Poczta Polska żąda… samorządy odmawiają… państwo z kartonu stało się chochołem, a złoty róg szlag trafił.

Dziś w nocy wszystkie gminy otrzymały od Poczty Polskiej niepodpisanego e-maila z żądaniem…

 

Kuriozalna forma, a na dodatek bez podstawy prawnej – tak samorządowcy z Krakowa komentują maila, jakiego w nocy do wszystkich samorządów wysłała Poczta Polska. Zawarto w nim żądanie udostępnienia w ciągu dwóch dni spisu wyborców, w tym danych wrażliwych, jak PESEL czy adres.[…]

[…]nikt nie odwołał zaplanowanych na 10 maja wyborów prezydenckich w tradycyjnej formie, więc miasta – chcąc nie chcąc, muszą się do nich przygotowywać, choć mają ważniejsze sprawy.  – Zgodnie z obowiązującym Kodeksem wyborczym, zbieraliśmy kandydatów do obwodowych komisji wyborczych. Udało się zapełnić minimalny skład 5 osób w 272 komisjach, brakuje go w 178 komisjach.

[…]Wątpliwości jest więcej, np. kilkudziesięciu mieszkańców wystąpiło o zaświadczenie uprawniające do głosowania – taka osoba była wykreślana ze spisu wyborczego. Gdyby jednak wybory odbyły się w trybie korespondencyjnym, tych osób nie byłoby w ogóle w spisach wyborców. – Dopiero niedawno dostaliśmy odpowiedź, że zaświadczenia o prawie do głosowania mają być anulowane

ŹRÓDŁO

 

… czyli osoby takie nie będą mogły wziąć udziału w wyborach, jeśli będą przebywać poza swoim miejscem zamieszkania?

Wygląda to wszystko jak jeden wielki bajzel – brakuje formalnych zarządzeń, nikt nie wie w jakiej formie odbędą się wybory, wiadomo tylko, że się odbędą. Oj coś mi się zdaje, że komuś skończył się koncept, a w chaosie prawno-administracyjnym już nikt kompetentnie się nie orientuje. Więc już nie pytam retorycznie – czy leci z nami pilot? Jedynie stwierdzę, że nikt w takim charakterze z nami nie leci. Zaraz potem właściwym pytaniem jest – kiedy znajdziemy się na kursie kolizyjnym? A może już na nim jesteśmy, tylko jeszcze o tym nie wiemy??

 

 

Prezydent Krakowa[…], zapowiedział wprost: dopóki ustawa o wyborach korespondencyjnych nie zostanie przyjęta, nie jest zobowiązany, by ją wykonywać.

[…]”Wielu patrzy na wybory przez pryzmat głosowania. A to przecież cały ciąg zdarzeń, np. kampania. Powinna trwać 90 dni, aby każda osoba przed wyborami mogła dokładnie zapoznać się z programem kandydata. Tymczasem teraz żaden kandydat, z wyjątkiem jednego, tak naprawdę nie ma możliwości prowadzenia kampanii”- odparł.

„O ważności wyborów zdecyduje Sąd Najwyższy. Inspektor Danych Osobowych wyda pozytywną opinię, wybory zostaną uznane za legalne. To wszystko zostało precyzyjnie obmyślone. Ale to nie będą legalne wybory. Nie w świadomości społeczeństwa. Ludzie widzą, że PiS próbuje je zorganizować na wariackich papierach, z pogwałceniem Konstytucji, regulaminu Sejmu. Społeczeństwo tego nie zapomni.”

ŹRÓDŁO

 

Spokojna głowa, panie Prezydencie Krakowa – zapomną, jak wiele innych poprzednich działań.

A osobliwie Krakowianie zapomną również panu Prezydentowi swojego miasta niejedną złą decyzję. Tak więc przyganiał kocioł garnkowi – jakby na to nie patrzeć.

 

Teraz chwila na prywatę – jestem tu redaktorem więc sobie pozwalam. Wybaczcie, ale muszę, bo inaczej się uduszę.

