Wpisy Obserwatorium

Kupa kitu dla HiT-u

Od września wchodzi nowy przedmiot obowiązkowy do szkoły powszechnej. Bedzie to Historia i Teraźniejszość, w skrócie HiT…   W ostatnich dniach dotarły do mnie liczne głosy krytyki pod adresem podręcznika, który ma być pomocą w nauczaniu tego przedmiotu, a jest publicystycznym esejem prof. Wojciecha Roszkowskiego – historyka o zdecydowanych poglądach, które choć absolutnie nie powinny, to niestety są mocno eksponowane na pierwszym planie w treści podręcznika, co dyskwalifikuje go w tej roli. Pięćset stron litego tekstu, nafaszerowane ideologią skrajnie konserwatywną, nacjonalistyczną. Stereotypy, stare kalki kulturowe i religijne, składają się na krzywdzące  przekonania, obskurancki opis rzeczywistości  i do tego cała ta „wiedza” okraszona zadziwiającymi przykładami.

Oto jeden z nich:

…a podpis pod zdjęciem słynnej piosenkarki francuskiej brzmi tak:

Gwiazda francuskiej piosenki Edith Piaf (1915 – 1963) mimo trudnego , burzliwego życia nigdy nie straciła wiary w Boga. Niezwykłą estymą darzyła św. Teresę z Lissieux

 

 

 

 

 

 

 

 

Dla kogoś ufnego, że szkoła podaje mu do wierzenia tylko to co jest prawdą opartą na faktach, dla kogoś tak młodego, jak uczeń szkoły,  średniej, kto nie posiada jeszcze właściwej wiedzy, a więc narzędzia które jest niezbędne do weryfikacji podawanych mu treści, taki podpis pod fot. Edith Piaf może jedynie zdziwić, nie wzbudza jednak jakichś specjalnych wątpliwości. Dlatego też, kiedy zobaczyłam co zawiera podręcznik do HiT-u, uznałam za konieczne dołożyć, jako sprostowanie, małe co nieco. Tym razem jednak będzie to komentarz historyka, który zna fakty i nie widzi problemu, by ich użyć w celu uzupełnienia notatki pod zdjęciem piosenkarki, którą najwyraźniej autor podręcznika widziałby jako wzór „cnót niewieścich”.

Co do Edith Piaf i jej fazy na świętą Teresę z Lissieux to było tak. Tatuś małej Edith, będąc artystą cyrkowym, nie miał czasu na wychowanie gówniary, więc oddał ją swojej matce, zasłużonej przedsiębiorczyni z małego miasteczka. Młoda miała problemy ze wzrokiem, w ogóle była słabowita, bo matka żuliła i puszczała się, a dziecka nie karmiła. Tatuś jak wrócił z okopów to małą zabrał, a matce kazał spierdalać. Jak mieszkała u babki, jak wspomniałem – pobożnej matrony, to postanowiono, że trzeba peregrynować do grobu Teresy, która cuda czyniła i aż ją papież wszystkich faszystów, Pijus XII uświęcił. Peregrynacja była podparta zbiorową modlitwą ekstatyczną przez wszystkie pracownice przedsiębiorstwa, zarządzanego przez babkę Edith. Jak się okazało skutek był piorunujący, Wróbelek odzyskała wzrok i od tej pory mogła sobie do końca życia wybierać kochanków, a gustowała w dużych, umięśnionych i posiadających końskie pyty przemocowcach, choć akurat jak nie było koksa, to brała co tam było na stanie. Co do modlitw, to okazało się, że gówno z tego wyszło; oczy wyleczył jej lokalny dermatolog, który odwiedzał biznes babci i leczył pracownice, z typowych kurewnych przypadłości, czyli szankrów i innych syfów – alpinistów. Aha, zapomniałem nadmienić, że babcia prowadziła bardzo ceniony w okolicy burdel, więc tak to było.”

Po tych uzupełnieniach, jakże lapidarnych i kraszonych soczystą polszczyzną, wypada już tylko mieć nadzieję, że jednak polskie dziewczęta nie puszczą się pędem w ślady Edith, jednocześnie na wszelki wypadek nie zaczną „darzyć niezwykłą estymą św. Teresy z Lissieux”. Czego sobie i rodzicom życzę z całego serca.

