Zwalczali także teologię wyzwolenia i wspierali reżimy Pinocheta i Franco, które sprzeciwiały się „diabelskiemu komunizmowi”.

źródło

 

 

Stowarzyszenie (ST.Piotra Skargi – przyp.red) zostało zarejestrowane w 1999 roku. Ruch w Polsce zainicjował wiekowy obywatel Brazylii polskiego pochodzenia – Leonardo Przybysz oraz tłumacz „Rewolucji i kontrrewolucji” Plinia – Sławomir Olejniczak. Ten drugi stoi na czele stowarzyszenia, które założył ze Sławomirem Skibą i Arkadiuszem Stelmachem – byłymi członkami Klubu Zachowawczo-Monarchistycznego. Chwalą się, że „potrafili połączyć tradycyjną katolicką pobożność (szczególnie pobożność Maryjną) z aktywizmem i przedsiębiorczym myśleniem”.

źródło

 

Szczególnie bulwersujące są praktyki wyłudzania od starszych ludzi na emeryturach, środków na swoją działalność, a tak naprawdę tworzenie wrażenia, że organizacja nie chodzi na pasku możnych i bogatych sponsorów, dla których, w zamian za szczodrość, destabilizują działanie państw katolickich. W Polsce mamy tego bardzo wyraźny obraz – ustawa antyaborcyjna z wszystkimi poprawkami i zaostrzeniami, samorządowa Karta Rodziny i strefy wolne od LGBT – to najbardziej rozpoznawalne „sukcesy” na tym polu. To czego nie widać rozgrywa się na poziomie relacji z uczelniami wyższymi, z absolwentami prawa, których szkoli się do pracy na rzecz zwalczania praw człowieka i zapewne wiele innych, o których nic nie wiemy…

 

A oto przykład wywierania presji na darczyńców, dowód na „aktywizm i przedsiębiorcze myślenie”

„Szanowna Pani, jeśli teraz skorzysta Pani z mojego zaproszenia do wzięcia udziału w naszej najnowszej kampanii… odpowie Pani na prośbę Matki Bożej. Przesadzam? Absolutnie nie! Organizując tę akcję, pomyślałem przede wszystkim o tych osobach, które – ufam! – szczerze kochają Maryję. Pomyślałem o Pani… bowiem od pewnego czasu nie mam z Panią żadnego kontaktu. Bardzo mnie to martwi” – to fragment listu, który otrzymała ostatnio polska emerytka.

Dalej nadawca listu zachęca adresatkę, 80-letnią kobietę, do odmówienia aktu ofiarowania się Jezusowi Chrystusowi przez ręce Maryi oraz wysłania stowarzyszeniu pieniędzy na rzecz inicjatywy podarowania Maryi tysiąca róż.

Nadawca zachęca do wpłacania kwot w wysokości od 30 do 100 zł – „Ktoś będzie Pani zawdzięczał swoje nawrócenie. Co więcej, swą ofiarą osobiście przyłączy się Pani do akty wynagrodzenia Sercu Maryi, bo w imieniu Pani i wszystkich uczestników akcji ofiarujemy 6 października w Fatimie 1000 białych róż!”.

Pod listem widnieje podpis Sławomira Olejniczaka, prezesa Stowarzyszenia im. Piotra Skargi z Krakowa.

 

 

Takich darczyńców podają jako jedyne źródło utrzymania organizacji – ale wiadomo już od jakiegoś czasu, że to mydlenie oczu naiwnym.

Naiwnych coraz mniej, za to hipokryzja działaczy aż nadto wyraźna w świetle ostatnich wydarzeń obyczajowych w organizacji, która podobno stoi na straży spójności rodziny. Trzeba przyznać, że z demontażem  rodzin radzą sobie konserwatyści doskonale we własnym gronie…

 

 

 

 

 

Już w najbliższą niedzielę tj. 06.02.2022 będziemy świadkami przedstawienia pt. bogobojni, skromni i cisi z różańcem w ręku bronią pomnika na placu Marii Magdaleny, ergo, „bronimy bezprawia i samowolki budowlanej, bo nasza wola jest ważniejsza niż porządek prawny.” W spektaklu weźmie udział m.in. kurator oświaty małopolskiej Barbara Nowak – już przywykliśmy, że ta pani nie wykonuje swoich obowiązków służbowych, woli biegać od awantury do awantury i omadlać okoliczności, wskazujące na przestępczą działalność kościoła i środowisk wywodzących się z tego nurtu ideologicznego.

 

 

 

kuna2022kraków

 

 

 

3 mln dofinansowania dla Bąkiewicza. 171 tys. dla egzorcysty przy telefonie. Etaty dla krewnych i znajomych królika. Co z tego wynika?

W Polsce, jak zapowiedział prezes prezesów, nastąpiła pełna wymiana elit. Jak rozumiem, wykształciuchy zeszły z widoku i ukryły się w swoich podziemiach, ignoranci obu płci dostali najwyższe stanowiska w państwie, a 11.listopada, w święto niepodległości, Bąkiewicz wygłosił przemówienie, na faszystowskim „Marszu Niepodległości” zorganizowanym, jak wszystko ostatnimi laty, nielegalnie pod patronatem rządu RP i pod ochroną policji.

W przemówieniu Bąkiewicz odgrażał się Stanom Zjednoczonym i Unii Europejskiej. Oznajmił ponad to, że patrioci to obrońcy kościoła katolickiego przed wrogiem, którego określił jako lewackie idee. Żadnych konkretów – wroga stworzyć z niczego to pikuś, ale dopisać mu ideologię, nazwać zagrożenia – nad tym to by jednak musiał usiąść i pomyśleć. A tu czas goni…

Śmiesznie to brzmi, gdy się wie, bo się widzi i słyszy, że  lewicowych napastników  ani na lekarstwo. No po sam horyzont pusto… Szkoda, że tak pusto, ale nie będziemy się obrażać na rzeczywistość. Może Bąkiewicz ma mokre sny i w przemówieniach fantazjuje – ale to się skutecznie leczy.

Natomiast powierzanie mu 3 mln zł na jego dwie inicjatywy organizacyjne z naszej wspólnej kasy, a konkretnie:

Stowarzyszenie Marsz Narodowy otrzymało 1,3 mln zł. Pieniądze mają być przeznaczone m.in. na zakup i wykonanie mobilnego studia telewizyjnego. Straż Narodowa Bąkiewicza otrzymała 1,7 mln zł m.in. na zakup siedziby, samochodów oraz sprzętu do „do ochraniania zgromadzeń publicznych i udzielania pierwszej pomocy”.

Skąd pochodzą pieniądze?

Jak precyzuje „Rzeczpospolita” Stowarzyszenie Marsz Niepodległości i Straż Narodowa powołana przez Roberta Bąkiewicza otrzymały dotacje od Instytutu Dziedzictwa Myśli Narodowej im. Romana Dmowskiego i Ignacego Jana Paderewskiego podległego Ministerstwu Kultury. Pieniądze pochodzą programu Fundusz Patriotyczny.

Na co zostaną przeznaczone?

Pieniądze przeznaczone są m.in. na sprzęt elektroniczny, zakup siedziby oraz samochodów.

ŻRÓDŁO

to kolejna samowolka rządu – tym razem finansujemy, bo to są nasze pieniądze, organizację faszystowską, która jest tak naprawdę bojówką PIS-owską.Widzicie co jest grane?

Nie byłoby to nawet tak  bardzo dołujące, gdyby nie wiedza o tym, że prezes dotuje WYŁĄCZNIE  swoich politycznych zwolenników, oraz organizacje pozarządowe o katolickiej proweniencji, nie dotuje zaś WCALE pozostałych, zwykle świeckich organizacji pożytku publicznego. Robi to ostentacyjnie, nie ukrywając hipokryzji, jak wtedy, gdy odciął od funduszy, działający od 13 lat z dobrym skutkiem TELEFON ZAUFANIA dla dzieci i młodzieży w kryzysie, prowadzony przez Fundację Dajemy Dzieciom Siłę

Ministerstwo Zdrowia odpowiedziało na nasze odwołanie od decyzji o unieważnieniu konkursu na prowadzenie wsparcia telefonicznego i online dla dzieci i młodzieży w kryzysie psychicznym. Decyzję swoją podtrzymało, konkurs anulowało, nasz 116 111 – telefon zaufania dla dzieci i młodzieży po raz kolejny nie otrzyma dofinansowania” – poinformowała Fundacja Dajemy Dzieciom Siłę w piątkowym komunikacie.

Jak dodali przedstawiciele fundacji, „podobnie jak sam konkurs został odwołany bez podania przyczyny, tak w piśmie również trudno szukać jakichkolwiek wyjaśnień”.

 

Dlaczego? Nie, nie dlatego, że jest nie potrzebny, co to, to nie. Po prostu, minister edukacji, nijaki Czarnek postanowił, że zupełnie wystarczy fasadowy telefonik u pewnego księdza:

Jednocześnie 6 września Ministerstwo Edukacji i Nauki ogłosiło uruchomienie nowej infolinii dla dzieci i rodziców – jej prowadzenie przez najbliższe dwa miesiące zlecono fundacji Auxilium, której – jak ujawniło OKO.Press – przewodzi ksiądz Józef Partyka, który jest także egzorcystą. Na ten cel do końca października Auxilium dostanie 171 tysięcy złotych.

ŻRÓDŁO

To się nazywa ordynarna nonszalancja, nadużycie władzy i lekceważenie problemów, z jakimi mierzą się od lat dzieci i młodzież w Polsce.

 

***

 

Podsumowując. Stwarzanie wrogów Rzeczpospolitej, to klasyczny sposób na tworzenie sztucznych problemów tylko po to, by powołać organizacje, projekty, podmioty, finansowane z budżetu, które są NOWYMI, zupełnie zbędnymi miejscami, wysoko płatnej „pracy” dla akolitów rządzącej partii, dla ich rodzin i pociotków. Jest też jasne, że to rodzaj korupcji politycznej, która polega na uzależnianiu ludzi od łaskawości prezesa, premiera, prokuratora generalnego i reszty suskich lub brudzińskich i jedynej słusznej partii, co bezpośrednio przekłada się na SUKCES WYBORCZY.

Czy opozycja, upierająca się nadal przy narracji polegającej na straszeniu społeczeństwa PIS-em i konserwatystami, ma jakiekolwiek szanse zdobyć zaufanie i poparcie odpowiedniej liczby wyborców? Czy potrafi zrezygnować z antagonizowania ludzi o różnych podejściach do życia, do swoich potrzeb, do swojego światopoglądu?

Czy nie czas najwyższy zaproponować społeczeństwu nowe rozdanie i nowe spojrzenie na państwo w każdym jego aspekcie? Takie, w którym będzie nie tylko ciepła woda w kranie, ale też jakaś nadzieja na wizję długofalową rozwoju kraju, w kontekstach zadowalających każdą warstwę społeczną oraz każdą korporację zawodową?

Wiem, że to trudne, ale potrzebujemy polityków na trudne czasy, mądrych i kompetentnych, takich którzy potrafią więcej niż tylko straszyć i wymachiwać kwitami. Narastające problemy ogólnospołeczne jak i te zawodowe, zdrowotne, socjalne rozwiążemy tylko, jeśli ktoś nas zjednoczy i przypomni czym jest zasada solidaryzmu społecznego i, że bez tego waloru prawdopodobnie nigdy nie wstaniemy z kolan, a w tej niewygodnej pozycji trudno nam będzie dogonić Europę.

Kuna2021kraków

 

 

Jak to działa? Chazan otworzył drzwi dla klauzuli sumienia, a Budzyńska dla ciemnogrodu w uczelniach wyższych.

13.06.2014 Warszawa , ul. Madalinskiego , Szpital Specjalistyczny im. Swietej Rodziny . Prof. Bogdan Chazan wsrod osob , ktore przyszly go poprzez podczas pikiety .
Fot. Jacek Marczewski / Agencja Gazeta

Kiedy w 2014 roku miała miejsce afera Chazana, kiedy wydawało się oczywiste, że lekarz musi  ponieść odpowiedzialność za łamanie prawa i procedur, przekonaliśmy się dość szybko, że wcale nie musi. Mało tego – zobaczyliśmy tego człowieka, jak  z uśmiechem i satysfakcją bryluje w mediach, w klinice, pośród wielbicieli i wielbicielek, tak rozumianej moralności i etyki zawodowej, w której dobrostan lekarza stoi wyżej niż prawa pacjenta i ustalone procedury, gwarantujące działanie prawa w zakresie dopuszczalności aborcji. Zobaczyliśmy, że kobieta nie ma żadnych praw, nawet jeśli odpowiednia ustawa istnieje i ma teoretycznie obowiązywać jej wykonawców.

