Krótki film o molestowaniu i niema karta praw dziecka w tle.

Najpierw zapraszam na krótki film.  Jest to część  większej kampanii społecznej, która toczy się w Indiach, wokół praw kobiet. Twórcy skupili się na pewnym wycinku problemu, dobrze go zdefiniowali i może nawet udało im się pobudzić wyobraźnię przeciętnego młodego mężczyzny na temat- co czuje kobieta molestowana w środku komunikacji miejskiej. Tylko tyle lub aż tyle, w ciągu paru chwil projekcji. Zapraszam, po obejrzeniu tego materiału, do refleksji nad kondycją współczesnego twórcy i odbiorcy, a także do przemyśleń wokół tego tematu.

 

Nie znam się na robieniu dużych kampanii społecznych. Może taki krótki filmik to wycinek, mały puzzelek większej całości i ma swój udział w budowaniu szerszego kontekstu- nie wiem. Ale nawet w tym obrazku, migawce z życia, widzę coś więcej niż akcję i temat – „molestowanie w przestrzeni publicznej”.  Widzę aktora drugiego planu, którego zachowanie działa jak przyzwolenie. I nie ma znaczenia czy jest to akceptacja czy tylko takie sprawia wrażenie.

spo3

Molestowanie, jak każdy przejaw braku szacunku do człowieka, powinno spotykać się z odpowiednią reakcją nie tylko zainteresowanej osoby ale także otoczenia. Ten film, w mojej ocenie, jest zbyt płytki i stosuje niebezpieczne uproszczenia. Wskazuje niewłaściwego winnego, co więcej – mówi mu coś w rodzaju –  nie czyń drugiemu co tobie nie miłe. Można zapytać – czy to tylko tyle, czy aż tyle. Ja wolę zapytać dlaczego nie traktuje się tego chłopaka jak ofiarę złego wychowania, tylko pogłębia się w nim przekonanie, że jego samopoczucie jest nadal najważniejsze? A główny winowajca, po obejrzeniu filmu, pozostaje nadal w nieświadomości swojego, walnego wkładu w TAKĄ rzeczywistość.

Ktoś, kto przedmiotowo traktuje drugiego człowieka, w tym wypadku piękną dziewczynę, nie zna pojęcia szacunku. Szacunek to coś czego uczymy się w procesie wychowania, czy coś co tracimy w procesie deprywacji? Nie potrafię odpowiedzieć na to pytanie, podobnie jak specjaliści badający ludzkie zachowania.

populacja3

Natomiast nie mam wątpliwości co do innej obserwacji. Wszyscy lubimy być akceptowani przez społeczność w jakiej żyjemy i to bez względu na wiek czy płeć. Gdy wychowanie sprowadza się  do nabywania umiejętności współżycia w danej społeczności i wchodzenia w interakcje w sposób akceptowalny przez tą społeczność, to nie zawsze szacunek musi być na liście interakcji preferowanych przez tę konkretną zbiorowość.  Bardzo łatwo w pewnych grupach  uznać za szacunek to, co jest wyrazem wyłącznie strachu. Boję się kogoś , czegoś- unikam zachowań narażających mnie na odrzucenie w jakiejkolwiek formie. Taką zależność i takie wynikanie obserwuje się zarówno w

babcia1

-otoczeniu rodzinnym:

Ojciec tyran, treser, matka bezradna, lub na odwrót – dzieci wyhodowane i wytresowane na potrzeby rodziców lub jednego z rodziców, czują strach i są ofiarami przemocy psychicznej lub fizycznej lub obu form jednocześnie.  Tzw. „szacunek” to nic innego jak „posłuch”, który jest zachowaniem mającym na celu unikniecie „kary”. Niegdysiejsze ofiary stają się oprawcami gdy  zdominują kogoś słabszego np. własne dzieci, współmałżonka czy podwładnych w pracy. Niekiedy dorosłe już ofiary swoich rodziców, nadal pozostają w takiej roli, jeśli w poszukiwaniu partnera seksualnego, podświadomie wybierają osobniki podobne do ojca lub matki. W każdym razie skutki deprywacji rodzinnej są zawsze opłakane i wymagają wieloletniej terapii … albo cudu czyli dobrych okoliczności na drodze życia.

przemoc11

 