 

PS. Żeby nie robić złego wrażenia, że niby nie lubię i nie cenię sobie wybitnych  autorów ministra Czarnka, powiem, że doceniam wprowadzenie w obieg ładnego słówka, które brzmi <estyma> i za słownikiem języka polskiego od razu podam treść ukrytą w tym pięknym, zaiste, słowie

Estyma to inaczej głęboki szacunek i szczególne względy okazywane komuś lub czemuś.

  • admiracja; adoracja; atencja; autorytet; cześć; czołobitność; doniosłość; hołd; kult; mir; nabożeństwo; pietyzm; podziw; posłuch; poszanowanie; powaga; poważanie; prestiż; ranga; respekt; rewerencja; splendor; szacunek; uszanowanie; uważanie; uwielbienie; uznanie; waga; wpływ; względy; zachwyt; znaczenie

I z żalem to muszę powiedzieć – z całego rozdziału w ocenianym podręczniku, tylko to jedno słowo wydaje się warte poznania, co zaś się tyczy kontekstu, w jakim zostało użyte, to już zupełnie inna bajka …I lepiej by było poznać to ładne słowo w ramach innych zajęć niż historia, zwłaszcza, że w ramach tego przedmiotu więcej ideologii i religii niż mądrości i prawdy dziejów. Z ubolewaniem stwierdzić trzeba, że jaki „nowy ład”, taka też i „historia”.

Jedyna nadzieja w tym, że młodzież będzie uczona przez nauczycieli chowanych na innych podręcznikach i kształconych w innych uczelniach niż dzisiejsze uniwersytety, gdzie już bez większej żenady panoszy się zabobon, kłamstwo, obskurantyzm, a także kumoterstwo i nepotyzm. Każdy kraj popada w nędzę kulturalno – obyczajową, gdy jego elity pospolitują się z władzą i blatują z akolitami instytucji religijnych. 

 

kuna2022kraków

doczytaj więcej na temat podręcznika Czarnka do HiT-u

https://spidersweb.pl/rozrywka/2022/06/08/historia-i-terazniejszosc-podrecznik-hit-roszkowski-czarnek-podstawa-programowa

https://tvn24.pl/polska/podrecznik-do-hit-nowy-przedmiot-historia-i-terazniejszosc-minister-czarnek-chwali-i-broni-autora-podrecznika-5750251

https://www.rp.pl/edukacja/art36540051-pedofilia-w-podreczniku-promowanym-przez-ministra-czarnka

Obowiązkowa religia lub etyka. Etyka wyłącznie katolicka.

W alternatywnym świecie, gdzie życie toczy się pośród symboli religijnych i tyrad nowomowy katolickiej, w głowie ichniego ministra oświaty narodził się pomysł, jak uratować zasadność dalszego wyprowadzania ponad miliarda złotych z budżetu państwa na rzecz jednego związku wyznaniowego – kościoła katolickiego, a to w związku z nauką religii w szkole powszechnej, przedszkolach i szkołach średnich. Prowadzenie zajęć z religijności w środku planu lekcji, a także wprowadzenie ocen z przedmiotu nieobowiązkowego do średniej ocen nigdy nie zaniepokoiło żadnego z ministrów oświaty. Byli oni głusi również na dyskryminację niekatolików i ateistów w szkole, gdy musieli się błąkać po korytarzach lub siedzieć godzinę w bibliotece, nie wspominając już nawet, że w ten sposób ewidentnie zostali zmuszeni do deklaracji światopoglądowej, co do której maja prawo zachować milczenie. Dopiero fakt, że coraz więcej uczniów rezygnuje z dodatkowych zajęć katechetycznych w szkole, zaniepokoił obecnego ministra oświaty, który bardziej dbając o dobrostan katechetów niż polskich dzieci, pozwolił sobie na wybuch kreatywności.

Zgodnie z obecnie obowiązującymi zasadami uczeń może za zgodą rodziców uczęszczać na religię, etykę albo żaden z tych przedmiotów. Minister edukacji Przemysław Czarnek chce to zmienić, co zapowiedział już pod koniec kwietnia. – Będziemy chcieli zlikwidować to, co wiele lat temu zostało wprowadzone, czyli możliwość wyboru jednego z trzech wariantów: albo religia, albo etyka, albo nic. To „nic” stało się dość powszechne na przykład w dużych miastach. I właśnie to „nic” służy temu, by odbywały się podobne zbiegowiska, które kompletnie bezrefleksyjnie podchodzą do życia – powiedział polityk w wywiadzie dla „Gazety Polskiej”

