Terroryści z południa na Kapitolu, a sprawa polska…

  • Kongres USA uznał Joego Bidena za zwycięzcę wyborów i nowego prezydenta tego kraju; Donald Trump skomentował: Nie zgadzam się z wynikami, ale przekaże władzę 20 stycznia
  • Wzburzony tłum w środę wtargnął do Kapitolu, doprowadzając do przerwania jego posiedzenia, na którym zatwierdzano wynik wyborów prezydenckich
  • Zwolennicy prezydenta Trumpa chodzili po korytarzach budynku Kongresu, pozowali do zdjęć z posągami i obrazami i krzyczeli: „USA, USA”, „Zatrzymać oszustwo!” oraz „Nasza izba!”
  • Demokraci w Izbie Reprezentantów przygotowali już wniosek o rozpoczęcie procedury impeachmentu wobec urzędującego prezydenta
  • Elaine Chao, sekretarz transportu w gabinecie Donalda Trumpa, złożyła rezygnację. Jako powód wskazała na wczorajsze postępowanie prezydenta wobec zajść na Kapitolu
  • Więcej takich informacji znajdziesz na stronie głównej Onet.pl

 

 

Nocne zamieszki na Kapitolu zakończyły się tragicznie dla czterech osób – podała w nocy amerykańska policja. – To nie byli protestujący, nie ważcie się ich tak nazywać. To był motłoch siejący zamęt, wewnętrzni terroryści – powiedział w czwartek prezydent-elekt Joe Biden. Stan wyjątkowy będzie obowiązywał w amerykańskiej stolicy do 21 stycznia, czyli pierwszego dnia po zaprzysiężeniu demokraty.

ŹRÓDŁO

 

 

 

 

Jedyny komentarz prezydenta RP Andrzeja Dudy brzmiał:

To wewnętrzna sprawa Stanów Zjednoczonych.

Polska wierzy w siłę amerykańskiej demokracji.

 

                                                                                                                                                                  

Reakcja jest zupełnie niewłaściwa. Ale o tym już mówiliśmy, że po prostu ta prezydentura, czy może reakcje polskiego rządu, a przede wszystkim prezydenta Andrzeja Dudy po wygranej Joe Bidena, że to wszystko nie w tym czasie, nie na miejscu, niedyplomatycznie. Brak jest doświadczonych osób w ekipie rządu czy prezydenta Andrzeja Dudy, żeby po prostu wskazać, jak należy zachować się w świecie dyplomacji właściwie, jak balansować. I po prostu nie zamykać pewnych drzwi, bo nie wiadomo kto za chwilę będzie siedział w Białym Domu.

– Jaka będzie cena dla Ameryki? Widać już reakcje propagandowych kanałów rosyjskich. Pewnie wszędzie na świecie tam, gdzie nie lubi się Ameryki i demokracji, strzelają korki od szampanów? – dopytywał prowadzący rozmowę Łukasz Kijek.

Absolutnie, zacierają ręce i cieszą się niezwykle. No bo Ameryka straciła to, co miała przez przynajmniej te kilkadziesiąt lat od drugiej wojny światowej. A właściwie od czasów Woodrowa Wilsona, czyli to prawo wskazywania właściwej drogi ku demokracji, ku wolności, ku swobodom obywatelskim, ku równości

ŹRÓDŁO

 

 

KOMENTARZ

Prezydent Duda mówi jak ci z Kremla. Że MÓWI, to pół biedy. Pis odkąd znowu dzierży władzę ROBI wszystko żeby zadowolić Putina. I Putin jest zadowolony. Polska stała się i jest od kilku lat enfant terrible Europy. I trzeba przyznać, że Europejczycy są wyjątkowo cierpliwi oraz łagodnie powściągliwi w reakcjach na tą nieznośną sytuację w jakiej Polska się znalazła na własne życzenie.