 

 

 

 

 

Taki głośny skandal był potrzebny, by wskrzesić i przywołać do życia klauzulę sumienia. Rychło więc NIL złożyła odpowiedni dokument na ręce TK i klauzula rozpoczęła swoje drugie życie. Dodam, jeśli ktoś jeszcze tego nie wie, że od tamtej pory klauzula sumienia przestała być osobistą sprawą lekarza. Stała się warunkiem zatrudnienia, a także gwarantem, że kobieta, nawet mająca pełne prawo do aborcji – nie będzie miała gdzie jej wykonać. Klauzula bowiem zaległa ciężko nad całymi placówkami medycznymi, a następnie nad całymi województwami.

 

 

Trybunał Konstytucyjny uznał, że lekarze którzy nie zechcą wykonać aborcji, nie muszą wskazywać placówki, która ją przeprowadzi. Uprawomocniła się też decyzja prokuratury o umorzeniu śledztwa w sprawie profesora…

 

 

Podobnie jest i teraz z Konstytucją dla Nauki, którą zaczął demolować Jarosław Gowin, a teraz dzieła zniszczenia dokonać pragnie Czarnek. I podobnie jak w przypadku afery Chazana, potrzebny był pretekst do wszczęcia alarmu w sprawie wolności słowa i zniesienia jakichkolwiek ograniczeń, jeśli chodzi o treści głoszone z katedr uniwersyteckich. Takim pretekstem stała się awantura o treści głoszone przez prof Ewę Budzyńską w Uniwersytecie Śląskim.  Dla przypomnienia –

 

 

 

 

źródło

Skarga studentów socjologii Uniwersytetu Śląskiego wpłynęła do władz uczelni w zeszłym roku. Chodziło o zajęcia, które prowadziła prof. Ewa Budzyńska. Wykładowczyni wyjaśniała, że stosowanie antykoncepcji jest zachowaniem aspołecznym. Powtarzała, że normalna rodzina zawsze składa się z mężczyzny i kobiety.

Dawała do zrozumienia, że osoby homoseksualne to coś gorszego – opowiadają nam studenci.

Przypominają też sobie, że prof. Budzyńska porównywała gender do komunizmu, a pewnego razu powiedziała, że posyłanie dziecka do żłobka to krzywdzenie go.

Po skardze studentów władze Uniwersytetu Śląskiego wszczęły wobec prof. Budzyńskiej postępowanie dyscyplinarne. Wtedy jednak w jej obronie stanęli abp Wiktor Skworc, metropolita katowicki oraz Jarosław Gowin, który wówczas był jeszcze ministrem nauki i szkolnictwa wyższego, a także Michał Woś, poseł Solidarnej Polski i od niedawna minister środowiska.

 

Budzi co najmniej zdziwienie, że Ewa Budzyńska wieloletni socjolog, wykładowca, nagle i bez widocznej przyczyny zaczęła głosić dość mocno sprzeczne z nauką twierdzenia. Na tyle kontrowersyjne w odbiorze publicznym, że przewidywalna reakcja studentów nie była  niczym zaskakującym, ani dla pani profesor, ani dla ministra Gowina. Powiem więcej – była reakcją, na jaką liczono, tworząc tę oczywista prowokację. Wszystko co nastąpiło potem, to tylko wypełnienie nakreślonego z grubsza planu przejęcia pełnej kontroli nad uniwersytetami, nad ich finansowaniem , nad wyznaczaniem celów i zatrudnianiem „odpowiednich ludzi”. Tak jak klauzula sumienia jest zamachem na praworządność i prawa człowieka, tak plan Gowina dla Nauki to zamach na naukę jako taką i na fundusze dla jej rozwoju niezbędne.

 

źródło

Na początku maja resort edukacji i nauki skierował do opiniowania projekt nowelizacji ustawy Prawo o szkolnictwie wyższym i nauce, określany „pakietem wolnościowym” lub „pakietem wolności akademickiej”. Przewiduje on m.in., że wyrażanie przez nauczycieli akademickich przekonań religijnych, światopoglądowych lub filozoficznych nie będzie stanowiło przewinienia dyscyplinarnego.

 

 

Źródło

[…]negatywne stanowisko na temat pakietu wyraziła KRASP i Akademia Młodych Uczonych PAN. „Podczas wielomiesięcznej dyskusji środowisko akademickie wielokrotnie zwracało uwagę na fakt, iż wolność wypowiedzi pracowników uczelni musi łączyć się z odpowiedzialnością naukowca i przestrzeganiem kryteriów naukowości w pracy badawczej oraz dydaktycznej” – napisała w stanowisku KRASP.

KRASP podkreśla, że wolność wypowiedzi musi wiązać się z poszanowaniem godności człowieka, „a wolność akademicka nie może polegać na głoszeniu w przestrzeni uczelni opinii ignorujących wiedzę i metodologię badań naukowych”.[…]

 

 

Na to Czarnek teatralnie oburzony powiada, że:

 

„Z wielkim zażenowaniem przyjmuję stanowisko Konferencji Rektorów Akademickich Szkół Polskich w sprawie wolności akademickiej – KRASP występuje przeciwko Konstytucji RP i już to samo w sobie uważam za skandal” – tak skomentował dla PAP to stanowisko szef MEiN Przemysław Czarnek. Dodał, że warunkiem rozwoju nauki jest pełna wolność akademicka, pełna wolność nauczania, a także wolność debaty akademickiej.

 

Oświadczenie środowisk naukowych, traktować można jak łabędzi śpiew. Słuszne słowa, nawet najlepiej ułożone i brzmiące rozsądnie nie sprawią, że czas się zatrzyma i cofnie do momentu, gdy mieliście drodzy naukowcy szansę uratować swoje środowisko i samą ideę nauki. Autonomię uczelni spożytkowaliście źle. Nie zabezpieczyliście jej przed zakusami nieuków i ignorantów. Wydawało się Wam, że to Wasze gospodarstwo na wieki. Że nikt Wam nie będzie przeszkadzał robić co się Wam żywnie podoba. I stało się. Znalazł się sposób, by  wytrącić Wam władzę z ręki i przejąć ten obszar finansowania. Teraz tylko patrzeć, jak jeden po drugim zaczniecie przywdziewać barwy ochronne i tulić się do swoich nowych mocodawców. I to dopiero będzie żenujący obrazek panie Czarnek…

 

kuna2021kraków

 

 

 

 

 

 

Komisja bez kompetencji, prokurator bez woli działania, ofiary pedofilii bez nadziei na sprawiedliwość. Jaki to kraj?

Komisja nie dostanie natomiast całości akt, o które prosiła. – „Kwestia udostępnienia Państwowej Komisji kopii całości akt kanonicznych procesów karnych budzi poważne wątpliwości zarówno na gruncie prawa państwowego, jak i kościelnego” – czytamy w oświadczeniu podpisanym przez delegata KEP ds. ochrony dzieci i młodzieży abp. Wojciecha Polaka.

Episkopat tłumaczy, że Komisja nie przedstawiła „jasnej podstawy prawnej, na której opiera się prośba o wydanie akt”. Przeszkodą jest także nierozstrzygnięta – zdaniem KEP – kwestia, czy zniesienie sekretu papieskiego dotyczy postępowań sprzed dnia wejścia w życie decyzji papieża Franciszka. Abp Polak ma się zwrócić „w najbliższym czasie” do Watykanu o wykładnię tego przepisu.

 

 

ŹRÓDŁO

 

Czy to nie wydaje się dziwne. Co najmniej niestosowne zważywszy, że mowa o instytucji religijnej. Tak, to ta sama instytucja, która śmie wyznaczać maluczkim, mocno wyśrubowane standardy moralne. Ta sama, która ustami bp Hosera twierdziła, że pedofilia to ohydne przestępstwo i że będą je potępiać z całą surowością na jaką zasługuje. Ta sama instytucja, która korzystając z przychylności i naiwności pierwszych demokratycznych władz RP wymusiła, spisany na kolanie i pod dyktando episkopatu Konkordat, na mocy którego kościół rzymskokatolicki otrzymał gwarancje autonomii. Autonomia oznacza w tym przypadku brak kontroli.  Ale prawne podstawy którymi episkopat się dzisiaj zasłania przed wydaniem akt spraw o pedofilię, to jedno, a możliwość okazania dobrej woli współpracy z organami ścigania i wymiaru sprawiedliwości to drugie. Wygląda na to, że kościół katolicki właśnie zdefiniował się jako współodpowiedzialny i współwinny skali pedofilii w swoich strukturach. Myślę, że jeśli ktoś jeszcze miał wątpliwości , czy KK powinien ponieść formalną odpowiedzialność za zbrodnie wobec dzieci, po tym oświadczeniu może nabrać pewności zarówno co do winy za skalę procederu, jak i co do tego, że jest on jedynym adresatem roszczeń odszkodowawczych.

Sytuacja jest podwójnie patowa – obecnie rządząca koalicja konserwatywna sprzyja hierarchom, od których jest całkowicie zależna. W związku z tym nie spodziewamy się też żadnych poważnych ruchów ze strony prokuratury krajowej, a prokuratora generalnego nie podejrzewamy o skuteczność w kwestii zajęcia niezbędnych dokumentów kurialnych.  Przedawnione sprawy żegnają się z kolejnymi winnymi, których kres kończy śmierć. Za to rośnie lawinowo ilość współcześnie dokonywanych zbrodni pedofilii. Stąd wydaje się sensowne apelować do rodziców dzisiejszych dzieciaków – ofiar dokładnie tej samej pedofilii co przed stu i dwustu laty, by nie zgłaszali aktów przemocy seksualnej w kurii, ale przede wszystkim w prokuraturze… Istnieje wielka potrzeba stworzenia zrzeszenia prawników polskich wspierających rodziny dotknięte tym nieszczęściem. Na sejmową komisję nie można liczyć – nawet gdyby miała jakiekolwiek kompetencje – i tak ich nie wykorzysta z powodu politycznego interesu, jaki wyklucza skuteczne działanie tego organu.

kuna2021kraków

 

 

Upolitycznione ZHP – Czy ateistyczne dziecko jest godne być jego członkiem? – zastanawia się zarząd ZHP w nowym składzie…

Grzegorz Skowronek / Agencja Gazeta foto

 

 

„Aktualnie Rada Naczelna ZHP konsultuje zagadnienia związane z wychowaniem duchowym na Zjazd ZHP. Jedna z osi tej dyskusji przebiega wokół rozważań, czy członkiem ZHP może być osoba nieuznająca bytów pozamaterialnych. Przyjmuje się nawet możliwy wariant, w którym członkiem ZHP będzie mogła być wyłącznie osoba, która wyznaje jakąś religię – czytamy w poście z 5 maja 2021 r.

 

Tak. Zaczyna się nagonka na ateistów. Scenariusz znamy z historii, ale oczywiście Polacy są tolerancyjni, gościnni i wyrozumiali. Nigdy nie byli antysemitami i nie organizowali pogromów itd… znamy te mity, a IPN dokłada starań, by się utrwalały w świadomości źle wykształconego pokolenia post transformacyjnego.

Fakt, że nowa rada ZHP wybrana w marcu, której przewodniczy nowy naczelnik Grzegorz Woźniak zastanawiają się nad upolitycznieniem tej organizacji było do przewidzenia już po tym, jak niegdysiejsza naczelniczka Małgorzata Sinica postarała się o przydział dla kapelanów, a także dopuściła, by jednostki kościoła katolickiego takie jak klasztory i parafie, mogły zakładać w ramach ZHP swoje, nowe drużyny. Nie wiem ile ich w rzeczywistości powstało, ale co do zasady sam pomysł był niedorzeczny i wbrew tradycji związku. Podobnie wbrew zasadom i wartościom jakie zawsze starano się wpoić dzieciom i młodzieży harcerskiej, całkiem poważnie rozważa się kwestię jak ta:

 

W dalszej części dowiadujemy się, że w ZHP pojawiły się głosy,

ateista może nie posiadać odpowiednich zasad moralnych, predysponujących go do bycia harcerzem.

 

Taka dyskusja miała już miejsce po 1989 roku, gdy część druhów wystąpiła z ZHP i założyła, związany ściśle z agendą kościoła rzymskokatolickiego Związek Harcerstwa Rzeczpospolitej.

