Kto odpowie za zaniedbania w szkole świeckiej w zakresie edukacji seksualnej i brak nadzoru nad treściami i programem zajęć z katechezy?

 

Też mam pytanie. Czy minister Czarnek czegoś nie zrozumiał? Czy minister Czarnek umie czytać? Czy minister Czarnek czytał kiedykolwiek Konstytucję w całości, czy  poprzestał jedynie na preambule? Jeśli jest tak jak przypuszczam, to uczynię mu tę uprzejmość i przypomnę, że szkolnictwo, edukacja to usługa publiczna, finansowana z naszych obywatelskich składek i ma ona być obojętna światopoglądowo. Ma też być, bo tak chcą nauczyciele, rodzice i uczniowie edukacją czerpiącą z osiągnięć nauki, a zatem ma być zgodna z jej ustaleniami na temat naszej rzeczywistości. Nie jest racją stanu wychowywanie dzieci i młodzieży w duchu absurdów paranaukowych, religijnych dogmatów i tworzenie przestrzeni oraz atmosfery stresu,  podstawy do tworzenia nerwic i depresji wśród dorastających ludzi płci obojga.

Język fundamentalistów, w jakim wykłada swoje kredo kościół katolicki poprzez katechetów i siostry zakonne w przedszkolu, szkole podstawowej gimnazjum i liceum, oraz materiały propagandowe o znacznym nasileniu treści i obrazów emocjonalnie nie do przyjęcia i zreflektowania przez młodych, to nic innego jak przemoc ideologiczna i bezpardonowa produkcja przyszłych frustratów z silnymi zaburzeniami postrzegania płciowości, seksu, niezdolnych do budowania zdrowych i silnych związków będących jedyną podstawą i szansą trwałej rodziny. Zatem to co robi minister Czarnek chcąc się przypodobać klerowi jest przeciwskuteczne, bo szkodliwe dla przyszłości rodzin polskich.

Wszystko zdaje się przemawiać za tym, że ministra Czarnka nie obchodzą skutki takiej skandalicznej edukacji w murach szkół, prowadzonych za nasze , podatników pieniądze i w najbliższym półwieczu pragnie on, nie wiedzieć dla kogo i po co, zniszczyć całe pokolenie Polek i Polaków. Do tego należy podkreślić, że nie mamy od lat zastępowalności pokoleń i nie uratuje tej sytuacji ani 500+, ani przemoc religijna i coraz częściej również przemoc ustawowa, oparta na dogmatach katolickich.

Nawiasem mówiąc cała narracja religijna to zwykłe stręczenie do wczesnej inicjacji bez wiedzy i pojęcia o co chodzi w odpowiedzialnym rodzicielstwie. Puszczanie sfery reprodukcyjnej i seksualności na żywioł, bez odpowiedniej dawki wiedzy, to nic innego jak sprowadzane dzieciaków na drogę instynktu zwierzęcego – takie idźcie i się rozmnażajcie, a Bóg wszechmogący wam pobłogosławi… albo i nie, któż by się tam z nim spierał… Nikt nie zna wszak jego wyroków…

Sytuacji nie uratują też ci młodzi, dzielni ludzie, których spotykam na plantach krakowskich w niedzielne popołudnia, gdzie ONA, ze skupioną uwagą na dzieciach, w ciąży,  pcha wózek z bliźniakami, a po obu stronach do wózka podczepione idzie pozostały nieco tylko starszy narybek. On wygląda jak własna śmierć, a na obliczu obojga nie ma śladu zachwytu nad ich sytuacją rodzinną, ani nie gości tam radość. Oboje są skrajnie umęczeni na własne życzenie, ale też dlatego, że uwierzyli kościołowi i edukacji pozbawionej rzetelnej wiedzy na temat płci, seksu, zagrożeń i skutków ignorancji w życiu osobistym. Mieli za to okazję, co najmniej 4 razy w ciągu katechezy w szkole obejrzeć „Niemy krzyk”, pokazujący od pierwszego do ostatniego kadru wierutne bzdury na temat aborcji, co wielokrotnie już było udowodnione przez specjalistów i filmowców.

