Jak postawić wysoko poprzeczkę, by nie błądzić w krainie złudzeń.

[…] dnia 26.12.2014 roku o godzinie 18.37 doszło do zejścia śmiertelnego 39 letniego Mariusza S. w wyniku odniesionych ran kłutych w okolice klatki piersiowej i jamy brzusznej. Sprawczynią była 35 letnia żona Mariusza S. Katarzyna. Alkomat nie stwierdził śladu alkoholu w powietrzu wydychanym, podobnie wskazuje wynik badania krwi na obecność środków odurzających, co przesądza,że Katarzyna S nie działała pod wpływem. Śledczy badają okoliczności zajścia. Na tym etapie śledztwa nie znane są motywy czynu Katarzyny S.[…]

Obiektywny opis zdarzenia? Notatka prasowa?

Opis zdarzenia, to pełen barw i półcieni obraz – z tłem, wizerunkiem emocji na twarzach, zapachem miejsca zdarzenia. To jakby kadr z filmu, wycinek życia, ale pełny wszystkiego, co na to życie się składa. Zatem nie, powyższe zdania nie są opisem zdarzenia.

Notatką prasową mógłby być, gdyby nie to, że prasa wabi czytelników wszystkim czego ta notka nie ma – nie ma w niej sensacji, pikantnych szczegółów, w których czytelnik z łatwością odnajduje siebie lub siebie stawia poza nimi. Zatem tych kilka zdań raczej nie mogłoby być sprawną notatką prasową.

Tak skonstruowany opis, to co najwyżej fragment raportu policyjnego.

Jeśli jednak do tego zdawkowego opisu dołączyć kilka dodatkowych informacji o bohaterach zdarzenia …

[…] Mariusz S, oficer policji, z nienaganną opinią doskonałego śledczego, pracował od 10 lat w wydziale kryminalnym wojewódzkiej komendy w mieście X. Przyczynił się do zatrzymania i doprowadzenia przed sąd wielu groźnych przestępców, w tym seryjnego zabójcę, który terroryzował miejscowe kobiety przez kilkanaście lat z rzędu, słynnego Grzegorza Brzozę… Otrzymał wiele nagród i odznaczeń za pełną poświęcenia służbę dla miejscowej społeczności.

 

Mariusz S. pochodził z rodziny o tradycjach wojskowych. Jego ojciec był pułkownikiem W.P. za czasów PRL-u, mimo że dziadek walczył w szeregach AK do 1947 roku przeciwko władzy komunistycznej. Matka pracowała w miejscowej bibliotece i wychowywała trójkę dzieci w tym Mariusza S.

Do tragicznego zdarzenia w mieszkaniu państwa S doszło z bliżej nieznanych powodów. Sąsiedzi nie zauważyli żadnych oznak kryzysu w małżeństwie S-ów. Wiadomo jedynie, że Katarzyna S leczyła się psychiatrycznie, brała leki psychotropowe, co sugerowałoby niepełną poczytalność w chwili popełniania czynu.

Śledztwo trwa.[…]

…to zależnie od życiowego doświadczenia, inteligencji formalnej, wykształcenia ogólnego i środowiska pochodzenia – czytelnik może poprzestać na faktach dostępnych w mediach i nie oceniać jakkolwiek – to jedna skrajność, albo dośpiewać sobie całą, barwną opowieść i skazać lub uniewinnić Katarzynę S. Pomiędzy tymi skrajnościami jest niezliczona ilość innych możliwości, co składa się na tzw. opinię publiczną.

To się dzieje w głowie czytelnika, gdy podsunie mu się kilka, z pozoru mało istotnych informacji, jak te – denat jako chłopiec dorastał w domu wojskowego…Sam także poszedł w mundur… Matka nie miała wykształcenia… a żona była wariatką…

Sprawa komplikuje się jeszcze bardziej, gdy porównać, jak o tym samym zdarzeniu napiszą lub powiedzą media wyrażające opinie różnych środowisk – inaczej będzie brzmiała ta opowieść w piśmie kobiecym/feministycznym, inaczej w dzienniku religijnym, inaczej w piśmie konserwatystów czy liberalnych ignorantów. I nie tylko sama opowieść będzie brzmiała zupełnie inaczej w zależności od targetu czytelników, ale i wnioski oraz uogólnienia będą diametralnie różne.

Żadna z tych opcji nie pochyli się należycie nad losem ludzkim, żadna nie zainicjuje debaty społecznej o danym problemie, bo media są dziś w 100% upolitycznione i mają jeden cel – wpychać czytelnikom swoją narrację do skutku. A jaki ma być skutek? Ano taki choćby, że jak czytelnika przekonają do danej opowieści w kwestii tragedii Mateusza i Katarzyny S, to czytelnik także w czasie kampanii wyborczej będzie sięgał po to, a nie inne, źródło wszelkiej mądrości i chętniej skorzysta z sugestii dziennika X niż innego pisma. I trudno się temu dziwić – skoro wszyscy od dawna wiemy, że prasa i TV kłamią, to przytulamy się chętniej do tego medium, które mówi naszym językiem, prezentuje podobne odczucia i myśli w sposób, który nam najbardziej odpowiada.