Z mojego punktu widzenia jest to nie tylko nieuprawniona dyskusja, wręcz sprzeczna z zasadami umowy społecznej zawartej w konstytucji, ale jest przede wszystkim zaprzeczeniem zasad stworzonych i od lat obowiązujących w ZHP. Jest też próbą wykluczenia dzieci ateistycznych, co już samo w sobie, i bez względu na to jak bardzo niszczy wizerunek ZHP, jawi się jako głęboko  nieetyczny projekt, mający spory potencjał do tego żeby zakończyć wieloletnią i piękną tradycję tej organizacji. Sam pogląd, że ateiści nie posiadają zasad moralnych pochodzi wprost z kościelnych kazań, a znalazł się tam z powodu zaleceń polityków episkopalnych, którzy są twórcami tego szkodliwego stereotypu  i wplatają go zawsze w swoje narracje, kiedy czują potrzebę podniesienia poczucia wartości swoich wiernych.

Szczęśliwie ZHP to organizacja skautowska o bardzo pięknej tradycji i historii. Są w niej wciąż ludzie, którzy wiedzą co robią, są świetnymi wychowawcami młodzieży i maja odmienne zdanie niż zarząd ZHP.

 

Zapytałam druhnę działającą w jednej z Chorągwi, jakie ma zdanie na temat moralności harcerzy, czy jej zdaniem ma ona jakikolwiek związek z wiarą, przynależnością do jakiejkolwiek religii. Odpowiedź jest oczywista.

ZHP to organizacja świecka, niezwiązana z żadną religią. Harcerskie ideały opierają się przede wszystkim na świeckich wartościach – bycia dobrym człowiekiem, pracy nad sobą, pomocy, patriotyzmie, służbie. Oczywiście, w przyrzeczeniu harcerskim jest tekst o służbie Bogu i Polsce, ale jeśli ktoś jest ateistą, służbę tę niesie na tych płaszczyznach i według wartości, które wyznaje – mówi moja rozmówczyni.

Dodaje, że wielu harcerzy, nosi z dumą harcerski krzyż, choć nie deklarują żadnej przynależności do kościoła, lub są innego wyznania. Jednak nie przeszkadza im to w byciu pełnoprawnymi działaczami Związku.

źródło

 

Czytaj także:

„ZHP- kolejny zdobyty/utracony przyczółek” – stan po 5 latach

 

ZHP – oprawa uroczystości kościelnych i ośrodek formatowania przyszłej konserwy.

 

„Wciskanie kitu, czyli potęga marketingu”

 

kuna2021kraków

 

 

 

Porozmawiajmy o potrzebach i problemach OzN i ich opiekunach…

W skrócie o co chodzi – jest taka telewizja co się nazywa TTV i stanowi część TVN Discovery Polska. I otóż ta telewizja we własnej osobie pani dyrektor programowej Lidii Kazen zapowiedziała nowy show. Tym razem z udziałem Osób z Niepełnosprawnością (OzN) w charakterze maskotek, którymi troskliwie zajmą się celebryci, żeby opiekunowie OzN mogli sobie pooddychać i się zrelaksować przed kamerami, o i naturalnie opowiedzieć jakie to fajne jest móc odpocząć. W mediach społecznościowych wrze! W domach gdzie większość czasu OzN spędzają, także trwa dyskusja. I bądźmy sprawiedliwi – to jedyny plus tej telewizyjnej hucpy. Wywołanie dyskusji na temat faktycznych potrzeb i problemów z jakimi muszą się borykać OzN jest czymś pozytywnym, nawet z całym bagażem emocji jakie wzbudza. A wzbudza, bo ta mniejszość, jak każda w tym kraju jest wykorzystywana politycznie i medialnie, natomiast jej problemy są lekceważone i ignorowane od zawsze.

 

Jedyne co jako apriori uprzywilejowana osoba mogę zrobić to oddać im miejsce na tym portalu, by mogli opowiedzieć o tym czego potrzebują i jakie widzą rozwiązania w zakresie ich zaspokojenia. Nie potrzebują ani litości, ani szczególnego zrozumienia- potrzebują systemowych gwarancji i całościowego podejścia do faktu, że istnieją, są takimi samymi ludźmi jak wszyscy i maja prawo do rozwoju, pracy, ambicji, a ich opiekunowie dokładnie tak samo jak wszyscy, mają prawo do relaksu i własnego życia, w ramach którego chcą się rozwijać, pracować i tworzyć wartość dodaną – czyli jakość życia tu i teraz dla siebie, swoich podopiecznych i wszystkich wokół.

 

Ckliwe programy promujące celebrytów, takie właśnie jak „to tylko kilka dni” jedynie fałszują rzeczywistość. Opowiadają o tym jakie fajne może być życie z niepełną sprawnością. I to ma niby budzić wrażliwość widzów, ma im przybliżyć problemy OzN. Albo więc twórcy są naiwni i mało jednak empatyczni, albo program jest zapchajdziurą programowo odfajkowującą temat OzN. Ale co ja tam wiem… Oddaję głos jednej z wielu osób, które wiedzą czym jest życie OzN. Posłuchajmy i pochylmy się nad tym głosem.

 

Wczoraj przez chwilę przestałam oddychać. Patrzyłam, nie wierzyłam. Przeczytałam, nie wierzyłam. Przeczytałam jeszcze raz i nie wierzyłam nadal. Potem zalała mnie fala wkurwu, smutku i bezradności. Do dziś jestem rozstrzęsiona, rozczarowana i jest mi do szpiku przykro. Czy naprawdę po tylu latach tak wymagającej pracy aktywistycznej, strajkach, sojuszach, w momencie gdy osobami z niepełnosprawnościami wycierają sobie gęby pseudoeksperci i politycy w aborcyjnym piekle kobiet, gdy eugenika pokazała swoje najjaśniejsze oblicze w Narodowym Programie Szczepień, musimy walczyć jeszcze z takim medialnym stygmatyzującym gównem, na widok którego opadły mi ręce i zaszkliły się oczy? Ignorancja wylała się szerokim potokiem – TTV, TVN, wszyscy celebryci – QCZAJ, Michał „Misiek” Koterski, Barbara Kurdej-Szatan, Sławomir, Dagmara Kaźmierska, @Lidia Kazen, litości!

O co chodzi i dlaczego jest to bardzo, bardzo złe? Stacja TTV, należąca do TVN Discovery Polska, ustami dyrektorki programowej obwieściła informacje o nowym charytatywno-stygmatyzująco-spłycająco-ignoranckim programie „To tylko kilka dni”. Ja rozumiem, że „gwiazdy” już tańczyły, śpiewały, gotowały i plotły warkocze, więc trzeba szukać nowych doznań, ale tak bardzo nie tędy droga. Bo w programie ma chodzić o to, że kilkoro celebrytów ze swoimi plecakami przywilejów ma się świetnie bawić i dobrze zarobić na tym, że przez kilka dni będzie asystować dorosłym osobom z różnymi niepełnosprawnościami (oczywiście wszędzie czytamy, że będą się nimi „opiekować”). I mają wnieść (jprdl) „powiew energii i nową perspektywę” do życia swoich (kur*a mać) podopiecznych. I to otworzy im oczy! I będą się dziwić, że nie wszyscy biorą prysznic tak zgrabnie jak w reklamie szamponu! I będą dzielić się wynikającymi z ich społecznej ignorancji głębokimi przemyśleniami! Bo będzie im się wydawało, że PRZEZ KILKA DNI odrobili nieodrobioną przez lata i przez państwo, i przez społeczeństwo, i – chyba najbardziej – przez media lekcję różnorodności społecznej.

Co z tego wyniknie? Hajs. Nie wiem, czy także dla osób z niepełnosprawnościami, które wezmą udział w programie, ale na pewno dla celebrytów, ekip, stacji i autorki jednego z najgorszych głosów całego przedsięwzięcia, czyli Lidii Kazen, dyrektorki programowej TTV, która chrząknęła, wzięła pod pachę pakiet swoich przywilejów i rzekła:

„Nasz świat potrzebuje pozytywnych bodźców i właśnie o tym jest ten program. Osoby niepełnosprawne często na co dzień pozostają w ukryciu w domach, gdzie wspólnie ze swoimi opiekunami spędzają większość życia. My z pomocą znanych osób na chwilę ten porządek burzymy, dajemy chwilę wytchnienia, czasem po prostu radości”.

Nie mogło zemdlić mnie bardziej. Jeśli TWÓJ świat potrzebuje pozytywnych bodźców, to nie szukaj sobie ich MOIM kosztem! Pani Kazen chwyciła sobie garść leżących nieopodal stereotypów, że osoby z niepełnosprawnościami to te zależne, „uwięzione” na n-tych piętrach, „skazane na opiekę rodziców”, bez życia, bez ambicji, bez planów, bez możliwości, bez własnych rodzin i pasji, i postanowiła podsumować „problematyczną sytuację OzN w Polsce”. Oczywiście bez krzty systemowej refleksji. I bez zerowej ponownie świadomości języka i istnienia pojęcia „asystencji osobistej”. I wchodzi teraz z butami do naszej wieloletniej aktywistycznej pracy i naszych codziennych żyć, i będzie „burzyć porządek”, który sobie ableistowsko założyła. Da nam łaskawie, spełniając swoją charytatywną ambicję, żeby spokojnie zasnąć w swoim nietanim życiu, „radość”! Bo wiadomo, że osoby z niepełnosprawnościami mają tylko elementarne potrzeby biologiczne. O, losie.

Co więcej, bez żenady i choćby szczypty uważności, wrażliwości i jakiegokolwiek pomyślunku ponownie ochoczo media trąbią o tym, jak to gwiazdy będą pomagać w PODSTAWOWYCH czynnościach – kąpiel, ubieranie, jedzenie itd. Tak, tak, rozumiem, że to się klika, że z tego wyjdzie całkiem fajny freak show, ale na to było miejsce circa w XIX wieku, drodzy ignoranci i miłe ignorantki. To, że ktoś robi coś inaczej, wolniej czy mniej zgrabnie, nie usprawiedliwia waszych gapiowskich niezaspokojonych pragnień, nie usprawiedliwia włażenia w cudzą intymność, nie usprawiedliwia szerzenia społecznego na to przyzwolenia i krzywdzących uogólnień.

Polskie media widziały już górę żenady w narracji o osobach z niepełnosprawnościami. Chyba niemal wszystkie stacje (i radiowe, i telewizyjne) mają na koncie absurdalne programy o miłościach osób z niepełnosprawnościami, superludziach, jednakludziach, smyrających po niedoedukowanym sercu historiach z przejmującą muzyką w tle i zbliżeniami na zaszklone oczy lub nerwowo pocierane dłonie. To wszystko jest ohydne, przeciwne mówieniu i myśleniu o prawach i potrzebach OzN w nurcie praw człowieka i tak ważnej dla nas Konwencji ONZ o prawach osób z niepełnosprawnościami. Ale od wczoraj stwierdzam, że wszystko, co widziałam dotychczas, było absolutnie NICZYM w obliczu najohydniejsze produkcji w tym temacie, jaką jest program „To tylko kilka dni”.

Wszystkie media, które wypuściły informację o emisji tego programu, posługując się niezmiennie obrzydliwym niekonwencyjnym językiem, cytując najohydniejsze i pełne stereotypów uogólnienia dot. osób z niepełnosprawnościami, też zasługują na krytykę. Gdy czytam np. na Wirtualnemedia.pl: „Także dla nich [gwiazd] to będzie czas na chwilę refleksji i docenienie tego, co się ma”, to z bólem zauważam, że nie dalej jak wczoraj opublikowałam wpis o tym, jak ableistowskie jest budowanie swojego dobrostanu na zauważaniu pseudogorszości innych. Nie lepszą narrację prowadzą Dzień Dobry TVN, ESKA TV czy WPROST.

Drogie osoby, niech z waszą pomocą wyniknie z tego cokolwiek dobrego. Zacznijmy tę dyskusję. Zwracam się także do stacji telewizyjnych i celebrytów, celebrytek, którzy popełnili to społeczne faux pas. Pogadajmy, przemyślmy, usłyszmy się, wyprostujmy, odróbmy wspólnie tę lekcję. Sojuszniczki i sojusznicy, teraz potrzebujemy także was i waszych stanowczych głosów wsparcia i sprzeciwu.

Nie wiem, czy ten wpis ma szansę dotrzeć do kogokolwiek na jakimkolwiek poziomie związanego z tą produkcją, ale:

– zwracam się z prośbą do osób śledzących Pełnoprawną: zareagujcie. W dowolny sposób, ale zareagujcie – własnym komentarzem, udostępnieniem, zagajeniem kogoś wokół, wpisem czy wiadomością na profilu TTV i wspomnianych celebrytów, wyrażeniem swojego sprzeciwu. Ale zareagujcie.

