Kościół katolicki i jego wybrańcy krzyczą wszędzie TKM!!!

Jakieś dziesięć lat temu poznałam znaczenie skrótu TKM – Teraz, Kurwa, My!! Pamiętam kto użył tego skrótu by odpowiedzieć mi na pytanie –

Co się dzieje z waszym kościołem, koledzy katolicy? Przecież to jest droga do pustych kościołów i przecinanie gałęzi, na której siedzi KK a wy razem z nim.

To pytanie rzuciłam  moim kolegom po fachu, na naszym forum zawodowym, którzy założyli sobie własny wątek o wierze, bogu itd… Tylko jednego uczestnika było stać na, w pełni świadomą, odpowiedź i była ona zarazem najkrótszą z wszystkich  a brzmiała – TKM!!

Do tego uroczego skrótu wrócę jeszcze na zakończenie…

Zwykle tak ze mną jest, że jakiś niepozorny drobiazg powoduje lawinę skojarzeń, które dopiero po uporządkowaniu chaosu zaczynają układać się w jakąś logiczną całość, gdzie zachowana jest zasada mówiąca o tym, że nie ma reakcji bez akcji… i na odwrót. Potem okazuje się, że odkryłam Amerykę, dawno już przez kogoś odkrytą, ale to tylko tłumaczy dlaczego nigdy nie dostanę nagrody Nabla – nie szkodzi – samo odkrywanie jest procesem fascynującym i tego nic nie zastąpi.

 

***

 

Trochę mnie rozbawił ten mem, no bo niby to głos krytyczny ze strony młodej lewicy, no i w zasadzie celny i uzasadniony, ale jak mem razempopatrzeć na niego przez pryzmat kwot wymienionych w treści, to mimochodem pojawić się musi uśmieszek i lekkie zażenowanie.  Ale ok. Rozumiem. Nie można, będąc odpowiedzialnym komentatorem sceny politycznej i jednocześnie aspirując w przyszłości do władzy, pisać ani mówić o domniemaniach czy powtarzać plotek. Byłoby to zniżeniem się do poziomu tabloidu, to oczywiste. Zatem istotna informacja to nie ile, ale jak się drenuje budżet państwa. Myślę, że autorom tej notatki krytycznej chodziło raczej o zwrócenie uwagi, że kolejne standardy zostały przekroczone, a mianowicie ten, że jeśli już się kradnie,  to wypada przynajmniej udawać, że wszystko jest lege artis. W tym punkcie dokładnie zaczynam widzieć jeszcze jeden smutny wniosek – taki oto, że władza czuje się tak pewnie w swoich okopach, że nawet już nie wysila się na kamuflaż. To jest szybko mrugające, czerwone światełko, które powinno się zapalić w każdej zdrowej głowie w Polsce A.D. 2017 rok!

Mam poważne powody przypuszczać, że ten mem Razemitów ani nie budzi obywatelskiego wkurwu, ani specjalnie nikogo nie obejdzie, ponieważ ginie on w zalewie o wiele bardziej bulwersujących doniesień o wyczynach władzy w tym zakresie. No, nie oszukujmy się, to obwieszczenie nie stawia oczu w słup. A dzieje się tak dlatego, że nasz obywatel to mało świadomy obywatel, o demokracji ma mętne pojęcie – najczęściej twierdzi, że jest ona dyktaturą większości, a o standardach przyzwoitości wie jeszcze mniej i tym mniej im bardziej realizuje stereotyp – POLAK POTRAFI! Na takim obywatelu robią wrażenie miliardy, tysiączki mogą co najwyżej wzbudzić współczucie i prędzej pogna taki do kościoła wspomóc parafię, niż złoży doniesienie do prokuratury o domniemaniu popełnienia przestępstwa.

