próbne działania

Moje państwo podejrzewa mnie o przekręt

Na śniadanie zjadłam korporacje, które najwyraźniej, w pogoni za zyskiem, podeptać chcą moje prawa konstytucyjne, a tuż przed kolacją odwiedza mnie przyszła matka w szóstym miesiącu ciąży z informacją o tym, że nasze państwo radzi sobie z łamaniem naszych praw człowieka i obywatela całkiem dobrze, bez pomocy korporacji… i każdy może być podejrzany o przekręt, nawet kobieta w ciąży i to dokładnie z tego powodu, że śmie w niej być…

Posłuchajcie i Wy – bo warto wiedzieć jak to jest być dobrym obywatelem w niedobrym państwie ….

Ustawa Zasadnicza- Konstytucja

Obchodziłam temat jak jeża – miałam poczucie, że ważny jest, ale jednocześnie czułam się niekompetentna i uważałam a priori, że jest nudny po prostu.

Tymczasem już w trakcie analizy, nie wiadomo kiedy, wciągnęła mnie ta praca do tego stopnia, że zmęczenie gdzieś pierzchło, myśli się gotowały jak w kotle z piekielną smołą i nabrałam przekonania, że to nie tylko ciekawe przedsięwzięcie ale wręcz konieczny proces poznawczy, jeśli chcemy mówić o świadomym obywatelstwie.

Bo jakby na to nie spojrzeć – obywatel brzmi dumnie, ale nie można nim być w pełni jeśli nie znamy swojego miejsca w szeregu, nie wiemy jak nas traktuje konstytucja, było nie było najważniejszy akt prawny państwa – czyli organizatora życia społecznego. Zachęcam Was moi drodzy do wpadania tu od czasu do czasu by zażyć kolejną pigułkę wiedzy obywatelskiej, oraz do samodzielnej analizy tego tekstu i oceny z własnego punktu widzenia.

DSCN2152

Preambuła w oryginalnym brzmieniu

Preambuła bez pułapek i ukrytych furtek

Rozdz. 1. Rzeczpospolita

Uwagi do rozdz. 1.

Rzecz o młodzieży c.a. 20 letniej.

Miało być zupełnie co innego, ale będzie to, co będzie poniżej i nic dziś tego już nie zmieni….

Moje życie składa się obecnie z trzech sfer – zawodowej, internetowej i towarzyskiej, przy czym ta ostatnia zlewa mi się ciągle z dwoma wcześniejszymi, co niestety skutkuje tym, że zamiast zająć się pracą i pomnażaniem środków do życia niezbędnych, nagabuję a nawet molestuję interesantów w sprawach, które nie mają nic wspólnego z tym po co do mnie przychodzą. Tak mijają godziny, tak bezpowrotnie ucieka mi przerwa obiadowa, wizyta u fryzjera, zaplanowane zakupy świąteczne…

Cóż, nie ja pierwsza i nie ostatnia gadam za dużo, a za mało robię. Postanowiłam, idąc za radą przyjaciela skończyć z milczącym przeżywaniem refleksji, co zwykle kończy się mega dołem.

Dziś będzie o naszej młodzieży c.a. 20 letniej…

Źródłem mojej dzisiejszej frustracji jest rozmowa z osobą, która z racji swoich obowiązków zawodowych często ma okazje rozmawiać z młodzieżą , i tą młodszą licealną, i  tą starszą akademicką… Jej obserwacje są porażające, choć po zastanowieniu muszę przyznać, że nie powinnam się dziwić. A jednak zaskoczyła mnie ta relacja…

Ale do rzeczy. Nie wdając się w szczegóły naszej rozmowy – nie jest to bowiem blog plotkarski, ani pieprzony Pudelek, powiem od razu co mnie tak przygniotło. Otóż nie znając całej prawdy o sytuacji młodzieży wchodzącej obecnie w życie dorosłe, miałam gdzieś naiwne przekonanie, że kto jak kto, ale młody człowiek to osoba krytyczna, zbuntowana, nastroszona, pełna oczekiwań, marzeń, planów, ambicji, zrozumiałych obaw i niepokojów. Przecież zawsze tak było, zawsze mówiło się o buncie dojrzewającego syna czy córki, o tym jak trudno dojść do porozumienia, złapać utracony kontakt, zarządzić porządki w pokoju latorośli itd.itp…. tak , proszę Państwa BYŁO …… i se ne wrati.