 

***

 

Skąd pomysł, żeby o tych oczywistościach pisać tyle słów?

 

Marek Krak „Zapomniana polska rewolucja”

Dyskusja

 

Usiadłam dziś przed kompem i przeczytałam co napisał jeden z moich ulubionych autorów opowieści historycznych – Marek Krak, na temat wojen husyckich – a potem przeczytałam sobie komentarz historyka, w dyskusji pod opowieścią i zaczęłam się zastanawiać … Gdzie szukać prawdy? Jak nie dać się wciągnąć w półprawdy i narracje polityczne, mające określone intencje i gdy tą intencją nie jest podzielenie się wiedzą o <całej prawdzie>?  Co to jest właściwie ta <cała prawda>? I wreszcie, czy taka <niecała prawda> to przypadkiem nie manipulacja… I nie sugeruję ani przez chwilę, że manipulacja była celem samym w sobie- nie! Myślę, że to co najwyżej skutek uboczny, wynikający z przekonań, emocji, poczucia, że stoi się po tej jasnej, czyli właściwej stronie.

I na koniec moich rozmyślań krytycznych chcę powiedzieć o tym, że:

żeby powiedzieć o kościele katolickim, że jest siedliskiem zła, a bóg tam nie gości pod żadną postacią – nie trzeba żadnej manipulacji – wystarczą fakty – jak w tej notatce a’la raport policyjny, którą wymyśliłam i zapisałam na wstępie.

Natomiast żeby nie gubić się w rozlicznych i często sprzecznych ze sobą opowieściach na ten sam temat, trzeba jednak znać fakty. Uczmy się więc historii, opierając się na dziełach rzetelnych metodologów tej dziedziny. Bo opowiadania historyczne, to zawsze w jakimś stopniu fabularyzacja dziejów, wygładzanie brzydoty, albo odwrotnie – oszpecanie tego, co nie było aż tak złe. 

 

    

 

 

Byłabym niesprawiedliwa, nie ceniąc  opowiadań historycznych, bo to dzięki nim możemy np. patrzeć na wojnę nie tylko ze wzgórza, na którym zazwyczaj stoi spokojnie, siedząc na białym koniu król czy generał, ale także z pozycji woja, któremu właśnie ucięto rękę albo złamano kark zrzucając go z konia… Potrzebujemy takich opowieści, zwłaszcza takich, które sprawnie opisują rzeczywistość widzianą przez pryzmat skutków, przefiltrowaną przez cierpienie ludzkie, gdzie będą wszystkie smaczki, zapachy,  dźwięki i które nie oszczędzają nam wrażeń – wszystkich, całej ich szerokiej skali – mamy czuć krew i ból, ale też słyszeć skowronka czy nocnego słowika nad polem bitwy.

 

    

 

Potrzebujemy tego pokarmu, by budził wciąż naszą stępiałą wrażliwości – przyda się, gdy znów ktoś zechce wmawiać młodym mężczyznom, że ich patriotycznym obowiązkiem jest iść na wojnę i umierać za ojczyznę. I, że to jest bardzo romantyczne. No, nie jest i jako matka nigdy nie pozwolę by mój syn czy córka poszli w kamasze na wojnę, choćbym miała zamknąć ich pod podłogą. Kropka. Nie nabiorę się na opowieści o honorze i dumie narodowej, bo to są efekty specjalne wyłącznie dla nabuzowanych władzą, pozbawionych empatii, psychopatów. Każdy normalnie czujący człowiek, nawet generał, nawet prezydent czy cesarz, po wojnie czuje jedynie… bezsens. Bo nic innego czuć nie można.

 

 

 

***

Reasumując – czytamy prasę, książki, słuchamy wiadomości, oglądamy seriale i filmy, obrazy w galeriach, rozmawiamy z ludźmi, – zbieramy miliony bitów informacji. Żeby się w tym nie gubić, żeby nie zostać pożytecznym idiotą na użytek cwaniaków i manipulujących tymi informacjami specjalistów od urabiania opinii publicznej, wystarczy odróżniać poszczególne rodzaje literackiej twórczości, a swoje poglądy kształtować w oparciu o wiedzę, ostrożnie i z dystansem traktując to, co mówią tzw. autorytety i popularni akurat głosiciele prawd objawionych czyli mówiąc krótko- populiści różnych nurtów społecznych i politycznych. Wtedy jest szansa, że tylko nieliczne źródła informacji dosięgną, wysoko postawionej przez nas poprzeczki.

***

A tak w ogóle witam was w krainie pomyłek – być w błędzie, to rzecz zwyczajna, częsta i nie ma się czego wstydzić. Należy jednak ćwiczyć od dziecka, jak szybko i bez bólu wyjść z błędnych przekonań, bo wraz z  wiekiem i osiągniętym statusem społecznym, człowiek coraz trudniej godzi się z prawdą, a mocniej trzyma się pozornie bezpiecznych kolein złudzeń…

 

 

Kuna2021kraków