Opinie. Strajk Kobiet i długie spacery w środku pandemii. OSK z 2016 i dojrzała do sprzeciwu młodzież. Dzieje się!

Jestem emerytką. Od niedawna – bez obaw – jeszcze wiem co robię!

I przyznam się, że od czasu zbierania podpisów pod projektem ustawy Barbary Nowackiej „Ratujmy Kobiety”,  straciłam wiarę w młode pokolenie. Wtedy, pod projektem podpisywały się kobiety mojego pokolenia, także mężczyźni 50+, choć mniej chętnie, oraz młodzi mężczyźni około 20-25 lat. Jeśli sobie uświadamiasz, że tak naprawdę tamta ustawa była pisana z troską właśnie o te młode dziewczyny, które z niechęcią patrzyły na nas zbieraczy podpisów, to naturalne jest, że budzi to nie tylko zdziwienie, ale i głęboki niepokój o stan świadomości tych młodych kobiet. Nasuwa się tu tylko jeden wniosek – zaniedbaliśmy edukację, założyłyśmy, że to oczywiste iż nasze córki i wnuczki WIEDZĄ czym są ich prawa reprodukcyjne i że w Polsce kobiety tych praw nie mają od 1993 roku. Myliłyśmy się – to tylko nasze pokolenie posmakowało czym jest wolność wyboru i świadome macierzyństwo, bo żyłyśmy w PRL-u, który nam taką wolność i dobrą opiekę medyczną zapewnił. Miałyśmy swoje przychodnie „K”, a młode dziewczyny nie musiały przychodzić z rodzicami i za ich pozwoleniem, by zadbać o antykoncepcję i swoje zdrowie reprodukcyjne.

 

 

Pisałam o tym rozczarowaniu na bieżąco na tym portalu ateistycznym i to rozczarowanie towarzyszyło mi przez ostatnie 5 lat. Aż do dziś. Aż do chwili gdy poszłam się przejść, na spacer, po moim Krakowie… W tłumie, jakiego moje ponad 60-letnie oczy wcześniej nigdy nie widziały, poczułam się młoda i sprawna. Wściekła i powołana do walki o swoje, o twoje, o nasze. Zobaczyłam na własne oczy jak rodzi się historia nowego, wolnego od hipokryzji pokolenia, pokolenia wolnego od mitu JP2, pokolenia które nie jest skłonne wierzyć w konsekrowane dłonie kapłanów, pokolenia, które zamiast WIERZYĆ woli WIEDZIEĆ jaka jest ich rzeczywistość. Ani przez chwilę <WY-PIER-DA-LAĆ> nie brzmiało jak wulgaryzm. Brzmiało jak wyrok dla elit rządzących czyli dla PIS, opozycji i biskupów. Tak, opozycji też, bo zawiodła nas co najmniej tak, jak zawiódł pierwszy demokratyczny rząd, gdy oddał społeczeństwo w łapy kleru.

 

 

I powiem tak – niezależnie pod  tego jak skończy się ten bunt społeczny, jedno jest pewne – młodzi  to grupa niezagospodarowanych wyborców i przyszłość tego kraju zależy od poziomu świadomości zarówno tej młodzieży, jak też od tego kto i jak szybko się ogarnie, by ją przekonać do siebie. To schodzące pokolenie może mieć już  w zasadzie wyjebane na przyszłość, ale wschodzące  z pewnością nie. Dedykuję tę myśl zwłaszcza tzw. lewicy, bo to ona powinna być najbliższa sercu młodzieży, bo tylko lewica ma dla nich propozycje i wizję przyszłości. Niestety dzisiejsza lewica nie brzmi tak atrakcyjnie jak np. populistyczna Konfederacja, która wprawdzie nie ukrywa w swoim programie, że planuje zamordyzm społeczny, ale się tym nie chwali, a programów nikt nie czyta. Zachęcam więc młodych – czytajcie teksty źródłowe i dokumenty programowe, nie wsłuchujcie się w złotoustych kłamców i populistów, bo oni nic dla was nie mają. Śpiewają wam pieśń wabiącą Odyseusza na manowce – zawsze tak jest u populistów – sprawdźcie sobie w historii.