Wspominam o relacjach rodzinnych ponieważ cywilizowany świat ma problem z uznaniem dzieci za osobne byty, zwykł traktować je jak rzeczy, własność rodziców i, choć istnieje od wielu lat karta praw dziecka, nie ma praktyki egzekwowania ich od rodziców. Zmiany w świadomości społecznej postępują niesamowicie wolno. Ludzkość, taka dumna ze swoich osiągnięć, nie potrafi przyswoić sobie, że dzieci także zasługują na szacunek, że mają swoje granice nawet jeśli jeszcze nie mogą o nich opowiedzieć ani ich strzec skutecznie. Niewielu z nas współczesnych wie, że nauka postawiła dzieci w centrum jakiejkolwiek uwagi dopiero w drugiej połowie XX wieku! Od nauki do świadomości zbiorowej droga wiedzie przez edukację, która daje człowiekowi wiedzę. Wiedza praktykowana przez kilka pokoleń może przekuć się w świadomość zbiorową. Im szybciej tym lepiej dla wszystkich.

 

populacja

 

Co ma molestowanie w autobusie w Indiach do wychowania dzieci? Ta dziewczyna i ten chłopak nie różnią się od swoich rówieśników z innych krajów i kultur. Cała młodzież to niegdysiejsze dzieci, których charakter i osobowość kształtowały się przede wszystkim w środowisku rodzinnym. Coś poszło nie tak z ich wychowaniem, skoro nie wiedzą co to jest szacunek i godność człowieka. Coś poszło nie tak, nie tylko w domu tej dziewczyny i tego chłopaka. Coś poszło nie tak w wielu domach jednocześnie, skoro inni ludzie traktują zaistniałą sytuację jak zgodną z normą zachowań.

 

przemocc

 

-w grupie rówieśniczej:

Gangi młodocianych chuliganów, subkultury młodzieżowe, grupa przyjaciół z podwórka, szkoły, klubu sportowego itd. – w takich grupach premiowane są określone cechy i tylko posiadacze tych cech budzą respekt i szacun. Dress-cod, ideologia oraz komplet poglądów, to całościowy obraz subkultury i przepis jak być w takiej grupie akceptowanym. Mamy tu także do czynienia z pewnym rodzajem przemocy- jesteś inny niż wszyscy- jesteś bee. Słuchasz nieodpowiedniej muzyki, ubierasz się niewłaściwie, nie znasz grypsery, masz niewłaściwe poglądy – jesteś sam. Czy staniesz się klasyczną ofiarą nietolerancji, to zależy od okoliczności przyrody, mówiąc kolokwialnie.  Indywidualizm, cechy wyjątkowe, odróżnianie się na tle, nie pasowanie do formatu, nawet jeśli budzi niekiedy szacunek, to i tak się go nie okazuje, a często wręcz przeciwnie -przekłada się on na agresję wobec jednostki wyłamującej się ze schematu.

sub2

sub1   sub6

sub3    sub7

 

 

– w większej społeczności:

wsi, miasteczku, aglomeracji, państwie – duże i zróżnicowane grupy ludności, gdzie pewna różnorodność musi mieścić się w ramach obowiązującej kultury, obyczaju, mody i trendu. Każde przekroczenie granic danej społeczności ściąga na jednostkę czy grypę falę krytyki, śmiechu, agresji, itd. W każdym razie pierwsza reakcja jest na ogół wyrazem niezgody i nietolerancji. Stąd każda istotna zmiana kulturowa czyli utrwalona w wielkich populacjach zmiana zachowań wobec konkretnych kontekstów społecznych, wymaga czasu i wspomagania systemowego.

spo1

Oddziaływanie na duże populacje to zadanie mediów – radia, telewizji i prasy. Niestety, wymienione narzędzia mogą być wykorzystane w dowolnym celu. W Polsce od kilku dekad robi się to z powodzeniem, wyłącznie w zakresie realizacji, wąsko pojętych interesów  politycznych. Nie ma tu miejsca na debatę społeczną poświęconą problemom współczesnej rodziny, edukacji, aktywizacji emerytów itd. Nie ma też miejsca na kampanie społeczne, uświadamiające i oswajające obywateli z pojęciami takimi jak serwilizm, stereotyp, wzorzec kulturowy, gender, czy np. ostrzegające przed skutkami przemocy w rodzinie, szkole i przestrzeni publicznej, albo uświadamiające różne konteksty społeczne mieszczące się pod hasłem: wszyscy jestesmy naczyniami połączonymi. Tych nieporuszonych tematów jest całe mnóstwo. Jest to jednocześnie długa lista zarzutów pod adresem władz, a trzeba sobie zdawać sprawę z tego, że w naszym kraju, problemy społeczne nie są nawet prawidłowo definiowane i dla nikogo nie jest tajemnicą, że cofamy się w rozwoju.