Nieistotny przy tym wydaje się być dla owego ministra fakt, że katolicy stanowią mniejszość w Polsce, wynoszącą około 25% oraz, że pieniądze z budżetu należą się usługom publicznym dla wszystkich obywateli. Nie stanowi dlań także problemu, że obowiązkowa etyka katolicka i religia w szkole to łamanie konstytucji, która mówi wyraźnie o wolności religii oraz o tym, że każdy ma prawo do wyznawania i niewyznawania żadnej. Jednak  prawicowe wynaturzenie powoduje, że minister Czarnek nie widzi innego sposobu jak wprowadzić zajęcia z religii lub etyki jako obowiązkowe dla wszystkich uczniów. W ostatnich dniach dowiedzieliśmy się także, gdzie będą kształcone kadry do nauki etyki i wszystko wskazuje na to, że będzie to etyka katolicka – wyłącznie. Nie może być inaczej skoro produkcją masową nauczycieli etyki mają się zająć uczelnie o profilu ściśle katolickim, a to:

 

„DGP” podaje, że chodzi o Wyższą Szkołę Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu – czyli uczelnię ojca Tadeusza Rydzyka, Akademię Ignatianum w Krakowie, Uniwersytet Kardynała Stefana Wyszyńskiego, Katolicki Uniwersytet Lubelski Jana Pawła II, Uniwersytet Szczeciński oraz Uniwersytet Wrocławski. Resort nie odpowiedział na pytanie „Dziennika”, jakie były kryteria kwalifikacji uczelni.

 

Jedyna nadzieja to, że 150 etyków rocznie raczej nie zaspokoi potrzeb i cały pomysł Czarnka zlegnie na marach niczym projekt samego Sasina…

 

W większości wytypowanych szkół wyższych nowy kierunek ma ruszyć już od najbliższego roku akademickiego. Jest on przewidziany dla osób z przygotowaniem pedagogicznym. Studia potrwają trzy semestry i mają wykształcić 150 etyków rocznie.

 ŹRÓDŁO

 

Ta fanaberia katolików kosztuje nasz budżet rocznie około 1,5 mld złotych; po 20 latach to już 30 mld złotych. Jako bardzo zróżnicowane społeczeństwo mamy prawo domagać się od rządu, by pieniądze podatników szły na usługi publiczne, które nie dyskryminują i nie wyróżniają żadnej z grup światopoglądowych czy politycznych zwolenników jedynie słusznej partii. Będziemy domagać się by poszczególne związki wyznaniowe utrzymywały się ze składek wyznawców, a finansami by zarządzały rady świeckich parafian. Takie systemy finansowania działają na świecie od lat. Można czerpać gotowe wzorce.

Wprowadzenie obowiązkowej etyki lub religii podniesie koszty dwukrotnie… to powinno dawać do myślenia…

ŹRÓDŁO

 

 

kuna2021kraków

Jak to działa? Chazan otworzył drzwi dla klauzuli sumienia, a Budzyńska dla ciemnogrodu w uczelniach wyższych.

13.06.2014 Warszawa , ul. Madalinskiego , Szpital Specjalistyczny im. Swietej Rodziny . Prof. Bogdan Chazan wsrod osob , ktore przyszly go poprzez podczas pikiety .
Fot. Jacek Marczewski / Agencja Gazeta

Kiedy w 2014 roku miała miejsce afera Chazana, kiedy wydawało się oczywiste, że lekarz musi  ponieść odpowiedzialność za łamanie prawa i procedur, przekonaliśmy się dość szybko, że wcale nie musi. Mało tego – zobaczyliśmy tego człowieka, jak  z uśmiechem i satysfakcją bryluje w mediach, w klinice, pośród wielbicieli i wielbicielek, tak rozumianej moralności i etyki zawodowej, w której dobrostan lekarza stoi wyżej niż prawa pacjenta i ustalone procedury, gwarantujące działanie prawa w zakresie dopuszczalności aborcji. Zobaczyliśmy, że kobieta nie ma żadnych praw, nawet jeśli odpowiednia ustawa istnieje i ma teoretycznie obowiązywać jej wykonawców.