– apeluję do celebrytów i celebrytek, którzy zdecydowali się na udział w programie: zareagujcie, przemyślcie. Nie chcę linczować, chcę spróbować zbudować wokół tego jakąś wartość. Mogę się spotkać, mogę pogadać, mogę wskazać kierunek, możemy wspólnie pomyśleć nad działaniem, w którym wasza praca i wasza rozpoznawalność mogą mieć supermoc, bo to bez dwóch zdań wasz duży potencjał.

– apeluję do stacji TTV i do TVN Discovery Polska – odróbmy tę lekcję. Nie wiem, czego możecie potrzebować, ale zgłaszam gotowość współpracy, by to wiadro stereotypów nie wylało się na waszych widzów.

I warto się zastanowić, o kogo w tym programie tak naprawdę chodzi, bo doświadczenie niepełnosprawności to nigdy nie jest „tylko kilka dni”.

#tonietylkokilkadni

PS Ola Petrus, dzięki za twoją wczorajszą reakcję na tę charytatywną szmirę. ?￰゚マᄐ

 

I głos jeszcze jednej osoby wybrany  z licznych komentarzy na FB , osoby sprawnej, która nie miała nigdy do czynienia z OzN. Podaje ten głos, jako ilustrację, że nie jest znowu to takie trudne, by rozumieć na czym polega autentyczna pomoc dla tej mniejszości i, że nie polega na jojczeniu ani wzbudzaniu empatii wśród sprawnych. Nikt nie powinien być zależny od tego czy sąsiad albo przypadkowa osoba na ulicy jest wrażliwa. Nikt z nas sobie tego nie życzy. Takie pozostawianie OzN na łaskę i niełaskę wrażliwych osób sprawnych to zwyczajnie systemowa spychologia. Tym bardziej przekazywanie opieki nad głębokimi upośledzeniami kościołowi katolickiemu to wręcz zbrodnia, zważywszy na wątpliwą kondycję moralną tego środowiska.

 

 

 

Co do budzenia empatii- tej funkcji mózgu nie ćwiczy się przez reality-schow. Osobiście optuję zawsze za systemowym pokonywaniem problemów. W tym wypadku wystarczy żeby ktoś zarządził poważne traktowanie istnienia OzN. A powinno się to uzewnętrznić np. przepisami o budownictwie, dopłatą do sprzętu, ułatwiającego im życie i poruszanie się samodzielne w przestrzeni publicznej, przydały by się też odpowiednie zachęty dla pracodawców, żeby OzN i z kompetencjami, mogły znaleźć dla siebie miejsce pracy. Dużo można zrobić systemowo, zamiast wykorzystywać OzN do marketingu i reklamy celowanej, lokowania produktu i opowiadania o ich życiu, jakby było zupełnie fajne i tylko malkontenci mówią, ze to nieprawda. Jeśli zaś chodzi o opiekunów- to oczywiście także systemowo powinno się im umożliwić odpoczynek i relaks – i nie okazjonalnie ale stale, i w ciągu każdego dnia także. Większość ludzi nie ma zielonego pojęcia o tym jak się żyje w przeciążeniu i w przewlekłym stresie… Nie powinno być tak, ze OzN mają ciągle poczucie winy, a ich opiekunowie utraty swojego życia… obydwie strony mają prawo do swojego rozwoju i swojego życia. System liberalny nie uwzględnia pomocy dla rodzin OzN, bo taki właśnie jest- ma ludzi w dupie, mają sobie radzić sami albo tonąć. To bardzo wygodna doktryna gospodarcza dla rządzących, a entuzjaści tego nurtu w myśleniu wyzutym z humanizmu, wychowani na korwinistycznym wściekłym mleczku, to niemal całe pokolenie urodzone po 80-tym roku. Takie libki żyją z szeroko zamkniętymi oczami i dociera do nich cokolwiek dopiero jak się zderzą ze ścianą rzeczywistości OzN… Czy ktoś z Was, sprawnych osób chciałby, żeby po przejściu na emeryturę wasze życie , jego jakość i standard zależały od czyjejś empatii? Bo ja serdecznie dziękuję za taką zależność. Chcę , bezy mi ten standard zapewniło moje ubezpieczenie emerytalne, a nie ilość dzieci jakie urodziłam i wychowałam… na przyszłych opiekunów. Sorry, ale wolę nie być zależna od kondycji swoich dzieci. Nie po to je urodziłam, żeby miały kłopot jak się stanę mało sprawna. I nie po to płaciłam podatki i ZUS przez całe zawodowe życie. System ma mi zapewnić bezpieczną starość bez stresu, głodu i poniewierki.

 

kuna2021Kraków

 

Polska droga do Gileadu… kolejny krok za daleko.

W skrócie:

Ustawa antyaborcyjna, zmuszająca kobiety z ciążami letalnymi do donoszenia i urodzenia, skazanego a’priori istnienia na śmierć, została uznana w powszechnej opinii za wytwór ideologiczny, zmierzający do tworzenia warunków, w których będzie można skazać kobiety na tortury, bo tak w praktyce wygląda bycie w ciąży z uszkodzonym nieodwracalnie płodem.

W odpowiedzi na te zarzuty rząd wprowadza do użytku sieć oddziałów perinatalnych – miejsc, w których kobiety będą pod pełna kontrolą. Wszystko to ubrane w fałszywą troskę miało świadczyć o tym, że rząd bierze odpowiedzialność za swoje harce prawne, wymierzone przeciwko kobietom. Rząd stworzył problem i teraz udaje, że go rozwiązuje.

Jedna z bardziej ultraprawicowych partii – Solidarna Polska (Ziobry), korzystając z nadarzającej się okazji, wniosła właśnie do sejmu kolejny projekt. Tym razem ustawa udaje troskę o dzieci, natomiast kobiety pozbawia podmiotowości i zdolności do samodzielnego życia – decydowania o sobie w ramach niezbywalnej wolności. Już nie tylko nie ma ONA praw reprodukcyjnych, ale w ogóle nie ma prawa głosu. Projekt zakłada ścisłą kontrolę każdej kobiety u której stwierdzi się podejrzenie wady płodu. Mają pozostawać pod nadzorem aż do rozwiązania ciąży na oddziałach perinatalnych. Ustawa ma charakter obligatoryjny, nie fakultatywny.

Skutki przyjęcia takiej ustawy dość łatwo przewidzieć. Kobiety będą unikały kontaktów z opieką zdrowotną, a efekt mrożący będzie miał swoje konsekwencje… Jeśli kobieta nie będzie się badała – nie dowie się w odpowiednim momencie, że płód jest chory. Nie wszystkie choroby są nieodwracalne i letalne- wiele z nich to wrodzone wady, które można leczyć w okresie płodowym. Jeśli kobieta nie będzie świadoma w jakim stanie znajduje się płód nie będzie mogła podjąć stosownych decyzji w określonym czasie. W praktyce więc mamy na tapecie kolejną ustawę, która znacznie ograniczy dostęp do usług publicznych np. badań prenatalnych.

Czy można jeszcze bardziej okazać kobietom pogardę i lekceważenie całemu społeczeństwu? Oczywiście, że można. Można zrezygnować z dwóch pozostałych przypadków zezwalających na aborcję – gwałt i zagrożenie dla życia kobiety. Jeśli Polki przestaną współżyć ze swoimi partnerami, bo tylko taka antykoncepcja będzie dostępna, to nawet gwałt może prawica ogłosić błogosławieństwem narodu, a gwałcicieli jego bohaterami. W pewnym sensie to się już nawet dzieje aktualnie – bo czymże jest wypowiedzenie konwencji stambulskiej  o przeciwdziałaniu przemocy domowej? Można, jeśli zajdzie taka konieczność, wprowadzić nakaz podejmowania czynności rodzicielskich, zwłaszcza gdy skończy się kasa na 500+. Bo czemu nie!

 

A obecna w przestrzeni publicznej narracja, mówiąca o prawie naturalnym i w ogóle naturalnym cierpieniu podczas porodu, to całkiem dobry wstęp do polityki zmierzającej do odcięcia kwestii rozrodczych od budżetu państwa… I to też już się dzieje – z listy priorytetów zdrowotnych zniknęły wszystkie dotyczące zdrowia reprodukcyjnego… Kiedy wiele lat temu zniknęła z tej listy  próchnica zębów – cały sektor stomatologiczny popłynął w kierunku prywatyzacji, a koszty przerzucono na obywateli. Nie muszę mówić jakie są tego skutki – każdy kto wybiera się do stomatologa doskonale je zna.

 

Każdy tego typu pomysł mizoginicznych facetów z prawicy będzie skutkował efektem mrożącym, a w ślad za nim będą oni uchwalać kolejną równie głupią i nieludzką ustawę. Bo w tym, rozciągniętym na lata projekcie nigdy nie chodziło o niczyje dobro- ani dzieci, ani ich rodziców, nawet nie chodziło o przyrost naturalny – zawsze chodziło o prymitywną przemoc, bo tylko w taki sposób cienki Bolek prawicowy zaznacza swoją obecność i swoją władzę. Obecna w Polsce Ordo Iuris, to organizacja finansowana z obcego kapitału, należącego do skrajnych fundamentalistów religijnych i to oni są sprawcami piekła kobiet w naszym kraju. Dlaczego rząd chodzi na ich pasku?

Bardzo gorąco polecam omówienie projektu ustawy w zalinkowanym poniżej źródle na stronie www.prawo.pl

Źródło

 

kuna2021kraków

 

 

Do czego służą pożyteczni idioci w państwie mafijnym? Jeszcze o katastrofie smoleńskiej…

Notatkę przedstawiamy w całości bez skrótów i bez komentarza. Wydaje się być zbędny. Może tylko tyle, że poza tą sensacyjną wiadomością kryje się rzeczywisty winny, no bo chyba nie ma wątpliwości, ze pożyteczni idioci to tylko wygodne narzędzia. A pan Sasin wydaje się być idealnym kandydatem wszędzie tam, gdzie trzeba coś spieprzyć. Chciałabym wreszcie dowiedzieć się kto jest tu głównym rozgrywającym…

👉 Takie świąteczne pytanie: ile lat temu dowiedzieliście się, że jednym z głównych organizatorów lotu do Smoleńska był nie kto inny jak Jacek Sasin? Bo ja zero lat temu. Wczoraj się dowiedziałem z artykułu Rzeczkowskiego w Polityce. A że artykuł jest płatny, to streszczę Wam najważniejsze punkty. Link do artykułu w komentarzu.

👉 W 2010 Sasin był zastępcą szefa Kancelarii Prezydenta RP. Jak wiadomo, Lech Kaczyński lubił się kłócić z rządem PO, więc lot był w dużej mierze organizowany w jego Kancelarii. Osobą bezpośrednio zaangażowaną w organizację była niejaka Katarzyna Doraczyńska, która sama w Smoleńsku zginęła. Ale jej przełożonym, koordynującym całą wizytę, był Sasin.

👉 Prokuratura badająca sprawę w „pierwszym rzucie” była zadziwiająco wyrozumiała dla pracowników Kancelarii Prezydenta, skupiając swoją uwagę na ludziach ze struktur PO-PSL. Rzeczkowski i jego koledzy z redakcji przeanalizowali 100 tomów aktów sprawy i doszli do takiej konkluzji:

„Z akt wyłania się obraz, który obecnego wicepremiera i ministra aktywów państwowych stawia w niekorzystnym świetle. Można z nich wysnuć wniosek, że Jacek Sasin uniknął odpowiedzialności tylko dlatego, że nikt nie był zainteresowany, by postawić mu zarzuty niedopełnienia obowiązków.”

👉 Choć Sasin próbował zwalać całą odpowiedzialność na panią Doraczyńską, która przecież nie miała jak się bronić, to kolejni świadkowie (także z Kancelarii Prezydenta) zeznawali, że to on organizował wizytę, mówiąc np.

„…na poziomie szefa kancelarii podjęta została decyzja, że za organizację odpowiedzialny będzie minister Sasin…”

„…ze strony Kancelarii Prezydenta przygotowania do wizyty prowadził zespół dyrektor Katarzyny Doraczyńskiej, a całość nadzorował minister Sasin…”

„Głównym koordynatorem organizacji uroczystości w ramach Kancelarii Prezydenta był minister Jacek Sasin”

👉 Takich zeznań jest więcej, a wszystkie zgadzają się co do tego, że to Sasin podejmował ostateczne decyzje dotyczące wizyty Lecha Kaczyńskiego w Smoleńsku. W gabinecie Sasina odbyły się dwa spotkania organizacyjne: jedno kilka tygodni, a drugie kilka dni przed lotem. Do obowiązków Sasina należało także – i to jest tu najważniejsze – ustalenie programu wizyty, a więc i miejsca lądowania prezydenckiego samolotu.

