Petycja jak akt oskarżenia o uprawianie eugeniki…

Ta petycja trafiła do mnie przypadkiem. A szkoda, bo jestem dobra w krytyce, więc zapewne natychmiast zaproponowałabym zmianę wiodącego napisu informującego o wydarzeniu…

Patrzę na  zbitek rozżalonych buziek niemowlaków.

Wiem dokładnie na co patrzę, i rozumiem jak ta socjotechnika ma działać, odruchowo zastygam jak w tej zabawie- raz, dwa, trzy, Baba Jaga pa-trzy, by zobaczyć to, o co naprawdę chodzi  — o komórkę jajową? Zapłodniona czy nie, wszystko jedno przecież, bo nie o nią tu chodzi…

 

I po chwili widzę te same buźki, zrozpaczone twarze niemowlaków, nie znających pojęcia upływu czasu, czekających w bezmiarze wieczności na powrót swojej matki karmicielki, bijącego jej serca, jej zapachu, głosu, uśmiechu, czyli tego wszystkiego, co określa  sens ich życia na tym etapie.

Ale ich MATEK już nie ma, nigdy już nie przyjdą, nie przytulą, nie obetrą łez, nie zanucą mruczanki, nie wymasują wzdętego brzuszka… Nie będą też obecne w ich życiu, gdy będą dorastać i uczyć się jak sobie radzić z licznymi deficytami życiowymi.

matki

 

Te dzieci będą musiały z tym żyć. Pewnego dnia, kiedy podrosną na tyle, by zmierzyć się z prawdą o powodach, dla których ich matki banasiukskazano na śmierć, dowiedzą się o tych wszystkich  ludziach, uwiedzionych nowomową katolickiej propagandy, którzy uznali, że prawo do  eugenicznego zarządzaniagodek  płodnością kobiet należy do dogmatycznego kościoła katolickiego w Polsce i akolitów typu Ordo Iuris i cała kato prawica.

 

Ktoś tym dzieciakom opowie, co to jest eugenika i nie omieszka wspomnieć, że u jej podłoża leży pycha i pogarda dla ludzi oraz brak wiedzy i prymitywna chęć  nadużycia władzy wobec obywateli. Polska nie będzie mogła być z tego dumna. Eugenika kwitła już raz w Europie, w Stanach Zjednoczonych i na Wyspach Japońskich, w początkach XX w. Szwecja tak bardzo się wstydziła być kolebką tej swoistej inżynierii społecznej,  że po II W.Ś. wymazała te fakty z wszystkich źródeł informacji — encyklopedii, historii, literatury i prasy.

W początkach XXI w. reporter Maciej  Zaremba Bielawski był jednym z tych dziennikarzy śledczych, któremu udało się dotrzeć do ocalałych źródeł historycznych i wydobyć ten wstydliwy fakt na światło dzienne. Do dziś żyją ofiary tamtych zdarzeń, a rząd szwedzki higieniściwypłaca odszkodowania za ten haniebny proceder. Nasz rodak opisał te fakty w tomiszczu pt. Higieniści. Z dziejów eugeniki. wydawnictwo Czarne,Wołowiec 2011.

Ktoś się zdziwi, ktoś powie – oszalała? — co to ma wspólnego z ruchem za życiem, z prolifem, z ochroną życia dzieci nienarodzonych itd.

Otóż wcale nie oszalała. Bo drodzy Państwo, eugenika to nie tylko zabijanie niepełnosprawnych i chorych psychicznie przez starożytnych Rzymian, to nie  tylko pozbawianie płodności kobiet złej proweniencji — cyganek, prostytutek, dziewcząt, które zostały pozbawione dziewictwa przed ślubem, czy nosicielek chorób dziedzicznych, ani mężczyzn — alkoholików,  morderców, recydywistów wszelkiej maści. To także zmuszanie niemieckich kobiet do współżycia z nordyckimi mężczyznami, by zaludnić kraj wartościową rasą białych blond niebieskookich panów, a także zakaz rozmnażania ponad jedno dziecko na parę, w Chinach Ludowych — to także eugenika.

Eugenika, czyli systemowe poprawianie i modelowanie jedynie słusznego profilu społeczeństwa podległego kontroli to utopia, która zawsze opiera się na wątpliwych przesłankach naukowych, za to mocno wsparta jest o rozbuchane ego ludzi władzy, którym przeszkadza fakt, że ludzie dysponują wolnością i prawem do samostanowienia o sobie. I chociaż po wojnie w latach pięćdziesiątych prawa eugeniczne nauka ostatecznie ośmieszyła, to dopiero w latach siedemdziesiątych zapisy tych ustaw oficjalnie zniesiono w Szwecji.

 

Eugenika ma zawsze takie oblicze jak teza, która w danym czasie i miejscu, akurat pasuje wszelkiego rodzaju moralistom u władzy. A ponieważ nie ma na nią zgody, ani nawet etycznej dyspensy, bo i być nie może, to tworzy się coś na kształt faktów dokonanych, a to przez zmianę języka opisu, poprzez kneblowanie merytorycznego dyskursu, nadużywanie autorytetów moralnych, a wszystko po to, by zdobyć poparcie społeczne, niezbyt dobrze wykształconych warstw i zagłuszyć protest tych, którzy mają świadomość skutków.

W dzisiejszej Polsce eugeniczna ustawa antyaborcyjna nie jest nawet inżynierią społeczną, ponieważ tą drogą nie osiąga się ani wzrostu dzietności, ani nie zmniejsza się ilość aborcji. To już empirycznie sprawdzone, bo swoiście polski sposób na dyscyplinowanie przez groźbę egzekwowania opresyjnego prawa, nie zagraża klasom średnio, dobrze uposażonym i dotyczy w zasadzie tylko kobiet nisko uposażonych bądź całkowicie zależnych ekonomicznie. Przykro mi, Jarosław Gowin nadal będzie nocą słyszał krzyk zygot. Taka eugenika jest już tylko rodzajem przemocy systemowej, opartej o środki przymusu prawnego.

Skoro więc ustaliliśmy, że nic się nie zmieni, z ustawą czy bez niej nadal urodzą się oczekiwane, a nie urodzą się nieplanowane i niechciane dzieci, czyli kobiety nie zrezygnują ze swojego prawa do życia, to moje pytanie jest takie: komu robi dobrze ta ustawa? Jedna  25-ciolatka, powiedziała kiedyś tak:

Ta ustawa chroni kobiety zmuszane do aborcji.

(!???!)

Te znaki zapytania i wykrzykniki oznaczają mój wytrzeszcz i opad szczęki oraz pacnięcie rąk, które mi opadły do ziemi. Nie no, poważnie pytam —

komu ta ustawa robi dobrze???

 

A oto spontaniczna reakcja na zaproszenie do podpisania petycji zygotarian

Jak sobie pomyśle o tym, że ta petycja jest w sprawie zygot to natentychmiast widzę dokładnie takie rozpłakane dzieciaki po utracie matki, której np. nie udzielono pomocy, nie leczono jej, nie empatyzowano z nią, gdy dostała rozpoznanie nowotworu nerki i okazało się tydzień później, ze jest w ciąży i nie pozwolą jej przerwać ciąży bo … no właśnie bo co?

No właśnie, bo co?