 

 

 

 

 

Taki głośny skandal był potrzebny, by wskrzesić i przywołać do życia klauzulę sumienia. Rychło więc NIL złożyła odpowiedni dokument na ręce TK i klauzula rozpoczęła swoje drugie życie. Dodam, jeśli ktoś jeszcze tego nie wie, że od tamtej pory klauzula sumienia przestała być osobistą sprawą lekarza. Stała się warunkiem zatrudnienia, a także gwarantem, że kobieta, nawet mająca pełne prawo do aborcji – nie będzie miała gdzie jej wykonać. Klauzula bowiem zaległa ciężko nad całymi placówkami medycznymi, a następnie nad całymi województwami.

 

 

Trybunał Konstytucyjny uznał, że lekarze którzy nie zechcą wykonać aborcji, nie muszą wskazywać placówki, która ją przeprowadzi. Uprawomocniła się też decyzja prokuratury o umorzeniu śledztwa w sprawie profesora…

 

 

Podobnie jest i teraz z Konstytucją dla Nauki, którą zaczął demolować Jarosław Gowin, a teraz dzieła zniszczenia dokonać pragnie Czarnek. I podobnie jak w przypadku afery Chazana, potrzebny był pretekst do wszczęcia alarmu w sprawie wolności słowa i zniesienia jakichkolwiek ograniczeń, jeśli chodzi o treści głoszone z katedr uniwersyteckich. Takim pretekstem stała się awantura o treści głoszone przez prof Ewę Budzyńską w Uniwersytecie Śląskim.  Dla przypomnienia –

 

 

 

 

źródło

Skarga studentów socjologii Uniwersytetu Śląskiego wpłynęła do władz uczelni w zeszłym roku. Chodziło o zajęcia, które prowadziła prof. Ewa Budzyńska. Wykładowczyni wyjaśniała, że stosowanie antykoncepcji jest zachowaniem aspołecznym. Powtarzała, że normalna rodzina zawsze składa się z mężczyzny i kobiety.

Dawała do zrozumienia, że osoby homoseksualne to coś gorszego – opowiadają nam studenci.

Przypominają też sobie, że prof. Budzyńska porównywała gender do komunizmu, a pewnego razu powiedziała, że posyłanie dziecka do żłobka to krzywdzenie go.

Po skardze studentów władze Uniwersytetu Śląskiego wszczęły wobec prof. Budzyńskiej postępowanie dyscyplinarne. Wtedy jednak w jej obronie stanęli abp Wiktor Skworc, metropolita katowicki oraz Jarosław Gowin, który wówczas był jeszcze ministrem nauki i szkolnictwa wyższego, a także Michał Woś, poseł Solidarnej Polski i od niedawna minister środowiska.

 

Budzi co najmniej zdziwienie, że Ewa Budzyńska wieloletni socjolog, wykładowca, nagle i bez widocznej przyczyny zaczęła głosić dość mocno sprzeczne z nauką twierdzenia. Na tyle kontrowersyjne w odbiorze publicznym, że przewidywalna reakcja studentów nie była  niczym zaskakującym, ani dla pani profesor, ani dla ministra Gowina. Powiem więcej – była reakcją, na jaką liczono, tworząc tę oczywista prowokację. Wszystko co nastąpiło potem, to tylko wypełnienie nakreślonego z grubsza planu przejęcia pełnej kontroli nad uniwersytetami, nad ich finansowaniem , nad wyznaczaniem celów i zatrudnianiem „odpowiednich ludzi”. Tak jak klauzula sumienia jest zamachem na praworządność i prawa człowieka, tak plan Gowina dla Nauki to zamach na naukę jako taką i na fundusze dla jej rozwoju niezbędne.

 

źródło

Na początku maja resort edukacji i nauki skierował do opiniowania projekt nowelizacji ustawy Prawo o szkolnictwie wyższym i nauce, określany „pakietem wolnościowym” lub „pakietem wolności akademickiej”. Przewiduje on m.in., że wyrażanie przez nauczycieli akademickich przekonań religijnych, światopoglądowych lub filozoficznych nie będzie stanowiło przewinienia dyscyplinarnego.

 

 

Źródło

[…]negatywne stanowisko na temat pakietu wyraziła KRASP i Akademia Młodych Uczonych PAN. „Podczas wielomiesięcznej dyskusji środowisko akademickie wielokrotnie zwracało uwagę na fakt, iż wolność wypowiedzi pracowników uczelni musi łączyć się z odpowiedzialnością naukowca i przestrzeganiem kryteriów naukowości w pracy badawczej oraz dydaktycznej” – napisała w stanowisku KRASP.