👉 Czemu to jest ważne? Bo wszystko rozbija się o to, że prezydencki samolot w ogóle nie powinien był lądować w Smoleńsku. Inne sądy uznały, że urzędnicy BOR i Kancelarii Premiera popełnili przestępstwa, bo lotnisko w Smoleńsku oficjalnie było nieczynne i lądowania na nim zabraniała instrukcja HEAD. I tych ludzi za to skazano, mimo że bezpośrednio nie organizowali wizyty.

Tymczasem Jacek Sasin, który wizytę jak najbardziej organizował, bardzo bezpośrednio (sam w końcu zeznał, że „Doraczyńska na bieżąco mnie informowała”), nie poniósł żadnej odpowiedzialności.

👉 No dobra, powiecie, może nie wiedział?

Po pierwsze: powinien był wiedzieć, bo to leżało w zakresie jego obowiązków. Tymczasem sasinowy gabinet nawet nie spytał o to 36. specpułku, który jasno powiedziałby „nie”. Dowódców specpułku nawet nie zaproszono na spotkania organizacyjne.

Po drugie: prawdopodobnie jednak wiedział. Np. taki ks. płk. Kwieciński, który był w Smoleńsku pod koniec marca jako członek prezydenckiej grupy przygotowującej wizytę, zeznał, że Rosjanie informowali ich, że:

„lotnisko jest w fatalnym stanie, choć ich samoloty lądują”.

Oraz, że:

„Pamiętam, że na ten temat zabierała głos pani Doraczyńska, że trzeba się tym zająć”.

Pomysł wyznaczenia innego lotniska upadł, bo – uwaga – zaburzyłoby to cały program.

👉 Generalnie świadkowie zeznali, że w Kancelarii Prezydenta wiedziano o fatalnym stanie lotniska. I wszyscy zgadzają się, że Sasin musiał o tym wiedzieć. Co jest ciekawe. Bo jeśli to prawda, to Sasinowi powinna grozić odpowiedzialność nie tylko za niedopełnienie obowiązków, ale też za składanie fałszywych zeznań, bo w sądzie jasno powiedział, że ” dopiero po katastrofie dowiedział się „z różnych rozmów”, że lotnisko w Smoleńsku było nieczynne i mogło nie spełniać kryteriów bezpieczeństwa”.

👉 Sasina przesłuchiwali prokuratorzy z Warszawy-Pragi, ludzie Lecha Kaczyńskiego i Ziobry. Jego sprawę umorzono trzykrotnie! A śledczym przewodził prokurator Józef Gacek, którego nazwisko powinniście zapamiętać w kontekście afery taśmowej i generalnie wygodnych dla PiSu spraw.

👉 Co więcej: później sądy innych instancji dosyć jasno wypowiadały się na ten temat, twierdząc, że prokuratura z Pragi popełniła cały szereg srogich błędów, a Sasin składał fałszywe zeznania, a jego stwierdzenie, że”nikt nie informował, że z lotniskiem w Smoleńsku są jakieś problemy”, sąd nazwał po prostu nieprawdziwym. Jedno z uzasadnień sądu brzmi niemal jak akt oskarżenia:

„…KPRP miała obowiązek wskazania zapotrzebowania lotniska lądowania, które powinno być lotniskiem czynnym, czego nie uczyniła…”

👉 Czyli podsumujmy.

Jacek Sasin odpowiadał za lot do Smoleńska. Jeśli nie wiedział, że lotnisko jest prawnie niezdatne do lądowania, to po prostu nie dopełnił obowiązków. A jeśli wiedział (a tak najprawdopodobniej było), to raz że nie dopełnił obowiązków, dwa że pośrednio spowodował katastrofę, a trzy, że kłamał na ten temat w sądach i w prokuraturze.

A cztery: że przyjaźni mu prokuratorzy niespecjalnie naciskali, kierując swoją uwagę na urzędników od Tuska. Później sądy ich za to ganiły, ale to już był rok 2014 i późniejszy, zaraz nadeszła Dobra Zmiana i nikogo już to nie obchodziło.

Trzeba jeszcze przypominać, że PiS zrobił nam z państwa strukturę mafijną?

ŹRÓDŁO

Prawo do legalnej i darmowej aborcji do 14 tygodnia ciąży. Gratulujemy kobietom w Argentynie.

Senatorowie w parlamencie argentyńskim debatowali przed ostatecznym głosowaniem od 16.00 29.12. do 4.30 30.12 2020 . W wyniku głosowania ustawa o legalnej, dostępnej i bezpłatnej aborcji została przyjęta – sześć osób w randze senatora rozstrzygnęło wyniki głosowania- przed debatą 32 było za, 32 przeciw,  tych sześciu nie było zdecydowanych, a po wielu godzinach rozmów 38 zagłosowało za, 29 przeciw a 1 głos to brak zdania – czyli ktoś się wstrzymał.

główne punkty ustawy:

  • od zgłoszenia woli przerwania ciąży do zabiegu ma minąć nie więcej niż 10 dni;

  • uznaje się prawo do klauzuli sumienia, ale penalizowane są próby celowego uniemożliwiania czy opóźniania zabiegu przez lekarzy (zapis jest jednak łagodniejszy niż istniejący już Protokół Ministerstwa Zdrowia, który zabrania lekarzom odmowy wykonania zabiegu, jeśli nie zapewnią pacjentce innego lekarza, który go przeprowadzi);

  • klauzula sumienia obowiązuje wyłącznie osoby przeprowadzające zabieg, nie obowiązuje w przypadku zagrożenia życia lub zdrowia osoby w ciąży, oraz w opiece poaborcyjnej;

  • lekarz musi też konsekwentnie utrzymywać klauzule w praktyce prywatnej i publicznej;

  • granica 14 tygodni nie dotyczy przypadków zagrożenia życia i ciąży z gwałtu.

 

Poprzednie głosowanie w 2018 roku zakończyło się przegraną Argentynek walczących o swoje prawa. Bezpośrednio i tylko z tego powodu zmarło wciągu  863 dni,  podczas nielegalnego zabiegu 70 kobiet, a tylko w ciągu 10 dni od momentu zablokowania przez senat ustawy liberalizującej – zmarły 2 kobiety i osierociły 6-cioro dzieci. Państwo nie zaproponowało im ani reperacji po stracie matki, ani nie ma żadnego innego pomysłu jak udzielić tym dzieciom wsparcia.

Proponuję zatrzymać się właśnie nad kwestią ponoszenia odpowiedzialności przez państwo za skutki działania złych, krzywdzących ustaw. Wygląda na to, że nikt z polityków i polityczek nie czuje dysonansu i wręcz zgrzytu, jaki my słyszymy i czujemy, gdy państwo za pośrednictwem parlamentu uchwala ustawy, które poniżają, segregują, blokują obywateli. W szczególności dotyczy to praw człowieka i konsekwencje ich deptania nie są brane pod uwagę gdy takie haniebne ustawy się przepuszcza. Każda taka ustawa jest symptomem złego rządzenia, jest dowodem na supremację wobec obywateli, zapowiada ponadto zmierzch demokracji liberalnej a początki reżimu albo dyktatury, która dla niepoznaki ukrywa się za demokracją deliberatywną. I nie nazewnictwo jest tu istotne – bo ostatecznie, to nie wolny rynek, ani prawo własności ma być święte, tylko człowiek i jego dobrostan ma być celem, zaś umowa społeczna aktem potwierdzającym ten priorytet i nadającym sens istnieniu państwa.

A w tego typu ustawach, jak nasz „kompromis aborcyjny” nie chodzi o niczyje dobro. Jest ona wynikiem handlu z dogmatyczną religią  i  ma umacniać wpływy instytucji religijnych na  sposób i styl życia obywateli. W szczególności ma podkreślić i pozbawić nas złudzeń co do tego kto tu rządzi i kto ma tu ostatnie słowo.  To nie przypadek, że pełnię praw miałyśmy za czasów realnego socjalizmu, a obecnie grozi nam całkowity zakaz aborcji, gdy kościół nie potrafi już utrzymać się w jednym kawałku i mówić jednym głosem jak to ma w zwyczaju. Dziś w Polsce kościół sypie się na naszych oczach i rzutem na taśmę za pośrednictwem skrajnych i fundamentalistycznych organizacji typu Ordo Iuris czy ONR wrzuca rządowi i parlamentarzystom takie kwiatki jak projekt Kai Godek.

Zacytuję w tym miejscu argentyńską senator:

Lucía Crexell, która również była niezdecydowana powiedziała: „Nie jest mi obojętny dramat podziemnych aborcji, które przyczyniają się do śmierci i kryminalizacji kobiet w trudnej sytuacji. To prawo niczego nie zmieni dla tych, którzy są jemu przeciwni, bo przecież nie będą musieli z niego korzystać”.

ŹRÓDŁO

Jak raz przypomina mi to taki polski slogan :

 

Nie chcesz aborcji , to jej sobie nie rób

 

Niby proste, ale jakby nie do strawienia przez pełnych pychy fundamentalistów i fundamentalistki…

 

A Argentynkom bardzo mocno ściskamy rękę w geście gratulacyjnym… Długo cierpiały i wiele z nich zmarło, wiele zasiedliło więzienia i zawiodło się na swoim państwie. A to także niesie za sobą bardzo konkretne konsekwencje…

 

Kuna2020kraków

„Ogrody Aniołków” czyli krzyżowanie za aborcję. Ekstremizm katolicki we Włoszech ma się dobrze.

Włochy. Cmentarz Flaminio. Rzym.

W porozumieniu ze szpitalem San Camillo, urządzali pochówki tkankom płodów  pochodzących z lodówki w kostnicy szpitalnej. Otrzymywali je bez zgody i bez informowania pacjentek o zamiarze urządzania pogrzebów. Na każdym krzyżu widnieją poufne dane pacjentek, tak jakby chciano je w ten sposób symbolicznie ukrzyżować.

 

Płody, którym urządzano pogrzeby na rzymskim cmentarzu, to w większości przypadki koniecznych zabiegów ratujących zdrowie czy życie matek. To zresztą nie ma żadnego znaczenia: aborcja jest we Włoszech legalna i w ciągu pierwszych trzech miesięcy ciąży można ją przeprowadzać z powodów zdrowotnych, ekonomicznych, społecznych czy rodzinnych. Tak stanowi prawo istniejące od 42 lat. Według tego samego prawa zabieg jest darmowy i odbywa się z poszanowaniem prywatności pacjentki.(…)

Zaalarmowane sprawą broniące praw kobiet stowarzyszenie Differenza Donna wezwało inne niedoszłe matki, żeby „sprawdziły, czy także ich prawa zostały pogwałcone przez system i instytucje, które arbitralnie postanawiają kontrolować nasze życie, nasze ciała i nasze wybory”.(…)

Żadnej z kobiet, których dane umieszczono na krzyżach, nikt nie zapytał, czy sobie tego życzą. Z góry założono, że niechciane pogrzeby muszą być katolickie.(…)

Regulamin Służby Pogrzebowej (Polizia Mortuaria) z 1990 r. dopuszcza chowanie płodów. Chowane są wszystkie dzieci (powyżej 28. tygodnia ciąży) urodzone martwe. We wszystkich innych przypadkach wymagana jest zgoda rodziców.(…)

 

ŹRÓDŁO

 

Od 1999 roku we Włoszech powstają z inicjatywy organizacji religijnych kolejne „Ogrody Aniołków”. Jest ich dzisiaj pona 30 i pochowano na nich setki tysięcy płodów za zgodą i bez zgody rodziców.

 

„Wydaje się nieprawdopodobne, ale jednak tak jest. Symbolika kobieta-aborcja-krzyż katapultuje nas w odległą przeszłość, kiedy aborcja była nielegalna, a nawet karana więzieniem, a kobiety umierały tysiącami z wykrwawienia” – komentuje Maria Novella De Luca, dziennikarka „La Repubbliki”.

„Makabra. Jak to możliwe, że w kraju, w którym uznana została wolność wyznania, płód, bez zgody rodziny, zostaje oficjalnie pochowany z krzyżem katolickim?” – pyta De Luca – „Innymi słowy: we Włoszech, jeżeli nie zadeklaruje się inaczej, z urzędu jest się katolikiem, tak jakby Włochy miały państwową religię. Jeszcze bardziej groteskowe jest identyfikowanie tych płodów z imieniem i nazwiskiem kobiety, do tego wypisanymi na krzyżu, często bez wiedzy kobiety, która dokonała wyboru aborcji ze względów terapeutycznych”.

Okazuje się, że obecne regulacje opierają się na prawie uchwalonym przez faszystów w 1939 r. Do tej pory nikt nie pomyślał, żeby je zmienić.