 

DYGRESJA

Chcę wyraźnie powiedzieć, że w mojej ocenie, a obserwuję scenę od trzydziestu lat, podwaliny dla takiej partii jak PIS i zielone światło dla nadużyć na linii państwo/ kościół rzymsko-katolicki, położył pierwszy rząd pod przewodnictwem Tadeusza Mazowieckiego. Wiem, że to stwierdzenie nie przysparza mi przyjaciół. Trudno mówić, a jeszcze trudniej przyjąć taką ocenę tej wybitnej postaci i dużo mnie kosztowało w swoim czasie zarówno dochodzenie do takiego wniosku jak i szukanie jakiegoś uzasadnienia takiej jego postawy. Ponieważ był on mocno związany z środowiskiem KIK ( klub inteligencji katolickiej ) i można sobie wyobrazić, że z dziecinną naiwnością poddał społeczeństwo kościołowi w najlepszej wierze, to jednak nie zmienia faktu, że dalsze konsekwencje pojawiały się w coraz większej skali, dochodząc do absurdu już 10 lat temu, kiedy PIS modlił się o deszcz pod kopułą sejmu. Od tamtej pory kula śniegowa toczy się coraz szybciej i szybciej a jej średnica przekracza najśmielsze prognozy.

 

MODLITWA O DESZCZ W POLSKIM PARLAMENCIE

( koniecznie odtwarzaj w nowej karcie)

 

 

Tych bulwersujących zdarzeń w ostatniej dekadzie było z resztą dużo więcej i jakoś nie słyszało się by opozycja szczególnie żywo reagowała. Byłam ciekawa co się jeszcze musi zdarzyć, by partie zaczęły odpowiedzialnie reagować, a społeczeństwo głośno protestować. I wygląda na to, że tak partie jak i społeczeństwo, musi się zacząć naprawdę bać. Partie zaczęły się bać dopiero kiedy demontaż trójpodziału władzy zagroził im zarówno zmianami w ordynacji wyborczej jak i ograniczył możliwość działania w granicach obowiązującego prawa. A społeczeństwo podkręcone przez polityków  wystąpiło w obronie Trybunału Konstytucyjnego, o którym, nota bene, nic właściwie nie wiedziało. Diagnostyczne wydaje mi się, tak na marginesie, obwołanie ówczesnego prezesa TK bohaterem i męczennikiem za demokrację. To najlepiej bodaj świadczy o świadomości pięćdziesięciu tysięcy obywateli na pierwszej demonstracji KOD-u. Ale ponieważ w gruncie rzeczy bardzo mnie cieszy to wzmożenie społeczne, to spuszczam zasłonę na te i inne okoliczności. KOD powinien się umocnić, przejrzeć szeregi, określić się o co chce walczyć i na straży czego chce stanąć. Bez wątpienia demokracja bezpośrednia w tak masowym ruchu jest możliwa do realizacji i w tym sensie jest w KOD-zie cenny potencjał.

KONIEC DYGRESJI

 

Chciałabym na koniec powrócić na chwilę do pierwotnego tematu – czyli którędy wyciekają pieniądze z budżetu. I naturalnie będę jak pospolity tabloid – z prostej przyczyny – nie dysponuję możliwością przeprowadzenia szczegółowego dochodzenia w poszczególnych sprawach i nikt tego ode mnie nie wymaga. Umiem natomiast łączyć pozornie odległe fakty i na tej podstawie wyciągać daleko idące wnioski.

Oczywiście, że to o czym powiadomiła nas partia Razem, publikując swojego mema to skandal. Ale też wyraz jakiejś nieprawdopodobnej arogancji władzy, która już nawet nie ukrywa komu służy i wobec kogo czuje swoje zobowiązania, i że nie jest to społeczeństwo, a nawet ta wąska grupa wyborców ( 19% ). Mało tego, uważa prawdopodobnie, że ma do tego prawo i mandat społeczny, a to stawia pod znakiem zapytania ich zdolność do oceny rzeczywistości.