KRASP podkreśla, że wolność wypowiedzi musi wiązać się z poszanowaniem godności człowieka, „a wolność akademicka nie może polegać na głoszeniu w przestrzeni uczelni opinii ignorujących wiedzę i metodologię badań naukowych”.[…]

 

 

Na to Czarnek teatralnie oburzony powiada, że:

 

„Z wielkim zażenowaniem przyjmuję stanowisko Konferencji Rektorów Akademickich Szkół Polskich w sprawie wolności akademickiej – KRASP występuje przeciwko Konstytucji RP i już to samo w sobie uważam za skandal” – tak skomentował dla PAP to stanowisko szef MEiN Przemysław Czarnek. Dodał, że warunkiem rozwoju nauki jest pełna wolność akademicka, pełna wolność nauczania, a także wolność debaty akademickiej.

 

Oświadczenie środowisk naukowych, traktować można jak łabędzi śpiew. Słuszne słowa, nawet najlepiej ułożone i brzmiące rozsądnie nie sprawią, że czas się zatrzyma i cofnie do momentu, gdy mieliście drodzy naukowcy szansę uratować swoje środowisko i samą ideę nauki. Autonomię uczelni spożytkowaliście źle. Nie zabezpieczyliście jej przed zakusami nieuków i ignorantów. Wydawało się Wam, że to Wasze gospodarstwo na wieki. Że nikt Wam nie będzie przeszkadzał robić co się Wam żywnie podoba. I stało się. Znalazł się sposób, by  wytrącić Wam władzę z ręki i przejąć ten obszar finansowania. Teraz tylko patrzeć, jak jeden po drugim zaczniecie przywdziewać barwy ochronne i tulić się do swoich nowych mocodawców. I to dopiero będzie żenujący obrazek panie Czarnek…

 

kuna2021kraków

 

 

 

 

 

 

Biblistyka nową dziedziną nauki? A kiedy astrologia, numerologia i chiromancja doczeka się nobilitacji? Uniwersytety czekają!

To nie żart.

Dziś, 18 kwietnia 2021 roku, na  Jasnej Górze, minister Edukacji i Nauki Przemysław Czarnek ogłosił BIBLISTYKĘ nową dziedziną nauki.

 

 

Dla wielu obywateli zwłaszcza tych, którzy mają pojęcie czym jest nauka i czym się odróżnia od spekulacji myślowych to niemały szok. Dla mnie znacznie mniejszy, ponieważ już wiele lat temu, gdy Jarosław Gowin wprowadził na listę zawodów takie „profesje” jak numerologia, chiromancja, różdżkarstwo itp. spodziewałam się, że będzie dalsze przeciąganie struny i przekraczanie granic absurdu… I tak też było. Gotowano tę żabę powolutku. I dopiero dziś usłyszałam jej zdumiony rechot.

To oczywiście ośmiesza nas i nasze państwo, ale do tego powoli też przywykamy. Europa chyba ma to w tyle, a my nie mamy innego wyjścia jak zająć się swoimi sprawami w jakimś alternatywnym świecie. Wielu z nas już dawno udało się na emigrację wewnętrzną. Następny wstrząs obudzi nas ze snu, gdy już nie będzie ani Polski ani Polaków. I już nie mam pewności, że warto się tu o coś bić, czegoś chcieć, czegoś domagać… Wszystko jest jak wołanie na puszczy.

Jedźmy dalej. Nikt nie woła.

 

ŹRÓDŁO

Dziś Minister Edukacji i Nauki

Przemysław Czarnek

ogłosił na #JasnaGóra powołanie nowej dyscypliny naukowej – biblistyki, w klasyfikacji dziedzin i dyscyplin naukowych w Polsce.