ŹRÓDŁO

 

Komentarz

Ludzie kierujący się ideologią katolicką uważają proces podziału komórki za dzieło swojego guru. Mają prawo wierzyć w co chcą. Gwarantuje im to konstytucyjne prawo do wolności sumienia i wyznania. Ich prawo w tym zakresie ogranicza się do osobistych wyborów. Nie powinno jednak chronić  przed skutkami prawnymi, gdy dochodzi do przekraczania praw innych ludzi. W opisanej sprawie dochodzi do takich przekroczeń i powinno się spotkać z bardzo konkretnymi działaniami ze strony odpowiednich służb państwa.

W praktyce życia społecznego niesłychanie rzadko dochodzi do takiego finału, gdy mamy do czynienia z nadużyciem systemowo chronionym przez państwo. Tak jest w przypadku wszystkich przestępstw na koncie organizacji religijnych, gdy dane wyznanie jest przez państwo chronione, tak jak to ma miejsce w przypadku katolicyzmu we Włoszech czy w Polsce. Z tego powodu i tylko z tego powodu pedofilia, malwersacje finansowe, tortury w zakładach opiekuńczych, handel niemowlętami i młodymi kobietami, a także ukrywanie przestępców nazizmu – nigdy nie doczekały się odpowiedniego potraktowania, zgodnego z prawem obowiązującym resztę świata.

Ludzie, zrzeszeni w organizacjach katolickich, próbują  nadać swoim przekonaniom wymiar praktyczny oraz wypracowane praktyki około religijne narzucić wszystkim dookoła. Szczytowym osiągnięciem będzie dla nich wprowadzenie tzw. praw boskich do prawa świeckiego. Ten moment będzie punktem od którego dane państwo stanie się państwem religijnym.

Jeśli ktoś chciałby zlekceważyć fakt istnienia „Ogrodów Aniołków” to chcę tylko zwrócić mu uwagę, że wyznawcy ideologii katolickiej wierzą także, że ten ich Jahwe ma dla każdego swój plan i nic nie zachodzi bez jego wiedzy. Tak więc krzyżując kobiety imieniem i nazwiskiem, krzyżują tak naprawdę swojego guru, co oznacza, że nie boją się zarządzać tym symbolem i to wbrew logice płynącej z ich własnej katechezy. Tkają sens swojego życia na osobistych tragediach kobiet, pragnących zaspokoić swój instynkt macierzyński oraz  na równie osobistych  decyzjach kobiet rezygnujących z tej  przyjemności. Są przekonani, że mają prawo oceniać decyzje kobiet, że mają prawo ingerować w ich prawa reprodukcyjne. Są ekstremistami religijnymi i jako tacy powinni być pod baczną obserwacją organów porządkowych.

My, tu w Polsce wiemy doskonale jak to wygląda w praktyce. I taka asymetria stosowania prawa będzie trwać dopóty, dopóki kościół nie powróci tam gdzie jego rzeczywisty teren i misja. Przyglądając się od wielu lat procesowi klerykalizacji należy uczciwie sobie powiedzieć – politycy i szantażowane grupy społeczne nie potrafią dziś gwarantować obywatelom praworządności w Polsce. Że nie potrafią tego także władze w Italii nie jest tu żadnym pocieszeniem, a wręcz przeciwnie.

Kuna2020Kraków

Kraśnik. Szczytowe osiągnięcie polityki zjednoczonej prawicy. Komentarz.

 

„Efekt Kraśnika” to szczytowe osiągnięcie prawicy, kościoła i Ordo Iuris. Ludzie w Kraśniku są fajni i nawet bardzo fajni – jak wszędzie. Dlaczego tak sobie wybrali radę gminną? Bo są spleceni interesami i zależnościami. Głosują więc za swoim źle pojętym i źle rozumianym dobrem. Dlatego absolutnie konieczne jest wdrożenie jedynej skutecznej metody edukacyjnej w przypadku opornych na wiedzę. Nic tak szybko nie zmienia bowiem poglądu na rzeczywistość jak brak perspektyw, możliwości inwestycyjnych i głód pieniądza- zwłaszcza pieniądza łatwego, darowanego przez np. „gupich” Norwegów, Islandczyków i tych tam z Liechtensteinu…

Nie uważam oczywiście tych nacji za „gupich” Proszę mnie źle nie rozumieć. Tak uważali prawdopodobnie zarządzający z Kraśnika, łasi na cudze pieniądze, które dostają się im za nic. No może nie tak całkiem za nic- wszak w życiu nie ma nic za darmo. Ponieważ są zacofani, biedni i zapomniani przez boga i ludzi, partnerzy chcą im podać łapę, żeby ich wyciągnąć z zacofania cywilizacyjnego. W zamian kupują możliwość dostępu do naszego rynku unijnego, choć sami do Unii nie należą. Wydaje się to uczciwą propozycją. Skoro jednak Kraśnik nie chce być partnerem, i odrzuca tzw. koraliki,  to nikt ich nie będzie i nie powinien nawet uszczęśliwiać na siłę. Niech dalej słuchają swoich guru- którzy powiedzieli- „nikt nam tu nie będzie mówił w obcych językach jak mamy żyć !” No pewnie że nie! A gdzieżby śmieli! Przecież już dawno ogłosiliście, że jedynie Polska ma takie prawo w stosunku do innych krajów i tylko „Ona, ta najjaśniejsza RP” niesie Europie ratunek w postaci powszechnej chrystianizacji… Amen.

Po kolejnej sesji RG okazało się, że jednak oporność na wiedzę przez kieszeń nie sprawdza się w tym miejscu na globie. No to wobec tego trzeba ich może wesprzeć w kwestii na której zdają się znać jak mało kto. Mianowicie na zdrowiu publicznym. To się chwali, że RG w osobach konserwatywnych przedstawicieli z PIS martwią się o zdrowie swoich obywateli. Przyznajcie, że to więcej niż reszta polskich obywateli może się spodziewać po decyzjach w tym sektorze rządu w Warszawie…

Przyszło mi do głowy, że Kraśniczanie powinni wystosować nie tylko petycję w sprawie 5G, ale także w kilku innych. Np. taki proszę państwa asfalt, to w upalne miesiące emituje kilkukrotnie większe promieniowanie rtg niż cyfrowe aparaty do zdjęć rvg, na które są surowe normy. Taki spacerek w pobliżu asfaltówki to kumulacja promieniowania rentgenowskiego równego kilkunastu zdjęciom rtg!!! Petycja w sprawie zerwania dróg asfaltowych – koniecznie.! Albo , czy mieszkańcy Kraśnika nie wiedzą, że domy bez podpiwniczenia są narażone na promieniowanie wodorowe? Zwłaszcza gdy nie są to dobrze wentylowane pomieszczenia? Choróbska gwarantowane w perspektywie kilku lat od zamieszkania!… No a czy ktoś zbadał wpływ oparów kadzideł w kościołach? Czy obywatele z Kraśnika mają świadomość jak składniki zapachowe wpływają na neurony kojarzeniowe w ich mózgach? Nie ? To niech każą to zbadać naukowo. Koniecznie, bo luźna korelacja wynikającą li tylko z obserwacji osobników, często przebywających w tych oparach, jest aż nadto sugerująca silne związki przyczynowo-skutkowe. Niestety trudno będzie wystosować petycję przeciwko promieniowaniu kosmicznemu i temu, pochodzącemu z wybuchów na słońcu, ale zawsze można postulować by radni gminy Kraśnik zbudowali kopułę ochronną nad miasteczkiem. No przecież chyba filmy SF to nawet w Kraśniku oglądają…Czy nie?

 

 

 

Mechanizm Finansowy EOG i Norweski Mechanizm Finansowy (czyli tzw. Fundusze norweskie i EOG) są formą bezzwrotnej pomocy zagranicznej przyznanej przez Islandię, Norwegię i Liechtenstein nowym członkom UE – kilkunastu państwom Europy Środkowej i Południowej oraz krajom bałtyckim. Fundusze te są związane z przystąpieniem Polski do Unii Europejskiej oraz z jednoczesnym wejściem naszego kraju do Europejskiego Obszaru Gospodarczego (który tworzą państwa UE oraz Islandia, Liechtenstein i Norwegia). W zamian za udzielaną pomoc finansową, państwa-darczyńcy korzystają z dostępu do rynku wewnętrznego UE mimo, że nie są jej członkami.

Dowiedz się więcej…

ŹRÓDŁO

kuna2020Kraków

Orędzie nowej przewodniczącej Rady Europu, Ursuli van der Leyen. Dużo zmian, dużo nadziei, wielkie opory…

Nie tak dawno marudziłam, że UE mnie rozczarowuje, bo nie potrafi sobie poradzić z enfant terrible, czyli Polską i Węgrami. Oczywiście to zrozumiałe, że kilka dekad temu gdy powstawała UE, nikomu nie przyszło do głowy, że w którymś momencie pojawi się taka klasa polityczna, która bez mrugnięcia okiem kłamie, odwraca kota ogonem, wciska Europie jakieś odkurzane kotlety sprzed wieku i nazywa to wstawaniem z kolan… swoją racją stanu i jeszcze twierdzi, że to konsensus demokratyczny, wypracowany w procesie konsultacji społecznych.

Cieszy mnie w związku z tym orędzie Ursuli von der Leyen o stanie Unii, wygłoszone dziś w Parlamencie Europejskim.

– Ludzie wciąż cierpią z powodu pandemii. Ale chcą się wyrwać z tego „koronaświata”, z tej kruchości i niepewności. Są gotowi na zmianę i są gotowi, by iść do przodu. I to jest moment Europy, by przewodzić na drodze od tej kruchości do nowej witalności – przekonywała von der Leyen.

 

Szefowa Komisji zaproponowała podwyższenie celu redukcji unijnych emisji CO2 z obecnych 40 proc. do „co najmniej 55 proc.” w 2030 r. (w porównaniu z 1990 r.), co musi być zatwierdzone przez Parlament Europejski oraz unijne rządy w Radzie UE.

 

– Strefy wolne od LGBTI są strefami wolnymi od człowieczeństwa. I nie ma dla nich miejsca w naszej Unii – zadeklarowała von der Leyen, odnosząc się – choć bez wymieniania nazwy kraju – do Polski.

– Jeśli jest się rodzicem w jednym kraju, jest się rodzicem w każdym – powiedziała europosłom von der Leyen.

 

W kwestiach praworządności von der Leyen podkreśliła priorytet ochrony budżetu UE przed korupcją, oszustwem, konfliktem interesów. To przesłanka zasady „pieniądze za praworządność” , ogólnie uzgodnionej na lipcowym szczycie UE.

 

We wrześniu, 27 raportów o stanie praworządności i wolności mediów oraz stanu państwa prawa zostanie przedstawionych przez KE. I wtedy prawdopodobnie rozegra się też bój o fundusze europejskie dla Polski, która jak wiadomo, nie spełnia żadnych standardów demokracji ani praworządności.To będzie też test sprawdzający skuteczność Unijnych instytucji i procedur…

Ciekawie też rysuje się pomysł Unii Zdrowotnej – brak narzędzi w rękach instytucji unijnych i ograniczone kompetencje w zakresie zarządzania kryzysowego podczas bieżącej pandemii  – wskazuje na konieczność zmian w tym zakresie.

Szefowa Komisji Europejskiej wspomniała także o tym, że Unia musi podjąć konkretne postanowienia w sprawie płac minimalnych, i że będą one miały charakter wspomagający.

Zapowiedziała nową reformę migracyjną, głosowanie nad rezolucją wzywającą do wstrzymania budowy NordStream II, a także wypowiedziała się bardzo krytycznie na temat Rosji

 

Ostro zdystansowała się też od rzeczników zbliżenie z obecną Rosją.

– Mówię im, że otrucie Aleksieja Nawalnego nie jest pojedynczym przypadkiem. Widzieliśmy model postępowania w Gruzji i na Ukrainie, w Syrii oraz w Salisbury czy zjawisko wtrącania się w wybory na całym świecie – oznajmiła.

Wskazała, że ten rosyjski wzorzec postępowania wciąż pozostaje taki sam i „żaden rurociąg nie zmieni tego modelu”.

 

Nie wydaje się realistyczne by PE przystał na uchwalanie sankcji zwykłą większością głosów- obecnie wymagana jest jednomyślność(??) , natomiast postulat by sprawnie i szybko karać sankcjami konkretne osoby ma szansę na realizację…

 

– przepisy ułatwiające sprawne nakładanie sankcji na osoby odpowiedzialne za łamanie praw człowieka.

W USA takie reguły nazywane są „prawem Magnitskiego”, bo zaczęło się od restrykcji wobec rosyjskich oficjeli odpowiedzialnych za śmierć prawnika Siergieja Magnitskiego. Ale teraz w europarlamencie pojawił się pomysł unijnej nazwy „prawo Nawalnego”.