 

 

 

A teraz kilka innych opinii i innych spojrzeń …

opinia 1

W latach 80. ubiegłego wieku ktoś na murze plebanii w Kartuzach namalował napis PEDOFIL. Miało to związek z przestępstwami seksualnymi na dzieciach tamtejszego wikarego Andrzeja Srebrzyńskiego. Napis szybko usunięto. Wikarego niestety nie. Dopiero po roku przeniesiono go do innej parafii, gdzie znowu molestował dzieci. Potem – już jako proboszcz – był przenoszony wielokrotnie. Zawsze z tego samego powodu. Molestował dzieci bezkarnie przez kilkadziesiąt lat. Jeden z chłopców popełnił samobójstwo. Srebrzyńskiego wyrzucono w końcu z kapłaństwa, ale przed sądem karnym nigdy nie stanął, bo jego znane przestępstwa się przedawniły. Niedawno został natomiast skazany przez sąd cywilny na zapłacenie zadośćuczynienia jednej z ofiar. Ile ich naprawdę było, nie wiadomo. Pedofila pokazali Sekielscy w filmie Nie mów nikomu.

Ten napis z lat 80. jest bodaj jednym opisanym w mediach przypadkiem pomazania budynków kościelnych w związku z kościelną pedofilią.

20 lat opisywania kościelnej pedofilii przez media, głośne procesy, publikacja Mapy kościelnej pedofilii, film Kler, dwa filmy Sekielskich – i jeden nieśmiały napis na murze plebanii.

Od dwóch lat w sierpniu na bramach kościołów wieszane są dziecięce buciki w ramach akcji Baby Shoes Remember.

Kiedy po raz pierwszy w niedzielę zobaczyłam zdjęcia dziecięcych bucików porozwieszanych na bramach kościołów, poczułam niesmak” – napisała w 2018 jedna z matek. Później zmieniła zdanie. Potrzebny, ale bardzo grzeczniutki protest. Tego samego dnia ksiądz buciki zdejmuje i nie ma sprawy.

Piszę o tym wszystkim w związku z oburzeniem Kościoła, rządu i katolickich publicystów na pomazanie kilku kościołów (na przeszło 10 tys. istniejących) w ramach ostatnich protestów.

Kuria mać – czy my nie byliśmy dotąd za grzeczni? Przyzwyczailiśmy się, że kościoły, w których przestępcy odprawiają msze, gdzie od lat wystawiane są jakieś prowokacyjne politycznie „groby pańskie” i w których wygłaszane są pełne nienawiści słowa pod adresem np. LGBT czy protestujących kobiet, są mimo to miejscem świętym i nietykalnym.

Nikt nie pomazał napisami plebanii w Ruszowie, którego proboszcz został skazany na 5 lat. Nikt nie zrobił napisów na budynku kurii kaliskiej, w którym urzędowali biskupi kryjący przez ponad 20 lat księży pedofilów. Nikt nie maże siedziby Jędraszewskiego.

Jestem za tym, żeby przestać być grzecznym. Żeby – jeśli jest taka możliwość – na siedzibach biskupów kryjących księży pedofilów pisać, co robili. Za takie przestępstwa i ludzkie tragedie wiszące jeden dzień buciki, to stanowczo za mała kara. Niech Kościół wreszcie poczuje nasz „gniew ludu”. Mam nadzieję, że znają się obrońcy, którzy ewentualnych sprawców takiego obywatelskiego protestu wybronią.

W Paryżu demonstranci demolują sklepy (czego nie pochwalam), a u nas pojawienie się nieśmiałego napisu na kościele to szok. Kościoły powinny być pomazane na stałe, aby sprowadzić tych oszołomów na Ziemię.

PS

W rzeczywistości nikogo nie namawiam na popełnianie przestępstwa i narażania się na różne nieprzyjemności. Piszę tylko jak mogłoby to wyglądać i nie byłoby w tym nic dziwnego i oburzającego.

 

 

opinia 2

A pamiętacie, ile było w sierpniu dyskusji o tym, co jest właściwą, a co przesadną formą protestu? Ja pamiętam, nie dam Wam zapomnieć.

Szczególnie ciepło wspominam dyskusje o: wieszaniu tęczowych flag na pomnikach, tworzeniu napisów na ścianach kościołów, tekturowych waginach na Marszach Równości oraz durszlakach założonych na głowę w niewłaściwych okolicznościach. Perłą w koronie moich wspomnień są pełne oburzenia głosy w reakcji na czyn szczególnie wywrotowy – podniesienie znicza spod pomnika i zaniesienie go w inne miejsce. Ach, byłbym zapomniał, było jeszcze pogniewanie na fakt tańczenia przed Pałacem Prezydenckim w Boże Ciało, co wzburzyło nawet samą Martę Lempart, papieżycę dzisiejszych protestów, niecenzuralną wolność wiodącą lud na dziaderskie barykady.