 

a tak BTW :

 

Właściwie to taka para ma pełne prawo złożyć pozew przeciwko państwu polskiemu za złamanie gwarancji konstytucyjnych danych obywatelom i przekreślenie ich przyszłości z powodu dyletantyzmu i braku nadzoru nad treściami i programem zajęć religijnych w szkole państwowej i świeckiej już tylko z nazwy.

 

 

 

 

 

Poniżej fragmenty z publikacji na wyborcza.pl jako drobny wyimek z tej potwornej rzeczywistości polskiej sklerykalizowanej szkoły…

 

 

Piąte pytanie z testu brzmi: „Czy pigułka dzień po jest formą zabójstwa dziecka i grzechem wyjątkowo ciężkim?” Można wybrać jedną z dwóch odpowiedzi: tak lub nie. Pytanie ósme: „Kto z osób biorących czynny lub bierny udział w aborcji popełnia grzech ciężki? Odpowiedzi do wyboru:

  • chirurg dokonujący tego,
  • matka zabijająca swoje dziecko,
  • ten, kto finansuje,
  • osoba sprzątająca w szpitalu,
  • każdy kto zachęca do tego.

 

– Z taką retoryką na lekcjach religii mamy do czynienia coraz częściej – mówi radna Warszawy Agata Diduszko-Zyglewska. – Kościół nie odwołuje się tu do nauczania Chrystusa czy zapisów z Nowego Testamentu. Szkolnych zajęć używa, by powielać swój anachroniczny model świata, który jest niezgodny z prawami człowieka. Zabieg aborcji nie jest zabiciem dziecka, taka retoryka fundamentalistów jest szalenie niebezpieczna i może mieć tragiczne konsekwencje. „

Kilka dni temu minister edukacji i nauki Przemysław Czarnek zapowiedział na łamach „Gazety Polskiej”: „Będziemy chcieli zlikwidować to, co wiele lat temu zostało wprowadzone, czyli możliwość wyboru jednego z trzech wariantów: albo religia, albo etyka, albo nic. To »nic« stało się dość powszechne na przykład w dużych miastach. I właśnie to »nic« służy temu, by odbywały się podobne zbiegowiska, które kompletnie bezrefleksyjnie podchodzą do życia. Nauka albo religii, albo etyki będzie obligatoryjna, by do młodzieży docierał jakikolwiek przekaz o systemie wartości”. Minister dodał, że trzeba będzie również wykształcić nauczycieli etyki i napisać „porządny podręcznik”.

Dziś w szkołach religia i etyka to zajęcia nieobowiązkowe. Jedne i drugie formalnie szkoła powinna zorganizować na wniosek rodziców. W praktyce prawie 100 proc. szkół organizuje religię, etyka jest w części szkół. Uczniowie mogą uczyć się obydwu przedmiotów, mogą też nie chodzić na żaden. – Propozycja ministra Czarnka to rzucenie koła ratunkowego tonącemu Kościołowi w Polsce – komentuje radna Agata Diduszko-Zyglewska. – W ostatnim roku mamy do czynienia z ogromną falą rezygnacji z lekcji religii, co wiąże się z odcięciem Kościoła od funduszy. Wybór, który proponuje minister, jest pozorny. W przytłaczającej większości szkół obowiązkowa będzie religia, bo placówki mają problem ze znalezieniem kadry do nauki etyki. W ten sposób minister zmusi tysiące dzieci do powrotu na lekcje religii. A to jawne łamanie konstytucji, która zapewnia obywatelom wolność wyznania.

ŹRÓDŁO

 

 

Z takim podejściem do edukacji możemy od razu pozamykać szkoły i uniwersytety. Dedykuję do rozważenia nauczycielom i dyrektorom szkół, bo to jest już stanie przed ścianą płaczu. Niestety dzisiejsza Polska jest pod zarządem takiej klasy politycznej i to się prawdopodobnie jeszcze długo nie zmieni. Ponownie apeluję o tajne komplety

 

kuna2021kraków