 

Przekonanie Rady Europy do zmian w podejściu do współpracy dla dobra całej Unii to zadanie dla mistrzów szermierki dyplomatycznej. Trzymam za nich kciuki.

 

kuna@020Krakó

 

 

Polska poniżona przez Niemcy, bo nowy ambasador tego państwa jest synem oficera Wehrmachtu? Serio?

Polski MSZ ( Ministerstwo Spraw Zagranicznych) zlustrowało nowego ambasadora Niemiec w Polsce. Okazało się, co nie jest jakimś szczególnym zaskoczeniem, że jest on synem oficera Wehrmachtu. Strona polska blokuje od kilku miesięcy wymianę na tym stanowisku. To co powala, nawet jeśli się żyje w Polsce i niejedno się widziało, to to, że jest to powód nieprzyjęcia listów uwierzytelniających pana Arndta  Freytaga von Lorinhovena, bo uznano iż przysłanie syna oficera z II wojny światowej, nota bene jednego z najlepszych dyplomatów berlińskich, w charakterze ambasadora  jest aktem… poniżenia Polski… ??????????

Albo minister resortu nie wie co robi, albo robi co mu kazali, albo jedno i drugie. Konsekwencje w stosunkach polsko-niemieckich będą miały miejsce na poziomie dyplomatycznym, kuluarowym. Niemcy nie są zainteresowane eskalacją konfliktu dyplomatycznego, co nie znaczy, że nie wyciągną wniosków na przyszłość.

 

 

Nam, obywatelom i obywatelkom pozostaje jak zwykle czerwienić się ze wstydu, złości i bezsilności wobec poczynań rządu RP.

I trochę szkoda, że Europa nie potraktuje Polski z takim samym chamskim zacięciem i nie zlustruje naszych ambasadorów w różnych krajach… Mogłoby być ciekawie, dowiedzieć się jakich przodków mają i jakie wyroki zostały im darowane wbrew obowiązującemu prawu i logice. A jakby jeszcze do tego zlustrować ich według prawa boskiego to ho ho!!! Mielibyśmy używanie do końca kadencji PIS-u…

I trochę to wkurzające, że prawica, która nienawidzi poprawności politycznej, czerpie z niej szeroką garścią…

 

CZYTAJ WIĘCEJ

 

kuna2020Kraków

 

Cała Białoruś wychodzi na ulicę. W odpowiedzi na dzisiejszą demonstrację Łukaszenko rzuca wszystkie siły. Wstrzymujemy oddech.

 

Tak to wygląda.  Za imperialne, chore ambicje psychopatów z rozdętym ego zawsze cierpią miliony…

 

 

 

 

Choć nie raz nie dwa słyszę w dyskusjach, że trzeba inwestować w armię, bo państwo musi dbać o bezpieczeństwo, to stwierdzić wypada jednak, że znacznie częściej armie chronią reżimy niż obywateli, którzy utrzymują te armie. Ciekawe jak też czują się ci napakowani faceci, gdy tłuką ludzi w obronie, zwykle jednego dupka z jego otoczeniem równie marnej proweniencji…

 

 

 

Bronią systemu, w którym jest im dobrze, dostatnio i w którym są bezkarni…

 

 

 

 

 

I choć tyle się mówi o demokracji, o prawach człowieka, o cywilizacji i postępie nie widać końca walk plemiennych, przemocy wobec bezbronnych i słabszych. Nadal jesteśmy zwierzętami o najwyższym poziomie agresji wewnątrzgatunkowej.

 

 

Przychodzi jednak taki moment, że ludzie mają więcej do stracenia pozostając biernymi, niż do zyskania jeśli solidarnie sprzeciwią się rażącej niesprawiedliwości. I wtedy nie ma zmiłuj, są tylko emocje i skondensowany wkurw. Jeśli nikt takiego wzmożenia nie ogarnia organizacyjnie – staje się ono napędem który niszczy wszystko na swojej drodze.

 

Nieprzewidywalny czynnik ludzki może czasem zaskoczyć…

 

Dziś Łukaszenko rzuci przeciwko społeczeństwu wszystkie swoje siły, zwiezie do Mińska tysiące ludzi pod groźbą utraty pracy, właśnie jadą ciasno wypakowanymi wagonami z całego kraju… Opozycja zapowiedziała demonstrację na godz. 14.00.

Wstrzymuję oddech. Nikt w tej chwili nie przewidzi co się stanie…

Jesteśmy z narodem białoruskim. Wstyd nam, że polski rząd nie wyraża swojego stanowiska w tej sprawie i że nie jest to stanowisko zdecydowanie popierające żądania obywateli Białorusi.

Łukaszenko musi odejść!!!

 

 

 

 

 

Kuna2020Kraków

„Tu jest Wasz dom” mówi Jacek Majchrowski do społeczności LGBT+ w Krakowie. Polityczny nos czy szczere zatroskanie, okaże się na najbliższym marszu równości w tym mieście.

Za rządów PIS, w ciągu ostatnich pięciu lat Polska stała się najbardziej homofobicznym krajem w Europie.

W ubiegły piątek na FP prezydenta Krakowa, Jacka Majchrowskiego ukazała się informacja następującej treści:

„Drogie lesbijki, drodzy geje, osoby biseksualne i transpłciowe; nie jesteście sami i same, jesteśmy z Wami, wspieramy i zrobimy wszystko, byście czuli się w Krakowie, jak w domu – bo tu jest Wasz dom”. To fragment oświadczenia Rady ds. Równego Traktowania, które w piątek umieścił na swoim Facebooku Jacek Majchrowski. Od siebie dopisał: „Przecież niezależnie od tego, jacy jesteśmy i jakie mamy poglądy, wszystkim nam zależy, by Kraków był miastem ludzi otwartych, solidarnych i wspierających się wzajemnie”.

 

Kiedy z ust metropolity krakowskiej kurii, niejakiego Marka  Jędraszewskiego – naczelnego kryptohomofila – niegdysiejszego przyjaciela abp Paetza (przyp. red), słyszymy nieustająco podżeganie do nienawiści w stosunku do  osób LGBT+ , to wiadomo, że jest to element brudnej polityki kościoła. Od zawsze kościół układa się z tymi, którzy akurat są przy żłobie. Dziś to jest PIS, kiedyś to był PZPR…

Nie dziwi więc, że kampania prezydencka kandydata PIS-u, Andrzeja Dudy opiera się na tym samym elemencie – nienawiści do wspólnego „wroga” – w tym wypadku do osób LGBT+. Elektorat Dudy to grupa zjednoczona pod hasłem – eksterminacji „tęczowej zarazy”. Rząd we współpracy z Jerzym Kwaśniewskim i Tymoteuszem Zychem – prezesami Ordo Iuris doprowadzili do ogłoszenia najpierw stref wolnych od LGBT+, a następnie wprowadzili tzw. kartę rodziny w poszczególnych gminach , co służy dokładnie tym samym  celom – dyskryminacji ludzi.

Województwo małopolskie jest w całości strefą wolną od LGBT+ ; Dochodzi w nim do aktów agresji w stosunku do osób zaledwie podejrzanych o odmienną preferencję …

 

Nazywanie nas „nosicielami ideologii LGBT”, „tęczową zarazą” czy zrównywanie homoseksualizmu z pedofilią zbiera swoje żniwo. Mężczyznę pobito w centrum Krakowa tylko za to, że mógł być nieheteronormatywny, bo miał na sobie kolorowe ciuchy i stał pod klubem LGBT. Młodzież jest wyzywana od pedałów i ku**w, bo nosi tęczowe torby lub sznurówki. W Jordanowie burmistrz w marcu nasłał policję na 15-letniego Janka, bo ten w geście solidarności z osobami LGBT wpisał herb miasta w tęczowe tło. Sprawa swój finał znalazła w sądzie.

 

To na samorządach spoczywa dziś odpowiedzialność za bezpieczeństwo wszystkich obywateli, dlatego też istnieje pilna potrzeba faktycznych działań na rzecz ochrony ludzi przed agresją współobywateli, wzmożonych przez brudną propagandę rządu i episkopatu .

 

Mam nadzieję, że za Jackiem Majchrowskim podążą inni samorządowcy i wyraźnie sprzeciwią się nakręcanej przez partię rządzącą i media narodowe spirali nienawiści. Że okażą swój sprzeciw wobec obranej przez sztab prezydenta Dudy strategii, który robi wszystko, by nie być „prezydentem wszystkich Polaków” i który – jak pisał Mariusz Szczygieł – podzielił nas na „ludzi” i „cweli”. To ostatni dzwonek.

 

Agencja Gazeta.

Kraków wolny od nienawiści’ – wieczór solidarności wobec społecznosci LGBT po Marszu Rowności w Białymstoku, Urząd Miasta Krakowa, plac Wszystkich Świętych, 25 lipca 2019 r. (JAKUB WŁODEK)

źródło 

 

Kuna2020Kraków

 

 

Powyborcze kłębowisko myśli i wniosków niewesołych. Pierwsza tura za nami… w drugiej Polacy będą zdawali egzamin z odpowiedzialności za przyszłość swoich dzieci i wnuków.

 

 

I nastał ten smutny dzień „The day after”. Policzono głosy wyborów pierwszej tury. Dwa zdania na ten temat. Trzaskowski – to wielki sukces, biorąc pod uwagę ilość błota jakie rządowe media wylały na tego jegomościa i czas jaki dostał w tych mediach sam kandydat, w ciągu zaledwie dwóch tygodni kampanii. Duda wprawdzie wygrał formalnie, natomiast z takim wynikiem, po tak długiej i wszechobecnej kampanii – to klęska, żeby nie rzec kompromitacja całego systemu propagandowego i zwłaszcza w przeliczeniu na ilość kasy jaką w tym bagnie intelektualnym utopiono.

Najbardziej jednak powalił mnie wynik Bosaka z Konfederacji…

 

 

 

…i to, że 40% poparcia dostał od …kobiet! Jak bardzo trzeba być źle poinformowaną kobietą, żeby poprzeć chłystka, który nienawidzi kobiet, mizogina i fircyka z lokiem, wyuczonego retoryki bezczelnego smarkacza…

No ale to jest też pokłosie braku edukacji feministycznej. Konserwatyści zrobili wszystko, by odciąć je od głosu, od mikrofonu, od mediów i środków na działalność organizacji pożytku publicznego.

Poza Strajkiem Kobiet z twarzą Marty Lempart – ruchem nieformalnym zrzeszającym tysiące kobiet z odpowiednią świadomością na temat praw reprodukcyjnych i praw człowieka w ogólności, pozostałe nurty są w życiu społecznym nieobecne od lat.

Od czasu gdy Katarzyna Bratkowska zapowiedziała w tv że w wigilię Bożego Narodzenia dokona aborcji, a potem jeszcze gdy Anka Zawadzka wykonała swoje wejście w kościele  zaś prof. Magdalena Środa zaczęła wplatać w wypowiedzi swój osobisty zachwyt nad wartościami chrześcijańskimi, a pozostałe znane twarze feministycznej walki o prawa kobiet zniknęły całkowicie z życia publicznego… mamy systematyczne oddawanie pola narracji kobiet prawicowych, konserwatywnych – i te kobiety mówią tak:

” Nie róbcie nam tu równouprawnienia – po co nam równe prawa! Chłop ma zarabiać na rodzinę i decydować o wszystkim. My nie chcemy tego zmieniać. Nam jest tak dobrze. My chcemy tylko emeryturę państwową za rodzenie im dzieci i za pracę w domu. Jeśli o coś warto walczyć to właśnie o to.”

I czemu by nie? To są jak najbardziej feministyczne postulaty. Wolność wyboru jak chce się żyć, zgodnie z jakimi ambicjami i jakimi preferencjami – NIE JEST SPRZECZNE I MIEŚCI SIĘ W POSTULACIE PRAWA DO DECYDOWANIA O SOBIE. Dlaczego feministki tego nie dostrzegają? Dlaczego konserwatystki udają obleganą twierdzę? 

Dlaczego kobiety prawicowe myślą, że feminizm zabrania im być zależnymi od mężczyzn? Może mi się to w głowie nie mieścić, mogę nie rozumieć takich ambicji, ale nie mogę zaprzeczyć, że jeśli to jest jej wybór, wolny od kulturowego przymusu środowiskowego, to niech jej tak będzie jak chce- życzę spełnienia się i powodzenia! Tylko, że co to za równość- powie ktoś? No właśnie – warto chyba o tym porozmawiać.