Jak wspaniale przewartościowały się nam oceny metod wpływania na rzeczywistość, gdy fanatyczny płomień zapłonął również pod dupami większości. Dlaczego dziś nikt nie stosuje się do dobrych rad, których osoby LGBT+ słuchają od dekad? Chcecie powiedzieć, że o prawo do aborcji nie należy walczyć spokojnym edukowaniem społeczeństwa? Już nie czekamy, aż naród będzie gotowy na prawa człowieka? Małymi krokami, kochane osoby, nie wszystko od razu! A w o ogóle to ja nie znam osobiście ani jednej kobiety, która by chciała zrobić aborcję.

Czy dzisiaj możemy już otwarcie przyznać, że w sierpniu chodziło wyłącznie o konformizm i homofobię? Mniej liczne pedalstwo można było dyscyplinować, odpędzić jak natrętną muchę. Mamić odznaką dzielnego obywatela z równymi prawami, na którą nigdy nie zasłużyliśmy. Gdzie są dzisiaj ci wszyscy strażnicy porządku, którzy wtedy upominali nas za dużo mniejsze przewiny?

Gdyby Marsze Równości wyglądały jak dzisiejsze Strajki Kobiet, już dawno wszyscy siedzielibyśmy w więzieniach.

 

 

 

 

 

Opinia 3

I wreszcie wkroczył nowy bezkompromisowy gracz – generacja Z. Dwudziestolatki zachowują się tak, jakby nigdy o Wielkim Kompromisie nie słyszały. Nie uważają Europy za Cywilizację Śmierci. Nie mają odruchu mówienia „pochwalony” na widok księdza. Dla nich Jan Paweł II to postać historyczna, a nie święty. (…) To bunt pokolenia smartfonów: króluje w nim indywidualizm, sieć i specyficzne poczucie humoru. Każdy i każda wypowiada posłuszeństwo osobiście i po swojemu. Wspólnie tworzą historię i są tego świadomi. Zapewne wkrótce ktoś policzy akty apostazji i okaże się, że były ich tysiące. Jednak kluczowe dla potężnej kulturowej zmiany są obrazy – memy, filmiki, fotki, kliki. Grupka młodych dziewcząt w Szczecinku krzyczy na księdza, każąc mu wracać do kościoła. Dziesięć osób stoi pod oknami arcybiskupa Jędraszewskiego z ułożonym z potężnych liter napisem: „DOM SZATANA”. Warszawskie licealistki w sadzawce przed Muzeum Narodowym pozują jako potencjalne ofiary rzucającego głazem papieża. Są też zmiany w krajobrazie i zdjęcia tych zmian: błyskawice na murach, napisy „Macie krew na rękach”, wieszaki i plakaty na kościelnych płotach. Te obrazy są ulotne, ale razem składają się na nowy zapis w zbiorowej pamięci tego społeczeństwa. I on już do podręczników historii trafi nieuchronnie. (…) Prawica upiera się, że na ulice wyszła hołota, awanturnicy, barbarzyńcy. Kaczyński zobaczył w nich dzieci zmanipulowane przez dorosłych. Tymczasem mamy do czynienia z młodymi ludźmi, którzy odmówili uczestnictwa w grze, którą dorośli im próbują narzucić. Historię tworzy dziś samoświadomy zbiorowy podmiot, który mówi pokoleniom transformacji mówi „sprawdzam”. Wyłania się na naszych oczach, kwestionując podstawy umowy społecznej, którą zastał. (…) młodzież odrzuciła kulturową hegemonię Kościoła w Polsce. Zabawne, że ustalenia poprzednich generacji w tej sprawie odrzuciła młodzież nazywana czasem pokoleniem JP2, młodzież, której zafundowano w szkole więcej lekcji religii niż informatyki.

 

 

I na deser coś przedziwnego – nie umiem tego nawet zakwalifikować inaczej niż – coś się kobiecie pomerdało… No ale zaprezentuję to, żeby nie było zbyt różowo …

Paulina Koziejowska

Pani Paulinko – nie buta , tylko pycha kroczy przed upadkiem…

 

kuna2020Kraków