Możemy oczywiście powiedzieć, że demokracja w Polsce zawiodła. Faktycznie zawiodła. Ale czy mogła zawieść nas demokracja, której w tym kraju jeszcze nie było? Ktoś zapyta – jak to nie było? Przecież była! PIS nam tę demokrację rozwalił! Otóż nie drodzy Państwo. PIS tylko skorzystał z tej miłej dlań koincydencji. A na dowód przypomnę tylko kilka zdarzeń, które jasno wskazują, że ani nie mamy mechanizmów demokratycznych, ani narzędzi, ani demokratycznej kontroli. O braku tradycji demokratycznych wspomnę jedynie po to, byście Państwo poczuli się lepiej, ponieważ każdy z nas zawiódł.

Po raz pierwszy demokracja zawiodła, gdy trzej panowie, w nocy, po kryjomu zawiesili krzyż katolicki w sali obrad sejmu. Na pojedyncze głosy – zresztą  nieśmiałe i właściwie niesłyszalne, odzywał się cały chórek zadziwionych rodaków, którzy pytali – a komu przeszkadza ten krzyż! Tak się składa, że mnie przeszkadzał. I nawet nie dlatego, że wbrew zasadzie konstytucyjnej bezstronności światopoglądowej państwa, ale dlatego, że znam konsekwencje użycia tego symbolu w sposób nieuprawniony. Tak drodzy czytelnicy – ten krzyż w sejmie to byłoby pierwsze bardzo poważne naruszenie granic demokracji, oczywiście gdyby demokracja istniała w Polsce po wyborach 1989 roku. A, że nie istniała toteż nikt się tym nie przejął.

 

 

 

Również po 89 roku nie miała prawa istnieć Komisja Wspólna Rządu i Episkopatu. Mogła przetrwać jako relikt z PRL-u, bo demokracja jako hasło i pojęcie – którego nikt nie definiował społeczeństwu w ramach edukacji – choć była często na ustach polityków i działaczy partyjnych, to niestety nikt nie wiedział jak ona powinna prawidłowo działać. Stąd pewnie nikomu nie zgrzytało, że owa komisja wcale nie była wspólna, tylko był to dywanik na który wzywano polityków i ustalano priorytety dla kolejnych rządów RP. Było to gremium, na którym niczym handlarze kupczono prawami kobiet, mniejszości, migrantów, edukacją, prawami zwierząt – jednym słowem – prawami człowieka. Pryncypia kościoła katolickiego stawały się polską racją stanu.

 

 

Oczywiście, że priorytety katolickie zgodne z dogmatami to jedno, a dbałość do dobrostan kleru to zupełnie osobna sprawa. I tak powstała niedemokratyczna i niezgodna z prawem Komisja Majątkowa, której wyroki nie podlegały żadnej kontroli i wobec których nie można było wnosić żadnych zastrzeżeń. (https://www.krakow.po.gov.pl/komisja-maj%C4%85tkowa.html); Kiedy wyszło na jaw, że komisja działa z naruszeniem porządku prawnego, że interesy kleru reprezentuje znany przekręciarz, a kler nie zamierza oddać zawłaszczonych bezprawnie nieruchomości i ziemi – Komisję Majątkową rozwiązano i tym samym zniknęli z pola rażenia ewentualni winni zaniedbań i jawnych oszustw. Gdybyśmy mieli w Polsce demokrację – taka absurdalna sytuacja nigdy nie miała by szansy zaistnieć, a już z całą pewnością nie obyłoby się bez rozliczenia KM z działalności.(https://wyborcza.pl/1,75398,9180679,Bezkarna_Komisja_Majatkowa.html)

 

 