Konserwatystki nie tylko chcą same tak żyć jak chcą. One chcą żeby w ustawach zawarowano obowiązek życia na sposób konserwatywny dla WSZYSTKICH kobiet. Tak jak Kaja Godek chce, i od wielu lat o to walczy, żeby każda kobieta miała obowiązek rodzić chore dzieci – tak jak ona, Kaja kiedyś zdecydowała sama o sobie. I o ile mogę akceptować jej niegdysiejszą decyzję, tak nie zgodzę się nigdy, żeby stał się on, ten jej wolny, kajowy wybór, kanonem obowiązującym w Polsce. Bo kiedy coś jest nakazem obligatoryjnym, to o wolnym wyborze nie może być mowy. Sprzeciwiam się rozciąganiu inercji prawicowych kobiet w decydowaniu o swoim losie na wszystkie Polki, bo z jakiej racji? 

 

W tym sporze o priorytety najistotniejsze wydaje się być dotarcie do kobiet z prawicy z taką oczywistością jak ta:

Nie chcesz aborcji to jej sobie nie rób.

Najwyraźniej jednak kobiety prawicy muszą czuć bicz pański nad sobą, bez którego tracą orientację i nie potrafią podjąć własnej, niezależnej decyzji w żadnej sprawie. Można się wyzłośliwiać, ale nie czarujmy się – wśród konserwatystów jest tak samo dużo aborcji, jak w pozostałych środowiskach. Oni tylko w deklaracjach i w polityce robią z siebie mitycznych obrońców życia, ale jak poskrobiesz lekko paznokciem wyłazi zaraz cała hipokryzja tego środowiska. Przez ich mizoginiczną politykę cierpią kobiety wykluczone ekonomicznie, których nie stać ani na środki antykoncepcyjne, ani na zabieg przerwania ciąży w odpowiednich warunkach. 

 

***

 

Złodziejstwo, oszustwo, rozboje, przemoc w rodzinach, dzieciobójstwo,  korupcja, i wiele innych przestępstw kodeksowych to plagi społeczne w naszym państwie. Tylko skuteczne ramię sprawiedliwości może mieć faktyczny wpływ, ograniczający patologiczne zachowania w relacjach społecznych. Nawiasem mówiąc to ramię, jeśli nie chwyta złodziei spośród najwyższych władz państwa, czy spośród członków samorządu terytorialnego – staje się współodpowiedzialne za demoralizację i zachęca wręcz do popełniania malwersacji  zwykłych obywateli.

 

 

I po ostatnich „porządkach” w tym sektorze mamy właśnie taką oto sytuację, jak z ośmiornicą rodziny Szumowskich –  jest oczywiste oszustwo i malwersacje środków publicznych, ale nie ma możliwości ukarania sprawców, bo szeryf Ziobro zadbał o to, by kolejna wersja tarczy anty – cowid19 chroniła kolegę przed odpowiedzialnością za straty … Okazuje się, że to wszystko zmienia – brak sankcji karnej sprawia, że od dziś tak wolno! Po prostu. Czego nie rozumiesz człowieku? 

 

 

Jak jeszcze do tego jakiś szeregowy poseł mówi :

 

” jak ktoś nie radzi sobie w rzeczywistości polskiej to powinien zrezygnować…”

 

…to mamy do czynienia z zachętą do kombinacji i przekraczania prawa wzorem najwyższych władz państwa. Czy widzicie tę ironię – państwo, które okrada swoich obywateli nie mając dla nich żadnych propozycji prócz 500+, radzi wprost uczyć się od najlepszych. Może więc powinniśmy na początek i na przekór własnemu interesowi, przestać płacić podatki? Głupi pomysł- wiem, ale z logicznego punktu widzenia – pozbawienie władz dopływu gotówki do budżetu czyni ją bezradną, bo pozbawiona jedynego argumentu, jakim potrafi się skutecznie posługiwać, starci też wyborców i zwolenników „dojnej zmiany”. 

 

 

Co innego gdy  ustawa  zmusza do zachowań niezgodnych z intencją  praw człowieka – a takim prawem jest ustawa antyaborcyjna z 1993 roku i obecnie procedowana, całkowicie zabraniająca przerywania ciąży -bo mamy tu do czynienia z opresywnym prawem eugenicznym, z inżynierią społeczną opartą na terrorze religijnym, co bardzo niebezpiecznie zbliża nas do kolejnych ustaw takich jak : zakaz rozwodów, zakaz używania środków antykoncepcyjnych, zakaz zapłodnienia pozaustrojowego, zakaz pracy zawodowej dla matek, zakaz wychowywania dzieci w rodzinach patchworkowych i przez singli, i co sobie jeszcze wymarzy konserwatywny mizogin z dostępem do władzy.

Zastanawiam się też dlaczego kobiety konserwatywne popierają terror religijny. Czy czerpią z tego sadystyczną satysfakcję? A może czuły zawsze, że feministki oczekują od nich innego podejścia do życia, na które one nigdy nie miały ochoty? Czy tak trudno zrozumieć, że wolny wybór każdej z nas to sprawa każdej z nas i że bez względu na to jaki on ostatecznie będzie, ważne jest by był faktycznie wolny?

A może uważają, że to część ich obowiązku ewangelizacyjnego – wszak konserwatystki to także katoliczki – konserwatyzm nie istnieje bez tej obowiązkowej łatki. To część szkieletu zewnętrznego, narzucona w ich rodzinach od urodzenia – katolicyzm i konserwatyzm przenikają się wzajemnie zarówno w kwestiach priorytetów jak i w specyficznym postrzeganiu człowieka. Ten specyficzny obraz człowieka jaki konserwatysta nosi w swojej świadomości, to zunifikowany osobnik, bez prawa do siebie samego, bez praw człowieka, oddany zawsze większej sprawie np. NARODOWI, WSPÓLNOCIE RELIGIJNEJ, REWOLUCJI OBYCZAJOWEJ, NAPRAWIE MORALNEJ – zawsze według jedynie słusznej koncepcji.

 

 

No i jeszcze największa cnota – POSŁUSZEŃSTWO! To samo posłuszeństwo, przez które tysiące dzieci molestowanych w łonie kościoła katolickiego, do dziś nie doczekało się sprawiedliwości… To samo posłuszeństwo, które sprawia, że wieś wyrzuca poza swoje granice rodzinę dziecka molestowanego i murem staje za księdzem – sprawcą przestępstwa na tle seksualnym. To samo posłuszeństwo, które stworzyło silny PIS – z miernym ale wiernym członkiem, z prezydentem i premierem, z byłą premier, z kontrowersyjnymi europarlamentarzystami – Czarneckim, Kępą, Sobecką i innymi personami godnymi pożałowania.

Tak zbudowano postać prezydenta Dudy. Dzięki takiemu fanatycznemu posłuszeństwu poseł Kaczyński, prezes PIS-u rządzi od 5 lat, niszczy Polską demokrację, okrada nas z zasobów finansowych na rzecz swoich zwolenników w tym też w znacznym stopniu (20mld!) na rzecz kościoła katolickiego i ośrodka biznesu i mediów katolickich ojca Rydzyka. Korumpuje w ten sposób swoich wyborców, którzy nawet jeśli widzą z czym mają do czynienia, nie głosują przecież przeciwko swojej prosperity. To nie przekonania licznych wyborców PIS-u sprawiają, że tak trudno podnieść się opozycji i wygrać kolejne wybory. To perfekcyjnie zaplanowana korupcja wśród akolitów PIS-u jest matką ich sukcesów wyborczych. I robią to za nasze pieniądze!

Czy konserwatyści, prawicowo myślący ale i uczciwi jednocześnie, to tylko oksymoron? Czy doprawdy tak trudno zauważyć do czego zmierza kościół ze swoimi podopiecznymi, pieszczoszkami nazistami zwanymi dla niepoznaki narodowcami? Czy oni sami, Konfederaci rozumieją swoje cele i, że ich osiągnięcie to dramat dla Polski? Czy  potrafią w porę dostrzec jak wielkimi krokami zmierzamy do nacjonalizmu i fanatyzmu religijnego z wszystkimi tego konsekwencjami? 

Przecież nie będziemy mieli dobrej edukacji, ani kultury, ani debaty społecznej… PIS zniszczyło wszystko czego nie zniszczyło PO i pozostali… Tak drodzy państwo – usługi publiczne zostały nam odebrane. W ich miejsce nic nie powstało – katolickie uniwersytety, gimnazja i szkoły podstawowe, to nie jest to czego oczekuje społeczeństwo w którym tylko 20% to optymistyczna ilość katolików praktykujących swoją religię.

Jesteśmy bardzo zróżnicowanym zbiorem światopoglądów i stylów życia. Każdy z nas składa się do budżetu podatkami, każdy z nas ma prawa wyborcze. Dlaczego 40% wyborców, jak zwykle zostało w domu i ma wywalone na politykę? Tego nie potrafię zrozumieć. Nie teraz, kiedy mamy ostry zakręt na prawo… Czy myślicie państwo niegłosujący, że to was nie dotknie? Jesteście bardzo naiwni jeśli tak sądzicie.

Przekonali się już o tym przedsiębiorcy, właściciele małych biznesików. Wkrótce przekonają się o tym rentierzy, właściciele kamienic, wie o tym już młodzież licealna i studenci – całe młode pokolenie, które coraz częściej radykalizuje się w swoich poglądach politycznych… Z jednej strony niby dobrze, że zaczynają się interesować, ale jak patrzę według ich sympatii to widzę, że lekcje odrobiła Konfederacja, Kościół Katolicki i reszta konserwy. Na wagary poszła Lewica i resztki centrum, jakie jeszcze gdzie nie gdzie się odzywają.

Wygląda, że PIS utorował drogę Konfederacji, która uważa za swoim guru Korwinem, że demokracja to zło i należy ją zniszczyć. Podobnie uważają politycy kościoła katolickiego. A PIS właśnie kończy swoje dzieło destrukcji systemu, który nawet nie miał szans się rozwinąć dostatecznie dobrze, żeby Polki i Polacy mogli go docenić i nauczyć się go praktykować skutecznie. Co nastąpi, gdy kryzys sceny politycznej utrzyma się dostatecznie długo?

 

Jeśli do tego dodać, że edukacja społeczna jako taka w ogóle nie istnieje od początku transformacji, to staje się zrozumiałe, dlaczego tyle młodzieży błądzi po omacku w polityce i ideologiach, serwowanych im w formie jedynie słusznej racji dla nich i dla Polski. Kiedy zderzą się z murem, na którym będzie wielkie graffiti mówiące o tym, że nie mają prawa żyć w tym kraju – może być za późno na debaty i dyskusje.

Nigdy nie uwierzę w to, że  cała młodzież pozbawiona jest umiejętności wyciągania wniosków, logicznego myślenia, racjonalnego oglądu rzeczywistości. Na razie wszystko jest dla nich fascynującą przygodą z dorosłością z aktywizmem… ale kiedy założą rodziny i naprawdę zaczną myśleć odpowiedzialnie za siebie i swoich najbliższych  zmieni im się optyka i dojdą do słusznych wniosków – że zostali wykorzystani, zmieleni i wypluci na boczne tory, a nawet wprost do rowu rzeczywistości, w której nie przewiduje się dla nich ani sukcesu ani pomocy w dźwiganiu ciężarów codzienności. Wtedy dopiero zrozumieją swój błąd i zobaczą, że nie głosowali dla siebie tylko dla partyjnych beneficjentów władzy.  Pytanie – czy zdążą się przegrupować nim nastąpi totalny krach państwa nad Wisłą?

Żeby być sprawiedliwym – moje pokolenie nie zdążyło się ani opamiętać ani zmobilizować przeciwko jednej wielkiej hucpie – dopuściliśmy do głębokiego kryzysu politycznego w Polsce. Uśpieni gonitwą za sukcesem, za pieniądzem, za karierami – a tak naprawdę konkurując o kość, którą nam rzucili neoliberałowie, zapomnieliśmy o wychowaniu naszych dzieci, albo nie starczyło nam na to czasu, albo padaliśmy z nóg, bo wyścig szczurów jest bardzo wyczerpujący… słowem zaniedbaliśmy obowiązki. A teraz widzę co się z tego urodziło i wznoszę larum. I czuję bezradność. 

 

PS,:

Kłębowisko myśli nie daje zasnąć i powoduje, że zapadam się w depresji… Bezradność to ogromnie destrukcyjny stan, nie sprzyja wyzwalaniu twórczego wysiłku, zwłaszcza gdy człowiek nie ma wsparcia organizacyjnego, bo organizacje straciły polot, motywację, poczucie sensu… czemu trudno się dziwić.

Mordor dymi, zbroi się armia Orków, a Gollum knuje…

 

 

Kuna2020Kraków