 

 

Tematem rozmowy z mieszkańcami były też igrzyska europejskie. Przypomnijmy: Tomasz Leśniak i Stowarzyszenie „Miasto Wspólne” zaapelowali w środę, aby prezydent igrzyska odwołał.

Pomysł zyskał zwolenników, ale Majchrowski dywagacje te szybko uciął: – Nie widzę powodu, aby zrezygnować z igrzysk. Mają one odbyć się dopiero za trzy lata – to po pierwsze. Po drugie: jeśli mamy rozkręcić turystykę w mieście po epidemii, to posłużą do tego m.in. właśnie te igrzyska – wyliczał prezydent.

Na koniec odparł: – Kiedy mam do wyboru: stworzyć infrastrukturę za pieniądze z miejskiej kasy albo za pieniądze rządu, to wybór jest prosty. A takie zapewnienie usłyszeliśmy, że wszelkie inwestycje zostaną zrealizowane z pieniędzy rządowych – przekonywał Majchrowski.

 

Nienawidzę PIS-u i tego co sobą reprezentuje, ale nienawidzę równie gorąco Rady Miasta Krakowa, która pracuje dla swoich prywatnych mocodawców – lobbystów i developerów,  zamiast pracować dla dobra mieszkańców. Nie poprę też pomysłu organizowania kolejnych igrzysk sportowych, nawet za pieniądze z centralnego budżetu – bo to nadal są nasze, podatników pieniądze. Mamy inne priorytety, niż organizowanie igrzysk, które są imprezą marketingową – niech więc finansują ją sobie prywatne podmioty – stać ich na to!

Poza tym,  skoro systemowo utrąca się usługi publiczne dla ludności, bezlitośnie tnie fundusze na rozwój kultury, odcina od budżetu znane i cenione na świecie festiwale, organizowane też w naszym mieście, to dlaczego nagle mamy tyle atencji dla igrzysk sportowych? Bo lobby kibolskie ma poważanie u rządzących? Miasto nie potrzebuje kolejnych nierentownych placówek dla sportu. Te, które już istnieją nie mogą dopiąć budżetów i zarobić na siebie. Infrastruktura – tak, zawsze jest w budowie i zawsze pochłania miliony, ale jakoś trudno mi uwierzyć, że stała się priorytetem dla Rady m. Krakowa i jego Prezydenta.

Opowiadanie o tym, że  to dla miasta promocja, nie sprawdziło się w przypadku wielkiej i bardzo kosztownej imprezy prywatnej środowisk katolickich – mam na myśli ŚDM – Światowe Dni Młodzieży ( katolickiej), po której niektórzy hotelarze i restauratorzy mają absmak do dziś. Ruch turystyczny spowodował jedynie jeszcze więcej zastrzeżeń mieszkańców zwłaszcza, że jesteśmy już nieco znudzeni oglądaniem nagich torsów i tyłków wyspiarzy, którzy hurtowo odwiedzają Stare Miasto w celu konsumpcji taniego piwa. Chyba nie o taki efekt chodziło Panu, panie Prezydencie?  Można darować nietrafione prognozy, ale brak refleksji i korekty w planowaniu promocji miasta –  mieszkańcy mogą już nie odpuścić.

A prywatnie to mogę zdradzić, że wkurza mnie  ciągłe dopieszczanie kibiców, kiboli, awanturników w szalikach, finansowanie ochrony imprez sportowych – głównie chodzi o piłę nożną – która mobilizuje policję całego miasta i niekiedy nawet wymaga desantu z okolicznych gmin. To wszystko kosztuje, a i tak odpowiedzialni rodzice nie mogą pójść z dziećmi na stadion, bo wiedzą, że nie są w stanie zadbać o bezpieczeństwo ani własne, ani tym bardziej dzieci. Dorabianie filozofii do chęci pozyskania pieniędzy na rzekoma infrastrukturę – budzi mój niesmak.

 

Kuna2020Kraków