 

Ponieważ mogę sobie pozwolić na więcej niż twórcy razemowego mema, to dorzucę kilka dodatkowych źródeł utrzymania KK w Polsce. A mianowicie – przez trzydzieści lat powstało kilkaset stowarzyszeń, fundacji i organizacji typu NGO-s, które formalnie są świeckie, w nazwie nawet nie mają katolickie, ale faktycznie są bezpieczną furtką przez którą pompuje się kasę na działalność stricte tego dominującego związku wyznaniowego. I nie sądzę, żeby te organizacje były obligowane do sprawozdawania finansowego – a jakby nawet ktoś zaryzykował i zażądał, toby się podniósł krzyk obleganej twierdzy

 

zwalczanie kościoła katolickiego- hańba!

 

Inną formą wspierania przez państwo instytucji kościoła katolickiego jest przekazywanie ogromnych środków na cele charytatywne – tu przoduje Caritas, ale także inne inicjatywy kościelne, którym państwo zezwala, bez kontroli rzecz jasna, organizować domy pomocy, a to dla dzieci , sierot społecznych, a to dla staruszków z ograniczeniami ruchowymi, a to dla matek samotnych,  zmuszonych opuścić swój dom z powodu przemocy domowej, dla młodych kobiet w ciąży, wyrzuconych z domu rodziców itd.itp. Nie chcę wyrokować na temat ile z tej kasy idzie faktycznie na zorganizowanie godnych warunków, ale biorąc pod uwagę ilość afer,  związanych z bardzo złą i nieprofesjonalną opieką w takich domach, nie mam złudzeń i jedna czy dwie placówki prowadzone  przykładnie, nie zmienią moich złych przeczuć. Z resztą, gdyby takie dobre przykłady istniały – na pewno byśmy byli natychmiast o tym poinformowani, a jakoś sobie nie przypominam…

 

Nie wiem do końca czy to byłoby nadużycie z mojej strony, gdybym powiedziała, że ogromna ilość etatów w tzw. budżetówce to etaty od lat powoli przejmowane przez osoby polecane z góry – cokolwiek to znaczy – a wyróżniające się specyficznym sumieniem, inteligencją nienachalną, sztywne i nieprzejednane w kwestiach dotyczących wiary. Mam na myśli zwłaszcza szkodliwe praktyki tego typu w szkolnictwie – od ministra, przez kuratoria, dyrektorów szkół przywiezionych na ogół w teczce (czyli bez konkursu), skończywszy na opiekunkach w przedszkolach państwowych. Gdzie tu nadużycie finansowe? Twierdzę, że takie dysponowanie etatami to inwestowanie w propagandę jednego wyznania. Już nie tylko na katechezie wciska się katolicyzm, ale także na biologii, geografii, historii, a nawet matematyce czy fizyce. Wiem jak trudno jest sobie to wyobrazić i wiem jak to brzmi, ale wiem też, że z wielu drobnych faktów układa się, jak z puzzli cała panorama struktury wysysania funduszy na działalność KK w Polsce. Przypuszczam, że z tych niejednoznacznych źródeł pochodzi więcej środków finansowych, niż te o których nas się oficjalnie informuje.

 

Ogromne pole do ssania kasy jest w ministerstwie kultury i sztuki, a także w ministerstwie zdrowia.

 

PS.: Z ostatniej chwili – powiem bardzo ogólnikowo, bo nie mam upoważnienia – na uczelniach wyższych ma coraz częściej miejsce praktyka sekowania, rugowania pod byle pretekstem wybitnie zdolnych doktorantów i studentów co do których nie ma wątpliwości , że są ateistami. Ponieważ genialnych studentów i młodych naukowców nie przeliczamy na tysiące, nawet nie na setki, to nowe zjawisko może być całkowicie niewidoczne jako problem społeczny, wynikający z nepotyzmu, konkurencji ale też z walki o przestrzeń dla jedynie słusznej opcji katolickiej. Ten haniebny obyczaj, wysyłania na zieloną trawkę najlepszego narybku, ma wymiar zbrodni przeciwko rozwojowi nauki polskiej. I nie da się strat tego rodzaju przeliczyć na pieniądze.

 

To przerażające jak głośno i we wszystkich możliwych obszarach kościół katolicki krzyczy razem ze swoimi beneficjentami

TKM!!!!  TKM!!!!  TKM!!!!

(Teraz   Kurwa   My  !!!!)