Teraz będę się bić w klatkę z piersiami – o! święta naiwności! Staraś, a głupiaś! No pomyśl przez chwilę!

Pomyślałam. Raz, drugi i trzeci pomyślałam.

Teza: Dziecko staje się dojrzałym człowiekiem w procesie kształtowania, i będzie tylko tym, kim go uczyni środowisko, w którym się ten proces odbywa.

To jest tak banalna teza, że nie zasługuje nawet na przewód dowodowy, dlatego zostanie w tym miejscu pominięty.

Status presens: młodzież 20-25 lat dorastała w spolaryzowanym społeczeństwie post transformacyjnym. My, niegdysiejsi ich rodziciele, goniliśmy z jednej pracy do drugiej – o ile mieliśmy to szczęście zwane pracą, wielu z nas postanowiło zaufać NOWEMU i ugrzęzło w biznesach, które ciągnęli póki dawali radę, wielu nie dało i po kilkunastu latach orki wylądowało w punkcie wyjścia lub na permanentnym bezrobociu… bardzo wielu z nas osiadło na posadzie w sektorze państwowym, niekoniecznie lukratywnej pod względem osiąganych dochodów, za to wygodnej i pewnej… Kryzys nie był dla nikogo niespodzianką, ale nadal wielu z nas wygląda jaskółki nadziei, że się wkrótce skończy. Tylko, że bezrobocie jest strukturalne i najlepsze osiągi PKB faktu tego nie zmienią niestety…..  i tak mogła bym  do rana snuć usprawiedliwienia.

Na okoliczność, że : ZMARNOWALIŚMY CAŁE POKOLENIE naszych dzieci, bo nie poświęcaliśmy im należytej  uwagi, obstawiliśmy je gadżetami, powoziliśmy je po Europie i nawet dużo dalej,  zapisaliśmy na dodatkowe zajęcia, korki z matmy i polaka… Oczywiście na takie substytuty opieki rodzicielskiej mogli sobie pozwolić tylko niektórzy.

A jak sobie radzili rodzice klas niższych od średniej? To przecież znakomita większość naszego społeczeństwa? Też nie najlepiej. Kiedy silniejsi stawali się jeszcze silniejsi, słabsi, niewydolni stawali się coraz bardziej zależni od jedynej instytucji do jakiej mogli się zwrócić. Mowa oczywiście o KK. Pan R. zagnieździł się w umysłach emerytów, dając im złudzenie, że są ważni dla niego, a KK zrobił to samo z naszymi dziećmi i młodzieżą. I oto dzisiaj opisano mi efekty 25 lat pracy tej instytucji… i powaliło mnie to z siłą jakiej się nie spodziewałam. Oczywiście wiedziałam, że ten czy ów młody człowiek ma, nazwijmy to niespójny obraz świata, nawet parę razy, przypadkiem zetknęłam się z takimi osobami, ale nigdy, nawet w najczarniejszych snach nie wyobrażałam sobie, że to jest zjawisko masowe! Że dotyczy całego bez mała środowiska i to wcale nie wiejskiego czy małomiasteczkowego TO się dzieje w dużych miastach akademickich!