Kolejny dowód, że w Polsce nie rozwinęła się demokracja, wynika z prostej konstatacji – półtora miliona podpisów sprzeciwu wobec zakazu aborcji na początku lat 90-tych, zmielonych w niszczarce sejmowej – to bezprzykładny dowód na to, że nikt nie miał zamiaru liczyć się z głosem demos – czyli nas, czyli społeczeństwa, czyli suwerena. Używamy zresztą tych pojęć zupełnie nie widząc, że od dawna nie ma żadnego społeczeństwa, żadnego MY ani suwerena. Już w połowie pierwszej dekady XXI wieku rozpoczął się proces degradacji solidarności społecznej – za czasów pierwszego PIS-u Prezes Kaczyński rozpoczął dzieło dzielenia Polaków, wbijania klinów niezgody między różne warstwy społeczne – wykształciuchy, komuchy, zgniłe elity, zdradzieckie mordy z jednej strony i prawdziwi patrioci, Polacy, dobrzy chrześcijanie, lud skromny i pokorny z drugiej. A z czasem kler poszatkował nas jeszcze gęściej – na tęczową zarazę, kobiety morderczynie, ekologów i wegetarian czyli szkodników przeciwko ewangelii, i czort wie co jeszcze przed nami.

 

 

A zatem nie tylko nie staliśmy się demokracją, ale odcięto nam szansę na stanie się społeczeństwem obywatelskim. Bez takiego partnera żadna demokracja nie może się obejść. Społeczeństwo, które straci swoje zęby solidarności, traci też demokrację. Skazuje siebie na poniżenie a demokrację na śmieszność. Dziś jesteśmy w takim właśnie miejscu. I PIS jest tylko oczywistą konsekwencją ignorancji wszystkich poprzednich opcji rządzących w tym kraju. Nawet Unia Europejska nie przewidziała PIS-u, choć powinna, i z pewnością przewidziałaby, gdyby szanowała naukę jaka tkwi w historii XX wieku. Zobaczyliśmy Unię Europejską bezradną wobec PIS, która lekceważy wyroki, zalecenia, groźby, sankcje itd… Unia nie widziała powodu by tworzyć procedury zabezpieczające przed takim partnerem, który partnerem ani nie umie, ani nie chce być. Musi więc teraz na poczekaniu improwizować działania, które nie wykluczą Polski z grona państw stowarzyszonych i jednocześnie zastosować się do oczekiwań co bardziej zniecierpliwionych, innych partnerów.

 

Przykładów na poparcie tezy o całkowitym braku demokracji w Polsce jest mnóstwo – wielokrotnie przytaczanych w wielu publikacjach na tym portalu… Nie będę nimi zanudzać czytelników. Dla tych, którzy nie są przekonani mam propozycję- podajcie przykłady na działającą dobrze i dla pożytku publicznego demokrację w Polsce. Ja znam kilka, może kilkanaście – niestety są to przykłady działań pojedynczych urzędników państwowych, którzy poważyli się wykonywać swoje obowiązki zgodnie z konstytucją i większość z nich, o ile nie wszyscy, zapłacili za to „bohaterstwo” wysoką cenę- czasem zbyt wysoką. Natomiast kompletnie nie działa SYSTEM demokracji, przez co rozumie się mechanizmy chroniące obywateli i instytucje oraz organizacje przed niedemokratycznymi mechanizmami politycznego nadużycia władzy. My, jako społeczeństwo powinniśmy być jednym z takich silnych zaworów bezpieczeństwa, ale jak już wyżej wspomniano – nie jesteśmy.

 

KONKLUDUJĄC…

 

Po porażce Trumpa, w Stanach Zjednoczonych właśnie dokonuje się niesłychanie istotny proces. I tylko patrzcie moi Drodzy jak działa dobrze naoliwiona maszynka demokracji – patrzcie jak opiera się nawałnicy wznieconej przez nieodpowiedzialnego człowieka, byłego prezydenta tego wielkiego kraju. I jestem całkiem spokojna, że oprze się kilkudziesięciotysięcznemu tłumowi z południa… I nie, nie będzie drugiej wojny secesyjnej na kontynencie północnoamerykańskim. Sprawna demokracja, choćby i taka skomplikowana jaką mają Amerykanie, nie będzie tracić czasu i energii, by spełnić oczekiwania nadętego Donalda i jemu podobnych konserwatystów rodem z kuklux klanu. Tego akurat jestem całkiem pewna.

Jak i tego, że w dobrze działającej demokracji w Polsce, krzyż katolicki mógłby wisieć w sejmie i nawet  mnie by nie zmartwił.

 

kuna2020kraków