– Mamy w naszym kraju wielu wspaniałych biblistów, a Polska staje się obecnie jednym z trzech najważniejszych ośrodków tej nauki. Stworzenie nowej dyscypliny – biblistyki – z pewnością pomoże w jej rozwoju – podkreślił minister.
Do tych słów odniósł się ksiądz Henryk Witczyk, biblista, teolog:
– Chciałbym podziękować ministrowi Przemysławowi Czarnkowi za tę decyzję. To ogromna szansa dla świata polskich biblistów. Dzięki nowej dyscyplinie będziemy mogli podjąć dialog badawczy z najlepszymi ośrodkami studiów w Jerozolimie, Rzymie, USA, Szwajcarii, Londynie czy w Niemczech. To przełomowe wydarzenie dla polskiej biblistyki. Cieszymy się z tego bardzo – zaznaczył ksiądz Witczyk.
Na Jasnej Górze zainaugurowano dziś 5. Narodowy Dzień Czytania Pisma Świętego. Wydarzenie objęte zostało honorowym patronatem przez Przewodniczącego KEP i Premiera RP. Rozpoczyna ono w Polsce XIII Tydzień Biblijny.
kuna2021kraków

 

 

Spotkania przy trzepaku

Kto odpowie za zaniedbania w szkole świeckiej w zakresie edukacji seksualnej i brak nadzoru nad treściami i programem zajęć z katechezy?

 

Też mam pytanie. Czy minister Czarnek czegoś nie zrozumiał? Czy minister Czarnek umie czytać? Czy minister Czarnek czytał kiedykolwiek Konstytucję w całości, czy  poprzestał jedynie na preambule? Jeśli jest tak jak przypuszczam, to uczynię mu tę uprzejmość i przypomnę, że szkolnictwo, edukacja to usługa publiczna, finansowana z naszych obywatelskich składek i ma ona być obojętna światopoglądowo. Ma też być, bo tak chcą nauczyciele, rodzice i uczniowie edukacją czerpiącą z osiągnięć nauki, a zatem ma być zgodna z jej ustaleniami na temat naszej rzeczywistości. Nie jest racją stanu wychowywanie dzieci i młodzieży w duchu absurdów paranaukowych, religijnych dogmatów i tworzenie przestrzeni oraz atmosfery stresu,  podstawy do tworzenia nerwic i depresji wśród dorastających ludzi płci obojga.

Język fundamentalistów, w jakim wykłada swoje kredo kościół katolicki poprzez katechetów i siostry zakonne w przedszkolu, szkole podstawowej gimnazjum i liceum, oraz materiały propagandowe o znacznym nasileniu treści i obrazów emocjonalnie nie do przyjęcia i zreflektowania przez młodych, to nic innego jak przemoc ideologiczna i bezpardonowa produkcja przyszłych frustratów z silnymi zaburzeniami postrzegania płciowości, seksu, niezdolnych do budowania zdrowych i silnych związków będących jedyną podstawą i szansą trwałej rodziny. Zatem to co robi minister Czarnek chcąc się przypodobać klerowi jest przeciwskuteczne, bo szkodliwe dla przyszłości rodzin polskich.

Wszystko zdaje się przemawiać za tym, że ministra Czarnka nie obchodzą skutki takiej skandalicznej edukacji w murach szkół, prowadzonych za nasze , podatników pieniądze i w najbliższym półwieczu pragnie on, nie wiedzieć dla kogo i po co, zniszczyć całe pokolenie Polek i Polaków. Do tego należy podkreślić, że nie mamy od lat zastępowalności pokoleń i nie uratuje tej sytuacji ani 500+, ani przemoc religijna i coraz częściej również przemoc ustawowa, oparta na dogmatach katolickich.

Nawiasem mówiąc cała narracja religijna to zwykłe stręczenie do wczesnej inicjacji bez wiedzy i pojęcia o co chodzi w odpowiedzialnym rodzicielstwie. Puszczanie sfery reprodukcyjnej i seksualności na żywioł, bez odpowiedniej dawki wiedzy, to nic innego jak sprowadzane dzieciaków na drogę instynktu zwierzęcego – takie idźcie i się rozmnażajcie, a Bóg wszechmogący wam pobłogosławi… albo i nie, któż by się tam z nim spierał… Nikt nie zna wszak jego wyroków…

Sytuacji nie uratują też ci młodzi, dzielni ludzie, których spotykam na plantach krakowskich w niedzielne popołudnia, gdzie ONA, ze skupioną uwagą na dzieciach, w ciąży,  pcha wózek z bliźniakami, a po obu stronach do wózka podczepione idzie pozostały nieco tylko starszy narybek. On wygląda jak własna śmierć, a na obliczu obojga nie ma śladu zachwytu nad ich sytuacją rodzinną, ani nie gości tam radość. Oboje są skrajnie umęczeni na własne życzenie, ale też dlatego, że uwierzyli kościołowi i edukacji pozbawionej rzetelnej wiedzy na temat płci, seksu, zagrożeń i skutków ignorancji w życiu osobistym. Mieli za to okazję, co najmniej 4 razy w ciągu katechezy w szkole obejrzeć „Niemy krzyk”, pokazujący od pierwszego do ostatniego kadru wierutne bzdury na temat aborcji, co wielokrotnie już było udowodnione przez specjalistów i filmowców.

