Jak to działa? Chazan otworzył drzwi dla klauzuli sumienia, a Budzyńska dla ciemnogrodu w uczelniach wyższych.

13.06.2014 Warszawa , ul. Madalinskiego , Szpital Specjalistyczny im. Swietej Rodziny . Prof. Bogdan Chazan wsrod osob , ktore przyszly go poprzez podczas pikiety .
Fot. Jacek Marczewski / Agencja Gazeta

Kiedy w 2014 roku miała miejsce afera Chazana, kiedy wydawało się oczywiste, że lekarz musi  ponieść odpowiedzialność za łamanie prawa i procedur, przekonaliśmy się dość szybko, że wcale nie musi. Mało tego – zobaczyliśmy tego człowieka, jak  z uśmiechem i satysfakcją bryluje w mediach, w klinice, pośród wielbicieli i wielbicielek, tak rozumianej moralności i etyki zawodowej, w której dobrostan lekarza stoi wyżej niż prawa pacjenta i ustalone procedury, gwarantujące działanie prawa w zakresie dopuszczalności aborcji. Zobaczyliśmy, że kobieta nie ma żadnych praw, nawet jeśli odpowiednia ustawa istnieje i ma teoretycznie obowiązywać jej wykonawców.

 

 

 

 

 

Taki głośny skandal był potrzebny, by wskrzesić i przywołać do życia klauzulę sumienia. Rychło więc NIL złożyła odpowiedni dokument na ręce TK i klauzula rozpoczęła swoje drugie życie. Dodam, jeśli ktoś jeszcze tego nie wie, że od tamtej pory klauzula sumienia przestała być osobistą sprawą lekarza. Stała się warunkiem zatrudnienia, a także gwarantem, że kobieta, nawet mająca pełne prawo do aborcji – nie będzie miała gdzie jej wykonać. Klauzula bowiem zaległa ciężko nad całymi placówkami medycznymi, a następnie nad całymi województwami.

 

 

Trybunał Konstytucyjny uznał, że lekarze którzy nie zechcą wykonać aborcji, nie muszą wskazywać placówki, która ją przeprowadzi. Uprawomocniła się też decyzja prokuratury o umorzeniu śledztwa w sprawie profesora…

 

 

Podobnie jest i teraz z Konstytucją dla Nauki, którą zaczął demolować Jarosław Gowin, a teraz dzieła zniszczenia dokonać pragnie Czarnek. I podobnie jak w przypadku afery Chazana, potrzebny był pretekst do wszczęcia alarmu w sprawie wolności słowa i zniesienia jakichkolwiek ograniczeń, jeśli chodzi o treści głoszone z katedr uniwersyteckich. Takim pretekstem stała się awantura o treści głoszone przez prof Ewę Budzyńską w Uniwersytecie Śląskim.  Dla przypomnienia –

 

 

 

 

źródło

Skarga studentów socjologii Uniwersytetu Śląskiego wpłynęła do władz uczelni w zeszłym roku. Chodziło o zajęcia, które prowadziła prof. Ewa Budzyńska. Wykładowczyni wyjaśniała, że stosowanie antykoncepcji jest zachowaniem aspołecznym. Powtarzała, że normalna rodzina zawsze składa się z mężczyzny i kobiety.

Dawała do zrozumienia, że osoby homoseksualne to coś gorszego – opowiadają nam studenci.

Przypominają też sobie, że prof. Budzyńska porównywała gender do komunizmu, a pewnego razu powiedziała, że posyłanie dziecka do żłobka to krzywdzenie go.

Po skardze studentów władze Uniwersytetu Śląskiego wszczęły wobec prof. Budzyńskiej postępowanie dyscyplinarne. Wtedy jednak w jej obronie stanęli abp Wiktor Skworc, metropolita katowicki oraz Jarosław Gowin, który wówczas był jeszcze ministrem nauki i szkolnictwa wyższego, a także Michał Woś, poseł Solidarnej Polski i od niedawna minister środowiska.

 

Budzi co najmniej zdziwienie, że Ewa Budzyńska wieloletni socjolog, wykładowca, nagle i bez widocznej przyczyny zaczęła głosić dość mocno sprzeczne z nauką twierdzenia. Na tyle kontrowersyjne w odbiorze publicznym, że przewidywalna reakcja studentów nie była  niczym zaskakującym, ani dla pani profesor, ani dla ministra Gowina. Powiem więcej – była reakcją, na jaką liczono, tworząc tę oczywista prowokację. Wszystko co nastąpiło potem, to tylko wypełnienie nakreślonego z grubsza planu przejęcia pełnej kontroli nad uniwersytetami, nad ich finansowaniem , nad wyznaczaniem celów i zatrudnianiem „odpowiednich ludzi”. Tak jak klauzula sumienia jest zamachem na praworządność i prawa człowieka, tak plan Gowina dla Nauki to zamach na naukę jako taką i na fundusze dla jej rozwoju niezbędne.

 

źródło

Na początku maja resort edukacji i nauki skierował do opiniowania projekt nowelizacji ustawy Prawo o szkolnictwie wyższym i nauce, określany „pakietem wolnościowym” lub „pakietem wolności akademickiej”. Przewiduje on m.in., że wyrażanie przez nauczycieli akademickich przekonań religijnych, światopoglądowych lub filozoficznych nie będzie stanowiło przewinienia dyscyplinarnego.

 

 

Źródło

[…]negatywne stanowisko na temat pakietu wyraziła KRASP i Akademia Młodych Uczonych PAN. „Podczas wielomiesięcznej dyskusji środowisko akademickie wielokrotnie zwracało uwagę na fakt, iż wolność wypowiedzi pracowników uczelni musi łączyć się z odpowiedzialnością naukowca i przestrzeganiem kryteriów naukowości w pracy badawczej oraz dydaktycznej” – napisała w stanowisku KRASP.

KRASP podkreśla, że wolność wypowiedzi musi wiązać się z poszanowaniem godności człowieka, „a wolność akademicka nie może polegać na głoszeniu w przestrzeni uczelni opinii ignorujących wiedzę i metodologię badań naukowych”.[…]

 

 

Na to Czarnek teatralnie oburzony powiada, że:

 

„Z wielkim zażenowaniem przyjmuję stanowisko Konferencji Rektorów Akademickich Szkół Polskich w sprawie wolności akademickiej – KRASP występuje przeciwko Konstytucji RP i już to samo w sobie uważam za skandal” – tak skomentował dla PAP to stanowisko szef MEiN Przemysław Czarnek. Dodał, że warunkiem rozwoju nauki jest pełna wolność akademicka, pełna wolność nauczania, a także wolność debaty akademickiej.

 

Oświadczenie środowisk naukowych, traktować można jak łabędzi śpiew. Słuszne słowa, nawet najlepiej ułożone i brzmiące rozsądnie nie sprawią, że czas się zatrzyma i cofnie do momentu, gdy mieliście drodzy naukowcy szansę uratować swoje środowisko i samą ideę nauki. Autonomię uczelni spożytkowaliście źle. Nie zabezpieczyliście jej przed zakusami nieuków i ignorantów. Wydawało się Wam, że to Wasze gospodarstwo na wieki. Że nikt Wam nie będzie przeszkadzał robić co się Wam żywnie podoba. I stało się. Znalazł się sposób, by  wytrącić Wam władzę z ręki i przejąć ten obszar finansowania. Teraz tylko patrzeć, jak jeden po drugim zaczniecie przywdziewać barwy ochronne i tulić się do swoich nowych mocodawców. I to dopiero będzie żenujący obrazek panie Czarnek…

 

kuna2021kraków