Tarcza wyzwoli społeczną energię i potrzebę solidarnego współdziałania, albo marnie skończymy jako społeczeństwo i rezerwuar taniej siły roboczej Europy.

W pewnym sensie  można nawet zacierać ręce, znaczy cieszyć się można z Tarczy Antykryzysowej. Ja się cieszę. Serio. Pomyślicie- zwariowała baba! Spokojnie. Jak przeczytacie dokładnie analizę Tarczy przeprowadzoną przez Łukasza Komudę w OKO press i poczujecie to co ja poczułam – może zrozumiecie radość kogoś, kto od lat ubolewa i usycha z żalu za ludzką solidarnością wobec niesprawiedliwości i arogancji każdej władzy. Może dotrze do kogoś, że pozbywanie się własnej godności w zamian za bida śmieciówkę, to zły kierunek, złe myślenie, pozbawione perspektywy. Może wtedy, gdy zrozumie to większość czynnych zawodowo obywateli i obywatelek,  raczej pracodawca będzie poszukiwał pracownika, podpisze z nim umowę o pracę i będzie szanował prawo pracy. Może z czasem nawet pracodawcy zrozumieją, że wszyscy jesteśmy naczyniami połączonymi i wszyscy zależymy od siebie nawzajem.

A może też ta, ograniczona w myśleniu do własnego końca nosa większość, zrozumie wreszcie po co są związki zawodowe i jednak, mimo zaszczepionej dość głęboko niechęci, ruszą się wreszcie i zapiszą do jednego z kilku jakie istnieją na rynku polskim. Polecam szczególnie Inicjatywę Pracowniczą lub zupełnie nowy pod nazwą Związkowa Alternatywa organizowany przez Piotra Szumlewicza. Tylko zrzeszeni w mocnej organizacji, my pracownicy możemy zyskać osobowość i możemy oczekiwać podmiotowego traktowania.

No to do lektury Drogie i Drodzy – poczujcie to co ja. Lektura skutecznie zastąpi wam kawkę i alkohol, a jeśli masz w czubie- otrzeźwi ekspresowo.

 

 

Medialna krytyka „Tarczy antykryzysowej” skupia się na złych rozwiązaniach dla przedsiębiorców. A co z 16 milionami pracowników? To głównie oni utrzymują państwo ze składek i podatków. Ale dla nich – jak i dla rosnącej rzeszy bezrobotnych – rząd PiS nie przygotował nic. Pokazujemy, jak w „tarczy” potraktowano ogromną większość Polek i Polaków

Proponowany przez rząd pakiet antykryzysowy bezpośrednio nie daje pracownikom niczego, za to daje realne szanse obniżenia im pensji i znosi 8-godzinny dzień pracy – i to nie wiadomo, na jak długo. Ponadto:

  • Bezrobotni nie otrzymają w nim nic. Na 172 stronach rządowego poradnika do nowych ustaw, słowo „bezrobotny” nie pada ani razu. Tymczasem ocenia się, że do końca wakacji pracę straci nawet 2 mln ludzi. A może być gorzej: jeśli do końca roku źródło utrzymania straci połowa osób pracujących na umowy cywilnoprawne i połowa samozatrudnionych oraz co dziesiąty pracownik etatowy, to bez źródła utrzymania znajdzie się dodatkowe 2,6 mln ludzi. Gdyby wszyscy stawili się do Powiatowych Urzędów Pracy, to stopa bezrobocia mogłaby wzrosnąć do 20,9 proc.

  • Tarcza dba głównie o banki, w drugim rzędzie o przedsiębiorców, a w trzecim – o stan finansów publicznych.

Pracownicy, czyli ci, którzy zapewniają większość wpływów do sektora finansów publicznych, dostaną figę z makiem i rachunek do zapłacenia – pisze Łukasz Komuda, ekspert rynku pracy i redaktor serwisu Rynekpracy.org 

ŹRÓDŁO

 

Artykuł ma jeden mankament – nie dostrzega działalności gospodarczych, które są jednoosobowymi firmami. Za tymi mikrofiremkami stoi człowiek, który stworzył sobie miejsce pracy i dzięki temu nie wisi na mopsach, urzędzie pracy, nie ssie z budżetu. Te firemki to tak naprawdę ludzie, którzy płacą ZUS – czyli utrzymują fundusz emerytalny, opiekę zdrowotną i czasem płacą coś  w ramach podatku dochodowego – jeśli w ogóle taki osiągają. Na ogół jednak ledwo starcza im od pierwszego do pierwszego, często mają problem z płynnością finansową. Inwestują rzadko, a jeśli, to raczej wspomagają się kredytem. To taki prekariat tylko, że sam sobą zarządza.

Oni też powinni się zrzeszać w związkach i walczyć o swoją pozycję na rynku pracy. Mają odrębne i specyficzne problemy np. obciążenia ustawowe czyli comiesięczne koszty stałe i ruchome w przepisach nie rozróżniają firm od jednoosobowych miejsc pracy, ergo, np. obowiązkowy audyt zewnętrzny dla dużej firmy to taki sam koszt jak dla butiku jednoosobowej działalności gospodarczej… Czynsze za lokal użytkowy to często połowa przychodu miesięcznie, a czasem więcej. Wszystkie koszty utrzymania firemki pochłaniają 2/3 przychodów, zwykle w ostatnim tygodniu zarabiają coś na tzw. życie, choć wolę to nazwać przeżyciem. To wcale nie jest działalność gospodarcza – to jest samozatrudnienie i powinno być inaczej traktowane. Jest więc dobry powód by się zrzeszać i walczyć o zmianę przepisów.

 

 

(12) Związkowa Alternatywa – Strona główna

https://www.facebook.com/zwiazkowaalternatywa/

 

OZZ Inicjatywa Pracownicza

 

Zajrzyjcie też na stronę Semperit-krakowska krwawa wiosna

Może jakiś duch solidarności wychynie z tamtych fotografii i poczujecie potrzebę bycia razem.