 

a tak BTW :

 

Właściwie to taka para ma pełne prawo złożyć pozew przeciwko państwu polskiemu za złamanie gwarancji konstytucyjnych danych obywatelom i przekreślenie ich przyszłości z powodu dyletantyzmu i braku nadzoru nad treściami i programem zajęć religijnych w szkole państwowej i świeckiej już tylko z nazwy.

 

 

 

 

 

Poniżej fragmenty z publikacji na wyborcza.pl jako drobny wyimek z tej potwornej rzeczywistości polskiej sklerykalizowanej szkoły…

 

 

Piąte pytanie z testu brzmi: „Czy pigułka dzień po jest formą zabójstwa dziecka i grzechem wyjątkowo ciężkim?” Można wybrać jedną z dwóch odpowiedzi: tak lub nie. Pytanie ósme: „Kto z osób biorących czynny lub bierny udział w aborcji popełnia grzech ciężki? Odpowiedzi do wyboru:

  • chirurg dokonujący tego,
  • matka zabijająca swoje dziecko,
  • ten, kto finansuje,
  • osoba sprzątająca w szpitalu,
  • każdy kto zachęca do tego.

 

– Z taką retoryką na lekcjach religii mamy do czynienia coraz częściej – mówi radna Warszawy Agata Diduszko-Zyglewska. – Kościół nie odwołuje się tu do nauczania Chrystusa czy zapisów z Nowego Testamentu. Szkolnych zajęć używa, by powielać swój anachroniczny model świata, który jest niezgodny z prawami człowieka. Zabieg aborcji nie jest zabiciem dziecka, taka retoryka fundamentalistów jest szalenie niebezpieczna i może mieć tragiczne konsekwencje. „

Kilka dni temu minister edukacji i nauki Przemysław Czarnek zapowiedział na łamach „Gazety Polskiej”: „Będziemy chcieli zlikwidować to, co wiele lat temu zostało wprowadzone, czyli możliwość wyboru jednego z trzech wariantów: albo religia, albo etyka, albo nic. To »nic« stało się dość powszechne na przykład w dużych miastach. I właśnie to »nic« służy temu, by odbywały się podobne zbiegowiska, które kompletnie bezrefleksyjnie podchodzą do życia. Nauka albo religii, albo etyki będzie obligatoryjna, by do młodzieży docierał jakikolwiek przekaz o systemie wartości”. Minister dodał, że trzeba będzie również wykształcić nauczycieli etyki i napisać „porządny podręcznik”.

Dziś w szkołach religia i etyka to zajęcia nieobowiązkowe. Jedne i drugie formalnie szkoła powinna zorganizować na wniosek rodziców. W praktyce prawie 100 proc. szkół organizuje religię, etyka jest w części szkół. Uczniowie mogą uczyć się obydwu przedmiotów, mogą też nie chodzić na żaden. – Propozycja ministra Czarnka to rzucenie koła ratunkowego tonącemu Kościołowi w Polsce – komentuje radna Agata Diduszko-Zyglewska. – W ostatnim roku mamy do czynienia z ogromną falą rezygnacji z lekcji religii, co wiąże się z odcięciem Kościoła od funduszy. Wybór, który proponuje minister, jest pozorny. W przytłaczającej większości szkół obowiązkowa będzie religia, bo placówki mają problem ze znalezieniem kadry do nauki etyki. W ten sposób minister zmusi tysiące dzieci do powrotu na lekcje religii. A to jawne łamanie konstytucji, która zapewnia obywatelom wolność wyznania.

ŹRÓDŁO

 

 

Z takim podejściem do edukacji możemy od razu pozamykać szkoły i uniwersytety. Dedykuję do rozważenia nauczycielom i dyrektorom szkół, bo to jest już stanie przed ścianą płaczu. Niestety dzisiejsza Polska jest pod zarządem takiej klasy politycznej i to się prawdopodobnie jeszcze długo nie zmieni. Ponownie apeluję o tajne komplety

 

kuna2021kraków