tlo_czerwonePrzez ostatnie ćwierć wieku bacznie przyglądałam się scenie politycznej, przecierałam oczka gdy sejm modlił się o deszcz, nieustająco trwałam w zdumieniu, gdy słyszałam coraz to bardziej absurdalne komentarze z ust dorosłych, niby poważnych, utytułowanych osób ze świecznika akademickiego, politycznego, dziennikarskiego. Trochę bardziej zaniepokoiłam się, gdy dotarła do mnie informacja o kreciej robocie jaką wykonał pewien minister oświaty w rządzie PIS-u, że mianowicie poupychał gdzie się tylko dało „swoich” dyrektorów szkół podstawowych, a także „wzbogacił” skład komisji opiniującej podręczniki szkolne o osoby z dyplomem któregoś z uniwersytetów katolickich. Naturalnie, że widziałam wszystkie nowinki z szkolnego podwórka – tyleż szokujące co śmieszne, ale zawsze, aż do tej chwili, sądziłam, że : MŁODZIEŻ SIĘ NIE DA PRZEROBIĆ W MOHERY . Bardzo się myliłam, a zdarza mi się to rzadko. Ale tak to bywa, gdy jest się poza średnią krajową ogłupienia bo całe życie byłam wolna od jakiejkolwiek doktryny czy dogmatu…

Zauważyliście, że nie pisnęłam ani słówkiem na temat co jedna Pani powiedziała drugiej Pani? I nie pisnę. Tę lukę wypełnijcie, proszę, rozmawiając z Waszymi dziećmi – to jest teraz ważniejsze niż wszystko inne.

Definicje

Tytułem wprowadzenia proponuję zapoznać się z kilkoma podstawowymi pojęciami i ich definicjami:

REKLAMA jest to każda odpłatna forma prezentacji dóbr, usług i idei, która oddziałuje bezpośrednio na zjawiska rynkowe, a zwłaszcza na motywy, postawy i sposób postępowania konsumentów podejmujących decyzje o zakupie konkretnych dóbr, czyli stwarzających popyt rynkowy.
Celem reklamy jest zazwyczaj przekonanie odbiorców o zaletach produktu. Stara się zainteresować towarem potencjalnych klientów, wzbudzić pragnienie posiadania produktu i w ten sposób doprowadzić do zawarcia transakcji kupna-sprzedaży.
Skuteczność reklamy, to stopień realizacji celów jakie przedsiębiorstwo chce osiągnąć przy jej pomocy.

REKLAMA SPOŁECZNA to proces komunikacji perswazyjnej, którego głównym celem jest wywołanie społecznie pożądanych postaw lub zachowań. Realizowane jest to zazwyczaj na dwa sposoby. Po pierwsze przez namawianie do prospołecznych zachowań (…). Po drugie poprzez namawianie do zaniechania zachowań niepożądanych(…).

Różnice między reklamą społeczną a reklamą komercyjną: złożoność zmienianej postawy (komercyjna- prosta, społeczna- złożona); pożądany poziom zmiany (płytki/głęboki), charakter przekazu (przyjemny/czasem nieprzyjemny); rodzaj korzyści (bliskie/dalekie), intencje przypisywane nadawcy (chęć zysku/chęć pomocy), budżet (większy/mniejszy).

KAMPANIA SPOŁECZNA to zestaw różnych działań zaplanowanych w konkretnym czasie, skierowanych do określonej grupy docelowej, której celem jest doprowadzenie do wzrostu wiedzy, zmiany myślenia, zachowania wobec określonego problemu społecznego lub prowadzi do rozwiązywania problemu społecznego blokującego osiąganie dobra wspólnego zdefiniowanego jako dany cel marketingowy. Kampania społeczna może stosować narzędzia i techniki reklamowe oraz PR.

MARKETING SPOŁECZNY – zasada światłego marketingu, zgodnie z którą firma powinna podejmować decyzje marketingowe, biorąc pod uwagę pragnienia i długofalowe interesy konsumentów, wymogi firmy oraz interesy społeczeństwa w długim okresie.
Według definicji w. Balczuna („Educational aspects of social marketing campaigns”), marketing społeczny definiowany jest jako równoczesne zaadaptowanie filozofii marketingu i dostosowanie technik marketingowych dla wywoływania zmian zachowania ludzi, które ostatecznie prowadzą do społecznie pożądanych zmian w postawach i systemie wartości.

Źródła
http://www.kampaniespoleczne.pl/wiedza_definicje,2749,csr_definicja_sri_sri_raviego_shankara
http://www.findict.pl/slownik/reklama
http://reklama.arct.pl/definicja_reklamy.html
http://sciaga.pl/tekst/36208-37-marketing_spoleczny