Ustawa o COVID19 i jej nowela, dotycząca pielęgniarek to skrajne uprzedmiotowienie kobiet w tym zawodzie.

Najpierw kilka faktów…

 

[…]W myśl ustawy pracodawca będzie mógł dowolnie zmieniać grafiki, wydawać nieograniczone w czasie polecenia pracy w godzinach nadliczbowych, wezwać pracownicę do pracy zarówno w zakładzie pracy, jak i w każdym innym miejscu wyznaczonym przez pracodawcę oraz zamknąć ją na terenie podmiotu leczniczego z poleceniem odpoczynku w miejscu wyznaczonym przez pracodawcę, co w praktyce oznacza odcięcie od rodziny.[…]

[…]OZZPiP (Ogólnopolski Związek Zawodowy Pielęgniarek i Położnych) protestuje.”Nie rozumiemy siłowego wprowadzenia (…) zmian ustawowych bez uprzednich konsultacji społecznych, w okresie kiedy jednocześnie ogłoszono cztery etapy stopniowego likwidowania zakazów i nakazów” – piszą przedstawicielki związku w proteście.[…]Nowelizacja nie przewiduje żadnych rekompensat finansowych dla personelu medycznego, który będzie musiał się zastosować do drakońskich przepisów.[…]

ŹRÓDŁO – CZYTAJCIE WIĘCEJ…

 

KOMENTARZ.

Zacznę od tego, że choć już się przyzwyczaiłam, że rządzący nie mają żadnego pojęcia o żadnych sprawach, w których grzebią nieporadnie i bez konsultacji, jednak nie znaczy to, że dam przyzwolenie na takie dyletanckie praktyki.

Posłanki i posłowie PIS !

Zacznijcie się jednak nieco edukować. To nie boli. W jeden wieczór możecie przeczytać znakomitą książkę, wydaną w 2019 roku przez Grupę Wydawniczą Foksal pt.”Tajemnice Pielęgniarek. Prawda i uprzedzenia.” w opracowaniu Marianny Fijewskiej.

Z tej bardzo odkrywczej lektury dowiecie się min., że pielęgniarki, nawet bez sytuacji kryzysowej, w polskiej rzeczywistości systemu opieki zdrowotnej, przeżywają coś bardzo podobnego do tego, co przeżywa żołnierz na froncie. W efekcie wiele z nich ma objawy PTSD

Nie mają one wsparcia psychologicznego, ani ich sytuacja rodzinna nie jest wesoła- mężowie nie chcą słuchać o ich pracy, przełożeni źle patrzą na skargi, nie wspierają ich ani lekarze, ani pacjenci. One nawzajem też nie za bardzo się wspierają. Ale to nie jest ich wina. To system jest głęboko wadliwy i generuje takie, a nie inne postawy wszystkich zainteresowanych stron.

A teraz, kiedy dają z siebie wszystko, bo one takie są –  inaczej nie mogłyby pracować w tym zawodzie, – to WY im serwujecie ustawę, w której  traktujecie je z buta,  jakby były waszą własnością, do waszej wyłącznie dyspozycji, jakby nie miały swoich rodzinnych obowiązków. Zapewne też nie wiecie o tym, że w zawodzie pielęgniarskim, jest bodaj największy odsetek samotnych matek. WY się zajmiecie ich dziećmi? Będziecie odrabiać z nimi lekcje  i pilnować, żeby w ogóle uczestniczyły w zdalnej edukacji?

No właśnie. Tak myślałam. Cisza.

 

***

 

PIELEGNIARKI!!

Nie dajcie się uprzedmiotowić do reszty. Jesteście ostoją funkcjonowania opieki zdrowotnej i nie dajcie sobie wmawiać, że jest inaczej. Nikt nie ma prawa tak was traktować, nawet jeśli sobie to uchwali w idiotycznej ustawie i klepnie w nocy po godzinie procedowania, które jest fikcją.

Kiedy czujesz, że Twoja praca – anonimowa Pielęgniarko –  przestaje być efektywna, bo masz już mroczki przed oczami i tracisz kontrolę, to wiedz, że jest już co najmniej kilka godzin za późno, żeby naprawić błędy jakie popełniasz w procedurach. Wiedz też, że zawsze będzie to Twoja wina – to logiczne.

Zatem zanim poczujesz wypalenie i ten osobliwy stan lewitacji ze zmęczenia – zgłoś to przełożonemu w formie jednostronnej deklaracji – muszę iść odpocząć – i tak właśnie zrób. Wyjdź z placówki i z zachowaniem wszystkich zaleceń udaj się do miejsca, gdzie będziesz mogła odpocząć – czyli jeśli to tylko możliwe- nie idź do domu, gdzie czekają na Ciebie tylko obowiązki.

Pomysł, żebyś odpoczęła w wyznaczonym  przez pracodawcę miejscu, jest akurat słuszny. Trzeba bowiem liczyć się z tym, że personel medyczny jest w znacznym procencie zarażony, więc jeśli nie chcesz zarazić domowników – to faktycznie powinnaś się od nich izolować. Ale jak już wspominałam, jeśli jesteś samotną matką i nie ma Ci kto pomóc przy dzieciach – nie masz wyjścia, musisz wracać do domu. Taki life. 

 

A teraz powie ktoś- boszszsze jakie to naiwne gadanie!  takie nierealistyczne, zejdź kobieto na ziemie!  Nic podobnego. Podobnie mówiono mi jeszcze miesiąc temu, jak darłam się wkurzona, że związki zawodowe, władze szpitalne i sami lekarze czekają jak naiwniacy właśnie, że rząd, ministerstwo da jakieś wytyczne, że da środki ochrony, że w ogóle coś zaproponuje… A jak jest – każdy widzi. A przecież to chyba nie powinno nikogo dziwić, nikt chyba nie powinien się spodziewać niczego innego… To jest właśnie brak poczucia rzeczywistości. No ale jak w szpitalach zaczyna się leczyć modlitwą, to może nie powinnam się dziwić.

 

 

 

 

 

I z tą ustawą będzie tak samo – zmuszą was, niemal aresztują was, a potem jak któraś zrobi błąd, to będzie wyłącznie jej wina, i to ona poniesie wszystkie konsekwencje. Niedawno, wiceminister zdrowia, skądinąd słusznie, czepiał się lekarzy i powiedział, że to ich wina- ten cały bałagan. Więc weźcie to pod rozwagę, bo to nie są żarty.

A moja propozycja nie jest naiwna, tylko przywraca wam godność i podmiotowość. Ale zrobicie jak uważacie. Przecież nie będę Wam tworzyć standardów na siłę. Ja tylko obserwuję, współczuję i doradzam. Za darmo i z życzliwości. Pozdrawiam wszystkie pielęgniarki i te ze starego nadania, i te wysoko kształcone – powinnyście się zintegrować, bo macie wspólnego wroga – jest nim każdy dyletant i nieuk, który próbuje mówić Wam, jak macie pracować.

Kuna2020Kraków