 

system1

 

Dziś już stwierdzenie to nie budzi mojej złości. Ale dawniej, w czasach gdy uczyłam się obserwować i tropić mechanizmy, swego rodzaju abnegacji społecznej, w zakresie przyswajania wiedzy na swój własny temat, moja złość, brak akceptacji dla takiego społeczeństwa jakim jesteśmy – była ogromna. Nie potrafiłam pojąć prostej prawdy, że ludzie na ogół lubią to co znają i znają to co lubią. A nie będzie nigdy istotnego postępu ani zmiany kulturowej, jeśli społeczeństwo nie zacznie funkcjonować w warunkach nowej umowy społecznej i to takiej, która zakłada otwarcie się na prawdę o nas jako ludziach.

 

monkey-1207338_960_720

A wracając do tematu- omawiany film pokazuje nam adresata kampanii – chłopak jest młodym mężczyzną z popędem płciowym w najwyższym położeniu skali. Zachowuje się instynktownie i w sposób jaki jest akceptowany – tak przynajmniej sobie ów młody człowiek myśli. Dlaczego miałby myśleć inaczej, skoro wszyscy obecni świadkowie nie dają najmniejszych sygnałów, że coś jest nie tak?

Czy wiecie kto jest odpowiedzialny za skandaliczne zachowanie tego chłopaka w autobusie? Otóż, nie mam wątpliwości co do tego, że główną przyczyną złych obyczajów przejawiających się brakiem szacunku dla drugiego człowieka jest podmiot zbiorowy – całkowicie bierne społeczeństwo, akceptujące złe zachowania lub brak reakcji mimo istniejących obiekcji.

znieczulica2

I chodzi nie tylko o molestowanie. Społeczeństwa świata mają problem ze stosowaniem sprzeciwu w przestrzeni publicznej, który nie byłby ostracyzmem powszechnie akceptowanym przez masowo zmanipulowane otoczenie. Nauczeni złym doświadczeniem, nie angażują się po żadnej ze stron. Zostawiamy naszych bliźnich samych z problemem, odwracamy głowy, udajemy, że nie słyszymy i nie widzimy. To pozwala jednostkom źle wychowanym robić co im się żywnie podoba, bez oglądania się na nas – biernych, zastraszonych, obserwatorów. I jest ich coraz więcej i więcej, liczby rosną w postępie geometrycznym z każdym nowym pokoleniem źle wychowanych dzieci.

znieczulica

Co należy robić? Edukować! wychowywać w szacunku dla drugiej jednostki ludzkiej bez względu na wiek, płeć, pochodzenie, kolor skóry, i jakiejkolwiek innej cechy niezależnej od woli posiadacza.

Dlaczego?

Bo wszyscy, przede wszystkim jestesmy najpierw ludźmi

Czekam na dobrą kampanię społeczną, która poruszy nasze sumienia obywateli, braci i sióstr, którymi w istocie jesteśmy. Czekam na taki obraz, bestseller, spektakl – który pokaże jak swoim zbiorowym zachowaniem szkodzimy, pogłębiamy frustrację, sprawiamy że nikt nie czuje się już bezpiecznie, relacje społeczne przypominają dziką dżunglę a wszyscy usiłujemy wygrać walkę o przetrwanie.

ewolucja

I działania muszą być świadome, oparte o wiedzę o człowieku, zarówno na poziomie wychowania dzieci w rodzinach, jak i systemowo wymierzone w społeczeństwo, któremu brak dzisiaj poczucia wspólnoty, solidarności, celu i motywacji do rozwoju.

Czekam już bardzo długo. Pewnie, jak wielu z nas, nie doczekam się upodmiotowienia ludzi w moim kraju nad Wisłą i Odrą, ale ważne jest, byśmy mieli świadomość w jakim jesteśmy stanie i wiedzieli jaką drogą można dojść do celu. Bo choć moja, dzisiejsza inspiracja przyszła z dalekich Indii, to muszę Indiom przyznać, że są przynajmniej na dobrym kursie i ścieżce, czego o Polsce powiedzieć nie sposób.